Niedawno dowiedziałam się że mam Candidę ++, więc wyjaśniło się podłoże
niektórych chorób na które cierpiałam przez ostatnie 10 lat (albo i dłużej) i
wszystkich objawów które temu towarzyszyły. Bardzo poważnie myślę o dziecku,
gdyż mój zegar biolgiczny niubłagalnie odmierza czas i mam go coraz
mniej...Jaka jest zależność pomiędzy kandydozą a planowaniem dziecka?
Słyszałam że bycie w ciąży z kandydozą grozi że dziecko będzie miało niską
odporność, "złapie" Candidę i do tego możę mieć wady wrodzone i autyzm. Czy
to naprawdę tak poważna sprawa? Czy muszę czekać 3 lata aż pozbędę się
resztek drożdży i grzybków żeby zajść w ciążę? Nie daje mi to spokoju