Dodaj do ulubionych

Olsztyńska wyrwa w oblężonej twierdzy?

05.01.10, 23:01
Poniżej link do relacji potwierdzającej, że idzie ku lepszemu z
punktu widzenia wykrywalności błędów lekarskich:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,7242270,Koniec_zmowy_milczenia_i_bezkarnosci_za_lekarskie.html
Obserwuj wątek
    • andnow2 Dalsze zwiastuny sprawiedliwości 06.01.10, 07:28
      Wyraźnie drgnęło:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7422533,Uznala_pacjentke_za_zmarla__stanie_przed_sadem.html


      www.rp.pl/artykul/415350_Oskarzony__bo_pozno_rozpoczal_reanimacje.html
    • andnow2 Dalszy przykład opinii biegłych uznającej błąd 12.01.10, 16:34
      Tym razem oskarżono lekarkę z Lublina na podstawie opinii biegłych
      ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, jak wynika z relacji Anny
      Gmiterek-Zabłockiej dostępnej na gazeta.pl:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7445135,Lekarka_przed_sadem_za_nieumyslne_spowodowanie_smierci.html
      • radeberger Re: Dalszy przykład opinii biegłych uznającej błą 12.01.10, 17:11
        Ponieważ prawników tutaj gro - może mi ktoś wytłumaczyć jak to ona
        spowodowała śmierć pacjenta?
        • andnow2 Odpowiedź znajdziesz w tekście relacji 12.01.10, 17:41
          radeberger napisał:

          > Ponieważ prawników tutaj gro - może mi ktoś wytłumaczyć jak to ona
          > spowodowała śmierć pacjenta?


          Oto cytat z relacji:

          "Sekcja zwłok wykazała, że chora miała rozległy zawał serca. Śledczy
          poprosili o opinię biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ci
          uznali, że lekarka popełniła błąd, bo przy pierwszej wizycie na
          oddziale ratunkowym powinna pacjentkę zostawić i po kilku godzinach
          powtórzyć badanie poziomu troponiny, czyli jednego z markerów
          określających zawał serca."

          Najprawdopodobniej nie wykryła zawału, który był i był do wykrycia.
          Gdyby hospitalizowała pacjentkę z zawałem, być może uniknięto by
          śmierci.
          • radeberger Re: Odpowiedź znajdziesz w tekście relacji 12.01.10, 17:45
            czyli biegli uznali, że leki, które wcześniej owa dr jej przepisała -
            spowodowały zawał? bo w końcu albo ona była przyczyną zgonu, albo
            zawał, a ona dała dupy w jego diagnostyce
            • andnow2 Nie znam opinii biegłych, ale przypuszczam, 12.01.10, 18:14
              radeberger napisał:

              > czyli biegli uznali, że leki, które wcześniej owa dr jej
              > przepisała - spowodowały zawał? bo w końcu albo ona była przyczyną
              > zgonu, albo zawał, a ona dała dupy w jego diagnostyce


              że trafne jest spostrzeżenie wynikające z Twojej drugiej wypowiedzi.

              Wygląda na to, że lekarka zaniechała diagnostyki pozwalającej jej w
              porę wykryć zawał i leczyć go.
              • radeberger Re: Nie znam opinii biegłych, ale przypuszczam, 12.01.10, 18:41
                więc skąd za błąd w diagnostyce oskarżenie o nieumyślne spowodowanie
                śmierci?
                • andnow2 dlatego właśnie nieumyślne, 12.01.10, 18:57
                  radeberger napisał:

                  > więc skąd za błąd w diagnostyce oskarżenie o nieumyślne
                  > spowodowanie śmierci?


                  że ona nie zamierzała uśmiercić tej pacjentki.

                  Kierowca, któremu ktoś wpada pod samochód, też nie chce go zabić i
                  dlatego odpowiada za nieumyślne spowodowanie śmierci, gdy naruszył
                  zasady ruchu drogowego.

                  Ta lekarka naruszyła zasady sztuki lekarskiej, a pewnie i standardy.
                  Ona nie popełniła błędu diagnostycznego. Ona zaniechała wykonania
                  diagnostyki, którą należało w tej sytuacji wykonać.
                  • slav_ Re: dlatego właśnie nieumyślne, 12.01.10, 20:05
                    Ciekawe czy pacjentka - zgodnie z zaleceniem - zgłosiła się nazajutrz u lekarz
                    rodzinnego i czym miała jakiejś objawy, czy powtórzono choćby ekg - bo na IP
                    trafiła trzy dni później.
                    • andnow2 może i ciekawe, biegli są jednak zdania, 12.01.10, 20:13
                      slav_ napisał:

                      > Ciekawe czy pacjentka - zgodnie z zaleceniem - zgłosiła się
                      nazajutrz u lekarz
                      > rodzinnego i czym miała jakiejś objawy, czy powtórzono choćby ekg -
                      bo na IP
                      > trafiła trzy dni później.


                      że tej pacjentki nie należało wogóle wypuścić i Izby Przyjęć i tyle.
                      • gazton51 Oficjalna wykładnia... 12.01.10, 21:19
                        Gdybym miał zaszczyt być rzecznikiem prasowym SZ to wydałbym następujące oświadczenie:

                        Pacjentka świadomie i roszczeniowo czekała, aż jej stan będzie poza zasięgiem kompetencji lekarzy kesonu.
                        Pacjentkę należało pozwać (już w pierwszej dobie po niestawieniu się przed oblicze systemu na wezwanie kontrolne) o umyślne nieprzestrzeganie zaleceń lekarskich i doprowadzenie się do stanu wykraczającego poza zakres finansowania per sui captis.
                        Kierując się humanitarnym imperatywem przyświecającym celom polityki społecznej każdego SOR, wartość zaoszczędzonych markerów troponiny przekazano jako premię personelowi, narażonemu na pracę w tak ekstremalnych warunkach.


                        Aby nie być posądzonym o abstrakcję, dodam już od siebie, że od wielu lat pieniądze zaoszczędzone na np. zakupie leków czy wyposażenia szpitala są dzielone pod koniec roku w formie premii dla funkcyjnych osób w szpitalu (a także w nfz).
                        • andnow2 dowcipnie to napisałeś, ja w każdym razie 12.01.10, 21:35
                          z ulgą odnotowuję fakty pojawiania się opinii biegłych odbiegających
                          od retoryki oblężonej twierdzy, do której próbuje nawiązać _slav.
                          • gazton51 mi nie do śmiechu 12.01.10, 21:59
                            Nie do śmiechu mi, bo to kejs w tym systemie typowy a rzadko ujawniany. I komentarze kesonowców "off-line" nie odbiegają zbytnio od tego, co napisałem w "oświadczeniu rzecznika".
                            Znam liczne podobne przypadki, jak opisany, trafiające (w tym wypadku szczęśliwie) w ostatniej chwili do specjalistycznego ośrodka.
                            Nie jet też zabawna uporczywa taktyka forumowa "pójścia w zaparte", kiedyś typowa jedynie dla środowiska recydywistów, obecnie, jak widać zyskująca status standardu w kesonie - a przykład wyłazi z samej góry (patrz ob. Paszkiewicz i Kopacz).
                            Tak więc satyra raczej, niż humor.
                            A Twój link - taka opinia to jedynie listek figowy albo/i wpadka przy pracy funkcjonariuszy i ich popleczników.
                            Nic w systemie nie zmienia się od lat wielu, jedynie na gorsze.
                          • gazton51 i jeszcze jeden rzecznik sz 12.01.10, 22:25
                            Jakbym wywołał wilka z lasu...sam zobacz adnow, a to przecież elita (chociaż na emigracji).
                            Boże! Słów mi brak.

                            "Pacjenta miała zalecenie zgłoszenia się do lekarza POZ czego nie zrobiła.
                            Tym samym stracone zostały 3 dni, które mogły zdecydować o życiu pacjentki."


                            forum.gazeta.pl/forum/w,305,105245336,105604499,Re_moze_i_ciekawe_biegli_sa_jednak_zdania_.html
                            Ja rezygnuję z posady rzecznika - ten jest po prostu urodzony do tej roli!
                      • slav_ Re: może i ciekawe, biegli są jednak zdania, 12.01.10, 21:50
                        >może i ciekawe, biegli są jednak zdania, że tej pacjentki nie >należało wogóle wypuścić i Izby Przyjęć i tyle.

                        Post factum wszyscy są mądrzy a najtrafniejsze diagnozy stawia patomorfolog.

                        Myślę że brak zmian ekg, ustąpienie dolegliwości i niska troponina mogły po prostu uśpić czujność lekarki. O kontrolę pytam z czystej ciekawości - czy była szansa na skorygowanie tej sytuacji w okresie ewolucji zawału zanim zrobił się na tyle rozległy że doprowadził do śmierci.
                        • gazton51 troponina chase 12.01.10, 22:00
                          Czy ja się mylę, czy nie było żadnej, a tym bardziej niskiej troponiny?
                          • slav_ Re: troponina chase 12.01.10, 22:08
                            Skoro eksperci wskazują jako błędne NIE POWTÓRZENIE badania poziomu troponiny to
                            jednak wyjściowa chyba była - bo co w innym przypadku "powtarzać"?
                            A gdyby wyjściowa była wysoka to raczej pacjentka nie poszła by do domu lub
                            zarzut brzmiałby inaczej.
                            • gazton51 Re: troponina chase 12.01.10, 22:12
                              Rzeczywiście, tak to wygląda w świetle tej lakonicznej relacji, którą jak widać
                              nie do końca odczytałem.
                              Dzięki za wyjaśnienie.
                        • loraphenus Re: może i ciekawe, biegli są jednak zdania, 13.01.10, 01:29
                          mnie zastanawia tylko - co powie manager na to jak w ramach medycyny defensywnej
                          założy się ,że każdy wynik to wynik fałszywie ujemny i będzie się powtarzać
                          badania do skutku,aż coś wyjdzie... ładnie dokumentując że czułość i
                          specyficznośc badań to rzecz wątła...

                          i na jakiej podstawie, przy ujemnym wyniku dla troponiny, u osoby niewątpliwie
                          obciążonej nie wykluczyć angina pectoris...

                          może każdemu robić dla pewności prokalcytoninę, wszystkie markery nowotworowe,
                          wszystkie możliwe badania z zastosowaniem sond molekularnych etc. Przecież
                          zawsze coś można znaleźć -a to jakaś translokację...
                      • aelithe Re: może i ciekawe, biegli są jednak zdania, 12.01.10, 22:12
                        wybacz , Androw, ale opinia biegłych w tej sprawie jest sprzeczna z naturą medyczną
                        jeśli zawał wystąpił 3 dni po wizycie, to lekarka na izbie nie była w żaden sposób jego przewidzieć

                        jeśli by chora zmarła tego samego wieczoru, można byłoby zarzucić nie skontrolowanie troponiny i ekg po 4 godzinach; ale okres 3 dni to już jest absurd.
                        Wybacz wykonanie badań wskazanych w opinii w żaden sposób nie byłoby w stanie przewidzieć zawału 3 dni wcześniej.

                        Pacjenta miała zalecenie zgłoszenia się do lekarza POZ czego nie zrobiła.
                        Tym samym stracone zostały 3 dni, które mogły zdecydować o życiu pacjentki.

                        • andnow2 3 dni po wizycie to nastąpił zgon 12.01.10, 22:32
                          aelithe napisał:

                          > wybacz , Androw, ale opinia biegłych w tej sprawie jest sprzeczna
                          > z naturą medyczną
                          > jeśli zawał wystąpił 3 dni po wizycie, to lekarka na izbie nie
                          > była w żaden sposób jego przewidzieć

                          Kiedy nastąpił zawał, tego nie wiemy.
                          • aelithe Re: 3 dni po wizycie to nastąpił zgon 13.01.10, 00:09
                            Czy jesteś w stanie podać mi swoją datę zgony?
                            • gazton51 dziś pytanie, dziś odpowiedź 13.01.10, 00:58
                              Nie wiem jak adnow, ale ja mogę Ci podać moją - dzień, w którym przeczytam o
                              jeden Twój post za dużo i do końca pęknę ze śmiechu...
                              Możesz mnie potem oskarżyć o złośliwy zgon, niezgodny z mentalnością
                              funkcjonariuszy systemu :)
                          • snajper55 Re: 3 dni po wizycie to nastąpił zgon 13.01.10, 00:13
                            andnow2 napisał:

                            > Kiedy nastąpił zawał, tego nie wiemy.

                            Jak długo można żyć z rozległym zawałem serca ?

                            S.
                            • loraphenus niech się wypowiedzą kardiolodzy... 13.01.10, 00:21
                              ale w medycynie jak w kinie.

                              Mały zawał może dać strefę, w której zjawiska depolaryzacji i repolaryzacji
                              serca ( bioelektryczne) dadzą zaburzenia rytmu i ...migotanie komór i..zgon

                              a duży zawał może skończyć się blizną pozawałową i tętniakiem komory...i
                              niewydolnością serca...

                              poza tym są jeszcze opcje peknięcia strun ścięgnistych, mięśni brodawkowatych ,
                              i kilkadziesiat innych rzeczy...

                              o których neurochirurg pojęcia nie am a które hemodynamicznie dadzą zgon...
                            • gazton51 dziś pytanie, dziś odpowiedź (sequel) 13.01.10, 01:17
                              > Jak długo można żyć z rozległym zawałem serca ?

                              Zwykle krócej, niż z nierozpoznanym.
                              Kompetentni lekarze z kolei mają tendencje do wydłużania okresu życia pacjentów, dążąc do redukcji szans na rozległość, dzięki procesowi rozpoznawania zawczasu.
                              Tendencja ta wynika z programu nauczania na studiach kombinowanego ze wskaźnikiem rzetelności poznawczo-pamięciowej i inteligencji studenta.
                              Niektórym ta tendencja zostaje po ukończeniu studiów na poziomie dostatecznym dla minimalnego bezpieczeństwa potencjalnego pacjenta.
                              O ile nie wyobrazi sobie np., że jest 'specjalistą' z innej dziedziny, nie obejmującej np. serca pacjenta.
                              Zaskoczony?
                        • slav_ Re: może i ciekawe, biegli są jednak zdania, 12.01.10, 22:43
                          > jeśli zawał wystąpił 3 dni po wizycie, to lekarka na izbie nie była w żaden spo
                          > sób jego przewidzieć

                          Skoro była badana przez lekarza a ten nie skierował do szpitala to miała glejt
                          na nieśmiertelność.
                          • gazton51 glejt na uprawnienia 13.01.10, 01:21
                            W ogóle nikt nie jest w stanie przewidzieć osobniczego zejścia nierozpoznanej
                            choroby.
                            Chyba, że ktoś ma glejt na uprawnienia Stwórcy - wtedy nic nie musi przewidywać
                            ani rozpoznawać, nieprawdaż?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka