gaja3
12.07.04, 09:19
Śledzę prace sejmowej "komisji" dotyczące nowej ustawy o NFZ i włos mi się na
głowie jeży. Przede wszystkim dlatego, że o zagadnieniach czysto finansowo-
organizacyjnych dyskutują przede wszystkim lekarze, którzy znają się na tym
jak kura na pieprzu. Ich jedyną rolą powinno być ustalenie "katalogu
negatywnego", a więc wykazu usług, które nie będą pokrywane z naszych składek
zdrowotnych, np. geriatria, operacje kosmetyczne (poza będącymi wynikiem
innych zabiegów lekarskich lub wypadków)leczenie snatoryjne zamiast urlopu w
droższych ośrodkach wypoczynkowych itp.
Generalnie, nasza służba zdrowia jest chora, bo zajmują się nią "fachowcy",
czyli lekarze, a nie specjaliści od finansów i zarządzania. Tam, gdzie
decydujący o danym procesie jest pieniądz, tam kierownictwo powinno spoczywać
w rękach ludzi znających się na zarządzaniu, organizacji i finansach, anie
ludzi, którzy byli kształceni w zakresie leczenia innych, a ich znajomość
finansów sprowadza się do brania do własnej kieszeni za "przyspieszenie"
zabiegu lub badania, za tytuł naukowy (moja mama zawsze mówiła, że najgorsze,
co może być, to operowanie przez docenta lub profesora, a miała
doświadczenie, gdyż przeszła 12 różnych operacji) itp.
Podstawowe założenia do kompletnej restrukturyzacji służby zdrowia w naszym
kraju:
1) tworzy się publiczną i prywatną służbę zdrowia,
2) zatrudnieni w publicznej nie mają prawa do prowadzenia praktyk prywatnych
ani zatrudniania się lub posiadania udziałów w jakimkolwiek zakładzie
prywatnej służby zdrowia i na odwrót, to samo dotyczy współmałżonków i
członków najbliższej rodziny (do 5 stopnia pokrewieństwa włacznie),
3) ministrem zdrowia oraz członkiem ścisłego kierownictwa ministerstwa
zdrowia nie mogą być lekarze, członkowie rodzin lekarzy ani inne osoby w
jakikolwiek sposób związane ze służbą zdrowia i przemysłem farmakologicznym
(powyższe nie dotyczy naczelnego lekarza kraju i naczelnej pilęgniarki kraju),
4) wszelkie kwestie związane z płatnościami za szeroko pojętą opiekę
lekarską, z wyłączeniem usług i leków objętych "katalogiem negatywnym", są
finansowane przez NFZ oraz firmy ubezpieczeniowe, którym w tym celu pozwala
się na prowadzenie ubezpieczeń zdrowotnych,
5) osoby zawierające umowę z firmami ubezpieczeniowymi w zakresie ochrony
zdrowia są zwolnione od odprowadzania składki na ubezpieczenia zdrowotne w
ZUS w części odpowiadającej zakresowi usług, na które opiewa polisa w
zakresie nie objętym "katalogiem negatywnym",
6) dyrektorami szpitali i innych placówek publicznej służby zdrowia mogą być
wyłącznie osoby legitymujące się wykształceniem wyższym w zakresie ekonomii,
finansów, organizacji i/lub zarządzania, ich zastępcami d////s lecznictwa
mogą być wyłącznie osoby legitymujące się odpowiednim wykształceniem w
zakresie medycyny,
7) pracownik publicznej służby zdrowia nie może utrzymywać jakichkolwiek
kontaktów - służbowych ani prywatnych, z przedstawicielami firm
farmaceutycznych (obligatoryjny zapis nakazany ustawą do kodeksu etyki
lekarskiej).
Szczegółowe rozwiązania organizacyjne dotyczące organizacji publicznej służby
zdrowia powinna zawierać dyskutowana ustawa. Prywatna służba zdrowia powinna
działać na zasadavch finansowych określonych w ustawie "Prawo działalności
gospodarczej" i ustawie o spółkach prawa handlowego, przejmując od samorządów
lokalnych poszczególne placówki służby zdrowia za pełną odpłatnością (nie
martwcie się, lekarze mają dużo zachomikowanych pieniędzy i stać ich na to).
W ten sposób można wprowadzić jasność i jednoznaczność zagadnień
finansowania, kierowania i kontroli placówek służby zdrowia, a jednocześnie
próbować położyć jakąś tamę powszechnej w tej, pożal się Panie Boże, służbie
korupcji i łapownictwu.
Nota bene - podobne zasady należałoby wprowadzić w szkolnictwie, szczególnie
w MENiS.