Dodaj do ulubionych

Lekarze to bufoni

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 17:21
Pomijając lekarzy z prawdziwego zdarzenia większość lekarzy traktuje pacjenta
jak nieuka, który na niczym sie nie zna i niczego nie warto mu fachowo
wyjaśniać. A nie daj Boże pacjent jest oczytany, wie dużo na temat swojej
choroby i ośmieli się coś sugerować nieomylnym to już trzęsienie ziemi. Nie
znoszą za mądrych pacjentów, najlepsze są bezwolne kukły, którymi można
sterować i nie trzeba nic wyjaśniać. Co za ludzie!!!! brak szacunku i zwyklej
kultury w obcowaniu z pacjentem. Czy tego uczą na studiach medycznych. Po co
są książki medyczne, internet, czasopisma itd. skoro pacjentom nie wolno do
nich zaglądać bo jeszcze okazą się mądrzejsi od lekarza. Paranoja - przecież
wsród tzw."ludzi nie z branży" jest mnóstwo światłych, mądrych i oczytanych
osób, które maja prawo być swiadomi leczenia i istoty choroby! Lekarz to nie
Bog w swej mądrości i nieomylności a na takich się kreują.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mgr inż. Re: Lekarze to bufoni IP: *.crowley.pl 25.05.05, 17:47
      Bufoni zdarzają się w każdej grupie zawodowej. To kwestia kultury osobistej,
      którą się ma, lub nie. Tyle tylko, że w przypadku lekarzy chodzi o ludzkie
      życie i zdrowie, a skutki opisywanej przez Ciebie postawy są nieporównywalnie
      bardziej tragiczne, niż kiedy niekompetentny urzędnik wyda złą decyzję
      administracyjną.
      Pozdrawiam!
      • Gość: artyska Re: Lekarze to bufoni IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 25.05.05, 19:14
        a ja stwierdzam ze obecnie lekarzom czesto
        brakuje ogolnej wiedzy i kultury. Z przykroscia
        musialam stwierdzic ze moj lekarz duzo mniej wie
        np. o psychologii wieku dojrzewania i o malarstwie,
        a sa to dziedziny conajmniej powierzchownie znane
        ludziom kulturalnym.
        • Gość: ???? Re: Lekarze to bufoni IP: *.chello.pl 25.05.05, 20:57
          Bardzo kiepsko u nich rowniez ze znajomoscia fizyki kwantowej.
          ps bufoni czy bufony??
        • pimpek_sadelko Re: Lekarze to bufoni 25.05.05, 21:28
          Gość portalu: artyska napisał(a):

          > a ja stwierdzam ze obecnie lekarzom czesto
          > brakuje ogolnej wiedzy i kultury. Z przykroscia
          > musialam stwierdzic ze moj lekarz duzo mniej wie
          > np. o psychologii wieku dojrzewania i o malarstwie,
          > a sa to dziedziny conajmniej powierzchownie znane
          > ludziom kulturalnym.
          gadasz z lekarzem o malarstwie?:)))
          heheheheh sorry, rece opadaja:)
          • Gość: artystka Re: Lekarze to bufoni IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 25.05.05, 23:15
            owszem, mowilam z lekarzem o malarstwie,
            to moj zawod.
            Tutaj mowi sie z lekarzem o wszystkim.
            I dlaczego rece ci opadaja? Czyzby taka
            wielka roznica kultur?
            • pimpek_sadelko Re: Lekarze to bufoni 25.05.05, 23:59
              Gość portalu: artystka napisał(a):

              > owszem, mowilam z lekarzem o malarstwie,
              > to moj zawod.
              > Tutaj mowi sie z lekarzem o wszystkim.
              > I dlaczego rece ci opadaja? Czyzby taka
              > wielka roznica kultur?
              tak. jestem dzikim zulusem bo mam w duzym powazaniu to czy moj lekarz zna sie
              na malarstwie czy na hodowli swin. wazne zeby umial mnie wyleczyc. to czym sie
              intereseuje poza praca, poza medycyna to jego prywatna sprawa.
              malarstwo to nie pepek swiata, nie kazdego musi rozkladac na lopatki , nawet
              jesli to twoj zawod.
        • Gość: sowa Re: Lekarze to bufoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 22:09
          Mam w miesiącu po osiem 24-godzinnych dyżurów, czyli 8 zarwanych nocy. Kiedy po
          nich wracam do domu muszę odespać. Jestem w trakcie specjalizacji, więc wiele
          czytam z dziedziny medycyny aby nikt nie zarzucił mi, że owszem, wiem kto to
          Mies Van der Rohe ale nie potrafię sprawnie przeprowadzić reanimacji albo nie
          wiem kiedy zastosować białko C a kiedy nie (bo kosztuje 30 tyś. zł/ampułka a
          Polska to biedny kraj). Kiedy lekarze w Polsce nie będą musieli brać po 10
          dyżurów w miesiącu aby przeżyć do pierwszego i jeszcze zostawać po nich w
          pracy, kiedy będzie ich stać na drogie albumy, książki nie tylko medyczne,
          kiedy będą wypoczęci może będziesz bardziej zadowolona. A teraz wysil się i
          spróbuj lekarzy nieco zrozumieć. Wiem, w obecnym świecie bardziej ceni się
          dzianego businessmena zbijającego kasę na ketchupie ale za to bywalca
          wernisaży "na których wypada się pojawić" niż biednego "lekarzynę" ratującego
          każdego dnia ludzkie życie.
          • vanillaice Re: Lekarze to bufoni 25.05.05, 22:25
            I tu się z Tobą Sowa zgodzę. :)
          • Gość: md Re: Lekarze to bufoni IP: *.dyn.optonline.net 26.05.05, 15:12
            po co stosujesz "białko C"
            ?
            dawno i nieprawda
            Chyba tylko wspomniales to dla szpanu
            Z pozdrowieniami od MD ktory uzywa C reactive protein also known as Xigris
        • Gość: sowa Re: Lekarze to bufoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 13:54
          "co najmniej" pisze się osobno, pani kulturalna, a ortografia i poprawna
          polszczyzna jest znana ludziom kulturalnym.
    • ziyi Re: Lekarze to bufoni 25.05.05, 19:44
      No to drogi Olu jak poczujesz ostry bol za mostkiem, ucisk promieniujacy do
      lewego barku, to kup sobie madra ksiazke. Po co Ci glupi bufonuiasty lekarz. W
      tej madrej ksiazce na pewno znajdziesz odpowiedz co to za choroba. Ba, nawet
      dowiesz sie jak ja leczyc!
      • Gość: też lekarz Re: Lekarze to bufoni IP: *.aster.pl 25.05.05, 20:05
        Taka odpowiedż to właśnie klasyczny przykład bufonady.
        • ziyi Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 20:49
          Gość portalu: też lekarz napisał(a):

          > Taka odpowiedż to właśnie klasyczny przykład bufonady.

          Na podstawie jakich objawow postawiles taka diagnoze?
          Bufonem moze byc lekarz moze byc ksiadz i sprzedawca. To ze trafiasz na takich
          bufonow myslacych ze pozjadali wszystkie rozumy to Twoj pech. Wartosciowych
          lekarzy, zdolnych i szanujacych ludzi, jest sporo.
          • Gość: lekarz Co ma piernik do witraka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 11:26
            Są bufoni, są wartościowi lekarze, są zdolni i szanujący pacjentów... Proste,
            jasne.
            To, co napisałeś w poprzednim poście, to klasyczny przykład bufonady. Z
            definicji. I stąd diagnoza.
            • ziyi Re: Co ma piernik do witraka? 28.05.05, 12:30
              Pierwszy post napisany byl dlatego, ze autor watku sugeruje ze wszyscy lekarze
              sa be. Nie podobal mi sie tytul watku i o to mi chodzilo.
              • Gość: olo Re: Co ma piernik do witraka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.05, 14:34
                Gdybyś sie wczytał/a/w pierwsze zdanie postu to zauważyłbyś, że nie wszyscy
                lekarze są bufonami - jak zresztą w każdej grupie zawodowej znajdą się
                perełki...
    • Gość: GTelega Re: Lekarze to bufoni IP: 65.90.124.* 25.05.05, 20:51
      Najpierw moze pomyslmy jaki jest cel wizyty u lekarza: Celem jest uzyskanie
      porady medycznej na temat swoich dolegliwosci od kogos kto posiada wiedze w tej
      dziedzinie.

      Teraz przeanalizujmy przypadki jakie opisalas:

      > większość lekarzy traktuje pacjenta
      > jak nieuka, który na niczym sie nie zna i niczego nie warto mu fachowo
      > wyjaśniać.

      Lekarz powinien wyjasnic diagnoze i leczenie z nia zwiazane. Jezeli trafilas na
      osobnika, ktory tego nie potrafi, to znaczy, ze zle wybralas lekarza. Jezeli
      wszyscy lekarze tego nie potrafia zrobic - to problem jest w tym, ze oczekujesz
      potwierdzenia swojej "wiedzy" a nie PORADY lekarskiej.

      > Nie znoszą za mądrych pacjentów, najlepsze są bezwolne kukły, którymi można
      > sterować i nie trzeba nic wyjaśniać.

      Znowu, pacjent ma prawo by wspoluczestniczyc w podejmowaniu decyzji. Jezeli
      lekarz nie dal Ci takiej mozliwosci poszukaj innego. Jezeli wszyscy nie
      pozwalaja Ci na "wybor" problem jest w Twoim wyborze.

      > Po co
      > są książki medyczne, internet, czasopisma itd. skoro pacjentom nie wolno do
      > nich zaglądać bo jeszcze okazą się mądrzejsi od lekarza.

      Nigdy nie mam problemu z pacjentami, ktorzy czytaja. Bez problemu moge
      dyskutowac z ludzmi, ktorzy sa otwarci na dyskusje. Ale tych ktorzy przyszli
      mnie nauczac odsylam do organizatorow zjazdow medycznych by mogli zarobic na
      nauczaniu lekarzy. Nie ma dla nich miejsca w moim gabinecie.

      > Lekarz to nie
      > Bog w swej mądrości i nieomylności a na takich się kreują.

      Owszem lekarze sa omylni, jednak sa lekarzami dlatego, ze popelniaja mniej
      pomylek niz pacjenci pozostawieni sami sobie. Jezeli chcesz skorzystac z wizyty
      u lekarza badz otwarta na PORADE jakiej Ci udziela. Jezeli uwazasz, ze wiesz
      lepiej - nie ma sensu by marnowac czas swoj czy lekarza.
    • walnientynka swiete slowa............... 25.05.05, 23:22
      szkoda tylko ze pacjenci,
      zawsze tacy malo qmaci,
      np. nie zauwazyli,
      ze obecnie nawet za tzw. wypisanie recepty,
      tez trzeba zaplacic,
    • ines10 Re: Lekarze to bufoni 25.05.05, 23:30
      Jestem młodą lekarką i przykro mi się zrobił po przeczytaniu tego listu.Uczymy
      się z mężem w prawie każdej wolnej chwili, podczas gdy nasi znajomi z branży
      pozamedycznej chodzą na koncerty, do kina etc..Oboje też dyżurujemy,jeżdzimy na
      kursy,szkolenia.Lubię swoich pacjentów i staram się służyć swoją wiedzą.Nie
      odkładam słuchawki gdy ktoś dzwoni w środku nocy lub w wolny od pracy dzień...
      Wkładamy wiele pracy w podnoszenie kwalifikacji.
      Osoby takie jak Ty Olo tylko przyczyniają się do tego,że większośc z nas młodych
      lekarzy wyjedzie z tego kraju po skończeniu specjalizacji.Już są niedobory
      kadrowe w Warszawie i Na Slązku.Większość moich znajomych intensywnie uczy się
      języków by leczyć Szwedów,Anglików,Niemców...
      Ciekawa jestem czy tak samo będziesz wieszał psy na lekarzach zza wschodniej
      granicy-bo wkrótce to głownie oni będą leczyć Polaków.
      Na wschodzie Polski już teraz pracuje wielu lekarzy z Ukrainy.Ciekawa jestem o
      czym z nimi sobie pogadasz...
    • pimpek_sadelko a tak w ogole 26.05.05, 00:08
      to moze pora zaczac wymagac od siebie? pacjent swieta krowa? taki elokwentny
      zawsze? taki oczytany, a jak sie zna na malarstwie i na innych niezbednych do
      zycia kwestiach!
      jak czekam pod gabinetem na wizyte u swojego lekarza to od rozmow pacjentow
      wlosy mi staja. zascianek, ciemnota, zero kultury osobistej i HIGIENY!!!!!!!!
    • persistens Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 00:41
      Taa, moze jeszcze kawe i ciastko mam zapodawac w gabinecie, zeby umilic
      wszelkie dysputy o malarstwie.
      • Gość: Swan Ganz Re: Lekarze to bufoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 09:11
        tak Persistens i jeszcze dodatkowo tego .. no... lodzika :))))
    • vvadera1 Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 01:39
      lekarze sa niedouczeni i niedoksztalceni ale wymagania to maja.
      Moze kiedys sie to zmieni ale poki co to mamy 200 lat czekania na Godota.
      • connie1 Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 09:58
        Jak czytam pewne wypowiedzi na innym Forum to mysle ,że najlepszym lekarzem
        bylby lekarz-niewolnik
        • draconessa Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 13:41
          A tak - lancuchem przykuc do biurka w gabinecie. zacewnikowac, zalozyc pampersa
          i podlaczyc kroplowke. Oczywiscie, ze wsrod lekarzy sa ludzie o roznorodnych
          zainteresowaniach, ale pacjent chyba przychodzi do gabinetu po porade odnosnie
          swych dolegliwosci, a nie po to aby dyskutowac na temat ceramiki w okresie
          kultury luzyckiej na terenach Dolnego Slaska? Zarazem oczywisce, lekarz winien
          Ci wyjasnic w przystepny sposob nature twych dolegliwosci i stosowane
          leczenie - ale znowu - w sensownym zakresie. Nie wiem, co Ci przyniesie wiedza
          na poziomie molekularnym?
          • draconessa Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 13:41
            Sorry , connie, ta druga czesc postu miala byc do Ola;))) Chyba zmeczona jestem
            dzisiaj troche:)))
          • tricolour A może lepiej zwyczajnie... 26.05.05, 14:24
            ... dostosować jakość informacji do poziomu pacjenta. Tępakowi za argument
            wystarczy "bo tak trzeba i już", a pacjentowi bardziej dociekliwemu poświęcić
            więcej czasu... ale nie wpadać w skrajność i nie marnować czasu dyskusjami na
            temat ceramiki w okresie kultury luzyckiej na terenach Dolnego Slaska.

            Niezły temat w tym topiku, jak pragnę zdrowia.
            • draconessa Re: A może lepiej zwyczajnie... 26.05.05, 14:58
              No wlasnie o to mi chodzi. Jak ide do sklepu po bulki, to pytam o to, czy sa
              swieze bulki i po ile, a nie wszczynam dyskusji o fizyce kwantowej ( nawet
              jesli akurat pani ekspedientka bardzo sie nia interesuje) Wszystko ma swoje
              miejsce;)))
              • Gość: libra72 Re: A może lepiej zwyczajnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 15:16
                to fakt ze pewne opinie moga zniechecic mlodych ambitnych lekarzy ktorzy maja
                autentyczna chec leczenia, ale trzeba zauwarzyc ze lekarze mysla sobie kim my
                to jestesmy bo na studiach tyle trzeba zakuwac itd. a kto wam powiedzial ze
                prawnik czy architekt ma mniej kucia itd. niestety jestem mloda osoba i
                zetchnelam sie z roznymi spec. na roznych klinikach i zwyklych szzpitalach i
                moszepowiedziec ze wlasnie lekarze klinicysci (wiekszosc0 sa zarozumiali i
                wazni bo co? poprostu wiecie ze ludzie itak dowas przyjda i jestescie panami
                zycia ismierci i prosze nie gadac ze pacjenci sa tepi tylko zniecheca do
                wejscia do gab. to pozerstwo . Ponadto chce dodac ze wszyscy wiedza o
                ordynatorach i mniejszych doktorkach glodnych naszej kasy i nie mowcie ze mysmy
                was tego nayczyli !! czy ja sie skarze ze mmusze odespac noc po pracy a potem
                isc na studia zajac sie domem itp. ?szkoda tejdyskusjii wielu wam najlepiej
                wychodzi wypisywanie recept! jestescie niedouczeni itp. to niestety juz wina
                systemu
                • Gość: GTelega Re: A może lepiej zwyczajnie... IP: 65.90.124.* 26.05.05, 15:52
                  > jestescie panami
                  > zycia i smierci

                  Owszem jestesmy. Za ta wladza podaza odpowiedzialnosc i wlasnie ta kombinacja
                  czyni lekarzy dumnymi z pracy jaka wykonuja. Jezeli mozesz uratowac zycie czy
                  dramatycznie poprawic jakosc zycia innych ludzi, badz z tego dumna tak jak
                  lekarz.

                  > lekarze mysla sobie kim my
                  > to jestesmy bo na studiach tyle trzeba zakuwac itd.

                  To nie ma znaczenia w porownaniu z powyzszym.

                  > ludzie itak dowas przyjda

                  To tez prawda. Lekarz, ktory jest dobrym fachowcem zawsze bedzie mial co robic.
                  Kolejny powod do dumy zawodowej.

                  > ordynatorach i mniejszych doktorkach glodnych naszej kasy

                  Jak kazdy inny czlowiek lubie uczciwie zarabiac pieniadze, najlepiej duze.
                  Nikogo nie zmuszam do wydawania pieniedzy, jezeli ktos nie chce sie leczyc, i
                  pozbyc kasy, nie musi. Za zaoszczedzone pieniadze moze sobie kupic telewizor i
                  ogladac co robia ludzie zdrowi.

                  > czy ja sie skarze ze mmusze odespac noc po pracy a potem
                  > isc na studia zajac sie domem itp.

                  Ja tez sie nie skarze, jestem dumny z tego co robie. Jezeli lekarz skarzy sie
                  na swoje zycie, to prawdopodobnie zle wybral zawod, albo miejsce pracy.

                  > szkoda tejdyskusjii wielu wam najlepiej
                  > wychodzi wypisywanie recept! jestescie niedouczeni itp. to niestety juz wina
                  > systemu

                  Dyskusja sluzy temu by kazdy z nas mogl sie czegos nauczyc. Bardzo chetnie
                  poslucham kogos, kto wie wiecej ode mnie. Moze zacznijmy od Tego z czego Ty
                  jestes dumna w zawodzie jaki wykonujesz?
          • Gość: feline Re: Lekarze to bufoni IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 26.05.05, 16:11
            Drako, czy ty sie naprawde ludzisz, ze ktos by sie bawil w cewnikowanie,
            opakowywanie w pampersy (jesli tak, to raczej dla wlasnego komfortu, bo nasz
            sie absolutnie nie liczy) a zwlaszcza w zakladanie kroplowek?
            • draconessa Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 16:15
              nie, hehehe, zacewnikowac sie, opakowac w pampersy i podlaczyc kroplowke
              musialabys we wlasnym zakresie;)))
              • connie1 Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 16:16
                No pewnei i byc zawsze gotowa , zawsze pod telefonem i takie tam
                Niewazne ,że lekarz(ka) byla mila , kompetentna i delikatna ,ale nie dala
                swojego telefonu!!!!
                Dziwak chyba ze mnie!
                Draconessa jak Ci w normalnym swiecie?
                • draconessa Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 16:29
                  Szal w trampkach. Powiem Wam tak - pracuje sie calkiem inaczej. nie ma tylu
                  papierkow, glupot do wypelniania. Tutaj zadaniem lekarza jest leczyc, a nie
                  bawic sie w malego biurokrate.Np nie ma tutaj nikt z nas swojego biureczka - a
                  po co, skoro w zasadzie z biureczek sie prawie nie korzysta? JAk potrzeba to
                  sie siada i pisze ( krotko i malo). Pracy jest sporo, ale za te prace sa
                  godziwe pieniadze. System jest troche inny od polskiego, w zasadzie nie ma
                  tutaj stalych godzin pracy - zmiany sa ustawiane, i tak np piec dyzurow nocnych
                  pod rzad - teoretycznie 12 godzin, ale naprawde 13 , bo przed dyzurem trzeba
                  przyjsc i przejac, po dyzurze zrobic obchod z konsultantem. Praca jest w duzej
                  mierze zespolowa - pacjenta @obrabiaja@ mlodsi lekarze, ale to wszystko
                  sprawdza lekarz starszy stopniem, wiec minimalizuje sie mozliwosc pomyslki.
                  Mozliwosci diagnostyczne sa nieporownywalne!!!Potrzebujesz badania, to je
                  robisz i juz!!! No i tutaj mamy faktycznie medycyne - moze zdarzyc sie wszystko
                  i na wszystkim trzeba sie znac, niezaleznie od specjalizacji. Oczywiscie, sa
                  tez schematy postepowania, na ktorych nalezy sie oprzec. Kazdy szpital je ma ,
                  tzreba sie tylko popytac i znalezc. Kolegom swiezo przybylym doradzam w
                  pierwszym rzedzie zakup BNF oraz Oxford Book of Clinicla medicine - to sa dwie
                  biblie dla lekarza. Inna jeszcze rzecz - oni tutaj operuje skrotami, nauczcie
                  sie ich przed przyjazdem.:)A paracetamol daja - uwaga - 4 razy dziennie po
                  jednym gramie!!!!!! Szok, ale takie maja standarty!!! Aha, Koledzy, tutaj
                  lekarz czesto musi sam pobrac krew na badania, zalozyc wenflon, wiec przed
                  wyjazdem radze pocwiczyc:))) Co jeszcze - jest szpitalne zakwaterowanie - to sa
                  mieszkania, dzielone z innymi ( kazdy ma swoj pokoj, do tego kuchnia i lazienki
                  wspolne dla mieszkania) troszke jak w akademiku, ale za to nie obchodza mnie
                  rachunki za prad, sprzatanie, zmiana poscieli etc. Biblioteka z internetem ,
                  wszelkie portale medyczne - dostepne 24 h na dobe. Stolowka w szpitalu, mozna
                  zjesc obiad za 2-3 funty - co przy wysokosci zarobkow jest po prostu niczym.
                  Aha, jeszcze jedno - nie widzialam tutaj jeszcze tak roszczeniowego pacjenta ,
                  jak w Polsce bywaja. Ciekawe;))) Ale fajnie jest - i jakby jednak lzej sie
                  zyje - przynajmniej nie martwie sie o jutro:)))
                  • tricolour Wiesz, co mnie zastanowiło... 26.05.05, 16:36
                    ... że Ty piszesz, jakbys była w pracy!

                    Że masz takie to, a takie obowiązki, że musisz wenflon założyć!
                    Czy Ty to opisujesz, jak jakis dziwadło?
                    • tricolour No... nie Ty... 26.05.05, 16:37
                      ... masz byc dziwadłem.. bo może tak zabrzmiało... lecz ta praca....
                      • Gość: GTelega Re: No... nie Ty... IP: 65.90.124.* 26.05.05, 16:45
                        draconessa jest juz lekarzem w normalnym swiecie. (Tak trzymac drakonessa). W
                        kraju tak ubogim jak UK pacjentow nie stac na to by wymagac od lekarzy
                        natychmiastowej pomocy, w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wenflony - to tylko
                        w Polsce.
                        • tricolour Czytam i czasami się dziwie... 26.05.05, 16:57
                          Jak nazwać to, co chcesz mi przekazać sarkazmem w słowach "W kraju tak ubogim
                          jak UK pacjentow nie stac na to by wymagac od lekarzy natychmiastowej pomocy".
                          Takie zdnaie budzi niechęć, a potem dziwicie się, że ludzie Was nie lubią i
                          napadają w Necie...
                          Niechcęć prowadzi do słownej walki i się pogłębia.

                          Wracając do tematu. Draconessa opisała warunki NORMALNEJ pracy, gdzie są
                          obowiązki, wymagania i zapłata za ich wykonanie... ale może ja się czepiam. Może
                          w polskich warunkach brakuje zapłaty i stąd ta radość ze zwyczajności...

                          Pozdrawiam.
                          • connie1 Re: Czytam i czasami się dziwie... 26.05.05, 17:00
                            tez tak mi się wydaje.
                            Poza tym może tam jest gram wiecej zaufania do tego ,ze ta druga strona nie
                            jest wrogiem i nie czyha , tylko tez chce tego samego co pierwsza -wyleczyć.
                            Tak jest naprawdę latwiej...
                            Pozdrawiam
                            Conka
                          • Gość: GTelega Re: Czytam i czasami się dziwie... IP: 65.90.124.* 26.05.05, 17:12
                            Tricolour,

                            To ze Polacy wymagaja standartow powyzej UK, za pieniadze ponizej Litwy nie
                            jest sarkazmem, jest opisem rzeczywistosci. Nie obrazaj sie na mnie, ja tylko
                            opisuje to co ty masz dookola siebie tylko tego nie widzisz bo by w
                            codziennosci cos zauwazyc potrzebny jest inny uklad odniesienia.


                            > Może
                            > w polskich warunkach brakuje zapłaty i stąd ta radość ze zwyczajności...

                            W Polski warunkach brakuje prawie wszystkiego oczym pisze draconessa, a jej
                            opis nie wyglada na wyczerpujacy.
                            • tricolour Oczywiście... 26.05.05, 17:37
                              ... nie obrażam się, ale czasem czuję sie dotknięty... lekko :)))
                              To, że jestem na tym forum, świadczy o chęci przypatrzenia się owym innym
                              układom odniesienia i są to cenne obserwacje.
                              • Gość: GTelega Re: Oczywiście... IP: 65.90.124.* 26.05.05, 17:54
                                Ciesze, sie ze jestes z nami. NAPRAWDE!
                            • draconessa Re: Czytam i czasami się dziwie... 27.05.05, 12:30
                              Opis nie jest wyczerpujacy, bo jakby tak zaczac wszystkie roznice wymieniac, to
                              musialabym taki post pisac dwie godziny, forum by na to nie wystarczylo.:)))
                              Wymieniam tylko kilka istotnych roznic, oczywiscie jest ich duzo wiecej.
                    • draconessa Re: Wiesz, co mnie zastanowiło... 27.05.05, 12:29
                      Nie , ja to opisuje jako rzecz normalna.Ale do tego dochodza normalne warunki
                      pracy ( tzn warunki stworzone mnie, jako lekarzowi, aby pracowac efektywnie0
                      plus normalna pensja, ktora pozwla mi skupic sie na medycynie i moich
                      pozamedycznych zainteresowaniach, zas zdejmuje z mojej glowy troske o to, za co
                      przezyc do jutra.
                  • Gość: Swan Ganz Re: Lekarze to bufoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 16:54
                    o matko jak w akademiku??? Raczej mało intymnie
                    To gdzie będziemy spać jak wpadnę do Ciebie n któryś weekend????
                    • draconessa Re: Lekarze to bufoni 27.05.05, 12:32
                      Hihihi, jeszcze troszeczke popracuje i wynajme dom:))) tak wiec nie bedziesz
                      stratny, SG:)))
                  • Gość: docuk Homo sovieticus cd IP: *.server.ntli.net 26.05.05, 22:42
                    Jak widac watek homo sovieticusa musi co jakis czas przewinąc się przez to
                    forum czy to w nawiazaniu do lekarzy jako takich, czy tez po prostu w wyniku
                    wylewania żalu rozczarowanych pacjentów. Kochani moi, od roku pracuje również w
                    Wlk Brytanii, w jednym ze szpitali w Londynie. Przez oddział ratunkowy na
                    którym pracuje przewija się rocznie 200 00o tys pacjentów.
                    "Aha, jeszcze jedno - nie widzialam tutaj jeszcze tak roszczeniowego pacjenta ,
                    jak w Polsce bywaja. Ciekawe;))) "
                    Dla mnie również, ciekawe że prztychodzący ludzie obdarzają mnie zaufaniem na
                    starcie. Na początku byłem w szoku bo do tej pory w Polsce zdarzało sie to raz
                    na rok. Z reguły pacjent w Polsce przychodzi po coś: a to recepte bo on juz wie
                    na co jest chory (Goździkowa mu w aptece powiedziała) a to zrobic sobie
                    morfologię (tak dla jaj chyba bo po co komu całościowe badanie krwi co roku
                    przy braku objawów). Nie ma możliwości dialogu, ja jestem tym zarozumiałym
                    bufonem, on na mnie płaci składki i wymaga. Tutaj pacjent prosi o poradę,
                    jeżeli nawet wie coś na temat swojej choroby to prosi o wyjasnienie pewnych
                    kwestii. Aż chce się pracować, dokształcać żeby móc odpowiedzieć na te
                    wszystkie pyatnia i samemu być przygotowanym. Nie bede wspominał że w Polsce
                    zostałem kiedyś zrugany przez pania, kóra przyszła na nocny dyżur chirurgiczny
                    o 2 w nocy z bolem...zgadnicjie czego?
                    PAZNOKCI U RĄK BO SOBIE ZA KRÓTKO OBCIEŁA. Na moje pytanie jak w tej sytacji
                    mam jej pomoć to pani zwymyśłała mnie od konowałow i slusznie bo co za konował
                    może dostać prace np Guy's Hospital w Londynie? Prawda?
                    Do opowiadania koleżanki można dołączyć kilka innych faktów, za jedna
                    przecietną pensje mozna wynając 3 pokojowe mieszkanie w jednym z najdroższych
                    miast Europy, i utrzymać 3 osobową rodzinę. Czasu na nauke jest tyle ile trzeba
                    nikt nie zmusza mnie do zostawiania w pracy, nikt nie blokuje mi możliwości
                    nauki, na Oxford Street mam blisko na zakupy.też sobie chwalę.

                    Do przemyślenia:
                    "Na czym polega pojęcie homo sovieticus? Homo sovieticus to nie jest komunista,
                    ale to jest człowiek, który stał kiedyś w kolejce przed straganem, który
                    rozłożyli przed nim komuniści. Na straganie było dużo obietnic i trochę
                    towarów. Homo sovieticus ustawiał się w ogonku do tego straganu. Jego głównym
                    problemem było to, żeby stanąć jak najbliżej. Homo sovieticus popierał komunizm
                    dopóty, dopóki na straganie był towar. Ale kiedy towaru nie było, homo
                    sovieticus podniósł bunt."
                    • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus cd IP: 65.90.124.* 26.05.05, 23:05
                      Gratulacje raz jeszcze. Wyglada na to, ze nasze forum calkiem sie przenosi do
                      normalnego swiata. Super!!! Stamtad Polscy Pieniacze o Wielkiej Wartosci
                      Wlasnej zaczynaja wygladac calkiem zabawnie. Jeszcze zabawniej beda wygladac
                      przed gabinetem najblizszego Polskiego Lekarza w Berlinie.
                      • vacia Re: Homo sovieticus cd 27.05.05, 10:50
                        Gość portalu: GTelega napisał(a):

                        > Gratulacje raz jeszcze. Wyglada na to, ze nasze forum calkiem sie przenosi do
                        > normalnego swiata. Super!!! Jeszcze zabawniej beda wygladac
                        > przed gabinetem najblizszego Polskiego Lekarza w Berlinie.

                        Normalny świat jest tam gdzie są życzliwi ludzie.
                        Dzisiaj przeczytałam w lokalnym tygodniku wspomnienia o lekarzu specjaliście,
                        który pracował w naszym mieście a obecnie w nim mieszka przebywając już na
                        emeryturze.
                        Zacytuję tylko niektóre zdania:
                        "On dla każdego człowieka,czy biednego czy bogatego czy w roboczym ubraniu czy
                        w garniturze był jak osoba z jego rodziny. Nikomu nie odmówił pomocy. Nikogo
                        nie odesłał, choc już dawno minęły godziny jego urzędowania.
                        Życzliwie uśmiechnięty, cierpliwie przyjmował wszystkich- aż do ostaniego
                        pacjenta. Mieliśmy wrażenie, że cieszył się każdym wchodzącym do gabinetu.
                        Nigdy nie okazywał zniecierpliwienia, nie poganiał, nie przerywał wypowiedzi.
                        Każdy w gabinecie Pana Doktora czuł się bardzo ważny.
                        Wystarczy tylko wumienić nazwisko lekarza a uśmiechamy się przypominając jego
                        dobroć i wiedzę fachową"
                        Czy ten lekarz lub jego pacjenci to byli "homo sovieticus".
                        Jeśli tak to określenie brzmi dumnie.

                    • draconessa Re: Homo sovieticus cd 27.05.05, 12:36
                      Dokladnie, kontakt z pacjentem jest tutaj rzeczowy. Chory przychodzi do mnie z
                      nastawieniem, ze ja nie jestem konowalem, tylko lekarzem, ktory chce mu pomoc.
                      Ja z kolei wiem, ze pacjent bedzie ze mna wspolpracowal, ze sie zastosuje, ze
                      da sobie wyjasnic. Taka postawa szacunku z obydwu stron - naprawde bardzo
                      ulatwia zycie i leczenie. Guy's Hospital??? Gratuluje:)))Ja jestem w Leicester
                      Royal Infirmary - Leicester:)
                      • Gość: docuk Re: Homo sovieticus cd IP: *.server.ntli.net 28.05.05, 00:52
                        Nie ma czego gratulować, Draconessa, w Guy's zaczynałem swoją prace w UK (w
                        zeszłym roku). Potem przeniosłem sie do szpitala rejonowego The Princess Royal
                        University Hospital w tzw Outer London - w Farnborough. Aczkolwiek nie
                        wykluczone że chcąc się tu specjalizowac bede jeszce musiał zaliczyc z raz
                        Gajsa i jeszcze pewnbie pare innych po drodze(jestem w trakcie ubiegania sie o
                        post edukacyjny)
                        Z gratulacjami za wcześnie, przyjme jak już bede konsultantem:-D:-)
                        Ale oczywiście dziekuje ze szczerego serca a Tobie życze powodzenia.
                        Czy nazwe Leicester wymawia sie tak jak nazwe placu w Londynie "lester?"
                        • draconessa Re: Homo sovieticus cd 28.05.05, 21:36
                          Tak, tak sie wymawia wlasnie - 'lester'. Dosc fajne miasto, wlasnie dzisiaj
                          odkrylam jego sredniowieczna czesc, dosc gleboko ukryta, z pieknym kosciolkiem
                          w ktorym akurat odbywaly sie proby do koncertu muzyki dawnej. Doc, jak to nie
                          ma czego gratulowac???? Guy's to byl obiekt marzen mojego znajomego, ale nie
                          zalapal sie, bo sie z aplikacja spoznil nieco:)))

                          Alez, alez , na pewno sie doczlapiesz konsultanta, jestem tego pewna.
                          Konsultant, to ma zycie;))))
                          • Gość: SG Re: Homo sovieticus cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 21:55
                            Rotfl.
                          • Gość: docuk Pozdrowienia IP: *.server.ntli.net 29.05.05, 03:13
                            Dziekuje za dobre życzenia- o tu na tym forum naprawde trudno. Albo jesteś
                            zarozumiłaym konowałem, albo wypaczonym emigrantem bez cienia empatii,
                            albo...ech po co to wszystko jeszcze raz wymieniać.
                            Tobie życze wszelkiego powodzenia również.Tak konsultant to ma życie - zgadzam
                            się ;-)))))Tak sobie myśle że w sumie internet i m.in to forum to trochę
                            wypaczona sprawa. Można zakładac maski: nauczyciela, eksperta, itp itd.
                            Komputer daje anonimowość więc brak możliwości poznania drugiej osoby przed
                            wypowiedzeniem sądu a także brak konsekwencji za swoje wypowiedzi- stąd często
                            tylu "odważnych".
                            Tak konsultant to ma życie - zgadzam się ;-)))))dlatego daje sobie spokój z tym
                            internetowym badziewiem i zmykam do reala. Tam czeka na mnie masa nauki.
                            Pozdrawiam i życze wszelkiej pomyślnosci i zdrowia.
                            • p_hajk1 Re: Pozdrowienia 29.05.05, 08:43
                              Co za durny post. Chyba jesteś nieco przemęczony. Nie wracaj z reala dopóki się
                              nie wyśpisz.
                              • Gość: docuk Re: Pozdrowienia IP: *.server.ntli.net 29.05.05, 14:23
                                Dziekuje za troskę! Ja Ciebie nie obrażam epitetami więc od Ciebie oczekiwałbym
                                tego samego. W jakim sensie durny? Nie rozumiem bo nie podałeś uzasadnienia
                                więc tym bardziej powstrzymałbym sie na Twoim miejscu z epitetami ale widać
                                chyba musisz.
                                Dziękuje za "dobre rady" i doceniam .
                            • draconessa Re: Pozdrowienia 29.05.05, 17:47
                              Tezpozdrawiam:)))
    • Gość: libra72 Re: Lekarze to bufoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 17:23
      droga Telega!! zle mnie zrozumialas panowie zycia i smierci to okreslenie nader
      negatywne jednak jesli myslisz ze masz wladze nad naszym zyciem do konca to
      jestes w bledzie ! macie skrzywienie zawodowe bardzo niebezpieczne mowisz ze
      to ci daje wladze , ale sa ponad toba wieksi i silniejsi jestes tak samo ulomna
      jak pacjent, tyle ze masz wiedze praktyczna i teoret. i mozesz miec przewage
      nad chorym ,ale na ciebie mozna znalezc niezlego chaka chyba masz jakies
      kompleksy ze wydaje ci sie ze masz do spelnienia jakas misje , lekarz wielki to
      lekarz skromny nie wyrozniajacy posrod innych, wielkosc lekarz nie polega na
      tym ze ma sie swiadomosc wladzy zapamietaj to sobie mdli mnie jak was widze!
      macie kompleks niespelnienia finansowego bo jak tu sie pokazac prprzed kolegami
      jak mnie niestac na to czy tamto , aprzecierz jestem lekarzem , a moze zlym???
      • tenere Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 17:38
        ortografia twojej wypowiedzi mowi sama za siebie- tutej jest twoj chak
        pogrzebany
      • Gość: GTelega Re: Lekarze to bufoni IP: 65.90.124.* 26.05.05, 17:52
        > zle mnie zrozumialas panowie zycia i smierci to okreslenie nader
        > negatywne

        Nie jest ani negatywne ani pozytywne - to jest fakt. O moich decyzji zalezy czy
        pacjent bedzie zyl czy nie.

        > ale sa ponad toba wieksi i silniejsi jestes tak samo ulomna
        > jak pacjent, tyle ze masz wiedze praktyczna i teoret. i mozesz miec przewage
        > nad chorym ,ale na ciebie mozna znalezc niezlego chaka

        Nigdzie nie twierdze, ze jestem nieomylny ani, ze jestem najwiekszy i
        najsilniejszy. Wiem, ze mam wladze, i wiem, ze musze ja laczyc z
        odpowiedzialnoscia. To Ty pogardzasz lekarzami a potem strach przed nasza
        wladza przeksztalcasz w probe straszenia nasz "wiekszymi i silniejszymi".

        > lekarz nie polega na
        > tym ze ma sie swiadomosc wladzy

        Nie ma to nic wspolnego ze skromnoscia, lekarz, ktory nie zdaje sobie sprawy z
        zakresu swojej wladzy i powagi swoich decyzji jest nieodpowiedzialny.

        > zapamietaj to sobie mdli mnie jak was widze!

        To jest uleczalna dolegliwosc.

        > macie kompleks niespelnienia finansowego

        Bynajmniej, jestem zamoznym czlowiekiem.
        • iza42 Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 23:50
          Gość portalu: GTelega napisał(a):

          > O moich decyzji zalezy czy
          >
          > pacjent bedzie zyl czy nie.

          Takie stwierdzenie wzbudza we mnie bardzo niemile skojarzenia. Tylko raz w
          zyciu bylam zmuszona do grania roli "wladcy zycia i smierci" to bylo kiedy
          pracowalam na pediatrycznym ICU (wcale nie w Polsce )- bylo za malo
          wentylatorow i trzeba bylo wybierac kto bedzie zyl a kto nie. Sytuacja ta
          wcale nie pobudowala mojego ego, wrecz przeciwnie doprowadzila mnie do granicy
          zalamania nerwowego. Nie rozumiem jak mozna cieszyc sie taka wladza. Ja
          osobiscie sprawy zycia i smierci wolalabym zostawic Bogu .
          >
          > Nigdzie nie twierdze, ze jestem nieomylny ani, ze jestem najwiekszy i
          > najsilniejszy. Wiem, ze mam wladze, i wiem, ze musze ja laczyc z
          > odpowiedzialnoscia.
          ... lekarz, ktory nie zdaje sobie sprawy z
          > zakresu swojej wladzy i powagi swoich decyzji jest nieodpowiedzialny.

          > Zgadzam sie z tym stwierdzeniem . Praca lekarza jest jednakowo odpowiedzialna
          bez wzgledu na to , czy sie ja wykonuje w USA czy w Ghanie.
          pozdrawiam
          • Gość: GTelega Re: Lekarze to bufoni IP: *.wi.res.rr.com 27.05.05, 00:44
            > bylam zmuszona do grania roli "wladcy zycia i smierci" to bylo kiedy
            > pracowalam na pediatrycznym ICU (wcale nie w Polsce )- bylo za malo
            > wentylatorow i trzeba bylo wybierac kto bedzie zyl a kto nie. Nie rozumiem
            > jak mozna cieszyc sie taka wladza. Ja
            > osobiscie sprawy zycia i smierci wolalabym zostawic Bogu .


            Nawet jezeli masz wystarczajaco duzo wentylatorow to podejmujesz decyzje, ktore
            decyduja o zyciu innych ludzi. Nigdzie nie pisze, ze sie z tego ciesze! Czuje
            odpowiedzialnosc jaka sie z tym wiaze, ale tez jestem dumny, ze moj zawod mi na
            to pozwala i chce by by moja praca byla szanowana. To tyle.

            To ze zdarza mi sie podejmowac takie decyzje jest faktem, za swoje decyzje
            czuje sie odpowiedzialny - nie zamierzam zwalac konsekwencji moich decyzji na
            Boga. Nie znaczy to, jednak, ze zamierzam zajac jego miejsce - znam swoje
            ograniczenia.
            • iza42 Re: Lekarze to bufoni 27.05.05, 01:21
              Gość portalu: GTelega napisał(a):

              > Nawet jezeli masz wystarczajaco duzo wentylatorow to podejmujesz decyzje, ktore
              >
              > decyduja o zyciu innych ludzi. Nigdzie nie pisze, ze sie z tego ciesze! Czuje
              > odpowiedzialnosc jaka sie z tym wiaze, ale tez jestem dumny, ze moj zawod mi na
              >
              > to pozwala i chce by by moja praca byla szanowana. To tyle.
              >
              > To ze zdarza mi sie podejmowac takie decyzje jest faktem, za swoje decyzje
              > czuje sie odpowiedzialny - nie zamierzam zwalac konsekwencji moich decyzji na
              > Boga. Nie znaczy to, jednak, ze zamierzam zajac jego miejsce - znam swoje
              > ograniczenia.
              To dobrze.
              Chyba jednak nie do konca mnie zrozumiales. Opisalam sytuacje krancowa , gdzie
              wiedzialam ,ze jezeli czegos nie zrobie ( podlacze do wentylatora ) to
              nieuchronie skonczy sie to smiercia pacjenta. Normalnie w pracy staram sie robic
              wszystko co w mojej mocy aby tej smierci zapobiec.Gdybym to ja mogla decydowac
              w kwestiach zycia i smierci zyliby wszyscy moi pacjenci, niestety tak nie jest .
              Mysle ,ze nawet Tobie przytrafilo sie ,ze umarl pacjent , ktory byl dobrze
              leczony i nie najgorzej rokowal. Kto o tym zadecydowal? Ty ?
              My - lekarze nie jestesmy uzdrowicielami , nie mamy takich wlasciwosci. Mozemy
              jedynie pomoc wyzdrowiec reszta zalezy od innych uwarunkowanan , na ktore nie
              mamy wplywu.
              • Gość: GTelega Re: Lekarze to bufoni IP: *.wi.res.rr.com 27.05.05, 01:45
                Mysle, ze rzeczywiscie mowimy o innych rzeczach. Ja mowie o DECYZJACH, od
                ktorych zalezy zycie innych ludzi. Ty mowisz o KONTOLI tego czy ktos bedzie
                zyl czy nie. To oczywiscie dwie inne rzeczy.

                Nie zglaszam pretensji do wydawania wyrokow na temat tego kto powinien zyc a
                kto nie. Jednak warto zdawac sobie sprawe z wagi decyzji jakie lekarze
                podejmuja i odpowiednio to szanowac.

                Mysle, ze sie zgadzamy, choc moze nie od razu zromielismy o czym kazde z nas
                mowi.
              • Gość: GTelega Re: Lekarze to bufoni IP: 65.90.124.* 27.05.05, 18:52
                > Mysle ,ze nawet Tobie przytrafilo sie ,ze umarl pacjent , ktory byl dobrze
                > leczony i nie najgorzej rokowal. Kto o tym zadecydowal? Ty ?

                Owszem mam za soba smierc kilku pacjentow. Sa rozne mozliwosci. Albo byl to
                wynik blednej decyzji (mojej, innych lekarzy, pielegniarek, pacjenta) albo
                tego, ze wiedza medyczna nie daje nam informacji pozwalajacej na wlasciwa
                decyzje. W takiej sytuacji mozna zwalic sprawe na Boga i umyc rece. Mozna tez
                przeanalizowac przypadek i starac sie by dowiedziec sie czegos co pozwoli pomoc
                kolejnych pacjentom.

                Owszem nie mamy nieograniczonej wiedzy ani nieograniczonych mozliwosci, ale
                czesto falszywa skromnosc (Bog tak chcial, nic nie da sie zrobic) jest objawem
                lenistwa intelektualnego.
                • iza42 Re: Lekarze to bufoni 27.05.05, 22:52
                  Gość portalu: GTelega napisał(a):

                  > Owszem nie mamy nieograniczonej wiedzy ani nieograniczonych mozliwosci, ale
                  > czesto falszywa skromnosc (Bog tak chcial, nic nie da sie zrobic) jest objawem
                  > lenistwa intelektualnego.
                  To nie falszywa skromnosc , to fatalizm czesto sluzacy usprawiedliwieniu wlasnej
                  niemocy,lenistwa lub sposob radzenia sobie z wyrzutami sumienia.
                  Zdaje sobie sprawe z ciazacej na mnie odpowiedzialnosci, nie zrzucam jej na Boga
                  , wrecz przeciwnie mam tendencje obwiniania sie za cos co w zasadzie bylo poza
                  moimi mozliwosciami. W kwestii wladzy mam inne poglady . Sluzyc ludziom bo do
                  tego sie nasza rola sprowadza - oczywiscie sluzyc w sposob profesjonalny , state
                  of the art ,czy jest to wladza?
                  Oczywiscie mozna argumentowac , ze tak ,ze skoro mamy wplyw na pacjentow - bo
                  mamy niewatpliwie to jest to pole demonstrowania wladzy ( i potenjalnych
                  naduzyc). W koncu nawet politycy w teorii tez maja za zadania sluzyc ludzion -
                  w teorii, bo z rzeczywistosci chodzi im o wladze przeciez...moze dlatego nie
                  lubie politykow.
                  • Gość: GTelega Re: Lekarze to bufoni IP: *.wi.res.rr.com 28.05.05, 03:23
                    > nasza rola sprowadza - oczywiscie sluzyc w sposob profesjonalny , state
                    > of the art ,czy jest to wladza?

                    Jak najbardziej. Koncept wladzy ktora jest jednoczesnie godnoscia i sluzba
                    wywodzi sie od Sw Augustyna. Mysle, ze po doswiadczeniu komunizmu bardzo trudno
                    jest wrocic do podstaw etyki w ktorej ktos obdazony godnoscia wladzy
                    jednoczesnie zasluguje na szacunek, ale wewnetrznie zobowiazany jest sluzyc.
      • Gość: docuk Re: Lekarze to bufoni IP: *.server.ntli.net 26.05.05, 22:17
        Ale sie wygłupiłas dziewczyno. Przeczytaj nazwe serwera a potem sie
        zorientujesz jaki bzdety wypisałaś. Nie muisz sie znac nikt od Ciebie tego nie
        wymaga. Tylko zanim znaczniesz uzywać sobie zorientuj sie do kogo kierujesz te
        słowa.
    • mama_oliwki1 Re: Lekarze to bufoni??? jednak nie wszyscy 26.05.05, 23:19
      dzis spotkalam sie z naprawde milymi lekarzami ktorzy chcieli i pomogli
      zrozumiec zbadac zdiagnozowac i wysluchac oraz doradzic wiem ze to niejest
      wiekszosc ale zawsze jak na takich sie trafi to az milo:) pozdrawiam
    • aelithe Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 23:23
      Olo raczej uczy się nas przy każdej okazji wyjasniac jak najbardziej prostym
      językiem to co się robi. Nie używać słownictwa fachowego, tylko tłumaczyć
      chorym i ich rodzinom to zrozumieałym dla nich językiem.
      • Gość: olo Re: Lekarze to bufoni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.05, 14:45
        Nie rozumiesz o co chodzi w wątku. Tu nie chodzi o język ale o poczucie
        wszechwiedzy lekarzy i niedopuszczanie jakichkolwiek sugesti ze strony pacjenta.
        • aelithe Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 15:38
          raczej o poczucie bezradności lekarza, który marnuje 10 minut na tłumaczenie
          celowości swoich działań , a pacjent i tak robi swoje, bo doktor za darmo.
          • malaguena1 Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 16:00
            aelithe napisał:

            > raczej o poczucie bezradności lekarza, który marnuje 10 minut na tłumaczenie
            > celowości swoich działań , a pacjent i tak robi swoje, bo doktor za darmo.

            uwazasz, ze tlumaczenie pacjentowi celowosci swoich dzialan to marnowanie
            czasu...
            czy wobec tego pacjent to bezwolny przedmiot albo nierozumne zwierze? lekarz
            dla bycia lekarzem czy lekarz dla pacjentow?
            wedlug mnie pacjentow niestosujacych sie do zalecen lekarza jest mniej wiecej
            taki sam odsetek wszedzie - niezaleznie od tego, czy w Polsce, czy za granica

            a to, ze "doktor za darmo" to juz przesadziles i prowokujesz - dopuki jestesmy
            zmuszeni do placenia skladek - doputy oczekujemy porad lekarskich "za darmo"
            jak sie wyraziles; smiem twierdzic, ze gdyby u nas byla mozliwosc prywatnego
            ubezpieczenia - wielu ludzi wypieloby sie na obsluge tzw. publiczna w zakresie
            sluzby zdrowia;
            nie rozumiem, czemu ci najbardziej sfrustrowani pracuja w tych szpitalach jak
            chlopi panszczyzniani? nie mozna sie wypiac na taka prace i otworzyc gabinetu
            albo wyjechac? Polska sie nie zawali z tego powodu - to tylko moze przysieszyc
            reformy z prawdziwego zdarzenia;
            W prywatnym gabinecie nie bedzie "za darmo", a pacjenci beda mili (i lekarze
            tez - bo inaczej pacjenci nie przyjda);

            a'propos watku - wydaje mi sie, ze autorce raczej chodzilo o rozmowy poza
            gabinetem lekrskim, a nie podczas wizyty, jak to co poniektorzy tutaj sugeruja;
            • aelithe Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 18:53
              No cóż, mając kilka lat praktyki w Polsce niestety zauważyłem , że pacjent
              który płaci za poradę, lub chociaż ma świadomośc jej kosztów podchodzi do niej
              znacznie bardziej poważnie niż pacjent otrzumujący ją bo się należy.
              Nie zdarzyło mi sie by człowiek, który zapłacił za badanie wymagające
              oczekiwania nie odebrał jego. Natomiast jeśli chodzi o badania pobrane
              społeczne, to jełśi czas oczekiwania na wynik przekraczał 48 godzin to 90%
              wyników nie było nigdy odbieranych.
              Czas na edukację pacjenta nigdy nie jest czasem straconym, pod warunkiem, że
              chory chce słuchać. A nie po 15 minutach rozmowy powie, a ja mam swojego
              profesora, to bardzo dobry lekarz. On bierze 150 złotych za wizytę.
              Możliwość zrobienia specjalizacji jest uzalezniona od koniecnzosći bycia przez
              kilka lat niewolnikiem w prywatnej klinice ordynatora- czy profesora (
              prowadzonej pod płaszczykiem Panstwowego szpitala) . Poza tym kto ci przyjdzie
              do gabinetu prywatnego, jeśli się wszystko należy. Z wypisywani recept w
              prywatnym gabinecie w Polsce się raczej nikt nie utrzyma.

    • Gość: Vlad Re: Lekarze to bufoni IP: 80.53.237.* 26.05.05, 23:23
      Pacjent , który wie więcej o swoim schorzeniu jest partnerem w leczeniu i rzadko
      trzeba mu wyjaśniać podstawowe pojęcia . Koszmarem są osoby, które czerpią
      wiedze od znajomych, koleżanek, tesciowych, internetowych grup dyskusyjnych ,
      józnetu, czy forum GW . Nie rozumiem dlaczelu ludzie uwielbiają się straszyć.
      Pare tygodni temu trafiła do mnie kobitka ,która przez kilka dni żyła w ciężkim
      strachu po przeczytaniu odpowiedzi na swój post na forum "zdrowie kobiety" na
      forum GW. Wizyta trwała godzinę. Banalana kwestia ,którą mogła rozwiać krótka
      rozmowa z lekarzem stała się przyczyną cieżkiej "deprechy". Zacząłem przeglądać
      fora dyskusyjne i widzę ,że można się czasem nabawić choroby czytając niektóre
      posty.
      Co do nieomylnośći i kreowania się na bogów: to nie my się kreujemy, a nasi
      pacjenci w chorobie widzą w nas bogów wszechmogących , którym obowiązkowo należy
      złożyć ofiary. jak bóg nie chce przyjąć ofiary to znaczy ,że delikwent jest już
      skazany na potępienie. Oczywiście po wyzdrowieniu ci sami pacjenci będą wieszać
      na lekarzach psy bo "gdzie panie dzieju etyka i powołanie, kultura osobista etc".
      To tyle, spać ide bo jutro ciężki dzień się szykuje
      Vlad
    • persistens Re: Lekarze to bufoni 26.05.05, 23:47
      No i dzisiaj nikt nie chcial jakos ze mna rozmawiac o malarstwie. A tak lubie
      tworczosc Beksinskiego...
      • Gość: artystka(tez lek.) Re: Lekarze to bufoni IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 26.05.05, 23:56
        he,he ja tez
        widziales zbior jego tworczosci w sanoku?
      • draconessa Re: Lekarze to bufoni 27.05.05, 12:38
        Ze mna mozesz porozmawiac:))) O Beksinskim:)
    • persistens Re: Lekarze to bufoni 27.05.05, 23:43
      Hehe, nie mialem okazji jeszcze byc w Sanoku. Ale musze sie tam wybrac w
      niedalekiej przyszlosci. Btw. jeszcze moge porozmawiac o muzyce wybitnie
      alternatywnej - tj. industrial, dark wave, itp.
      • Gość: artystka(tez lek.) Re: Lekarze to bufoni IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 28.05.05, 11:38
        eeee tam , wybitnie alternatywnej?
        ja jestem "na etapie" Philipe Glass , Steve Reich i inni
        minimalisci
        • persistens Re: Lekarze to bufoni 29.05.05, 01:15
          Hmm, no na przyklad ostatnio sobie sprawilem plyte Qntala - Ozymandias.
          Polaczenie klasycznej muzyki sredniowiecznej z beatami electro-industrialu...;)
    • ro45dak Jakoś nie mogę was zrozumieć 28.05.05, 10:22
      Po co te nerwy, tak od strony pacjentów, jak i lekarzy. To nic dobrego nie wnosi do naszego codziennego życia, szczególnie u osób cierpiących na przeróżne schorzenia.
      Pacjent ma rację gdy twierdzi, że powienien być dobrze leczony,bo taką rolę powinien spełniać dobry lekarz. Znam wielu lekarzy, których można obdarzyć najwyższym zaufaniem, ale są też tacy, dla których najważniejszy jest pieniądz.
      Chcemy, aby wśród lekarzy byli tylko ci najlepsi, ale nie łudźmy się, tak nigdy nie będzie, gdyż lekarze to też ludzie, którzy różnie myślą i nie zawsze idzie to w parze z naszymi oczekiwaniami.
      Większość lekarzy twierdzi /również i tu/, że zarabiają niewiele, a poprawę widzieliby tylko wówczas, gdyby nie musieli tak "harować" za marne "parę groszy" - to też złuda, bo przecież korupcja nie jest czymś nowym.
      Była przeogromna w naszym środowisku i w czasach PRL-u, gdy lekarze nie narzekali w taki sposób na zarobki. Dlatego też w przypadku gdyby lekarzom podwyższono pensje, to wielu z nich nadal uprawiałoby swój niecny proceder, bo zostali do tego przyzwyczajeni.
      Zgadzam się z opinią pacjentów, że lekarze niechętnie widzą takiego chorego, który interesuje się swoją chorobą, ale i tu nie wszyscy lekarze są jednakowi - np. w cukrzycy to pacjent sam się leczy, a lekarz tylko koryguje codzienną terapię, a gdy jest inaczej, to świadczy źle o pacjencie, który powinien dokładnie znać sposób leczenia.
      Tak samo jest z lekami. Nie wszyscy lekarze chcą mówić z chorym o przepisywanym mu specyfiku, choć to powinna być konieczność, aby zażywający leki mógł znać przyczyny uboczne i niepożądane danej substancji.
      Oczywiście nie wszystko musi wiedzieć chory, bo np. w chorobach układu sercowo-naczyniowego nie pomoże mu wiedza /chyba, że szybkie zażycie leku na rozszerzenie naczyń wieńcowych - to standard/, gdyż tu leczenie wymaga bardzo fachowego podejścia do choroby.
      A tak między nami, czy nie lepiej jest, gdy człowiek poznaje większe obszary wiedzy ? Byle tylko nie starał się sam leczyć siebie lub innych swoją madrością.
    • p_hajk1 Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 12:19
      Niestety, Olo, wiem o czym mówisz. Jest to problem wielu moich kolegów (sam
      jestem lekarzem)i problem dosyć złożony. Wydaje mi się,że jest kilka przyczyn
      tego stanu rzeczy. Po pierwsze, rzeczywiście, na studiach nie uczą nas jak
      rozmawiać z pacjentem. Program jest przeładowany wiedzą fachową,
      specjalistyczną, kosztem przedmiotów, które rozwijają wiedzę ogólną. W
      rezultacie wielu z nas jest dobrze przygotowanych merytorycznie i broni tej
      swojej wiedzy, bo nic więcej nie ma. Druga rzecz to ogólny upadek elit.
      Staliśmy się grupą spauperyzowaną, pełną frustratów (sam do nich należę),
      którzy ciężko pracując, często na 2, 3 etaty, obarczeni wielką
      odpowiedzialnością, często w szkodliwych warunkach, zarabiamy tyle co
      sprzątaczka (z całym szacunkiem dla jej pracy). Moja pensja po 6 latach pracy
      to około 1000 zł na rękę. Rzucamy się, jesteśmy aroganccy, korumpujemy się, bo
      mamy poczucie, że całe to poświęcenie jest nic niewarte.
      Prawda jest okrutna- doktor Judym też pracował za darmo... i gardził swoimi
      pacjentami. Warto się nad tym zastanowić.
      • Gość: olo Re: Lekarze to bufoni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.05, 14:39
        No wreszcie sensowne ustosunkowanie się do mego postu. Z pewnością masz rację i
        chwała Ci za to, że potrafisz się do tego otwarcie przyznać. Taki stan rzeczy
        jest jednak chory i prowadzi do zaostrzania konfliktów na lini lekarz-pacjent.
        Nikomu i niczemu on nie służy.
        Pozostałe wypowiedzi to typowe "bicie piany" niewiele wnoszące do dyskusji.
        • p_hajk1 Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 16:59
          Bo, widzisz Olo, można mieć odwagę uderzyć się we własne piersi, ale tak
          naprawdę to WSZYSCY muszą sobie uświadomić to w jakich warunkach pracujemy. I
          nie chodzi o usprawiedliwianie się, czy jakies taryfy ulgowe dla nas. Musimy
          pracować dobrze, bo od tego zależy coś więcej niż kondycja finansowa jakiejś
          firmy, czy uporządkowana księgowość (znów nie chciałbym nikogo urazić), ale ta
          robota wykańcza nas i nasze rodziny. Za pół darmo spędzamy kupę czasu na
          dyżurach, po dyżurach nikomu się nawet nie śni żeby wyjść do domu. Chirurg,
          który w 30 godzinie pracy stoi przy stole operacyjnym to nic nadzwyczajnego
          (przerabiam to bez przerwy). Weekendy i święta w pracy to norma. I to wszystko
          za Bóg zapłać. Ratuje nas wsparcie ze strony rodziców i kilka etatów, kosztem
          własnych rodzin. I jak biję się we własną, lekarską pierś, to często zadaję
          sobie pytanie, po cholerę się kajać, jak i tak wszyscy mają nas gdzieś.
          Przychodzą do szpitala, mówią o naszym "zasranym obowiązku" bo płacą składki
          (ja też płacę), a opinia jest taka, że bierzemy łapówki i świetnie sobie
          radzimy. Ja nie biorę i nie chcę brać...
          Chodzi o to, żeby było normalnie. Wtedy wszyscy będą zadowoleni i lekarze i
          pacjenci. Tylko jak to zrobić...? Strajkować? A czy my mamy do tego prawo? Na
          pewno mamy prawo do spełniania naszego "zasranego obowiązku"....
          • vacia Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 20:11
            p_hajk1 napisał:

            >> Chodzi o to, żeby było normalnie. Wtedy wszyscy będą zadowoleni i lekarze i
            > pacjenci. Tylko jak to zrobić...? Strajkować? A czy my mamy do tego prawo? Na
            > pewno mamy prawo do spełniania naszego "zasranego obowiązku"....

            Trzeba sobie uświadomić ,że lekarze i pacjenci nie stoją po przeciwnych sobie
            stronach ale po tej samej stronie jesteśmy.
            Szary człowiek nie ma wpływu na niesprawiedliwy system płac.
            Tu potrzebne są bardzo mądre głowy w Rządzie, które choćby metodą " małych
            kroczków" ruszyły w górę obecny niesprawiedliwie niski poziom płac lekarzy i
            pielegniarek.
            To jest nie do przyjęcia aby z powodów finansowych lekarze pracowali na kilka
            etatów, przeciez zdrowie lekarzy jest też bardzo ważne a przemęczenie pracą nie
            wpływa korzystnie na stan psychofizyczny człowieka.
            Strajki nie ale protesty w Sejmie tak
            Pozdrawiam.
            • bozia2 Re: Lekarze to w większości bufoni 28.05.05, 23:18
              Przyglądałam się waszym postom i do teraz nie chciałam wkładać kija w
              mrowisko,ale dłużej nie mogę.To właśnie lekarze,którym bardzo ufałam,nie
              mądrzyłam się itd.uszkodzili moją córcię.Nikt nie przyznał się do błędu,nikt nie
              przeprosił,a moje dziecko przez zarozumiałych,wykonujących swoją pracę rutynowo
              BUFONÓW do końca życia będzie roślinką!!!Przeżyłam z moją córcią w szpitalach 7
              miesięcy życia i wiem,że często dyżury lekarskie wyglądają tak,że lekarz śpi,a
              gdy z dzieckiem coś się dzieje pielęgniarka boi się go obudzić bo będzie zły.
              Są też códowni lekarze,ale jest ich jak na lekarstwo.Mogę wam tylko życzyć aby
              nikt nigdy nie powiedział o was KONOWAŁY!
              • p_hajk1 Re: Lekarze to w większości bufoni 29.05.05, 00:01
                Twój post, Boziu, to nie jest żaden kij w mrowisko. Piszesz o sytuacji, z którą
                moi koledzy nie potrafili sie zmierzyć. Bo spojrzenie matce w oczy i
                powiedzenie kilku nawet gorzkich dla siebie słów jest nie lada rzeczą. Kilka
                postów temu pisałem o tym, czego nas nie uczą na studiach, do czego musimy sami
                dochodzić. To właśnie jest to. My sami musimy wpaść na to, że człowiek to nie
                tylko zespół narządów, że trzeba z nim rozmawiać. Tego zabrakło w Twoim
                przypadku. Nazwałaś swoich lekarzy bufonami nie dlatego, że popełnili błąd lub
                zaniedbanie, tylko dlatego, że nie potrafili być uczciwi w stosunku do Ciebie.
                A nie byli, bo pewnie się bali. Nikt ich nie nauczył rozmawiać. Bardzo Ci
                współczuję, sam jestem ojcem i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, ale
                potrafię wyobrazić sobie strach lekarza przed przyznaniem się do błedu i to nie
                dlatego, że jest pozbawionym uczuć potworem, tylko dlatego, że nie wie jak to
                zrobić. Ale to nas, niestety nie tłumaczy....
                • bozia2 Re: Lekarze to w większości bufoni 29.05.05, 11:01
                  Mam nadzieję że nie wyjedziesz za chlebem p_hajk1!!!
                  Kiedyś i u nas będzie taka ustawa zdrowotna,że i personel i pacjęci będą
                  zadowoleni(może dopiero wtedy jak zostanę ministrem zdrowia ha ha ha)
              • mmagda12 Re: Lekarze to w większości bufoni 29.05.05, 14:58
                bozia2 napisała:

                > Przyglądałam się waszym postom i do teraz nie chciałam wkładać kija w
                > mrowisko,ale dłużej nie mogę.To właśnie lekarze,którym bardzo ufałam,nie
                > mądrzyłam się itd.uszkodzili moją córcię.Nikt nie przyznał się do błędu,nikt
                ni
                > e
                > przeprosił,a moje dziecko przez zarozumiałych,wykonujących swoją pracę
                rutynowo
                > BUFONÓW do końca życia będzie roślinką!!!Przeżyłam z moją córcią w szpitalach
                7
                > miesięcy życia i wiem,że często dyżury lekarskie wyglądają tak,że lekarz śpi,a
                > gdy z dzieckiem coś się dzieje pielęgniarka boi się go obudzić bo będzie zły.
                > Są też códowni lekarze,ale jest ich jak na lekarstwo.Mogę wam tylko życzyć aby
                > nikt nigdy nie powiedział o was KONOWAŁY!

                Tez mialam taka sytuacje ,ze poszlam z corka na pogotowie miala straszne bole
                brzucha .Byla 23 ,czekalysmy godzine ,na lekarza.Wreszcie szanowny pan zszedl z
                oddzialu chirurgicznego.Nie byloby nic dziwnego ,zeby nie fakt ,ze lekarz
                przyszedl zaspany i z wielka buzia ,co my tu robimy o tej porze ,o tej porze to
                ludzie juz spia.Zdarzylo mi sie to tylko raz
            • p_hajk1 Re: Lekarze to bufoni 28.05.05, 23:23
              No właśnie, nie jesteśmy po przeciwnych stronach i dlatego trzeba uświadomić
              sobie pewne, bardzo ważne sprawy. Nie można dobrze pracować nie mając
              satysfakcji z wykonywanej pracy. Chodzi nie tylko o pieniądze. Każdy człowiek
              musi mieć prawo do wypoczynku po pracy i godziwego wynagrodzenia. I to prawo
              wcale nie jest mniej istotne niż prawo społeczeństwa do darmowej służby
              zdrowia. Polak musi mieć świadomość, że jak idzie do doktora to zwykle trafia
              na urobionego stachanowca na którymś tam dyżurze z kolei, przyzwyczajonego i
              pogodzonego z losem, ale często po prostu zniechęconego, z zabitym entuzjazmem.
              Jakoś kręci się ta służba zdrowia, choć to dziwne nieco, ale prawda jest taka,
              że jesteśmy traktowani jak carscy czynownicy, którzy mieli skandalicznie niskie
              pensje a dorabiali sobie biorąc łapówki. No tak my też jakoś sobie dorobimy,
              tak albo siak, z głodu nie umrzemy. Tylko kto na tym skorzysta? Niezadowoleni
              pacjenci, czy sfrustrowani albo zdeprawowani lekarze....?
              • vacia Re: Lekarze to bufoni 29.05.05, 15:29
                p_hajk1 napisał:

                Polak musi mieć świadomość, że jak idzie do doktora to zwykle trafia
                > na urobionego stachanowca na którymś tam dyżurze z kolei, przyzwyczajonego i
                > pogodzonego z losem, ale często po prostu zniechęconego, z zabitym
                entuzjazmem.
                >
                Wzajemne zrozumienie się lekarzy i pacjentów zmniejsza niepotrzebne napięcia,
                szkoda że tej wiedzy o sobie nawzajem mamy za mało i stąd nieraz w życiu lub tu
                na Forum dochodzi do konfliktów i wzajemnej wrogości wynikającej z
                nieprawdziwych wyobrażeń o sobie nawzajem.
                Pozdrawiam Cię i życzę żeby jednak Twoja satysfakcja z pracy mimo tych
                róznych mankamentów nie znikła.
                > Jakoś kręci się ta służba zdrowia, choć to dziwne nieco, ale prawda jest
                taka,
                > że jesteśmy traktowani jak carscy czynownicy, którzy mieli skandalicznie
                niskie
                >
                > pensje a dorabiali sobie biorąc łapówki. No tak my też jakoś sobie dorobimy,
                > tak albo siak, z głodu nie umrzemy. Tylko kto na tym skorzysta? Niezadowoleni
                > pacjenci, czy sfrustrowani albo zdeprawowani lekarze....?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka