Gość: asmall4 IP: 79.165.94.* 16.09.08, 00:49 w końcu się wezmą posożyty do uczciwej roboty :)) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
unleashed Dochodziło do sytuacji, że rodzinom z dochodem 16.09.08, 03:46 $4000 miesięcznie kredytodawcy udzielali kredytu hipotecznego od którego raty wynosiły 3200 dolarów. Coś musiało w końcu pęknąć. Fannie Mae i Freddie Mac były instytucjami de facto rządowymi więc one pomoc dostały. Lehman Brothers już nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: David Re: Dochodziło do sytuacji, że rodzinom z dochode IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 17.09.08, 04:04 USA to kraj, ktory nie posiada pantwowych bankow. Rezerwy Federalne sa w prywatnych rekach. Na wszyskie poczynania rzadu , rzad porzycza pieniadze z rezerw federalnych a potem splacajac dlug placi lichwiarski procent. Polska w 95 procentach pozbyla sie polskich bankow (wiwat Balcerowicz i cala zlodziejska banda)i w niedlugim czasie mozna bedzie Polska manipulowac jeszcze bardziej niz Ameryka. Przejecie na scicisle okreslony czas Fannie Mae i Freddie Mac( gwarancja rzadowa to nie to samo co wlasnosc rzadowa drogi przyjacielu-ja mieszkam w USA) przez rzad jest tylko sposobem na ponowne okradanie amerykanskiego podatnika. Odpowiedz Link Zgłoś
meta4a Banki w USA padają jak muchy 16.09.08, 05:44 Z gielda jest tak jak w starym dowcipie o przedstawicielu mniejszosci narodowej wystepujacym jako swiadek w przedwojennym sadzie. Sad ustalajac personalia swiadka pyta czym sie swiadek zajmuje. - Ja sie prosze wsokiego sadu krece? - Co zanczy, prosze wyjanic? - Sad pyta. - To znaczy ze jesli ja sie kolo Wysokiego Sadu zakrece to i Wysoki Sad, i ja bedziemy mieli z czego zyc. To wszystko dziala dopoki jest sie kolo czego "krecic". Tymczasem amerykanski superbombel w postaci Subprime Mortgages pekl z hukiem i smrodem. Obecnie wszytkie tzw. szanowane instytucje finansowe USA i nie tylko obryzgane sa jego nieslawna zawartoscia i tez nie pachna ladnie, niektore wrecz cuchna rozkladem jak to widac w kolejnych "czarnych" gieldowych dniach tygonia, ktorych jeszcze kilka widze na horyzoncie. Wszystkie te wielkie bankowe nazwy byly i sa nadal gleboko zangazowane w pozyczanie pieniedzy ludziom, o ktorych wiadomo z gory, ze nie beda mieli z czego oddac. Czyli oznacza to, ze biedak bedzie placil slone procenty od dlugu do konca swoich dni i procenty te z pewnoscia przekrocza wartosc samego dlugu. Jest to interes stary jak wynalazek pieniadza, nazywa sie znajomo - LICHWA i w stanach jest ona oficjalnie dozwolona od czasow bodajrze prezydenta Regana. Ten "nowoczesny” model ekonomiczy dzialal do kiedy biedakow bylo wiecej niz bankierow chetnych na taki business. Dodatkowo wmawiano biedakom ze moga refinansowac kredyt kiedy ceny nieruchomosci byly w stanach na wzroscie tlumaczac - stac cie, kup sobie drugie auto zamiast splacac dlug za chalupe, przeciez dzisiaj jest wiecej warta niz byla wczoraj - to dzialalo bez pudla, biedak lazl w wieksze tarapaty nie czytajac co bylo napisane na kontrakcie drukiem bardzo drobnym, ale za to na dwie strony. Dzisiaj jednak ceny domow spadly (nie tylko w USA) i biedacy oglaszaja niewyplacalnosc pozostawiajac swoje niesplacone American Dream bankowi, ktory tez nie wie co ma z nimi zrobic. Czyli kolo sie zamyka g...o, ktore z Wall Street wyszlo tam tez wraca tyle, ze wachac je musimy obecnie wszyscy, zla wiadomosc jest taka ze smierdziec bedzie bardziej i oszczednosci moga byc tez zagrozone. To tyle na temat "wolnego rynku" (czytaj rynku wolnej amerykanki)i braku regulacji na nim. Slowo do zapamietania na dzisiaj to LICHWA drogi czytelniku, uwazaj co podpisujesz bankowi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: & Re: Banki w USA padają jak muchy IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 16.09.08, 06:38 meta4a napisał: > LICHWA i w stanach jest ona oficjalnie dozwolona od czasow > bodajrze prezydenta Regana. Whoa!! Wiedza Twoja na temat polityki chyba jeszcze przewyzsza Twoja gramatyke!!! Hatts off! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Przyganiał kocioł garnkowi... IP: *.access.telenet.be 16.09.08, 07:35 ... a sam smoli. :) Jeśli już to "hats off", a Twój poprzednik popełnił błąd ortograficzny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaz Re: Przyganiał kocioł garnkowi... IP: *.mst.gov.pl 16.09.08, 09:19 Czemu każda dyskusja na forach nawet na interesujący i istotny temat zaraz zaczyna sprowadzać sie do wykazania kto powiedział cos mądrzejszego, a kto nawet nie zna ortografii. Trzeba główkować bo czuć wielkim kryzysem ; może za miesiąc, może za trzy lata.Gospodarka światowa straciła siłę żywotnią i idzię po ustaniu wyścigu zbrojeń rozpędem. Nastepuje transformacja po utracie znaczenia przez dolar i wejściu Chin do gry. Nasza chata nie z kraja ,będzie można wiele zarobić i stracić..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: patriota polski Wierutne kłamstwa wszystkich tu piszących. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 09:32 Kryzys jest w Rosji , a nie w Ameryce. Wszyscy wiemy to od dawna. Czytałem w Wyborczej tekst pana Kublika, bardzo rzetelnego dziennikarza, że ruscy mają za swoje. Rozpętali imperialna wojnę, napadając na niewinną Gruzję i zostali okrutnie ukarani. Moskiewska giełda siegnęła dna . Z artykułi pana Kublika wynikalo że , a niedługo ruska gospodarka padnie całkowicie. Bardzo mnie to cieszyło i byłem wdzięczny Wyborczej za tak wspaniałe wiadomości , tymczasem czytam tutaj że kryzys jest - ale nie w Rosji tylko w Ameryce. To zwykła propaganda ruskiej agentury. Tak uważam. Odpowiedz Link Zgłoś
z17 Re: Wierutne kłamstwa wszystkich tu piszących. 16.09.08, 10:35 Niesamowicie spadają ceny surowców, to jest ciekawe! Baryłka dobijała 150 $, dziś jest po 90$ ! Ja widzę kompletne rozregulowanie światowego rynku. A ruscy faktycznie mogą się pakować, bo przecież tania ropa oznacza ich koniec (poza eksportem surowców nie mają nic do zaoferowania) Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Wierutne kłamstwa wszystkich tu piszących. 16.09.08, 12:47 > A ruscy faktycznie mogą się pakować, bo przecież tania ropa oznacza > ich koniec (poza eksportem surowców nie mają nic do zaoferowania) a gdzie widziales tania rope? inflationdata.com/inflation/Inflation_Rate/Historical_Oil_Prices_Table.asp - popatrz no, dobry czlowieku, po ile byla w 2007, 2006, 2005 i tak dalej. dla ulatwienia: kolumna po prawej (2007 inflation adjusted). Odpowiedz Link Zgłoś
raf-ber Re: Wierutne kłamstwa wszystkich tu piszących. 16.09.08, 14:03 ready4freddy napisał: > > A ruscy faktycznie mogą się pakować, bo przecież tania ropa oznacza > > ich > koniec (poza eksportem surowców nie mają nic do zaoferowania) > > a gdzie widziales tania rope? > inflationdata.com/inflation/Inflation_Rate/Historical_Oil_Prices_Table.asp - > popatrz no, dobry czlowieku, po ile byla w 2007, 2006, 2005 i tak dalej. dla > ulatwienia: kolumna po prawej (2007 inflation adjusted). Zważywszy że dane zebrane do maja dają z trudem historyczne maksimum, a po uwzględnieniu aktualnych cen nie będzie już tak dramatycznie. Zresztą na początku lat 80tych było podobnie i ropa spadała poniżej 20 dol... więc teraz też spadnie, a jeśli czeka nas globalny kryzys to może przebije dno. Rosjanie szukają zbytu w Chinach ale Chińczycy to eksport kwotowany w większości w dolarach. Pytanie co uda sie uratować za te 700mld rezerw banku Rosji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: F@zi Re: Wierutne kłamstwa wszystkich tu piszących. IP: *.grontmij.net 16.09.08, 12:50 Polska prasa piała z zachwytu nad bessą w Rosji dokładnie w czasie gdy na innych emerging markets włącznie z warszaffką były doły godne wczorajszego. Nic że u nas, Czechów i innych w dół! Ważne że u Ruskich spada - mają za swoje! I jest na to teoria: GRUZJA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daro Re: Wierutne kłamstwa wszystkich tu piszących. IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.08, 16:42 Uważaj tak dalej. A myslisz, że z czego wziął się ogólny kryzys amerykańskiej gospodarki? Wojenka w Iraku trwa już parę lat a miesięcznie Bush pompuje w nią kilka MLD dolarów (!). Policz sobie jak astronomiczna jest to kasa. A skądś tą kasę trza wziąć. A nie wygląda to na inwestycję, która szybko się zwróci. Jeśli w ogóle... Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Mity 17.09.08, 05:00 Koszty wojny w Iraku jedynie przyspieszyly wybuch kryzysu. Przyczyn tego kryzysu nalezy jednak szukac gdzie indziej. Moim zdaniem u podstaw kryzysu ekonomicznego USA lezy filozofia napedzania gospodarki konsumpcja. Kupuj wiecej, kupuj czesciej... Co? Nie ma kasy? Wez pozyczke. A kiedy nie ma z czego splacic pozyczki - wez nastepna. Zrefinansuj stara. Mniejsza o indywidualnych zjadaczy chleba (figuratywnie rzecz ujmujac). Instytucje, firmy, zwlaszcza banki, ba - rzad federalny - tez przyjely podobne obyczaje. I zeby pokryc deficyt coraz wiecej wypuszcza sie obligacji... ktore wykupuja... zagraniczne firmy, obce panstwa. Co tlumaczy raczej przekonywujaca dlaczego na wiesc o bankructwie bankow amerykanskich wszystkie gieldy swiata leca na pysk. Naturalnie, to tak w duzym uproszczeniu. Wyjatek stanowi gielda rosyjska. Ta pada z przyczyn... ze tak powiem - wlasnych. Odpowiedz Link Zgłoś
rasklaat ostateczny krach systemu korporacji 16.09.08, 15:04 ha ha ha jest jak zapowiadałem ostateczny krach systemu korporacji wizualizuje, owszem, się ma się zacząć kiedy wrócę z wakacji na razie nie jest jeszcze całkiem, całkiem źle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: totalizator To wszystko h... naprzeciw wiecznosci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 11:47 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: F@zi Re: To wszystko h... naprzeciw wiecznosci. IP: *.grontmij.net 16.09.08, 12:48 I to jest najlepszy komentarz. Nawet do błędu ortograficznego się nie przyczepię. Odpowiedz Link Zgłoś
ronald01 To wina monokultury walutowej ! 16.09.08, 14:07 Jeśli rynek byłby bardziej zróżnicowany walutowo istniałaby większa możliwość regulowania spadków wartości. W dzisiejszej kulturze walutowej coraz trudniej jest regulować ogromnymi masami tego samego pieniądza. Uważam, że juz od kilku lat powinny istnieć podziały pieniądza na operacyjny i funkcjonalny. Jeden służyłby do realizowania transakcji miedzynarodowych natomiast drugi służyłby małym, lokalnym jednostkom i konsumentom. Wachania w poszczególnych grupach pieniędzy nie miałyby wówczas tak dużego wpływu na siebie, zabezpieczając w ten sposób rynek i banki. Odpowiedz Link Zgłoś
stan123 Jeszcze Chiny nie pokazaly swojej slabosci 16.09.08, 14:40 za 4 tygodnie ujrzymy dalsze gwaltowne spadki bo Chiny ujawnia swoje slabosci bankowe. Choc sie mowi tylko o rezerwach chinskich w USD (ponad 1,600 USD miliardow), tym nie mniej ich system bankowy udzielil pozyczek ludziom, ktorzy nie beda mogli ich splacic jak potraca prace ze wzgledu na kryzys w USA, Japonii i Europie. Ten kryzys to tsunami ktore bedzie sie przetaczalo przez wszystkie kraje przez kilka lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Banki w USA padają jak muchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 14:44 szczęśliwie są to banki które nie mają związku z naszymi bankami, ale co będzie jak sypnie się "Syty" Bank (d. Handlowy), lider karciany? Odpowiedz Link Zgłoś
debil13 a u mnie we wrocku muchy padają jak Banki 16.09.08, 15:53 i to 3 bo CBA juz trzepie mieszkaniówke moze sie dokopia i do mojego zamurowania i Powiązania z Magistratem, POlicją i temida www.nocleg.info.pl/nocleg2/index.php?show=impr&action=wiecej&id=2468 Odpowiedz Link Zgłoś
misza36 Banki w USA padają jak muchy 16.09.08, 17:10 Związek Socjalistycznych Stanów Ameryki Północnej kryzys bear stearns fannie mae fed freddie mac usa straceńcy lehman brothers Nacjonalizacja kluczowych rynków, statystyka "szyta" na życzenie rządu, wielkie programy robót publicznych. To nie Chiny, to USA w 2008 roku. Na Wall Street już teraz mówi się o "czarnym poniedziałku". Nowojorska giełda krztusi się i charczy, ale wciąż zipie. Jedno jest pewne, kiedy upadnie, pociągnie za sobą cały świat razem z Polską. Inwestorzy z duszą na ramieniu obserwują sytuację za oceanem i przecierają oczy ze zdumienia. Jak to możliwe, że amerykański system bankowy, mimo gigantycznych długów, których nikt nie spłaci, wciąż działa? Drukarnia zamiast banku Prezes rezerwy federalnej Ben "Helikopter" Bernanke (na zdjęciu), przez bardziej złośliwych nazywany Benem Drukarnią, i zrobi wszystko, by bankrutującym bankom zapewnić miękkie lądowanie, tak jak wcześniej Bear Stearns. Wystarczy "zasilić" system odpowiednią ilością pieniądza. Dobrze wiemy, co to komunizm radziecki, chiński, jugosłowiański, kubański, niemiecki i oczywiście polski. A jak tę utopię realizuje się w USA? W zeszły piątek amerykański rynek kredytowy został znacjonalizowany. Rząd przejął kontrolę nad dwiema spółkami Fannie Mae i Freddie Mac. Za sympatycznie brzmiącymi szyldami kryją się olbrzymie rządowe korporacje. Frania Maj, jak pieszczotliwie nazywają ją polscy analitycy, od 70 lat "upłynnia" rynek kredytów. Powstała jako część New Dealu - wielkiego planu prezydenta Roosevelta, który miał raz na zawsze położyć kres krachom, kryzysom i dekoniunkturze. W 1968 roku prezydent Lyndon B. Johnson pozbył się ciężaru i w ramach równoważenia budżetu wystrzelił Franię na nowojorską giełdę. Dwa lata później dołączył do niej młodszy brat Freddie. Akcje spółek rosły wraz z rynkiem kredytowym, który Frania i Freddie pieczołowicie podgrzewały. Teraz obie agencje, po tym jak napompowały (i "pękły") spekulacyjny mieszkaniowy balon, wracają bezpośrednio na rządowy garnuszek. Po co fałszować inflację? Bo gdy właściciel drukarni z pieniędzmi (w USA jest nim Fed) wypuści do obiegu ich zbyt dużo, np. by ratować banki przed bankructwem, inflacja rośnie i wymyka się spod kontroli. W rezultacie 50 dolarów w kieszenie pana Smitha w Cincinnati traci kilka centów na wartości. W ten sposób właśnie pan Smith i każdy, kto ma dolary w kieszeni, bądź na koncie zrzuca się na wielomiliardowy prezent dla bankierów z Wall Street, którym bardzo nie udała się inwestycja. W sumie udzielają gwarancji na pożyczki warte 3 biliony dolarów (podobno, bo nikt tego nie wie na pewno). Są to głównie pożyczki z amerykańskiego rynku nieruchomości i jest wysoce prawdopodobne, że nigdy nie zostaną spłacone. W rezultacie według szacunków analityków legendarny dług publiczny Stanów Zjednoczonych zwiększył się o... 100 procent. Rząd wziął odpowiedzialność za śmiertelnie chory rynek finansowy na siebie, czyli na wszystkich - nie tylko Amerykanów, ale na każdego, kto ma jakikolwiek związek z dolarami. Socjalizm dla bogatych "Ameryka jest w tej chwili bardziej komunistyczna niż Chiny", skomentował inwestor Jim Rogers, stary znajomy George'a Sorosa, z którym w latach 1970. założył słynny z ataku na brytyjskiego funta Quantum Fund. Jego słowa potwierdzają analitycy londyńskiej firmy doradczej Independent Strategy: Przejęcie przez rząd tych spółek sprawiło, że USA mają najbardziej socjalistyczny system gospodarczy na świecie, nie wliczając takich krajów jak Korea Północna i Kuba - stwierdziło IS w komunikacie. Zdaniem Independent Strategy aż 75 procent pieniędzy zainwestowanych w nieruchomości i większość innych kredytów będzie od teraz finansowane przez rząd i amerykański bank centralny. Jaka jest więc amerykańska odmiana komunizmu? Zdaniem Rogersa "to socjalizm dla bogatych". Gdy rodzina z Ohio nie może sobie poradzić ze spłatą kredytu mieszkaniowego, traci dom. Gdy hazardzista z Las Vegas przegra w kasynie więcej niż ma, może pójść za długi do więzienia. Lecz gdy największe banki z Wall Street na skutek wariackich inwestycji stracą miliardy, rząd i Fed za cudze pieniądz, wykupuję je z długów. Oczywiście Ameryka nadal jest posągową demokracją. Demokracją, która właśnie nacjonalizuje system finansowy. Statystyka na zamówienie Na tym nie koniec. Jak w każdym szanującym się komunizmie, i w amerykańskim rząd nie tylko kontroluje kluczowe rynki, ale ma też pełną kontrolę nad danymi statystycznymi. O ile w amerykańskim życiu politycznym nadal panuje przykładny pluralizm i badania poparcia dla poszczególnych partii czy też kandydatów prezydenckich publikują niezależne ośrodki badawcze, to już inaczej jest z pewnymi arcyważnymi wskaźnikami gospodarczymi. A te często mają dużo większy wpływ na życie obywateli niż wynik wyborów. Tak się składa, że bank centralny każdego cywilizowanego kraju może dodrukować dowolną ilość pieniądza (kto nie chciałby być szefem takiej firmy?). Jedynym ograniczeniem jest inflacja - bank centralny jest zobowiązany do utrzymywania jej na przyzwoicie niskim poziomie - najlepiej około 2,5 procent, ale to zależy od sytuacji gospodarczej. Każdy napotkany na ulicy Amerykanin potwierdzi, że ceny podstawowych produktów i usług, które kupuje nieprzerwanie rosną. Rząd podaje, że inflacja utrzymuje się na poziomie 2,4 proc. Uspokajające. Jednak współczynnik ten to tzw. inflacja bazowa, która nie uwzględnia... cen ani żywności, ani paliwa. Wygodne, czyż nie? Dużo lepiej rzeczywistą sytuację Amerykanów pokazuje wskaźnik cen konsumpcyjnych (z benzyną i jedzeniem). Teb wynosi już nieco więcej - 4 proc. Ale nie na tym koniec. Jak to się dzieje, że ceny mieszkań, czynszów, opłaty za studia, żywność, transport, benzyna, ogrzewanie wzrosły w ostatnich latach kilkakrotnie, a inflacja grzecznie pełza brzuchem po ziemi? Odpowiedź możemy znaleźć na blogu Wojciecha Białka, analityka finansowego SEB TFI, który przytacza takie zestawienie: I wszystko jasne. Czteroprocentowa inflacja to efekt "drobnych poprawek" w metodologii. Wartość dolara zaczęła gwałtownie spadać w latach 1970., po tym jak USA zawiesiło wymienialność waluty na złoto. Administracje Ronalda Reagana i Billa Clintona, prezydentów którzy dokonali w ostatnim półwieczu największych "cudów gospodarczych", skorygowały metodę pomiaru. W bardzo sprytny sposób, który opisuje Białek: W uproszczeniu przed pierwszą z tych zmian amerykańskie Bureau of Labor Statistics używało faktycznych cen nieruchomości przy próbach oszacowania tempa inflacji. Od 1983 roku ceny domów zostały zastąpione przez tzw. Owners Equivalent Rent czyli teoretyczne ceny, po której dom czy mieszkanie można by wynająć. Problem rozwiązany - zamiast 11,6 proc. inflacji, mamy 7,3 proc. Ale po kilku latach okazuje się, że i to nie wystarczy... Kolejna zmiana jest jeszcze lepsza: Reforma z 1998 roku wprowadziła natomiast tzw. "hedonistyczne" metody szacowania cen. Polegają one na próbie uwzględnienia nie tylko cen kupowanych produktów czy usług, ale również wzrostu ich jakości. Przykładowo posługujący się tą metodologią statystycy zakładają, że ceny komputerów spadają wraz ze wzrostem ich mocy obliczeniowej, nawet jeśli nominalne ceny za jednostkę pozostają bez zmian - tłumaczy Białek. Takich sztuczek nie powstydziliby się nawet statystycy z Pekinu, których Amerykanie nieustannie oskarżają o zawyżanie wzrostu gospodarczego. Podobne przykłady można by mnożyć. W ocenie sytuacji gospodarczej kraju bardzo ważna i przydatna jest tzw. inflacja pieniądza M3. Ta, jak podają urzędy statystyczne w Wielkiej Brytanii przekroczyła 13 procent, a w strefie euro 14 procent. Jak jest w USA? Nie wiadomo, bo... dwa lata temu zaprzestano jego publikacji. Powód - oszczędności. Pozyskiwanie tych danych kosztowało Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagsos Banki w USA padają jak muchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 19:58 Niech padaja.Pieniadze to nie wszystko.Przypominam tylko..... Odpowiedz Link Zgłoś
red_adidas Banki w USA padają jak muchy 17.09.08, 02:13 E tam znowu fobie. Zwykłe przejęcie bankruta i tyle.:)) First Bank of Ameryka z zasady nie robi złych interesów. Natomiast co do instytucji bankowych ,które prowadzą "inwestycje" o podwyższonym stopniu ryzyka a tym samym większym "dochodzie" od powierzonego kapitału,to ryzyko ponosi głównie klient ,który chce maksymalnego zysku.:)))) Niestety bardzo często banki "inwestycyjne" angażują także środki własne do ryzykownych spekulacji,a efekty jak na obrazku.:))) Pazerność.:)) A resztę reguluje rynek i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
jot-23 Re: Banki w USA padają jak muchy 17.09.08, 03:43 red_adidas napisał: > A resztę reguluje rynek i tyle. wlasnie "rynek wyregulowal" $80 miliardow z kieszeni podatnikow na wykupienie zydkow z AIG. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Sprostowanie 17.09.08, 04:38 To "dobre". Nie odnosze jednak wrazenia aby nazwisko Willumstad (obecny prezes) bylo "zydkowskie". Ani tym bardziej Sullivan (jego poprzednik). Ten to chyba "zydek irlandzki" jakis, no nie? Zydem jest Maurycy Greenberg, ale ten ustapil w 2005. Na przyszlosc, gamoniu jeden, sprawdz fakty zanim bedziesz chrzanil tu androny. Odpowiedz Link Zgłoś