Dodaj do ulubionych

Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia!!!!!!

IP: *.crowley.pl 04.09.04, 14:19
Poszukuję dla mojej trzyletniej córeczki dobrego specjalisty w Krakowie. Moze
kogoś polecicie. Chodziłam do takiej jednej Pani stomatolog, która przez 7
wizyt oswajała dziecko z sytuacja. Co z tego że miała talewizorek z bajkami,
jak nic nie zrobiła, a za każdą wizytę płaciłam 30-40 zł. Ząbki są coraz
bardziej zaatakowane pruchnicą, przez co moje dziecko nie zna smaku
słodyczy.Pomocy.
Obserwuj wątek
    • Gość: iza Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.04, 16:13
      widocznie tak trzeba bylo...skoro matka wczesniej sama nie umiala przygotowac
      odpowiednio dziecka do wizyty u stomatologa, a teraz kiedy p doktor jest na
      dobrej drodze by rozpoczac lecznie, matka chce zmieniac dentyste. Moim zdaniem
      tu nie jest wina lekarza lecz matki, kt o dziwo jeszcze ma pretensje....:)
      • pia.ed Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 04.09.04, 19:49
        A czy ta prochnica nie powstala od picia slodkich soczkow i braku nawyku
        czyszczenia zabkow?
        Gdyby mamusia TEGO dopilnowala, nie byloby dzis problemu z niedobra pania
        dentystka...
        • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 05.09.04, 13:06
          Rozpoczęłam ten wątek prosząc o pomoc i mając nadzieję, że ją otrzymam. Nie
          doczytałyście drogie panie jak widzę dokładnie. Córka moja rozpoczęła mycie
          ząbków w wieku 1,5 roku (choć zaleca się 2-3 lata). Pierwsza wizyta u
          stomatologa dziecięcego była również w tym okresie, więc jak jeszcze bardziej
          można przygotować dziecko droga izo????? Poza tym (dla twojej informacji)
          lekarz, do którego chodziłam nie ma doktoratu.
          Soczki?-droga p."dentystko", córka nocą (jeśli to jest konieczne) pije tylko
          wodę mineralną, a w ciągu dnia wodę z sokiek "kubuś" w proporcji ok. 4 do 1.

          Forum jest po to, aby sobie pomagać. Wymieniać się doświadczeniami,
          informacjami, poradami. Kto powinien to rozumieć jak nie osoby wykształcone?
          Bez obrazy, ale wasze listy są żałosne. Jeśli nie potraficie pomóc mi i mojej
          córeczce, to nie zabierajcie proszę głosu, robiąc ze mnie zwyrodniałą "matkę".
          Gdybym faktycznie zaniedbała zdrowie ząbków mojej teraz 2,5 letniej córci,
          pewnie w ogóle nie prosiłabym o pomoc, bo dalej bym o nie nie dbała.
          Pani "dentystko", mam nadzieję, że nigdy nie trafię do kogoś takiego jak Pani,
          gdyż poza swoim płytkim komentarzem, nie ma Pani nic mądrego do powiedzenia.
          Miłej praktyki.

          Może jednak znajdzie się jakiś lekarz, lub mama z podobnym problemem, którzy
          pomogą mi rozwiązać ten ogromny problem. Bardzo proszę.
          Pozdrawiam.
          • Gość: obserwator Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.04, 15:30
            Więcej jadu Graża.
            To na pewno ktoś ci coś życzliwie poradzi.

            Czepiasz się nawet, że ktoś nazwał lekarza "doktorem" ?
            Czy do swoich nauczycieli w szkole średniej też mówiłaś "pani nauczyciel" czy
            jednak "pani profesor”, choć dalej im było do tytułu profesorskiego, niż
            lekarzowi stomatologii do doktoratu.

            Pewnie nie słyszałaś o zwyczajowym tytułowaniu osób pewnych profesji, tak po
            prostu z grzeczności i szacunku.
            To przez jakieś kompleksy, czy też jedynie wolisz ludzi traktować
            przedmiotowo ?

            Gość portalu: Graża napisał(a):

            > Forum jest po to, aby sobie pomagać. Wymieniać się doświadczeniami,
            > informacjami, poradami. ...
            > Bez obrazy, ale wasze listy są żałosne. Jeśli nie potraficie pomóc mi i mojej
            > córeczce, to nie zabierajcie proszę głosu, robiąc ze mnie zwyrodniałą "matkę".

            A forum dyskusyjne to jest przede wszystkim po to, aby dyskutować i wyrażać
            swoje opinie na różne tematy, co też właśnie czynię. Zabierać głos w publicznej
            dyskusji na tym forum może każdy. Ty też nie musiałaś zaczynać tego wątku.
            Jeśli to jednak uczyniłaś to nie zabraniaj innym zabierania w nim głosu. Nie
            zawsze bowiem głos ten musi być po myśli zakładającego wątek.

            Twój pierwszy post świadczy o twoim całkowitym braku zrozumienia, że lekarka
            chciała przygotować twoje dziecko, by nie bało się nigdy wizyt u stomatologa.
            Pierwsze kontakty dziecka ze stomatologiem decydują o tym, czy będzie przez
            całe swoje życie chodzić do niego z lękiem, czy bez. Jest to dużo więcej warte
            niż dotychczas na to wydałaś ( 7 x 30-40 zł ). Tej prostej rzeczy niestety nie
            potrafiłaś jak dotąd zrozumieć.
            Chyba, że jesteś sknerą i żałujesz własnemu dziecku.
            Jeśli uważasz, że było to zmarnowanie pieniędzy, to idź do takiego stomatologa,
            który bez zbędnej dla ciebie straty czasu i pieniędzy, przytrzyma siłą twoje
            niespełna 3 letnie dziecko i wyrwie mleczaka, bo w gruncie rzeczy dla
            stomatologa to znacznie prostsze rozwiązanie niż "bawienie" się z 3-latkiem,
            żeby pozwolił sobie leczyć ząbka, który najdalej za 3 lata i tak sam wypadnie.
            Zapłacisz ze 20 zł i po sprawie. Tylko później pozostałe ząbki (stałe też) będą
            musiały wypadać już same, bo końmi nie zaciągniesz więcej dziecka do
            stomatologa.
            Ja wolałbym wydać znacznie więcej, aby moje dzieci chętnie i bez lęku przed
            bólem leczyły swoje zęby.
            Ty zrobisz jak uważasz. Tylko nie dziw się, że ludzie dziwią się tobie, gdy
            krytykujesz ze wszech miar właściwe działania lekarki ( choć nie ma
            doktoratu ;) ).


            PS. Twoje dziecko nie potrzebuje lepszego lekarza stomatologa, bo już go
            znalazło. Idź i przeproś Panią doktor (bo pewnie ją wyzwałaś (?) ), to może
            dalej zechce przekonać twoje dziecko, że leczenie ząbków może być przyjemne i
            bezbolesne.

    • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 05.09.04, 13:48
      Dla sprostowania - ząbki zaczęły chorować po tym jak przewracając się (miała
      wtedy 1,5 roku) ubiła kawałeczek jedynki. Wtedy pediatra i stomatolog polecili
      czekać. Niestety posłuchałam. Teraz pruchnica jest na obydwu jedynkach, a córka
      ma dopiero 2 lata i 9 msc. Co będzie dalej?
      • Gość: iza Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.04, 17:37
        dziekuje p obserwator za trafna wypowiedz, bo mi juz rece opadaja....
        pozdrawiam. :))))
        • Gość: Halina Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.ip-pluggen.com 05.09.04, 21:15
          serwisy.gazeta.pl/dziecko/1,54932,1323734.html
    • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 07.09.04, 02:20
      Leczenie każdego pacjenta jest możliwe TYLKO w wypadku współpracy dentysty i
      zainteresowanego.Czasy,gdzie asystentka trzymała za włosy a dentysta wiercił
      przy akompaniamencie wrzasków i krzyków należą do przeszłości (na szczęście,dla
      obu stron).
      Dziecko 2,5 roku współpracujące na fotelu?Pozwalające się
      znieczulić?Opracować,wysuszyć,wypełnić ubytek?Tak ,spotkałem takie (jedno)-po
      jednej wizycie zapoznawczej.Pięciolatek ma już większe szanse-bardziej
      komunikatywny,większy zasób pojęć (ale i tu zabiegi do niepowodzeń podjęcia
      leczenia to stosunek jak 2/3 do 1/3).Może nikt ci nie powiedział,jak rzadko
      takie leczenie w tym wieku udaje się przeprowadzić?

      >Poza tym (dla twojej informacji)
      >lekarz, do którego chodziłam nie ma doktoratu.

      Na całym świecie lekarza tytułuje się doktorem.Lekarzy weterynarii też.Tytuły
      widniejące na oficjalnych dokumentach,dyplomach w np.USA to "Medical
      Doctor","Doctor of Dental Surgery" (choć formalny doktor to Ph.D.)Ale specjalnie
      na użytek co "światlejszych" pacjentów (skoro ich ten tytuł razi) proponuję
      zwracać się per"pani lekarz stomatologii"(jak w dyplomie),"panie lekarzu
      medycyny,specjalisto drugiego stopnia z chorób wewnętrznych"(jak w dyplomie i
      dokumentach potwierdzjących specjalizację).Może połamią sobie język,będą brzmieć
      śmiesznie i pretensonalnie,ale będą bardzo "correct".
      A przy okazji bycia "correct" to "próchnica" dwukrotnie napisana jako
      "pruchnica" to juz nie literówka.

      >Dla sprostowania - ząbki zaczęły chorować po tym jak przewracając się (miała
      >wtedy 1,5 roku) ubiła kawałeczek jedynki.

      Dla wyjaśnienia-"ubicie kawałeczka jedynki" nie jest przyczyną rozwoju próchnicy
      na OBU jedynkach.W tym wypadku wystarcza obserwacja (ew.tworzenie się
      ropnia)+impregnacja krawędzi złamania związkami fluoru.Jeśli (jak
      twierdzisz)córka w wieku 1,5 roku(!) samodzielnie i poprawnie(!) (po teście
      indykatorów płytki nazębnej brak niedoczyszczonych miejsc) jest w stanie czyścić
      sobie zęby-to fluor zawarty w paście do zębów również powinien zapobiec
      ew.próchnicy na krawędzi złamania.
      > Ząbki są coraz
      > bardziej zaatakowane pruchnicą, przez co moje dziecko nie zna smaku
      > słodyczy.Pomocy.
      I chyba o to chodzi.Po takim stwierdzeniu podejrzewam,że popełniasz poważne
      błędy jeśli chodzi o dystrybucję słodyczy i innych przekąsek
      próchnicogennych.Leczyć zęby,bo dziecko nie może jeść słodyczy???A po co dziecku
      słodycze???
      • Gość: Halina Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.ip-pluggen.com 07.09.04, 13:37
        Ja mam pytanie: dlaczego w Polsce wspolczynnik wystepowania prochnicy jest 6,
        a w takiej Danii 0,6?
        Od czego to zalezy?
        • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 07.09.04, 16:31
          Od tych samych czynników co w Danii.Tylko stopień ich przestrzegania w Polsce
          jest(jak widać) 10x mniejszy.
          • konti7 Re: Halina 07.09.04, 19:01
            konti7 napisał:

            > Od tych samych czynników co w Danii.Tylko stopień ich przestrzegania w Polsce
            > jest(jak widać) 10x mniejszy.


            Mozna tez odpowiedziec inaczej.Bylo kiedys takie zdjecie do albumu chyba pod
            tytulem:"Europa Wschodnia- 10 lat po obaleniu muru".
            Na tym zdjeciu byl Polak w hipermarkecie,pchajacy przed soba pelny po brzegi
            wozek "z roznym dobrem",dumny i zadowolony z siebie,szeroko usmiechniety pod
            wasem a la Walesa.W prezentowanym usmiechu w oczy rzucala sie samotna gorna
            jedynka i trojka.Ale wozek byl pelny!
          • pia.ed Re: Stomatolog dziecięcy 08.09.04, 00:34
            Tu gdzie mieszkam poleca sie myc dziecku zabki juz w momencie kiedy sie wykluwa
            pierwszy zabek. Glowke dziecka kladzie sa na kolanach, a wtedy widac dokladnie
            co sie robi. Szczegolnie dokladnie trzeba myc zabki przy dziaslach.
            Dziecku powinno dac sie szczoteczke do zebow , aby samo "mylo zabki" bardzo
            wczesnie. Moze ja gryzc czy ssac, byleby sie do niej przyzwyczail.
            Oczywiscie myjemy zeby dziecka inna szczoteczka, dwa razy dziennie.

            Tabletki z fluorem czy plukanie fluorem mozna wprowadzic od 1,5 roku, ale
            wylacznie jesli stomatolog to zaleci.
            W wielu miastach woda zawiera wystarczajaco duzo fluoru, wiec czesto dodatkowe
            wprowadzanie fluoru jest niepotrzebne.

            Do picia miedzy posilkami rekomenduje sie wylacznie wode.

            Pierwsza wizyta u stomatologa powinna sie odbyc nawet w wieku ca 2 lat, aby
            dziecko przyzwyczailo sie do badania, ktore nie konczy sie borowaniem.
            I na koniec. W niektorych wypadkach rekomenduje sie podanie dziecku srodkow
            uspakajajacych przed zabiegiem.
    • Gość: alicja Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 20:48
      czytam to i rece mi opadają .graża pyta o lekarza a Wy robicie wszystko tylko
      nie odpowiadacie na jej pytanie.Czepiacie sie byle pierdoły.Dziewczyna ma
      problem i to duży bo sama jestem w podobnej sytuacji i wiem co to jest .Graza
      zadaj to pytanie na innym forumnp.zdrowie dziecka itp moze trafisz na kogoś
      normalniejszego.Powodzenia
      • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 07.09.04, 21:15
        Gość portalu: alicja napisał(a):

        > czytam to i rece mi opadają .graża pyta o lekarza
        Nie pyta o lekarza,tylko o jakas mieszanke magika-kelnera-dentysty w jednym.

        a Wy robicie wszystko tylko
        > nie odpowiadacie na jej pytanie.Czepiacie sie byle pierdoły.

        Moze.Choc ja udzielam jej darmowej konsultacji,w nadziei,ze cos zrozumie.

        Dziewczyna ma
        > problem i to duży bo sama jestem w podobnej sytuacji i wiem co to jest .

        To przynajmniej zrozumiesz,ze "ten problem" jest duzo trudniejszy,niz bys
        chciala.I wymaga zmiany sposobu myslenia i postrzegania "tego problemu" przez
        mamusie.
        .Graza
        > zadaj to pytanie na innym forumnp.zdrowie dziecka itp moze trafisz na kogoś
        > normalniejszego.Powodzenia
        Albo zadaj to samo pytanie ,na tymze samym forum,ale w inny sposob.
        • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 08.09.04, 10:17
          Alicjo, bardzo dziękuję za zrozumienie i dobre słowo.
          • Gość: Halina Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.ip-pluggen.com 08.09.04, 10:26
            Jesli Graza dobrze pomysli, to z opinii wynika ze juz ZNALAZLA NAJLEPSZEGO
            STOMATOLOGA i w zwiazku z tym nie ma co szukac dalej, bo moze znalezc tylko
            gorszego...
            Czy ciezko to komus zrozumiec?
            • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 08.09.04, 12:13
              Wydawało mi się, że chciałaś mi pomóc, dlatego podziękowałam za link.
              Nie poddawaj proszę ocenie to czy myślę, czy też nie. Jak łatwo wam przychodzi
              obrażanie innych. Z czego to wynika(?), bo chyba nie z chęci pomocy!
              Miłego dnia.
          • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 08.09.04, 12:06
            Jeśli jakikolwiek lekarz poczuł się urażony, kiedy odpowiadając Izie napisałam,
            że lekarz do którego chodziłam z córką nie ma doktoratu, to bardzo przepraszam.
            Była to reakcja na wypowiedź Izy, która przedstawia mnie jako
            zwyrodniałą "matkę", nie wiedząc nic o szczególach sytuacji.
            Sama również idąc na wizytę lekarską, zwracam się "panie doktorze", nie
            wnikając oczywiście czy ma doktorat. Jak napisała Alicja, czepiacie się.

            Wypowiedź "obserwatora" nie będę komentowała. Być może jest osobą, która nie ma
            co ze sobą zrobić i szuka po różnych forach "gdzie by to kogoś upokorzyć".

            Halino, bardzo dziękuję.

            konti7, w Twojej wypowiedzi też nie brakuje złośliwości, choć w lepszym stylu
            niż pozostałym.
            "darmowa konsultacja"? - co to w ogóle ma być? Może wystaw mi rachunek, bo
            wbrew temu co sugerował "obserwator", nie żałuję pieniędzy na zdrowie dziecka.
            Jeśli napisałabym, że pieniędzy mi nie brakuje, byłoby to zbyt snobistyczne.

            Ubicie ząbka - pisałam o tym (może teraz będzie to bardziej zrozumiałe), że
            zaraz gdy ząbek się ukruszył byłam u lekarza, który zalecił pozostawienie
            tego "problemu". Chodziłam na regularne wizyty, aby przyzwyczaić dziecko do
            fotela, oraz osoby zaglądajacej jej do buzi. Wizyt odbyłam 7, nic nie zostało
            zrobione, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się próchnicy na pozostałe ząbki,
            czego efektem jest chora druga jedynka. Oczywiście doceniam pracę lekarza,
            który w miły sposób bawił się z moją córką. Z chęcią siada na fotelu (na moich
            kolanach), otwiera buzię do ""policzenia ząbków", ale nic poza tym. Współpraca
            wydaje mi się jest pozytywna (lekarz nie zgłaszał mi, abym coś robiła
            niepoprawnie w przyzwyczajeniu dziecka do tej sytuacj). Rozmawiamy z córką w
            domu opowiadając jej, o tym że wszyscy chodzimy leczyć ząbki, aby mieć piękny
            uśmiech itd. Pytałam lekarza, czy mam zabrać córkę do swojego stomatologa,
            odradził. Choć słyszałam i przeczytałam wcześniej o tym, że wskazane jest, aby
            dziecko widziało, że my też leczymy ząbki.
            Mój syn, który ma teraz 11 lat miał podobną, niemiłą przygodę z ubiciem ząbka
            gdy był malutki. W jego przypadku pozostał chory tylko jeden ząbek, wszystkie
            mleczaki pozostałe były zdrowe. Teraz ma piękne stałe zęby i jesteśmy pod stałą
            opieką stomatologa (tego samego). Córka widziała, że jej ukochany braciszek z
            uśmiechem na twarzy siada leczyć ząbki. To nie przekonało ją, aby pozwoliła
            sobie coś w nich zrobić.
            Być może faktycznie wszystko jest na dobrej drodze, ale moje pytanie jest
            takie: jak długo jeszcze mam czekać? Widoczne są plamki na dwójkach. Co się
            powinno zrobić, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się próchnicy?
            Ząbki są szczotkowane dokładnie, "samodzielnie" to nie znaczy bez mojej
            kontroli.
            Nie tęsknię za tym, aby moje dziecko jadło słodycze, wręcz przeciwnie.
            Najgorsze jest przetłumaczyć dorosłym, aby nie częstowali mojej córki
            słodyczami ("nie żałuj jej, nic jej nie będzie" itp.). Za każdym razem, na
            każdym kroku muszę tłumaczyć jakie to dla mnie ważne.
            Wszystko to co opisałeś w swojej "darmowej konsultacji" wiem od lekarza
            prowadącego córkę. Lekarz (jak wcześniej pisałam) twierdzi, że postępuję bardzo
            dobrze. Lecz nadal nie znam odpowiedzi na wydaje mi się proste dla specjalistów
            pytanie "jaki będzie kolejny krok, kiedy uda się go zrobić i co powinno się
            zrobić aby te małe ząbki nie psuły się "w oczach".

            Pozdrawiam, Grażyna.
            • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 08.09.04, 19:52
              > konti7, w Twojej wypowiedzi też nie brakuje złośliwości, choć w lepszym stylu
              > niż pozostałym.
              > "darmowa konsultacja"? - co to w ogóle ma być?
              Odpowiadałem na zarzuty o złośliwościach.Jeśli już piszę coś na temat zębów (z
              ich leczenia w końcu żyję),to nie po to by się wyzłośliwiać czy dowartościowywać
              wątpliwej jakości merytorycznej poradami.Stawiasz rózne tezy (nawet nie
              pytania),ja na nie dobrowolnie odpowiadam zgodnie z własną wiedzą i doświadczeniem.

              >Jak napisała Alicja, czepiacie się.

              Reaguję na złość,frustrację i pochopne zarzuty-nie ma tu "czepiania się".

              > Wizyt odbyłam 7, nic nie zostało
              > zrobione, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się próchnicy na pozostałe ząbki,
              > czego efektem jest chora druga jedynka.

              Próchnica nie rozprzestrzenia się kontaktowo,z zęba na ząb.Jeśli występuje na
              powierzchniach sąsiadujących ze sobą,to tylko dlatego,że panują tam te same
              warunki do jej rozwoju (skład szkliwa,przepływ śliny,płytka nazębna,podaż
              węglowodanów,itd).
              Wizyt (w moim subiektywnym odbiorze) trochę za dużo.Po trzeciej (bez powodzenia)
              zaleciłbym nastepną próbę po 3-6 miesiącach (zależy od zaawansowania
              ubytków,reakcji dziecka przy próbach podjęcia leczenia,stopnia współpracy
              rodziców-obojga).Dużo bardziejn szkodliwe jest wykształcanie w dziecku
              przekonania,że po powiedzeniu "nie" zawsze(!-6-7 wizyt to jest zawsze) zejdzie z
              fotela.
              > Rozmawiamy z córką w
              > domu opowiadając jej, o tym że wszyscy chodzimy leczyć ząbki, aby mieć piękny
              > uśmiech itd.
              3-latek nie rozumie jeszcze takich abstrakcyjnych pojęć:piękny usmiech,zdrowe
              ząbki.Myśli obrazami,sytuacjami.Dlatego trzeba go zabierac ze sobą na własne
              wizyty,ale...wizyty muszą być jak z reklamy gabinetu.Mamy uśmiechnięte i
              zadowolone z tego,że siadaja na fotelu,lekarze życzliwi i sympatyczni,wizyty
              krótkie (do 20 min.-bo się mały obserwator znudzi),absolutnie zero
              krwi,najmniejszego grymasu bólu przy wbiciu igły.Trochę trudny model wizyty do
              zrealizowania-ale dziennikarze już o tym nie piszą.
              > Córka widziała, że jej ukochany braciszek z
              > uśmiechem na twarzy siada leczyć ząbki. To nie przekonało ją, aby pozwoliła
              > sobie coś w nich zrobić.
              Różnice pomiędzy 3-latkiem a 11-latkiem są b.duże.To temat na artykuł,nie na
              post.Dodam tylko,nie da się zastosować tu prostej analogii.
              >Widoczne są plamki na dwójkach. Co się
              > powinno zrobić, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się próchnicy?
              Zależy od stopnia zaawansowania zmiany.Impregnować Elmexem w żelu przy
              b.wczesnych fazach demineralizacji(może trzeba modyfikować dawkę),usunąć
              ręcznymi narzędziami zwłókniałą tkankę i impregnować azotanem srebra lub
              chlorkiem cynku.Jeśli ciemne plamy po azotanie będą razić-po np.roku czasu
              spróbować ponownie oczyścic i wypełnić.
              >> Ząbki są szczotkowane dokładnie, "samodzielnie" to nie znaczy bez mojej
              > kontroli.
              Kontrola nie wystarczy.Dziecko nie jest w stanie doczyścić sobie zębów w tym
              wieku.A ząb niedoczyszczony,to dla rozwoju próchnicy tak jak nieumyty.Rodzice
              powinni sami jak już dziecko skończy "samodzielne mycie" "dokończyć"
              mycie.Gdzie?Sprawdz sama-tam gdzie pojawiają się czerwone pasma po płukaniu
              wskażnikiem płytki-dostępny w tabletkach w aptekach .
              > Nie tęsknię za tym, aby moje dziecko jadło słodycze, wręcz przeciwnie.
              > Najgorsze jest przetłumaczyć dorosłym, aby nie częstowali mojej córki
              > słodyczami ("nie żałuj jej, nic jej nie będzie" itp.). Za każdym razem, na
              > każdym kroku muszę tłumaczyć jakie to dla mnie ważne.
              Możesz zaproponowac tym "dorosłym",żeby zamiast słodyczy oferowali córce coś
              innego-np.małe jogurty.Przyjemność dawania czegoś dziecku ta sama,a dla zębów
              zdrowiej.Możesz też nosić ze sobą szczoteczkę i myć córce zęby po każdej dawce
              słodyczy.Zniechęci to "ofiarodawców".

              > Wszystko to co opisałeś w swojej "darmowej konsultacji" wiem od lekarza
              > prowadącego córkę. Lekarz (jak wcześniej pisałam) twierdzi, że postępuję bardzo
              > dobrze.
              Bardzo się cieszę,że wszystko już wiedziałaś wcześniej.Szkoda,że nie
              uprzedziłaś,niepotrzebnie sie produkuję.Ale masz tzw."second opinion" i to w
              ciemno,pokrywającą sie z tym ,co już wiesz.
              • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 08.09.04, 21:29
                Bardzo dziękuję za Twoją wypowiedź. Ta w przeciwieństwie do poprzedniej bardzo
                mi pomogła, a najważniejsze, że jesteś w niej życzliwy. Jeszcze raz dziękuję.
                ps. ząbki myte są pastą dla dzieci Elmex, oraz ok. trzy razy w tygodniu, za
                pomocą patyczka, żelem Elmex, dotykamy chore miejsca (tego momentu bardzo nie
                lubi).

                Czy można sądzić, że córka ma wyjątkową skłonność do próchnicy? Czy w takiej
                sytuacji zalecane są jakieś środki (krople, syrop, lub tabletki), które
                zatrzymają rozwój choroby?
                Może komuś wydaje się, że panikuję, ale nie chciałabym za kilka tygodni
                odnaleść inne plamki na jej ślicznych ząbkach.
                Pozdrawiam, Grażyna.
                • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 08.09.04, 22:46
                  >żelem Elmex, dotykamy chore miejsca (tego momentu bardzo nie
                  > lubi).
                  Bardzo proszę.
                  Raczej powinno się wcierać żel szczoteczką (bardzo miękka-fajnie byłoby
                  elektryczną) we wszystkie dostępne powierzchnie wszystkich zębów (nie tylko z
                  próchnicą).Wcieranie go w ubytki ma małą wartość leczniczą,w miejsca
                  zdrowe-dużą profilaktyczną. Powinnaś na to przeznaczać ok.2-3 minut,nie wtarty a
                  pozostawiony na zębach żel nie działa.Stan szkliwa (ew.niedorozwój,słabą
                  mineralizację,zbyt cienką warstwę )powinien ocenić stomatolog i biorąc pod uwagę
                  trudności w leczeniu, występującą próchnice,zalecić preparaty
                  fluoru,wapnia,vit.C lub co mu tam do głowy koniecznego przyjdzie (albo nie
                  zalecać nic).Stosowanie czegokolwiek doustnie nie będzie miało znaczenia dla
                  obecnych ubytków,ale profilaktyczne dla zębów zdrowych i stałych.Wyszukaj listę
                  przekąsek próchnicogennych-wyłącz je z diety,zastąp czymś zdrowszym,przestrzegaj
                  mycia zębów po każdej czekoladce czy ciasteczku (również w ciągu
                  dnia),wprowadzaj "słodkie uczty"-raz w tygodniu,potem zero słodyczy do
                  następnego tygodnia.
                  Oprócz impregnacji azotanem srebra czy chlorkiem cynku nie ma innych
                  środków,pozwalających na ZATRZYMANIE rozwoju ubytku (poza fazą wstępnej
                  demineralizacji)-można tylko z mała skutecznością próbować OPÓZNIĆ rozwój
                  ubytku.Dlatego,że leczenie mleczaków jest dość problematyczne (dużo mniej
                  technik i możliwości,materiałów do wyboru,trudna praca z pacjentem)-profilaktyka
                  jest tak istotna.
                  • Gość: Graża Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.crowley.pl 10.09.04, 10:06
                    Dzięki za kolejne informacje.
                    Lekarz zalecił dotykanie żelem Elmex tylko chore miejsca. Jeśli to ma zapobiec
                    rorprzestrzenianiu się próchnicy, od dziś będę starała się dokładnie wcierać go
                    we wszystkie ząbki.
                    Dziękuję i pozdrawiam.
    • very_martini Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 08.09.04, 12:21
      Poniekąd nie na temat.
      Z telewizorkiem i kreskówkami to uważaj - czytałam sobie niedawno o nowojorskim
      bodajże panu doktorze, który włączał dzieciom bajki, kiedy majstrwał im przy
      zębach (to co prawda było ze 30 lat temu, kiedy wizyty u dentystów były jeszcze
      mniej przyjemne, niż dzisiaj). Efekt był taki, że te dzieci jeszcze jako
      dorośli ludzie nie mogli się przemóc, żeby obejrzeć Myszki Miki, bo kojarzyło
      im się to z traumatycznymi przeżyciami na fotelu.
      Pasty z fluorem sobie odpuść. Woda w większości miast go zawiera, a jeśli
      dziecko dostaje jeszcze do picia czarną herbatę, to naprawdę wystarczy, bo w
      niej też jest fluor. Nadmiar fluoru szkodzi tak samo, jak jego niedobór, a do
      pasty do zębów z fluorem zawierają te same składniki, co trutka na szczury.
      Mniam.

      16%VOL
      22%VAT

      Takie tam... Forum homeopatia
      • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 08.09.04, 20:07
        > Pasty z fluorem sobie odpuść. Woda w większości miast go zawiera, a jeśli
        > dziecko dostaje jeszcze do picia czarną herbatę, to naprawdę wystarczy, bo w
        > niej też jest fluor. Nadmiar fluoru szkodzi tak samo, jak jego niedobór, a do
        > pasty do zębów z fluorem zawierają te same składniki, co trutka na szczury.

        Ale na pewno zwróciłaś uwage na to,że pasty do zębów się nie połyka,tylko
        wypluwa i dokładnie płucze usta.A fluor zawarty w paście nie wchłania się przez
        błonę śluzową jamy ustnej.Ma wysycić powierzchnie szkliwa zębów,do której to
        powierzchni nie dotrze fluor (zawarty w wodzie pitnej,herbacie czy tabletkach)
        połknięty i wchłonięty w żołądku (głównie).A skuteczność ograniczania próchnicy
        przez związki flouru podawane wewnętrznie spada do zera w wieku ok. 14 lat,bo w
        tym czasie ostatnie istotne zęby trzonowe (siódemki) opuszczają kość i nie mogą
        być zaopatrywane przez fluor transportowany z krwią .I dalej uwazasz,że
        stosowanie past z fluorem działającym kontaktowo nie ma sensu i jest szkodliwe?
        Hmmmm...
        >Woda w większości miast go zawiera...
        ...niestety na pewno nie większości.
        To,czy woda wodociągowa go zawiera i w jakim stężeniu wie lokalny San-Epid,część
        stomatologów i pediatrów.
        • very_martini Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 09.09.04, 20:16
          Aha, pokaż mi kogoś, kto nie przełyka śliny w czasie przepisowego dwuminutowego
          mycia zębów... Nawet, jak nie połykasz całej piany z pasty, to nie ma siły,
          żeby coś z paszczy Ci nie spłynęło.
          I czy ja gdzieś napisałam, żeby nie jeść pasty? Napisałam tylko, że w paście
          jest taki związek, i koniec.

          16%VOL
          22%VAT

          Takie tam... Forum homeopatia
          • konti7 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 09.09.04, 21:23
            very_martini napisała:

            > Aha, pokaż mi kogoś, kto nie przełyka śliny w czasie przepisowego
            dwuminutowego
            >
            > mycia zębów...
            Ludzie sa bardzo pomyslowi.Nawet prosta czynnosc mycia zebow potrafia
            skomplikowac,np.duszac sie i polykajac piane i nadmiar sliny,zamiast spokojnie
            wypluwac jedno i drugie w miare koniecznosci :-).Przyznam sie,ze oprocz dzieci
            lubiacych zjadac pasty o smaku owocowym-nikogo dotad o takie pomysly nie
            podejrzewalem.Ale musze byc ostrozniejszy :-).
            > I czy ja gdzieś napisałam, żeby nie jeść pasty? Napisałam tylko, że w paście
            > jest taki związek, i koniec.
            Napisalas dokladnie to:"Pasty z fluorem sobie odpuść. Woda w większości miast
            go zawiera, a jeśli
            dziecko dostaje jeszcze do picia czarną herbatę, to naprawdę wystarczy, bo w
            niej też jest fluor. Nadmiar fluoru szkodzi tak samo, jak jego niedobór, a do
            pasty do zębów z fluorem zawierają te same składniki, co trutka na szczury."
            Pomieszalas dwie formy fluoru,podawany doustnie ,wchlaniany i dystrybuowany
            wewnetrznie (np.Zymafluor,ktory powinno sie stosowac z wieksza ostroznoscia) i
            wbudowywany w szkliwo,nierozpuszczalny,niewchlanialny do krwioobiegu (w zwiazku
            z tym nie mogacy dzialac na jakiekolwiek narzady wewnetrzne) skladnik past
            profilaktycznych.Ale wiele osob utozsamia jedno z drugim.Pozdrawiam
        • Gość: ~nano Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: *.visp.energis.pl 10.09.04, 00:20
          Na chlopski rozum - fluor, skoro ma wysycic powierzchnie zebow, musi sie na
          niej osadzic, natomiast nie osadza sie on na plytcwe zebowej jak klej i jakies
          jego fragmenty dostaja sie do zoladka. Mysle jednak, ze moze to byc zagrozeniem
          w krajach, w ktorych zeby myje sie wiecej niz raz dziennie. Fluor z wiekszosci
          past nie osadza sie na zebach tak mocno ze nie moze go stamtad wyplukac na
          przyklad szklanka soku - dlatego tez nie ma sensu kupowac tych tanszych past,
          poniewaz fluor w nich zawarty jest nedznej jakosci, "zsuwa" sie z zebow i
          wedruje wprost do zoladka. Tutaj akurat wazna jest zasada, ze cena idzie w gore
          wraz z jakoscia.
          W jednym very_martini ma racje - osoby pijace duzo herbaty moga spokojnie
          zrezygnowac z pasty z fluorem, tak bedzie wrecz lepiej, poniewaz nadmiar
          fluoru, w skrocie, faktycznie jest tak samo szkodliwy, jak jego niedobor:
          www.rda.org.uk/index/f/93038.html oraz prawdopodobnie strona WHO

          A z tymi kreskowkami - o tym bym nie pomyslal. Dobry przyklad na to, ze pieklo
          jest dobrymi checiami wybrukowane
          • Gość: Halina Fluor IP: *.ip-pluggen.com 10.09.04, 01:57

            Fluor "moze byc zagrozeniem w krajach, w ktorych zeby myje sie wiecej niz raz
            dziennie".
            W Europie zeby myje sie DWA RAZY DZIENNIE... Niektorzy myja zeby po kazdym
            posilku i wierz mi, bez szkody dla zebow i dla zoladka.

    • Gość: iwona Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! IP: 81.210.120.* 21.11.04, 21:14
      Przeczytalam dzis Twoja korespondencje.Sama poszukuje stomatologa dzieciecego w
      Krakowie, poniewaz cos mnie zaniepokoilo u mojej 2 letniej coreczki - niestety
      boje sie ze jest to prochnica. Czy mozesz podac mi adres stomatologa
      dzieciecego ?
      Iwona
    • agabrys33 Re: Stomatolog dziecięcy z prawdziwyeg zdarzenia! 30.11.04, 10:24
      Niedawno (ok 2 tyg temu )byłam z moim 4 letnim synkiem pierwszy raz u dentystki
      ,dziecko bardzo długo z tym oswajałam ,Pani była bardzo miła , bajeczki ,
      ,znieczulenie bezigłwe itp .Pani załozyła lekarstwo ,dziecko było w miare
      zadowolone i trwało to do czasu kiedy dotarliśmy do domu i wtedy zaczął sie
      horror , przerazliwy placz z bolu mojego dziecka , zadne leki p/bolowe nie
      chciały zadziałać , po godzinie od podania lekow ktore nie zadzaiałały i po
      telefonie do dentystki i konsultacji z nią podałam mu pyralgin domięsniowy
      .Pomogło .Po 10 dniach poszlismy znowu zeby załozyc plombe (syn juz nie był taki
      chętny jak wczesniej )ale byl dzielny poszedł wybrał kolor plomby (niebieski ) i
      niby było ok .koszt wyleczenia zęba 210 zł . Minęło 2 dni i słysze ze syna boli
      ząbek i pokazuje na ten co Pani mu wyleczyła . Nigdy wcześniej zęby go nie
      bolały . Dziś przypada mi termin kolejnej wizyty ( ma jeszcze 2 malutkie dziurki
      )i mój syn nawet nie chce słyszec o wizycie u Pani Doktor :(
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka