Dodaj do ulubionych

Jeśli nie Windows, to co?

    • wroob_l Jeśli nie Windows, to co? 23.10.07, 11:53
      W kwestii bezpieczeństwa - skoro autor, jak pisze, nie ma Windowsa, no to powienien wiedzieć, że architektura sustemów uniksowych/uniksopodobnych jest znacznie bardziej odporna na wszelkiego rodzaju szkodniki.
      Po drugie, nie słyszałem, o dystrybucji w której nie było by iptables (sam firewall jest częścią jądra).
      W kwestii intrfejs użytkonika, moje Kubuntu wygląda tak: forum.pclab.pl/index.php?s=&showtopic=98883&view=findpost&p=4118017
    • Gość: yodla Jeśli nie Windows, to co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.07, 12:35
      polecam ubuntu. latwe i przyjemne a jesli jest z czyms problem znajdziecie na
      forum. najnowasza wersja ma juz wbudowane compiz fusion:) mala prezentacja:
      www.youtube.com/watch?v=E4Fbk52Mk1w
    • Gość: NineX Jeśli nie Windows, to co? IP: *.crowley.pl 23.10.07, 13:16
      Wirusy na linuxa???
      lol , były kiedyś ze 2 ale bazowały na luce która załatano niecałe kilka godzin
      po opublikowaniu wirusa i był to raczej kod pokazowy. Wirusy na linuksa pisać
      jest ciężko. raz ze unie pracuje sie na ogol na koncie administratora wiec
      skarżenie systemu jest trudne, a 2 z powodu na różnorodność systemu. w linuksie
      użyszkownik ma wybór, może wybrać z jakiego programu do poczty czy z jakiej
      przeglądarki korzysta wiec to ze "wirus"działał będzie w jednym środowisku nie
      znaczy ze skazi komputer kogoś innego... z reszta artykułu się zgadzam
    • Gość: prze Jeśli nie Windows, to co? IP: *.ip.netia.com.pl 23.10.07, 13:30
      Szacunek dla autora artykułu - ja też nie stosuję windowsów :)
    • Gość: everyyou Jeśli nie Windows, to co? IP: *.mlyniec.gda.pl 23.10.07, 13:34
      UBUNTU ROCKS!! niezly art i to na pierwszej stronie. bardzo ladnie - precz z
      Oknami!!
    • Gość: matrix Jeśli nie Windows, to co? IP: 62.233.250.* 23.10.07, 13:37
      SUSE lub openSUSE nie SuSE
    • makjuzer Re: Jeśli nie Windows, to co? 23.10.07, 13:58
      Cóż... Osobiście używam Mac OS X. W wersji 10.4, już za trzy dni będzie premiera pierwszego systemu makowego, który obsługuje język polski w pełni. Czyli Leopard jest po polsku:) Jak dla mnie jest to alternatywa i dla Windows i dla Linuxa. Ale cóż, trzeba kupic maka aby używać Mac OS X;P
    • comrade Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 23.10.07, 14:04
      nie ma programowania :)
      • unhappy Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 23.10.07, 14:09
        comrade napisał(a):

        > nie ma programowania :)

        No faktycznie nie ma ;D

        O Eclipse słyszałeś?
        • comrade Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 23.10.07, 14:53
          > No faktycznie nie ma ;D
          >
          > O Eclipse słyszałeś?

          Eclipse ma wszystkie wady aplikacji ktora nie dziala w srodowisku natywnym:
          wolny, zasobożerny. Moze teraz dziala to lepiej ale pare lat temu jak
          zainstalowałem eclipse (przyzwyczajony do vs 6) to nie moglem uwierzyc ze IDE
          może chodzić tak wolno.

          W artykule roznorodnosc dystrybucji linuxa pokazana jest jako zaleta. Moim
          zdaniem to wlasnie raczej jest wada! Gdy nie ma _jednolitego_ środowiska
          natywnego to rodzi to cala mase problemow z gatunku "co zadziala pod czym".
          Winda to jeden standard i do widzenia, wiec dla tworcy aplikacji problem czego
          uzyc przy pisaniu programu w ogole nie istnieje, moze wykorzystać kazdy bajer
          jaki oferuje system, nie przejmujac sie ze gdzies moze zabraknac kompatybilnosci
          i user bedzie musial cos przekompilowywać.

          Prawda jest taka: komercyjnie windows jako jeden standard narzucany przez
          prywatna firme to nie jest dobre rozwiazanie, jak kazdy monopol! Ale
          technologicznie, jak kazdy STANDARD to jest rozwiazanie bardzo dobre i bardzo
          upraszczajace zycie np. developerom.
          • Gość: SasQ Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 07:41
            > Eclipse ma wszystkie wady aplikacji ktora nie dziala w
            > srodowisku natywnym: wolny, zasobożerny.

            Są też natywne IDE, np. KDevelop jest bardzo rozbudowane. Jest też Code::Blocks, którego aktualnie używam.

            > Gdy nie ma _jednolitego_ środowiska natywnego to rodzi to cala
            > mase problemow z gatunku "co zadziala pod czym".

            Masz rację. Ale tylko do tego miejsca ;J

            > Winda to jeden standard i do widzenia, wiec dla tworcy aplikacji
            > problem czego uzyc przy pisaniu programu w ogole nie istnieje,
            > moze wykorzystać kazdy bajer jaki oferuje system, nie przejmujac
            > sie ze gdzies moze zabraknac kompatybilnosc i i user bedzie musial
            > cos przekompilowywać.

            I tu się mylisz, bo tak jest tylko wtedy, gdy korzystasz z podstawowego API Win32 [Platform SDK], ewentualnie API DirectX, bo te biblioteki są instalowane raczej na każdym systemie Windows. Gorzej jest z różnymi dodatkowymi bibliotekami współdzielonymi i tu problem wygląda identycznie jak na Linuxie czy innych systemach, tu wyjątków nie ma i jak dotąd nikt nie wymyślił dobrego sposobu na biblioteki współdzielone. Jeśli jakiejś brakuje [np. biblioteki runtime platformy .NET Microsoftu czy VCL Borlanda], program nie zadziała. Dlatego instalatory zazwyczaj muszą być wyposażone w cały pęk różnych bibliotek, które instalują w katalogu systemowym Windowsa. Rodzi to wiele komplikacji, bo gdy np. jakiś program podmieni bibliotekę na inną wersję, to nagle inne programy które jej używały mogą przestać działać, lub zacząć się wieszać.

            Problemy są też czasami z kompatybilnością programów z najnowszymi wersjami Windowsa - zazwyczaj wymagają przepisania sporej części kodu i wypuszczenie nowej wersji lub patchy. Pamiętam skargi userów, że jakieś programy napisane dla Win98 im nie działały na Win2000, podobnie było przy nadejściu WinXP i podobnie jest teraz, gdy wchodzi Vista.

            Z kompilacją fucktycznie nie ma problemu, bo większość oprogramowania jest dostarczana w wersjach binarnych skompilowanych dla jednej konkretnej wersji systemu. Z kompilowaniem na Linuxie pod konkretne dystrybucje także problemu nie ma. Problem bierze się dopiero z tego, że takich dystrybucji jest wiele i różnią się między sobą conajmniej tak samo, jak różne wersje Windowsa.

            Kompilacja daje jednak możliwość ścisłego dopasowania programu pod swój własny sprzęt, szczególnie procesor [np. skorzystanie z rozszerzeń SSE do obliczeń zmiennoprzecinkowych], co daje zwykle niezłego kopa do multimediów. Na Windowsie nie masz tej możliwości, bo wszystko jest kompilowane pod jak najbardziej ogólną architekturę, czyli przeważnie i386. Jeśli ktoś skompilowałby program z wykorzystaniem np. SSE2, to taki program nie działałby poprawnie na procesorze, który nie obsługuje tego rozszerzenia i user by zaczął narzekać ;P
      • Gość: leszek nie ma thebat tylko dziadostwo thundrbird IP: *.adsl.alicedsl.de 23.10.07, 14:10
        mam ponad 10000 roznych maili i 10 roznych kont email jak ladnie zrobic backup
        zeby wgrac to od nowa jest jakas alternatywa na linuxa bo thunderbird to syf
        • Gość: init Re: nie ma thebat tylko dziadostwo thundrbird IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.07, 14:27
          a zapłaciłeś 40$ za TheBata? :) To nie jest darmowy program.
          Ja używam KMaila w Kontakcie w KDE. A skrzynki z thebata dość łatwo przenieść do
          thunderbirda. google jest Twym przyjacielem.
      • madcio Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 23.10.07, 19:07
        > Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005
        > nie ma programowania :)
        Albo to kiepski żart, albo z małą wyobraźnią.

        Jeśli koniecznie musi być .NET i Microsoft SQL Server 2005, to faktycznie.
        Zadziwiające, że te dwa programy firmy Microsoft są przeznaczone tylko pod
        system operacyjny tejże firmy. No kto by pomyślał.

        Choć co do .NET, to są zdaje się jakiś klon pod pingwiny. Nie znam szczegółów,
        bo .NETem się nigdy szczególnie nie interesowałem.

        Jeśli zaś ci chodziło ogólnie... to powiem tylko, ze trafiłeś jak kulą w płot.
        :) Na Visual Studio i MSSQL świat się nie kończy. Naprawdę.
        • Gość: SasQ Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 16:47
          > Choć co do .NET, to są zdaje się jakiś klon pod pingwiny.
          > Nie znam szczegółów, bo .NETem się nigdy szczególnie nie
          > interesowałem.

          Mono
          www.mono-project.com/Main_Page
          • ffamousffatman Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 21.11.07, 16:10
            czekam na opinie w-siarzy, ze lina ssie bo nie ma windy pod line
      • Gość: fubar Re: Nie ma Visual Studio, nie ma SQL Server 2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.07, 20:24
        Nie ma. Delphi też nie ma :))

        Na szczęście na VB, dotnet i mssql świat się nie kończy :>
    • Gość: Neonique Jaki QNX? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.07, 14:28
      Powodzeni życzę ludziom w używaniu QNX jako systemu desktopowego. Autor artykułu
      chyba się zapędził bo to akurat system do zupełnie innych celów!

      Sam artykuł strasznie tendencyjny i nie wnoszący niczego nowego do tematu.
    • Gość: Mikołaj Jeśli nie Windows, to co? IP: 193.0.242.* 23.10.07, 14:34
      Jak to przeczytałem to omal mnie szlag nie trafił. Jako orędownik Linuksa i Free
      Software musiałem zareagować. Ilość bredni w tym artykule przekracza wszelkie
      normy przyzwoitości!

      "Do niedawna Linux miał opinię systemu przeznaczonego wyłącznie dla specjalistów
      i nie nadającego się do domowego komputera. "

      Nadal ma taką opinię prawdę mówiąc.

      "Każdy może zainstalować sobie Linuksa równie prosto jak MS Windows"

      Instalacja Ubuntu jest dużo prostsza niż instalacja Windows XP.

      "Te wszystkie popularne (i dostępne za darmo) aplikacje współpracują z Linuksem,
      podobnie jak Skype"

      Skype pod Linuksa jeszcze nie obsługuje kamerki, autor zapomniał dodać.

      "GG"

      Zapomnieli dodać, że nielegalnie (vide regulamin GG, który zabrania sotsowania
      innych klientów niż oficjalne).

      "Zniknął już problem z przenoszeniem plików z jednego systemu na drugi, bo
      najpopularniejsze pod Linuksem pakiety biurowe bez większych problemów odczytują
      dokumenty Worda, Excela i PowerPointa."

      Tak jest już od lat, żadna to nowość.

      "Dzięki temu, że jądro systemu jest rozwijane na zasadach Wolnego Programowania
      (Open Source), na całym świecie powstają setki rozmaitych dystrybucji, które
      między sobą bardzo się różnią."

      Możliwość konstruowania wielu różnych dystrybucji nie ma wiele wspólnego z
      faktem, że jądro jest Open Source. Dystrybucja to po prostu zbiór programów,
      równie dobrze można by tworzyć go przy zamkniętym jądrze.

      "Przykładem takiego produktu jest znakomity edytor graficzny GIMP, który w ciągu
      kilku lat zdołał dorównać komercyjnemu Photoshop firmy Adobe."

      O nie! Gó.. prawda, gó.. prawda, gó.. prawda! Zaraz mi żyłka pęknie! GIMP
      jest bardzo dobry, ale tylko ignoranci twierdzą, że równie dobry jak Photoshop.

      "Najbardziej popularne to KDE i GNOME - rozbudowane, z powodzeniem konkurujące z
      Windowsami i MacOS pod względem wizualnej atrakcyjności, udogodnień i rozmaitych
      wodotrysków (jak animowane ikony, efekty dźwiękowe, dynamiczny pulpit).
      Zapowiadane na tą jesień KDE 4.0 ma być środowiskiem lepszym od MacOS X i
      Windows Visty!"

      Nic nowego, te środowiska są lepsze od Windowsowego już do lat.

      "WindowMaker, IceWM, Enlightenment."

      To są managery okien a nie środowiska graficzne.

      "Najnowsze tytuły mogą nie zadziałać, ale duża liczba gier, zwłaszcza klasyczne
      przeboje, zostały uwzględnione przez twórców takich aplikacji jak darmowe WINE
      albo komercyjna Cedega."

      Jeszcze nie widziałem gry która działa na Wine. Z emulacji to co najwyżej dosowe
      przeboje na dosboksie. ;-)

      "Instalacja popularnych programów, takich jak np. Macromedia Flash Player
      pozwalający oglądać animacje i filmy w przeglądarce internetowej może czasami
      wymagać więcej zachodu niż w przypadku pracy na Windowsie. "

      Gó.. prawda. FIrefox informuje o możliwości pobrania wtyczki, klika się
      "download" i jest. Dokładnie tak samo jak w MS Windows, bez najmniejsze różnicy.

      "Tylko najpopularniejsze programy dostosowane do pracy pod Linuksem są
      spolonizowane."

      To dokładnie tak samo jak w przypadku Windows.

      "Zagorzali przeciwnicy Microsoftu twierdzą wprawdzie, że na Linuksie nie ma
      wirusów, ale to nieprawda. I będzie ich coraz więcej,"

      Nie będzie. Bardzo ciężko napisać wirusa na Linuksa z powodu sensownej
      architektury tego systemu. Program uruchomiony ma uprawnienia użytkownika, który
      go uruchomił, tak gwoli przypomnienia. Ilu z Was pracuje na Windowsie z konta z
      uprawniniami administracyjnymi? Myślę, że już wszystko jasne. ;-)

      " wraz z rosnącą popularnością Wolnego Oprogramowania, w którym tym łatwiej
      szukać luk, że jego kod jest powszechnie dostępny..."

      ...i dzięki temu właśnie błędy są dużo szybciej wykrywane i naprawiane.

      "Ubuntu (www.ubuntu.com) to dystrybucja całkowicie darmowa, związana z firmą z RPA."

      Canonical Software jest firmą brytyjską a nie z RPA. Z RPA pochodzi jej założyciel.

      Uff... naprawdę wolę, żeby Wyborcza kosztowała 50gr więcej w zamian za lepsze
      przygotowanie dziennikarzy.
    • Gość: pocalujta_wujta Niestety Linuks to nie alternatywa IP: 204.153.88.* 23.10.07, 15:50
      Tak sie sklada ze uzwywalem roznych dystrybucji Linuxa od 1999 roku
      oraz Windows od 1990 a takze Mac OS X od 2003 i moge stwierdzic ze
      na wygodnym systemie nie da sie zaoszczedzic. Owszem mozna taniej...
      ale najtaniej wychodzi bez komputera w takim razie.

      Linuks nie ma legalnych programow do odtwarzania multimediow I taka
      jest smutna prawda. Po prostu nastapila izolacja Linuksa jako
      platformy desktopowej. Z jednej strony dokonaly tego licencje GPL i
      LGPL a z drugiej niechec duzych producentow patentujacych protokoly.

      Wszystko co instalujecie by zagrac nawet komercyjne DVD na Linuxie
      jest oobciazane zlamaniem gdzies jakiegos prawa. Byc moze sa
      wyjatki, ale wtedy istenie oplata licencyjna (nie za samego Linuksa
      oczywiscie). Jesli nie to z cala pewnoscia programisci zlamali prawa
      autorskie lub patenty w jakims regionie swiata.

      Powiedzialbym ze po latach pracy najwygodniejsza platforma desktopu
      moge z cala pewnoscia powiedziec ze jest Mac OS X (i pracuje z nim
      na codzien w domu) na drugim miejscu jest Windows a dopiero na
      trzecim Linuks. W serwerach jest lepiej z Linuksem, ale nie jestem
      przekonany czty tez jest on na pierwszym miejscu, bo prtzeciez na
      rrynku jest tez darmowy FreeBSD na ktorym wiele serwerow
      internetowych dziala (juz nie wspominajac o tym ze Mac OS X jest o
      niego oparty).

