ka.rp
05.01.11, 18:50
Dolnoślązacy jeżdżą do Czech żeby leczyć oczy, zęby, a także kupować niektóre lekarstwa. U południowych sąsiadów niektóre usługi medyczne są po prostu o wiele tańsze. Tak jest przede wszystkim z lekarstwami. Niektóre kosztują nawet o 50 proc. mniej niż u nas.
Potwierdzają to m.in. funkcjonariusze straży granicznej, którzy z racji swojego zawodu znają aktualne ceny u naszych południowych sąsiadów. Zresztą, z czeską policją pełnią wspólne patrole.
- Polacy kupują w czeskich aptekach większość leków na receptę - mówi Beata Kreft z Sudeckiego Oddziału Straży Granicznej. Korzystnie można kupić m.in. aspirynę, ale też szczepionki dla dzieci na pneumokoki i meningokoki. Za leki tej samej firmy w Czechach zapłacimy ok. 170 zł, podczas gdy w Polsce kosztują ponad 300 zł.
Dużym powodzeniem cieszą się też usługi czeskich stomatologów, ortodontów i okulistów. Krzysztof Karwowski, dyrektor biblioteki w Radkowie, skorzystał z różnicy w cenach, gdy jeździł do dentysty ze swoją córką. Co prawda było to parę lat temu, ale - jak twierdzi - dzisiaj różnice w cenach są nadal dla Polaków korzystne. Także sam przebieg wizyty u czeskiego doktora wygląda nieco inaczej.
- Przede wszystkim trzeba pamiętać o zabraniu ze sobą kapci, bo tam przed wejściem do gabinetu trzeba zdjąć buty - opowiada.
Z porad czeskich specjalistów korzystają przede wszystkim Polacy pracujący w tym kraju lub osoby mieszkające blisko granicy. Wszyscy podkreślają fachowość tamtejszych lekarzy. Poza tym nie narzekają na kolejki, a za wizyty można płacić złotówkami. I tak za wizytę u czeskiego stomatologa zapłacimy ok. 60 zł, podczas gdy u nas trzeba dać około 100 zł. Cena leczenia zębów też jest korzystna. Plomba kosztuje ok. 70 zł. Podobnie jest w przypadku okulisty. Za wizytę zapłacimy ok. 70 zł.
- Taniej to nie znaczy gorzej. Czescy doktorzy leczą naprawdę świetnie, a przy tym są bardzo mili - mówi Monika Kasprzak, która pracuje w jednej z firm w Nachodzie.
Czy czescy doktorzy są dużą konkurencją dla naszych? Jacek Krakowiak, właściciel Przychodni Pro-Diagno w Kłodzku, twierdzi, że nie.
- Słyszałem, że Polacy jeżdżą się leczyć do Czechów. Na wykonanie niektórych badań, na przykład rezonansu magnetycznego, nie trzeba tam długo czekać. Ale czy jest to dla nas konkurencja? Sądzę, że nie - mówi dr Krakowiak.
biznes.onet.pl/dolnoslazacy-lecza-sie-w-czechach--bo-taniej,20138,4097891,1,prasa-detal