Dodaj do ulubionych

Co o tym sądzą lekarze

21.01.16, 11:35
Bliska mi osoba jest po skomplikowanej operacji w klinice o zasięgu niemal połowy Poski.
Zostałem pisemnie upoważniony do informowania mnie o stanie jej sdrowia.
Problem w tym, że mieszkam kilkaset kilometrów od tej kliniki. Nie mogę się nicego dowiwedzieć telefonicznie, bo personel zasłania sie ustawą o ochronie danych ospobowych. Ja to rozumiem. Ale czy w dzisiejszych czasach nie ma innego sposobu? Skoro w moim banku moge dowiedzieć sie przez telefon wiele po ospowiedzi na kilka identyfikującyh mnie pytań. Czy nie można na przykład na takim upopwaznieniu pacjenta ustalić hasła?, Albo robić to w podobny sposow jak banki?
A może po prostu lekarze nie chcą, aby im rodziny zawracali d.....?
To można kogoś posadzić przy telefonie i odpowiednio przeszkolić, kogo i jak informowac?
Ja wiem, że to nie lakarze są autorami tej ustawy, ale jakieś wyjście powinno się znaleźć. To nieludzkie kazać jechać członkowi rodziny setki kilmetrów, aby otrzymać informację o stanie blikiej osoby. To wręcz rodzaj sadyzmu.
Obserwuj wątek
    • do.ki Re: Co o tym sądzą lekarze 21.01.16, 14:52
      Ja sądzę tak: jest taka empiryczna reguła, że stopień awanturności/roszczeniowości członków rodziny pacjenta jest wprost proporcjonalny do odległości, w której mieszkają i odwrotnie proporcjonalny do częstości dotychczasowych kontaktów z pacjentem. To po pierwsze. A co do meritum: nie ma takiej finansowej ani logistycznej możliwości, żeby "posadzić kogoś przy telefonie", ani tym bardziej "przeszkolić". Od informowania jest lekarz prowadzący, a nie ktoś przy telefonie. Bank jednak różni się od szpitala, m.in. tym, że do banku ludzie przynoszą pieniądze, więc bank może sobie na takie rzeczy pozwolić. Szpital nie.
      Rozwiązaniem byłoby przy najbliższej wizycie umówić to i owo z konkretną osobą, tzn z lekarzem prowadzącym. W drodze wyjątku może się udać. Ale powoływanie całego systemu to nakładanie sobie na kark bardzo ciężkiego obowiązku. Nie dziwne, że szpitale tego nie chcą.
      • vagabunda66 Re: Co o tym sądzą lekarze 22.01.16, 07:26
        Nie mam nastawienia roszczeniowego, ani sie nie awanturuje.
        Swoją drogą dziwię się Twojemu znstawieniu a priori coś takiego sugerującego. Znam ten problem o którym piszesz, ale sądząc po tonie wypowiedzi można przypuszczć że wina za ten stan rzeczy jest trochę podzielona.
        Pewne info mam, ale lekarza prowadzącego trudno złapać bo np operuje, a ja z mkolei nichcę właśnie być natrętem.
        Nie mam też zamiaru pouczać nikogo jak rozwiązać problem, tylko taki luźne mysli i sugestie.
        Jak byłem tam przed zabiegiem to odpowiedni dokument ze strony pacjenta był podpisany i zostałem uipoważniony do otrzymywania informacji.
        W dzisieszych czasach powinno być jakieś rozwiązanie.
    • low.sodium Re: Co o tym sądzą lekarze 21.01.16, 18:26
      Jaki jest stan pacjenta? Ma zdolnosc komunikowania sie z otoczeniem, podejmowania samodzienych decyzji?
      Jesli odpowiedz jest tak, to on, majac pelna informacje, powinien sie z Toba komunikowac; jezeli jest nieprzytomny, czy w inny sposob niezdolny do kontaktu, mozesz oczekiwac, ze lekarz nim sie opiekujacy odnajdzie Ciebie. Tak to przynajmniej wyglada w Stanach.
    • iffa4 Re: Co o tym sądzą lekarze 23.01.16, 21:55
      Niestety, nie ma możliwości udzielania informacji telefonicznie.

      Jedyne co możesz zrobić, to przy najbliższej wizycie umówić się z lekarzem prowadzącym, że określonego dnia o określonej godzinie zadzwonisz i lekarz - który już zna Twój głos - udzieli Ci informacji. W ten sposób podczas służbowego pobytu za granicą przez 3 dni dowiadywałam się o stan zdrowia bliskiej mi osoby, która leżała na intensywnej terapii. Ale umówienie się na 13 oznacza telefon dokładnie o 13, nie o 13.15. Lekarz nie ma obowiązku pójść na takie ustępstwo, ale może akurat się przychyli do Twojej prośby.
      • vagabunda66 Re: Co o tym sądzą lekarze 24.01.16, 07:38
        Ja o tym wiem. Ale mnie chodzi o problem, a nie tylko o moją indywidualną sprawę. Przecież istnieją proste metody identyfikacji upoważnionego do otrzymania informacji.
        Rzecz jasna do lekarzy o to pretensji nie mam. Mają taki przepis i tyle.
        Poza tym powyżej jest wpis o "awanturności/roszczeniowości" rodzin. To uogólnienie świadczące o pogardzie dla zaniepokojonych rodzin. Znam to zjawisko, ale to wynika z poziomu cywilizacyjnego niektórych ludzi, także tego, co tak napisał. Po prostu potrzebna jest odrobina empatii.
        • low.sodium Re: Co o tym sądzą lekarze 24.01.16, 21:57
          Mysle, ze przeceniasz swoje prawo do informacji, dla >osoby upowaznionej<. To ma znaczenie w sytuacjach "ekstremalnych", w przypadku nieletnich i osob niezdolnych do podejmowania decyzji.
          Osobiscie uwazam, ze jest to troszke rozczulanie sie nad soba i usprawiedliwianie, czy zadoscuczyniamie czemus.
          Telefon komorkowy przy lozku jest najlepszym rozwiazaniem.
        • snajper55 Re: Co o tym sądzą lekarze 06.02.16, 17:05
          vagabunda66 napisał(a):

          > Ja o tym wiem. Ale mnie chodzi o problem, a nie tylko o moją indywidualną spraw
          > ę. Przecież istnieją proste metody identyfikacji upoważnionego do otrzymania in
          > formacji.

          O jakich metodach myślisz? Jak miałoby to wyglądać? Lekarz powinien identyfikować swych rozmówców? A kto będzie leczyć?

          S.
        • qulqa Re: Co o tym sądzą lekarze 02.03.16, 16:58
          > Po prostu potrzebna jest odrobina empatii.

          Znajoma lekarka z 'odrobinę empatii' udzieliła przez telefon informacji o ofiarze wypadku osobie, która przedstawiła się jako córka. Okazało się, że była to sąsiadka, o sprawie plotkowała cała wieś, a prawdziwa rodzina chciała podać znajomą do prokuratora. Myślisz, że w przyszłości znajoma powie choć pół zdania o stanie pacjenta przez telefon?

          Wyjście jest proste. To pacjent jest podmiotem leczenia i to pacjent ma dostawać wszelkie informacje na swój temat. A jeżeli jest nieprzytomny, osoba upoważniona do odbioru informacji (czyli bardzo bliska, bo sąsiada się zwykle nie podaje) niech wsadzi cztery litery w pociąg czy samochód i przyjedzie porozmawiać z lekarzem prowadzącym co parę dni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka