Dodaj do ulubionych

Optymistyczne wieści o Polskiej Medycynie

11.12.09, 11:25
Miałem tu nieraz okazję krytykować stan naszej nauki - a tu proszę!
PAN rozwiewa toksyczne mity o zapaści Polskiej Nauki.
Jak stwierdzono, "nie jest najgorzej".
Cytuje się np. prof.Gryglewskiego i prof. Konturka (i to od wielu, wielu lat, jak wiemy) - jest znaczny postęp!
Kardiologia prze powyżej średniej (zapewne skorelowana z malejącym dostępem do zabiegów a więc i wykrywalnością 'nie rokujących' przypadków, jak w statystykach AH1N1).

Co najważniejsze jednak - wiemy, gdzie tkwi obfite źródło finansowania dalszego, dynamicznego rozwoju. Profesorowie nie na darmo zdobywali wiedzę. Gdyby tylko nie ta zacofana UE!
Proszę bardzo, oto diagnoza i remedium:

"Pieniądze z Brukseli nie są rozwiązaniem – przyznaje się je w konkursach i dostają je najlepsi, którym dopiero chcemy dorównać – zwracali uwagę profesorowie."

Teraz już wiadomo, co robić - niechże Unia zrozumie, że u nas krzywa rośnie dzięki finansowaniu nienajlepszych i bez konkursów! Uczcie się , europejczycy!

Dla ciekawych - całość obrazu Medycyny - Nauki Polskiej tu:

www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Polska-medycyna-ma-osiagniecia-ale-brakuje-jej-pieniedzy,13822,9.html
Obserwuj wątek
    • loraphenus i będzie tak dopóty 11.12.09, 13:55
      dopóki stanowiska profesorów akademickich będą piastowane dożywotnio, bez
      względu na to ile prac o światowym poziomie ma autor, co sobą reprezentuje...

      myślę że beton pan'owy nigdy nie zgodzi się na przejrrzystość i na obejmowanie
      katedr i zakładów w drodze konkursu.

      A jeśli zrobią przepisy że ma być konkurs, to konkurs będzie. I będzie jak
      zwykle - Ty mi tu podpiszesz, ja przymknę oko na to że...

      i dalej będzie to co jest.

      Bo w sumie - komu ten status quo przeszkadza?
    • pct3 Re: Optymistyczne wieści o Polskiej Medycynie 11.12.09, 15:56
      Niewątpliwie masz rację.
      Jednak - jako czołowy krytyk naszej postawy, a także nauki polskiej,
      przyjmujesz pozycje eksperckie i Twoja krytyka zawsze daje wrażenie
      wybitnie skośnej pozycji relacji (z Tobą oczywiście na górze) - nie
      jest to tylko moje odczucie.
      Zatem prośba o link do którejś z Twoich publikacji z Nature, BJM,
      Lancet - dla potwierdzenia Twych esperckich kompetencji i
      prawa do krytyki z pozycji górnoskośnych.
      Wystarczy jeden, swoją drogą bardzo jestem ciekaw jakiego stylu
      używasz w artykułach publikowanych w wiodących czasopismach
      medycznych.
      Oczywiście angielskim władam w stopniu pozwalającym na przeczytanie
      arytkułu medycznego, a także docenienie stylu literackiego, na pewno
      wybijającego się ponad przeciętność szarych, publikujacych tam
      noblistów.
      Czekam z niecierpliwością.
      Pozdrawiam.
      • gazton51 Publikacja 11.12.09, 16:13
        >Niewątpliwie masz rację.

        Dziękuję, liczyłem jednak na szerszą dyskusję.

        Zaś Twój własny wniosek, zacytowany na wstępie, dostatecznie charakteryzuje moje kwalifikacje do forumowego wypowiadania się na temat postawy naukowca (a nie recenzowania ich prac).

        Niewątpliwie, jako powszechnie ceniony przez pacjentów praktyk i osoba niejednokrotnie zapraszana (choć bezowocnie) do współpracy przez luminarzy posiadających doktorat, wiele specjalizacji a nawet cenionych przodków, zechcesz również przedstawić, jako paszport do dyskusji na forum internetowym SZ:
        a/ swoje drzewo genealogiczne
        b/ pisemne referencje wymienianych przez Ciebie luminarzy
        c/ uzyskane dowody wdzięczności pacjentów (może być xero).
        Dokumenty w dwóch egzemplarzach prześlij na ręce snajpera.
        Swe publikacje sobie daruj, mamy ich tu aż nadto. Nauka polska mogłaby nie udżwignąć, bez wsparcia UE, dalszych.
        • pct3 Re: Publikacja 11.12.09, 16:28
          Niewątpliwie, jako powszechnie ceniony przez pacjentów praktyk i
          osoba niejednokrotnie zapraszana (choć bezowocnie) do współpracy
          przez luminarzy


          Owoce mogą nadejść. Niestety mam tragiczne dla Ciebie (w kontekście
          Twojej oceny mojej osoby) wiadomości: mam plany otwarcia
          podspecjalizacji i doktoratu- na najbliższe miesiące.

          posiadających doktorat, wiele specjalizacji a nawet cenionych
          przodków


          Nie, posiadających profesurę belwederską, a przodków i owszem.
          Nie tylko wodzów, ale i - by zadowolić Twój głod etyki i postawy -
          wykładowców i organizatorów tajnych kompletów w czasie wojny, a żeby
          zaspokoic Twój głód wszechbraku kompetencji -potomków XVIII czy XIX
          wiecznych profesorów uchodzących za "ojców" danych dziedzin
          medycznych w Polsce.

          uzyskane dowody wdzięczności pacjentów (może być xero).

          Dlaczego sądzisz iż posiadam takowe?

          Jeszcze raz zachęcam to choćby jednego linku prowadzącego do Twojej
          publikacji z Nature. Nie musi być tegoroczna- chodzi raczej
          o "zaznaczenie obecności".
          Czekam, ekspercie. Pozdrowienia, Gazotneczku.

          • gazton51 Jednak tragiczne wieści? 11.12.09, 16:37
            Tak jak myślałem.
            Żadnych dowodów, tylko...

            > mam plany otwarcia
            > podspecjalizacji i doktoratu- na najbliższe miesiące.

            ...tragiczne perspektywy i pogróżki, rzucane pod nogi kroczącej do przodu Nauki
            Polskiej.

            Dobrze, że przynajmniej mamy przyczynek do dyskusji o powodach, dla których
            system trzyma się, pomimo zajadłej krytyki najuczciwszych i najrzetelniejszych,
            związanych z Nim lekarzy, ledwo za to wiążących koniec z końcem.
            Dobrze, że nie każdy koniec wieńczy dzieło...
            • pct3 Re: Jednak tragiczne wieści? 11.12.09, 16:53
              Żadnych dowodów, tylko...

              Jakich dowodów żądasz, skoro sam wyjściowo polecasz mi je składać na
              ręce Snajpera?
              A może jednak wbrew wcześniejszym deklaracjom, masz na myśli dowody
              miłości? Na nie - nie licz.

              mamy przyczynek do dyskusji o powodach, dla których system trzyma
              się, pomimo zajadłej krytyki najuczciwszych i najrzetelniejszych,
              związanych z Nim lekarzy, ledwo za to wiążących koniec z końcem.


              No to fajnie - czekam na rozwój tej dyskusji.
              Ciekaw jestem opinii tych lekarzy- bowiem Ty do nich nie należysz,
              ja także, bo na pewno nie można mi przypisać uczciwości i
              rzetelności w stopniowaniu którego raczyłeś użyć.

              Nie odpisałeś mi w sprawach:

              1. Twojej wiedzy o posiadaniu przeze mnie dowodów wdzięczności.

              2. Najdelikatniejszego i najsubtelniejszego przejawu Twej
              działalności naukowej jako lekarza - w oparciu o publikacje w
              periodykach o powszechnie uznanej pozycji - ze wskazaniem na Nature
              (sam bowiem właśnie to pismo kiedyś stawiałeś na piedestale pomnika
              polskiej naukowej niemożności).
              • loraphenus no więc obs-tawiam iż tematem pracy 12.12.09, 00:56
                gaztona było:

                Różnice w ekstynkcji uryny w przydrożnych toi-toiach na trasie Warszawa-Kraków,
                w świetle badań organoleptycznych własnych.

    • m.algorzatka "Polska Nauka"... 11.12.09, 16:09
      ...a, co to jest? Czy "To" jest tak samo, jak "Polscy Mezowie Stanu"?

      > "Pieniądze z Brukseli nie są rozwiązaniem – przyznaje się je w konk
      > ursach i dostają je najlepsi
      , którym dopiero chcemy dorównać – zwraca
      > li uwagę profesorowie."


      Trudno jest cos takiego komentowac.
      • gazton51 Re: "Polska Nauka"... 11.12.09, 16:20

        > ...a, co to jest? Czy "To" jest tak samo, jak "Polscy Mezowie Stanu"?

        Sama znalazłaś odpowiedź na pytanie - w cytowanej diagnozie będącej definicją per se, godnej, zaiste, Polskich Mężów Stanu Akademickiego...
        Winszuję :)
        • maksiu1313 Re: "Polska Nauka"... 11.12.09, 20:33
          Coś się naszym naukowcom udaje-mimo małych nakładów.Chemik z Łodzi i farmakolog
          z Krakowa odkryli ,że znany naukowcom od lat prosty zwiazek chemiczny może być
          podstawą wielu nowych leków na coroby układu krążenia pokarmowego czy
          cukrzycy.Działanie związku opisali w najnowszym numerze;Britisch Journal
          of.Pharmacology.:W Polsce badania nad MNAkontynuuje konsorcjum naukowe powołane
          z inicjatywy Prof.Gębickiego i prof.Chłopickiego.Prace finansuje
          MIN.Nauki.SZkol. Wyższego.Projektem zainteresowany jest inwestor amerykański..

          Mozna gazton zainwestować...Nie mogę dzisiaj nic pisać bo dokuczają mi moje
          ancymonki.Pozdrawiam,nie daj sie pct3.
          • gazton51 Re: "Polska Nauka"... 11.12.09, 21:12
            Witaj, niestety takie doniesienia mają wartość innych naszych "sęsacyjnych wynalazków" typu turbinka Kowalskiego czy błotko Tołpy (kto to pamięta?)
            W dzisiejszych czasach to, że "prosty związek może być podstawą..." to stwierdzają codziennie miliony laborantów na świecie. U nas może być podstawą co najwyżej habilitacji, nie ma mowy o rozwinięciu czy udowodnieniu tak gołosłownych i banalnie ogólnych stwierdzeń. Inwestorzy zaś z międzynarodowego przemysłu farmaceutycznego "są zainteresowani" w co najmniej równym stopniu lokalnymi badaniami bakterii glebowych w Polinezji czy odchodami muchy tse-tse w Timbuktu, hojnie opłacając miejscowych rolników za izolację próbek. Są to biznesowo projekty o wielokrotnie większym potencjale niż wzruszające swą odkrywczością medialne samowałki ego naszych uczonych.
            Tymczasem w historii i współczesności PL nigdy nie stworzono (a tym bardziej wynaleziono czy odkryto) żadnego leku, a po wojnie - także niczego w ogóle nie wniesiono do postępu nauk medycznych.

            Skoro już o tym mowa, jak chodzi o Obsika to niechże broni się przed jego lepką mętalnością nauka, którą zamierza pognębić swym doktoranctwem (jak złowieszczo grozi powadze rozumu). Ja się nie daję w prosty sposób - prosta ablucja mydłem szarym po przeczytaniu każdego Obsikowego postu.
            Polecam!
            • pct3 Re: "Polska Nauka"... 11.12.09, 21:58
              którą zamierza pognębić swym doktoranctwem

              tak, tylko tym, bo w późniejszym habilitowaniu się będzie mi przeszkadzać stały brak czasu na kawiarniane rozmowy z habilitującymi.

              To ostatnie, to oczywiście żart (choć boleśnie prawdziwy) - ta strona "nauki" jest przez Ciebie słusznie krytykowana.
              Natomiast Twoje wycieczki osobiste są niegrzeczne (używając Twej terminologii "obrzydliwe") i nie zmienia tu w ocenie to, iż zapewne masz rację iż mój ewentualny doktorat obraziłby powagę rozumu (tego ogólnego).

              Obrzydliwe jest również to że wciąż nie odnosisz się do swej bliskiej odpowiedzialności karnej (kto by pomyślał) insynuacji o posiadanych przeze mnie dowodach wdzięczności.
              • marcinoit Re: "Polska Nauka"... 12.12.09, 00:31
                szanowny obsie nadziwic sie nie moge ze nie zal ci twego jakze cennego czasu na bezsensowne dyskusje z niejakim gaztonem.
                kolejny raz w dales sie wywiesc w pole ,mowiac wprost sprowadzil cie do wlasnego poziomu i pokonal doswiadczeniem:)
                zrecznie uniknal odpowiedzi na twoje, jakze sensowne, pytanie o osiagniecia naukowe kierujac dykusje na ciebie. w efekcie znowu udowadniasz ze nie jestes wielbladem:)
                swoja droga ciekawe jak to niepokalanie poczety gazton zdobywal swoje medyczne szlify w ramach oblezonej twuerdzy :) chetnie posluchal bym opowiesci o gaztonie co to profesorom sie nei klanial i np. podczasd egzaminu spoecjalizacyjnego udowodnil wszystkim czlonkom komisji ich niewiedze i naukowa mialkosc .
                • loraphenus Re: "Polska Nauka"... 12.12.09, 01:06
                  marcinoit'cie, jak śmiesz kwestionować autorytet nestora polskiej
                  urynologii. Nie mylić z urologią. Toć to grzech śmiertelny.

                  Gazton jest jak Chuck Norris. To nie jego pytano. To on zadawał pytania. To on
                  egzaminował komisje i wyrzucił ich za tak zwane "obrzydliwstwo naukowej
                  małostkowości"

                  Niech wszyscy na forum zapamiętają że jego imię to czterdziesci i cztery, on
                  jest Kordianem, cierpiącym za miliony, on jest gromobiciem ciszy i niewybuchłym
                  hukiem. Chamstwa i bufonady oczywiście.
            • gazton51 Hurtem do trolli 12.12.09, 09:00
              Chłopcy, pomyliło wam się forum ze ścianą w toalecie publicznej.
              Rozmawiamy tu o wypowiedzi profesorów PAN, że nasza nauka nie ma szans na pieniądze unijne, jeśli przyznawane w konkursie a kryteria konkursu są takie, że wygrywają najlepsi.

              To, co jak dotąd macie do powiedzenia, łamie wszelkie regulaminy forum.

              Jeśli te chamskie zaczepki personalne z Waszej strony mają być komentarzem merytorycznym, to aż nazbyt dla Nauki Polskiej okrutnie potwierdzającym jej dno ciągnące się od góry... aż do adekwatnych abiturientów :)

              Reszta dla admina.
              • pct3 Re: Hurtem do trolli 12.12.09, 15:42
                Dobrze, jestem trollem, ale nawet trollowi nie stawia się zarzutu posiadania
                dowodów wdzięczności.
                Nalegam byś się do tego odniósł.
                • marcinoit Re: Hurtem do trolli 12.12.09, 15:53
                  obs a co cie to? olej dupka :)
                • maksiu1313 Re: Hurtem do trolli 12.12.09, 16:59
                  pct3Ty trollem nie jesteś ,świadczy choćby wczorajsza polemika z gaztonem,pełna
                  kultura a dzisiaj co was ugryzło?Dowody wdzięcznosci to moga być listy z
                  podziękowaniami, książka z dedykacja podziękowanie opublikowane w którymś z
                  lepszych tygodników,na pewno gazton takie dowody wdzięczności miał na
                  mysli.Gratulacje co do zamierzeń i z doktoratem i z podspecjalizacją.Kiedy w
                  medycynie robi się doktorat,wiem jak na ekonomii,od razu po studiach.pozdrawiam.
                  • loraphenus Herr Kapitan!, 12.12.09, 17:32

                    maksiu1313 napisała:


                    > ,na pewno gazton takie dowody wdzięczności miał na
                    > mysli.

                    Znalazł się taki, który nie dośc że zawsze swojego idola pozdrawia to jeszcze
                    wie kiedy ów idol i co ma na myśli...

                    suuper. Forum rozwija zdolności jasnowidzenia. Hmmm.

                    A najlepszy ubaw musi mieć admin z logów, patrzący na kolejne wcielenia.

                    P.S. Waszmości, powagi trochę i godności. Godności w składaniu pokłonów swoim
                    ulubieńcom, schodzącym od dłuższego czasu na manowce obficie obsiane chamosis
                    vulgaris, bujnie się rozwijającą.
                    • maksiu1313 Re: Herr Kapitan!, 12.12.09, 19:42
                      lorafenku czy jakoś tam;zastanawiam się czy w ogóle jest sens odpowiadać na twój
                      post.Nie pisałem do Ciebie tylko do pct3.Nie mialem przyjemności wymieniać się z
                      Tobą postami i chyba takiej potrzeby nie odczuwam,pozdrawiam raczej wszystkich z
                      kim piszę nie robię wyjątków..Z wieku kiedy ma się idoli już dawno wyroslem,moze
                      moi synowie takowych mają muszę ich podpytać.Nie wiem kogo zaliczasz do moich
                      ulubieńców,ale wyobraż sobie,że cenię sobie kulturę oczytanie, uprzejmość,co
                      Ciebie nie zawsze cechuje.Nawet w sieci powinna wystepować pewna doza kultury.
                      Nie lubię inter-chamstwa.Dziwia mnie wasze insynuacje,to nie pierwszy raz.Mój
                      komputer może pokazywać różne rzeczy,a szczególnie ten z którego korzysta ,kto
                      chce.pozdrawiam

                      Może i ty weż przykad z gaztona,troche ogłady nigdy nie zaszkodzi.
                      • loraphenus Re: Herr Kapitan!, 12.12.09, 20:26
                        maksiu1313 napisała:
                        > Może i ty weż przykad z gaztona,troche ogłady nigdy nie zaszkodzi.

                        o tej ogładzie mówisz na przykład ?

                        forum.gazeta.pl/forum/w,305,104159751,104238588,Re_pulp_fiction_.html
                        Skargi zaś na głupotę wolę kierować do jej reprezentantów niż do Boga, co
                        niniejszym czynię, życząc Ci lepszego wglądu w jakość formułowania Twych
                        "fachowych" pouczeń na forum.

                        --------

                        to najwidoczniej musi być ogłada przez średnie "O" bo jest żałosną jej parodią
                        jak autor tego ex cathedra chamstwa płynącego obficie, niczym mocz z latryny.
                        • pct3 Re: Herr Kapitan!, 12.12.09, 20:39
                          Może i ty weż przykad z gaztona,troche ogłady nigdy nie zaszkodzi.

                          No właśnie, Gazton ma wiele zalet i bardzo lubię jego posty, ale uczyć się od niego akurat ogłady to dość karkołomny pomysł.

                          To co Maksia tak ujmuje w gaztonowym stylu i to co Maksiu odbiera jako rzekomą ogładę Gaztona, nosi inną nazwę: blichtr.
                          • maksiu1313 Re: Herr Kapitan!,pct3. 12.12.09, 21:38
                            I tu sie mylisz.Ogłady októrej wspomniałem lorafenkowi można się uczyć nie tylko
                            od gaztona,ale również od Ciebie.To wy oboje stwarzacie niepowtarzalny
                            duet.Wlasnie wasze polemiki podobają mi się najbardziej.Czy to takie dziwne że
                            ktoś mówi że czyjaś dyskusja mu się podoba?dobranoc.
                            postaram się odpowiedzieć na drugi post jutro.
                        • maksiu1313 Re: Herr Kapitan!,Do loraphenusa. 12.12.09, 21:23
                          Przeczytalem,nie znajduję tam nic ,co by mogło kogoś obrażić,zmusiłem sie i
                          przeczytałem kilka Twoich postów..porównując z Twoimi,jest róznica.Twoja ogłada
                          jest przez malutkie o.pozdrawiam.
                          • loraphenus Re: Herr Kapitan!,Do loraphenusa. 12.12.09, 21:28
                            maksiu1313 napisała:

                            > Przeczytalem,nie znajduję tam nic ,co by mogło kogoś obrażić,zmusiłem sie
                            -------------------

                            Trudno, cyber- uwielbienie jak i miłość ślepa jest. Nie pozwala dostrzec że idol
                            personalnie obraża aelithe zarzucając mu głupotę.

                            Summa summarum jest to problem autora tego chamstwa i jego ślepego wielbiciela,
                            nikogo więcej. Nawet jeśli jest to ktoś cukierkowy - to chamstwo wypływa z
                            syropu fruktozowo-glukozowego niczym dziegć i daje sie wyczuć niczym
                            chlorowodorek chininy.

                            Miłego uwielbiania i upajania się chamstwem życzę.
                            • gazton51 Potwarze Trolafenoidalne zdemaskowane tu: 13.12.09, 01:06
                              Zupełnie mnie nie bawi babranie się w trollach, ale jawna potwarz wymaga ściągnięcia spodenek temu Panu.

                              Oto, kto w rzeczywistości komu rzuca chamskie zarzuty (a w innym poście - zresztą nazywa bliskich innego dyskutanta - świniami - patrz link) i jakiemu to kulturalnemu elitkowi jego zarzut zwracam:

                              forum.gazeta.pl/forum/w,305,104159751,104237987,Re_medycyna_literacka_w_wydaniu_paperback_.html
                              Re: pulp fiction ?
                              Autor: aelithe☺ 11.12.09, 17:34
                              „…jeśli dla ciebie fizjologia to pulp fiction napisz skargę do Boga (…) gazdon pomyśl czasem zanim palniesz głupotę…”

                              Re: pulp fiction ?
                              Autor: gazton51☺ 11.12.09, 18:32
                              „…Skargi zaś na głupotę wolę kierować do jej reprezentantów niż do Boga, co niniejszym czynię, życząc Ci lepszego wglądu w jakość formułowania Twych "fachowych" pouczeń na forum….”

                              Re: Herr Kapitan!,Do loraphenusa.
                              Autor: loraphenus 12.12.09, 21:28
                              „…Nie pozwala dostrzec że idol
                              personalnie obraża aelithe zarzucając mu głupotę...”

                              A więc to ja zostałem obrażony personalnie, jak widać, i takiż to obraźliwy post komentowałem. Trudno zresztą zliczyć, ile razy podejmuje się tu próby obrażenia mnie, przy całkowitym poparciu kogoś, kto bezczynnie zawłaszczył sobie funkcję admina.

                              Na szczęście, cuchnące teksty trolli, wbrew ich usiłowaniom, nie mają zdolności honorowej (wg Boziewicza) obrazić nikogo.
                              Są tylko kolejnym dowodem poziomu ich autorów i polskiej medycyny praktycznej.
                              • slav_ Re: Potwarze Trolafenoidalne zdemaskowane tu: 13.12.09, 01:29
                                > A więc to ja zostałem obrażony personalnie

                                Te teksty jednak nie są na to dowodem.

                                bowiem "palnięcie głupoty" może się zdarzyć każdemu i ostrzeżenie przed "palnięciem głupoty" to nie personalne zarzucenie głupoty i nie jest to powód do obrazy

                                natomiast "reprezentant głupoty" to głupek - to zarzut głupoty "ad personam"
                                • gazton51 Cel - pal... 13.12.09, 14:04
                                  Bezmiar ignorancji i głupoty w dziedzinie erystyki i retoryki, jakie palnąłeś w swoim poście, zaiste może tylko rozbawić.
                                  Oczywiście, jak Ty mniemasz, każdemu (w tym kesonie, naturalnie) się może zdarzyć że palnie jako lekarz tak swoistą głupotę - że karetka stwierdza zgon ... wskutek niepodjęcia masażu serca, albo, że zapyta kogoś innego, "czy jego córka jest świnią", skoro zagraża jej świńska grypa.
                                  Nie jest to, wg Twoich standardów, wyraz ani chamstwa ani głupoty piszącego, ale oczywiście kogoś, do kogo skierowano te inwektywy czy 'fachowe' idiotyzmy.
                                  Na szczęście tym samym skierowałeś lufę ziejącą ogniem ignorancji w swoją własną stopę.
                                  Fakt, może zdarzyć się to każdemu, więc zapewne nie masz nic przeciwko, aby głupoty i pokrętne oraz niskie manipulacje, które palnąłęś w żałosnej obronie potwarcy, stały się przedmiotem mojego niniejszego ostrzeżenia, że warto się zastanowić nad konsekwencjami, zanim się strzeli bez nabijania sobie rozumu wiedzą :)
                                  Będę Twe rady miał na uwadze przy następnym nurkowaniu w beztlenowe bezmiary mentalnych odorów kesonu... ;)
                                  • slav_ Re: Cel - pal... 13.12.09, 14:22
                                    > Bezmiar ignorancji i głupoty w dziedzinie erystyki i retoryki, jakie palnąłe
                                    > ś
                                    w swoim poście, zaiste może tylko rozbawić.

                                    Jeśli palnąłem głupotę w moim poście to wykaż gdzie - "zagadanie tematu" nie wystarczy.

                                    Niepotrzebnie tak się unosisz.Można (jeśli chcesz) znaleźć przykłady argumentacji wobec Ciebie obraźliwej personalnie. Ten podany przez Ciebie przykład akurat nie jest trafiony i tyle.
                                    • gazton51 Re: Cel - pal... 14.12.09, 13:00
                                      Slav, jeśli uważasz że określenie "palnąłeś głupstwo" (wyrażone zresztą bez
                                      konkretnego wskazania, o co konkretnie chodzi) nie jest argumentum ad personam,
                                      to wykazujesz się podstawową niewiedzą o erystyce. Nie mówiąc już o
                                      przyzwoitości i logice. Tu właśnie palnąłeś głupotę.
                                      Nie sądzę jednak, że to , co napisałeś wynika z niewiedzy, ani w żadnym wypadku
                                      z dbałości o kulturę dyskusji na tym forum.
                                      Jest to po prostu przyłączenie się do nagonki bezradnych i oczadziałych kesonem
                                      trolli, obrzucających tu najbrudniejszym błotem każdego, kto obnaża śmieszne w
                                      swej straszności wyziewy mentalności kesonowej (np. ccykorię, adnowa i innych).
                                      Nie mówiąc już o niemal wyłącznie personalnych atakach na mnie, co sam
                                      przyznajesz wielce delikatnie wobec trolli, zważywszy jakie publicznie widoczne
                                      posty sąsiadują z Twoimi.
                                      Nie masz jednak jak się zdaje (?) dość odwagi ani przyzwoitości aby temu się
                                      przeciwstawić, odcinając się od poziomu licznych wypowiedzi, obrażających swą
                                      treścią i formą, publicznie, jakąkolwiek etykę i kulturę zawodową lekarza.
                                      Tym samym Ty również dajesz publicznie jasną odpowiedź, skąd bierze się
                                      społeczna potrzeba edukowania lekarzy w zakresie "leczenia po ludzku".

                                      Życzę Ci więcej zdolności do uniesień ponad poziom, do którego stadnej
                                      przynależności usiłujesz się dostosować.
                                      Stając po stronie plugawców, nie licz na karmę z mojej strony.
                                      I tyle.
                                      • slav_ Re: Cel - pal... 14.12.09, 15:58
                                        Nie będę się pastwił nad Twoją wiedzą o erystyce.

                                        "palnąłeś głupstwo" w oczywisty sposób nie jest argumentem "ad personam" bowiem nie jest skierowane do osoby a do jej argumentacji (według oponenta błędnej) - na tym właśnie w ogóle polega dyskusja

                                        Jeśli traktujesz ripostę "nie masz racji, gadasz (palnąłeś) głupstwa na temat na jaki dyskutujemy" jako argument "ad personam" to nie dziwie się że możesz się czuć obrażony w KAŻDEJ dyskusji gdy ktoś neguje Twoje poglądy (bo przecież nie Ciebie jako osobę!).

                                        Co do reszty postu - nie prowadzę na tym forum żadnej krucjaty, nie widzę powodu branie udziału w każdej dyskusji (czasem kłótni) ani przyłączania się do żadnej "frakcji" ani tym bardziej "odcinania się" od jakichkolwiek CUDZYCH poglądów (nawisem mówiąc żądanie"odcinania się" źle mi się kojarzy). Każdy jest sam odpowiedzialny za swoje poglądy i ich prezentację i nie zamierzam nikogo w tym wyręczać. Możesz to oczywiście do woli traktować zarówno jako brak odwagi czy przyzwoitości.

                                        Nie reprezentuje na tym forum nikogo poza sobą samym i poglądów poza własnymi, jakkolwiek moje poglądy mogą być zbieżne w różnych momentach z innymi prezentowanymi co wynika z podobnych doświadczeń. Nie przypominam też sobie bym kogoś tutaj obrzucał błotem czy obrażał.

                                        A za karmę - ponoć - każdy jest odpowiedzialny sam kształtując przyszłość swoimi uczynkami.
                                        • pct3 Re: Cel - pal... 14.12.09, 16:18
                                          "palnąłeś głupstwo" w oczywisty sposób nie jest argumentem "ad
                                          personam" bowiem nie jest skierowane do osoby a do jej argumentacji


                                          Dokładnie tak i wydaje się że jest to stosunkowo proste.
                                          Jednak Gazton, wyśmiewając się z nas jako rzekomo nieprzyswajających
                                          oczywistych i prostych rozwiązań, sam gmatwa proste sprawy;
                                          najgorsze że dochodzi w tym do absurdów które tak masowo przypisuje
                                          działaniom innych.
                                          • gazton51 ad rem 14.12.09, 17:06
                                            > Dokładnie tak i wydaje się że jest to stosunkowo proste.


                                            :))))))

                                            Ad rem wątku Obsie: jaka Nauka, taka i wiedza.

                                            Tu oczywiście stosunkowa i wyjątkowo prosta.
                                        • gazton51 w żłoby dano... 14.12.09, 16:59
                                          > Nie będę się pastwił nad Twoją wiedzą o erystyce.

                                          Dziękuję, rozumiem, że unikasz w ten sposób "ad personam", czyli pastwienia się osobiście nade mną. Mogę więc za chwilę bezpiecznie iść na spacer :)
                                          Co do mojej wiedzy, broni się sama przed bezpodstawnym pastwieniem się, ponieważ:
                                          Argument ad personam nie zależy od tego, czy i do kogo go kierujesz, ale od treści, dotyczącej tu osoby (a nie treści jej argumentu).
                                          "Palnąłeś głupstwo" jest właśnie odniesieniem do osoby, opisującej ją jako kogoś, kto "palnął", czyli zrobił coś hm...lekkomyślnie a w połączeniu z "głupstwo" - lekkomyślnego głupca, jeśli to ostatnie słowo nie odnosi się do konkretnej treści, a tak właśnie było.
                                          Tak więc stwierdzenie "jest głupstwem określenie, że to karetka wypisuje akt zgonu" różni się od "palnąłeś głupstwo" dokładnie tak jak argumentum ad rem od tego ad personam.

                                          Co do reszty, odpowiadasz na inny, niż ja pisałem temat.
                                          Nie pisałem ani o krucjacie ani konieczności brania udziału w każdej dyskusji ani o wyręczaniu czy reprezentowaniu kogokolwiek czy też o obrzucaniu przez Ciebie kogokolwiek błotem.
                                          Można by sporo napisać na czym polega taka manipulacja retoryczna z Twojej strony, ale wystarczy to, co powyżej. Polemizujesz z własnymi stwierdzeniami, nie moimi.

                                          Nigdzie też nie pisałem, że w ogóle czuję się obrażony, przeciwnie, obraźliwe posty na chamskim poziomie,o których wspomniałeś, a kierowane do mnie przez trolli nie są mnie w stanie dotknąć, pogrążają tylko ich autorów.

                                          Natomiast postawa, jaką wyrażasz, sądząc że w publicznych dyskusjach lekarzy każdy odpowiada za swój poziom (i) wypowiedzi, to istotna różnica jaka nas dzieli.
                                          Oczywiście, każdy odpowiada za swoje i tylko swoje posty - ale również za te, które wyrażają reakcję na te inne.
                                          Jak napisałem, zarówno swą biernością wobec jednych a aktywnością wobec innych wypowiedzi w takiej dyskusji dajemy wyraz własnej postawie wobec wizerunku naszego zawodu, publicznie przecież tu prezentowanego. To również pewien aspekt etyki zawodowej - jak i czy reagujemy na brukające ją zachowania publicznie deprecjonujące wszystkich nas, reprezentujących ten zawód.
                                          Prostaki i plugawcy znajdą się w każdej profesji (choć poziom tych forumowych, zobowiązanych jakoby do etyki lekarskiej jest zdumiewający) , ale wizerunek nas wszystkich zależy od tego - czy i jak reagujemy na takie zachowania.
                                          Kosztem bierności jest dokładnie to, na co zapłakują się tu ci sami, którzy na swój los zapracowali poziomem swego zachowania - traktowanie ich przez pacjentów jak gorszego sortu urzędników systemu.

                                          I tak mogę podsumować rodzaj karmy, jaką sypią nam tu do żłobu systemowo uwarunkowane trolle, w przekonaniu, że wszyscy lekarze to łase na jego zawartość osły.
                                          Myślę, że nie tylko ja wolę inne naczynia i inny pokarm, wykonując swój zawód, - dlatego publicznie będę nadal świadczył, że z wypowiedziami na tym poziomie się nie utożsamiam.
                                          Pozdrawiam i życzę inaczej wypasionych dyskusji.
                              • marcinoit Re: Potwarze Trolafenoidalne zdemaskowane tu: 13.12.09, 02:58
                                no to sie doigrales lorafenusie :) jego wysokosc gazton 51 nieomylny zaczyna dobierac ci sie do dupy :) uwazaj i nie odwracaj sie do niego tylem bo moze sie nie skonczyc na sciagnieciu spodenek .
                                • loraphenus nie sądzę 13.12.09, 07:17
                                  tu nie ma nic innego jak hobbystyczne zamiłowania naszego wznoszącego się ponad
                                  marność tego świata autorytetu . W ciągu chronologicznym nawet - najpierw
                                  latryny, teraz ściąganie spodenek.

                                  Ale to logiczne, czy ktoś potrafi sobie wyobrażać użycie latryny bez ściągnięcia
                                  spodenek? A potem ma pretensje na forum, że tam cuchnie ;-)

                                  P.S. Jeśli chodzi zaś o ściągniecie moich spodenek... Nie wiem czy nasz
                                  autorytet w białym rycerskim płaszczu i lśniącej zbroi nie powinien zająć się
                                  tym, czym zajmował się dotychczas a wiec audytem czystości przydrożnych
                                  toi-toiów. I nie mam nic przeciwko ściąganiu tam spodenek. Przez naszego
                                  autora. Własnych, nikomu innemu.
                  • pct3 Re: Hurtem do trolli 12.12.09, 20:28
                    Dowody wdzięcznosci to moga być listy z podziękowaniami, książka z dedykacja podziękowanie opublikowane w którymś z lepszych tygodników,na pewno gazton takie dowody wdzięczności miał na
                    mysli.


                    Mogą być, ale istnieje także coś takiego jak domyślne rozumienie pewnych określeń w danym kontekście.
                    W przypadku mowy o polskich lekarzach kesonu, jestem pewien że 99 % pytanych o to co rozumieją przez "dowód wdzięczności dla polskiego lekarza" - odpowiedziałoby że chodzi o nienależne pieniądze (Gazton nazwał to kiedyś "zbłąkanym aksjologicznie przychodem").
                    Tak, cywilizowane formy wdzięczności to może być bukiet kwiatów - choć kraje nadcywilizowane, jak Szwecja, promują model dobowego aresztu za przyjęcie bukietu kwiatów w czasie pełnienia funkcji finansowanych ze środków publicznych.
                    W Polsce w każdym razie, dowód wdzięczności w odniesieniu do lekarza, ma najczęściej w rozumieniu ludzi aspekt szeleszczącego banknotu, a że takowych nie przyjmuję, stąd moje oburzenie i oczekiwanie wyjaśnień od Gaztona, na razie nieskutecznych.

                    Kiedy w medycynie robi się doktorat,

                    kiedy znajdzie się promotora.
                    Otóż w znanych mi układach przychodniano-szpitalno-klinicznych:

                    1. doktorat jest obowiązkiem w momencie pracy w ośrodku klinicznym i dotyczy każdego: tego co chce, tego co nie chce, tego co podoła, tego za którego podołają inni. Doktorat na klinice jest praktycznie prostą konsekwencją pracy na klinice.

                    2. poza kliniką jest wyzwaniem bowiem potrzeba promotora:

                    a) można go albo ich znać osobiście.
                    b) gdy się ich nie zna, to jest problem. Pani profesor odpowiedziała koledze który miał ciekawy projekt badawczy, był ambitny, ale nie był z kliniki coś takiego: "aha, to teraz pan sobie wymyślił, że będzie pan robił doktorat, tak?". Jak łatwo się domyślić- nie doktoryzował się.
                    c) istnieje też miejska legenda na temat tego, że doktorem można zostać uiściwszy zbłąkany aksjologicznie przychód na rzecz, powiedzmy, placówki klinicznej w której chce się doktoryzować. To miało być 8 tys. kilka lat temu. Mówię że to miejska legenda bo ani nikt z moich znajomych nie płacił a doktorem został, ani też osoby znające promotorów z tytułem profesorskim w ilości kilkunastu nie potwierdzają tych rewelacji.

                    • m.algorzatka Re: Hurtem do trolli 12.12.09, 23:42
                      pct3 napisał:
                      ...
                      1. doktorat jest obowiązkiem w momencie pracy w ośrodku klinicznym i
                      dotyczy ka
                      > żdego: tego co chce, tego co nie chce, tego co podoła, tego za
                      którego podołają
                      > inni.

                      Oooo...to wyjasnia dlaczego ta "lokomotywa nauki" tak slabo ciagnie.
              • marcinoit Re: Hurtem do trolli 12.12.09, 15:52
                chlopcze , nie napinaj sie tak. bo ci moze zaszkodzic i co wtedy ??? pozbawisz nas swojego ,tak zabawnego ,towarzystwa na forum.

                a o merytorycznej dyskusj z toba mozna zapomniec bo takowa nie jest mozliwa co juz wiekszoac forumowiczow , poza obsem, zauwazyla.dyskusjaz kims kto uwaza sie za nieomylnego z zalozenia nie jest mozliwa.
                ale nie krepuj sie :) neofito z oblezonej twierdzy. krytykuj ,demaskuj reformuj ,na zdrowie! moze kiedys bedziesz mial odwage zweryfikowac swoje poglady i wiedze w prawdziwym swiecie poza polskim betonem .

          • slav_ Re: "Polska Nauka"... 12.12.09, 09:33
            > Coś się naszym naukowcom udaje-mimo małych nakładów.

            Niepotrzebnie się maksiu napinasz i wymieniasz jakiś dziwne nazwiska które (jak wszyscy doskonale wiedzą) są tyle warte co atrament zużyty na napisanie przed nimi tych kilku literek prof.

            Przecież doskonale wiemy że:
            (...)Tymczasem w historii i współczesności PL nigdy nie stworzono (a tym bardziej wynaleziono czy odkryto) żadnego leku, a po wojnie - także niczego w ogóle nie wniesiono do postępu nauk medycznych(...)

            Dotyczy to oczywiście nie tylko nauk medycznych.

            Wiadomo że nic z tego nie będzie i pakowanie jakichś pieniędzy (własnych czy unijnych) to czysta strata. Pieniądze należy dawać tym lepszym do których nie należymy i należeć i tak nie będziemy więc po co dawać gorszym?
            Docenić należy wszystkie kolejne polskie rządy które skutecznie chronią nas przez bezsensownym utopieniem pieniędzy w rozwój "polskiej nauki" (cudzysłów oczywiście celowy bowiem niczego takiego nie ma, to tylko fasady tytułów). Wiadomo że Polak jak pieniądze dostanie to żadnej nauki z tego nie będzie - rozkradnie i zmarnuje. Jest to więc bardzo racjonalna polityka finansowa i należy ją utrzymać nie dając pieniędzy własnych i jak najbardziej utrudniać zdobycie zewnętrznych bo i tak nic z tego nie będzie.

            Taki obs na przykład - wiadomo że te jego "doktoraty i podspecjalizacje" to tylko pic na wodę nie wart nawet tyle co papier toaletowy jego kolegów po fachu w krajach prawdziwie cywilizowanych (nawet nie wiem czy można używać określenia koledzy) którzy piszą i publikują prawdziwe prace naukowe - u nas to tylko takie udawanie i snobizm bez żadnej wartości.

            Oczywiście maksiu, są w Polsce rycerze w lśniącej zbroi mający moc odróżnienia co jest prawdziwą nauką i mający potencjał takiej prawdziwej nauki czynienia. Oraz praktykujący prawdziwą medycynę. Szuflady maja pełne mądrych i przełomowych prac naukowych oraz skoroszyty pełne wyników eksperymentów naukowych przy których akcelerator w CERN to zabawka dla przedszkolaków. Żyją jednak w ukryciu by nie brukać swego płaszcza białego. Wsłuchuj się w ich (jego?) głos pilnie i czekaj cierpliwie bo wiedz gdy tylko zechcą (chwilowo nie, widać maja ważny po temu powód) wkroczą w swej zbroi błyszczącej z mieczem gorejącym dokonać WIELKICH ZMIAN i uzdrowić medycynę i naukę polską.
            • gazton51 Parę pytań, ale na temat... 12.12.09, 10:29
              Twój pełen gorzkich sarkazmów post zainspirował mnie do zapytania, kierującego temat w stronę wątku, aby lepiej zrozumieć, co masz na myśli:

              1/ czy uważasz za słuszne pozyskiwanie środków publicznych (takimi są te unijne) na badania, drogą konkursu wyłaniającego najlepsze opcje?
              2/ czy uważasz, że środki publiczne powinny być w tym celu dzielone według innych kryteriów - jakich?
              3/ co poradziłbyś inwestorowi prywatnemu - jak go przekonać, że warto zainwestować w jakiś projekt - a może nie powinien zadawać żadnych pytań, tylko zostać opodatkowany "na naukę"?

              Ponieważ nie zgadzam się z Tobą, że nasza nauka, poza medycyną nic nie wniosła do rozwoju, może masz dla odmiany przykłady obalające moją tezę w odniesieniu do medycyny i farmakologii (że nic nie wniosły w postęp)?

              Będzie mi bardzo miło odszczekać swe zarzuty, jeśli je skutecznie podważysz.
              Pozdrawiam.
              • pct3 Re: Parę pytań, ale na temat... 12.12.09, 20:42
                może masz dla odmiany przykłady obalające moją tezę w odniesieniu
                do medycyny i farmakologii (że nic nie wniosły w postęp)?


                Mogę się włączyć z pierwszym z brzegu przykładem: aspirin induced asthma ?
                • gazton51 Re: Parę pytań, ale na temat... 13.12.09, 00:27
                  A na czym ten przykład polega, poza tym, ze jest pierwszy z brzegu?
                  • pct3 Re: Parę pytań, ale na temat... 13.12.09, 07:48
                    on na niczym nie polega.
                    On dotyczy tematu wątku.

                    Wkładu polskiej medycyny w medycynę światową po 1939 roku.
                    Celowo nie piszę "nauki" bo medycyna nie jest "nauką" choć rozpaczliwie próbuje za taką uchodzić.
                    • gazton51 Re: Parę pytań, ale na temat... 13.12.09, 13:41
                      > on na niczym nie polega.

                      Pełna zgoda.
                      Nie potrafisz, jak sam przyznajesz, uzasadnić, dlaczego i w jaki sposób użyty
                      przez Ciebie "przykład" ma być odpowiedzią na moje pytanie, pomimo, że swoim
                      postem rzekomo próbujesz na nie odpowiedzieć.

                      Puste i bezpłodne trollowanie - ot, co reprezentujesz w tej dyskusji.
                      • loraphenus szanowny pan 13.12.09, 15:12
                        gazton51 napisał:

                        > Puste i bezpłodne trollowanie - ot, co reprezentujesz w tej dyskusji.

                        ---------

                        to jak mniemam przykład tak zwanej ogłady i kultury dyskusji, pozbawionej
                        chamstwa i pychy?

                        Zaiste,

                        różnica miedzy człowiekiem kulturalnym i wyważonym jakim jest pct3 a panem jest
                        mniej wiecej taka jak pomiędzy wodą toaletową a wodą latrynową.

                        Musi być pan już bardzo bardzo stary. Poczucie nieomylności i wyższości oraz
                        doskonałości wzrasta z wiekiem. Stopień egotyzmu także.

                        Niestety - prawdziwa cnota ani krytyki sienie boi, reagując na nią chamstwem
                        opisanym z wielu kont fake -ani nie potrzebuje poklasku w miejscu takowym,
                        okreslanym przez pana samego jako ostoja plugastwa kesonu.

                        Wstyd i kompromitacja.
                        • maksiu1313 Re: szanowny pan 13.12.09, 17:00
                          Witaj w klubie,widzę że i TY masz swego idola loraphenku.Tylko dlaczego
                          podkreslając zalety jednego, Od razu atakujesz drugiego.A już myslałem że Ty juz
                          nabrałeś ogłady,ale.....długa droga przed Tobą,pewnie jesteś bardzo młody,oglada
                          przychodzi z wiekiem.Pozdrawiam.
                          • madzia.fe Re: szanowny pan 13.12.09, 17:37
                            Ogładę wynosi się z domu. Niestety. Z wiekiem można nabrać dystansu i pokory.
                            Niestety, w szeregach mej braci lekarskiej nie brak takich inteligentów pierwszego pokolenia,
                            powiem Ci,że Nikodem Dyzma brylowałby pośród nich ogładą i klasą.
                            Swoją drogą Maksiu w Tobie jest właśnie sporo takowego dystansu i spokoju. Uśmiechnięta, uprzejma twarz.
                            Chociaż nie "łykam" wszystkiego co tutaj piszesz.
                            Pozdrawiam rześko i mroźno.
                            Śląsk ze spaceru z psem wygląda bajecznie.







                      • pct3 Re: Parę pytań, ale na temat... 13.12.09, 19:20
                        Nie potrafisz, jak sam przyznajesz, uzasadnić

                        Faktycznie z Twoją domyślnością Gaztoniku krucho.

                        Potrafię, ale nawiązuję do Twych szczytnych wzorców.
                        Najpierw wytłumacz się z obrzydliwych insynuacji dotyczących dowodów wdzięczności, odnieś się do wrażeń wynikłych z słuchania szumu morza w czasie ciszy, a potem może dam szczegóły.
                        Może - dlatego że ja też zaglądam tu po a nie w pracy, a kwerenda potrafi być bardzo kosztowna.
                        Pozdrawiam.

                        • gazton51 Kwerenda 13.12.09, 20:36
                          Kwerenda - czego?
                          Gołosłownych zaczepek?
                          Hasła: aspirin induced asthma? - gdy ja pytam: jaki postęp wniosły tu polskie badania?
                          Wystarczy, że nadasz jakiś sens temu, co piszesz, uzasadniając to , co twierdzisz.
                          Ale takiego uzasadnienia, dostępnego Tobie, jak widać po prostu nie ma, czyniąc Twe posty równie toksycznie bezpłodnymi, jak ten system.

                          W kwestii dowodów wdzięczności pacjentów, na którą powołujesz się nader często, a o których przedstawienie xero prosiłem Cię (w zamian za Twoje dziecinne żądanie w moim kierunku) nie będę powtarzał tego co poza kesonem oczywiste, a wyraził to maksiu.

                          Ja pisałem o kserokopii dowodów, co najlepiej świadczy o tym, w jaki sposób, poza kesonem, w oczywisty sposób wdzięczność klientów wyrażana jest w referencjach.

                          Usiłujesz upierdliwie zainsynuować, że co takiego zdrożnego, acz wdzięcznego może być przedmiotem kserokopii jako dowodu?
                          Napisz proszę, pośmiejemy się wszyscy.

                          Twe płaczliwie powtarzane jako zarzut skojarzenia są czapką gorejącą na Twej właśnie głowie, bo wyłącznie tam, jak w modelu Pawłowa, powstały.

                          Jeśli więc nadal będziesz powtarzał bezpodstawne i podłe insynuacje pod moim adresem, pozostaną Ci już tylko adekwatni do tego rozmówcy - same elitarne trolafenusy podlane 0.9% radebergerem w pozycji śpiwora 'na 69'.
                          Tymczasem, potraktuj moją odpowiedź jako wyraz wzruszenia (z rozpuku) wyzwalającego litość nad Twoją bezradnością, w którą zapadasz w zabawnie dziecinny sposób pogrążając się w odmętach kesonowego trolafenizmu.
                          • pct3 Re: Kwerenda 13.12.09, 20:57
                            Kwerenda - czego?

                            ilości, cytowań, znaczenia i odwołań do prac A. Szczeklika i zespołu jego kliniki w najpoważniejszych pismach - właśnie w artykułach dotyczących tej choroby.

                            Te przykłady można mnożyć, ale przecież nie o to chodzi.
                            Tak - polska medycyna po 1945 roku nie wprowadziła żadnej głównej przełomowej metody leczenia czy to zachowawczego, czy to operacyjnego. Nie ma polskiego Nobla. Z tej pozycji jesteś wygrany.
                            Przeszczepu serca nie zrobił pierwszy Polak, sterydów nie wdrożył do leczenia Polak, beta-blokerów nie wdrożył do leczenia Polak, ablacji nie wdrożył do leczenia Polak, przeszczepu szpiku nie wdrożył do leczenia Polak.
                            Tak, to na pewno wystarczające powody by uznać że polska medycyna nic nie wniosła do światowej.

                            Rozumiem że badania nad KZ-syndrom w psychiatrii to też żaden wkład w światową medycynę.
                            W ogóle, tym razem wyjątkowo- rozumiem.
                            • gazton51 Re: Kwerenda 13.12.09, 21:54
                              > ilości, cytowań, znaczenia i odwołań do prac A. Szczeklika i zespołu jego kliniki w najpoważniejszych pismach - właśnie w artykułach dotyczących tej choroby.

                              > Rozumiem że badania nad KZ-syndrom w psychiatrii to też żaden wkład w światową medycynę.

                              Pytałem o wkład w postęp medycyny.
                              Nic z tego, co piszesz nie ujawnia żadnych faktów o wkładzie w postęp.
                              Sprawdź sobie co konkretnie wnoszą w postęp medycyny w tym zakresie prace sygnowane p/tego autora i poinformuj nas zwięźle.
                              A co najmniej spróbuj zapamiętać aby powtórzyć " z głowy" na egzaminie... :)
                              Będzie to z pewnością najbardziej odkrywczy wstęp do własnej pozycji naukowej w Krakowie.
                              A od bycia cytowanym do cytowanych osiągnięć w postępie różnica rozciąga się znaczna. I to jest przypadek takiej przepastnej różnicy.

                              Nadal czekam na dowody, że nasza powojenna, polska nauka wniosła wkład w postęp medycyny, bo wolałbym, aby tak było a ignorancja dotyczyła mnie, samofinansującego siebie i grono niepłacących podatków, a nie rzesze opłacanych z moich podatków "naukowców".

                              To są powody, dla których ja piszę i założyłem ten wątek.

                              > Tak - polska medycyna po 1945 roku nie wprowadziła żadnej (...)<

                              Dlaczego więc piszesz Ty - skoro przyznajesz, że poza "mnożeniem przykładów" nie odnoszących się w żaden sposób do mojego pytania, zgadzasz się ze mną?
                              Tak, to oczywiste - aby być jak to wypada - "za" - za tymi mitami, które pozwalają korzystać z takiego systemu (pominę z litości Twe opowieści o sposobach wkręcania się przy kawiarnianych stolikach w doktoraty).
                              A więc za tym, co twierdzą cytowani przeze mnie profesorowie PAN (!) - że w jawnej, opartej na kryteriach merytorycznych konkurencji naukowej my nie mamy szans.
                              A przeciw - przekłuwaniu tego balona nadętej naszej polskiej próżności za pomocą faktów.

                              Jeśli trafnie ująłem jakiej postawy wizerunek stwarzasz treścią swoich postów, to nie ma mowy o żadnej wygranej.
                              A tym bardziej mojej. Nauka to nie jest, Obs, jak pisałem, i nie jak Ty to przedstawiasz i jak to deprawuje keson, gra o wygraną jednych, kosztem innych Polaków.
                              Taka gra to po prostu destrukcja i naszej godności i wartości jako społeczeństwa. I dlatego przegrywamy w niej wszyscy, właśnie dzięki takiej "nauce" jaką wyrażają cytowani i takim "doktoratom" jakie opisujesz Ty.
                              • pct3 Re: Kwerenda 13.12.09, 22:10
                                Pytałem o wkład w postęp medycyny.
                                Nic z tego, co piszesz nie ujawnia żadnych faktów o wkładzie w postęp.


                                Tak, bo piszę ogólnikami unikając pokrętnie szczegółów, nawiązując do najwyższych standardów jakie wprowadziłeś Ty.
                                Jak mówię, szczegółowa kwerenda oznacza koszty. Koszty dokładnie takie (nie kwotowo, tylko ideowo), jakimi Ty zasłoniłeś się przed wskazaniem atrakcyjnych płacowo miejsc zatrudnienia (bo poradnictwo kosztuje), czy szczegółową odpowiedzią na pytanie o uzdrowienie pewnych szwankujących detali systemu (bo poradnictwo kosztuje).
                                Otóż zatem odpowiedziałem na tyle, na ile można odpowiedzieć charytatywnie, po pracy, na forum. Nihil novi, Gaztoneczku.

                                ominę z litości Twe opowieści o sposobach wkręcania się przy kawiarnianych stolikach w doktoraty

                                Z litości dla kogo? Czyżby nie była to prawda - te opowieści? I czyżbym tego nie potępił?

                                Nauka to nie jest, Obs, jak pisałem, i nie jak Ty to przedstawiasz i jak to deprawuje keson, gra o wygraną jednych, kosztem innych Polaków.

                                Kolejny przykład wyciągania zdecydowanie za daleko idących wniosków.
                                Ja nie uważam że to walka między Polakami: to Ty tak napisałeś (skąd to Ci się wzięło- nie wiem).

                                I dlatego przegrywamy w niej wszyscy, właśnie dzięki takiej "nauce" jaką wyrażają cytowani i takim "doktoratom" jakie opisujesz Ty.

                                Opisuję, potępiam i uczestniczyć nie zamierzam.
                                Pozdrawiam.
                          • pct3 Re: Kwerenda 13.12.09, 21:04
                            Usiłujesz upierdliwie zainsynuować, że co takiego zdrożnego, acz wdzięcznego może być przedmiotem kserokopii jako dowodu?

                            Szeleszczący banknot z komentarzem "ten to od pana Ziutka, kierowcy, za zdolność do pracy. A ten to od pana Franka, kierowcy, za brak tejże zdolności".

                            Twe płaczliwie powtarzane jako zarzut skojarzenia są czapką gorejącą na Twej właśnie głowie, bo wyłącznie tam, jak w modelu Pawłowa, powstały.


                            Wiesz co - wszystkie skojarzenia powstają w głowie, prochu nie odkrywasz, Ameryki tym bardziej.
                            Zapytaj innych o te skojarzenia: proponuję Ci głównie spytać pacjentów.
                            Będziesz zaskoczony, jak miejskie legendy mocno się trzymają. Przeświadczenie o lekarskiej korupcji jest powszechne - a nie znajduje to pokrycia w 98% rzeczywistości.

                            Jeśli więc nadal będziesz powtarzał bezpodstawne i podłe insynuacje pod moim adresem, pozostaną Ci już tylko adekwatni do tego rozmówcy

                            I vice versa.

                            Pozdrawiam.
                            • gazton51 Wdzięczność w kesonie... 13.12.09, 22:02
                              > Szeleszczący banknot z komentarzem "ten to od pana Ziutka, kierowcy, za zdolnoś
                              > ć do pracy. A ten to od pana Franka, kierowcy, za brak tejże zdolności".

                              Ja nie mam więcej pytań.
                              Nawet sobie nie wyobrażam, skąd lekarz taki, jak Ty może znać takie praktyki, lub w ogóle coś takiego sobie wyobrazić.
                              To wyjaśnia, dlaczego Twoje insynuacje są czystą groteską.
                              Ale w niczym ich nie usprawiedliwia.

                              > I vice versa.

                              Jedyne, co chciałbym Ci w ogóle "zainsynuować", to dłuższy odpoczynek od forum na poratowanie zdrowia naukowego. Będzie Ci bardzo potrzebne - nauka nie poddaje się tak łatwo dobrym chęciom.
                              Nie ma mowy o żadnym vice-versa, ponieważ tkwi w tym Twoim sformułowaniu kolejna insynuacja, że z mojej strony były uprzednio insynuacje w Twoim kierunku.
                              Przeciwnie, co myślę o Twojej postawie i postach piszę zupełnie wprost i tak pozostanie.
                              • pct3 Re: Wdzięczność w kesonie... 13.12.09, 22:14
                                Nawet sobie nie wyobrażam, skąd lekarz taki, jak Ty może znać takie praktyki
                                lub w ogóle coś takiego sobie wyobrazić.


                                Znam wielu lekarzy i jeszcze więcej pacjentów.
                                Opowieści zgodne w szczegółach z różnych źródeł powodują przybór wiary w prawdziwość opowieści. Ale dotyczą one jednostek: zrozumże.
                                Np. tego że pani dr z dwa piętra wyżej tak robi. Mówi to pielęgniarka, druga pielęgniarka i pięciu pacjentów - niezależnie od siebie. Ale ona jedna z pięćdziesięciu lekarzy w budynku. Rozumiesz?



            • maksiu1313 Re: "Polska Nauka"... 13.12.09, 16:39
              slav,przy takiej postawie jaką reprezentujesz w swoim poscie ani nauka w tym
              medycyna nie ruszyły by z miejsca od czasów wojny.Jednak coś się zmienia.Zasada
              która obowiazuje na uniwersytetach o światowej randze to;;Publikuj albo zgiń:Od
              tego nie ma odstępstwa.Wpolsce mozna zostać profesorem nauk
              biologiczno-medycznych nie znajac języka angielskiego,który jest językiem
              nauki.Ale to sie zmieni,tak jak niebawem nadejdzie reforma SZ.Cy tego chcesz czy
              nie.Cytowany prze zemnie profesoryo wybitny naukowiec z Krakowa,podać telefon?/

              Wspominasz o pakowaniu pieniędzy ,że to czysta strata,tak ja też tak
              uważam,Tymbardziej pakowanie pieniędzy w chory system SZ,to czysta
              strata...slav daruj sobie tych rycerzy na białym koniu,kogo jak kogo
              Ciebie nie posadzałem o taką małostkowośc.


              Od 20 lat jestem w szczęśliwym związku,i na forum nie muszę nikogo wypatrywać,A
              literki przed nazwiskiem nieraz ułatwiaja życie.Pozdrawiam
              • slav_ Re: "Polska Nauka"... 13.12.09, 20:29
                maksiu drogi, czy Ty znasz takie słowo jak "sarkazm"?
                • maksiu1313 Re: "Polska Nauka"...slav 13.12.09, 21:23
                  Drogi slavku ,skąd nie znam,proszę uświadom mnie.
                  • slav_ Re: "Polska Nauka"...slav 13.12.09, 21:32
                    Ty serio?
                    Mam "tłumaczyć" mój post???
                    tylko odpowiedz szczerze bo teraz ja jestem skonfundowany
                    • maksiu1313 Re: "Polska Nauka"...slav 13.12.09, 21:53
                      Tak serio,Odpowiadam szczerze,proszę mi wytłumaczyć..
                      • gazton51 Re: "Polska Nauka"...slav 13.12.09, 22:05
                        Ja też do prośby się ponownie przyłączam.
                        Mój wyraz niezrozumienia co masz na myśli zawarłem w pytaniach do Ciebie,
                        forum.gazeta.pl/forum/w,305,104217833,104262369,Pare_pytan_ale_na_temat_.html
                        na które nie znalazłeś odpowiedzi ani w poście ani w ogóle.
                        • gazton51 to było do slava 13.12.09, 22:06
                          Oczywiście prośbę i komentarz zawarte powyżej kieruję do slava.
                      • slav_ Re: "Polska Nauka"...slav 13.12.09, 22:29
                        OK.

                        1. mój post jest POZORNIE odpowiedzią na Twój post - został sprowokowany odpowiedzią gaztona na Twój post (w której to odpowiedzi gazton między innymi neguje wartość przytoczonych przez Ciebie doniesień naukowych) i jest FAKTYCZNIE odpowiedzią przeznaczoną dla gaztona - co gazton oczywiście bez problemu odczytał

                        2. ani jedno zdanie w tym poście nie powinno być odczytywane "wprost" według literalnego znaczenia - post jest jedną wielką ironią tak zgryźliwą jak udało mi sie z tematu wydobyć okraszoną kilkoma figurami stylistycznymi i retorycznymi, sprowokowaną przez gaztona - jego okazywaniem wyższości i lekceważenia innych

                        3. oczywiście ostatni akapit jest wprost "pity" do gaztona czego nie sposób nie zauważyć

                        Wybacz jeśli nagmatwałem i wprowadziłem Cie w błąd ale wymienianie krótkich, dosłownych komunikatów nie ubarwionych w żaden sposób grą słów i innych figur stylistycznych które umożliwia bogactwo języka byłoby okropnie nudne. Bo jednak - mimo poważnych czasem tematów - staram sie nie traktować tego forum śmiertelnie poważnie - zwłaszcza w takich "akademickich" wymianach argumentów.
                        Myślę że zwłaszcza pct3 potwierdzi moje słowa.
                        • maksiu1313 Re: "Polska Nauka"...slav 14.12.09, 19:45
                          Totalna.<załamka>slav ,Jaka w tym metoda piszesz do mnie ,ale tylko pozornie, bo
                          post skierowany jest do gaztona- to nie można tego prościej.Ale cel
                          osiagnąłeś,,,,zgryżliwość i ironia aż piecze.Tak tez się ludzi
                          niszczy[przypomnij sobie Piesiewicza] jak sie nad nim rozczulałeś.Jaki masz w
                          tym cel żeby kogoś osmieszać wyszydzać-to cos z etyki lekarskiej?Nagmatwałeś
                          niezle,ale nie rozumiem dlaczego wkręty o gaztonie kierujesz do mnie..A
                          wydawałeś się taką siłą spokoju i równowagi. A co jeszcze ma potwierdzać pct3
                          ,dac slowo honoru-zarządać
                          doktoratu potrzebnego do dyskusji z nim.Taki jad saczony ze wszystkich stron na
                          gaztona zaczyna działać -ale niechecią do większej ilosci dyskutantów,Dzieki za
                          wyjaśnienia.pozdrawiam.
    • gazton51 Jeszcze bardziej optymistycznie... 13.12.09, 14:17
      Przebieg dyskusji w tym wątku, jej kultura i jakość argumentów, w pełni, moim zdaniem potwierdza tezy naszych profesorów.

      Mamy bardzo dobre mniemanie o sobie, jako profesjonalistach, i zapewne model kultury i wiedzy twórczo rozwijany w środowisku medycznym zwróci uwagę jedynych możliwych sponsorów.

      Czyli - pacjentów
      , jedynie oni bowiem, w przeciwieństwie do Unii i biznesu, nie mają szans wyeliminować ze swego portfela przymusowych opłat na rozwój głupoty, prostactwa, pychy, bezczelności i pogardy dla ludzi, jaka dominuje w mentalności i postawie zbyt wielu, jak widać w cytowanym przykładzie i na tym forum, beneficjentów środowiska kesonu.

      I tym optymistycznym akcentem mam zaszczyt podsumować dotychczasową 'dyskusję'.
      • loraphenus Eau de latrinet. 13.12.09, 15:06
        gazton51 napisał:

        > nie mają szans wyeliminować ze swego portfela przymusowych opłat na rozwój głu
        > poty, prostactwa, pychy, bezczelności i pogardy dla ludzi, jaka dominuje w ment
        > alności i postawie zbyt wielu, jak widać w cytowanym przykładzie i na tym forum
        ----------------

        Bingo! Szkoda tylko że pisze pan o sobie. Nagły wypływ autokrytyki. Szkoda
        tylko, że chwilowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka