Dodaj do ulubionych

Ależ uparty gen głupoty!

    • daniel-3 Jeden jedyny rozsądny w rządzie 24.02.08, 10:35
      Minister środowiska - prof. Maciej Nowicki - to jeden jedyny
      rozsądny minister w rządzie libertynów. Liczy się z opinią
      społeczeństwa polskiego i dba o interesy Polski. Wiedza Pana
      Profesora Macieja Nowickiego - w połączeniu z odwagą (godną
      najwyższego podziwu) daje nam nadzieję, że Polska nie zginie w
      otchłani pseudo-nauki. Unia Europejska - przetrwa jeszce co najwyżej
      8-10 lat. Ten moloch - skorumpowanych polityków - żerujący teraz na
      nowych państwach członkowskich jest w stanie degrengolady.
    • Gość: Paweł Połanecki Kompromitacja prof. Piotr Węgleńskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 10:57
      Artykuł prof. Piotr Węgleńskiego, dyrektora Instytutu Genetyki i
      Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego wpisuje się w
      ogólnopolskie larum jakie podnoszą niektórzy naukowcy apelujący w
      oficjalnych wystąpieniach do rządu o zniesienie zakazu stosowania
      GMO argumentując to blokowaniem postępu i spychaniem Polski, w tym
      polskiej nauki, w strefę światowego ciemnogrodu. Ostrzegając
      równocześnie, że przed postępem biotechnologicznym nie ma ucieczki,
      zaś szerokie zastosowanie technologii transgenicznych na terytorium
      RP jest tylko kwestą czasu, i żaden rząd nie zdoła temu zapobiec.
      Takie są bowiem tendencje, że areał roślin GMO powiększa się z roku
      na rok, rolnicy na całym świecie przekonali się do ich upraw
      zarzucając tradycyjne metody na rzecz rewelacyjnych upraw
      transgenicznych.
      Powyższe tezy oparte są w większości na materiałach dostarczanych
      przez paranaukową organizację pod nazwą ISAAA – International
      Service for the Aquisiton of Agro-Biotech Applications, która w
      służbie światowego przemysłu biotechnologicznego, w zamian za
      milionowe budżety odwdzięcza się odpowiednio spreparowanymi
      raportami.
      Zatroskanym o wizerunek polskiej nauki, zdeformowany na skutek próby
      odrzucania nośnika postępu jakim jest biotechnologia, należy
      wskazać, że w tym ciemnogrodzie Polska wcale nie jest osamotniona. W
      2005 roku również społeczeństwo Szwajcarii, w ogólnokrajowym
      referendum, opowiedziało się przeciw stosowaniu GMO w produkcji
      żywności, zaś Włochy , Grecja, Austria, Węgry a ostatnio także
      Francja utrzymują zakaz stosowania zasiewów roślin GMO narażając się
      na sankcje Komisji Europejskiej, która pod naciskiem WTO (Światowej
      Organizacji Handlu ) zmusza kraje członkowskie do podporządkowania
      się werdyktowi tzw. Panelu WTO. W istocie wskutek werdyktu trzy
      osobowego gremium jakim był wspomniany Panel cofnięto w Europie
      moratorium na stosowanie roślin genetycznie modyfikowanych,
      natomiast Państwa Członkowskie zobowiązane zostały do wprowadzenia w
      życie nierealnych i kosztownych procedur tzw. koegzystencji
      dla „bezpiecznego” stosowania, de jure ( Commetee of Regions draft
      Opinion... DEVE-IV-006 ) groźnych i wysoce inwazyjnych odmian GMO w
      otoczeniu upraw konwencjonalnych i ekologicznych.
      Wracając jednak do naukowego lobbingu na rzecz GMO należy
      podkreślić, iż poziom argumentacji merytorycznej powyższych
      deklaracji poparcia zniżony do rozpowszechnianych w Polsce
      reklamówek koncernów biotechnologicznych, oraz determinacja,
      niezbicie świadczą o jawnej stronniczości części polskich
      biotechnologów, którzy swoim autorytetem niewątpliwie akredytują
      obsceniczną, piarowską kampanię przemysłu transgenicznego. Sugeruje
      to istnienie powiązań nie mających nic wspólnego z szeroko pojętą
      etyką i niezależnością naukową, skłaniając raczej do skierowania ich
      pod ocenę tak popularnej dziś w naszym kraju instytucji jaką jest
      CBA.
      Rzecz w tym , że z braku właściwego zaplecza w postaci kompetentnych
      i obiektywnych zespołów eksperckich, Rząd Polski, na przykład w
      osobie ministra Sawickiego skłonny raczej jest „kupować” tezę
      lansowaną przez lobbujących naukowców, niż odnosić się do
      alarmistycznych interpretacji części niezależnych profesorów
      biologii , którzy pełną swobodę oceny faktów dotyczących zagrożeń ze
      strony GMO zawdzięczają etyce ukształtowanej w trakcie wieloletniej
      służby dla Polskiej Nauki, doświadczeniu, gruntownej znajomości
      tematu oraz determinacji w wykorzystaniu powyższych walorów dla
      dobra społecznego
      Nie oznacza to oczywiście, że wśród młodych naukowców i adeptów
      biologii w Polsce nie ma przeciwników GMO. Jest ich bardzo wielu,
      jednak proces długoletniej indoktrynacji dla dostosowania profilu
      naukowego do wymagań wielkiego płatnika – przemysłu
      biotechnologicznego, poczynił w ich kręgach istne spustoszenie.
      Jak dotychczas największym osiągnięciem polskiej transgeniki jest
      stworzenie pod egidą profesora Stefana Malepszego tzw. „słodkiego
      ogórka”. W istocie , w wyniku żmudnych zabiegów polegających
      najpierw na wyizolowaniu z pewnego gatunku owocu tropikalnego genu
      odpowiedzialnego za słodki smak, a następnie jego transgenzy do
      materiału genetycznego ogórka uzyskano odmianę charakteryzującą się
      lepszymi walorami smakowymi.
      Biotechnologia jest nauką niesłychanie rozległą. Zakres wiedzy
      szczegółowej jaką należy przyswoić, nakłady pracy studentów dla
      opanowania materiału pamięciowego szczególnie w zakresie biologii
      molekularnej, matki transgeniki, jest dla przeciętnego zjadacza
      ogórków wprost niewyobrażalny.
      Czy można więc kogoś, kto poświęcając wiele lat ciężkiej pracy dla
      opanowania kanonów i warsztatu biotechnologa, motywowanego wizją
      stworzenia nowego żywego organizmu, dajmy na to ogórka bez skórki,
      przekonać, że jego zamiary są nieetyczne a realizacja ich może
      doprowadzić do skutków negatywnych o niewyobrażalnych rozmiarach ?
      Można, ale jest to bardzo trudne.
      W opinii wielu niezależnych naukowców transgeneza stanowi chyba
      najpoważniejszy problem etyczny w historii nauki a nawet w historii
      życia na Ziemi. Przestrzegają oni, że podążanie drogą inżynierii
      genetycznej bez całkowitej wiedzy o jej skutkach jest nie tylko
      niemądre, ale wręcz niebezpieczne. W ten sposób mogą powstać
      zupełnie nowe choroby, źródła raka i alergii, nieznane wcześniej
      epidemie a nawet pandemie.
      Kompromitujący jest poziom argumentacji prof. Węglewskiego, który
      zajmując eksponowane stanowisko naukowe zdaje się nie posiadać
      żadnej wiedzy o odkrytym i potwierdzonym zjawisku
      tzw. „horyzontalnego transferu genów”. Polega ono na przenikaniu i
      integrowaniu się z obcym materiałem genetycznym całego insertu
      transgenicznego, zawierającego oprócz pożądanego genu również geny
      promotorów i wektorów skutecznie przełamujące bariery odpornościowe.
      Potwierdzające ten fakt odkrycia obecności czynnego materiału
      transgenicznego w bakteriach jelit zwierząt i ludzi spożywających
      rośliny GMO są powszechnie znane w środowiskach biotechnologów.
      Teoretycznie więc gen odpowiedzialny za „wyrastanie rogów ”,
      zaopatrzony w odpowiednie „wzmacniacze”, może również spowodować
      powstawanie tych wstydliwych narośli nawet na nobliwych głowach
      niektórych naukowców.
      Po przeczytaniu artykułu prof. Węgleńskiego zachodzi obawa, że
      wołowina z krów zarażonych BSE zosta zbyt późno wycofana z
      polskiego rynku.

      Paweł Połanecki
      Koalicja Polska Wolna od GMO


      • centrolew Luddyzm 24.02.08, 11:20
        > Potwierdzające ten fakt odkrycia obecności czynnego materiału
        > transgenicznego w bakteriach jelit zwierząt i ludzi spożywających
        > rośliny GMO są powszechnie znane w środowiskach biotechnologów.
        > Teoretycznie więc gen odpowiedzialny za „wyrastanie rogów ”,
        > zaopatrzony w odpowiednie „wzmacniacze”, może również spowodować
        > powstawanie tych wstydliwych narośli nawet na nobliwych głowach
        > niektórych naukowców.
        > Po przeczytaniu artykułu prof. Węgleńskiego zachodzi obawa, że
        > wołowina z krów zarażonych BSE zosta zbyt późno wycofana z
        > polskiego rynku.
        >
        > Paweł Połanecki
        > Koalicja Polska Wolna od GMO

        No właśnie... Pseudonaukowy bełkot, który i tak kończy się na obrzucaniu błotem.
        Na historia jednoznacznie oceni tych "burzycieli maszyn", bo postępu nie da się
        zatrzymać.

        pl.wikipedia.org/wiki/Luddyzm
      • Gość: TR GMO, Zarnowiec, Czorsztn i matura z matematyki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 16:19
        Cala sprawa z GMO przypomina mi bardzo podobna sprawe z poczatkow
        III Rzeczpospolitej - budowa elektrowni atomowej w Zarnowcu. Kiedy
        to tak zwane srodowiska "ekologow", majacego tyle wspolnego z
        ekologia co komputer z kompotem ( oczywiscie tym makowym - kultowym
        napojem "izotonicznym" tychze "ekologow" ), w histeryczny sposob
        wywarly presje na rzadzacych ( a moze to tak tylko mialo wygladac )
        aby przerwac pod sam koniec dokonczenie poteznej i tak potrzebnej
        inwestycji jak elektrownia. Wraz z jednym podpisem Polska stracila
        bezpowrotnie okolo 2 mld USD, a prawie 40 mln mieszkancow szanse na
        tansze rachunki za energie i czystrze powietrze ktorym oddychaja.
        Do dzis dnia co miesiac kazdy z nas placac rachunek za prad placi
        za wyglup grupy narkomanow - ktorzy nazwali sie ekologami i bandy
        nieuczciwych politykow. I jedni i drudzy skorumpowani przez
        pieniadze przemyslu naftowo-weglowego zafundowali nam taki prezent.
        Podobnie miala sie skonczyc budowa zapory w Czorsztynie, ale dzieki
        Bogu i komus uczciwem sprawe doprowadzono do konca. Ciekawe swoja
        droga czy ktos bedzie mial odwage aby powolac komisje specjalna
        ktora zajmie sie najwiekszym przekretem III RP - Zarnowcem i
        utopionymi tam pieniedzmi - ktore placim do dzis - splacajac nasze
        zadluzenie zagraniczne i placac wysokie rachunki za energi.
        Podobnie sprawa ma sie z GMO - znow grupa pseudoekologow
        przedstawia pseudonaukowe dowody, przeczace elementarnym zasadom
        naukowym, chce zablokowac nam dostep do tanszej zywnosci - za ta
        decyzje znow zaplacimy krocie za 10-15-20 lat. A co to ma wspolnego
        z matura z matematyki???? Dokladnie teraz na odpowiedzialne
        stanowiska wchodzi pokolenie, ktore jako pierwsze uniklo pisania
        obowiazkowej matury z matematyki, poziom nauczania tego przedmiotu
        spadl drastycznie przez to. A co jest tego nastepstwem? Wlasnie to
        ze neguje sie teorie Darwina, ze mozna ludzia wmowic ze GMO to
        zagrozenie itp. Niestety im dluzej bedziem przedkladac Tuwima nad
        Newtona, Broniewskiego na Pitagorasa a Norwida nad Wattson - tym
        wiecej to nas bedzie wszystko kosztowac.....
        • Gość: Kaczoland Atakuje Re: GMO, Zarnowiec, Czorsztn i matura z matematyki IP: *.dhcp.embarqhsd.net 24.02.08, 16:48
          Fakt, przerwanie budowy elektrowni atomowej bylo dla
          Polski baaardzo kosztowna decyzja!
      • Gość: Grzegorz L. Re: Kompromitacja prof. Piotr Węgleńskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 21:47
        Jakbyś podał jedną konkretną informację, która wykazuje błędy prof. Węgleńskiego, to może bym ci uwierzył. Ale ten pseudonaukowy bełkot, jakim okrasiłeś swoją wypowiedź ("fakt odkrycia obecności czynnego materiału transgenicznego w bakteriach ") raczej świadczy o twojej, a nie prof. Węgleńskiego, kompromitacji. Grzegorz Lindenberg
      • Gość: Qba Re: Kompromitacja prof. Piotr Węgleńskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 23:42
        Posługujesz się terminami naukowymi, nie rozumiejąc ich znaczenia. Wektor to nie
        to samo co promotor. Promotor jedynie zapewnia ekspresję (przepisywanie na
        białko) genu w organizmie modyfikowanym. Wektor (np. bakteria Agrobacterium
        tumerfaciens) przenosi konstrukt z promotorem do komórki gospodarza. Tam
        konstrukt może ulec wbudowaniu w genom gospodarza (przez co będzie trwale
        utrzymany) lub nie. Rośliny GMO nie zawierają samego wektora, więc przeniesiony
        fragment nie może ulegać dalszemu autonomicznemu przenoszeniu (pomijam fakt, że
        wektory roślinne nijak nie nadają się do transformacji komórek zwierzęcych)
    • wojtekviki Ależ uparty gen głupoty! 24.02.08, 11:34
      gdyby głupota miała skrzydła,mogłaby latać!!!minister środowiska
      powinien mieć wiedzę na temat<GMO>--jeżeli opiera na,pożal się"Boże
      ekspertach"jest durniem:-)))rolnicy polscy,ciągle,bez przerwy
      wylewają<krokodyle łzy>że,hodowla jest nieopłcalna,za małe dopłaty
      etc.a prawda jest taka:rolnictwo nasze jest zacofane,wiedzę o
      hodowli zwierząt,roślin mają w GENACH,które przekazali im ojcowie!!!
      To co było dobre 100 lat temu,w 21 w.jest przeżytkiem.Rolnicy
      zachodni wyprzedzaja nas o dziesięciolecia!!!a my ciągle,za sprawą
      Stalina,który maczał swoje brudne paluchy,we wszystkim!!!jesteśmy
      zacofańcami.Dlaczego polskie rolnictwo nie może być
      konkurencyjne,dla rolnictwa zachodniej UNII???na to pytanie,powinni
      odpowiedzieć uczeni z IGiB,a nie niekompetętni POLITYCY!!!
    • ocypel22 uparty Profesorski gen głupoty! 24.02.08, 15:36
      A ileż to miało się cytowań w ostatnim 10-cio leciu, ileż poważnych (jednoosobowych) publikacji Szanowny Panie Profesorze. Jakież to ma się wyższe poczycie wartości od francuskich genetyków którzy namówili swego prezydenta do blokady GMO we Francji. Czyżby to Oni byli ciemnogrodem i głupotą, panie Profesorze ??. Niewiarygodny poziom pychy, bufonady i nieprofesjonalności wionie ze zdań tego artykuliku. Pomieszanie prawdy i fałszu, godne prymitywnego publicysty, a niegodne Profesorskiego poziomu. No, ale cóz taka nauka jacy naukowcy. Polecam wszystkim lekturę "Autodiagnozy Polskiego Środowiska Naukowego" opublikowaną w listopadzie przez Collegum Civitas. A panu Profesorowi radzę trochę więcej poświęcić czasu jakiejkolwiek pracy naukowej, bo w publicystycznej to Pan musi na czole wytatuować "PROFESOR" bo inaczej nikt nie uwierzy !!!
      • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Anonimowsc wyzwala wiecej agresji? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 24.02.08, 16:52
        A czy choc jestes w stanie "ocyplu22" podpisac sie pod swoim
        postem (chodzi o imie i nazwisko)?
      • Gość: fjufju Re: uparty Profesorski gen głupoty! IP: *.acn.waw.pl 25.02.08, 23:23
        tutaj lista ostatnich:
        www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=%22Weglenski%20P%22%5BAuthor%5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVAbstract
      • Gość: Qba Re: uparty Profesorski gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 23:50
        fjufju już podał/podała stosownego linka. Ja dodam tylko od siebie, że w ramach
        Instytutu Genetyki i Biotechnologii (dawnego Zakładu Genetyki) po raz pierwszy
        stosowano w Polsce techniki genetyki molekularnej i klonowanie pojedynczych
        genów. ZGUW ma też na swoim koncie jedną z pierwszych Polskich publikacji w
        "Nature"...

        igib.uw.edu.pl/
    • Gość: TR Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 15:45
      Nic dodac nic ujac - genialnie napisane!!!!!!!!!!!!!!! 1000% racji.
    • Gość: tax Ależ uparty gen głupoty! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.08, 22:18
      dzięki za artykuł, kiedy skończy się ten ciemnogród, ludzie otwórzcie umysły,
      czytajcie, używajcie szarych komórek, bądźcie życzliwi dla rodaków!!!
    • Gość: radek Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 22:42
      Artykuł pana prof. przypomina nachalną agitkę z czasów PRL - nie odnosi się
      merytorycznie do postawionych zarzutów i próbuje ośmieszyć art. Nowickiego dość
      po chamsku, nazywając takie myślenie ciemniactwem itd. Swym agresywnym tonem
      szanowny prof. umacnia tylko przeświadczenie, że wielki biznes stara się
      wszelkimi środkami zagłuszyć głos opinii publicznej i będzie każdymi sposobami
      starał się ośmieszyć swych przeciwników. Smutne, że zamiast polemiki na rzeczowe
      argumenty, pan prof. sam się ośmiesza i robi z siebie zacietrzewionego agitatora
      niezdolnego do odparcia przytoczonych faktów, nie zważając na poziom
      intelektualny słuchaczy. Sory, ale to nie przejdzie.
    • Gość: Wielki Językoznawc Ależ uparty gen głupoty! IP: *.torun.mm.pl 25.02.08, 00:19
      Tak jak rusycyzmy w polszczyźnie, np. "tym niemniej"
    • Gość: Lord_of_Terra Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 09:00
      • Prof. Węgleński twierdzi, że organizmy genetycznie modyfikowane, o które toczy
      się tak zażarty bój w Europie i na świecie, nie są niczym nowym. Jest to
      nieprawdą. Oczywiście że w uprawach udoskonalanych w ciągu tysięcy lat przez
      rolników i hodowców dochodziło do wprowadzania nowych genów do odmian
      tradycyjnych, i to akurat jest prawdą. Jednakże były to ZAWSZE geny organizmów
      bardzo zbliżonych do siebie. Tak jest np. w przypadku pszenżyta, czyli krzyżówki
      żyta i pszenicy, czy też muła – krzyżówki osła i konia. Natomiast do tego, co
      dziś nazywamy GMO, wprowadzane są geny z organizmów, które zaczęły podążać
      osobnymi ścieżkami ewolucji miliardy lat temu. Bakteria Bacillus thuringensis,
      której gen wprowadzany jest do obecnych upraw, nie jest nawet zbliżona do
      kukurydzy, soi i innych roślin uprawnych, co może zauważyć nawet uczeń szkoły
      podstawowej. W ciągu miliardów lat ewolucji życia bakteria i kukurydza stworzyły
      bariery i mechanizmy nieprzekraczalne. Nie uzyskalibyśmy kukurydzy BT metodami
      krzyżowania i udoskonalania upraw, stosowanymi przed erą biotechnologii.
      Bakteria i rośliny uprawne są zbyt od siebie odległe. Właśnie dlatego GMO SĄ
      czymś absolutnie nowym.

      • Prof. Węgleński postuluje, iż „nie stwierdzono ANI JEDNEGO przypadku
      szkodliwego oddziaływania” żywności GMO na ludzi. Sęk w tym, że nie
      przeprowadzono żadnych spójnych badań naukowych, które ostatecznie
      rozstrzygnęłyby czy żywność GMO jest szkodliwa, czy nie. Od wprowadzenia
      kukurydzy i soi GMO na rynek amerykański, drastycznie wzrósł odsetek chorób
      przewodu pokarmowego, alergii na białka zawarte w żywności oraz innych schorzeń,
      w tym i raka, zaś epidemia otyłości zaczęła przybierać rozmiary apokaliptyczne.

      Istnieją udokumentowane przypadki poważnych reakcji alergicznych i chorób
      powiązanych ze spożyciem odmian roślin genetycznie modyfikowanych (tzw. afera
      StarLink) oraz leków wytwarzanych przy wykorzystaniu organizmów genetycznie
      modyfikowanych (L-tryptofan japońskiego koncernu Showa Denko).

      Oprócz upraw GMO dopuszczonych do spożycia przez ludzi istnieją też tzw.
      przemysłowe odmiany roślin GMO, których ABSOLUTNIE nie wolno spożywać. Mimo to
      mogą one dostać się do naszej żywności. Na przykład pyłki z odmian przemysłowych
      kukurydzy mogą zapłodnić uprawy przeznaczone dla ludzi, co kończy się
      nieodwracalnym skażeniem uprawy genami i białkami niebezpiecznymi dla człowieka.
      Zwolennicy GMO uparcie twierdzą, że można ustrzec się przed takim „skażeniem”
      sadząc uprawy przemysłowe w bezpiecznej odległości. Niestety, jest to fikcja.
      Nie ma takiej odległości. Wystarczy przykład z Meksyku: w 2002 roku rząd
      meksykański oficjalnie ogłosił, iż większość naturalnych upraw i odmian
      kukurydzy została skażona genami odmian kukurydzy genetycznie modyfikowanej,
      przeniesionymi przez pyłki. Wtedy kukurydzę GMO uprawiano nielegalnie w pasie
      przy granicy z USA, co nie przeszkodziło jej pyłkom przenieść się z wiatrami do
      stanów tego kraju odległych nawet o TYSIĄCE kilometrów od granicy, i zapłodnić
      uprawy naturalne. Powtórzę przy tym, że takie skażenie jest NIEODWRACALNE.
      Myślącemu człowiekowi wnioski nasuwają się same.

      • Rośliny z genem BT są odporne na owady i nie wymagają oprysków pestycydami.
      Natomiast wymagają one o wiele więcej nawozów sztucznych i środków
      chwastobójczych niż odmiany naturalne, niezmodyfikowane. Tak samo jest w
      przypadku innych roślin genetycznie modyfikowanych. Ilość chemii stosowanej przy
      uprawianiu roślin GMO przewyższa łączną ilość pestycydów i herbicydów używanych
      przy uprawach roślin niemodyfikowanych. O tym pan profesor Węgleński dziwnym
      trafem nie wspomina. A przecież środki chemiczne do uprawy roślin są wielkim
      zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Czy prof. Węgleński nie dostrzega tego?

      • Prof. Węgleński twierdzi, że uprawa roślin GMO jest tańsza. Biorąc pod uwagę
      konieczność zwiększenia ilości środków chemicznych do takich upraw, twierdzenie
      to brzmi dość dziwnie. Ponadto uprawa roślin genetycznie modyfikowanych
      zobowiązuje rolnika do używania herbicydów WYŁĄCZNIE od firmy, która stworzyła
      uprawianą odmianę rośliny, bez możliwości stosowania środków bardziej
      ekologicznych bądź tańszych, pochodzących od innych producentów.

      • Prof. Węgleński szydzi z lęków przed „przeskoczeniem” genów wtrąconych z
      roślin GMO do przewodu pokarmowego. Biotechnolodzy utrzymują, że ani białka BT,
      zabójcze dla owadów, ani geny je wytwarzające, nie są w stanie przetrwać
      procesów trawiennych. Niestety, i białka, i geny wykrywano w kale i treści
      jelita grubego zwierząt laboratoryjnych, a także wykryto je w kale pacjentów z
      workami kolostomijnymi, których karmiono żywnością z roślin genetycznie
      modyfikowanych. Lęk tak wyśmiewany przez pana profesora bierze się z możliwości
      przeniesienia się genu produkującego białko owadobójcze do DNA bakterii
      jelitowych na drodze tzw. poziomego transferu genów, co zmieniłoby je w żywe
      fabryki toksyn, uwalnianych nieustannie do organizmu człowieka.

      • Prof. Węgleński odnosi się również do kwestii alergii, które GMO mogłyby
      wywoływać u konsumentów. Kwestii uczuleń wywołanych roślinami genetycznie
      modyfikowanymi nie przebadano naukowo, niemniej statystyki sugerują iż alergie
      takie mogą wystąpić. Przykład? Proszę bardzo. Gdy w drugiej połowie lat 90.
      Wielka Brytania zezwoliła na sprzedaż żywności z soją genetycznie modyfikowaną,
      już rok później wśród Brytyjczyków stwierdzono 50% wzrost liczby nowych
      przypadków alergii na białko sojowe – w tym i u osób, które NIGDY nie były
      uczulone na soję organiczną, tj. naturalną.

      • Odmiana ryżu genetycznie modyfikowanego „Golden Rice”, którą to prof.
      Węgleński tak zachwala, zawiera beta-karoten, prekursora witaminy A. Został on
      pomyślany jako sposób na epidemię ślepoty w krajach azjatyckich, wynikającą z
      awitaminozy. Problem w tym, że w ryżu „Golden” jest za mało beta-karotenu.
      Dorosły człowiek musiałby jeść około 6 KILOGRAMÓW ryżu „Golden” dziennie, by
      uzupełnić nim niedobór witaminy A, natomiast dziecko – około 3 kg dziennie. Nie
      wyobrażam sobie, by ktoś był w stanie pochłonąć taką ilość w ciągu dnia. Co
      więcej, amerykańska Fundacja Rockefellera oświadczyła że „kampania promująca ten
      ryż jest stanowczo przesadzona”, zaś jej prezes dodał iż w opinii Fundacji „ryż
      Golden nie jest receptą na niedobór witaminy A.” Organizm ludzki jest w stanie
      absorbować witaminę A przy pomocy tłuszczy i białek, których często brak w
      diecie Azjatów cierpiących na awitaminozę.
      Dodam tylko, że ryż ten został wprowadzony masowo na rynek przez koncern (sic!,
      profesorze Węgleński!) Syngenta, a nie publiczne instytucje naukowe. Syngenta
      liczy na komercyjny sukces swojego produktu.

      • Ostatni punkt przytoczony przez prof. Węgleńskiego można nazwać jedynie czystą
      brednią. To właśnie koncernom biotechnologicznym zależy na zalaniu rynku
      żywnością GMO. Przytoczę słowa doradcy z firmy konsultingowej Artur Andersen,
      która tworzyła strategie rynkowe dla koncernu Monsanto, pioniera i dzisiejszego
      giganta rynku upraw genetycznie modyfikowanych. Przyznaje on, że już w 1989 roku
      Monsanto zależało na całkowitym uzależnieniu ŚWIATOWEJ produkcji nasion i upraw
      rolnych od jej produktów genetycznie modyfikowanych. Wszystkie uprawy
      genetycznie modyfikowane są chronione prawami patentowymi. Jeżeli nasiona GMO
      będą stanowiły 90% nasion dostępnych na rynku światowym, to gdzie tu jest
      wolność wyboru i wolny rynek?
    • obywatelpiszczyk Głupcy też czasem mają rację. 25.02.08, 10:24
      Wbrew temu co pisze pan profesor, nie wszyscy przeciwnicy GM są kompletnymi lunatykami. Manipulacje genetyczne są narzędziem, i tak jak wszystkie inne narzędzia, nie podlegają jednoznacznej ocenie moralnej.
      Czy młotek jest dobry czy zły? Dobry, bo można nim zbudować dom, a zły bo można komuś rozwalić głowę?

      Im jednak potężniejsze jest narzędzie, tym większe ryzyko, że ktoś będzie go używał w sposób głupi, niewłaściwy i bardzo szkodliwy.

      Protesty przeciwko GM są przede wszystkim odbiciem braku zaufania do różnych "profesorów", a w szczególności do wszelkich naukowych "rad starców",typu PAN. Spora część społeczeństwa (przede wszystkim ci którzy kiedyć studiowali i mieli styczność z tymi ludźmi) uważa ich za bandę bezmyślnych, dogmatycznych, przekonanych o własnej nieomylności, aroganckich starych pierdzieli, którzy już niejednokrotnie udowodnili, że generalnie nie ma z nich żadnego pożytku.

      Modyfikacja modyfikacji nierówna. Aby wypowiadać się za, albo przeciw GM, należy napisać o jakie konkretnie zastosowania tej technologii chodzi. Pan profesor jednoznaczie opowiadając się za, dowodzi, że nie rozumie potencjału zagrożeń płynących ze stosowania tej technologii.

      Chociaż nie mam nic przeciwko żywności modyfikowanej jako takiej(wolę ją od żywności traktowanej chemikaliami), to nie chciałbym jeść ani widzieć w mojej okolicy odmian w których np. zaszczepiono geny bakterii produkujących antybiotyki. W takim wypadku, mogą się w moim otoczeniu zacząć wykształcać szczepy bakterii odporne na te antybiotyki i będę miał problem kiedy będę potrzebował nagłej kuracji.

      Uznając przeciwników GM za zgraję niedouczonych patafianów, popełnia pan grzech pychy. W świecie nauki, jak niejednokrotnie już widzieliśmy, ma ona właściwości bumerangu. Im mocniej się ją z siebie wyrzuci, tym mocniej wraca, waląc aroganta prosto w mordę.

      Zyczę panu profesorowi więcej pokory w formułowaniu swoich opinii. Jeszcze się taki nie narodził co by wszystko wiedział i przewidział.

      Jedną z najcenniejszych lekcji jakiej udziela nam życie, jest taka, że głupcy też czasem mają rację.

      ...rescipiens post te, hominem memento te; cave, ne cadas

      • Gość: Qba Re: Głupcy też czasem mają rację. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 00:01
        Mnie się wydaja, że artykuł prof. Węgleńskiego jest przede wszystkim wyrazem
        oburzenia na głupoty jakie powypisywał prof. Nowicki (niewątpliwie ekspert w
        kwestii ochrony środowiska, ale najwidoczniej nie rozumiejący zbyt dobrze
        podstaw współczesnej genetyki). Może został napisany zbyt emocjonalnie, ale jak
        długo można wysłuchiwać powtarzanych w kółko tych samych absurdalnych
        argumentów. Nie twierdzę, że nie ma żadnych powodów do zachowywania ostrożności.
        Twierdzę jedynie, że te podawane przez organizacje pokroju Greenpeace są dalekie
        od prawdy i rzetelności.
        Twierdzenie, że nieufność do GMO to wyraz zastrzeżeń społeczeństwa do
        skostniałych struktur akademickich to też zbytnia gimnastyka intelektualna -
        większość ludzi tak głęboko nie analizuje - po prostu boją się tego czego nie
        rozumieją - "obce geny" brzmi dla nich groźnie.
        A odnośnie zagrożeń związanych np. z genami oporności na antybiotyki, to prof.
        Węgleński na pewno zdaje sobie z nich sprawę - wszak każdy licencjusz wie, ze
        materiał biologiczny przed wyrzuceniem/wylaniem należy zniszczyć...
    • obywatelpiszczyk Ależ uparty gen głupoty! 25.02.08, 10:26
      Wbrew temu co pisze pan profesor, nie wszyscy przeciwnicy GM są kompletnymi lunatykami. Manipulacje genetyczne są narzędziem, i tak jak wszystkie inne narzędzia, nie podlegają jednoznacznej ocenie moralnej.
      Czy młotek jest dobry czy zły? Dobry, bo można nim zbudować dom, a zły bo można komuś rozwalić głowę?

      Im jednak potężniejsze jest narzędzie, tym większe ryzyko, że ktoś będzie go używał w sposób głupi, niewłaściwy i bardzo szkodliwy.

      Protesty przeciwko GM są przede wszystkim odbiciem braku zaufania do różnych "profesorów", a w szczególności do wszelkich naukowych "rad starców",typu PAN. Spora część społeczeństwa (przede wszystkim ci którzy kiedyć studiowali i mieli styczność z tymi ludźmi) uważa ich za bandę bezmyślnych, dogmatycznych, przekonanych o własnej nieomylności, aroganckich starych pierdzieli, którzy już niejednokrotnie udowodnili, że generalnie nie ma z nich żadnego pożytku.

      Modyfikacja modyfikacji nierówna. Aby wypowiadać się za, albo przeciw GM, należy napisać o jakie konkretnie zastosowania tej technologii chodzi. Pan profesor jednoznaczie opowiadając się za, dowodzi, że nie rozumie potencjału zagrożeń płynących ze stosowania tej technologii.

      Chociaż nie mam nic przeciwko żywności modyfikowanej jako takiej(wolę ją od żywności traktowanej chemikaliami), to nie chciałbym jeść ani widzieć w mojej okolicy odmian w których np. zaszczepiono geny bakterii produkujących antybiotyki. W takim wypadku, mogą się w moim otoczeniu zacząć wykształcać szczepy bakterii odporne na te antybiotyki i będę miał problem kiedy będę potrzebował nagłej kuracji.

      Uznając przeciwników GM za zgraję niedouczonych patafianów, popełnia pan grzech pychy. W świecie nauki, jak niejednokrotnie już widzieliśmy, ma ona właściwości bumerangu. Im mocniej się ją z siebie wyrzuci, tym mocniej wraca, waląc aroganta prosto w mordę.

      Zyczę panu profesorowi więcej pokory w formułowaniu swoich opinii. Jeszcze się taki nie narodził co by wszystko wiedział i przewidział.

      Jedną z najcenniejszych lekcji jakiej udziela nam życie, jest taka, że głupcy też czasem mają rację.

      ...rescipiens post te, hominem memento te; cave, ne cadas

    • Gość: j-23 Ależ uparty gen głupoty! IP: 66.184.96.* 25.02.08, 14:45
      ...oj Piotrusiuuu ,Piotrusiuuu...tobie tez cos zmodyfikowali...zeby
      napisac takie glupoty to...ktos musil ci zaplacic...a ty uczysz
      normalnych ludzi by przesli na czarnal strone...wstydz sie!.......
    • Gość: Moherek. Ależ uparty gen głupoty! IP: 194.146.248.* 25.02.08, 16:47
      Ten prof. Piotr Węgliński chyba najadł się żywności zmodyfikowanej przez GW,
      bo od wstępu (patrz pierwsze zdanie)zaczyna ziać ogniem nienawiści. Zasiano w
      profesorze gen nienawiści. Tak się u nas "modyfikuje" ludzi. I ten gen
      nienawiści, złości, chamstwa, się rozrasta. Aż, wzorem Kosowian, my moherowe
      bereciki zechcemy się odseparować. A kysz nieczyste dusze!
    • Gość: x Ależ uparty gen głupoty! IP: *.geod.agh.edu.pl 25.02.08, 16:49
      " ... Zbliża się rocznica Marca '68. ..." I dlatego panu profesorowi
      tak zaraz "ciemniaki" w głowie? "Vier tausend Professoren, und
      Vaterland shoen verloren" powiedział kiedyś mądry (MĄDRY! i Wielki)
      Fryc ...
      A do Pana Redaktora: patent na głupotę to mają ci, którzy głosowali
      na PO-paprańców, przeciw lustracji, ...
    • Gość: Grzegorz L. Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 20:29
      Najbardziej przydałaby się żywność podnosząca IQ. Widać to wyraźnie z dyskusji. Niestety, póki jej nie ma, proponuję zapoznawać się z faktami. One niestety wskazują jednoznacznie na żywność modyfikowaną. Ale jeśli ktoś nie będzie chciał jej uprawiać - nie będzie musiał. Nie będzie chciał jeść - nie będzie musiał.
    • Gość: prion Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 11:26
      Szanowny panie Piotrze Węgleński, cieniutka ta pańska manipulacja.
      Bo zeby o czyms pisac to trzeba sie na tym znac. Pewnie można obejść
      mechanizmy ewolucyjne, ktore przyroda testuje od milionow lat, tylko
      pytanie za jaka cenę. Na przykład kanibalizm nie został pozytywnie
      zweryfikowany przez ewolucje. Wrecz przeciwnie powstały mechanizmy
      eliminujace takie zachowania. Co bardzo wyraźnie widac na
      przykładzie prionów. Ależ uparty gen głupoty ::)
      • kl-2 Blaski i cienie modyfikacji genetycznych w rolnict 26.02.08, 17:36
        Blaski i cienie modyfikacji genetycznych w rolnictwie

        Rolnicy są kuszeni przez firmy agrochemiczne większymi zyskami z
        upraw GMO. Tymczasem rzeczywistość weryfikuje te obietnice, a opinia
        publiczna jest coraz bardziej zaniepokojona zagrożeniami środowiska
        i praktyką „patentów na życie”.

        cały artykuł:
        www.wiadomosci24.pl/artykul/blaski_i_cienie_modyfikacji_genetycznych_w_rolnictwie_50240.html
        • kl-2 GMO – naciski na Polskę coraz silniejsze 26.02.08, 17:38
          GMO – naciski na Polskę coraz silniejsze

          Zdumiał mnie barbórkowy prezent, jaki abp Józef Życiński zrobił
          koncernom biotechnologicznym. Jak podała dziś PAP, we wtorek 4
          grudnia hierarcha wezwał wiernych, aby nie bali się żywności
          modyfikowanej genetycznie.

          cały artykuł:
          www.wiadomosci24.pl/artykul/gmo_8211_naciski_na_polske_coraz_silniejsze_51846.html
    • Gość: Marianek Ależ uparty gen głupoty! IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.08, 22:44
      Alez ja sie dzisiaj nauczylem. Jeja! Nie jestem biologiem wiec pewnie nie wszystko z artykulu i komentarzy zrozumialem. Ale tak po prostacku pozbieralem fakty i dla mnie to jest tak:

      1. bedziemy spozywac cos czego przyroda sama nie wyprodukowala (moze to cos wiecej niz coca-cola)
      2. nawet jesli sie polska sprzeciwi to, poniewaz wszyscy inni sa za, to i tak nas to dopadnie
      3. te cale GMO jest bezplodne
      4. jesli swiat bedzie sie odzywial GMO to bedzie uzalezniony od tych co je produkuja tzn. jesli oni przestana, to my zdechniemy z glodu albo ... oni owina nas dookola palca.
      5. nie wyrosna mi rogi od wolowiny (ale tez nie wiadomo co mi innego wyrosnie od tego GMO)
      6. politycy nie maja o genetyce zielonego pojecia (o filozofii, fizyce, medycynie, matematyce etc. tez nie - ale to ja juz wiem od siebie) w zwiazku z czym sa bezuzyteczni bo nie wiedza o czem mowia (dotyczy wszystkich partii!)
      7. ten pan co o tem napisal, to albo wie lepiej albo sie myli albo jest placony przez biotechnologiczna mafie
      8. ci panstwo, co go krytykuja to wiedza o czem mowia i nie sa uzaleznieni od zadnych mafii
      9. ci panstwo co popieraja, tez wiedza i tez nie sa
      10. czasopisma sa po to by dawac rozglos sprawom wielkim lub watpliwym

      Hmm. Usiedne sobie i pomysle.

      Moj Dziadek, jak bylem maly (oj dawno), to mowil, ze te rakiety to dziurawia nam niebo i upuszczaja nam "powietrze" i ze to sie dobrze nie skonczy bo nam przez te dziury pogode popsuja. Jeszcze nie calkiem wiem czy nie mial racji ale cos juz mi swita. Stonki tez nie pozwalal sypac jakimis swinstwami wiec dzielnie zbieralismy ja do butelek. Na koniec - nie bylo stonki tzn. dalismy rade. Kur szczepic nie pozwalal. Mowil: lepiej niez zdechnie gadzina bo ja i tak tego swinstwa jesc nie bede i tez nikomu nie sprzedam. I zdechly. Ale jakos przezylismy. I tak rok w rok to samo uparcie powtarzal. Inni tymczasem podorabiali sie na swoich farmach, sypali pola czym popadlo, kurki karmili pasza jak najbardziej tresciwa i to z dodatkami, pobudowali sobie dacze i jezdzili do jugoslawii prawie kazdego roku. My nie. My do kosciola co tydzien pomodlic sie o dobry plon i ... o pogode. Tak, o pogode, bo od nie jej ten plon to najbardziej byl zalezny, no i kurki tez bylo wowczas czym karmic. I modlilismy sie. I czasem wymodlilismy a czasem nie. Ale przezylismy.
      Teraz to se mysle: a moze szkoda az tak zaparcie sie tej naturze oddac? Jakbysmy sypali, szczepili itd. to i Dziadkowi byloby lepiej i nam byloby lepiej. Ale cos mnie nadal korci i dreczy. Czy naszym dzieciom tez? No moze troche lepiej. A wnukom? Oj nie wiem, bo skad? W artykule odpowiedzi tez nie znalazlem. W komentarzach - znalazlem wszystkie mozliwe. I co mi z tego wysilku i wytezania glowy. Nic. Tylko moze, ze jak sobie przypomne zapach truskawek czy pomidorow z dziadkowego pola to mnie nostalgia nachodzi - kto teraz wie o czem ja mowie?! ... Ale i to sie pewnie genetykom za pare lat uda. Moze wtedy zmiekne? Nie, tez sobie chyba wtedy usiedne i pomysle. Moze nie bedzie za pozno.
      • Gość: Lord_of_Terra Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 08:07
        No i widzicie, Marianku, że dziadek miał rację.
        Dziś "naukowcy" uznali, że pojazdy kosmiczne przechodząc przez atmosferę robią
        "dziurę w niebie", a raczej w warstwie ozonowej.

        Jak również każdy widzi, że kura z wolnego wybiegu jest zdrowsza, smaczniejsza i
        lepsza od brojlerów (szpikowanych antybiotykami, które potem MY zjadamy razem z
        kurą).

        Ciekawe do czego dojdą po kilkudziesięciu latach używania GMO. O ile wtedy
        ktokolwiek będzie jeszcze na świecie. W ojczyźnie GMO, USA, masowo giną
        pszczoły, i nikt nie wie, czemu. Mówią, że to jakiś wirus. Ta... Jak 500 lat
        temu odkryto szkorbut, to wyśmiewano się przez kolejne 2 wieki z witaminy C, a
        zwalano wszystko na jakiś "zarazek". A pszczoły zaczynają padać na tych
        terenach, gdzie GMO posadzono kiedyś i gdzie do dzisiaj rośnie. I już nie tylko
        w USA. A gdy pszczół nie będzie, to daję (tak jak Einstein zresztą) ludzkości
        jakieś 4 lata na przeżycie. Z czego przez dwa ostatnie będziemy uprawiali
        kanibalizm...
        • Gość: exome Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 20:24
          Marianek miał rację. A wszystkim innym polecam książkę NASIONA KŁAMSTWA Jeffreya
          Smitha, wydaną w zeszłym roku. Tak jest czarno na białym napisane, jakie to GMO
          jest "fantastyczne" :)
          Patrz również:
          www.seedsofdeception.com/
          www.indsp.org/
          Uczta się ludzie.

          • Gość: Marianek Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.08, 23:31
            To nie takie latwe. Ludzie dzisiaj ucza sie z gazet a gazety ... to tylo gazety....

            Zeby ludzi naklonic do nauki to trzeba im najpierw perspektywe tej nauki pokazac. A kto to mialby zrobic? Kto??
            To nie polski problem ale ogolnoswiatowy. Nie istnieje zadna instancja inicjujaca weryfikacje prawdy naukowej. Istnieja wylacznie lobby walczace o swoj cel. Biedny Polak. Biedny Czlowiek. Biedny Obywatel Swiata. Odwartosciowany. Nic nie znaczacy....
    • Gość: Lord_of_Terra Czego nam nie mówią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 07:56
      Tak przy okazji... Dlaczego prof. Węgleński, ani prof. Twardowski (w artykule
      poniedziałkowym) nie powiedzieli że odmiany genetycznie modyfikowane zawierają
      MNIEJ substancji odżywczych niż odmiany zwykłe? Co? Bardzo mnie to ciekawi. To
      jest szczerość nauki? Rzeczywiście - PAN to "rada starców".
      • Gość: Marianek Re: Czego nam nie mówią? IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.08, 23:42
        bardzo prosze o nie robienie z tego konfliktu pokolen. PAN to wspaniala instytucja z olbrzymia rzesza ludzi "dobrzemyslacych". W tym rowniez starszych. Badz dumny, ze ona istnieje.
        A te "podskurne procesy", o ktorych pewnie myslisz sa wszedzie. Wszedzie!
    • Gość: KS Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 22:01
      He he 300 mln Amerykanów.... ciekawa jestem dlaczego większość z nich jest
      otyłych? Po kilku tygodniach spędzonych w Stanach można przywieść ze sobą
      "bagaż" kochanego ciałka (prowadząc dokładnie taki styl życia jak w Europie).
      Artykuł sponsorowany :)
    • Gość: wa Ależ uparty gen głupoty! IP: *.icpnet.pl 02.03.08, 01:27
      Kto zapłacił za ten artykuł??
    • Gość: Mzimu Ależ uparty gen głupoty! IP: *.cust.tele2.pl 12.03.08, 17:48
      Mam przyjemność wykonywać pracę licencjacką w Instytucie, którego dyrektorem
      jest prof. Węgleński. Na co dzień mam styczność z tematami, o których większość
      wypowiadających się tu osób nie ma pojęcia, sądząc po poziomie wypowiedzi.

      Czy rzeczywiście poliploidyzacja roślin jest zmianą mniej znaczącą niż
      wprowadzenie bakteryjnego genu?

      Pomijając argumenty czysto naukowe: większość z Was uważa, że po wprowadzeniu
      GMO nie będzie możliwości wyboru. Już teraz jest bardzo modna tzw. "żywność
      ekologiczna". Jestem absolutnie pewna, że w miarę wzrostu popytu sektor ten
      będzie się rozwijał.

      Osoby broniące się przed GMO ze względu na dobro środowiska powinny pomyśleć nad
      tym ile korzyści dałoby ograniczenie lub wyeliminowanie stosowania środków
      chemicznych w rolnictwie.

      Uprzedzając pytania: nikt mnie nie sponsorował, nie mam kontaktu z lobbystami....
    • Gość: xxx Ależ uparty gen głupoty! IP: *.aster.pl 27.04.08, 16:10
      wydaje mi się że najlepszą podstawą do wyrobienia sobie opinii na ten temat są
      doświadczenia rolników z krajów gdzie GMO zostało wprowadzone; szukałem w necie
      i znalazłem chyba dość wyważony materiał na ten temat:

      www.i-sis.org.uk/canadianFarmersGMOs.php
      potwierdzają się opinie już tu prezentowane że wprowadzenie GMO oznacza
      uzależnienie się rolników od dostawców ziarna, wysokie koszty jego zakupu i
      wielkie problemy z usunięciem odradzających się i już nie chcianych upraw GMO;
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka