19.08.09, 20:17
Heh. Nietypowa sprawa...

Od jakiegoś czasu piszę...uncertain Nie można tego nazwać książką, opowiadaniem czy
dramatem. Po prostu piszę romansidło i tu zwracam się do was moje drogie
dziewczyny. Czy chciałybyście poczytać to co do tej pory stworzyłam ;> Trochę
się wstydzę, bo według mnie to nie jest dobre ale chciałam zasięgnąć waszej
opinii.... Więc jak ;>indifferent Czekam na odp. kisskiss
Obserwuj wątek
    • kitty. Re: Książka 19.08.09, 20:19
      jak nam nie pokażesz nigdy się niedowiesz co o niej sądzimy wink .
      • shugo_chara_15 Re: Książka 19.08.09, 20:20
        No wiem smirk
        Ale to od was zależy czy chcecie czytać "to coś" uncertainsmirk
        • mylipslikesugar Re: Książka 19.08.09, 20:23
          dawaj to, ja z chęcią poczytam . : )
    • pariska65 Re: Książka 19.08.09, 20:22
      No dobra pokaż to co napisałaś na pewno nie jest złe big_grinbig_grin Ja chętnie bym
      przeczytała big_grin
      • shugo_chara_15 Re: Książka 19.08.09, 20:25
        Ok to narazie wklejam sam epilog....


        Epilog
        Wszystko zaczęło się pd wysłuchania wiadomości zostawionej na mojej
        automatycznej sekretarce.
        -Wyjeżdżam. To koniec. - te słowa dały mi do zrozumienia, że trzeba zacząć robić
        coś ze swoim życiem. Tom mnie znienawidził, wyjeżdza... Ja tego nie preżyję !
        Moja praca polega na projektowaniu wnętrz i całkiem nieźle mi to
        wychodzi. Jestem z siebie zadowolona tylko i wyłącznie w sprawach zawodowych, bo
        w miłości nie potrafię się odnaleść. Dobrze, że mam chociaż Billa- jest jedynym
        mężczyzną, z którym umiem się dogadać, zawsze potrafi mnie rozśmieszyć i w razie
        potrzeby pocieszyć, tylko jest jeden problem. Jest gejem.
        Wtorek jak zwykle zaczął się od piszczącego dźwieku mojego budzika, który budzi
        mnie co rano. Usiadłam na łóżku prostując plecy, przetarłam twarz dłońmi marząć
        o tym że to co usłyszałam wczoraj było tylko snem... Złym snem... Wkońcu
        podniosłam się z łóżka i poszłam do kuchni wypić poranną kawe, jednak nawet ona
        nie potrafiła mnie obudzić z tego koszmaru. Z tego poniżającego przedstawienia,
        w którym grałam główną rolę. Wstawiłam kubek do zlewu, ruszyłam do sypialni by
        wybrać jakieś pierwsze lepsze ciuchy z mojej szafy. Umyłam się, spakowałam
        rzyczy do torebki, w lewą ręke chwyciłam moją czarną, skórzaną teczkę i wyszłam
        z mojej kawalerki zamykając drzwi na klucz. Podeszłam do windy i z
        niecierpliwością czekałam, aż maszyna przywlecze się na 9 piętro. Drzwi leniwie
        otworzyły się ujawniając swoje wnętrze, była pusta.- Uff...- westchnęłam. Nie
        miałam ochoty z nikim rozmawiać... Nie w ym stanie. Wcisnęłam guzik z numerem
        zero na klawiaturze. Miałam nadzieje, że nikt nie wsiądzie teraz do windy, ale
        moje modły nie zostały wysłuchane. Maszyna zatrzymała się na piatym piętrze.
        Wsiadł do niej mój sąsiad Pitter.
        - O cześć Angie! - powitał mnie radosnym tonem poczym dodał - Nie sądziłem, że
        spotkam Cię tu tak wcześnie, zawsze wychodzisz o wiele później.
        - Cześć Pitt - odparłam od niechcenia. Myślałam, że nikt ze znajomych mi osób
        nie będzie oglądał moich podkrążonych i czerwonych oczu od płaczu.
        - Coś sie stało? Wyglądasz jakbyś całą noc nie spała - zapytał, wpatrujac się we
        mnie przeszywającym wzrokiem. Czyżby się czegoś domyślał?
        - Nie, wydaje Ci się ! Dziś w nocy spałam jak suseł ! - uśmiechnęłam się
        nieszczero, aby ukryć to że ma racje.
        - No wiesz... - zaczął skrępowany - Nie każda kobieta chodzi do pracy z
        czerwonymi oczami. - popatrzył na mnie podejżliwie. - Jakbyś chciała pogadać,
        zawsze chętnie pomogę ! - zaoferował się.
        -Nie, dzięki - grzecznie odmówiłam. Przynajmniej tak mi się wydawało. Oby
        niczego nie podejżewał. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy, nie mogłam, a raczej
        nie potrafiłam przyznać się do błędu. Nareszcie usłyszałam dzwonek windy i
        dźwiek otwierających się drzwi. Z torebki wyciągnełam kluczyki do mojego BMW i
        zajęłam miejsce kierowcy. Pech ciał, że motocykl Pitta stał tuż obok.
        - No to do zobaczenia ! - uśmiechnął się tak jak lubie. Tak jak robi to zawsze...
        Machnęłam tylko ręką na pożegnanie, odwzajemniłam uśmiech, nieszczery ale zawsze
        coś, i pognałam do pracy jak najszybciej sie dało.



        OMG... macie sciana I jak myslicie suspicious
        • pariska65 Re: Książka 19.08.09, 20:29
          Nawet niezłe big_grin
        • kitty. Re: Książka 19.08.09, 20:31
          super . ! wciągneło mnie wink . dawaj dalej . ! napisałaś coś więcje big_grin .?
          • shugo_chara_15 Re: Książka 19.08.09, 20:33
            Mam więcej ale w zeszycie. Musiałabym to przepisać smile
            Ciesze się że wam się podoba smile Mogę wkleić więcej za pare minutek jak wszystko
            przepisze smile oczywiście jeśli chcecie.
            • pariska65 Re: Książka 19.08.09, 20:34
              no pewnie że chcę big_grin To mnie tak bardzo wciągnęło masz talent dziewczyno!! big_grin
              • kitty. c h c e m y . !!! ;d 19.08.09, 20:37
                zgadzam ię z pariska65 przepisz więcej . big_grin
                • shugo_chara_15 Re: c h c e m y . !!! ;d 19.08.09, 20:38
                  Ok obiecuje że bedzie wiecej koło 21.30 smile kiss
                  • jane_ Re: c h c e m y . !!! ;d 19.08.09, 20:40
                    ja też chce. ;d
                    • mylipslikesugar Re: c h c e m y . !!! ;d 19.08.09, 20:41
                      extra, masz do tego talent, dawaj następnę . : )
                      czeekam
        • buntowniczkaxd Re: Książka 04.10.09, 17:48
          łał nieezła jestes ;x
        • zuuzaannaa Re: Książka 28.11.09, 20:18
          dziewczyno!

          Naprawde masz talent!!

    • megan_ Re: Książka 19.08.09, 20:46
      O Boże! To jest świetne! Dawaj więcej! cool
      • bella96 .. 19.08.09, 21:06
        Omg. To jest piękne. Ja bym chciała więcej!! Masz talent. Jak kiedyś twoje
        książki pojawią się w księgarni to nie zapomnij o dedykacji dla mnie kochanaa
        sercekiss
      • sweetashley ksiazka 19.08.09, 21:08
        to jest wspaniale cudne niesamowite swietne... moglabym tak na okraglo
        wymieniac!!!<br />
        Czekam na wiecej i mam nadzieje ze zostaniesz pisarka wink bo wtedy bym zaczela
        czytac ksiazki tongue_out
      • sweetashley ksiazka .... 19.08.09, 21:13
        to jest wspaniale cudne niesamowite swietne... moglabym tak na okraglo
        wymieniac!!!<br />
        Czekam na wiecej i mam nadzieje ze zostaniesz pisarka wink bo wtedy bym zaczela
        czytac ksiazki tongue_out
        • shugo_chara_15 Książka ciąg dalszy 19.08.09, 21:34
          Przepraszam dziewczyny ale nie dałam rady na 21:30 bo musiałam wyjść z psem uncertain/
          Wrrr nie nawidze mieć opóźnień ! Dodam ciąg dalszy jak najszybciej sie da !
          • wyobraznia Re: Książka ciąg dalszy 19.08.09, 22:00
            o c h o l e r a !
            to jest boskie ! . ;D
            dawaj więcej .
            Napisz książkę z dedykacją dla mnie . xd
            Jak się pojawi w księgarni daj znać .
            Życzę powodzenia w dalszym pisaniu . ;d
          • shugo_chara_15 Re: Książka ciąg dalszy 19.08.09, 22:07
            Moje drogie panie xDD. Oto ciąg dalszy tongue_out Jak obiecałam smile Miłego czytania smile



            Rozdział I
            "Czy naprawdę jestem aż tak beznadziejna ?"
            Samochód zaparkowałam na moim miejscu parkingowym pod biurowcem mojej
            firmy. Z niechęcią wczołgałam się po schodach na górę, gdzie miałam swoje biuro
            razem z Bille'm. Chciałam żeby jeszcze go nie było. Na drugim piętrze były
            tylko nasze biura - oba przeszklone więc trudno było cokolwiek czy kogokolwiek
            przeoczyć. Gdy pokonałam ostatni schodek, ruszyłam korytarzem w kierunku mojego
            miejsca pracy. Ujżałam dość niecodzienny widok...
            Bill siedzący na moim fotelu z nogami wyłożonymi na biurku, z rękami założonymi
            na piersi wpartujący się we mnie takim wzrokiem jakby miał mnie zaraz POŻREĆ!
            Przełknęłam ślinę i skrępowanym krokiem weszłam przez szklane drzwi.
            - Może łaskawie odbierałabyś moje telefony ?! Prawie całą noc próbowałam się do
            Ciebie dodzwonić - warknął stawając na równe nogi i uderzając rękoma o biurko z
            taką siłą, że aż się przestraszyłam.
            -Przepraszam - westchnęłam. Modliłam się żeby nie zauważył moich czerwonych
            oczu, bo na siniaki pod nimi nałożyłam już chyba pół kilo korektora i pudru.
            - Spoko - uśmiechnął się - Nic się nie stało, alę martwię się o Ciebie. Wiem, że
            nie odbierasz tylko wtedy kiedy coś się dzieje - podszedł do mnie łapiąć mnie
            oburącz za ramiona i chcąc spojżeć mi w oczy, ale uciekałam wzrokiem, żeby tylko
            nie zauważył ich czewieni. Jednak w końcu udało mu się.
            - Ty płakałaś ? - zapytał troskliwie. Milczałam... Nie mogłam wydobyć z siebie
            ani słowa. Ztrzepnęłam z moich ramion uścisk Bill'a, cofnęłam się odrobinę i
            objęłam się na wysokości klatki piersiowej. Oczy znowu zaszły mi łzami, ale nie
            mogłam tego powstrzymać. Na samą myśl tego, że Tom wyjechał i nawet się ze mną
            nie pożegnał, ból ściskał mi serce, a słowa "To koniec..." przeszywały moje
            serce jak najostrzejszy sztylet.
            - A jednak... - zmartwił się Bill - Co się stało ? - dodał.
            - Tom... On mnie... - wpadłam w histerię. Nie wiedziałam co sie ze mną dzieje.
            Serce waliło mi jak szalone, oczy piekły nie mogąc już dłużej produkować łez.
            Wszystko skończone.
            - Co on sobie myślał! Co za drań! - Obelg na temat Toma nie było końca - Co za
            bydlak ! Jak on mógł Cię zostawić, jeszcze w taki sposób! Przecież tak go
            kochałaś ! - Krzyczał. Jeszcze nigdy nie widziałam mojego przyjaciela rak
            rozwścieczonego. Był jak byk, który próbuje pozbyć się torreadora z areny.
            - Chodź - obją mnie ramieniem, zaprowadził do kanapy która stała pod jedną ze
            szklanych ścian mojego biura, usiadł tuż obok mnie i mocno przytulił. Pozwolił
            mi się wypłakać w jego bielusieńką koszulę, pachnącą jego perfumami. Nie był zły
            za plamy z tuszu do rzęs i pudru. Dla niego liczyło się się tylko to, że jest mi
            lepiej, że mógł w jakiś sposób mi ulżyć. Trwał to kilka minut, ale w końcu
            uspokoiłam się i doprowadziłam do stanu używalności. Od godziny 9.00 miałam paru
            klientów, głównie młodych par, tuż po ślubie, chcących urządzić sobie nowe
            gniazdko, ale nie przeszkadzało mi to- wręcz przeciwnie, robiłam to co kochałam
            i mogłam przy tym oderwać się od szarej przykrej rzeczywistości. Długi dzień
            wpracy zakończył się dość pozytywnie. Po wszystkim zabrałam moje rzeczy z biurka
            i wrzuciłam je do teczki, w której trzymałam papiery z pracy, zamknęłam szklane
            drzwi i ruszyłam korytarzem w kierunku schodów.
            - Czekaj ! - usłyszałam wysoki,kobiecy głos dobiegający z górnej części schodów.
            To była Anna - moja najlepsza przyjaciółka - prawniczka.
            - Idę dzisiaj ze swoim chłopakiem do tej nowej chińskiej restauracji. - zaczęła
            - Może ty i Tom przyłączycie się do nas? - zaproponowała radośnie. Nie
            wiedziała, że mi nie jest do śmiechu... Chciało mi sie płakać, wiec szybko
            odmówiłam i zbiegłam po schodach tak szybko jak tylko sie dało na 9
            centymetrowych obcasach. Samochód stał nieopodal. Wsiadłam do niego, w pośpiechu
            odpaliłam silnik i pojechałam tam gdzie mogłam się odprężyć - do parku.

            Usiadłam na jednej z licznych ławeczek poustawianych wokół jeziora, zdjęłam
            szpilki i położyłam się na całej długości ławki. Leżałam z zamkniętymi oczami,
            myśląc o tym co robiłabym dzisiaj z Tomem. Tak, dziś jest wtorek, więc pewnie
            zabrał by mnie do Hampty Dampty na moje ulubione babeczki, a sam zadowoliłby się
            tylko kawą. Położyłam lewą rękę na oczach, by zakryć łzy które ukradkiem
            pociekły mi po skroniach. Nagle usłyszałam wibracje mojego telefonu dobiegające
            z torebki. Spojżałam na ekran, by dowiedzieć się kto dzwoni, na próżno, numer
            był ukryty. - A niech dzwoni - powiedziałam do siebie wrzucając urządzenie
            spowrotem do torby.


            Spojżałam na zegarek na którym widniała 15: 47.
            Ubrałam buty, torebkę przerzuciałam przez prawe ramię, a teczkę złapałam w lewą
            dłoń - z przyzwyczajenia - i poszłam do mojego samochodu. Tóż przy nim
            zauważyłam znajomy motocykl i osobe na nią siedzącą, to był Pitter, właśnie
            odjeżdżał. Na siedzeniu pasażera ujżałam karteczkę, którą wrzucił przez uchyloną
            szybę, ale nie miałam ochoty jej teraz czytać. Po prostu odpaliłam silnik i
            pojechałam do domu, by uporać się z projektami na jutro. Tajemniczą karteczkę
            spakowałam do teczki razem ze wszystkimi dokumentami z biura. Nacisnęłam
            przycisk od windy, która na szczęście była na pierwszym piętrze więc szybko jej
            drzwi uchyliły się. Wsiadłam do środka i oparłam głowę o ścianę marząc tylko o
            gorącej kapieli z moim ulubionym olejkiem. Kiedy winda dojechała na moje piętro
            otworzyłam drzwi do mojego mieszkania, torebkę rzuciałam na półkę tóż obok, a
            kluczę powiesiałam na haczyku w kuchni. Wyjęłam telefon by włączyć dźwieki.
            Dotknęłam monitora i zobaczyłam sześć połączeń nieodebranych - dwa od
            nieznajomego numeru, jeden od Anny i trzy od Mamy. Tej ostatniej nie mogło tam
            zabraknąć, dzwoniła do mnie przynajmniej 5 razy dziennie, wiec szybko do niej
            odzwoniłam, żeby sie nie martwiła.
            - No nareszcie! - odezwał się głos w komórce - Czemu nie odbierałaś ?! Martwiłam
            się! - Mama zawsze zasypywała mnie pytaniami a ja masowo na nie odpowiadałam.
            - Cześć Mamo - westchnęłam - Nic się nie stało, nie potrzebnie się martwiłaś,
            nie słyszałam telefonu bo miałam wyciszone dżwieki - dodałam
            - To dobrze. Jak sobie radzisz w pracy? Znalazłabyś sobie w końcu jakiegoś
            chłopaka, masz 24 lata, a młodość nie wieczność - dogadywała. Większość jej słów
            zawsze jednym uchem wpadało drugim wypadało więc wystarczyło odpowiadać jej
            sylabami. Gdy tylko się z nią rozłączyłam poszłam do kochni po jabłko i uwaliłam
            się plackiem na kanapie w salonie słuchając najnowszych neewsów ze świata.
            Później wzięłam z sypialni czyste ciuchy i poszłam wziąć kąpiel. -Całe
            szczęście, że ta wanna ma hydromasaż, bo jestem cała obolała- powiedziałam pod
            nosem. Rozebrałam się i zanurzyłam w wodzie pełnej bąbelków. Woda delikatnie
            masowała moje ciało, a zabach wanilii i czekolady koił moje zmysły, ale ta
            sielanka nie trwała długo. Usłyszałam dzwonek do drzwi... Wyskoczyłam z wanny
            jak poparzona, narzuciłam na siebie ręcznik wycisnęłam włosy, ale to nic nie
            dało, woda dalej kapała mi na posadzkę.... Uchyliłam drzwi.
            - Pitter ? Co ty tu robisz ? - zapytałam z ciekawością. Szybko obleciałam go
            wzrokiem: Miał na sobie białą koszulę, spodnie od garnituru, w lewej ręce
            trzymał siatkę z zakupami w prawej wino udekorowane wstążką, a na nogach....
            KAPCIE !
            - Chyba wpadłem nie w porę - zdziwił się nieco zobaczywszy mnie tylko w białym
            ręczniku.
            - Właśnie brałam kąpiel. ale wejdź. - wymusiłam na sobie miły uśmiech. Nie
            chciałam być dla niego nie miła... Nie dla niego. Otworzyłam szerzej drzwi by
            mógł swobodnie wejść do środka .
            - Rozgość się, a ja szybko skończę to co zaczęłam. - uśmiechnęłam się ponownie i
            szybko pobiegłam do łazienki.
            Pitter rozglądał się jak zaczarowany po moim maleńkim mieszkanku, ale wzrok
            zatrzymał na mnie. Nie spodziawałam sie gości wiec nałozyłam na siebie krótkie
            spodenki od pidżamy i top z ramiączkami, bo i tak nigdzie nie miałam zamiaru
            wychodzić. Włosów naw
            • shugo_chara_15 Re: Książka ciąg dalszy 19.08.09, 22:07
              Na nim zobaczyłam kolację przy świecach.
              - Wow !- powiedziałam - Nie wiedziałam, że potrafisz gotować - dodałam.
              - No wiesz... Samotny mężczyzna musi sobie jakoś radzić w tych czasach -
              odpowiedział równocześnie uśmiechając się. Nie widziałam jego twarzy, bo stał
              tóż za mną, ale słyszałam radość w jego głosie.
              - No to zajadajmy ! - odrzekłam, a mój brzuch odpowiedział na to głośnym
              zaburczeniem.


              Po skończonej kolacji usiedliśmy przy kominku na moim miękkim dywanie z lampką
              wina w dłoniach. Płomienie delikatnie tliły się za szkłem i odbijały się w
              oczach Pittera. Dopiero teraz dostrzegłam ich głęboką zieleń.
              - Wtedy... Rano...- Zaczął skrępowany patrząc mi w oczy - Nie chciałaś mi czegoś
              powiedzieć, prawda ? - Zapytał szeptem
              - Czemu tak sądzisz? - spojżałam na kominek, by tylko nie odpłynąć doszczętnie w
              jego oczach.
              - Są tego trzy powody. Pierwszy to taki, że miałaś czerwone i pokrążone oczy.
              Drugi, to ten że dzwoniła do mnie Anna i powiedziała mi o Twoim dziwnym
              zachowaniu. Trzy, nie odbierałaś telefonów.
              -Ah... To ty dzwoniłeś do mnie z ukrytego numeru. Te problemy... To nic takiego
              naprawdę, sama sobie z tym poradzę.
              - Skoro tak uważasz, nie bede wnikał... Jeśli pozwolisz chciałbym Ci coś dać -
              dodał siegając do kieszeni swoich spodni. Wyją z niej maleńkie pudełeczko.
              - Otwórz - ponaglił mnie. Otworzyłam je, a w środku były diamentowe kolczyki.
              - Są piękne ! Ale nie moge ich przyjąć. To zbyt drogi prezent, a nas przeciez
              nic nie łączy. Znaczy... - zacięłam się, ale po chwili zaczęłam dalej - Ja
              naprawdę baaardzo Cię lubię, ale...- nie dokończyłam, bo Pitter objął mnie w
              talii, przyciągną do siebie i przycisną swoje usta do moich. Było mi zbyt
              przyjemnie, nie przerywałam tego. Całował tak namiętnie i zarazem delikatnie, że
              zatraciłam sie w jego pocałunkach. Nagle on przestał.
              - Muszę lecieć... Przeczytaj karteczkę...- i wyszedł...

              • shugo_chara_15 Re: Książka ciąg dalszy 19.08.09, 22:08
                Włosów nawet nie tknęłam, w nieładzie leżały mi na ramionach. Pitter podszedł do
                mnie, złapał za rękę i zaprowadził do stołu. Na nim zobaczyłam kolację przy
                świecach.
                - Wow !- powiedziałam - Nie wiedziałam, że potrafisz gotować - dodałam.
                - No wiesz... Samotny mężczyzna musi sobie jakoś radzić w tych czasach -
                odpowiedział równocześnie uśmiechając się. Nie widziałam jego twarzy, bo stał
                tóż za mną, ale słyszałam radość w jego głosie.
                - No to zajadajmy ! - odrzekłam, a mój brzuch odpowiedział na to głośnym
                zaburczeniem.


                Po skończonej kolacji usiedliśmy przy kominku na moim miękkim dywanie z lampką
                wina w dłoniach. Płomienie delikatnie tliły się za szkłem i odbijały się w
                oczach Pittera. Dopiero teraz dostrzegłam ich głęboką zieleń.
                - Wtedy... Rano...- Zaczął skrępowany patrząc mi w oczy - Nie chciałaś mi czegoś
                powiedzieć, prawda ? - Zapytał szeptem
                - Czemu tak sądzisz? - spojżałam na kominek, by tylko nie odpłynąć doszczętnie w
                jego oczach.
                - Są tego trzy powody. Pierwszy to taki, że miałaś czerwone i pokrążone oczy.
                Drugi, to ten że dzwoniła do mnie Anna i powiedziała mi o Twoim dziwnym
                zachowaniu. Trzy, nie odbierałaś telefonów.
                -Ah... To ty dzwoniłeś do mnie z ukrytego numeru. Te problemy... To nic takiego
                naprawdę, sama sobie z tym poradzę.
                - Skoro tak uważasz, nie bede wnikał... Jeśli pozwolisz chciałbym Ci coś dać -
                dodał siegając do kieszeni swoich spodni. Wyją z niej maleńkie pudełeczko.
                - Otwórz - ponaglił mnie. Otworzyłam je, a w środku były diamentowe kolczyki.
                - Są piękne ! Ale nie moge ich przyjąć. To zbyt drogi prezent, a nas przeciez
                nic nie łączy. Znaczy... - zacięłam się, ale po chwili zaczęłam dalej - Ja
                naprawdę baaardzo Cię lubię, ale...- nie dokończyłam, bo Pitter objął mnie w
                talii, przyciągną do siebie i przycisną swoje usta do moich. Było mi zbyt
                przyjemnie, nie przerywałam tego. Całował tak namiętnie i zarazem delikatnie, że
                zatraciłam sie w jego pocałunkach. Nagle on przestał.
                - Muszę lecieć... Przeczytaj karteczkę...- i wyszedł...
                • bella96 Re: Książka ciąg dalszy 19.08.09, 22:35
                  To jest boooskieshock. Poproszę dedyk przy następnym rozdziale....
                  kisskiss <prosi> big_grin
                  • sweetashley ksiazka swietna chce wiecej :):);];];];];;] 19.08.09, 22:47
                    To jest swietne !!!!!! CZEKAM NA WIECEJ smile tylko szybko tongue_out
                    • wyobraznia . ;D 19.08.09, 23:10
                      haa .
                      już przeczytałam . xd
                      czekam dalej . ; *
                      suspicious
                    • kitty. = ] 20.08.09, 07:51
                      supeer big_grin . pisz następny rozdział . ! wink
            • ewafarna Re: Książka ciąg dalszy 19.08.09, 23:43
              To jest............Po prostu wspaniałe ! Cudeńko..........Normalnie jak
              stephenie Mayer smile
    • marffa Re: Książka 19.08.09, 23:23
      Nie no naprawdę mi się podoba big_grin
      Jestem ciekawa co pisze na tej karteczce.
      • szysza_xd Re: Książka 05.09.09, 20:55
        Świetne!!wink)
    • ewafarna Re: Książka 19.08.09, 23:37
      No pewnie! Poochwal sie !Może przed nami przyszła pisraka ! <heh>big_grin
    • pariska65 Re: Książka 20.08.09, 11:41
      Nieźle big_grin Dobrze piszesz oprócz miejscami małych błędów ale to nic smile Na pewno
      zostaniesz świetną pisarką big_grinbig_grin
    • megan_ Re: Książka 20.08.09, 13:14
      Jejku pisz następny rozdział, bo bardzo mnie ciekawi, co pisze na karteczce!

      Pozdrawiam, megan_
    • shugo_chara_15 Ksiązka rozdział II 20.08.09, 17:04
      Drogie Panie... Rozdział drugi nadciąga smile Tak jak obiecałam smile z Dedykacją
      dla zapalki07 i belli96, bo bardzo chciały smile Miłego czytania !



      Rozdział II
      " Witaj Kopciuszku ! Gdzie masz swoje złote pantofelki?"


      "
      D
      roga Angie !
      Będę szczery, bo nie ma co w tych sprawach owijać w bawełnę.

      Od kiedy się tu wprowadziłaś i ujrzałem Cię po raz pierwszy, od razu
      wiedziałem, że to Ty jesteś drugą połówką której szukałem całe życie. To było
      jak grom z jasnego nieba!
      Angie... KOCHAM CIĘ i chciałbym Cię o coś prosić. Pójdź ze mną na bankiet
      firmowy w piątek wieczór. Daj znać jak tylko to przemyślisz. Dzwoniłem do
      Ciebie kilkakrotnie, ale nie odbierałaś moich telefonów, a właśnie o to
      chciałem Cię zapytać. Pewnie byłaś smutna z powodu Tom'a, ale nie przejmuj się
      tym palantem ! Masz mnie ! Strasznie chciałbym być przy Tobie każdego dnia i
      każdej nocy, tylko pozwól mi na to! Jeszcze nigdy nie kochałem kogoś aż tak
      bardzo jak Ciebie!


      Kocham Cię

      Piter. "
      Ten list na nowo otworzył mi oczy i podniósł mnie na duchu. Już całkiem
      straciłam świadomość tego, że jestem pożądana. Ja, zwykła dziewczyna nie
      wyróżniająca się z tłumu. Serce waliło mi jak szalone, a ręce trzęsły mi się
      ze zdenerwowania. Łzy radości leniwie spływały mi po policzkach, ale były one
      ciepłe i nie wstydziłam się ich. Schowałam twarz w dłoniach myśląc o tym co
      przed chwilą działo się miedzy mną a Pitterem. Czy aby na pewno nie popełniłam
      błędu? Czy ja w ogóle, kiedykolwiek kochałam Tom'a tak mocno jak teraz kocham
      Pitter'a ? Zgięłam z powrotem karteczkę koloru ecriu i położyłam ją do
      szuflady nocnej szafki. Siedziałam na łóżku i myślałam o wszystkim płacząc ze
      szczęścia. Ryczałam jak głupia ! Przecież to nonsens ! Jak ktoś taki jak
      Pitter - człowiek sukcesu , z wyglądu grecki bóg mógł zakochać się w kobiecie
      takiej jak ja - niskiej, czarnowłosej, dziewczynie, która jeszcze nic w życiu
      nie osiągnęła !

      Sięgnęłam do mojej teczki po projekty, którymi muszę się zająć, a przy okazji
      wyjęłam z niej poranną pocztę z biura. Były w niej jakieś propozycje urlopów
      wakacyjnych, jakiś prezentacji, ale jedna koperta wpadła mi w oczy - list od
      szefa. Wyciągnęłam z niej prośbę by spotkać się z nim w piątek rano.
      Westchnęłam z ulgą wiedząc, że będę mogła się do tego mentalnie przygotować.
      Wzięłam się za projekty, żeby jak najszybciej mieć to z głowy.

      Pół nocy zajęło mi ich skończenie, ale opłacało się. Nie wiedziałam, że takie
      fajne pomysły przychodzą do głowy dopiero w nocy. Do łóżka położyłam się pare
      minut po północy, ale i tak nie mogłam zasnąć. Emocje z wieczora wciąż we mnie
      buzowały. I te motylki w brzuchu kiedy myślałam o Pitterze. Czy to prawdziwa
      miłość? Czy naprawdę znalazłam kogoś tylko dla mnie ?
      Rano znów usłyszałam ten denerwujący dźwięk mojego budzika, ale tym razem mnie
      nie obudził. Wykonałam monotonne poranne czynności, od których zaczynałam
      każdy kolejny dzień, ale tym razem miałam ochotę się wystroić, być
      olśniewająca. Wcisnęłam się w białą sukienkę na ramiączkach do pół uda, na to
      moje ulubione czarne bolerko, czarne szpilki, które wręcz kochałam, a włosy
      upięłam w kok. Wyszłam z domu jak zwykle koło 7:00, bo do pracy miałam trochę
      drogi. W żółwim tempie pojechałam do pracy.
      Do mojego biura weszłam o 8:30 więc miałam jeszcze pół godziny luzu więc
      postanowiłam to wykorzystać i nieco nadrobić. Za jakieś piętnaście minut
      korytarzem szedł Bill, ale nie zauważył mnie, bo akurat w tym samym momencie
      schyliłam się po ołówek który spadł mi z biurka. Mój przyjaciel od razu
      otworzył moje szklane drzwi.
      - O kogo ja widzę - chyba się uśmiechnął ale nie byłam pewna bo nie widziałam
      jego twarzy. - Bawisz się ze mną w chowanego? - zapytał śmiejąc się.
      - Cześć Bill - odpowiedziałam wychodząc z pod biurka i przy okazji uderzając
      się w głowę. - Auć - syknęłam
      - Nic Ci nie jest? - zmartwił się Bill i od razu do mnie podbiegł.
      - Nie, nic mi nie jest. Po prostu niezdara ze mnie - odpowiedziałam chwytając
      jego dłoń, która pomogła mi wstać. Mężczyzna spojrzał na mnie pytająco, potem
      obiegł mnie wzrokiem od stóp do głów. - Co? - zapytałam z sarkazmem.
      - Wyglądasz olśniewająco! - prawie podskoczył z radości mówiąc to. - Oczy też
      masz błyszczące ! - krzyknął - Zakochałaś się, prawda?- dodał i popatrzył na
      mnie z pode łba. W odpowiedzi kiwnęłam głową i zarumieniłam się.
      - Nareszcie - westchną - Kto to taki? Przystojniak z niego? OPOWIADAJ wszystko
      ze szczegółami! - zalał mnie grad pytań, ale cierpliwie na nie odpowiedziałam.
      Bill był świetnym słuchaczem i zawsze trafnie mi doradzał. Był trochę jak mój
      anioł stróż, na którego zawsze można liczyć.
      - Idź z nim na ten bankiet - doradził prawie natychmiast po tym jak skończyłam
      opowiadać zdarzenia z wczorajszego wieczora.
      - Problem w tym, że nie mam się w co ubrać ! - skrzywiłam się
      - Kiedy jest impreza ?
      - W piątek wieczór
      - No to dzisiaj po pracy idziemy na ZAKUPY ! - klasnął w dłonie jak uradowane
      dziecko.
      Zakupy nie były moją mocną stroną i nigdy nie miałam wyczucia stylu. Dobrze,
      że chociaż miałam dobrze płatną prace i moje oszczędności. Zbierałam pieniądze
      w razie W - wypadku, i chyba to jest ta okazja by je wykorzystać.

      Dzień w pracy należał do tych z serii " Co robić żeby się nie nudzić?"
      Przyszły dwie pary po projekty, nad którymi siedziałam pół nocy i wysłałam je
      do wykonawców, by zakończyć pozytywnie chociaż sprawy zawodowe. Najwyraźniej
      były z nich zadowolone, bo z uśmiechami na twarzach ściskały moją dłoń i
      gorąco dziękowały. Zamknęłam laptopa i wyszłam z biura czekając na mojego
      przyjaciela, który właśnie sprzątał jakies papiery. Bill był przeciwieństwem
      mnie, lubił porządek i to jak ładnie wyglądają rzeczy na swoich miejscach. Ja
      sprzątałam następnego dnia, a sprzątaczki miały zakaz wchodzenia do mojego "
      sanktuarium", bo zawsze wyrzucały to co było mi najczęściej potrzebne.
      - Możemy iść? - spytałam zniecierpliwiona patrząc jak Bill krząta się jeszcze
      po przeszklonym pomieszczeniu.
      - Tak, już idziemy- zabrał swoją aktówkę i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
      - Więc co jest naszą "misją" na dzisiejsze popołudnie? - zapytałam otwierając
      drzwi od samochodu i siadając za kierownicą.
      - Poszukujemy zniewalającej kreacji dla naszej cudownej Angie ! - uśmiechnął
      się miło i rozsiadł się na miejscu pasażera.
      Po paręnastu minutach stania w korkach Nowego Yorku dojechaliśmy do jednego z
      centrów handlowych, w którym były sklepy min. Chanel i D&G.
      - Bill - zaczęłam - Ja nie mam zamiaru wydać 50 000 $ na sukienkę którą
      prawdopodobnie założę tylko raz - odparłam zaglądając do mojego portfela. Na
      szczęście miałam ze sobą kartę do mojego konta.
      - Spokojnie, znajdziemy coś w czym będziesz wyglądać super, ale za niewielką
      cenę ! - uśmiechnął się. Jeszcze nigdy nie widziałam Billa załamanego albo
      smutnego. Zawsze uśmiech, który tak kocham gościł na jego twarzy i obdarowywał
      mnie nim kiedy tylko miałam na to ochotę. Weszliśmy do pierwszego lepszego
      sklepu... Bill od razu zaczął sobie przewieszać przez ramię coraz więcej sukni
      w różnych kolorach. Zanim się obejrzałam stał koło mnie z 20 różnymi. Złapał
      mnie energicznie za rękę i zaciągną za sobą do jednej z wielu przymierzalni.
      - Będę czekał na pokaz - zaśmiał się, a ja od razu zaczęłam przymierzać.
      Pierwszych pięć w kolorach do mnie nie pasujących odrzuciliśmy jednogłośnie,
      ale w końcu znalazłam tą, którą szukałam. Była to tzw. "mała czarna" wiązana
      na szyje, z głębokim dekoltem, bez pleców ze zrobieniami z cyrkonii pod
      piersiami. Była PIĘKNA ! Gdy tylko wyszłam z przymierzalni Bill powitał mnie
      okrzykiem .
      - Witaj Kopciuszku! Gdzie są twoje szklane pantofelki? Wy
      • shugo_chara_15 Re: Ksiązka rozdział II 20.08.09, 17:06
        Na szczęście sukienka nie była droga, zmieściłam się w przedziale 2000$, więc
        nie przekroczyłam budżetu jaki zaplanowałam. Po udanych zakupach odwiozłam
        mojego doradcę do domu, pożegnałam się z nim przyjacielskim buziakiem w policzek
        i odjechałam w kierunku domu. Usłyszałam telefon.
        - Cześć Angie - usłyszałam znajomy głos w słuchawce
        - Cześć Anna - przywitałam się z nią wchodząc równocześnie do windy w moim
        apartamentowcu..
        - Słyszałam o Tomie. Wiesz, że wyjechał do Bostonu razem z Laurą ? - zapytała,
        nie wiedząc że zerwał ze mną przez telefon.
        - Z Laurą? - powtórzyłam pytanie zaciekawiona. Bardzo fajnie, wiec Tom zostawił
        mnie dla tej pustej blondyny z mojego biurowca ! Nienawidziłam jej tak samo jak
        ona mnie, ale nie przypuszczałam że Tom będzie aż takim pustakiem !
        - Tak, z Laurą z 8 piętra - odpowiedziała - To Ty nic nie wiesz? - zapytała z
        ciekawością. Nie chciałam jej odpowiadać, ale chciałam mieć to za sobą.
        - Nie, nie wiem i mało mnie to interesuje. Tom zerwał ze mną w poniedziałek. -
        oznajmiłam z przykrością.
        - Jak to zerwał? - dopytywała dalej. Dlaczego mówienie o tym sprawia mi tyle
        bólu? Musze jak najszybciej o nim zapomnieć, bo mam kogoś kto mnie kocha.
        - Tak zerwał. Nagrał mi się na automatyczną sekretarkę i oznajmił że to koniec.
        Bolesne wspomnienia wróciły i żal jaki wylewał się ze mnie razem z moimi łzami.
        - Jak od mógł to zrobić w taki sposób! Przepraszam jeżeli Cię uraziłam. Ok,
        muszę kończyć Criss przyszedł. Do zobaczenia !- krzyknęła i rozłączyła się.
        Nawet nie zdążyłam powiedzieć nic na pożegnanie. Schowałam telefon do torebki, a
        windę zatrzymałam na 5 piętrze. Drzwi otworzyły się szybciej niż zwykle. Serce
        waliło mi jak szalone, miałam rażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi, a motylki
        w brzuchu sprawią że zacznę unosić się nad ziemią! Ruszyłam w kierunku drzwi
        Pitta i miałam szczerą nadzieje że jeszcze nie ma go w domu. Gdy nacisnęłam
        dzwonek ręce zatrzęsły mi się z nerwów. Drzwi jednak się przede mną otworzyły.
        - Hej Angie - przywitał mnie skrępowanym głosem. - Wejdź proszę - zaprosił mnie
        miłym gestem.
        - Cześć Pitt - westchnęłam i zarumieniłam się. Ścisnęłam torbę z sukienką
        jeszcze mocniej, a to przypomniało mi po co tu przyszłam.
        - No więc... Przyszłam, żeby powiedzieć Ci, że z chęcią pójdę z Tobą na ten
        bankiet... - oznajmiłam drżącym głosem Miałam nadzieje, że nie zrobiłam z siebie
        kompletnej idiotki przychodząc do niego.
        - A więc przeczytałaś mój liścik. - podrapał się po głowie. Najwyraźniej był
        bardziej skrępowany niż ja.
        - Tak... I powiem, że mile mnie tym zaskoczyłeś, bo ja też... - zabrakło mi
        słów. Dlaczego słowa " Kocham Cię" nie chciało mi przejść przez gardło ?
        - Kocham Cię, wiesz ?- zapytał mocno mnie do siebie przytulając. Jego koszula
        tak pięknie pachniała.. Żar jego ciała otaczał mnie coraz bardziej. Czułam się
        bezpiecznie w jego ramionach.
        - Też Cię kocham - powiedziałam szeptem, ale miałam pewność, że to usłyszał.
        Niespodziewanie odciągną mnie od siebie, spojrzał w moje niebieskie oczy i
        pocałował tak zachłannie, jakby coś odzyskał po wielu latach. Odwzajemniłam ten
        przemiły gest. Jeszcze nigdy nie całowałam tak miękkich ust. Z wrażenia
        upuściłam sukienkę którą trzymałam w rękach. On nagle przerwał...
        - Nawet nie masz pojęcia jak długo na Ciebie czekałam moja Anielico - powiedział
        sadzając mnie na blacie w kuchni i obdarował mnie jeszcze jednym pocałunkiem w
        szyję.
        - Wyglądasz olśniewająco mój Kopciuszku! - przytulił mnie raz jeszcze i
        pocałował w czubek głowy.
        - Nareszcie mnie odnalazłeś mój królewiczu - dodałam wtulając się w niego jam
        najmocniej.
        Tak... To było to na co czekałam przez te 24 lata w tym 3 spędzone z Tomem. Nie
        żałowałam tego, że go nie ma O NIE ! Cieszyłam się z tego ! Jeszcze nigdy nie
        byłam tak szczęśliwa ! Nareszcie czułam się potrzebna...
        • ladyy Re: Ksiązka rozdział II 20.08.09, 17:30
          Masz talent !smile
          Napewno zostaniesz świetną pisarką!
          Życze powodzenia !smile
          (chociaż wcale romansów nie trawie)
          • iness_pendragon Re: Ksiązka rozdział II 20.08.09, 17:37
            Twoja książka naprawdę cudna!

            Ja też piszę kiedyś przyszło mi coś takiego do głowy...
            Jest to książka typowo dla nastolatek o nastolatkach ^^ Jest tam też trochę fantastyki.
            Mam już nawet okładkę,tytuł i 40 stron księgi xd
    • zapalka07 Re: Książka 20.08.09, 17:42
      aaa Shugo jestem twoją fanką!!!
      to jest świetne naprawde, jestem pod wrażeniem
      ale to już koniec ? sad
      szkoda , mogłabys pisac dalej wink
      i dzięki za dedykacje kiss
      • shugo_chara_15 Re: Książka 20.08.09, 17:45
        Nie to nie jest koniec... Tylko wiecej nie mam musiałabym wymyslać tongue_out Jak
        chcecie oczywiście bede pisać dalej...
        • zapalka07 Re: Książka 20.08.09, 17:47
          chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!chcemy!!

          smile
          • sysiek4444 Re: Książka 20.08.09, 17:52
            Shugo kochaniee xddd
            Masz talent !
            Pisz i pisz bo do jest ŚwIeTnE !!! kissbig_grinkiss
        • my_shadow Re: Książka 22.12.09, 10:16
          takie książki mało kiedy mnie wciągają, ale twoja.. jest fantastyczna! podoba mi
          się twój styl pisaniawinkbig_grin
          Pisz dalejkisskiss
    • ardnaskela Re: Książka 20.08.09, 17:52
      To jest po prostu... ŚWIETNE!!! Jeszcze nie skończyłam czytać do końca, ale z pewnością
      wkrótce to zrobię. Naprawdę nie spodziewałam się czegoś tak fajnego. Uwielbiam książki w
      tym stylu.
      Szczerze mówiąc ja też piszę, ale nie pokazuję niczego dopóki nie skończę. smiletongue_out
    • zapalka07 Re: Książka 20.08.09, 17:59

      mam pomysł.. zostane twoja manedżerka ;>i. niedługo wydasz swoją ksiązke i bede zbijac kokosy razem z tobą ;> hihi joke. noo oby tak dajej smile. juz nie mogle sie doczekac kolejnych czesci. mogłabys dac opis szczegółowy Pitta zebysmy mogł sobie wyobrazic jak wygląda wink)).
    • wampirzyca_1 Re: Książka 20.08.09, 18:01
      Ja bym chciała i to bardzo przeczytac to Twoje "romansidło" lubie czytac romantyczne
      ksiazkikiss
      • bella96 :-) 20.08.09, 19:05
        Dziękuję bardzo za dedykację. 3 rozdział był śliczny. Nie mogłam się go
        doczekać kiss
        • cullen_bella Re: :-) 27.08.09, 23:26
          ta książka jest CUDNA!!!!!!!
      • mylipslikesugar Re: Książka 20.08.09, 20:27
        aaaa, masz to tego talent!!!!! To jest świetne, ja chce 3 rodział i wiele wiele
        innych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Pisz kobieto pisz!!! My chcemy więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! smilebig_grinserce
        • bella96 Re: Książka 20.08.09, 20:30
          Mam małe pytanko. Sorki, może to przeoczyłam, ale jaki tytuł ma ta książka surprised
          • shugo_chara_15 Re: Książka 20.08.09, 20:36
            Belluś kochanie jeszcze TO COŚ jeszcze nie ma tytułu. Myślałam nad " Zakamarki
            serca" albo "Uczucia mogą ranić" ale jeszcze nie wiem wybierzcie z pomiędzy
            tego.scianasciana
            • bella96 Re: Książka 20.08.09, 20:45
              Oba tytuły mi się podobają, takie romantyczne i mroczne. Więc kochanie"To coś"
              jak mówisz jest piękne i na tytuł może poczekać. kiss
            • bella96 Re: Książka 20.08.09, 20:49
              shugo_chara_15 napisał(a):

              > Belluś kochanie jeszcze TO COŚ jeszcze nie ma tytułu. Myślałam nad " Zakamarki
              > serca" albo "Uczucia mogą ranić" ale jeszcze nie wiem wybierzcie z pomiędzy
              > tego.scianasciana

              Odbiegnę od tematu, ale shugosiu kochanaaa dawno nie pisałyśmy crying
              • shugo_chara_15 Re: Książka 20.08.09, 20:52
                to chodz na czata kochanie smile
                • shugo_chara_15 Re: Książka 20.08.09, 21:49
                  No... To... Heh... 3 rozdział nadszedł hehe.
                  wyobraznia chciała dedyk no to masz tongue_out kisskiss


                  Rozdział III
                  "Nareszcie szczęście mnie odnalazło. Czy aby napewno?"


                  Obudziłam się we własnym łóżku. To co zdarzyło się wczoraj przechodziło moje
                  najśmielsze oczekiwania wobec Pitter'a. Czy to nie był sen? Odruchowo
                  uszczypnęłam się w lewe ramię. - Auć - zabolało czyli jednak nie śniłam. To
                  wszystko zdarzyło sie naprawdę. Ah! Jestem taka szczęśliwa. W końcu szczęście
                  się do mnie uśmiechnęło. Spojżałam na zekarek. Była godzina 10:03. O mój boże !
                  Zaspałam! Dlaczego budzik nie dzwonił... - Pewnie znowu baterie się wyczerpały
                  akurat w piątek, kiedy za godzinę mam być u szefa w gabinecie !- pomyslałam i
                  szybko poszłam do łazienki się umyć po czym ubrałam się w jakie kolwiek rzeczy i
                  wyszłam z domu bez śniadania. Do pracy dotarłam o 10:57 jeszcze nigdy tak szybko
                  nie jeździłam moim BMW. Od razu pobiegłam pod biuro mojego szefa. Zapukałam z
                  drżącymi dłońmi... Czego on ode mnie chce ?
                  - Proszę. - usłyszałam stłumiony głos zza drzwi.
                  - Dzień dobry Panie Dyrektorze - powiedziałam zajmując miejsce na krześle przed
                  jego biurkiem.
                  - Jaką ma Pan do mnie sprawę ? - zapytałam pokazując mu koperte z prośbą którą
                  dostałam we wtorek.
                  - Ah... Tak... Prośba... - Co chwile robił pauzy jakby nie wiedział po co
                  właściwie mi to wysłał
                  - Tak? Więc o co chodzi ? - próbowałam go troszeczke ponaglić, bo i tak jestem
                  spóźniona do pracy. Szybciej ! klijęci się niecierpliwią ! - pomyślałam sobie.
                  - No więc wysłałem to Pani z dwóch powodów. Otóż, dziś odbywa się bankiet
                  harytatywny dla dzieci z Afryki i chiałbym, żebyś tam była. No to bosko!
                  pomylałam sobie. Przecież dzisiaj jest impreza na którą miałam iść z Pitterem.
                  - Gdzie odbędzie się impreza... Bo wie Pan... Jestem już dziś umówiona na jeden
                  bankiet i nie wiem czy to nie bedzie dla mnie problem.
                  - W NY Room's & Garden's Designers o 20:00 - powiedział łagodnie - Jeśli to
                  będzie dla Pani problem to Bill pewnie z chęcią tam pójdzie. Ale wolałbym żeby
                  naszym przedstawicielem była kobieta i godnie reprezentowała nas przed członkami
                  zarządu . - dodał po chwili. Z kądś znałam już tą nazwę tylko nie mogłam
                  przypomnieć sobie z kąd. Nagle mnie olśniło! Przecież tam miałam iść z Pitterem.
                  - Nie, to nie będzie dla mnie problem. Z chęcią będę reprezentować naszą firmę.
                  - odparłam z radością. - A co to za druga sprawa?- zapytałam zaciekawiona.
                  - Mam przed sobą dwa bilety do Paryża...- przesuną dwie białe koperty po
                  płaskiej powierzchni biurka - Wysyłam Panią w delegację wraz z osobą
                  towarzyszącą, jeżeli Pani oczywiście chcę, nic na siłę.
                  Nie mogłam w to uwieżyć ! Mogłam wyjechać poza granice USA i to całkiem za darmo
                  i jeszcze na tym zarobie. Ah. Chyba faktycznie mam szczęście!
                  - Oczywiście, że chce ! Do Paryża ! Naprawdę ?! - Wstałam z krzesła na którym
                  siedziałam i podskoczyłam z radości. Pocałowałam mojego szefa w policzek,
                  złapałam dwa bilety i wybiegłam z jego gabinetu. Od razu pobiegłam do swojego
                  biura. Klijęci czekali !

                  Zaraz po 15:00 Bill wpadł do mojego biura jak popażony. Trochę zdyszany i
                  spocony, ale zauważyłam coś dziwnego w jego dłoniach. Trzymał... Kebaby.
                  - Masz - powiedział zasapanym głosem wręczając mi jednego z nich. - Biegłem 300
                  metrów z przeszkodami ale jest jeszcze ciepły - zaśmiał się i uśmiechną tak jak
                  robi to zawsze. - To teraz opowiadaj. Czego chciał szef ?- spojżał na mnie
                  dociekliwie. Jemu mogłam powiedzieć wszystko i nigdy by się na mnie nie obraził.
                  - Dostałam zaproszenie na bankiet. Na ten sam na który zaprosił mnie Pitter. -
                  powiedziałam. - Ale to nie wszystko, musze pojechać w delegacje do Paryża na 3
                  dni ! Nareszcie rusze się z tego nudnego NY ! - wrzasnełam radośnie. Bill
                  usmiechną się poczym zrzedła mu mina. Czy to on chciał jechać do Paryża ?
                  - Co się stało ? Zawsze jesteś uśmiechnięty od ucha do ucha a teraz nie widzę
                  tego uśmiechu. Co się z nim stało? - zapytałam zaniepokojona. Czuję się winna,
                  że to przeze mnie Bill jest niezadowolony. Może powinnam oddać mu te dwa bilety?
                  - Nic się nie stało. - odpowiedział. Nie umiał kłamać. Każdy problem miał
                  wypisany na czole nie umiał udawać radości. Od razu wszystko było na nim widać.
                  - Jak nie, jak widzę że coś sie stało ? Nieszczęśliwa miłość ? - spojżałam na
                  niego z pode łba. W odpowiedzi kiwną głową.
                  - No wiesz... Ekhem... - zakaszlałam - Ja nie znam się na relacjach
                  męsko-męskich i jedyne co mogę Ci doradzić to to, żebyś zrobił coś żeby cię
                  zauważył, zwróć na siebie uwagę biorem, może zachowaniem. Napewno coś sie
                  zmieni. - doradziłam mu. Nie wiem czy trafiłam w jego oczekiwania ale chyba
                  poprawiłam mu humor bo znowu ujżałam mój ulubiony uśmiech na jego twarzy.
                  - Widzisz - usiadłam koło niego, przytuliłam i pogłaskałam po plecach - Na mnie
                  zawsze możesz liczyć - dodałam kładząc mu głowę na ramieniu.
                  - Dzięki - odpowiedział już mniej załamanym głosem.

                  Po pracy weszłam zdyszana do domu, bo zostało już niewiele czasu by przygotować
                  się do bankietu. Miałam niecałe 3 godziny by zrobić się na bóstwo dla Pittera.
                  Już nie mogłam się doczekać dwóch rzeczy, jedna to ta aby zobaczyć mojego
                  ukochanego w pełnej krasie, w sensie w garniturze i wypacykowanego. Jest jeszcze
                  jedna rzecz. Chcę zobaczyć jego minę kiedy mnie ujży. Bez namysłu weszłam do
                  sypialni złapałam sukienke, klamre, ściągnęłam moje matowe szpilki, ale
                  złapałam drugie i zamknęłam się w łazience. Lokówka poszła w ruch. Zakręciłam
                  włosy w zgrabne loki i spiełam je wszystkie w kok oprócz jednego zakrywającego
                  mi prawą skroń. Nałożyłam na siebie moją piękną kreację, zrobiłam makijaż,
                  zalożyłam buty a kiedy już byłam gotowa zadzwonił dzwonek do drzwi.
                  - Wejdź, drzwi są otwarte - krzyknęłam z łazienki. Gdy wyszłam zobaczyłam
                  Pittera - wysokiego, zielonookiego bruneta, o śniadej karnacji z włosami
                  postawionymi na żelu. Gdy mnie zobaczył otworzył usta ze zdziwienia. Jego
                  reakcja była natychmiastowa.
                  - WOW - powiedział zszokowany.
                  - No ładnie. Ja tu sie robiłam na bóstwo przez ponad 2 godziny a ty mówisz tylko
                  "wow"- zaśmiałam się i wtuliłam się w bok Pittera.
                  - Wyglądasz olśniewająco, aniołku - odpowiedział swoim aksamitnym głosem całując
                  mnie w czubek głowy, jak małą dziewczynkę, która przed chwilą coś zmajstrowała i
                  przyszła przeprosić.
                  - Wychodzimy ? - spytał
                  - Tak, tylko wezmę torebkę i zamknę drzwi ty czekaj przy samochodzie -
                  odpowiedziałam, idąc w stronę kuchni bo chciałam z tamtąd wziąść kluczę od
                  mieszkania. Zgrabnie przewiesiłam swoją malutką torebeczkę przez prawe ramię,
                  zamknęłam drzwi na klucz i wyszłam.
                  Na bankiet dotarliśmy jego srebrnym Porshe, które pokochałam od pierwszej
                  przejażdżki. Gdy podjechaliśmy przed biurowiec wszystko było udekorowane jak na
                  przybycie gwiazd na premiere jakiegoś filmu. Czerwony dywan wspinał się po
                  schodach na górę. Parkingowy podał mi nawet rękę bym mogła swobodnie wysiąść z
                  samochodu. Chyba zacznę doceniać tych ludzi.
                  • shugo_chara_15 Re: Książka 20.08.09, 21:50
                    - No to idziemy - Pitter podszedł do mnie i podał mi swoje ramię. Naprawdę
                    czułam się jak lśniąca gwiazda.
                    Weszliśmy do wielkiej sali z kryształowymi żyrandolami pod syfitem i rzędami
                    kolumn pod prawą i lewą ścianą. Podłoga była marmurowa tak samo jak wszystko
                    wokół. Eho moich obcasów odbijało się od ścian i wracało do mnie wielkokrotnie.
                    W pomieszczeniu było wielu ludzi i prawie wszyscy patrzyli na nas. W końcu
                    Piterr był vice prezesem NY R&G Designers, a ja podrzędną projektantka wnętrz.
                    Przebiegłam wzrokiem po zgromadzonych tu osobach. Nie mogłam uwieżyć w to co
                    zobaczyłam. Tom był tu z Laurą ! Wiedziałam, że ta sielanka nie bedzie trwać
                    długo. Dlaczego on pojawił się właśnie tu ? Czyżby chciał popsuć mi mój wieczór
                    ? I dlaczego jest tu z tą pustą blondyną. Zamarłam w bezruchu... Nie mogłam
                    zejść po schodach. Pitter to zauważył.
                    - Co się stało? - spytał nieco podenerwowany.
                    - Zobaczyłam... - nie mogłam wydusić z siebie jego imienia. Za bardzo mnie to
                    bolało. Miłam ochotę się rozpłakać na jego widok, i na widok tego jak całuje się
                    z tą... SZM**** (cenzura dla nieletnich tongue_out ) Nienawidziałm jej tak samo jak ona
                    mnie. Dlaczego tak bardzo zalezy jej na zemście ? - Toma - wykrztusiłam wreszcie.
                    - Nie przejmuj się nim. Jesteś tu ze mną i pamiętaj, że Cię kocham bez względu
                    na wszystko. Nie mogłem patrzeć ja ten idiota cię ranił przez te 3 lata. Nie
                    pozwole Cię znowu skrzywdzić. - powiedział obejmując mnie czule. Zebrałam się w
                    sobie i obiecałam że nie bede płakać , że nie bede na nich zwracać uwagi.
                    Zeszliśmy w dół schodów i Pitter od razu zaczął przedstawiać mi swoich
                    współpracowników. Robert, Criss, Bernard, Kyle - tyle imion zdołałam do tej pory
                    zapamiętać. Wszyscy do tej pory byli bardzo życzliwi i mili dla mnie. Pierwszy
                    raz byłam na takiej imprezie i byłam troszeczke skrępowana ale z biegiem czasu
                    szło mi coraz lepiej. Robiłam to co potrafiłam najlepiej - pracowałam.
                    W końcu nadszedł moment, którego obawiałam się najbardziej. Tom podszedł do
                    mnie, ale sam, bez Laury. Szkoda, że nie było przy mnie Pittera.
                    - Witam droga Angie!- przywitał mnie z sarkazmem. Zastanawiałam się czy się do
                    niego odezwać czy nie. W końcu wydałam z siebie dzwiek.
                    - Cześc Tom. Nie spodziewałam się Ciebie tutaj. Myślałam że jestes w Bostonie
                    razem z... Laurą - wymówiłam jej imie od niechcenia, ledwo przeszło mi przez
                    gardło. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
                    - No, no nieźle się ustawiłaś 4 dni z Tobą nie jestem a ty już nastepnego
                    wyrwałaś, no no , dobra jesteś - zaczął mnie zaczepiać ale ja nie zwracałm na to
                    uwagi.
                    - Też, miło mi Cię widzieć - starałam się nie zwracać na to uwagi. Tom nagle
                    złapał mnie za rękę i ściną ją tak mozno, że aż zaczęła mrowić mi dłoń.
                    - Ej, Ty mnie lepiej nie igoruj, bo gorzko tego pożałujesz moja droga pannico. -
                    zagroził mi, ale przesuną się tak blisko mnie że nie miałam jak sie ruszyć.
                    Nagle pocałował mnie w usta. Chciałam uderzyć go w twarz i udało mi się to.
                    - Jak śmiesz po tym wszystkim mnie dotykać! Nie zbliżaj się do mnie! -
                    wrzasnęłam i zaraz koło mnie pojawił się Pitter. Naszczęście.
                    - Lepiej ją puść bo porzałujesz tego że tu przyszedłeś. - powiedział pitter. Tom
                    puścił moją rękę a przestrzeń miedzy nami wypełnił mój "bodygard".
                    - Jeszcze sie spotkamy. - znów mi zagroził ale puściłam tą groźbę mimo uszu.
                    Miałam nadzieje, że już nigdy go nie zobacze.
                    - Nic ci nie zrobił ? - zapytał Pitter łapiąc mnie delikatnie za rękę. Była cała
                    fioletowa tak mocno ten bydlak mnie za nią trzymał.
                    - Nie, naszczęście nic, ale nigdy wiecej nie zostawiaj mnie samej. -
                    powiedziałam wtulając się w niego. Jego ramione były jedynym miejscem w którym
                    czułam sie bezpiecznie...
                    Po nieudanym wieczorze wróciłam do domu razem z Piterem. Wzięłam szybki
                    prysznic. Mój książę nie opuszczał mnie ani na krok bojąc się o mnie, położył
                    się na moim łóżku tuz obok i czekał aż zasnę....
                    • zmierzchoomania Re: Książka 20.08.09, 22:14
                      Ja shugo nie przeczytam ;p wiesz dlaczego, na czacie Ci mówiłam ; )
                      choć może się skusze . . . xd
                      • miqusia Re: Książka 20.08.09, 22:22
                        zmierzchoo, czemu ? xD
                        nieważne, ślicznie piszesz .
                        i wiem, że te komentarze nie z grzeczności, a naprawde się wszystkim podoba; 3
                        to ja jak mogę poproszę dedykację też . ; *
                        • mylipslikesugar Re: Książka 20.08.09, 22:27
                          i następna części jest boska !!
                          kurcze zazdroszczę Ci tego talentu . ;p ;D heh
                          strasznie mi się podoba ten twój styl ..
                          chcę więcej . ; )
                          i jeśli można to poproszę dedykacje . ;*
                          • jane_ Re: Książka 21.08.09, 11:29
                            to ja też kce dedykacje. ;d

                            całkiem to lubie, ale przydałaby Ci się jakaś korekta zwykłych błędów, takich czytso głupich. ;d
                            ale całość wypada dosyć ciekawie. takie romansidełko. xd
    • zapalka07 ;) 21.08.09, 18:48
      Szkoda, że skończyłas w takim momencie ;>
      Czekam na dalsze częsci smile
      • bella96 Re: ;) 22.08.09, 15:08
        Kochanie piszesz kolejne rozdziały tej książki ?big_grin Nie trzymaj mnie w napięciu confused
        • shugo_chara_15 Re: ;) 22.08.09, 15:26
          Piszę piszę kochanietongue_out Trochę ciężko mi to ostatnio idzie ale daje rade tongue_out
          Dzisiaj na bank będzie kolejna część :pkisswink
          • mylipslikesugar Re: ;) 22.08.09, 15:34
            ołł jeea . ; DD<br />
            nie mogę sie doczekać . ; ))
            • sysiek4444 Re: ;) 22.08.09, 15:39
              pamietaj nastepna czesc z dedy dla mnieee <3333 big_grinkissserce
              • shugo_chara_15 Re: ;) 22.08.09, 15:49
                Sysiu moja droga jesteś 4 osobą proszącą o dedyk tongue_out Ale oczywiście bedzie
                tongue_outPserce Dla ciebie zawsze :-psercekiss
                • shugo_chara_15 Re: ;) 23.08.09, 20:17
                  No dziewczyny doczekałyście się ! Teraz kolejna część ROMANSIDEŁKA big_grin Z dedy dla :
                  mylipslikesugar
                  miqusia
                  jane_
                  sysiek4444

                  Miłego czytania :

                  Rozdział III
                  "Gotowa na Paryż ? O TAK !"

                  "Stałam na środku przepełnionej sali. Światła były zwrócone na mnie.
                  "Gdzie jestem?" zapytałam sama siebie ale nie uzyskałam żadnej odpowiedzi.
                  Wszyscy wokół wytykali mnie palcami i śmiali się ze mnie łącznie ze stojącym
                  obok mnie Tomem. - Latawica - powiedział ledwo powstrzymując śmiech. Pitter też
                  nie oszczędził mi cierpień. - Nienawidzę Cię. Jesteś za słaba i łatwo Cię
                  zranić. Nie potrzebuję Cię. - Wymieniał moje wady bez końca. Schowałam twarz w
                  dłoniach. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Krzyczałam."

                  Obudziłam się z krzykiem i zlana potem. Aż obudziłam śpiącego w głębokim letargu
                  Pittera.
                  - Co się stało? - zapytał troskliwie. - Coś ci się przyśniło? - dodał obejmując
                  mnie czule. Wiedziałam już że to nie sen. Gdyby to nim było Pitt nie obchodziłby
                  się ze mną jak z małym dzieckiem... "Nie potrzebuję Cię..." na dźwięk tych słów
                  ciarki przeszły mi po plecach i oczy zaszły łzami. Skuliłam się jak najbardziej
                  mogłam. Marzyłam o tym by zajmować jak najmniej miejsca w moim łóżku. Tóż obok
                  mnie położył się Pitter, ale tak że czułam żar jego klatki piersiowej na plecach
                  przez cieniutką koszulę nocną. Dlaczego jestem taka bezużyteczna? Może
                  faktycznie jestem za słaba i łatwo mnie zranić? W odpowiedzi moja posiniaczona
                  ręka zapulsowała. Nie chciałam myśleć o jej bólu. Nie chciałam w ogóle o niczym
                  myśleć. Chciałam po prostu zasnąć i doczekać jutra... Czy prosiłam o zbyt wiele ?

                  Wstałam z łóżka o 5:47, bo i tak nie mogłam zasnąć po tym okropnym koszmarze.
                  Odchyliłam kołdrę i owinęłam nim Pittera uważając, by go przy tym nie obudzić.
                  Włożyłam swoje stopy w kapcie, zrobiłam sobie kawę, i oparłam się o blat
                  kuchennej półki z kubkiem w dłoniach. Gorąca kawa troszeczkę mnie orzeźwiła ale
                  i tak miałam dreszcze gdy tylko zamknęłam oczy i zobaczyłam twarz Toma
                  śmiejącego się ze mnie. Pozmywałam kubek który przed chwilą używałam i poczułam
                  czyjeś dłonie na moich barkach. Podskoczyłam ze strachu i wypuściłam szklane
                  naczynie z dłoni tłukąc je.
                  - Przepraszam, że Cię przestraszyłem - szepnął mi do ucha - Wybaczysz mi ? -
                  zapytał tym samym aksamitnym głosem. Jego obecność mnie uspokajała. Przy nim
                  czułam się bezpiecznie jak nigdy wcześniej. Czy tylko tego potrzebowałam?
                  Ochroniarza, który będzie cały czas mnie chronił i się mną opiekował? Czy tylko
                  na tyle mnie stać? Czy naprawdę wiem co to jest prawdziwa miłość? Czy
                  kiedykolwiek nią kogoś obdarzyłam? Za dużo pytań przeleciało mi przez głowę i
                  nawet na chwilę nie przystanęłam przy żadnym z nich by na nie odpowiedzieć. I
                  tak nie znałam na nie odpowiedzi.
                  - Pewnie, że Ci wybaczę, jak ty wybaczysz mi... - Chwyciłam jego dłoń i
                  przyciągnęłam ją do swojego policzka. Potrzebowałam teraz jego ciepła.
                  - To powiesz mi co takiego strasznego Ci się przyśniło, że aż krzyczałaś przez
                  sen? - zapytał odwracając mnie twarzą do siebie.
                  - Nie, nic... To nic takiego. - unikałam odpowiedzi. Nie chciałam teraz mu o tym
                  mówić. I tak o 9.00 mieliśmy samolot do Paryża.
                  - Jeżeli jest to dla Ciebie takie trudne, to nie będę nalegał, ale będę
                  wdzięczny za kubek gorącej kawy - pocałował mnie przy tym w policzek. Za tego
                  całusa zrobiłabym wszystko. Postawiłam przed nim jego ulubioną kawę a ten,
                  jeszcze śpiący, sięgną po nią bez namysłu by wypić ją w ciągu paręnastu sekund.
                  - Jak ty to robisz... - westchnęłam
                  - Po prostu, na gwałt potrzebowałem odrobiny kofeiny - uśmiechnął się - dziękuję
                  słoneczko - dodał obdarowując mnie kolejnym pocałunkiem w policzek. - Muszę
                  lecieć się spakować na te trzy dni z Tobą. No to lecę! - Krzykną na pożegnanie i
                  zamknął za sobą frontowe drzwi. Ja szybko wskoczyłam pod prysznic, ubrałam się ,
                  spakowałam to co najpotrzebniejsze i zeszłam 4 piętra niżej. Pitter już czekał
                  przed drzwiami od windy. Ciągną za sobą maleńką walizeczkę, kiedy ja spakowałam
                  jedną ogromną!.
                  - Jak zmieściłeś się w CZYMŚ TAKIM ? - zapytałam z sarkazmem palcem wskazując
                  jego torbę, bo nie można było tego nazwać walizką.
                  - Po co mi więcej rzeczy na trzy dni ? Spakowałem to co najpotrzebniejsze -
                  uśmiechną się wchodząc do windy i obejmując mnie ramieniem.
                  Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Do odlotu zostało jeszcze 30
                  min idealnie by przejść przez kontrolę i zasiąść tuż obok siebie w samolocie.
                  - Gotowa na Paryż ? - westchną z radością ściskając moją dłoń w swojej.
                  - O taaak. - odpowiedziałam wypuszczając powietrze nagromadzone w moich płucach.
                  Adrenalina podskoczyła mi do wysokiego poziomu, bo nigdy wcześniej nie leciałam
                  samolotem , co innego Pitter , jako vice prezes co chwile musiał gdzieś latać a
                  w tedy ja dostawałam od niego klucze do jego mieszkania. Musiałam pilnować jego
                  rybek... Już w tedy był mną szczerze zainteresowany a ja głupia tego nie
                  zauważyłam. Myślałam, że to że daje mi klucze to zwykła przyjacielska przysługa
                  a to był pretekst by się ze mną zobaczyć i porozmawiać. Jak ja mogłam tego nie
                  zauważyć przez te wszystkie lata ! GŁUPIA !
                  • shugo_chara_15 Re: ;) 23.08.09, 20:21
                    Samolot wystartował. Przez mój strach prawie cały lot przespałam, a Pitter
                    słuchał muzyki lub oglądał jakiś film ze słuchawkami na uszach. Kiedy jednak
                    się obudziłam on akurat na mnie spoglądał z uśmiechem na twarzy. Moja
                    podświadomość mówiła mi że ktoś mnie obserwuje i kazała mi się obudzić.
                    - Przepraszam... Nie powinienem...- nie dokończył, bo przytknęłam mu palec do ust.
                    - Cii... - uciszyłam go. - Nic się nie stało, i tak już nie miałam ochoty spać.
                    Chciałam z Tobą porozmawiać - dodałam po chwili.
                    - O czym? - spytał wyraźnie zainteresowany.
                    - O nas .
                    - O nas ?
                    - Tak...- zawahałam się przez chwilę.- Czy ty szczerze mnie kochasz ? Nie chce
                    zostać znowu zraniona. Muszę być pewna twoich uczuć. - powiedziałam nieco
                    skrępowana, ale byłam pewna co do jednej odpowiedzi.
                    - Gdybym Cię nie kochał... Czy czekał bym na Ciebie przez te trzy lata które
                    spędziłaś z tym draniem i patrzył jak co wieczór obściskujesz się z nim przed
                    naszym apartamentowcem ? Czy patrzyłbym jak odprowadzasz go wzrokiem do auta i
                    całujesz go co rano jak po Ciebie przyjeżdżał? Czy cierpiałbym katusze widząc
                    jak płaczesz przez niego gdybym Cię nie kochał? Nie, na pewno nie i znalazłbym
                    sobie jakąś dziewczynę, prawda ? Więc znasz już moją odpowiedź. Kocham Cię
                    wariatko! - odpowiedział przytulając się do mnie bardzo mocno i całując w szyję.
                    Teraz byłam pewna jego uczuć i mogłam obdarzyć go tym samym.
                    - Też Cię kocham, Jak nikogo przedtem - wyszeptałam mu do ucha. Czułam jak po
                    tym ciarki przeszły mu po plecach i ścisną mnie jeszcze mocniej.

                    Ponad sześciogodzinny lot zakończył się powodzeniem. Odetchnęłam z ulgą gdy moje
                    stopy dotknęły w końcu ziemi. Po tych wszystkich katastrofach lotniczych, które
                    wydarzyły się w bardzo krótkim czasie mogłam spodziewać się wszystkiego. Gdy
                    przeszliśmy wszystkie formalności mogliśmy wyruszyć do hotelu. Tylko jest jeden
                    problem bo nie znam FRANCUSKIEGO! Jak tu teraz cokolwiek załatwić ? Pitter po
                    raz kolejny zaskoczył mnie swoimi umiejętnościami. Nie tylko umiał się swobodnie
                    porozumiewać ale także żartować z taksówkarzem w drodze do naszego nowego lokum.
                    Miałam po prostu szczęście ze On jest tutaj ze mną. W VILLA LUXEMBOURG wszyscy
                    byli bardzo uprzejmi. Jak na 4 gwiazdkowy hotel wszystko wyglądało bardzo
                    elegancko. Od razu rzuciłam się na łóżko i pogłaskałam dłonią atłasową pościel.
                    - I jak się podoba ? - Spytał wychodząc na balkon i opierając się o barierkę
                    która sięgała mu zaledwie do pasa.
                    - Jest pięknie... - westchnęłam z niedowierzaniem. Wciąż nie mogłam uwierzyć że
                    tu jestem.
                    - Byleś tu kiedyś? - zapytałam rozglądając się po pokoju.
                    - Raz czy dwa ... - odpowiedział żartobliwie.
                    - Raz czy dwa ?! Nie żartuj sobie ! Gdybyś tutaj tak często nie bywał nie
                    znałbyś tak perfekcyjnie francuskiego. - Zaśmiałam się.
                    To wszystko było jak niespełniony sen. Gdy wyszłam na balkon zobaczyłam Paryż w
                    pełnej okazałości. W końcu mieliśmy pokój na 10 piętrze. Wieża Eiffl'a górująca
                    nad starymi i ciasnymi uliczkami idealnie nadającymi się na wieczorne spacery
                    zakochanych par. Ah... Widok zapierał dech w piersiach. Te nieliczne budowle
                    idealnie oddawały charakter tego romantycznego miasta. Wszytko w nocnym świetle
                    księżyca wyglądało jeszcze piękniej (ze względu na różnicę czasową w Paryżu była
                    już 23:00). Od razu położyliśmy się spać, wykończeni podróżą, zasnęliśmy od
                    razu. Ciche pochrapywanie Pittera u mojego boku uspokajało mnie jeszcze
                    bardziej. Byłam pewna, że tej nocy nie będę mieć koszmarów.

                    Obudził mnie pocałunek Pittera który poczułam na mojej szyi.
                    - Pora wstawać, śpiochu- szepnął mi do ucha subtelnym głosem. Wyciągnęłam się
                    jak najmocniej mogłam przewracając się na plecy. Ziewnęłam i usiadłam na łóżku,
                    dłońmi przecierając twarz.
                    - Jak się spało ? - zapytał mnie z uśmiechem na twarzy i stawiając śniadanie na
                    nocnej szafce.
                    - Hmm... Wiem, że Paryż to bardzo romantyczne miejsce, ale przyjechaliśmy tu w
                    sprawach służbowych. Odległość między nami zmniejszyła się zaledwie do kilku
                    centymetrów. - Nie zapominaj o tym, Kotku - dodałam całując jego miękkie usta.
                    Zanurzyłam swoje palce w jego krótkich, czarnych włosach na karku.
                    - Ah... - Jęknęłam - Chyba dzisiaj nie wyjdziemy z łóżka - powiedziałam, kiedy
                    Pitter oderwał swoje usta od moich i rzucił mi się na szyję.
                    - Wcale nie musimy. I tak dzisiaj jest Niedziela - odpowiedział w przerwie na
                    kolejne oddechy. Nie raz musiałam mu przypominać o tej ważnej czynności kiedy
                    mnie całował. ( Tu jest scena której dzieci poniżej 12 roku życia nie mogą
                    czytać więc niestety tongue_out .... )

                    Kiedy w końcu wygramoliliśmy się z łóżka, postanowiliśmy przejść się jedną z
                    tych romantycznych, ciasnych uliczek Paryża. Pitter opowiadał mi każdy szczegół
                    mijającego budynku jakby mieszkał tu kilkadziesiąt lat.
                    - Pięknie tu - westchnęłam rozglądając się.
                    - Wiem - odpowiedział nadymając pierś - Chodź pokaże ci coś - uśmiechną się,
                    złapał mnie za rękę i przebiegliśmy tak jakieś 200 metrów. Potem zakrył mi oczy
                    dłońmi i wprowadził po schodach na górę. Wiatr się wzmógł więc wywnioskowałam że
                    jesteśmy na dachu.
                    - Gotowa ? - zapytał po dłuższej chwili. W końcu pozwolił mi cokolwiek zobaczyć.
                    Ujrzałam nieziemski widok - słońce chowało się już za horyzontem, więc zrobiło
                    się troszeczkę chłodniej, miasto błyszczało już nocnymi światłami.
                    - To miejsce jest NIEZIEMSKIE ! - zabrakło mi tchu - Czy aby nie jesteśmy w
                    niebie ? - zapytałam. Dobrze było uciec od tej miejskiej gwary Nowego Yorku i
                    schronić się w takim miejscu jak to. Nigdy nie zapomnę tego widoku.
                    - Cieszę się, że Ci się podoba - objął mnie od tyłu w talii i mocno przytulił.
                    To była najlepsza rzecz jaka mnie do tej pory spotkała.
                    - Oh... - odwróciłam się twarzą do niego. Spojrzałam mu głęboko w oczy. - Kocham
                    Cię - pocałowałam go, łapiąc w dłonie jego rozpalone policzki. Starałam się być
                    subtelna w tym co robie, ale Pitt w ogólnie nie powstrzymywał swojej
                    namiętności. Dziękowałam Bogu, że to on był mi przeznaczony.

    • zapalka07 Re: Książka 23.08.09, 20:43
      no Kochana jak zwykle świetnie kiss. jestem pod wrażeniem ;>. czekam na dalesze częsci ..
    • zapalka07 Re: Książka 23.08.09, 20:46
      .. ale jestem troche zawiedziona.... dlaczego wyciełas tamtą scene!! ja juz mam skończone 12 lat dawno tak jak chyba większosc czytelniczek Kotka wink
      • shugo_chara_15 Re: Książka 23.08.09, 20:54
        Ty zapałko masz skończone 12 lat big_grin A jeszcze niektóre nie xDD. chyba możesz się
        domyślić co to za scena była big_grin
        • mylipslikesugar Re: Książka 23.08.09, 21:43
          cudo!! pisz dalej . ;D
          ah i dzięki za dedę .

          ja już mam 15 lat więc z chęcią bym sobie poczytała tą scenę od 12 .. ;p
          zresztą dzieciaki w wieku 12 lat nie czytają tego .. chyba . xDD
          wklej tą scenę ..
          <prosi>
          • shugo_chara_15 Re: Książka 24.08.09, 17:31
            Heh. Jesteście ciekawe co będzie dalej ? No to macie IV rozdział. Miłego
            czytania kisssmirk

            Rozdział IV
            "Paryż, Paryż i po Paryżu"

            Szkoda mi było wyjeżdżać z tego romantycznego miejsca. Te trzy dni
            spędzone tutaj z Pitterem na prawdę otworzyły mi oczy na miłość. Gdy pakowałam z
            powrotem moją walizkę, łza zakręciła mi się w oku. Wspomnienia z paru bankietów
            i imprez z ważnymi osobistościami były naprawdę miłe. Naprawdę nie chciałam stąd
            wyjeżdżać. Trzy dni to zdecydowanie za mało czasu. Jutro trzeba będzie iść do
            pracy... Eh.. - westchnęłam.

            Wymeldowaliśmy się z hotelu i ruszyliśmy na lotnisko. Przez te dwie godziny nie
            odezwałam się ani słowem. Pitter na szczęście tego nie zauważył, był zbyt zajęty
            lotniskowymi formalnościami - paszporty, bilety itp. Ja siedziałam na swojej
            walizce cicho jak mysz pod miotłą i czekałam, aż z powrotem usiądziemy obok
            siebie w samolocie. Chciałam z nim porozmawiać.
            - Wszystko załatwione ! Jeszcze tylko odprawa i wracamy do domu. - powiedział
            uśmiechając się do mnie. Ja też odwzajemniłam ten gest, ale był to smutny uśmiech.
            - Co się stało? Coś jest nie tak?- zapytał troskliwie.
            - Nie, wszystko ok - westchnęłam. Miałam nadzieje, że moje smutne oczy nie
            zdradzą mojego samopoczucia.
            - Za mało czasu, za mało czasu !- powtarzałam sobie w kółko. Dlaczego wszystko
            co dobre szybko się kończy? W cale nie chciałam stąd wyjeżdżać. - Kiedyś tu
            zamieszkam - obiecałam sobie.
            Z okna w samolocie ostatni raz zerknęłam na maleńką już wieżę Eifla. - Wrócę tu,
            obiecuję - gadałam do siebie w głowie. Naprawdę dzieje się ze mną coś niedobrego.
            - Pitt...- zaczęłam, ale on mi przerwał
            - Zanim cokolwiek powiesz, chciałbym Ci coś zaproponować - powiedział stanowczym
            głosem - Pewnie pomyślisz, że to głupie - ciągną ściskając moją dłoń na
            podłokietniku fotela - Chciałbym, żebyś ze mną zamieszkała - dodał.
            Wytrzeszczyłam oczy. Nie wierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam. Ja i Pitter
            pod jednym dachem? Jak rodzina ?
            - Żartujesz ? - chciałam się upewnić czy się ze mnie nie nabija, dlatego
            przybliżyłam się do niego.
            - Jestem całkiem poważny - popatrzył w moje oczy - To co zgadzasz się ? -
            powtórzył pytanie chcąc ponaglić moją odpowiedź.
            - No pewnie ! - wykrzyknęłam i zwróciłam na siebie uwagę prawie wszystkich
            pasażerów w samolocie. Jak na tę porę roku był bardzo zatłoczony, w końcu
            zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Wtuliłam się w Pittera jak mała dziewczynka.
            - Czekałam na tę propozycję - szepnęłam mu do ucha i pocałowałam w policzek.
            - Chcę zawsze być przy Tobie, obecny w każdej sekundzie twojego życia. Pozwól mi
            na to, skarbie - wyszeptał. Nie chciał by ktokolwiek oprócz mnie słyszał jego
            wyznania.
            - Może kiedyś nie będziemy mieszkali tylko we dwoje. Czekam na to z utęsknieniem
            - Powiedział po chwili.
            Byłam roztrzęsiona i bardzo szczęśliwa. Pitter miał poważne plany wobec mnie a
            ja nawet tego nie wiedziałam. Dopiero teraz mi to zdradził. Po 5 latach
            znajomości w tym 3 lat cierpień i wyrzeczeń.

            Wylądowaliśmy w końcu w Nowym Yorku. Pitt musiał wybudzać mnie z letargu jakim
            się znajdowałam. Zabraliśmy swoje bagaże i pojechaliśmy jego porsche do domu.
            Trudno było mi to przyznać ale brakowało mi tego wygodnego autka i tęskniłam za
            swoim maleńkim BMW. Windą wjechałam na 9 piętro by się rozpakować i odświeżyć.
            Nie miałam siły na nic. Weszłam pod prysznic, wysuszyłam włosy, a mój pusty od
            paru godzin żołądek zaczął dopominać się o swoje. Poszłam do kuchni po jakąś
            przekąskę bo i tak musiałam sobie coś później ugotować, albo zjeść na mieście a
            nie chciało mi się w ogóle wychodzić z domu. Byłam zbyt zmęczona
            sześciogodzinnym lotem. Chwyciłam więc za pełnoziarnistego batonika musli i
            szybko zrobiłam maleńki kęs by chociaż na chwilę uciszyć mój żołądek. Nagle
            zrobiło mi się ciemno przed oczami, zakręciło w głowie i upadłam na podłogę.

            • shugo_chara_15 Re: Książka 24.08.09, 17:34
              Usłyszałam głos Pittera który chciał mnie obudzić .
              - Angie ! Angie, słyszysz mnie ! Halo ! Obudź się, proszę! - krzyczał
              błagalnym głosem i potrząsał mną delikatnie. Poczułam jego dłoń na moim
              policzku. Byłam ciekawa jak długo byłam nieprzytomna. Nie mogłam otworzyć
              swoich ciężkich powiek. Jednak zebrałam się w sobie i zmusiłam moje ciało do
              wydania chociaż jednego dźwięku.
              - Pitter ? - wydusiłam półgłosem.
              - Dzięki Bogu ! - odetchną z ulgą i przytulił mnie do siebie. Nie mogłam złapać
              tchu.
              - Udusisz mnie - wyszeptałam ale wciąż nie byłam świadoma tego co się ze mną
              dzieje. - Co się stało ? - zapytałam gdy w końcu zwolnił trochę swój uścisk.
              - Chciałem zabrać Cię do siebie na obiad bo ty, jak cię znam, nie miałaś nic w
              lodówce. Drzwi były na szczęście otwarte więc wszedłem do środka i znalazłem Cię
              leżącą na płytkach. Chyba zemdlałaś. - opowiedział wszystko spokojnie. Wiedział,
              że jestem już bezpieczna.
              - O 16.00 miałam być u szefa. Która godzina? Muszę tam jechać - wygramoliłam się
              z kanapy na której leżałam, ale zawroty głowy wróciły i już miałam upaść na
              szczęście Pitter złapał mnie nie pozwalając mi na to.
              - O nie, nigdzie nie pojedziesz. Jest 15:30 ale i tak Cię stąd nie wypuszczę w
              takim stanie. Zadzwonię do twojego szefa, daj telefon. - powiedział rozkazującym
              tonem i wyciągnął ku mnie rękę .
              - Nic mi nie jest dam radę. Jestem po prostu trochę zmęczona. - Powiedziałam to
              żeby go uspokoić ale nigdy nie czułam się tak źle. Wszystko co zjadłam podeszło
              mi do gardła. Od razu pobiegłam do toalety i zamknęłam za sobą drzwi. W
              mgnieniu oka zwróciłam kęs batonika musli.
              - Angie, wszystko w porządku? - Dopytywał się Pitter nerwowo pukając w drzwi
              toalety. Co to ma być do cholery ! Co się ze mną dzieje. Przecież to nie jest
              normalne... W końcu wyszłam z toalety.
              - Matko, jak ty wyglądasz. Może powinienem wezwać lekarza ? - wziął mnie na ręce
              i zaniósł do mojego łóżka. Opiekował się mną, ale to już lekka przesada.
              Przejdzie mi to tylko jakaś grypa żołądkowa lub coś w tym stylu. Nie powinien
              się o mnie tak martwić, bo nerwy szybciej go wykończą.
              - Nie, nic mi nie będzie. Nie chorowałam od 17 roku życia więc jakaś tam grypa
              żołądkowa mnie nie zabije - zażartowałam sarkastycznie. Nie chciałam go martwić...
              - Nic nie szkodzi sprawdzić. - Uparł się przy swoim i zadzwonił po swojego
              znajomego lekarza. Ten przyjechał w ciągu 15 minut. Pitter podał mu rękę na
              przywitanie ale nie słyszałam o czym rozmawiał z nim w przedpokoju. Krew zbyt
              głośno huczała mi w uszach. W końcu obaj weszli do mojej sypialni.
              - Pitter opowiedział mi o tym co się stało. Jestem Kyle Stewart i jestem jego
              znajomym - Grzecznie się przestawił i podał mi rękę w przyjacielskim geście. Jak
              na lekarza przystało Kyle ubrany był w biały fartuch, czarne spodnie i buty.
              Wyglądał na około 40 lat - wywnioskowałam to po nielicznych srebrnych pasemkach
              wyłaniających się pomiędzy jego gęstych, brązowych włosów. Oczy koloru letniego
              nieba wpatrywały się na mnie pytająco.
              - Angelina Davis - przedstawiłam się - dla przyjaciół Angie - dodałam.
              - No więc, co się dokładnie stało ? - zapytał wyciągając ze swojej teczki stetoskop.
              - Właśnie wyszłam z pod prysznica, gdy poczułam głód. Poszłam do kuchni po
              batonika, zrobiłam jeden mały kęs i upadłam na podłogę. Minęło jakieś 15 - 20
              minut zanim przyszedł Pitter. Gdy się ocknęłam natychmiast zwymiotowałam
              wszystko co do tej pory zjadłam. - z niechęcią opowiadałam o tym co się stało.
              Odruch wymiotny wcale nie jest przyjemny. Dostałam szczękościsku gdy tylko o tym
              pomyślałam. Kyle bardzo dokładnie mnie zbadał - tętno, kolor tęczówek, gardło,
              płuca.
              - Wygląda na to że jest pani wyczerpana i przepracowana. W dodatku anemia też
              jest tu obecna. Co Pani je w ciągu dnia ? - zapytał pakując już swoje rzeczy i
              zaczynając wypisywać receptę.
              - Właściwie to ona nic nie je jeśli jej do tego nie przekonam - Odezwał się
              Pitter stojący z drugiej strony mojego łóżka.
              - No to nie dziwie się. Proszę tu jest recepta. - powiedział doktor wręczając mi
              kawałek kartki z jakimiś dziwnymi napisami i pieczątką. Pożegnał się ze mną
              miłym "do zobaczenia" i ruszył w stronę drzwi wejściowych. Pitter poszedł w ślad
              za nim.
              - Opiekuj się nią. Jest gorzej niż myślałem. Ona nie ma podstawowych witamin w
              organiźmie. Pilnuj uważnie jej diety i żeby łykała lekarstwa. Na pewno będzie
              lepiej. Zgłoś się z nią za jakieś 2 tyg. z powrotem do mnie. - Powiedział
              półgłosem Kyle tak żebym nie słyszała i udało mu się to. Słyszałam dopiero co
              drugie słowo ale reszty można się było domyśleć. Anemia ? W moim wieku ? No
              ładnie jak moja mama się o tym dowie dostanę burę przez telefon. Eh. Jakby tego
              było mało, nie stawiłam się u szefa. Pitter wyciągnął telefon z mojej torebki i
              wpisał jakiś numer w swoją Nokię. Słyszałam, że gdzieś dzwonił, ale nie
              obchodziło mnie to teraz. Za bardzo chciało mi się spać, jednak słyszałam to co
              mówił.
              - Dzień dobry. Tu Pitter Johnson. Czy mogę prosić z twoim szefem ? - zrobił
              dłuższą przerwę. - Dzień dobry. Z tej strony Pitter Johnson - powtórzył - Ja
              dzwonie w sprawie Angie - kilkusekundowa przerwa - niestety nie jest w stanie
              się dzisiaj z Panem spotkać - znowy zrobił pauzę - Jest bardzo chora - znowu
              cisza. Czy on przypadkiem nie przesadza z tym " Jest bardzo chora"? - Tak,
              przekaże jej na pewno. Tak, do zobaczenia. - rozłączył się a ja usnęłam w ciągu
              następnych kilku sekund.
              - Wszystko załatwione Angie, nie martw... - umilkł, gdy zobaczył jak śpie.
              Położył się tóż obok mnie. Jemu też przyda się odrobina snu.
              • sweetashley Re: Książka - Dedykacja ;] 24.08.09, 18:17
                Musisz byc pisarka bo jestes niesamowita smile czekam na dasze rownie wspaniale
                rozdzialy ;] <br />
                <br />
                A i prosze o piekna dedykacje ;]<br />
                Przy okazji dziekuje ;];]<br />
                Pozdrawiam ...
                • bella96 Re: Książka - Dedykacja ;] 24.08.09, 21:26
                  Shugo- śliczne te rozdziały, zazdroszczę ci, sama też bym chciała tak pisać.
                  Czekam na następne!!!! kissserce
                  • sophie_ Re: Książka - Dedykacja ;] 24.08.09, 22:04
                    beznadziejne, lepiej nie pisz dalszych rozdziałów !
                    ; dd
                    Shugo kazała mi tak napisać.^
                    • sysiek4444 Re: Książka - Dedykacja ;] 24.08.09, 22:21
                      Shugoo wiem ze nie masz juz wenyy xd i specjalnie kazalas tak napisac sophie ! xD
                      Ale ja ci tak nie odpuszcze !
                      Masz pisac !
                      Co ty masz innego, ciekawszego do roboty !?
                      Siadaj i pisz nastepne rozdzily bo masz do tego łeb !
                      big_grin
                      heh < 3
                      Ta ksiązka jest super ! kiss
                      • skrzacina moja opinia. ;d 24.08.09, 22:35
                        Masz dziewczyno talent do pisania- to napewno. ;d
                        Ale robisz 2 małe błędy- jeśli chodzi o sytuacje to za mało opisujesz np. bohaterów,
                        pomieszczenie itd. przez co czytelnik nie za bardzo może się utożsamiać z bohaterką. sama
                        tylko piszesz czasami że bohaterka ma czarne włosy albo ktoś jest boski. WIĘCEJ
                        OPISÓW! ;d. po drugie czasami popełniasz błędy ortograficzne. ;d

                        czekam na następne rozdziały. ;D
                        • cocomaroko Re: moja opinia. ;d 25.08.09, 21:02
                          shugo team . : DD pisz dalej . ;- )
    • julka_18 Re: Książka 25.08.09, 21:44
      ja chcę . ^^
      szczególnie romansidła . xD
      kocham je . xD ;P
      podaj linka forum jak już będziesz pisała . ^^
      • colors Re: Książka 25.08.09, 23:11
        No nie ! ; ( przeczytałam całąąąąą . za małoo ! za mało ; (
        Podobaa mi się bardzo jak piszesz; ) Dawaaj kolejną częśćć , bo nie mogę się doczekać
        xd . i chyba nie tylko ja xd
        • gucik13 ROCK ! 27.08.09, 18:32
          YOU ROCK !
          Dawaj następny !
          Świetnie piszesz !
          I o dydeykację proszę kiss
    • lilii_95 Re: Książka 27.08.09, 18:59
      masz do tego dryg wink gratuluje talentu i czekam na wiecej wink
      • mylipslikesugar Re: Książka 27.08.09, 19:04
        czekamy na następnę części!! ; D : )))
    • shugo_chara_15 Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 19:17
      Rozdział V
      "Test, wigilia, prezenty, buciki"

      Minęło parę długich i męczących dni zanim zawroty głowy przestały mnie męczyć.
      Pitter wciskał we mnie wszystko co miał pod ręką - banany, ciastka, obiady,
      sałatki. Martwiłam się tylko jedną rzeczą, dwa albo trzy dni po tym, jak
      doktor przyszedł mnie zbadać powinnam dostać okres. Spóźnia mi się już
      tydzień. Może to przez to, że mam anemię i jestem osłabiona ? Po tych
      lekarstwach które przepisał mi Kyle było trochę lepiej ale wymioty i nudności
      nie ustawały. Jeszcze te święta myślałam że dostane świra! Co wieczór Pitter
      oglądał jakiś dom, lub mieszkanie w internecie. Nie chciał mnie na razie
      nadwyrężać wiec wprowadził się do mnie. Byłam z tego zadowolona przynajmniej
      nie doskwierała mi samotność. Nie mogłam dłużej nie odbierać telefonów od
      mamy, w końcu powiedziałam jej że mam anemię. Po tym dzwoniła jeszcze
      częściej, tak samo jak Bill. Pytał "Jak się dziś czuje moje słoneczko?" Był
      słodki.

      - Gdzie to położyć ? - zapytał Pitter przynosząc 3 siatki pełne produktów o
      które prosiłam. W końcu zbliżały się święta a ja nie miałam zamiaru cały czas
      siedzieć bezczynnie i patrzeć jak wszyscy wokół mnie wyręczają.
      - Daj, pomogę Ci z tym - powiedziałam podchodząc do niego i sięgając po jedną
      z siatek.
      - Nie, to jest dla Ciebie zbyt ciężkie - odmówił, wyrywając się z zakupami do
      kuchni i kładąc je na jednym z blatów.
      - Eh... - westchnęłam - Ależ ty jesteś uparty... - dodałam zakładając ręce na
      piersi. - Do końca życia będziesz mnie tak wyręczał? Tak nie można, Pitt ! Za
      niedługo umrę tu z nudów. - odwróciłam się do niego plecami.
      - Przecież wiesz, że chcę dla Ciebie jak najlepiej, skarbie - podszedł do mnie
      od tyłu przytulił, i pocałował w czubek głowy jak swoją córeczkę. Odwróciłam
      się i złapałam jego twarz w swoje dłonie. - Skoro tak, to pozwól mi cokolwiek
      zrobić na święta i wyjść na spacer... - spojrzałam mu w oczy. Myślałam, że
      wygrałam tę bitwę ale myliłam się. Pitt był nieugięty. W odpowiedzi na moją
      prośbę kiwną przecząco głową z zamkniętymi oczami.
      - Nie mogę tego zrobić. Chociaż od dziesięciu dni nic poważniejszego się nie
      działo, martwią mnie i Kyla twoje nudności. Gdy to mówił miał bardzo smutne i
      zmęczone oczy. Ziewną.
      - Może się połóż ? - zaproponowałam. Gdy uśnie wykorzystam okazję i wymknę się
      z domu. Chyba już wiem co mi jest.
      - Dobry pomysł... - znowu ziewnął - zdrzemnę się a ty odpocznij. Po świętach
      pojedziemy do Kyla na kontrole. Dobranoc. - powiedział i ruszył w stronę
      sypialni, w drodze ściągając z siebie sweter. Chciałam stworzyć pozory, że
      odpoczywam wiec poszłam usiąść na mojej czarnej, skórzanej sofie przed
      kominkiem, nogi wyłożyłam na białym stoliku do kawy, a w ręce chwyciłam jeden
      z magazynów by zabić czas w którym Pitt będzie zasypiał. Nie czekałam długo,
      bo usnął w ciągu paru minut. Szybko założyłam płaszcz, wsunęłam kozaczki, na
      głowę włożyłam swoją wełnianą czapkę, a szyję owinęłam szalikiem do kompletu
      i poszłam do pierwszej lepszej apteki. Test ciążowy - kupiłam go, bo chciałam
      się upewnić, że to na pewno choroba. Gdy weszłam do domu z czerwonymi
      policzkami od mrozu, od razu zobaczyłam Pittera który siedział na kanapie i
      nerwowo uderzał palcami o swoje ramię.
      - Cześć ! - krzyknęłam odwieszając wszystko na wieszak w przedpokoju.
      - Myślałam, że śpisz - powiedziałam siadając koło niego na mojej sofie.
      - Spałem, puki nie zadzwonił twój telefon. Myślałem, że odbierzesz ale on
      dzwonił i dzwonił i w końcu poszedłem sprawdzić co się stało. Telefon tańczył
      na stoliku od wibracji a Ciebie nie ma w domu. - powiedział spokojnie. Głupia,
      nie zabrałam telefonu. Jak mogłam o nim zapomnieć. Jak zwykle skleroza nie boli.
      - E, no... Musiałam się przewietrzyć. Od 10 dni nie wychodziłam z domu i
      dostawałam bzika. Nie bądź na mnie zły. - powiedziałam niewinnym głosem
      łapiąc jego rękę na wysokości bicepsu i mocno ściskając. Najwyraźniej tego
      nawet nie poczuł.
      - Nic się nie stało... Jak się czujesz ? - zapytał zatroskany łapiąc mnie za
      brodę i zmuszając bym na niego spojrzała.
      - Dobrze, nawet nudności mi już tak bardzo nie przeszkadzają. - Powiedziałam
      dalej patrząc mu w oczy. - A jak tam poszukiwania naszego wspólnego mieszkania
      ? - zapytałam oddalając się od niego i siadając po turecku twarzą do Pitta.
      - Jutro umówiłem się z właścicielem jednego mieszkania. 3 sypialnie, 2
      łazienki dwu poziomowe. Całkiem ładne. - Powiedział w ogóle bez przekonania.
      Coś zepsuło mu humor. Ale co... ? Pytałam sama siebie i próbowałam wyczytać to
      zmartwienie w jego oczach ale odwrócił twarz i patrzyłam teraz na jego idealny
      profil który widziałam tylko na posągach. Wydawało mi się, że ma na sobie
      maskę w ogóle nie okazującą emocji.
      - Ok... - westchnęłam. Poszłam w kierunku łazienki i zamknęłam się w niej.
      Zapaliłam światło i beżowy, lśniący marmur dookoła mnie zabłysł w świetle
      żarówek. Podeszłam do lustra i zobaczyłam swoje odbicie : już nie byłam tak
      blada jak kilka dni temu. Sińce pod oczami też zniknęły. Po prostu wróciłam do
      normy. Z kieszeni w spodniach wyciągnęłam pudełko z testem ciążowym. Było rano
      i nic nie jadłam, więc test pokaże prawdę. Po zrobieniu tego co zrobić
      musiałam odłożyłam go na umywalkę, a sama osiadłam na wannie w kształcie
      trójkąta którą kochałam za hydro masaż jaki miała. Trzy minuty ciągnęły się w
      nieskończoność. Gdy w końcu minęły, zadrżały mi ręce a nogi miałam jak z
      waty. Nie mogłam wstać. Wzięłam głęboki oddech. Na teście widniały dwie grube
      kreski. No ładnie. JESTEM W CIĄŻY ! Tak myślałam. Spadł na mnie cud tworzenia
      życia. Pitter zapewne się ucieszy, ale jak mu o tym powiedzieć ?


      Kiedy obudziłam się w mojej sypialni śnił mi się Pitter. Wrzeszczał na mnie
      "Jak mogłaś zajść w ciążę ! I to jeszcze teraz !". Nie umiałam znaleźć słów by
      się obronić. Na szczęście to był tylko głupi sen. Rozejrzałam się po
      fioletowych ścianach. Moje oczy szukały odrobiny światła, ale jej nie
      znalazły. Miałam zasłonięte okna, była jeszcze noc. Uświadomiłam to sobie
      spoglądając na zegarek, który stał na mojej szafce nocnej. 3:47 - westchnęłam.
      Ciche pochrapywanie Pittera nie było takie jak zwykle. Oddychał bardzo
      niespokojnie. Był cały zlany potem i nerwowo się kręcił. Pewnie coś mu się
      śniło. Coś niedobrego. Usiadłam na łóżku i objęłam moje nogi. Myślałam o tym
      jak powiedzieć Pitterowi o tym, że zostanie 25 letnim ojcem. W końcu wpadłam
      na dobry pomysł. To może się udać - powiedziałam sobie w głowie. Naglę Pitter
      obudził się z krzykiem na ustach .
      - Nie !!! - krzyknął aż podskoczyłam na łóżku. Myślałam że dostane zawału.
      Objął mnie tak jak siedziałam tak mocno, że zabrakło mi tchu, ale to było
      bardzo miłe uczucie, chociaż był spocony. - Myślałem, że Cię straciłem... -
      wyszeptał złamanym głosem. Płakał. Łkał mi wprost do ucha.
      - No już, jestem tu - poklepałam go po jego ramieniu a potem pocałowałam w to
      samo miejsce i przytuliłam. Nie mogłam zrobić nic więcej.
      - Co ci się takiego strasznego przyśniło ? - Zapytałam go po paru minutach gdy
      już w miarę się uspokoił.
      - Śnił mi się ten bydlak Tom i to, jak wbijał w Ciebie nóż. Umierałaś mi na
      rękach a ja nie mogłem nic zrobić. Bezradność mnie zabijała. - powiedział
      przecierając twarz dłońmi. To on do Ciebie dzwonił gdy w tedy wyszłaś.
      Zamarłam. Prawie dostałam ataku paniki gdy usłyszałam że on do mnie dzwonił.
      - Niech ten... Nawet nie wiem jak go nazwać.... Niech on się nawet do Ciebie
      nie zbliża, bo przysięgam że połamie mu wszystkie kości nawet te najmniejsze.
      W końcu emocje opadły i w końcu poszliśmy spać. Tym razem było spokojnie.
      Pitter objął mnie ramieniem, bardzo delikatnie, ale kiedy usnął jego ręka
      zaczęła ważyć tonę i przeszkadzała mi. I tak nie mogłam spać dlatego wstałam,
      zrobiłam to co musiałam, naszykowałam śniadanie dla Pittera w ramach
      podziękowania za te 10 dni opieki nade mną. Było jeszcze bardzo wcześnie ale
      wiedziałam ze Anna nie śpi. Zadzwoniłam do niej.
      - Cześć Anno - mówiłam półgłosem by go nie
      • shugo_chara_15 Re: Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 19:22
        - Cześć Anno - mówiłam półgłosem by go nie obudzić.
        - Cześć Angie, dawno się nie odzywałaś - odezwała się miło.
        - Dzwonię, bo chce się z Tobą dzisiaj spotkać. Poświecisz mi 2-3 godziny swojego
        dnia ? - spytałam, wciąż szepcząc. Chciałam wyjść gdy Pitter będzie na spotkaniu
        z właścicielem mieszkania.
        - No pewnie ! Gdzie i o której ?
        Ustaliłyśmy wszystkie szczegóły spotkania, ale nie powiedziałam jej po co i
        dlaczego chce się z nią spotkać.

        Pitter w końcu wstał, zjadł siadanie które mu wcześniej przygotowałam i wyszedł
        w pośpiechu. Bał się, że nie zdąży. Zawsze jest punktualny. Ja wyszłam parę
        minut po nim. Złapałam kluczyki od mojego BMW i wskoczyłam za jego kierownicę. Z
        tęsknoty za tym autem pogłaskałam deskę rozdzielczą. Odpaliłam silnik i
        pojechałam w umówione miejsce. Parę minut zajęło mi dotarcie tam gdzie musiałam.
        Anna już czekała na mnie przed wejściem do centrum handlowego. Gdy wysiadałam z
        auta powitał mnie lodowaty wiatr, od którego dostałam gęsiej skórki. Odruchowo
        naciągnęłam czapkę bardziej na uszy. Na około mnie leżały zaspy śniegu. Anna
        machała do mnie ręką z drugiej strony ulicy. W końcu udało mi się przebrnąć
        przez zaspy i dotarłam do niej.
        - Cześć Angie ! - przytuliła się do mnie w miłym geście. - Dawno cię nie
        widziałam. - dodała całując mnie w policzek.
        - Cześć Anna - odpowiedziałam jej - wejdźmy do środka. Zimno tu - zaproponowałam.
        Weszłyśmy do środka. W centrum panowała miła, świąteczna atmosfera. Na każdej
        wystawie stała ubrana choinka, ruchome schody też były udekorowane srebrnymi i
        złotymi łańcuchami. W korytarzu wata imitowała śnieg, a sztuczny mikołaj
        przyciągał gromadkę malutkich dzięki i ich matki. I pomyśleć ze za parę miesięcy
        mnie czeka to samo. Płytki na podłodze były całe mokre od roztopionego śniegu. W
        środku było dość ciepło od działającej klimatyzacji. Trudno jej nie użyć kiedy
        na zewnątrz jest 10 stopniowy mróz. Ruszyłyśmy do mojej ulubionej kawiarni.
        Często bywałam tam z Billem po pracy kiedy on albo ja potrzebowaliśmy rady.
        Usiadłyśmy przy jednym z wielu dwuosobowych stolików.
        - To o czym chciałaś ze mną porozmawiać Angie ? - Zapytała Anna wieszając swoją
        torebkę i kurtkę na oparciu krzesła. Potem złapała za menu.
        - Jest coś co muszę Ci powiedzieć, ale musisz to zachować w tajemnicy, dobrze? -
        zapytałam opierając swoją rękę na stoliku i zasłaniając jedną dłonią twarz.
        - To aż taka tajemnica, że aż musisz się zasłaniać ? - zażartowała Anna chowając
        się za menu, które trzymała w ręku.
        - Nie żartuj sobie tylko obiecaj, że nikomu nie powiesz nawet Billowi. Gdy
        wszystko sobie poukładam sama mu o tym powiem. - oparłam się mocno o oparcie
        krzesła z rękami założonymi na piersi. Usłyszałam kroki, które zatrzymały się
        przy naszym stoliku.
        - Coś podać ? - odezwała się kelnerka w zielonym fartuszku i notesikiem w
        dłoniach. Jej rude, płomienne loki podskakiwały z każdym ruchem jej głowy. Na
        plakietce widniało jej imie - Wandy. Pasowało do niej. Zielone oczy wpatrywały
        się na zmianę we mnie i w moją przyjaciółkę.
        - Dla mnie będzie cappuccino z cynamonem i babeczka z owocami - powiedziała
        radosnym głosem Anna.
        - Dla mnie woda z miętą. - odrzekłam prędko, aby tylko Wendy sobie poszła. Nie
        miałam za dużo czasu dlatego nie mogłam go marnować.
        - No więc co to za sprawa ?- zapytała An. - Obiecuje, że nikomu nie powiem. -
        dodała.
        - Jestem w ciąży... - zawahałam się przez chwilę ale w końcu wydusiłam te trzy
        słowa. Anna otworzyła szeroko oczy i rozdziawiła usta. Przez chwilę milczała,
        ale później sie odezwała.
        - Czyje będzie to dziecko ? Pittera ? I kiedy to się stało !? - Zaczęła od
        najgorszego pytania jakie mogło przyjść mi na myśl.
        - Oczywiście, że Pittera, bo z Tomem nigdy nie poszłam do łóżka. Głównie przez
        niego płakałam, ale jak głupia go kochałam. Nie wiem co mnie przy nim trzymało.
        Stało się to prawdopodobnie w Paryżu. Nie dość że to był nasz Pierwszy Raz to
        jeszcze z wpadką... - przewróciłam oczami. Ręce, które trzymałam " w krzyżyku"
        ma stoliku zatrzęsły mi się. - Chciałam Cię prosić o radę - jak ja mam to
        powiedzieć Pitterowi? Ostatnio coś go martwi, ale nie jestem pewna co. Odgrodził
        się ode mnie murem i nie wiem jak go przeskoczyć. - westchnęłam. Anna złapała
        mnie za rękę.
        - Wszystko będzie w porządku, przejdzie mu. Ja też bym się martwiła gdyby mój
        chłopak z niewiadomego powodu prawie cały czas wymiotował - zaśmiała się. Zawsze
        mogłam na nią liczyć, i zawsze ona znajdowała dla mnie czas, kiedy ja prawie
        zawsze odmawiałam jej spotkania. Wendy przyniosła nam nasze zamówienia i szybko
        zniknęła w labiryncie stolików.
        - Mam pewien pomysł, jak można mu o tym powiedzieć - zadeklarowałam się - Według
        mnie to śmieszne, ale może się udać ! - Uśmiech znów zagościł na moich ustach.
        Wypiłam w pośpiechu swoją wodę, a Anna w błyskawicznym tempie pochłonęła to co
        zamówiła. Ruszyłyśmy na świąteczne zakupy.

        Przechodziłam z Anną prawie wszystkie sklepy w poszukiwaniu prezentu dla Pitta.
        Krawaty, bielizna, afrodyzjaki nie spełniały moich oczekiwań, chociaż tego
        ostatniego On akurat nie potrzebował. Weszłam w końcu do drogerii. Gdy
        przyglądałam się niebieskiemu Str8'towi, kątem oka zobaczyła różowo-niebieski
        sklepik. WICIU - sklep z akcesoriami dla niemowląt. Szybko kupiłam to co
        musiałam : perfumy dla niego i zestaw Gillette ładnie zapakowany na prezent.
        Wyszłam czekając na Annę. Nie tylko ja szukałam prezentu " dla niego". Gdy w
        końcu wyszła wepchnęłam jej swoją torbę do ręki.
        - Poczekaj tutaj - powiedziałam i weszłam do tego milutkiego sklepu. Coś mnie
        tknęło na widok tego wszystkiego co zobaczyłam : niebieskie albo różowe
        kaftaniki, śpioszki, pajacyki, pidżamki wszystko utrzymane w tej samej gamie
        kolorystycznej. Delikatne beże mięciutkich kocyków zlewały się z bielą pościeli
        w łóżeczkach na wystawie. Już wiem jak powiedzieć Pitterowi, że będzie ojcem.
        Kupiłam to co chciałam, a kasjerka od razu wiedziała co chcę zrobić, kupując te
        maleńkie bielusieńkie buciki.
        - Jeszcze nie wie ?- zapytała, zawiązując na nich słodką maleńką kokardkę.
        - W ten sposób chcę mu powiedzieć. To dopiero będzie dla niego niespodzianka.
        Przynajmniej mam taką nadzieje. - odpowiedziałam uśmiechając się. Wzięłam swój
        cenny zakup i wyszłam myśląc tylko o jutrzejszym dniu i o tym jaką minę zrobi
        Pitt kiedy się o tym dowie.

        Gdy tylko weszłam do domu zobaczyłam Pitta w fartuchu i stojącego przy kuchence.
        W powietrzu rozchodził się przemiły zapach pieczonego mięsa. Kiedy schowałam
        prezenty w bezpiecznym miejscu poszłam się z nim przywitać.
        - Cześć skarbie - cmoknęłam go w policzek - Pięknie pachnie - wciągnęłam nosem
        jak najwięcej tego ostrego zapachu.
        Kiedy obróciłam się by usiąść koło niego na blacie, na stole zobaczyłam już 3
        upieczone i udekorowane ciasta gotowe do zjedzenia, a obok nich... PIEROGI. Nie
        jadłam ich już chyba wieki.
        - Cześć słonko - powiedział po dłuższe chwili. W końcu chyba się rozchmurzył bo
        widziałam szczery uśmiech na jego twarzy.
        - I jak poszło spotkanie ? - zapytałam, go i spojrzałam w jego oczy które
        właśnie podniósł by na mnie spojrzeć.
        - Całkiem nieźle. - odpowiedział - Chyba nawet się tam przeprowadzimy. Prawie
        wszystko już załatwiłem jeszcze tylko pieniądze - dodał i znów się do mnie
        uśmiechną. Ten uśmiech jest wspaniały. Kocham go.
        - Pieniądze ? Myślałam, że chcesz je od niego wynająć...- powiedziałam. Byłam
        niepewna i miałam niekompletne informacje.
        - Nie, nie chce go wynająć... Chce go kupić,żebyś sie nie musiała martwić, że za
        rok skończy nam się umowa, i trzeba się będzie przeprowadzić. Dlatego uważam, że
        kupienie tego mieszkania to całkiem niezły pomysł. - odpowiedział mi pewnym,
        stanowczym głosem nie odrywając wzroku od garnka i gotującej się w nim
        czekoladowej mazi.
        - Ale z kąd weźmiemy na nie pieniądze ? Co prawda mam jakieś tam oszczędności,
        ale to na takie mieszkanie na pewno nie wystarczy. - Spuściłam głowę w dół.
        Marzenie o wspólnym gniazdku prawię zniknęło.
        • shugo_chara_15 Re: Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 19:26
          - Nie martw się tym słoneczko - pocałował mnie znienacka w policzek - nie
          będziesz się musiała do niczego dokładać. Ja mam pieniądze na to mieszkanie.
          Oszczędzałem na nie prawie całe życie. - dodał podnosząc garnek do góry i
          podchodząc do jednego z ciast. Polał je czekoladą, aż ślinka sama ciekła. Jednak
          u mnie to miało odwrotny skutek. Zwymiotowałam całe śniadanie i mój żołądek z
          powrotem był pusty. Przesiedzieliśmy cały wieczór rozmawiając w kuchni a Pitter
          cały czas coś pichcił. Aż skręcało mnie od tych wszystkich zapachów. W końcu
          położyliśmy się spać, a ja z utęsknieniem czekałam jutrzejszy wieczór.

          Gdy stałam i włożyłam moje zmarznięte stopy do miękkich i ciepłych kapci, w
          salonie zobaczyłam Pittera ubierającego naszą pierwszą, wspólną choinkę. Ja
          zaczęłam wszystko szykować, ustawiać i sprzątać jak przystało na porządną Panią
          domu. Pit nie sprzeciwiał się już temu, że sprzątam lub cokolwiek robię.
          Uszanował moją decyzję i to, że ja też chce pomóc w świętach, w końcu to
          magiczny czas pełny rodzinnego ciepła, a nasza rodzina niedługo się powiększy.

          Nastała godzina 18.00. Wszystko już było gotowe, stół przykryty, choinka ubrana,
          prezenty pod nią położone, ciasta schłodzone, świece zapalone, opłatek jest tam
          gdzie powinien. Złożyliśmy sobie najserdeczniejsze życzenia min. życzyliśmy
          sobie wspólnego, długiego życia, powiększenia rodziny, dużo pieniędzy i takie
          tam. Po skończonej kolacji przyszedł ten moment na który czekałam. Serce waliło
          mi jak szalone. Pitter pierwszy podał mi prezent z pod choinki. Ręce mi się
          zatrzęsły. Otworzyłam pudełko. Były w nim te same diamentowe kolczyki których
          nie chciałam przyjąć na naszej pierwszej randce. Następnie z kieszeni wyciągną
          tym razem mniejsze ale też czerwone, zamszowe pudełeczko. Czy on chcę zrobić to
          o czym ja myślę ? Uklękną przede mną. Nogi zrobiły mi się jak z waty, cała się
          trzęsłam i mimowolnie usiadłam na skórzanej sofie. Serce waliło mi jak młot.
          Myślałam że Pitt za chwilę je usłyszy.
          - Angie, wiesz, że jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie i nigdy nie
          chciałbym Cię stracić. Dlatego kieruję do Ciebie moją gorącą prośbę. Czy
          wyjdziesz za mnie Angie - najważniejsza osobo w moim życiu ? - otworzył przede
          mną to maleńkie pudełeczko, które skrywało w sobie naprawdę wielki skarb. Złoty
          pierścionek nad którym górował brylant odbijający w sobie płomienie kominka.
          - Tak !- krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. Teraz oboje klęczeliśmy na
          białym, puchatym dywanie. Odciągną mnie od siebie, złapał moją prawą dłoń i
          wsuną mi na palec ten przepiękny pierścionek. Cała dygotałam. Nie mogłam
          uwierzyć ze Pitter to zrobił. OŚWIADCZYŁ SIE MI! MI ! a nie żadnej innej ! Ah...
          Teraz dopiero zaczynam kochać życie. Przyszedł czas na moje prezenty. Z
          początku nie chciał ich otworzyć, ale w końcu go do tego zmusiłam. Gorąco
          podziękował mi za perfumy i zestaw ale nie wiedział, że jest jeszcze jedna
          niespodzianka.
          - Dziękuje - powiedział całując mnie czule w policzek.
          - Zaczekaj z podziękowaniami. To nie koniec. Poczekaj tutaj. - kazałam usiąść mu
          na kanapie a sama poszłam do sypialni i z nocnej szafki wyciągnęłam
          najważniejszy prezent. Gdy weszłam do salonu Piter czekał tam na mnie i ze
          zdenerwowania potrząsał nogą którą trzymał jedną na drugiej. Schowałam to
          maleńkie pudełeczko za plecami i pomału do niego podeszłam. Kucnęłam przed nim
          wyciągając ręce przed siebie. Wziął ode mnie malusieńki pakunek.
          - Co to? - zapytał ze zdziwieniem
          - Otwórz... - powiedziałam drżącym głosem. Potulnie wykonał moje polecenie
          delikatnie zrywając skrawki opakowania. Otworzył pudełko. Przez całe ciało
          przeszedł mnie ciepły dreszcz po czym on zareagował na widok maleńkich bucików.
          - Żartujesz, prawda ? - Zapytał mnie drżącym od radości głosem. Widziałam jak na
          jego twarzy maluje się mój ukochany uśmiech.
          - Nie, naprawdę zostaniesz ojcem - uśmiechnęłam się , ale dalej kucałam. Jego
          dłonie dotknęły mojej szyi i zsunęły mi się do samych nadgarstków. W końcu jedną
          dłonią złapał mnie za talię, a druga chwycił mnie delikatnie za podbródek i
          uniósł moją twarz. Wiedziałam dokładnie co ma zamiar zrobić zanim zdążył się
          ruszyć. Przycisną swój rozpalony policzek do mojego i szepnął mi do ucha:
          - Dziękuję, to wymarzony prezent. Mam nadzieje, że to będzie dziewczynka.
          Powoli cofnął się aż w końcu zetknęliśmy się ustami. Starał się zrobić to
          delikatnie, ale nic mu z tego nie wyszło. Popchnął mnie delikatnie na dywan by
          było nam wygodniej. Pitt wodził rękoma po mojej skórze, powodując żar. Moje
          dłonie znalazły schronienie w jego włosach, a nogi zawiązały mu się wokół
          bioder. Przenieśliśmy się w takiej pozycji do sypialni nie przerywając tej
          namiętności. Pożądanie wypełniło cały nasz umysł. Moje dłonie zadarły do góry
          koszulę Pitta. Moje dłonie znalazły w końcu jego rozżarzoną skórę na brzuchu,
          której tak bardzo pragnęły. Poczułam jego dłonie na swoich plecach... I tak, ten
          piękny i pełen namiętności wieczór zakończył się spełniając moje dwa największe
          marzenia.


          DEDY DLA : zapałka07 i gucik13sercekiss
          • zapalka07 Re: Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 20:01
            cudny rozdział smile. ha! wiedziałam , że Angie będzie w ciązy . czekamm z niecierpliwością na dalsze częsci. i dzięki za dedykacjekisskisskisskisskiss
            • sysiek4444 Re: Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 20:07
              Shugo ! jesteś świetna !
              Powinnas już dawno zostać pisazem !
              Bo jak czytam romansidło , czuje sie jakbym czytala książke jakiejs slawnej albo slawnego
              pisaza króry napisal najlerpszą książke !
              Romansidlo jest moją ulubioną książką !
              kiss
              Ehhh juz sie nie moge doczekac nastepnej czejsci ^
              tej w której urdzi sie dzidziuś ^ hah kiss
              • gucik13 Re: Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 20:27
                dzięękuję !kiss
          • mylipslikesugar Re: Ksiażka Rozdział V 27.08.09, 22:08
            ahh .. jakie to romantyczne . ;*

            masz do tego dryg .. boskie . ! : )
    • an3ciaa Re: Książka 27.08.09, 22:43
      ja też piszem ksiąrzke. opowiada ona o rzyciu nastolatki z wypasionej budy.
      nazywa sie Sandra pierwsza cześć opowiada o jej poczontkach w liceum. dróga o
      wielkiej szkolnej imprze. w trzeciej Sandra zostaje gwiazdom.
      • shugo_chara_15 Re: Książka 28.08.09, 09:28
        an3ciaaa proszę Cię zwracaj uwagę na czerwone podkreślenia kiedy
        cokolwiek piszesz bo twoje błędy ortograficzne, dziecko drogie, aż kują w
        oczy.... Od tego są te czerwone pokreślenia żebyś wiedziała gdzie
        rodzisz błąd w pisowni !!!!! PROSZĘ CIE razisz moje oczy w tym momencie
        !scianasciana
        • skrzacina Re: Książka 28.08.09, 09:58
          shugo aż mi wypadł kabel od internetu. ;dd
          też chce dedykację. ;dd
          PISZ DALEJ! : D
          • cullen_bella Re: Książka 28.08.09, 10:40
            To jest cudowne !! Pisz więcej, proszę . I ja też bym chciała dedykację smile A jak już
            zostaniesz sławną pisarką, to powiesz w jakimś wywiadzie, że Twoje koleżanki z kotek.pl
            Cię wspierały ??kiss
            • bella96 xD 28.08.09, 10:41
              heh.. no.. Bella masz rację, mam nadzieję,że o nas nie zapomni! smile
        • an3ciaa Re: Książka 28.08.09, 14:26
          zasady som dla debili
    • miley120 Re: Książka 28.08.09, 10:59
      chętnie poczytałabym to co już napisałaśsmirk
    • kinia1313 Re: Książka 28.08.09, 11:54
      Całkiem to lubię, a całość wypada dosyć ciekawie. Nie chce być krytyczna, ale
      nie można wczuć się w sytuacje brak mi opisów emocji, a uczucia są nie jasne.
      Wiele w życiu już przeczytałam i mam już wyrobiony gust. Mam nadzieje, że to
      opowiadanie będzie rozkwitało.
      smile
      • shugo_chara_15 Re: Książka 28.08.09, 16:41
        kinia1313 wiem, że to "coś" co pisze nie wszystkim musi się podobać wink Ale to
        pisanie nie jest w cale takie łatwe jak sie wydaje. Trudno opisać np. uczucie
        "motylków w brzuchu" kiedy Angie widzi Pittera, albo zdenerwowanie i nienawiść
        kiedy spotyka Toma. Nie jestem jakąś tam wykwalifikowaną pisarką i nie wszystko
        dam radę zrobić ale w następnej części będe starała się zadowolić wszystkich wink
        Pozdrawiam i mam nadzieje, że nie zrazisz się kiedy jakiś rozdzialik mi nie
        wyjdzie winksercekiss
        • kinia1313 Re: Książka 28.08.09, 17:07
          Teraz wyszłam na tą co się wymądrza, ale sama piszę opowiadania. Naprawdę
          ciekawie piszesz, widać ile w to wkładasz sił.kiss
          • shugo_chara_15 Re: Książka 28.08.09, 18:04
            Staram się jak mogę, żeby tylko to się podobało. Może kiedyś ktoś doceni to co
            robię.
            Pozdrawiam kinia kissserce
          • sweetashley Jesteś świetna ;] 28.08.09, 18:21
            Shugo jesteś niesamowita ;] Naprawdę szkoda że ja tak nie potrafię pisać tongue_out
            Niestety jestem za pusta tongue_out no ale nie oto się rozchodzi tongue_out<br /><br />
            <br />

            Jest mi przykro bo prosiłam o dedyk ale jej nie dostałam crying(crying(płacze)<br />
            Może następnym razem ;]?? smile<br />
            Naprawdę świetna część i nie chce się wymądrzać bo wiem że ciężko jest
            pisać książke ale czasami zbyt często się powtarzasz ;] fajnie by było gdyś
            nie wstawiała powtórek bo jak są to już wracam do świata rzeczywistego a tak
            to żyje życiem tej o to wspaniałej książki
            tongue_out a co do kini1313 to
            przepraszam ale sądzę że Shugo dobrze opisuje pomieszczenia ,sytuacje i
            emocje ponieważ ja potrafię sobie dzięki nim wszystko wyobrazić dlatego wiem
            że sa dobre ;]
            <br />
            ciesze się że znowu napisałaś bo już się nie mogłam doczekać ;]<br />
            Wiesz może kiedy powstanie następna część ?;]<br />
            Bo nie mogę się doczekać //;]<br />
            Pozdrawiam Cię Serdecznie i proszę o dedykację jakiej wcześniej nie
            miałam okazji otrzymać<br /><br />
            <br />
            Przy okazji Anecia ile ty masz lat Twoja pisownia mnie przeraża ;/ I
            nie chciała bym raczej zobaczyć Twojej książki jeśli miałoby być w niej tyle
            błędów ortograficznych ;/ Popracuj trochę ;]
            • shugo_chara_15 Re: Jesteś świetna ;] 28.08.09, 19:00
              Obiecuję, że teraz będzie dla ciebie dedykacja ashley, Nie wypatrzyłam cię w
              tych wszystkich komentarzach jakie tu mam. I dziękuje za ocenę. Każda jest dobra
              wink Jeżeli się spręże i wszystko będzie tak jak być powinno, VI część będzie już
              dziś wieczorem koło 20 wink
              pozdrawiam SHUGO kissserce
              • sweetashley ;];];] 28.08.09, 19:46
                O 20... to wspaniale ;] Szybko tworzysz ;] Tak w krótkim czasie a tak
                nieziemsko ;]<br />
                To już dziękuję za dedykacje i rozumiem że w tylu tu komentarzach to mnie nie
                dostrzegłaś ;]<br />
                Ja juz się nie mogę doczekać i podejrzewam że inni też ;]<br />
                Pozdrawiam Gorąco ;]
              • mylipslikesugar Re: Jesteś świetna ;] 28.08.09, 19:48
                no jasne że chcemy przynajmnie ja chce smile
                • sweetashley Re: Jesteś świetna ;] 28.08.09, 19:53
                  To już niedługo ;]<br />
                  a i przepraszam za pomyłke gdzie napisałam "chciałabym" po nie zastanawiałam się
                  nad pisownia i rodzieliłam słowo...Wybaczcie ;]
                  • shugo_chara_15 Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:09
                    Na samym początku żebym nie zapomniała dedy dla :
                    skrzacina
                    cullen_bella
                    sweetashley

                    Miłego czytania drogie panie :

                    Rozdział VI
                    "Szczęśliwego nowego roku !"

                    Obudziłam się w łóżku tuż u boku mojego narzeczonego. Narzeczonego! Do tej pory
                    nie mogę uwierzyć w to co wydarzyło się 3 dni temu. Emocje jeszcze nie opadły.
                    Moje serce dalej biło jak szalone, a ręce trzęsły mi się z nerwów.Wychodzę za
                    mąż ! - chciałam wykrzyczeć to całemu światu. Ja, szara myszka, osoba, której
                    nikt szczególny nie doceniał, nie zwracał uwagi. Wszystko zaczęło się dla mnie
                    układać. W końcu jestem szczęśliwa i to jeszcze jak ! Miałam ochotę krzyczeć,
                    piszczeć, skakać ku niebu. Uśmiechnęłam się tylko do siebie czując jak Pitter
                    dopasował się do kształtu mojego ciała. Był tak blisko, nic nas już nie
                    rozdzieli. Tylko śmierć była do tego zdolna, ale z nim chciałam przeżyć jak
                    najdłużej, nawet i wieczność. Pitter cicho oddychał tuż za moimi plecami. Czułam
                    jego ciepły oddech na mojej szyi. Jego prawa ręka wylądowała na mojej tali,
                    kiedy ja leżałam na lewym boku z prawą ręką pod głową. Miękka, atłasowa pościel
                    delikatnie okrywała nasze wtulone w siebie ciała, teraz stanowiliśmy jedność.
                    Nie ruszałam się zbytnio, bo nie chciałam go obudzić. Oddychałam równo lecz
                    płytko. Serce dalej waliło jak młot. Dłonią pogłaskałam mój zaokrąglony
                    brzuszek. - Dzień dobry. Jak się spało? - powiedziałam sobie w głowie? Jak ktoś
                    taki jak ja mógł tworzyć w sobie nowe życie? Na takie słodkie, bezbronne
                    maleństwo powinno się najpierw porządnie zasłużyć, a ja zbyt mało dobrego
                    zrobiłam. Na okrągło tylko obarczałam swoimi problemami innych, a sama nie
                    potrafiłam pomóc nikomu kto tego potrzebował. Przez te trzy lata z tym...
                    Łajdakiem byłam kłębkiem nerwów. Czasami w ogóle nie jadłam, nie piłam, nie
                    spałam, byłam oślepiona przez miłość do niego. Nic nie widziałam, nawet tego jak
                    bardzo mnie krzywdził, ale teraz jest już na szczęście dobrze, jestem
                    szczęśliwa. Otoczona miłością najbliższych mi osób i jednego, jeszcze
                    nienarodzonego dziecka - połączenia cech moich i Pittera. Poczułam muśnięcie
                    delikatnych ust na mojej szyi. Tam gdzie mnie dotkną zostawała smuga palącego
                    ognia. Byłam tak blisko niego, że czułam jak ten żar dochodzi także do dziecka.
                    Pitter wsunął mi pod koszulkę swoją miękką dłoń i przesunął nią po moim
                    brzuszku. Oparł głowę na łokciu i pocałował mnie w policzek. Przeszły po mnie
                    ciepłe dreszcze.
                    - Cześć słoneczko. - znów obdarował mnie pocałunkiem tym razem w kącik moich
                    uśmiechniętych ust. Było mi z nim tak dobrze... Wzięłam głęboki wdech, by
                    opanować podekscytowanie, ale i tak ręce trzęsły mi się z nerwów. Zacisnęłam je
                    w pięści. Obróciłam się cała twarzą do Pittera by spojrzeć na niego, on właśnie
                    robił to samo. Jego wielkie szmaragdowe oczy wpatrywały się głęboko w moje. Nie
                    mogłam po prostu oderwać od niego wzroku. Nie mogłam powstrzymać mojej dłoni,
                    która delikatnie złapała za jego twarz, potem prześlizgnęła się po jego gładkiej
                    skórze na szyi, barku i nagiej klatce piersiowej. Widziałam jak w ślad za moimi
                    zimnymi palcami na jego rozpalonym ciele pojawia się gęsia skórka. Zatrzymałam
                    swoją dłoń na jego mięśniach brzucha, które falowały w rytmie jego oddechów.
                    Pitter uniósł swoją dłoń i przyłożył mi ją zewnętrzną stroną do policzka.
                    Złapałam ją oburącz i przycisnęłam ją mocniej do siebie. Zamknęłam oczy i
                    przytuliłam się do niej. Chyba dobrze zrozumiał moje zachowanie bo już parę
                    sekund później siedziałam na nim okrakiem z rękoma opartymi na jego ramionach.
                    Pitter wstał do pozycji siedzącej i przytulił mnie mocno tak jak siedziałam.
                    Nie musiałam zmieniać pozycji było mi tak bardzo wygodnie. Ciepło jego ciała
                    rozlewało się dookoła mnie, było wszędzie bo Pitter był wszędzie. Dopiero teraz
                    zdałam sobie sprawę z tego, że on jest skarbem - czymś najcenniejszym dla mnie.
                    Kamieniem niespotykanym na całym świecie. Najdroższym diamentem którego nikt
                    inny nie będzie miał.
                    - Nigdy mnie nie opuszczaj - szepnęłam, i pocałowałam jego ucho. Teraz jemu
                    przeszły ciarki po plecach. Poczułam jak zadrżał. Wiedział, że nie mogę mu dać
                    teraz tego czego pragnie. Powstrzymywał się, czułam to, czułam jak stara się
                    całować delikatnie moją szyję i bark.
                    - Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię teraz pragnę. - wyszeptał kiedy nasze
                    policzki się zetknęły.
                    - Wiem, przepraszam - odpowiedziałam mu wzdychając. Opuściłam głowę w dół. Nagle
                    zrobiło mi się przykro. Mogłam go nie prowokować. To trudne dla mnie tak samo
                    jak i dla niego. Zeszłam mu z kolan i usiadłam na krawędzi łóżka chowając twarz
                    w dłoniach, potem odgarniając włosy z czoła. Wstałam, włożyłam swoje stopy w
                    miękkie kapcie. Poszłam do kuchni i z lodówki z nierdzewnej stali wyciągnęłam
                    butelkę zimnej wody. Może to, chodź troszeczkę ochłodzi mój ognisty temperament.
                    Ale gdyby tutaj była jakaś inna kobieta na pewno nie oparła by się takiej
                    pokusie jakim jest Pitter. Mężczyzna o śniadej karnacji, czarnych włosach i
                    wielkich szafirowych oczach. Jego mięśnie były tak pociągające, że nie sposób
                    było ich nie dotknąć. Dwoma palcami dotknęłam swoich ust przypominając sobie te
                    pocałunki. Zaśmiałam się sama do siebie, biorąc łyk lodowatej wody.
                    Pełno pudeł leżało na płytkach w przedpokoju, w końcu wyprowadzaliśmy się. Nie
                    mogłam stać bezczynnie i nic nie robić. Zaczęłam zapełniać pudło, za pudłem tu
                    moimi rzeczami, tam Pittera. w ciągu kilkunastu minut lub godziny, nie byłam
                    pewna dawno nie spoglądałam na zegarek, sypialnia została opróżniona, łazienka
                    też, przepełniona rzeczami jest teraz tylko kuchnia. Zaczęłam zwozić windą,
                    kolejne pudła z rzeczami, a faceci z firmy przeprowadzkowej starannie okładali
                    jej na naczepie furgonetki. Pitter pomagał im zabrać meble z mojego salonu i
                    sypialni, łazienkę zostawiam urządzona przeze mnie, i tak będę musiała sprzedać
                    to mieszkanie, by chociaż troszeczkę dołożyć się do naszego nowego mieszkania.
                    Pitter miał wpłacić zaliczkę 50 000 $ do 15 stycznia. Gdy mieszkanie już było
                    zupełnie puste, pstryknęłam kilka fotek moim aparatem cyfrowym i wyszłam
                    zamykając po raz ostatni te drzwi na klucz. Tym samym gestem zamknęłam kolejny
                    smutny na początku, tragiczny w rozwinięciu i szalony w zakończeniu rozdział
                    mojego życia. Powolnym krokiem weszłam do windy. Już nigdy tu nie wrócę -
                    przyrzekłam sobie. Zbyt dużo smutnych wspomnień wiązało się z tym miejscem.
                    Miałam nadzieje, że razem z tym mieszkaniem zostawię za sobą wspomnienia z Tomem.

                    • sweetashley Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:10
                      Już jest!!! Dziekuje za dedykacje teraz bede czytac smile
                    • shugo_chara_15 Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:14
                      - Wszystko zabrałaś, skarbie? - zapytał Pitter obejmując mnie ramieniem.
                      - Tak, wszystko jest w furgonetce. - odpowiedziałam otwierając swoje BMW. Nie
                      miałam ochoty go tu zostawiać.
                      - No to jedziemy ! - krzyknął i wsiadł do swojego srebrnego Porsche.
                      Jechaliśmy w szyku jakieś dobre 2 godziny. Pitter miał ciężką nogę na pedale
                      gazu, bo ja jadąc 100 km/h nie mogłam go dogonić. Furgonetka wlokła eis za nami
                      niemiłosiernie. Ja już szybciej jeżdżę, chociaż muszę szybko przejeżdżać przez
                      Nowy York by nie stać w porannych korkach.
                      W końcu wyjechaliśmy za miasto. Trochę się zdziwiłam, bo myślałam, że mój
                      narzeczony znalazł coś w mieście. Teraz będę musiała wstawać o 5 rano, by na
                      9.00 dostawać się do pracy. Byłam zaskoczona. W końcu zjechaliśmy z głównej
                      drogi i jechaliśmy przez las, 300 metrów pod górę.
                      - No ładnie... - powiedziałam sama do siebie, uderzając ręką w kierownicę.
                      Ujrzałam piękny dom z beli stojący na wzgórzu w środku gęstego lasu. Okna były
                      tak wielkie, że sięgały od dachu, po samą podłogę. I on miał na myśli średnie,
                      dwupoziomowe mieszkanko z dwoma łazienkami i trzema sypialniami? Zrobił mnie w
                      bambuko ! Był tak duży, że spokojnie pomieściłby 8 osobową rodzinę. Spadzisty
                      dach domu był porośnięty mchem, ale beż drewna przebijała się na zewnątrz. Tuż
                      obok były garaże na 2 samochody i kamienisty podjazd. Zabrakło mi tchu.
                      Zaparkowaliśmy swoje samochody w przeznaczonym do tego garażu. Wysiadłam z
                      mojego BMW i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam nawet nie zwracając uwagi na
                      wołającego mnie z boku Pittera.
                      - Czekaj, Angie ! - wołał wysiadając z samochodu. Nacisnął przycisk na pilocie,
                      a kierunkowskazy radośnie zabłysnęły. Usłyszałam tylko delikatne "KILK".
                      - Ej, co się stało ? - zapytał gdy podszedł do mnie i złapał mnie za dłonie. -
                      Coś jest nie tak ? Nie podoba ci się ? - zapytał smutno. Strasznie szybko
                      zmieniał swój humor. Już nie wiedziałam czy jest szczęśliwy czy zaniepokojony
                      moim zachowaniem. Nie popatrzyłam na niego ani przez chwilę. Wzrok utkwiłam w
                      swoich białych adidasach. Pitter złapał mnie za brodę i zmusił bym na niego
                      spojrzała.
                      - C O J E S T ? - powtórzył swoje pytanie, a jego szmaragdowe oczy zabłysły od
                      promieni słońca które chowało się za drzewami.
                      - Powiedziałeś, że to średnie mieszkanie z trzema sypialniami i dwoma
                      łazienkami, a nie willa która ma - spojrzałam na dom by chociaż troszeczkę
                      oszacować jego rozmiar. - jakieś 200 metrów kwadratowych !- krzyknęłam, ale
                      przed tym cofnęłam się o dwa kroki. Nie chciałam krzyczeć mu prosto w twarz.
                      Mężczyźni z firmy przeprowadzkowej obserwowali naszą kłótnie z odległości stu
                      metrów. Nie chcieli nam przeszkadzać. Jeden z nich usiadł nawet na masce furgonetki.
                      - Przepraszam, powinienem Ci powiedzieć. To miała być niespodzianka... -
                      posmutniał. Odezwały się moje wyrzuty sumienia.
                      - Nie, to ja przepraszam. Nie powinnam na Ciebie wrzeszczeć tylko podziękować za
                      ten wspaniały dom. - stanęłam na palcach, by dosięgnąć jego ust. Ten od razu
                      mocniej mnie do siebie przycisną i wziął na ręce.
                      - Panowie idziemy ! - krzyknął do mężczyzn z tyłu i szli w ślad za niosącym mnie
                      Pitterem.
                      Zdumiona popatrzyłam jeszcze raz na jego twarz. Malował się na niej mój ukochany
                      uśmiech. - Eh... - westchnęłam. Nie nadążałam za jego szybkimi zmianami
                      nastrojów. Był co najmniej jak kobieta w ciąży, ja też nie byłam lepsza.
                      Rozejrzałam się szybko dookoła, bo obejrzeć okolicę domu. Wszędzie były drzewa i
                      krzewy, chociaż z miejsca w którym aktualnie staliśmy było widać zjazd z głównej
                      drogi. Weszliśmy do środka przez przeszklone drzwi. W oczy od razu rzucił mi się
                      ogromny kominek, jak w starych wiejskich chatkach - cały obłożony szarymi
                      kamieniami. Idealnie oddawał zimową atmosferę minionych świąt. Ogromna
                      przestrzeń była do wykorzystania a my nie mieliśmy aż tylu mebli by ja zapełnić.
                      Na przeciwko drzwi zobaczyłam ogromne okno. Gdy tylko Pitter postawił mnie na
                      ziemi podbiegłam do niego i zobaczyłam coś czym byłam zachwycona. Jezioro
                      wyłaniające się z pomiędzy wysokich wierzchołków drzew, skąpane w złocistych
                      refleksach zachodzącego słońca. Niebo było pomarańczowe i idealnie kontrastowało
                      z polaną która była tuż obok. Właśnie pasły się na niej sarny. jeszcze nigdy nie
                      widziałam ich aż tyle.
                      - Tu jest pięknie ! - wykrzyknęłam odwracając głowę przez ramię w kierunku Pittera.
                      - Wiedziałem, że Ci się spodoba bo masz słabość do takich widoków. - Wskazał
                      palcem widok za oknem.
                      - Dziękuje. - powiedziałam przytulając się do niego z całej siły.

                      Kilka dni zajęło nam ustawienie wszystkiego na swoich nowych miejscach.
                      Musieliśmy dokupić jeszcze parę mebli i rzeczy codziennego użytku. W końcu
                      mogliśmy spokojnie usiąść przed prawdziwym kominkiem i ogrzać swoje zmarznięte
                      dłonie przy ciepłych płomieniach. By było jeszcze lepiej zrobiłam gorącą
                      czekoladę, bo to pije się w mroźne dni. Siedziałam między nogami Pittera,
                      oburącz trzymając kubek parującego napoju. Postawiłam go sobie na kolanach, bo
                      nie chciało mi się wstawać do stolika, by go odstawić.
                      - Chciałam Cię o coś zapytać. Wiem, że pewnie się nie zgodzisz, ale warto
                      spróbować.- powiedziałam po chwili opierając się o jego brzuch plecami.
                      - O co chodzi ? - powiedział, odstawiając swój kubek na stolik.
                      - No bo wiesz... - zaczęłam - teraz mamy dużo miejsca, jesteśmy szczęśliwa parą,
                      wszystko zaczyna się układać i w ogóle... - ciągnęłam.
                      - Daruj szczegóły, przejdź do sedna - ponaglił mnie Pitter.
                      - No, bo pomyślałam, że moglibyśmy urządzić sylwestra. - wydusiłam w końcu.
                      - hm... - wydał odgłos zastanowienia. - To nawet nie taki głupi pomysł. Miejsce
                      jest, środki są to na co czekamy? - zażartował ściskając mnie w pasie.
                      - Mama będzie miała pełne ręce roboty - zaśmiał się głaszcząc mnie po brzuszku.
                      Cieszyłam się, że przyjął to w taki a nie inny sposób. W końcu to jego dziecko
                      urodzi się za 7 miesięcy.

                      Przekonanie Pittera do urządzenia noworocznej imprezy i jednocześnie
                      parapetówki, nie poszło tak źle jak myślałam. Następnego dnia zabrałam się za
                      urządzanie przyjęcia, bo w końcu mieliśmy 31 Grudnia. Obdzwoniłam wszystkich
                      moich najlepszych znajomych, łącznie z moim szefem. Pitter też nie oszczędzał na
                      ilości osób które zapraszał. Zgromadziliśmy zapasy jedzenia i szampana. Chipsy,
                      mini kanapki, szaszłyki i wszystko to, bez czego nie może odbyć się żadna
                      impreza było na miejscu. Przebrałam sie w moją ulubiona sukienkę, a Pitter ubrał
                      nienaganną białą koszule i dżinsy. Jak się później tłumaczył nie chciał czuć się
                      skrępowany we własnym domu, dlatego ubrał sie luźnie. W sumie przyszło jakieś 30
                      osób. Bill przyprowadził swojego nowego partnera Kyle'a, który od razu zrobił
                      bardzo dobre pierwsze wrażenie. Anna przyszła z Crissem chociaż on nie
                      odstępował jej nawet na krok. Mój szef Joe z żoną Katie przynieśli nawet coś do
                      jedzenia. Pitter zaprosił naszych wspólnych znajomych z wypadu do Paryża. Gion,
                      Florence i pare innych osób. Bernard i Robert z NY R&G Designers również
                      przyszli, reszty imion nie zdążyłam zapamiętać.

                      Wszyscy bawili się znakomicie, zwłaszcza kiedy wszystkim obwieściliśmy wieści że
                      sie pobieramy i że jestem w ciąży.
                      Oczy Anny po tych wieściach zrobiły się tak wielkie, jak 5 zł. Miała do mnie
                      żal, że od razu do niej nie zadzwoniłam ale jakoś to przeżyłam.

                      Wszystkie szampany wystrzeliły kiedy wybiła północ. Wszyscy śmiali się,
                      żartowali i składali sobie noworoczne życzenia. Po jutrze trzeba będzie iść do
                      pracy. Położyłam się gdy tylko wszyscy sie rozeszli. Całe jedzenie wyparowało.
                      Alkohol został nietknięty, wszyscy prowadzili. W sumie ja też dobrze się
                      bawiłam. Umyłam sie i poszłam do łóżka myśląc tylko o tym jak jutro rozpocznie
                      sie kolejny dzień.


                      • zapalka07 Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:31
                        spoko . .. czekam na dalsze big_grin
                      • sweetashley Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:31
                        heh wiem dlugo czytalam tongue_out naprawde swietne, cudne, wspaniale, niesamowite
                        itp;]<br />
                        Znow czekam na wiecej ;]<br />
                        Wiesz moze kiedy napiszesz nastepny rozdzial ?? nie chce cie poganiac ale nie
                        moge sie doczekac ;]<br />
                        Dziekuje i jeszczraz dziekuje za dedykacje i mama nadzieje ze nastepnym razem
                        tez ja otrzymam ;]<br />
                        Pozdrawiam kiss
                        • sysiek4444 Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:37
                          Shugoo <3
                          Swietny rozdzial !!!! ^^
                          Czekam na nastepnyy kiss kiss
                          Ai prosze dedyka w w rozdziale co bedzie `dzidzius` ^^ haha big_grin
                        • shugo_chara_15 Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:38
                          Oj oj oj ... jak słodko ahley. Nie przesadzaj bo sie rozpłynę big_grinkissserce
                          Dzięki za pozytywny komentarz. A następny rozdział? nie wiem kiedy będzie crying jbc
                          to wcześniej poinformuję kiss
                          • sweetashley Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:45
                            Ja na to forum wchodze codziennie wink zeby nie przegapic nowych rozdziałow wiec
                            bede czekać;];] <br />
                            I jakbyś mogła to prosze o dedykacje do kożdej nowej części tongue_outtongue_out To nie żart
                            jestem Twoja wielką fanką Shugo mam nadzieje że jak juz bedziesz slawna a to
                            pewne wink to o mnie nie zapomnisz tak ja o innych osobach zostawiajacych komenty
                            smile Pamietaj Kochamy Cie tongue_outtongue_outsmile
                            • shugo_chara_15 Re: Ksiązka rodział VI 28.08.09, 20:48
                              Dziękuję Ashley kissserce
                              Tylko nie zamień sie w takiego PSYCHOFANA jak sysiek :p big_grinbig_grin nie no żart.
                              Mam radoche ! mam pierwszego fana ! WOW !big_grinbig_grin
                              • bella96 cudowne! 28.08.09, 20:54
                                No chyba żartujesz... a ja to niby co? Jestem bardzo, bardzo przejęta tym co
                                piszesz, czytam twoje rozdziały kilka razy. Znam je chyba na pamięć.. są
                                piękne! wszruszające! cudnowne! Ja jestem kolejną fanką kiss
                                • shugo_chara_15 Re: cudowne! 28.08.09, 20:57
                                  O WOW ! mój drugi fan ! kissserce
                                  grono się poszerza ! heh.
                                  Kocham was wszystkie ;** Baby niedobre xD.
                                  • bella96 Re: cudowne! 28.08.09, 20:58
                                    Grono składa się nie tylko z dwóch osób, jest ich więcejserce
                                    • shugo_chara_15 Re: cudowne! 28.08.09, 20:59
                                      Ja tam nie wiem tongue_out
                                      Tylko ty i ahley sie do mnie przyznajecie kisskissserce
                                      Więc nie wiem ilu ich jest.
                                      • sysiek4444 Re: cudowne! 28.08.09, 21:02
                                        Shugo , a ja to co ! czyżbyś zapomniała o swojej psyhofance ? xDD
                                        Jak mogłas ! cry
                                      • sweetashley Re: cudowne! 28.08.09, 21:02
                                        Shugo my tu wszyscy fanami jestesmy;] Poprostu cie kochamy.. <br />
                                        Ja tak samo jak Twoja 2 fanka Wiadomo( ja 1 ;];];] (ZASZCZYT;];];] ) Czytam
                                        Twoje teksty po kilka razy ;]<br />
                                        :kisskisskisskisskisskisskisskisskisskisskisskiss<br />
                                        Psychofanka tongue_out Zart ;] ale nie wiem jak bedzie ;]
                                        • shugo_chara_15 Re: cudowne! 28.08.09, 21:06
                                          O właśnie SYSIEK mój psychofan ! zapomniałam ! to jest was trójka super big_grinbig_grinbig_grin
                                          ciekawe kto jeszcze sie przyzna xD.kisskissserce Dzięki dziewczyny.
                                          • skrzacina Re: cudowne! 28.08.09, 21:49
                                            ja też jestem fanką. ;dd
                                            Kongratulejszyn za to że w tym rozdziale zawarłaś dużo opisów. : D. to jest na plus. ;d
                                            w tym rozdziale wszystko jest na plus. big_grin . w reszcie chyba też. ;d\
                                            Lecz mam małą uwagę. Nie lub aż tak bardzo Pittera za idealnego. ;dd. Wymyśl mu jakąś
                                            wadę. ;dd. Rozumiem że powinien być idealny dla Angie, ale jeśli bd. zbyt idealny to potem
                                            bd. cię krytykować(jeśli wydasz tą książkę) tak jak Meyer, za to że robisz z niego Mary Sue
                                            (niewiem jak to się pisze. ;d) . Jeśli nie wiesz co to znaczy to jest to postać literacka która
                                            jest zbyt idealna. ;dd.
                                            Też oczekuję na dedykację w następnym. big_grin. i w tym kiedy pojawi się dziecko. big_grin
                                            Ale się rozpisałam. ;o .
                                            Pozdrawiam i życzę miłego pisania i weny. big_grin. kiss
    • jabluszko Re: Książka 28.08.09, 21:34
      Pisz dalej!big_grin
      Nie przepadam za tego typu książkami, ale twój styl jest świetny. Trudno byłoby rozróżnić
      czy piszesz to ty czy jakaś pisarka. Oprócz drobnych powtórzeń i błędów ortograficznych.
      Ja też zaczęłam kiedyś pisać książkę, ale mam bardzo słabą wolę i mi się już nie chciało.
      W każdym razie czekam na następny rozdział. Z dedykacją oczywiście!

      Wiesz jakie byłoby moje wymarzone zakończenie? Gdyby Angie i Bill się zeszli. Zawsze w
      romansach czy komediach romatycznych jestem za takim rozwiązaniem (to znaczy
      okazuje się, że tak naprawdę przyjaciele zawsze się kochali).
      Ale oczywiście to twoja książka i to będzie twoje zakończenie! wink Więc niczym się nie
      sugeruj. Niech to będzie zaskakujące!winkbig_grin

      No i jeszcze jedno! Masz talent! big_grin Może kiedyś napiszesz jakiś dramat, czy jakąś
      poważniejszą książkę?

      Twoja fanka: jabluszko
      • sweetashley Re: Książka 28.08.09, 22:03
        Jabluszko nie sadze zeby to bylo mozliwe Bo Bill jest gejem! Czytam wszystko
        uwaznie ;]
        • shugo_chara_15 Re: Książka 28.08.09, 22:08
          Jabłuszko chyba raczej chodziło ci o Tom'a big_grin ale już odpowiadam że nie nie
          zejdą się... tongue_out
    • jabluszko Książka 29.08.09, 13:46
      Nie chodzi o Toma. Nie lubię go szczerze mówiąc.
      Ja również czytam uważnie.
      Wiem, że Bill jest gejem, ale to chyba nie jest taka straszna przeszkoda prawda?
      Chodzi mi o to, że oboje są świetnymi przyjaciółmi i może mogliby być również świetną
      parą.
      W każdym razie ciekawa jestem zakończenia.smile
      • miqusia Re: Książka 29.08.09, 15:50
        ojezu : )
        piszesz naprawdę coraz lepiej ! : D
        początek mi się podobał, a teraz piszesz lepiej, więc
        wyobraź sobie jak mi się to podoba ^^.

        ty, za parę lat będę dumna [teraz też jestem, a co !],
        że dzień w dzień rozmawiam z Tobą na czacie : )
        że wyznajesz mi miłośc, omg, omg, że tulimy się
        w internecie, że pocieszasz mnie, gdy jest mi źle < 3

        jestem chora, aquapark cały dzień, potem spora
        dawka krzyków i nerwów źle na mnie zadziałała,
        cały dzień na komputerze o.o
        • shugo_chara_15 Re: Książka 29.08.09, 18:04
          miqusia omg omg omg nie wiem co powiedzieć skarbie kisskissserce
          Wczoraj zbiorowy uścisk był najlepszy tongue_out I dziękuję za komentarz tongue_outbig_grinwink
          • miqusia Re: Książka 29.08.09, 22:03
            ojezujezu ! aleś ty kochana < 3
            naprawdę .
            ale mi smuto za ciebie,
            dasz radę, shugoo < 3
            • shugo_chara_15 Re: Książka 30.08.09, 13:06
              miqusia nie przejmuj sie sloneczko moje <33
              jakoś damy rade... Może nic sie nie stanie ;< kisskiss
              *grupowy uścisk*
    • kararock Re: Książka 30.08.09, 16:05
      jasne dawaj to
      • shugo_chara_15 Re: Książka 30.08.09, 16:39
        To już dawno jest ...big_grin
        • cullen_bella Re: Książka 31.08.09, 12:41
          Ja jestem drugą Fanką-Bellą, twojej cudnej książki kiss Pisz więcej i więcej, bo to ci świetnie
          wychodzibig_grinsmile I jeśli nagle przerwiesz pisanie tej przecudownej książki ( w co wątpię) , to
          popadne w depresję xD Gratuluję wytrwałości, pomysłowości i co najważniejsze
          OGROMNEGO TALENTU (!!!!!!!)smilebrawobig_grin Czekam na dalsze rozdziały kiss
          • shugo_chara_15 Re: Książka 02.09.09, 20:57
            Przepraszam, ale najbliższy rozdział nie ukarze się z byt szybko... Może w
            weekend ale nic nie obiecuje... Na prawdę nie mam czasu nawet się w TYŁEK
            podrapać za przeproszeniem a na kompie siedze przez 3 min i schodze wiec nie mam
            czasu pisać... ci co wchodzą regularnie na pewno przeczytają kolejną część w
            najbliższym czasie.
            • shugo_chara_15 Re: Książka 05.09.09, 20:57
              Z dedy dla skrzacina jabłuszko sweetashleykisskiss

              Rozdział VII
              "Nieznajomy"


              Po udanym sylwestrze oboje z Pitterem spaliśmy jak susły, ale kiedy obudziłam
              się o 11:47 jego już przy mnie nie było. Na 17:00 byliśmy umówieni do Kyle'a na
              kontrolę. Musiałam mu w końcu powiedzieć, że jestem w ciąży. Czy nie szkodziłam
              mojemu maleństwu tymi tabletkami, które mi przepisał ? Oczywiście od razu
              przestałam je zażywać gdy zobaczyłam dwie, grube kreski na teście.

              Cały dzień przebiegał zgodnie z planem. Dom był posprzątany, obiad ugotowany.
              Uprane i uprasowane rzeczy właśnie zaczęłam układać na półkach kiedy Pit wpadł
              do domu z wielkim hukiem. Usłyszałam gwałtowne trzaśnięcie frontowych drzwi.
              - Zabije go ! - wrzask rozległ się po salonie, po czym echo kroków odbijało się
              od pustych jeszcze ścian.
              - Co za łajdak ! - znów usłyszałam jego donośny głos, ale tym razem był na tyle
              blisko naszej sypialni, że aż podskoczyłam. Siedziałam na podłodze z nogami
              podwiniętymi pod siebie, a przed sobą miałam rzeczy moje i Pittera, które już za
              moment miały znaleźć się w dolnej szufladzie komody. Pit wszedł do pokoju i od
              razu rzucił się na łóżko lądując plecami na atłasowej pościeli.
              - Coś sie stało ? - zapytałam nie odwracając swojej uwagi od składania kolejnej,
              nienagannej koszuli mojego przyszłego męża. Nic nie odpowiedział. Milczał.
              Schował twarz w dłoniach, po czym opuścił je bezładnie na materac. Teraz leżały
              wzdłuż jego ciała. Martwiło mnie jego zachowanie. Nigdy wcześniej tak długo nie
              milczał. Jestem ciekawa kto mu się aż tak naraził, że aż Piter wygrażał mu
              śmiercią. Usiadł na krawędzi łóżka opierając swoją głowę na pięściach. Usiadłam
              tóż obok niego.
              - Powiesz mi co się stało ? - spytałam ledwo słyszalnym głosem chcąc złapać jego
              dłoń, lecz on odepchnął ją i nerwowo wyszedł z sypialni. Słyszałam jego ciężkie
              kroki na schodach, potem brzdęk tłuczonego szkła. Od razu pobiegłam sprawdzić co
              się stało. Zobaczyłam go stojącego w tysiącach drobnych kawałeczków stłuczonej
              szklanki. Głowe miał spuszczoną na dół, a ręce zaciśnięte w pięści drżały mu z
              nerwów. Żyły na jego skroniach pulsowały w zdenerwowaniu, a usta były ściśnięte
              w cienką linię. Od razu przykucnęłam i zaczęłam zbierać kawałki stłuczonego
              szkła. Poczułam zaciśnięte ręce na moich barkach, odruchowo spojrzałam w górę.
              Szmaragdowe oczy spoglądały na mnie całe ogarnięte furią i złością. Zatrzęsłam
              się ze strachu i pot wstąpił mi na czoło. Jego dłonie z moich barków znalazły
              się na ramionach i podciągnęły mnie ku sobie. Wstałam do pozycji do jakiej mi
              kazały. Bałam się. Spojrzałam w jego rozgniewane oczy. Jego złość ogarniała mnie
              coraz bardziej i coraz bardziej sie bałam. Pit niespodziewanie przycisnął swoje
              usta do swoich i pocałował mnie zachłannie jakby zaraz miał mnie za coś zabić.
              Nie mogłam złapać tchu, a usta już poczerwieniały mi od jego pocałunków.
              Przytknął swój policzek do mojego.
              - Przepraszam - wyszeptał mi no ucha, dysząc. Czułam jak jest mu gorąco mimo
              mrozu panującego za naszym oknem. - Powiedziałabyś mi gdyby coś sie działo
              prawda? Jesteś ze mną szczera? - zapytał szeptem.
              - Tak - wydyszałam. Kamień spadł mi z serca. Myślałam, że stało się cos
              poważnego, że coś zrobi mi, a co gorsza dziecku. Mimo ulgi dalej trzęsłam się ze
              strachu. Pitter poczuł moje drżenie i przycisnął mnie mocniej do siebie.
              Nareszcie się uspokoiłam.
              - Nigdy więcej mi tak nie rób, bo umrę ze strachu - powiedziałam gdy
              wygramoliłam się w końcu z jego uścisku.
              - Dobrze - pocałował mnie w czubek głowy.

              Zadzwonił jego telefon. Postanowiłam zostawić go z nim sam na sam, a ja poszłam
              doprowadzić się do porządku przed wizytą. Gdy wchodziłam po schodach słyszałam
              jak wrzeszczy coś do telefonu, ale byłam za daleko by usłyszeć co dokładnie
              krzyczy. Nie chciałam się denerwować, ale bałam się o Pittera, że wpakował się w
              jakieś kłopoty i coś mu grozi. Kiedy już byłam gotowa do wyjścia, on dalej
              kłócił się z kimś przez telefon. Kiedy schodziłam dalej słyszałam jego głos.
              - Nawet nie jej nie dotkniesz! Nie pozwolę ci na to ! - krzyczał. Nie weszłam do
              salonu. Chciałam się czegoś dowiedzieć dlatego schowałam się za ścianą. Plecami
              cała do niej przylgnęłam by nie było mnie widać. Oparłam głowe wsłuchując sie w
              jego słowa.
              - Nie waż się ! Kiedy zobaczę Cię w jej pobliżu zabije cię ! Słyszysz ! Nawet
              za karę więzienia zapewnię Angie bezpieczeństwo i to czego ty nie mogłeś jej
              dać. Prawdziwej rodziny sku...elu ! - wrzeszczał. Nie mogłam uwierzyć w to co
              przed chwilą powiedział. Rozmawiał z Tom'em to było pewne, ale czego on jeszcze
              ode mnie chce. I czemu grozi Pitterowi ?... To wszystko było dla mnie jedną
              wielką zagadką. Bałam się. Pomasowałam mój ledwo widoczny brzuch w opiekuńczym
              geście.
              - Wszystko będzie w porządku. Tom nas nie skrzywdzi. - wyszeptałam. Chciałam
              przerwać tą niewiarygodną kłótnie, chciałam porozmawiać z Tomem ale gdy tylko
              weszłam do pokoju Pitter się rozłączył i rozsiadł się na kanapie przed kominkiem.

              • shugo_chara_15 Re: Książka 05.09.09, 21:03
                - Z kim rozmawiałeś ? - zapytałam łapiąc za mój płaszcz wiszący przy drzwiach
                wejściowych. Wsunęłam go na siebie, a szyję opatuliłam grubym szalikiem.
                - Z nikim wartym twojej uwagi - posłał mi miły uśmiech, ale widziałam że jest
                nieszczery. Wiedziałam, że Tom cały czas do niego dzwoni i do niego były
                kierowane te groźby. Naprawdę przerażało mnie to co mówił. Czy faktycznie był
                gotowy zabić by mnie ochronić ?

                O planowanej godzinie byliśmy u Kyle'a. Miał sporo pacjentek i pacjentów i
                czułam się nieswojo kiedy chciał wepchnąć mnie przed kolejką, ale ja usiadłam na
                jej końcu i grzecznie czekałam na naszą kolej. Przeczytałam 3 magazyny o ciąży,
                chorobach kręgosłupa i menopauzie kiedy w końcu nadeszła pora na nas. Weszliśmy
                do niedużego pomieszczenia o białych ścianach. Na podłodze była niebieska
                wykładzina, która tłumiła każde uderzenie mojego obcasa. Na suficie w równych
                odległościach wisiały prostokątne żyrandole. Tóż pod ścianą na przeciwko drzwi
                stało biurko przy którym siedział Kyle nad jakimiś papierami, a tóż obok niego
                lampa którą pamiętam z dzieciństwa. Lekarze świecili mi nią do gardła gdy miałam
                zapalenie migdałków. Pod ścianą po lewej stronie stało łóżko do badań
                ginekologicznych i leżanka z USG, a po prawej stronie parawan i szafka z lekami.
                To wszystko przyczyniało się do powstawania dreszczy na moim ciele. Wszystko
                przypominało mi choroby z dzieciństwa.
                - Witaj Kyle - przywitał się Pitter, podając dłoń mężczyźnie w fartuchu.
                - Cześć Pit - odwzajemnił ten gest, energicznie potrząsając dłonią, ja grzecznie
                zajęłam jedno z dwóch miejsc przed jego biurkiem. Kyle dalej wypełniając jakieś
                papiery i nie odwracając od nich wzroku zagadnął do mnie.
                - Jak się dzisiaj czujemy ? - zapytał, przesuwając swoim długopisem po karcie
                jakiegoś pacjenta, w końcu zamknął ją odłożył do szuflady i ręce krzyżował na
                piersi spoglądając na mnie.
                - Właściwie jest coś co musisz wiedzieć. - zaczęłam i spojrzałam na siedzącego
                obok mnie Pittera. Zacisnęłam dłonie na swoich kolanach, by opanować ich drżenie.
                - O co chodzi ? - dopytywał patrząc to na mnie to na mojego narzeczonego.
                - Jestem w ciąży. - wydusiłam jednym chórem z Pitem, a zarazem jednym tchem by
                mieć to jak najszybciej z głowy. Kyle rozdziawił usta.
                - Mam nadzieje, że przestałaś brać leki, które ci przepisałem kiedy tylko w nią
                zaszłaś. - Wstał i wyciągnął swój stetoskop.
                - Tak, gdy tylko zrobiłam test i zobaczyłam pozytywny wynik od razu odstawiłam
                leki, bo nie wiedziałam czy powinnam je brać. I czy nie zaszkodzą dziecku. -
                odpowiedziałam, już mniej nerwowo. Kyle chodź był lekarzem był bardzo
                sympatyczny. Miałam do niego zaufanie i każda diagnoza wystawiona przez niego,
                do tej pory sie sprawdzała. Najwidoczniej nie tylko ja go lubiłam sądząc po
                długości kolejki do niego. Cieszyło mnie to. Zbadał mnie bardzo dokładnie -
                oddech, tętno, wielkość brzucha, nawet wszystkie niezbędne badania
                ginekologiczne zrobił on. Krępowałam się, ale nie było tak źle jak sie
                spodziewałam. Kyle był bardzo delikatny i uważał by nic mnie nie zabolało przy
                tym badaniu. Kyle pobrał nawet krew do badań i przepisał niezbędne witaminy,
                które muszę łykać dla dobra dziecka. Dla tego maleństwa zrobiłabym wszystko,
                byle by było szczęśliwe i zdrowe.
                - Może zrobimy USG ? Chcesz zobaczyć swojego dzidziusia, Angie ? - zapytał z
                uśmiechem na ustach. Jego białe zęby zalśniły blaskiem odbitych świateł w gabinecie.
                - Tak - odpowiedziałam. Od razu położyłam się na łóżku podciągając koszulkę do
                góry. Żel był zimny lecz przyjemny. Pitter patrzył jak Kyle rozsmarowuje mi go
                dłonią po brzuchu i najwidoczniej nie za bardzo mu sie to podobało bo zrobił
                bardzo zadumaną minę. Byłam poddenerwowana tym, że pierwszy raz usłyszę bicie
                serca mojego dziecka i go zobaczę. W końcu Kyle przytkną mi USG do brzucha...
                Na czarno białym monitorze było widać zarys główki dziecka, jego paluszków i
                nóżek. Było takie bezbronne... Jak cos tak maleńkiego można by skrzywdzić? Tylko
                osoba o bardzo nieludzkich zachowaniach i bez serca mogłaby zrobić krzywde
                niczemu niewinnemu dziecku. Uśmiech zagościł mi na twarzy kiedy Kyle dokładnie
                pokazywał mi gdzie znajduje się dziecko, gdzie ma jakie części swojego
                maleńkiego ciała. Usłyszałam też szybkie bicie jego serduszka. Tak się cieszyłam
                tym, że w końcu mogłam zobaczyć to co dzieje się w środku mojego brzucha. To
                jest jak magia, jak niewyobrażalny cud. Dar tworzenia nowego życia. Kyle
                ustanowił termin na 17 czerwca. Byłam zaskoczona tą datą bo myślałam że jestem w
                3 miesiącu a nie w 4... Grzecznie podziękowaliśmy i wyszliśmy z gabinetu.
                Spędziliśmy tam dobre dwie godziny. Na moim zegarku widniała 20:17, a to dlatego
                że nie weszliśmy do gabinetu Kyla o ustalonej porze tylko czekaliśmy w kolejce.
                Byłam strasznie zmęczona i chciało mi się spać. Oczy same mi się zamykały.
                Wyszliśmy przez automatyczne drzwi kliniki, przeszliśmy przez parkin do porshe
                Pittera, i kiedy wsiadałam, zobaczyłam samochód który stał tóż za rogiem
                akurat pod zgaszoną latarnią. W środku widziałam tylko czarną sylwetkę, ale
                marki nie rozpoznałam. Wsiadłam do samochodu. Do domu mieliśmy 2 godziny drogi
                ale pokonaliśmy już w godzinę bo Pitter jak zwykle przesadzał z prędkością. W
                bocznym lusterku widziałam samochód który jechał za nami od szpitala aż pod nasz
                dom. Nawet skręcił na nasz podjazd jadąc za nami, ale kiedy tylko zjechał z
                głównej drogi zgasił światła.
                - Pitter... - zaczęłam szeptem i mimo woli ziewnęłam.
                - Już jesteśmy w domu. Zaraz Cię zaniose do łóżka. - odpowiedział szeptem.
                - Nie o to chodzi... - powiedziałam już głośno, żeby trochę sie orzeźwić. - Może
                ja mam jakieś urojenia, ale widziałam, że od samego szpitala ktoś za nami
                jechał. - złapałam go za dłoń którą trzymał na gałce zmiany biegów i spojrzałam
                do tyłu przez tylną szybę. Pit zrobił to samo.
                - Nikogo nie widzę. Może ci sie wydawało bo jesteś strasznie zmęczona, słonko. -
                pocałował mnie w czoło.
                - Może masz rację... - znowu ziewnęłam. Wysiadłam z samochodu. W garażu było
                równie zimno jak na zewnątrz. Pitter wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.
                Milczał. Potwornie mnie to martwiło. To, że chyba ktoś za nami jechał było
                bardziej niepokojące. Może to Tom ?

                Mój narzeczony zdjął ze mnie płaszcz i buty, położył mnie delikatnie na łóżku i
                pocałował. Sam poszedł do łazienki, a ja miałam ochotę na lody...Eh te
                zachcianki pomyślałam sobie. Rozciągając się zeszłam z łóżka i po omacku zeszłam
                po schodach. W nowym domu jeszcze nie wiedziałam gdzie jest włącznik światła.
                Podeszłam do lodówki i od razu oślepiło mnie z niej światło. Sięgnęłam po
                zamrażarki po lody, kiedy poczułam na moich biodrach czyjś dotyk. Pitter
                przytknął mi swój gorący policzek do szyi.
                - Muszę na chwilę wyjść... Wybaczysz mi skarbie ? - wyszeptał subtelnie.
                - Ok... Zaraz i tak kłade się spać. - powiedziałam podchodząc do szuflady i
                wyciągając łyżkę. Chciałam w końcu skonsumować lody na które miałam chrapkę.
                • shugo_chara_15 Re: Książka 05.09.09, 21:05
                  Kiedy Pitter wyszedł i usłyszałam jak zamknął za sobą drzwi, włożyłam, sobie
                  troszkę waniliowych lodów do salaterki i poszłam na górę. Wyłożyłam się wygodnie
                  na łóżku konsumując lody. Nagle usłyszałam dźwięk przewracającej się lampy u nas
                  w salonie. Pomału odstawiłam miseczkę na nocną szafkę i znów po omacku zeszłam
                  po schodach. Znalazłam przełącznik od światła nacisnęłam je dwa razy i nic.
                  Światło sie nie zapaliło. Strach ścisnął mój żołądek. Nie mogłam oddychać.
                  - Jest tu kto ? - zapytałam szukając prawą ręką jakiegoś punktu odniesienia,
                  chociażby ściany. Ręce mi się trzęsły. Chciało mi się płakać, ale obiecałam
                  sobie że nie będe.
                  - Halo ? - powtórzyłam ale odpowiedziała mi tylko głucha cisza. Usłyszałam za
                  sobą czyjeś kroki. Zaczęłam nerwowo obracać głową by znaleźć chodź odrobinę
                  światła. Niestety nic nie znalazłam. Wokół mnie tylko ciemność. Nic nie widze.
                  Boję się. Naglę ktoś łapie mnie za usta i ściska mi ręce. Wszytko podchodzi mi
                  do gardła.
                  - Nareszcie Cię mam. Oddasz mi moje dziecko, suko - wydyszał mi do ucha. TOM ?!
                  jak on mógł ! Chciałam krzyczeć żeby mnie puścił, żeby mnie nie ściskał, żeby
                  nie robił mi krzywdy!! Szarpałam się jak tylko mogłam. Niespodziewanie poczułam
                  ostry ból z tyłu głowy. Straciłam przytomność...
                  • heuhue__najt. Re: Książka 06.09.09, 13:30
                    bardzo mi się ma podoba, masz do tego talent dziewczyno !
                    Przeczytałam wszystko
                    a 17 czerwca to moja data urodzin smile
                    • miqusia Re: Książka 06.09.09, 13:36
                      ja jeszcze wczoraj przeczytałam, zaraz po dodaniu : *
                      ślicznie , bo już myślałam, że wszystko będzie u nich kolorowo
                      i nuudno ^^. w sumie trochę przewidywalne, ekheh -__-, ale
                      i tak mi się podoba big_grin
                      • sysiek4444 Re: Książka 06.09.09, 14:42
                        WoO mialas racje ! Dramatyczne !
                        Najgorsze jest to `Oddasz mi te dziecko suko` wOo aż mi ciarki przeszly brr...
                        Czekam z niecierpliwoscią na następne ! big_grin
              • jabluszko Re: Książka 14.09.09, 19:46
                dziękuje bardzo za dedykacjękiss
                mój ulubiony rozdział

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka