Dodaj do ulubionych

Do czego jest ten system, czyli pasztet z królika

09.01.10, 10:26
Trochę realizmu do forumowych samobiadań nad nieszczęsną dolą zniewolonych systemem i biedą lekarzy, dręczonych przez hordy bezdusznych pacjentów, wnosi poniższa syntetyczna informacja:

www.tvn24.pl/0,1637320,0,1,miliardy-na-polskie-kroliki-doswiadczalne,wiadomosc.html
Ja co prawda nie podzielam opinii o roli pacjentów jako "królików doświadczalnych" (wielu z nich żyje tylko dlatego, że mogli w badaniach wziąć udział - system nigdy nie opłaciłby im leczenia).

Ciekawsze jest to, co stanowi istotę systemu - postępujące pomyślnie uwłaszczenie kasty medycznej na państwowym majątku.

Jakiż inny system może dać prostemu funkcjonariuszowi tyle, co nasz?
Bez konieczności konkurencji inwestycji, ryzyka i odpowiedzialności za pomnażanie swych przychodów drogą wykonywania zawodu lekarza?
I czyż nie warto go bronić jak socjalizmu?

Wszyscy jesteśmy królikami-zakładnikami systemu - nie badań klinicznych.
Obserwuj wątek
    • pct3 Re: Do czego jest ten system, czyli pasztet z kró 09.01.10, 11:05
      a Ty oczywiście w to wszystko bez zastrzeżeń uwierzyłeś?
      zwłaszcza w 100 E dla lekarza rodzinnego?
      • gazton51 Re: Do czego jest ten system, czyli pasztet z kró 09.01.10, 11:26
        Ależ się stęskniłeś! :(

        Jasne, że w nic, co zadaje kłam sensowi sytemu nie wierzę:
        Nie wierzę że lekarze traktują pacjentów tak, jak opisują to pacjenci.
        Że szpitale mogą wygrywać negocjacje i procesy o nadwykonania, zamiast po prostu spuścić pacjenta z szumem wody.
        Że interwencje lekarzy w obronie pacjentów przed zagrażającym ich życiu i zdrowiu enefzetem są niemożliwe i nieskuteczne a np. prof Szczylik to - wierzę! - wytwór wyobraźni.

        No i oczywiście - jest oczywistością, że prasa kłamie (gdy ujawnia paskudą fizys systemu i jego beneficjentów).
        Z zastrzeżeniem, że nie kłamie, gdy oPISuje bezprzykładny tupet i agresję pacjentów, szczekających przecież z pozycji zomo.
        Tak więc, zawarłeś w swym poście słuszne pytania, z którymi wypada się zgodzić, ale nie do końca.

        Tak, wiara czyni cuda, ale to zastrzeżenia czynią wiary-godność.

        Widzisz, jaki jestem swój chopak?
        Wszystko dla Ciebie obs, z życzeniamy noworocznymy.

        PS Dane o przychodach z prowadzenia badań klinicznych można poznać nie tylko z doniesień prasowych, które to dane w linku przedstawiono nawet dość oględnie zresztą.
        • pct3 Re: Do czego jest ten system, czyli pasztet z kró 09.01.10, 13:14
          Gaztonie - zapytałem, czy w szczególności wierzysz w owe 100 E dla lekarza rodzinnego?
          Co do reszty, jak zwykle, masz rację, ale licznymi wyjątkami.
          W szczególności:

          Z zastrzeżeniem, że nie kłamie, gdy oPISuje bezprzykładny tupet i agresję pacjentów, szczekających przecież z pozycji zomo.

          Ot na przykład: to co wytłuszczone bywa prawdą, to co podkreślone: nigdy bym nie posunął się do takiego określenia, a moi koledzy lekarze także nie.
          I tak dalej.
          • gazton51 wyjątki uwiarygodniają racje 09.01.10, 14:22
            Ty też masz całkowitą rację, z niezliczonymi wyjątkami, co sprawia, że twa racjonalność jest ściśle oparta na wierze.
            Taki obsymoron z Ciebie :(

            Z wiarą zaś nie dyskutuje się, w szczególności:

            > Z zastrzeżeniem, że nie kłamie, gdy oPISuje bezprzykładny tupet i agresję
            > pacjentów
            , szczekających przecież z pozycji zomo.

            >
            > Ot na przykład: to co wytłuszczone bywa prawdą, to co podkreślone: nigdy bym ni
            > e posunął się do takiego określenia, a moi koledzy lekarze także nie.

            Tak, takie poglądy bywają udziałem osób mylnie dopuszczonych do wykonywania zawodu.
            Twoim zdaniem, "bezprzykładny tupet i agresja" to najzupełniej trafne sformułowanie opisujące zachowania pacjentów, do którego lekarz nie musi się nawet "posuwać" - taki światopogląd jest w Twym mniemaniu naturalnie charakterystyczny dla lekarza.

            Mam na ten temat zupełnie odmienne zdanie.
            Inaczej rozumiem zasady i standardy postawy lekarza wobec pacjenta, a wiedzę swą opieram na faktach o tych standardach a nie wierze, że można być lekarzem, demonstrując zachowania i pochwalając wypowiedzi pełne cynicznej pogardy wobec pacjentów.

            Co do ilości euro za pacjenta w badaniach, swą wiarę możesz zweryfikować faktami, wchodząc do grona zaufanych targetów - rodzinność nie stanowi tu przeszkody :)
            • pct3 Re: wyjątki uwiarygodniają racje 09.01.10, 15:12
              Tak, takie poglądy bywają udziałem osób mylnie dopuszczonych do wykonywania zawodu.

              Znaczy, że liczba osób niegodnych tego jest zatrważająca.
              Spośród mojego otoczenia uważają tak prawie wszyscy, a jest to miarodajne - wiele miejsc pracy, spektrum od stażysty i wiejskiego POZetowca po profesorów cytowanych w poważnych pismach naukowych. Od lekarskich nuworyszy od pługa oderwanych po rodziny lekarskie wielopokoleniowe, gdzie seniorzy rodu to postacie znane z ogólnych encyklopedii, w tym znane ze "społecznictwa".
              I wszyscy ci lekarze o których piszę nie cofnęli się nie raz przed określeniem zachowań pacjentów jako bezczelne i agresywne.

              Nie zapominaj że ja, jako osobnik psychasteniczny, większość wypowiedzi podpieram wprost albo pośrednio opiniami innych. Tysięcy chciałbyś pozbawić prawa wykonywania zawodu, naprawiając omyłkę tych którzy nam je przyznali - licznych tysięcy.

              że można być lekarzem, demonstrując zachowania i pochwalając wypowiedzi pełne cynicznej pogardy wobec pacjentów.

              dokładnie tak - zgadzam się. Ja też źle oceniam tych którzy demonstrują zachowania i pochwalają wypowiedzi pełne cynicznej pogardy wobec pacjentów. Ja pacjentów szanuję a pogarda wobec nich jest mi obca.
              • slav_ Re: wyjątki uwiarygodniają racje 09.01.10, 15:54
                > Znaczy, że liczba osób niegodnych tego jest zatrważająca.

                Ale na pocieszenie znamy jednego godnego :-)
                • gazton51 godność niejedno ma imię 10.01.10, 14:59
                  Relacja lekarz-pacjent stanowi problem, który coraz bardziej doskwiera, gdyż przez wielu lekarzy nie jest postrzegany jako wartość wpływająca realnie na poziom etyczny uprawianego przez nich zawodu.
                  Nie wszyscy (lekarze) zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo pacjenci potrzebują rozmowy, ciepła, życzliwości. Część lekarzy może tak nie potrafi...

                  Ciekawe, co na ten temat sądzą autorytety bardziej kompetentne, niż grajdołek tego forum...Ja mam wrażenie, że to tu prezentuje się jakiś stęchłą niszową atmosferkę...
                  • pct3 Re: godność niejedno ma imię 10.01.10, 15:02
                    Ciekawe, co na ten temat sądzą autorytety bardziej kompetentne, niż grajdołek tego forum...

                    Gazton czasem zaskakujesz.

                    Szacun, duży szacun. Jedna z nielicznych samokrytyk w Twoim wykonaniu!
                    Respect!
                    • gazton51 przeszacun nietrafny 10.01.10, 15:39
                      Ja rozumiem, że odpowiadając na moje wezwanie do autorytetów dokonujesz gruuuuubego przeszacunu swojej wartości.

                      Inaczej, odniósłbyś byś się jakoś do merytorycznej treści postu a nie do wezwania skierowanego w stronę, hm, przeciwpołożną...

                      A tak, zostaje ci tylko submisywny respect, którego obyś umiał kiedykolwiek użyć... :(
              • gazton51 Re: wyjątki uwiarygodniają racje 10.01.10, 14:40
                >"...można być lekarzem, demonstrując zachowania i pochwalając wypowiedzi pełne cynicznej pogardy wobec pacjentów..."
                dokładnie tak - zgadzam się
                Spośród mojego otoczenia uważają tak prawie wszyscy
                <

                Ja też zgadzam się, że Keson-Twoje Otoczenie świadczy o Tobie i z pełną wzajemnością.
                Nic dodać, nic ująć, tylko trzymać się z daleka... :))
                • pct3 Re: wyjątki uwiarygodniają racje 10.01.10, 15:01
                  Wiesz że jest to po prostu obrzydliwie zmontowany cytat - nic poza tym.

                  Nic dodać, nic ująć, tylko trzymać się z daleka... :))

                  Raz na czas uda Ci się napisać najświętszą prawdę.
                  Trzymajcie się z daleka od zaślepionych proroków metakesonów!
                  • gazton51 Re: wyjątki uwiarygodniają racje 10.01.10, 15:44
                    Cytat twoich wypowiedzi jest całkowicie rzetelny, co widać powyżej, a jego treść
                    - fakt, obrzydliwa.
                    Jeśli dostatecznie konsekwentnie będziesz trzymał się z daleka od mających o
                    pacjentach inne niż ty i 'twoje środowisko' zdanie, jest szansa na twój pierwszy
                    krok w stronę reformów.
                    Przydadzą ci się na zimę! :)
        • igor14141 Re: Do czego jest ten system, czyli pasztet z kró 12.01.10, 21:16
          gazton czy ty naprawdę wierzysz w te rewelacje prasowe?Dr W Masełbas
          przew;Stowarzyszenia na rzecz Dobrej Praktyki Badan Klinicznych-dzieli się
          swoimi wiadomościami z dziennikarzami .Miliardy złotych trafiają w ręce
          profesorów,lekarzy.,zamiast zasilać publiczne placówki ,w których te badania sa
          prowadzone.To chyba do końca nie jest tak.Dziwne-bardzo ciekawy wątek-a odzew
          lekarzy na forum nikły.A może jest tak -jak to w Polsce bywa-że jak ktoś więcej
          zarabia,niż ja to trzeba mu dokopać donięść,nie patrząc,dlaczego tyle zarabia
          jakie musi mieć ku temu kwalifikacje,żeby to robić.przecież programy,sa
          nadzorowane.Jeżeli to dr W M,ma takie informacje dlaczego nie zgłosi tego
          prokuraturze,,,nawet w tym marnym systemie wydaje mi się to niemożliwe.
          Czy tam gdzie mieszkasz,jest też tyle śniegu ja pobiłem dzisiaj rekord
          3godz,odcinek 20 kilometrowy .,pieszo prędzej bym doszedł.
          • gazton51 Re: Do czego jest ten system, czyli pasztet z kró 12.01.10, 21:35
            Po pierwsze, to jesteś nowy maksiu - dlaczego tak?
            Po drugie, to nawet w stolycy nie jedzie się 20 km/3h.
            Po trzecie:
            Podane liczby są jak najbardziej wiarygodne i wiem to z innych źródeł.
            Nie chodzi o tępienie zarobków w ogóle, ale o to, że te badania są wykonywane w czasie pracy i na wyposażeniu opłaconym z pieniędzy podatnika składek na publiczną SZ. Nie mówiąc o tym, ze rzadko pieniądze te trafiają do tych, którzy rzeczywiście badania wykonywali.
            Stąd ja uważam, że szpital czy klinika jako placówka publiczna jak najbardziej powinna w słusznych proporcjach brać udział w wynagrodzeniu za badania. I stan obecny nie jest bynajmniej wynikiem decyzji zleceniodawcy badania.

            Każdemu naukowcowi czy innemu reprezentantowi SZ życzę serdecznie wielu milionów dolarów zarobionych na badaniach klinicznych wykonanych osobiście, na pacjentach uzyskanych własnym staraniem i badanych we własnej, prywatnej klinice.

            Wtedy - byłoby uczciwie.
            • igor14141 Re: Do czego jest ten system, czyli pasztet z kró 12.01.10, 22:02
              NIe wiem o co chodzi z tym maksiem ?Te trzy godziny to było raczej stanie niż
              jazda ,znaczy że u was w stolicy śniegu nie ma ,ła...macie dobrze.Sam temat
              wątku ciekawy,w pełni zgadzam się z Twoim punktem widzenia.....Musze kończyć..
              • gazton51 o co chodzi ... 12.01.10, 22:57
                Z tym maksiem to jak z igorem a może i z jakubem :)
                W stolycy, jak mi kamera pokazuje śniegu - w brud.
                Tylko czeba mieć szybkom brykie i wujcia w drogówce, jak wszędzie.
                Maksiu jakoś wisi w powietrzu bo ja też.....Musze kończyć.
                Nie chcę, ale muszę - a la polonaise... :) :)
                • igor14141 Re: o co chodzi ... 14.01.10, 14:24
                  Nie na temat wątku.Pod naporem śniegu zawaliła mi się wiata nad
                  parkingiem--musiałem odejść od komputera.posługuję się dwoma samochodami,Opel
                  Monterey iGrand Cherokee.nie wiem czy to bryki mi służą do pracy.W powietrzu nie
                  wisi maksiu,tylko Tomaszek.
                  Dlaczego-a la polonaise?
                  • gazton51 Re: o co chodzi ... 14.01.10, 15:57
                    limited czy laredo?
                    Tego pierwszego byłoby szkoda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka