Dodaj do ulubionych

dyzury za (pol)darmo

IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 24.09.04, 07:54
Pamietacie pewnie te sprawe sprzed roku, gdy niemiecki lekarz domagal sie od
szpitala zaplaty za dyzury i doszedl swego przed europejskim trybunalem w
Luksemburgu. Trybunal stwierdzil wtedy tyle, ze jesli lekarz jest obecny w
pracy, to znaczy, ze pracuje i trzeba mu za to zaplacic.
Teraz Komisja Europejska (niech sczeznie bolesna i powolna smiercia) probuje
uchwalic zasade, ze za dyzury w szpitalu, jesli lekarz nie zajmuje sie
chorymi, to nie trzeba placic. Oczywiscie, krajom czlonkowskim pozostawiono
swobode do wprowadzenia wlasnych rozwiazan, ale...
Obserwuj wątek
    • reszka2 Re: dyzury za (pol)darmo 24.09.04, 13:17
      Tzn. co on robił w tym szpitalu na dyżurze, skoro nie zajmował się pacjentami?
      • Gość: lekarka Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.chello.pl 24.09.04, 15:38
        Był GOTOWY do zajmowania się pacjentami. BYL OBECNY i w każdej chwili
        dyspozycyjny. To, że w danym momencie nie było na oddziale niczego do roboty,
        bo np. w nocy wszyscy spali, nie oznacza , że ów lekarz powinien budzic
        chorych, zaglądać do każdej sali, mierzyć ciśnienie i osłuchiwac serce. A do
        tego dojdzie.
        Nikt z nas nie będzie pracował za darmo. I tak stawki dyżurowe są stawkami
        haniebnymi - za godzine pracy dostajemy znacznie mnej niż sprzątaczka, nie
        mówiąc już o hydrauliku. Jeśli mamy dostawać pieniądze za wykonaną pracę a nie
        za gotowość do pracy są 3 możliwości- albo podniesie sie nam pensję i to
        znacznie, a ilość np, 5-6 dyżurów będzie wynikała z umowy o pracę ( ze
        wszystkimi tego konsekwencjami wynikającymi z Kodeksu Pracy tzn. z
        ograniczeniem ilości godzin pracy w miesiącu) a to de facto oznaczałoby pracę
        zmianową dla lekarzy- straca chorzy bo nikt nie będzie odpowiedzialny od
        poczatku do końca za leczenie , zniknie instytucja lekarz-prowadzącego. Druga
        możliwość to, że nikt nie będzie chciał dyżurować. Będą dyzury pielęgniarskie(
        lub stażystów), a do cięższych przypadkow będzie- już za pieniądze- dojeżdżał
        lekarz. Stracą chorzy - bo bardzo wiele zalezy od szybkiej interwencji. Każdy
        kto dyżurował dobrze. wie.
        • Gość: HM. Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 17:20
        • Gość: agulha Re: dyzury pod telefonem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.09.04, 18:59
          Zwróć uwagę, że Twoja możliwość druga zakłada czyjś dyżur pod telefonem. Żeby
          uzyskać pewność, że będzie komu przyjechać, trzeba wyznaczyć osoby "na
          telefon". Ja miałam kiedyś takie dyżury. DZIĘKUJĘ BARDZO. Nie pojedziesz na
          większe zakupy, nie umówisz się na kawę z koleżanką, osoby z dziećmi muszą
          siedzieć przy nich z inną osobą (jak zadzwonią po lekarza, to nie może czekać z
          wyjazdem, aż dojedzie teściowa z innej dzielnicy). Nie można wypić kieliszka
          wina do obiadu. Do bani!!!
          • Gość: Ela Re: dyzury inzynierow pod telefonem IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 26.09.04, 19:27
            Co prawda system komunikacji internetowych to nie zdrowie czlowieka, ale jak
            zawali, to moze byc naprawde zle.
            Sa ogromne ilosci zawodow z "dyzurami pod telefonem", i jest tak samo jak
            napisala agulha, nie ma absolutnej wolnosci robienia co sie chce. I nie ma
            placenia za dyzury - bo to jest kontrakt.
            • Gość: lekarka Re: dyzury inzynierow pod telefonem IP: *.chello.pl 27.09.04, 09:06
              Ale pensje w tych zawodach są nieproporcjonalnie większe. Zresztą pozyjemy -
              zobaczymy. W Polsce robi się wszystko, aby za kilka lat nie było lekarzy. I
              zobaczycie, że moje słowa będą prorocze. Młodsi - wyjadą, starsi- powymierają,
              część- pozmienia zawody, leczyć Polaków będą niedouczeni i niedoświadczeni albo
              przybysze zza Buga o umiejetnościach felczerów. A garstka dobrych, którzy
              zostaną - będą zbijać kasę( bo ludzie mając alternatywę śmierci, ciężkiej
              choroby lub zapożyczenia sie i wyleczenia wybiorą drugie rozwiązanie).
    • Gość: aki w Polsce od zawsze wykorzystywano IP: *.protonet.pl 24.09.04, 18:29
      "służbę" zdrowia-teraz to będzie robione w majestacie unijnego prawa
      jest to próba jawnej dyskryminacji zawodowej konkretnej profesji.
    • maszar Re: dyzury za (pol)darmo 24.09.04, 21:49
      ciekaw jestem, czy strażakom będą płacić tylko za efektywny czas gaszenia
      pożaru, wojskowym tylko podczas operacji wojennych itd.
      Bądźmy konsekwentni do końca...
    • quak Re: dyzury za (pol)darmo 25.09.04, 09:56
      W orzeczeniu Trybunału chodzi o dyżury "pod telefonem". Nie wiem jak jest w
      Belgii, ale w Polsce ustawa o ZOZ dokładnie precyzuje sposób wynagradzania za
      taki dyżur i jest to 50% stawki godzinowej oraz normalne (tj, 100%
      wynagrodzenie) w razie wykonywania pracy w czasie wewzwania. Wiadomo, że wiąże
      się to z niedogodnościami typu niemożność spożywania wszystkich ulubionych
      napojów czy dalszego wyjazdu. Ci co mają małe dzieci muszą mieć je z kim
      zostawić w razie wyjazdu - w moim przypadku to jest największy problem.
      • Gość: Doki Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 27.09.04, 09:31
        > W orzeczeniu Trybunału chodzi o dyżury "pod telefonem"

        Wlasnie ze nie. Chodzi o dyzury w szpitalu.

        Dyzury pod telefonem nie sa problemem w Belgii. Bierze je sie zwykle w blokach
        tygodniowych- i na ten tydzien nie planujesz kolacyjek, wyjazdow itp. Taki blok
        masz, powiedzmy, raz na miesiac. To juz jest do przezycia. Dyzur pod telefonem
        ma przede wszystkim funkcje konsultujaca- przez telefon konsultujesz lekarza,
        ktory ma dyzur w szpitalu. Zabiegowcy, rzecz jasna, musza przyjechac, ale wtedy
        maja juz pacjenta opracowanego i podanego na zlotej tacy przez dyzurnego w szitalu.
        Jesli dyzurujacy pod telefonem musi przyjechac do szpitala na kazdym dyzurze po
        kilka razy, to zaczyna sie rozmowa o stalym dyzurze w szpitalu.

        Jesli szpital jest zorganizowany dobrze, tzn lekarze sa samodzielni, a szpital
        tylk kontraktuje ich uslugi, zwykle nie ma z tym problemow. Jesli szpital jest
        zorganizowany zle, tzn lekarze sa pracownikami najemnymi na pensji, bywa gorzej.
        • quak Re: dyzury za (pol)darmo 30.09.04, 09:20
          I tak i nie. Zależy jak rozumieć on-call - ja rozumiem że "pod telefonem", a
          nie w pracy.

          europa.eu.int/comm/employment_social/news/2004/sep/working_time_prop_en.htm

          • Gość: Doki Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.09.04, 17:20
            quak napisał:

            > I tak i nie. Zależy jak rozumieć on-call - ja rozumiem że "pod telefonem", a
            > nie w pracy.

            Wyjasnienie znajdziesz w pelnym tekscie proponowanej zmiany, do ktorej link jest
            na podanej przez Ciebie stronie.

            "rulings in the SIMAP2 and Jaeger3 cases, which held that
            on-call duty performed by a doctor when he is required to be physically present
            in the hospital must be regarded as working time." (str. 1)

            Czyli "on call duty" moze byc pelnione w szpitalu.

            Oraz: "The proposed notion of "on
            call time" covers situations in which the worker must stay at the workplace."
            (str. 5)
    • Gość: Lekarz Jest honorarium - jest praca. IP: *.acn.waw.pl 25.09.04, 14:45
      U nas na oddziale większość dyżurujących to osoby podpisujące osobne umowy na
      dyzury, głównie stażysci, wolontariusze ( ci, którym robi się łaskę, że moga
      sie szkolić w zamian za niewolniczą służbę przed południem).
      Fakt zmuszania do zostawania "normalnie w pracy" po dyżurze pomijam. Argument,
      że tak ma być prosty: "bo zawsze tak było".

      Sprawa jest prosta. Przestaną płacić za dyżury, przestanie się dyżurować.
      A, że będzie katastrofa, to niech już sie o to martwią nasi przełożeni.
      Nigdzie, w żadnym kraju nie ma przymusu pracy bez wynagrodzenia.

      Moje obowiązki przychodniane nie wymagają pełnienia dyżurów. To moja dodatkowa
      praca i dobra wola. Zresztą gdybym się w tych godzinach najął do jakiejkolwiek
      innej pracy, zapewne zarobiłbym więcej. W tej chwili otrzymuję przyzwoitą
      stawke dyżurową tylko dlatego, że jestem na etacie szpitala, który prowadzi
      przychodnię, gdzie pracuje w pełnym wymiarze.

      Koniec płacenia za dyżury = koniec dyżurowania.
      • Gość: qwerty Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.toya.net.pl 25.09.04, 15:21
        na odziale, na którym pracuję jako rezydent, zmusza się nas (rezydentów) do
        brania 3-4 dyżurów miesięcznie. za dyżury te nie dostajemy ani grosza. szpital
        płaci nam tylko pensję.
        • Gość: Lekarz Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.acn.waw.pl 25.09.04, 15:52
          Jeśli jesteś dopisywany do składu dyzurującego dodatkowo, jako osoba szkoląca
          się, to oczywiscie możesz to traktowac, jako nauki, z tym zastrzeżeniem, że w
          nocy, kiedy mniej sie dzieje, powinieneś pójść do domu spać.

          Jeśli natomiast normalnie pełnisz obowiązki lekarza dyzurnego, to taka sytuacja
          jest zwykłym okradaniem Cię z owoców Twojej pracy niczym nie różniaca się od
          kradziezy czy rozboju w autobusie, ciemnej ulicy itp.

          Różnica taka, że złodziej napadając na Ciebie ryzykuje, że mu oddasz broniąc
          się, szpital tu wykorzystuje w sposób łajdacki fakt, że w jakis sposób jestes
          od niego uzależniony Ty i Twoje szkolenie.

          Ciekawe ilu młodych lekarzy musi jeszcze z Polski wyjechać, żeby te tępaki
          zrozumiały, że czasy się zmieniły...
          • Gość: lekarka Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.chello.pl 25.09.04, 17:43
            Za 3-4 lata nie będzie w Polsce dobrych lekarzy. Ci młodsi, bardziej
            operatywni, którzy coś umieją wyjadą pracować za normalne pieniądze, starsi
            przejdą na emerytury lub powymierają a pozostaną miernoty i przybysze zza
            wschodniej granicy, których błędy miałam przyjemność oglądać!
            Być może ostanie się garstka dobrych kolegów po fachu, którzy z takich lub
            innych przyczyn pozostaną w Polsce, ale wówczas ich usługi będą tak wysoko
            płatne, że przeciętnie zarabiającego Kowalskiego nie będzie na nie stać.
            No, ale póki co na lekarzach wiesza się psy........
          • Gość: qwerty Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.toya.net.pl 25.09.04, 23:27
            na oddziale jestem jedynym dyżurnym lekarzem.
            • Gość: grzalka Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.olsztyn.mm.pl 29.09.04, 08:53
              U nas to samo- rezydent jest jedynym dyzurujacym na oddziale, za dyżury nie
              dostaje ani grosza, teoretycznie powinien mieć dni wolne, ale na większości
              oddziałów to fikcja. Powołują się na prawo unijne. Sprawa w sądzie.
              • Gość: Lekarz Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.acn.waw.pl 30.09.04, 22:38
                Czy po tych darmowych dyzurach też jesteś mobowany by zostawać "normalnie" w
                pracy?
        • Gość: dr Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.05, 14:43
          może należałoby to zgołosic PIP
        • Gość: gość Re: Jest honorarium - jest praca. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.05, 00:40
          A w jakim to jest kraju?
    • quak Re: dyzury za (pol)darmo 12.05.05, 20:45
      Podciągam wątek, bo wczoraj media podały informację o 48 godzinnym tygodniu pracy w unii, a takee zaliczaniu czasu pozostawania w gotowości (dyżurów) do tych 48 godzin - nie wiem czy to dobrze dla lekarzy. Zawsze ci, którzy chcą więcej pracować mogą prowadzić działalność gospodarczą (od 20 lutego 2005 juz obligatoryjnie jako działalność) lub zatrudnić się na dwóch etatach po 48 godzin :-)
      Co wy na to?
      • Gość: doc Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.salbis.pnet.com.pl 16.05.05, 13:26
        >Podciągam wątek, bo wczoraj media podały informację o 48 godzinnym tygodniu
        >pracy w unii, a takee zaliczaniu czasu pozostawania w
        >gotowości (dyżurów) do tych 48 godzin - nie wiem czy to dobrze dla lekarzy

        Pomysł oczywiście beznadziejny, z tym, że to już kolejne podejście do tematu
        przez unię, sprawa ciągnie się od lat. Najśmieszniejsze, że pomysłodawcami były
        środowiska lewicowe, a ideą - poza ochroną pacjenta przed zmęczonym lekarzem -
        ochrona praw tegoż lekarza!!! Wykonanie starej dyrektywy unijnej oznaczałoby w
        Polsce odebranie początkującemu lekarzowi jakichś 600 zł z jego dochodu rzędu
        1400 złotych (pełny etat + kilka dyżurów) i zostawienie go z 800 zł bez
        możliwości dorobienia. Dziękujemy europejskim socjalistom za tak wzruszający
        przykład troski o pracownika!

        Na szczęście dyrektywa była albo jawnie łamana, albo omijana, albo rządy krajów
        nowej unii olewały fakt jej istnienia. Przegłosowane kilka dni temu zmiany
        oznaczają, że za 3 lata czas pracy nie będzie mógł przekroczyć 48 godzin
        tygodniowo łącznie! Nie ma mowy o 2 etatach! Pozostaje pytanie o formę
        kontraktową zatrudnienia - sądzę, że ograniczenie tutaj napotka na przeszkody
        natury podstawowej, z oskarżeniami o ograniczanie swobody działalności, co już
        nie tak łatwo dyrektywami zza brukselskich biurek rozwiązać.
        Myślę, że po prostu instytucja etatu, umowy o pracę, odchodzi do przeszłości,
        staje się reliktem.

        • aelithe Re: dyzury za (pol)darmo 27.05.05, 20:39
          Doc problem jest w tym , że u nas się zbyt mało płaci.
          Praca powyżej 12 godzin jest niefizjologiczna i lekarz po tym okresie zaczyna z
          przemęczenia popełniać błędy.
          Nielimitowanie czasu prowadziło do wymuszania dlugiego czasu pracy.
          W Polsce wielu lekarzy było zmuszonych do pracy nawet po 400 godzin.
          • Gość: doc Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.salbis.pnet.com.pl 27.05.05, 21:19
            Aelithe, ja wiem w czym jest problem. Naprawdę nie jestem aż tak
            niezorientowany. Prowokuję, bo nie bardzo rozumiem cel niektórych rozważań.
            Oczywiście że się za mało płaci. Ale co w polskich realiach można z tym zrobić
            w dającej się przewidzieć przyszłości?
            Inaczej: płacą tyle ile teraz, albo troszkę lepiej, i lekarze
            pracują "niefizjologicznie" czy może zakazujemy dużej ilości godzin dyżurów, i
            ogłaszamy liczne dyżurowe wakaty, niemożliwe z definicji do obsadzenia przez
            już dyżurujących. Większość z nich pozostanie wakatami (co oznacza chorych bez
            opieki, jak wiesz!) a za 2-3 miesiące trzeba będzie ogłosić niewypłacalność
            budżetu. Masz jeszcze jakieś genialne pomysły ?
            • Gość: Nocny Piotruś Re: dyzury za (pol)darmo IP: 81.219.249.* 27.05.05, 22:24
              Moim skromnym zdaniem nie powinnismy czekac na reformy, tylko sami sie
              zreformowac. Ja to juz czesciowo zrobilem, odszedlem ze szpitala, podziekowalem
              za te wspaniale dyzury, "sprywatyzowalem sie" i odczulem znaczna poprawe. Co
              mnie obchodza jakies wakaty ? To zmartwienie ministra, wojewody czy tam
              dyrektora szpitala. Dopoki nie zaczna dobrze placic - moja przyslowiowa noga tam
              nie stanie. Jak pacjenci zobacza, ze panstwowa opieka to lipa, to sie zaczna
              ubezpieczac dodatkowo i leczyc prywatnie. Dopiero jak nasz wspanialy Rzad i
              Parlament zobacza, ze nie ma juz tego "stada baranow" (przepraszam, jesli kogos
              urazilem)gotowych pracowac za cwierc-darmo, to zaczna myslec nad sensowna
              reforma, bo to co sie dzieje w tej chwili trudno nazwac reforma...
            • aelithe Re: dyzury za (pol)darmo 28.05.05, 15:36
              ale można wyszkolić odpowiedznią liczbę lekarzy i odpowiednio im zapłacić.
    • kr_kap Re: dyzury za (pol)darmo 16.05.05, 03:50
      To pewnie wynika z braku wyobraźni członków Komisji. Kombinują pewnie, że jeśli
      nic się nie dzieje w szpitalu, to jest tak, jakby przekimać się na sofie w domu.
      Albo wymyślili w ten to odkrywczy sposób, że za jednym zamachem zlikwidują i
      rozmaite nadużycia dyżurowe, o kórych ja nie wiem, ale można oni słyszeli, i
      dadzą szlaban na kimanko w szpitalu. Bo na przykład kiedyś nie można się było
      dobudzić lekarza, a zupa była za słona.

      Ja mam bardzo romantyczne spojrzenie na dyżury - to z tych lektur, gdzie "ktoś
      nie spi, by spać mógł ktoś" :) ("spać" rozumieć należy szerzej, bo może się
      zdarzyć, że ktoś, zamiast grzecznie popaść w objęcia idzie i rozbija się
      samochodem, dostaje zawału, podcina sobie żyły, połyka pierścionki cioci czy
      wali głową w trotuar, itd., itp.), że trudno zrozumieć ludzi, którzy nie chcą
      płacić za te godziny.

      • Gość: aneste Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.direct-adsl.nl 27.05.05, 20:25
        "Od tygodnia nie zoperowalismy ani jednego pacjenta.Od ubieglego poniedzialku w
        moim szpitalu nie ma juz ani jednego anestezjologa....ostatni wyjechal do
        Niemiec".Popatrzcie tylko na strone anestezjologia.webpark.pl/index.html
        To tak a propos....
        • Gość: Patryk Re: dyzury za (pol)darmo IP: *.oc.oc.cox.net 27.05.05, 20:54
          Gość portalu: aneste napisał(a):
          Popatrzcie tylko na strone anestezjologia.webpark.pl/index.html
          > To tak a propos....

          Zajrzałem,niezle zrobiona strona.Może warto ją podciągnąć,jako nowy wątek?
          P.S.Nie dość,że wyjechali to w dodatku "za studia nie oddali" ! :-)
          • connie1 Re: dyzury za (pol)darmo 27.05.05, 20:57
            Stronka super , najbardziej podoba mi się slownik , bo brzmi...znajomo
            Conka od czarnej mamby

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka