Dodaj do ulubionych

pacjenci, ehh...

IP: *.retsat1.com.pl 09.07.05, 12:06
wlasnie sie dowiedzialem, ze jedna z osób (typ pacjenta "przylepy" - zawsze
mnóstwo komplementow, etc.) przebywajca od dluzszego czasu na na oddziale w
ktory pracuje napisala skarge do NFZu miedzy innymi o rzekomym balaganie
panujacym w moich kartach...jakie to mile...w zawodzie nie pracuje dlugo,
dlatego moze takie rzeczy robia jeszcze na mnie wrazenie, ale czuje, ze
szybko sie do tego przyzwyczje.
Obserwuj wątek
    • tricolour Re: pacjenci, ehh... 09.07.05, 13:35
      Ze dwadzieścia razy na rok piszą na mnie skargi, z tego ze dwie sa zasadne. To
      zupełnie normalne - jak sie pracuje, to sie popełnia błędy, a inni to wytykają.

      Nie przejmuj się niezasadnymi skargami :)))
    • vacia Re: pacjenci, ehh... 09.07.05, 16:03
      Gość portalu: fuuunk napisał(a):

      > dlatego moze takie rzeczy robia jeszcze na mnie wrazenie, ale czuje, ze
      > szybko sie do tego przyzwyczje.

      czasem nie generalizuj zjawiska, tytuł wątku brzmi " pacjenci" a to tylko jeden
      pacjent, odosobniony przypadek,który może się w Twojej karierze więcej nie
      powtrórzyć a więc nie masz się po co przyzwyczajać.
      Tylko jest przed Tobvą wyzwanie :jeśli on znowu do was trafi mam nadzieje ze
      przyjmiecie go życzliwie, wielkoduszność to piękna cecha , nieprawdaż.

      • Gość: fuuunk Re: pacjenci, ehh... IP: *.retsat1.com.pl 09.07.05, 16:47
        lepiej - on ciagle u nas jest...masz racje, wielkodusznosc to piekna cecha -
        bede mial okazje pocwiczyc...
        • vacia Re: pacjenci, ehh... 09.07.05, 19:46
          Gość portalu: fuuunk napisał(a):

          > lepiej - on ciagle u nas jest...masz racje, wielkodusznosc to piekna cecha -
          > bede mial okazje pocwiczyc...

          Życzę Ci powodzenia.
      • connie1 Re: pacjenci, ehh... 09.07.05, 16:54
        Może pacjenci zrozumieja po takim poście jak sie czuje lekarz czytając po raz
        kolejny_Lekarze-Mordercy , Nienawidze i takie tam...
        • Gość: Położnik Re: pacjenci, ehh... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.05, 17:20
          Nie przejmuj sie ludzie tacy sa,mam pare takich pacjentek przemiłe ale zawsze
          przychodzą za pięć 16 bo przyjmuję do 16.Jedna Pani napisała skargę do dyrekcji
          że się spożniłem a jak przyszedłem to się nawet nie usmiechnałem,następnym
          razem się uśmiechałem ,to napisał skarge że się z niej smieje!!Spóżniam sie
          kiedy coś ważnego zatrzyma mnie w szpitalu,nigdy z własnej winy,
    • marzenia11 Re: pacjenci, ehh... 09.07.05, 20:03
      Ohyda i obrzydliwość.. Stąd plynie jedna nauka: uważaj na wszelkie osoby
      nadwyraz, czyli nad wyraz miłe, nad wyraz sympatyczne itp. Niech zapala Ci sie
      czerwone swiatełko i włącza dystans. Najlepsza jest normalność i równowaga. Ale
      takie osoby nad wyraz niestety tez chorują i się zdarzają i to nad wyraz często.
      Ale niezależnie od wszelkich argumentów takie czepiające zachowanie się
      wystepuje nad wyraz często.
      Niech zyją normalni, zwykli ludzie!
      • Gość: Lekarz z USA Szaro, wiec chca sie wyzyc IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 10.07.05, 10:57
        A ze nie maja za bardzo gdzie i na kim - cwicza na lekarzach. Zawsze to
        rozrywka i poczucie posiadania WLADZY... Eeech, polska bieda, tak jak dawniej,
        nic sie od mojego wyjazdu nie zmienilo...
        • mxp4 Re: Szaro, wiec chca sie wyzyc 11.07.05, 21:28
          Ten twoj nick "lekarz z USA" to ma podnosic twoj prestiz czy dowartosciowac
          cie? Jakos nie wierze, ze jestes lekarzem w USA moze najwyzej jakims
          praktykantem po ktrym "jezdza' amerykanscy lekarze. Nie siedzialbys i nie
          klikal na bzdurnych polskich forach gdybys byl taka figura jaka jest
          amerykanski lekarz.
          • Gość: Położnik Re: Szaro, wiec chca sie wyzyc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 17:45
            No i się nie zwiodłem!Ciekawe kim Ty jesteś że nawet Ci nie odburknął?
      • Gość: fuuuunk Re: pacjenci, ehh... IP: *.retsat1.com.pl 10.07.05, 11:48
        najzabawniejsze w tym jest to, ze ze wzgledu na swoia ciezka sytuacje byl
        traktowany przeze mnie i reszte personelu lekko "preferencyjnie" - dluga
        hospitalizacja, trwala niepelnosprawnosc - wiec staralismy sie zeby poczul sie
        lepiej...odplacil w taki sposob, ze wiecej tego bledu nie popelnie, cenna
        nauczka...
        • slav_ Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 12:54
          Na szczęście to margines ale zdarza się. Na "nadmiernie uprzejmych" pacjentow
          zawsze należy uważać.
          Inne "zabawne" rekacje to:
          - najczęściej "oskarżają" personel o to na co ten personel w ogóle nie ma wpłwu,
          jednak personel wskazując jaki przyczynę
          - często skarżą się całkowcnie bzdurnie (pamietam pacjenta ktory napisał skargę
          że lekarz .. nie zebrał z nim wywiadu, wogóle nie rozmawiał - a w histrorii
          choroby tego pacjent napisany wywiad, włącznie z datami hospitalizacji i
          zabiegow operacyjnych zajmował prawie stronę A4; mysle że to ta sama kategoria
          wagowa jak "bałagan w kartach"))
          - pacjenci najczęściej skarżą sie na presonel który ... dobrze ich traktuje
          (choć warunki leczenia mogą byc trudne i nieastyfakcjonujące, niezaleznie od
          personelu). Zwyke na prawdziwych chamow nie - bo się ich boją (żale na takowych
          wylewają w sytuacjach towarzyskich i forach internetowych lub pisząc anonimy)
          - zwykle skarżą "pomniejszy" personel ("szeregowych" lekarzy, pielęgniarki,
          rzadko kogoś "wyżej" bo sie boją ("moga zaszkodzić") a na tych niżej w
          hierarchii można sie wyżyć
          - skrżą PO leczeniu, nigdy w trakcie (choć ew. nieprawidłowości przeceż im
          strasznie przeszkadają w trakcie leczenia)
          - pacjenci skarżą się na lekarza a nastepnie ... znów do niego idą jak gdyby
          nigdy nic zamiast go zmienić - (w końcu jeśli jest taki zły to wypadało by
          poszukac lepszego)
          • vacia Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 14:21
            slav_ napisał:

            > Na szczęście to margines ale zdarza się. Na "nadmiernie uprzejmych" pacjentow
            > zawsze należy uważać.

            Chyba żartujesz, to co bardzo dobre miałoby być podejrzane?
            Zatóżmy, że jakaś pobożna starsza niewiasta patrzy w lekarza jak w obraz, jakby
            był półbogiem a on robi się czujny i wietrzy w tym podstęp. Brrr...

            Pozatym niech ktoś napisze w tym wątku, że są i dobre skutki skarg, że bywają
            skargi uzasadnione, że pacjenci mają tez jakieś prawa jako ludzie.
            Że po napisaniu skargi nie muszą zmieniać lekarza bo już wyrazili swoje uczucia
            przebaczyli i sądzą że konfliktowa sprawa się już nie powtórzy ( bo lekarz
            wyciągnął prawidłowe wnioski i nie jest mściwy) ,moga zostać przy "starym"
            lekarzu bo przy nowym jest niepewność i to jest niemy komplement dla lekarza.
            Jest takie słowo przebaczenie i ono niech nie bedzie pustym słowem.



            • marzenia11 Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 14:43
              W życiu nie poszłabym drugi raz do lekarza, na którego uznałabym że mam
              podstawy aby złozyć skargę z powodu złego leczenia lub jakichś niedomagań w
              leczeniu. W życiu!! A jeżeli bym poszła oznaczałoby to tylko tyle, że to na co
              się skarżyłam nie ma wiekszego znaczenia. Czyli że skarga dotyczyła tzw.
              duperelki a nie istotnych spraw.
              Nadmiernie uprzejmi ludzie to tzw. lizusy i wielcy obludnicy. Takich mam na
              mysli pisząc o osobach "nad wyraz" i dobrze wiem z własnego doświadczenia że
              są oni nieobliczalni (bo ukrywają wlasne oblicze własnie).
              • vacia Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 15:16
                marzenia11 napisała:

                >> Nadmiernie uprzejmi ludzie to tzw. lizusy i wielcy obludnicy. Takich mam na
                > mysli pisząc o osobach "nad wyraz" i dobrze wiem z własnego doświadczenia że
                > są oni nieobliczalni (bo ukrywają wlasne oblicze własnie).

                Kochanie nie odróżnisz człowieka bardzo uprzejmego od obłudnika , gwarantuję Ci
                to ,bo nie czytasz w myślach i mogłabyś niechcąco skrzywdzić swoim sądem
                porządna osobą.
                Twoje niektóre posty są słodziutkie jak miód a przecież jesteś szczerą osobą.
                • marzenia11 Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 18:03
                  Są szczere. Czy w to uwierzysz czy nie to twoja sprawa. Własnie dlatego, że
                  niektóre są słodziutkie, inne zupełnie przeciwnie, a inne jeszcze inne swiadczy
                  o tym, że piszę to co myślę, a nie co wydaje mi się, że byłoby dobrze napisać.
                  Ludzie obludni to tacy którzy w konkretnej sytuacji/w konkretnej relacji
                  zachowują się tak samo. Daleka jestem od krzywdzenia i wysuwania wyroków.
                  Bardziej zachęcam do bycia uwaznym i czujnym, a to jest postawa, ktora
                  uwzglednia to że może być tak lub inaczej. To proste. Tyle.
            • slav_ Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 14:58
              1. napisałem "nadmiernie uprzejmych" - nadmierna uprzejmość jest uciążliwa,
              krępująca i utrudnia kontakt. Nadmierna uprzejmość - jak każdy nadmiar - szkodzi.
              2. Nie ma żadnych dobrych stron "pisania skarg". Jeśli ktos ma jakies
              zastrzeżenia powinien je kierowac bezpośrednio i od razu do osoby do ktorej te
              zatrzeżenia. Po pierwsze - osoba taka wogóle może nie wiedzić że ktos ma do niej
              zastrzeżenia (a więc nie zmieni swojego zachowania) jak rowniez nie ma
              mozliwości wytłumaczenia czemu tak sie dzieje (bo może jest to sytuacja na którą
              nie ma wpływu).
              3. Po "napisania skargi" NALEŻY (choćby dla własnego dobra) zmienić lekarza.
              Jesli się "napisało skargę" bez rozmowy z tym lekarzem wcześniej i bez próbiy
              wyjaścnienia sytacji, bez wciągania w to administrcji. Zachowanie takie narusza
              tak deliktna sprawę jak ZAUFANIE ktore musi byc z obu stron. Tego sie nie
              odzyskuje. Ręcze że postepowanie takiego lekarza będzie nastwione przede
              wszystkim na zachowanie form ograniczających ryzyko nastepnej skargi a nie o to
              w kontakcie z pacjentem chyba chdzi.
              4. "pisanie skarg" za plecami (bez próby bezpośredniego wyjaśnienia) to objaw
              wyłącznie tchórzostwa a tchórzy się nie szanuje.
              5. jeśli ktoś pisze za moimi plecami skargę nie rozmawiając ze mna przed tym to
              znaczy że mnie nie szanuje i nie widzę powodu aby był moim pacjentem
              6. wyłączam oczywiście z tego sytuacje gdy próbę bezpośredniego wyjaśnienia
              uniemożliwia druga strona
              • marzenia11 Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 15:01
                Dzięki. Wyraziłeś bardzo jasno moje myśli. Jako pacjentka podpisuję się pod tym
                wszystkimi kończynami :)
              • vacia Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 15:30
                slav_ napisał:

                > 1. napisałem "nadmiernie uprzejmych" - nadmierna uprzejmość jest uciążliwa,
                > krępująca i utrudnia kontakt. Nadmierna uprzejmość - jak każdy nadmiar -
                szkodz

                Mi nie przeszkadza, rzadko się z nią spotykam, mi nie szkodzi ani nadmiar
                uprzejmości ani nadmiar pieniędzy.

                > 2. Nie ma żadnych dobrych stron "pisania skarg". Jeśli ktos ma jakies
                > zastrzeżenia powinien je kierowac bezpośrednio i od razu do osoby do ktorej te
                > zatrzeżenia. Po pierwsze - osoba taka wogóle może nie wiedzić że ktos ma do
                niej zastrzeżenia (a więc nie zmieni swojego zachowania) jak rowniez nie ma
                > mozliwości wytłumaczenia czemu tak sie dzieje (bo może jest to sytuacja na
                którąnie ma wpływu).

                Też jestem za tym ale czy myślisz że wszyscy lekarze są jak Ty otwarci i
                nastawieni konstuktywnie na dialog, nie zawsze jest to bezpieczne jesli lekarz
                jest gruboskórny i arogancki

                > 3. Po "napisania skargi" NALEŻY (choćby dla własnego dobra) zmienić lekarza.
                > Jesli się "napisało skargę" bez rozmowy z tym lekarzem wcześniej i bez próbiy
                > wyjaścnienia sytacji, bez wciągania w to administrcji. Zachowanie takie
                narusza
                > tak deliktna sprawę jak ZAUFANIE ktore musi byc z obu stron. Tego sie nie
                > odzyskuje. Ręcze że postepowanie takiego lekarza będzie nastwione przede
                > wszystkim na zachowanie form ograniczających ryzyko nastepnej skargi a nie o
                to> w kontakcie z pacjentem chyba chdzi.

                Uważam że lekarza jest stać na zupełne przebaczenie i puszczenie w niepamięć
                incydentu tak samo i stać na to pacjenta.
                Ludzie muszą sobie nawzajem przebaczać bo każdy z nas popełnia przecież
                uchybienia i błędy.
                Wcale nie trzeba zmieniać ani lekarza ani pacjenta tak jak się nie zmienia męża
                czy żony lub dziecka po ich uchybieniu.


                > 4. "pisanie skarg" za plecami (bez próby bezpośredniego wyjaśnienia) to objaw
                > wyłącznie tchórzostwa a tchórzy się nie szanuje.

                Czy nigdy nie odczuwasz strachu? ,Czy nazwałbyś siebie tchórzem?
                Jestem przeciwniczką pisania skarg ale uważam żę są one czasami konieczne i że
                wymagają bardzo dużej odwagi cywilnej z uwagi na przykrości ze strony
                tak "obrażonego" personelu medycznego.
                Człowiek nieskazitelny nie musi się obawiać żadnych skarg bo broni go własne
                czyste sumienie.

                > 5. jeśli ktoś pisze za moimi plecami skargę nie rozmawiając ze mna przed tym
                to> znaczy że mnie nie szanuje i nie widzę powodu aby był moim pacjentem

                > 6. wyłączam oczywiście z tego sytuacje gdy próbę bezpośredniego wyjaśnienia
                > uniemożliwia druga strona

                Czy nie mógłbyś być dobry również dla tych którzy cie nie szanują? Człowieka
                stać na szlachetne gesty jeśli tylko zechce.

                Slavie ,nie przejmuj się skargami ,pomyśl o tych nie napisanych pochwałach dla
                Ciebie które sa w myślach ludzi :-)
          • marzenia11 Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 14:38
            To już nie tylko chamstwo, ale też najzwyklejsza w swiecie WIELKA GŁUPOTA, w
            najwiekszym swym rozkwicie. Ręce opadają..
        • vacia Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 14:05
          Gość portalu: fuuuunk napisał(a):

          - wiec staralismy sie zeby poczul sie lepiej...odplacil w taki sposob, ze
          wiecej tego bledu nie popelnie, cenna nauczka..

          To błędny wniosek. Owszem, dobre traktowanie kogoś dodaje tej osobie śmiałości
          ale czy należałoby z tego wnioskować, że nie należy innych ludzi dobrze
          traktować.
          Po prostu znajdzie się jedna osob, która tego nie doceni ale pozostałe osoby to
          docenią.
          Raczej nie należy liczyć na obowiązek wdzięczności gdy robimy coś dobrego a
          ćwiczyć się należy w bezinteresowności.





        • marzenia11 Re: pacjenci, ehh... 10.07.05, 14:35
          Warto, żebyś unikał uogólniania. Dlatego napisałam o płynącej stąd nauce,
          własnie po to, abyś względem ludzi "nad wyraz" od razu trzymał dystans i takich
          błędów nie popełniał. Ale jest jeszcze wiele osób chorych bardzo fajnych,
          doceniających pracę i pomoc lekarzy i personelu. I szkoda bedzie jesli
          uodpornisz sie także na nich. Ja np. też miałam bardzo subiektywne odczucie że
          troche inaczej jestem traktowana w szpitalu przez wszystkich z racji bycia
          trudnym przypadkiem. Troche było mi nawet głupio z tego powodu, na pewno tego w
          żaden sposób nie nadużywałam i do niczego nie wykorzystywałam a poza tym, mimo
          że upłynęło już 5 miesięcy od pobytu, ciągle czuję ogromną, przeogromną
          wdzięczność do lekarzy, pielęgniarek, pani salowej. Czego wyraz dałam już
          niejeden raz na tym i innych forach.
          Więc fajni pacjenci też są. Strzeż się obrzydliwych psychopatów i
          charakteropatów. Powodzenia
    • draconessa Re: pacjenci, ehh... 11.07.05, 12:52
      Bo boz, przyzwyczajaj sie. sa ludzie, ktorym nigdy nie dogodzisz, chocbys na
      glowie stawal, klanial sie nisko i rozposcieral czerwony dywanik.beda sie
      skarzyc na wszystko,nawet na to, ze krawat masz nei w takim kolorze, jaki by
      pacjentowi odpowiadal.Dopoki skargi nie sa zasadne albo wrecz sa one
      absurdalne - nie przejmuj sie. Rob swoje, jak umiesz najlepiej, i juz.
    • Gość: Oka Anioły nasze! IP: *.penkom.pl / 195.117.197.* 11.07.05, 13:50
      Pacjenci? Przeciez pacjenci to cudowne stworzenia !!! Anioły pod dachem służby zdrowia!!!
      Hehe! Przepraszam za ten sarkazm, ale faktycznie do takich sposobności nalezy się po prostu przyzwyczaić i mieć je na uwadze w poźniejszych działaniach. Nie nelzy oczywiscie generalizowac tej opinii na całe społeczeństwo, ale ok. 40% (moze i wiecej) przypadków tak sie zachowuje... Człowiek chciałby rzec w takiej chwili "Po ch...olere tu przychodzisz jak Ci nic nie odpowiada?!"
      Ale nikt nam nie obiecywał ze wszysko bedzie kolorowe i ludzie beda wylewnie zyczliwi.
      Podzielam zdanie kolegi (kolezanki) najlepiej jest sie skupic na tym co sie robi i spelniac sie w tym.
      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Oka Anioły nasze! IP: *.penkom.pl / 195.117.197.* 11.07.05, 13:50
      Pacjenci? Przeciez pacjenci to cudowne stworzenia !!! Anioły pod dachem służby zdrowia!!!
      Hehe! Przepraszam za ten sarkazm, ale faktycznie do takich sposobności nalezy się po prostu przyzwyczaić i mieć je na uwadze w poźniejszych działaniach. Nie nelzy oczywiscie generalizowac tej opinii na całe społeczeństwo, ale ok. 40% (moze i wiecej) przypadków tak sie zachowuje... Człowiek chciałby rzec w takiej chwili "Po ch...olere tu przychodzisz jak Ci nic nie odpowiada?!"
      Ale nikt nam nie obiecywał ze wszysko bedzie kolorowe i ludzie beda wylewnie zyczliwi.
      Podzielam zdanie kolegi (kolezanki) najlepiej jest sie skupic na tym co sie robi i spelniac sie w tym.
      Pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka