goldziaa
05.08.09, 11:13
Krach zaczyna się w chwili, gdy jakiś wierzyciel odchodzi od okienka
dłużnika, którego dotąd uważał za pewnego, bez pieniędzy.
Może to być sytuacja:
- kryzysu walutowego: banki nie są w stanie zapewnić wymienialności
pieniądza krajowego na walutę (szczęśliwie, dzięki rezerwom NBP,
jest to mało prawdopodobne),
- kryzysu bankowego: poważny bank nie jest w stanie na bieżąco
wypłacać depozytów klientów (szczęśliwie, dzięki rozumnej polityce
NBP, jest to także mało prawdopodobne),
- kryzysu giełdowego: nastąpi nagła i gwałtowna obniżka kursów
akcji, co przy płytkiej skali rynku i znaczącym uzależnieniu kursów
od obecności inwestorów zagranicznych, jest wielce możliwe,
- kryzysu budżetowego: gdy budżet nie przekazuje pieniędzy klientom
(samorządy, ZUS, jednostki sfery budżetowej), którzy stają się przez
to niewypłacalni. To zjawisko już w Polsce występuje, ale - na
razie - jest możliwe do łatania przez przymuszanie jednostek
budżetowych do zaciągania kredytów komercyjnych. Zwiększenie skali
niewypłacalności budżetu i brak zaufania wierzycieli szpitali, gmin
itd., może jednak wspomnianą lawinę wywołać.
Krach w Polsce - jeżeli wystąpi - rozpocznie się jako kryzys
budżetowy, a jeśli panika osiągnie odpowiednio duże rozmiary,
przeniesie się na giełdę, banki i rynek walutowy oraz ulice, na
których dojdzie do gwałtownych rozruchów.
tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,1137671,0,dzial.html
Jak to dobrze że w POlsce mamy Vincenta i jego "lekkie zero" które
obroni nas przed tym scenariuszem .