Dodaj do ulubionych

dostają to co chcą

21.09.13, 12:06
w nieskończoność można snuć dywagacje o bezsensie wojny "system-pacjenci", o tym kto zaczął, kto nie potrafi przestać.
winni są po obu stronach.

taka oto historyjka: przychodzi pewien pan na dyżur NPL. Przynosi deklaracje wyboru lekarza POZ całej rodziny do POZ który działa w tym samym budynku co NPL. I od początku źle.
Pielęgniarka informuje go że w drodze wyjątku przyjmie deklaracje, choć lege artis nie powinna - to jest NPL, nie POZ, jedność miejsca to nie wszystko, data sobotnia nie może być datą przyjęcia deklaracji do POZ i tak dalej. Pan wykrzykuje, że godziny pracy POZ to nie dla niego bo on wtedy pracuje i nie może (pytanie, po ch.uj jasny składa zatem deklarację do POZ, no ale dobra).
Pan zapytuje z wyjściową i rosnącą irytacją w głosie - kto z lekarzy jest uprawniony do wystawiania recept na leki narkotyczne. Pielęgniarka nieco zdziwiona informuje, że po pierwsze pytanie o lekarzy POZ nie jest pytaniem do dyżurnej pielęgniarki NPL, po drugie -że ona nie ma takich informacji.
Włączam się do rozmowy, bo facet zaczyna być jawnie agresywny.
Mówię, że też jestem tylko lekarzem NPL i nie udzielę informacji o lekarzach POZ mieszczącego się w tym budynku w którym jest NPL, ale CO DO ZASADY każdy lekarz POZ powinien móc wystawić receptę na lek narkotyczny.
Pan na to - że nie każdy, a wie to od lekarza z Centrum Onkologii
A ja na to, że co do zasady każdy, a co realiów to już trzeba rozmawiać z danym lekarzem, no bo - na litość- z kim innym?
A pan na to, że kończy rozmowę ze mną bo nic nie wiem, a on idzie z deklaracjami gdzie indziej i że zadzwoni do dyrektora.

I teraz: kto zaczyna, kto nakręca, kto rozdmuchuje?

Co myśli pacjent?- zapewne - ale ich wyrolowałem, niech teraz drżą ze strachu, szef ich opieprzy i gów.no zobaczą moje deklaracje....

co my myślimy?- a zadzwoń se do dyrektora, potem sobie z panem dyrektorem Krzyśkiem siądziemy i pośmiejemy się z ludzi, a kasa... owszem, kasa jest potrzebna, ale 8 zł miesięcznie za globalne leczenie (i utrzymanie struktury POZ!) za tego pana, czyli gó...ane 100 zł rocznie, to nie jest kasa tylko jałmużna, i sądzę że niejeden lekarz wyjąłby i dał 100 zł żeby tylko takiego pacjenta nie musieć oglądać w gabinecie.

jak jest naprawdę? - ano dokładnie tak że system jest ustawiony tak by pacjentem żonglować i to jest realny dramat. Albo - w przypadku komplikujacego się lub tylko przedłużającego się schorzenia- "odesłać", albo - w razie finansowania prepaidowo-kapitacyjnego jak w POZ - nie płakać po odejściu "problemowego" pacjenta (czy raczej "klienta") bo POZ utrzmuje sie z groszowych jałmużn które tworzą wyłącznie dzięki efektowi skali jakikolwiek budżet, sto razy bardziej opłaca się nie mieć jednego czy dziesięciu pacjentów "problemowych" w sensie obsługowym, niż o nich zabiegać....

Odpowiedzi na pytanie: kto zaczął - prostej nie ma, ale chyba ani lekarze, ani pacjenci, tylko- twórcy systemu.
Kto wojnę podtrzymuje? ano- widać kto.
Obserwuj wątek
    • do.ki byłoby dobrze napisane 22.09.13, 08:07
      ...gdyby nie fatalny tytuł. Po polsku powinno być "dostają to, czego chcą". Tak jak Ty napisałeś, to rusycyzm.
      • pct3 Re: byłoby dobrze napisane 22.09.13, 11:10
        prawda. Ale widocznie to zaszłości - urodziłem się i wychowałem w okolicy Krakowa, na dawnej granicy zaborów rosyjskiego i austriackiego, ale jednak po rosyjskiej stronie.
        • klioes to niekoniecznie rusycyzm 24.09.13, 23:44
          dostaja ...kogo?co?
          biernik rzeczownikow niezywotnych rodzaju meskiego l. pojedynczej!

          aktualnie czestym bledem w polszczyznie jest uzywanie dopelniacza:
          czego?

          np. zamiast: wbijam gwozdz - wbijam gwozdzia... (brrr!)
          • do.ki owszem, to rusycyzm 25.09.13, 20:45
            Dostają to, czego chcą, bo chce się czegoś, a nie coś. Po rosyjsku chcenie idzie z biernikiem. A co/czego dotyczy czasownika "chcieć", a nie "dostawać" w omawianym zwrocie, i to do "chcieć" musi tu pasować przypadek.
            • klioes No nie wiem, chyba nie... 25.09.13, 22:06
              Chcesz cos (osiagnac)?
              :-)

              Natomiast inna sprawa jest z zaprzeczeniem:
              polszczyzna buduje je przez dopelniacz:
              Czego nie chcesz?

              A wiec prawidlowo: co chcesz?, czego nie chcesz?
              Bo zgodzisz sie chyba, ze pytanie:
              Czego chcesz? jest typowe dla NIEinteligentow?
              • do.ki dla paddierżki razgawora 26.09.13, 17:38
                upieram się przy swoim

                > Natomiast inna sprawa jest z zaprzeczeniem:
                > polszczyzna buduje je przez dopelniacz:
                > Czego nie chcesz?

                Nie tylko. Pytasz też (bez zaprzeczenia): czego chcesz, pacjencie? A nie "co chcesz?". Zresztą w rosyjskim podobnie, też z dopełniaczem.

                > A wiec prawidlowo: co chcesz?, czego nie chcesz?
                > Bo zgodzisz sie chyba, ze pytanie:
                > Czego chcesz? jest typowe dla NIEinteligentow?

                Nie zgodzę się. Pytanie "czego chcesz" jest właśnie poprawne. "Co chcesz" to chyba jakiś regionalizm.
                • do.ki Re: dla paddierżki razgawora 26.09.13, 17:40
                  portalwiedzy.onet.pl/140106,,,,chciec,haslo.html
                  • czego chcesz/ co chcesz ode mnie – niczego nie chcę/ nic nie chcę – obie konstrukcje są już uznawane za poprawne, przy czym druga dopuszczalna jest tylko w języku potocznym; lepiej się jej jednak wystrzegać, bo wciąż przez wielu językoznawców i miłośników poprawnej polszczyzny postrzegana jest jako błędna, a na pewno – niestaranna.

                  QED
                  • st.lucas "Czego chcesz od nas, Panie... 26.09.13, 21:56
                    za twe hojne dary?
                    Czego za dobrodziejstwa, ktorych nie zna miary?"

                    Tak pisal oczywiscie Jan Kochanowski. Pozdrawiam.
                  • mniania Re: dla paddierżki razgawora 27.09.13, 14:42
                    Ja chyba snie, do.ki. Czlowiek pisze saznistego maila o zjawisku, a Ty sie czepiasz jego bledow interpunkcyjnych???? LOL. Twoje uwagi na temat pisowni zabieraja czytajacym czas, bo traca go na takie irrelewantne uwagi. Kapelusz z glowy dla autora tego watku - masz cierpliwosc jeszcze przyznawac racje, ze to rusycyzm - nie rusycyzm i robisz to bardzo kulturalnie. Aha - do.ki blagam o wybaczenie, ze u mnie nie ma zadnych polskich znakow. Nie jestem w stanie ich pisac zza granicy.
                    • st.lucas Nie, szanowna Pani... 27.09.13, 15:38
                      mniania napisała:

                      > Ja chyba snie, do.ki. Czlowiek pisze saznistego maila o zjawisku, a Ty sie czep
                      > iasz jego bledow interpunkcyjnych???? LOL.

                      Myli Pani interpunkcje z gramatyka.

                      >Twoje uwagi na temat pisowni zabiera
                      > ja czytajacym czas, bo traca go na takie irrelewantne uwagi. Kapelusz z glowy d
                      > la autora tego watku - masz cierpliwosc jeszcze przyznawac racje, ze to rusycyz
                      > m - nie rusycyzm i robisz to bardzo kulturalnie. Aha - do.ki blagam o wybaczeni
                      > e, ze u mnie nie ma zadnych polskich znakow. Nie jestem w stanie ich pisac zza
                      > granicy.

                      I to jest wlasnie interpunkcja...
                      • snajper55 Re: Nie, szanowna Pani... 02.10.13, 13:25
                        st.lucas napisał:

                        > Aha - do.ki blagam o wybaczenie, ze u mnie nie ma zadnych polskich znakow. Nie jestem w > stanie ich pisac zza granicy.
                        >
                        > I to jest wlasnie interpunkcja...

                        Nie, to nie jest interpunkcja.

                        interpunkcja «zasady użycia znaków przestankowych w piśmie; też: stawianie tych znaków lub te znaki»

                        Masz ciekawą skłonność do zmieniania znaczeń dość popularnych wyrazów, takich jak honorarium czy interpunkcja .

                        S.
                    • do.ki Re: dla paddierżki razgawora 27.09.13, 22:22
                      > Ja chyba snie, do.ki. Czlowiek pisze saznistego maila o zjawisku, a Ty sie czep
                      > iasz jego bledow interpunkcyjnych???? LOL

                      Bo z meritum nie ma co dyskutować. Ma rację i tyle w temacie.

                      Aha - do.ki blagam o wybaczeni
                      > e, ze u mnie nie ma zadnych polskich znakow. Nie jestem w stanie ich pisac zza
                      > granicy.

                      Jesteś w stanie, tylko ci się nie chce. Jak to jest, że ja jakoś zza granicy mogę skonfigurować swoją klawiaturę, a ty nie? I to francuską AZERTY? Dla chcącego nic trudnego.
    • sreberko112 Re: dostają to co chcą 22.09.13, 18:25
      No cóż, to daje się odczuć, że dla lekarzy najlepszy pacjent to pacjent NIEOBECNY nawet kiedy jest chory. Niech sobie radzi sam, tylko w takiej sytuacji nawet te 8 zł to i tak za dużo za nicnierobienie.


      pct3 napisał:


      > taka oto historyjka: przychodzi pewien pan na dyżur NPL. Przynosi deklaracje wy
      > boru lekarza POZ całej rodziny do POZ który działa w tym samym budynku co NPL.

      Przyszedł, bo jeszcze wierzył, że może tym razem trafi dobrze. To chyba wyraz zaufania, że przyniósł deklaracje całej rodziny.


      > I od początku źle.
      > Pielęgniarka informuje go że w drodze wyjątku przyjmie deklaracje, choć lege ar
      > tis nie powinna - to jest NPL, nie POZ, jedność miejsca to nie wszystko, data s
      > obotnia nie może być datą przyjęcia deklaracji do POZ i tak dalej. Pan wykrzyku
      > je, że godziny pracy POZ to nie dla niego bo on wtedy pracuje i nie może (pytan
      > ie, po ch.uj jasny składa zatem deklarację do POZ, no ale dobra).

      A gdzie ma do h... pana złożyć deklarację, jak jest chory?


      > Pan zapytuje z wyjściową i rosnącą irytacją w głosie - kto z lekarzy jest upraw
      > niony do wystawiania recept na leki narkotyczne. Pielęgniarka nieco zdziwiona i
      > nformuje, że po pierwsze pytanie o lekarzy POZ nie jest pytaniem do dyżurnej pi
      > elęgniarki NPL, po drugie -że ona nie ma takich informacji.
      > Włączam się do rozmowy, bo facet zaczyna być jawnie agresywny.
      > Mówię, że też jestem tylko lekarzem NPL i nie udzielę informacji o lekarzach PO
      > Z mieszczącego się w tym budynku w którym jest NPL, ale CO DO ZASADY każdy leka
      > rz POZ powinien móc wystawić receptę na lek narkotyczny.
      > Pan na to - że nie każdy, a wie to od lekarza z Centrum Onkologii
      > A ja na to, że co do zasady każdy, a co realiów to już trzeba rozmawiać z danym
      > lekarzem, no bo - na litość- z kim innym?

      Ma chodzić po wszystkich lekarzach i pytać który mu łaskawie wypisze potrzebne leki?


      > A pan na to, że kończy rozmowę ze mną bo nic nie wiem, a on idzie z deklaracjam
      > i gdzie indziej i że zadzwoni do dyrektora.
      >
      > I teraz: kto zaczyna, kto nakręca, kto rozdmuchuje?
      >
      > Co myśli pacjent?- zapewne - ale ich wyrolowałem, niech teraz drżą ze strachu,
      > szef ich opieprzy i gów.no zobaczą moje deklaracje....
      >
      > co my myślimy?- a zadzwoń se do dyrektora, potem sobie z panem dyrektorem Krzyś
      > kiem siądziemy i pośmiejemy się z ludzi, a kasa... owszem, kasa jest potrzebna,
      > ale 8 zł miesięcznie za globalne leczenie (i utrzymanie struktury POZ!) za teg
      > o pana, czyli gó...ane 100 zł rocznie, to nie jest kasa tylko jałmużna, i sądzę
      > że niejeden lekarz wyjąłby i dał 100 zł żeby tylko takiego pacjenta nie musieć
      > oglądać w gabinecie.

      No widzisz, zamiast się śmiać z chorych ludzi nie prościej byłoby mu udzielić odpowiedzi, do którego lekarza ma się udać po potrzebne leki?


      > jak jest naprawdę? - ano dokładnie tak że system jest ustawiony tak by pacjente
      > m żonglować i to jest realny dramat. Albo - w przypadku komplikujacego się lub
      > tylko przedłużającego się schorzenia- "odesłać", albo - w razie finansowania pr
      > epaidowo-kapitacyjnego jak w POZ - nie płakać po odejściu "problemowego" pacjen
      > ta (czy raczej "klienta") bo POZ utrzmuje sie z groszowych jałmużn które tworzą
      > wyłącznie dzięki efektowi skali jakikolwiek budżet, sto razy bardziej opłaca s
      > ię nie mieć jednego czy dziesięciu pacjentów "problemowych" w sensie obsługowym
      > , niż o nich zabiegać....

      Uważasz, że pomogłeś temu pacjentowi udzielając odpowiedzi na jego pytanie? Toż z palca sobie nie wyssał że nie każdy lekarz może wypisać takie leki, podziękuj koledze po fachu a nie warcz na bogu ducha winnego pacjenta.

      Powtarzam: dla was lekarzy najlepszy pacjent to taki, który nie przychodzi wcale, a jak jest chory, to niech sobie radzi sam. Jest net, gdzie kwitnie handel lekami, więc niech doopy nie zawraca. Tylko za co te 8 zł na miesiąc za każdego Polaka w tym kraju (robią się miliony, grube miliony).
      • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 22.09.13, 21:47
        sreberko112 napisał:

        > No cóż, to daje się odczuć, że dla lekarzy najlepszy pacjent to pacjent NIEOBEC
        > NY nawet kiedy jest chory. Niech sobie radzi sam, tylko w takiej sytuacji nawet
        > te 8 zł to i tak za dużo za nicnierobienie.

        No ależ to oczywiste, że najlepszy pacjent to taki, który "nadzieńdobry" doktora opier.doli albo da w mordę. Tak wiemy, wiemy. Co prawda w innym miejscu ochroniarz wziąłby delikwenta za łachmany i pożegnał kopnięciem, ale u doktora jest przecież na miejscu pokazać kto tu rządzi.

        > Przyszedł, bo jeszcze wierzył, że może tym razem trafi dobrze. To chyba wyraz z
        > aufania, że przyniósł deklaracje całej rodziny.

        No przecież. A wniosek o pożyczkę w banku składa u kosmetyczki, bo gabinet jest przecież w tym samym budynku. Jakież to proste.

        > A gdzie ma do h... pana złożyć deklarację, jak jest chory?

        Do psychiatry nie trzeba deklaracji, ani skierowania. Jeśli chciał złożyć deklarację do POZ, to chyba w POZ a nie w NPL.

        > Ma chodzić po wszystkich lekarzach i pytać który mu łaskawie wypisze potrzebne
        > leki?

        Jak już złoży deklarację w POZ to niech się pyta w POZ. NPL nie jest od wystawiania recept na narkotyki.

        > No widzisz, zamiast się śmiać z chorych ludzi nie prościej byłoby mu udzielić o
        > dpowiedzi, do którego lekarza ma się udać po potrzebne leki?

        Tak się niestety kończy szukanie JAKIEGOŚ a nie ODPOWIEDNIEGO lekarza. Lekarzowi NPL nic do wypisywania leków narkotycznych i nic do informowania o lekarzach POZ. Ale to widać za trudne do zrozumienia. Łatwiej na doktorów nabluzgać.

        > Uważasz, że pomogłeś temu pacjentowi udzielając odpowiedzi na jego pytanie?

        Uważasz, że pan (żaden pacjent) pytał właściwej osoby?
        Uważasz, że lekarz ma udzielić odpowiedzi na każde zadane pytanie, również wtedy gdy NIE DOTYCZY ono zakresu jego obowiązków? Na jakiej podstawie?

        > To
        > ż z palca sobie nie wyssał że nie każdy lekarz może wypisać takie leki, podzięk
        > uj koledze po fachu a nie warcz na bogu ducha winnego pacjenta.

        Więc niech pan zapyta się lekarza z centrum onkologii który lekarz z zasady nie może wydać recepty na narkotyki. I niech się spyta lekarza z centrum onkologii dlaczego lekarze z centrum nie zadbali o odpowiednie leczenie przeciwbólowe. W centrum nie ma nikogo kto zajmuje się leczeniem paliatywnym ???

        > Powtarzam: dla was lekarzy najlepszy pacjent to taki, który nie przychodzi wcal
        > e, a jak jest chory, to niech sobie radzi sam. Jest net, gdzie kwitnie handel l
        > ekami, więc niech doopy nie zawraca. Tylko za co te 8 zł na miesiąc za każdego
        > Polaka w tym kraju (robią się miliony, grube miliony).

        Odpowiadam. Dla was pacjentów najlepszy lekarz to taki, który robi wszystko pod wasze dyktando, wszystko jedno czy leży to w jego zakresie obowiązków i kompetencji czy nie. I jak ma powołanie, to ma robić za darmo. NPL NIE JEST od wypisywania narkotyków, tak jak SOR-y NIE SĄ od przyjmowania palantów, którzy od 3 tygodni myśleli i w środku nocy wymyślili, że jednak trzeba by pójść do lekarza, a jak juz przyszli, to doktor ma latać jak z piórem, po Jaśnie Pan pacjent(lant) łaskawie się w SORze zjawił.
        Konkluzja wywodu PTC3 jest taka, że jak jakiś palant uważa, że za 8 złotych doktor ma się pos.rać ze szczęścia, to niech palant zbiera swoje 8 złotych i spada na drzewo.
        • low.sodium Re: dostają to co chcą 22.09.13, 23:08
          Divide et impera...polscy decydenci opanowali to w stopniu doskonalym. Maluczcy skacza sobie do gardel, wielcy nie musza robic nic.
          • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 23.09.13, 09:01
            Radko się z tobą zgadzam ale tym razem jak najbardziej. Tak to działa od lat.
            Tyle, że w opisywanej sytuacji pacjent powinien usłyszeć, "z deklaracjami zapraszamy w poniedziałek do POZ" zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ale jak się ma miękkie serce ...
            • low.sodium Re: dostają to co chcą 25.09.13, 18:13
              0.9_procent napisał:

              > Radko się z tobą zgadzam ale tym razem jak najbardziej. Tak to działa od lat.

              Hmm...szkoda, ze strony (przynajmniej ta uwazajaca sie za madrzejsza) nie wyciaga wnioskow. Szczur by sie czegos nauczyl.
        • sreberko112 Re: dostają to co chcą 22.09.13, 23:20
          Gość miał problem, i z problemem został zostawiony bez żadnej wskazówki, przez ludzi którzy być może nie byli tymi do których powinien się udać docelowo ale jednak z branży. Pacjent nie jest winny że są mu udzielane sprzeczne informacje. Mogę zrozumieć jego zdenerwowanie w takiej sytuacji, a nawet agresję wynikającą z bezsilności, podczas gdy są mu potrzebne leki i to raczej nie za 3 miesiące tylko już.


          > Do psychiatry nie trzeba deklaracji, ani skierowania. Jeśli chciał złożyć dekla
          > rację do POZ, to chyba w POZ a nie w NPL.

          Wtedy pracuje. Jak większość normalnych ludzi. I rzeczywiście godziny pracy poz nie są dla pracujących, czasem każdy potrzebuje recepty to co urlop ma brać? A np na śmieciówkach nawet urlop ludziom nie przysługuje, taka prawda. Nie mogliby lekarze pracować chociaż raz w tygodniu w późniejszych godzinach? Szkoda wam wolego popołudnia a pacjent niech się buja!



          > Jak już złoży deklarację w POZ to niech się pyta w POZ. NPL nie jest od wystawi
          > ania recept na narkotyki.

          No dobrze. Przyjmijmy że gość wziął urlop, złożył deklaracje i trafia znowu na lekarza który mu mówi to samo co tamten (że nie wypisze bo nie każdy lekarz może). Ile razy pacjent może składać nowe deklaracje żeby szukać dalej, bo zdaje się raz w roku, potem pobierane są opłaty a przypomnę że pewnie czas gra rolę w jego sytuacji.



          > Tak się niestety kończy szukanie JAKIEGOŚ a nie ODPOWIEDNIEGO lekarza. Lekarzow
          > i NPL nic do wypisywania leków narkotycznych i nic do informowania o lekarzach
          > POZ. Ale to widać za trudne do zrozumienia. Łatwiej na doktorów nabluzgać.

          A skąd pacjent ma wiedzieć, który lekarz będzie odpowiedni do wypisania potrzebnej recepty?


          > > Uważasz, że pomogłeś temu pacjentowi udzielając odpowiedzi na jego pytan
          > ie?
          >
          > Uważasz, że pan (żaden pacjent) pytał właściwej osoby?

          Raczej tak. Spytał lekarza kto mu wypisze potrzebną receptę, bo powiedziano mu że nie każdy. Miał spytać krawca czy panią stojącą na bazarku z pietruszką? (w poz nie mógł bo pracuje)


          > Uważasz, że lekarz ma udzielić odpowiedzi na każde zadane pytanie, również wted
          > y gdy NIE DOTYCZY ono zakresu jego obowiązków? Na jakiej podstawie?

          Na takiej podstawie że człowiek chory potrzebuje recepty i jest odsyłany od annasza do kajfasza oraz na takiej postawie że wymaga tego wrażliwość i kultura osobista. Spytał w końcu lekarza a nie fryzjerkę, więc nie spierałabym się że adres nieodpowiedni.



          > Więc niech pan zapyta się lekarza z centrum onkologii który lekarz [b]z zasady[
          > /b] nie może wydać recepty na narkotyki. I niech się spyta lekarza z centrum on
          > kologii dlaczego lekarze z centrum nie zadbali o odpowiednie leczenie przeciwbó
          > lowe. W centrum nie ma nikogo kto zajmuje się leczeniem paliatywnym ???

          Tak tak powinien tam wrócić i zapytać bo pewnie cierpi też na nadmiar wolnego czasu, po czym szukać dalej.




          > Odpowiadam. Dla was pacjentów najlepszy lekarz to taki, który robi wszystko pod
          > wasze dyktando, wszystko jedno czy leży to w jego zakresie obowiązków i kompet
          > encji czy nie. I jak ma powołanie, to ma robić za darmo. NPL NIE JEST od
          > wypisywania narkotyków, tak jak SOR-y NIE SĄ od przyjmowania palantów,
          > którzy od 3 tygodni myśleli i w środku nocy wymyślili, że jednak trzeba by pójś
          > ć do lekarza, a jak juz przyszli, to doktor ma latać jak z piórem, po Jaśnie Pa
          > n pacjent(lant) łaskawie się w SORze zjawił.
          > Konkluzja wywodu PTC3 jest taka, że jak jakiś palant uważa, że za 8 złotych dok
          > tor ma się pos.rać ze szczęścia, to niech palant zbiera swoje 8 złotych i spada
          > na drzewo.

          Nigdy żaden lekarz nie zrobił niczego za darmo dla pacjenta.
          Zawsze są to godziny pracy za które pacjent płaci albo prywatnie albo płaci składkę zdrowotną, której część NFZ przeznacza na lekarza poz.
          Nie wprowadzaj zamętu. Dodatkowo jak pracujecie, to wola o pomstę do nieba. Łaskę wielką robicie i oczekujecie płaszczenia się żeby mu tą receptę wypisać. Wszystkie leki powinny być bez recepty, bo tylko utrudniacie dostęp ludziom potrzebującym.
          • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 23.09.13, 08:38
            sreberko112 napisał:

            > Gość miał problem, i z problemem został zostawiony bez żadnej wskazówki,

            Gość miał problem i postanowił go rozwiązać po najmniejszej linii oporu. A że wybrał złe rozwiązanie to efekt był taki jak wybrane rozwiązanie.

            > przez
            > ludzi którzy być może nie byli tymi do których powinien się udać docelowo ale j
            > ednak z branży.

            Co to znaczy "przez ludzi z branży"? Uważasz, że mogę dowolnego inżyniera zapytać o dowolny problem techniczny, albo księgową w zakładzie pracy zapytać o warunki kredytu w banku? W końcu przecież jest ekonomistką, liczy kasę to właściwie jest z branży. Pewnie wszyscy mieliby mnie za idiotę. Ale pytać dowolnego doktora "bo jest z branży" to już OK. Jak pisałem - do psychiatry bez skierowania.

            > Pacjent nie jest winny że są mu udzielane sprzeczne informacje.

            A kto mu udzielił sprzecznych informacji? Co do zasady każdy lekarz może wypisać leki narkotyczne - prawda. Wypisują ci, którzy wystąpili o odpowiednie druki recept - prawda. Jeśli pacjent zapyta się właściwego lekarza otrzyma satysfakcjonującą odpowiedź.

            > Mogę zrozumieć jego zdenerwowanie w takiej sytuacji, a nawet agresję wynikając
            > ą z bezsilności, podczas gdy są mu potrzebne leki i to raczej nie za 3 miesiące
            > tylko już.

            Tak k.urwa. Pacjent może wpier.dolic doktorowi, bo się zdenerwował. Taa, słyszałem już wielokrotnie. Niech się zdenerwuje na policjanta, to wyląduje na dołku. Ale na lekarza, no przecież oczywiste. Jak pisałem w poprzednim poście - dobry lekarz to taki, który natychmiast spełnia każde życzenie pacjenta, nawet jeśli jego(pacjenta) życzenie jest zupełnie nieuzasadnione.
            Jeszcze raz, bo widać nie dotarło. NPL NIE JEST od wypisywania leków narkotycznych.

            > Wtedy pracuje. Jak większość normalnych ludzi. I rzeczywiście godziny pracy poz
            > nie są dla pracujących, czasem każdy potrzebuje recepty to co urlop ma brać? A
            > np na śmieciówkach nawet urlop ludziom nie przysługuje, taka prawda. Nie mogli
            > by lekarze pracować chociaż raz w tygodniu w późniejszych godzinach? Szkoda wam
            > wolego popołudnia a pacjent niech się buja!

            To niech powie w urzędzie miejskim, gminnym, albo w banku, żeby mu otwarli placówkę w sobotę, bo "on pracuje". Śmiech się będzie niósł wiele kilometrów.
            POZ jest czynny zwykle do 18tej. Ale jak się komuś nie chce, to gorzej jakby nie mógł.

            > No dobrze. Przyjmijmy że gość wziął urlop, złożył deklaracje i trafia znowu na
            > lekarza który mu mówi to samo co tamten (że nie wypisze bo nie każdy lekarz moż
            > e).
            > Ile razy pacjent może składać nowe deklaracje żeby szukać dalej, bo zdaje s
            > ię raz w roku, potem pobierane są opłaty a przypomnę że pewnie czas gra rolę w
            > jego sytuacji.

            Lekarz w POZ udzieli mu właściwej informacji. I albo on albo inny lekarz z POZ wypisze receptę. I żadnej dodatkowej deklaracji nie będzie musiał składać. A jeśli złoży, to - jak pisał pct3 - lekarze odetchną z ulgą.

            > A skąd pacjent ma wiedzieć, który lekarz będzie odpowiedni do wypisania potrzeb
            > nej recepty?

            Taaa. Skąd pacjent ma wiedzieć że deklaracje do POZ składa się w POZ? Szczególnie jak wziął sobie do serca bajkę o kaczce-dziwaczce. Napiszę krótko. Gdyby pacjent za wypisanie takiej recepty w NPL musiał zapłacić, a w NFZ usłyszałby że refundacji nie będzie bo za jego fanaberie NFZ płacić nie zamierza, to doskonale wiedziałby gdzie pójść. Podobnie z pacjentami SORów. A, że pacjenci uważają, że wszystko im się należy i to natychmiast, to później "są zdenerwowani".

            > > Uważasz, że pan (żaden pacjent) pytał właściwej osoby?
            >
            > Raczej tak. Spytał lekarza kto mu wypisze potrzebną receptę, bo powiedziano mu
            > że nie każdy. Miał spytać krawca czy panią stojącą na bazarku z pietruszką? (w
            > poz nie mógł bo pracuje)

            Powyżej pisałem o dowolnym inżynierze, albo dowolnym ekonomiście ("ludzie z branży"). Ciekaw jestem twojej odpowiedzi. Bo skoro można zapytać dowolnego lekarza, to dlaczego nie dowolnego inżyniera czy ekonomistę. No, zobaczymy co napiszesz boCHaterze.

            > > Uważasz, że lekarz ma udzielić odpowiedzi na każde zadane pytanie, równie
            > ż wted
            > > y gdy NIE DOTYCZY ono zakresu jego obowiązków? Na jakiej podstawie?
            >
            > Na takiej podstawie że człowiek chory potrzebuje recepty i jest odsyłany od an
            > nasza do kajfasza oraz na takiej postawie że wymaga tego wrażliwość i kultura o
            > sobista. Spytał w końcu lekarza a nie fryzjerkę, więc nie spierałabym się że ad
            > res nieodpowiedni.

            Ano na takiej, że zarówno lekarz, jak i pacjent mają przestrzegać ustalonych zasad. Ukaranie przez NFZ lekarza wzbudza wśród pacjentów wręcz radość, że się wrednemu doktorowi dostało (widać to wyraźnie na forach), jeśli zasad nie przestrzega pacjent - oj to wtedy "skąd biedny pacjent miał wiedzieć". Piękne.


            > Tak tak powinien tam wrócić i zapytać bo pewnie cierpi też na nadmiar wolnego c
            > zasu, po czym szukać dalej.

            A niby po co miałby wrócić? Przecież jak już w centrum onkologii był to się było zapytać jak ma wyglądać dalsze leczenie. chyba, że usłyszał że w POZ, a trafił do NPL. To niech idzie po receptę do NFZ, w końcu skrót tej instytucji też ma trzy literki.

            > Nigdy żaden lekarz nie zrobił niczego za darmo dla pacjenta.

            BO medycyna to biznes - jak usłyszałem od mojego kolegi, lekarza w USA.
            Bo lekarze także nic nie dostają za darmo i za wszystko muszą płacić, często zresztą 'specjalne wyższe składki dla konowałów'.

            > Zawsze są to godziny pracy za które pacjent płaci albo prywatnie albo płaci skł
            > adkę zdrowotną, której część NFZ przeznacza na lekarza poz.

            A, tak. Te miliony o których pisałeś. Zastanawiające jest tylko że żaden elektryk, hydraulik, mechanik samochodowy, malarz, fryzjer, czy kosmetyczka nie chcą się schylić po te "miliony" i każdy z nich na propozycję dowolnej ilości usług w zamian za 8 złotowy abonament popuka się w czoło.

            > Nie wprowadzaj zamętu. Dodatkowo jak pracujecie, to wola o pomstę do nieba. Łas
            > kę wielką robicie i oczekujecie płaszczenia się żeby mu tą receptę wypisać. Wsz
            > ystkie leki powinny być bez recepty, bo tylko utrudniacie dostęp ludziom potrze
            > bującym.

            Nie, to tobie się wydaje, że za 8 złotych lekarz ma się posikać ze szczęścia i być na każde zawołanie w dowolnym momencie. Za takie same 8 złotych za które wymienieni przeze mnie fachowcy uśmiechną się z politowaniem.
            • klioes Niepelny procencie jestes niezrownany! 24.09.13, 23:53
              A swoja droga tak dlugo jak nie beda placic,
              tak dlugo beda roic, ze "wszystko sie nalezy"
              i beda mylic lekarzy z urzedniczynami na poczcie,
              i beda umierac...

              I prawde mowiac, beda SLUSZNIE umierac.
              • 0.9_procent Re: Niepelny procencie jestes niezrownany! 25.09.13, 21:32
                Bo socjalizm w medycynie ma się świetnie.
                "Uśmiech pacjenta najlepszą zapłatą" - socjalistyczny slogan wiecznie żywy. Jak Lenin. Szkoda tylko, że w sklepie mój uśmiech jakoś za zapłatę nie wystarcza.
                I żywy także w świadomości lekarzy, idących na rękę "biednemu pacjentowi" a przy okazji naginając, czy też otwarcie łamiąc zasady. I jakoś nie dociera do świadomości lekarzy/pielęgniarek, że pacjent tego nie doceni, tylko potraktuje jak zas.rany obowiązek, a jak nie dostanie tego co chce, to w lepszym wypadku zrobi awanturę, w gorszym przejdzie do rękoczynów.
                Widać to wyraźnie na przykładzie podanym przez pct3. Gdyby facet usłyszał, że z deklaracjami ma się zgłosić w godzinach urzędowania POZ, dyskusji o receptach w ogóle by nie było. Ale "drodze wyjątku przyjmie deklaracje, choć lege artis nie powinna". PO CO ??? Ja to zrozumiałem już dawno temu, kiedy panienka w banku zamknęła mi drzwi przed nosem pokazując palcem na zegarek. W miała głęboko w d.upie czy przelew który chcę zlecić jest dla mnie życiową sprawą czy nie. Jeśli był życiową sprawą, to moim a nie jej interesem było przyjść w godzinach pracy banku - tyle.
                Tak długo jak lekarze będą "w drodze wyjątku" robili rzeczy których robić nie powinni, tak długo jak pacjent będzie wiedział, że wystarczy na doktora nawrzeszczeć by uzyskać to co się chce, bo lekarz "nie będzie zaostrzał konfliktu", tak długo nic się nie zmieni.
                • klioes Re: Niepelny procencie jestes niezrownany! 25.09.13, 22:07
                  Zgadzam sie, lekarze powinni twardo roscic.
                  Brak tej "twardosci" to brak profesjonalizmu.
            • sreberko112 Re: dostają to co chcą 28.09.13, 15:03
              0.9_procent napisał:

              > Gość miał problem i postanowił go rozwiązać po najmniejszej linii oporu. A że w
              > ybrał złe rozwiązanie to efekt był taki jak wybrane rozwiązanie.

              Nie wiem czy po najmniejszej, ale na pewno kontakt z lekarzami z taką postawą to nic przyjemnego.


              > Co to znaczy "przez ludzi z branży"? Uważasz, że mogę dowolnego inżyniera zapy
              > tać o dowolny problem techniczny, albo księgową w zakładzie pracy zapytać o war
              > unki kredytu w banku? W końcu przecież jest ekonomistką, liczy kasę to właściwi
              > e jest z branży. Pewnie wszyscy mieliby mnie za idiotę. Ale pytać dowolnego dok
              > tora "bo jest z branży" to już OK. Jak pisałem - do psychiatry bez skierowania.

              Z branży medycznej, jakbyś nie wiedział o jaką branżę chodzi. Gdyby księgowa pracowała dodatkowo w bankowości, to w godzinach jej pracy i miejscu (bank) czemu nie.


              > A kto mu udzielił sprzecznych informacji? Co do zasady każdy lekarz może wypis
              > ać leki narkotyczne - prawda. Wypisują ci, którzy wystąpili o odpowiednie druki
              > recept - prawda. Jeśli pacjent zapyta się właściwego lekarza otrzyma satysfak
              > cjonującą odpowiedź.

              Twój kolega po fachu. Żeby się zapisać na wizytę i zapytać, musiałby najpierw złożyć deklaracje a jest to niewykonalne z tego powodu że można ją złożyć raz w roku.


              > Tak k.urwa. Pacjent może wpier.dolic doktorowi, bo się zdenerwował. Taa, słysza
              > łem już wielokrotnie. Niech się zdenerwuje na policjanta, to wyląduje na dołku.
              > Ale na lekarza, no przecież oczywiste. Jak pisałem w poprzednim poście - dobry
              > lekarz to taki, który natychmiast spełnia każde życzenie pacjenta, nawet jeśli
              > jego(pacjenta) życzenie jest zupełnie nieuzasadnione.
              > Jeszcze raz, bo widać nie dotarło. NPL NIE JEST od wypisywania leków narkoty
              > cznych.


              Niektórym by się należało żeby im faktycznie wpie...lić.


              > To niech powie w urzędzie miejskim, gminnym, albo w banku, żeby mu otwarli plac
              > ówkę w sobotę, bo "on pracuje". Śmiech się będzie niósł wiele kilometrów.
              > POZ jest czynny zwykle do 18tej. Ale jak się komuś nie chce, to gorzej jakby ni
              > e mógł.

              Jak się mu może nie chcieć, jak powiedział że wtedy pracuje. Skąd założenie że pacjent kłamie, tylko mu się nie chce?

              > Lekarz w POZ udzieli mu właściwej informacji. I albo on albo inny lekarz z POZ
              > wypisze receptę. I żadnej dodatkowej deklaracji nie będzie musiał składać. A je
              > śli złoży, to - jak pisał pct3 - lekarze odetchną z ulgą.

              Udzieli mu informacji że nie wypisze, a następnej deklaracji nie będzie mógł złożyć do kogoś innego bo wolno raz w roku.

              > > A skąd pacjent ma wiedzieć, który lekarz będzie odpowiedni do wypisania p
              > otrzeb
              > > nej recepty?
              >
              > Taaa. Skąd pacjent ma wiedzieć że deklaracje do POZ składa się w POZ? Szczegól
              > nie jak wziął sobie do serca bajkę o kaczce-dziwaczce. Napiszę krótko. Gdyby pa
              > cjent za wypisanie takiej recepty w NPL musiał zapłacić, a w NFZ usłyszałby że
              > refundacji nie będzie bo za jego fanaberie NFZ płacić nie zamierza, to doskonal
              > e wiedziałby gdzie pójść. Podobnie z pacjentami SORów. A, że pacjenci uważają,
              > że wszystko im się należy i to natychmiast, to później "są zdenerwowani".

              Spór nie dotyczył tego że mu w NPL nie wypiszą recepty, tylko tego że nie może uzyskać informacji gdzie ją wypiszą.


              > Powyżej pisałem o dowolnym inżynierze, albo dowolnym ekonomiście ("ludzie z bra
              > nży"). Ciekaw jestem twojej odpowiedzi. Bo skoro można zapytać dowolnego lekarz
              > a, to dlaczego nie dowolnego inżyniera czy ekonomistę. No, zobaczymy co napisze
              > sz boCHaterze.

              Oczywiście, dowolnego bankowca w godzinach jego pracy można spytać o warunki kredytu. A czemużby lekarz od prawego ucha miał unosić się dumą i nie udzielić informacji pacjentowi gdzie uzyska pomoc w sprawie leczenia lewego ucha??? Nie widzę powodu...


              > Ano na takiej, że zarówno lekarz, jak i pacjent mają przestrzegać ustalonych za
              > sad. Ukaranie przez NFZ lekarza wzbudza wśród pacjentów wręcz radość, że się wr
              > ednemu doktorowi dostało (widać to wyraźnie na forach), jeśli zasad nie przestr
              > zega pacjent - oj to wtedy "skąd biedny pacjent miał wiedzieć". Piękne.

              No to skąd ma wiedzieć który lekarz mu wypisze potrzebną receptę, skoro uzyskał informacje od waszego kolegi po fachu, że nie każdy. Zapytać mu nie wolno?

              > BO medycyna to biznes - jak usłyszałem od mojego kolegi, lekarza w USA.
              > Bo lekarze także nic nie dostają za darmo i za wszystko muszą płacić, często zr
              > esztą 'specjalne wyższe składki dla konowałów'.

              Więc skończcie z tym że ktokolwiek oczekiwał czegokolwiek od was za darmo. Bo tego jak to niedobrzy pacjenci oczekują za darmo jest żenujące.

              > A, tak. Te miliony o których pisałeś. Zastanawiające jest tylko że żaden elektr
              > yk, hydraulik, mechanik samochodowy, malarz, fryzjer, czy kosmetyczka nie chcą
              > się schylić po te "miliony" i każdy z nich na propozycję dowolnej ilości usług
              > w zamian za 8 złotowy abonament popuka się w czoło.

              Wielu by się zgodziło, żeby wszyscy klienci oddawali im co miesiąc 10% wypłaty, a oni albo wykonają usługę albo nie.

              > Nie, to tobie się wydaje, że za 8 złotych lekarz ma się posikać ze szczęścia i
              > być na każde zawołanie w dowolnym momencie. Za takie same 8 złotych za które wy
              > mienieni przeze mnie fachowcy uśmiechną się z politowaniem.

              Ale jak próbujesz skorzystać raz na 3 lata to się robi dużo więcej. W dowolnym momencie niekoniecznie, wystarczy do 13.00, nie więcej niż 15 osób na dobę, jak pracuje moja lekarka w POZ. Potem ma wolne popołudnie, każde. Następnym razem zażądam żeby mnie przyjęła po 13.00 skoro twierdzisz że jesteście na zawołanie w każdym momencie. Sikać ze szczęścia nie musicie ale wypadałoby dać coś z siebie i być kompetentni, nie tak aroganccy jak dzisiaj, i to by w zasadzie wystarczyło.
              • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 28.09.13, 18:22
                sreberko112 napisał:

                > Nie wiem czy po najmniejszej, ale na pewno kontakt z lekarzami z taką postawą t
                > o nic przyjemnego.

                Kontakt z kaczką dziwaczką, która przychodzi w niewłaściwe miejsce i wydziera się dopominając się nie wiadomo czego to też jest wątpliwa przyjemność.
                I proszę uściślij o jaką postawę chodzi. O odmowę wykonanie tego, co nie leży w zakresie kompetencji i obowiązków? Śmiech na sali.

                > Z branży medycznej, jakbyś nie wiedział o jaką branżę chodzi.

                Rehabilitant i ratownik medyczny też jest z branży medycznej. Niech mu udzieli informacji i wypisze receptę.

                >Gdyby księgowa pr
                > acowała dodatkowo w bankowości, to w godzinach jej pracy i miejscu (bank) czemu
                > nie.

                No właśnie. Gdyby pct3 pracował dodatkowo w POZ, to udzieliłby informacji na temat POZ. Ale nie pracuje w POZ, podobnie jak księgowa nie pracuje w banku.

                > Twój kolega po fachu. Żeby się zapisać na wizytę i zapytać, musiałby najpierw z
                > łożyć deklaracje a jest to niewykonalne z tego powodu że można ją złożyć raz w
                > roku.

                Bzdura. Może sobie składać nawet co tydzień jeśli będzie miał taki kaprys. A żeby się zapytać żadnej deklaracji składać nie trzeba - piep.rzysz głupoty.
                I w którym miejscu pct3 napisał, że gość musi złożyć deklarację, żeby się zapisać na wizytę?

                > Niektórym by się należało żeby im faktycznie wpie...lić.

                Aha. A jak mnie awanturująca się kaczka-dziwaczka wpie.przy to też mogę jej wpie...lić?
                Bo niektórym faktycznie by się należało.

                > Jak się mu może nie chcieć, jak powiedział że wtedy pracuje. Skąd założenie że
                > pacjent kłamie, tylko mu się nie chce?

                To niech sobie weźmie wolne, albo wybierze inny POZ. Bo jakoś nie wierzę, że od poniedziałku do piątku codziennie pracuje od 7 do 18 bo tak jest czynna większość POZtów.
                Ja też pracuję i urzędników guzik obchodzi czy się muszę zwolnić z pracy czy nie.

                > Udzieli mu informacji że nie wypisze, a następnej deklaracji nie będzie mógł zł
                > ożyć do kogoś innego bo wolno raz w roku.

                Udzielił mu informacji, że nie wypisze i musi zapytać w POZ. A deklaracji się w NPL nie składa. Więc niech sobie idzie do POZ zapyta, a później składa deklarację. A Ze zaczął z d.upy strony to jego, a nie lekarzy wina.

                > Spór nie dotyczył tego że mu w NPL nie wypiszą recepty, tylko tego że nie może
                > uzyskać informacji gdzie ją wypiszą.

                Podobnie jak ekonomistka, która jest księgową nie udzieli informacji na temat kredytu i o kredyt trzeba zapytać w banku - sam o tym pisałeś. Więc albo z premedytacją stosujesz inną miarę dla lekarzy, albo jesteś idiotą.

                > > Powyżej pisałem o dowolnym inżynierze, albo dowolnym ekonomiście ("ludzie
                > z bra
                > > nży"). Ciekaw jestem twojej odpowiedzi. Bo skoro można zapytać dowolnego
                > lekarz
                > > a, to dlaczego nie dowolnego inżyniera czy ekonomistę. No, zobaczymy co n
                > apisze
                > > sz boCHaterze.
                >
                > Oczywiście, dowolnego bankowca w godzinach jego pracy można spytać o warunki k
                > redytu.

                Podobne jak dowolnego lekarza POZ możesz spytać o wypisanie recepty w POZ w którym pracuje. Bo bankowiec raczej nie udzieli ci informacji o kredycie w innym banku.
                Więc?

                > A czemużby lekarz od prawego ucha miał unosić się dumą i nie udzielić i
                > nformacji pacjentowi gdzie uzyska pomoc w sprawie leczenia lewego ucha??? Nie w
                > idzę powodu...

                A ja widzę. Po pierwsze nie ma lekarzy od prawego i lewego ucha. Po drugie -ja nie udzielam porad okulistycznych, czy psychiatrycznych, tylko odsyłam do właściwego specjalisty. I ciebie też bym odesłał, bo żeby wypisywać pier.doły o lekarzach od prawego i lewego ucha trzeba mieć troszkę nie po kolei. W każdym z podanych przez ciebie przykładów (bankowiec i ekonomistka piszesz o udzielaniu informacji wyłącznie na temat instytucji w której są zatrudnieni. A od lekarza NPL oczekujesz informacji na temat zupełnie innej instytucji (POZ).

                > No to skąd ma wiedzieć który lekarz mu wypisze potrzebną receptę, skoro uzyskał
                > informacje od waszego kolegi po fachu, że nie każdy. Zapytać mu nie wolno?

                Wolno. I otrzymał informację gdzie ma zapytać.

                > Więc skończcie z tym że ktokolwiek oczekiwał czegokolwiek od was za darmo. Bo
                > tego jak to niedobrzy pacjenci oczekują za darmo jest żenujące.

                A pytanie chirurga, czy wypisze receptę na leki kardiologiczne nie jest oczekiwaniem za darmo?
                A pytanie czy lekarz wypisze receptę dla męża, albo dla psa (!!!) nie jest oczekiwaniem za darmo?
                A pytanie czy lekarz przyjmie bez skierowania z dolegliwościami od tygodnia nie jest oczekiwaniem za darmo?
                A pytanie, czy lekarz przyjmie, mimo skończonego limitu NFZ nie jest oczekiwaniem za darmo?
                TO CZYM K_U_R_W_A JEST ??? Wszystkie przykłady z ubiegłego tygodnia.

                > Wielu by się zgodziło, żeby wszyscy klienci oddawali im co miesiąc 10% wypłaty
                > , a oni albo wykonają usługę albo nie.

                Delikatnie uprościłeś, żeby nie pisać wprost, że uproszenie jest w zasadzie kłamstwem.
                Za 8 złotych miesięcznie możesz dowolną ilość razy odwiedzić swojego lekarza rodzinnego. Bo tyle twój lekarz rodzinny za ciebie dostaje.
                Ziapomiało ci się o ratownictwie i leczeniu szpitalnym - drobiazg. Bo obawiam się, że koszt leczenia wielu, grubo przekracza owe 10 procent składane w ciągu całego okresu ich pracy.

                > Ale jak próbujesz skorzystać raz na 3 lata to się robi dużo więcej. W dowolnym
                > momencie niekoniecznie, wystarczy do 13.00, nie więcej niż 15 osób na dobę, jak
                > pracuje moja lekarka w POZ. Potem ma wolne popołudnie, każde.

                To chyba jest dorabiającą emerytką. W innym przypadku umarła by z głodu.

                Następnym razem
                > zażądam żeby mnie przyjęła po 13.00 skoro twierdzisz że jesteście na zawołanie
                > w każdym momencie.

                Nie w każdym momencie tylko do 18 tej. Nie widziałem POZtu czynnego do 13 tej. Obawiam się, że taki istnieje wyłącznie w twojej wyobraźni, bo NFZ nie zawarł by z nim kontraktu.

                > Sikać ze szczęścia nie musicie ale wypadałoby dać coś z sieb
                > ie i być kompetentni, nie tak aroganccy jak dzisiaj, i to by w zasadzie wystarc
                > zyło.

                Mylisz kompetencje z zaspokajaniem roszczeń. Zgłaszanie się do NPL by złożyć deklaracje do POZ jak i żądanie wypisania recepty na leki narkotyczne w NPL jest właśnie żądaniem przekraczania kompetencji. Pct3 wyraźnie napisał po pierwsze: ponadstandardowo, poza zakresem obowiązków udzieliłem mu informacji zgodnie ze swą najlepszą wiedzą. Po drugie: pan nie słuchał odpowiedzi i nie był nią zainteresowany Nie umiesz czytać???

                W zakresie kompetencji i obowiązków NPL było poinformowanie pana, że z deklaracjami należy się zgłosić do POZ w godzinach jego pracy i na tym rozmowa z panem powinna się zakończyć. Więc nie pieprz z łaski swojej o kompetencjach, bo to jest zwyczajnie śmieszne.
          • pct3 Re: dostają to co chcą 26.09.13, 13:56
            Gość miał problem, i z problemem został zostawiony bez żadnej wskazówki, przez ludzi którzy być może nie byli tymi do których powinien się udać docelowo ale jednak z branży. Pacjent nie jest winny że są mu udzielane sprzeczne informacje.


            JA TEŻ NIE.

            Poza tym, pacjent nie chciał informacji ode mnie.
            To było tak: drze się na pielęgniarkę przy recepcji, więc wychodzę z gabinetu i mówię, że ona ma rację- informację o tym czy lekarz POZ wypisze lek może uzyskać od konkretnego lekarza POZ, a CO DO ZASADY powinien wypisać to każdy lekarz POZ.
            Na co pan do mnie, że się nie znam i kończy rozmowę ze mną bo "nic nie wiem".
            Jak tak - to tak. Zwróć uwagę że w ogóle jakakolwiek informacja z mojej strony była działaniem ponadstandardowym- w ogólnych i szczegółowych warunkach kontraktu na nocną i świateczną pomoc lekarską nie ma słowa o informowaniu o konkretnych rozwiązaniach w INNYCH placówkach ochrony zdrowotnej typu "co może który lekarz".

            Wtedy pracuje. Jak większość normalnych ludzi.

            oczywiście że to może być problem ale znów - nie ten adres.

            Nie mogli by lekarze pracować chociaż raz w tygodniu w późniejszych godzinach? Szkoda wam wolego popołudnia a pacjent niech się buja!


            Żenujące. Popołudnia! Człowieku, jak sama nazwa wskazuje, nocna i świąteczna pomoc lekarska pracuje w nocy, weekendy i święta. Ja kibluję tam o 2 w nocy, ja kibluję tam w wigilię, w nowy rok......Pisanie w takim kontekście że lekarzom żal popołudnia to robienie z siebie wała o wymiarach niemożliwych do ustalenia i ogarnięcia.
            A że w NPL nie można załatwić tego co w POZ - to już inna sprawa, to już nie do mnie ani do innych lekarzy!!!!

            Spytał lekarza kto mu wypisze potrzebną receptę, bo powiedziano mu że nie każdy.

            No to mu odpowiedziałem, że lekarz uprawniony, co do zasady: każdy lekarz POZ.
            Pan skwitował tą uwagę że "nic nie wiem".
            Więc po pierwsze: ponadstandardowo, poza zakresem obowiązków udzieliłem mu informacji zgodnie ze swą najlepszą wiedzą. Po drugie: pan nie słuchał odpowiedzi i nie był nią zainteresowany.

            Spytał w końcu lekarza a nie fryzjerkę, więc nie spierałabym się że adres nieodpowiedni

            Spytaj fryzjerki Krysi we Wrocławiu czy fryzjerka Anka w Warszawie zrobi pasemka za 38 złotych i wkur.wiaj się na cały świat, bo fryzjerka Krysia odmówiła odpowiedzi na pytanie, bezczelnie twierdząc, ze trzeba pytać Anki.

            Nigdy żaden lekarz nie zrobił niczego za darmo dla pacjenta.

            To idiotyczne i najbardziej w dziejach świata nieprawdzie ze wszystkich nieskończenie nieprawdziwych twierdzeń, kończy rozmowę z tobą, bo nie ma ona sensu.
            • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 26.09.13, 18:42
              pct3 napisał:

              > To było tak: drze się na pielęgniarkę przy recepcji, więc wychodzę z gabinetu

              W cywilizowanych krajach takich pacjentów wyprowadza ochrona, albo...

              > Więc po pierwsze: ponadstandardowo, poza zakresem obowiązków udzieliłem mu info
              > rmacji zgodnie ze swą najlepszą wiedzą.

              Właśnie o tym pisałem. DZIĘKUJEMY CI ESSIE JOHNSON !
            • sreberko112 Re: dostają to co chcą 28.09.13, 15:43
              pct3 napisał:

              > JA TEŻ NIE.

              To może najpierw to ustalcie, a później informujcie pacjenta (w miarę spójnie). Podziękuj koledze po fachu, co faceta wprowadził w błąd.

              > Poza tym, pacjent nie chciał informacji ode mnie.
              > To było tak: drze się na pielęgniarkę przy recepcji, więc wychodzę z gabinetu i
              > mówię, że ona ma rację- informację o tym czy lekarz POZ wypisze lek może uzysk
              > ać od konkretnego lekarza POZ, a CO DO ZASADY powinien wypisać to każdy lekarz
              > POZ.
              > Na co pan do mnie, że się nie znam i kończy rozmowę ze mną bo "nic nie wiem".
              > Jak tak - to tak. Zwróć uwagę że w ogóle jakakolwiek informacja z mojej strony
              > była działaniem ponadstandardowym- w ogólnych i szczegółowych warunkach kontrak
              > tu na nocną i świateczną pomoc lekarską nie ma słowa o informowaniu o konkretny
              > ch rozwiązaniach w INNYCH placówkach ochrony zdrowotnej typu "co może który lek
              > arz".

              Bo Twoja uwaga była bezwartościowa i niewykonalna, ma chodzić po wszystkich lekarzach i pytać, tylko że może raz w roku złożyć deklaracje, więc ma jedną próbę.


              > Żenujące. Popołudnia! Człowieku, jak sama nazwa wskazuje, nocna i świąteczna po
              > moc lekarska pracuje w nocy, weekendy i święta. Ja kibluję tam o 2 w nocy, ja k
              > ibluję tam w wigilię, w nowy rok......Pisanie w takim kontekście że lekarzom ża
              > l popołudnia to robienie z siebie wała o wymiarach niemożliwych do ustalenia i
              > ogarnięcia.
              > A że w NPL nie można załatwić tego co w POZ - to już inna sprawa, to już nie do
              > mnie ani do innych lekarzy!!!!

              Nie żenujące, tylko prawdziwe, bo ja mówię o POZ do którego skierowałeś pracującego pacjenta. Żadnych sobót, niedziel ani popułudnia, dobrze zapewne o tym wiesz.

              > No to mu odpowiedziałem, że lekarz uprawniony, co do zasady: każdy lekarz POZ.
              > Pan skwitował tą uwagę że "nic nie wiem".
              > Więc po pierwsze: ponadstandardowo, poza zakresem obowiązków udzieliłem mu info
              > rmacji zgodnie ze swą najlepszą wiedzą. Po drugie: pan nie słuchał odpowiedzi
              > i nie był nią zainteresowany.

              No i dobrze że mu powiedziałeś, jeśli tak rzeczywiście wygląda sytuacja. Tylko nie wiem czemu oczekujesz uznania tego jako jakiejś szczególnej zasługi. Pewnie się nie raz odbił od drzwi lekarza który coprawda w zasadzie może mu wypisać receptę ale akurat ma kaprys jej mu nie wypisać, powinieneś go zrozumieć. Dlatego ja uważam że wszystkie leki powinny być bez recepty.


              > Spytaj fryzjerki Krysi we Wrocławiu czy fryzjerka Anka w Warszawie zrobi pasemk
              > a za 38 złotych i wkur.wiaj się na cały świat, bo fryzjerka Krysia odmówiła odp
              > owiedzi na pytanie, bezczelnie twierdząc, ze trzeba pytać Anki.

              Zupełnie nietrafione porównanie. On nie pytał ile weźmie x w mieście y za wypisanie mu niezbędnej recepty...

              > Nigdy żaden lekarz nie zrobił niczego za darmo dla pacjenta.
              >
              > To idiotyczne i najbardziej w dziejach świata nieprawdzie ze wszystkich nieskoń
              > czenie nieprawdziwych twierdzeń, kończy rozmowę z tobą, bo nie ma ona sensu.

              To jest niestety prawdziwe stwierdzenie, i Twój kolega 09% się ze mną zgadza, bo przynajmniej jest szczery w tym momencie. Tego już naprawdę nie da się słuchać że rzekomo chcemy czegokolwiek za darmo, podczas gdy słono za wszystko płacimy, a razem z podwyżkami dla lekarzy miała pójść poprawa jakości udzielanych świadczeń. Żadne pieniądzenie będą wystarczające żebyście zaczęli szanować pacjenta.
    • mniania Re: dostają to co chcą 27.09.13, 15:07
      pct3 napisał:

      W sumie nie mam zdania na temat tej "wojny", ale bardzo niepokojace jest to, ze Ty, jako jedna ze stron (lekarz), uzywasz okreslenia "wojna" do opisania takich nieporozumien.

      Fakt - nieladnie, ze pacjent wyskakuje z buzia. Tak wynika z Twojego opisu. Nie wiem, w jakim tonie wypowiadala sie pielegniarka - byc moze pacjent poczul irytacje w jej glosie i sie wsciekl. Moze grzecznie i cierpliwie tlumaczyla, a on jest zrozpaczony choroba i sfrustrowany i "malo mu potrzeba" - fakt, pacjent nie ma prawa krzyczec. Nie wiem, nie wnikam, nie bylo mnie tam.

      > Odpowiedzi na pytanie: kto zaczął - prostej nie ma, ale chyba ani lekarze, ani
      > pacjenci, tylko- twórcy systemu.

      Bardzo celna uwaga.

      > I teraz: kto zaczyna, kto nakręca, kto rozdmuchuje?
      >
      > Co myśli pacjent?- zapewne - ale ich wyrolowałem, niech teraz drżą ze strachu,
      > szef ich opieprzy i gów.no zobaczą moje deklaracje....

      Ja tak nie mysle, wiec na pewno nie wszyscy pacjenci tak podchodza do sprawy, nie powinienies generalizowac. Ja oczekuje tylko zyczliwosci, cierpliwosci i rzetelnej informacji od osoby, ktora zna topografie placowki i hierarchie, a ja nie. Zdaje sobie sprawe, ze praca pielegniarki i lekarza bywa megastresem i ten stres widac niestety. Ale jest on wpisany w ten zawod, wiec trzeba sie hamowac. Tak samo jak powinien sie hamowac pyskaty pacjent.

      > co my myślimy?- a zadzwoń se do dyrektora, potem sobie z panem dyrektorem Krzyś
      > kiem siądziemy i pośmiejemy się z ludzi

      TO mowi przedstawiciel firmy o odbiorcy jej uslug???? To wszystko jasne, dlaczego jest tak tragicznie. Ty po prostu nie dajesz pacjentom szansy zlozyc skargi i to jest przerazajace, taki ktos chyba nie powinien byc lekarzem?! Boje sie az na Ciebie trafic. I to ze jestescie kolesiami z panem dyrektorem Krzyskiem tez nie stawia Cie w pozytywnym swietle. Tu jest potrzebny whistleblowing, jak w Anglii w takich przypadkach, zeby nie bylo klik, krtorym jedna osoby myje raczki drugiej. Moze pojedz gdzies za zachodnia granice Polski lub na polnoc i dowiedz sie dokladnie, czemu sluza skargi. Tu nie chodzi o upupienie lekarza, pielegniarki, dyrektora.... Nie o personalne sprawy chodzi, tylko o ulepszenie systemu. To dzieki skargom ci na gorze wiedza, ze cos dziala nie tak i wiedza, co moga zmieniac. Czlowiek wyksztalcony jak Ty, na pewno powinien miec otwarta glowe, ale Ty pewnie boisz sie podskoczyc, ze za krytyke wylecisz z pracy i wskoczy na Twoje miejsce jakis bardziej potulny znajomy krolika.

      Nie wiem ile jescze pokolen bedzie musialo w Polsce sie zestarzec, zeby ci w sejmie i u wladzy, a co za tym idzie lekarze zrozumieli, ze taka mentalnosc ogranicza wolnosc i hamuje zmiany ku lepszemu.

      , a kasa... owszem, kasa jest potrzebna,
      > ale 8 zł miesięcznie za globalne leczenie (i utrzymanie struktury POZ!) za teg
      > o pana, czyli gó...ane 100 zł rocznie, to nie jest kasa tylko jałmużna, i sądzę
      > że niejeden lekarz wyjąłby i dał 100 zł żeby tylko takiego pacjenta nie musieć
      > oglądać w gabinecie.
      >

      Zgadza sie, ale tu znow z pretensja do tworcow systemu i moze do Tuska? Ale na pewno nie do pacjenta.

      > Kto wojnę podtrzymuje? ano- widać kto.
      >
      no, wlasnie... ja tego az tak jasno, jak Ty, nie widze...
      • st.lucas Nie, szanowna Pani... 27.09.13, 15:42
        Pretensje sa zupelnie slusznie kierowane przez lekarzy
        spowrotem do chorych (nie mylic z pacjentami!).
        Bo to ci chorzy (a nie krasnoludki) sa wyborcami
        wybierajacymi politykow, odpowiedzialnych
        za system (i w ogole istnienie jakiegokolwiek systemu)
        opieki zdrowotnej w Polsce.
        Jak juz Pani gdzie indziej napisalem:
        winna znajduje sie w lustrze, w ktorym sie Pani przeglada.

        Nieswiadomosc tej dosc oczywistej w demokracji prawdy
        potwierdza moja teze, ze okreslenie HOMO SOVIETICUS
        pasuje do Pani jak ulal.
        • mniania Re: Nie, szanowna Pani... 27.09.13, 16:23
          st.lucas napisał:

          > Pretensje sa zupelnie slusznie kierowane przez lekarzy
          > spowrotem do chorych (nie mylic z pacjentami!).
          > Bo to ci chorzy (a nie krasnoludki) sa wyborcami
          > wybierajacymi politykow, odpowiedzialnych
          > za system (i w ogole istnienie jakiegokolwiek systemu)
          > opieki zdrowotnej w Polsce.
          > Jak juz Pani gdzie indziej napisalem:
          > winna znajduje sie w lustrze, w ktorym sie Pani przeglada.
          >
          > Nieswiadomosc tej dosc oczywistej w demokracji prawdy
          > potwierdza moja teze, ze okreslenie HOMO SOVIETICUS
          > pasuje do Pani jak ulal.

          Juz Panu tez tam gdzie indziej odpisalam i chyba zrozumie Pan teraz, ze wzial Pan do analizy o mnie zupelnie zle dane. To mnie Pan ubawil z ta demokracja, bo chyba lepiej ja rozumiem, niz Pan mogac od lat mieszkac w kraju, ktory nigdy nie byl ani komunistyczny, ani sowiecki. A Pan? Pan pewnie moze omawiac swoje doswiadczenia tylko z Polski, bo z wakacji za granica nie mozna wyniesc rzetelnej wiedzy o kraju, ktory sie odwiedzilo.

          Lekarze tez nie krasnoludki i tez wybieraja politykow, nie tylko pacjenci, wiec w ogole nie rozumiem sensu Pana dywagacji.

          To nie przymus jest promotorem moich dzialan i zachowan, tylko oczekiwanie grzecznosci i szacunku. Ja nie z tych, co wrzeszcza i wymagaja z gory. Rola lekarza jest leczyc i kulturalnie sie odnosic do pacjenta. Rola recepcjonistek jest go kulturalnie i rzetelnie informowac. A rola pacjenta jest byc leczonym. Kazdy z nas poza rola pacjenta wykonuje jakas role spoleczna i zawod, jesli nie jest emerytem, i nie jestem z tych, ktorzy po chamsku sie odnosza do swoich przelozonych i odbiorcow uslug mojej placowki.
          • klioes kula w plot, panciusiu 27.09.13, 23:35
            mniania napisała:

            > Juz Panu tez tam gdzie indziej odpisalam i chyba zrozumie Pan teraz, ze wzial P
            > an do analizy o mnie zupelnie zle dane. To mnie Pan ubawil z ta demokracja, bo
            > chyba lepiej ja rozumiem, niz Pan mogac od lat mieszkac w kraju, ktory nigdy ni
            > e byl ani komunistyczny, ani sowiecki. A Pan? Pan pewnie moze omawiac swoje dos
            > wiadczenia tylko z Polski, bo z wakacji za granica nie mozna wyniesc rzetelnej
            > wiedzy o kraju, ktory sie odwiedzilo.

            Lucas lest lekarzem niemieckim.

            > Lekarze tez nie krasnoludki i tez wybieraja politykow, nie tylko pacjenci, wiec
            > w ogole nie rozumiem sensu Pana dywagacji.

            Sens zawiera sie w nicku 0,9procentowym, z ktorym tez panciusia bezdennie glupio
            isiluje prowadzic polemike zdana tylko na swoj zgrzebny intelekt:
            wlasnie niepelny 1 procent tzw. "spoleczenstwa", a wiec i elektoratu,
            stanowia lekarze i ich rodziny

            > To nie przymus jest promotorem moich dzialan i zachowan, tylko oczekiwanie grze
            > cznosci i szacunku. Ja nie z tych, co wrzeszcza i wymagaja z gory. Rola lekarza
            > jest leczyc i kulturalnie sie odnosic do pacjenta.

            Do pacjenta - tak.
            Do roszczeniowego chama - NIGDY !!!

            oczekiwanie traktowania kazdego chorego (a wiec i rozczeniowego chama)
            jako PACJENTA przez lekarzy, jest oczekiwaniem BRAKU profesjonalizmu
            od profesjonalistow.

            > Rola recepcjonistek jest go
            > kulturalnie i rzetelnie informowac. A rola pacjenta jest byc leczonym.

            Dlaczego postanowila panciusia wywolac u mnie i innych przepukline pepkowa
            jako nastepstwo ataku smiechu?
            I czy NAPRAWDE mysli panciusia, ze rola pacjenta (jak kazdego klienta)
            nie jest UCZCIWE wynagrodzenie uslugodawcy?

            > Kazdy z
            > nas poza rola pacjenta wykonuje jakas role spoleczna i zawod, jesli nie jest e
            > merytem, i nie jestem z tych, ktorzy po chamsku sie odnosza do swoich przelozon
            > ych i odbiorcow uslug mojej placowki.

            Nie kazdy.
            Lumpow w Polsce nie brakuje.
            I nadaja oni ton polskim relacjom chorych z lekarzami.
        • aiwom spowrotem 29.09.13, 01:24
          st.lucas napisał:

          > Pretensje sa zupelnie slusznie kierowane przez lekarzy

          Nie przez lekarzy, lecz przez pojedyncze niekulturalne jednostki.

          > spowrotem do chorych (nie mylic z pacjentami!).

          Zapis "spowrotem" niestety sugeruje poziom autora nie tylko w dziedzinie otrografii...
      • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 27.09.13, 22:31
        mniania napisała:

        > Fakt - nieladnie, ze pacjent wyskakuje z buzia.

        Uwielbiam takie eufemizmy. Jakbym czytał jancika-elegancika, który kiedyś odpowiadał na zadane przeze mnie pytania.
        Zresztą możesz sobie poczytać cały wątek.

        > Nie
        > wiem, w jakim tonie wypowiadala sie pielegniarka - byc moze pacjent poczul iry
        > tacje w jej glosie i sie wsciekl. Moze grzecznie i cierpliwie tlumaczyla, a on
        > jest zrozpaczony choroba i sfrustrowany i "malo mu potrzeba" - fakt, pacjent ni
        > e ma prawa krzyczec. Nie wiem, nie wnikam, nie bylo mnie tam.

        No przecież. Jak chłop bije babę, to ostania kanalia. Jak baba bije chłopa to na pewno mu się należało. Jakież to proste.

        > Ja tak nie mysle, wiec na pewno nie wszyscy pacjenci tak podchodza do sprawy, n
        > ie powinienies generalizowac.

        No przecież oczywiste, że pacjent grożący lekarzowi napisaniem skargi jest przekonany, że lekarz ma to gdzieś...

        > Ja oczekuje tylko zyczliwosci, cierpliwosci i rze
        > telnej informacji od osoby, ktora zna topografie placowki i hierarchie, a ja ni
        > e.

        Kiedyś dyskutowałem z osmanthus o tym jak to jest w Australii Radzę poczytać.
        To se ne da. Albo 50 pacjentów i urawniłowka, albo 20 i bon ton. Tylko napisz z łaski swojej co proponujesz 30 pacjentom którzy nie zostaną przyjęci.

        > Zdaje sobie sprawe, ze praca pielegniarki i lekarza bywa megastresem i ten s
        > tres widac niestety. Ale jest on wpisany w ten zawod, wiec trzeba sie hamowac.

        Ciekawe. Nie wiedziałem że wysłuchiwanie jak pacjent nadaje pielęgniarce od k.urew jest "wpisane w zawód". O agresji pacjentów (bo są zdenerwowani) było na tym forum już wielokrotnie. Radzę poczytać zanim zaczniesz pisać kolejne bzdury.

        > Tak samo jak powinien sie hamowac pyskaty pacjent.

        Oj teraz to już należy się cieszyć, że pacjent "tylko" zrobił awanturę, zamiast "wziąć sprawę w swoje ręce".

        > TO mowi przedstawiciel firmy o odbiorcy jej uslug???? To wszystko jasne, dlacze
        > go jest tak tragicznie. Ty po prostu nie dajesz pacjentom szansy zlozyc skargi
        > i to jest przerazajace, taki ktos chyba nie powinien byc lekarzem?! Boje sie az
        > na Ciebie trafic. I to ze jestescie kolesiami z panem dyrektorem Krzyskiem tez
        > nie stawia Cie w pozytywnym swietle. Tu jest potrzebny whistleblowing, jak w A
        > nglii w takich przypadkach, zeby nie bylo klik, krtorym jedna osoby myje raczki
        > drugiej. Moze pojedz gdzies za zachodnia granice Polski lub na polnoc i dowied
        > z sie dokladnie, czemu sluza skargi. Tu nie chodzi o upupienie lekarza, pielegn
        > iarki, dyrektora.... Nie o personalne sprawy chodzi, tylko o ulepszenie systemu
        > . To dzieki skargom ci na gorze wiedza, ze cos dziala nie tak i wiedza, co moga
        > zmieniac. Czlowiek wyksztalcony jak Ty, na pewno powinien miec otwarta glowe,
        > ale Ty pewnie boisz sie podskoczyc, ze za krytyke wylecisz z pracy i wskoczy na
        > Twoje miejsce jakis bardziej potulny znajomy krolika.

        Chłe, chłe chłe. A co można zrobić ze skargą na to, że pacjent nie może w NPL zapisać się do POZ (chociaż nie wiem czemu 'w drodze wyjątku' jednak może) i nie wypisano mu recepty na leki, których w NPL z zasady się nie wypisuje.
        Już wiem! Pójdę jutro do spożywczaka nadać paczkę, a później do banku kupić cukierki. Albo telewizor. A jak nie załatwię tego co chcę, to będę pisał skargi. I zażądam by moja skarga była rzetelnie rozpatrzona!
        Ty w ogóle nie wiesz jak wygląda organizacja POZtów i NPL. Są to prawie wyłącznie spółki założone przez lekarzy pracujących ze sobą od lat. I jeden jest prezesem a drugi zastępcą. A jak im się zachce to się zamienią "stanowiskami". Zabronisz współwłaścicielom?
        Można się zastanowić nad ulepszeniem systemu, jeśli skarga ma choć szczyptę sensu i uzasadnienia. Skargi kaczek-dziwaczek można tylko obśmiać. Chyba, że rzeczywiście oczekujesz, że bank napisze oficjalne przeprosiny i zapewni, że odtąd będzie miał w swojej ofercie także telewizory i cukierki.

        > Nie wiem ile jescze pokolen bedzie musialo w Polsce sie zestarzec, zeby ci w se
        > jmie i u wladzy, a co za tym idzie lekarze zrozumieli, ze taka mentalnosc ogran
        > icza wolnosc i hamuje zmiany ku lepszemu.

        Nie wiem ile jeszcze pokoleń będzie musiało w Polsce się zestarzeć, żeby ludzie zrozumieli, że jak się ma kasę na zdezelowany rower, to się nie wybrzydza w salonie Jaguara.
        I tak jak się nie szuka jakiegoś inżyniera gdy się zepsuje telewizor, tylko szuka się WŁAŚCIWEGO, bo inżynier budujący mosty nie pomoże, tak jak nie szuka się jakiegoś mechanika, gdy się zepsuje pralka, bo mechanik samochodowy wzruszy ramionami, tak nie szuka się "jakiegoś lekarza". Bo jak się ma sprawę do załatwienia w POZ to trzeba iść do POZ. Dla niektórych to jest widać za trudne.
        • mniania Re: dostają to co chcą 27.09.13, 23:13
          0.9_procent napisał:

          > mniania napisała:
          >
          >
          > > Nie
          > > wiem, w jakim tonie wypowiadala sie pielegniarka - byc moze pacjent pocz
          > ul iry
          > > tacje w jej glosie i sie wsciekl. Moze grzecznie i cierpliwie tlumaczyla,
          > a on
          > > jest zrozpaczony choroba i sfrustrowany i "malo mu potrzeba" - fakt, pacj
          > ent ni
          > > e ma prawa krzyczec. Nie wiem, nie wnikam, nie bylo mnie tam.
          >
          > No przecież. Jak chłop bije babę, to ostania kanalia. Jak baba bije chłopa to n
          > a pewno mu się należało. Jakież to proste.

          A sad Ty wiesz, jak oni roznmawiali? Nie jestes przeciuez autorem tego watku,wiec to nie ty opowiadales te "historyjke"? Autor wychylil sie z gabinetu dopiero jak uslyszal krzyki chyba - tak ja zrozumialam jego post. Skad wiuesz, ze pacjent bil pielegniarke? Skad wiesz ze pielegniarka tak fajnie i milutko mu powiedziala, co jest grane? Ani ja ani Ty tam nie bylismy (chyba ze jestes autorem postu, ktory uzywa drugiego konta), wiec po co sobie palce meczysz?
          >
          > > Ja tak nie mysle, wiec na pewno nie wszyscy pacjenci tak podchodza do spr
          > awy, n
          > > ie powinienies generalizowac.
          >
          > No przecież oczywiste, że pacjent grożący lekarzowi napisaniem skargi jest prze
          > konany, że lekarz ma to gdzieś...

          Moze dla Ciebie, dla mnie juz nie, odkad mieszkam za ta granica. Moze tamten pacjent sobie chcial grozic, ale nczy to znaczy ze wszyscy? Fakt, pacjent powinien pytac gdzie trzeba a ni postronnych osob i lekarza, ktory sie tym nie zajmuje i jeszce mu robi uprzejmosc cos tam dopowiadajac.
          >
          > > Ja oczekuje tylko zyczliwosci, cierpliwosci i rze
          > > telnej informacji od osoby, ktora zna topografie placowki i hierarchie, a
          > ja ni
          > > e.
          >
          > Kiedyś dyskutowałem z osmanthus o tym jak to jest w Australii Radzę poczytać.

          Sorry, ale nie chce mi sie czytac. dzis i tak caly dzien spedzilam bezproduktywnie na tym forum, a co komu dadza moje uwagi? Tylko beda traktowane jak atak, a nie prawo do uwywnetrzniania sie. Moj maz przemieszkal 20 lat w Australii i na prawde nie musze o ten kraj wypytywac obcych ludzi na forum.
          >
          > To se ne da. Albo 50 pacjentów i urawniłowka, albo 20 i bon ton. Tylko napisz
          > z łaski swojej co proponujesz 30 pacjentom którzy nie zostaną przyjęci.

          Moze i tak, ale na razie gadamy o Polsce, wiec co ma piernik...? Jakmaz bedzie chcial, zebysmy pojechali do Australii to sie bede martwic.
          >
          > > Zdaje sobie sprawe, ze praca pielegniarki i lekarza bywa megastresem i te
          > n s
          > > tres widac niestety. Ale jest on wpisany w ten zawod, wiec trzeba sie ham
          > owac.
          >
          > Ciekawe. Nie wiedziałem że wysłuchiwanie jak pacjent nadaje pielęgniarce od k.u
          > rew jest "wpisane w zawód".

          Sorry, byc moze jestem slepa albo niezbyt uwaznie przeczytalam pierwszy post autora watku, ale nie zauwazylam, zeby pisal, ze ten konkretny pacjent tak sie odniosl do pielegniarki. Jesli tak to burak jeden, jesli nie to po co znowu generalizujesz?

          O agresji pacjentów (bo są zdenerwowani) było na
          > tym forum już wielokrotnie. Radzę poczytać zanim zaczniesz pisać kolejne bzdury

          Ale mi sie nie chce spedzac zycia na forum, jak Ty najwidoczniej to robisz. Takie mialam dzis "odbicie" zeby zmarnowac dzien, ale to sie juz raczej nie powtorzy, bo ma duzo fajniejszych rzeczuy do robienia, niz dawac sie wkrecac w spirale pelna jadu przez posty takich "przemilych" osob jak Ty. Powtarzam, odnosze sie do tego konkretnego przypadku, a nie innych watkow, wiec co Ty mi tu opowiadasz?

          > .
          >
          > > Tak samo jak powinien sie hamowac pyskaty pacjent.
          >
          > Oj teraz to już należy się cieszyć, że pacjent "tylko" zrobił awanturę, zamiast
          > "wziąć sprawę w swoje ręce".

          Oj... Nie wierzysz Ty w ludzi, wspolczuje. Nie wierzysz, ze moga byc mili, uprzejmi, ba... nawet nie zawistni i nie podli. Choc chyba rozumiem- w Polsce masz do czynienia tylko z pyskatymi i to nie koniecznie pacjentami? Ciesze sie, ze ja nie.
          >
          > Chłe, chłe chłe. A co można zrobić ze skargą na to, że pacjent nie może w NPL
          > zapisać się do POZ (chociaż nie wiem czemu 'w drodze wyjątku' jednak może) i n
          > ie wypisano mu recepty na leki, których w NPL z zasady się nie wypisuje.

          Jasne, obsmiac mozna, bo przeciez tak w Polsce bada sie skargi... Moze wreszcie czas spojrzec, co ze skargami robia w innych krajach, gdzie zwraca sie uwage zarowno na prawa lekarza jak i prawa pacjenta? Bo w Polsce, sadzac po Twoim i Tobie podobnych podejsciu pacjent praw nie ma... A lekarz, ktorym pewnie jestes.., Tez nie pewnie... Nie musi byc od razu skargi tylko sugestia lub feedback. Cos co da komus tam na gorze do myslenia. TU sami sie prosza o takie sughestie i pytaja, jak sa oceniane uslugi. Coz, w POlsce nikt nie ma czasu sie bawic w takie bzdury co? Bo sie lata z wysunietym jezykiem jak kot z pecherzem., zadnego zaplanowania, strategii, zadnych zebran personelu z ustalona agenda. Pewnie nie wiesz nawet o czym mowie? No tak... To dowiedz sie jak to jest od jakiegos krewnego/kumpla pracujacego w Anglii na przyklad.
          >
          > Już wiem! Pójdę jutro do spożywczaka nadać paczkę, a później do banku kupić cuk
          > ierki. Albo telewizor. A jak nie załatwię tego co chcę, to będę pisał skargi. I
          > zażądam by moja skarga była rzetelnie rozpatrzona!

          Ale o czym Ty bredzisz? Napisalam, ze pan lekarz siada do kawki z kierownikiem i razem sie nasmiewaja z pacjenta,. A tym konkretnym przypadku to tylko czyste prypuszczenie autora, ze pacjent zlozy skarge, wcale nie wiadomo czy tak bedzie. Ale widac juz jakie podejscie autor postu ma do skarg, przykladowo co jesli jakis pacjent zostal np w zbytnim pospiechu potraktowany przez swojego lekarza, ktory tak sie spieszyl, ze nie zdazyl mu powiedziec, co mu grozi albo jak bedzie wygladalo dalsze leczenie? I pacjent przez to nie zrobil jakichs tam badan, zdrowie jeszcze bardziej mu sie spiep..? Albo juz nie wiem - zalozmy ze jednak trafi sie jakis pacjent, ktory zlozy skarge o jakies zaniedbnie i bedzie mial racje? To co pan doktopr z kierownikiem Krzyskiem usiada do kawy i jeden dugiemu rece umyje o przypadku pacjenta nikt nie uslyszy i nic sie nie zmieni, zadne konsekwencje nie zostana wyciagniete? ale Dobra, sorry ale nie chce mi sie juz nad tym dywagowac - chodzi o zasade - instytucja skarg powinna istniec i juz. Nie kazdy pacjent to wredna szuja, ktora bedzie sie bezpodstawnie domagac rzevzy, ktore sie mu nie naleza, zeby zgnoic lekarza.


          > Ty w ogóle nie wiesz jak wygląda organizacja POZtów i NPL. Są to prawie wyłącz
          > nie spółki założone przez lekarzy pracujących ze sobą od lat. I jeden jest prez
          > esem a drugi zastępcą. A jak im się zachce to się zamienią "stanowiskami". Zabr
          > onisz współwłaścicielom?

          W ogoel nie jarze po co mi to mowisz. Zgadza sie - nie wiem, ale w ogole nie jest mi ta wiedza potrzebna, chodzi mi o zasade ze skargami, a nie ze ten konkretny pacjent by nie mial podstaw skladac skarg.

          >
          >
          > Nie wiem ile jeszcze pokoleń będzie musiało w Polsce się zestarzeć, żeby ludzie
          > zrozumieli, że jak się ma kasę na zdezelowany rower, to się nie wybrzydza w sa
          > lonie Jaguara.

          Coz, musze Ci przyznac racje, rzeczywiscie. Ten pacjent jesli wyjechal z buzia to bez sensu, ale jeszcze raz mowie, ze tym razem chodzilo mi o prawo pacjentow dorobienia sugestii i skladania skarg i zeby ich brano na powaznie.

          > I tak jak się nie szuka jakiegoś inżyniera gdy się zepsuje telewizor, tylko szu
          > ka się WŁAŚCIWEGO, bo inżynier budujący mosty nie pomoże, tak jak nie szuka się
          > jakiegoś mechanika, gdy się zepsuje pralka, bo mechanik samochodowy wzruszy ra
          > mionami, tak nie szuka się "jakiego
          • slav_ Re: dostają to co chcą 27.09.13, 23:53
            >zadnego zaplanowania, strategii, zadnych zebran personelu z ustalona agenda.

            Ależ skąd, strategia i zebrania są.
            Strategia polega na ograniczaniu kosztów i w zasadzie jest to główny temat wokół którego toczy się medyczne życie i rozmowy z personelem medycznym w Polsce.

            Na poziomie kierownictwa zoz/przychodni jest to "racjonalizacja" czytaj ograniczanie ilości personelu, wypychanie na kontrakty, "outsourcing" i zwolnienia (prace trzech pielęgniarek mogą zrobić dwie na kontraktach bez limitu godzin a zamiast dwóch rejestratorek wystarczy jedna, sekretarka medyczna jest za droga więc jej nie ma a papiery może pisać lekarz) oraz wymuszaniu na personelu ograniczenia ilości badań (co nie jest trudne bo pieniądze na to są te same pieniądze co na wynagrodzenie - albo-albo - w Polsce lekarz konkuruje o pieniądze z własnym pacjentem).

            Na poziomie nfz ograniczanie kosztów leczenie jest jeszcze prostsze bo jest to po prostu to nie płacenie za leczenie oraz utrudnianie dostępu do leczenia bo każdy NIE LECZONY pacjent to pacjent za którego nie trzeba zapłacić czyli oszczędność w systemie.
          • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 28.09.13, 00:40
            mniania napisała:

            > A sad Ty wiesz, jak oni roznmawiali? Nie jestes przeciuez autorem tego watku,wi
            > ec to nie ty opowiadales te "historyjke"?

            No, wychodząc z taka argumentacja w zasadzie w ogóle można zamknąć forum, bo jakakolwiek dyskusja jest wykluczona. Przecież nawet autor wątku nie wie dokładnie co się działo, bo wszedł w trakcie "akcji".
            tyle tylko, że doskonale wiem, jak się zachowują pacjenci, którzy nie dostali tego, czego oczekują. I jakoś mi nie pasuje, że pielęgniarka najpierw ofuknęła pacjenta, a później przyjęła jego deklaracje (w drodze wyjątku). Chłop bije babę to raczej nie o pacjencie i pielęgniarce.

            > Moze dla Ciebie, dla mnie juz nie, odkad mieszkam za ta granica. Moze tamten pa
            > cjent sobie chcial grozic, ale nczy to znaczy ze wszyscy?

            Proponuję najpierw zrozumieć zdanie, a później na niego odpowiadać.

            > Sorry, ale nie chce mi sie czytac. (...) Moj maz przemieszkal 20 lat w Australii i na
            > prawde nie musze o ten kraj wypytywac obcych ludzi na forum.
            > >
            > > To se ne da. Albo 50 pacjentów i urawniłowka, albo 20 i bon ton. Tylko n
            > apisz
            > > z łaski swojej co proponujesz 30 pacjentom którzy nie zostaną przyjęci.
            >
            > Moze i tak, ale na razie gadamy o Polsce, wiec co ma piernik...? Jakmaz bedzie
            > chcial, zebysmy pojechali do Australii to sie bede martwic.

            A co ma przepraszam piernik...? Co ma twój ewentualny wyjazd do Australii z nie przyjętymi pacjentami w Polsce. Zamiast pisać bzdury trzeba było jednak przeczytać. Na polskie standardy (50 pacjentów dziennie) żaden lekarz w Australii by się nie zgodził. Można sobie odprowadzać każdego pacjenta do rejestracji i miło z nim rozmawia (jak w Australii), ale wtedy przyjmuje się max 20 pacjentów dziennie, albo się przyjmuje 50 pacjentów - jak w Polsce i na serdeczności, podawanie rąk i odprowadzanie do rejestracji nie ma czasu. Więc albo - albo. Po raz kolejny wychodzi na to że strasznie dyskutujesz tylko nie wiesz o czym.

            > Sorry, byc moze jestem slepa albo niezbyt uwaznie przeczytalam pierwszy post au
            > tora watku, ale nie zauwazylam, zeby pisal, ze ten konkretny pacjent tak sie od
            > niosl do pielegniarki. Jesli tak to burak jeden, jesli nie to po co znowu gener
            > alizujesz?

            Jeśli jeszcze nie zauważyłaś w Polsce jest więcej niż jedna pielęgniarka. Więc jeśli piszesz o "wpisaniu w zawód" to raczej dotyczy to wszystkich, a nie jednej. Więc nie pisz mi o generalizowaniu bo sama to robisz.

            > Ale mi sie nie chce spedzac zycia na forum,

            Bardzo przepraszam ile postów dzisiaj napisałaś?

            > jak Ty najwidoczniej to robisz. Tak
            > ie mialam dzis "odbicie" zeby zmarnowac dzien, ale to sie juz raczej nie powtor
            > zy, bo ma duzo fajniejszych rzeczuy do robienia, niz dawac sie wkrecac w spiral
            > e pelna jadu przez posty takich "przemilych" osob jak Ty.

            Tataratatata. Jestem piękna wspaniała i wszyscy mnie lubią, tylko tutaj jakieś same chamy. Za dużo bajek o księżniczkach. Wypadałoby już dorosnąć.

            > Powtarzam, odnosze si
            > e do tego konkretnego przypadku, a nie innych watkow, wiec co Ty mi tu opowiada
            > sz?

            No ale
            Nie jestes przeciuez autorem tego watku,wiec to nie ty opowiadales te "historyjke"?
            więc o czym dyskutujesz?

            > Oj... Nie wierzysz Ty w ludzi, wspolczuje. Nie wierzysz, ze moga byc mili, uprz
            > ejmi, ba... nawet nie zawistni i nie podli. Choc chyba rozumiem- w Polsce masz
            > do czynienia tylko z pyskatymi i to nie koniecznie pacjentami? Ciesze sie, ze j
            > a nie.

            Oj jak wierzyłem w ludzi. Oj jak skutecznie pacjenci mi ta wiarę wybili z głowy. Doceniam twoje współczucie.

            > Jasne, obsmiac mozna, bo przeciez tak w Polsce bada sie skargi... Moze wreszcie
            > czas spojrzec, co ze skargami robia w innych krajach, gdzie zwraca sie uwage z
            > arowno na prawa lekarza jak i prawa pacjenta?

            No to oświeć mnie co w innych krajach robią ze skargami kaczek dziwaczek, którym nie udało się kupić cukierków w banku? Chętnie poczytam.

            Bo ostatnio przytaczałem co w cywilizowanych krajach robi się z agresywnymi chamami zwanych w Polsce "zdenerwowanymi pacjentami". Więc sobie poczytaj TUTAJ. Aaaa, przepraszam, ty przecież nie czytasz. Bo po co? Jeszcze byś przeczytała coś, co nie bardzo pasuje do twojej wizji.

            > Bo w Polsce, sadzac po Twoim i To
            > bie podobnych podejsciu pacjent praw nie ma...
            To co ci odpowiedział kiloes na temat kulturalnego odnoszenia się do pacjentów

            Do pacjenta - tak.
            Do roszczeniowego chama - NIGDY !!!

            Nie oczekuj praw dla roszczeniowego chama.

            > , Tez nie pewnie... Nie musi byc od razu skargi tylko sugestia lub feedback. Co
            > s co da komus tam na gorze do myslenia. TU sami sie prosza o takie sughestie i
            > pytaja, jak sa oceniane uslugi.

            Ty naprawdę jesteś z księżyca. W Polsce jest jedno kryterium - koszt. Stąd lekarze przyjmujący po 50 i więcej (lekarz w POZ w sezonie grypowym nawet i 80 (!!!)) pacjentów dziennie, CO JEST NIE DO POMYŚLENIA W CYWILIZOWANYM ŚWIECIE, pielęgniarka robiąca za rejestratorkę "w wolnym czasie" itp. Pisze o tym slav_, ale przecież po co czytać?

            > No tak... To dowiedz sie jak to jest od jakiegos krew
            > nego/kumpla pracujacego w Anglii na przyklad.

            Powiedz lekarzowi z Anglii żeby przyjął 50 pacjentów dziennie. Po 10 złotych (2 funty) o 'łebka'. Zabije cię śmiechem !

            > Ale o czym Ty bredzisz?

            Jak to o czym? O facecie, który przyszedł nadać paczkę w sklepie nocnym, bo poczta już zamknięta. O facecie który przyszedł do NPL zapisać się do POZ i uzyskać receptę której się w NPL nie wypisuje. JA BREDZĘ ???

            > Napisalam,

            Doskonale wiem co napisałaś. Proponuję jeszcze raz przeczytać co odpisałęm. aaa, przepraszam, ty ne czytasz, bo po co.

            > ze pan lekarz siada do kawki z kierownikiem
            > i razem sie nasmiewaja z pacjenta,.

            Nie z pacjenta, tylko z roszczeniowego chama. I w dodatku idioty. Bo gdyby gość poszedł do nocnego sklepu nadać paczkę, to wszyscy mieli by go za idiotę. Ale jak przyszedł do NPL zapisać się do POZ to, ok. Szkoda że w ministerstwie się nie chciał zapisać.
          • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 28.09.13, 01:01
            > A tym konkretnym przypadku to tylko czyste
            > prypuszczenie autora, ze pacjent zlozy skarge, wcale nie wiadomo czy tak bedzie

            A pan na to, że kończy rozmowę ze mną bo nic nie wiem, a on idzie z deklaracjami gdzie indziej i że zadzwoni do dyrektora.
            Ty chyba rzeczywiście masz duże problemy z czytaniem.

            > . Ale widac juz jakie podejscie autor postu ma do skarg, przykladowo co jesli j
            > akis pacjent zostal np w zbytnim pospiechu potraktowany przez swojego lekarza,
            > ktory tak sie spieszyl, ze nie zdazyl mu powiedziec, co mu grozi albo jak bedzi
            > e wygladalo dalsze leczenie? I pacjent przez to nie zrobil jakichs tam badan, z
            > drowie jeszcze bardziej mu sie spiep..? Albo juz nie wiem - zalozmy ze jednak t
            > rafi sie jakis pacjent, ktory zlozy skarge o jakies zaniedbnie i bedzie mial ra
            > cje? To co pan doktopr z kierownikiem Krzyskiem usiada do kawy i jeden dugiemu
            > rece umyje o przypadku pacjenta nikt nie uslyszy i nic sie nie zmieni, zadne ko
            > nsekwencje nie zostana wyciagniete? ale Dobra, sorry ale nie chce mi sie juz na
            > d tym dywagowac - chodzi o zasade - instytucja skarg powinna istniec i juz. Nie
            > kazdy pacjent to wredna szuja, ktora bedzie sie bezpodstawnie domagac rzevzy,
            > ktore sie mu nie naleza, zeby zgnoic lekarza.

            No to puściłaś wodze fantazji. Bo na razie mamy pana, który będzie dzwonił do dyrektora ze skargą że przyszedł w niewłaściwe miejsce. Coś chyba wcześniej pisałaś o trzymaniu się wątku...

            > W ogoel nie jarze po co mi to mowisz. Zgadza sie - nie wiem, ale w ogole nie j
            > est mi ta wiedza potrzebna


            Twoja szczerość jest rozbrajająca.

            > chodzi mi o zasade ze skargami,

            Ale ja nie odmawiam pacjentom składania skarg na sposób leczenia, czy nieodpowiednie zachowanie personelu. Problem w tym, że stroną zachowującą się nieodpowiednio są zwykle pacjenci. I jak jeden, drugi, trzeci zrobi ci awanturę to do czwartego już przestaniesz się uśmiechać, wszystko jedno czy pracujesz w ochronie zdrowia, czy gdziekolwiek indziej.
            Co zaś do samych skarg. Pomijając już odgrażanie się pacjentów i awantury, bo nie dostali tego czego oczekiwali, a czego lege artis dostać nie mieli prawa (!). W Polsce nie istnieje - tak jak w Niemczech - instytucja procesu regresowego, stąd część skarg ma charakter zwykłych pomówień. Pisałem już kiedyś na forum o odwołaniu w którym na jednej stronie napisano, że "lekarz w ogóle mnie nie badał" i "tak mnie zmęczył badanem że nie miałam siły się ubrać". Bywały także skargi na to że lekarz kazał się rozebrać do badania. Ale życie nie znosi próżni. Znaczny wzrost skarg na lekarzy prędzej czy później skończy się procesami regresowymi. Jeśli już nie z intencji lekarzy, to z intencji prawników, którzy dojdą do wniosku, że na tym też da się zarobić.
            • pct3 Re: dostają to co chcą 29.09.13, 21:10
              Bo na razie mamy pana, który będzie dzwonił do dyrektora ze skargą że przyszedł w niewłaściwe miejsce.

              Dokładnie tak. I - odnosząc się do wcześniejszych zarzutów wobec mojego rzekomego podejścia do skarg, to że z panem dyrektorem pośmiejemy się ze skargi, odnosi się do tej skargi bo cóż innego można z tą skargą zrobić?
              Są z kolei skargi uzasadnione i tego absolutnie nie neguję - chociaż nie mam z nimi istotnego doświadczenia bo w przeciągu kilkunastu lat pracy w wymiarze 2-3 etatów miałem skargi których ilość liczy się na palcach jednej ręki.
              O czym to świadczy? Między innymi na pewno o znanym zjawisku że ludzie lubią pokrzyczeć jakie to oni skargi złożą a potem brakuje - czasu, chęci, odwagi?
      • aiwom "wojna" 29.09.13, 01:20
        mniania napisała:

        > pct3 napisał:
        >
        > W sumie nie mam zdania na temat tej "wojny", ale bardzo niepokojace jest to, ze
        > Ty, jako jedna ze stron (lekarz), uzywasz okreslenia "wojna" do opisania takic
        > h nieporozumien.

        Facet jest niekompetentny do pracy z ludzmi, alboo sfrustowany z nieznanych nam powodow (moze tez i nie calkiem jasnych dla niego). Uwaza, ze za malo zarabia, jest przemeczony, bo za dlugo pracuje, albo ma jakies klopoty osobiste. Moga byc inne przyczyny?
        • 0.9_procent Re: "wojna" 29.09.13, 13:57
          aiwom napisała:

          > mniania napisała:
          >
          > > pct3 napisał:
          > >
          > > W sumie nie mam zdania na temat tej "wojny", ale bardzo niepokojace jest
          > to, ze
          > > Ty, jako jedna ze stron (lekarz), uzywasz okreslenia "wojna" do opisania
          > takic
          > > h nieporozumien.

          Szkoda tylko że pct3 NIGDZIE czegoś takiego nie napisał. Cytat pochodzi stąd. Autorem rzekomego cytatu jest mniania.

          Pct3 nie napisał także "O co cale to twoje podekscytowanie? Szczerze." jak sugeruje post.


          Pogratulować.
        • lech1966 Re: "wojna" 08.11.13, 01:12
          aiwom napisała:

          > mniania napisała:
          >
          > > pct3 napisał:
          > >
          > > W sumie nie mam zdania na temat tej "wojny", ale bardzo niepokojace jest
          > to, ze
          > > Ty, jako jedna ze stron (lekarz), uzywasz okreslenia "wojna" do opisania
          > takic
          > > h nieporozumien.
          >
          > Facet jest niekompetentny do pracy z ludzmi, alboo sfrustowany z nieznanych nam
          > powodow (moze tez i nie calkiem jasnych dla niego). Uwaza, ze za malo zarabia,
          > jest przemeczony, bo za dlugo pracuje, albo ma jakies klopoty osobiste. Moga b
          > yc inne przyczyny?

          Moze juz nie jest "facetem" a chamstwem chce podnieść swoje ego.(znam takiego chirurga,cham po całej długości, i w kazdym calu ) .Może przełożeni go nie doceniają, w każdym razie ma o sobie zdecydowanie wyzsze mniemanie niż wynika to z jego wykształcenia czy zdolności do życia w społeczeństwie.
    • aiwom I czym sie tak naprawde podniecasz? 29.09.13, 01:17
      pct3 napisał:

      O co cale to twoje podekscytowanie? Szczerze.
      • pct3 Re: I czym sie tak naprawde podniecasz? 29.09.13, 21:15
        te, psycholog od siedmiu boleści, weź sobie te dywagacje z postu powyżej ("facet sfrustrowany", "za mało zarabia", "problemy osobiste", "inne przyczyny"), i je sobie wsadź.

        i proszę - nie wysnuwaj trywialnych i żenująco przewidywalnych konkluzji, że właśnie potwierdziłem moje sfrustrowanie, itp.
    • snajper55 Proszę o używanie jednego nicku 02.10.13, 13:28
      Jeśli to się nie zmieni, będę zmuszony kasować posty pisane z drugiego nicku.

      S.
      • misiu-jeden Na pewno? 02.10.13, 17:07
        Na pewno?
        Czyż nie wolno mieć kilku nicków? Regulamin nie zabrania.
    • misiu-jeden Re: dostają to co chcą 02.10.13, 17:09
      pct3 napisał:

      > ...przychodzi pewien pan na dyżur NPL.

      A lekarz też "pan" ;)

      • seniorita15 Re: dostają to co chcą 08.11.13, 14:27
        Na skorze wlasnej bliskiej rodziny doswiadczylam sytuacji, w ktorej czlowiek jest bezsilny wobec systemu i zlej organizacji oraz arogancji niektorych przedstawicieli naszego zawodu w kraju.Na szczescie jestem w tej szczesliwszej sytuacji, ze pracuje za granica i moja rodzina ma uprawnienia do tutejszej sluzby zdrowia i mogla sie przemiescic pomiedzy krajami.Inaczej bliska mi osoba bylaby w przyszlosci niepelnosprawna. Na miejscu, od razu po przylocie i wizycie w izbie przyjec dostala skierowanie do specjalistycznej kliniki i juz nastepnego dnia zostala zoperowana.Mam wielki zal do tego jak zostala potraktowana w Polsce, a dotyczylo to szpitala uniwersyteckiego,wiec teoretycznie mieli kompetencje do zaopatrzenia na miejscu, ewentualnie skierowanie do innego osrodka.Wedlug lekarza dyzurnego chcieli odroczyc zabieg o miesiac lub dwa.To albo ja skonczylam inna medycyne, albo cos sie w tej Polsce porobilo.
        Inny przyklad ,ktory mnie doslownie
        wdeptal w ziemie. Matka kolezanki z podworka gdzie sie wychowalam,poinformowala mnie o smierci swojej corki ,ktora zmarla w ciagu tygodnia od diagnozy.No moze sie zdarzyc, bialaczka moze zabijac szybko. Problem polegal na tym ,ze mimo ,ze zglosila sie do lekarza z ciezkim oslabieniem ,nie dostala skierowania na badania,.. Bo limit sie na ten rok wyczerpal. Jak zemdlala w pracy, to wtedy szpital,alep juz bylo za pozno na cokolwiek. Byc moze pomimo wczesnej diagnostyki skonczyloby sie podobnie, tego nie wiemy. Ale to co sie dzieje nie wyglada dobrze.
        • slav_ Re: dostają to co chcą 09.11.13, 00:56
          >To albo ja skonczylam inna medycyne, albo cos sie w tej Polsce porobilo.

          Porobiło się ale nie są to żadne tajemnicze zmiany tylko logiczna konsekwencja wprowadzonych zmian systemowych.
          Medycyna w Polsce polega obecnie na "bilansowaniu" "racjonalizacji kosztów" "optymalizacji" itp.
          Udało się ponadto całkowicie ustawić w opozycji przeciwko sobie pacjentów i lekarzy oraz sprowadzić relacje między nimi z jednej strony do czynności urzędowych - sprawozdawczość i gabinet lekarski jako "biuro do spraw wpisywania kodów ICD" a z drugiej wyłącznie do czystej komercji - opłaca się lub nie, zapłacą czy nie zapłacą.
          Pamiętam jeszcze lata gdy rok (czyli pieniądze) w medycynie kończyła się w listopadzie ale to zamierzchłe czasy. Obecnie zaczyna kończyć się w lipcu - sierpniu.
          Odroczenie operacji w listopadzie o dwa miesiące daje szanse że za jej wykonanie nfz zapłaci (w kontrakcie za przyszły rok).
          Dochodzi do tego jeszcze psychoza odpowiedzialności finansowej i roszczeń powodująca asekuranctwo i defensywność w postępowaniu.

          > patrzenia na miejscu, ewentualnie skierowanie do innego osrodka.

          Przekazanie pacjenta do innego ośrodka graniczy z cudem. "Inne ośrodki" są w podobnej sytuacji finansowej i (zwłaszcza pod koniec roku) bronią się przed pacjentami rękami i nogami.
    • lech1966 Re: dostają to co chcą 08.11.13, 19:47
      To smutne ale dokładnie tak wyglada SZ po POlsku Ja byłem u dwu "lekarzy specjalistów" laryngologów z zapaleniem zatok i gdybym sobie nie kupił na necie,oczywiscie na "lewo" Duomoxu to pewnie bym juz gryzł ziemie. Jeden i drugi lekarz zalecał płukanki (tez kupic na necie razem z aplikatorem), i wyszedłem od nich bez recepty. A ropa z zatok lała sie strumieniam, nie mówiąc o bólu głowy i zawrotachi. "Lekarz" ">0.9 procent< mi juz wyjasnił ze ubezpieczenie nie obejmowało wypisania recepty- dzieki za szczerosc. Moja propozycja zlikwidować ograniczenia w zakupie leków,ci co wiedzą czego potrzebują bedą sie leczyc sami, a wy "lekarze z wyboru" bedziecie miec czas na dłubanie w nosie w swoich gabinetach. I tak nie mozna w POlsce sie doprosic o rzetelną porade. Powinni zrobic program w rodzaju "Usterka" i pokazać prawdziwy obraz SZ w POlsce.
      • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 09.11.13, 10:58
        lech1966 napisał:

        > To smutne ale dokładnie tak wyglada SZ po POlsku Ja byłem u dwu "lekarzy specja
        > listów" laryngologów z zapaleniem zatok i gdybym sobie nie kupił na necie,oczyw
        > iscie na "lewo" Duomoxu to pewnie bym juz gryzł ziemie. Jeden i drugi lekarz za
        > lecał płukanki (tez kupic na necie razem z aplikatorem), i wyszedłem od nich be
        > z recepty. A ropa z zatok lała sie strumieniam, nie mówiąc o bólu głowy i zawro
        > tachi.
        Hmmm. To dziwne. Co rusz czytam, że lekarze zupełnie niepotrzebnie wypisują antybiotyki na wszystko. A tutaj nie wypisali i też źle. Jak jest dobrze? - chyba nikt nie wie.

        > "Lekarz" ">0.9 procent< mi juz wyjasnił ze ubezpieczenie nie obe
        > jmowało wypisania recepty- dzieki za szczerosc.
        Gdybyś był uprzejmy przypomnieć gdzie - pytam o linka.

        > Moja propozycja zlikwidować ogr
        > aniczenia w zakupie leków,ci co wiedzą czego potrzebują bedą sie leczyc sami, a
        > wy "lekarze z wyboru" bedziecie miec czas na dłubanie w nosie w swoich gabinet
        > ach. I tak nie mozna w POlsce sie doprosic o rzetelną porade. Powinni zrobic pr
        > ogram w rodzaju "Usterka" i pokazać prawdziwy obraz SZ w POlsce.
        Jestem za. Pod warunkiem że będę miał prawo powiedzieć takiemu delikwentowi, żeby dalej leczył się sam. Wolę dłubać w nosie, niż brać odpowiedzialność za pomysły mądralińskich, którzy doprowadzą się niemal do agonii, a późnej będą żądać, by ich wyleczyć w jeden dzień. Widziałem już paru takich, którzy doszli do wniosku, że 'może doktor by się przydał' dopiero wtedy, gdy stadami chodziły po nich białe robaki. Wcześniej leczyli się samodzielnie, albo u aptekarza.
        • lech1966 Re: dostają to co chcą 09.11.13, 15:46
          0.9_procent napisał:

          > lech1966 napisał:
          >
          > Jestem za. Pod warunkiem że będę miał prawo powiedzieć takiemu delikwentowi, że
          > by dalej leczył się sam. Wolę dłubać w nosie, niż brać odpowiedzialność za pomy
          > sły mądralińskich, którzy doprowadzą się niemal do agonii, a późnej będą żądać,
          > by ich wyleczyć w jeden dzień. Widziałem już paru takich, którzy doszli do wni
          > osku, że 'może doktor by się przydał' dopiero wtedy, gdy stadami chodziły po ni
          > ch białe robaki. Wcześniej leczyli się samodzielnie, albo u aptekarza.

          ad1
          Nie moge teraz, na szybko znalesc tej twojej wypowiedzi dotyczącej wypisywania recept,,ale jak znajde wiecej czasu to i wypowiedz sie znajdzie. (chyba ze zaufany admin ją skasuje).
          ad2
          Napisałem ze ci co wiedzą czego im trzeba niech leczą sie sami na własną odpowiedzialność,
          A dlaczego nie wolno ośmieszać lekarzy w takim programie? Skoro mozna sie smiac z mechaników,,elektryków,krawców to dlaczego nie lekarzy? Nie mów mi ze z nami jest tak zle,,a z Wami tak dobrze. Wy lekarze tez testujecie na pacjencie leki,,na zasadzie to "X" nie pomogło to zastosujemy "Y" a jak to nie pomoże to zastosujemy "Z" a jak i to nie pomoże to wypiszemy go ze szpitala bez diagnozy.. Niech idzie szukać szczęścia gdzie indziej. Ale żaden z was nie przyzna sie do braku wykształcenia czy wiedzy koniecznej do postawienia diagnozy. To jest wasz problem. Ale cała brać lekarska ukrywa niedouczonych lekarzy, bo wstyd sie przyznać ze syn profesora nie ma pojęcia o diagnozowaniu pacjentów, i nie powinien leczyć ludzi. Zresztą jak powiedzieć wybitnemu profesorowi ze jego syn nadaje sie co najwyzej na weterynarza. Syn lekarza nie koniecznie musi byc lekarzem,,a u was w tym klanie jest tak jak w adwokaturze i innych klanowych zrzeszeniach. Zeby byla równowaga,,,jest wielu oddanych lekarzy z powołania, którzy nie patrząc na NFZ czy własne środowisko leczą pacjentów według najlepszych standardów..
          • slav_ Re: dostają to co chcą 09.11.13, 16:55
            > jest tak zle,,a z Wami tak dobrze. Wy lekarze tez testujecie na pacjencie leki
            > ,,na zasadzie to "X" nie pomogło to zastosujemy "Y" a jak to nie pomoże to zast
            > osujemy "Z"

            Na tym własnie w głównej mierze polega medycyna i leczenie.
            Doświadczenia pozwala (czasem) od razu podać ten "Z" który pomoże albo podać go już po X pomijając etap próbowania "Y".

            Dla tego chodzenie "od lekarza do lekarza" z tą samą choroba jest błędem (Twój przypadek) - nie dałeś szansy temu pierwszemu laryngologowi żeby zmodyfikował leczenie widząc rozwój choroby i zmianę objawów. Możliwe że na drugiej wizycie zleciłby antybiotyk widząc brak poprawy. Poszedłeś do drugiego - zaczął od początku i chyba też nie dałeś mu (sobie) szansy.
            Diagnostyka i leczenie to PROCES rozciągnięty w czasie i wymagający modyfikacji a nie jednorazowy akt uzdrowienia. Czesz uzdrowienia idź do uzdrowiciela nie do lekarza.

            >wypiszemy go ze szpitala bez diagnozy.

            Czasem nie da się postawić diagnozy.
            Czasem udaje się postawić ją kilka lat od pierwszych objawów choroby.
            • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 09.11.13, 17:11
              slav_ napisał:

              > Czasem nie da się postawić diagnozy.
              > Czasem udaje się postawić ją kilka lat od pierwszych objawów choroby.

              A czasem dopiero na sekcji. Co jest ostatecznym dowodem, że jedynym "lekarzem z powołania" był patomorfolog.
              Slav, poziom 'lecha' daleko odstaje - w dół - nawet od poziomu szlachcica i arona. Więc poważna dyskusja i jakiekolwiek tłumaczenie jest stratą czasu. Szkoda zachodu.
            • lech1966 Re: dostają to co chcą 10.11.13, 17:25
              slav_ napisał:

              > > jest tak zle,,a z Wami tak dobrze. Wy lekarze tez testujecie na pacjencie
              > leki
              > > ,,na zasadzie to "X" nie pomogło to zastosujemy "Y" a jak to nie pomoże t
              > o zast
              > > osujemy "Z"
              >
              > Na tym własnie w głównej mierze polega medycyna i leczenie.
              > Doświadczenia pozwala (czasem) od razu podać ten "Z" który pomoże albo podać go
              > już po X pomijając etap próbowania "Y".

              Nie przesadzaj, takim sposobem to sie moge leczyc sam. Jesli uda mi sie kupić odpowiednie leki poza oficjalnym źródłem. Lekarz po to uczy sie wiele lat i robi wywiad zeby wiedział jaka jest historia choroby. I powinien na podstawie wywiadu i własnego doświadczenia i wiedzy zaordynować LECZENIE a nie testowanie wytrzymałości fizycznej i psychicznej pacjenta. Z jednej strony przecież lekarzowi jest potrzebny żywy, po pierwsze płatnik składek a dopiero później pacjent Jesli pacjent mówi ze objawy ma od dłuższego czasu, że sytuacja sie pogarsza,,ze nie szedł wcześniej do lekarza bo nie chciał zabierać mu jego cennego czasu i żeby (jak ktoś powiedział) mógł zaoszczędzić te 8 zł na pacjencie miesięcznie po to,,, żeby ten lekarz poważnie potraktował go jak już przyjdzie do niego po poradę.
              Ciekawe jakie miałbys zdanie o mechaniku ktory by ci zaproponował zakup i wymianę wielu podzespołów auta bez diagnozy czy one są naprawdę do wymiany,,,ot tak na próbe, bo moze to pomoże . Leki to taki sam zakup dla pacjenta- bez możliwości zwrotu do apteki

              > Dla tego chodzenie "od lekarza do lekarza" z tą samą choroba jest błędem (Twój
              > przypadek) - nie dałeś szansy temu pierwszemu laryngologowi żeby zmodyfikował l
              > eczenie widząc rozwój choroby i zmianę objawów. Możliwe że na drugiej wizycie z
              > leciłby antybiotyk widząc brak poprawy. Poszedłeś do drugiego - zaczął od począ
              > tku i chyba też nie dałeś mu (sobie) szansy.
              > Diagnostyka i leczenie to PROCES rozciągnięty w czasie i wymagający modyfikacji
              > a nie jednorazowy akt uzdrowienia. Czesz uzdrowienia idź do uzdrowiciela nie d
              > o lekarza.
              >
              > >wypiszemy go ze szpitala bez diagnozy.
              >
              > Czasem nie da się postawić diagnozy.
              > Czasem udaje się postawić ją kilka lat od pierwszych objawów choroby.

              Pierwszy ,,tak jak i drugi lekarz wiedział ze to jest przewlekła sprawa, że jest to cykliczne schorzenie, występujące w określonych warunkach pogodowych itd. i został poinformowany o wcześniejszym i skutecznym sposobie leczenia Wiec dlaczego zaczynał od początku drogi??. Być może została w ten urażona duma lekarska,,albo gorzej,,chciał zaliczyć kilka prywatnych wizyt zanim zaordynuje odpowiedni lek. Nie spadłem z księżyca i wiem ze za pracę trzeba płacić (zapłaciłem za nawet miła pogadankę,<trudno to nazwać poradą lekarską za którą zapłaciłem> według jego cennika za usługe nazwaną poradą- a i tak nie otrzymałem tego po co przyszedłem),,ale dla czego dwa razy za te samą????.
              Zdaje sobie sprawę ze śmieszności i błahości tej sytuacji,,jednak wszystko zaczyna sie od drobiazgów..
          • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 09.11.13, 17:05
            lech1966 napisał:

            > ad1
            > Nie moge teraz, na szybko znalesc tej twojej wypowiedzi dotyczącej wypisywania
            > recept,,ale jak znajde wiecej czasu to i wypowiedz sie znajdzie. (chyba ze zau
            > fany admin ją skasuje).
            Ach nie mogę teraz. No to poczekamy, obawiam się że w nieskończoność.
            No przecież, zaufany admin - kolejny do sitwy lekarzy i prokuratorów. Napisz jeszcze coś ciekawego, bo wyobraźnię masz widać niezłą.

            > ad2
            > Napisałem ze ci co wiedzą czego im trzeba niech leczą sie sami na własną odpowi
            > edzialność,
            Ależ ja właśnie o własnej odpowiedzialności piszę. Nie mam nic przeciwko temu by pacjenci leczyli się sami. Ale od początku do końca.

            > A dlaczego nie wolno ośmieszać lekarzy w takim programie? Skoro mozna sie smiac
            > z mechaników,,elektryków,krawców to dlaczego nie lekarzy?
            Czy ja cokolwiek pisałem na temat jakiegoś programu? Coś ci się pokręciło. Już nie pytam o linka, bo zaraz się dowiem, że teraz nie masz czasu, ale później... Żal, aż d. ściska.

            > Nie mów mi ze z nami jest tak zle,,a z Wami tak dobrze.
            No przecież piszę że nie mam nic przeciwko temu, żebyś leczył się sam. Czego ty chłopie chcesz?

            > Wy lekarze tez testujecie na pacjencie leki
            > ,,na zasadzie to "X" nie pomogło to zastosujemy "Y" a jak to nie pomoże to zast
            > osujemy "Z" a jak i to nie pomoże to wypiszemy go ze szpitala bez diagnozy..
            > Niech idzie szukać szczęścia gdzie indziej. Ale żaden z was nie przyzna sie do
            > braku wykształcenia czy wiedzy koniecznej do postawienia diagnozy. To jest wasz
            > problem. Ale cała brać lekarska ukrywa niedouczonych lekarzy, bo wstyd sie prz
            > yznać ze syn profesora nie ma pojęcia o diagnozowaniu pacjentów, i nie powinien
            > leczyć ludzi. Zresztą jak powiedzieć wybitnemu profesorowi ze jego syn nadaje
            > sie co najwyzej na weterynarza. Syn lekarza nie koniecznie musi byc lekarzem,,a
            > u was w tym klanie jest tak jak w adwokaturze i innych klanowych zrzeszeniach.
            > Zeby byla równowaga,,,jest wielu oddanych lekarzy z powołania, którzy nie patr
            > ząc na NFZ czy własne środowisko leczą pacjentów według najlepszych standardów.
            > .
            Typowe do bólu. Stado baranów w białych fartuchach, którzy nie nie potrafią i eksperymentują na pacjentach i nieliczni "lekarze z powołania" nie oglądający się na NFZ - znaczy dokładający do leczenia z własnej kieszeni, bo to jest w Polsce jedyne kryterium "powołania" u lekarzy, czymkolwiek to "powołanie" jest.
            Idealnie wpisujesz się w obraz grupy pacjentów, których podstawowe, ew. niepełne zawodowe wykształcenie zupełnie nie przeszkadza oceniać wiedzy lekarzy. Zapominałeś jeszcze dodać że kształciłem się za twoje pieniądze i ze płacisz tyle kasy na NFZ.
            • lech1966 Re: dostają to co chcą 10.11.13, 17:54
              0.9_procent napisał:

              > lech1966 napisał:

              > Ach nie mogę teraz. No to poczekamy, obawiam się że w nieskończoność.
              > No przecież, zaufany admin - kolejny do sitwy lekarzy i prokuratorów. Napisz j
              > eszcze coś ciekawego, bo wyobraźnię masz widać niezłą.

              Musze cie przeprosić za pomówienie,,,mimo prób nie moge znaleźć tych słów ani w twoich wypowiedziach,,a ani w innych wątkach, nie chce przeciągać tego w nieskończoność wiec publiczne przepraszam cie za włożenie w twoje usta słów o zwolnieniach.
              > > ad2
              > > Napisałem ze ci co wiedzą czego im trzeba niech leczą sie sami na własną
              > odpowi
              > > edzialność,
              > Ależ ja właśnie o własnej odpowiedzialności piszę. Nie mam nic przeciwk
              > o temu by pacjenci leczyli się sami. Ale od początku do końca.
              >
              > > A dlaczego nie wolno ośmieszać lekarzy w takim programie? Skoro mozna sie
              > smiac
              > > z mechaników,,elektryków,krawców to dlaczego nie lekarzy?
              > Czy ja cokolwiek pisałem na temat jakiegoś programu? Coś ci się pokręciło. Już
              > nie pytam o linka, bo zaraz się dowiem, że teraz nie masz czasu, ale później...
              > Żal, aż d. ściska.

              Nie siedzę całymi dniami na tym forum, nie ucze sie twoich słów na pamieć, a jak większość ludzi pracuje.

              > > Nie mów mi ze z nami jest tak zle,,a z Wami tak dobrze.
              > No przecież piszę że nie mam nic przeciwko temu, żebyś leczył się sam. Czego ty
              > chłopie chcesz?
              > > .
              > Typowe do bólu. Stado baranów w białych fartuchach, którzy nie nie potrafią i e
              > ksperymentują na pacjentach i nieliczni "lekarze z powołania" nie oglądający
              > się na NFZ
              - znaczy dokładający do leczenia z własnej kieszeni, bo to jest
              > w Polsce jedyne kryterium "powołania" u lekarzy, czymkolwiek to "powołanie" je
              > st.
              > Idealnie wpisujesz się w obraz grupy pacjentów, których podstawowe, ew. niepełn
              > e zawodowe wykształcenie zupełnie nie przeszkadza oceniać wiedzy lekarzy. Zapom
              > inałeś jeszcze dodać że kształciłem się za twoje pieniądze i ze płacisz tyle ka
              > sy na NFZ.

              Piszesz ze jestes lekarzem,,ale wypowiadasz sie jakbyś sam miał niepełne zawodowe wykształcenie. Nie gardzisz słownictwem z pod budki z piwem .Pamietaj ze nie ma ludzi niezastąpionych i nie jestes jedynym chirurgiem potrafiącym poprawnie zoperować wyrostek robaczkowy,,zawsze ktos cie moze zastąpić jak poziom twojej frustracji osiągnie apogeum. Ciesze sie ze doceniasz to ze pokryłem cześć kosztów twojego wykształcenia. Żałuje ze nie masz żadnego szacunku do swoich pacjentów. Masz racje co do jednego,,pieniądz rządzi światem i nie powinienem oczekiwać ludzkich odruchów od bankomatu w białym kitlu. Jak sam piszesz jesteś jak maszyna. Chyba przyjmę twoją dewizę w w/w sprawie i też zacznę traktować innych ludzi przedmiotowo,t
              • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 10.11.13, 20:06
                lech1966 napisał:

                > Musze cie przeprosić za pomówienie,,,mimo prób nie moge znaleźć tych słów ani w
                > twoich wypowiedziach,,a ani w innych wątkach, nie chce przeciągać tego w niesk
                > ończoność wiec publiczne przepraszam cie za włożenie w twoje usta słów o zwolni
                > eniach.
                A cóż są warte twoje przeprosiny, skoro w tym poście ponownie wypisujesz jakieś bzdury których podobno jestem autorem.

                > Nie siedzę całymi dniami na tym forum, nie ucze sie twoich słów na pamieć, a ja
                > k większość ludzi pracuje.
                Ale ja nie każę ci uczyć się moich słów na pamięć. Wystarczy, że nie będziesz wmawiał mi autorstwa jakiś bredni. Bo później nie trzeba będzie przepraszać.

                > Piszesz ze jestes lekarzem,,ale wypowiadasz sie jakbyś sam miał niepełne zawodo
                > we wykształcenie. Nie gardzisz słownictwem z pod budki z piwem .
                A jak mam się zwracać do kogoś, kto ma mentalność typka spod budki z piwem?

                > Pamietaj ze nie ma ludzi niezastąpionych
                Naprawdę? Odkrywcze, nie spodziewałem się. Masz więcej podobnych mądrości w zanadrzu?

                > i nie jestes jedynym chirurgiem potrafiącym poprawnie
                > zoperować wyrostek robaczkowy,,zawsze ktos cie moze zastąpić jak poziom twojej
                > frustracji osiągnie apogeum.
                Widzisz zabawny człowieczku. Już kiedyś pisałem na forum, że jeśli zapytać starych chirurgów jaki zabieg dał im w tyłek, wielu odpowie że wyrostek. Bo tylko dla laików jest on zawsze lekki łatwy i przyjemny.

                > Ciesze sie ze doceniasz to ze pokryłem cześć kos
                > ztów twojego wykształcenia.
                No to baaardzo wcześnie zacząłeś płacić podatki. Choć widziałem takich, którzy "płacili za wykształcenie" lekarzy dwa razy starszych niż owi "płacący".

                > Żałuje ze nie masz żadnego szacunku do swoich pacjentów.
                To ja mam na forum jakichś pacjentów? Naprawdę?

                > Masz racje co do jednego,,pieniądz rządzi światem
                Kolejne odkrycie ameryki. Wręcz nie mogę się doczekać kolejnej "mądrości".

                > i nie powinienem oczeki
                > wać ludzkich odruchów od bankomatu w białym kitlu.
                Rozczaruję cię. Ja nie siadam do komputera w kitlu. I nie widzę powodu by mieć ludzkie odruchy w stosunku do jakiegoś przemądrzałego barana.

                > Jak sam piszesz jesteś jak maszyna.
                A niby gdzie? Chłopcze wyluzuj, bo twoje przeprosiny będą zajmowały połowę forum. Jak widać niewiele warte przeprosiny.

                > Chyba przyjmę twoją dewizę w w/w sprawie i też zacznę traktować innych
                > ludzi przedmiotowo,
                A cóż mnie to obchodzi jak będziesz traktował innych. Traktuj sobie jak chcesz, radziłbym tylko odróżnić wirtualną rzeczywistość forum, od realu. O ile potrafisz.
                • lech1966 Re: dostają to co chcą 11.11.13, 17:03
                  Nie bede sie zniżał do twojego poziomu..Przeprosiłem za swoją pomyłkę a nie za stan Twojego umysłu...
                  • 0.9_procent Re: dostają to co chcą 12.11.13, 12:56
                    lech1966 napisał:

                    > Nie bede sie zniżał do twojego poziomu..
                    To stwierdzenie pisane przez ciebie to oksymoron.

                    > Przeprosiłem za swoją pomyłkę a nie za
                    > stan Twojego umysłu...
                    Przeprosiłem za pomyłkę, ale jednocześnie "przydarzyły mi się" 2 kolejne "pomyłki" - aż tak głupi nie jesteś. Jesteś za to na tyle głupi, by myśleć że ktoś weźmie to za przypadek.
                    Bądź łaskaw nie komentować moich postów. Nie chce mi się czytać twoich mądrości, a i ty nie będziesz się musiał "zniżać".
                    • lech1966 Re: dostają to co chcą 14.11.13, 21:55
                      0.9_procent napisał:

                      > lech1966 napisał:
                      >
                      > > Nie bede sie zniżał do twojego poziomu..
                      > To stwierdzenie pisane przez ciebie to oksymoron.
                      >
                      > > Przeprosiłem za swoją pomyłkę a nie za
                      > > stan Twojego umysłu...
                      > Przeprosiłem za pomyłkę, ale jednocześnie "przydarzyły mi się" 2 kolejne
                      > "pomyłki" - aż tak głupi nie jesteś. Jesteś za to na tyle głupi, by myśleć że
                      > ktoś weźmie to za przypadek.
                      > Bądź łaskaw nie komentować moich postów. Nie chce mi się czytać twoich mądrości
                      > , a i ty nie będziesz się musiał "zniżać".

                      Zgadzam sie z tobą całkowicie..Wiec ,,,płyń,,płyn...
                      Pozdrawiam
          • pct3 Re: dostają to co chcą 09.11.13, 21:03
            Ale żaden z was nie przyzna sie do braku wykształcenia czy wiedzy koniecznej do postawienia diagnozy.


            Poziom komunikacji z tobą pokazuje choćby ten niewielki fragment.
            Doprawdy?
            A przeczytałeś to co od dawna jest napisane w mojej sygnaturce? Możesz to zrobić choćby czytając tego posta.
            Zacytowanie słów Einsteina i odniesienie ich do codzienności pracy lekarzy, czymże jest, jak nie przyznaniem się do skromności możliwości działań lekarza?
            • lech1966 Re: dostają to co chcą 10.11.13, 15:32
              Przepraszam cie Pct jesli cie uraziłem. Chyle czoło przed toba Pct. i nie tylko przed toba. Są ludzie którzy nie mają problemu z przyznaniem sie do swojej niedoskonałości,, Niestety są i tacy ktorzy slepo wierzą w swoją nieomylność czym doprowadzają czasem do tragedi,,a pozniej manipulują przy dokumentacji medycznej.."Wiem że nic nie wiem"..
              • barabara6 Re: dostają to co chcą 10.11.13, 18:52
                Jaka szkoda, że sie nie spotkaliśmy wczesniej. Ja na SOR czesto na pytanie "co mi dolega" odpowiadam (zgodnie z prawdą!) - "nie mam pojęcia" i zwykle jest to puentowane - "ale - przecież - pan jest lekarzem!!" Zawsze mnie to rozbraja.

                Lechu - jesli wiesz o kimś, kto manipulował przy dokuemtacji - to masz OBOWIĄZEK zgłosić to w prokuraturze. Jest to bowiem przestępstwo; jeśli tego nie zrobisz - stajesz sie wspólnikiem przestępcy i przez to współwinnym. Jesli zaś - tylko o tym słyszałeś - od kuzyna ciotki sąsiadki z drugiej linii po kądzieli - to lepiej zamilcz, stajesz sie bowiem w takim przypadku zwykłą plotkarą.

                Lechu - Duomoxem nie leczy sie przewlekłego zapalenia zatok. Duomoxem możesz sie jedynie na chwilę podleczyć, ale to nie rozwiązuje twojego problemu. Zmiast kupować na lewo w inetrnecie antybiotyk (skąd wiesz, że na pewno kupiłeś to, za co zapłaciłeś?) - zadbałbyś o siebie. Masz w nicku 1966 - zakładam że to twój rok urodzenia - więc jesli nie masz białaczki ani HIV, w zasadzie nie powinieneś przewlekle chorować. Może czas do dentysty? Albo cukier sobie zbadać? Albo odżałować 20 zł na wymaz z nosa??
                • lech1966 Re: dostają to co chcą 12.11.13, 00:27
                  Osobiście nie wiem o manipulowaniu przy dokumentacji, jednak widzę w mediach, słysze w TV o takich przypadkach, nie mam styczności z dokumentacją medyczną wiec to stwierdzenie dotyczyło doniesień medialnych.
                  U stomatologa także byłem, i ząb został już wyleczony, a to ze nawet nie bolał nie przemawiało za tym ze to jego sprawa. Zgadzam sie ze przyczyn moze byc wiele, ale ja znam swój organizm i wiem ze to cykliczna przypadłość, jest na tyle powtarzalna ze potrafię sie sam zdiagnozować (przynajmniej w tej sprawie) . Duomox kupiłem dobry bo objawy ustąpiły po zastosowaniu. Nie ma tu zastosowania wiara w lekarza, i jestem przekonany ze nie łykałem placebo.
                  Nic mi nie wiadomo o białaczce ani o HIV. Nie wiem jakie objawy generuje HIV, a obraz krwi mam w normach mimo ze pale papierosy. W zasadzie nic mi nie dolega, poza tymi zatokami i katarem. Poza tymi dwoma wizytami u laryngologa i stomatologa nie pamietam kiedy byłem u lekarza. Moze zle sie wyraziłem,,moze zwyczajnie mam czesto "zatoki" a nie przewlekle.
                  Miło było czytać twoje słowa barabara6, mimo ze także jestes lekarzem potrafisz napisac posta nie obrażając nikogo..Czyli etyka lekarska jeszcze nie upadła. Mozna jedynie ubolewać ze ogólnie etyka odchodzi do lamusa, w kazdej dziedzinie ..Może nie potrafię zaakceptować i przyjąć tego do wiadomości. Nie wiem czemu mnie to drażni.
                  Pozdrawiam normalnych.
                  • seniorita15 Re: dostają to co chcą 15.11.13, 13:21
                    Nie jest wykluczone, ze to nie sa zatoki tylko alergia.
                    • agulha Re: dostają to co chcą 24.11.13, 18:19
                      Alergia niekoniecznie, skoro autor pisał o ropie. Ustąpienie objawów po antybiotyku także przemawia raczej przeciwko alergii (jednorazowo to może być zbieg okoliczności, ale jeśli antybiotyk pomaga za każdym razem?).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka