Dodaj do ulubionych

Kodeks etyczny dla pacjentów ;-)

IP: 80.53.237.* 30.09.05, 23:37
Kodeks etyczny dla pacjentów


Od teraz będziesz wiedzieć jak prawidłowo zachowywać się w przychodni,
gabinecie lekarskim czy szpitalu psychatrycznym gdy już do niego trafisz...

1. Nie oczekuj, że lekarz będzie dzielił z Tobą Twój dyskomfort.
Angażowanie się w cierpienie pacjenta może spowodować utratę znacznej wartości
lekarza, jaką jest naukowy obiektywizm.

2. Bądź miły i uprzejmy cały czas.
Twój lekarz prowadzi ciężkie i wymagające życie, więc wymaga maksymalnej
delikatności i wsparcia przez cały czas.

3. Próbuj cierpieć z powodu choroby na którą jesteś leczony, a nie żadną inną.
Pamiętaj, że lekarz ma swoja zawodową reputację do obronienia.

4. Nie narzekaj, jeśli leczenie nie przynosi ulgi.
Musisz wierzyć w to, iż Twój doktor osiągnął dogłębny wgląd w prawdziwą naturę
Twojej choroby, pozwalający mu przewidzieć każdą możliwą niedogodność
wynikającą z leczenia.

5. Nigdy nie pytaj lekarza co robi, ani dlaczego to robi.
To zarozumiałość sądzić, że tak wzniosłe i wielkie rzeczy mogą być wyjaśnione
w sposób, który mógłbyś zrozumieć.

6. Zgłoś gotowość do eksperymentowania z nowymi metodami leczenia.
Pomimo, iż operacja może nie przynieść skutku, którego byś oczekiwał, raport
analizujący przebieg i skutki operacji będzie wzbudzał powszechne
zainteresowanie innych lekarzy.

7. Płać swoje medyczne rachunki z wolą i chęcią.
Powinieneś uważać to za swój skromny przywilej, możliwość wspierania lekarzy i
innych humanitariuszy.

8. Nie cierp na choroby, na leczenie których Cię nie stać.
To czysta arogancja chorować na choroby, będące poza zasięgiem Twojego majątku.

9. Nigdy nie ujawniaj niedociągnięć, jakie wyszły na jaw w trakcie prowadzenia
przez doktora kuracji.
Relacja doktor-pacjent są uprzywilejowane, a Twoim świętym obowiązkiem jest
chronić swojego lekarza przed oczernianiem.

10. Nigdy nie umieraj w trakcie leczenia.
To może tylko spowodować skrępowanie i zawstydzenie Twojego lekarza.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jatamnicniewiem albo się nawaliłeś albo Ci odbiło ;-) n/txt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 00:36
      • Gość: agi Re: albo się nawaliłeś albo Ci odbiło ;-) n/tx IP: *.chello.pl 01.10.05, 08:03
        Ten cały "kodeks etyczny" jest dowodem na to, 95% polskich lekarzy w czasie
        studiów chodziło na wagary podczas wykładów z etyki i psychologii.
        Zero "podejścia" do pacjenta - ludzkiego traktowania, wyrozumiałości dla
        pacjenta, który jęczy podczas bolesnego badania/ zabiegu /wtedy jeszcze
        pojawiają sie pretensje albo wrzaski na pacjenta, współczucia, przejawiającego
        się również m. in. w powszechnej niechęci do znieczulania pacjentów - i to
        zarówno przez prywatnych, jak i państwowych lekarzy.
        • Gość: Jatamnicniewiem to Ty nie wiesz, że dzień choćby bez kropli krwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 11:23
          to dzień stracony???
    • Gość: doc Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 08:36
      ponieważ do tej pory żaden z czytelników tego wątku nie wykazał się poczuciem
      humoru, odpowiadam też serio.

      Ad 1 - absolutnie słuszny, i w żaden sposób nie wiodący do znieczulicy.
      Napisałeś prawdę! Współczucie to jedna rzecz, a dzielenie dyskomfortu jest
      błędem.

      Ad 2- pacjent powinien być miły cały czas, podobnie jak lekarz. Nie dlatego że
      lekarz goni ostatkiem sił (co też jest prawdą). Ale uwzględnienie realiów pracy
      lekarza w Polsce nie jest od rzeczy. Miłym i uprzejmym należy być jednak nie z
      tego powodu.

      Ad 3- paradoksalnie coś w tym jest, nie wiem czy świadomie czy nie powiedziałeś
      w przewrotnej formie coś, co zawiera trudną prawdę. Oczywiście rozumiem
      ironiczny wydźwięk tego stwierdzenia ("ochroń lekarzy nieuków"), ale to ma
      drugie dno. Pamiętacie za co była nagonka na Niżankowskiego? Powiedział, ze dla
      niektórych chorych choroba spełnia istotną funkcję pomocy w kształtowaniu przez
      nich swego otoczenia, jest bardziej stylem zycia (z pewnymi absolutnie
      urojonymi dolegliwościami) niż chorobą jako taką, i można z tego czerpać
      korzyści. Bywa tak, że lekarz rozpoznaje dobrze chorobę,a chory uparcie choruje
      na coś innego - choruje w przenośni, bo daje mu to np. rentę, współczucie
      rodziny itp. To częste przypadki

      Ad 4 - lekarze nie oczekują "nie narzekania"
      Z drugiej strony, słowo "pacjent" oznacza dosłownie "cierpliwy"...

      Ad 5 - pojedynczy lekarze woleliby nie informować. Ale wierz mi - widziałem
      setki lekarzy przy pracy. Rozmawiają. Tłumaczą.

      Ad 6 - czasem nie ma innego wyjscia

      Ad 7 - to chyba jasne. Od czasów rzymskich jest umowa społeczna, że lekarzowi
      za pracę należy się honorarium.

      Ad 8 - cóz, nie my wprowadziliśmy kapitalizm

      Ad 9, 10 nie komentuję bo przypisywanie lekarzom takiego myślenia to absurd
      kosmiczny.
      • mmagda12 Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) 01.10.05, 09:01
        www.joemonster.org/article.php?sid=3950
        "zerzniete na zywca" "Mamy Cie" Ale o wiele ciekawszy jest nastepny artykul
        • Gość: Vlad Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 12:28
          Ten tekst był na forum med.prakt chyba 2 lata temu. Uśmiałem sie zdrowo wtedy,
          zapisałem gdzies w moich dokumentach i zapomniałem o nim. Wczoraj natknąłem sie
          na niego przypadkowo grzebiąc w archiwaliach i puściłem na forum. Sądząc po
          reakcjach faktycznie coś sie z narodem dzieje niedobrego- nie ma za grosz
          poczucia humoru.
          A za link na joemonster- wielkie dzieki.
        • Gość: Jatamnicniewiem rzeczywiście, następny artykuł poruszył mnie dogłę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 13:55
          "Powiedzenie „Polak potrafi” nabiera w seksie nowego znaczenia.
          64 proc. badanych za najatrakcyjniejszą technikę seksualną uważa pocałunek w
          usta. 63 proc. – pieszczenie piersi. Dotykanie narządów płciowych to najlepsza
          zabawa dla 51 proc. badanych. Seks oralny najbardziej lubi 40 proc. Seks
          grupowy – tylko 2 proc.*. Ale jest też inna grupa osób. To tzw. kombinatorzy.
          Nie wykazani w statystykach, gdyż na razie stanowią mniejszość. Ich czyny
          chwalimy gwoli ośmielenia większości lubiącej głównie buziaczki."


          "Zbigniew i Krystyna z Poznania pojechali na wycieczkę do Tajlandii. Trafili do
          jednego z licznych lokali rozkoszy. Podczas pokazu tańca erotycznego Azjatka
          wkładała sobie do pochwy różne ostre narzędzia, przynajmniej tak to wyglądało.
          Gdy małżeństwo wróciło do kraju, postanowiło przenieść tajskie praktyki do
          domowego zacisza.
          Chirurdzy mieli potem wiele problemów ze zszyciem pochwy. Wcześniej wyciągnęli
          z niej żyletkę. "

          Lubią "ostry seks" i tyle. Ja też lubie i co z tego?

          "Pan Andrzej i pani Anna są miłośnikami filmów pornograficznych. Czerpiąc
          przykład z filmów pan Andrzej uważał, że sam akt seksualny powinien trwać co
          najmniej półtorej godziny. Żona powinna mieć takie orgazmy jak gwiazdy porno.
          By osiągnąć ten cel, pan Andrzej kupił w seksszopie olbrzymich rozmiarów
          gumowego penisa. Gdy tracił wzwód, używał nowego zakupu. Gdy odzyskiwał wzwód,
          odkładał gumowego przyjaciela. I tak w kółko. Żona miała orgazmy, ale wciąż nie
          takie! Po kilku godzinach zabawy była tak wyczerpana, że w stanie totalnego
          wycieńczenia trafiła do szpitala."


          "Pani Monika i pan Piotr prowadzili dużą hurtownię. Kasa szybko się mnożyła.
          Pan Piotr kupił luksusowy samochód. W trakcie podróży nakłonił żonę do seksu
          oralnego. Osiągnął orgazm tak wielki, że stracił panowanie nad kierownicą.
          Samochód uderzył w drzewo. Kochankom właściwie nic się nie stało, poza tym, że
          pan Piotr wyszedł z pojazdu z nadgryzionym członkiem. Potem rozwiódł się z żoną
          obarczając ją winą za... rozwalony samochód."

          Słusznie postąpił. Ja też miałem taką historię na autostradzie. Jak mnie
          ugryzła to po prostu wyrzuciłem z auta i już. Łatwo przyszło - łatwo poszło. To
          była autostopowiczka.....

          "Pan Michał i pani Dorota zakupili lateksowe wdzianka w seks-szopie. Do zestawu
          dostali pejcz. Żona miała grać osobę poniżaną, on miał górować. Po kolejnym
          razie pejczem w panu Michale odżyły żale z przeszłości. Z urazami ciała i
          ogólnymi potłuczeniami pani Dorota trafiła do szpitala."

          Dobrze wczuł się w rolę - urodzony aktor po prostu..

          "Pan Roman z Gliwic bardzo lubił wyjeżdżać swoim dużym Fiatem za miasto. Gdy
          znajdował się wystarczająco daleko od cywilizacji, zdejmował spodnie i siadał
          na lewarku od zmiany biegów – tak by gałka weszła w odbyt. Pewnego dnia
          uprawiał seks z gałką tak namiętnie, że ta odkręciła się i została w środku.
          Pan Roman poczuł wstyd. Zamiast iść do lekarza jeszcze raz wprowadził do odbytu
          lewarek i próbował go wkręcić w gałkę. W wyniku tych zabiegów trafił na
          pogotowie. Z gałką w dupie i przebitym jelitem grubym w trzech miejscach."

          A tu brak mi słów.... Jak On mógł nie trawić z powrotem???

          "Pełniący posługę w jednym z nadmorskich miast ksiądz Karol czuł się bardzo
          samotny. Kupił samozadowalacz i w trakcie długich wieczorów wprowadzał go do
          odbytu. Któregoś dnia miłość ze sztucznym przyjacielem okazała się za bardzo
          namiętna nawet jak na przyzwyczajony tyłek księdza. Wibrator wszedł za głęboko
          i w żaden sposób nie można go było wyciągnąć. Plotka niesie, że chirurdzy,
          którzy przyszli z pomocą, twierdzili, że w trakcie zabiegu sztuczny członek
          wciąż wibrował..."


          "Pan Edward zgłosił się na pogotowie z telefonem komórkowym w odbycie. Komórka
          w trakcie zabiegu co rusz dzwoniła. W dodatku wibrowała. Lekarze podeszli ze
          zrozumieniem do usprawiedliwień mężczyzny, że telefon wbił mu się w tyłek, gdy
          poślizgnął się w łazience."


          "Pani Monika i pan Przemysław również postanowili skorzystać z telefonu
          komórkowego. Mąż wsuwał go do pochwy małżonki dzwoniąc przy tym z drugiego
          aparatu. Aparat, który był w pani Monice, wibrował. W trakcie uniesienia
          seksualnego komórka weszła za głęboko. Musiał interweniować ginekolog. Pani
          Monika przemilczała sposób, w jaki telefon wszedł do jej pochwy. Odkryła się
          dopiero przed seksuologiem, gdy jej strach przed seksem trwał dłużej niż dwa
          lata."



          "Autorem jest Michał Płowecki, tekst pochodzi z wstrętnego nam tygodnika NIE,
          który czasem puszcza takie perełki."
        • mmagda12 Re: Do Vlad 01.10.05, 15:39
          Bardzo przepraszam ,to co napisalam wyzej ze ,"zerzniete",nie mialam na
          mysli "osmieszyc" Ciebie ,to nie bylo moja intencja.Potraktowalam to jako ,nie
          wiem jak to napisac ,ale jako "forme humoru" A trzykolor zawsze sie
          czepia ."Wielki dr od maszyn" I tu chyba gafy nie szczelilam ,jezeli chodzi o
          Trzykolora.
          3color ,co sadzisz o moej interpunkcji?
          • Gość: tricolour Interpunkcja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 01:49
            ... dzisiaj wysiada. Wszystko przebija "szczeliłam".

            :P
            • mmagda12 Re: Interpunkcja... 02.10.05, 09:15
              To bylo zamierzone [szczelilam] ,ale nad interpunkcja "popracuje" Dzieki
    • tricolour Lipa, doktrorze "Vlad" 01.10.05, 12:26
      Jak sie czerpie nie ze swojej głowy, ale z cudzej, to sie o tym informuje
      czytelników.
      Teraz cokolwiek mądrego napiszesz, to i tak pozostanie podejrzenie, że znów
      zerżnąłeś...

      Oczywiście zrwacam honor, gdy Ty i autor "Kodeksu" z JoeMonstera, to ta sama osoba.
      • Gość: Vlad Re: Lipa, doktrorze "Vlad" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 12:34
        Boshe, czy ty zawsze jestes taki czepialski?
        Za każdym razem jak cytujesz zasłyszaną opinię czy przeczytany gdzieś tekst to
        wstawiasz disclaimer "opublikowano za zgoda/ bez zgody autora XY"?
        tekst wysłany przeze mnie powstał metodą copy/paste bez zgody serwisu
        joemonster jak też bez zgody autora postu na mp.

        • Gość: tricolour Robię znacznie prościej i krócej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 13:05
          ... wstawiam cudzysłów.

          Czy zawsze? Jasne, że nie zawsze, bo to słowo sporego kalibru.
          • Gość: Jatamnicniewiem strasznie mądry jesteś ...a matmę? odrobiłeś już? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 13:15
            • Gość: tricolour Dziękuję za uznanie :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 14:22
    • Gość: aga Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 14:05
      to jest straszne co piszesz, nie moge uwierzyc ze traktowanie ludzi jako statystyki jest tak powszechne i przychodzi z taka latwoscia lekarzom. No ale tak juz jest-lek to jest spolecznosc bezkarna . Wywyzszacie sie jakbyscie nie wiadomo kim bili. A myslalam ze tylko ci w nfz bawia sie w bogow. To jest nie dosc ze traktowanie jak statystyki(to jestem w stanie pojac)ale teztraktowanie jak smiecia, pieska jakiegos, oczekujecie ze pacjent bedzie Wamn wdzieczny jak mu zycie(pacjenotowi)zrujnujecie i bedzie milczec? Po moim trupie, nie godze sie na taka bezkarnosc. Oczekujecie aby wasze uslugi traktowano jak kazda inna i solidnie placili jeszcze)ale chyba nie myslicie ze to Wam sie uda skoro nie widzicie punktu widzenia osoby przeciwnej, i w dodatku traktujecie go jak cos gorszego?
      :))
      • Gość: Vlad Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 15:59
        Heh, aga , a gdzie cudzysłów?

        Vlad_z_lekka_zaspany
        • Gość: Rosa Lekarze forumowicze !!! IP: *.globit.net.pl / 81.219.210.* 01.10.05, 16:50
          Ja też jestem lekarzem, ale to co tu czytam napawa mnie obrzydzeniem
          i odrazą. Jesteście godni politowania, a zarazem obrzydliwi w swoim
          podejściu do pełnionego przez Was zawodu.

          Nie macie czym się zająć podczas pełnionych dyżurów? Czy tu chcecie
          zabłysnąć, robiąc zabawę z poważnych spraw ludzkich ?

          W ten sposób nakręcacie spiralę nienawiści pomiędzy nami i pacjentami -
          czy na tym Wam zależało? Jakże niskie pobudki Wami kierują, wstydzę
          się Was, jednak proszę pohamujcie swoją rynsztokową pisaninę.
          • Gość: Jatamnicniewiem O Matko. Patolog!!! .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 17:01
          • Gość: Vlad Re: Lekarze forumowicze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 18:25
            Droga Roso. Czy nie zauważyłas , że i ja i aga kończymy posty smileyami ;-)
            co oznacza uśmiech z przymrużeniem oka? To ma być nakręcanie spirali nienawiści?
            Czy w codziennych rozmowach ze współpracownikami i pacjentami zawsze masz
            poważna minę , wypowiedzi podbudowujesz statystykami z najnowszego BMJ czy
            Lanceta? Nie opowiadasz dowcipów o pacjentach i lekarzach na spotkanach
            towarzyskich? Jeśli tak to wygląda - wyrazy współczucia.
            Spirale nienawiści między pacjentami a lekarzami nakręcają politycy serwując
            niemożliwe do zrealizowania obietnice, dziennikarze, którzy opisując patologie
            w środowisku medyków czynią to tak, że można odnieść wrażenie ,że dotyczy to
            WSZYSTKICH lekarzy. A najbardziej winien jest Żeromski i reżyser "na dobre i
            na złe"
            • Gość: lekarka po dyżurze Re: Lekarze forumowicze !!! IP: *.chello.pl 01.10.05, 18:40
              Oczywiście, że spiralę nienawiści nakręcają mędrcy, którzy ustalają limity,
              obiecuja złote góry i chowają się w zacisznych gabinetach, podczas, gdy
              pacjent, który musi czekać na operację np. pół roku wyładowuje złość na lekarzu.
              Spiralę nienawiści nakręcają wszyscy ci, którzy piszą i mówią o "bezpłatnej"
              służbie zdrowia , a co za tym idzie wszystko się nalezy i to od zaraz ( a, że
              jest to niewykonalne to już inna bajka).
              Spirale nienawiści nakręcają sami pacjenci, którzy - zmęczeni i zdenerwowani,
              chorzy i cierpiący - traktują lekarzy, i w jeszcze większym stopniu
              pielęgniarki jak osobistych służących.
              Spirale nienawiści nakręcamy takze my sami - upokorzeni tragicznie niskimi
              pensjami, zabiegani między przychodnia, szpitalem, pogotowiem a dyżurem, żeby
              związać koniec z końcem, czy godnie zyć.
              Spiralę nienawiści nakręcają także ci, którzy uważają, że lekarz to nie zawód a
              powołanie. Oczywiście musimy miec specyficzne cechy osobowosci, ale powołaniem
              nie nakarmimy rodziny, a także mamy prawo do posiadania i mieszkania i
              samochodu i wyjazdu na urlop.
              Przez wiele lat starałam się traktować pacjentów równo - bez względu na to czy
              trafił mi się skrajnie ubogi emeryt czy dyrektor centrali handlu
              zagranicznego , który nie wie co z pieniędzmi robić. Dziś jednak jestem
              zdecydowanie mniej miła, gdy pacjent przed wejściem do gabinetu nie wyłączy
              komórkia badanie przerywają rozmowy i polecenia słuzbowe.
              Jestem mniej sympatyczna dla brudasów, dla osób roszczeniowych, dla
              wszystkowiedzących.
            • Gość: aga Re: Lekarze forumowicze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 21:39
              Tak, ale mnie tez to troche zbulwersowalo. Moze tu na forum to jest smieszne(chociaz nie do konca) ale jednak to daje do myslenia, ze skoro tutaj takie macie podejscie to i w pracy w realu tez...Tu są mlodzi lekarze i czytajac to tylko utwierdzacie ich w przekonaniu ze sa nie dwiadomo kim, a pacjent to statystyka-jak kopnie w kalendarz to trudno a jak niechcacy mu sie zaszyje szmatke w brzuchu tez trudno-zdarza sie, w koncu to tylko statystyka, ktorej sie i tak nie uda dowiesc swoich praw bo przeciez "solidarnosc" wiec nic lek nie grozi
              • Gość: Jatamnicniewiem Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. jaj? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 21:55
                • mmagda12 Re:Jatamnicniewiem,naprawde nic nie wiesz? 01.10.05, 21:57
                • Gość: aga Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 22:40
                  Tak zrozumialam ze autor watku napisal takiego posta zeby porozsmieszac towarzystwo, bo wiadomo w kazdym zawodzie kraza takie rozne zasady z przymrozeniem oka. Dlatego piszac posta postawilam ":))" bo wierzylam ze ten post to zart. Ale jak juz zauwazyles niektorzy wzieli to do siebie , bo to nie jest do konca smieszne. Ja rozumiem ze to zart byl ale jednak jako pacjentke mnie to troszke zirytowalo. Ale to chyba dobry znak skoro niekotorych lekarzy to tez zirytowalo - co oznacza ze nie kazdy lek godzi sie na taki stan rzeczy.
                  • Gość: doc Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 05:08
                    >Ale to chyba dobry znak skoro niekotorych lekarzy to tez zirytowalo - co
                    >oznacza ze nie kazdy lek godzi sie na
                    >taki stan rzeczy.

                    Zirytowało także dlatego, że spotykamy się często z takim właśnie rozumieniem
                    naszej postawy przez pacjentów. Muszę przyznać że są lekarze wyznający na serio
                    poglądy z tego żartobliwego kodeksu. Ale to jest ewidentna mniejszość.
                    Natomiast ciężko czasami znieść, gdy pacjent od progu gabinetu widząc lekarza
                    po raz pierwszy zakłada i jasno wyraża to założenie, że ten lekarz też tak
                    myśli.

                    • Gość: aga Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.05, 14:58
                      No trudno. W kazdym zawodzie tak jest. Urzednicy tez z zalozenia sa zlodziejami i nierobami.

                      No widzisz ale sa jednak wyznawcy tego kodeksu. Jesli jakis pacjent trafil na takiego (albo sie nasluchal w tv o takich patologiach)to sie nie dziw ze odwiedzajac kolejnego lekarza ten pacjent wchodzi do gabinety z takim wlasnie zalozeniem.Ja tam nie ufam swojemu lekarzowi, i nigdy nie zaufam mimo iz szanuje, lubie, podziwam i nie zamienilabym na zadnego innego. Bo wiem ze jestem jednym z setek a wiec tylko statystyka.

                      Kazdy chory ma inne doswiadczenia i ma prawo sobie myslec jak chce. A jak mysli zle o lekarzach tzn ze ma niemile doswiadczenia i to juz jest sygnal ze jednak istnieja patologie zwiazane z takim kodeksem w sluzbie zdrowia.
                      • Gość: feline Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 02.10.05, 16:56
                        Kardynalnym bledem jest kurczowe trzymanie sie lekarza; ktoremu sie nie ufa,
                        nawet, jesli sie go szanuje. Zreszta czy taki uklad jest w ogole mozliwy?
                        Szacunek bez zaufania?
                        • Gość: aga Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.05, 18:20
                          Tak, najwyrazniej jest mozliwy. Bardzo lubie lekarza, jest dla mnie autorytetem , znakomicie potrafi wszystko wytlumaczyc i przekazac inforamcje, jest cierpliwy, dla kazdego i NIGDY nikogo nie zbywa-nawet kosztem pozostanie 15 min dluzej w robocie. Ale wiem ze jestem jedna z setek i ze sa pacjenci bardziej preferowani, ktorzy maja wieksze szanse na skuteczne leczenie. Sama sie dowiaduje (net, koledzy, czytanie kontraktow publikowanych na str nfz..) o nowych mozliwosciach leczenia i sposobach go uzyskania a raczej pojawienia sie w odpowiednim miejscu i czasie a nie od lekarza, co oznacza, ze nie do konca mu ufam. Mowie tu o leczeniu takim stalym- co sie ciagnie cale zycie.
                • Gość: aga Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 22:43
                  No wiesz nigdy do konca nie wiadomo-obijalam sie o roznych lek i przy niektorych czulam sie jak śmiec, wiec jednak zdarzaja sie tacy co te zasade wyznaja.
                  To juz powaznie bylo bo czasem sobie biore do serca:)chociaz wiem ze post to raczej zart byl a ten kodeks to napewno zart.Tylko ze nie dla kazdego smieszny.
                  • Gość: docuk Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.server.ntli.net 02.10.05, 00:43
                    Podobnie jak twoje uwagi na temat wyboru specjalizacji-może przypomnieć?
                    Co złego to nie ja, ale jak ja to ok a jak inni to bee.To się dopiero nazywa
                    rozdowjenie jaźni.
                    Prawda? Czy się troszkę mylę?A może wystraczy się usprawiedliwić prawdziwą lub
                    urojoną krzywdą i wszystko zepchnąć na garb-jestem nieszczęśliwa więc niech
                    innym też się dostanie.
                    Gwarantuje są inne sposoby na radzenie sobie z tym tematem
                    • Gość: aga Re: Aga Ty to wyżej to tak na poważnie czy to cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.05, 14:43
                      Tak jak są rozni lekarze (tacy, ktorzy zasluguja na szacunek, ale tez tacy co sa szujami) tak wiec ja roznie mysle ( w zależnosci o ktorym lekarzu, czy sytuacji pomysle). I tyle.
    • marzenia11 Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) 01.10.05, 22:50
      Uśmiałam sie do łez. Wydrukowałam i czytałam z moim znajomym lekarzem-
      ubawilismy sie wielce :) Dzieki .
    • pszczolaasia Re: Kodeks etyczny dla pacjentów ;-) 06.10.05, 11:08
      perełka...przeczytałam z przyjmnoscią:-)) niech żyje zdolnośc do śmiania się z
      samych siebie:-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka