Dodaj do ulubionych

Uwaga na aptekarzy-oszustów

IP: *.chello.pl 04.01.05, 14:49
To, że apteki to złoty interes nie trzeba nikogo przekonywać- wystarczy
przejść się po pierwszej z brzegu uliczce. Nie miałabym nic przeciwko temu,
żeby pracowali uczciwie, ale nie, część aptekarzy po prostu oszukuje
pacjentów a robi to tak:
1. Ludziom starszym wydaje 1 a nie 2 opakowania leków, a następnie wmawia, że
wszystko było ok.
1a. Bardzo łakomym kąskiem do tego typu oszustw są inwalidzi wojenni, bo i
oszukać łatwo i recepta w 100% refundowana!
2. Na recepty wypisywane na generyki wydaje się dużo droższe leki oryginalne -
oczywiście ze 100% odpłatnościa, a recepta na generyk pozostaje w aptece
3. Odwrotnie - jeśli recepta wypisana jest na lek oryginalny - wydaje się
generyk a inkasuje za lek oryginalny - nawet kilkakrotnie wyżsżą cenę.
4. "Myli się" dawki - wydając mniejsze i często tańsze - recepta pozostaje na
droższe, a służy ona do rozliczeń.
5. Stale zmieniaja się ceny leków, więc w przypadku np. antybiotyków robi sie
swoiste agrakadabry, tak, że pacjent płaci nawet o 50% więcej niż kosztuje
lek.
6. I to już chyba nawiększe przestępstwo - wydaje się leki bardzo silnie
działajace bez recept za to za odpowiednią opłatę. Skąd recepta? Ano z innego
oszustwa. Zdarza się, że na recepcie jest kilka leków, w tym i ten silnie
działający ( celowo nie podaję o jaki lek chodzi, ale nie jest to narkotyk,
bo ten Bogu dzięki wymaga innych recept). Aptekarz informuje rodzine chorego
(, że ma ostani listek(!). Klient kupuje co jest, bo nie chce chodzić i
szukać, zwlaszcza, że informacja bywa okraszona uwagą, że w hurtowniach
brakuje innego leku a tu właśnie jest,płaci a recepta zostaje. Można więc
dowolnie pohandlować nadwyżką.
Obserwuj wątek
    • Gość: agulha Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.05, 22:06
      Na pewno wśród aptekarzy (tak jak i: krawców, kominiarzy, posłów, nauczycieli,
      hydraulików i przedstawicieli innych zawodów) zdarzają się osoby nieuczciwe.
      Zdarzają się też pomyłki - aptekarzy i pacjentów. Co do punktu 6) - może bywa i
      tak, jak napisałaś, ale czasami farmaceuta po prostu chce pomóc człowiekowi w
      potrzebie. Polskie przepisy są dosyć restrykcyjne, a służba zdrowia źle
      zorganizowana. Bywa, że ktoś stale biorący dany lek potrzebuje nowej porcji, a:
      nie miał czasu pójść do lekarza; lekarz był na urlopie; nie było numerków; nie
      mógł zwolnić się z pracy. Nie ma u nas przedłużania stałych recept na prośbę
      przez telefon z odbiorem na recepcji, ani stałych recept w aptece. Nieraz
      przerwanie przyjmowania takiego leku może się dla pacjenta źle skończyć. No i
      czasami farmaceuci z dobrego serca dają mu ten lek, prosząc o receptę potem,
      albo proszą potem zaprzyjaźnionych lekarzy o wypisanie takowego. Kilka razy w
      aptece, gdzie zawsze kupuję, proszono mnie o dopisanie takich leków na mojej
      recepcie. Wierz mi, że nie były to żadne szczególne medykamenty: raz, o ile
      pamiętam, pigułki anty, raz chyba jakiś lek przeciwwrzodowy. Aha - nie wiem, co
      nazywasz lekami silnie działającymi, ale są leki, które w Polsce są tylko na
      Rp., a w innych krajach (niektórych) dopuszczone do sprzedaży bez recepty (choć
      zwykle w bardzo małej ilości). Ostatnio sama popełniałam taką "zbrodnię":
      wypisywałam na siebie Tramal (silny lek przeciwbólowy) mojej przyjaciółce,
      chorej na raka. Nikt w Centrum Onkologii, gdzie miała wyznaczane wizyty raz na
      2-3 tygodnie, nie zapytał jej, czy jej nie potrzeba recepty (chociaż pytani
      mówili, że Tramal jest OK), odsyłali ją "do rejonu". Pacjent z zaawansowanym
      rakiem, wymiotujący, słaby, obolały, po prostu marzy o odstaniu w kolejce w
      rejonie, zwłaszcza że konowały w Centrum Onkologii nie wydały nawet żadnego
      zaświadczenia czy odpisu o stanie zdrowia, który można byłoby okazać lekarzowi
      rodzinnemu...
      • Gość: asiek Re:Agulha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:46
        "konowały w Centrum Onkologii " ??!!!!
        Agulha, jesteś lekarzem? Słowo "konował" bardziej Ci odpowiada na określenie
        tego zawodu?
        • Gość: agulha Re:Agulha IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 18:05
          Tak, jestem lekarzem. I tak, podtrzymuję. W Centrum Onkologii pracują konowały.
          Na pewno nie wszyscy, ale wielu. Wiem, co mówię - w Sylwestra pochowaliśmy moją
          najserdeczniejszą przyjaciółkę, która "leczyła" się w Centrum Onkologii. Uczyli
          nas już na III roku studiów, że pacjenta TRZEBA ZBADAĆ (przedmiotowo). Pan
          doktor D. z Centrum nie obejrzał ani nie zbadał palpacyjnie piersi u pacjentki
          (tejże), która podawała w wywiadzie guzek sutka, a zgłosiła się z powodu
          wykrytych przerzutów do wątroby. Nie zlecił żadnego badania piersi. Zlecił
          przez 6 tygodni "leczenia" ponowne usg, gastroskopię, oznaczenie enzymów
          wątrobowych i biopsję wątroby. "Rozpoznał" przerzuty do wątroby z pęcherzyka
          żółciowego (na skutek niebywałego profesjonalizmu Centrum chora osobiście
          wyczytała to w ich komputerze). Na 3 dni przed śmiercią, w szpitalu rejonowym
          (szczere podziękowania i wyrazy szacunku dla Szpitala Bielańskiego), wykonano
          usg piersi (lewa pierś - jeden wielki rak). Pan doktor D. mówił koleżance,
          pytany przez nią (z niechęcią, bo ona nie chciała potwierdzenia beznadziejnej
          diagnozy), czy robić usg piersi, że "na razie nie trzeba". Odmówił jej wydania
          zwolnienia z pracy ("do rejonu" - a nie dał żadnego odpisu ani listu do lekarza
          rejonowego). Nie wydał żadnej recepty na leki przeciwbólowe. I to ma być dobry
          fachowiec? Wg słownika "konował - potocznie, pogardliwie albo lekceważąco - o
          złym lekarzu". Mnie chodzi o sens a) - pogardliwie. Mam dla nich pogardę. Brat
          zmarłej mówi o lekarzach z Centrum Onkologii per "łotry". Jej nie mogli
          uratować, ale mogli jej pomóc paliatywnie. A przy takim podejściu do swoich
          obowiązków niejednego chorego wyślą na tamten świat.
          • Gość: asiek Re:Agulha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:21
            Przykro mi z powodu Twojej przyjaciólki. Nic nie usprawiedliwia lekarzy,
            których opisałaś.Rozumiem Twój ból.
            Protestuję przeciwko uogólnieniom, często krzywdzącym i niesprawiedliwym. Nie
            jest to przejaw solidarności zawodowej z mojej strony bo jestem "tylko
            weterynarzem" :)
            Pozdrawiam
            • Gość: agulha Re: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 04:13
              Pozdrowienia dla przedstawicielki pokrewnego zawodu:-). Jedną z moich
              ulubionych lektur jest seria książek Jamesa Herriota - ta, na której podstawie
              nakręcono "Wszystkie stworzenia małe i duże", która nastraja mnie wielce
              pozytywnie do lekarzy weterynarii.
              Oczywiście, że uogólnienia są krzywdzące. Ale, to ciekawe, że o Centrum
              Onkologii wiele osób mówi źle. Ściślej, znam jedną osobę, która mówi dobrze.
              Natomiast w moim biurze, gdzie pracuje ponad 50 osób, z czego wielu lekarzy lub
              przedstawicieli pokrewnych profesji, wiele osób miało do czynienia z CO
              (większość jako osoby towarzyszące i jedna - jako lekarka tamże pracująca) i
              ich obserwacje są zbieżne z moimi. Podobny komentarz usłyszałam od lekarza z
              hospicjum. Oraz od kilkorga znajomych. Wniosek: Centrum Onkologii jest
              instytucją źle zarządzaną. Aha, tylko nie mówcie o kwestii pieniędzy. Kilka
              zachowań, które tam obserwowałam ze strony personelu, to wyłącznie kwestia
              kultury, wyszkolenia i profesjonalizmu (to znaczy: ich braku), a poprawa nie
              kosztowałaby nawet jednej złotówki.
              • Gość: EWA Re: IP: *.chello.pl 06.01.05, 08:25
                Dla jasności - nie pracuję w Centrum Onkologii, jednak oburzyła mnie wypowiedź
                nazywająca pracujących tam kolegów k o n o w a ł a m i . Jak słusznie
                zauważyłaś odpowiadając na mój post, wszędzie są ludzie o różnym morale ,
                bardziej lub mniej uczciwi.
                W Centrum Onkologii pracuje dużo ludzi, i może się zdarzyć, że ktoś zachował
                się hm........nieodpowiedzialnie, ale przecież ten ktoś ma szefa, ordynatora,
                można interweniować u kierownika kliniki itp. Jeśli nie uczynił tego mąż chorej
                lub ona sama, mogła to zrobic przyjaciółka-lekarka? Czyżbym się myliła?
                Jest taki paragraf w Kodeksie Etyki Lekarskiej o złym mówieniu o kolegach ( ale
                to na marginesie).
                Wszystkich uczono nas na III roku, w ramach przedmiotu zwanego , za moich
                czasów "Propedeutyką interny", że chorego nalezy badać! Dodam, że w latach
                późniejszych w ramach wszystkich możliwych klinik, w tym również omawianej w
                formie, wówczas szczątkowej, onkologii, wkładano nam do głów, że są choroby
                nieuleczalne. Nawet gdybyśmy robili nie wiadomo co, nawet gdybyśmy wysyłali na
                nieskończenie wiele badań są sytuacje, w których lekarz ( i pacjent, a może
                pacjent przede wszystkim) przegrywają. Nie twierdzę, że nie popełnia nikt
                błędów w sztuce, ale nie każda śmierć jest z winy lekarza.
                Zła fama o Centrum Onkologii może wynikać ze zwykłego rozżalenia rodzin i
                przyjaciół - uczucia zrozumiałego i normalnego- a wystepuącego po śmierci
                bliskich.
                Ktoś musi być winny , a najłatwiej posądzić o to lekarza prowadzącego, bo: za
                późno rozpoznał chorobę, zastosował takie a nie inne leczenie, skierował na
                niewystarczającą ilość badań, no i wogóle jest "konowałem".
                Trudniej przyjąć do wiadomości fakt o nieuleczalnej chorobie, szczególnie gdy
                zmarła osoba młoda, a przebieg nowotworu był wyjątkowo szybki i złośliwy.
                A tak niestety bywa. Niedawno zmarł na nowotwór mój dobry znajomy. Zapewniam,
                że leczony był w sposób najnowocześniejszy i najlepszy z możliwych. Teraz
                umiera inna osoba, także leczona najlepiej jak tylko można. Ba, nowotwór
                atakuje także ....onkologów. I robi to skutecznie.
                Nie zawsze winę za śmierć ponosi onkolog, rozumiem rozżalenie rodziny, ale Ty
                jako lekarz chyba powinnas o tym wiedzieć.
                Kilka lat temu miałam do czynienia z bezdusznością lekarki rejonowej ( były
                jeszcze rejony), która odmówiła wypisania recepty na narkotyki osobie w
                ostatnim stadium choroby nowotworoej, bardzo cierpiącej. Ówczesny Instytut
                wypisał do domu z całą dokumentacja, co, jak, i dlaczego, zalecając dalsza
                opiekę w rejonie i podawanie konkretnych leków przeciwbólowych. Lekarka
                rejonowa zaproponowała czopki z pyralginy!
                Czy mam wypisywać, że wszyscy lekarze rejonowi są nieuczciwi - nie! Nawet owa
                zmieniła postępowanie, po rozmowie.
                Pozdrawiam.
                • Gość: agulha Re: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 12:47
                  Hej! Nie przeczytałaś jednak dokładnie mojego postu. Napisałam już uprzednio,
                  że uważam, że mojej koleżanki nie można było uratować. Moje rozgoryczenie nie
                  dotyczy zatem tego. Ale też nie dotyczy tylko postępowania jednego lekarza, a
                  Centrum Onkologii jako całości. Kolejka dla pacjentów pierwszorazowych - dwie
                  bite godziny stania (na stojąco). Przyjęcie do kliniki gastroenterologii na
                  biopsję - przejście przez rejestrację i izbę przyjęć plus oczekiwanie na
                  lekarza na górze zajęło nam 5 (PIĘĆ) godzin. Wszelkie próby interwencji
                  spotykały się z oburzeniem (SPROWADZANIE HISTORII CHOROBY TRWA DO GODZINY,
                  PROSZĘ PANI!! - tylko dlaczego ma to być godzina przesiedziana przez zbolałego
                  pacjenta z silnymi nudnościami na krzesełku w korytarzu?). Mają komputery i w
                  nich informacje o pacjencie, a pacjent czeka na papier - pytam się, dlaczego
                  (dlaczego nie na łóżku na oddziale)? Pielęgniarka na oddziale, której
                  zgłosiłam, że pacjentka przyszła i siedzi w świetlicy, ani nie zaprowadziła jej
                  na salę, ani nie ruszyła się, żeby zobaczyć, która to, i powiedzieć dwa słowa
                  typu "proszę zaczekać, lekarz zaraz przyjdzie". U nas recepcjonistka w biurze
                  jest lepiej wyszkolona. A koniec był taki, że okazało się, że nie udało się
                  oznaczyć grupy krwi i że biopsji tego dnia nie będzie. Zamiast zadzwonić do
                  pacjentki w przeddzień (mieli numer) narazili ją na bycie na czczo przez pięć
                  godzin (co naraziło ją na duże cierpienia, bo miała duże problemy z
                  odżywianiem) bez sensu zupełnie. Pobrano jej krew i znowu badanie nieudane, tym
                  razem zadzwonili (ściślej, zadzwonił inny lekarz, któremu nas polecono - !!
                  trzeba tam szukać dojść), że badanie trzeba powtórzyć. Jechała więc już nie na
                  czczo na to pobranie krwi, niemniej też ta jakże prosta sprawa zajęła kilka
                  godzin (bodajże trzy). Aha - kodeks etyki lekarskiej oprócz wspomnianego przez
                  Ciebie punktu, który ja przekroczyłam, ma wiele takich, które przekroczyli
                  tamci lekarze. Np. pkt 9 - "Lekarz może podejmować leczenie jedynie po
                  uprzednim zbadaniu pacjenta". pkt 11 - "Lekarz winien zabiegać o wykonywanie
                  swego zawodu w warunkach, które zapewniają odpowiednią jakość opieki nad
                  pacjentem". Albo 20: "Lekarz podejmujący się opieki nad chorym powinien starać
                  się zapewnić mu ciągłość leczenia, a w razie potrzeby także pomoc innych
                  lekarzy" - kiedy okazało się, że ognisko pierwotne to sutek, klinika
                  gastroenterologii odżegnała się od udziału w leczeniu, lecz nie przekazała
                  sprawy do odpowiedniej innej kliniki. Interwencja u szefa, mówisz? To musiałby
                  być dyrektor tego całego centrum. Zapewniam Cię, że rozważam taką interwencję,
                  i że jej przedmiotem nie będzie oczywiście niewyleczenie mojej przyjaciółki.
                  Pozdrawiam i doceniam Twoje intencje.
                • schwinski_ryj ewa, nie che mi sie czytac twojej wypowiedzi 11.01.05, 02:15
                  szkoda oczu ale zauwazylem ze ktos nazwal lekarzy konowalami. Ja ich nazwe
                  gorzej: nieukami, komercyjnymi oszustami, kuglarzami i elementem kryminalnym na
                  poziom,ie dr. Mengele. Niestety, lekarz to administrator czytajacy z kartki
                  ktorego zadaniem jest uchwycic pacjent aw jak najmlodszym wieku, odoebrac mu
                  zdrowie i przejsc do nastepnego. Nie znam jednej czynnosi czy operacji
                  lekarskiej zeby czlowiek czulk sie dobrze po 3 ech latach. Statystyki mierza
                  tylko sukces do roku. Banda zlodzieji zabierajacych czlowiekowi zdrowi.

                  OD LEKARZY Z DALEKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • Gość: agulha znakomity płatnik IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.01.05, 20:33
                    Schwinski_ryju, jesteś znakomitym płatnikiem ubezpieczenia zdrowotnego! Bardzo
                    się cieszę, że postanowiłeś się trzymać z daleka od lekarzy. Mniejsze kolejki
                    będą. Nie bardzo tylko rozumiem: czy nie znasz nikogo powyżej 3 roku życia?
                    Wszak każdy z nas w pierwszym roku życia jest ustawicznie szczepiony i noszą go
                    do lekarza, więc jak to jest, że Ty nikogo nie znasz, kto by po 3 latach od
                    jakiejkolwiek czynności lekarskiej nadal czuł się dobrze. Aha - ja takich ludzi
                    znam wielu, ale przekonywać Cię nie będę, po co masz czerpać z funduszy NFZ.
    • Gość: irys Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 06.01.05, 12:27
      rany, dawno nie widziałm taki idiotycznego postu napisanego przes kogoś, kto
      nawet nie zdaje sobie sprawy, że odsłonił swoją całkowitą nieznajmość tematu.
      • Gość: Nina Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 20:48
        Racja.Jesli EWA jest lekarzem to raczej nie chcialabym realizowac wypisanych
        przez nia recept...Obojetnie po ktorej stronie aptecznego okienka:)
    • Gość: rej Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:33
      rany....ta kobieta nie ma pojęcia o pracy w aptece...o matko, takich głupot
      dawno nie słyszałam
      • Gość: EWA Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.chello.pl 07.01.05, 08:34
        Taaaaaaaaaaaaaaaaak? To w takim razie jak mi wyjasnisz następujące przypadki:
        1. Recepta wypisana prawidłowo(!) na mojego Dziadka ( inwalida wojenny). Pani
        magister wydaje 1 opakowanie Prestarium ( zamiast 2).Na zwróconą uwagę
        odpowiada, że się pomyliła. Dwa miesiące później identyczna sytuacja tyle, że w
        innej aptece !
        2. Recepta wypisana przez mojego męża na teściową na Gasec 20 - dwadzieścia
        osiem kapsułek. Podane dawkowanie(!). Pani magister proponuje Losec 10-
        tyle,że 14 kapsułek. Recepta zostaje w aptece.
        3. Recepta na Minisiston - wypisany przeze mnie na moją siostrę, podane
        dawkowanie. 2 opakowania. Pani magister wydaje 1 opakowanie.
        4. Kolega psychiatra(!) daje pacjentowi receptę m.in. na silnie działający lek
        uspakajający. Człowiekowi 2 tygodnie temu zmarła żona. Recepta wypisana
        prawidłowo, dawkowanie itp. W aptece słyszy,że zamiast 2 opakowań może otrzymać
        jedynie 1, bo to ostatnie. Pacjent realizuje receptę.
        5. Moja osobista pacjentka ( emerytka) jest leczona statynami ( drogie).
        Wybrałam generyki ze względu na relatywnie niższą cenę. Dodam, że generyki
        dostępne na mieście. W aptece dwukrotnie wydają jej lek oryginalny dużo droższy
        (!). Aptekarka zapewnia, że teraz ten lek tak się nazywa a cena się zmieniła.
        Nie wiem jak apteka pracuje "od tyłu"- wiem, że opisane sytuacje miały miejsce.
        Wiem także, że pacjent nie patrzy aptekarzowi na ręce, zwłaszcza, gdy jest to
        osoba starsza. Wiem również, że nie każdy i nie zawsze dostaje/odbiera paragon.
        Może Szanowni Farmaceuci wytłumaczycie w jaki sposób doszło do wyżej
        wymienionych sytuacji? Z winy lekarza? Pacjenta?
        P.S. Ostatnio pisze na receptach "nie zamieniać" i informuję każdego chorego,
        aby dokładnie sprawdzał za co placi i co dostaje.
        • Gość: Mas Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.01.05, 12:41
          Jestem zaskoczony tymi wypowiedziami, poniewaz traktujesz aptekarzy z gory tzn.
          wszyscy oszukuja, taka opinia krazy rowniez o lekarzach ze biora w "lape" za
          "lepesze warunki" i tak mozemy do konca wytykac sobie coraz to inne przypadki.
          Jest tak ze w kazdym zawodzie znajdzie sie ktos nieuczciwy i psuje opinie na
          temat danego srodowiska. Dodam ze pracuje w firmie, ktora jest producentem
          oprogramowania dla aptek :)
          pozdrawiam
        • Gość: elle Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 07.01.05, 16:29
          jakaś mania prześladowcza, pani nieomylna?
        • schwinski_ryj ewa, jezu statynami leczysz??? 11.01.05, 02:19
          zabijasz te rencistke. To jest wlasnie klasyczny problem medycyny np leczenie
          statynami. Popros ja zeby cie umiescila w testamencie- dlugo nie bedziesz
          czekala.
        • Gość: magda Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.3vnet.pl 23.01.05, 15:00
          przyznaje racje w 100%. Takie bywaja praktyki farmaceutow;[ale nie wszystkich]
          Sa apteki ktore proponuja tansze zamienniki ale sa tez apteki w ktorych zamiast
          tanszych [wypisanych na recepcie] sprzedaja duzo drozsze.To samo mnie spotkalo
          gdy wykupoalam dziadziowi na recepte[inwalida wojenny]Trzeba byc czujnym i
          uzbroic sie w cierpliwosc anielska.
    • Gość: Kasia Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ii / *.is.net.pl 10.01.05, 14:42
      Droga Ewo!
      Uważaj co piszesz i o kim! Mój mąż jest farmaceutą. Apteka to nie jarmark.
      Wszystko musi się zgadzać - stan w komputerze z półkami. Nie wchodzą w
      grę "pomyłki specjalne". Z tego co wyczytałam to obracasz się w kręgu lekarzy.
      No o nich to dopiero można napisać!

      NIGDY NIE UOGÓLNIAJ SĄDU O LUDZIACH NA PODSTAWIE KILKU PRZYKŁADÓW!!!
      • Gość: EWA Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.chello.pl 10.01.05, 16:13
        CZYTAJ KASIU ZE ZROZUMIENIEM! Nigdzie nie napisałam, że wszyscy(!) aptekarze
        są oszustami lecz, żeby UWAŻAĆ NA APTEKARZY OSZUSTÓW czyli na takich
        pracowników aptek, którzy są nieuczciwi! A tacy są!
        Apteka to nie jarmark, święte słowa.Żeby stan komputera zgadzał się ze stanem
        na półce lek może po prostu zmienić miejsce z półki do szuflady, torby itp
        Bardzo bym chciała, aby nie było "pomyłek" bo w sumie uderzają one w najsłabsze
        ogniwo - starszych pacjentów.
        Koleżanka pracująca jako lekarz rodzinny ma pacjentkę, która dwa razy w
        miesiącu przychodziła do niej z prosbą o przedłużenie recept na stale
        przyjmowane leki. A to recepta zginęła, a to się zmoczyła, a to części leków
        nie było, a to taka lub inna wymówka. Koleżanke to zainteresowało i poprosiła o
        wyjaśnienie. Starsza pani sie zaczerwieniła i po chwili wyznała, że leki to
        ona ma, tylko córka jest farmaceutka no i" pani doktor rozumie.........".
        Ciekawe jak rozumieją to obrońcy WSZYSTKICH aptekarzy?
        • Gość: agulha Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 01:32
          Twój przykład jest mało mądry. Ty myślisz, że ta córka aptekarka wysyłała do
          Twojej koleżanki starą matkę? Ja sądzę, że to stara matka chciała się na siłę
          na coś przydać. Niby jak to możliwe, że córka miała manko tylko i wyłącznie w
          tych lekach, które akurat przyjmowała matka?
      • schwinski_ryj Kasiu, komputer swoje, szafki na kluczyk swoje 11.01.05, 02:21
        a lewa recepte sie odklada na bok i powyjsciu klienta realizuje a potem mopzna
        sobie zapufac na przerwie czy na party. Co nie wiesz jak to jest na
        farmaceutycznym party albo jak komus cos w aptece dolewa? Jak nie wiesz to sie
        meza zapytaj o naiwna!
    • schwinski_ryj Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów 11.01.05, 02:11
      USA: kupuje 36 pastylek na jakis bol czy jakis narkotyk, dosyc drogie, na
      recepte i kosztuja cos 80 centow od sztuki. Farmaceuta liczy przede mna brudna
      lapa na brudnej tacce brudnym sztyftem. Przychodze do domu i licze: brakuje
      dwoch czy trzecy. Wsciekam sie. Nic nie robie. Opowiadam ten numer koledze
      ktorego brat jest farmaceuta a ten mi opowiada odwrotny przypadek: farmaceuta
      liczy i dodadje kilka pastylek. Facet liczy przy nim i ni zglasza ze jest
      wiecej...
      Wg mnie to wlasnie potwierdza ze przewal liczenia i kradziezy pastylek jest
      ogolnie stosowany przez lekarzy.

      Nastepnym razem bede liczyl.

      Drugi przypadek: w USA wciskaja moenty kanadyjskie, niby przez pomylke ale
      potem taka moneta nie chce wejsc do automatu iczasem sprzedawca nie chce brac
      wiec sie wycwanilem i teraz uwazam i zwracam. Lubie ich zlapac na przewale.

      Rowniez czesto panna w sklepie z minka daje banknot. Jak juz szczerzy zeby jak
      malpa na karniszy to wiem ze musze ten banknot obejrzec bo moze mu brakowac.
      Raz brakowala 1/3...

      Ogolnie uwazam ze farmaceuci sa najmniej skorumpowana grupa w calym przemysle
      medycznym bo przemysl to jest. Ogolnie sa najbardziej wiarygodni na szczescie
      koryguja lekarzy. Tak jak nienwidze lekarzy i pielgniar tak farmaceutow szanuje
      za ich wiedze i za to co robia dla pacjentow. Jest bardzo smutne ze jakies
      mendy farmaceutyczne sie zdarzaja i uwazam ze sam zwiazek powinien taki element
      kryminalny eliminowac z uwagi ze image zawodowy sie obniza. Uwazam ze sami
      farmaceuci jezeli to czytaja powinnizwracac wiecej uwagi na swoich kolegow i
      odpowiednio reagowac w przeciwnym razie zawod farmaceuty osiagnie taki sam
      poziom dna jak lekarski i pielegniarski.
      • Gość: Kasia Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ii / *.is.net.pl 12.01.05, 10:22
        Chyba żyjeie w jakimś nienormalnym miejscu świata! I tyle! Nie będę nic więcej
        mówić!
        • Gość: Farmaceutka Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 13.01.05, 18:56
          Pracuje w zawodzie od 5 lat, maja mama jest farmaceutka i pracuje w innym
          miescie.Znam rynek dosyc dobrze i to co opisuje pani to jakas totalna bzdura.
          Moze frustracja wynikajaca z faktu ze farmaceutom zaczelo sie lepiej powodzic
          niz w czasach PRL i nie sa juz całkiem sprowadzeni do roli ekspedientów?
          Rozumiem, ze lekarz będący na "garnuszku" budżetówki moze byc sfrustrowany, ale
          to co pani pisze to jakies chore bzdury! W aptekach sa drukarki fiskalne,
          programy komputerowe i stan faktyczny musi idealnie grac ze stanem figurującym
          w komputerze.Obowiazuje jeszcze zasada ograniczonego zaufania do pacjenta-
          niech pani nie wierzy slepo we wszystko co opowiadaja pacjenci droga pani
          doktor.
          • Gość: farmaceutka Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 13.01.05, 19:27
            "1. Ludziom starszym wydaje 1 a nie 2 opakowania leków, a następnie wmawia, że
            wszystko było ok"

            Nie rozumiem jaki farmaceuta miałby w tym interes? Poza tym pacjenci doskonale
            wiedza ile maja zapisane danego leku inawet jak cos zostanie przeoczone
            (jestesmy tylko ludzmi) to potrafia sie upomniec. Nawet po kilku
            dniach.Oczywiscie wszystko jest przechowywane w archiwach i jestesmy w stanie
            odszukac wszystkie tracsakcje i recepty. Na kazdej rp z tyłu jest nadruk
            komputerowy co było wydawane i jaka dawka.




            1a. Bardzo łakomym kąskiem do tego typu oszustw są inwalidzi wojenni, bo i
            oszukać łatwo i recepta w 100% refundowana!

            Po pierwsze inwalidzi doskonale wiedza czego ile maja wypisane! Jezeli lekarz
            nie napisze dokaldnie ilosci tabletek tylko np 2 opakowania to czesto zdarza
            sie ze farmaceuta ma oboiwazek wydac 2 najmniejsze zarejestrowane opakowania.
            Np Zocor - standartowe opakowanie ma 28 tabletek ale na rynku sa tez po 14.
            Jak pani nie napisze 2 op (56 tabl) tylko 2 op to farmaceuta musi wydac albo
            dwa po 14 albo jedno po 28.Inaczej NFZ nie zrefunduje drugiego opakowania.
            Radze dokladnie przestudiowac zasady wypisywania recept.


            2. Na recepty wypisywane na generyki wydaje się dużo droższe leki oryginalne -
            oczywiście ze 100% odpłatnościa, a recepta na generyk pozostaje w aptece

            Nie mamy takiego prawa.W razie inspekcji z Nadzowu Farmaceutycznego własciciel
            apteki miałby kłopoty. Nie mozemy narazac na koszty ani pacjenta(bez jego
            wyraznej zgody) ani NFZ/
            Poza tym stan musi idealnie grac. Jezeli w komputerze jest 5 opakowan Klacidu i
            7 Fromilidu to tak musi byc rowniez na połce. Nie odwrotnie.
            W innym przypadku spore kłopoty podczas kontroli z Urzedu Skarbowego.

            3. Odwrotnie - jeśli recepta wypisana jest na lek oryginalny - wydaje się
            generyk a inkasuje za lek oryginalny - nawet kilkakrotnie wyżsżą cenę.

            Bzdura.J.W.

            4. "Myli się" dawki - wydając mniejsze i często tańsze - recepta pozostaje na
            droższe, a służy ona do rozliczeń.

            Jaki w takim przypadku interes ma wredny farmaceuta? Nie rozumiem? Stany musza
            grac idealnie.Nie moze byc balaganu.To apteka a nie sklep.

            5. Stale zmieniaja się ceny leków, więc w przypadku np. antybiotyków robi sie
            swoiste agrakadabry, tak, że pacjent płaci nawet o 50% więcej niż kosztuje
            lek.

            To juz ze skarga do ministra zdrowia droga pani doktor...
            I do firm farmaceutycznych z psobo o obnizenie cenny rynkowej leku.
            Jest cos takiego jak ceny urzedowe i farmaceuta nie moze wydac drozej. Nie ma
            takiej mozliwosci. MArza w aptekach wynosi około 20 %- te "nieurzędowe
            leki".Nie wiecej.
            W sklepach spozywczych przypuszczam ze jest podobnie a moze nawet i wiecej.


            6. I to już chyba nawiększe przestępstwo - wydaje się leki bardzo silnie
            działajace bez recept za to za odpowiednią opłatę. Skąd recepta? Ano z innego
            oszustwa. Zdarza się, że na recepcie jest kilka leków, w tym i ten silnie
            działający ( celowo nie podaję o jaki lek chodzi, ale nie jest to narkotyk,
            bo ten Bogu dzięki wymaga innych recept). Aptekarz informuje rodzine chorego
            (, że ma ostani listek(!). Klient kupuje co jest, bo nie chce chodzić i
            szukać, zwlaszcza, że informacja bywa okraszona uwagą, że w hurtowniach
            brakuje innego leku a tu właśnie jest,płaci a recepta zostaje. Można więc
            dowolnie pohandlować nadwyżką.

            Jakie bardzo silnie dzialajace leki ma pani na mysli? Psychotropy?
            Oczywiscie orientuje sie pani doskonale ze leki z tej grupy wypisuje sie na
            osobnych receptach ze słownie podana iloscia tabletek i sposobem dawkowania.
            W przeciwnym wypadku lek nie moze byc wydany z apteki.
            Druki na psychotropy sa scislego zarachowania.
            Sugeruje pani ze farmaceuci wydaja bez rp np. estazolam? Prosze przejsc po
            aptekach i sprobowac.
            A co do wypisywania lekow na jednym blankiecie. Czesto sie zdarza ze apteki nie
            maja wszystkich leków i we wszystkich ilosciach.I chodza czasem pacjenci od
            apteki do apteki.
            Najprosciej wypisywac pacjentom kazdy lek na osobnym blankiecie i nie bedzie
            problemu.Ale oczywiscie za kazdy bloczek recept leakrze placa no i ich wygoda
            jest najwazniejsza przede wszystkim...

            Prosze sobie postudiowac przepisy odnosnie wypisywania recept pani doktor zanim
            zacznie pani publicznie obrzucac nasz zawod błotem na forum i antagonizowac
            pacjentow, farmaceutow i lekarzy.
            • Gość: Rutkowski Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: 66.213.118.* 24.01.05, 03:47
              Ale krecicie tutaj! Przeciez tak sie robi: pacjent pokazuje recepte na drozszy,
              oryginalny specyfik, farmaceuta wciska mu generyk, recepte odklada (nie
              dochodzi o komputera) i realizuje potem sam czy to dla siebie czy to dla
              rodziny czy to dla znajomych czy to dla pieniedzy. Kontrola? Tak, kontrola
              wpada co piec minut.

              Nie opowiadajcie glupot. teoria jest tak jak piszecie ale w praktyce to kiwacie
              ludzi!
              PRLu nie meiszaj bo coc ci sie pomylilo ze teraz niby farmaceuta nie jest na
              sluzbie.... Poczekaj jeszcze troszke, pozamykaja apteki i wszyscy beda
              zatrudnaini przez kombinaty medyczne do rozdawnictwa lekow. Tak jest juz w USA,
              tak sie juz powoli dzieje w Niemczech i to dochodzi i do Polski. Wasza rola
              jest zwsze sluzebna dla pacjenta i PRL nie ma z tym nic wspolnego.
              • Gość: irys Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 24.01.05, 23:40
                > Przeciez tak sie robi: pacjent pokazuje recepte na drozszy,
                > oryginalny specyfik, farmaceuta wciska mu generyk, recepte odklada (nie
                > dochodzi o komputera) i realizuje potem sam czy to dla siebie (...)

                jasne, a gdzie ma papier (receptę) na generyk? na tę samą receptę nie moze
                jednocześnie wydać i generyku dla pacjenta i oryginału "dla siebie", spryciarzu
                od siedmiu boleści.
                • Gość: Prof Rutkowski Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.adsl.green.ch 25.01.05, 07:23
                  To sa szczegoly techniczne- ty wiesz lepiej niz ja jak to sie robi ale w tym
                  przypadku, daje generyk a rozlicza recepte na firmowy lek. Jak sciaga forse z
                  sytemu - nie wiem. Moze od obrotu dostaje dzialki.

                  Wiem ze mnie orznal na 3 tabletki i za kazdym razem jest chryja w aptece bo
                  maja tylko jakies syfiaste generyki. A generyk czesto to jak kreda.
                  • Gość: irys Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 25.01.05, 16:34
                    > To sa szczegoly techniczne- ty wiesz lepiej niz ja jak to sie robi
                    tak, wiem: nie da się zmusić systemu do przepuszczenia czegoś takiego.
                    zmyślaj dalej.
    • Gość: TEŻ FARMACEUTKA Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.laczpol.net.pl 19.01.05, 23:51
      No tak, na początku troche sie zagotowałam, ale w miarę czytania coraz bardziej
      bawilo mnie to co pisze pani Ewa.
      Odkladanie recept? Wydawanie mniejszych dawek? Jakies dziwne zamiany??
      Fakt, czasem zamieniam, ale na tanszy odpowiednik, jeśli ktos prosi.
      Zdarza mi się zamienic na droższy ale w wyjątkowej sytuacji i z pełną
      swiadomością pacjenta, np jesli jest to pilnie potrzebny lek, a nie ma go w
      danej chwili w aptece. Jest tylko drozszy odpowiednik.Informuję wowczas
      pacjenta, ze
      a)zamowie na jutro
      lub b) moze wziąc receptę i szukac dalej
      c) mogę wydac drozszy odpowiednik, bo tylko taki mam w aptece
      Tu podaję dokladna roznice w cenie i zostawiam decyzję pacjentowi
      Dodam ze NFZ placi tyle samo, bo dla obu lekow z ta samą substancją czynna i
      tej samej dawce jest ustalony identyczny limit refundacji.

      Zgadzam się z autorka poprzedniego postu(Farmaceutką) i pozdrawiam.
      A inwalidzi to dopiero umieją przeliczac pudełka i patrzeć na ręce!
      Chociaż ci nasi "osiedlowi" juz nas znają i wiedzą ze nie muszą.

      Pracuję w aptece w przychodni i napatrzylam się też sporo na efekty
      wspóldzialania przedstawicieli medycznych z lekarzami(np przez parę dni wszyscy
      przeziębieni pacjenci mają wysuszone nosy i do kazdego "zestawu
      przeziębieniowego" maja dopisany zel nawilzający do nosa XY.POtem przez parę
      dni najlepszym antybiotykiem na wszelkie infekcje jest Duracef, potem Apo -
      cefaclor itd itd)
      Są lekarze i lekarze, tak samo farmaceuci i farmaceuci.
      Jednak pracowalam w dwoch aptekach i nigdzie takich cudów nie widzialam.
      A moze pani Ewa wytlumaczy gosciom forum dlaczego często się zdarza, ze
      pacjenci nie dostają przeznaczonej dla nich żóltej kopii recepty z ksiązaczki
      RUM?
      Ja juz zauważylam.
      Pozdrawiam uczciwych farmaceutów i lekarzy.
      A.
      • Gość: Ewa Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.chello.pl 20.01.05, 08:42
        Właśnie, sa farmaceuci i farmaceuci. Nigdzie nie napisałam, że WSZYSCY
        farmaceuci są nieuczciwi, napisałam, i dalej to podtrzymuje, że nalezy uważać
        na oszustów. A tacy niestety są!
        Bardzo rzadko wypisuję recepty na blankietach w książeczce RUM-u, bo po prostu
        pacjenci ich nie przynoszą. Wypisuję zwykłe recepty.
        Inwalidzi wojenni to zwykle schorowani, niedowidzący, starsi ludzie ( ci
        najmłodsi oscylują w granicach 80 lat). Wielu z nich nie patrzy na ręce bo nie
        jest wstanie, a ci co patrzą, robią to z jakiegos powodu.
        W opisanym przeze mnie przypadku, trafiło na sprawnego i nie "osiedlowego"
        inwalidę....
        Przytoczone przykłady nie są ani próba obrażenia nikogo, ani wyssanymi z palca
        opowieściami, są FAKTAMI.
        A dlaczego tak się dzieje? Polak ( nie kazdy) potrafi...........
        Ktos napisał, że komputer musi zgadzac się z zawartością półki - zgoda, zgadza
        się, tylko nikt nie sprawdza co jest odłożone np. do reklamówki lub co wieźmie
        pacjent, który pojawia się po lek bez recepty. Paragony z kas fiskalnych z
        zasady nie sa brane przez ludzi starszych.
        Mój post, który tak oburzył środowisko farmaceutów, miał na celu ostrzeżenie
        przed praktykami, które mogą spotkać pacjenta w aptece, co nie znaczy i nigdzie
        tego nie napisałam, że jest to proceder powszechny.
        P.S. Wiadomo, że na rynku jest mnóstwo nowych preparatów witaminowych. Weszłam
        kilka dni temu do apteki, żeby rozejrzec sie co nowego ( apteka w innej części
        miasta, farmaceutka mnie nie znała). Usłyszałam uprzejme - w czym moge pomóc?
        Po czym pani po drugiej stronie lady przyniosła kilka preparatów witaminowych
        wmawiając mi, że są one najlepsze, bo mają.......najlepszy skład. Nie podjęłam
        dyskusji, przeczytałam skład i cenę. Co do jednego naj....... mogę sie zgodzić.
        Proponowano mi witaminy za najwyższą cenę. W sam raz dla moich pacjentów-
        emerytów w sezonie przeziebień.
    • Gość: kika Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.sieci.netglob.com.pl 25.01.05, 00:12
      No to nas Pani Lekarz podsumowała...szkoda tylko ,że nie widzi albo nie chce
      widziec błędów w swoim fachu.Jestem farmaceuta i pracuje w jednym z miast przy
      ośrodku akademickim-przy Akademii Medycznej.Dodam,że apteka jest apteka
      Akademii i jako taka jest wzorcowa.Odbywaja sie w niej zajecia dla
      studentów ,kadra jest przeszkolona i z długoletnim stazem pracy. Sytuacja
      opisane przez Autorke postu zdarzaja sie bardzo rzadko i nie wszystkie.Jak
      długo pracuję w tym zawodzie NIGDY nie zdarzyło sie wydac z naszej apteki
      pstchotropu bez recepty-nawet lekarzom lub członkom ich Rodzin!!!ZASADA TO
      ZASADA!!Nie twierdzę że nigdy take przypadki nie maja miejsca generalnie rzecz
      ujmujac, ale mam odwage stwierdzić ze nie wszyscy farmaceuci postępuja fair..A
      czy Pani, Pani doktor ma tka odwage??Sama mogłam swego czasu obserwowac jak po
      drugiej str ulicy funkcjonuje apteka i wydawanie przez nia leków
      przeciwnowotworowych...w porozumieniu z lekarzami, którzy kieruja pacjentów do
      WYBRANYCH aptek..dziwne ze do nas nikt po nie nie zachodził choc był cały
      asortyment!!!A gdy juz ktos przyszedł to pytał czy my jestesmy ta apteka o
      której mówiła pani drX!!Inny przykład-prosze bardzo: recepta na lek
      recepturowy, na czopki z amoxycylina.Na jednej rp prawidłowo wypisany skład a
      na drugiej....dokładnie taka ilośc antybiotyku w fiolkach ile potrzeba do
      czopków!A gdy mówie pacjentce "O widzę że pani jeszcze ma antybiotyk we
      fiolkach, zastrzyki bedzie pani dostawac?" to pacjentka mówi że nie, lekarz jej
      nic takiego nie mówił..I co może to nie przekręt i może tak powinno być??!!Albo
      pacjent z rózowa recepta a na niej leki po 3,20 za jedno opakowanie (i
      zaznaczam że taka odpłatność zawsze) a on na mnie krzyczy "złodziejka" bo mu
      lekarz powiedział że dostanie ten lek za darmo i ma tak długo chodzic az
      znajdzie??!!Może warto czasem zadzwonic do Apteki i zapytac o odpłatnośc albo
      najmniejsze opakowanie, albo ile dany lek kosztuje dla pacjenta a nie zostawiac
      nam wszystkiego i całej czarnej roboty?
      Prosze -zapamietajcie ze ilość tabl na lek psychotropowy musi byc wypisana
      słownie, ilośc proszków ,czopków na rp robionej musi być cyfra arabska,
      pamiętajcie ze bez dawkowania farmaceuta moze wydac 2 najmniejsze
      zarejestrowane op..itp.
      A przede wszystkim nauczcie sie obliczac dawke substancji w plastrach ze
      środkiem odurzającym skoro juz takie wypisujecie...
      Możemy razem współpracowac i tak jest jak wynika z mojego
      doświadczenia..Wystarczy dobra wola i troche znajomości przepisów..Bo rozkładam
      ręce gdy po raz kolejny od tego samego lekarza mam rp z błędem lub rp dla IB
      bez wpisanego peselu....
      Pozdrawiam :)!!!
    • Gość: ania Re: Uwaga na aptekarzy-oszustów IP: *.aster.pl 31.03.05, 13:59
      niedobrze sie robi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka