kajteczek
10.03.06, 10:15
Poruszam chyba bardzo trudny temat, ale właśnie to rozwaliło mi życie.
Masm migreny 7-8 dni w miesiącu i - jak wiecie - są to dni wyjęte z życiorysu
(wymioty, szczękościsk, odrętwienie itd). Niemożliwy jest wtedy stosunek
seksualny. W czasie tych migren ładuję w siebie tony prochów (Ibuprom Max +
Sumamigren przeważnie) i następne 2 dni jestem dosłownie niesprawna fizycznie
i psychicznie (bóle mięśni, zmęczenie, ogromna senność, zniechęcenie,
użalanie się nad swoim losem itd.)
Mój mąż nie może zrozumieć tego wszystkiego i mój brak pociągu seksualnego
odnosi do siebie personalnie. Dręczy mnie, prowadzi nocne dyskusje wywalając
z siebie wszystkie żale i wytykając mi wszystkie wady, chce mnie zdołować i
zmusić, żebym "przyznała się do winy", że rozpad małżeństwa nastąpił przeze
mnie itd. (ostatnie jego nocny monolog" trwał do 3.00 w nocy, po czym wstałam
o 6.00 do pracy z megamigreną. I to jest zamknięte koło.
Doszło do tego, że chociaż nigdy nikomu źle nie życzyłam marzę o tym, aby on
kiedyś miał taką samą migrenę, jak ja, może wtedy zrozumie.....
Jak sobie z tym radzicie?, Jak radzą sobie z tym wasi partnerzy?
Bo ja na podstawie własnych doświadczeń doszłam do wniosku, że migrenik albo
nie powinien zakładać rodziny, albo długo szukać wyrozumiałego partnera.
Pozdrawiam