Gość: EWA
IP: *.chello.pl
04.01.05, 14:49
To, że apteki to złoty interes nie trzeba nikogo przekonywać- wystarczy
przejść się po pierwszej z brzegu uliczce. Nie miałabym nic przeciwko temu,
żeby pracowali uczciwie, ale nie, część aptekarzy po prostu oszukuje
pacjentów a robi to tak:
1. Ludziom starszym wydaje 1 a nie 2 opakowania leków, a następnie wmawia, że
wszystko było ok.
1a. Bardzo łakomym kąskiem do tego typu oszustw są inwalidzi wojenni, bo i
oszukać łatwo i recepta w 100% refundowana!
2. Na recepty wypisywane na generyki wydaje się dużo droższe leki oryginalne -
oczywiście ze 100% odpłatnościa, a recepta na generyk pozostaje w aptece
3. Odwrotnie - jeśli recepta wypisana jest na lek oryginalny - wydaje się
generyk a inkasuje za lek oryginalny - nawet kilkakrotnie wyżsżą cenę.
4. "Myli się" dawki - wydając mniejsze i często tańsze - recepta pozostaje na
droższe, a służy ona do rozliczeń.
5. Stale zmieniaja się ceny leków, więc w przypadku np. antybiotyków robi sie
swoiste agrakadabry, tak, że pacjent płaci nawet o 50% więcej niż kosztuje
lek.
6. I to już chyba nawiększe przestępstwo - wydaje się leki bardzo silnie
działajace bez recept za to za odpowiednią opłatę. Skąd recepta? Ano z innego
oszustwa. Zdarza się, że na recepcie jest kilka leków, w tym i ten silnie
działający ( celowo nie podaję o jaki lek chodzi, ale nie jest to narkotyk,
bo ten Bogu dzięki wymaga innych recept). Aptekarz informuje rodzine chorego
(, że ma ostani listek(!). Klient kupuje co jest, bo nie chce chodzić i
szukać, zwlaszcza, że informacja bywa okraszona uwagą, że w hurtowniach
brakuje innego leku a tu właśnie jest,płaci a recepta zostaje. Można więc
dowolnie pohandlować nadwyżką.