Gość: zofia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 00:09 Czy lekarzowi wolno nawiązać romans z pacjentem? Co mówi o tym kodeks ytyki lekarskiej? Jak może bronić się przed tym jego rodzina? Żona i dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Swan Ganz Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 00:21 Tak samo jak w przypadku, gdyby Cię mąż zdradził np; z hydraulikiem. Wydrap mu oczy po prostu.... Rozumiem, że człowiek w rozpaczy chwyta się różnych, przedziwnych sposobów... Rozumiem, że chciałabyś pójść do tego doktora i powiedzieć mu; "mam Cię draniu, artykuł taki i taki z kodeksu etyki lekarskiej. Jesteś skończony - odechce Ci się cudzych chłopów uwodzić na ten swój trzydniowy zarost..." Tylko zastanów się... Nawet gdyby to było możliwe, to czy na pewno chciałabyś kontynuować tak ocalony związek?? Przecież Twój mąż zawsze może sobie znaleźć następnego doktora.. I co? Sparaliżujesz swymi działanimi "Służbę zdrowia"? I tak ich niewielu zostało. Pomyśl o chorych i uspokój się kobieto.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fc Re: romans z pacjentem IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 09.09.05, 09:16 Swan, gdzie Ty w takim przypadku widzisz ten "trzydniowy zarost"? ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Swan Ganz Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 09:35 nie widzę ale tak sobie "wystylizowałem" bo na coś w końcu ten mąż Zofii został "złapany" A biorąc pod uwagę, że łapiącym był przedstawiciel "służby" to myślę, że nie była to kasa :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fc Re: romans z pacjentem IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 09.09.05, 10:24 zauwaz ze o-> przedstawiciel "sluzby" zostal "przylapany" na romansie z O-> przedstawicielem "obslugiwanych". Wiec ten uklad jest w ogole jakis hm..mocno podejrzany. Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: romans z pacjentem 09.09.05, 20:47 autorka użyła rodzaju męskiego, tak? No to rozumiem, że jej mąż (pacjent) został uwiedziony przez doktora (mężczyznę), tak? Rozumiem więc, że mąż autorki zbłądził podwójnie; zdrada i zmiana orientacji (dzieci ma)... No coż tu można sensownego doradzić tej biednej kobiecie? Musi sobie sama z tym poradzić. Jestem przekonany, że da sobie radę z tym problemem bo ma "napęd życiowy". Dzieci. Dla nich warto pokonywać wszystkie "zakręty i góry" jakie los nam serwuje.... Powodzenia Zofio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaziu Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 12:11 No ale za duzo t jej drogie Panie i Panowie nie poradzilismy... Swan, mysle, ze w tym przypadku chodzi raczej o "doktorke" a nie "doktora". I czemu ona ma sie uspokajac?Przeciez jest spokojna. A w przysiedze lekarskiej jest o nienawiazywaniu relacji z pacjentami.Ale ja za glupi na to jestem moze ktos jej jednak cos madrego doradzi. Ja Ci napisze trzymaj sie jesli to ciebie dotyczy, a co ma byc to bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: romans z pacjentem 16.09.05, 21:38 Ja tam rozumiem męża Zofii. Po prostu korzysta chłopina z życia całą gębą. Powszechnie przecież wiadomo, że by "życie miało smaczek - raz dziewczynka, raz chłopaczek..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 00:12 Wyraziłam się źle. Oczywiście, że chodzi o lekarkę. Która rozbiła moją rodzinę. U której wszyscy się leczyliśmy. Pomóżcie, błagam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicja Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 00:12 Ja bym jej jebnęła! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evo Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 20:05 Po co?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjentka Re: romans z pacjentem IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 12.09.05, 12:25 Jak to rozbiła? To ją winisz? Do tanga trzeba dwojga. Nie ma znaczenia, czy to lekarka, nauczycielka, czy kwiaciarka. To romans. Z kobietą. I nie należy winić tylko tej pani. W czym mają Ci pomóc forumowicze? Mają ją w kosmos wysłać? Mąż wtedy znów stanie się kochanym mężem? Przepraszam, nie jest moim zamiarem Cię urazić, ale to nie jest romans ze służbą zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjent Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 13:58 Niby to ja jestem facetem a Ty kobieta, ale ja ja jakos rozumiem, tak po ludzku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjentka Re: romans z pacjentem IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.09.05, 15:31 Ależ ja też rozumiem, tak po ludzku. Ale byłabym wściekła przede wszystkim na własnego męża. Na tę kobietę również, ale jak na kobietę, a nie jak na lekarkę, która uwiodła pacjenta, bo jej zawód nie ma tu najmniejszego znaczenia. To mąż zawinił, zawiódł, bo to on ma rodzinę, o której tutaj rozmawiamy. Współczuję, wiem, że autorka wątku jest rozżalona i zszokowana, ale nie tędy droga... Przecież nie chodzi tu o wyciągnięcie konsekwencji zawodowych wobec lekarki, a o ratowanie (bądź nie) związku, rodziny. Czy naprawdę takie głupoty gadam? :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: genowefa Re: romans z pacjentem IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.05, 21:23 A ja mam na oku bardzo przystojnego lekarza,mam chec Go uwiesc ,czy to wypada mezatce?a moze i On ma zone? Co robic kochani,doradzcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permamently banned Re: romans z pacjentem IP: *.tvsat364.lodz.pl 18.09.05, 15:16 Gość portalu: genowefa napisał(a): > A ja mam na oku bardzo przystojnego lekarza,mam chec Go uwiesc ,czy to wypada > mezatce?a moze i On ma zone? > Co robic kochani,doradzcie. Gienia, uwodź, nawet się nie zastanawiaj! Jeśli już taka myśl zaświtała Ci w głowie i uznałaś ją za dobrą to nie czekaj z tym na emeryturę! Szkoda czasu i atłasu !! Jednocześnie możesz zacząć myśleć o swoim małżeństwie w czasie przeszłym. A prznajmniej w innych kategoriach: np. ekonomicznych. Niezależnie od tego co wyjdzie z tym doktorem. Bo druga sprawa, to czy facet da się uwieść. Jeśli się ci uda - życzę wam obojgu szczęścia. Być może facet jast równie nieszczęśliwy, jak i Ty. Napisałem "równie jak ty" bo myślę,że gdybyś była szczęśliwą mężatką, to taki pomysł nigdy by ci nie wpadł do głowy. Ale uważaj ! Jeśli jest taki przystojny jak piszesz - to zapewne ma też piękną żonę. Albo - jęśli nie jest żonaty - inną kobietę, którą kocha. Może się wtedy okazać, że cała korzyść z tego zdarzenia to będzie to, że sobie uświadomisz ruinę własnego małżeństwa. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permamently banned Re: romans z pacjentem IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.09.05, 19:56 Gość portalu: pacjentka napisał(a): > Ależ ja też rozumiem, tak po ludzku. Ale byłabym wściekła przede wszystkim na > własnego męża. Na tę kobietę również, ale jak na kobietę, a nie jak na lekarkę, > > która uwiodła pacjenta, bo jej zawód nie ma tu najmniejszego znaczenia. To mąż > zawinił, zawiódł, bo to on ma rodzinę, o której tutaj rozmawiamy. Współczuję, > wiem, że autorka wątku jest rozżalona i zszokowana, ale nie tędy droga... > Przecież nie chodzi tu o wyciągnięcie konsekwencji zawodowych wobec lekarki, a > o ratowanie (bądź nie) związku, rodziny. Czy naprawdę takie głupoty gadam? :( Bardzo mądrze i rozsądnie mówisz! To rzadkie na tym forum. Tak trzymaj! Odpowiedz Link Zgłoś
iza42 Re: romans z pacjentem 18.09.05, 07:42 Gość portalu: zofia napisał(a): > Wyraziłam się źle. Oczywiście, że chodzi o lekarkę. Która rozbiła moją rodzinę. > > U której wszyscy się leczyliśmy. Pomóżcie, błagam! Lekarz , ktory wdaje sie w romans z pacjentem lamie zasady etyki zawodowej i w normalnych krajach grozi mu ( jej ) postepowanie dyscyplinarne. Jak jest w Polsce dokladnie nie wiem . Troche zalezy rowniez od okolicznoscie np czy ow romans mial miejsce w czasie gdy Twoj maz sie u niej leczyl. Moze powinnas udac sie z tym do Izby Lekarskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permamently banned Re: romans z pacjentem IP: *.tvsat364.lodz.pl 18.09.05, 13:23 iza42 napisała: > Gość portalu: zofia napisał(a): > > > Wyraziłam się źle. Oczywiście, że chodzi o lekarkę. Która rozbiła moją ro > dzinę. > > > > U której wszyscy się leczyliśmy. Pomóżcie, błagam! > > Lekarz , ktory wdaje sie w romans z pacjentem lamie zasady etyki zawodowej i w > normalnych krajach grozi mu ( jej ) postepowanie dyscyplinarne. Jak jest w > Polsce dokladnie nie wiem . Troche zalezy rowniez od okolicznoscie np czy ow > romans mial miejsce w czasie gdy Twoj maz sie u niej leczyl. > Moze powinnas udac sie z tym do Izby Lekarskiej? Iza, trochę się zapedziłaś z tą Izbą Lekarską. Izba mogłaby się tym zająć, gdyby chodziło o molestowanie seksualne, przez leczącego lekarza, czy w tym wypadku -lekarkę. I wcale nie "z urzędu", ale w wyniku skargi molestowanej osoby. W tym wypadku obie strony są pozytywnie zaangażowane (ta lekarka i jej pacjent) i nikt z nich się nie skarży. Skarży się jedynie żona, ale przecież jej ta lekarka nie molestuje. To, co dzieje się między lekarką i jej pacjentem to ich sprawy osobiste, skoro żadne z nich nie uważa się za molestowane, czy w inny sposób pokrzywdzone. Oczywiście ma to wpływ na sytuację w małżeństwie i na uczucia żony, ale to z kolei jest jej OSOBISTA sprawa. Mąż nie jest jej własnością!! Mąż tej pacjentki - jak każdy człowiek - też ma prawo robić ze swoim życiem ocobistym to, co mu się podoba. Może ta żona niech lepiej to przyjmie do wiadomości i zastanowi się, gdzie sama popełniła błedy, że do tego doszło! W małżeństwie wszysko dzieli się na dwoje - winę za rozpad - najczęściej też! Nie jest to jedyny wyjątek, że mężczyzna żonaty romasuje z inna kobietą, najczęściej dlatego, że żona go źle traktuje i uważa za swoję dożywotnią własnosć. A, że akurat w tym wypadku padło na lekarkę, to nic z tego nie wynika. Nawet żona nie ma prawa ograniczać wolności odobistej męża! A w żadnym wypadku wolności uczuć tej lekarki! Tym bardziej osobistymi sprawami ludzi nie będzie się zajmowała Izba lekarska. Bo to by było dopiero ograniczeni wolności osobistej! Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: romans z pacjentem 18.09.05, 13:51 Uważam, że Iza ma rację a jej opinia jako lekarza i osoby z doświadczeniem pracy w różnych krajach tym bardziej jest miarodajna. Co by to było, gdyby samotni lekarze i lekarki wybierali sobie spośród związanych małżeństwem pacjentów tych, którzy im się podobają na partnerów seksualnych? To na oko widać jest sprzeczne z normalnymi zasadami obowiązującymi w społeczeństwie i w zawodzie lekarza. Pozatym w relacji lekarz-pacjent wystepuje zależność i lekarz dysponuje z racji sprawowanego urzędu pewną władzą i wykorzystywanie tej władzy dla osobistych celów seksualnych jest na pierwszy rzut oka niegodziwe. Już bardzo dawno temu Hipokrates pisał ,że lekarzowi nie wolno wchodzić w intymne związki z pacjentami, jak widac ten problem występował od zamierzchłych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permamently banned Re: romans z pacjentem IP: *.tvsat364.lodz.pl 18.09.05, 14:35 vacia napisała: > Uważam, że Iza ma rację a jej opinia jako lekarza i osoby z doświadczeniem > pracy w różnych krajach tym bardziej jest miarodajna. > Co by to było, gdyby samotni lekarze i lekarki wybierali sobie spośród > związanych małżeństwem pacjentów tych, którzy im się podobają na partnerów > seksualnych? > To na oko widać jest sprzeczne z normalnymi zasadami obowiązującymi w > społeczeństwie i w zawodzie lekarza. > Pozatym w relacji lekarz-pacjent wystepuje zależność i lekarz dysponuje z racji > > sprawowanego urzędu pewną władzą i wykorzystywanie tej władzy dla osobistych > celów seksualnych jest na pierwszy rzut oka niegodziwe. > Już bardzo dawno temu Hipokrates pisał ,że lekarzowi nie wolno wchodzić w > intymne związki z pacjentami, jak widac ten problem występował od zamierzchłych > > czasów. Hipokrates myślał o intymnych związkach podczas wizyty, czy badania lekarskiego. Takie to były czasy. Nie było wtedy telefonów. ;-) No dobrze, powiedzmy, że pacjent wypisze się od tej lekarki. I całkowicie zrezyguje z leczenia przez nią. Ale oczywiście nie zrezygnuje ze spotkań. Już przecież nie będzie jej pacjentem ! I co, mamuśki, będziecie wtedy zadowolone? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza42 Re: romans z pacjentem IP: *.static.ihug.co.nz 19.09.05, 02:01 To nie jest prawda ,ze to co sie dzieje pomiedzy lekarka a jej pacjentem to sa sprawy osobiste- ich relacje ,zakladajac ze w tym czasie ow mezczyzna byl jej pacjentem - byly natury profesjonalnej - lekarz- pacjent. Taki uklad charakteryzuje nierownowaga sil bo lekarz w tej sytuacji ma przewage wladzy i autorytetu. Zalozmy taka sytuacjie - malzenstwo leczace sie u tej lekarki przezywa kryzys , mezczyzna w trakcie konsultacji zwierza sie lekarce ze swoich problemow , ona zas korzystajac z sytuacji uwodzi go - czy takie postepowanie nie dowodzi braku etyki lekarskiej? Czy mozna to skwitowac wzruszeniem ramion i stwierdzeniem ,ze jesst to ich prywatna sprawa bo sa dorosli i wiedza co robia ? Nie - dlatego ,ze doszlo do naduzycia wladzy. Czlowiek ,ktory idzie do lekarza oczekuje pomocy a nie manipulacji. Dlatego w krajach zachodnich takie postepowanie jest bardzo surowo pietnowane. A to co piszesz ,ze jedyna rzecza naganna w tej sutuacji bylby seks w gabinecie lekarskim zakrawa na smiech. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permamently banned Re: romans z pacjentem IP: *.tvsat364.lodz.pl 19.09.05, 05:05 To nie jest prawda ,ze to co sie dzieje pomiedzy lekarka a jej pacjentem to sa sprawy osobiste- ich relacje ,zakladajac ze w tym czasie ow mezczyzna byl jej pacjentem - byly natury profesjonalnej - lekarz- pacjent. Taki uklad charakteryzuje nierownowaga sil bo lekarz w tej sytuacji ma przewage wladzy i autorytetu. Zalozmy taka sytuacjie - malzenstwo leczace sie u tej lekarki przezywa kryzys , mezczyzna w trakcie konsultacji zwierza sie lekarce ze swoich problemow , ona zas korzystajac z sytuacji uwodzi go - czy takie postepowanie nie dowodzi braku etyki lekarskiej? Czy mozna to skwitowac wzruszeniem ramion i stwierdzeniem ,ze jesst to ich prywatna sprawa bo sa dorosli i wiedza co robia ? Nie - dlatego ,ze doszlo do naduzycia wladzy. Czlowiek ,ktory idzie do lekarza oczekuje pomocy a nie manipulacji. Dlatego w krajach zachodnich takie postepowanie jest bardzo surowo pietnowane. A to co piszesz ,ze jedyna rzecza naganna w tej sutuacji bylby seks w gabinecie lekarskim zakrawa na smiech. Iza, "seks w gabinecie", hmm.., coś takiego dotąd nie przychodziło mi nawet do głowy. A mówi to kobieta i -jak sądzę lekarka. (Czyżby znowu coś mi w życiu umknęło...;-) ) Nie pisałem o żadnym "seksie w gabinecie" , ale zjawisku zwanym molestowaniem seksualnym. A to jednak co innego. Proszę nie przekręcaj. I nie przypisuj mi czegoś , czego nie pisałem. I o jakim znowu "nadużyciu władzy" piszesz? Od kiedy to lekarz jest "władzą" dla pacjenta? A tak wogóle to są dyskusje o niczym, gdyż nie znamy szczegółów. Skąd np wiesz, że to lekarka go "uwiodła"? A może to on ją poderwał? Albo może poznali się już wcześniej, w innych okolicznościach? Myślę, że nie znając szczegółów nie możemy oceniać sytuacji, a tym bardziej - jak sugerowałaś - proponować skargi na lekarkę do Izby Lekarskiej. I na marginesie; ciekawe, dlaczego akurat kobiety na tym forum są skłonne - zwłaszcza nieznając szczegółów - potępiać kobietę lekarkę, a nie faceta pacjenta? Coś w tym musi być. ;-> Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: romans z pacjentem 20.09.05, 08:34 masz pernamentną rację,Pernamentny. Coś w tym musi być, żed te kobiety tak....:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza42 Re: romans z pacjentem IP: *.adsl.paradise.net.nz 21.09.05, 09:00 Popsul mi sie komputer i dlatego odpowiadam z opoznieniem . Przepraszam Cie za te wstawke o seksie w gabinecie cos mi sie pomylilo a moze ktos inny to napisal- nie wiem . Nie bardzo rozumien twoje zarzuty - ze bronie niby kogo? mezczyzny ,czy jego zone , ktora jest kobieta. Plec nie ma z tym nic do rzeczy . Z zasady czesta jest sytuacji odrwrotna - to wlasnie kobiety wciagane sa do romansow z terapeutami. Nie chodzi mi tutaj o obrone dobra rodziny ,chociaz bardzo wspolczuje Zofii , bo okazji do zdrady ( i do skrzywdzenia rodziny ) jest wiele i zdrada sama w sobie nie jest powodem do postepowania karnego. Chodzi mi o przypadek kiedy lekarz/lekarka wdaje sie w romans z pacjentem. Taka sytuacjia zaangazowania sie emocjonalnego prowadzi do zatarcia granic nakreslonych przez profesje a przez to doznaje szkody pacjent - nawet gdyby mu sie poczatkowo wydawalo ,ze jest w siodmym niebie. Jedna z podstawowych zasad etyki lekarskiej jest zasada zachowania dystansu profesjonalnego umozliwiajacego obiektywna ocene stanu klinicznego i efektywnego leczenia - dlatego tez lekarz nie powinien zajmowac sie leczeniem wlanej rodziny. Oczywiscie zdarzaja sie pacjenci - manipulanci , ktorzy zachowuja sie uwodzicielsko . Prawo jednak stoi po ich stronie- czyli za romans z pacjentem odpowiada zawsze lekarz . Uwodzicielscy pacjenci to z reguly ludzie , ktorzy maja problemy psychologiczne i probuja sie w ten sposob dowartosciowac , lekarz powinien miec na tyle rozsdku aby sie nie dac na to nabrac inaczej groza mu niemile konsekwencje. Romans pacjenta z lekarzem moze na poczatku dla obu stron wydawac sie ekscytujacy w resultacie najczesciej prowadzi do gorzkich rozczarowan i czesto do zalamania psychicznego pacjenta. Podam przyklad tragedii , ktora wydarzyla sie pare lat temu w Pol Afryce w jednym ze szpitali klinicznych gdzie pracowalam. Moja kolezanka - mloda lekarka szkolaca sie w psychiatrii uwiklala sie w romans w szefem kliniki , ktory prowadzil jej specjalizacje. Na dodatek ten pan byl rowniez jej lekarzem bo leczyl ja na depresje w ten sposob laczac w jednej osobie 3 role - mentora, lekarza oraz kochanka. Ta sytuacjia trwala jakis rok - dwa i zakonczyla sie smiercia samobojcza dziewczyny . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjentka Re: romans z pacjentem IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.09.05, 10:20 Wciąż nie widzę związku z profecją. To samo mogło zdarzyć się dziewczynie zakochanej w swoim szefie (w jakilejkolwiek firmie), w nauczycielu, czy w kimkolwiek innym. Ot nieszczęśliwa miłość, na dodatek zakochana cierpiała na depresję. To nie jest przykład szkodliwości zbyt bliskich stosunków lekarz - pacjent. Jest to raczej przykład tragedii osoby chorej na depresję. Zapewne gdyby ów pan był jedynie jej szefem, bądź też nawet nie, gdyby był po prostu jej kochankiem, zupełnie nie związanym zawodowo z jej życiem, a miłość skończyła się niepowodzeniem, zakończenie byłoby takie samo. Takich profesji, w których granice nie powinny się zacierać, jest całe mnóstwo. Lekarze i pacjenci to ludzie. Ludzie czasem się w sobie zakochują. Kobieta w mężczyźnie, mężczyzna w kobiecie, czasem płeć ta sama. To miłość i już. Bądź też zwykłe zauroczenie, wszystko jedno. W każdym razie dopada to czasem ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: permamently banned Re: romans z pacjentem IP: *.tvsat364.lodz.pl 22.09.05, 09:29 Gość portalu: iza42 napisał(a): > Podam przyklad tragedii , ktora wydarzyla sie pare lat temu w Pol Afryce w > jednym ze szpitali klinicznych gdzie pracowalam. > Moja kolezanka - mloda lekarka szkolaca sie w psychiatrii uwiklala sie w romans > > w szefem kliniki , ktory prowadzil jej specjalizacje. Na dodatek ten pan byl > rowniez jej lekarzem bo leczyl ja na depresje w ten sposob laczac w jednej > osobie 3 role - mentora, lekarza oraz kochanka. > Ta sytuacjia trwala jakis rok - dwa i zakonczyla sie smiercia samobojcza > dziewczyny . Iza, ten przykład, który podałaś jest nie na temat tego wątku. To o czym piszesz dotyczy dwojga lekarzy, a nie romansu lekarz(lekarka) -pacjent. To koleżeński romans, a może romans z szefa z podwładną, jakie zdarzają się w każdym zakładzie pracy i też czasem kończą się tragedią. To, że (wzajemnie zapewne), próbowali się leczyć nie zmienia postaci rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza42 Re: romans z pacjentem IP: *.static.ihug.co.nz 23.09.05, 02:17 Albo nie rozumiesz tego napisane ale nie chcesz zrozumiec. Napisalam jasno ,ze byl jej lekarzem. Nie leczyli sie wzajemnie - on ja leczyl antydepresantami. Natomiast ja nie rozumiem dlaczego ludzie w Polsce -w tym lekarze maja tyle oporow aby zrozumiec ,ze romans z pacjentem jest niewlasciwy. Ci sami lekarze , ktorzy chwala Zachod i mowia tyle o wyjezdzie do pracy za granice jednoczesnie nie znaja prostych w koncu zasad etyki lekarskej, ktore sa lub powinny byc uniwersalne? Choc z tego co tutaj napisane wynika ,ze bynajmniej uniwersalne nie sa. Jak dadza sobie rade z innymi problemami , roznicami kulturowymi itd? Zastanawia mnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: genowefa Re: romans z pacjentem IP: *.dip.t-dialin.net 17.09.05, 21:03 Mnie naprawde bardzo kreca lekarze,niewiem co to moze oznaczac? Moze to taka choroba? Odpowiedz Link Zgłoś
mmagda12 Re: romans z pacjentem 19.09.05, 09:54 Szkoda mi Zofii i wspolczuje jej.Zosiu miej swoja godnosc ,nie walcz o meza ,nie zasluguje na to.Czas goi rany .Dlaczego wszyscy pisza ,ze gdy maz zdradza ,to jest wylacznie wina zony?.Moze to wynika z tego ,ze maz mial niska samoocene?Jest mase innych powodow ."Jak suka nie da pies nie wezmie" Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: romans z pacjentem 19.09.05, 10:23 Mmagda to nie jest nigdy wina li tylko i wyłącznie jednej ze stron. powiedzialabym, ze jest to kooperacja wszystkich trzech zainteresowanych stron. może gloopie określenie- kooperacja- ale prawdziwe. znane jest tu tylko wersja Zofi, ktorej współczuje, ale moze jak ktos wyzej powiedział, to mąż uwiódł lekarkę, a nie lekarka jego? nie znamy faktow, a właściwie tylko z jednej strony. zreszta każda ze stron postawi je w takim świetle, ze jego racja będzie najważniejsza, najlepsza, najprawdziwsza. jedno mnie...denerwuje.."jak suka nie da to pies nie weźmie"???? a pies co? nie ma swojego rozumu? jak dupę zobaczy to musi wziąść? Odpowiedz Link Zgłoś
mmagda12 Re: romans z pacjentem 19.09.05, 11:13 Pszczolko ,moze za ostro nApisalam ,to sorry.Ale przyznasz mi raccje, ze lekarz ktora leczyla Zofie i cala rodzine ,wiedziala ,ze on jest zonaty.Dlaczego to zrobila? Wiedziala ,ze w ten sposob ,rozbila malzenstwo.? Mogla sie ne zgodzic na taki uklad. Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: romans z pacjentem 19.09.05, 11:52 eee nieeee...ja chyba też za gwaltownie zareagowałam..:)))) bo za dużo sie naoglądalam takich sytuacji w realu i wiem, ze prawda nigdy nie jest taka na pierwszy rzut oka łatwa do odczytania. nie mam zamiaru Magda nikogo oceniać. nie znam sytuacji. Zofia sie o coś spytala, ale my nie wiemy jak jest, jak bylo i tyle. czasem z boku latwo się ocenia, a ja tego baaardzo nie lubię... bez znajomości wszystkich faktów. pozdrawiam Magda:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 00:30 Czytam Wasze wypowiedzi i dziękuje za nie. Jednak bardziej niż o współczucie i rozpętanie dyskusji natury moralnej chodziło mi o konkretna rade dotyczącą prawnych możliwości pociągnięcia takiej lekarki do odpowiedzialności. Izo, Twoje argumenty i przedstawienie sytuacji wydają mi się w tej chwili najbliższe. Napiszecie mi:„odpuść sobie, nie warto”- pewnie tak, ale za nim sobie odpuszczę, chce wiedzieć co mogę, jakie mam prawa i co sobie odpuszczam. Dodam tylko ze ta lekarka reprezentuje specjalizacje, w której wizyta nie jest wymagana częściej niż raz na rok, a mojemu mężowi- który nie był obłożnie chory- wyznaczała wizyty nawet kilka razy w miesiącu- a to pod pretekstem kontroli, a to wypisania recepty, a to zmiany leku. A ja, głupia, tak się wzruszyłam że tak dba o mojego męża ze nawet jej kwiaty z podziękowaniem zaniosłam... A mojego syna, który tez się u niej leczył- wypytywała o szczegoly z życia mojej rodziny. Naprawdę uważacie, ze to etyczne i dopuszczalne? (Proszę, nie oceniajcie czy ja zionę rządzą zemsty-bo pewnie czasami tak, ale doradźcie jakie mam możliwości działania- i nie piszcie „daj sobie spokój”, bo pewnie i tak go sobie w końcu dam...) Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: romans z pacjentem 20.09.05, 09:49 Rozumiem Ciebie ale zastanów się co leży u podstaw Twojej wielkiej chęci prawnego pociągnięcia tej lekarki do odpowiedzialności? Prawdopodobnie poczucie krzywdy i chęć odwetu. Jednak mąż to nie przedmiot i jako wolna osoba świadomie podjął taką decyzję. Jeśli męża kochasz, kochałaś to nie pociągaj do żadnej odpowiedzialności tej kobiety( tym bardziej,że w Polsce konsekwencje jakie by ewentualnie poniosła za nieetyczne zachowanie byłyby tak małe, że nie ma sensu o to zabiegać), pokaż swoją klasę w ten sposób oszczędzisz sobie przykrości, których i tak masz dosyć. Pozatym jeśli zachowasz się szlachetnie Twój mąż doceni to ci utracił, zrozumie swój błąd , a wasza wzajemna relacja jest bardzo ważna z uwagi na dobro dziecka które już wystarczająco ucierpiało. Tak więc zostaw karanie lekarki i męża Bogu a sama zadbaj o siebie, o syna i o wasze dobre samopoczucie. Aby łagodniej spojrzeć na lekarkę zobacz w niej zakochaną kobietę, pech ,że akurat w Twoim mężu, ale zakochanie to pewnego rodzaju zaślepienie co w połączeniu z brakiem zasad moralnych u obu stron dało taki przykry rezultat. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: llonde Re: romans z pacjentem IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.05, 11:11 Skoro maz Cie zdradzil to widocznie mial ku temu powody,niedalas mu tego co dala inna kobieta i jestes sama sobie winna ,nieszukaj zemsty. Lekarka nie jest tu winna . Ty bylas slepa i naiwna,takie sa niektore kobiety. Zycie czasem jest przekorne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: optymistka Re: romans z pacjentem IP: *.katowice.pik-net.pl 21.09.05, 11:27 A znasz tą lekarkę, znasz Zofię, jej męża? Chyba tak, skoro tak łatwo wydałaś osąd kto jest winny a kto nie. Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: romans z pacjentem 21.09.05, 20:37 Dziewczyny! Wy nie jesteście od jakiegokolwiek osądzania kogokolwiek... Zosia zapytała tylko czy mogłaby (gdyby jej się zechciało) wykończyć sobie "konkurencję" w świetle prawa (a raczej jego złamania). A Wy od razu chłopu do gardła....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: optymistka Re: romans z pacjentem IP: *.katowice.pik-net.pl 22.09.05, 07:05 Ale Swan, ja nikogo nie osądzam. Przecież właśnie napisałam, że nie znamy tych osób, tak naprawdę nie wiemy jak było. I dlatego nie odważyłabym się osądzać kogokolwiek. Nikomu nie przypisuję winy. Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: romans z pacjentem 21.09.05, 11:41 nie ferujmy tak łatwo wyroków. nie znamy faktow, więc nie osądzajmy. znamy tylko punkt widzenia Zofii. nie wiemy jak, po co i dlaczego. osądzić jest łatwo. ale moze byc to osąd niesprawiedliwy. a gdybanie moze przynieść więcej szkody niż zysku. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: romans z pacjentem 21.09.05, 20:07 "Jedyny powód bzykania jaki znam to ten, że się jest pszczołą" Aśka , a co z trutniami? Dyskryminacja jakaś, cholera, czy co? ...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: romans z pacjentem 21.09.05, 20:46 NIENAWIDZĘ jak ktos mówi do mnie Aśka..... brrrrr..... Odpowiedz Link Zgłoś
cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: romans z pacjentem 21.09.05, 21:15 pszczolaasia napisała: > NIENAWIDZĘ jak ktos mówi do mnie Aśka..... brrrrr..... A skąd mogłem wiedzieć? A jak "nawidzisz"? Joanno ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: romans z pacjentem 21.09.05, 21:42 pszczolaasia napisała: > NIE Aśka. tyle:) A może być Asia? :) Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: romans z pacjentem 21.09.05, 22:19 Co? Następnego "apsztyfikanta" sobie wybzyczałaś, co? Eech Kobiet... Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: romans z pacjentem 21.09.05, 22:27 a kto jest pierwszym Slonko????? Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: romans z pacjentem 21.09.05, 22:36 się boje cokolwiek napisać...BB paczy... Odpowiedz Link Zgłoś
cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: romans z pacjentem 22.09.05, 09:40 swan_ganz napisał: > Co? Następnego "apsztyfikanta" sobie wybzyczałaś, co? > > Eech Kobiet... ot, zazdrośnik jeden się znalazł!! Czyżbyś był trutniem? Chyba nie, bo nie zwróciłeś nawet uwagi, że Asia pisze o bzykaniu, a ty o bzyczeniu...hehhe, chyba nic nie kumasz z tych pszczelich spraw, zazdrośniku...;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: romans z pacjentem 22.09.05, 09:59 rzeczywiście chyba nie kumam... Ostatnio trochę zalatany jestem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pszczolaasia Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 21:32 witaj w klubie. poza tym przestańcie sobie ze mnie dworować Waszmoście. Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: romans z pacjentem 22.09.05, 22:11 I niech ktoś teraz powie,że posty nie na temat:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
bozia2 Re: Bozia... oplulam monitor..ide spać:DDD 22.09.05, 22:31 Ja niedługo też idę spać-jak mi Mycha pozwoli,ale przed snem nie pluję,tylko myję zęby:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
mmily11 Re: Bozia... oplulam monitor..ide spać:DDD 24.09.05, 23:33 ...ja jestem za... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tiaaa... Re: romans z pacjentem IP: *.aster.pl 28.09.05, 22:22 Sorry, ale głupio gadasz!"Nie dałaś mu tego, co może mu da inna " Wiesz, coś mi mówi, że sama chcesz usprawiedliwi przed sobą podobny postępek, bo żona nie daje "biednemu" mężowi tego co inna mu jest w stanie dac! To głupie i nieuzasadnione co piszesz.Pewnie w Galii albo w jakiejś innej babskiej gazetce się naczytałaś.Jeeśli ktoś tam komuś czegoś nie daje to się nie bierze ślubu i nie ma dzieci, więc przestń pisa takie kretynizmy!Założę się, że mizdrzysz się do każdego napotkanego samca, masz w d...że ma żonę, próbujesz sobie udowodni za wszelką cenę i samcowi, że to TY jesteś tą, która da mu to czego 'Nie ma"(oczywiście w Twoim przekonaniu!) żona...Załosna baba z ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 10:01 No właśnie, żałosna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Re: romans z pacjentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 00:51 niezmiennie ponawiam pytanie... Odpowiedz Link Zgłoś
ugarit Re: romans z pacjentem 13.10.05, 01:38 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=28804088&a=28804368 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza42 Re: romans z pacjentem IP: 219.89.188.* 15.10.05, 03:42 Na tym forum niewiele wiecej sie dowiesz. Tutaj cos z forum psychologia dla Ciebie do przeczytania. 14.10.05, 22:44 • czy etyka zabrania psychiatrze sexu z pacjentką (38) izunia030 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza42 Re: romans z pacjentem IP: 219.89.188.* 15.10.05, 03:46 jeszcze raz czy etyka zabrania psychiatrze sexu z pacjentką Autor: izunia030 Data: 12.10.05, 23:45 Odpowiedz Link Zgłoś