Do założenia tego tematu skłonił mnie artykuł o nowym zwiastunie "Piratów z Karaibów", tu, na Kotku. Czytałam komentarze, niektóre z Was piszą, że Depp jest boski, że go kochacie, a nawet nie potraficie poprawnie napisać jego nazwiska.
Denerwuje mnie, kiedy ktoś mówi, że jest czyimś fanem, a w rzeczywistości obejrzał jeden film z tą osobą bądź wysłuchał jednej piosenki. A jeszcze bardziej drażnią mnie dziewczyny, które sądzą, że są super, bo nie lubią, dajmy na to, Pattinsona, tylko "wybitnego, najlepszego" Deppa, który wcale taki wybitny nie jest. Depp jest i pewnie jeszcze długo będzie moim ulubionym aktorem, ale nie uważam go za najlepszego, bo jest wielu, którzy przewyższają go talentem. To, że ktoś jest prawdziwym fanem, wyraża się w tym, że uwielbia swojego idola pomimo jego wad i ma świadomość, że nie jest on idealny. Fan potrafi skrytykować swojego ulubionego aktora czy piosenkarza, wie, że jego gra czy utwory mają sporo niedociągnięć, ale mimo tego nadal go lubi, nadal ogląda filmy z nim czy słucha jego piosenek. Doceniam grę Day-Lewisa, Pacino, Brando czy De Niro, ale i tak cały czas wracam do Deppa, chociaż wiem, że są dużo lepsi od niego. Ktoś napisze "
Według mnie Depp/Pattinson/Bieber/Lautner jest najlepszym aktorem"- OK, nie czepiam się, rozumiem. Tak samo "
Moim zdaniem Harry Potter/Zmierzch/Władca Pierścieni/Potop jest najlepszą książką". Dwa słowa, a wiadomo, że nie ma się z czym spierać. W końcu o gustach się nie dyskutuje

Ale jeśli ktoś pisze "To najlepszy aktor/piosenkarz/film/książka" i jest o tym święcie przekonany, to przydałoby się mu uświadomić, że tak nie jest. Prawdziwy fan powinien przyjąć do wiadomości, że ktoś może krytykować jego idola, ale nie powinien się od razu za to obrażać. Każdy ma swoje zdanie i swój gust, ale nie można twierdzić, że niektóre osoby są gorsze, bo lubią kogoś, kto ma nie najlepszą opinię. O ile oczywiście nie są fanatyczkami i nie uważają swojego idola za wzór cnót wszelakich. Znam normalne, miłe fanki Biebera czy Zmierzchu, jak i fanatyczki Rolling Stones i Queenu, które obrażają każdego, kto nie słucha tych zespołów. Szkoda, że utarł się schemat opisujący fanów młodych gwiazd jako słit hot dziewczynki, a jeszcze gorzej, jeśli takie się trafiają i go potwierdzają.
Ufff... Się rozpisałam... Za dużo rozprawek na polskim xD Jeśli komuś uda się to przeczytać, to gratuluję

Musiałam to z siebie wyrzucić. Doświadczenia nie tylko z Kotka, ale też z wielu innych for i stron internetowych.
A jak jest z wami? Denerwujecie się, kiedy ktoś obraża waszego idola? Czy może was to nie obchodzi, bo uodporniłyście się już na docinki? Umiałybyście skrytykować swojego ulubieńca?
W moim przypadku przez pierwszy tydzień uwielbiania byłam właściwie fanatyczką Deppa, ale później mi przeszło, potrafię go skrytykować, umiem się z niego śmiać i teraz mam to gdzieś, kiedy inni go czasem obrażają. Ważne, że ja go mimo tego lubię, inni nie muszą