Dodaj do ulubionych

Na pierwszej linii

27.04.10, 14:46
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: pacjent Na pierwszej linii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 14:53
      Kurs asertywnosci by sie tez przydal pacjentom.

      Na przyklad Onkologia na Wawelskiej w Warszawie, kaza czekac po
      kilka godzin chorym na raka kosci, bo lekarza nie umawia sie na
      konkretna godzine tylko na dany dzien.


      Przykladow traktowania pacjantow jak bydlo jest mnostwo. Asertywne
      rejestratorki nie pomoga moralnej zapadlosci lekarzy i personelu
      medycznego. Zadne pieniadze tez nie pomoga.

      Kursy ktore by sie naprawde przydaly:

      1. Jak sprawnie rejetrowac, czyli ABC obslugi komputera, telefonu,
      poczty eletronicznej, automatycznej sekretarki

      2. Pacjent to czlowiek a nie portfel (szczegolnie przydatne dla
      lekarzy)

      3. Mydlo, i czystosc nie sa grzechem (dla salowych)

      4. Nie tylko Ty ukonczyles studia, mozesz smialo tlumaczyc przebieg
      leczenia (dla tych wybitnych lekarzy ktorym sie wydaje ze maja
      wiedze tajemna)

      etc.
    • Gość: pp Na pierwszej linii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 15:13
      gdyby pieniądze z tych kursów asertywności wydać na pensje jednego więcej
      specjalisty, albo na przyjęcie kilkunastu kolejnych pacjentów, może te kursy
      konieczne by nie były.
      ja dawno nie byłam u zwykłego, darmowego lekarza, bo to nie ma sensu, pani w
      rejestracji ostatnio miała do mnie pretensje, że chcę się zapisać do okulisty
      i już przyjęła pozycję obronno-atakującą informując mnie o terminach za 3
      miesiące. a ja tylko spytałam na kiedy...
    • cornerek Re: Na pierwszej linii 27.04.10, 15:28
      Szczerze współczuję paniom pracującym w rejestracji. To smutne, że w
      trudnych sytuacjach z ludzi wychodzą takie zwierzęta :-(.
      Oczywiście, może ktoś taki lepiej się poczuje. A przecież wystarczy
      pomyśleć, że pani z rejestracji niczemu nie jest winna i ona bierze
      na siebie wszystko, co najgorsze. Pracowałem w obsłudze klienta,
      więc wiem jak to jest.
      • Gość: GW Re: Na pierwszej linii IP: *.static.tvk.wroc.pl 28.04.10, 19:24
        cornerek napisał:

        > Szczerze współczuję paniom pracującym w rejestracji. To smutne, że w
        > trudnych sytuacjach z ludzi wychodzą takie zwierzęta :-(.

        Z pań w rejestracji też nierzadko wychodzą zwierzęta. Te, z którymi ja
        się nie raz spotkałam były mocniejsze niż sprzedawczynie z "Misia"
        Barei.
      • Gość: aska Re: Na pierwszej linii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.10, 08:32
        Nie ma czego wspólczyć. Ja chodzę rzadko do przychodni. Ale dopadła
        mnie grypa i niestety musiałam pojść. Stoję w rejestracji tylko ja i
        czekam aż któraś z 3 pań raczy podejść. Jedna udaje,że nie widzi,
        druga przez telefon uskutecznia ploteczki z koleżanką, a trzecia
        przekłada papiery. Nikt nawet nie spytał po co przyszłam. Od
        powiedzenia "dzień dobry" do zainteresowania moją osoba mineło 10
        minut. Więc nie dziw się,że ludzie tracą cierpliwość. A ja tam
        stałam z temperaturą ponad 39 stopni.
    • Gość: TW Na pierwszej linii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 15:29
      Miałen ostatnio nieprzyjemność być na ostrym dyżurze w tym szpitalu.
      Zachowanie lekarza było idealne, ale pielęgniarek i pielęgniarzy.. Wszedłem
      obolały po wypadku, a jakiś potężny facet ostro i ordynarnie drze się na mnie
      i moją żonę, że chodzę po świeżo umytej podłodze, gdy wchodzę do dyżurki
      lekarskiej i pytam się o lekarza, pielęgnaiarka i pielęgniarz są porozwalani,
      ona sobie leży na kozetce, on trzyma nogi na stole, ani dzieńdobry, ani jakaś
      zmiana pozycji - równie ostro wywalają mnie na korytarz i każą czekać na lekarza.
      Jak tu się dziwić, że ludzie tak wulgarnie się do nich zwracają? Sami
      prowokują chamstwem, wyniosłym i ordynarnym zachowaniem. Szczególnie na SORze,
      gdzie często trafiają się pacjenci powypadkowi powinni być po prostu milsi i
      bardziej ludzcy i życzliwi. Gdy ledwo stoję na nogach z bólu potrzebuję
      pomocy, a nie ordynarnych pokrzykiwań na mnie.
      • kr-ok Re: Na pierwszej linii 27.04.10, 16:16
        Co Ci się pomieszało w dyżurce lekarskiej nie mogła leżeć na kozetce
        pielęgniarka.Po prostu sam jesteś wulgarny a na dodatek tchórzliwy pewnie do
        pielęgniarki to miałeś odwagę się wydrzeć za to do pana doktora to już nie. Z
        tego co piszesz na to wygląda.
        • Gość: TW Re: Na pierwszej linii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 20:00
          Niestety nie jest to prawda, przykro mi.Wobec każdego z tych ludzi, w każdej z
          tych sytuacji, do samego końca bylem bardzo uprzejmy, pomimo stanu w jakim się
          znajdowałem.
          Tego typu zachowania, jakie oni prezentowali powinny być piętnowane, natomiast w
          stanie w jakim wtedy się znajdowałem nie byłem w stanie akurat tym się zająć.
          W swoim poście wysuwasz niezwykle daleko idące wnioski, niestety są one
          całkowicie niezgodne z prawdą.
          Bez względu na ordynarne i po prostu prymitywne zachowanie tych ludzi ani razu
          nie pozwoliłem sobie na jakąkolwiek niekulturalną reakcję. Może to był błąd?
          Może trzeba było zejść do tego poziomu? Ale co to by dało?
          Czy gdybym np. w odpowiedzi na twojego posta napisał, że piszesz jak tępy i
          bezmózgi ciołek z IQ na poziomie temperatury pokojowej dałoby to jakiś efekt?
          Pewnie poleciałyby jedynie kolejne obelgi i inwektywy z twojej strony, a tego
          jak bez sensu jest to co napisałeś i tak bys nie pojął.
          Jak to było? Nie dyskutuj z głupcem bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pobije
          doświadczeniem?
          • iamhier Re: Na pierwszej linii 28.04.10, 16:34
            do TW-na dodatek robią plotki o pacjentach.
      • Gość: a. Re: Na pierwszej linii IP: *.chello.pl 27.04.10, 21:32
        nie płacą za bycie miłym tylko za pracę!i wcale się nie dziwię,że mili nie są!
      • Gość: franka Re: Na pierwszej linii IP: *.w90-42.abo.wanadoo.fr 27.04.10, 21:42
        czy w tych szpitalach niema zadnego zwierzchnika odpowiedzialnego za
        ten burdel jaki panuje w sluzbie zdrowia?a pielegniarka i
        pielegniarz co robia na sluzbie w pozycji lezacej ?nie znaja swojego
        programu zajec jakie powinni wykonywac -to wszystko wina
        nieodpowiedzialnych oslow siedzacych na nieodpowiednich stolkach -
        ich wziac za piora i zrobic porzadek -dostaja place za nieszanowanie
        ludzi a tak byc nie powinno
    • mm27_04 Na pierwszej linii 27.04.10, 15:41
      A może w takich miejscach powinno się zatrudniać więcej mężczyzn ? Najlepiej w mundurach ;)
      Inna sprawa, że sytuacja w publicznej służbie zdrowia jest trudna dla wszystkich....
      • cccykoria Re: Na pierwszej linii 27.04.10, 15:56
        mm27_04 napisała:

        > A może w takich miejscach powinno się zatrudniać więcej mężczyzn ?
        Najlepiej w
        > mundurach ;)
        > Inna sprawa, że sytuacja w publicznej służbie zdrowia jest trudna
        dla wszystkic
        > h....

        Najlepiej ,żołnierzy ze slużby czynnej;)
        ...ale czas przywileji ,dla mundurowych się skończył ,no i
        dobrze ,bo najbardziej roszczeniowi ,to właśnie Oni.

        Dawniej ,to Oni mieli pierwszeństwo w kolejce ,cywile
        pracujący w JW itp musieli czekać ...
    • Gość: brawo Polacy... Na pierwszej linii IP: 91.211.84.* 27.04.10, 16:11
      nierozumiem jak mozna sie tak zachowywac Polacy pokazuja kolejny raz
      ze sa bydłem, chołotą!!I potem sie dziwic ze sa trakto wani
      zagranica jak ludzie 4 kategori skoro taka opinie wystawiaja
      wszystkim!! takich przykładów na głupote,brak kultury polaków są
      tysiace za to na pozytywne zachowania nie stety mozna liczyc na
      palcach!
      A to nie tylko brak kultury ale i głupota!!Bo jak mozna miec
      pretensje do kobiety która tylko przyjmuje zapisy ona niedecyduje o
      zapisac ona je tylko przyjmówje .Gdyby było one przez internet to
      kogo by obrazali komputer?Pretensje mozecie miec do Funduszu zdrowia
      do nieudolnej minister zdrowia Kopacz i wkoncu do Tuska
      Ale poniewaz głosowaliscie nanich i wyobrazacie sobie powiedziec
      złego słowa na tych polityków co wam ciemnote wciskaja to musicie na
      kim sie wyładowac.Wiec wybieracie nie winną recepcjonistke i naniej
      sie wyzywacie.
      • flasska Re: Na pierwszej linii 27.04.10, 17:33
        Opanuj się, człowieku, bo aż zęby bolą od czytania takich bzdur. Głupotą jest zwracanie się do wszystkich w tej sprawie i wyrzekanie na marny poziom moralności Polaków. W każdym społeczeństwie są chamy. Ty zaś uogólniasz chamstwo sfrustrowanych, chorych i przestraszonych ludzi na wszystkich obywateli. I powiedz mi teraz, kto tu jest głupi.
      • Gość: ja Re: Na pierwszej linii IP: 109.243.81.* 28.04.10, 21:11
        mądre słowa.pracuje w rejestracji 4lata i co sie nasłuchałam to moje... ludzie
        sa strasznie wulgarni, pyskaci, cała agresje i zlosc wyładowuja na nas.
        przypadek: lekarz sie spoznia 15minut, pacjent przybiega do rejestracji krzyczy
        na mnie, ze tylko sie podwyżek domagam a nie ma kto pracowac. ja grzecznie:
        prosze lekarzowi zwrócic uwage, to on sie spoznia nie ja. pacjent popyskuje i
        odchodzi a w gabinecie lekarskim grzecznie dzień dobry:/ zupełnie jak inna
        osoba... ludzie, zrozumcie: to Fundusz ustala limity pacjentow, nie MY w
        rejestarcji!!! sama rozumiem jak ciezka jest sytuacja z leczeniem sie w Polsce,
        ale prosze zrozumiec, ze od nas NIC nie zalezy, jest wolne miejsce,
        rejestruje... poprostu
        • Gość: eithel Re: Na pierwszej linii IP: 89.167.15.* 29.04.10, 02:53
          Rozumieć to ludzie rozumieją, ale emocje robią swoje, więc w takich chwilach się raczej nie myśli.
    • twketman Sklep mięsny 27.04.10, 16:31
      Dokładnie takie same sceny rozgrywały się w nie tak odległej przeszłości przed
      sklepami mięsnymi (innymi zresztą też). Problemu dziś nie ma. To sklep zabiega
      o pacje... przepraszam klienta, a nie klient o to by zrobić zakupy właśnie w
      tym, a nie innym sklepie. Ale sklepy są dziś PRYWATNE, a Ministerstwo
      Przemysłu i Handlu przeszło do lamusa historii. Jak długo państwo będzie
      "dbało" o zdrowie obywatela przy pomocy armii urzędników pracujących w
      ministerstwach i Narodowych Funduszach tak długo będziemy mieli nie szpitale
      tylko sklepy mięsne rodem z PRL-u. Pozdrawiam
      • Gość: aiutor Re: Sklep mięsny IP: *.156.120.226.ptr.us.xo.net 28.04.10, 17:02
        Troche cie zmartwie. Prywatyzacja, choc czesto pomaga, nie rozwiazuje
        wszystkiego. Kilka przykladow z mojego podworka
        • twketman Re: Sklep mięsny 30.04.10, 10:07
          Opisujesz kolejki i problem z dostępem do specjalisty. Jest to oczywista
          konsekwencja braku wolnego rynku w sektorze usług zdrowotnych (prywatne gabinety
          to jeszcze nie wolny rynek). Dzisiejsza amerykańska służba zdrowia jest
          mieszaniną sektora publicznego i prywatnego. W 2004 36% kosztów leczenia
          pokrywały prywatne ubezpieczalnie ze środków dobrowolnie ubezpieczonych w nich
          obywateli, 15% pacjenci z własnych środków i 44% rząd federalny oraz rządy
          stanowe i lokalne z podatków nałożonych na mieszkańców. Co pokazuje jaka jest
          skala państwowej interwencji zapoczątkowanej jeszcze przez prezydenta Roosevelta
          (The Social Security Act z 1935r). Następne dekady to dalsze psucie systemu
          przez państwo. W ciągu 20 lat od wprowadzenia (w 1966 r) MEDICARE (początkowo
          tylko dla 30% obywateli!) ceny usług medycznych wzrosły 10-krotnie (po
          uwzględnieniu inflacji!) Co ciekawe taki przebieg wypadków przewidział
          amerykański kongres, który w 1935r z okazji Social Security Act wydał
          oświadczenie: "After the first 3 years
        • twketman Re: Sklep mięsny 30.04.10, 10:11
          Opisujesz kolejki i problem z dostępem do specjalisty. Jest to
          oczywista konsekwencja braku wolnego rynku w sektorze usług
          zdrowotnych (prywatne gabinety to jeszcze nie wolny rynek).
          Dzisiejsza amerykańska służba zdrowia jest mieszaniną sektora
          publicznego i prywatnego. W 2004 36% kosztów leczenia pokrywały
          prywatne ubezpieczalnie ze środków dobrowolnie ubezpieczonych w nich
          obywateli, 15% pacjenci z własnych środków i 44% rząd federalny oraz
          rządy stanowe i lokalne z podatków nałożonych na mieszkańców. Co
          pokazuje jaka jest skala państwowej interwencji zapoczątkowanej
          jeszcze przez prezydenta Roosevelta (The Social Security Act z
          1935r). Następne dekady to dalsze psucie systemu przez państwo. W
          ciągu 20 lat od wprowadzenia (w 1966 r) MEDICARE (początkowo tylko
          dla 30% obywateli!) ceny usług medycznych wzrosły 10-krotnie (po
          uwzględnieniu inflacji!) Co ciekawe taki przebieg wypadków
          przewidział amerykański kongres, który w 1935r z okazji Social
          Security Act wydał oświadczenie: "After the first 3 years
    • Gość: ms Na ostry dyżur z okiem... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.04.10, 16:48
      W Rzeszowie jak ktoś idzie na izbę przyjęć jedynego w mieście szpitala z
      oddziałem okulistycznym, to tam odsyłają go na oddział, a na drzwiach oddział€
      wisi kartka z rozbrajającą informacją, że przyjmuje się pacjentów tylko ze
      skierowaniem do szpitala "z rejonu", czyli od jakiegoś lekarza specjalisty z
      poradni okulistycznej i raz tak zostałem odesłany ze szpitala z ostrym
      zapaleniem błony naczyniowej oka (grozi utratą wzroku). "W rejonie" na
      szczęście lekarkę znalazłem, która mnie przyjęła i która wypisała skierowanie
      do szpitala. Wg tego artykułu mógłbym jednak i od niej usłyszeć: proszę iść na
      dyżur! :)) Napomknę tylko, że dolegliwości oczne są zwykle bardzo bolesne i
      upośledzające możliwości wyszukiwania po mieście lekarza...
      Po całej historii, która była jeszcze dłuższa poczytałem ustawy o zawodzie
      lekarza, zakładach opieki zdrowotnej i kodeks etyki lekarskiej i z tego jasno
      wynika, że ani w szpitalu ani w poradni nie można nie przyjąć pacjenta,
      któremu grozi utrata życia lub trwały uszczerbek na zdrowiu. Wnioski
      pozostawiam Państwu.
    • mariuszk8 na ostry dyżur z okiem... 27.04.10, 16:58
      W Rzeszowie jak ktoś idzie na izbę przyjęć jedynego w mieście szpitala z
      oddziałem okulistycznym, to tam odsyłają go na oddział, a na drzwiach oddział€
      wisi kartka z rozbrajającą informacją, że przyjmuje się pacjentów tylko ze
      skierowaniem do szpitala "z rejonu", czyli od jakiegoś lekarza specjalisty z
      poradni okulistycznej i raz tak zostałem odesłany ze szpitala z ostrym
      zapaleniem błony naczyniowej oka (grozi utratą wzroku). "W rejonie" na
      szczęście lekarkę znalazłem, która mnie przyjęła i która wypisała skierowanie
      do szpitala. Wg tego artykułu mógłbym jednak i od niej usłyszeć: proszę iść na
      dyżur! :)) Napomknę tylko, że dolegliwości oczne są zwykle bardzo bolesne i
      upośledzające człowieka...
      Po całej historii, która była jeszcze dłuższa poczytałem ustawy o zawodzie
      lekarza, zakładach opieki zdrowotnej i kodeks etyki lekarskiej i z tego jasno
      wynika, że ani w szpitalu ani w poradni nie można nie przyjąć pacjenta,
      któremu grozi utrata życia lub trwały uszczerbek na zdrowiu. Wnioski
      pozostawiam Państwu.
      • radeberger Re: na ostry dyżur z okiem... 27.04.10, 22:51
        powiedz to wszystkim którzy po receptę MUSZĄ być na początku kolejki :-)
        • sokolasty Re: na ostry dyżur z okiem... 28.04.10, 20:29
          Z drugiej strony ci, co tylko po receptę, zajmują najmniej czasu.
          • radeberger Re: na ostry dyżur z okiem... 29.04.10, 01:15
            niemniej mogłoby to działać wg. modelu zachodniego - recepta na pół roku (i więcej..) a do lekarza tylko, jak się coś dzieje

            skończyłoby się nawijanie lekarzowi przepisów na surówki, gdy kolejka za drzwiami czeka..
    • Gość: gosc Na pierwszej linii IP: *.31.11.vie.surfer.at 27.04.10, 19:26
      Bardzo wspolczuje osobom pracujacym w recepcji przychodni i uwazam, ze przedstawione zachowania sa nie do przyjecia.

      Nikt jednak nie zwrocil uwagi na to, ze agresja pacjentow jest zwiazana nie wylacznie z faktem, ze do leczenia sa kolejki. Wynika ona rowniez z tego, ze ludzie dokladnie wiedza, ze takich jeleni jak oni, ktorzy musza sie w tej kolejce ustawic jest moze wiekszosc, ale istnieje tez mniejszosc (miejmy nadzieje), ktora dostanie sie na to samo leczenie bez kolejki bo to kuzynka znajomej lekarza, corka chrzestna znajomego ordynatora, a moze nawet wnuczka owej recepcjonistki? Osobiscie ta swiadomosc wkurza mnie znacznie bardziej niz sam fakt istnienia kolejki.
      • Gość: a. Re: Na pierwszej linii IP: *.chello.pl 27.04.10, 21:40
        zawsze będę przyjmowac bez kolejki pracowników ochrony zdrowia i ich rodziny!zawsze!
        • iamhier Re: Na pierwszej linii 28.04.10, 16:36
          do a-i to jest bardzo dobra myśl!Juz dawno powinno to wrocic,system
          jest w calej UE-rodzinne ubezpieczenia dla pracownikow sluzby
          zdrowia.To chyba nie jest dziwne,ze lekarze i pielegniarki,polozne
          chca zebyscie ich nie przezyli.W sumie dziwne jest gdy lekarz juz
          caly personel kipnie szybciej niz pacjenci...
        • uleksiu Re: Na pierwszej linii 29.04.10, 00:19
          ta, jasne - na pewno masz wiadomości z pierwszej ręki, ba nawet pierwszej nogi
    • Gość: pacjent Na pierwszej linii IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.10, 20:48
      Taki kurs jest niezbędny Paniom rejestratorkom ze Szpitala na ulicy
      Borowskiej. Szczególnie tym Paniom które rejestrują na badania typu
      rezonans i tomograf. Dodatkowo proponuję kurs z zakresu kultury
      osobistej. Panie Dyrektorze Szpitala Akademickiego!!!! To będzie
      świetna inwestycja w Pana personel, który na chwilę obecną bardziej
      przypomina personel z czasów GIERKA. Tyle że tam pacjent jest
      traktowany jak zło konieczne.
      • Gość: a. Re: Na pierwszej linii IP: *.chello.pl 27.04.10, 21:38
        każdy pacjent niech sobie zrobi taki kurs!
      • Gość: jo Re: Na pierwszej linii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 13:50
        o ja jeszcze dodam że w Siemianowicach na ul Niepodległości
        konieczna by była wymiana chamskich pań rejestratorek kt. traktują
        pacjenta jak rzecz - jedna z nich powiedziała mi nawet że mam jej
        przedstawić dowód ubezpieczenia zdrowotnego w postaci umowy o pracę -
        pewnie chciała zobaczyć też ile mam na umowie za pracę - nie mogę
        inaczej to takiej paniusi pomyśleć jak zwykła pinda.
    • Gość: iga Na pierwszej linii IP: 92.24.133.* 28.04.10, 16:01
      musze powiedziec ze podoba mi sie sposob w jaki dziala to w UK. recepcjonistki
      sa zwykle bardzo mile a gdy zdarzy sie wulgarny pacjent maja prawo odmowic
      obslugi lub nawet usunac z przychodni. to uczy obie strony wzajemnego szacunku.
    • Gość: kazia Na pierwszej linii IP: *.toya.net.pl 28.04.10, 16:30
      ciekawe, czy te panie też czekają w kolejce na wizytę...pewnie jako "służba
      zdrowia" mogą skorzystać z porad w dowolnej chwili...
      • iamhier Re: Na pierwszej linii 28.04.10, 16:37
        do kazia-personel traktowany jest jak pies.....i absolutnie nigdy
        niczego nie wyciaganie od pracodawcy lekarza.....
      • cccykoria Re: Na pierwszej linii 28.04.10, 17:29
        Gość portalu: kazia napisał(a):

        > ciekawe, czy te panie też czekają w kolejce na wizytę...pewnie
        jako "służba
        > zdrowia" mogą skorzystać z porad w dowolnej chwili...

        Nie czekają ,mają przyleje..
    • Gość: cho Na pierwszej linii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.10, 16:37
      Gdyby mnie pani w rejestracji zapytała, czy naprawdę tak uważam, to
      bym potwierdziła.
      Scena sprzed tygodnia - stoi w kolejce szóstka ludzi (główna
      rejestracja szpitala w Katowicach), godzina 9.15 (o 9.30 koniec
      przyjmowania próbek do laboratorium), za szybą rejestracji cztery
      kobiety, ale pracuje tylko jedna. (Swoją drogą, miłe panie, ta szyba
      jest PRZEJRZYSTA i widać, co robicie, niech to do was wreszcie
      dotrze). Ta, która pracuje, nie umie sobie poradzić z wprowadzeniem
      dwóch skierowań, wprwadza je 15 minut. Ludzie się denerwują. Pasni
      usiłuje nam wmówić, ze to wina systemu i ona tego nie przeskoczy,
      podczas gdy wszyscy widzą, że klawiaturę komputera obsługuje jednym
      palcem i każdy komunikat na ekranie czyta trzy razy. Wreszcie jakaś
      inna do niej podchodzi - myślicie, że po to, żeby pomóc? Ależ skąd.
      Podchodzi z kanapką, siada naprzeciwko i mówi "Ty, ja tu słyszę
      jakieś podniesione głosy". Na co ta pierwsza - cofając palce z
      klawiatury, bo przecież gadka z koleżanką ważniejsza od pracy - "No
      wiesz, bo mnie tu MOLESTUJĄ".
      Tak, ten burdel trzeba w powietrze wysadzić. A im szybciej, tym
      lepiej.
    • iamhier kolejki 28.04.10, 16:47
      Prawda jest taka,że 50% pacjentów przychodi niepotrzebnie do lekarza
      lub zapisuje się w kilku kolejkach.

      Uwazam,że w Polsce musi się zmienić system ubezpieczen.Konkretna
      kwota-przejrzysty koszyk swiadczen.

      Wzorem panstw UE i USA tylko pracownicy sluzby zdrowia i ich rodziny
      powinni miec nieograniczony dostep do leczenia.Trzeba bylo sie uczyc
      przyrody i zostac lekarzem czy pielegniarka....

      A jak sie bylo tepym to trzeba stac w kolejce...

      Tak jest wszedzie-szkoly,banki,firmy,a nawet Kosciol.I nie widze
      powodu dla ktorego nie mialoby byc zdrowych porzadkow w sluzbie
      zdrowia.

      • iamhier Re: kolejki 28.04.10, 16:51
        am,ze np. w W.Brytanii istnieje cos takiego jak preselekcja do
        platnych przyjec przez lekarza dokonywana przez personel sredni.Tam
        nie ma,ze jak "kcem to muszem".Jak nic ci nie dolega to sie do
        lekarza nie dostaniesz,obsluzy cie wyszkolona pielegniarka-zbada
        cisnienie,puls,cukier etc.i ZADECYDUJE!

        Pozdrawiam wszystkich niezadowolnych ćmoków!
    • kruk51 Na pierwszej linii 28.04.10, 17:04
      Czy rejestratorka jest krową ? Być może, często jest ! Paniami rejestra
      torkami są zazwyczaj kobiety ze środowiska. ( jedna pani drugiej pani
      powiedziała, że jest miejsce ) Gdy zawodzi system, organizacja, jawi
      się biurokratyzm. Można wykazać się władzą nad pacjentem to dobrze
      robi nie spełnionym Paniom. W końcu Pani wypowiada się, co mnie to obchodzi,
      ja tu tylko pracuję. To błąd ! Pracownik jest częścią firmy,
      tę firmę reprezentuje. I ponosi odpowiedzialność etyczną. Jak praca nie
      odpowiada niech odejdzie. Inna rzecz że Pani minister Kopacz ewene
      ment w śród ministrów całego świata. Jest ministrem raczej politycz
      nym, która z fachowością nie ma nic wspólnego. I to jest nasz Polaków
      dramat. I właśnie ciśnie mi się na usta; czego krowa nie odejdzie sko
      ro nic nie umie !
      • cccykoria Re: a pożal się na pielęgniarkę 28.04.10, 17:39
        to dr staje w obronie ,miałam taką sytuację.Zginęla moja
        kartoteka ,bo dr przeniosła się .Pielęgniarka ,nawet nie
        zaczęła szukać ,zbywając mnie ,a od dr uslyszałam ,że w
        tamtej przychodni(gdzie wcześniej pracowała) mają burdel.
        Nie bylo to prawdą ,bo dziewczyny przeszukały
        wszystko ..Powiedziała to przy pacjentach ,nie ladnie się
        zachowała ,robiąc zlą opinię innej przychodni w której
        wszyscy ,personel ,dr mieli jej dość..
    • Gość: olga Na pierwszej linii IP: *.chello.pl 28.04.10, 18:23
      Tak jestem taką idiotką wyzywaną dzień w dzień przez ponoć bardzo schorowanych
      ludzi tylko czy na pewno tak chorych jak im się zdaje jeśli mają w sobie tyle
      siły aby nas wyzywać od różnych, czy kiedykolwiek ktoś zadał sobie pytanie czy
      chciałby żeby ich żony matki dziewczyny ktoś wyzywał od różnych i nie
      zareagowałby w żaden sposób , a my musimy tego słuchać i tak szczerze wcale mi
      tych ludzi nie jest szkoda jeśli ma siłę wrzeszczeć niech czeka , są ludzie
      spokojni i tym się chętnie pomaga nawet można usłyszeć dziękuję ale to tylko
      wyjątki pacjenci pomyślcie że rejstratorka to też tylko człowiek i wykonuje
      pracę tak jak jej zleci lekarz lub dyrektor poradni lub szpitala
      • Gość: cho Re: Na pierwszej linii IP: *.chello.pl 28.04.10, 21:08
        Ja wszystko rozumiem, moja droga, tylko proszę, wytłumacz mi jedno, jeśli umiesz
        - jak to jest możliwe, że w rejestracji poradni zdrowych dzieci, gdzie umawiać
        się można tylko na telefon i tylko w danym tygodniu, dzwoniąc o godz. 7.40 w
        poniedziałek (rejestracja od 7.30) dowiaduję się, że wolny termin najwcześniej
        na piątek? Biorąc pod uwagę fakt, że przede mną miały szanse dodzwonić się
        maksymalnie dwie osoby (przy dobrych wiatrach), i że pani dr przyjmuje
        codziennie przez 3 godziny zdrowe dzieci, odpowiedz mi, JAK TO JEST MOŻLIWE???
        Nie wiesz? To ci powiem. Otóż połowa czasu pani doktor jest przeznaczona na
        wizyty przedstawicieli medycznych, za umówienie których rejestratorki dostają
        ładniutkie gratisy (było to przy mnie, czekałam na szczepienie - przede mną
        wszedł przedstawiciel, zabawił 20 minut i wychodząc podał rejestratorce pełną
        kosmetyczkę firmową), ćwierć czasu na psiapsióły lekarki i rejestratorek, które
        umawiają się kiedy chcą, na terminy jakie chcą, nawet z chorymi dziećmi do
        poradni zdrowych (też wiem z autopsji, z rejestratorkami są niektóre po
        imieniu), a skromna reszta w poniedziałek zapisuje się na piątek, jak ma
        szczęście. Jak nie, to czeka do następnego tygodnia.
        Nie mówiąc już o tym, ze gdybym ja miała na moim stanowisku tak żenującą
        znajomość obsługi komputera i taki wstręt do telefonu jak spora część z was, to
        bym była na bezrobociu.
        • uleksiu Re: Na pierwszej linii 29.04.10, 00:21
          ciekawa teoria, szkoda tylko, że wyssana z palca
    • aurita Na pierwszej linii 28.04.10, 18:55
      zal mi rejestratorek ale moze zwiekszyc by limity u lekarzy?
      Ja nadal nie rozumiem dlaczego kardiolog dopiero we wrzesniu, skoro potrzebuje
      go szybciej
      • protozoa Re: Na pierwszej linii 28.04.10, 21:56
        A skąd weźmiesz kardiologa? Czas nie jest z gumy. Kardiologów brakuje, podobnie
        jak innych specjalistów. Jesli kardiolog dostałby 150-200 zł za pacjenta
        pracowałby po godzinach, a tak w imie czego ma siedzieć za darmo? Stachanowców
        już nie ma. Prywatnie kardiolog chętnie Cie przyjmie. Wystarczy iśc do spółdzielni.
    • Gość: alicja A mi ich nie żal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 19:35
      A mi ich nie szkoda. Leczyłam się u specjalisty ze szpitala
      wojskowego. Nigdy nie udawało mi się zarejestrować telefonicznie.
      Nie widzę powodu, żeby zwalniać sie z pracy tylko po to by się
      zarejestrować. Niestety telefonicznie nie było to przez kolejne dni
      możliwe. Zdenerwowałam się i wreszcie tam pojechałam. Przy jednym
      stanowisku rejestrował się pacjent, reszta zajęta plotami. Stanęłam
      z boku, wybrałam numer i obserwowałam towarzystwo. Żadna krowa nawet
      się nie ruszyła, nie przerwała na moment paplaniny. Telefony
      wyciszone ledwo brzęczały. Zrypałam panie z góry na dół, ale co z
      tego skoro kolejnym razem znowu nie mogłam się dodzwonić??
      Zrezygnowałam z tej przychodni, a panie pewnie nadal stosują znaną
      praktykę
      • protozoa Re: A mi ich nie żal 28.04.10, 19:49
        Niejednokrotnie przybiegały do mnie zapłakane panie z rejestracji, które były
        zwymyslane przez chamskich pacjentów. Dochodziło do rękoczynów, plucia itd.
        Własnie na tej pierwszej linii chamstwo i prostactwo wychodzi z pacjentów.
        Rejestratorka nie zapisze 20 pacjentów skoro na dany dzień jest 10 "numerków". I
        koniec, kropka nie jej wina, nie ona ma limity, nie ona wymysliła ten system.
        Dlaczego pacjenci ci wojowniczy nie udadzą się do NFZ? Dlaczego u dyrektora
        zmieniają ton?
        Tak jak ktos słusznie napisał - 20 lat temu awantury miały miejsce w sklepach
        mięsnych, a dziś sklepikarz zabiega o klienta. A zabiega bo jest wolny rynek i
        towaru pod dostatkiem. Tylko.......nieco drożej.
        Proszę bardzo - zamiast 9% składki ubezpieczeniowej odprowadzanej od pensji
        zaproponujmy 5% i minimalne świadczenie, za wszystko co znajduje się poza
        niewielkim koszykiem świadczeń - odpłatnie. I gwarantuję, że jeśli pacjent
        zapłaci 200 zł za poradę chirurgiczną będzie ja miał od razu. I lekarza
        wybierze, i godzinę uzgodni dla siebie odpowiednią itd.
        • uleksiu Dlaczego pacjenci nie udadzą się do nfz 29.04.10, 00:23
          bo nfz zamiast na leczenie przeznacza pieniądze na znacznie droższe szkolenia z
          asertywności swoich pracowników
        • Gość: s Re: A mi ich nie żal IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.10, 05:08
          Proszę bardzo - zamiast 9% składki ubezpieczeniowej odprowadzanej od pensji
          zaproponujmy 5% i minimalne świadczenie, za wszystko co znajduje się poza
          niewielkim koszykiem świadczeń - odpłatnie. I gwarantuję, że jeśli pacjent
          zapłaci 200 zł za poradę chirurgiczną będzie ja miał od razu. I lekarza
          wybierze, i godzinę uzgodni dla siebie odpowiednią itd.
          @@@@
          od razu to 95% pacjentow znajdzie sie na smietniku, bo nie bedzie ich stac na
          200 zl za "porade" chirurgiczna, a o samym zabiegu czy operacji nie wspomne, bo
          to beda kwoty juz kompletnie abstrakcyjne
          • iamhier Re: A mi ich nie żal 29.04.10, 07:20
            do s-przeciez teraz tak jest,po co trzymac te fikcje.

            Zreszta jakie ubezpieczenia obowiazkowe? Mnie nie obchodzi
            comiesieczne utrzymywanie lekarzy w Polsce w postaci ubezpieczalnego
            haraczu.Niech oni sami dbaja o siebie.

            Ja o siebie zadbam doskonale.W szczegolnosci gdy sluzba zdrowia
            przestanie nekac pacjentow na forach i reszta smętnego chłamu.
        • cccykoria Re: A mi ich nie żal 29.04.10, 11:34
          protozoa napisała:

          > Niejednokrotnie przybiegały do mnie zapłakane panie z rejestracji,
          które były
          > zwymyslane przez chamskich pacjentów. Dochodziło do rękoczynów,
          plucia itd.
          > Własnie na tej pierwszej linii chamstwo i prostactwo wychodzi z
          pacjentów.
          > Rejestratorka nie zapisze 20 pacjentów skoro na dany dzień jest
          10 "numerków".
          > I
          > koniec, kropka nie jej wina, nie ona ma limity, nie ona wymysliła
          ten system.
          > Dlaczego pacjenci ci wojowniczy nie udadzą się do NFZ? Dlaczego u
          dyrektora
          > zmieniają ton?
          > Tak jak ktos słusznie napisał - 20 lat temu awantury miały miejsce
          w sklepach
          > mięsnych, a dziś sklepikarz zabiega o klienta. A zabiega bo jest
          wolny rynek i
          > towaru pod dostatkiem. Tylko.......nieco drożej.
          > Proszę bardzo - zamiast 9% składki ubezpieczeniowej odprowadzanej
          od pensji
          > zaproponujmy 5% i minimalne świadczenie, za wszystko co znajduje
          się poza
          > niewielkim koszykiem świadczeń - odpłatnie. I gwarantuję, że jeśli
          pacjent
          > zapłaci 200 zł za poradę chirurgiczną będzie ja miał od razu. I
          lekarza
          > wybierze, i godzinę uzgodni dla siebie odpowiednią itd.

          Dobrze wiesz ,ze to co proponujesz jest dla ludzi
          bogatych ,a co z reszta ? "wygina jak dinozaury" ? "ot
          taka selekcja naturalna"? hmm

          200zl place prywatnie dr z tytulem ,a nie dr chirurgowi:P
      • Gość: a. Re: A mi ich nie żal IP: *.chello.pl 28.04.10, 20:55
        a mi tam takich jak ty też nie żal!
        • protozoa Re: A mi ich nie żal 28.04.10, 21:53
          Nie musi Ci byc mnie zal. Rzadko pacjenci mi podskakują. Po prostu boją się,
          liczą. Swoje frustracje, żale wylewają na rejestratorkach czasem pielęgniarkach.
          • Gość: a. Re: A mi ich nie żal IP: *.chello.pl 29.04.10, 10:10
            protoza to nie było do Ciebie!!!!
    • Gość: kaz Na pierwszej linii IP: *.morag.vectranet.pl 28.04.10, 19:58
      genialne rozwiązanie,zamiast poprawić dostęp do lekarzy spec. dla
      chorych ,ktorzy nie mogą czekać w jakiś dziwnych kolejkach,wymyślono
      coś na co nie wpadły wladze w prl.Bo mogły też zastosować taki sposob
      gdy ludzie przychodzili do sklepu np.mięsnego,a tu pani sklepowa z
      uśmiechem na twarzy odpowiada w taki sam sposób na jego nieprzyzwoite
      uwagi co do braku mięsa w sklepie.Jednak jest postęp.nie ma co.
    • Gość: zut Na pierwszej linii IP: *.77.classcom.pl 28.04.10, 20:49
      Pani Redaktor,
      "załatwiać" coś - kogoś to kolokwializm, nie wypada używać tego typu
      wyrażeń w tak ciekawym artykule!
    • Gość: Wojtek Re: Na pierwszej linii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 21:22
      Dziwię sie autorce artykułu ,że go napisała .Przecież to
      właśnie Gazeta Wyborcza wmówiła pacjentom , ze wszystko im się należy
      już ,zaraz , natychmiast, pełna diagnostyka,badania full wypas.
      Niestety realia są diametralnie różne,a przewidywana prywatyzacja
      szpitali tylko problem zaostrzy.
    • uleksiu a może dość oszustwa pod nazwą nfz? 29.04.10, 00:11
      a może w końcu napisalibyście jakiś uczciwy artykuł o opiece zdrowotnej w Polsce?
      może warto by się zastanowić dlaczego łatwy dostęp do specjalistów mają
      wyłącznie: senatorowie, posłowie, pracownicy nfz i inni beneficjenci systemu?
      • cccykoria Re: a może dość oszustwa pod nazwą nfz? 29.04.10, 11:40
        uleksiu napisał:

        > a może w końcu napisalibyście jakiś uczciwy artykuł o opiece
        zdrowotnej w Polsc
        > e?
        > może warto by się zastanowić dlaczego łatwy dostęp do specjalistów
        mają
        > wyłącznie: senatorowie, posłowie, pracownicy nfz i inni
        beneficjenci systemu?

        Rozmawiajac z NFZ ,to zwalaja na lekarzy "jak ja Pani bym
        pokazala co lekarze robia itp" ,oczywiscie odp
        moja ,oczywiscie nie omieszkam wstapic ,jak bede przejazdem
        w miescie X..Szkoda ,ze nie zapisalam nazwiska..

        Skoro NFZ ustala limity ,to dlaczego nie mialam zadzwonic o
        pomoc niech glowia sie...
    • uleksiu Re: Na pierwszej linii 29.04.10, 00:24
      optyk26 - do swojej żony tez się zwracasz per "suka" jak mniemam?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka