pct3
12.06.12, 08:58
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35825,11912632,Krakow_oczami_gosci__Dlaczego_ludzie_sie_tu_nie_usmiechaja_.html
Wczoraj podczas meczu Francja - Anglia strefa kibica w Krakowie świeciła pustkami. I tak jest codziennie.
I super! Odetchnęli pracownicy krakowskich szpitali.
Byli tacy, co wieszczyli Armagedon.
Co prawda nie zapomnę jak przy pełnej mobilizacji na przyjazd papieża na Błonia, z miliona (!) uczestników zgromadzenia na Błoniach do szpitala trafiły 2 (!) osoby po zasłabnięciu, no ale wiadomo że 30 tys kibiców może być znacznie gorsze niż milion pielgrzymów.
Na szczęście okazało się że nie 30, a może 5 tysięcy.
Zmierzam do tego, że na takich imprezach nie da się zarobić (a już na pewno jeśli się jest miastem - organizatorem: straty z miesięcznego paraliżu miasta przebijają wielokrotnie efemeryczne i chwilowe zyski hotelarzy i restauratorów). Skoro nie da się zarobić (bo nie jest "zarobkiem" miasta to że ktoś jednego dnia sprzedał 1000 kiełbasek, a na ogół sprzedaje 15), to niech przynajmniej będzie święty spokój - i tak na razie jest w Krakowie.
Ludzie się nie uśmiechają, kur.wa.
A do czego mają się uśmiechać?
Pacjenci i lekarze do ustawy refundacyjnej?
Kierowcy i wykonawcy budów do autostrady A1, gotowej do granicy z Czechami i czekającej na 2013, a może na 2014 rok na zakończenie wadliwego wiaduktu? Czy może do autostrady A4- rozgrzebanej zaraz za Krakowem w stronę Ukrainy, czy może do fragmentu Kraków-Niemcy, doskonale przejezdnego do czasu zamontowania kilku bramek poboru opłat?
A może krakowscy kierowcy mają się uśmiechać do obwodnicy S7 kończącej się między hurtowniami w polu, czy może do ulicy dwujezdniowej Lema kończącej się na płocie?
A może mieszkańcy Krakowa mają się uśmiechać bo nie mają miejsca dla dzieci w przedszkolach, a opiekunka kosztuje dla wielu tyle ile ich miesięczna pensja?
Czy może mamy się uśmiechać z powodu takiego że mamy tak świetny rząd?
A może z powodu że mamy tak cudowną opozycję?
Doprawdy, wiele jest powodów do radości w Krakowie i w Polsce.
Obcokrajowcy: my jesteśmy zrodzeni duchowo z Ciorana i pomniejszych polskich wieszczo-męczenników. My się na ten świat nie prosiliśmy (natomiast- już tu postawieni bez naszej woli, wyrastaliśmy w świecie wartości gdzie człowiekowi wdrukowuje się, że ewentualne samobójstwo jest najgorszym złem, więc po prostu wyjścia nie ma: trzeba żyć, a życie gó...ane).
Włosko-hiszpańsko-greckie uśmiechanie się do wiecznego słońca ("na polu samo rośnie") rozumiemy i podziwiamy. Ale to nie my.
Na razie uśmiecham się bo na dyżurze nie było NIKOGO pijanego!!!!!
Niech żyje pusta strefa kibica. Niech żyją kibice idący grzecznie po meczu spać!
"Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązywane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy."
A. Einstein
Oznaczać to także może, że jest oczekiwaniem cokolwiek nieracjonalnym oczekiwanie umiejętności wyleczenia pacjenta przez lekarza, który ledwie zdiagnozował problem.