04.12.09, 15:40
W pewnej audycji radiowej nawiązującej do akcji GW o leczeniu po
ludzku, opowiadano o tym jak to mądry Polak po szkodzie - na
przykładzie szpitala który dopiero po procesie o odszkodowanie
wynikającym z nieważnej prawnie zgody na zabieg, wprowadził
formularz zgody na zabieg w którym był aneks 3 stron A4 maczkiem
wyliczających możliwe powikłania zabiegu - ostatnim punktem był zgon.

Punkt ten wywołał u redaktora rozmawiającego z prawniczką,
specjalistką od prawa medycznego, rodzaj chyba ironicznego
parsknięcia, któremu towarzyszył dźwięk "ghmmm".

Potem również ironicznie powiedział coś w stylu "rozumiem, że mamy
wyrazić zgodę na własny zgon, ghmmm".

Jeżeli akcja "Leczyć po ludzku" czy jak jej tam przybiera takie
formy i przejawy rozumienia problemu przez zdecydowaną elitę tych
którzy te problemy mają rozumieć, to opadają ręce i nie tylko.

Po raz kolejny okazało się, że szczytne i niewątpliwie słuszne hasła
akcji to był punkt wyjścia do kolejnej nagonki. Ghmmm.
Obserwuj wątek
    • aelithe Re: ghmmm 04.12.09, 18:03
      kiedy w czasie studiów miałem zajęcia w szpitalu niemieckim - było tam 20 lat tamu na porządku dziennym, że pacjent otrzymywał informację o proponowanym zabiegu przygotowaną przez organizacje praw pacjenta, w której szczegółowo było opisane na czym polega zabieg, jakie są do niego wskazania i jakie przeciwwskazania ; jakie są powikłania i jaki jest odsetek zgonów. Po zapoznaniu się z ulotką pacjent rozpoczynał rozmowę z lekarzem po której podpisywał zgodę lub brak zgody na zabieg.

      PCT przy obecnym prawie w Polsce to jedyne rozwiązanie. Najtańsze , a przy okazji najbardziej sprawiedliwe.
      Niechęć do niego jest medycznego betonu, bo liczba operacji od razy spadłaby o 30%.
      • pct3 Re: ghmmm 04.12.09, 19:29
        tak, tylko mi chodziło głównie o przerażenie faktem, iż dziennikarz
        z wyższej półki (bo dopuszczony do gadania w programie radiowym
        stacji ogólnopolskiej) myli świadomą zgodę na zabieg który jest
        obarczony ryzykiem zgonu ze "świadomą zgodą na własny zgon".
        • aelithe Re: ghmmm 04.12.09, 21:55
          albo ma niski poziom inteligencji
          albo dostał od prawników, aby ośmieszyć, coś co może odebrać im wynagrodzenie.
      • gamdan Re: ghmmm 04.12.09, 19:29
        Jestem w stanie każdemu pacjentowi tak przedstawić kwestie zalet i zagrożeń każdego zabiegu operacyjnego w mojej specjalności, że:
        1. każdy pacjent podpisze zgodę,
        2. żaden pacjent nie wyrazi zgody na zabieg.
        Wszystko zależy od moich własnych przekonań co do słuszności leczenia.
        Przytaczane procentowe prawdopodobieństwo powikłań nie ma większego znaczenia dla pacjenta.
        Co z tego, że jakieś powikłanie jest rzadkie np. 1 na 100 000.
        Pacjent, z którym rozmawiam może być właśnie tym "wybranym".
        • aelithe Re: ghmmm 04.12.09, 21:57
          gamdanku ; ale ulotki stowarzyszenia praw pacjenta nie mają cię przekonywać lub zniechęcać do zabiegu, są profesjonalnie przygotowaną ulotką. Pacjent ma prawo spytać lekarza nie musi.
          Ale musi podjąć decyzję. I nie może nikogo zaskarżyć o własną decyzję.
          • gamdan Re: ghmmm 07.12.09, 14:18
            Jeśli ta ulotka jest profesjonalnie przygotowana to, u logicznie rozumującego pacjenta, musi wzbudzić mnóstwo wątpliwości, które rozwiać lub nie, może jedynie rozmowa z lekarzem.
            A co jest podstawą relacji pacjent-lekarz?
            ZAUFANIE.
            • aelithe Re: ghmmm 07.12.09, 14:43
              gamdan napisał:

              > Jeśli ta ulotka jest profesjonalnie przygotowana to, u logicznie rozumującego p
              > acjenta, musi wzbudzić mnóstwo wątpliwości, które rozwiać lub nie, może jedynie
              > rozmowa z lekarzem.
              > A co jest podstawą relacji pacjent-lekarz?
              > ZAUFANIE.
              której nagonki prasowe organizowane przez kolejne ekipy rządowe nie budują
              • gamdan Re: ghmmm 07.12.09, 23:26
                Czy naprawdę uważasz, że ta nagonka jest zorganizowana przez rząd?
    • gazton51 hhrchrr 04.12.09, 22:03
      Tak, hhrchrr.
      Tyle można powiedzieć o sensie rozmowy o leczeniu po ludzku z 'leczącymi', co
      zapomnieli w tym systemie ludzkich odruchów.
      Np. udostępnienia chorym - toalety, bez szykan i upokorzeń.
      Co z ludzkiego punktu widzenia jest, pozornie oczywiście, oczywiste.
      Nawet dla personelu niemal każdej stacji benzynowej, nie mówiąc o prywatnych
      przychodniach.
      • pct3 Re: hhrchrr 04.12.09, 22:11
        Gaztonku, druchu, bracie, przyjacielu.

        Czyż nie Ty głosiłeś nie raz krytykę wypowiadania się nie w temacie?
        • gazton51 hhrchrr + fuj 04.12.09, 23:55
          > Gaztonku, druchu, bracie, przyjacielu.
          >
          > Czyż nie Ty głosiłeś nie raz krytykę wypowiadania się nie w temacie?

          Obsiku, gdybyż choć jeno z tych słów miało cień prawdopodobieństwa w kontekście
          nas obu, to musiałbym iść do spowiedzi.

          >
          > Czyż nie Ty głosiłeś nie raz krytykę wypowiadania się nie w temacie?

          Jak mi się wydaje, wybitym czcionką czarno na białym tematem Twego wątku i postu
          jest ...charkot.
          Toteż odpowiadam adekwatnie, ale jednorazowo.
      • 0.9_procent Bicie piany – jak zwykle 05.12.09, 19:52
        Widać wyraźnie, że cywilizowanie profesjonalne ‘leczenie po ludzku’
        sprowadza się do udostępnienia chorym toalety - bez szykan i
        upokorzeń.

    • pct3 komentarz 05.12.09, 10:22
      Ostatnio byłam u endokrynologa w przychodni "ALWIT" w Warszawie, na moją uwagę,że lekarz się spóznił,brak mojej karty w gabinecie,usłyszałam, że mogę zmienić przychodnię.Czy lekarze są dla nas czy my dla nich,jako pacjent nie mam praw,żadnych praw.

      Z akcji "Leczyć po ludzku".

      To jest właśnie ten styl relacjonowania wydarzeń przez pacjentów, który powoduje u wielu lekarzy (także u mnie) jawną frustrację.
      Jest przedziwne, jak ludzie uwielbiają często bardzo słuszne treści ubierać w formę, która jest nie do zniesienia.
      Zgodnie z wszelkimi możliwymi regulacjami lekarz poinformował pacjentkę o PRAWIE do zmiany placówki leczącej - jaki komentarz do tego? "nie mamy żadnych praw".
      Oczywiście, zachowanie lekarza może być ocenione jako nie w pełni profesjonalne. Oczywiście aspekt spóźnienia znowu się pojawia i jest to naganne (choć ja zawsze czytam to trochę jak science fiction, bo jest tak, że ja się po prostu nie spóźniam, a też jadę z jednej pracy do drugiej - aspekt spóźniania się znam: spóźniają się pacjenci, masowo).
      Wszystko prawda.
      Ale komentarz o braku "żadnych praw" w powyższym przekracza tolerowaną przeze mnie granicę absurdu.

      Przypomina mi to przytaczany często przykład "dialogu płci" - jak to on dzwoni do niej po jakimś czasie - załóżmy że po przerwie w kontakcie- i w pierwszym zdaniu słyszy "dlaczego nie dzwonisz?". Mężczyzna odpowiada wtedy "no przecież dzwonię" a kobieta zaczyna wtedy kłótnię.

      Być może - to jest skrajne uproszczenie i proszę tego jakoś bardzo serio nie traktować - model relacji lekarz-pacjent da się jakoś sprowadzić do modelu dialogu mężczyzna-kobieta; niezależnie od płci lekarza czy pacjenta?
      Lekarz mówi konkretnie i słowa pacjenta rozumie dosłownie ("w ogóle nie można się do was dostać!" - "no a teraz, to gdzie pan jest";
      "w ogóle nie można się do was dodzwonić" - "no a teraz to co pan/pani zrobił, jak nie dodzwonił się do nas") itd.
      Pacjent uogólnia.
      • czarnapodpalana Ale przyznaj, ze dzwonisz teraz czesciej... 07.12.09, 21:01
        pct3 napisał:


        > Przypomina mi to przytaczany często przykład "dialogu płci" - jak
        to on dzwoni
        > do niej po jakimś czasie - załóżmy że po przerwie w kontakcie- i w
        pierwszym zd
        > aniu słyszy "dlaczego nie dzwonisz?". Mężczyzna odpowiada
        wtedy "no przecież dz
        > wonię" a kobieta zaczyna wtedy kłótnię.
        >
        > Być może - to jest skrajne uproszczenie i proszę tego jakoś bardzo
        serio nie tr
        > aktować - model relacji lekarz-pacjent da się jakoś sprowadzić do
        modelu dialog
        > u mężczyzna-kobieta; niezależnie od płci lekarza czy pacjenta?
        > Lekarz mówi konkretnie i słowa pacjenta rozumie dosłownie ("w
        ogóle nie można s
        > ię do was dostać!" - "no a teraz, to gdzie pan jest";
        > "w ogóle nie można się do was dodzwonić" - "no a teraz to co
        pan/pani zrobił, j
        > ak nie dodzwonił się do nas") itd.
        > Pacjent uogólnia.
        • pct3 nie muszę 07.12.09, 21:41
          nie pisałem o sobie.
          Ja jestem ze starego dobrego małżeństwa: ilość moich kontaktów
          telefonicznych z żoną jest stosunkowo duża tylko z powodu dużej
          ilości czasu spędzanego w pracy.
          Ja te dialogi znam z opowieści, a z doświadczeń własnych - to
          odległe czasy.



          • czarnapodpalana Re: nie muszę 08.12.09, 00:31
            pct3 napisał:

            >
            > ...ilość moich kontaktów
            > telefonicznych z żoną jest stosunkowo duża...
            >
            > ... Ja te dialogi znam z opowieści, a z doświadczeń własnych - to
            > odległe czasy.
            >
            >


            To wlasnie mialam na mysli :)

    • pct3 case report 05.12.09, 11:23
      Mała, banalna i jakże powtarzalna scenka z POZetu.
      Gdyby opisać ją w panelu "Leczyć po ludzku", pewnie byłaby dowodem na
      nieudolność funkcjonowania SZ.
      A dla mnie nie jest ona na nic dowodem. Jest dowodem na w miarę normalne
      funkcjonowanie systemu pomimo dziwacznych oczekiwań pacjentów.

      Pacjentka POZ, regularnie przychodząca bez wcześniejszego umawiania wizyt,
      zawsze wymuszając przyjęcie natychmiastowe pomimo braku wolnych terminów i braku
      wskazań do pilnej wizyty. Obecnie przychodzi z 4 dniową infekcją kataralną, bez
      progresji objawów, ze stanem podgorączkowym, bez żadnych objawów sugerujących
      grypę sezonową, grypę świń, chomików, słoni, wróbli czy modliszek.

      Ze względu na sytuację medialno-epidemiczną oczywiście każdy pacjent z katarem
      jest teraz przyjmowany i badany - również i ona.
      Od 4 dni nie poczyniła żadnych prób zarejestrowania się na termin do lekarza,
      doskonale znając realia POZetów i wiedząc że oczekiwanie istnienia wolnego
      terminu na dany dzień w sezonie infekcyjnym jest utopijne (pacjentka jest
      wykształcona, jest- tak, zgadliście, pedagogiem).

      W krótkiej rozmowie przed badaniem zapytano pacjentkę o motywację jej biernej
      postawy wobec oczekiwania "bycia przyjętą", tzn. o brak jakichkolwiek starań
      uzyskania terminu - akurat w przychodni jest tak, że pomimo dużej zgłaszalności,
      istnieje w 99% możliwość zapisania się na dzień następny (!). W danym dniu -
      faktycznie terminy kończą się ok. 7:30 (rejestracja pracuje od 7:10).

      I teraz to co jest ważne i co niewątpliwie świadczy o "jakiejś" niewydolności,
      tyle że naprawdę otwarte pozostaje pytanie, czy aby na pewno o niewydolności
      "systemu".
      Otóż, pacjentka jako jeden z pseudoargumentów tłumaczących brak prób
      zarejestrowania się do lekarza, przytacza fakt, iż ciężko się do przychodni
      dodzwonić.

      Na temat tego, że to fakt, nie dyskutuję. Ciężko.
      W wymaganiach NFZ dotyczących przychodni podstawowej opieki zdrowotnej istnieje
      wymóg posiadania linii telefonicznej stacjonarnej, który to wymóg spełniany jest
      we wszystkich znanych mi przychodniach w 200 lub 300%, istnieją 2 lub 3 linie.
      Nie ma natomiast żadnego wymogu dostępności połączenia, jako że nie jest to
      numer ratowniczy. Odbieranie telefonów w przychodni odbywa się po prostu na
      zasadzie zdrowego rozsądku: jeżeli jest w recepcji pracownik, nie wykonuje
      innych czynności - jak np. rozmowa z pacjentem który zgłosił się osobiście- to
      telefon oczywiście odbiera.
      Nie ma natomiast nigdzie wprost wyrażonego wymogu "telefonicznej obsługi
      pacjentów przychodni", wyrażającego się obecnością pracownika który tylko te
      telefony odbierałby.
      Niewątpliwie obecność kogoś takiego byłaby pomocna, jest to jednak niemożliwe w
      obecnym systemie finansowania.
      Telefony są odbierane, ale ilość telefonów do przychodni POZ dochodzi do
      kilkuset dziennie. Wiele zostanie bez odpowiedzi - i jest to tak jak mówię
      niewątpliwie wyraz "jakiejś", pewnej - niewydolności, ale na pewno nie jest to
      wyraz niewydolności przychodni; ta bowiem nie ma nigdzie nakazanego wprost
      odbierać telefonu zawsze i szybko!!!!!

      Byłem świadkiem ciekawej zmiany organizacji pracy przychodni prywatnej -
      należącej do dużej sieci przychodni abonamentowych.
      Niegdyś była tam linia telefoniczna służąca także do umawiania wizyt.
      Obsługiwana była przez osoby przebywające w recepcji, których głównym zadaniem
      była obsługa przychodzących pacjentów.
      Oczywiście - problemy z dodzwonieniem były.
      Szkolenia przeprowadzane przez profesjonalnych trenerów korporacyjnych zwracały
      uwagę na "przewagę" obsługi klienta obecnego fizycznie nad obsługą telefoniczną
      i dawały różne dobre rady, akcentujące głównie "zależność od sytuacji",
      sugerujące odebranie telefonu ale przeproszenie że równocześnie rozmawia się z
      inną osobą i prośbę o zaczekanie (jednoczasowo zauważano problem choćby irytacji
      pacjenta dzwoniącego, który co prawda dodzwonił się, ale za jego pieniądze każe
      mu się czekać przy telefonie itd.). A pacjent obecny osobiście też irytuje się
      że obsługująca go osoba odrywana jest przez telefony.
      Jednym słowem - NIE DO ROZWIĄZANIA w tym kształcie.
      Wprowadzono sieciowy call-center. I ok. Dodzwonić się - można. Ale jakość
      obsługi jest w oczywisty sposób gorsza.
      Call-center obsługuje ok. 70 dużych, lub bardzo dużych przychodni w w kilkunastu
      miastach. PRzychodnie te mają swoją specyfikę i zakres kompetencji. To wszystko
      widnieje w systemie komputerowym, ale i tak zdarzają się kwiatki w postaci
      zarejestrowania angielskojęzycznego pacjenta do lekarza który włada niemieckim,
      w postaci zarejestrowania dziecka do internisty, bądź umówienia szczepienia
      malutkiego dziecka w przychodni która ma uprawnienia do szczepienia dzieci od lat 7.
      Wprowadzenie call-center czy też zwykłej osoby od telefonów w POZ nie jest możliwe.
      Jedna z pań obsługujących rejestrację (zresztą pielęgniarka równocześnie
      obsługująca gabinet zabiegowy) usłyszała kiedyś ostry zarzut od pacjenta który
      przyszedł i był świadkiem nieodbierania dzwoniącego telefonu w jego obecności.
      Pielęgniarka grzecznie i spokojnie zaproponowała temu panu i całej 8- osobowej
      kolejce: dobrze, państwo czekacie, ja odbieram telefony. Jestem sama tutaj.
      Gwarantuję państwu, że przez następne 4 godziny telefon nie zamilknie. Czy tak
      jest dobrze?

      Uwagi ucichły natychmiast.

      TAK - system nie jest doskonały.

      Ale jakieś konstruktywne sposoby rozwiązania problemu?
      Trochę szczegółowsze niż "pacjent ma prawo do telefonicznego umówienia terminu
      wizyty"?

      • aelithe Re: case report 05.12.09, 20:03
        rozwiązaniem byłoby skorzystanie z wzorców amerykańskich
        płatna linia telefonicza 0 coś tam, i standard rozmowy obecnie wszystkie linie są zajęte proszę poczekać na zgłoszenie się operatora. 3,20 za minutę. A przy okazji można wysłuchać reklam. Zakład pogrzebowy Arkadia....
        i wait a minut - ze znaczeniem amerykańska minuta= polskei pół godzina ; za 3,2o od minuty.
        sądzę, że większość przyszłaby osobiście.
      • karw123 Re: case report 08.12.09, 22:26
        Muszę przyznać, że ten post jest po prostu fantastyczny (mówię, to całkowicie
        szczerze i bez sarkazmu). Szacunek za zdroworozsądkowe podejście.

        Tytułem wstępu stwierdzę, że coś wiem na temat rozwiązań call-center, bo
        zrobiłem osobiście kilka niemałych instalacji.

        Z tego punktu widzenia Twój opis jest dla mnie godnym pożałowania przykładem
        beznadziejnego zarządzania i "wdupiemania" pacjentów.

        Zgodzimy się co do tego, że można w POZ postawić CC. Nie wnikam, czy to będzie
        na linii telefonicznej czy VoIP (o kosztach będę pisał później). Po pierwsze
        warto odfiltrować ruch przez automat. Tu jest szereg możliwości w stylu:
        "zgłoszenie ratunkowe -> przekierowanie na 112", "brak wolnych terminów do
        rejestracji -> komunikat o braku terminów". Po drugie można dodać kreator typu
        "chcesz się zarejestrować dziś - wciśnij 1", itd. Kolejny aspekt, to można sobie
        zadać pytanie po co ludzie dzwonią "non-stop" skoro rejestracja jest tylko na
        dziś i jutro, a powiedzmy o 13 nie ma już wolnych wizyt"? Moim zdaniem to jest
        istota tego problemu. Po prostu potrzeby na usługi POZ są dużo większe niż
        możliwości danej placówki. W ten sposób trudno jest mówić o efektywności kanału
        pozyskania pacjentów jakim może być telefon w momencie, gdy i tak nie ma
        możliwości zarejestrowania wszystkich dzwoniących.

        Co można dalej zrobić? Oczywiście rejestracja przez stronę WWW.

        Jednak jeśli postawi się problem poprawy jakości obsługi telefonicznej, to
        stwierdzenie że nie da się go rozwiązać jest przykładem niekompetencji, zaś
        realnie, pomimo tego, że problem da się rozwiązać, to paradoksalnie nic to nie
        wnosi.

        Co do uwagi na temat dużej sieci, to ja mam takie doświadczenie, że w jednej z
        sieci istnieje coś takiego jak dyżur internistyczny, gdzie nie ma rejestracji,
        po prostu można pojechać. I okazuje się, że dzwoniąc do ogólnopolskiego CC można
        się dowiedzieć, ile obecnie osób czeka pod gabinetem na dyżurze w dowolnej
        placówce. Niesamowite prawda?

        Na koniec dochodzimy do kosztów. Jeśli chodzi o linie telefoniczne, to skoro
        przychodnię stać na 3 linie, to będzie też stać na 2 linie i Internet. Teraz
        postawmy pytanie ile mogłoby kosztować zrobienie najprostszej na świecie
        rejestracji przez Internet? Kolejne pytanie, ile by kosztowało dopięcie do tego
        CC, które zadaje pytanie, czy chcesz się zarejestrować i jak ktoś chce, to przy
        braku terminów mówi, że nie ma terminów?

        Jak sądzisz, o jakim poziomie kosztów mówimy?
        • gazton51 mental case - nie do wytrzymania! 08.12.09, 22:54
          karw, zupełnie niepotrzebnie się wysilasz. Dylematy przedstawiane na tym forum, również i ten, są typowym przykładem arogancji ignoranta.
          Jasne, ze w każdej normalnej a nie państwowej placówce wprowadzenie prostego systemu i procedur obsługi pacjenta to first thing first. Również w przychodniach, z którymi zawodowo ja mam do czynienia.
          Ale tak, jak niemożliwe było rozwiązanie przez komunistyczną gospodarkę problemu zaopatrzenia w papier toaletowy (i czyste toalety) czy sznurek do snopowiązałek, tak niemożliwe jest usprawnienie systemu nastawionego na oszukiwanie klienta dzięki sztucznym niedoborom.
          Niestety, rzeczywiste niedobory moralne, cywilizacyjne, kompetencyjne i intelektualne tworzących ten system wyrobników - i zarabiających na jego ułomnościach - sprawiają, że nawet dokonany jakiś czas temu wynalazek koła staje się faktem wątpliwym i przekraczającym horyzonty ich mentalności.
          Chętnie opowiem Ci, co z jakimikolwiek pieniędzmi zainwestowanymi w tym systemie SZ w linie telefoniczne i internet (czy cokolwiek innego) można zrobić, aby problemy (dla pacjentów) stały się jeszcze większe.
          Fajnie że napisałeś kilka prostych słów rozsądku, ale ani prostota ani rozsądek to nie jest to, co ten system jest w stanie przełknąć.
          Pozdrowienia.
          • pct3 Re: mental case - nie do wytrzymania! 08.12.09, 23:16
            Napiszę tylko tyle, że Twój poprzednik odkrył esencję problemu.
            Można sobie stawiać CC na VoIP czy wprowadzać rejestrację przez internet. A problem babć awanturujących się o brak możliwości dodzwonienia się pozostanie.
            Po pierwsze, babcie nie będą się rejestrować przez internet. Po drugie i najważniejsze - ludzie się będą dobijać do POZ gdzie jak stwierdzono, popyt znacznie przewyższa podaż usług. Gazton, człowiek który w hiperautomatycznym CC usłyszy komunikat o braku wolnych miejsc i potwierdzi to na stronie www, będzie do upadłego dzwonił na zwykły numer. Po to by powiedzieć że mu się należy (co jest w jakimś sensie poniekąd prawdą).
            Masz rację z analogiami do papieru i sznurka.
            Ale czy znasz rozwiązanie przerostu popytu nad podażą w momencie gdy w POZ jest grupa pacjentów pojawiających się ok. 15 razy w miesiącu, a grupa pojawiających się 3-4 razy idzie już w setki?
            I - jak sam pisałeś - nie ma podstaw prawnych w obecnym systemie, by im wizyty tak naprawdę odmówić?
            Czy znasz proste i rozsądne rozwiązanie problemu zajętego telefonu, w momencie gdy do POZ dzwoni 93 letnia pani pytająca czy może zjeść cały banan czy jego połowę (nie ma nic bardziej autentycznego od tego przykładu, jest to pani Stanisława, pacjentka krakowska - są dni kiedy do POZ i do ambulatorium całodobowego dzwoni 20 razy dziennie, a nie jest jedyna z tej bajki, jest tylko rekordzistką).
            Doradź coś - jak można, więcej niż: "prawdziwe kompetencje lekarza będącego nim tylko z nazwy rozwiązanie tego problemu znalazłyby w około 10 sekund. Jest to jednak zarazem problem przekraczający kompetencje lekarza systemu w skali lat".

            • gazton51 Czy znasz... 09.12.09, 00:08
              ... morza brzeg,
              bez poszumu fal...

              Obsiku, tak, znam odpowiedzi na Twoje pytania.
              Dlatego właśnie stać mnie na tracenie czasu od czasu do czasu na tym forum.
              Niestety, szukam tu rozrywki a nie zarobku.
              Więc daruj sobie kolejne bezowocne wycieczki poznawcze, ja już jestem po pracy.
              A ty mnie nudzisz.
              • pct3 Re: Czy znasz... 09.12.09, 10:52
                czy znasz morza brzeg,
                bez poszumu fal...


                Tak, znam. To się nazywa flauta. Widziałem i nad Bałtykiem, i nad
                Adriatykiem, i nad Morzem Śródziemnym.

                Więc daruj sobie kolejne bezowocne wycieczki poznawcze, ja już
                jestem po pracy. A ty mnie nudzisz.


                Rozumiem, więc ty z kolei daruj sobie wycieczki umoralniająco-
                edukujące z których kompletnie nic nie wynika.
                I posłuchaj szumu morza w czasie ciszy.
                Fascynujące doświadczenie, a przy okazji - nie przerastające we
                wstępnej ocenie twoich możliwości percepcyjno-intelektualnych.
            • 0.9_procent Re: mental case - nie do wytrzymania! 09.12.09, 00:21
              pct3 napisał:

              > Czy znasz proste i rozsądne rozwiązanie problemu zajętego
              telefonu, w momencie
              > gdy do POZ dzwoni 93 letnia pani pytająca czy może zjeść cały
              banan czy jego po
              > łowę (nie ma nic bardziej autentycznego od tego przykładu, jest to
              pani Stanisł
              > awa, pacjentka krakowska - są dni kiedy do POZ i do ambulatorium
              całodobowego d
              > zwoni 20 razy dziennie, a nie jest jedyna z tej bajki, jest tylko
              rekordzistką)
              > .

              Rozwiązanie było już podane:

              forum.gazeta.pl/forum/w,305,103916467,103965159,Re_case_report.html


              Tyle, że masz pewną wizytę telewizji i ogólnopolski program pt. "Jak
              wredne, żerujące na ludzkim nieszczęściu polskie doktory
              doprowadziły do ruiny biedną, Bogu ducha winną pacjentkę."
            • czarnapodpalana zatkalo mnie 10.12.09, 20:14
              pct3 napisał:

              > gdy do POZ dzwoni 93 letnia pani pytająca czy może zjeść cały
              banan czy jego po
              > łowę (nie ma nic bardziej autentycznego od tego przykładu, jest to
              pani Stanisława,
              > pacjentka krakowska - są dni kiedy do POZ i do ambulatorium
              całodobowego d
              > zwoni 20 razy dziennie, a nie jest jedyna z tej bajki, jest tylko
              rekordzistką).


              Wiesz, ze zlamales tutaj podstawowe prawo pacjenta - prawo do
              poufnosci?

              Zglaszam sie do admina o usuniecie tego postu.
              • pct3 Re: zatkalo mnie 10.12.09, 20:56
                ??????????????????????????
              • pct3 Re: zatkalo mnie 10.12.09, 20:58
                czy wiesz ile w Krakowie jest 93 letnich pacjentek?
                A może ona ma 92 lata?
                A może naprawdę ma na imię Krystyna?
                A może pytała o jabłko a nie o banan?

                Nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków.
                Nie podałem jej żadnych danych, nie podałem jej nr pesel i adresu.
                Litości. Wyluzuj!
                • czarnapodpalana Re: zatkalo mnie 10.12.09, 21:17
                  Sam napisales - "Nie ma nic bardziej autentycznego od tego
                  przykladu"

                  Nie sadze aby bylo zbyt duzo kobiet w wieku 93 lat w krakowie o
                  imieniu Stanislawa... To jest publiczne forum, moze ktos to
                  przeczytal kto kojarzy pania Stanislawe?
                  • pct3 Re: zatkalo mnie 10.12.09, 21:51
                    tak, bo przykład jest autentyczny.

                    Tak samo jak gdybym napisał: "dziś o 2 w nocy na dyżurze NPL w ambulatorium na północnych obrzeżach Krakowa odebrałem telefon od 30 letniej Moniki, która zapytała czy może dziecku podać na gorączkę paracetamol. OK, tyle że pani Monika dzwoniła tylko do mnie w tej sprawie 30 razy w ciągu tego roku, z tego 10 razy w środku nocy".

                    Czy cokolwiek zmienia w AUTENTYCZNOŚCI, jeżeli to była 28-letnia pani Ewa, a dyżur był nie na północnych tylko wschodnich obrzeżach Krakowa?

                    to samo z Krysią-Stasią-Emilią z jej bananem-jabłkiem-brzoskwinią.

                    W naszej przychodni jest co najmniej kilka Stanisław i z roku 1915, i z roku 1916 i 1917, a także kilka Emilii z tych samych lat. O Krystynach nie wspomnę. W dzielnicy w której jest przychodnia jest ok. 10 innych przychodni POZ. Dzielnic jest kilka. Ponadto pracuję i pod Krakowem. Tam też są Emilie i Józefy z 1914 i 1918 roku. Skąd wiesz czy pisząc "krakowska pacjentka" mam na myśli Emilię która przyjechała tu 60 lat temu ze Wschodu, czy Józefę która mieszka tu od urodzenia, czy Krystynę która mieszka pod Krakowem, ale zaiste jest "krakowska", czy wreszcie Stanisławę która kiedyś mieszkała zupełnie gdzie indziej?

                    Naprawdę - nie przesadzam z odsłanianiem danych pacjentów.




                    • czarnapodpalana Re: zatkalo mnie 10.12.09, 22:08
                      Radze na przyszlosc uwazac.

                      A tak poza tym to nie ladnie, nie wypada lekarzowi opowiadac w ten
                      sposob o 93letniej starszej kobiecie, moze ma demencje, klopoty z
                      pamiecia. Nie powinienies rowniez nazywac starszych kobiet, swoich
                      pacjentek, babciami.
                      • gazton51 nie tylko Ciebie 10.12.09, 23:30
                        Za późno chyba na Twoje słuszne uwagi.
                        Adresat nie jest w stanie pojąć, że za "babcię" można było kiedyś wylecieć ze
                        studiów medycznych.
                        A tym bardziej - dlaczego.

                        Ale skoro już je skończył wszystkie babcie mogą mu ...zadzwonić, to i tak głuchy
                        telefon.

                        Taka poetyka dzisiejszych czasów.
                        • pct3 Re: nie tylko Ciebie 11.12.09, 18:54
                          Adresat nie jest w stanie pojąć, że za "babcię" można było kiedyś wylecieć ze studiów medycznych.

                          Wg Słownika Języka Polskiego PWN
                          "babcia" = "staruszka".

                          Rękami i nogami podpisuję się pod pomysłem wyrzucania ze studiów z powodu kulturalnego (bo nikt nie mówi że dobrze jest "ta stara wiedźma") określenia wieku pacjentki.
                          • czarnapodpalana Re: nie tylko Ciebie 12.12.09, 06:55
                            gazton - gaztonik
                            obs - obsik
                            starsza pani - babcia
                      • pct3 Re: zatkalo mnie 11.12.09, 07:47
                        Radze na przyszlosc

                        wiem że masz dobre intencje, ale ten tekst - w ogólności -też powoduje moją alergię podobnie jak "jakiś".

                        Dobrych parę razy słyszałem od kolegów lekarzy że "na przyszłość" to radzą inaczej -a chodziło o transport karetką R pacjentki kierowanej przeze mnie (powikłana infekcja, dość ciężki stan, usłyszałem że "na przyszłość to Rka nie od tego" - pacjentka spędziła 3 tygodnie na OIOMIE, m.in z rozpoznaniem ZP - takich przykładów mam kilka, zawsze padała rada "na przyszłość to", a racja była moja).
                        • czarnapodpalana Re: zatkalo mnie 12.12.09, 06:48
                          Wierze, ze masz wysmienite zdolnosci kliniczne, jednak stosunek do
                          pacjenta jest rownie wazny.
              • kzet69 Re: zatkalo mnie 11.12.09, 21:07
                > Wiesz, ze zlamales tutaj podstawowe prawo pacjenta - prawo do
                > poufnosci?

                Czy prawo do poufności obejmuje pytanie o banana? Bez jaj, tu nie ma
                żadnej tajemnicy lekarskiej...
                • czarnapodpalana Re: zatkalo mnie 12.12.09, 06:51
                  Tajemnica lekarska jest nawet to, ze dana osoba jest pacjentem danej
                  przychodni/kliniki.
                  • snajper55 Re: zatkalo mnie 12.12.09, 10:13
                    czarnapodpalana napisała:

                    > Tajemnica lekarska jest nawet to, ze dana osoba jest pacjentem danej
                    > przychodni/kliniki.

                    Oczywiście. Ale tu nie mamy "danej osoby".

                    S.
                    • czarnapodpalana Re: zatkalo mnie 12.12.09, 11:21
                      Na szczescie, jak sie dowiadujemy, dane nie sa prawdziwe.
          • kzet69 Re: mental case - nie do wytrzymania! 08.12.09, 23:20
            gazton vel casio kiedy ostatni raz dyżurowałeś na SOR-ze? kiedy
            ostani raz siedziałeś w karetce (jako lekarz)? kiedy ostatni raz
            obsługiwałeś jednej nocy 10-15 zaszczanych pijaczków? kiedy miałeś
            ostatnio dyżur w NPL i oglądałe,ś od 22-6 rano 20 przeziębionych
            leserów?
            Odnosę wrażenie że nigdy...
            Jesteś uosobioną ideologią piękną i czystą i zapłakaną gdy ją zbruka
            rzygający.szczający pijaczek, albo krwią obryzga jakiś klient
            któremu właśnie zachciało się umierac np. po wypadku, wtedy taka
            chodząca ideologia rączki rozkłada i drze się pomóżcie...
            lepiej w temacie "leczyc po ludzku" nic więcej nie pisz ideologu
            teoretyku...
            • loraphenus ja bym napisał inaczej... 08.12.09, 23:29
              czy kiedykolwiek avacef vel casio69 vel gazton:

              a) założył wkłucie centralne?
              b) założył drenaż opłucnej
              c) wykonał kardiowersję
              d) wykonał intubację
              e) wykonał cewnikowanie
              f) tamponadę jamy nosowej
              g) zaopatrzenie chirurgiczne rany ?

              Podejrzewam, że nigdy nie wykonał żadnej z wymienionych czynności.

              Natomiast od pouczania i stawiania się za autorytet ..to co innego.

              Już wolę jak podziwia i kontempluje toi-toie na trasie warszawa-kraków lub
              wykonuje audyt agencji towarzyskich. To przynajmniej jest zabawne. A chamstwo
              chamstwem pozostanie, czy prostackim czy górnolotnym ,z latynizmami i wtrąceniami.

              bez pozdrowień dla marnego bajkopisarza, który dla podreperowania swego marnego
              ego i ogromnych kompleksów potrafi wyłącznie pisać w sposób ekspresji myślenia
              życzeniowego i wylewać masy bredni.
              • madzia.fe Re: ja bym napisał inaczej... 08.12.09, 23:49
                Lorafenie-a o jakie cewnikowanie pytasz?
                A ja spytam,czy Tobie kiedykolwiek ktoś wykonał wkłucie centralne? czy Cię zacewnikował? Miałeś punkcję PMR? A per rectum? Badał Cię ktoś?
                to może chociaż usuwał Ci kamień nazębny?
                Nic?
                A byłeś tak blisko wejścia w skórę pacjenta...
                Pamiętny post o rtg płuc.
                Cóż,za młody jesteś na pokorę i skromność. Doświadczenie i wiedzę też zdobywa się latami.






                • loraphenus Re: ja bym napisał inaczej... 08.12.09, 23:56
                  oczywiście że miałem.

                  Cóż,za młody jesteś na pokorę i skromność. Doświadczenie i wiedzę też zdobywa s
                  > ię latami.


                  a te o pokorze to z rima ani wyciągnięte, bez związku.

                  Najzupełniej.

                  Po prostu nie zrozumiałaś zupełnie przesłania mojego postu i napisałaś na
                  zasadzie -a przyczepię się, może się uda.
                  • madzia.fe Przesłanie 09.12.09, 09:40
                    Lorafenusie.
                    "może się uda" to pewnie Twoja droga do wypełniania swoich założeń, ja rzadko zdaję się na przypadek,ale rozumiem,że interpretujesz świat według swego czubka nosa czy innego czubka,jaki tam masz dominujący.
                    Dziwię się,że nie rzuciłeś neuronawigacją, endoskopią układu komorowego czy guzem kąta.
                    Myślę,że to typowe dla każdego leszcza- zachłystywanie się nowymi umiejętnościami,i puszenie przed światem. Za 10lat epatowanie gazometrią z
                    udowej czy cewnikowanie pęcherza Cię rozczuli.
                    byleś nie cytował wtedy Franza Mauera- z jego słynnym "co Ty wiesz o ... (pokorze?)












                    • loraphenus dno... 09.12.09, 19:10
                      ewidentnie nie masz się czego przyczepić. Mozęsz sobie oceniać świat na podtawie
                      czegokolwiek, zdana na przxeczucia o pokorze i przekorze a może nawet i
                      stuporze, który tu reoprezentujesz.

                      Nie wiem czy zauważyłas że akurat ex cathedra poglądy na tym forum, pełne pokory
                      i kultury osobistej jak i z ogromnną wrodzoną skromnością wygłasza kto inny ...

                      A poza tym nie znasz mnie, nie znasz moich zasad, nie znasz moich zyciowych
                      doświadczeń - a do oceny mnie jako lekarza bądź osoby - pierwsza.

                      Odstosunkuj sie prosze, bo z tymi Twoimi poradami to wiesz- zachowaj je dla
                      siebie. Są tyle warte, co papier toaletowy w audytowanych przez naszą wybitnośc
                      forumową toi-toiach.

                      Spójrz na siebie, ok ?
                      • madzia.fe Sam pokazujesz kim jesteś 10.12.09, 14:25
                        Nie wystawiam ludziom ocen.
                        Tobie też nie wystawiłam.
                        Twoja emocjomalna reakcja jest dość znamienna.
                        Nie unoś się, bo pomyślę,że masz kłopot z trzymaniem
                        a.fe.ktu.

                • gazton51 na manowcach...? 09.12.09, 00:29
                  Sądzisz, że osoby mające za sobą cewnikowanie (biernie lub czynnie) potrafią
                  lepiej zrozumieć, o czym pisze karw?
                  Karmienie trolli brudzi klawiaturę.
              • radeberger Re: ja bym napisał inaczej... 09.12.09, 07:06
                czyli rozumiem, że na forum wystarczy powiedzieć, że jest się lekarzem, by nim być

                wobec tego ja jestem, k***a, Napoleonem..
                • madzia.fe Obrona,przed niewygodnymi. 09.12.09, 09:50
                  Zadziwiające,że jeśli ktoś tu mówi o moralności,etyce,wrażliwości- zaraz pada oskarżenie,że nie może być lekarzem.
                  Powiadasz żeś NAPOLEON? Nie dziwi. Ta sama klasa trunku radebergerze.



                  • radeberger Re: Obrona,przed niewygodnymi. 09.12.09, 21:02
                    w sejmie też mają mordy pełne frazesów, rezultaty widać w każdym wydaniu wiadomości.

                    co zaś do klasy trunku - to "fe" na końcu twojego to reakcja otoczenia gdy cię widzi?
                    • radeberger suplement 09.12.09, 21:03
                      twojego -> twojego nicka
                      • madzia.fe Re: suplement 10.12.09, 14:16
                        Otoczenie na mój widok albo zielenieje z zazdrości,albo ślini się -w zależności od płci i orientacji.
                        Fe! Jest reakcją kabotynów na prawdę między oczy.
                        • loraphenus a jakże 10.12.09, 18:35

                          Krowa, która dużo ryczy mleka nie daje.
                          Tak jak i pies, który dużo szczeka bezzębny.

                          Próżność i zadufanie jest fe i Ble. Ble i fe. Zapamiętaj to sobie proszę.

                          A dobry produkt reklamować się nie potrafi. Zielenienie się natomiast może
                          występować w otoczeniu, kiedy higieniczne warunki zaniedbane...
                          • madzia.fe Re: a jakże 10.12.09, 19:57
                            Znowu odnosisz świat do swych doświadczeń-przykro mi,że zieleniejesz z takich właśnie przyczyn. Złośliwości bywają zabawne-jeśli szpileczka jest inteligentna i dowcipna-jak w poście radebergera.
                            Przysłowia są mądrością narodów,ale te Twoje mądrości nie rzucają na kolana błyskiem inteligentego oka.
                            Pachną straganem z mięsem-niczego przekupkom nie ujmując.
                            A co do reklamy- tu się mylisz. Wystarczy oglądnąć na goldenlinie jak się lekarze lansują.
                            E O T trolafenusie.
                            Nic merytorycznego. A szpile które próbujesz wbijać?
                            Nuda.





                            • gazton51 brawo, madzia! 10.12.09, 21:02
                              Trolafenus zasługuje na upowszechnienie.
                              Jedno słowo - i już nie trzeba brudzić klawiatury.
                              Pzdr.
                              • pct3 klakier n/t 11.12.09, 18:59
                            • loraphenus Re: a jakże 11.12.09, 00:44
                              e tam, twoje przyvczepienie się do mnie pachnie toi-toiem. Może potestuj go
                              sobie z naszym skromnym autorytetem forum, może razem sobie tam zzieleniejecie.

                              i moze w tym toi-toiu na rolce papieru wypiszesz swoje uwagi, liste zabiegów
                              leszczy, którzy się podniecają i zielenieją na widok kogoś tak nielogicznego jak
                              ty...

                              pozdrawiam kogoś, kogo stać jedynie na bezsensowny słowotok i przekręcanie
                              nickname. Miłego upajania się oparami przydrożnego toi-toi'a w atmosferze
                              zielenienia życzę.
            • gazton51 No proszę... 09.12.09, 00:18
              Wystarczy coś napisać i od razu - egzamin.
              Ale, ja już zdałem kzet, wszystkie konieczne, a i bez tego mógłbym tu pisać co zechcę, tak jak Ty.
              Nie pytam Cię, jakie masz kwalifikacje do przepytywania innych, bo obaj wiemy, że żadne.
              Jeśli chcesz porozmawiać o obsługiwaniu zaszczanych pijaczków czy oglądaniu leserów nad ranem to pogadaj z Obsikiem.
              To specjalista od nietrzymania cudzego moczu pod zamkniętą toaletą.

              Ja jestem lekarzem i w pracy zajmuję się czym innym.
              Z doświadczeń z tymi, którym przyszło umierać, wiem, że w obliczu śmierci dla lekarza nie ma "zarzyganych czy zaszczanych" - są tylko ludzie, którym ja mogę pomóc a czasem nawet odwrócić los.
              Ale tego Ty wiedzieć, jak widać nie możesz - każdy w swej pracy widzi nie więcej, niż sam sięga.
              Ty zauważyłeś szczyny i rzygi i niech tak już zostanie, to spójne.
              • pct3 Re: No proszę... 09.12.09, 08:10
                obsikiem

                Gaztoniątko, pożal się Boże i nie tylko.
                • maksiu1313 gaztonie ale Ci się oberwało. 09.12.09, 10:35
                  Widzisz nie warto być takim radykałem jak Ty.Zmieniać tak,ale nie wojować ze
                  wszystkimi.Lekarze też maja mieć prawo dosyć.Trudno wymagać, kiedy system opieki
                  zdrowotny jest fatalny,jedna akcja leczyć po ludzku nie wystarczy,widzisz jakim
                  dobrym lekarzem jest pct3Gdyby nie zamykał tych toalet,byłby super.Dobrzy
                  lekarze są mniej medialni mało sie mówi o dobrych lekarzach ,bo to nudne,ale iw
                  tym systemie jest dużo lekarzy którzy pracują z poświęceniem,oddając się pracy i
                  pacjentom.Nie mozna uogólniać.Wtej chwili lekarze są bezbronni wszyscy moga na
                  nich pokrzyczeć
                  ,a media przyczyniaja się do tego aby ten wizerunek i szacunek podważyć.Też im
                  dobrze za to płacą.pct a Ty z tym zachwytem i uwielbieniem tak się nie
                  rozpędzaj.pozdrawiam
                  • pct3 Re: gaztonie ale Ci się oberwało. 09.12.09, 11:30
                    pct3 Gdyby nie zamykał tych toalet,byłby super

                    Ludzie, co wam wszystkim stało się z funkcją czytania ze
                    zrozumieniem.
                    1. Nie mam mocy decyzyjnej o zamykaniu toalet w żadnym z miejsc
                    gdzie pracuję.
                    2. W każdym miejscu gdzie pracuję toalety są otwarte i pochwalam to.

                    ZATEM NIE ZAMYKAM TOALET.
                    To że znajduję realne usprawiedliwienia dla takich działań innych
                    osób nie znaczy że ZAMYKAM TOALETY (choćby teoretycznie).

                    W nawale bzdur na mój temat utrwalanych tu przez Gaztona proszę o
                    resztki rozsądku ipróby zastosowania także własnej oceny (choć widzę
                    jak przemożny wpływ Gaztononsensów działa).
                    • maksiu1313 Re: gaztonie ale Ci się oberwało. 10.12.09, 10:06
                      pct3 czytam ze zrozumieniem,ale fakt zamykanych toalet obaj z gaztonem
                      poruszaliście chyba w kilku wątkach,więc nie dziw śię ,że tak się utrwalił.
                      Wiem ze Ty jesteś tolerancyjny taki za a nawet przeciw.
                      Proszę napisz mi co w moim poście wskazuje ze są to bzdury utrwalone przez
                      gaztona.Gdzie widzisz przmożny wpływ gaztononsensów.Post był raczej o
                      lekarzach,którzy dobrze pracują nawet w tym systemie,tylko czasem zapominaja i
                      nie czuja ,że leczą nie tylko pacjenta ale i płatnika.
                      Wydaje siś im,że pacjenta lecza za darmo a pensje mają z budżetu państwa.
                      • gazton51 Re: gaztonie ale Ci się oberwało. 10.12.09, 16:33
                        > Wydaje siś im,że pacjenta lecza za darmo a pensje mają z budżetu państwa.

                        Bardzo trafna uwaga, Maksiu.

                        Tyle, że to nie wydawanie się a udawanie, co jest istotą wymagania tego systemu.
                        Bo przecież sami płacą podatki i wiedzą, że nijak one się mają do tego, co przeznacza się na SZ...
                        Chyba, że nie płacą...hihi :)
                        Wtedy to jasne, że związku nie widać - proste?
                        • pct3 Re: gaztonie ale Ci się oberwało. 10.12.09, 17:15
                          Tyle, że to nie wydawanie się a udawanie, co jest
                          istotą wymagania tego systemu.


                          Dlaczego udawanie?

                          Droga od składki zdrowotnej mojego pacjenta do pieniędzy
                          przelewanych mi na konto w związku z leczeniem tego pacjenta jest
                          tak daleka, że chyba nawet Ty nie będziesz próbował mnie przekonać,
                          że to ten pacjent płaci mi za usługę jaką jest porada i leczenie go?
                          Zwłaszcza że w istniejącym systemie - jeżeli nie przyszedłby on do
                          mnie, dostanę tyle samo. A jeżeli przyjdzie i zlecę badania które
                          pochłoną 3 -letnie finansowanie opieki nad nim (zaplanowane przez
                          NFZ) - to też dostanę tyle samo.
                          To są fakty, prawda?
                          Właśnie to miałem na myśli pisząc że lekarzowi płaci się
                          za "przebywanie" w pracy. Obśmiałeś to - pewnie słusznie co do oceny
                          samego zjawiska, ale niesłusznie w odniesieniu do mojego autorstwa
                          kolejnych kesonowych bzdur.
                          Stale mylisz moją rolę obserwatora zdarzeń i dostarczyciela
                          faktów - z fukcjonariuszem systemu który uległ do cna tym
                          mechanizmom.
                          Pozdrawiam.
                          • gazton51 Jesień - lecą listki figowe... 10.12.09, 18:54
                            "Droga od składki zdrowotnej mojego pacjenta do pieniędzy
                            przelewanych mi na konto w związku z leczeniem tego pacjenta jest
                            tak daleka
                            , że chyba nawet Ty nie będziesz próbował mnie przekonać,
                            że to ten pacjent płaci mi za usługę jaką jest porada i leczenie go?"


                            A więc droga pieniążków na konto - za długa, aby uznać, że płacący to płacący i coś mu się należy?

                            Czyli, jakby tak skrócić drogę - na maksa, z raczki do rączki - byłoby cool?
                            A nie łaska więc prywatnie, na własną odpowiedzialność biznesową przyjmować i ogłosić, że pieniążki z nfz-tu cię za mało rajcują - bo w drodze zapach zieleni straciły?

                            Opad O(b)sikowego listka spójnie koreluje (jak jabłko z jabłonią) z innym corpus delicti wieloletniej TK-(CK?)-obłudy:

                            www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Media-katolickie-postuluja-zakazanie-in-vitro,13739,2.html
                            Również, z miłosiernymi i systemowymi pozdrowieniami dla wszystkich słupów, co śniły że należy im się wizerunek palmy i wysyp kokosów:

                            Szczęść Zdrowie! - ma szczęście, kto Cię tu dochowie...
                            • pct3 spod figowego listka 10.12.09, 19:13
                              Czyli, jakby tak skrócić drogę - na maksa, z raczki do rączki -
                              byłoby cool ?


                              jak zwykle, drogi Gaztoniku, za daleko idziesz z wnioskami.

                              Chodzi o poczucie lekarza, że wykonana dobrze praca oznacza zapłatę.
                              A nie że mu się płaci za przebywanie co nie ja wymyśliłem.

                              Powtórzę, posłuchaj szumu morza przy ciszy.
                              I podumaj nad wyciąganiem wniosków.
                              • gazton51 spod figowego listka wynika... 10.12.09, 19:31
                                ...całokształt tego zanika

                                > jak zwykle, drogi Gaztoniku, za daleko idziesz z wnioskami...

                                ...ale w dobrym kierunku. Wiem ci ja, skąd wieje wiatr Obsika.

                                Tego brakuje, co?

                                > A nie że mu się płaci za przebywanie co nie ja wymyśliłem.

                                Ależ Ty, maestro. Poczytaj sobie kontrakt coś go podpisał i znajdż gdzie ci każą nic nie robić i za jaką stawkę...

                                Oj gra gupiego jasia trwa tylko do opadu liści... a tu zima za pasem - i po jasiu zostaje figa.
                                • pct3 Re: spod figowego listka wynika... 10.12.09, 19:45
                                  Poczytaj sobie kontrakt coś go podpisał i znajdż gdzie ci każą
                                  nic nie robić i za jaką stawkę...


                                  Znowu błędy we wnioskach.
                                  Nie że nic.
                                  Że system płacowy jest demotywujący.
                                  Ale ani ja, ani kontraktodawca nie podpisywaliśmy nigdy dokumentu
                                  mówiącego o nicnierobieniu.
                                  Chodzi o to, że stawka godzinowa, jakkolwiek sensowna na dyżurze
                                  (gdzie właśnie ma się "przebywać" i interweniować w razie potrzeby,
                                  która może być w ciągu doby jedna albo sto), jest demotywująca w
                                  przychodni - ale nie słyszałem o interniście któremu płacą od
                                  przyjętego (i to "dobrze") pacjenta.

                                  A droga od składki zdrowotnej pacjenta do mojej stawki godzinowej,
                                  zwłaszcza w POZ, jest taka, że przyjście pacjenta nie ma nic
                                  wspólnego z pojawieniem się potem na moim koncie pieniędzy za
                                  godzinę w POZ którą mogę odsiedzieć (co się czasami zdarza w
                                  sierpniowe piątkowe popołudnie), ale podczas której częściej jest
                                  zapisanych 4 pacjentów, a kolejnych 5 chce być przyjętych (co jak
                                  łatwo policzyć, czyni ok. 6 minut na pacjenta - jeśli to nie
                                  demotywuje, to nie wiem co demotywuje. Jeśli to nie udowadnia braku
                                  związku składki niby płatnika - pacjenta- z zarobkiem lekarza- niby
                                  słupa- to nie wiem co udowadnia.).
                                  • gazton51 "To nie ja byłam Ewą..." 10.12.09, 19:54
                                    Tak, Obsiku, to nie Ty skradłeś niebo.
                                    To inni ukradli księżyc.
                                    Ty tylko piszesz różne rzeczy a w dalszym przebiegu okoliczności wyjaśniasz, ze rozumiesz co innego, niż piszesz.
                                    Ech Jasiu, daj se spoko, bo ja Ci copy-paste cytatów już nie raz robiłem i nie mogę Cię traktować poważnie.
                                    Chciałbyś mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko.
                                    Cecha osobowości i postawy, praca dla psychoterapeutów Gestalt.
                                    Jesteś w tych wykrętach samopieszczących ego zabawny, ale tylko na krótką metę.
                                    Próbowałeś sił w PISiu? Po stracie (nieprzejętego) Gowina i niejakiej Nelly mają wakat, dobra pozycja dla samorealizacji...zawodowej (od zawodzenia).
                                    Bywaj.

                                    • pct3 Re: "To nie ja byłam Ewą..." 10.12.09, 20:35
                                      To inni ukradli księżyc.

                                      Metafora tak udana, jak ta z szumiącym morzem (której to lingwistycznej porażki oczywiście nie skomentowałeś, bowiem swoje forumowe przegrane pomijasz jak zawsze milczeniem, jesteś tu w 100 % przewidywalny).

                                      Ech Jasiu, daj se spoko, bo ja Ci copy-paste cytatów już nie raz robiłem i nie mogę Cię traktować poważnie.

                                      Znamienne, że z tych copy-paste tylko Ty wyciągałeś wnioski - a tak naprawdę nic z nich nie wynika, co potwierdza nie tylko moje, nieznaczące, wrażenie, ale i odbiór pozostałych uczestników forum.
                                      Gaztoniku, prawda jest taka: w pewnych sytuacjach - dość częstych - jesteś jedynym heroldem swojego logiczno-lingwistyczno-etyczno-edukacyjno-merytorycznego triumfu. Nie zastanawia Cię to?

                                      Chciałbyś mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko.

                                      Jesteś Małyszem przeskakiwania punktu krytycznego sensownego zasięgu wyciągania wniosków.




                                      • gazton51 dzięki za zaszczyty 10.12.09, 21:07
                                        >Nie zastanawia Cię to?

                                        Że strawestuję klasyka:

                                        " w tym środowisku, być w mniejszości to zaszczyt"

                                        Mnie natomiast nie zastanawia, że dla rogacizny argumentem ostatecznym jest chór:
                                        "cztery nogi dobrzeee..."
                                        Też z klasyka.
                                        Nic z Obsika.
                                        • maksiu1313 Re: dzięki za zaszczyty 10.12.09, 21:32
                                          gazton:coś Ty dzisiaj brał?Zostaw pct3 w spokoju bo czuję śię winny że napisalem
                                          ten post do Ciebie.Tylko nie zacznij śpiewać.
                                          • gazton51 Re: dzięki za zaszczyty 10.12.09, 23:32
                                            A co, nie lubisz Orwella?
                                            To nie wiesz, gdzie żyjesz, Maksiu.
                                            Nie łam się, pisałem tu dawniej niż obs zawitał a tym bardziej - Ty.
                                            Pozdrawiam.
                  • gazton51 nie oberwało się, nadal przyzwoicie prężny... 09.12.09, 13:59
                    maksiu1313 napisała:

                    > Widzisz nie warto być takim radykałem jak Ty.Zmieniać tak,ale nie wojować ze
                    > wszystkimi.Lekarze też maja mieć prawo dosyć.Trudno wymagać, kiedy system opiek
                    > i
                    > zdrowotny jest fatalny,jedna akcja leczyć po ludzku nie wystarczy,widzisz jakim
                    > dobrym lekarzem jest pct3Gdyby nie zamykał tych toalet,byłby super.Dobrzy
                    > lekarze są mniej medialni mało sie mówi o dobrych lekarzach ,bo to nudne,ale iw
                    > tym systemie jest dużo lekarzy którzy pracują z poświęceniem,oddając się pracy
                    > i
                    > pacjentom.Nie mozna uogólniać.Wtej chwili lekarze są bezbronni wszyscy moga na
                    > nich pokrzyczeć
                    > ,a media przyczyniaja się do tego aby ten wizerunek i szacunek podważyć.Też im
                    > dobrze za to płacą.pct a Ty z tym zachwytem i uwielbieniem tak się nie
                    > rozpędzaj.pozdrawiam


                    Zrewanżuję Ci się, za troskę o moja prężność, modnymi na forum "prostymi pytaniami":

                    1/ co to za lokal, gdzie zwykła przyzwoitość uchodzi za 'radykalizm'?
                    2/ co to za ekipa, gdzie sprzeciw wobec podłości uchodzi za 'walkę ze wszystkimi'?
                    3/ co to za system, którego 'fatalność' na co dzień wspierają liczną obecnością 'dobrzy lekarze' ?
                    4/ co to za wartości, gdzie 'większa medialność' wyznacza autorytet?
                    5/ co to za postawa, w której spójne jest otwieranie z jednoczesnym zrozumieniem dla zamykania
                    6/ co to za człowiek, który szanując - kwestionuje prawa innych, ponieważ są one "w jakimś sensie poniekąd prawdą".

                    Odpowiedzi na te pytania ja akurat też nie chcem i nie muszem, bo je znam bardzo dobrze.

                    Ciebie zaś Maksiu, refleksyjnie, pozdrawiam raz jeszcze.
                    • pct3 Re: nie oberwało się, nadal przyzwoicie prężny... 09.12.09, 15:00
                      co to za postawa, w której spójne jest otwieranie z jednoczesnym zrozumieniem dla zamykania

                      Postawa tolerancji, szerokiego spojrzenia na świat, dostrzegania racji ukrytych przed innymi.

                      co to za człowiek, który szanując - kwestionuje prawa innych, ponieważ są one "w jakimś sensie poniekąd prawdą"

                      człowiek który stara się dostrzec złożoność uwarunkowań której rozmiarów nawet nie przeczuwają jego krytycy.
                    • maksiu1313 ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 11:11
                      gazton-cytuję Ciebie z innego watku.Przestrzeganie praw pacjenta to nie kwestia
                      kultury-ale systemowych mechanizmów doboru izarzadzani praca ludzi tu
                      niszczacych charaktery i kulturę.Lekarzy?Podobnie jak nadal do dzis ze SZ było
                      za komuny z niewychowanymi kelnerami i paniami ze sklepu miesnego.Ale to nie te
                      panie i nie ci kelnerzy bronili tamtego systemu.;Sądzisz,że systemu w którym
                      tkwi SZ bronią tylko lekarze.bo w nim pracują?Sądzisz że zmieniając system
                      [radykalnie]lekarze nabiora,beda leczyć lepiej,a dostępność bedzie lepsza.
                      Jezeli twierdzisz,że zmiana systemu wystarczy to oswieć mnie dlaczego nikt tego
                      nie robi.Czyzby poór środowiska był tak wielki,że nie pozwala na zadne zmiany.Gw
                      jest bardzo wrazliwa na krzywdy pacjanta ale może znalazlaby odwagę żeby
                      zaatakować Rzad iNFZ,nie tylko lekarzy.Jestem ciekawy dlaczego nie wypowiadaja
                      się lekarze na forum Leczyc po ludzku ,kazdy z lekarzy mógłby wzkazać kilka
                      absurdów związanych ze wspólpraca zNFZ.Czy sądzisz,ze uwolnienie rynku usług
                      medycznych byłoby zamachem na ustrój tego systemui państwa,,
                      • slav_ Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 11:46
                        >Jestem ciekawy dlaczego nie wypowiadaja
                        >się lekarze na forum Leczyc po ludzku

                        Żeby nie czytać inwektyw po swoim adresem?

                        > nie robi.Czyzby poór środowiska był tak wielki,że nie pozwala na zadne zmiany.G
                        > w

                        Jaki opór środowiska? Przed czym opiera się "środowisko"?

                        Opiera sie przed zwiększeniem nakładów na opiekę zdrowotną?
                        Opiera sie przed poprawieniem wyceny procedur leczniczych?
                        Broni się przed zmianami organizacyjnymi poprawiającymi warunki pracy personelu co w efekcie daje poprawę warunków i bezpieczeństwa leczenia?
                        Opiera się przed likwidacją limitów i popiera niepłacenie przez nfz za wykonane procedury?
                        • gazton51 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 16:38
                          > Żeby nie czytać inwektyw po swoim adresem?

                          Można wypowiedzieć się (a nawet działać) w sposób nie prowokujący ani uzasadniający inwektyw - ale trzeba mieć jakąś treść do powiedzenia w tym guście i minimum szacunku oraz kultury dla i wobec pacjenta - jako takiego.

                          > Jaki opór środowiska? Przed czym opiera się "środowisko"?

                          Przed odpowiedzialnością za skutki udziału w systemie i swe czyny.

                          Pozdrawiam z szacunkiem, w uznaniu dla rzadkiej w tej dyskusji merytoryki wyrażanych przez Ciebie opinii, z którymi (tu) się skądinąd nie zgadzam.
                          • slav_ Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 17:15
                            > Można wypowiedzieć się (a nawet działać) w sposób nie prowokujący ani uzasadnia
                            > jący inwektyw - ale trzeba mieć jakąś treść do powiedzenia w tym guście

                            Obawiam sie że "w tym guście" oznacza po prostu krytykę lekarzy jako grupy zawodowej ("z pojedynczymi wyjątkami"), każda inna "nie w tym guðście" wypowiedź spotyka się z mniej lub bardziej kulturalnym "co nam tu wciskasz doktorku"

                            > Przed odpowiedzialnością za skutki udziału w systemie i swe czyny.

                            Tu chyba masz rację - lekarze bronią sie przed odpowiedzialnością za zbrodnię pracy w finansowanym przez nfz systemie opieki zdrowotnej. Jest to niewątpliwie karygodne i zasługujące na potępienie i karę.
                            • gazton51 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 17:29
                              a/ 'w tym guście' oznacza treści i sposoby komunikacji szanujące podmiotowość i
                              autonomie pacjenta albo chociażby po prostu człowieka, z którym się zawodowo
                              rozmawia.
                              Jaka jest typowa obecnie kultura, treść i formy komunikacji od lekarza do
                              pacjenta - poczytaj forum.
                              Wszystko co piszą pacjenci w tym względzie to szczera prawda - sam bym nie
                              uwierzył, gdyby nie moje osobiste doświadczenia pacjenta oraz te, zawodowe,
                              związane z zarządzaniem tymi relacjami.

                              b/ przeinaczenie przez Ciebie sensu wyrażanej zgody poprzez podstawienie innych
                              niż w tezie stwierdzeń to właśnie przykład reakcji obronnej przed
                              odpowiedzialnością.
                              Nie będę się rozpisywał - wystarczy zauważyć, że niejako automatycznie, w tym
                              środowisku słowo "odpowiedzialność" (nawet z dodatkiem: za czyny) kojarzy się z
                              winą i karą i potępieniem. I pewnie z prokuratorem.
                              A nie z rzetelnością i dorosłością postawy zawodowej.
                              Czemu dałeś wyraz swoją odpowiedzią na ten punkt.
                              Rzeczywiście - przyznając mi tym samym rację, której wolałbym w tej sprawie nie
                              mieć.
                              • slav_ Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 18:51
                                > Nie będę się rozpisywał - wystarczy zauważyć, że niejako automatycznie, w tym
                                > środowisku słowo "odpowiedzialność" (nawet z dodatkiem: za czyny) kojarzy się z
                                > winą i karą i potępieniem. I pewnie z prokuratorem.

                                To przecież oczywiste. Takiej bowiem odpowiedzialności - KARNEJ - ukarania kara więzienia (bezwzględnego oczywiście bo "zawiasy" to nie kara) i dożywotniego pozbawienia prawa wykonywania zawodu, degradacji społecznej i finansowej oczekuje społeczeństwo. O zachęcaniu do pobicia nie wspominając. Czyżby respondenci w komentarzach po artykułami pisali nieprawdę i wnioskowali wbrew swoim poglądom i oczekiwaniom?
                                • gazton51 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 18:57
                                  > > Nie będę się rozpisywał - wystarczy zauważyć, że niejako automatycznie, w
                                  > tym
                                  > > środowisku słowo "odpowiedzialność" (nawet z dodatkiem: za czyny) kojarzy
                                  > się z
                                  > > winą i karą i potępieniem. I pewnie z prokuratorem.



                                  > To przecież oczywiste.



                                  Przy całym szacunku i sympatii do większości Twoich postów, muszę przywołać tu przysłowie o właścicielach gorejących czapek.
                                  Tylko wówczas takie skojarzenia są zrozumiałe...
                                  • slav_ Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 19:08
                                    > Tylko wówczas takie skojarzenia są zrozumiałe...

                                    Zwykle skojarzenia są zrozumiałe gdy daje sie szansę oceny całej wypowiedzi. Nie wszystko z mojego wpisu się sie skopiowało więc uzupełnię:

                                    >>To przecież oczywiste. Takiej bowiem odpowiedzialności - KARNEJ - ukarania kara więzienia (bezwzględnego oczywiście bo "zawiasy" to nie kara) i dożywotniego pozbawienia prawa wykonywania zawodu, degradacji społecznej i finansowej oczekuje społeczeństwo. O zachęcaniu do pobicia nie wspominając. Czyżby respondenci w komentarzach po artykułami pisali nieprawdę i wnioskowali wbrew swoim poglądom i oczekiwaniom?<<

                                    Sądzę że teraz kojarzenie żądania ponoszenia przez lekarzy odpowiedzialności z odpowiedzialnością karną będzie łatwiej zrozumiałe, nawet bez sugestii o gorejących czapkach.
                                    • gazton51 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 19:38
                                      A mnie się nic z tego, co robię życiu nie skojarzyło (i nikomu innemu o ile wiem) z odpowiedzialnością karną.
                                      Natomiast w pacy z ludźmi odpowiedzialność to cecha postawy dorosłej (dojrzałej zawodowo) co jest warunkiem kwalifikacji do zawodu, nie mówiąc o kompetencjach do jego wykonywania.
                                      No chyba, że praca lekarza nie jest pracą z ludźmi, co tu na forum też już udowadniano (sobie nawzajem).
                                      Cztery nogi - dooobrzeee, dwie nogi - źleeee - i już mamy wyrobione poprawne politycznie skojarzenia.
                                      A poprawne politycznie jest w tym środowisku straszyć siebie i innych prokuraturą.
                                      A w moim - nieee.....

                                      (kojarzysz, skąd to beczenie?)
                                      Pozdrawiam :)
                                      • pct3 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 10.12.09, 20:28
                                        A mnie się nic z tego, co robię życiu nie skojarzyło (i nikomu innemu o ile wiem) z odpowiedzialnością karną.

                                        Kwestia tego, jak zdefiniujesz "skojarzenie".
                                        Bowiem tak jak to jest tu rozumiane (czego Ty udajesz że nie rozumiesz)- chodzi o istnienie aspektu odpowiedzialności karnej jako grożącej statystycznie znacznie częściej niż przeciętnie przy wykonywaniu pewnych czynności, a nie że "czapa gore" jak byłeś łaskaw napisać.
                                        Otóż kierowca samochodu 10 x bardziej kojarzy się z odpowiedzialnością karną niż pieszy - bowiem choćby był najtrzeźwiejszym jadącym 50 km/h z włączonymi światłami i nierozmawiającym przez komórkę- i tak może być sprawcą wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Pieszy - rzadziej.
                                        Lekarz jest 10 x bardziej narażony na odpowiedzialność karną niż kasjerka. Budowniczy mostu - bardziej niż informatyk (no chyba że projektuje systemy obsługujące ruch metra).
                                        Mój Gaztonusiu. Jeżeli ktoś pracuje w zawodzie w którym wybory decydują o czyimś życiu - to aspekt odpowiedzialności karnej jest tu obecny stale - jeśli się to komuś nie kojarzy, to przykre.
                                        To tak jakby zaprzeczać istnieniu ciemnej strony księżyca albo drugiej strony trzymanej monety.

                                        • gazton51 Złe skojarzenia z prężnością 10.12.09, 21:00
                                          "Jeżeli ktoś pracuje w zawodzie w którym wybory decydują o czyimś życiu - to aspekt odpowiedzialności karnej jest tu obecny stale..."

                                          Dokładnie to wypunktowałem. Ten typ skojarzeń (a nie jakieś 'aspekty'), które generuje wieloletnie przebywanie w kesonie.

                                          Z czym mnie kojarzy się odruchowo "praca w zawodzie" w którym odpowiedzialność ma przełożenie na życie innych?
                                          Zawód, który dlatego właśnie wybrałem?
                                          Z
                                          nadzieją
                                          miłością
                                          odpowiedzialnością
                                          oddaniem
                                          poświęceniem
                                          rzetelnością
                                          szacunkiem dla innych
                                          chęcią dzielenia się
                                          altruizmem
                                          radością
                                          odwagą
                                          pokonywaniem przeszkód
                                          doskonaleniem
                                          walką
                                          konsekwencją
                                          ...

                                          a Wam - z prokuratorem

                                          Pozdrawiam.



                                          PS
                                          > Mój Gaztonusiu.
                                          Obsiku daruj sobie czułości, nigdy nie będę Twój, mam inną orientację i nie daj się złapać na lep prężności którą mam przyjemność się cieszyć - zwłaszcza będąc Tobie niedostępnym, poza kesonem. Pozdrowienia dla Małżonki.
                                          • pct3 Re: Złe skojarzenia z prężnością 10.12.09, 21:57
                                            mnie kojarzy się ze wszystkim co znajduje się na Twojej liście, poza "miłością" - ale to pewnie detal ligwistyczny.
                                            Choć pacjentów swoich - jeśli o to chodzi - nie kocham w żaden sposób.
                                            W żaden również sposób nie kocham - jeśli to o to chodzi - zawodu, czy też nauki (haha).
                                            Co do reszty, pełna zgoda. Tylko że lista jest niepełna, bowiem brakuje tam: nienawiści, frustracji, poczucia zagrożenia, depresji, lęku, strachu, poniżenia, zmęczenia, znużenia, wypalenia, i wreszcie - odpowiedzialności karnej, prokuratora, a także odpowiedzialności cywilnej i rujnacji finansowej rodziny do 3 pokolenia.
                                            U mnie moja lista nie jest- jak zapewne zaraz będziesz insynuować - jedyną. Koegzystuje z Twoją.
                                            Pozdrawiam.
                                            • maksiu1313 Re: Złe skojarzenia z prężnością 10.12.09, 22:28
                                              Tak obserwuję wasza potyczkę słowną Twoją i gaztona,myslę że moja niechęć do
                                              ciebie była od poczatku uzasadniona.Wnosisz taki nastrój
                                              przygnebienia.Wymieniasz nienawiśc,frustrację poczucie zagrożenia depresję lek
                                              strach,poniżenie, znuzenie wypalenie,lek przed odpowiedzialnościa karną
                                              prokuratorem.Musisz być bardzo smutnym czlowiekiem i lekarzem,albo doswiadczyłeś
                                              w życiu duzo przykrosci.Szkoda mi Ciebie,życie jest fajne, dzieci rosną
                                              przyjdzie wiosna,będzie oky.Bierz przyklad z gaztona on zawsze wesoły.
                                              • pct3 Re: Złe skojarzenia z prężnością 10.12.09, 23:08
                                                Bierz przyklad z gaztona on zawsze wesoły.

                                                Jak kto zawsze wesoły, to to ma swój kod ICD10.
                                                Zresztą jak kto zawsze smutny - to też.
                                                Ja wolę równowagę.

                                                Musisz być bardzo smutnym czlowiekiem i lekarzem,albo doswiadczyłeś
                                                w życiu duzo przykrosci


                                                E tam, jestem w równowadze między smutkiem i radością. A kto nie doświadczył przykrości?

                                                Szkoda mi Ciebie,

                                                Milionów bardziej szkoda.

                                                życie jest fajne, dzieci rosną przyjdzie wiosna,będzie oky.

                                                Życie bywa fajne. Dzieci rosną. Czy będzie ok, to mnie szczerze mówiąc ani ziębi, ani grzeje.
                                                Życie nie polega na oczekiwaniu, że będzie ok.
                                                Pozdrawiam.
                                                • gazton51 Remedium 10.12.09, 23:48
                                                  > Szkoda mi Ciebie,
                                                  >
                                                  > Milionów bardziej szkoda.

                                                  Próbowałeś totka? Poprawia nastrój odciętym od prawdziwego cycka kesonu.

                                                  Czy będzie ok, to mnie szczerze mówiąc ani zięb
                                                  > i, ani grzeje.
                                                  > Życie nie polega na oczekiwaniu, że będzie ok.

                                                  Nie zrozumiałeś maksia. On (i ja) sprawiamy (również zawodowo) - sobie i innym, ze życie jest fajne.
                                                  Bo bierzemy odpowiedzialność za skutki swych czynów, stąd wychodzi nam to , co chcemy (a przynajmniej nie plujemy we własne gniazdka).

                                                  To tylko Ty czekasz, że życie samo się zrobi fajne, wbrew temu, co Ty z nim robisz.

                                                  ...

                                                  ...
                                                  • pct3 Re: Remedium 11.12.09, 07:07
                                                    Milionów bardziej szkoda.

                                                    Próbowałeś totka?

                                                    Mi tu chodziło o humanizm, a nie milioneryzm, Gaztoneczku ;-).

                                                    Np to "Seid umschlungen, Millionen!" itp.
                                                  • gazton51 Re: Remedium 11.12.09, 10:47
                                                    No proszę!
                                                    A ja myślałem, że o kasę, o której braku, pomimo swych licznych cnót i zalet
                                                    zawodowych, donosisz ustawicznie płaczliwym głosem.
                                                    Ale ze mnie marny skojarzyciel...
                                              • kzet69 Re: Złe skojarzenia z prężnością 11.12.09, 21:30
                                                > Tak obserwuję wasza potyczkę słowną Twoją i gaztona,myslę że moja
                                                niechęć do
                                                > ciebie była od poczatku uzasadniona.Wnosisz taki nastrój
                                                > przygnebienia

                                                Maksiu obserwujesz potyczke między lekarzem praktykiem, znającym
                                                codziennośc od podszewki a teoretyzującym nadętym do granic
                                                możliwości obserwatorem, który prawem kaduka uzurpuje sobie prawo do
                                                oceniania tego o czym sam nie ma pojęcia, teksty
                                                gaztona/casia/avaceffa/ tak naprawdę przynoszą pożytek jedynie ich
                                                autorowi, przeżywa swój nieskalany (przez codziennego pacjenta
                                                oczywiście) orgazm, on jest ponad, on jest lepszy, on jest
                                                nieomylny... i w każdym swoim wcieleniu coraz bardziej żałosny
                                                • maksiu1313 Re: Złe skojarzenia z prężnością 12.12.09, 14:20
                                                  kzet69;wiem kim są obaj panowie.Cenię ich poziom pisania jaj pct3 jak i
                                                  gaztona.Obaj nie schodza w swoich polemikach[oczywiście miedzy sobą] do poziomu
                                                  chłopców z piaskownicy.Gdygym miał wybierać to wybrałbym opcje gaztona,który
                                                  lekarza przedstawia z takimi cechami z jakimi każdy pacjent chciałby mieć do
                                                  czynienia.Tym samym nie odbierając nic pct3,bo w takim swiecie jakim żyjemy
                                                  łatwiej jest o lekarza z cechami jakie wymienił pct3.Potyczkę między panami
                                                  sprowokowałem ja ,a Oni tylko pięknie te posty rozwinęli,z pomocą slav.Podoba mi
                                                  się poziom ich
                                                  dyskusji gdzie nie ma miejsca na wzajemne ubliżanie sobie.Co innym uczestnikom
                                                  dyskusji zdarza się nader często.Dzieki za dobre rady. pozdrawiam.
                                            • gazton51 Curate Ipsum 10.12.09, 23:41

                                              > mnie kojarzy się ze wszystkim co znajduje się na Twojej liście (...)bowiem brakuje tam: ni
                                              > enawiści, frustracji, poczucia zagrożenia, depresji, lęku, strachu, poniżenia,
                                              > zmęczenia, znużenia, wypalenia...<


                                              Taaaa...

                                              Jasne, witajcie wszyscy razem, jak zwykle jesteś zgodny ze wszystkim, co Ci się opłaca, jednocześnie temu przecząc.

                                              Wierny wychowanek TK-kesonu.

                                              Byłoby po prostu obrzydliwe, gdyby nie było godne ICD.
                                              Życzę Ci, abyś jako pacjent znalazł swego curatora...
                                              Ciekawe, którą listę wolałbyś, aby wyznawał (bo obu naraz się nie da w świecie zdrowia).
                                              • pct3 Re: Curate Ipsum 11.12.09, 07:05
                                                Ciekawe, którą listę wolałbyś, aby wyznawał (bo obu naraz się nie da w
                                                świecie zdrowia).


                                                Na tym właśnie polega Twoje niezrozumienie ludzkich istot. Być może- należy Ci
                                                zazdrościć.
                                                Udowadniałeś to nie raz, już to obśmiewując Ciorana, już to w merytorycznej
                                                dyskusji o psychoterpii - stwierdzając że przekracza Twoje pojmowanie to iż
                                                można dyskutować detale koncepcji opisującej zjawisko które wedle tej samej
                                                koncepcji może nie istnieć- itd.

                                                Prostota i prostolinijność nie raz są cechami pożądanymi - jak mówię - być może
                                                trzeba Ci po prostu zazdrościć.
                                                Ale cena jaką ja i mi podobni płacimy za znajomość choć części prawdy - nie jest
                                                zbyt wysoka- bo chodzi o prawdę przecież.
                                                • gazton51 Miss(ter) Agent 3 11.12.09, 10:53
                                                  - bo chodzi o prawdę przecież.

                                                  ...and a world peace...

                                                  Jesteś niepokonany w konkursie - w kategorii obłudników - świeckich (?).
                                                  Śmiech przez łzy :))))

                                      • kzet69 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 11.12.09, 21:25
                                        > A mnie się nic z tego, co robię życiu nie skojarzyło (i nikomu
                                        innemu o ile wi
                                        > em) z odpowiedzialnością karną.
                                        taki już los moralizatora - teoretyka....
                                        • gazton51 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 11.12.09, 21:35
                                          > > A mnie się nic z tego, co robię życiu nie skojarzyło (i nikomu
                                          > innemu o ile wi
                                          > > em) z odpowiedzialnością karną.
                                          > taki już los moralizatora - teoretyka....


                                          A Ty zapewne śnisz, że grasz główną rolę w "Ściganym"... ;)
                                          Współczuję losu zdemoralizowanego praktyka przygniecionego poczuciem
                                          winy...trzeba było myśleć wcześniej, hihi.
                                          • kzet69 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 11.12.09, 21:49
                                            > A Ty zapewne śnisz, że grasz główną rolę w "Ściganym"... ;)

                                            nie mam gwiazdorskich marzeń w przeciwieństwie do ciebie samozwańcze
                                            guru po prostu od 15 lat pracuję w OIT, znieczulam, ze 100 godzin w
                                            miesiącu jeżdżę S-ką, następne 200 N-ką i parę razy miałem okazję w
                                            różnych mniej lub bardziej absurdalnych sytuacjach porozmawiac z
                                            prokuratorem....
                                          • maksiu1313 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 12.12.09, 15:01
                                            Wysyp infekcji czy co?Takiego jezyka obaj z ptc3 nie używaliście,przyjemnie was
                                            sie czytało,do pewnego momentu.
                                            Dziwi mnie ta agresja słowna i to używana przez ludzi którzy nazywają siebie
                                            lekarzami.To tak jak w tym powiedzonku;życie jest jak rower z przerzutką,,ale
                                            wielu znas ma biegi, których w ogóle nie używa.:
                                            Trzymaj się gazton,pozdrawiam.
                        • kzet69 Re: ReDo przyzwoicie pręznego gaztona. 11.12.09, 21:36
                          > Żeby nie czytać inwektyw po swoim adresem?


                          I tu się z tobą zgadzam, cała ta akcja GW, która skądinąd mogłaby
                          byc całkiem wartościową platformą do dyskusji zamieniła się w coś co
                          za Mao zwano w ChRL "seansem nienawiści" i nie tylko szaraczki w tym
                          uczestniczą, vide ostatnia wypowiedź Jurka Owsiaka...
                      • gazton51 synteza - dla odprężenia 10.12.09, 16:28
                        1/ Rozumienie i wyczucie oraz praktykowanie właściwych postaw w roli lekarza
                        komunikującego się z pacjentem zależy od rodzaju kultury stwarzanej przez
                        system. Wadliwy system kształtuje wadliwe postawy, niszcząc ew. kulturE osobistą
                        i charaktery pracowników. Eliminuje też kontestatorów i przeciwników. "Kto nie z
                        Mieciem tego zmieciem" (to o Rakowskim, metafora komunistycznej 'kultury'
                        'zarządzania').

                        2/ Systemu nie bronią lekarze, oni są jego istotą. Żaden system nie istnieje bez
                        wykonujących jego polecenia poddanych. Czynny sprzeciw lekarzy jest koniecznym i
                        podstawowym, choć nie jedynym warunkiem zmiany.

                        3/ Zmiana systemu zmienia selekcję osób i zachowań - tak, jest to konieczne,
                        chociaż niewystarczające. Można sprawdzić, jak działają lekarze innych
                        systemach, zwłaszcza ci, którzy wyjechali z PL. Jeśli uważasz, że właściwe
                        zasady i praktyki relacji lekarz-pacjent (a nie ich patologiczne
                        wariacje i odstępstwa) są przedmiotem dyskusji typu "leczyć po ludzku" w krajach
                        cywilizowanych, to wybacz, ale próbujesz wynaleźć koło.

                        4/ "Nikt tego nie robi" bo system zapewnia swym niewolnikom realne korzyści:
                        a/ społeczne: poczucie elitarności i nieziemskiej kompetencji - bez żadnego
                        uzasadnienia i wkładu pracy, oraz pozycję w hierarchii;
                        b/ psychologiczne: poczucie władzy nad słabszymi i bezpieczeństwa zawodowego
                        (zależnie od preferencji egzemplarza).
                        c/ ekonomiczne: praktycznie bezkarne uzyskiwanie dochodów nieopodatkowanych
                        i/lub nieuzasadnionych wartością konkurencyjną na rynku, (którego system nie
                        dopuszcza), przy zerowej odpowiedzialności za ryzyko i konieczności inwestowania
                        w stopniu odpowiednim do przychodów.

                        5/ mam nadzieję, że GW zmierza do wniosków systemowych, co nie przeszkadza,że
                        dyskusji o stanie i prawidłowym obrazie socjologii relacji lekarz-pacjent nie
                        można uznać za 'nagonkę' będąc samemu w porządku. Kto się pasie na systemie, nie
                        może uniknąć odpowiedzialności jaką wizerunek wyniku systemu rzuca na
                        osobiste postrzeganie delikwenta wypasionego.

                        6/ lekarze wypowiadają się, chodząc codziennie do pracy i czyniąc to, co opisują
                        pacjenci. Czego jeszcze oczekujesz? Zbiorowej ekspiacji? Nie, przeciwnie, mamy
                        do czynienia ze zbiorową reakcją obronną typu 'obrona oblężonej twierdzy' i
                        racjonalizacją dysonansu w postrzeganiu swej tożsamości w postaci
                        przekraczających granice śmieszności i paranoi atakach na...pacjentów. Nie na
                        system, bo on pasie ale i karze, a pacjenci bezczelnie przerywają ten słodki sen
                        swymi wymaganiami nie posiadając przecież żadnej władzy nad niewolnikiem
                        systemu. Na tym polega rola 'słupa' - wyciąga kasztany z ognia, za co dostaje
                        zapłatę w postaci korzyści opisanych wyżej - plus bonus w formie bezkarnego
                        używania na przedmiocie tego systemu - czyli ubezwłasnowolnionych
                        pacjentach/obywatelach.

                        7/ życie w świecie absurdalnym tak, aby z tego korzystać, to coś, czego nauczyła
                        wielu ludzi komuna. A zakonserwowany w tej poetyce system SZ wychowuje coraz to
                        nowe pokolenia wyznawców takiego 'ketmana' (patrz: Miłosz).

                        8/ Uwolnienie rynku usług medycznych byłoby zabójstwem tego systemu, czyli
                        zamachem na nasz ustrój społeczny, oparty na fałszu i hipokryzji wszędzie tam,
                        gdzie demokracja (jeszcze lub już) niedomaga.
                        Taki zamach wykonał, na równie wówczas zkomunizowanej gospodarce, Balcerowicz, wiedząc, kiedy ryzyko jeszcze się opłaca i
                        dzięki mu za to dozgonne. Dla SZ jest już za późno na zmiany ewolucyjno-zarządcze, musi dojść do katastrofy mechanizmu korzyści lub zagrożenia
                        zewnętrznego, aby ludzie podjęli zmianę. Niestety przykład szczepionek na św.
                        grypę sugeruje, że nawet katastrofa nic nie pomoże.

                        i na koniec:

                        Przypomniała mi się historia dziennikarki polskiej w Rosji która pytała władze i
                        ludzi 10 lat temu, co robią aby powstrzymać następujący tam dynamicznie rozwój
                        aids - zagrażający milionami zakażeń i lawiną zgonów za lat właśnie 10.
                        Powszechna i zgodna odpowiedź była taka: 'zgony? no to co, u nas ludjej mnogo'
                        (relacja za radiem TOK FM). Dziś ta rzeczywistość w Rosji stała się faktem (oczywiście nierejestrowanym, jak przypadki grypy u nas; system wie, jak się maskować).

                        Masz obraz źródeł systemu - pogarda dla życia i istoty człowieka, tak jak w
                        naszym SZ jest nim pogarda dla wolności i aspiracji cywilizacyjnych i
                        demokratycznych.

                        Miłego popołudnia życzę.
                        • slav_ Re: synteza - dla odprężenia 10.12.09, 16:39
                          > i charaktery pracowników. Eliminuje też kontestatorów i przeciwników. "Kto nie
                          > z
                          > Mieciem tego zmieciem" (to o Rakowskim, metafora komunistycznej 'kultury'
                          > 'zarządzania').

                          To nie o Rakowskim, gaztonie, tylko o Wachowskim.
                          Troszkę później.
                          • gazton51 Re: synteza - dla odprężenia 10.12.09, 16:40
                            Bynajmniej.
                            Przeszło na Wachowskiego.
                            Pzdr.
                            • slav_ Re: synteza - dla odprężenia 10.12.09, 16:54
                              Rakowski nigdy nie miał takiej pozycji by to powiedzonko było wobec niego zasadne.
                              Utrwaliło sie o Wachowskim.

                              Jedynym poprzednikiem którego mogło dotyczyć był Moczar.

                              I dotyczy nie jakiegoś "zarządzania" tylko walki politycznej w najgorszym tego
                              słowa znaczeniu.
                              • gazton51 Re: synteza - dla odprężenia 10.12.09, 17:13
                                Miałem wrażenie, że czytałem to o nim, jako szefie Polityki.
                                Chyba jednak masz rację, mogło chodzić w sumie o Moczara.
                                Tak czy siak, na pewno to jest hasełko z czasów komuny i dobrze ilustruje
                                mentalność zamkniętych kulturowo i społecznie grup, gdy rozumują sobie, na czym
                                polega ich tożsamość.
                                Za korektę dziękuję Ci a za moją ew. pomyłkę przepraszam ew. zainteresowanych.
                                • slav_ Re: synteza - dla odprężenia 10.12.09, 17:25
                                  > Tak czy siak, na pewno to jest hasełko z czasów komuny i dobrze ilustruje
                                  > mentalność zamkniętych kulturowo i społecznie grup, gdy rozumują sobie, na czym
                                  > polega ich tożsamość.

                                  Nie interpretował bym tego tak.
                                  To raczej hasełko ilustrujące patologię władzy deklaratywnie demokratycznej a faktycznie skupionej w jednych rekach lub bardzo wąskiej "grupie trzymającej władzę" mogącej naginać dowolnie zasady dla własnych celów i "czyścic otoczenie" z ludzi wyrastających na politycznych konkurentów.
                                  Do sytuacji polskiej opieki zdrowotnej (a zwłaszcza lekarzy wykonujących zawód lekarza a nie polityka) nie bardzo pasuje.
                                  • gazton51 Re: synteza - dla odprężenia 10.12.09, 17:33
                                    Pasuje jak ulał.
                                    I wyraża znane patomechanizmy socjologii tłumu, władzy i zarządzania.
                                    Wystarczy porozmawiać z "uciekinierami" z systemu a i poczytać sobie to forum.
                                    Miecio rulez w tym systemie. Żeby chociaż był najsilniejszy w stadzie - bylibyśmy o krok wprzód na drodze z paleolitu! :)
                        • pct3 Analiza do syntezy. 10.12.09, 16:42
                          system zapewnia swym niewolnikom realne korzyści:
                          a/ społeczne: poczucie elitarności i nieziemskiej kompetencji


                          stereotyp, wysoce błędny.

                          psychologiczne: poczucie władzy nad słabszymi i bezpieczeństwa
                          zawodowego


                          Tak, to jest pewien aspekt. Ale to poczucie bezpieczeństwa istnieje
                          też w systemie prywatnym o tyle, że popyt na usługi lekarskie jest
                          pewny. Oczywiście podniesiesz kwestie kompetencji - cóż, wydaje mi
                          się, że jednak (oczywiście pomijając Twoją, spodziewaną odpowiedź) -
                          moje kompetencje są wystarczające do zarobienia na chleb, być może z
                          masłem. Na kawior - nie, i kawioru nie oczekuję.

                          ekonomiczne: praktycznie bezkarne uzyskiwanie dochodów
                          nieopodatkowanych i/lub nieuzasadnionych wartością konkurencyjną na
                          rynku


                          Totalna bzdura. Dochody nieopodatkowane są marginesem po pierwsze
                          dlatego, że marginalna jest chęć ponoszenia ze strony pacjentów
                          kosztów będących nieopodatkowanymi dochodami lekarza.
                          A i kamikadze wśród lekarzy coraz mniej.
                          A nieuzasadnienie wartością na rynku? No cóż, jeżeli praca zwykłego
                          lekarza, który jednak (jednak!) odnosi śladowy sukces w postaci
                          poprawy zdrowia swoich pacjentów, wyceniona porównywalnie do
                          wartości pracy szeregowego strażnika miejskiego lub asystentki
                          sekretariatu, jest przeszacowana, to cóż - kwotę porównywalną z
                          zarobkami kasjerki też uznasz za przeszacowaną. Mam wrażenie że
                          idziesz krok dalej niż Aron - on chce płacić płacę minimalną. Ty mam
                          wrażenie chcesz zejść do kwoty 0 zł za pracę lekarza kesonu.

              • kzet69 Re: No proszę... 11.12.09, 21:15
                > Ja jestem lekarzem i w pracy zajmuję się czym innym

                Jasne tyś do wyższych celów stworzony, jako nieomylne i nieskarane
                guru przemawiasz z wyżyn twych szczytów moralnych do tych
                zaszczanych lekarzy kesonu chwilami jesteś śmieszny, a chwilami mi
                cię żal, życie takich jak ty weryfikuje szybciutko, polecam jeden
                porządny dyżur na SOR-ze moja ty nieskalana dziewico, tylko się nie
                popłacz jak sobie rączki ubrudzisz

                > Ale tego Ty wiedzieć, jak widać nie możesz - każdy w swej pracy
                widzi nie więce
                > j, niż sam sięga.
                > Ty zauważyłeś szczyny i rzygi i niech tak już zostanie, to spójne.

                A chwilami chamstwem przebijasz zaszczanego menela z izby przyjęc, a
                szkoda boś pewnie całkiem łebski facet tylko od tego nadęcia i dumy
                z własnej nieomylności i samoideału czasami ci żyłki pękają
                • gazton51 Ach to chamstwo 11.12.09, 21:30
                  > A chwilami chamstwem przebijasz zaszczanego menela

                  Jakieś przykłady - czy to po prostu demonstracja manier świeżo upieczonego sorowca?

                  Jak napisałem, ja jestem lekarzem (a nie dyplomowanym wykidajłą), więc zajmuję się czym innym, a nie "zostałem stworzony" i tego świadomego wyboru oczywiście nie jesteś w stanie pojąć. Skądinąd ze szkodą dla wszystkich narażonych na Twoje występy a zwłaszcza dla Ciebie samego.
                  Zabawne zaś jest tylko to, że nie masz szans (choćby ze względów metrykalnych) wyjść, w porównaniu z moim doświadczeniem typu SOR, poza kompetencje "świeżo upieczonego". O czym świadczy również lunetowato koprologiczne samopostrzeganie Twojej pracy.
                  • kzet69 Re: Ach to chamstwo 11.12.09, 21:45
                    > > A chwilami chamstwem przebijasz zaszczanego menela
                    >
                    > Jakieś przykłady ....

                    O czym świadczy również lunetowato koprologiczne samopostrzeganie T
                    > wojej pracy.
                    Sam podajesz przykłady swego chamstwa gaztonku, przykre...

                    czy to po prostu demonstracja manier świeżo upieczonego soro
                    > wca?


                    tia upieczonego od 15 lat...

                    > Jak napisałem, ja jestem lekarzem (a nie dyplomowanym
                    wykidajłą),

                    gratuluję pojęcia o intensywnej terapii...

                    wię
                    > c
                    zajmuję się czym innym,

                    jasne zawód-kierownik....


                    oj chłopie marnujesz swoją inteligencję, ale cóż wada przyrodzona
                    nieskalanych bufonów...
                  • loraphenus Re: Ach to chamstwo 11.12.09, 22:46
                    gazton51 napisał:

                    > > A chwilami chamstwem przebijasz zaszczanego menela
                    >
                    > Jakieś przykłady - czy to po prostu demonstracja manier świeżo upieczonego soro
                    > wca?

                    chociażby tutaj:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,305,104159751,104238588,Re_pulp_fiction_.html
                    Skargi zaś na głupotę wolę kierować do jej reprezentantów niż do Boga, co
                    niniejszym czynię, życząc Ci lepszego wglądu w jakość formułowania Twych
                    "fachowych" pouczeń na forum.

                    ---------

                    To tylko jeden z przykładów chamstwa pisanego ex cathedra . Takich przykładów
                    jest wiele - równiez z założonych kont fake.

                    ale jesli komuś poprawia to samoocenę i dodaje centymetrów do...

                    to czemu nie, mi błazeństwo teoretycznych nadymanych bufonów audytujących
                    przydrożne kible nie przeszkadza w kontemplowaniu dobrej literatury. A audytorzy
                    toi-toiów niech sięzajmą ekstynkcją moczu w nich zawartą, bo w swej błazenadzie
                    zapomnieli już prawo Lamberta Beer'a -wiec może niech organoleptycznie to
                    zrobią, pomoże im z pewnością w odnalezieniu prawidłowych relacji z rzeczywistoscią.
                  • gazton51 Za przykłady chamstwa dziękuję... 12.12.09, 00:07
                    ale nie chodziło o te Wasze, kolejne, wyrażone komentarzach - tych przecież nie
                    brakuje.
                    Wybaczcie wyjątek w zasadnie niekarmienia trolli, ale nawet trolofenusom i im
                    podobnym należy się czasem jakiś kąsek... ;) w nagrodę za posłuszeństwo.
                    Alle'!
                    • kzet69 Re: Za przykłady chamstwa dziękuję... 12.12.09, 00:35
                      nio i widzisz teoretyku, jak cię celnie trafic to już bełkoczesz, bo
                      tem twój aniele ostatni post to bełkot... rażonej dziewiczości...
                    • kzet69 Re: Za przykłady chamstwa dziękuję... 12.12.09, 00:43
                      > ale nie chodziło o te Wasze, kolejne, wyrażone komentarzach

                      a to po jakiemu? może w chwili gdy nie cierpisz za miliony to byś
                      zajrzał do Słownika Gramatyki Polskiej???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka