Gość: matka IP: *.devs.futuro.pl 30.05.05, 21:15 poczytajcie sobie z innego forum, może coś zrozumiecie wreszcie!!!!!!!!! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=24428520&a=24428520 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: 1 Re: do lekarzy!!! IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 30.05.05, 21:50 To po co chodzicie do tej "sluzby zdrowia"? Sami sie leczcie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lady_madonna Re: do lekarzy!!! IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 22:19 No cóż, pomyślimy o tym, ale wy nie będziecie już wtedy do niczego potrzebni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~ Re: do lekarzy!!! IP: *.fl-miami0.sa.earthlink.net 02.06.05, 22:03 Wy? Ja nie jestem przedstawicielem sluzby zdrowia w Polsce! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doc Re: do lekarzy!!! IP: *.salbis.pnet.com.pl 06.06.05, 19:58 będziemy potrzebni do stwierdzania zgonów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bell Re: do lekarzy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 22:36 To po co czytasz, skoro to niby nie do ciebie albo nieprawda ? tak samo bezsensowne to moje pytanie, jak twoja odpowiedż wyżej Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour Droga Matko! 30.05.05, 23:18 Nie jestem lekarzem - jestem inzynierem więc nikogo nie będe szczególnie bronił. Za taką opiekę, dzięki której dziecko parzy sobie 30% powierchni ciała, dostałabys ode mnie kopa w duupę. To po pierwsze. Po drugie - lekarz ma leczyć. Jak najlepiej, najefektywniej. A nie cackac się z Tobą, dzieckiem, otoczeniam. Lekarz nie musi włazić Ci do tyłka, byś była zadowolona z leczenia, bo Cię ten tyłek boli od kopniaka... Jesteś nieodpowiedzialna więc dlatego Twoja opowieść jest z definicji mało wiarygodna. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monia Re: Droga Matko! IP: *.icpnet.pl 31.05.05, 00:34 Na Zachodzie za takie potraktowanie pacjenta lekarz dostalby kopa w d....Im wyzej cywilizowany kraj, tym wyzsza kultura, proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama US Re: Droga Matko! IP: *.wi.res.rr.com 31.05.05, 00:44 Bynajmniej. Kazdy powazny wypadek dziecka konczy sie dochodzeniem z Child Protective Service, sprawdzane jest bespieczenstwo domu, rodzice przechodza przez ewaluacje czy sa w stanie zapobiegac wypadkom, w skrajnych przypadkach dziecko moze byc oddane pod opieke rodziny zastepczej. Oparzenie 30% procent ciala to bardzo powazny wypadek. Leczenie bedzie trawalo wiele miesiecy i bedzie sporo kosztowalo. Pacjentem jest dziecko a nie matka, lekarze maja wyleczyc uraz i oczywiscie, postarac sie by cos takiego sie nie powtorzylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monia Re: Droga Matko! IP: *.icpnet.pl 31.05.05, 14:40 Sprawdzaniem rodziców zajmuje się Child Protective Service a nie lekarz, lekarz ma obowiązek odnosić sie do rodziców dziecka z kulturą i jeśli tego obowiązku nie przestrzega, może stracić pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Droga Matko! IP: 65.90.124.* 31.05.05, 15:45 > Sprawdzaniem rodziców zajmuje się Child Protective Service a nie lekarz, > lekarz ma obowiązek odnosić sie do rodziców dziecka z kulturą i jeśli tego > obowiązku nie przestrzega, może stracić pracę. Prawo WYMAGA od lekarza by zglosil powazne wypadki do CPS, zabespieczyl dokumentacje jezeli jest podjerzenie czynow kryminalnych, jezeli jest podejrzenie, ze rodzice nie sa w stanie bespiecznie sprawowac opieki nad dzieckiem do OBOWIAZKOW lekarza nalezy odizolowanie dziecka od rodzicow dopoki CPS nie zbada sprawy i nie postanowi inaczej. Lekarz moze tez pominac CPS i oddac sprawe bezposrednio w rece sadu lub policji. Gdy lekarz nie zgadza sie z decyzja CPS moze sie odwolac do sadu. Odpowiedzialnosc lekarza w takiej sytuacji jest wylacznie w stosunku do pacjenta. Na ogol udziela sie rodzicom informacji na temat stanu dziecka, ale od decyzji lekarza zalezy czy rodzice sa dopuszczeni do pacjenta. Lekarz tez jest prawnie chroniony od prawnych konsekwencji swoich decyzji w przypadkach podejrzenia niedbalstwa rodzicow. Rodzice NIE MAJA PRAWA zaskarzyc lekarza z tego powodu, ze ich odizolowal od dziecka, ze poinformowal sad albo CPS. O czyms takim jak strata pracy nie ma nawet mowy. W przypadkach urazow spowodowanych przez rodzicow rodzice maja bardzo niewiele praw. Regola jest taka, ze tak wypadek jak opazenie 30% ciala, ktory prowadzi do trwalego kalectwa jest poczatkiem powaznych problemow prawnych dla rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ! Re: Droga Matko! IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 31.05.05, 21:48 Na Zachodzie to by Cie zaaresztowano za child abuse, bo lekarz napisalby raport do odpowiednich wladz o zaniedbywaniu obowiazkow rodzicielskich. Kropka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka do wszystkich IP: *.devs.futuro.pl 31.05.05, 22:13 Ja nie jestem autorka tego watku! Ja ten post przeczytalam na emamie i bylam wstrzasnieta wiec wkleilam wam. Zycze wszystkim lekarzom, zeby wam w rodzinie dalszej lub blizszej nigdy nie zdarzyl sie grzech jak to nazywacie "zaniedbania " dziecka i aby wasze male pociechy(jesli je w ogole macie) byly zawsze posluszne i grzeczne ja strusie, a moze tak szkolicie swoje dzieci, ze nic im dotknac nie wolno tylko stoja na bacznosc w kacie albo klecza na grochu??? Ja rozumiem matke -autorke tych skarg,bo wypadki zdarzaja sie wszedzie!!!i wystarczy do tego "ulamek sekundy".A wy zamiast krytykowac matke i jeszcze bardziej zwiekszac nieszczescie dziecka ktore z matka sie na sile rozlacza- zastanowcie sie komu to ma sluzyc, bo na pewno nie dziecku!Co za prtymitywizm! Odpowiedz Link Zgłoś
tricolour To ciekawe... 31.05.05, 22:37 ... że nagle teraz, skrytykowana, przyznajesz się, że historyjka jest nie Twojego autorstwa... A czyjego ?? To nie my jesteśmy prymitywni... My nie wymyślamy historii, które mają być tylko ilustracją własnych fobii. Posługujemy sie SWOIMI doświadczeniami, które są prawdziwe. Ty natomiast, dalej brniesz w swoją nienawiść, a za "argument" masz opowieść wątpliwej jakości. Zeby zaspokoić Twoją złośliwość odpowiadam: dzieci mam, nie są one łagodne jak strusie, ale poparzone też nie są. Wolno im dotykać czego chcą, w kącie na grochu nie klęczą. Są NORMALNE, jak ich rodzice. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: do wszystkich IP: 65.90.124.* 31.05.05, 23:28 Bynajmniej nie trzeba dzieciom kazac kleczec na grochu by uniknac wypadkow, wystarczy odrobina wyobrazni. Rzeczy gorace moga poparzyc, rzeczy ostre skaleczyc, z rzecy wysokich mozna spasc itp. Po prostu trzeba sie przyjrzec temu co jest wokol, zauwazyc i zabespieczyc rzeczy niebespieczne. Jest wiele prodktow, ktore to ulatwiaja trzeba tylko chciec. > Ja rozumiem matke -autorke tych skarg,bo wypadki zdarzaja sie > wszedzie!!! NIE! Wypadki zdarzaja sie czesciej tym, ktorzy lekcewaza niebespieczenstwo, ktorzy nie wyciagaja wnioskow ze swoich doswiadczen. 90% wypadkow jest do unikniecia. Calkiem pokazna wiedza zostala zgromadzona na temat zapobiegania wypadkom. Ale zamiast sie czegos nauczyc o wiele latwiej jest skarzyc sie na lekarzy, ktorzy pracuja by naprawic skutki czyjejs glupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: do wszystkich IP: 65.90.124.* 31.05.05, 23:56 > zwiekszac nieszczescie dziecka ktore z matka sie na sile > rozlacza Owszem dzieci takie juz sa, ze kochaja rodzicow niezaleznie od tego jak bardzo nie zasluguja oni na ta milosc. Prawdziwym nieszczesciem bedzie powrot do domu w ktorym nic sie nie zmienilo, gdzie dziecko bedzie narazone na kolejne "wypadki". Zapobiegnaie temu nie ma nic wspolnego z prymitywizmem. Prymitywne byloby poblazanie nieodpowiedzialnosci i niewyciagniecie wnioskow z sytuacji, ktora doprowadzila do okaleczenia dzieciaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daria Re: Droga Matko! IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 06.06.05, 00:56 W Stanach za takie niedopilnowanie dziecka i narazenie go na utrate zdrowia matka zostalaby pociagnieta do odpowiedzialnosci karnej i nie wykluczone, ze poszlaby siedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Droga Matko! IP: 65.90.124.* 06.06.05, 21:37 No moze nie zawsze jest to karane, ale zawsze dokladnie badane. Taki wypadek prawie zawsze powoduje wprowadzenie nadzoru ze strony Child Protektive System. Jezeli rodzice nie wspolpracuja, sa wojowniczy, roszczeniowi to rzeczywiscie moze sie to skonczyc kara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amant dobre, dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 23:39 "Czy naprawdę zbyt małą karą dla matki są wyrzuty sumienia do końca życia". W tej historii chodzi o ciebie??? bo ja myślalem ze o dziecko... pomyliłem się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: do nieodpowiedzialnych matek IP: *.oc.oc.cox.net 31.05.05, 01:38 1.Naturalną reakcją psychologiczną po takim zdarzeniu jest zagłuszanie poczucia winy.Stąd 75% zawartości postu tej matki to opis "krzywd",których doznała w szpitalu ze strony personelu (a reszta to wzmianki na temat 30% poparzenia-trochę chora proporcja).To pozwala pokazywać palcem na innych,wybielać siebie. 2.Ludzką reakcją jest niechęć do kobiety ,która w wyniku bezmyślności okalecza swoje dziecko.I te reakcje okazują lekarze (skądinąd oskarżani o "brak ludzkich uczuć"). Lekarz nie ma najmniejszego obowiązku głaskac takiej pani po głowie,trzymać za rękę i pocieszać.Od tego jest psycholog lub ksiądz (jak kto woli). Lekarz ma leczyć poparzone dziecko-tylko tyle i aż tyle. Naprawiać to,co w wyniku głupoty spowodowała matka. 3.Biorąc jednakże pod uwagę mechanizm samousprawiedliwiania się,wypierania, minimalizowania własnej winy i przybieranie postawy udręczonej przez grubiańskich lekarzy matki -nawet w 25% nie jest to relacja obiektywna. I to infantylne " poczytajcie sobie z innego forum, może coś zrozumiecie wreszcie!!!!!!!!!".Proszę tą radę skierować do samej siebie.Dziwię się ,że matki poparzonego dziecka nie przesłuchał prokurator.Powinien. Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: do nieodpowiedzialnych lekarzy 31.05.05, 11:32 Moja córeczka też miała leczone poparzenie,tyle że nie przez kawę a po...bloku operacyjnym!!!Miała wtedy 8 miesięcy!Poparzenie było duże,bo na prawej nóżce sięgało od góry pośladka aż po kolanko,a na lewej-pośladek tuż przy odbycie.Wszystkie te miejsca były tak spalone,że zdecydowano wyciąć to wszystko czarne i zszyć.Nie muszę chyba pisać jak to wszystko wygląda,co?! Dodam jeszcze tyle,że operacja była chirurgiczna na jamę brzuszną,ale córcia leżała na neurochirurgii,bo była przygotowywana do operacji głowy.Nikt z chirurgów nie poczuwał się do obowiązku przyjść i zajrzeć pod opatrunek,czy do rany nie dostał się kał.Dopiero po wielkiej awanturze jaką im urządziłam zaczęli ją leczyć,ale jak im to szło,o Boże!Nigdzie nie zapisywali na co robią opatrunki i gdyby nie to,że nie dałam się wyrzucić z zabiegowego to nikt by nie wiedział czym przykładali wczoraj.I jeszcze pani docent skomentowała moje zachowanie tak:"tęsknię do czasów,gdy rodzice mogli przychodzić na oddział tylko na wizyty"!Totalny brak umiaru i kultury!!!!! I co,kogo należałoby kopnąć w d...? Myszka ma teraz 6 lat,zawsze jest ubrana w takie ciuszki,żeby nikt nie widział jak "pomogli"jej lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: do nieodpowiedzialnych lekarzy IP: 65.90.124.* 31.05.05, 15:28 Wbrew pozorom nie jest to kolejna walka pomiedzy lekarzami a pacjentami. Dziecko zostalo okaleczone. Ktos kto to zrobil (matka czy lekarz) powinien byc odpowiedzialny za swoje bledy, a nie zajmowac sie oskarzaniem innych. Dla mnie bezsensem jest wpolczucie dla matki, ktora okaleczyla dziecko na cale zycie, nie nauczyla sie niczego by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszlosci a uzywa forum by obrazac lekarzy, ktorzy uratowali dziecku zycie. Moge wspolczuc Tobie, Twoje dziecko doznalo szkody bez Twojej winy - pomysl jak bys sie czula gdyby lekarz zamiast bic sie w piersi z powodu swojej winy oczernial Ciebie na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: do nieodpowiedzialnych lekarzy 31.05.05, 15:53 O to właśnie chodzi,że nikt się nie bił w piersi i myślę,że nawet nikt nie ma wyrzutów sumienia,a ta matka będzie miała do końca życia.Wcale jej nie myślę bronić,ale myślę,że każdy powinien robić swoje:czyli lekarz leczyć,a nie jeździć po matce,a pielęgniarki pomagać,bo od tego są.A jeśli ktoś chce się bowić w szukanie sprawców to do policji niech się zgłosi do pracy.Odezwałam się dlatego,że wiem,że tak się traktuje rodziców dzieci,które się poparzyły i nie do końca jestem przekonana,czy to dobra droga i czemu ma to słóżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: do nieodpowiedzialnych lekarzy IP: 65.90.124.* 31.05.05, 16:37 > wyrzutów sumienia,a ta matka będzie miała do końca życia Tego nie jestem pewien, matka che rewanzu na lekarzach, ktorzy zrobili to co do nich nalezalo. Wyrzuty sumienia graja w jej wypowiedzi o wiele mniejsza role niz poczucie zranionej dumy. > że każdy powinien robić swoje:czyli lekarz leczyć,a nie jeździć > po matce,a pielęgniarki pomagać,bo od tego są.A jeśli ktoś chce się bowić w > szukanie sprawców to do policji niech się zgłosi do pracy. Nie! Do obowiazkow lekarzy nalezy zabespieczenie ewidencji jezeli zachodzi PODEJRZENIE przestepstwa, nalezy tez upewnienie sie, ze cos takiego sie nie powtorzy. Przy kazdym powaznym urazie dziecka zachodzi podejrzenie przestepstwa a co najmniej powaznej niedbalosci rodzicow - powinno to byc wyjasnione zanim dziecko wroci do rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: do nieodpowiedzialnych lekarzy 31.05.05, 16:58 To ciekawe dlaczego sami lekarze nie wyjaśnili sobie dlaczego poparzyli moje dziecko i nie wyciągnęli z tego konsekwencji,co?Nikt nie dostał nagany,a jedynie co dostał lekarz,który przeprowadzał operację to...urlop,na czas,kiedy matka się wyciszy.I jeszcze jedno,jakoś przez te parę dni kiedy jeszcze nie poszedł na urlop nie zauważyłam,żeby był napiętnowany przez personel za to co się stało,to co?Niby zrobił mojej córce mniejszą krzywdę,niż ta matka swojemu dziecku?A może co wolno wojewodzie...?I jeszcze jeśli chodzi o zabezpieczenie ewidencji,to na wypisie brak informacji skąd się wzięło poparzenie u dziecka,które od paru miesięcy jest ciągle hospitalizowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: do nieodpowiedzialnych lekarzy IP: 65.90.124.* 31.05.05, 17:07 Problem dziala w obie strony nasze spoleczenstwo toleruje nieodpowiedzialnych lekarzy i nieodpowiedzialnych rodzicow. Ani jedno ani drugie nie jest sluszne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frania Re:"matko" zachowanie matki poparzonego dziecka IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 31.05.05, 22:49 jest typową psychopatyczną reakcją na przymglenie poczucia winy. Skierowanie pretensji w kierunku tych, którzy uratowali jej dziecko ma tylko przycmić jej wyrzuty sumienia. Mała uwaga: ile litrowa była ta herbata, że poparzyła aż 30% powierzchni ciała? Bzdurność podanych faktów dowodzi tylko, że mama poparzonego dziecka podaje nieprawdziwe dane, czyli kłamie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paweł Nie oceniaj dziadku czyjegoś wypadku !! ! IP: *.wroclaw.mm.pl 01.06.05, 00:14 tricolour napisał: > Zeby zaspokoić Twoją złośliwość odpowiadam: dzieci mam, nie są one łagodne jak > strusie, ale poparzone też nie są. Wolno im dotykać czego chcą, w kącie na > grochu nie klęczą. Są NORMALNE, jak ich rodzice. Do przedszkola mojego dziecka chodził Janek. Ma wyjątkowo upierdliwego dziadka. Nie było dnia, żeby dziadek nie przypierniczał się do wychowawczyni. A to, ze Janek ma zadrapany paluszek, a to bluzeczkę poplamił, a to, że wrócił z przedszkola z podkoszulkiem na lewą stronę.. Dziadek uporczywie powtarzał, że sam jest ojcem trójki dzieci, zawsze perfekcyjnie dopilnowanych w dzieciństwie.. a nie tak jak w tym przedszkolu..) Tuż przed feriami zimowymi dziadek zrobił awanturę, ponieważ dziecko wróciło przed chwilą z wycieczki autokarowej i ma na spodniach jasną linię poziomą na wysokości łydki!! Okropna rzecz przytrafiła się dziecku!! Wystarczyło strzepnąć ręką i ani śladu nie zostało. Spodnie pobrudziły się podczas wsiadania do autokaru o brudny stopień. I co się stało? Po feriach zimowych dziecko nie wróciło już do przedszkola. W czasie troskliwej, perfekcyjnej opieki sprawowanej przez perfekcyjnego dziadka zostało okrutnie poparzone. Konieczność długiego leczenia, przeszczepu.. Jeden dziadek nie upilnował jednego Jasia a pani wychowawczyni była winna, bo niedopatrzyła jakiejś pierdoły mając tych dzieci ok. 20. Ta historia dla tych perfekcjonistów co mają normalne dzieci, żywe, ruchliwe i tak super dopilnowane. Nikomu źle nie życzę, a już na pewno nie dzieciom, ale nie chwalcie dnia przed zachodem słońca. To, że dzieci są całe i zdrowe jak na razie o niczym jeszcze nie świadczy. Rozpatrywałbym to bardziej w kategorii szczęscia lub pecha. Naprawdę nie da się wszystkiego przewidzieć. To są ułamki sekundy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Nie oceniaj dziadku czyjegoś wypadku !! ! IP: 65.90.124.* 01.06.05, 16:34 > Rozpatrywałbym to bardziej w > kategorii szczęscia lub pecha. Naprawdę nie da się wszystkiego przewidzieć. Skad ten fatalizm. 100 lat temu kilka procent kobiet umieralo przy porodzie - taki pech. Dzis zdarza sie to raz na kilkaset tysiecy porodow. Roznica zostala spowodowana przez ludzi, ktorzy nie wierzyli w pecha tylko studiowali wlasne pomylki i starali sie ich unikac w przyszlosci. Moze nie da sie przewidziec wszystkiego i moze niektorych wypadkow nie da sie uniknac, ale to nie powod by nie myslec o tym co da sie przewidziec i kontrolowac. Zwykle gdy sie temu przyjrzec 90% "wypadkow" jest do unikniecia gdy sie tylko zastosuje proste reguly. Wracajac do dziadka - w ocenie wypadkow trzeba zachowac proporcje - jezeli dzieciak zadrapie sie biegnac po chodniku - to zaden problem - potencjal powanych problemow jest w tym przypadku niewielki. Ale jezeli sie zadrapie spadajac z czwartego pietra - to nie wystarczy dziekowac Bogu za "szczescie" trzeba zbadac jak to sie stalo, ze dzieciak znalazl sie na czwartym pietrze bez opieki i co zrobic by sytuacja sie nie powtorzyla - nastepnym razem "szczescie" moze sie wyczerpac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paweł Re: Nie oceniaj dziadku czyjegoś wypadku !! ! IP: *.wroclaw.mm.pl 01.06.05, 23:34 Jechałem dzis autobusem. W poprzek pojazdu ustawiony był wózek dziecięcy ze śliczną dziecinką. Wiek dziecka tak mniej więcej pół roku. Dziecinka urocza, roześmiana i towarzyska. Przy każdym hamowaniu autobusem wręcz rzucało do przodu i tyłu. To chyba brak umiejętności prowadzącego pojazd. A dziecko? Chybotało z jednego boku wózka na drugi nie przypięte żadnymi szelkami!!! A trzeba dodać, ze wózek dość elegancki, taki od razu z szelkami na wyposażeniu. Dziecko nieprzypięte, ponieważ szanownej mamusi "nie opłaca się zapinać na te kilka przystanków". Bo ona wozi dziecko bez zapięcia, ponieważ jest ostrożna i uważa, żeby dziecko nie przechyliło się!! Tu nawet nie chodzi o to, że spotka kumpelę i zagada się. Dziecko przechylić się może w ułamku sekundy i ona nie będzie miała najmniejszych szans żeby zareagować!! I co potem? Potem może będzie bluzgać na tym czy innym forum, że ją nieszczęśliwą jeszcze ktoś dobija. Coś okropnego. Najchętniej napuściłbym na tę babkę jakąś straż miejską czy policję, ale jak znam życie to powiedzieliby, ze to nie ich sprawa. Ja wysiadłem, pani z dzieckiem pojechała dalej. Ale jestem niemal pewny, że to dziecko w koncu wypadnie z tego wózka. Oby tylko na trawę a nie np. na płytę chodnika!!! Szkoda, ze u nas nie ma instytucji, które możnaby nasyłać na takich niefrasobliwych rodziców. Mi osobiście szalenie szkoda dzieci, których żadne prawo nie chroni przed rodzicami trującymi ich dymem tytoniowym. Są już miejsca dla nie-palaczy w restauracjach, w biurach, na przystankach.. tylko we własnych domach dzieci się truje zupełnie bezkarnie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: do lekarzy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 00:42 Pilnowana przez mamę i babcię w wieku rok i dwa miesiące popażyłam się mlekiem. Lekka niefrasobliwość mamusi, która nalał mleczko do ulubionego kubeczka dzieciny i nie przewidziała, że dziecko ściągnie to na siebie. I co mam być wściekła przez całe życie na matkę, że mam bliznę na ręku??? Myślicie, że ona tego chciała, że leżała pijana - nie gotowała zupę na reszcie mleczka dla pozostałych domowników. I powiem Wam coś jeszcze - widziałam gorsze popażenia - raz u dzicka - na wsi gar z kompotem i raz u dorosłego - lepik prosto na twarz. I wiecie co - po odpowiednim leczeniu obydwoje nie mają blizn - a ja mam. I nie zawdzięczam tego mamie tylko lekarzom - to były czasy kiedy nie można było być z dzieckiem w szpitalu - rodzice nie wiedzieli co się ze mną działo. Dopiero po poruszeniu nieba i ziemi (znajoma pielęgniarka z innego odziału) okazał się, że mi opatrunek zmieniają co dwa dni - uroczo go odrywając i nie wiadomo skąd, ale mam gronkowca. Rodzice odebrali mnie na własne żądanie. Oddali normalnie rozwinięte dziecko. Odebrali przerażone zwierzątko, które umiało chodzić tylko na czworaka i tylko do tyłu. I to rodzice w tamtych ciężkich czasach sprowadzili dla mnie leki z niemniec, dzięki czemu blizna co prawda została, ale mogę normalnie posługiwać się ręką. Dzięki Bogu nie pamięta mojego pobytu w szpitali i być może mam lekki żał do mojej matki, że mnie nie upilnowała, ale większy żal mam do tych lekarzy, którzy tak mnie 'wyleczyli'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tricolour No to jeszcze został... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 01:08 ... Pan Bóg za stworzenie rodzaju ludzkiego, gazownia za możliwość wytworzenia płomienia do podgrzania mleczka, ślepy los i inne... brednie. Za Twój wypadek odpowiedzialna jest matka i nikt inny. Konsekwencją WYPADKU było leczenie szpitalne, które może było niewłaściwe, ale to jest sprawa WTÓRNA. Kiedy będziesz chciała mieć pretensje do lekarzy (którzy Cię zresztą leczyli, a nie parzyli), to miej lepiej pretensje do Boga, że dał Ci ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felinecaline Re: do lekarzy!!! IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 04.06.05, 09:14 Jakkolwiek prawda jest to, co piszesz o oddzialach pediatrycznych sprzed kilku (nastu) lat - pamietam z praktyk studenckich, rzeczywiscie horror - nikt wtedy nie bral na serio dzieciecego bolu i mozliwej traumy psychicznej to Twoja blizna niekoniecznie a nawet w malym stopniu jest zawiniona przez personel oddzialu. Juz tak nieszczesliwie jest, ze matka - natura jednych obdarzyla zdolnoscia do tworzenia pieknych, niemal niewidocznych blizn a innych wrecz przeciwnie az do "produkcji" keloidow wlacznie. U tych pierwszych nawet rana zainfekowana gronkowcem zablizni sie szybko i pieknie, Ty mialas pecha i znalazlas sie w tej drugiej grupie. W dodatku tak jak piszesz wtedy nie bylo "pod reka" roznych lekow i metod mogacych poprawic wyglad blizny a rehabilitacja ...hmm chyba nawet nie byla jeszcze w powijakach. Jako mloda studentka przed owymi praktykami mialam "chrapke" na pediatrie, po nich mi "przeszlo", zreszta studiow ww PRLu nie skonczylam, wznawiajac je tu, gdzie aktualnie zyje wybraalam anestezjologie, wlasnie miedzy innymi dlatego, zeby chronic przed wszelkim bolem malych(i wiekszych i calkiem duzych) pacjentow. Na szczescie od tamtego czasu zmienily sie poglady na dziecieca "zdolnosc odczuwania bolu" i malych poparzencow do zmiany opatrunkow sie znieczula (usypia) - moze jeszcze nie wszedzie i bodaj, zeby wlasnie WSZEDZIE stalo sie to regula. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: do lekarzy!!! IP: 65.90.124.* 06.06.05, 19:28 Nie chodzi o to bys nienawidzila rodzicow, ani, zebys miala zal do lekarzy. Chodzi o to by obie strony NAUCZYLY sie jak lepiej opiekowac sie dziecmi. To co opisujesz to byl standart leczenia w Polsce lat 70-tych. Od tego czasu lekarze troche sie nauczyli i opieka nad dziecmi poprawila sie nawet w Polsce. Czy poprawilo sie zrozumienie bespieczenstwa ze strony rodzicow - watpie. Nadal ludzie upieraja sie przy tym, ze "to wypadek, nie byla to niczyja wina, nic nie dalo sie zrobic" - wiele da sie zrobic tylko trzeba chciec sie nauczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: do lekarzy!!! 07.06.05, 10:30 Nie tak wiele się poprawiło od lat 70.Jeszcze raz wrócę do Karolinki.Gdy jeszcze czekała na przeniesienie na chirurgię i żaden z chirurgów nie był zainteresowany np.zmianą opatrunków(oddział chirurgii dziecięcej był przez ścianę z neurochirurgią),czy choćby pomocą,czym to smarować.Oddziałowa z neurochirurgii załatwiła nielegalnie maść Fibrolan(przeterminowaną) i tą maścią z pielęgniarkami smarowałyśmy nóżkę Myszce. Mała dygresja.Jak to możliwe,żeby w biednych,polskich szpitalach przeterminowały się leki?! Na żywca przekłuwano się przez ciemionko do komór płynowych,gdy dostała neuroinfekcji i ropogłowia-nie muszę chyba mówić dlaczego-BO I TAK UMRZE! Na większości oddziałach dziecięcych panuje jeszcze trzeci świat i całe szczęście,że pojawiają się tam co raz częściej ludzcy lekarze.Może za 10 lat będą większością.Mimo wszystko lubię lekarzy,ale szanuję tylko niektórych. Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: do lekarzy!!! 07.06.05, 11:11 Zapomniałam dodać,że opatrunki po poparzeniu nadal zmienia się na żywca,bez względu jak są rozległe. Pozdrawiam wszystkich pozytywnie nastawionych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Komeda Re: do lekarzy!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.05, 11:13 To się nazywa Syndrom Rodziców Oparzonego Dziecka. Pretensje i agresja do wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: do lekarzy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 15:16 Naprawdę uważacie, że wypadki sie nie mają miejsca i to wszystko wina rodziców/opiekunów. Gratuluję dobrego samopoczucia - pewnie jesteście świetnymi matkami/ojacmi i Was to nie dotyczy. Pogorszy Wam się jak jednak coś się stanie i lekarz zamiast pomagać dziecku i uspokajać Was powie - to wszystko przez głupotę, było lepiej dziecka pilnować. Mi też sie już trafiło, że pielęgniarka na mnie w szpitalu napadła jak przywiozłam babcie w nocy - 'to co nie można było w dzień, wszystko na ostatnią chwilę zostawiacie' - problem polegał na tym, że babcia mieszkała sama - dwa dni wcześniej wszystko było ok, a ja do szpitala zawiozłam ją najszybciej jak mogłam, po tym kiedy się dowiedziałam o istnienieu problemu. Starczyło mi cierpliwości aby wytłumaczyć to spokojnie (choć było mi trudno, bo w Wołominie w szpitalu odesłano nas z dyżuru, bo się lekarz nie chiał pofatygować z oddziału i dopiero jakiś inny, młody i innej specjalizacji lekarz podpowiedział mi wiezienie babci do szpitala Praskiego, więc spokojna nie byłam) po tym jak mi się udało skomunikować z panią pielęgniarką zmieniła ona całkowicie swoje podejście i do mnie i do babci (w Praskim zresztą natychmiast ją przyjeli). Zostałam więc objechana za niewinność. Na pocieszenie historia w drugą stronę, kiedy dziecko doznało uszczerbku przez głupotę dorosłych. Półroczne dziecko u sąsiadów postawiono z nosidełkiem/leżaczkiem na stole i pozostawiono bez opieki - dziecko się zrąbało na terakotę. Babcia dziecka (jedyna dorosła osoba w domu) wpadła w ciężką histerię i ja zmuszona byłam wzywać pogotowie. Panowie z pogotowia byli uprzejmi - pomimo wszystkiego co wygadywała sąsiadka. Uspokajali ją, zajeli się fachowo dzieckiem i wg. mnie wykazali anielską cierpliwość. A wina sąsiadki była ewidentna. Odpowiedz Link Zgłoś