Dodaj do ulubionych

do Darii z dzisiejszej GW

31.10.09, 18:27
"Mała salka w podziemiach szpitala, ogrzewania brak, ktoś siedzi na podłodze, bo krzeseł brak(...)"
Myslisz, że po skończeniu studiów ci sie polepszy? Dyżurka lekarska może będzie większa, może bedzie w niej farelka, może nawet jakiś przedpotopowy telewizor. Komputer będzie też - twój, jeśli go sobie przyniesiesz

"O 8.10 wbiega pan doktor(...) mamrocząc:ja po dyżurze jestem"
Jak to - po dyżurze? Przecież zgodnie z przepisami ma mieć 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Ty też będziesz miała te 11 godzin. Dokładnie takiego odpoczynku jak pan doktor (albo będziesz odpoczywać w poradni)

"czyta to samo od lat"
A niby co ma czytać? Sama wiesz, jaki jest stosunek 99,9% studentów ("jesli zdarzy sie pytanie, następuje głęboka konsternacja wśród studentów - będzie odpowiadał, przedłuży się oraz u pana dokttora (...) czy ze zmęczenia coś pominął lub pokręcił")

"pacjenci są zmęczeni, bo to już kolejna grupa studencka"
Pozostawiam to bez komentarza. Czysta, polska, proza życia pacjenta na oddziale klinicznym

"(...) ucze się, że jest mało czasu, że mam średnio 7 minut na uzupełnienie dokumentacji, zebranie wywiadu, badanie, wypisanie recept i zaleceń(...)"
Witaj w realu

Dario!
Jesteś młodą, inteligentną, zapewne śliczną dziewczyną. Jeszcze możesz coś zmienić w swoim życiu. Na lepsze.
Co cię czeka po medycynie? Rok stażu. 7 lat specjalizacji, w czasie której nikt cię niczego nie nauczy, bo, jak słusznie zauważyłaś, stanowisz "czystą konkurencję". W wieku około 35 lat bedziesz miała upragniony papierek specjalisty i dotkliwą świadomość, że jesteś NIKIM. Dla pacjentów będziesz konowałem który nie chce jeździć na wizyty domowe. Dla rodziców wspierających cię ciągle finansowo - coraz większym obciążeniem. Dla dziecka - wiecznie nieobecną, niecierpliwą matką. Dla partnera - coraz mniej atrakcyjną kobietą, która zasypia tuż po, a czasem nawet w trakcie. Dla koleżanek ze szkoły - sknerą ("ta to trzepie kase na dyżurach, a jeździ starym polo, patrzcie jaka sknera, a może pije?")

Jeszcze masz szansę.
Obserwuj wątek
    • sithicus Re: do Darii z dzisiejszej GW 31.10.09, 21:03
      Proszę o link.
      • slav_ Re: do Darii z dzisiejszej GW 31.10.09, 21:25
        wyborcza.pl/1,95892,7207867,Medycyna__masakra__normalnie_masakra.html
        • sithicus Re: do Darii z dzisiejszej GW 01.11.09, 04:49
          Dzięki
    • dr01 Re: do Darii z dzisiejszej GW 31.10.09, 23:08
      pozwoliłem sobie wkleic linka do Twojego postu pod tamtym artykułem, niech se
      poczytają wypowiedź, z którą zgadzam się w 100%
    • radeberger Re: do Darii z dzisiejszej GW 01.11.09, 10:27
      wytłumaczeni przed sobą - kamień z serca

      I wszystko gra, prawda?
      • loraphenus a zauwazyli Panstwo 01.11.09, 11:18
        kompletny brak zainteresowania tematem przez kogokolwiek ?

        żadnych złotych rad i myśli...
        • radeberger Re: a zauwazyli Panstwo 01.11.09, 11:19
          przy grobach siedzą..

          jeszcze wrócą.. they always do..
          • studmw Re: a zauwazyli Panstwo 01.11.09, 13:39
            Ten caly artykul ta takie troche pie...tto, w wiekszosci prawda ale opakowana w ilosc dramatyzmu iscie zatrwazajaca. Sam jestem obecnie studentem V roku i studia w Polsce, owszem, maja swoje wady(a ktore nie maja?) ale ilosc zalet jest przytlaczajaca. Czasami rzeczywiscie miewamy zajecia w salach pamietajacych czasy Łokietka, ale w wiekszosci sa to normalne nowoczesne aule przystosowane do prowadzenia seminariow. Te z kolei to osobna historia, seminarium z zasady jest praca doswiadczonego doktora ze studentami i obie strony tworza panujaca relacje. Nigdy nie mialem oporow przed przerwaniem zajec prowadzacemu kiedy widzialem ze robi fuszerke (np. wyczytuje monotonnym glosem 40 nazw lekow i ich budowe chemiczna) i prosilem, za aprobata wiekszosci grupy o jakas konstruktywna wypowiedz, cos co ciezej znalezc w ksiazce, moze ktore z tych lekow sa uzywane czesciej, dlaczego, ktory lek z danej grupy wywoluje najmniej obj. niep.?
            Zajecia z pacjentami w Polsce sa naprawde nienajgorzej prowadzone. Z racji braku lekarzy niestety faktycznie grupy sa dosc liczne, ale 7-8 to jeszcze nie mialem. Maximum przy ktorym narzekalismy juz na tlok to 5 osob. Poza tym mamy do pacjentow dostep tak naprawde nieograniczony, mozemy rozmawiac, badac, czesto kazdy student ma przydzielonego osobnego pacjenta do samodzielnego zebrania wywiadu i badania.
            Obecnie jestem na programie wymiany studentow Erasmus w Neapolu, i proponuje Darii wycieczke tutaj, w miejsce gdzie zajecia praktyczne sa 3 dni w tygodniu, srednio co 4te odwolane bo prowadzacy gdzies sie zagubili, cwiczen z pacjentami _nie ma_ bo nie, wszystko co mozna to popatrzec sobie z 20 osobowa grupa jak wyglada badanie co jest oczywiscie strata czasu i nerwow obu stron.
            Artykul jest takim typowym naszym narzekaniem ktorego uczymy sie niestety czesto od starszych lekarzy (co dziwne, najbardziej marudzacy sa ci w wieku 40-60lat, mlodsi i starsi sa zdecydowanie czesciej bardzo pomocni i pelni energii) i ktore praktykujemy kazdego dnia. Studia sa ciezkie, ale bez przesady, robimy to co wybralismy i lubimy, wszedzie na swiecie wyglada to podobnie. A jezeli nie podoba sie wizja pracy w Polsce to polecam emigracje do Australii, moze sie spotkamy:}
            • slav_ Re: a zauwazyli Panstwo 01.11.09, 14:46
              > o od starszych lekarzy (co dziwne, najbardziej marudzacy sa ci w wieku 40-60lat
              > , mlodsi i starsi sa zdecydowanie czesciej bardzo pomocni i pelni energii)

              Dziwne?

              Ci 40 - 60 to akurat ci którzy za(...)ją najciężej w co najmniej 3 - 4 miejscach pracy by żyć na jakim - takim poziomie i już się zorientowali w sytuacji i stracili złudzenia że cokolwiek się zmieni za ich "zawodowego życia" a są w okresie gdy teoretycznie powinni osiągać szczytowe umiejętności zawodowe oraz możliwości finansowe(inwestować) by nie być biedakami na starość.
            • aleste Re: a zauwazyli Panstwo 05.12.09, 14:22
              u nas na 5 moze i nie ma grup 7osobwych, ale na prawde, w mlodszych rocznikach
              to juz praktycznie norma.z braku lekarzy? litosci. na oddziale jest wiecej niz 5
              lekarzy akdaemickich!
              co do rozmow zpacjentami, nie zauwazyles, że wielu pacjentow rozmawia, bo musi?
              bo lekarz ladnie poprosil i co ma zrobic. nie raz sie zdarzylo, ze w polowie
              wywiadu pacjentowi sie odechciewalo i nie chcial brnac w badanie.
              z nazwa 'aule' to chyba przesada, skoro seminaria odbywaja sie w szpitalu, w
              salach smienaryjnych klinik. aula to w naszym CD :)
              i nie tylko my-studenci twierdzimy, ze grupa 4-5 osob to duzo na zajecia
              kliniczne. asystenco tez to powtarzaja, ze max to dwie osoby!
              im glebiej w las tym wiecej drzew. takie sa moje obserwacje jesli chodzi o
              medycyne, studia i potem prace. i chociaz system nauczania nie podoba mi sie, to
              przebrne przez ten system, bo chce. z nadzieja ze kiedys ktos to zmieni.
            • aelithe Re: a zauwazyli Panstwo 05.12.09, 14:47
              jak nie kończyłeś studiów w UK lub w USA to musisz zdać EITLS akademicki na 7,5 średnią najniższy na 7,0
              nie jest honorowana twoja specjalizacja
              po kilku latach w UK to nie problem

              dla wiekszości osób w Polsce raczej nieosiągalne, chyba że masz bogatych rodziców i każde wakacje spędzasz w krajach angielsko języcznych na szlifowaniu języka.
          • m.algorzatka Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 13:42
            ...jednak, ze "pamietnik Darii" jest dosyc kiepskim i mocno
            przesadzonym "dokumentem"? Rozumiem, ze edukacja w Polsce, rowniez
            medyczna, nie zawsze jest na swiatowym poziomie(delikatnie mowiac);
            nie mniej wydaje mi sie, ze jestescie lepsi niz wynikaloby to za
            wspomnien studentki Darii...w koncu jak nas szkolono takimi jestesmy
            fachowcami.
            • radeberger Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 13:47
              przesadzonym?!

              gdybym spisał swoje doświadczenia - to dopiero by było co czytać..
              • snajper55 Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 15:30
                radeberger napisał:

                > przesadzonym?!
                >
                > gdybym spisał swoje doświadczenia - to dopiero by było co czytać..

                Może warto o tym pomyśleć ? ;)

                S.
                • radeberger Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 15:57
                  a co to zmieni? na polskich uczelniach student = gó... (jeśli nie płaci), więc po co się wystawiać na komentarze? by zaliczyć artykuł?

                  dziękuję - sprawę przemyślałem. pasuję.
                  • m.algorzatka Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 18:13
                    No to jestesmy w domu...opowiadanie Darii(i komentarze, a moze
                    szczegolnie komentarze) wyjasniaja dlaczego zarobki w SZ sa takie
                    jakie sa.
                    Jaka praca taka placa; bo jaka praca moze byc po takiej edukacji?
                    • radeberger Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 18:29
                      widzę, że ktoś nie potrafi żyć bez swojego ulubionego tematu pt. zarobki w ochronie zdrowia..
                      • m.algorzatka Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 18:42
                        Ja na swoje nie narzekam.
                        • cccykoria Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 18:56
                          Oczywiscie to jest bardzo proste ,jezeli komus sie nie
                          podoba , czas zmienic prace ,ZMIENIC STUDIA NA INNE tylko
                          ODWAGI trzeba,myslec myslec;)
                          W innych zawodach nie ma szansy na dorobienie ,placa marne
                          grosze mobing itp ,a podskocz to na Twoje miejsce jest 10
                          i wiecej.
                          • m.algorzatka Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 19:10
                            Dlaczego "zmienic studia na inne"? Raczej zmienic kraj, zeby nie
                            miec traumy i nie pisac..."medycyna_masakra_normalnie_masakra".
                            • cccykoria Re: Nie sadzicie Panstwo... 01.11.09, 20:45
                              Zmienic kraj ? ,a prosze bardzo niech sprobuja ja to sie
                              mieszka i pracuje na obczyznie:)i jeszcze nie mowic po
                              polsku bo to wstyd itp :) Jak Polak Polakowi nie pomoze ,to
                              nie zaszkodzi:)
                    • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 09:53
                      > No to jestesmy w domu...opowiadanie Darii(i komentarze, a moze
                      > szczegolnie komentarze) wyjasniaja dlaczego zarobki w SZ sa takie
                      > jakie sa.
                      > Jaka praca taka placa; bo jaka praca moze byc po takiej edukacji?

                      Bingo, Małgorzatko.
                      Ja np. nie mam powodów do narzekań zawodowych.
                      Mam jednak na bieżąco, od lat, kontakt ze studentami przynajmniej 3-4 uczelni
                      medycznych w PL (nazwa Uniwersytet nie przechodzi mi w tym kontekście przez
                      usta), zarówno wieczorowych (obecnie nazwanych: płatne) jak i dziennych.
                      Nawet w porównaniu do czasu, gdy ja studiowałem (mrok zapiekłej komuny), obecny
                      poziom "nauczania" w sensie organizacyjno-metodycznym to po prostu 'bieg
                      szczurów' ku średniowieczu.
                      Przy nieporównywalnym do przeszłości (bo nieskończenie lepszym) poziomie dostępu
                      do wiedzy, medycznej, jak również tej, z zakresu metodyki uczenia się i nauczania.
                      Ta 'globalizacja' informacji nie przekształca się u nas w doskonalenie
                      wytwarzania i dostępu do wiedzy i umiejętności a wręcz przeciwnie.

                      Żeby korzystać z takich dóbr cywilizacji (nie mówiąc o ich wytwarzaniu), trzeba
                      mieć cywilizowaną mentalność, a ta nie rodzi się w kesonie
                      akademicko-stoczniowo-górniczym.
                      Wiele piszą o tym (tak i siak) Profesorowie w dyskusji o poziomie szkolnictwa
                      wyższego w ogóle ("Polityka"), warto przemyśleć, to nie tylko patologia studiów
                      medycznych.
                      Daria spostrzega drobne, acz charakterystyczne objawy choroby tego systemu, nie
                      mając wglądu (bo skąd?) w istotę patologii budującej ten obraz. I tak
                      zazdroszczę jej optymizmu - skoro w ogóle chciało jej się to opisywać.

                      > Jaka praca taka placa; bo jaka praca moze byc po takiej edukacji?

                      Trudno o bardziej syntetycznie trafny komentarz w podsumowaniu również moich uwag.
                      Z zaznaczeniem: nie nazywajmy opisanych zjawisk edukacją, tak jak systemu -
                      służbą zdrowia. Ani jedno, ani drugie.
                      • st.lucas Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 11:25
                        gazton51 napisał:

                        > > No to jestesmy w domu...opowiadanie Darii(i komentarze, a moze
                        > > szczegolnie komentarze) wyjasniaja dlaczego zarobki w SZ sa takie
                        > > jakie sa.
                        > > Jaka praca taka placa; bo jaka praca moze byc po takiej edukacji?
                        >
                        Wydaje mi sie, ze raczej: jaka placa taka praca.
                        Nie kwestionuje zasady odwrotnej, niemniej w polskich warunkach
                        przy monopolistycznym NFZ, jest raczej tak, ze ze zlych zarobkow
                        wynika zagonienie i bylejakosc lekarskich dzialan.

                        > Bingo, Małgorzatko.
                        > Ja np. nie mam powodów do narzekań zawodowych.
                        > Mam jednak na bieżąco, od lat, kontakt ze studentami przynajmniej
                        3-4 uczelni
                        > medycznych w PL (nazwa Uniwersytet nie przechodzi mi w tym
                        kontekście przez
                        > usta), zarówno wieczorowych (obecnie nazwanych: płatne) jak i
                        dziennych.

                        Zgadzam sie calkowicie: nie mozna uczelni medycznych nazywac
                        uniwersytetami. Ale nie chodzi o jakosc edukacji, tylko o pryncypia:
                        universitas - czyli wszechnica. Nie moze byc zatem zadnego
                        wyspecjalizowanego uniwersytetu ex definitione.
                        Oburzaja i smiesza mnie rownoczesnie: "Uniwersytety" medyczne,
                        ekonomiczne, rolnicze... A juz prawdziwie zmartwil mnie
                        "Uniwersytet" teologiczny - i to afirmowany przez papieza-lacinnika!

                        > Nawet w porównaniu do czasu, gdy ja studiowałem (mrok zapiekłej
                        komuny), obecny
                        > poziom "nauczania" w sensie organizacyjno-metodycznym to po
                        prostu 'bieg
                        > szczurów' ku średniowieczu.
                        > Przy nieporównywalnym do przeszłości (bo nieskończenie lepszym)
                        poziomie dostęp
                        > u
                        > do wiedzy, medycznej, jak również tej, z zakresu metodyki uczenia
                        się i nauczan
                        > ia.
                        > Ta 'globalizacja' informacji nie przekształca się u nas w
                        doskonalenie
                        > wytwarzania i dostępu do wiedzy i umiejętności a wręcz przeciwnie.

                        > Żeby korzystać z takich dóbr cywilizacji (nie mówiąc o ich
                        wytwarzaniu), trzeba
                        > mieć cywilizowaną mentalność, a ta nie rodzi się w kesonie
                        > akademicko-stoczniowo-górniczym.
                        > Wiele piszą o tym (tak i siak) Profesorowie w dyskusji o poziomie
                        szkolnictwa
                        > wyższego w ogóle ("Polityka"), warto przemyśleć, to nie tylko
                        patologia studiów
                        > medycznych.
                        > Daria spostrzega drobne, acz charakterystyczne objawy choroby tego
                        systemu, nie
                        > mając wglądu (bo skąd?) w istotę patologii budującej ten obraz.

                        Zgadzam sie. Jakkolwiek musze dodac, ze gdy nie wiadomo o co chodzi,
                        chodzi o pieniadze. A raczej ich brak.
                        Przy tej mizerii srodkow na ochrone zdrowia i tej mizerii srodkow
                        na badania naukowe, byc dobrze w Polsce z medycyna nie moze.

                        Oczywiscie mozna wolac: ludzie wyjdzcie z kesonowego myslenia!
                        Ale nawet, gdyby odezwy posluchali, niewiele by to zmienilo.
                        Powod jest prosty: system. A raczej jego brak.
                        Do nauczania na poziomie uniwersyteckim potrzeba wykladowcow
                        prowadzacych autentyczne badania naukowe. Autentyczne!
                        A te wymagaja tzw. bazy...
                        Taaaak, "baza ksztaltuje nadbudowe". Cos w tym jest...
                        Co wiecej, "sytem" zaprojektowany dla udawania ochrony zdrowia
                        wszystkich, w tym takze krusowcow i gornikow, nie posiada mozliwosci
                        prostego ukladu: "Nie placisz, ale zapewnimy ci leczenia
                        JEZELI zgodzisz sie, aby na Tobie ksztalcili sie przyszli lekarze."

                        Taki uklad-warunek to dawna podstawa funkcjonowania wyzszych
                        uczelni medycznych. Studenci placili za nauke. Za to mieli pacjentow.
                        Pacjenci-biedacy nie placili, ale za to mieli leczenie.
                        Studenci, po zostaniu lekarzami, zarabiali leczac normalnych
                        ludzi odplatnie.
                        Czyli wszystko finansowali i tak normalni ludzie.
                        Tyle, ze "po drodze" zalatwiona byla sprawa ksztalcenia lekarzy
                        i opieki medycznej nad niewyplacalnymi.

                        A teraz w Polsce?
                        Rzekomo "niewyplacalni" rolnicy (wszak maja ziemie!!!), leczeni sa
                        na koszt pozostalych podatnikow pograzajac system.

                        > zazdroszczę jej optymizmu - skoro w ogóle chciało jej się to
                        opisywać.
                        >
                        > > Jaka praca taka placa; bo jaka praca moze byc po takiej edukacji?
                        >
                        > Trudno o bardziej syntetycznie trafny komentarz w podsumowaniu
                        również moich uw
                        > ag.
                        > Z zaznaczeniem: nie nazywajmy opisanych zjawisk edukacją, tak jak
                        systemu -
                        > służbą zdrowia. Ani jedno, ani drugie.


                        Smiem zauwazyc, ze jak na taka edukacje praca polskich lekarzy
                        pozostaje ogolnie biorac na dosc wysokim poziomie.
                        • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 16:33
                          Zgadzam sie calkowicie: nie mozna uczelni medycznych nazywac
                          uniwersytetami. Ale nie chodzi o jakosc edukacji, tylko o pryncypia:
                          universitas - czyli wszechnica


                          Ale zaraz, zaraz, gdzie tu sprzeczność?
                          Uniwersytet chyba musi mieć różne wydziały. I lekarski to jeden z
                          wydziałów, np. UJ.
                          • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 18:22
                            Zdaje się, że św.Łukasz i moja skromna osoba pamiętamy jeszcze, co znaczy Uniwersytet.
                            A Kolega zdaje się nie wie, że w Polszcze mamy już wyłącznie samodzielne Miejskie (wpisz nazwę) Uniwersytety Medyczne (nie licząc mało-polski).

                            www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=uniwersytet+medyczny&btnG=Szukaj+w+Google&lr=
                            • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 19:31
                              nie licząc mało-polski

                              I to - między innymi - przesądza o mojej obecnej decyzji pozostania
                              pomimo frustracji.
                              Grajdół grajdołem, ale pewne aspekty jak widać - stawiają Kraków w
                              pozycji miejsca gdzie warto być.
                              Choćby to, że tu jest oczywiste, że Wydział Lekarski to po prostu
                              jeden z wydziałów, ale Uniwesytetu, takiego prawdziwego, jedynego z
                              dwóch polskich, notowanych w światowych rankingach uczelni.

                              Twory pod nazwą "Bydgoski Uniwersytet Medyczny" - że coś takiego
                              może istnieć wnoszę z postu Kolegi, linku nie sprawdzałem -
                              faktycznie wołają o pomstę.


                              • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 20:15
                                >stawiają Kraków w pozycji miejsca gdzie warto być<

                                A kim?
                                • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 20:27
                                  choćby "szczęśliwym zamiataczem ulic", tym wg Alexandra Neilla.

                                  Takich ulic - jak tu.

                                  Wiem że metafora może być dla Ciebie mało czytelna, bo wprost kiedyś
                                  wyraziłeś swój pogląd o fundamentalnych różnicach ideologicznych w
                                  czynieniu swej powinności przez lekarza i sprzątacza, ale przytaczam
                                  ten ładny cytat i tak.
                                  A poza tym: jednak uważam się za lekarza.
                                  • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 00:27

                                    > choćby "szczęśliwym zamiataczem ulic", tym wg Alexandra Neilla.
                                    >
                                    > Takich ulic - jak tu.

                                    ideał sięgnął bruku...

                                    Ja wolałbym, aby w szkołach skutecznie uczono algebry i zarządzania a nie
                                    szczęścia przy zamiataniu ulic - bo do tego niepotrzebna jest szkoła.
                                    Ale jak widać ideały spod "Znaku" (i) TP silnie nadal tchną spomiędzy
                                    krakówkowych kocich łbów.
                                    Kierując nas pod Chocim w rozwoju cywilizacji szczęśliwych niekompetencją, z
                                    dyplomem szkoły, którego nie umieją przeczytać.
                                    Czy naprawdę czas zatrzymał się w tej mało-polsce?
                                    • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 09:23
                                      Ja wolałbym, aby w szkołach skutecznie uczono algebry i zarządzania a nie
                                      szczęścia przy zamiataniu ulic - bo do tego niepotrzebna jest szkoła.
                                      Ale jak widać ideały spod "Znaku" (i) TP silnie nadal tchną spomiędzy
                                      krakówkowych kocich łbów.


                                      Rozumiem zazdrość wynikającą z genetycznej niezdolności (to chyba Twoje
                                      określenie) do nawiązania innego niż poprzez lekturę kontaktu z myślą spod znaku
                                      "Znaku" i TP.
                                      Znając szeroką gamę odcieni intelektualnego życia w Polsce, to właśnie te dwa
                                      odcienie wybieram jako swoje i jestem z tego dumny.
                                      Przy czym, mam tu na myśli intelektualny odcień redakcji TP z lat 90., nie
                                      obecny. Dla ułatwienia - nie jestem praktykującym katolikiem i to właśnie jest
                                      fenomen tych środowisk: mając u podstaw wypisany związek z "inteligencją
                                      katolicką", przestają z ateistami, buddystami nawet z lewo- eko- lesbami.
                                      Wiem że tego nie rozumiesz (tak jak dałeś temu wyraz w wątku o psychoterapii,
                                      gdzie napisałeś, że nie rozumiesz jak można się zajmować tym co być może
                                      istnieje lub nie - mowa była o nerwicy per se lub grupie nerwic), zatem nie
                                      zrozumiesz co jest pociągającego intelektualnie w otwartości i ogromnej
                                      tolerancji poglądów oficjalnych "intelektualistów katolickich" (już się cieszę
                                      na Twoje jadowite, a pseudoelokwentne komentarze).

                                      Dodam, że wśród zawodów które mógłbym wykonywać na pewno mieści się zawód
                                      zamiatacza ulic lub stróża - i doprawdy nie rozumiem jaki ideł sięga tu którego
                                      bruku.




                                      • gazton51 tak sądzimy... 03.11.09, 21:45
                                        >i doprawdy nie rozumiem jaki ideł sięga tu którego
                                        bruku.<

                                        Jak już to sobie chyba dobitnie udowodniliśmy, mamy krańcowo różne ide(a)ły.
                                        "doprawdy nie rozumiem" to hasło którym ja nie potrafię się posługiwać jako zarzutem wobec innych, ponieważ za to, co rozumiem, odpowiadam ja sam. Dlatego nie szukam i nie muszę spoglądać w perspektywy rozwoju, w postaci szczęścia stowarzyszonego z zamiataniem ulic.
                                        Tego ideału nie obejmują horyzontem cytowane przez Ciebie źródła autorytetów intelektualnych, związane z tak wąskim credo.
                                        Więc proponuję zakończyć dysputę daleką od tematu forum a prowadzącą jak widać wyłącznie do kolejnych deklaracji poszerzania przez Ciebie poletka Twego niezrozumienia.
                        • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 17:50
                          Dziękuję za komentarz do mojego postu, rzadka okazja do merytorycznej dyskusji.
                          Jednak, jak to mi się nie raz zdarza na tym forum w dyskusji z lekarzami nie wykraczającymi swymi doświadczeniami poza branżową wiedzę zawodową, z podobnych obserwacji obaj wyciągamy odmienne wnioski co do mechanizmów tego, co widzimy.
                          1/
                          > Wydaje mi sie, ze raczej: jaka placa taka praca.

                          Niestety, dylemat ten nauki ekonomiczne, społeczne i psychologia rozstrzygnęły dawno na rzecz tezy odwrotnej.
                          Oczywiście, w warunkach wolności ekonomicznej jednostki i przedsiębiorcy, którego to faktu istienia od 20 lat nie sposób wielu lekarzom zatrudniającym się w publicznej SZ zauważyć. A nawet i niektórym próbującym pracować poza tym systemem.

                          2/
                          >Jakkolwiek musze dodac, ze gdy nie wiadomo o co chodzi,chodzi o pieniadze.<
                          Przyznaję, że to popularny bon-mot, jednak niewiele ma wspólnego ze współczesną wiedzą, jeśli odróżniamy to pojęcie od tzw. "mądrości ludowej".
                          Ja powiedziałbym, że jak nie wiadomo, o co chodzi to...się nauczmy dowiadywać.
                          Rozwiązania sprowadzające się wyłącznie do manipulowania pulą pieniędzy w zarządzaniu ludźmi mają podobny skutek do modlitw w parlamencie o deszcz (czym, ku naszej hańbie narodowej obdarzył nas nie tak dawno parlament RP).
                          Związku wydawania pieniędzy z wynikami tego wydawania nie była też w stanie pojąć komuna, zaciekle zwalczając zarówno pieniądz jak i jego posiadaczy, jeśli nie byli nimi z nadania tejże komuny.
                          To wtedy ugruntowało się w Polszcze cytowane powiedzenie, dziś raczej opisuje bezradność w rozumieniu współczesnego świata.

                          3/
                          > Smiem zauwazyc, ze jak na taka edukacje praca polskich lekarzy
                          pozostaje ogolnie biorac na dosc wysokim poziomie.<

                          Ja z kolei, nie zgadzając się z tym w zupełności (o czym świadczą liczne fakty w cytowanych przeze mnie w postach, badaniach), śmiem zauważyć że cytowane spostrzeżenie jest na tyle lokalnie powszechne, że nie wymaga żadnej śmiałości.
                          Abstrahując od użycia go przez Pana Kolegę, występuje to przekonanie powszechnie acz wyłącznie endemicznie, w kręgach lekarskich PL, od lat niepamiętnych (ja znam je z relacji sięgających 1945r).
                          Mając porównanie z pracą lekarzy na świecie, ich ambicjami, celami i kompetencjami - no i wynikami, śmiem twierdzić, że cytowany objaw samozadowolenia branżowego w PL jest równie realistyczny jak podobnie popularne przekonanie o szczególnej misji i przedmurzu chrześcijaństwa, jakim my Polacy jesteśmy (byliśmy i będziemy...).

                          Z pozostałymi Kolegi opiniami (uniwersytety, rolnicy) mam przyjemność w pełni się zgadzać.
                          Z pozdrowieniami.
                          • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 19:42
                            Oczywiście, w warunkach wolności ekonomicznej jednostki i
                            przedsiębiorcy, którego to faktu istienia od 20 lat nie sposób wielu
                            lekarzom zatrudniającym się w publicznej SZ zauważyć. A nawet i
                            niektórym próbującym pracować poza tym systemem
                            .


                            Miły przytyk także do mej skromnej osoby, która co prawda zauważa
                            opisywane przez Ciebie istniejące od 20 lat zmiany, ale również w
                            swych udanych próbach pracy poza systemem nie dostrzegła istnienia
                            zależności płacy od jakości pracy. Może dlatego, że "prywatny"
                            obszar mej pracy obejmuje ogromną korporację o co prawda wybitnie
                            rynkowej fasadzie, ale mechanizmach znanych mi jako żywo z kesonu
                            (choć kadra zarządzająca ma dość istotne dyplomy dość czołowych
                            uczelni biznesowych świata, nie składa się z lekarzy i opiera model
                            firmy na procedurach importowanych z krajów cywilizowanego
                            profesjonalizmu).

                            Przyznaję, że to popularny bon-mot, jednak niewiele ma wspólnego
                            ze współczesną wiedzą, jeśli odróżniamy to pojęcie od tzw. "mądrości
                            ludowej".


                            Całkowicie się z Tobą zgadzam. Tylko w tą stronę: jaka praca taka
                            płaca. Oczywiście jako założenie, bo w realizacji to nie działa.

                            Abstrahując od użycia go przez Pana Kolegę, występuje to
                            przekonanie powszechnie acz wyłącznie endemicznie, w kręgach
                            lekarskich PL, od lat niepamiętnych (ja znam je z relacji
                            sięgających 1945r).


                            Czym jest w takim razie dobra opinia o Polakach lekarzach
                            występująca w krajach zachodnich, którą to opinię słyszałem z
                            pierwszej ręki kilkanaście razy w niezależnych przypadkach?

                            • aron2004 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 20:05
                              Jak wam źle w Katolickiej Polsce to nikt was tu na siłę nie trzyma.
                              Wyjezdżajcie już dziś. Do widzenia.
                              • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 20:13
                                Jak na aarona, dziwnie szafujesz gościnnością.
                            • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 20:11
                              > Miły przytyk także do mej skromnej osoby, która co prawda zauważa...<

                              Skoro zauważa, to nie do Twojej, pisałem: nie zauważa. Nie pchaj się między nożyczki, jeśli jesteś młotkiem, jak mawiał Żenmin Żypao :)


                              >...w swych udanych próbach pracy poza systemem...nie dostrzegła istnienia zależności płacy od jakości pracy<

                              Skąd więc pomysł, że próby są udane? Autoterapia powinna opierać się na faktach, choćby drobnych.
                              Może niech ta osoba spróbuje poprawić jakość pracy aby dostrzec?

                              > obszar mej pracy obejmuje ogromną korporację o co prawda wybitnie
                              > rynkowej fasadzie...<

                              Chyba: obszar tej korporacji obejmuje, z braku wyboru na prowincji, konieczność zatrudniania osób nie umiejących zaoferować w zawodzie nic, poza fasadą...
                              Wliczając w koszta ich obłudę, brania pieniędzy "w dzień" a opluwania pracodawcy "w nocy", jak to bywa w kulturach plemiennych spod Chocimia.

                              > Całkowicie się z Tobą zgadzam. Tylko w tą stronę: jaka praca taka
                              > płaca. Oczywiście jako założenie, bo w realizacji to nie działa.

                              Miło mi i dziękuję. W zamian - serdecznie współczuję, że u Ciebie nie działa - albo samoocena pracy, albo - wybór płacodawcy. Tertium non datur.

                              > Czym jest w takim razie dobra opinia o Polakach lekarzach
                              > występująca w krajach zachodnich, którą to opinię słyszałem z
                              > pierwszej ręki kilkanaście razy w niezależnych przypadkach?

                              Myleniem zwyczajowej uprzejmości wobec przybysza z dzikiego wschodu z profesjonalnym audytem.

                              Pozdrowienia od Korporacji.
                              • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 20:22
                                jeśli jesteś młotkiem

                                :-))))))

                                Skąd więc pomysł, że próby są udane?

                                Z wyników proceduralnych ocen w firmie.

                                z braku wyboru na prowincji

                                Wybór Ci u nas jest duży - to przecież ustaliliśmy. Nie tylko
                                ilościowy (powodujący rekordowo niskie stawki), ale i jakościowy
                                (zatrudnieni w korporacji profesorowie, konsultanci krajowi oraz
                                lekarze z dorobkiem publikacji gęsto cytowanych na świecie, co jak
                                wiem jest dla Ciebie - i słusznie - ważniejszym miernikiem niż tytuł
                                prof. dr hab. med. kier. Klin. i Kat. XXX W.L. UJ, kons. kraj. w
                                dziedzinie YYY itp).
                                Być może wszyscy oni mają tylko fasadę, ale w takim razie oznacza to
                                że w Krakowie nie masz lekarza poza kesonem.

                                jak to bywa w kulturach plemiennych spod Chocimia.

                                Chcę tylko nieśmiało przypommieć, że osoba którą wspominałem, jest
                                dalekim potomkiem nie plemiennych wojów, lecz wodza spod Chocimia.


                                • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 02.11.09, 23:10
                                  > Z wyników proceduralnych ocen w firmie.

                                  Masz zapewne na myśli tak zwane w żargonie branżowym "happy-sheets" wystawiane
                                  pracownikom nie kwalifikującym się do podwyżki?
                                  Bo zdaje się "dobre wyniki" postrzegasz jako nie mające wpływu na niski poziom
                                  Twoich Zarobków ani też na jego wzrost?
                                  Będę szczęśliwy jeśli udowodnisz, że jest inaczej, byłaby to dla mnie
                                  odświeżająca nowość w mojej wiedzy o Korporacji.

                                  > Być może wszyscy oni mają tylko fasadę, ale w takim razie oznacza to że w
                                  Krakowie nie masz lekarza poza kesonem.<

                                  Sam przecież dostrzegasz i tytułujesz wyłącznie fasadę.
                                  > prof. dr hab. med. kier. Klin. i Kat. XXX W.L. UJ, kons. kraj. w
                                  dziedzinie YYY itp)<

                                  Tymczasem umieszczenie fasady w "menu" przychodni korporacyjnej przecież nie
                                  zmienia faktu, że nie ma tam z kogo wybierać pod względem kompetencji i postawy
                                  zasługującej na ponadprzeciętną płacę.
                                  I wybacz, może chętnych jest wielu (w marzeniach) lecz możliwych do
                                  zaakceptowania - nawet na lekarstwo, zaręczam osobistym wglądem w wachlarz
                                  starających się.
                                  A jeszcze mniej godnych ponadprzeciętnego wynagrodzenia, stąd "oceny proceduralne".

                                  > Chcę tylko nieśmiało przypommieć, że osoba którą wspominałem, jest
                                  > dalekim potomkiem nie plemiennych wojów, lecz wodza spod Chocimia.

                                  OK, Twoja nieśmiałość i kultura dyskusji mnie zwiodła, przepraszam, Wodzu w 5
                                  pokoleniu. Na usprawiedliwienie dodam, że modelowy Wódz nie odzywał się wcale,
                                  co i na lepsze wyszłoby również potomkom.
                                  No bo cóż spod Chocimia może przydać nam się dzisiaj w kształtowaniu postawy
                                  ućciwego w pracy obyczaju?
                                  Oddajmy głos historykom:
                                  'Według Zbigniewa Kuchowicza „ci, którzy trzymali się jeszcze na nogach,
                                  urządzali nieopisany harmider, w alkoholowym zamroczeniu tłukli szyby, szklanki,
                                  gasili świece, porywali się czasem do szabel i obuchów, płazowali służbę,
                                  wyrywali sobie włosy z czupryn, pojedynkowali się”'
                                  Hej, szable w dłoń i bomisia goń, goń , goń...?
                                  • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 00:10
                                    Bo zdaje się "dobre wyniki" postrzegasz jako nie mające wpływu na
                                    niski poziom Twoich Zarobków ani też na jego wzrost?


                                    Nie moich, tylko systemowo. Np. dobremu i kiepskawemu
                                    endokrynologowi płaci się 25 zł za pacjenta - bo tak stanowi pewna
                                    norma. Dobremu i kiepskiemu interniście płaci się 40 zł za godzinę -
                                    bo tak stanowi pewna norma.

                                    Będę szczęśliwy jeśli udowodnisz, że jest inaczej, byłaby to dla
                                    mnie odświeżająca nowość w mojej wiedzy o Korporacji.


                                    Dowodów nie przedstawię, bo nie przedstawię skanów umów różnych
                                    lekarzy. Jeśli mi wierzysz, to cieszę się że wniosłem coś w Twoją
                                    wiedzę o korporacjach.

                                    Sam przecież dostrzegasz i tytułujesz wyłącznie fasadę.

                                    Napisałem również o lekarzach, niekoniecznie profesorach, mających
                                    wiele setek cytacji przez poważnych autorów. Nie Bydgoskiego
                                    Uniwersytetu Medycznego lub Zambijskiego Towarzystwa Lekarskiego,
                                    tylko takich co to pisują regularnie do BJM, na ten przykład. Albo
                                    mają stopnie naukowe uzyskanie w Oxford (to taka zdaje się mieścina,
                                    gdzie mają lepsze niż w Pcimiu gimnazjum albo coś takiego).
                                    Rzucasz się o kompetencje lekarzy- daję pewne dowody ale Ty wolisz
                                    je pominąć. Chyba Ty użyłeś kiedyś takiego słowa "manipulacja".
                                    Znasz jego znaczenie? Chyba nieźle.

                                    przepraszam, Wodzu w 5 pokoleniu

                                    Nie, ja z małorolnych. Pisałem o kimś, nie o sobie.

                                    No bo cóż spod Chocimia może przydać nam się dzisiaj w
                                    kształtowaniu...


                                    Chodzi o pewien poziom stylu a zwłaszcza kontaktów, którego nabyć
                                    nie sposób. Nie mówiłem że przekłada się to wprost na "bycie
                                    lekarzem". Chodzi mi tylko o to, że Twoje zarzuty mojego maksymalnie
                                    ograniczonego widzenia choćby przez fakt kontaktu z pewnymi osobami
                                    i z doświadczenia ich szerokości spojrzenia, są nietrafne.
                                    Uwierz mi - w Krakowie łatwiej to zobaczyć niż gdzie indziej w
                                    Polsce. Ale to była tylko dygresja, to Ty ją rozdmuchujesz.

                                    W końcu proustowski bohater baron de Charlus chwalił się 4 papieżami
                                    w swej rodzinie, a jakże miałki był etycznie - ja aż takich rodzin
                                    nie znam, na krakowski format wystarcza znać rodziny spokrewnione z
                                    kardynałami albo przedwojennymi prezydentami wielkich polskich miast.
                                    Ale to też dygresja, a mgły kesonu wg Ciebie i tak w żaden sposób to
                                    nie rozwiewa.

                                    • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 00:47
                                      > Nie moich, tylko systemowo.

                                      System polega na tym, że o zarobkach innych nie wiesz, że nie wiesz nic.

                                      > Dowodów nie przedstawię,

                                      'Przywalić Ci' chowaniem głowy w piasek? :) :)

                                      > Napisałem również o
                                      mających...
                                      (...)wiele setek cytacji
                                      (...) pisują regularnie do BJM
                                      (...) stopnie naukowe uzyskanie w Oxford...<

                                      A umieją oni leczyć pacjentów? Bo za to płaci się w przychodni w normalnym świecie. I to jest kompetencja, której nie sposób rozpoznać po cytowanych przez Ciebie kwalifikacjach i tytułach wraz z geografią i historią ich pochodzenia.
                                      Zrozum, że nie rozmawiamy o konkursie na największego snoba nie będącego rodowitym Angolem, tylko o umiejętnościach wykonywania zawodu będących podstawą oceny pracy w przychodni - a nie na dworze Smoka Wawelskiego spod Chocimia.

                                      > Nie, ja z małorolnych.

                                      Nie czuj się niepotrzebny - gdyby nie liczni awansowani 'małorolni', nikt nie zauważałby dętych snobów.

                                      >...mojego maksymalnie
                                      > ograniczonego widzenia choćby przez fakt kontaktu z pewnymi osobami
                                      > i z doświadczenia ich szerokości spojrzenia, są nietrafne.
                                      > Uwierz mi - w Krakowie łatwiej to zobaczyć niż gdzie indziej w
                                      > Polsce.<

                                      Ależ nie tylko wierzę ale cieszę się, że to się otorbiło na relatywnie jałowej cywilizacyjnie i mało-polsko eksponowanej tkance.

                                      > W końcu proustowski bohater baron de Charlus chwalił się 4 papieżami ...

                                      Wybacz, że to mnie przyszło Ci to zakomunikować: Pan Baron zmarł jakiś czas temu.
                                      Oraz jego styl bycia.
                                      Niech mnie usprawiedliwi Dzień Zaduszny ledwie co ukończony, pomimo, że przedstawienie "Dziadów" zdaje się w Krakowie trwa w najlepsze...

                                      Z niskimi ukłonami, łaskocząc Twą próżność kardynalskim piórkiem z kapelusza... :)
                                      • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 07:00
                                        'Przywalić Ci' chowaniem głowy w piasek? :) :)

                                        Nie, chodzi o moją postawę etyczną.
                                        Czy naprawdę oczekujesz udostępnienia skanów umów lekarzy?

                                        A umieją oni leczyć pacjentów? Bo za to płaci się w
                                        przychodni w normalnym świecie.


                                        Co mam Ci odpowiedzieć? Przecież oczekujesz odpowiedzi "nie wiem".
                                        Moja odpowiedź "tak" (a taka jest moja odpowiedź) zostanie przez
                                        Ciebie zignorowana.

                                        Pan Baron zmarł jakiś czas temu.
                                        Oraz jego styl bycia.


                                        Ten pan baron zmarł. Ale styl bycia - cóż widocznie za mało znasz
                                        baronów (co nie znaczy, że nie baranów).


                                        • st.lucas Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 10:43
                                          Lubie czytac obu Panow Kolegow polemiki - o ile tak jak w tym
                                          przypadku nie przekraczaja pewnej granicy agresji i smaku.
                                          Sa inteligentne i zabawne. Gratuluje wiec obu polemistom.

                                          A odpowiedajac gaztonowi na temat "mitu" dobrego poziomu
                                          slabo wyksztalconych polskich lekarzy, powiem tak:
                                          Pracuje i mieszkam za granica. I na podstawie tutejszych
                                          (postNRDowskich) moich obserwacji, wyciagnalem swoj wniosek.

                                          Zdaje sobie jednak sprawe, ze moze badanie moje zaburzac
                                          fakt pewnej inkohortalnosci: najlepsi Niemcy wyemigrowali nach West,
                                          a ci ktorzy pozostali, konkuruja z raczej lepszymi Polakami.
                                          (Ktorzy tez wlasnie dokonali analogicznej emigracji.) To prawda.

                                          Niemniej jednak, biorac pod uwage rzeczywiscie slaba organizacje
                                          i jakosc edukacji lekarskiej w Polsce, ochrona zdrowia w Maciezy,
                                          zwlaszcza w warunkach straszliwego niedofinansowania, dziala
                                          nad podziw efektywnie. Komu wiec te zasluge przypisac?

                                          Odwzajemniam pozdrowienia!
                                          • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 21:49
                                            Dziękuję za kurtuazję, odwzajemniam się szczerymi pozdrowieniami.

                                            "...ochrona zdrowia w Maciezy,
                                            zwlaszcza w warunkach straszliwego niedofinansowania, dziala
                                            nad podziw efektywnie..."

                                            Nie znam objawów efektywności tego działania na tle współczesnych celów, zadań i
                                            metod organizacji i funkcjonowania publicznych służb ochrony zdrowia, więc z
                                            przykrością muszę nie zgodzić się z w/w cytatem.
                                            Co czyni mnie dyskutantem mało atrakcyjnym w tejże sprawie.
                                            Pozdrawiam.
                                            • st.lucas Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 09:40
                                              gazton51 napisał:

                                              > Dziękuję za kurtuazję, odwzajemniam się szczerymi pozdrowieniami.
                                              >
                                              > "...ochrona zdrowia w Maciezy,
                                              > zwlaszcza w warunkach straszliwego niedofinansowania, dziala
                                              > nad podziw efektywnie..."
                                              >
                                              >...z przykrością muszę nie zgodzić się z w/w cytatem.
                                              > Co czyni mnie dyskutantem mało atrakcyjnym w tejże sprawie.


                                              Wrecz przeciwnie! Atrakcyjny dyskutant, to dyskutant polemiczny.

                                              Moje o wiele mniej krytyczne stanowisko wobec osiagniec polskich,
                                              pozostajacych w kraju kolegow wynika ze znajomosci realiow
                                              ich pracy, placy i zycia.
                                              Argumentem na rzecz duzej wydajnosci ich pracy jest proste
                                              zestawienie: naklady na ochrone zdrowia w Polsce/miejsce zajmowane
                                              przez Polske w rankingach jakosci opieki zdrowotnej.
                                              Dopiero takie ustawienie problemu (naklad/efekt), wydaje sie
                                              dawac sprawiedliwa ocene staran polskich kolegow.

                                              "Z pustego i Salomon nie naleje" - jak mawial towarzysz Wieslaw.
                                              A to, ze naczynie jest dziurawe i ile by nalal, to i tak wycieknie,
                                              to tez prawda.
                                              Tyle, ze za szczelnosc naczynia nie mozna czynic odpowiedzialnymi
                                              lekarzy. Jestesmy od zupelnie czegos innego.
                                              • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 11:42
                                                Niezgoda co do założeń warunkujących dyskusję, a nie -mam nadzieję- iny punkt widzenia czyni mnie mało atrakcyjnym dyskutantem - ale spróbuję o najważniejszych sprawach:

                                                > Argumentem na rzecz duzej wydajnosci ich pracy jest proste
                                                > zestawienie: naklady na ochrone zdrowia w Polsce/miejsce zajmowane
                                                > przez Polske w rankingach jakosci opieki zdrowotnej.

                                                Tak proste, że aż przerażające. Bo w takich zestawieniach, wyprzedza nas "wydajnością" i Rumunia i Albania.
                                                To jest argument znany z komuny - dlaczego w Warszawie jest brudno? Bo w powstaniu ruscy nas olali a niemcy spalili - a przecież i tak kanalizacja mogłaby płynąć ulicami - a nie płynie!

                                                "Proste" porównania zawierają co najmniej 3 fałsze:
                                                a/ szczycimy się "wydajnością" przy poziomie wyniku zdrowotnego znacznie niższym niż kraje o podobnym lub niższym dochodzie. A w cywilizacji, wydajność bez osiągnięcia celu poziomu jakości jest klęską i objawem dysfunkcji
                                                b/ celem cywilizacyjnym jest osiąganie standardu adekwatnego do ambicji. Nasze wyniki nie sięgają żadnego z nich, biorąc pod uwagę potencjał kraju, nie mówiąc o błogim samopoczuciu SZ. Wydajność jest celem samym w sobie ale dla producenta zniczy nagrobnych, z wiadomym skutkiem (wynik zamiast świecić-gaśnie, zamiast zdobić-szpeci).
                                                c/ w "prostych" porównaniach zazwyczaj uwzględnia się nakłady publiczne i jawnie policzalne. W naszym kraju wynik tworzą w znacznym stopniu nakłady nieoficjalne, stąd nawet rzeczona "wydajność" jest mocno wątpliwa.

                                                Można jeszcze dodać, że nasze wyniki w rankingach w dużym stopniu kształtują wskaźniki niewiele mające wspólnego z jakością pracy samych lekarzy (np. mamy dobre wskaźniki szczepień profilaktycznych) co podnosi średnią.

                                                W podsumowaniu - skoro jest tak dobrze, dziwne, że nie istnieją przypadki, poza sprywatyzowaną stomatologią i rehabilitacją, w których pacjenci z innych krajów UE przybywali by do nas celem leczenia - z powodów jego jakości a nie ceny.
                                                Tymczasem odwrotne sytuacje, i to pomimo ceny, są na porządku dziennym.

                                                > Tyle, ze za szczelnosc naczynia nie mozna czynic odpowiedzialnymi
                                                > lekarzy. Jestesmy od zupelnie czegos innego.

                                                Ja bym powiedział, że chodząc po ulicy w dziurawych skarpetkach nie powinno się pomstować na los ani restaurację, do której nas nie wpuszczono.
                                                A po zmianie skarpetek można już robić "co innego" w lokalu, do którego się aspiruje.

                                                Pozdrawiam.
                                                • st.lucas Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 14:00
                                                  gazton51 napisał:

                                                  > ... w takich zestawieniach, wyprzedza nas "wydaj
                                                  > nością" i Rumunia i Albania.
                                                  > To jest argument znany z komuny - dlaczego w Warszawie jest
                                                  brudno? Bo w powsta
                                                  > niu ruscy nas olali a niemcy spalili - a przecież i tak
                                                  kanalizacja mogłaby pły
                                                  > nąć ulicami - a nie płynie!

                                                  Ladnie, naprawde ladnie sformuowane.
                                                  Zauwazylem, ze innych forumowiczow tego rodzaju figury
                                                  retoryczne wyprowadzaja z rownowagi. Mnie nie.
                                                  Lubie ladna i interesujaca polszczyzne.
                                                  Tyle o formie.

                                                  Co do tresci: w nakladach PKB na ochrone zdrowia wyprzedza
                                                  nas Turcja i prawie cala Europa, zdaje sie Rumunia takze.
                                                  Nie dyskutujmy o faktach.
                                                  >
                                                  > "Proste" porównania zawierają co najmniej 3 fałsze:
                                                  > a/ szczycimy się "wydajnością" przy poziomie wyniku zdrowotnego
                                                  znacznie niższy
                                                  > m niż kraje o podobnym lub niższym dochodzie.

                                                  Nie tak znowu "znacznie". Ale nie o to chodzi.
                                                  Chodzi nie o dochod. Ale o procent dochodu przeznaczany na SZ:
                                                  I tu ladujemy na koncu listy, czyz nie?
                                                  I obojetne jak glosno bedziemy wzywac kolegow do zerwania
                                                  z kesonem - tego bazalnego faktu ani my, ani oni nie zmienia.

                                                  A w cywilizacji, wydajność bez os
                                                  > iągnięcia celu poziomu jakości jest klęską i objawem dysfunkcji

                                                  Zgadzam sie calkowicie.
                                                  I jest to os mojego sporu z loraphenusem, ktory pomimo
                                                  bezustannej krytyki (wlasnej!) systemu, w dalszym ciagu
                                                  obstaje przy lepszej wydajnosci Europy i wyzszosci
                                                  socjalistycznych ubezpieczen europejskich nad Ameryka.

                                                  > b/ celem cywilizacyjnym jest osiąganie standardu adekwatnego do
                                                  ambicji. Nasze
                                                  > wyniki nie sięgają żadnego z nich, biorąc pod uwagę potencjał
                                                  kraju, nie mówiąc
                                                  > o błogim samopoczuciu SZ. Wydajność jest celem samym w sobie ale
                                                  dla producent
                                                  > a zniczy nagrobnych, z wiadomym skutkiem (wynik zamiast świecić-
                                                  gaśnie, zamiast
                                                  > zdobić-szpeci).

                                                  Podpisuje sie obiema rekami.

                                                  > c/ w "prostych" porównaniach zazwyczaj uwzględnia się nakłady
                                                  publiczne i jawni
                                                  > e policzalne. W naszym kraju wynik tworzą w znacznym stopniu
                                                  nakłady nieoficjal
                                                  > ne, stąd nawet rzeczona "wydajność" jest mocno wątpliwa.

                                                  Nie chce sie przylaczac do dosc zgodnego choru innych
                                                  forumowiczow na temat naginania faktow przez Pana Kolege.
                                                  Powiem tylko tak: Nawet uwzgledniajac na 20 mld zlotych
                                                  (szacunek wedlug mnie grubo zawyzony) to co wydatkuja Polacy
                                                  na wlasne zdrowie bezposrednio z wlasnych kieszeni,
                                                  to i tak nie czyni to statystycznie decydujacej roznicy.
                                                  >
                                                  > Można jeszcze dodać, że nasze wyniki w rankingach w dużym stopniu
                                                  kształtują ws
                                                  > kaźniki niewiele mające wspólnego z jakością pracy samych lekarzy
                                                  (np. mamy dob
                                                  > re wskaźniki szczepień profilaktycznych) co podnosi średnią.

                                                  No dobrze, ale chyba appendectomie w Polsce wykonuja chirurdzy?
                                                  >
                                                  > W podsumowaniu - skoro jest tak dobrze, dziwne, że nie istnieją
                                                  przypadki, poza
                                                  > sprywatyzowaną stomatologią i rehabilitacją, w których pacjenci z
                                                  innych krajó
                                                  > w UE przybywali by do nas celem leczenia - z powodów jego jakości
                                                  a nie ceny.
                                                  > Tymczasem odwrotne sytuacje, i to pomimo ceny, są na porządku
                                                  dziennym.

                                                  Nie napisalem przeciez, ze nasza SZ cechuje swiatowa jakosc.
                                                  Napisalem, ze jak na mizerie nakladow, jest nadspodziewanie dobrze.
                                                  Nawiasem mowiac, przez to, ze jeszcze jest w miare dobrze,
                                                  jest wlasnie jeszcze tak zle...
                                                  Dopuki jeszcze wszystko jakos dziala, nic sie nie zmieni.
                                                  >
                                                  > > Tyle, ze za szczelnosc naczynia nie mozna czynic odpowiedzialnymi
                                                  > > lekarzy. Jestesmy od zupelnie czegos innego.
                                                  >
                                                  > Ja bym powiedział, że chodząc po ulicy w dziurawych skarpetkach
                                                  nie powinno się
                                                  > pomstować na los ani restaurację, do której nas nie wpuszczono.
                                                  > A po zmianie skarpetek można już robić "co innego" w lokalu, do
                                                  którego się asp
                                                  > iruje.

                                                  Znowu fajna figura retoryczna. I nie moge jej odmowic pewnej racji.
                                                  Czy jednak polscy koledzy chodza w dziurawych skarpetkach,
                                                  bo tak lubia i chca?
                                                  Mysle, ze lubi ich w tak zalosnym stanie ogladac plebs.
                                                  A politycy nie odmawiaja mu ani panem, ani circiens...
                                                  >
                                                  > Pozdrawiam.

                                                  Wzajemnie, wzajemnie!
                                                  • slav_ Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 15:02
                                                    Ciekawi mnie czemu gazton tak zaciekle atakuje instytucje "państwowej" opieki zdrowotnej i lekarzy w nich pracujących choć kształt tej opieki w niewielkim stopniu zależy od nich samych

                                                    Przecież doskonale to wie że w "prywatnych" instytucjach świadczących usługi zdrowotne w Polsce w momencie gdy się coś na prawdę "posypie", pojawią się powikłania, zakres koniecznych działań przekroczy to za co literalnie pacjent zapłacił lub zdiagnozuje się "drogą" chorobę pacjent może liczyć przede wszystkim na czuły kopniak w 4 litery w kierunku tego znienawidzonego i nie spełniającego żadnych cywilizowanych norm "państwowego szpitala" w którym pracują niedouczeni lekarze a ich praca to jedno wielkie dziadostwo norm - bo przecież pacjent "jest ubezpieczony".
                                                  • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 16:30
                                                    Nie atakuję instytucji - lecz krytykuję system według którego one działają oraz tego skutki.
                                                    Nie atakuję lekarzy - przeciwnie, polemizuję z tymi poglądami i opiniami, które lekarza są niegodne w świetle norm zawodowych i cywilizacyjnych.

                                                    Kształt tego, w czym bierzemy udział, ma prawo posługiwać się naszym wizerunkiem. Bez ludzi i ich zaangażowania nic dobrego ani nic złego nie mogłoby powstać w medycynie.

                                                    "Prywatna przychodnia" nie kopie pacjenta w kierunku "państwowego szpitala".
                                                    Robi to system, umożliwiający prywatnej przychodni ograniczony zakres działania a pacjenta zmuszając do swych szpitali poprzez monopol składki publicznej.

                                                    slav_ ja osobiście, tu ani gdzie indziej, nie reprezentuję interesów takiego czy innego sektora, ale wyrażam ideę stworzenia godnych, uczciwych warunków pracy każdemu lekarzowi i egzekwowania godnych,profesjonalnych postaw od każdego, kto lekarzem się mieni. W interesie swoim - jako obywatela, lekarza i pacjenta - oraz każdego, kto czuje to, jak ja.
                                                  • gazton51 To powyżej, to do slava oczywiście n/t 04.11.09, 19:55
                                                  • slav_ Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 23:41
                                                    > "Prywatna przychodnia" nie kopie pacjenta w kierunku "państwowego szpitala".
                                                    > Robi to system, umożliwiający prywatnej przychodni ograniczony zakres działania
                                                    > a pacjenta zmuszając do swych szpitali poprzez monopol składki publicznej.

                                                    Hmm...
                                                    Nie przychodnia tylko system...
                                                    Czy jednak w takim razie zachowane lekarzy pracujących tamże jest w tym względzie zgodne z normami cywilizacyjnymi i zawodowymi?
                                                    Przecież zachowując się tak jak wymusza system (co jest zarzutem wobec zatrudnionych w "państwowych" szpitalach lekarzy) zamiast się tamu przeciwstawić - legitymizują swoim zachowaniem działanie systemu.



                                                    >wyrażam ideę stworzenia godnych, uczciwych warunków pracy
                                                    > każdemu lekarzowi i egzekwowania godnych,profesjonalnych postaw od >każdego, kto lekarzem się mieni. W interesie swoim - jako >obywatela, lekarza i pacjenta oraz każdego, kto czuje to, jak ja.

                                                    temu można tylko przyklasnąć
                                                  • gazton51 Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 16:18
                                                    > Chodzi nie o dochod. Ale o procent dochodu przeznaczany na SZ:
                                                    > I tu ladujemy na koncu listy, czyz nie?

                                                    >Czy jednak polscy koledzy chodza w dziurawych skarpetkach,
                                                    >bo tak lubia i chca?

                                                    Kiedy czytam oba powyższe, dość charakterystyczne poglądy, zdumiewa mnie jak bardzo trwale cechuje nasze środowisko medyczne poczucie wyobcowania ze świata i społeczeństwa, przy jednoczesnych pretensjach do świata typowych dla syndromu "wyuczonej bezradności".

                                                    Kto, Pana zdaniem, decyduje i odpowiada za dziury w moich - czy Pana skarpetkach? Żona, system czy los przedmurza i mesjasza narodów?

                                                    Kto NAM, Polakom i Doktorom przeznacza taki, a nie inny % dochodu na SZ? Matrix, kosmici czy światowy spisek wiadomych?


                                                    Mam nadzieję, że uzna Pan formę tej wypowiedzi za nie skierowaną ku Osobie ale polemizującej ze zjawiskiem.

                                                    > Nie chce sie przylaczac do dosc zgodnego choru innych
                                                    > forumowiczow na temat naginania faktow przez Pana Kolege.
                                                    > Powiem tylko tak: Nawet uwzgledniajac na 20 mld zlotych
                                                    > (szacunek wedlug mnie grubo zawyzony) to co wydatkuja Polacy
                                                    > na wlasne zdrowie bezposrednio z wlasnych kieszeni,
                                                    > to i tak nie czyni to statystycznie decydujacej roznicy.

                                                    Chętnie poznam, w ich nagiej prostocie, fakty, które Pan ma na myśli i/lub które rzekomo naginam , proszę mnie zaskoczyć...lub nawrócić.

                                                    > No dobrze, ale chyba appendectomie w Polsce wykonuja chirurdzy?

                                                    Nie jestem obecnie pewny, biorąc pod uwagę jakość kształcenia i system (np. znieczulają niekoniecznie anestezjolodzy).

                                                    Proszę mi ujawnić jakikolwiek wskaźnik opisujący wyniki naszej medycyny i leczenia (nie: służby zdrowia, systemu, jakości usług itd) którym mozemy się pochwalić na tle krajów cywilizowanych. Lekcję przyjmę z pokorą i odszczekam co trzeba.

                                                    Z równą pokorą pozdrawiam.
                                            • pct3 Re: Nie sadzicie Panstwo... 04.11.09, 17:24
                                              Nie znam objawów efektywności tego działania na tle współczesnych celów, zadań i metod organizacji i funkcjonowania publicznych służb ochrony zdrowia, więc z przykrością muszę nie zgodzić się z w/w cytatem.

                                              Ale tak samo niska (nie zerowa, jak sugerujesz, ale owszem, niska) efektywność cechuje również sferę medycznych usług prywatnych. Więc może problem jest mentalnościowo-geograficzny i może przyznajmy raz i otwarcie to co raz po raz dociera do nas w zawoalowanej formie - że jesteśmy we wschodnim kręgu cywilizacyjno-kulturowym i że należymy do kręgu krajów trzeciego świata jak chodzi o tzw "poziom", nie tylko medycyny.
                                              Ale to wiąże się choćby z akceptacją "dowodów wdzięczności" (których osobiście nie akceptuję, ale w zadeklarowanej rzeczywistości "wschodniotrzecioświatowej" będę raczej wyjątkiem), akceptacją zamykanych na klucz toalet itp.
                                              Skoro więc Ty Gazton i inni Tobie podobni tworzycie system na miarę cywilizacji zachodniej i tamtejszego profesjonalizmu, a ma on też szereg powikłań i to niestety zamiatanych pod dywan, kto wie czy nie bezczelniej niż w SZ (mówię ogólnie, u Ciebie na pewno się to nie zdarza), i skoro nie ma osiągnięć naukowych - to może dajmy spokój i zawołajmy "witamy w Azji"? Szczerze i na temat.
                                              • gazton51 Ring musi być wolny... 04.11.09, 20:10
                                                "...a ma on też szereg powikłań i to niestety zamiatanych pod dywan, kto wie czy nie bezczelniej niż w SZ..."

                                                To są gołosłowne zarzuty, chyba, ze to jakoś uzasadnisz merytorycznym badaniem - czekam.
                                                Pokaż, że znasz "tego, co wie" inaczej to są insynuacje typu Pan Jarosław Malutki.

                                                Nie w tym rzecz jednak.
                                                Opinia jaką wyrażasz przypomina sytuację, w której mamy Gołotę, co zawłaszczył cały ring i jedyną w mieście halę, przywiązał Adamka za ręce do lin ringu, wali w niego jak w bęben a i tak nie trafia, ale woła do gawiedzi "patrzcie, Adamek się szarpie, może was uszkodzić".
                                                A na koniec zabiera całą kasę za bilety a Adamkowi odpala na waciki.

                                                Ty wyrażasz tu mądrość i oburzenie ludowe dozorcy hali: "Adamek to też nie lepszy cwaniak, nie dość, że nie pije, to postał na ringu i zarobił więcej niż nam Gołota płaci."

                                                Na poważnie: co w tej historyjce obrazuje Gołota a co Adamek, to już pozostawiam Twojemu wyczuciu.

                                                Ja z kolei mam pozycję menago, który kombinuje, jak zwiększyć ilość sprzedawanych w mieście biletów i ilość walk, aby ludziska mieli ubaw, Gołota nauczył się bić a Adamek i inni Michalczewscy chcieli i mogli walczyć ze sobą bez związanych rąk i bez obawy ukąszeń poniżej mistrzowskiego pasa.
                                    • aron2004 Re: Nie sadzicie Panstwo... 03.11.09, 06:44
                                      czy ktoś cię zmusza do mieszkania w Krakowie?
                                      • maksiu1313 Re:Dario bądż Ikarem.. 03.11.09, 14:40
                                        Daria, już samo imię przyznaję piekne niesie w sobie słowo dar. Masz
                                        wątpliwosci, rozterki co do studiów które wybrałaś.Jestes pewnie piękna mądra i
                                        wrażliwą dziewczyną, kiedy widzisz sprawy które Cie niepokoją budzą
                                        obawy.Wybrałaś piękny iszlachetny zawód.Na swojej drodze pewnie napotkasz wielu
                                        zgorzkniałych Dedali.ZyczeCi żebys wswoim zyciu studenckim ootem zawodowym
                                        pozostała takim młodym, poszukującym Ikarem.Ludzie boj a się młodych
                                        lekarzy_Ikarów poszukują starego doswiadczonego mistrza Dedala,który pomoze im
                                        wyjść z choroby.
                                        Sajednak pacjenci któryzh wielu doświadczonych Dedali odesłało
                                        z kwitkiem nie widzac szansy w ryzykownej operacji,natomiast młody
                                        Ikar podjął wezwanie zaryzykował i zwycięrzył.
                                        Idealem byłby lekarz oduszy Ikara pelen chęci nowych odkruć wysokich ryzykownych
                                        lotów na skrzydłach medycyny, majacy zarazem doswiadczenie Dedala który wie co
                                        może zdziałać, a czego nie potrafi.

                                        Odwieczne marzenie__gdyby młodóśc umiała,a starość mogła.Otóz
                                        niezupełnie.Pozostaje zawsze niewiadoma;; nikt nie jest wstanie przewidzieć
                                        skutków działań medycznych nawet najbardziej doświadczony lekarz.Dlatego życzę
                                        ći żebyś była mądrym kochajacym ludzi Jkarem
                                        Astandart życia dodry osiagniesz Tylko schowaj nieraz tę SWOJA
                                        Wrażliwośc.Joasia Szczepkowska nazywa to inną wrażliwością
                                        • slav_ Re:Dario bądż Ikarem.. 03.11.09, 17:03
                                          Trudno uznać los Ikara za zbyt szczęśliwy i zwycięski.

                                          Źle Darii życzysz.
                                          • radeberger Re:Dario bądż Ikarem.. 03.11.09, 17:38
                                            "wciąż o ikarach głoszą, choć doleciał dedal (...)"
                                            • snajper55 Re:Dario bądż Ikarem.. 03.11.09, 18:05
                                              radeberger napisał:

                                              > "wciąż o ikarach głoszą, choć doleciał dedal (...)"

                                              Bo osiągnięcie zamierzonego celu nie jest medialne. Za to katastrofa...

                                              S.
                                              • slav_ Re:Dario bądż Ikarem.. 03.11.09, 18:45
                                                Dobre :-)
                                                • maksiu1313 Re:Dario bądż Ikarem.. 03.11.09, 20:10
                                                  Niezupełnie.To z tłumaczenia angielski na polski.Powinna być panu znana historia
                                                  rozdzielenia dorosłych sióstr syjamskich zrosnietych głowami.Operacja kosztowała
                                                  300 tys dolarów brało w niej udział kilkudziesięciu chirurgów różnych
                                                  specjalnosci i...zakończyła się śmiercią obu kobiet. Tylko dlatego że nikt nie
                                                  zauważył że zrosnięte mózgi mają wspólne naczynia krwionosne. nikt nie
                                                  przewidział że nie będzie czasu by zapewnić krążenie awaryjne.I stąd te
                                                  porównania do dedala który nie tłumaczy dokładnie młodym Ikarom.A Darii życzę ,
                                                  bardzo mądrych Dedali i duszy ciagle poszukujacego Ikara.
                                                  • slav_ Re:Dario bądż Ikarem.. 04.11.09, 14:52
                                                    Operacja kosztował
                                                    > a
                                                    > 300 tys dolarów brało w niej udział kilkudziesięciu chirurgów różnych
                                                    > specjalnosci i...zakończyła się śmiercią obu kobiet.

                                                    Zwróć uwagę na to co sam piszesz bo to dość znamienne. Czemu podajesz te kwotę? Przecież zdrowie i życie ludzkie jest bezcenne. Nie zauważyłem by ktoś w ten sposób zwracał uwagę na koszty leczenia w Polsce.
                                                    I jeszcze jedno - czy bez tych 300tys dolarów ta operacja by się odbyła?
                                                  • maksiu1313 Re:Dario bądż Ikarem.. 04.11.09, 16:51
                                                    Tak jak pisalem było to tłumaczenie z angielskiego.Tak oszacowano koszt operacji.Itutaj mój panie wielka szkoda,życie jest bezzcenne zdrowie również.Ale zeby jakkolwiek leczyć trzeba chociaż w przybliżeniu znać środki którymi dysponujemy na co możemy sobie pozwolić.Nie byłoby w tej chwili tak trudnej sytuacji Polskich szpitali gdyby wszystko było dokładnie wyliczone.raczej nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka