miles11
16.05.10, 19:21
Jakoś 4 miesiące temu zaczęłam chodzic z chłopakiem z ruwnoległej klasy (
pewnie stwierdzicie że to głupie bo jestem za mała i wogule, ale starajcie się
mnie zrozumiec). Wracając do sprawy Mateusz ( to nie jest jego prawdziwe imię,
ale będę się nim posługiwac) był naprawde fajny i zawsze strasznie go lubiłam.
Na początku miał dla mnie wiele czasu. Praktycznie całe popołudnia spędzał ze
mną. Ale potem zaczęły się wymówki. A to że mama jest chora i musi się nią
zając, albo że ma jakiś projekt w szkole, albo że ważna klasówka. Napoczątku
to rozumiałam i jakoś bardzo się nie przejmowałam, bo wiedziałam że mogę na
niego liczyc, a zresztą uparcie wierzyłam, że to prawda i wkońcu każdy chłopak
tak ma. A potem gdy wkońcu znajdywał dla mnie czas, najczęściej musiałam
odrabiac mu lekcje a jak się do mnie odzywał to z takimi tekstami " robisz mi
wstyd przed kolegami kiedy wieszasz się na ramieniu " albo " ciesz się że
jestem twoim chłopakiem, bo żaden inny by niechciał ". Raz zrobiło mi się
przykro i prawie się popłakałam, a on tak " nie rycz, bo nie wzbudzisz we mnie
litości". Bałam się go i postanowiłam zerwac. Przyjął to okropnie stwierdził
że " jestem wredną suką, która go wykorzystywałą". Niestety na tym się nie
skończyło. Później zaczął wygadywac moje tajemnice, obsmarowywac mnie na n-k.
Boje się go. Co robic??
Z góry dziękuje i przepraszam za błędy.