Było ale pod inną nazwą. Nikt prawie nie pisał
Może zacznę od tego, że mam lat 15.
W wieku 11 lat wyprowadziłam się z miejsca X
Teraz mieszkam w miejscu oddalonym od tamtego o ok 350 km czy cos.
Gdy byłam w 2 klasy podst....teraz jestem w 3 gimnazjum...można powiedzieć, że zauroczyłam się w takim chłopaku...wiadomo...szczenięca miłosć.
Chłopak starszy o ok 4 lata...ale nie ważne.
Ten chłopak mieszka w miejscu X.Ale to też nie o to mi chodzi.
Mianowicie ta szczenięca miłość tjb....no nadal coś czuję do tego chłopaka.
To trochę dziwne bo minęło już 7 lat.
Dokładnie to po przeprowadzce strasznie ubolewałam itp.
Ale potem sie przyzwyczaiłam....i tjb odkochałam.
No ale wiadomo.
Nagle cos sie stało i ot znów to uczucie powróciło.
To uczucie totalniej pustki.
Wiem...albo przypuszczam, że ten chłopak...ma już 18 lar...traktuje mnie jak dzieciaka...gówniarę i nie wiem jak zmienic w nim to spojrzenie na mnie.
Wiecie.
Problem jest taki ze dzieli nas 350 km.
Ja jestem w nim na zabój zakochana...co dla mnie jest chore i neizdrowe...
Więc...no co mi radzicie.
Odpuście sobie komentarze typu "eee...ale żal" albo "ty to masz problemy spierd***j z forum".
Ja serio potrzebuję pomocy...