Dodaj do ulubionych

F-16 ??? Dziękuję postoję...

    • Gość: JOrl Re: F-16 ??? Dziękuję postoję... IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.03, 18:27
      Wyglada na to ze Amis jeszcze bardziej zamierzaja zrobic w konia Polske jak
      myslalem. Nagle mianowali Polske najlepszym sojusznikiem, wepchneli F16, a z
      offsetami cienko. Nie mowiac, ze offset to tez przeciez zaden taki wielki
      interes jak sie opowiada.
      Ale jak wiem, jaks czesc z tych samolotow ma wejsc do pogotowia NATO, i bedzie
      zabierana na wojny przez Amerykanow. Nastepne koszty dla Polski. A ja o tym juz
      mowilem.
      Pozdrowienia
    • nonkonformista Nowe szczegóły "kontraktu stulecia"... 03.02.03, 23:39
      ...i sojuszu POL-AMER.Tym razem za najbardziej wiarygodnym źródłem w Polsce.
      N.

      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1538
      W siódmym niebie

      Prezydent Kwaśniewski podziękował prezydentowi Bushowi za to, że prezydent
      Bush podziękował prezydentowi Kwaśniewskiemu za to, że prezydent Kwaśniewski
      kupił od prezydenta Busha samolot F-16.

      W "New York Timesie" ukazał się artykuł pod wymownym tytułem "Polska duma,
      amerykańska korzyść" dotyczący sprzedaży Polsce samolotu F-16. Tekst zawiera
      wiele informacji, które rzucają światło na kulisy transakcji:

      1. Lotnictwo USA jest w pełni nasycone F-16 i jedyny rynek zbytu jest za
      granicą – w państwach o drugo- i trzeciorzędnym znaczeniu.

      2. Wytwórnia F-16 znajduje się w macierzystym dla Busha Teksasie; kontrakt z
      RP oznacza dla niej przetrwanie.

      3. Lockheed zaoferował Polsce atrakcyjne warunki kredytu i offsetu, by
      otworzyć sobie drzwi na rynek, na którym zamierza sprzedawać w niedalekiej
      przyszłości myśliwiec następnej generacji (Joint Strike Fighter) – natowskim
      krajom bogatszym i ważniejszym niż Polska.

      4. Amerykańscy krytycy transakcji zgłaszają wiele zastrzeżeń, m.in. dlaczego
      podatnik amerykański ma ponosić koszty zatwierdzonej przez Kongres pożyczki
      oraz offsetowego dealu, skoro chodzi wyłącznie o nabicie kabzy koncernu
      Lockheed. Krytykują też redukcję miejsc pracy w firmach, które w rezultacie
      offsetu zaczną produkować podzespoły w Polsce.

      5. Realność obietnic offsetowych jest podawana w wątpliwość (wiele jest w
      stadium negocjacji), a eksperci wątpią, czy Polska potrzebuje produktów, do
      których ma mieć dostęp w rezultacie umów offsetowych.

      6. Główny macher transakacji z Pentagonu, gen. Walters mówi, że jego
      najważniejszym argumentem było apelowanie do aspiracji i dumy Polaków.
      Kwaśniewski był w USA przyjmowany z honorami, bo najpierw chodziło o wywarcie
      nań presji, by RP kupiła F-16, a teraz USA nagradzają go za zachowanie zgodne
      z wymaganiami suwerena.

      Lunch dwóch liderów – pisze "NYT" – był ukoronowaniem kampanii Lockheed Martin
      Corporation, która zaczęła się 6 lat temu i nabrała tempa pod rządami Busha.
      Intensywne zabiegi w celu skłonienia Polaków do wyboru Lockheeda, a nie
      europejskich producentów uzbrojenia, zaczęły się w lipcu 2002 r. podczas
      oficjalnego obiadu, jednego z dwóch wydanych dotąd przez Busha. Kontynuacją
      presji był nieprzerwany ciąg wizyt w Warszawie wyższych urzędników
      administracji USA, telefony Busha do Kwaśniewskiego i obietnice znaczniejszej
      roli Polski w sojuszu strategicznym ze Stanami Zjednoczonymi oraz na scenie
      światowej. USA uczyniły wszystko, by wyeliminować przeszkody i wygrać
      kontrakt. Gazeta cytuje Petera Evansa, specjalistę od finansowania eksportu w
      słynnym Massachusetts Institute of Technology: Pomysł był taki, że jeśli
      Polska pójdzie z USA, to reszta krajów przyjętych właśnie do NATO zrobi to
      samo. To całkiem intratny interes i w dodatku zaklepany przez Kongres.

      3,8 miliarda dolarów na zakup F-16 to więcej niż suma wszystkich pożyczek
      militarnych udzielonych przez USA w ciągu dekady. Parlamentarzyści mieli na
      oku nie tylko zyski handlowe, ale i głosy milionów polsko-amerykańskich
      wyborców. Deal z Polską to prawdziwy rodzynek – mówi Philip Finnegan, dyrektor
      analiz przemysłowych firmy konsultingowej Teal Group – Dzięki niemu
      amerykańskie linie produkcyjne wytwarzające myśliwiec nie staną. Interes z
      Polską miał, zdaniem Lockheeda i ekspertów militarnych, kluczowe znaczenie w
      podbiciu fortecy europejskiej mentalności. Forteca natomiast nie jest
      zachwycona: francuski "Le Figaro" przez trzy dni drukował listy oburzonych
      czytelników twierdzących, że Polacy nie zasługują na miano lojalnych
      Europejczyków, zwłaszcza w kontekście tego, że w przyszłym roku chcą być
      przyjęci do Unii.

      "NYT" przytacza amerykańskich krytyków kontraktu z Polską; są tacy i nie chcą
      być cicho. Wskazuje się, że pożyczka jest doskonałym przykładem "corporate
      welfare", czyli charytatywności na rzecz wielkiego biznesu, i ilustruje potęgę
      tzw. Żelaznego Trójkąta (Kongres–Pentagon–kontraktorzy zbrojeniowi), który
      potrafi wyegzekwować, co zechce. Nie chcemy, by nasze firmy przegrywały z
      innymi krajami – stwierdza Ivan Eland, analityk zbrojeniowy w Cato Institute –
      Ale czy podatnicy powinni to subsydiować?
      To pośredni transfer kapitału z kieszeni podatników na konta Lockheeda.
      Malkontenci zwracają uwagę, że warunki pożyczki (sztucznie zaniżone
      oprocentowanie, niezbyt korzystne warunki spłaty) są ryzykowne. Otwarcie
      pytają, czy Polskę, przeżywającą najpoważniejsze perturbacje gospodarcze od
      czasu zmian ustrojowych przed 13 laty, stać na tak drogie luksusy zbrojeniowe
      jak F-16 za 40 mln dolarów od sztuki.

      Zastrzeżenia w USA wywołują także treść i warunki oferty inwestycji
      offsetowych Polskiej Grupy Przemysłowej założonej przez Lockheeda. Większość
      propozycji jest na razie w stadium negocjacji. Związki zawodowe już przeciw
      nim oponują, obawiając się odpływu miejsc pracy do Polski. Z tego względu
      informacje dotyczące offsetu Lockheed umieścił tylko na warszawskiej stronie
      internetowej www.f-16.pl i nie wspomina o tym w swych materiałach prasowych
      przeznaczonych dla USA.

      Polskie Siły Lotnicze staną się niepokonane w powietrzu i będą w stanie
      zrzucać pociski na cele z perfekcyjną precyzją – obwieszcza na polskiej
      stronie internetowej gen. Tome Walters. Nie wspomina, że nie wszystko w F-16
      jest tak perfekcyjne. W dalszym ciągu niepokoją mnie problemy z silnikami F-
      16 – stwierdził przed rokiem w wywiadzie dla "Flying Safety Magazine" major
      generał Timothy A. Peppe, szef bezpieczeństwa US Air Force i dowódca Air Force
      Safety Center. Idąc śladem tej uwagi dotarliśmy do nienagłośnionych wcale
      danych USAF Safety Center dotyczących wypadków "Walecznego Sokoła". "Najlepszy
      samolot świata" miał w 2002 roku 8 wypadków, w 2001 – 13, w 2000 – 9, a w
      1999 – 18. 9 pilotów straciło życie. Czy Miller wiedział o tym wsiadając do
      tego samolotu? Sęk w tym, że F-16 to konstrukcja dość już leciwa: produkcja
      trwa od roku 1977. Od lat Pentagon myślał nad jego zamiennikiem. W roku 2001
      ogłoszono, że zwycięzcą przetargu na myśliwiec nowej generacji został
      Lockheed. Nowa konstrukcja, niewidzialny dla radaru Joint Strike Fighter
      (JSF), ma stać się podstawą wyposażenia lotnictwa myśliwskiego USA, Wielkiej
      Brytanii i najważniejszych państw NATO na następne 40 lat. Podstawą programu –
      pisze Lockheed – jest założenie o przystępności kosztowej tego samolotu
      (stylistyka oryginału – przyp. P.Z.), co czyni z niego bezkonkurencyjny
      myśliwiec XXI wieku. Pierwsza dostawa nastąpi w 2008 roku. Tymczasem Polska do
      roku 2020 będzie wyposażana w F-16. Dlaczego zamiast najlepszego samolotu
      świata nie mogła mieć od razu bezkonkurencyjnego myśliwca XXI wieku, zwłaszcza
      że założenie o przystępności kosztowej jest dla Polski tak istotne? Dlaczego
      RP (Nie mam dziś w Europie lepszego przyjaciela niż Polska – przedlunchowa
      deklaracja Busha z 14 stycznia) została zbyta obietnicą, że wybierając F-16
      Polska zdobędzie dobrą pozycję do przejścia na JSF – niewidzialny samolot
      nowej generacji.

      Ambasador Najjaśniejszej w Waszyngtonie Przemysław Grudziński jest mimo tego
      radosny jak szczygiełek. Grudziński – mając na myśli zbliżającą się
      nieuchronnie agresję Stanów na Irak i brak (poza Anglią) entuzjastów tego
      pomysłu – spieszy z lojalką: W istniejącej sytuacji międzynarodowej Polska
      wyłania się jako doskonały sprzymierzeniec USA.

      Jego szef zapewniał o tym samym Busha przez cały lunch.
    • nonkonformista Latający kot w worku 08.02.03, 21:37
      Ciekawy artykuł z SuperExpressu potwierdzający obawy przed szwindlami
      Amerykanów.Będą stare śmieci bez żadnego offsetu. SE - jako, że ma swoich
      informatorów w otoczeniu premiera i MON jest tutaj wiarygodne.
      N.

      www.se.com.pl/iso/dzisiaj/reportaz/teksty/reportaz_1.shtml
      Latający kot w worku
      Amerykanie zaoferowali Polsce przyszłościową wersję samolotu F-16, która
      jeszcze nie istnieje, i wygrali przetarg. Teraz sugerują po cichu, abyśmy
      kupili wersję pozbawioną nowinek technicznych, a spory rozstrzygali przed
      amerykańskimi sądami.

      Warszawa

      Jakie myśliwce dostarczą nam Amerykanie? Nasi informatorzy twierdzą, że
      Amerykanie chcą zaoszczędzić, dlatego najchętniej sprzedaliby nam starszą
      wersję myśliwca.

      - Nikt oficjalnie nie powie, jak będą wyposażone samoloty F-16 w polskiej
      wersji, gdyż dane te są objęte ścisłą tajemnicą - twierdzą nasi informatorzy z
      kół wojskowych. - Amerykanie obiecali nam gruszki na wierzbie i teraz szukają
      luk prawnych, aby się z tych obietnic wycofać. Model F-16, który zaoferowali,
      jest supernowoczesny, ale ma jedną wadę. On jeszcze nie istnieje.

      Wymagania, które strona polska postawiła koncernom zbrojeniowym rozpisując
      przetarg stulecia, były bardzo wygórowane. Chodzi o to, aby samoloty, kupione
      za 3,5 mld dolarów, nie zestarzały się technologicznie przez najbliższe 30-35
      lat.

      Pojedynek trzech

      Chcąc wygrać polski przetarg, rząd amerykański zaoferował supernowoczesne F-16
      C/D Block 52 Plus (zwane też jako advanced, czyli zaawansowane). 27 grudnia
      ubiegłego roku minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński oświadczył na
      konferencji prasowej, że wybrano ofertę amerykańską jako "najkorzystniejszą i
      najbardziej kompleksową dla sił powietrznych oraz polskiej gospodarki". F-16
      dostał od komisji przetargowej 93 punkty (dane nieoficjalne), pokonując
      szwedzko-brytyjskiego Gripena (90,5 pkt) i francuski myśliwiec Mirage 2000.
      Polsko-amerykański kontrakt ma zostać podpisany w marcu w dęblińskiej Szkole
      Orląt, pod warunkiem że dogadamy się z Amerykanami co do szczegółów
      technicznych i kwot, które zainwestują w polski przemysł (tzw. offset).
      Szczegóły ustala komisja techniczna, na czele której stoi gen. dyw. pil. Roman
      Baszuk.

      Tajne zabawki

      Nieoficjalnie mówi się, że F-16 w wersji plus, czyli zaawansowanej, ma zostać
      wyposażony w wiele nowinek technicznych, czyniących zeń samolot IV
      generacji. "Plus" oznacza ponoć nowy radar, supernowoczesny modułowy komputer,
      specjalne pokrycia, powłoki utrudniające namierzenie przez radary przeciwnika
      i cyfrową mapę, która zastąpi tradycyjną, papierową, którą pilot trzyma na
      kolanie. Ale czy wszystkie te fajerwerki techniczne znajdą się w "polskiej"
      wersji F-16, czy też dostaniemy samolot dla ubogich?

      - Samolot F-16 zaoferowaliśmy Polsce w wersji 52 plus i oferta ta nie podlega
      żadnej modyfikacji - zapewnia Richard Stevenson, wiceprezes amerykańskiej
      firmy Lockheed Martin. Jednak nieoficjalnie przedstawiciele Amerykanów dodają,
      że oferta może zostać zmieniona, jeśli zażyczy sobie tego strona polska. Nie
      chcą też wyjaśnić, co oznacza słowo "plus". - Nie informujemy o tym. To są
      elementy systemu obronnego Polski - tłumaczą.

      Wojskowi też nie chcą rozmawiać o tym, co kryje się za nazwą "plus".

      - "Plus" to są nasze zabawki, objęte tajemnicą wojskową - mówi por. Wiesław
      Grzegorz, rzecznik prasowy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej. - Samolot
      musi być najnowocześniejszy. Komisja techniczna nad tym pracuje.

      Sąd w USA?

      Generał Roman Baszuk, szef komisji, odmówił rozmowy z "SE" tłumacząc się
      nawałem zajęć. Specyfikacja istotnych warunków zamówienia jest tajna, nikt
      więc nie może sprawdzić, czy Amerykanie dostarczą samolot, który spełnia jej
      wymagania. Ministerstwo Obrony Narodowej utajniło nawet przetargową punktację -
      nie wiadomo który producent samolotów dostał ile punktów i za co. Pojawia się
      też kolejny problem - strona polska chce, aby ewentualne spory rozstrzygać
      przed polskimi sądami, Amerykanie zaś upierają się przy sądach amerykańskich.
      Nie wiadomo też, w jakim języku zostanie spisany kontrakt.

      - Czesi, podpisując kontrakt na dostawę F-16, upierali się przy czeskich
      sądach i mieli rację - mówią nasi informatorzy. - Przed amerykańskimi sądami
      nie mamy szans.

      - Gdyby Amerykanie dostarczyli samolot w uboższej wersji niż ta określona w
      warunkach przetargu, to cały przetarg mógłby zostać unieważniony - mówi
      Andrzej Kinski, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa". -
      Wątpię, aby poszli na takie ryzyko.

      Unowocześnioną wersję F-16 Amerykanie zaoferowali Grecji, jest ona jednak
      mniej zaawansowana technologicznie od "przyszłościowej" polskiej. Grecy
      zamówili 60 samolotów. Na najbardziej nowoczesne F-16 (wersja 60, z dwoma
      dodatkowymi zbiornikami paliwa i trzema kolorowymi monitorami w kabinie
      pilota, które zastąpiły klasyczne przyrządy) stać jedynie Arabię Saudyjską.

      A premier ogląda

      W piątek po południu szef polskiego rządu Leszek Miller udał się do bazy
      lotniczej Nellys w Nevadzie. Jest ona w strukturze sił powietrznych USA
      głównym ośrodkiem lotniczego szkolenia bojowego. Po zakupie przez Polskę
      myśliwców F-16 przeszkolenie przejdą tu i nasi piloci. Premier, który
      przećwiczył lot F-16 już w kraju, tym razem nie kwapił się, by wsiąść do
      maszyny. Oglądał jedynie, jak podczas powietrznego ataku F-16 niszczy wskazane
      cele.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka