Gość: Miastowy
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
09.08.03, 12:05
Do smutnych wniosków prowadzi przedwczorajsza relacja TVN na temat
ewentualnego podatku od dochodów osobistych, jaki miałby obowiązywać
rolników. Wszyscy indagowani przez dziennikarza rolnicy (jak nie trudno się
domyślać) byli temu przeciwni – zadziwiająca jest natomiast beztroska, z
jaką tłumaczyli swoje stanowisko. Na pytanie czy to nie jest aby
niesprawiedliwe, aby rolników nie obowiązywał podatek jeden z pytanych
odpowiedział pytaniem „a kto mówi, że musi być sprawiedliwie ?”
Pozwolę sobie na kilka obrazoburczych myśli.
Primo – mam wrażenie, że w szkole (za czasów komuny) było trzech pozytywnych
bohaterów: górnik, rolnik i żołnierz. To ich trudowi poświęcone były
czytanki; dla nich były akademie. Komuna WMÓWIŁA nam, że rolnicy odgrywają
jakąś szczególną rolę w społeczeństwie. A ja dziś pytam – na czym ona
polega ?
Że produkują żywność ? Ani Hongkong, ani Finlandia, ani Japonia, ani
Norwegia czy Szwecja nie słyną z produkcji żywności – i co z tego ? Źle im
się żyje ? Udział rolnictwa w tworzeniu dochodu narodowego jest w przypadku
Francji wyższy, niż w przypadku Niemiec – czy z tego wynika, że Francuzom
żyje się lepiej, niż Niemcom ? Może NIE MUSIMY produkować sami żywności na
potrzeby polskich konsumentów ??? Oliwek w Polsce się nie uprawia, a zarówno
oliwki, jak i oliwa z nich są w Polsce dostępne (co więcej – nie są wiele
droższe, niż w krajach je eksportujących). Jesteśmy jednym z większych
producentów ziemniaków na świecie – pytanie: jakie korzyści płyną z tego
faktu dla polskich konsumentów ? Obawiam się, że żadne, bo tak fatalnych
ziemniaków, jak w Polsce w Europie nigdzie nie jadłem.
Za komuny obowiązywało hasło „żywią i bronią” – czy to była prawda ? Ani tak
do końca nie żywią, bo przecież mnóstwo gospodarstw produkuje ledwie na
własne potrzeby (ściana wschodnia), więc trudno uznać, że w ten sposób żywią
resztę narodu ? Bronią ? Nie jestem ekspertem od historii, ale jakoś nie
pamiętam, żeby w naszych zrywach niepodległościowych chłopi odegrali jakąś
wybitną rolę ? Czy to chłopi głównie robili Powstanie Warszawskie ?
Wielkopolskie ? Solidarność ? Nawet w wojsku, za czasów komuny synom
rolników najłatwiej było się od wojska „wykolegować” (wystarczył zapis, że
jest właścicielem iluś tam hektarów).
Dziś, kiedy wchodzimy do Unii można odnieść wrażenie, że jedynym
beneficjentem będą chłopi – tylko o dopłatach ciągle była mowa i o cenach
minimalnych. W 38-milionowym kraju chodzi tylko o interes chłopów ?
To rolnicy, w minimalnym stopniu płacąc ubezpieczenia, korzystają z
emerytur, do których reszta z nas dokłada. To rolnicy, w niewielkim stopniu
składając się na państwową służbę zdrowia, w nadproporcjonalnie dużym
stopniu z niej korzystają (choćby teraz, w czasie żniw).
Żeby było jeszcze ciekawiej – popatrzcie Państwo w badania GUS pt. „Budżety
gospodarstw domowych”. Na zmianach w latach 90-tych, jeśli chodzi o stopień
wyposażenia gospodarstw w telewizory kolorowe, magnetowidy, komputery itp.
NAJWIĘCEJ SKORZYSTAŁY GOSPODARSTWA ROLNIKÓW- tam zanotowano, relatywnie
najwyższy przyrost stanu posiadania w porównaniu z końcem „komuny”. A ja
ciągle słyszę w telewizji rolników narzekających, że za komuny mieli lepiej
niż dziś.
Ja wiem – wtedy obowiązywało hasło „żywią i bronią”. Dziś to
raczej „objadają i olewają”.
Panowie rolncy, trochę wstydu....
P.S.
Żeby sprawa była jasna – nie uważam, żeby każdy rolnik musiał płacić podatek
od dochodów osobistych. Ale ta 1/3 o najwyższych dochodach, dlaczegóżby
nie ? Panowie Balazs, Kalinowski, Lepper i im podobni milionerzy – do
Urzędów Skarbowych, a nie na blokady dróg !