      I owszem Linuksa wlaczam. Da sie na nim nawet wykonywac prace
      biurowa czy zdalna do firmy, ale o multimediach czyli domnowym
      uzyciu zapomnijcie. Do tego zeby cos uruchomic trzeba miec wiedze i
      nagrzebac sie po internecie. Dla zwyklego uzytkownika (tuu uwaga dla
      fanatykow Linuksa: przecietny uzytkownik komputera to nie haker czy
      hobbysta-administrator/instalator) Linux jest kiepska alternatywa.
      Sa lepsze dystrybucje ktore oferuja nieco wiecej i mozna z nimi
      nawet popracowac, ale jest to margines ktory wczesniej czy pozniej
      okaze sie ze ma problemy z multimediami jakiegos typu.

      pocalujta_wujta

      P.s> Tu uprzedzam ataki gdyz od wielu lat jestem informatykiem w USA
      i na codzien pracuje z Linuksem, UNIX'em wszelkich masci Windows i
      Mac OS X w duzych korporacjach wiec co nieco wiem o czym pisze. Nie,
      nie jestem jednym z tych co przykleili sie do jednego systemu i maja
      klapki na oczach... bo nie moglem sobie na to pozwolic jako
      pracownik, konsultant, niezalezny doradca e.t.c. pracujacy w
      kiilkunastu roznych firmach o roznym profilu (finanse,
      telekomunikacja i takie inne).
      • ylemai Na szczęście USA nie są wszędzie. 23.10.07, 18:06
        To co mówisz ma być może jakieś odniesienie do USA i ichniejszego prawa
        patentowego, ale u nas nie ma sensu. Popularne kodek-paki dla Windows (np
        K-Lite), bez których Windoze niczego sensownego nie odtworzy też wg tych praw są
        w USA nielegalne.

        A problemów z multimediami na Linuksie nie ma przynajmniej od 2004 roku, kiedy
        MPlayer zaczął się dobrze kompilować. Dziś Kaffeine/Xine i Mplayer są dostępne w
        praktycznie każdej dystrybucji, a jak komuś zależy na "legalności" kodeków wobec
        prawa amerykańskiego, to za parenaście dolarów może kupić Gstreamera od Fluendo.

        Technicznie, multimedia na Linuksie stały się łatwe i przyjemne. Banalny
        przykład: Mata do tańczenia na USB. W XP SP2 nie chce działać bez kombinowania
        ze sterownikami HID, w OpenSUSE 10.3 została automatycznie wykryta i podłączona.
      • unhappy Re: Niestety Linuks to nie alternatywa 23.10.07, 18:43
        Gość portalu: pocalujta_wujta napisał(a):

        > Wszystko co instalujecie by zagrac nawet komercyjne DVD na Linuxie
        > jest oobciazane zlamaniem gdzies jakiegos prawa. Byc moze sa
        > wyjatki, ale wtedy istenie oplata licencyjna (nie za samego Linuksa
        > oczywiscie). Jesli nie to z cala pewnoscia programisci zlamali prawa
        > autorskie lub patenty w jakims regionie swiata.

        Niżej piszesz, że pracujesz w USA. I wiesz, że w tym kraju panuje systemowy świr
        na punkcie praw autorskich. Wielu Amerykanów patrzy na ten system jak na dzieło
        kogoś niespełna rozumu. My tutaj możemy tylko z pobłażaniem się uśmiechnąć na
        myśl na co pozwalają sobie w USA takie chore organizacje jak RIAA. Wybrałeś więc
        się teraz męcz :D

        > Powiedzialbym ze po latach pracy najwygodniejsza platforma desktopu
        > moge z cala pewnoscia powiedziec ze jest Mac OS X (i pracuje z nim
        > na codzien w domu) na drugim miejscu jest Windows a dopiero na
        > trzecim Linuks.

        W USA być może. W Polsce nadal jedyną sensowną platformą _domową_ jest pecet z
        Windowsem XP (broń Boże nie z Vistą). A o platformie domowej mowa była w artykule.

        > I owszem Linuksa wlaczam. Da sie na nim nawet wykonywac prace
        > biurowa czy zdalna do firmy, ale o multimediach czyli domnowym
        > uzyciu zapomnijcie.

        Spokojnie na Linuxie można zajmować się multimediami jeśli chodzi o oglądanie
        filmów na przykład. Nie zdefiniowałeś o co ci chodzi tak do końca. Edycję
        filmów, składanie, montaż robię na VirtualDubie a ten jest na Win, nie ma na
        Linuxa :D
        • Gość: nikodem Re: Niestety Linuks to nie alternatywa IP: 195.20.110.* 23.10.07, 18:51
          Na Linuksie jest avidemux
        • valdivia Re: Niestety Linuks to nie alternatywa 23.10.07, 20:23
          unhappy napisał:

          > W Polsce nadal jedyną sensowną platformą _domową_ jest pecet z
          > Windowsem XP (broń Boże nie z Vistą).

          A co niby takiego zlego jest w Viscie. Przesiadlem sie na nia kilka
          miesiecy temu i bardzo sobie chwale. Jak dotad nie sprawila mi
          najmniejszego problemu.
          PdV
          • unhappy Re: Niestety Linuks to nie alternatywa 31.10.07, 22:16
            valdivia napisał:

            > A co niby takiego zlego jest w Viscie. Przesiadlem sie na nia kilka
            > miesiecy temu i bardzo sobie chwale. Jak dotad nie sprawila mi
            > najmniejszego problemu.
            > PdV

            W niektórych lokalizacjach do dzisiaj utrzymuję Win98 :D Mi osobiście laptop z
            Vistą sprawił tyle problemów, że powędrował z powrotem do sprzedawcy i mam z
            powrotem XP.

            1. Nie chciał używać drukarki HP 3055 pod USB - tylko po TCP/IP
            2. Zmiana MAC'a karty sieciowej trwała 4 minuty :D
            3. Nie chciał podłączyć się do AP po DHCP - tylko stałe IP.
            4. Na laptopie z 2 GB RAM'u działał jak XP na lapie z 512 MB.
    • Gość: elv Jeśli nie Windows, to co? IP: *.metronet.pl 23.10.07, 16:02
      wow strasznie dużo ludzi się tu kłóci więc chyba jest o co. Z ciekawości
      zainstalowałęm sobie jako drugi system Ubuntu 7.10. Jednak początki są strasznie
      trudne dla windowsiarza (ciekawe czy byłoby tak samo w drugą stronę ?). Idea
      wolnego oprogramowanie bardzo mi się podoba dlatego nie zamierzam się szybko
      poddawać. Czy są jakieś podręczniki dla Linuxa/Ubuntu, najlepiej free.
      Przeszukiwanie forum ubuntu.pl lub czekanie na odpowiedź zabiera trochę czasu.
    • Gość: ptashek Jeśli nie Windows, to co? IP: *.ucd.ie 23.10.07, 16:29
      Artykul rzeczowy i obiektywny, ale pomija jedna wazna sprawe: Linuks w
      zastosowaniacha domowych ma ogrom wad, przy czym glowna wada jest brak
      sterownikow, lub slabej jakosci sterowniki dla nowoczesnych urzadzen oraz slaba
      wspolpraca z wieloma urzadzeniami, ktore sterownikow nie wymagaja (np.
      synchronizacja danych z telefonami komorkowymi). Wiele tych rzeczy mozna
      rozwiazac "grzebiac pod maska", ale wtedy przestajemy mowic o przecietnym
      uzytkowniku. Trend na rynku jest dobry i system ten zyskuje na popularnosci u
      "Kowalskich", a taka popularnosc z czasem przelozy sie na wsparcie producentow.
      Najlepszym przykladem jest fakt, ze Dell od pewnego czasu oferuje desktopy z
      pre-instalowanym Ubuntu.
    • rmiechowicz Jeśli nie Windows, to co? 23.10.07, 16:51
      Kłopoty z SATA i instalacją? A noapic nolapic? Mnie kiedyś pomogło.
      Mam w domu jednego kompa z Windą, cztery z Linuxem.
      Niedawno małżonka zobaczyła Vistę i strasznie się jej spodobał ten analogowy
      zegarek systemowy. No to chwilę pogooglałem. Okazało się, że mam zainstalowaną
      superkarambę, więc za chwilkę miałem taki zegarek. Małżowinka nawet twierdzi, że
      ładniejszy :E
      Ale nikomu z sąsiadów nie polecam Linuxa. Za trudny dla nich. Poza tym kompa
      używają do grania.
      Linux i windows w przyszłości będą wypełniały inne nisze rynkowe. Moim zdaniem
      będą się uzupełniały. I sensownie będzie umieć posługiwać się oboma rodzinami
      systemów.
      Moze jutro pierwszy raz w życiu Vistę będę instalował :D
      • Gość: SasQ Re: Jeśli nie Windows, to co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 17:09
        > Ale nikomu z sąsiadów nie polecam Linuxa. Za trudny dla nich.

        Jeśli trudniejszy niż Windows, to dlaczego na okrągło muszę latać po sąsiadach, którzy mają Windowsy, i rozwiązywać ich "trudne" problemy w stylu konfigurowanie Neostrady czy zainstalowanie nowej karty graficznej? :P
    • Gość: leafrien emulacja corela IP: *.187.240.11.ip.airbites.pl 23.10.07, 18:03
      mam pytanko. czy komuś udało się skutecznie emulowac corela? bo instalowalismy
      go na wirtualnej maszynie na ubuntu i chodził tylko problem był z tym, że ze
      srodowiska windowsa, gdzie ów corel był nie dało sie żadną miarą przenieść pliku
      na sam system ubuntu, na pendrive'a czy cokolwiek innego :( plik był "uwięziony"
      Chetnie przerzuciłabym sie na ubuntu, ale duuuuuuuuuuzo uzywam corela i wobec
      tego jestem skazana na windowsa. Jeśli ktos wie jak ten problem rozwiazać to
      prosze piszcie: leafrien@o2.pl
    • Gość: Wstrętny Anomim Debian i licencje IP: *.cs.nott.ac.uk 23.10.07, 18:48
      "Przykładowo system Debian, który tak wyraźnie odcina się od aplikacji nie
      spełniających wyśrubowanej licencji"

      Zapewne chodzilo o DFSG (Debian Free Software Guidelines), ale skąd pomysł z
      wyśrubowaniem? Po prostu społecznośc Debiana wyraźnie opowiada sie za wolnym
      oprogramowaniem i zdefiniowała na własne potrzeby co jest wolnym
      oprogramowaniem, a co nie. A w wolnym oprogramowaniu jest wolność, a nie
      wyśrubowanie. Nie znaczy to jednak , że nikt nie dystrybuuje niewolnych pakietów
      pod Debiana.

      A tak przy okazji, Canonical, sponsor Ubuntu to nie jest firma z RPA tylko z
      Wysp Brytyjskich, a dokładnie z Wyspy Man. Owszem Marc Shuttleworth, założyciel
      Canonical jak i słowo Ubuntu pochodzą z południowej Afryki, ale sama dystrybucja
      już nie.
    • Gość: human Jeśli nie Windows, to co? IP: *.chello.pl 23.10.07, 20:16
      Jedno poważne zastrzeżenie... Wolne oprogramowanie to Free Software, a nie Open
      Source, ewentualnie można było napisać FLOSS.
    • Gość: zmorek Re: Jeśli nie Windows, to co? IP: *.21.pl 23.10.07, 20:29
      1. Niestety nie jest prawdą, że OpenOffice radzi sobie bez problemów z formatami
      MSOffice.

    • Gość: eXt73 Re: Jeśli nie Windows, to co? IP: *.ghnet.pl 23.10.07, 23:00
      Linux power ... proszę spróbować PCLinuxOS
    • Gość: PanJan MAcBook | PowerBook | iMac | IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.07, 14:52
      Panie Janie, TYLKO APPLE , i proszę nie piszcie że to że tamto - tylko
      pokorzystajcie przez pół roku i potem pogadamy
    • Gość: SasQ Xtrabullshit część 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 15:55
      Gazeta jak zwykle się nie popisała, jeśli chodzi o rzetelność i bezstronność [zresztą czego się można spodziewać, jeśli już sam tytuł "Nie taki Linux straszny, jak go malują" sugeruje, że Linux to jakiś straszny system dla masochistów ;-P]. Nie dość że jest parę błędów, to jeszcze sami sieją wiele mitów na temat Linuxa i Windowsa, których odbiciem jest poniższa dyskusja. Dlatego postanowiłem sprostować ten artykuł w kilku porcjach. Oto pierwsza z nich.

      "Do niedawna Linux miał opinię systemu przeznaczonego wyłącznie dla specjalistów i nie nadającego się do domowego komputera. Od kilku lat ta opinia to niczym nieuzasadniony mit."
      Noo, kilka lat to rzeczywiście "do niedawna" :-P

      "Każdy może zainstalować sobie Linuksa równie prosto jak MS Windows"
      Pomijając fakt, że aktualnie najczęściej używane Windows XP i 2000 instalują się w trybie tekstowym, a najnowsze dystrybucje Linuxa od paru dobrych lat w eleganckim trybie graficznym [mam na myśli wersje "domowe", bo serwerowe nie wymagają takich bajerów].

      "Może wyglądać jak Windows XP"
      Oj, już od ponad roku może wyglądać *dużo lepiej* niż Windows XP, a nawet niż Windows Vista! ;-) Autor artykułu chyba nie widział nigdy Compiza ani Beryla ;-P

      "Użytkownik Linuksa musi się obejść bez Internet Explorera"
      Nieprawda. Może, ale nie musi. Można uruchamiać IE poprzez Wine. Co ciekawe: można nawet uruchamiać kilka wersji IE jednocześnie, co na Windowsie jest niemożliwe.

      "bez programów pocztowych z serii Outlook, a przede wszystkim - bez MS Worda i całej reszty pakietu MS Office"
      Na Windowsie też się bez nich obchodziłem ;-P Nawet na Windowsie starałem się używać wolnego oprogramowania.

      "Ale tak się składa, że - po części za sprawą Linuksa właśnie - już od dawna wielu ludzi nie używa tych aplikacji, bo na swoich Windowsach poinstalowali znacznie bezpieczniejsze przeglądarki, jak Opera, czy Firefox, czytają pocztę np. za pomocą Thunderbirda, a kosztowny pakiet biurowy firmy z Redmont zastąpili bardzo popularnym OpenOffice.org."
      Autor chyba nie rozumie, że te programy nie są częścią Linuxa, choć mogą być na nim używane. Poza tym autor przeniósł siedzibę Microsoftu z Redmond do "Redmont" :-P Radzę więcej googlać, zanim coś napisze ;-P
      pl.wikipedia.org/wiki/Microsoft_Corporation
      • Gość: SasQ Re: Xtrabullshit część 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 16:04
        "Te wszystkie popularne (i dostępne za darmo) aplikacje współpracują z Linuksem, podobnie jak Skype, GG"

        Oryginalny klient GG nie współpracuje z Linuxem. Współpracują jego różne odpowiedniki, jak GNU Gadu, Kadu, EKG i wiele innych korzystających z biblioteki libgadu.
        Poza tym widzę, że autor myli pojęcie "wolne oprogramowanie" z "darmowe oprogramowanie", bo często używa tych pojęć zamiennie. Polecam lekturę www.gnu.org/philosophy/free-sw.pl.html

        "Zniknął już problem z przenoszeniem plików z jednego systemu na drugi, bo najpopularniejsze pod Linuksem pakiety biurowe bez większych problemów odczytują dokumenty Worda, Excela i PowerPointa."
        To nie jest problem z przenoszeniem plików między systemami, tylko między programami i winę za to ponosi wyłącznie Microsoft, który nie chce udostępniać specyfikacji swoich formatów plików, by utrzymać pozycję monopolisty. Inne pakiety biurowe, takie jak wspomniany OpenOffice, korzystają z otwartych formatów plików, więc mogą współpracować z dowolnymi programami, które także implementują ten otwarty format [OpenDocument]. A między systemami to pliki dało się przenosić od dawna [a przynajmniej z Windowsa na Linuxa, bo Windows woli obsługiwać tylko swoje własne systemy plików ;-P].

        "Dzięki temu, że jądro systemu jest rozwijane na zasadach Wolnego Programowania (Open Source), na całym świecie powstają setki rozmaitych dystrybucji, które między sobą bardzo się różnią."
        To nie jest kwestia jądra, tylko modularności i otwartości interfejsów i bibliotek. Jądro tak czy inaczej musi udostępniać jawnie cały swój interfejs programowy, inaczej żaden programista nie napisałby na ten system programu. Otwartość kodu jądra ułatwia jedynie jego modyfikowanie, dostrajanie do swoich potrzeb i ciągłę ulepszanie.

        "Przykładem takiego produktu jest znakomity edytor graficzny GIMP, który w ciągu kilku lat zdołał dorównać komercyjnemu Photoshop firmy Adobe."
        GIMP nigdy nie miał dorównywać Photoshopowi, gdyż miał to być zupełnie inny program graficzny, a nie "klon" Photoshopa. Oczywiście niektóre filtry i funkcjonalność pozwalają na stworzenie równie dobrych grafik, jak w Photoshopie, jednak są to mimo wszystko różne programy i są rzeczy, które GIMP potrafi robić, a nie potrafi Photoshop i vice versa. Choć prawdą jest, że GIMP ma już bardzo zbliżoną funkcjonalność, jak Photoshop, i jest równie dobry i rozbudowany.
        • Gość: SasQ Re: Xtrabullshit część 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 16:07
          "Instalacja popularnych programów, takich jak np. Macromedia Flash Player pozwalający oglądać animacje i filmy w przeglądarce internetowej może czasami wymagać więcej zachodu niż w przypadku pracy na Windowsie. [...] No i - zamiast jednego kliknięcia, trzeba wykonać kilka poleceń w trybie tekstowym."
          Bullshit :-P Pobranie paczki ze strony Adobe [Flash już nie jest własnością Macromedii ;-P] i rozpakowanie do katalogu wtyczek używanego przez przeglądarkę to kwestia paru kliknięć myszą. Więc nie wiem skąd autor wziął ten tryb tekstowy ;-P

          "Zwykle chodzi o uruchomienie programu instalacyjnego i odpowiedź na kilka pytań, tak jak robiło się to kiedyś w systemie DOS"
          Taa.. na niektórych dystrybucjach to jedyny sposób na zainstalowanie sterowników nVidii. Ale to stare dystrybucje są ;-P W tych nowszych [np. Gentoo, Ubuntu itp.] wystarczy kliknąć paczkę ze sterami nVidii w menedżerze pakietów, zainstalować i zrestartować środowisko graficzne [np. wylogować się].

          "ale czasem trzeba własnoręcznie skompilować program ze ściągniętego z sieci kodu źródłowego za pomocą dostępnych w systemie narzędzi programistycznych."
          W rzadkich przypadkach, jak nie ma gotowej paczki w repozytorium. Zazwyczaj sprowadza się to do wydania trzech poleceń w katalogu ze źródłami: ./configure, make, make install - piekielnie trudne ;-J

          "Tylko najpopularniejsze programy dostosowane do pracy pod Linuksem są spolonizowane."
          Hmm... to dużo jest tych "najpopularniejszych" :-P

          "Drukarki i skanery zazwyczaj nie sprawiają kłopotów, ale już na przykład tablet, albo niektóre modele aparatów cyfrowych, owszem."
          Co do tabletów, to wszystkie są oparte o jeden z dwóch chipsetów: Aiptek lub Wacom, i oba są wspierane w Linuxie. Nie zauważyłem też żadnych problemów z aparatami cyfrowymi: podłączyłem do USB i pojawił mi się jako dysk wymienny. To samo tyczy się różnych odtwarzaczy MP3. A co do drukarek i skanerów... mój skaner [EPSON Perfection] sprawiał mi wiele problemów z uruchomieniem pod Windows, wymagał instalacji dodatkowego oprogramowania "od sponsorów" o wadze ponad 200MB, by zadziałał sterownik TWAIN, a przy skanowaniu okienko blokowało cały system. Na Linuxie po prostu go podłączyłem do USB i działał, bez zbędnego kombinowania i w wygodny sposób ;-) Podobnie USB 2.0 działa bardzo dobrze, a w WinXP bez ServicePacka 2.0 wogóle nie jest obsługiwane. Więc z tym sprzętem to różnie bywa i nie tylko Linux ma z tym problemy. Winni są producenci sprzętu, nie system.

          "Społeczność zaawansowanych użytkowników Linuksa pracowicie nadrabia braki i pisze sterowniki samodzielnie."
          O ile jest to możliwe, bo np. nVidia robi tajemnicę ze specyfikacji swoich kart i udostępnia jedynie sterowniki binarne, zasłaniając się "tajemnicą przemysłową" ;-P Uniemożliwia więc napisanie otwartego sterownika przez chętnych programistów.
          • Gość: SasQ Re: Xtrabullshit część 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 16:11
            "W dodatku instalator systemu wcale nie musi zainstalować i skonfigurować samodzielnie zapory ogniowej, nie przypomni nam też o antywirusie."
            To było najlepsze :-D Windowsy przypominają o tym od niedawna, bo muszą :-D Te systemy są tak dziurawe, że bez zainstalowania dodatkowej zapory ogniowej i antywirusa zajeżdżają się w 5 minut po podłączeniu bezpośrednio do Internetu ;-D [sprawdziłem osobiście! :-) Niektórzy mogą mi nie uwierzyć i twierdzić, że używają Windowsa w sieci bez zabezpieczeń i żyją, ale zapominają oni najpewniej o tym, że łączą się z Internetem poprzez serwer swojego lokalnego dostawcy, który chroni ich przed wszelkimi zagrożeniami ;-P]. Linuxa można podłączyć bezpośrednio do Internetu bez żadnych zabezpieczeń i istnieją małe szanse, że "złapie" jakiegokolwiek wirusa. Ja nie widziałem jeszcze żadnego, a używam Linuxa do Internetu bez żadnych zapór od ponad 2 lat.

            "Zagorzali przeciwnicy Microsoftu twierdzą wprawdzie, że na Linuksie nie ma wirusów, ale to nieprawda."
            Nieprawda. Nie twierdzą, że nie ma wirusów, tylko że te około [śmiechu warte :-D] 40 znanych wirusów na Linuxa zostało napisane w celach czysto akademickich, by udowodnić że to możliwe, ale ryzyko zarażenia czymś takim jest bliskie zeru, bo np. wymagają one uruchomienia na koncie administratora i dostępu do kompilatora ;-DDD Normalnie wirusy nie mają szans działać na Linuxie, ponieważ używa on wszelkich dostępnych mechanizmów ochrony pamięci i plików, jakie istnieją. Kod wirusa uruchomiony z binarki użytkownika nigdy nie będzie w stanie nadpisać pamięci należącej do innego programu, w szczególności systemu. Nie pozwalają na to mechanizmy wirtualizacji pamięci w trybie chronionym, dzięki którym każdy program ma wrażenie, że jest "sam" w przestrzeni adresowej i nie widzi pozostałych programów. Mechanizmy ochrony plików nie pozwolą na nadpisanie pliku nie należącego do użytkownika, który uruchamia program.
            Prawdą jest natomiast, że istnieją sposoby wykorzystania luk w oprogramowaniu i w samym jądrze Linuxa, jednak od momentu wykrycia takiej luki do jej załatania mija nieporównywalnie krótszy odcinek czasu [nawet do kilku dni albo godzin] w porównaniu z łataniem Windowsa [czekanie na kolejną wersję systemu lub ServicePacka ;-P]. O wiele łatwiej jest też załatać lukę, jeśli się na tym zna, nie trzeba czekać aż zrobi to producent, bo każdy ma dostęp do kodu źródłowego.

            "I będzie ich coraz więcej, wraz z rosnącą popularnością Wolnego Oprogramowania, w którym tym łatwiej szukać luk, że jego kod jest powszechnie dostępny."
            A to już jest bujda do potęgi, bo jest dokładnie odwrotnie! :-PPP Otwartość kodu rzeczywiście ułatwia znajdowanie luk, ale ułatwia także ich łatanie. W czasie potrzebnym do znalezienia luki ktoś inny może już zdążyć ją załatać. Jeśli nie zdąży i luka zostanie wykorzystana, to jest łatana wkrótce potem, tak szybko jak to możliwe. Można też samemu umieszczać złośliwy kod w programie dla Linuxa, ale nikt nie jest na tyle głupi, bo gdy kod jest otwarty, to miliony programistycznych oczu patrzą Ci na ręce. Trudniej jest też pisać kod marnej jakości, gdy każdy może go zobaczyć.
            W przypadku oprogramowania zamkniętego nigdy nie wiadomo, jakie złośliwe funkcje autor w nim umieścił, ani jak syfiasty jest jego kod. Gdy ktoś znajdzie i wykorzysta lukę, możesz tylko powyłączać wszystko i czekać, aż producent załata lukę [czasami można się prędzej doczekać śmierci ;-D bo np. w Internet Explorerze wciąż znajduje się mnóstwo luk krytycznych dla bezpieczeństwa, a MS nie kwapi się z ich załataniem]. Polecam zajrzeć na secunia.com/
            • Gość: SasQ Re: Xtrabullshit część 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 16:16
              "Ubuntu (www.ubuntu.com) to dystrybucja całkowicie darmowa, związana z firmą z RPA."
              XTRABULLSHIT!!! Jak można pisać takie bzdury? Czy autor nie umie korzystać z Google? :-|
              "Canonical, the commercial sponsor of Ubuntu, is a global organisation headquartered in Europe"
              www.ubuntu.com/aboutus
              Tłumaczenie dla angolfabetów: "Firma Canonical, komercyjny sponsor Ubuntu, jest ogólnoświatową organizacją, której siedziba główna znajduje się w EUROPIE". Nie wiem od kiedy RPA leży w Europie, ale dawno nie zaglądałem na globus :DDD

              "Na dysku twardym komputera wiele dystrybucji jest w stanie zainstalować się bez naruszania plików i systemu Windows (np. Slackware: www.slackware.org)."
              A ja myślałem, że wszystkie :-P Przecież każdy system działa na osobnej partycji.

              "Zazwyczaj jednak przed instalacją dzieli się dysk na części (partycje), na jednej pozostawiając Windows, a inną przeznaczając na Linuksa."
              Każdy system wymaga instalowania i uruchamiania na osobnej partycji. Windows przecież też musi mieć swoją partycję i swój system plików, Linux nie jest żadnym wyjatkiem.

              Podsumowując, dawno nie widziałem tak stronniczego artykułu i przygotowanego z takim małym stanem wiedzy o tym, jak jest naprawdę, nawet w odniesieniu do systemu Windows. Na miejscu autora dałbym tytuł "Moje mity o Linuxie i Windowsie". Oczywiście można mało wiedzieć o systemach operacyjnych, ale wtedy można też się dowiedzieć, albo wogóle nic nie pisać. Lepsze to niż pisać takie farmazony i wprowadzać ludzi w błąd ;-P
          • Gość: shpaq Re: Xtrabullshit część 3 IP: *.chello.pl 25.10.07, 11:33
            >W tych nowszych [np. Gentoo, Ubuntu i tp.] wystarczy >kliknąć paczkę ze sterami nVidii w menedżerze >pakietów, zainstalować.

            Dość ciekawe to co prawisz. A możesz powiedzieć coś więcej o klikalnym menadżerze pakietów do Gentoo? Masz na myśli nakładki na portage typu: kuroo, portato, porthole itepe? Nie przypominam sobie by coś podobnego było na paludisa.

            Fajnie, że doszukałeś się błędów w tym "artykule", ale jak już je komuś wytykasz sam nie pisz bzdur.

            • Gość: SasQ Re: Xtrabullshit część 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 18:48
              > Dość ciekawe to co prawisz. A możesz powiedzieć coś więcej
              > o klikalnym menadżerze pakietów do Gentoo? Masz na myśli
              > nakładki na portage typu: kuroo, portato, porthole itepe?

              Tak, dokładnie o takich nakładkach mówię. Ja ich mało używałem, bo przyzwyczaiłem się już do gołego emerge w wierszu poleceń, zanim powstały te nakładki. Ale mój bracix z powodzeniem z nich korzysta ;)
              Cóż więcej mam powiedzieć?
              Pozwalają one wybrać pakiety w sposób "wizualny". Od razu widać całe drzewo Portage jak na dłoni i wszystkie pakiety, które są dostępne, wraz z opisami. Można sobie zobaczyć, jakie flagi USE są dostępne jeszcze przed zainstalowaniem [wiem, w emerge też można i zawsze z tej opcji korzystam] i zaznaczyć/odznaczyć wybrane z nich. Pokazuje się drzewo zależności i widać, które zależności będą wciągnięte po zaznaczeniu danej flagi USE. Można sobie obejrzeć historię wszystkich instalacji, w łatwy sposób kopiować/wklejać logi z emergowania itp. Ogólnie bardzo przydatne narzędzie, które zwalnia z pamiętania poleceń tekstowych i flag ;)
              Podobne narzędzie jest na Ubuntu [Synaptic].

              > Nie przypominam sobie by coś podobnego było na paludisa.

              Co to ten paludis?

              > Fajnie, że doszukałeś się błędów w tym "artykule", ale jak już
              > je komuś wytykas z sam nie pisz bzdur.

              Nie rozumiem :/ Gdzie niby napisałem bzdury? Przecież sam potwierdziłeś przed chwilą to co powiedziałem: że istnieją graficzne menedżery pakietów, w których można "klikać".
              • Gość: shpaq Re: Xtrabullshit część 3 IP: *.chello.pl 26.10.07, 12:55
                Napisałeś to tak jakby w Gentoo takie nakładki były standardem, a oczywiście nie są. Dlatego napisałem, że to bzdura. Jeśli Cię uraziłem to przepraszam.

                Póki nie zainstalujesz ich sam, to nie będzie klikania. Zresztą - klikanie podczas kompilacji programów trochę mija się z celem. 3 razy klikniesz a potem będziesz czekał godzinę, aż się program skompiluje? Ale co kto lubi.

                Co do przeglądania logów, zarządzania flagami USE itepe. Jest masa programów do tego, ale i tak najszybciej się to robi z palca w konsoli.

                Paludis to alternatywa dla "portejdża".
    • lukibiker Re: Jeśli nie Windows, to co? 28.10.07, 21:49
      Nie na idealnego rozwiązania. Ja polecam linuxa Ubuntu.
    • mattness Re: Jeśli nie Windows, to co? 29.10.07, 07:39
      Gość portalu: Pangrys napisał(a):

      > Brawo dla autora :D
      > Za rzetelność i bezstronne przedstawienie alternatywy dla Windows.

      Chyba kpisz?
      Linux JEDYNĄ alternatywą dla windy?
      Żałosne
    • Gość: linek Jesteśmy bogaci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 08:52
      Od jakiegoś czasu komputery są sprzedawane z Linux em, którego
      możliwości zaspokajają z nawiązką wymagania 80% użytkowników
      domowych. Jednak klient równocześnie kupuje Widows,a i prosi o jego
      instalację. Winę za to ponosi m. in. ministerstwo edukacji, bo to
      szkoła narzuca uczniom system i aplikacje nie pacząc na zamożność
      społeczeństwa i demoralizując młodzież aprobując korzystanie z
      pirackiego oprogramowania, pomimo, że ma ono wystarczająco
      funkcjonalne darmowe odpowiedniki.
      • unhappy Re: Jesteśmy bogaci. 31.10.07, 22:16
        Gość portalu: linek napisał(a):

        > Winę za to ponosi m. in. ministerstwo edukacji, bo to
        > szkoła narzuca uczniom system i aplikacje nie pacząc na zamożność
        > społeczeństwa i demoralizując młodzież aprobując korzystanie z
        > pirackiego oprogramowania, pomimo, że ma ono wystarczająco
        > funkcjonalne darmowe odpowiedniki.

        Widzisz nie do końca prawda. Obsługuję kilka szkół opiekując się ich komputerami
        i owszem, decydując się na sponsorowaną pracownię możesz wybrać pracownię na
        Windows, na Linuksie i na Makówkach. Pracownia składa się z 10 komputerów
        uczniowskich i jednego nauczycielskiego bez względu na to jaki wariant
        wybierzesz. I to jest granda.

    • maly_ksiaze Jeśli nie Windows, to co? 31.10.07, 21:32
      Witam:)
      Zaznaczam, ze nie czytałem wszystkich postów, więc mogę się
      powtórzyć...
      Na początku tekstu, autor pisze, iż bezpiecznym i w ogóle super
      systemem jest system firmy apple(czyli macosx), ale aby posiadać ten
      system należy posiadać również komputer formy apple, i do tego
      momentu wszystko sie zgadza...W następnym zdaniu natomiast pada
      nieśmiertelny mit, że jest to znacznie droższe....Jest to oczywista
      nieprawda:) Komputery firmy apple, bywają znacznie droższe ale tylko
      gdy weźmiemy pod uwagę komputery NOWE!!jednkaże nowy Mac, ma sie
      nijak do nowego pceta, gdyż znacznie przewyższa go swoja
      wydajnościa!!!!(Pcety o dzisiejszych osiągach(mam na mysli
      najnowsze), firma apple produkowała jakies 2,5 roku temu!!!), no
      STABILNYM!!! i Bezpiecznym!! i legalnym!!! systemem oraz
      oprogramowaniem...
      Możnaby wymieniać jeszcze inne "wyższości" maca na pcetem(a co za
      tym idzie nad windowsem) ale juz mi sie nie chce:)
      Proszę tylko autora artykułu o nieopieranie się na stereotypach!!i
      wprowadzanie czytelników w błąd:)

      Pozdrawiam:)
      • unhappy Re: Jeśli nie Windows, to co? 31.10.07, 23:16
        maly_ksiaze napisał:

        > W następnym zdaniu natomiast pada
        > nieśmiertelny mit, że jest to znacznie droższe....Jest to oczywista
        > nieprawda:) Komputery firmy apple, bywają znacznie droższe ale tylko
        > gdy weźmiemy pod uwagę komputery NOWE!!jednkaże nowy Mac, ma sie
        > nijak do nowego pceta, gdyż znacznie przewyższa go swoja
        > wydajnościa!!!!

        O, dość odważne stwierdzenie - masz na jego poparcie jakieś fakty?

        >(Pcety o dzisiejszych osiągach(mam na mysli
        > najnowsze), firma apple produkowała jakies 2,5 roku temu!!!), no
        > STABILNYM!!! i Bezpiecznym!! i legalnym!!! systemem oraz
        > oprogramowaniem...

        Przykłady! Ja wiem, że marketing Apple się stara tworząc nową religię (a raczej
        odświeżają i kultywując starą) ale konsumenci jednak powinni charakteryzować się
        odrobiną krytycyzmu. Ciekawe, że fani Apple są tego krytycyzmu pozbawieni. Czy
        to skutek marketingu Apple czy też działania tego marketingu takie osoby po
        prosty wyławiają.

        > Możnaby wymieniać jeszcze inne "wyższości" maca na pcetem(a co za
        > tym idzie nad windowsem) ale juz mi sie nie chce:)

        Mi też nie chce się wymieniać przyczyn dla których bycie ofiarą marketingowców
        spod znaku jabłuszka jest bez sensu :D
        • maly_ksiaze Re: Jeśli nie Windows, to co? 02.11.07, 11:00
          Witam:)
          Pytasz czy mam na poparcie jakies fakty odnoszące sie do większej
          wydajności maca nad pcetem. Epitemologicznie rzecz ujmując nie mam.
          Natomista wystarczy proste doświadczenie. Kup lub pozycz najnowszego
          i najlepiej jak to możliwe wyposażonego maca i pceta, odpal jakis
          sporo ważący program(przy lekkich różnica może nie być zauważalana)
          i się przekonasz , który jest bardziej wydajny:) O takich sprawach
          jak to, że apple miał maszyny 64 bitowe 2 procesorowe, w czasach gdy
          moża yło jedynie pomażyć o takich pctach:)
          Co do ofiar marketingu...hmmm no cóż...to właśnie użytkownicy
          windowsa są ofiarami marketingu i to nieetycznego, gdyż zajmującego
          się wciskaniem produktu, ze świadomościa tego, iż jest to produkt
          gó..any!! i częstokroć wciskany z pogwałceniem praw wolnego rynku
          (za co microshit był wielokrotnie karany przez UE).
          Przy wyborze przeze mnie maca z bezpiecznym i stabilnym systemem
          operacyjnym zadziałała, dość powszechnie uważana przez fachowców, za
          najlepszą, forma marketingu - czyly marketing szpetany i o ile wiem,
          to właśnie głównie dzieki tej formie marketingu, firma apple zdobywa
          swą popularność w sektorze komputerów w Europie(nie wiem jak to
          wygląda w stanach).
          • unhappy Re: Jeśli nie Windows, to co? 03.11.07, 01:37
            maly_ksiaze napisał:

            > Witam:)
            > Pytasz czy mam na poparcie jakies fakty odnoszące sie do większej
            > wydajności maca nad pcetem. Epitemologicznie rzecz ujmując nie mam.

            I zasadniczo rzecz biorąc to by wystarczyło :D

            Być może jesteś po prostu użytkownikiem komputera i nie interesują cię jego
            "kiszki" - wystarczy ci świadomość, że jest LEPSZY. Bronisz właśnie tej
            świadomości ale z technicznego punktu widzenia robisz to w bardzo
            nieprzekonujący sposób (patrz niżej).

            > Natomista wystarczy proste doświadczenie. Kup lub pozycz najnowszego
            > i najlepiej jak to możliwe wyposażonego maca i pceta, odpal jakis
            > sporo ważący program(przy lekkich różnica może nie być zauważalana)
            > i się przekonasz , który jest bardziej wydajny:)

            Kolejne słowo ze słownika sprzedawcy - wydajny. Co to znaczy w kontekście
            wyższości jednego kompa nad drugim? Pomińmy na razie nalepki na tych pudełkach a
            paragony za nie schowajmy głęboko do szuflady. O jakim programie mówisz i jakich
            konfiguracjach
            komputerów (podaj przykład)? Dlaczego cały czas masz problem z KONKRETAMI?

            > O takich sprawach
            > jak to, że apple miał maszyny 64 bitowe 2 procesorowe, w czasach gdy
            > moża yło jedynie pomażyć o takich pctach:)

            Jeden z moich pierwszych komputerów miał 16-bitowy procesor w czasie gdy na
            rynku królowały bzdetne ośmiobitowce. I nie był to pecet. Niestety był dość
            badziewnym komputerem o wiele wolniejszym od swojej konkurencji i z żałośnie
            marną w naszych warunkach ofertą oprogramowania. Ale 16 bitów miał!

            I skoro mam wydać więcej kasy to nie dlatego, że kiedyś te komputery miały coś
            lepszego od konkurencji. Interesuje mnie co zyskuję kupując teraz kupić a nie
            co mogłem zyskać kupując X lat temu.

            Ale przyznaję, że to co napisałeś jest bardzo istotnym elementem legendy
            umiejętnie rozgrywanej przez dział marketingu Apple.

            > Co do ofiar marketingu...hmmm no cóż...to właśnie użytkownicy
            > windowsa są ofiarami marketingu i to nieetycznego, gdyż zajmującego
            > się wciskaniem produktu, ze świadomościa tego, iż jest to produkt
            > gó..any!!
            > i częstokroć wciskany z pogwałceniem praw wolnego rynku
            > (za co microshit był wielokrotnie karany przez UE).

            Microsoft wiele razy dał się pokazać jako bezwzględna korporacja, która będzie
            maksymalizować swoje zyski walcząc wszelkimi legalnymi metodami z konkurencją. A
            czasem nawet uda im się tą granicę legalności przekroczyć (granicę przyzwoitości
            przekroczyli już dawno).

            Dlatego chcę rozmawiać o faktach - to ty stwierdziłeś, że Apple jest lepszy od
            blaszaka bo za tą samą cenę dostaję lepszy produkt. W czym lepszy? Nie chcę
            płacić za mity, legendy i obietnicę osiągnięcia komputerowej nirwany w
            "elitarnym" klubie użytkowników Apple. Chce za swoje pieniądze kupić dobrą
            rzecz. I nie wystarczy mi bełkot marketingowca czy śmieszne reklamy z grubaskiem
            i chudzielcem. Lubię tabelki :D

            Co do Microshitu i gó..anego produktu. Proszę cię - trzymaj poziom, ok?

            > Przy wyborze przeze mnie maca z bezpiecznym i stabilnym systemem

            Kolejne słowa o wytłumaczenie których cię poproszę. Bezpieczeństwo i stabilność
            to są słówka, którymi marketingowcy szermują przy każdej okazji. Konkretnie: co
            rozumiesz przez bezpieczny i stabilny system? Co w tych dziedzinach ma Apple
            czego nie ma blaszak z XP?

            > operacyjnym zadziałała, dość powszechnie uważana przez fachowców, za
            > najlepszą, forma marketingu - czyly marketing szpetany i o ile wiem,
            > to właśnie głównie dzieki tej formie marketingu, firma apple zdobywa
            > swą popularność w sektorze komputerów w Europie(nie wiem jak to
            > wygląda w stanach).

            Zaczynam powoli rozumieć. Marketing szeptany jest jedną z form marketingu
            wykorzystywaną przez Apple. Działa on niestety dosyć dziwnie bo co jakiś czas
            ktoś mi szepcze "Apple! Kupuj Apple! Bezpieczny, stabilny, wydajny! Windows to
            gó..no". A ja zamiast polecieć i kupić Apple proszę o KONKRETY. I tutaj szept
            dziwnie cichnie tak aż staje się niesłyszalny. Niestety to był twój szept :)
            • maly_ksiaze Re: Jeśli nie Windows, to co? 08.11.07, 10:29
              Witam:)
              Pytasz czy mam na poparcie jakies fakty odnoszące sie do większej
              > > wydajności maca nad pcetem. Epistemologicznie rzecz ujmując nie
              mam.
              >
              > I zasadniczo rzecz biorąc to by wystarczyło :D
              Masz rację, jednakże to, iż ich nie posiadam wynika wyłącznie z
              mojego lenistwa, polegającego na tym, iż nie chce się mi szukać
              materiałów, do których docierałem lat temu kilka, kiedy to namawiany
              ("szeptaniem";p) przez szwagra, potem brata i kilku znajomych do
              przesiadki na maca szukałem jak mówisz konkretów:)

              >
              > Być może jesteś po prostu użytkownikiem komputera i nie interesują
              cię jego
              > "kiszki" - wystarczy ci świadomość, że jest LEPSZY. Bronisz
              właśnie tej
              > świadomości ale z technicznego punktu widzenia robisz to w bardzo
              > nieprzekonujący sposób (patrz niżej).
              "Kiszki" zaiste średnio mnie interesują, choć nie czuję się
              laikiem:) Istotniejszym dla mnie jest komfprt pracy.

              >
              > > Natomista wystarczy proste doświadczenie. Kup lub pozycz
              najnowszego
              > > i najlepiej jak to możliwe wyposażonego maca i pceta, odpal
              jakis
              > > sporo ważący program(przy lekkich różnica może nie być
              zauważalana)
              > > i się przekonasz , który jest bardziej wydajny:)
              >
              > Kolejne słowo ze słownika sprzedawcy - wydajny. Co to znaczy w
              kontekście
              > wyższości jednego kompa nad drugim? Pomińmy na razie nalepki na
              tych pudełkach.
              > a
              > paragony za nie schowajmy głęboko do szuflady. O jakim programie
              mówisz i jakic
              > h
              > konfiguracjach
              > komputerów (podaj przykład)? Dlaczego cały czas masz problem z
              KONKRETAMI?
              Wydajność - za wikipedią -
              Wydajność oprogramowania wyraża ilość pracy wykonanej w określonym
              przedziale czasu. Im więcej pracy program wykona w jednostce czasu,
              tym większa jest jego wydajność. Uściślając, wydajność programu jest
              mierzona liczbą jednostek danych wejściowych (rozmiarem danych),
              którymi w danym czasie program ten zarządza w celu przekształceniu
              ich na jednostki wyjściowe (dane).
              Tyle wiki:)
              Dla mnie osobiście wydajność to na przykład:
              Jak długo trzeba czekać na odpalenie programu na przykład art pro,
              tudzież niechby to był chocby photoshop?
              Jak długo trzeba czekać po wykonaniu jakiejkolwiek operacji, w
              którymkolwiek z tych programów?

              Przy porównywaniu maszyn, zarzucasz mi ponownie brak konkretów:
              Jak z pewnościa wiesz, dynamika rozwoju sprzętu komputerowego jest
              ogromna i zmienia się z dnia na dzień, w związku z powyższym
              zaproponowałem abyś zrobił doświadczenie "na dzień dzisiejszy"
              naj...w swojej klasie i tyle:) Ja tak właśnie zrobiłem przed decyzją
              o przesiadce, i zauważyłem, ze nawet tak prosta czynność jak
              odpalenie zwykłej płyty DVD z filmem zajmuje pcetowi więcej czasu
              niż macowi.Podobnych doświadczeń wykonałem kilka i wszystkie wypadły
              na korzyść maca(z czego wynika dla mnie prosty wniosek - mac jest
              bardziej wydajny-oszczędzam czas). Dodatkowo przywołam jedno z nich,
              na rzecz argumentu odnośnie stabilności systemu: po włączeniu
              programu typu osioł, a także 3 innych okien w netcie, excela,
              programu do poczty i gg, pct padł...Zaś mac spokojnie sobie szumiał
              a dalej:)
              O takich sprawach jak to, że od czasu, gdy używam maca a co za tym
              idzie systemu mac osx, komputer NIGDY!!! mi się nie zawiesił, a
              także NIGDY!!! nie miałem żadnego wirusa...ale o tym myślę, że
              dobrze wiesz:)

              Pozdrawiam:)

              M

              • unhappy Re: Jeśli nie Windows, to co? 08.11.07, 16:34
                maly_ksiaze napisał:

                > Witam:)
                > Pytasz czy mam na poparcie jakies fakty odnoszące sie do większej
                > > > wydajności maca nad pcetem. Epistemologicznie rzecz ujmując nie
                > mam.
                > >
                > > I zasadniczo rzecz biorąc to by wystarczyło :D
                > Masz rację, jednakże to, iż ich nie posiadam wynika wyłącznie z
                > mojego lenistwa, polegającego na tym, iż nie chce się mi szukać
                > materiałów, do których docierałem lat temu kilka, kiedy to namawiany
                > ("szeptaniem";p) przez szwagra, potem brata i kilku znajomych do
                > przesiadki na maca szukałem jak mówisz konkretów:)

                Bardzo wygodna postawa typu "nie jestem w stanie udowodnić swojej racji ale
                kiedyś czytałem, że mam rację". Argument "powiedzieli w telewizji mi nie wystarcza".

                > Dla mnie osobiście wydajność to na przykład:
                > Jak długo trzeba czekać na odpalenie programu na przykład art pro,
                > tudzież niechby to był chocby photoshop?
                > Jak długo trzeba czekać po wykonaniu jakiejkolwiek operacji, w
                > którymkolwiek z tych programów?

                Nadal brak konkretów. Podpowiem: w takim ujęciu wydajność będzie się wyrażała w
                sekundach, minutach, godzinach etc.

                > na rzecz argumentu odnośnie stabilności systemu: po włączeniu
                > programu typu osioł, a także 3 innych okien w netcie, excela,
                > programu do poczty i gg, pct padł...

                I rozszerzasz swoje indywidualne doświadczenie (nie wiemy jaki pecet, jaki
                system etc.) na ogół pecetów. Sytuacja, którą opisałeś (a wielokrotnie miałem
                pootwieranych więcej rzeczy) nigdy mi się nie zdarzyła. Mógłbym więc twierdzić,
                że pecet jest tak samo stabilny jak makówka prawda?

                > Zaś mac spokojnie sobie szumiał
                > a dalej:)

                Szumiał? Mój PC nie szumi. W ogóle go nie słychać :P

                > O takich sprawach jak to, że od czasu, gdy używam maca a co za tym
                > idzie systemu mac osx, komputer NIGDY!!! mi się nie zawiesił, a
                > także NIGDY!!! nie miałem żadnego wirusa...ale o tym myślę, że
                > dobrze wiesz:)

                Nie da się porównywać komputerów pod kątem ilości wirusów bo w ten sposób
                porównujesz tylko ich popularność.
                • maly_ksiaze Re: Jeśli nie Windows, to co? 08.11.07, 22:40
                  "Bardzo wygodna postawa typu "nie jestem w stanie udowodnić swojej
                  racji ale
                  > kiedyś czytałem, że mam rację".

                  A tak - wygodna:)Teraz kolej na Ciebie albo możesz mi nie wierzyć:)
                  masz do tego prawo, a ja nie odczuwam potrzeby rywalizacji i nie
                  "muszę" Cie koniecznie przekonywać:)
                  Porównania do telewizji nie zrozumiałem ale to byc może dlatego, że
                  jej nie oglądam.

                  "Nadal brak konkretów. Podpowiem: w takim ujęciu wydajność będzie
                  się wyrażała w
                  > sekundach, minutach, godzinach etc."
                  Rozumiem, oczekujesz odemnie, że prowadzę zeszycik z tego typu
                  pomiarami?Nic z tego, choć rzeczywiście przed przesiadką robiłem
                  tego typu pomiary z sekundnikiem.(choć czasem był to czas mniejszy
                  od sekundy czasem do kilku sekund ale nie przypominam sobie aby było
                  więcej niż ok 20-30 sek, różnicy, przy czym nie badałem "naprawdę"
                  ciężkich plików jak na przykład film podczas obróbki, a myślę, że
                  wtedy moglłoby to pojść w minuty.

                  I rozszerzasz swoje indywidualne doświadczenie (nie wiemy jaki
                  pecet, jaki
                  > system etc.)
                  Możesz wziąć sobie dziś do takiego doświadczenia naj...pceta ze
                  sklepu, z vista i naj...maca choćby z tigerem, jak wyżej, nie
                  prowadzę zeszytciku pomiarów:)jednakże w trekcie robienia przeze
                  mnie testów, poprosiłem o najlepszy w sklepie(pcetz xp jeszcze) i
                  porównywałem do nawet nie najlepszego jeszcze w tym momencie mac z
                  tigerem oczywiście. Wybacz, że nie pamiętam kofiguracji
                  pceta;p;p;p;p Mac oczywiście był g5 dwuprocesorowy 2gh 4gbram

                  Sytuacja, którą opisałeś (a wielokrotnie miałem
                  > pootwieranych więcej rzeczy) nigdy mi się nie zdarzyła. Mógłbym
                  więc twierdzić,
                  > że pecet jest tak samo stabilny jak makówka prawda

                  Mogłbyś ale...znów odwołując się do moich doświadczeń...jakoś przez
                  prawie 15 lat używania pceta nie spotkałem osoby, ktorej nie
                  zawiesiłby się...więc jakoś trudno mi w to uwierzyć.Wydaję mi sie to
                  co powiedziałeś tak nieprawdopodobne, że aż śmieszne:)

                  Pcet Oczywiście nie szumi, za to wentylator w pcetach budzi śpiące
                  dzieci...(Być może TWOJ nie szumi, gdyż zmieniłeś wentylator)

                  Nie rozumiem zdania o wirusach...
                  Natomiast cieszę się, że problem wirusa pod mac osx em nie
                  istnieje:)

                  M


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka