Dodaj do ulubionych

migrena a seks

10.03.06, 10:15
Poruszam chyba bardzo trudny temat, ale właśnie to rozwaliło mi życie.
Masm migreny 7-8 dni w miesiącu i - jak wiecie - są to dni wyjęte z życiorysu
(wymioty, szczękościsk, odrętwienie itd). Niemożliwy jest wtedy stosunek
seksualny. W czasie tych migren ładuję w siebie tony prochów (Ibuprom Max +
Sumamigren przeważnie) i następne 2 dni jestem dosłownie niesprawna fizycznie
i psychicznie (bóle mięśni, zmęczenie, ogromna senność, zniechęcenie,
użalanie się nad swoim losem itd.)
Mój mąż nie może zrozumieć tego wszystkiego i mój brak pociągu seksualnego
odnosi do siebie personalnie. Dręczy mnie, prowadzi nocne dyskusje wywalając
z siebie wszystkie żale i wytykając mi wszystkie wady, chce mnie zdołować i
zmusić, żebym "przyznała się do winy", że rozpad małżeństwa nastąpił przeze
mnie itd. (ostatnie jego nocny monolog" trwał do 3.00 w nocy, po czym wstałam
o 6.00 do pracy z megamigreną. I to jest zamknięte koło.
Doszło do tego, że chociaż nigdy nikomu źle nie życzyłam marzę o tym, aby on
kiedyś miał taką samą migrenę, jak ja, może wtedy zrozumie.....
Jak sobie z tym radzicie?, Jak radzą sobie z tym wasi partnerzy?
Bo ja na podstawie własnych doświadczeń doszłam do wniosku, że migrenik albo
nie powinien zakładać rodziny, albo długo szukać wyrozumiałego partnera.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • venus22 Re: migrena a seks 10.03.06, 10:36
      Nie jestes sama! temat ten ma forum USA byl walkowany wiele razy wiekszosc
      uczestikow maja ten sam problem - nie maja sily ani ochoty na sex plus wiele
      lekow obniza libido taki np Propranolol czy niektore antydepresanty.
      W zwiazku z tym pzrez kilka lat mojego pobytu tam kilka malzenstw i
      narzeczonych sie rozpadlo. Zdrowi partnerzy nagminnie narzekaja a chorzy-
      rozpaczaja ze juz nie daja rady fizycznie i psychicznie.. i tak pchaja ten
      wozek.. znam jedna osobe ktora z tego powodu zostala z wyboru sama (kobieta).

      kazdy prawie zapomina ze migrena to nie sam bol glowy ale cztery fazy Przed,
      Aura, Bol i Po! to moze sie ciagnac calymi dniami, jeden atak sie konczy drugi
      zaczyna i tak w kolko. Nic dziwnego ze ochota na sex poajwia sie tak rzadko.

      Nie masz sie co obwiniac, bo po prostu choroba ci nie pozwala wykonywac tego co
      bys chciala tak jak bys chciala. Sex tez jest ta rzecza ktora migrena potrafi
      skutecznie zespuc. To ze twoj maz tego nie rozumie to jak najgorzej o nim
      swiadczy (ale tez niestety nie jest on wcale takim znowu wyjatkiem)..

      Powiem szczerze ze nie ma co takiego meza zalowac bo jestem pewna ze gdyby bylo
      odwrotnie ty zdrowa on chory to bys sie tak nie zachowywala. Ano pobiera sie na
      dobre i na zle.
      Nie jest to twoja wina. Gdybys miala wolna wole w tej sprawie to jak by bylo?
      Ale nie masz.
      Rozpad malzenstwa nastepuje przez tego ktory nie chce byc dluzej z partenrem. W
      tym wypadku wyglada na to -twoj maz narzeka, nie ty.. Ty cierpisz.

      Niestety pomimo jak pisalam wczesniej ze temat ten byl walkowany to do zadnych
      pocieszajacych wnioskow nie doszlismy, oprocz ze moze by tak wsypywac im do kawy
      nitrogliceryny codziennie przez miesiac.. :)

      Venus



      • kajteczek Re: migrena a seks 10.03.06, 10:47
        Dzięki Venus!
        Może jedynym pocieszeniem jest to, że nie jestem sama w tym wszystkim, bo inni
        też się z tym borykają i że mogę się tutaj czasem wygadać.

        Pozdr.
        • nimmka Re: migrena a seks 10.03.06, 11:23
          Czesc kajteczku!!
          Moja mama wyjechala do USA jak bylam przed matura. Zostalam sama.
          Spotyklam sie od pol roku z chlopakiem, wiec mama prosila, go zeby sie mna
          opiekowal. Wtedy jeszcze nawet nie przypuszczalam, ze miogrena co cos takiego co
          moze przytrafic sie rowniez mnie. Mama umierala na nie systematycznie i powoli
          na naszych oczach przez kilkanascie lat. Nikt z nas nie przejmowal sie tym, bo
          wtedy co to byla migrena??? Migrene to mogl miec ksiaze Radziwil...
          Po jakims czasie zamieszkalismy razem. nie minelo zbyt wiele czasu jak w srodku
          nocy wyrwal mnie z lozka bol glowy. Tego nie zapomne do konca swojego zycia!!!
          Od tamtej chwili jedyne co pamietam to jedno wielkie pasmo bolu, cierpienia i
          placzu, az do chwili gdy chcialam sie zabic. Roman byl mlodym czlowiekiem
          mlodszym ode mnie o rok wiec wydawaloby sie, ze nie mozna wymagac zbyt wiele,
          ale tak naprawde byl to jedyny /oprocz mojego syna i mamy/ czlowiek, ktory
          rozumial mnie bez slow nie majac nigdy nawet anginy. Ja nie bylam w stanie isc
          na uczelnie, sprzatac, gotowac, ogladac telewizje. On wracal z pracy, a ja
          lezalam z miska pod lozkiem bo nawet wymiotowac nie wstawalam do ubikacji.
          O seksie....ja nie moglam oddychac, a poduszka mnie gniotla jak kamienie.
          Zreszta o czym tu gadac jak po roku wazylam 43 kilogramy /170 cm wzrostu/
          Przez 6 lat nianczyl mnie jak dziecko. Wracal z pracy i jechal do swojej mamy,
          zeby przywiezc dla mnie obiad albo zawiezc pranie do zrobienia.
          Jak wzywal pogotowie gdy tracilam swiadomosc to wiele razy rzucal sie do
          lekarzy, gdy dkoryc zachowywal sie lekcewazaco, a zdazalo sie to dosc czesto
          przynajmniej na poczatku pozniej juz wiedzieli..ze to dosc ryzykowne. 199 cm i
          prawie 100 kg wymusza respekt nawet na najbardziej bezczelnych.
          Mialam szczescie. I chociaz sie rozstalismy /ja z wyboru zostalam sama/ i juz
          nigdy nie spotkalam takiego drugiego to wiem, ze napewno sa, ale jeszcze trzeba
          na nich trafic no i zeby jeszcze wlasnie nas chcieli pokochac.
          Kajteczku nie Ty jestes winna, ale jak Twojemu facetowi jest to potrzebne do
          szczescia to mu powiedz, ze tak, ze to wszystko Twoja wina. W koncu sama
          ocenilas go wyzej niz na to zalsuguje, a to przewina jest niewatpliwa.
          No i jeszcze zyczmy mu wszystkiego co najlepsze, a w szczegolnosci zdrowia, bo
          zycie jest sprawiedliwe...!!!
          Sciskam Cie mocno
          Badz dzielna i szukaj we wszystkim powodu do usmiechu... zawsze chocby przez lzy.
          nimmka

    • meresanch Re: migrena a seks 10.03.06, 12:00
      Dobrze ze moj maz mnie rozumie (czasami hihi)
      ten kto tego nie doswiadczył nigdy w pełni ni pojmie co czujemy

      Dziele migreny na 2 rodzje zwykłe i takie przy których jakikilwiek ruch
      powoduje duzo wiekszy bol głowy nawet pisanie na klawiaturze

      maz jest wyrozumiala ale ja wiem ze on tez ma sowjepotrzeby wiec w tych
      pierwszych migrenach idzemy do sypialni na szybki sex ale bez mojej
      przyjemnosci bo u mnie orgazm powoduje tak silny bol ze wolne z tego
      zezygnowac i maz sie czesto martwi ze tak zadko mam przyjemnos w sypialni
      • maz_migreny Re: migrena a seks 10.03.06, 13:32
        ok ... a teraz postawcie się w sytuacji męża który nie jest impotentem.

        Ja jestem w miarę "oświecony" i wiem z opisu żony co to jest migrena jakie ma
        objawy i że jest to cholerstwo którego najgorszemu wrogowi bym nie życzył ... a
        już napewno kilka razy w miesiącu ...

        ALE ... zdrowy mężczyzna tez ma swoje potrzeby ...

        I nie mówię tutaj o sytuacjach skrajnych typu migrena z przerwami na aure i bol
        po bolu ... ale o dniach kiedy nie ma migreny ... jest natomiast np. zmęczenie
        po pracy, fryzjerka, zakupym, objad, goscie, wycieczka do tesciów, zajmowanie
        się dzieckiem kąpanie usypianie, wstawanie rano do pracy - KUPA RZECZY tzw.
        obowiązków które sprawiają że jak nie ma migreny to zawsze jest cos do roboty.

        A jak już jest chwila wolnego czasu -
        • kajteczek Re: migrena a seks 10.03.06, 14:08
          "powinn znaleźć czas na zaspokojenie swojego partnera, przed pozostałymi
          obowiązkami".

          - a może to nie jest moja pierwsza myśl po "powrocie do życia" z odrętwienia
          migrenowego"
          - to dlaczego partner nie stara się ulżyć i załatwić chociaż część tych
          obowiązków?
          - dlaczego jesli są 2 osoby : chora i zdrowa najważniejsze są potrzeby
          (zaspokojenie) tej zdrowej?

          Wierz mi, że zdaję sobie sprawę , że ciężko jest żyć z migrenikiem, bo sama
          czasami ze sobą nie mogę wytrzymać, mam doły i depresje, że psuję rodzinie
          nastrój, że czasami trzeba zrezygnować z fajnych imprez przeze mnie, ale
          cholera jasna mnie bierze, jak słyszę "znowu ta twoja głowa" z wyrazem
          niezadowolenia na twarzy. Bo to nie ja sobie to cierpienie funduję z wrodzonego
          masochizmu, tylko ja tu cierpię i potrzebuję opieki!
          • maz_migreny Re: migrena a seks 10.03.06, 14:56

            > - a może to nie jest moja pierwsza myśl po "powrocie do życia" z odrętwienia
            > migrenowego"
            A moze dla dobra twojego męża powinna być / wydaje mi się że tak bardzo skupiasz
            się na tym że cierpisz że nie dostrzegasz "jego" cierpienia ... twoje się
            skończyło - jego nadal trwa ... jest odrzucony bo są ważniejsze sprawy

            > - to dlaczego partner nie stara się ulżyć i załatwić chociaż część tych
            > obowiązków?
            " kłębek nerwów i frustracji " - koło się zamyka - nie mówię że on jest zawsze
            bez winy, przeczytaj PS. z pierwszego mojego postu

            > - dlaczego jesli są 2 osoby : chora i zdrowa najważniejsze są potrzeby
            > (zaspokojenie) tej zdrowej?
            Ja piszę że potrzeby tej drugiej TEŻ są ważne - IMO ty ich nie dostrzegasz, bądż
            je lekceważysz ... dlatego zmusilem się do napisania tego pierwszego postu ...
            wy walczycie o zrozumienie dla waszej choroby i dla waszego zachowania w czasie
            migreny, ja walczę o zrozumienie NASZYCH potrzeb które zawsze są na odległym
            miejscu po zakończeniu migreny

            >
            > Wierz mi, że zdaję sobie sprawę , że ciężko jest żyć z migrenikiem, bo sama
            > czasami ze sobą nie mogę wytrzymać, mam doły i depresje, że psuję rodzinie
            > nastrój, że czasami trzeba zrezygnować z fajnych imprez przeze mnie,
            Nauczyłem się to znosić i jej nie winić ... pogodziłem się z tym


            > cholera jasna mnie bierze, jak słyszę "znowu ta twoja głowa" z wyrazem
            > niezadowolenia na twarzy. Bo to nie ja sobie to cierpienie funduję z wrodzonego
            > masochizmu, tylko ja tu cierpię i potrzebuję opieki!

            A ja potrzebuję więcej seksu jak już się dobrze czujesz - jest to dla mnie
            ważniejsze niż odkurzone mieszkanie
            • deindra Re: migrena a seks 03.04.06, 10:46
              Beznadzieja chłopie.
        • mcbeal28 Re: do maz_migreny 13.03.06, 18:41
          maz_migreny napisał:


          > SEX jest bardzo ważny w związku ... IMO osoby z migrewnami powinny sobie
          > poprzestawiać trochę priorytety i w dni kiedy nie ma migreny , aury, bolu po
          > bolu powinny znaleźć czas na zaspokojenie swojego partnera, przed pozostałymi
          > obowiązkami. TZW przejąć inicjatywę wtedy kiedy was głowa nie boli, a nie czeka


          Tak sobie czytam...i widzę po wypowiedziach, że i tak nieżle dostałeś już po
          "kubku".
          Ale powyższy fragment po prostu mnie ujął, ale w negatywną stronę!!!
          Mezu_migreny: widzisz to jest tak: każdy z nas chorych na przewlekłą chorobę
          zwana MIGRENA-nim zacznie się miesiąc bierze kalendarz i zaznacza z góry dni
          kiedy będzie miał migrenę. I wiesz z góry wie, że w dni kiedy nie bedzie miał
          migreny będzie zaspakajał swojego partnera. Niestety IRONIA była uzasadniona!

          Raz w życiu zyczę Ci klasycznej migreny z aurą, drętwieniem rąk i nóg,
          trudnościami z wysławianiem się, wymiotami, ogólnym zagubieniem i
          przygnębieniem, bólem rozsadzajacym czszkę, a po skończonej migrenie życzę Ci
          nastroju jakby Cię walec przejechał. To nie sa ZłOśLIWE żYCZENIA.
          Tylko raz w życiu przeżyj taką migrenę a dowiesz się co czuje ( najczęściej
          kilka razy w miesiącu) człowiek chory na przewlekłą chorobe zwana MIGRENA.

          Ps. Sex jest ważny, ale przestaje byc ważny i facynujacy, gdy nasz partner to
          egoista i człowiek pozbawiony empatii!
          • maz_migreny Re: do maz_migreny 14.03.06, 09:09
            ok... wyjaśnijmy sobie jedno .... bo widzę że nie jestem w stanie zmienić waszej
            poniekąd reakcji obronnej w postaci skorupy niezrozumienia i odpiwiedzi na moje
            argumeny biciem mnie po "kubku"

            Jak macie migrenę nie jest to przyjemne ani dla was ani dla nas!!!!!!!
            Was wtedy boli głowa albo macie inne objawy, aury bóle po bólu i inne duperele
            ptóre wyłączają was z życia ... ALE WASZA MIGRENA WASZYCH ZDROWYCH PARTNERÓW TEZ
            WYŁĄCZA Z ŻYCIA!!!!!! muszimy przejąć wasze obowiącki, zapewniać wam ciszę,
            podawać miskę, zająć się dzieskiem i CAŁĄ RESZTĄ ŻECZY KTÓRYCH NIE MOŻECIE W
            DANEJ CHWILI ZROBIĆ!!!!!!

            WIEC nie mówcie mi tu że życzycie mi migreny żebym zrozumiał. Dla mnie migrena
            żony też jest uciążliwa TYLKO MI ZARAZ NIE PISZCIE JAK BARDZO MI JEST LEPIEJ NIŻ
            JEJ Z GLOWĄ W KIBLU!!!!

            NIECH DO NIEKTÓRYCH Z WAS DOTRZE >.. MY SPEŁNIAMY WASZE OCZEKIWANIA JAK WAS BOLI
            GLOWA!!!!!! WY STARAJCIE SIE SPEŁNIAĆ NASZE JAK WAS NIE BOLI. na zasadzie
            sprawiedliwości.

            Rozumiem że 90% świata, czasami łącznei z rodzinami migreników, patrzy na nich
            dziwnie, czasami nie rozumie że ta choroba to jedno z największych kurestw na
            świecie, bagatelizuje chorobę i was lekceważy. Ja rozumiem co to migrena , wiem
            kiedy się zaczyna i kiedy kończy ...

            POWTARZAM - NIE PISZĘ O OSOBACH U KTÓRYCH JAK SIE SKOŃCZY JEDNA TO SIE ZACZYNA
            DRUGA MIGRENA, NIE PISZĘ O SEXSIE W CZASIE MIGRENY, NIE PISZE O SEKSIE jesli on
            prowokuje migrenę

            WY CHCECIE NASZEGO ZROZUMIENIA, MY CHCEMY WASZEGO ( WY NIE CHCECIE ŻEBY
            BAGATELIZOWAĆ WASZĄ CHOROBĘ, MY NIE CHCEMY ŻĘBYŚCIE BAGATELIZOWAŁY NASZE
            POTRZEBY)... ale mam wrażenie ze niektórzy z was zbudowali wokół siebie taki mur
            że żaden argument do nich nie dociera.



            • kiki-riki22 Re: do maz_migreny 14.03.06, 14:23
              te kobiety cie chyba nie chca zrozumiec. ja cie popieram w 100%.

              z migrena jest jak z kazdym inna powazna choroba. czlowiek mysli ze jemu
              wszystko sie nalezy bo on cierpi i ze inni powinni sie cieszyc ze nie sa chorzy
              i to im powinno wystarczyc do zycia. potem tacy inwalidzi truja zycie innym.

              dodam ze ja tez miewam migreny, ale wtedy kiedy ich nie mam nie mysle o nich i
              zyje NORMALNIE.
              • nimmka Re: do maz_migreny do kiki 14.03.06, 14:46
                Lezacych nie kopie!!!
        • mcbeal28 Re: maz_migreny cz 2 13.03.06, 18:55
          maz_migreny napisał:


          > Ja jestem w miarę "oświecony" i wiem z opisu żony co to jest migrena jakie ma
          > objawy i że jest to cholerstwo którego najgorszemu wrogowi bym nie życzył ...

          Może w odbiorze bezpośrednim jesteś "oświecony", ale z Twoich wypowiedzi na
          forum nie wynika, ze w temacie MIGRENA jestes "oswiecocy"
        • deindra Re: migrena a seks 03.04.06, 10:45
          Oj biedny egoisto.Musiałabym Cię chyba umówić z moim mężem coby Ci dał parę
          lekcji obchodzenia się z kobietami... :-/ To juz nie chodzi nawet o to, że
          akurat "trafiła Ci się" zona migreniczka, ale o to, że jej w ogóle nie rozumiesz.
          "W zdrowiu i w chorobie..."?

          P.S. Ja jestem migrenikiem i u nas takich problemów w ogóle nie ma (nasz seks ma
          się b.dobrze).Pewnie dlatego, że nie ma presji (podejrzewam, że Twojej żonie już
          się nawet nie chce seksu nawet gdy nie ma migreny, bo co to za przyjemność
          seksować się na zawołanie z mężem melkontentem? mnie by się też nie chciało).
          Wstydź się człowieku i zastanów nad sobą.
    • jahreshka Re: migrena a seks 10.03.06, 14:13
      kajteczku, to ogromnie smutne, co piszesz.
      Bardzo mnie Twój post poruszył. Współczuję Ci. To przykre, że czasami nie
      dostajemy od najbliższych tego, czego nam najbardziej potrzeba, czyli wsparcia
      i zrozumienia. Wystarczy przecież odrobina współczucia.
      mąż_migreny napisał, że zdrowy mężczyzna potrzebuje seksu. A kobieta to nie?
      Tylko pytanie jest takie: czy to ma być seks za wszelką cenę? Nie dający
      kochankom obopólnej przyjemności? Sprawiający ból? Seks na siłę? Panowie!
      Zejdźcie może z drzew, co? Najwyższy czas!
      Podpisuję się pod tym, co napisała venus - nie ma co żałować takiego męża.
      Smutne to, ale prawdziwe. Jeśli dla niego priorytetem jest zaspokojnie chuci,
      nawet kosztem Twojego cierpienia, to na drzewo z nim! Z powrotem na drzewo!

      I jeszcze słówko do męża-migreny. Z Twojego postu można wywnioskować, że
      migrena jest tylko jednym z wielu pretekstów, by się nie kochać (obok zmęczenia
      itp.). Zastanów się, czy problem nie leży gdzieś indziej. Mogę się oczywiście
      opierać wyłącznie na własnym doświadczeniu, ale wydaje mi się, że w chwilach /
      dniach wolnych od migreny każda z nas chętnie czerpie niewątpliwą przyjemność,
      jaką daje seks. Powinno Cię (a w zasadzie Was) zastanowić, dlaczego w
      momentach, kiedy byłyby na seks czas i ochota (z Twojej strony), pojawia się u
      Twojej partnerki migrena. Przepraszam za próbę analizy Twojega życia - takie
      mnie naszły smutne refleksje.
      • maz_migreny Re: migrena a seks 10.03.06, 14:45
        > mąż_migreny napisał, że zdrowy mężczyzna potrzebuje seksu. A kobieta to nie?
        > Tylko pytanie jest takie: czy to ma być seks za wszelką cenę? Nie dający
        > kochankom obopólnej przyjemności? Sprawiający ból? Seks na siłę? Panowie!
        > Zejdźcie może z drzew, co? Najwyższy czas!

        Nigdzie nie napisałem żeby to był seks na siłę. Zaznaczyłem że piszę o dniach
        bez migreny. Nigdzie nie twierdzę też że seks ma być tylko i wyłączne
        zaspokojeniem partnera ( ale na to położyłem nacisk bo o tym chyba jest ta
        dyskusja, o niezaspokojonym partnerze.). To ma być seks dla sprawienia
        przyjemności obu stron. Osobiście bardziej mi zależy na zaspokojeniu partnerki
        niż siebie i nic nie sprawia mi większej przyjemności niż jej zadowolenie.
        Chodzi mi o to żebym dostał szanse ... częściej niż raz na kilka miesięcy.
        My się mamy starac być cierpliwi wspierający i wyrozumiali ... proszę tylko o
        odrobinę empatii

        Moze masz rację, może problem leży gdzieś indziej ... ale go nie dostrzegam (bo
        oficjalnym powodem jest migrena)... i moze to frustruje mnie jeszcze bardziej ...

        Pozdrawiam
        mąż
    • maz_migreny Re: migrena a seks 10.03.06, 15:14
      Jeszcze jedno - cokolwiek piszę piszę w odniesieniu do 2 kochających się osób
      które chcą spędzić ze sobą resztę życia, ale przeszkadza im w tym migrena
      mdłości i niezaspokojenie seksualne partnera/ partnerki

      Nie rozpatruję tutaj kwestii sprzątania, gotowania, prania a mąż z kumplami na
      bilardzie, pijaństwa , bicia dzieci , i innych przyczyn rozpadu małżeństw tylko
      ... migrena i sex - w kochającym się małżeństwie
    • am111 do maz_migreny 10.03.06, 19:12
      Miałeś kiedyś mega kaca?Dodaj go do kwadratu i będziesz miał migrenę!!Zyczę Ci
      żeby w takim stanie Twoja migrena zaczęła Ciebie molestować seksualnie.Jeśli
      kiedyś do tego dojdzie porozmawiamy.Pozdrawiam Twoją migrenkę.
      • venus22 Re: do maz_migreny 10.03.06, 20:24
        Mezu-migreny,

        moja rada jest taka:

        "zrob zonie godzinny masaz po pracy, potem niech chwile opodcznie i polezy,
        zawiez ja do i przywiez od fryzjera, zrob zakupy, ugotuj obiad, przygotuj sie do
        i przyjmij gosci a zone w tym czasie wyslij do spa na jakies relaksujace zabiegi
        zeby byla w dobrym nastroju i miala ochote na sex, wykonaj sam wycieczke do
        tesciów zeby zona mogla sie w tym czasie ladnie ubrac i pomalowac, zajmij się
        dzieckiem, wykąp je, uspij, wstan rano do pracy - czyli zrob KUPE RZECZY tzw.
        obowiązków które sprawiają że jak nie ma migreny to zawsze jest cos do roboty.
        Zawsze to odejmiesz te inne przeszkody bo migreny nie mozesz :)

        Jak bedziesz na koniec jeszcze mial ochote i sile na sex to zapewniam cie ze
        zona bedzie gotowa.

        Moze sie wprawdzie tak zdarzyc ze akurat od nadmiaru roboty ty nie bardzo
        bedziesz w nastroju na jakis bara-bara, ale przeciez trzeba to wykorzystac no nie??

        Prawda jest ze zdrowy maz ma swoje potrzeby ale zrozum ze ONA JEST CHORA!!!!!

        Venus
        • nimmka Re: do maz_migreny do venus 10.03.06, 21:23
          venus
          lepiej nie moglas tego ujac...
          nimmka
    • ab661 Do Venus!! 11.03.06, 11:25
      Lepiej nie mogłaś tego ująć !!Jesteś wielka.
    • sabba Re: migrena a seks 11.03.06, 15:49
      hmmm...zalezy oczywiscie od natezenia migreny - ale musze powiedziec ze sex a
      konkretnie orgazm jest dobrym srodkiem znieczulajacym - nie mowie tutaj o zdiiki
      sexie z rzucaniem po lozku i dzikich pozycjach ale lagodny, spokojny,
      medytacyjny...oczywiscie, kazdemu wg potrzeb i ochoty...
      • meresanch Re: migrena a seks 11.03.06, 20:32
        szkoda ze nie dla mnie
        u mnie na ok 15 minut migrana wzrasa o jakied 500% i po 2 razach wicej nie
        ryzykuje:(
        • venus22 Re: migrena a seks 11.03.06, 22:21
          Owszem jest niewielki odsetek migrenikow ktorym sex pomaga, ale to jest
          niewielki odsetek.

          Dla wiekszosci orgazm jest silnym bodzcem wywolujacym potezny atak migreny.
          Dlatego ze sex to jest pewna forma wysilku, cisnienie krwi wzrasta i maleje,
          naczynia sie zwezaja i potem gawalotnie rozszezaja. Byc moze zachodza jakies
          male wahniecia hormonalne, niw iem ale mysle ze to mozliwe.

          jest nawet forma bolow glowy na ktora czesciej cierpia migrenicy niz
          nie- migrenicy - 'coital headache' czyli bol glowy spowodowany napieciem
          sexualnym. Objawia sie raczej naglym a silnym bolem glowy w stanie
          narastajacego podniecenia.

          Ale to nawet nie o to chodzi.
          zalozmy ze to zona, zdrowa, mloda ma meza chorego na dajmy na to cukrzyce.
          czasami cukrzyca powoduje impotencje. Co ma robic taka zona, kopnac meza w
          zadek jako sexualnie bezuzytecznego? no bo ona ma potrzeby.
          a jesli maz dostal zaburzen erekcji? to co wtedy? Viagry nie moze bo grozi mu
          zawal..? na bruk z nim?

          Z migrena jest tak samo.

          Bol sam z siebie, neurologiczne i psychiczne przyczyny migreny, leki, powoduja
          ze kobieta (zreszta mezczyzna tez) ma czesto obnizone libido, ogolnie zly
          psychiczny nastroj nie sprzyjajacy niestety romantycznym uniesieniom.
          I to prawda ze sex w malzenstwie jest bardzo wazny ale i rowniez empatia,
          sympatia, wyrozumialosc, wybaczanie, tolerancja, cierpliwosc, pomoc, i ulga w
          cierpieniu.

          Zwykle jest tak ze kobieta ktora jest przez migrene przez pewien okres czasu
          niezdolna do wykonywania codziennych obowiazkow jak "Kupa Rzeczy" ktora
          wymienil wczesniej Maz, czuje sie winna patrzac na te gary, na
          chwilowo 'zaniedbane' dziecko, co tu wiele gadac jest DO TYLU z cala masa
          rzeczy ktora czeka na nia, migrena czy nie.. wiec jak tylko moze rzuca sie na
          to wszystko aby nie tylko nadrobic zaleglosci ale i sprobowac byc na biezaco!

          I bardzo watpie aby ten nastawiony romatycznie Maz ochoczo rzucal sie czynic te
          obowiazki w zastepstwie.
          Osobiscie bowiem napisal ze dla niego wazniejszy jest sex niz odkurzone
          mieszkanie. Czemu wiec sam nie odkurzyl? byloby nawet chytre, co nie, zrobic to
          raz dwa zanim ona powie ze "nie moze bo musi odkurzac.."

          W malzenstwie problemy z sexem w 99% siegaja znacznie glebiej niz
          przemeczenie, choroby, i brak czasu. To siega uczuc.
          W dobrym malzenstwie zawsze jakos sie takie sprawy ukladaja..

          maz ktory w obliczu cierpiacej zony domaga sie swoich praw i to tak
          bezwglednie - "bo on ma potrzeby", nie sprawia na mnie wrazenia osoby czulej,
          wyrozumialej i opiekunczej.
          Juz samo to wystarczy aby w malzenstwie cos sie zaczelo psuc i bez zadnych
          chorob. To tylko jeszcze bardziej oziebia uczuciowo i odpycha od jakikowliek
          zblizen.

          Migrena ma rozne formy.
          Mozna miec dwa trzy ataki rocznie, mozna miec czesciej a slabsze ataki ktore
          przejda po kilku aspirynach, a mozna miec ataki raz -dwa razy w tygodniu, ktore
          klada do lozka z wiaderkiem i nic na to nie pomaga. Mozna miec slabe migreny a
          uporczywe. Plus te wszystkie Przed i Po symptomy ktore moga wlec sie calymi
          dniami..

          W/g "ciezkosci stanu" w migrenie, odpowiednio powinno sie udzielac sie pomocy
          choremu.
          Oprocz oczywiscie normalnego podzialu pracy w malzenstwie.

          Chory z definicji potrzebuje extra pomocy. Im ciezszy stan tym wieksza pomoc.
          jesli Maz Migrenika chce aby zona miala ochote na sex, niech odciazy ja CHORA.
          Niech zatrudni pomoc domowa, niech sam pomaga, niech CHORA sie nie martwi ze
          rosna gory garow w zlewie i ze dywan jest brudny, i ze czeka ja wizyta u
          tesciowej a ma odrosty na centymetr.

          niech odpocznie SAMA w czasie kiedy Maz zabierze dzieci do tesciowej.
          Krotko mowiac niech oszczedza sily.
          np. na SEX.

          Venus


          • nimmka dorosnac do zycia...???? 12.03.06, 10:05
            A moze by tak poprostu dorosnac do ...zycia.
            Bo z czegoz to niby wyplywa caly gorzki potoczek niezadowolenia mezow do zon i
            nie tylko o melanzach z migrenikami chce tu powiedziec. Ale tego watku bede sie
            trzymac. Znam, a raczej znalam zwiazek, w ktorym maz migreniczki stracil
            zupelnie zainteresowanie sexem ze swoja zona bo podczas ataku wymiotowala,
            wygladala... /no wiemy jak wygladamy/ i nie byl juz w stanie nawet jesli ona
            czula sie dobrze i wygladala pieknie kochac sie z nia bo dla niego byla
            "niepelnowartosciowa" tak to okreslil na rozwodzie. Sedzina szybciuto ich
            rozwiodla. Pan bardzo predziutko poznal sobie nowa mlodziutka dzieczyne, sliczna
            jak marzenie. W 2 miesiace po slubie jechali razem samochodem...poslizg
            ...row..i lekkie uderzenie w drzewo od strony pasazera. Zmiazdzona miednica,
            kosc udowa ech nie ma co gadac.
            Dziewczyna bedzie chodzila podpierajac sie kula.
            Karma lubi przepraszam cyt.> "dojebac".
            Moglabym wypisac jeszcze kilka spostrzezen ale przeciez venus napisala juz
            wlasciwie w pigulace wszystko i tak naprawde to jedno cisnie mi sie na usta.
            Panie i Panowie mezowie i zony migrenikow kochajncie swoich migrenikow
            pomagajcie im nie jest to proste bo towar zostal zakupiony bez instrukcji
            obslugi ale jest wasz!!! A nikt nie da Wam gwarancji, ze inny bedzie lepszy. Nie
            no ja wiem, ze ten przyklad jest dosc skrajny, ale przeciez drzewo moze rosnac
            od strony kierowcy....heheheh to tak na zakonczenie.
            Caluje wszystkich i pozdrawiam.
            Zycze wspanialej bezbolowej niedzieli nam wszystkim bez wyjatku.
            nimmka

            • maadga Re: dorosnac do zycia...???? 13.03.06, 08:03
              Dzięki ładnie to ujęłaś nimmka :)
              • maz_migreny Re: dorosnac do zycia...???? 13.03.06, 11:11
                am111 napisała
                > Miałeś kiedyś mega kaca?Dodaj go do kwadratu i będziesz miał migrenę!!Zyczę Ci
                > żeby w takim stanie Twoja migrena zaczęła Ciebie molestować seksualnie.Jeśli
                > kiedyś do tego dojdzie porozmawiamy.Pozdrawiam Twoją migrenkę.

                Zacytuj proszę gdzie piszę że chce się kochać z moją żoną kiedy ona ma migrenę
                albo źle się czuje??
                Pozdrawiam twojego partnera i Ciebie

                Venus napisała
                >"zrob zonie godzinny masaz po pracy, potem niech chwile opodcznie i polezy,
                >zawiez ja do i przywiez od fryzjera, zrob zakupy, ugotuj obiad, przygotuj sie do
                >i przyjmij gosci a zone w tym czasie wyslij do spa na jakies relaksujace zabiegi
                >zeby byla w dobrym nastroju i miala ochote na sex, wykonaj sam wycieczke do
                >tesciów zeby zona mogla sie w tym czasie ladnie ubrac i pomalowac, zajmij się
                >dzieckiem, wykąp je, uspij, wstan rano do pracy - czyli zrob KUPE RZECZY tzw.
                >obowiązków które sprawiają że jak nie ma migreny to zawsze jest cos do roboty.
                >Zawsze to odejmiesz te inne przeszkody bo migreny nie mozesz :)

                Masz rację ... i muszę powiedzieć ze się staram ... parę z tych punktów staram
                się przejmować, ale weż pod uwagę że chłop w domu też ma swoje obowiązki -
                pracuje (niestety dłużej niż żona wraca z pracy żeby zjeść , lub jezdzi na
                głodnego bo zaraz zamykają urzędy, jedzie obejrzeć działke, jedzie do
                notariusza, na pocztę do urzędu celnego o akcyze i skarbowego ( cos z 2001 roku
                odkopali) , ojciec prosił zeby sprawdzić jeszcze czy piec już jest do odbioru
                ... i wracam do domu o godz. 20.00 i szykuje na jutro opony do wulkanizatora i
                uprząta garaz zeby sie samochod miescił i wraca wykąpać lub uspać dziecko (
                robimy to z żoną zamiennie ... częściej nie zgadniecie kto)

                >Jak bedziesz na koniec jeszcze mial ochote i sile na sex to zapewniam cie ze
                >zona bedzie gotowa.
                >Moze sie wprawdzie tak zdarzyc ze akurat od nadmiaru roboty ty nie bardzo
                >bedziesz w nastroju na jakis bara-bara,

                Mam 26 lat ... codziennie mam ochotę na moją piękną żonę, muszę byc naprawdę
                padnięty żeby woleć spać niż się kochać, a i tak rozpalona żona byłaby w stanie
                mnie przekonać


                >Dla wiekszosci orgazm jest silnym bodzcem wywolujacym potezny atak migreny.
                >Dlatego ze sex to jest pewna forma wysilku, cisnienie krwi wzrasta i maleje,
                >naczynia sie zwezaja i potem gawalotnie rozszezaja. Byc moze zachodza jakies
                >male wahniecia hormonalne, niw iem ale mysle ze to mozliwe.

                U mojej żony na szczęście nie ma tej prawidłowości ... po sexsie leżymy oboje
                rozanieleni i usypiamy szczęśliwi.

                >ile to nawet nie o to chodzi.
                >zalozmy ze to zona, zdrowa, mloda ma meza chorego na dajmy na to cukrzyce.
                >czasami cukrzyca powoduje impotencje. Co ma robic taka zona, kopnac meza w
                >zadek jako sexualnie bezuzytecznego? no bo ona ma potrzeby.
                >a jesli maz dostal zaburzen erekcji? to co wtedy? Viagry nie moze bo grozi mu
                >zawal..? na bruk z nim?

                Nie tylko za pomocą narządów, których nie będę wymieniał z nazwy, można sprawić
                partnerowi przyjenośc - np. rączki, paluszki, języczek, myślę że mąż impotent
                mógłby to rozegrać z powodzeniem ...
                i wydaje mi się że żona z migrenami jest w o wiele lepszej sytuacji w w/w
                przykłądzie w kontekscie pożycia seksualnego


                >Osobiscie bowiem napisal ze dla niego wazniejszy jest sex niz odkurzone
                >mieszkanie. Czemu wiec sam nie odkurzyl? byloby nawet chytre, co nie, zrobic to
                >raz dwa zanim ona powie ze "nie moze bo musi odkurzac.."

                Powiem ci ze po cudownym seksie w sobotę rano (żona chyba czyta moje wypociny
                hihihi) odkurzyłem dom i posprzątałem w szafie w przedpokoju ... i wieczorem
                znowu się kochaliśmy!!
                Więc chyba coś w tym jest co piszesz ... zadowolona żona = zadowolony mąż =
                zadowolona żona = zadowoleni oboje

                Problem w tym że chłopy to proste stworzenia ... w 90% trzeba im powiedziec
                "odkurz, i postprzataj kuchnię , a dziś wieczorem zrobię się dla ciebie na
                bóstwo i położę dziecko wcześniej spać" bo sie nie domyślą

                >maz ktory w obliczu cierpiacej zony domaga sie swoich praw i to tak
                >bezwglednie - "bo on ma potrzeby", nie sprawia na mnie wrazenia osoby czulej,
                >wyrozumialej i opiekunczej.

                Przykro mi że ty też postrzegasz mnie jako domagającego się seksu samca od żony
                która ma włąśnie miskę koło łóżka.
                POWTARZAM --
                • nimmka maz_migreny od nimmki 13.03.06, 11:32
                  W sumie to i strasznie glupio bo w zasadzie to My /migrenicy/ i Wy /niemigrenicy/
                  gdzies tam zawsze bedziemy sie ze soba platac jak nie w pracy to w domu, sklepie i
                  1000 innych miejsc. Pani w biurze warczy a my myslimy, ze to wredna suka.
                  Bardzo mozliwe, ale mozliwe ze 3 dzien ma migrene i ledwo daje rade...
                  Pewnie, ze zdaje sobie sprawe, jak moze Ci byc ciezko i do dupy gdy zona /ktora
                  kochasz/ nie ma czasu lub sie wymawia jego brakiem nawet gdy migrena na chwile
                  zrobi sobie wychodne.
                  Nie pisalam historyjki, zebys docenil co masz bo przyznaje, ze mialam nadzieje,
                  ze jestes tego swiadomy tylko, ze zycie w jakis sposob jest sprawiedliwe oi
                  poprostu oddaje nam to co w niego wkladamy obojetnie o jaki wymiar chodzi.
                  Najgorzej jest sie zasklepic w domu kazde we wlasnym swiecie. Bol czy
                  niezadowolenie staja sie czasem takim pulapkami.
                  Jesli sie kochacie - Jesli Ty kochasz to dacie rade i nie o porzucenie tu nawet
                  chodzi bo porzucic mozna nie ruszajac sie z domu.
                  Moze wraz z proba odkurzenia jednak dywanu sprobujesz rowniez zapewnic zone
                  poczucie bezpieczenstwa, ze gdy juz przyjdzie kolejny atak a wiadomo, ze to
                  nastapi wczesniej czy pozniej to Ty tez go razem z nia przetrwasz ale tak
                  prawdziwie... wiesz co mam na mysli???
                  Nie chcemy Cie osadzac, a juz nie daj wszystko karcic lub wyrzekac.
                  Ja osobiscie powage sie na wiecej ciesze sie, ze jestes tutaj bo wierze, ze
                  wlasnie dlatego, ze chcesz pomoc zonie wogole tutaj wchodzisz. Potrzebujesz
                  naszego wsparcia tak samo jak Twoja zona.
                  Kurcze ale gadam.
                  Ale tak to wlasnie wyglada.
                  Pozdrawim Cie i zycze duzo, duzo cierpliwosci i sily dla Was dwojga.
                  nimmka
                • maadga Re: a może konstruktywne dla Meza_migreny 14.03.06, 09:22
                  Ja mimo tych wszystkich opinii na temat wypowiedzi maza_migreny chciałabym mu
                  podziękować. Pokazał mi drugą stronę medalu. Wogóle to jak czytałam jego
                  wypowiedzi to jakbym słyszała mojego męża. I tak naprawdę to ja maza_migreny
                  rozumiem tzn wiem o co mu chodziło w tej wypowiedzi.
                  Ja przez ostatni miesiąc nie nadawałam się do życia i widziałam jak się mój mąż
                  miotał, widziałam jak go denerwowało że spadają na niego wszystkie obowiązki,
                  widział moje cierpienie, było mu przykro, pomagał mi jak tylko mógł, ale
                  widziałam jego frustrację. Niestety zamiast ze mną porozmawiać i powiedzieć o
                  co mu chodzi, to chodził zamknięty w sobie. Był zły na sytuację, a ja miałam
                  wrażenie że jest wściekły na mnie.
                  Złościło go że zamiast oddać dziecko do babci i odpocząć to ja się nie
                  zgadzałam. Poprostu szkoda mi było tracić czas który mogłam poświęcić dziecku
                  gdy migrena była jeszcze do zniesienia. Potem niestety on zostawał sam i musiał
                  opiekować się dzieckiem żoną i domem. To frustrujące jeśli nie możesz pomóc
                  drugiej osobie którą kochasz i musisz patrzeć na jej cierpienie.

                  Wydaje mi się że konstruktywne rady dla maza_migreny były by tu lepsze niż taka
                  nagonka (przypominam to ja jestem migrenikiem).
                  Zapytaj żony co mogło by pomóc zmienić tą sytuację (ona najlepiej wie)

                  Mezu_migreny moje rady:

                  -gdy żona mówi że będzie ją boleć głowa nie pozwól by się przemęczała (bo ja
                  właśnie tak robię czuję że się zbliża migrena i chcę zrobić dużo rzeczy na
                  zapas bo potem nie będę mogła-co skótkuje jeszcze większą migrną a przede
                  wszystkim dłuższą) wypoczynek wtedy i relaks może pomóc złagodzić migrenę

                  -jak już jest ból to staraj się tak wszystko urządzić by druga połowa miała
                  spokój a nie myślała że za chwilę się skończy a ona będzie miała mnóstwo roboty
                  do zrobienia (nie mówię tu o generalnym sprzątaniu, a o zwykłym nie dokładaniu
                  kolejnych brudów), wiem przy małym dziecku trudno. Łatwy sposób na to, to
                  postawić duże pudło czy miednicę i zamiast co chwilka latać i odkładać rzeczy
                  na miejsce, to poprostu wrzucać to co nie powinno być w tym pomieszczeniu do
                  tego pudła, a na koniec dnia posegregować te rzeczy i odłożyć na miejsce.
                  Pozwala to uniknąć wrażenia wszechogarniającego chaosu i zaoszczędza czas :)

                  -po bólu również jeśli się nie wskoczy odrazu w wir roboty to również stan
                  pobólu szybciej minie a wtedy człowiek-migrnik ma ochotę góry przenosić.

                  Poprostu rozejrzyj się co robi twoja żona gdy nie ma migrny i doprowadź do tego
                  by miała wtedy jak najwięcej przyjemności, takich tylko dla niej to wtedy
                  człowiek jak jest radosny i zadowolony, że zrobił coś dla siebie przyjemnego
                  (ja np robótki ręczne) to potem ma ochotę sprawić radość tej drugiej osobie.

                  Wiem jak trudno żyć z migreną i domyślam się jak trudnożyć z migrenikiem. Ale
                  wszystko da się tak poukładać żeby obie strony były zadowolone, trzeba
                  rozmawiać.
                • deindra Re: dorosnac do zycia...???? 03.04.06, 10:59
                  > Problem w tym że chłopy to proste stworzenia ... w 90% trzeba im powiedziec
                  > "odkurz, i postprzataj kuchnię , a dziś wieczorem zrobię się dla ciebie na
                  > bóstwo i położę dziecko wcześniej spać" bo sie nie domyślą

                  Inaczej: 90%chłopów to proste stworzenia.Stereotypy. Na szczęście ja mam w
                  domutego należącego do tych 10%:) czego życzę wszystkim migreniczkom.
    • mcbeal28 Re: do maz_migreny cz 3 13.03.06, 19:06
      Dobra rada-kup ksiązkę poświęcona migrenie, o migrenie, na która chora jest
      Twoja żona. I poczytaj o tej chorobie i pomóż Swojej zonie. Pokaż, że ją
      rozumiesz, zamiast ciagle gadac w kółko: ja chce sexu, bo jestem młodym
      mężczyzną i mam swoje potrzeby...co to ma za znaczenie: Twoja żona jest chora-to
      ma znaczenie!

      • venus22 Re: do maz_migreny cz 3 13.03.06, 23:06
        >>Mam 26 lat ... codziennie mam ochotę na moją piękną żonę, muszę byc naprawdę
        padnięty żeby woleć spać niż się kochać, a i tak rozpalona żona byłaby w stanie
        mnie przekonać<<

        Aaaa to mlody jestes, zielony :)

        Widzisz piszesz jak typowy zdrowy czlowiek. I tu jest problem. Tylko ci sie
        wydaje ze tak by bylo bo nie masz pojecia co to jest cierpienie.

        Migrena widzisz to nie jest tylko ten moment kiedy boli glowa.
        To zaczyna sie dzien dwa wczesniej, czesto obnizeniem nastroju, energii,
        libido, wzrostem irtyacji, zlosci, nawet wscieklosci.
        Potem - w migrenie z aura- pojawiaja sie zaburzenia wzrokowe, czasem sluchowe,
        zapachowe, potem jest faza bolu, czesto polaczona z wymiotami i innymi
        nieprzyjemnymi doswiadczeniami, po fazie bolu nastepuje kolejna faza -
        wyczerpanie jakby nas pociag przejechal, ktora to faza tez moze trwac dzien
        dwa.

        Sa tez tacy migrenicy ktorzy po fazie bolu, a nawet przed bolem, maja wlasnie
        skok do gory energii i euforie. Wtedy jest latwiej ale wiekszosc cierpi na
        obnizenie nastroju i spadek sil..

        Jak widzisz migrena to nie jednodniowy "bol glowy" ktory jak przejdzie to zaraz
        mozna sie rzucic do lozka na wielki sex. zacznie zalozmy w poniedzialek, we
        wtorek bol, w srode i czwartek dochodzenie do siebie po "pociagu"..

        Jak widac, zabiera to duzo czasu.

        Moze zatrudnij dla zony pomoc. Nawet jak jest 'na chodzie'.
        wiem ze komus kto nie ma migreny trudno to zrozumiec ale my jestesmy CHORZY, i
        jak to chorzy nie jestesmy na 100% obrotach. Nadmierny wysilek, stres, sprzyja
        atakom.

        Przyznaje sytuacja jest trudna ale musisz zrozumiec ze nie dlatego ze zonie sie
        nie chce tylko naprawde nie ma sily.
        Wiem ze jak sie pobieraliscie to nie sadziles ze cie to spotka- chora zona
        ktora nie jest w stanie spelnic tak twoich zyczen jakbys chcial. No ale coz
        kazdy ma jakis krzyz do dzwigania. My migren.. ty sie ciesz ze cie nie boli.
        Musisz sie zastanowic co zona dla ciebie znaczy.. i zadecydowac co chcesz..

        Venus

        ps- wyjasniam- orgazm przewaznie powoduje bol glowy jesli juz jestesmy w fazie
        przedbolowej. Zwykle da sie miec orgazmy bez nastepujacych po nich atakow.
        nieliczni dostaja wlasnie od tego, i nielicznym wlasnie po nim przechodzi..





        • nimmka Re: do maz_migreny KROPKA!!! 14.03.06, 13:05
          witam w kolejnym sniznymi zimowym/jak po zlosci!!!/ dniu.
          Wczoraj byla u mnie kolezanka. Nie migreniczka wlasciwie okaz drowia.
          Przespala pol dnia na moim "przepastnym" lozku. Jak wstala
          wygladala...przeswitujaco. Glowa bolala ja, a nie mnie migreniczke..?
          Zastanawialam sie dlaczego przyszla do mnie, a nie poszla spac do domu /nie
          zebym miala cos przeciwko/ I nagle mnie oswiecilo, ona nie miala wczesniej
          takiego bolu, a chciala sie schowac poprostu przed wszystkimi wlasnie u mnie bo
          ja bylam bezpieczna i niczego nie musiala mi tlumaczyc.
          Jak kolo 23.00 zadzwonil jej maz czy nie ma Iffki u mnie powiedzialm, ze owszem
          i zeby po nia moze przyjechal albo niech u nnie zostanie bo bardzo boli ja
          glowa. Zgadnijcie jak zareagowal?
          Iffka zostala u mnie na noc, rano poszla do pracy bo tabletki zadzialaly.
          To nie byl atak migreny, ale wystarczyl, zeby instynktownie uciekla przed
          swoim partnerem.
          Dlaczego?? Czy wiedziala, ze tak moze zareagowac, skad przeciez nigdy nie
          widzial jej nawet z katarem. Zle wybory...a moze nikt z nas nigdy nie dorosnie
          do migren, epilepsji, cukrzycy, raka lub nawet grypy.
          Moze ludzie chorzy zawsze beda chcieli sie chowac w mysia dziure przed oczyma
          zdrowych chociaz potrzebuja ich pomocy i wsparcia.
          Jak rozwiklac zasady tej ruletki - kto z nas nastepny...?
          Nie bede juz przekonywac ani meza migreny zeby cos zrozumial bo zrozumial
          wszystko co mogl zrozumiec na swoja miare, kazdy ja ma. /jutro moze byc inna to
          nie jest - stala matematyczna/
          Codzienne zycie uswiadamia nas krok po kroku pcha w czelusc wyborow i poza
          wyborow. Male marionetki szarpiemy wlasne i cudze sznureczki.
          Bol glowy, okres przed, okres po, aura i te wszystkie jak to bylo "duperele"
          Glowa w muszli...jak to dobrze , ze jest maz, ktory dobrotliwie "rozumie" to
          wszystko.
          I jeszcze jedno jak ja boli glowa to Ty musisz przejac jej obowiazki, ktorych
          nie moze wykonac ona i jestes wylaczony z zycia!!! CO TO MA BYC???
          To znaczy, ze codzienne obowiazki jej nie wylaczaja z zycia, ale Ciebie tak.
          Jej nie wylancza zmywanie czy umycie dzieciaka ale Ciebie Tak
          no i jeszcze jak cierpisz!! musisz przeciez patrzec jak ja boli... no nie
          poprostu... liscie opadaja.
          Daj spokoj przesten wreszcie sie nad soba uzalac. I tak jak powiedziala venus
          zastanow sie czego Ty wogole chcesz. Nie mozna miec ciasteczka i zjesc
          ciasteczko. Jak Cie wkurza migrena zony to sie /powkurwiaj/ ale nie na nia.
          Skopalabym Ci ten Twoj samczy kuper.
          Raczej zadaj sobie pytanie dlaczego robi uniki jak ja nie boli?
          Na tym nalezaloby sie skupic, a nie powtarzac "kocham swoja zone" kogo to ma
          przekonac. My nie potrzebujemy Twoich deklaracji to ona ma wiedziec, a widac ze
          nie bardzo w to wierzy.
          Zreszta nawet z Twoich wypowiedzi nie wynika, tak naprawde, ze nastepuje u
          Ciebie jakis proces analizy i checi maksymalnego zblizenia sie do tematu.
          Wrecz przeciwnie zaczynasz atakowac lekko na oslep. To do niczego nie prowadzi i
          nawet Ci z nas, ktorzy/re naprawde rozumieja trudnosc tych sytacji przestaja
          miec cierpliwosc. Spytales np. Czy masaz glowy w czasie migreny pomaga?
          A jest tak, ze niektorym pomaga masaz glowy a innym masaz stop.
          Zasiegnoles takich informacji u swojej zony?
          Sprobowales sie o tym przekonac? Zamiast zagladac jej pod kiecke siegnales
          gdzies do literatury fachowej na temat migreny i porad jak zyc z migrenikiem pod
          wspolnym dachem. Nie nam odpowiadaj odpowiedz sobie.
          Wtedy mozesz powiedziec, ze Twoje intencje wyplywaly z troski i milosci lub
          chociazby checi niesienia pomocy, a nie skarg, ze w tym czasie nie masz gdzie
          sobie "wlozyc"
          Jestem dosadna wiem, ale jestem dorosla! Nie znam wielu rzeczy bardziej
          dosadnych jak migrena, bardziej bezwzglednych i tak nieprzewidywalnych.
          Ja bedziesz naprawde potrzebowal naszej pomocy, konstruktywnych rad lub poprostu
          wsparcia to wal jak w dym, ale bez pretensji dzisiaj, ze nie glaszczemy Cie po
          glowce skoro wolisz byc "zwyklym bananem"
          nimmka







          • maadga Re: do maz_migreny KROPKA!!! 14.03.06, 15:23
            Trochę się zawzięłaś. WYdaje mi się że maz_migreny jdnak przyszedł tu po poradę
            może się źle wyraził, ale sądzę że jego to też może przerastać. Może nie ma
            pomocnych ludzi którzy by mu pomogli zrozumieć i odreagować. Moim zdaniem
            migrnik cierpi jest chory na przewlekłą i okrutną chorobę, ale osoby żyjące z
            migrenikami też są poszkodowane i należy im pomóc rozwiązywać problemy związane
            z tą chorobą. I chyba w takim celu sie tu zgłosił, może potrzebował wsparcia, a
            ty właśnie moim zdaniem kopiesz leżącego. Najlepiej właśnie się tak
            zacietrzewić, ja tu jestem najbiedniejsza. Ale nie wiesz tak naprawdę, jak było
            może on wziął na siebie obowiązki domowe 2 osób dotego opiekę nad chorą osobą,
            dzieckiem, poza tym normalna praca i inne, to może przytłoczyć i na dłuższą
            metę, może powodować u tej osoby bezwiednie poczucie kary.
            Trzymaj się mezu_migreny i spróbuj wziąć pod rozwagę moje pomysły z
            poprzedniego postu.
            Pozdrawiam Migreniczka od ponad 16 lat (migrena średnio 7 razy w tygodniu).
            • maz_migreny Re: do maz_migreny KROPKA!!! 14.03.06, 15:32
              maagdo ...

              Pamiętam twoje sugestie i dziękuję za zrozumienie.
              Mam nadzieję że choć trochę pomogłem zrozumieć drugi punkt widzenia. Pozdrawiam
              ciebie i twojego Partnera.

              kiki-riki22
              Także dziękuję za zrozumienie.
          • maz_migreny Re: do maz_migreny KROPKA!!! 14.03.06, 15:25

            > Bol glowy, okres przed, okres po, aura i te wszystkie jak to bylo "duperele"
            > Glowa w muszli...jak to dobrze , ze jest maz, ktory dobrotliwie "rozumie" to
            > wszystko.
            rozumie ... ale na potrzeby dyskusji nazywa rzeczy po imieniu ...
            może ty lubisz te duperele i ujęłabyś to bardziej dyplomatycznie ... ale ani ja
            ani tym bardziej moja żona tych dupereli nie lubi. To jak o nich piszę nie
            upoważnia cię do twierdzenia że ich nie rozumiem.

            > I jeszcze jedno jak ja boli glowa to Ty musisz przejac jej obowiazki, ktorych
            > nie moze wykonac ona i jestes wylaczony z zycia!!! CO TO MA BYC???
            > To znaczy, ze codzienne obowiazki jej nie wylaczaja z zycia, ale Ciebie tak.
            > Jej nie wylancza zmywanie czy umycie dzieciaka ale Ciebie Tak
            > no i jeszcze jak cierpisz!! musisz przeciez patrzec jak ja boli... no nie
            > poprostu... liscie opadaja.
            Skoro to o czym pisałem jest bez sensu i dlaczego mąż kobiety z migreną rozwiódł
            się z nią w poprzednim twoim przykładzie ? przecież to jest przyjemność patrzeć
            jak partner wita nas z bolem głowy zamiast uśmiechem. Dlaczego tak trudno jest
            znaleźć wyrozumiałego partnera który się zaopiekuje w przypadku cukrzycy,
            migreny, kalectwa czy dowolnej innej choroby. Przecież każdy mężczyzna
            przedkłada opiekę nad bliźnim nad swoje przyjemności ....

            > Daj spokoj przesten wreszcie sie nad soba uzalac. I tak jak powiedziala venus
            > zastanow sie czego Ty wogole chcesz. Nie mozna miec ciasteczka i zjesc
            > ciasteczko. Jak Cie wkurza migrena zony to sie /powkurwiaj/ ale nie na nia.
            > Skopalabym Ci ten Twoj samczy kuper.

            Zacznij od przeczytania kto zaczął tą dyskusję ... ja ... czy kobieta, jtórej
            związek rozpada się przez migrenę i sex.
            Ja tylko wyjaśniłem skąd rodzą się frustracje męża u boku kobiety z migreną, nie
            przyszedłem się tytaj użalać. Tak się składa że od czasu od kiedy jest tutaj ta
            dyskusja, nie mam na co narzekać. Nigdzie nie napisałem że wkurza mnie migrena
            mojej żony ... już się z nią pogodziłęm (chyba sprawiasz ze się powtarzam)
            Zwróciłem tylko uwagę na to że problemem w związku może być lekceważenie przez
            osoby z potrzeb swoich partnerów. Mężczyzna odrzucany w łóżku znosi to BAAARDZO
            EMOCJONALNIE. Nawet jesli powód odrzucenia jest bardzo uzasadniony.

            > Raczej zadaj sobie pytanie dlaczego robi uniki jak ja nie boli?
            To już chyba wyjaśniliśmy ... parę wskazówek Venus wydaje mi się że mi bardzo
            pomogło (thx za pomysł z odkurzamniem - zapamiętam ten "afrodyzjak")

            > Na tym nalezaloby sie skupic, a nie powtarzac "kocham swoja zone" kogo to ma
            > przekonac. My nie potrzebujemy Twoich deklaracji to ona ma wiedziec, a widac ze
            > nie bardzo w to wierzy.
            O to się nie martw.

            > Zreszta nawet z Twoich wypowiedzi nie wynika, tak naprawde, ze nastepuje u
            > Ciebie jakis proces analizy i checi maksymalnego zblizenia sie do tematu.
            > Wrecz przeciwnie zaczynasz atakowac lekko na oslep.
            U ciebie też nie dostrzegam kropli zrozumienia.

            > Spytales np. Czy masaz glowy w czasie migreny pomaga?
            A nawet praktykowałem ... wielokrotnie

            > Zamiast zagladac jej pod kiecke siegnales
            > gdzies do literatury fachowej na temat migreny i porad jak zyc z migrenikiem >
            > pod wspolnym dachem.
            Jestem tu .. czyż nie ?

            > nimmka
            Jedziesz po mnie równo, choć powiedziałem ci dużo nt. mnie i mojej rodziny,
            starałem się napisać o moich uczuciach do żony, i że jestem pewien jej uczyć do
            mnie.
            Nimka .. a powiedz ... ty masz partnera? Czy on się z tobą zgadza w tym co
            napisałaś? Daj mu do przeczytania to co napisałaś. Niech się chłop wypowie
            • nimmka do maz migery/bije sie w piersi/ 14.03.06, 17:11
              Post o lezacym i o kopaniu nie byl skierowany do Ciebie, kiki_riki.
              I nie mam ochoty na kontynuacje tego watku.
              Powiem, szczeze, ze za ostro sie z Toba obeszlam. Mam nadzieje, ze przyjmiesz moje
              PRZEPRASZAM.
              Podkrecilam sie wczorajsza sytuacja, ktora wytracila mnie lekutko z rownowagi.
              Nie zrobilam tego ani w odwecie ani zeby odreagowac. Zrobilam to poniewaz
              uznalam za sluszne uzyc takich a nie innych srodkow przekazu. Przyznam przyjales
              to z klasa i dales swiadectwo swojej swiadomosci. Nie chce sie powtarzac bo
              latwiej siegnac do moich wczesniejszych postow, w ktorych opowiedzialm kawalek
              swojej histori, jak rowniez postow skierowanych w Twoja strone. Przyznasz, ze
              nie mozna mi zarzucic wyciagania pohopnych wnioskow i silenia sie na tanie
              uszczypliwosci.Jestes mlodym i zdrowym mezczyzna i nie ulega kwestii, ze obok
              calego rozsadku i argumentacji: ze choroba, ze brak sil, pozostaje jeszcze
              kwestia czystej fizjologii, walka z nia skazana jest na wieksze niepowidzenie
              niz z migrena.
              To rodzi frustracje i wyzwala nerwowe reakcje i wlasnie o tym rowniez pisalam,
              ze zgubnym jest zapadac sie w swoje swiaty bo to jest pulapka. Mysle jednak
              sadzac z Twoiej wypowiedzi, ze nie musimy sie wcale bardzo martwic bo wsztstko
              na to wskazuje, ze dacie rade. Co do mojej sytuacji w chwili obecnej to owszem
              mam faceta ale nie zdecydowalam sie juz na scisly zwiazek pod wspolnym dachem.
              Moze gdy migrena nie bedzie pojawiac sie przez nastepne kilka lat to o tym
              pomysle :):))))
              Narazie jest dobrze jak jest. A i nawet wtedy tez nie ma gwarancji.
              Ps. Co do szukania pomocy. Tak zgadzam sie dobrze trafiles i mam nadzieje, ze
              przestaniesz tu zagladac wtedy gdy juz nie bedziesz mial powodu a nawet gdy tak
              sie stanie to nie zapominaj o nas bo wielu jest facetow w takiej sytuacji. Moze
              niejeden tutaj jeszcze trafi, a wtedy bedziesz mogl podzielic sie swoimi radami.
              nimmka


              • nimmka /bije sie w piersi/ sprostowanie 15.03.06, 10:36
                Na poczatku poprzedniego mojego posta pojawil sie blad, ktorego nie zauwazylam.
                Po przeczytaniu wypowiedzi kiki_riki napisalam, ze "Nie kopie lezacego"
                Ma sie te zasady!!!
                No coz z mojej wypowiedzi do meza_migreny wynika, ze to jest skierowane wlasnie
                w jego kierunku za co przepraszam.
                Sprostowac pragne, ze nic podobnego dotyczy ona tylko i wylacznie kiki_riki.
                nimmka


    • nessie-jp Re: migrena a seks 14.03.06, 17:54
      Ależ mnie ten wątek przygnębił... smutni mężowie, cierpiące żony, dzieci i
      teściowie w charakterze ciężaru gdzieś w tle. :( BOZE. Dobrze, że ja nikogo nie
      mam, żeby mu życie zatruwać i żeby on mnie nie rozumiał. :/
      • venus22 Re: migrena a seks 14.03.06, 22:16
        >>>dodam ze ja tez miewam migreny, ale wtedy kiedy ich nie mam nie mysle o nich
        i zyje NORMALNIE.<<

        nawet nie smiej porownywac swoich migren ktore MIEWASZ i ktore pozwalaja ci
        zyc NORMALNIE do migren innych ktorzy wlasnie NIE MOGA PRZEZ NIE zyc normalnie!
        Niech ci sie nie wydaje ze twoja raz na jakis czas migrena to to samo co miec
        migrene raz w tygodniu przez 36 godzin lub codziennie ale np. w lagodniejszej
        formie!
        samo to ze doswiadczasz migreny NIE upowaznia cie do krytykowania innych
        migrenikow ani tym bardziej mowic im co sie da robic a co nie!

        Jus samo to jakie migrena stwarza problemy chyba wskazuje na to ze najchetniej
        by sie ich uniknelo w ogole- chyba logiczne??


        Do Meza = bardzo slusznie zwrociles uwage na fakt ze migrena (zreszta kazda
        choroba) dotyka nie tylko chorego ale KAZDEGO kto w jakis sposob jest z chorym
        zwiazany. Szczegolnie najblizsza rodzina. takze znajomi, praca, zycie intymne
        (jak sam widzisz) i wlasciwie kazdy aspekt zycia migrenika przez to cierpi.
        sa watki na ten temat poszukaj sobie w wyszukiwarce (w kazdej konfiguracji)

        uwierz nam jak piszemy ze wolelibysmy uniknac tych pretensji, tych problemow,
        poczucia winy i tego nieustannego nacisku z kazdej strony- gdybysmy tylko
        mogli.
        kazda kobieta woli zadowolonego meza niz wscieklego i naladowanego. kazda
        kobieta chce jak najlepiej wychowac dziecko, prowadzic dom, wykazac sie w pracy
        i byc dusza towarzystwa.

        jak juz pisalam w ZALEZNOSCI OD POSTEPU CHOROBY jedni sobie z tym radza lepiej
        jedni gorzej. W USA i Kanadzie z wielkim trudem ale mozna uzyskac rente z
        powodu niezdolonosci do pracy przez migrene. Tak pwoazna moze byc ta choroba.
        Migrena bowiem to NIE JEST BOL GLOWY. To jest choroba/zaburzenie neurologiczne
        ktorego zrodla, w/g aktualnych przypuszczen, sa w pniu mozgowym.

        My nie jestesmy w stanie zapanowac nad czyms co sie pokickalo w pniu mozgowym.

        Zdaje sobie sprawe ze 26 letni mlody byczek jak ty, pelen zycia, nie moze sie
        pogodzic ze zycia podsunelo mu taka trudna role i to tak wczesnie - zrezygnowac
        ze swoich "potrzeb", i nie tylko- jeszcze opiekowac sie chorym czlowiekiem.
        Nie to nie jest sprawiedliwe. Ale to ze jestemy chorzy- czy to sprawiedliwe?
        I nie dosc ze cierpimy to musismy sie nasluchac.

        Nie ma latwego wyjscia z sytuacji. Nie bedziesz mial sexu tak czesto jakbys
        chcial. Przynajmniej na razie. Musisz sobie uzmyslowic co zona dla ciebie
        znaczy. czy zalezy ci bardziej na sexie czy na partnerze. czy chcesz ja taka
        jaka jest czy wolisz kogos zdrowego i nie zawracac spobie glowy dzialnoscia
        charytatywna.

        Juz pisalam ze sytuacja jest wyjatkowa- i ty i ona macie obowiazki, w zdrowym
        malzenstwie sa one jakos w miare rowno podzielone a u ciebie poniewaz zona
        jest chora ten podzial jest zachwiany. na ciebie spada wiekszosc.
        Ale pomysl ze gdybys dzisiaj mial wypadek (tfu tfu, odpukac w niemalowane
        drzewo trzy razy) i musial jezdzic na wozku to bys oczekiwal ze zona, z
        definicji i na podstawie slubow "na dobre i na zle" zajmie sie toba do konca
        zycia? Bo na kogo mamy liczyc jak nie na naszych partnerow? Ludzie nie
        pobieraja sie tylko po to aby sie bawic.

        Raz tak bedzie ze bedzie sex z wieczora i zaraz rano znowu (jak sam pisales) -
        raz bedzie tydzien lub dluzej posuchy.. tez sam napisales- jeszcze sa inne
        formy kochania sie..

        Venus







        • nessie-jp Re: migrena a seks 15.03.06, 02:24
          Venus, mam nadzieję, że tylko tak sobie odpowiedziałaś pod moim postem i nie
          uważasz mnie za osobę nierozumiejącą migreników. Jako żywo choruję na migreny od
          wielu lat, ataki mam częste, a wątek ten jest naprawdę bardzo smutny - pokazuje
          rozmiar kalectwa, które nam przypadło w udziale: kalectwa społecznego,
          ludzkiego. Nie możemy być dobrymi żonami, idealnymi matkami, cudownymi synowymi.
          W zamian dostajemy poczucie winy i gorycz.

          Do tej pory było mi źle z powodu samotności, mimo że nadrabiałam miną - ale może
          lepiej rzeczywiście nie obarczać kogoś drugiego tym swoim bólem i nie psuć mu
          życia... :(
          • venus22 Re: migrena a seks 15.03.06, 02:52
            Nie, odpowiedz umiescilam na koncu zeby byl "porzadek " :)

            Venus
        • deindra Re: migrena a seks 03.04.06, 11:05
          Chylę czoła - świetnie wytłumaczone :)
    • kajteczek Re: migrena a seks 16.03.06, 20:59
      bardzo dziękuję Wam za tę dyskusję. Nie spodziewałam sie, ze to tak powszechny
      problem.
      A wszystko zamyka się chyba w dobroci, milości i cierpliwości drugiego człowieka
      \partnera migrenika\. Myślę, że z tego bierze siłę do życia z migrenikiem. A
      także zwykła ludzka przyzwoitość i odpowiedzialność (związał się przecież "na
      dobre i na złe".

      Poczułam się raxniej dzięki Wam!
      • maz_migreny Re: migrena a seks 17.03.06, 09:03
        Ja również dziękuję ... cieszę się ze dałyście szansę pokazac 2gą stronę medalu.

        > A wszystko zamyka się chyba w dobroci, milości i cierpliwości drugiego człowiek
        > a
        > \partnera migrenika\.

        IMO należy to zweryfikować ...

        A wszystko zamyka się w dobroci miłości i cierpliwości obu partnerów.
        Życie z migrenikiem nie musi być karą boską ... to zależy też od migrenika czy
        to jest pozostanie z kims dla przyzwoitości czy z miłości, bo wg. mnie tylko to
        drugie się liczy.
        Życzę wszystkim wyrozumiałych partnerów i wyrozumiałości w sobie.
        Partnerzy ... i piętajcie o wskazówkach Venus i magdaa'y

        Pozdrawiam
        maz
        • maadga Re: migrena a seks 17.03.06, 09:08
          Ja również dziękuję za dyskusję. Mój mąż sobie poczytał i dzięki temu łatwiej
          nam się dogadać i żyć z tą chorobą. Dzięki wszystkim za odpowiedzi, nawet za te
          które mnie wzburzyły, bo zmusiły do przemyśleń i postawienia się w sytuacji
          innej osoby.
          • nimmka Re: migrena a seks 17.03.06, 12:25
            Wypada mi rowniez podziekowac. Podziekowac za uwage, za wszystkie emocje
            bo pokazaly jak ciezko jest gdy ludzie sie kochaja i jak bywa gdy milosci brakuje.
            Nieraz brakuje tylko sily. Bol jest bezwzgledny i nie zostawia wyboru zmusza do
            skoncentrowaniu tylko na nim, a potem wisi chmura i nie pozwala o sobie zapomniec.
            Tak jak nie ma identycznej migereny tak i milosc jest kazda inna.
            Zycze Wszystkim tylko najwiekszej milosci i tylko mikroskopijnej migreny /jesli
            juz musi wogole jakas byc/.
            Pozdrawiam nimmka
            • konwalka Wszystko na tym świecie 22.03.06, 12:25
              zalezy od odrobiny ciepła
              E.M.Remarque
    • enoch1 Re: migrena a seks 23.03.06, 22:09
      moja małzonka też miała okropne migreny i pozbyła się ich stosując napój
      Activize w któwym obok kobpleksu witamin z grupy B, witaminy C i guarany są
      algi brunatne, które mają łańcuch chemiczny identyczny z hemoglobiną. Zwiększa
      to istotnie zawartość tlenu w komórkach, wit. B3 czyli niacyna pobudza
      mikrokrążenie. Po pewnym czasie zapomni Pani o migrenie (chyba że w wyjątkowych
      sytuacjach). Życze dużo zdrowia
    • teresa995 Re: migrena a seks 02.04.06, 15:11
      Witam,
      relacje w Waszym małżeństwie psują się na pewno nie przez Ciebie i Twoje bóle
      migrenowe. Większość mężczyzn jest gruboskórnych, małowrażliwych, nieczułych. I
      moim zdaniem "wina" leży po jego stronie. Rzeczywiście musiałaby jego parę razy
      głowa mocno boleć i to kilka dni pod rząd, żeby Ciebie zrozumiał. Ja też kiedyś
      miałam podobny problem, chociaż nie dochodziło między nami aż do rozmów na
      temat rozpadu związku, ale z biegiem lat, gdy i mojego męża głowa parę razy
      mocno bolała, coś mu w niej chyba "przeskoczyło" i rozumie, jak się czuję, gdy
      mam maratony bólowe. Nawet gasi mi wtedy światło w pokoju, wyłącza telewizor,
      zachowuje się bardzo cicho, idzie spać do drugiego pokoju. Raz nawet, gdy
      zabrakło mi moich tabletek przeciwbólowych, jeździł w nocy i szukał tych
      tabletek w aptekach. Ale czasem jakiś żart z jego ust (ale na szczęście tylko
      wtedy gdy mam dni bezbólowe)na temat migreny i seksu wyskoczy.
      Powiedz mu, że rzadko kto przez całe życie nie ma żadnych dolegliwości i jak
      będzie się czuł, gdy to on zachoruje i wtedy Ty będziesz domagała się od niego
      sprawności seksualnej. A wszystko może się zdarzyć!
      Może uda Ci się go namówić, żeby chociaż raz poszedł z Tobą na wizytę do
      neurologa i może lekarz mu wyjaśni, jak się czuje człowiek w czasie silnego
      bólu.
      Nie załamuj się, ludzie zmieniają się z czasem, staraj się rozmawiać z nim na
      ten temat spokojnie, ale tylko wtedy, gdy masz dni bezbólowe.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka