Dodaj do ulubionych

Mam problem z dziewczyną...

17.06.02, 16:55
Jestem z dziewczyna od roku i bardzo sie kochamy. Oboje nie mamy doswiadczenia
seksualnego,a do tej pory doszlo miedzy nami tylko do pettingu i troche
pieszczot oralnych.

Jeszcze nie doszło do pełnego zbliżenia i to jest właśnie ten problem. Mam na
seks wielką ochotę i myślę że nie ma żadnych przesłanek przeciwko temu. Czekam
tylko aż ona zaproponuje. I tak czekam, czekam, czekam ... i nie wiem kiedy to
się stanie. Moja sympatia ma jakąś blokadę przed seksem. Kiedyś szczerze
rozmawialiśmy, wtedy dowiedziałem się że jedyną rzeczą jakiej się obawia to
ryzyko ciąży. Po tej rozmowie (jakieś pół roku temu) z własnej inicjatywy
poszła do lekarza po tabletki i ... nic. Bierze tabletki, ale nic się nie
zmieniło - nadal ma jakieś opory i nie daje się "dotknąć".

Ja jestem zdania że dziewczyna sama powinna zdecydować kiedy ma ochotę stracić
dziewictwo i to jest jej decyzja (poza tym to takie romantyczne jak dziewczyna
decyduje żeby oddać się chłopakowi z miłości). Dlatego nie wywieram żadnej
presji - daję jej komfort, ale to oczekiwanie trochę mnie deprymuje (może nie
jestem dla niej atrakcyjnym partnerem? może za mało się staram?).

Szczera rozmowa pewnie by nam coś wyjaśniła, ale seks po takiej rozmowie
(pewnie by to zrobiła aby mnie zadowolić) wydałby mi się mało spontaniczny i
nie czerpałbym takiej radości z tego, a dziewczyna mogłaby robić coś wbrew
sobie. Tego nie chcę!

Popadam w depresję. Zbliżają się wakacje - pary wyjeżdżają po to aby dobrze się
bawić, sex aż "czuć w atmosferze" a ja znowu pewnie wrócę z wakacji zawiedziony
(jak z każdego naszego wspólnego wyjazdu).

Nie wiem co robić. Ten brak spontaniczności ze strony mojej sympatii chyba
bezpowrotnie zatracił tą radość jaką daje zbliżenie dwojga kochających się
ludzi. Na idealnym (jak się na początku wydawało) związku pojawiła się rysa.
Muszę zrobić coś, aby się nie powiększała (zatrzeć pewnie się nie da), bo w tej
chwili nie wyobrażam sobie abym mógł ją rzucić - zrobiłbym sobie i jej wielką
krzywdę.

Rozpamiętuję ten problem bez przerwy i nawet spać już nie mogę :(
Proszę o jakąś radę.
Obserwuj wątek
    • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 17.06.02, 18:23
      Hmmm... Widze ten list z dwoch stron i zastanawiam ie od ktorej zaczac.
      Nie powiedziels ile lat macie, czy ona jest gotowa na inicjacje. Moze nie i
      dlatego nie proponuje. A moze czeka na twoja inicjatywe. Nie mowie, ze masz sie
      na nia rzucic, ale po prostu porozmawiac. To, ze bierze pigulki moze swiadczyc
      o tym, ze chce, ale jednak sie boi. W naszej kulturze nie jest przyjete, ze
      kobieta inicjuje zblizenie, moze czekac na gest z Twojej strony. Rozmowa (co w
      idealnym zwiazku nie powinno stanowic problemu) nie zabije spontanicznosci, bo
      rozmawiac mozecie jednego dnia, a kochac sie kiedy indziej, calkiem
      spontanicznie. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kobiecie trudno podjac jest
      decyzje, czeka na zdanie partnera. Mnie trafil sie taki dobry, ktory
      powiedizal, ze bedzie czekal, az bede gotowa. A ja potrzebowalam troche
      osmielenia, zachecenia, bo chcialam, ale nie bylam do konca pewna.
      Jest jednak drugi aspekt Twojego listu. Mowisz, ze zwiazek byl idealny, ale nie
      ejst bo nie ma seksu. Tylko o tym myslisz i uwazasz ze to powd do depresji. Z
      jednej strony szanujesz wstrzemiezliwosc partnerki, a z drugiej chodzi Ci tylko
      o to? Rozumiem, ze mlody mezczyzna ma swoje potrzeby, ale skoro decydujesz sie
      byc nowoczesnym meczyzna, dac jej czas i pozwolic podjac decyzje, ne mozesz
      rownoczesnie wymagac od niej, ze zdecyduje sie jak najszybciej, bo Ty nie
      mozesz juz wytrzymac.
      Przede wszystkim rozmowa, to nie zabija romzntyzmu.
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 17.06.02, 20:28
        mela1 napisał(a):

        > Hmmm... Widze ten list z dwoch stron i zastanawiam ie od ktorej zaczac.
        > Nie powiedziels ile lat macie, czy ona jest gotowa na inicjacje. Moze nie i
        > dlatego nie proponuje. A moze czeka na twoja inicjatywe. Nie mowie, ze masz sie
        > na nia rzucic, ale po prostu porozmawiac.

        mamy po 25 lat - myślę że to już czas. A jezeli chodzi o inicjatywę to
        rozmawialismy kilka razy i dałem jej do zrozumienia że czekam. Później nie
        chciałem naciskać w żaden sposób.

        > To, ze bierze pigulki moze swiadczyc
        > o tym, ze chce, ale jednak sie boi. W naszej kulturze nie jest przyjete, ze
        > kobieta inicjuje zblizenie, moze czekac na gest z Twojej strony. Rozmowa (co w
        > idealnym zwiazku nie powinno stanowic problemu) nie zabije spontanicznosci, bo
        > rozmawiac mozecie jednego dnia, a kochac sie kiedy indziej, calkiem
        > spontanicznie.
        nie chodziło mi o to że zaraz po rozmowie pójdziemy do łóżka :))
        Chodziło mi, że po takiej rozmowie jeżeli do czegoś dojdzie (np. za tydzień,
        miesiąc ...) nie będę wiedział dlaczego się zdecydowała: czy jest gotowa, czy też
        robi to tylko dla mnie trochę wbrew sobie...

        > Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kobiecie trudno podjac jest
        > decyzje, czeka na zdanie partnera. Mnie trafil sie taki dobry, ktory
        > powiedizal, ze bedzie czekal, az bede gotowa. A ja potrzebowalam troche
        > osmielenia, zachecenia, bo chcialam, ale nie bylam do konca pewna.
        Rozumiem że inne kobiety też tak mają: chcą ale nie są pewne. To by się mniej
        więcej zgadzało.

        > Jest jednak drugi aspekt Twojego listu. Mowisz, ze zwiazek byl idealny, ale nie
        > ejst bo nie ma seksu. Tylko o tym myslisz i uwazasz ze to powd do depresji. Z
        > jednej strony szanujesz wstrzemiezliwosc partnerki, a z drugiej chodzi Ci tylko
        > o to?
        To nie jest tak że jednego dnia ja jej mówię że zaczekam aż się namyśli, a
        drugiego narzekam że jest oziębła! Rozmawialiśmy jakieś pół roku temu i od
        tamtego czasu czekam. Powodem do depresji nie jest popęd tylko ślepa uliczka w
        którą zabrnąłem. Na razie nie widzę żadnego rozsądnego wyjścia. Rozładowanie
        napięcia seksualnego jest tu mało znaczące. Dla mnie moment kiedy kobieta oddaje
        się mężczyźnie jest takim zwięczeniem jego starań i zabiegów.

        > Rozumiem, ze mlody mezczyzna ma swoje potrzeby, ale skoro decydujesz sie
        > byc nowoczesnym meczyzna, dac jej czas i pozwolic podjac decyzje, ne mozesz
        > rownoczesnie wymagac od niej, ze zdecyduje sie jak najszybciej, bo Ty nie
        > mozesz juz wytrzymac.
        Dobrze, że to uchwyciłaś. Niecierpliwię się, ponieważ z mojego (męskiego!) punktu
        widzenia wszystkie przeszkody zostały juz pokonane a nadal nic nie zachodzi, wiec
        zastanawiam się o co biega. Szukam przyczyn wszędzie - u siebie też i jeszcze
        bardziej się staram i ... zero efektów. Więc każdy straciłby zapał.

        I tu nie wiem co dalej...

        > Przede wszystkim rozmowa, to nie zabija romzntyzmu.
        Tak chyba muszę zrobić. Na pewno uczucie, jakim siebie darzymy, pomoże rozwiązać
        i tą sprawę...

        Jeżeli mogę mieć intymne pytanie: ile czasu byłaś z chłopakiem zanim się
        zdecydowałaś?
        • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 11:38
          Witaj ponownie!
          Spodobala mi sie dyskusja na forum, nareszcie jakas powazna. Nie wiem czy umiem
          pomoc, ale wlasnymi doswiadczeniemi moge sie podzielic.
          Roztrzasany tu problem ciazy pomine. Jasne ze jak sie ma 25 lat, to mozna bac sie
          mniej, niz kiedy ma sie 17, mozna tez bac sie bardziej. Instynkt maciezynski i
          zegar biologiczny swoja droga, ale nie sadze zeby jakakolwiek dziewczyna marzyla
          o dziecku przy pierwszym razie. Ale to wszystko niewazne, bo bierze pigulki, wiec
          nie ma sie czego bac. I to wlasnie najbardziej mnie zastanawia. Skoro podjela
          taka decyzje (a to tez jest powazny krok), to musiala byc w jakis sposob
          zdecydowana. Ja tez zaczelam brac na samym poczatki wspolzycia (po
          pierwszym "probnym" razie) i wiem, ze pojscie do lakarza, porozmawianie z nim o
          antykoncepcji, decyzja ze bede brala pigulki nie byla dla mnie najlatwiejsza,
          poniewaz wiazala sie z podjeciem decyzji, ze bede z nim sypiac. Ale wtedy juz
          bardzo chcialam. Nie bralabym ich dla samego brania. Wiec tego watku nie moge do
          konca zrozumiec. Bardzo to odpowiedzialne najpierw zadbac o bezpieczenstwo, a nie
          martwic sie potem, ale napisales ze to trwa juz jakis czas (pol roku?). Nie
          jestem psychologiem, ale tak na zdrowy kobiecy rozum - zaczela brac w konkretnym
          celu, bierze, bo wciaz liczy na to, ze jej sie przydadza i nie rezygnuje z nich,
          czyli nie jest tak, ze w ogole nie chce sie z Toba kochac.

          > mamy po 25 lat - myślę że to już czas. A jezeli chodzi o inicjatywę to
          > rozmawialismy kilka razy i dałem jej do zrozumienia że czekam. Później nie
          > chciałem naciskać w żaden sposób.
          No tak, dziecmi nie jestescie. Wkraczacie wrecz w okres, kiedy potrzeby kobiety
          rosna. Nadal zastanawiam sie czy ona nie liczy na Twoja wieksza inicjatywe. To,
          ze nie chcesz anciskac, to bardzo dobrze, ale niezdecydowana kobieta plus
          niezdecydowany mezczyzna... Tez tak mialam. Moze powiedz: "Do niczego nie bede
          cie zmuszal, dam ci czas, ale chce zebys wiedziala, ze ja jestem zdecydowany i
          chce. Teraz poczekam, az ty bedziesz chciala." Mnie przy niezdecydowaniu czasem
          pomaga swiadomosc, ze wiem czego chce druga osoba.

          > Powodem do depresji nie jest popęd tylko ślepa uliczka w
          > którą zabrnąłem. Na razie nie widzę żadnego rozsądnego wyjścia. Rozładowanie
          > napięcia seksualnego jest tu mało znaczące. Dla mnie moment kiedy kobieta oddaj
          > e
          > się mężczyźnie jest takim zwięczeniem jego starań i zabiegów.

          Teraz rozumiem. Niezdecydowanie kobiet jest wieczna udreka mezczyzn, nie tylko w
          kwestii seksu:)Moze ona sama nie jest pewna czego sie boi. Poza ciaza moze byc
          jeszcze bol, jakies opory wbec seksu... Sporo tego mozna by znalezc, ale bez
          rozmowy ani rusz.

          > Dobrze, że to uchwyciłaś. Niecierpliwię się, ponieważ z mojego (męskiego!) punk
          > tu
          > widzenia wszystkie przeszkody zostały juz pokonane a nadal nic nie zachodzi, wi
          > ec
          > zastanawiam się o co biega. Szukam przyczyn wszędzie - u siebie też i jeszcze
          > bardziej się staram i ... zero efektów. Więc każdy straciłby zapał.
          Tak, to typowo meski punkt widzenia. Jednak kobiety czesto nie sa logiczne
          (bardzo wszystkie panie przepraszam, mowie tez z meskiego punktu widzenia:)

          > Jeżeli mogę mieć intymne pytanie: ile czasu byłaś z chłopakiem zanim się
          > zdecydowałaś?
          Zdecydowalam sie po 4 miesiacach, zrobilismy to po chyba 6.

          A teraz ja zadam intymne pytania: Padlo tu podejrzenie o ozieblosc. Powiedz (albo
          sam sie zastanow, jak nie chcesz mowic) jaka jest Twoja dziewczyna w czasie
          pettingu? Czesto ma ochote, czy przejawia inicjatywe, sprawia jej to przyjemnosc,
          ma ograzm? Jesli zbyt intymne nie odpowiadaj, ale sam sie zastanow, jesli tu
          wsyztsko jest OK, to o ozieblosci nie ma mowy, przyczyna jest inna.
          I drugie pytanie: Jak blisk jestescie ze soba emocjonalnie? Czy o innych
          problemach naprawde szczerze rozmawiacie, czy on zwierza Ci sie z problemow? Tu
          chodzi mi o mozliwosc przeprowadzienia rozmowy, tego czy ona otworzy sie na tyle,
          ze powie jaki naprawde ma problem.

          Pozdrawiam
          Jak chcesz, mozesz pisac na priv
          • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 11:41
            Aha, nie sadze, zebys nie byl dla niej atrakcyjny. Skoro jest z Toba, znacie
            swoje ciala, uprawiacie petting, to nie jest to prawdopodobne. A czy ona wie,
            ze jest atrakcyjna dla Ciebie?
    • dekris Re: Mam problem z dziewczyną... 17.06.02, 19:03
      Przede wszystkim rozmowa.
      Zaproponuj, że będziecie powoli przechodzić kolejne etapy. Najpierw całowanie,
      potem zdejmowanie kolejnych częsci ubioru itd. Niech ona decyduje o tym, kiedy
      przestać.

      A czy może jej wstzremięźliwość wynika z jej upodobań religijnych?
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 17.06.02, 20:30
        dekris napisał(a):

        > Przede wszystkim rozmowa.
        > Zaproponuj, że będziecie powoli przechodzić kolejne etapy. Najpierw całowanie,
        > potem zdejmowanie kolejnych częsci ubioru itd. Niech ona decyduje o tym, kiedy
        > przestać.
        Taką rozmowę już mieliśmy i prawie wszystkie etapy mamy już za sobą. Doszlismy do
        pettingu i zero postępu

        >
        > A czy może jej wstzremięźliwość wynika z jej upodobań religijnych?
        na pewno nie
    • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 17.06.02, 23:23
      rzeczywiscie jestescie w wieku juz dosc "zaawansowanym", nawet ewentualna ciaza
      nie powinna juz w tej chwili stanowic wielkiego problemu.. wez pod uwage, ze
      pigulki moga troszke przyduszac poped u Twojej dziewczyny. ja sama zazywam
      pigulki juz kilka lat a dopiero niedawno zauwazylam ze moje potrzeby tez jakos
      zmalaly. i nie ma innego wytlumaczenia jak dzialanie pigulek.
      nie sadze zebys musial sie obawiac ze po ew. rozmowie dziewczyna zdecyduje sie
      na pierwszy raz wbrew sobie a dla Ciebie. w koncu konsekwentnie poki co Cie
      powstrzymuje, wiec raczej nie powinna miec z tym problemow po rozmowie.
      jestes pewien ze ona nie chce czekac do slubu? no to moze jeszcze czegos nie
      jest pewna albo czegos sie boi? albo rzeczywiscie tylko czeka na sygnal..
      • eyemakk "ewentualna ciąża nie powinna stanowić problemu" 18.06.02, 00:16
        "ewentualna ciąża nie powinna stanowić problemu"

        ja pier.... jak można być takim... kimś?!!!
        ja też mam 25 lat. i jak widze, jak ktoś napisze takie... coś, to mi ręce
        opadają. i mam ochote napisać stek bluzgów. ale mi sie nie chce. tak samo, jak
        nie chce mi sie przekonywać kogoś, że dziecko powinno być przede
        wszystkim "chciane", że takie niechciane dziecko ma przesrane równie mocno, jak
        jego rodzice, że to wcale nie zależy od wieku...

        nie wiem, ile lat ma "to coś" co tak napisało, ale współczuje jego poziomowi...
        nie, nie intelektualnemu, raczej moralnemu. i emocjonalnemu.

        • aniutek Re: "ewentualna ciąża nie powinna stanowić problem 18.06.02, 01:19
          eyemakk napisał(a):

          > "ewentualna ciąża nie powinna stanowić problemu"
          >
          > ja pier.... jak można być takim... kimś?!!!
          > ja też mam 25 lat. i jak widze, jak ktoś napisze takie... coś, to mi ręce
          > opadają. i mam ochote napisać stek bluzgów. ale mi sie nie chce. tak samo, jak
          > nie chce mi sie przekonywać kogoś, że dziecko powinno być przede
          > wszystkim "chciane", że takie niechciane dziecko ma przesrane równie mocno, jak
          >
          > jego rodzice, że to wcale nie zależy od wieku...
          >
          > nie wiem, ile lat ma "to coś" co tak napisało, ale współczuje jego poziomowi...
          >
          > nie, nie intelektualnemu, raczej moralnemu. i emocjonalnemu.
          >
          skad taaaakie oburzenie????
          25 lat, milosc, rok w zwiazku, madry chlopak .... o co chodzi??? to dorosli ludzie, moga miec
          dzieci i moralnosc ma tu n ic do tego !!!!!!! jasne, ze to ich sprawa i decyzje podejma sami, czas
          wybiora sami ..... nie rozumiem oburzenia.

          a wracajac do tematu moze uszatku jestes hmmmm za delikatny hmmm czekasz i czekasz ..
          pol roku - to strasznie dlugo, porozmawiaj, na cos sie SAM zdecyduj poprowadz swoja kobiete -
          moim zdaniem ona na to wlasnie czeka......
          mnie do szalu doprowadziloby takie niezdecydowanie, takie Twoje chcialbym ale boje sie, jeden
          krok do przodu a dwa do tylu.... Jestes duzym chlopcem, 25 lat to naprawde dorosle zycie,
          dorosle decyzje i ponoszenie ich konsekwencji. Troche odwagi, mestwa i poczucia humoru - bo
          tego nigdy dosyc a przydaje sie w klopotliwych sytuacjach.
          Powodzenia i uszy do gory ::))))

          • mis_uszateq Re: 18.06.02, 10:15
            > a wracajac do tematu moze uszatku jestes hmmmm za delikatny hmmm czekasz i cz
            > ekasz ..

            Staram się być delikatny i czuły, ale chyba trochę przesadzam. Trzeba podjąć
            męską decyzję

            > pol roku - to strasznie dlugo, porozmawiaj, na cos sie SAM zdecyduj poprowadz s
            > woja kobiete -
            > moim zdaniem ona na to wlasnie czeka......
            > mnie do szalu doprowadziloby takie niezdecydowanie, takie Twoje chcialbym ale b
            > oje sie, jeden
            > krok do przodu a dwa do tylu.... Jestes duzym chlopcem, 25 lat to naprawde doro
            > sle zycie,
            > dorosle decyzje i ponoszenie ich konsekwencji. Troche odwagi, mestwa i poczucia
            > humoru - bo
            > tego nigdy dosyc a przydaje sie w klopotliwych sytuacjach.

            To przedłużające się czekanie jest bez sensu. Ja nie znoszę być w takich
            sytuacjach kiedy jest mi źle i niewiele mogę zrobić! Muszę z nią szczerze
            porozmawiać o wszystkim i poznać jej opory (jeżeli jeszcze są).

            > Powodzenia i uszy do gory ::))))
            :)) spać nie mogę bo "przyklapnięte łóżko mam" ;-)
            • the_real_kris Lanca w garść 19.06.02, 13:47
              Wiele kobiet nie lubi niezdecydowanych mężczyzn - jak ją chcesz to ją sobie
              weź - oczywiście nie chodzi mi o to żebyś ją gwałcił tylko wziął człona w rękę
              i poszedł z nią zawalczyć. Jak się nie zgodzi za pierwszym razem to spróbuj
              drugi, trzeci i czwarty. Jak się będzie ddalej opierać to znaczy że po prostu
              nie chce z tobą sypiać i już - wtedy musisz się zastanowić czy taka sytuacja
              ci odpowiada i podjąć kroki stosowne do wyciągniętych wniosków - znaczy albo
              wóz albo przewóz.
        • kk.kk Re: 18.06.02, 10:48
          spokojnie!!! chodzilo mi tylko o to, ze jak sie ma 25 lat, kocha faceta i nawet
          w niezupelnie chciany sposob zajdzie z nim w ciaze to jest to chyba inna
          sytuacja niz jak sie ma lat 17! przeciez nie zachecam ich do nieplanowanych
          ciaz, niechcianych dzieci itp. stay cool :)
          • eyemakk no dobra, dobra.... 18.06.02, 23:33
            jednym słowem odróżniasz odciecie palca od wyłamania paznokcia (całego, a nie
            tak jak kobiety, co zapuszczają....)
            to i to boli. a ja poprostu mam dość głupich bab, co lezą ulicą i sie
            wydzierają na dziecko, bo było niechciane.
            ja wiem, że oni tacy nie są itp... ok, ok,
            aha...? a jak facet ma 25 a dziewczyna 17 to co? hehehe...:)) albo nawet...
            mniej niz 17. buhaha
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 09:58
        kk.kk napisał(a):

        > rzeczywiscie jestescie w wieku juz dosc "zaawansowanym", nawet ewentualna ciaza
        > nie powinna juz w tej chwili stanowic wielkiego problemu.

        :)) to do ilu lat ciąża jest problemem? ;)
        A jeżeli chodzi o nasz przypadek to nie chcielibyśmy dziecka. Jest na to
        zdecydowanie za wcześnie.

        • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 10:56
          widze ze straszna burza sie rozpetala.
          oczywiscie nie nalezy zachodzic w ciaze i rodzic dzieci dopoki sa one
          niechciane. mysle po prostu ze sam lek przed ciaza nie jest juz tak wielki u
          kobiety 25-letniej bo jest ona juz w pelni wieku "rozrodczego", jest dorosla i
          dojrzala osoba. instynkt macierzynski tez juz byc moze gdzies w sobie czuje,
          ale oczywiscie zrozumiale jest ze chce najpierw sie upewnic co do zwiazku, moze
          jeszcze zrealizowac jakies plany zanim zostanie matka. krotko mowiac, mysle po
          prostu ze to nie lek przed ciaza jest jej glownym problemem, zwlaszcza ze
          pigulki juz lyka.
          a chyba nie ma watpliwosci ze ciaza jest problemem kiedy jest sie nastolatkiem
          albo nie ma dojrzalosci lub srodkow finansowych zeby dziecko wychowac.
          • smalec68 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 11:03
            ty albo jestes ze wsi albo chodzisz codziennie do koscioła, bo normalnie nie
            idzie czytac tych twoich głupot. napisałas bez sensu i nawet nie potrafisz sie
            wycofać z twarza z tego. zamilcz juz, prosze....
    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 10:04
      Chyba nie jesteś dla niej atrakcyjny. Chyba że znacie się od niedawna (nie
      napisałeś ile). Jeśli cie kocha i chce być z tobą to jaki problem? Być może boi
      się że ją potem zostawisz. Musisz jąupewnić w swoich zamiarach. Potem kolacja
      przy świecach. Pokaż że jesteś facetem i ty tu rządzisz. Bądź pewny siebie i
      stanowczy. Kobiety to lubią...zaufaj mi. Wyglądacie mi oboje na dziewice, a
      wasz wiek pogłębia problem. No bo jak żeście sie uchowali przez te wszystkie
      lata kiedy (jak mówisz) seks czuć w powietrzu :-)
      Oj stary....współczuje. Pamiętaj że na ręcznym jeszcze nikt daleko nie
      zajechał :-)
      Pozdrawiam
      • vesna1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 10:19
        przepraszam, jesli teraz zabrne za daleko, ale moza ona nie jest dziewica i boi
        sie co bedzie, gdy to odkryjesz? tez sie zdarza.
        a tak w ogole, to fakt - troche zdecydowania. nie rzucaj sie na nia jak
        zwierzak ,ale daj do zrozumienia jak bardzo jej pragniesz. moze ona nie jest
        przekonana, czy naprawde jej chcesz?
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 10:35
        > Chyba nie jesteś dla niej atrakcyjny.

        :-/ mam nadzieję że to nie to...

        > Chyba że znacie się od niedawna (nie
        > napisałeś ile).

        napisałem - od roku

        > Jeśli cie kocha i chce być z tobą to jaki problem? Być może boi
        > się że ją potem zostawisz. Musisz jąupewnić w swoich zamiarach. Potem kolacja
        > przy świecach.

        O moich zamiarach mówiłem wielokrotnie i może być pewna moich słów. Jest jeszcze
        jedna ewentualność (mało prawdopodobna) że ona nie jest jeszcze pewna czy ja to
        ten jedyny. Ale nie przypuszczam żeby tak było.

        A kolacja przy świecach i kominku już była :)

        > Pokaż że jesteś facetem i ty tu rządzisz. Bądź pewny siebie i
        > stanowczy. Kobiety to lubią...zaufaj mi. Wyglądacie mi oboje na dziewice, a
        > wasz wiek pogłębia problem. No bo jak żeście sie uchowali przez te wszystkie
        > lata kiedy (jak mówisz) seks czuć w powietrzu :-)
        Zazwyczaj jestem stanowczy wobec jej i nawet jej się to podoba. Tylko w tej
        sytuacji boję się żeby nie przecholować i nie skrzywdzić dziewczyny (nic na
        siłę). Mógłbym być stanowczy i poprowadzić całą sytuację gdybym otrzymał jakiś
        pozytywny sygnał.

        > Oj stary....współczuje. Pamiętaj że na ręcznym jeszcze nikt daleko nie
        > zajechał :-)
        :)))))))
    • gerry Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 12:31
      Nie masz problemu z dziewczyną tylko z sobą. Miałem większy problem niż Ty.
      Chodziłem z dziewczyną trzy lata, spasobów tysiące, od wina po prawieże gwałt a
      ona nie i nie. Daj sobie jakiś cel wyznaczyć; To może być data. I jak nie chce
      Z tobą być na 100% to zostaw ją sobie. Problem nmoże być, jeśli jesteś
      zaangażowany uczuciowo (tak jak ja byłem). Ale czas leczy. I nie pozwól być jej
      przyjacielem. Najlepiej skrśl ją z notesu. A na depresje nie ma rady.
      Tylko nie próbój z pierwszą lepszą się wydostać z dołka. Bo trafisz jeszcze
      gorzej. Najlepiej wyjedź w męskim towarzystwie.

      Gerry
      • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 12:49
        Strasznie szowinistyczny post. Na szczescie autor watku nie wyglada na faceta,
        ktory poslucha takich bzdur. Skoro jest z nia od roku bez seksu to znaczy ze
        nie to jest dla niego najwazniejsze, w przeciwienstwie do Ciebie. Nie mowie, ze
        nie jest wazny. Zostawic kobiete dlatego, ze nei chce seksu to tak, jak
        zostawic faceta bo np. jest impotentem. Wiec to, co czules do tej dziewczyny,
        to nie byla milosc ani zadne wyzsze uczucie, ale pozadanie i lepiej, ze juz z
        nia nie jestes.
        • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 13:56
          Trochę za ostro zareagowałaś. Nieadekwatnie do sytuacji.

          Nie chcę rzucić mojej dziewczyny - pisałem o tym wcześniej i będę robił wszystko
          aby do tego nie doszło. Jednakże takie oczekiwanie bez znajomości powodu może być
          zniechęcające do kontynuowania związku.

          Podany przez Ciebie przykład jest zły. Zostawianie kobiety która NIE CHCE seksu,
          to nie to samo co zostawianie faceta który NIE MOŻE się kochać.

          Jeżeli dowiedziałbym się, że mojej lubej coś dolega tylko wstydzi się przyznać,
          problem by się rozwiązał. Inaczej bym do tego podchodził, ale o niczym mi nie
          wiem (i niczego nie podejrzewam) więc jestem trochę zawiedziony.
          • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 14:17
            Dlaczego za ostro? Moja wypowiedz nie dotyczyla Twojego postu. A dlaczego ona
            nie moze nie chciec? To zbrodnia nie chciec? Moze niechcenie jest podswiadome,
            nie zglebisz tu ludzkiej psychiki. Po prostu porozmawiaj, moze dla niej tez cos
            jest frustrujace, nie mozesz byc takim egoista - Tobie jest zle, Ty masz
            problem. Moze ona tez, postaraj sie pomyslec o niej. No chyba ze oczekiwales
            wlasnie takich "meskich" rad - nie chce, to zmus albo rzuc, nie mecz sie. Bo
            taki byl wydzwiek postu, na ktory odpowiedzialam. Meskie towarzstwo na
            niespelniana milosc... Hmm...
            • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 15:45
              (..)
              > nie mozesz byc takim egoista - Tobie jest zle, Ty masz
              > problem. Moze ona tez, postaraj sie pomyslec o niej.

              Właśnie to napisałem w swoim poście. Jeżeli jest jakiś problem z jej strony to
              jestem w stanie to zrozumieć i sprawa się rozwiąże, ale jeżeli nic takiego nie
              ma, a przypuszczam że tak jest, to nie wiem co zrobić.

              Po tych wszystkich radach wiem jedno: Muszę z nią porozmawiać i zachęcić do
              otwarcia się i opowiedzenia o swoich problemach (jeżeli takie są) albo motywach.
              W końcu powinniśmy się dobrze rozumieć jak chcemy ze sobą spędzić resztę życia.
              • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 16:24
                a moze ja po prostu dreczy zwykly strach przed tym jak to bedzie? to ze Ty tez
                nie masz doswiadczen niewiele musi tu zmieniac. przylaczam sie do ktoregos z
                wczesniejszych postow i tez uwazam ze jak ona juz lyka pigulki to to cos znaczy
                • ladybird11 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 18:36
                  ...uszatku...
                  trzymam za Was kciuki, porozmawiaj z nia a na pewno cala sprawa sie wyjasni,
                  z tego co piszesz wydaje mi sie ze jestes sensownym i wrazliwym facetem, a ona
                  na pewno to docenia...wedlug mnie postepujesz dobrze, nie chcesz niczego
                  wymuszac i to jest bardzo fajne...wedlug mnie fakt iz byla u lekarza i bierze
                  tabletki rowniez duzo znaczy...przeciez przed Wami wakacje!...
                  a wiec powodzenia i daj znac jak poszlo :-)
                  ps: ja jeszcze sie niezdecydowalam na seks z moim chlopakiem - dlaczego?
                  poniewaz nie czuje sie jeszcze gotowa, ale rozmawialismy na ten temat i on
                  czeka i chce czekac :-)
                  pozdrawiam
                  ladybird
                  • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 18:41
                    Moge niedyskretnie zapytac ile masz lat? jakos tak sie teraz porobilo, ze
                    zamiast isc z facetem do lozka jeszcze w podstawowce, kobiety czekaja i czekaja
                    i nie sa gotowe... Tez tak mialam, dlatego pytam. Ale tak naprawde nie ma sie
                    czego bac, za duzo tego dorabiania ideologii. To tylko spostrzezenia
                    praktyczne. Rzeczywiscie sporo ta decyzja zmnienia w zwiazku i w lozku, ale z
                    ta niegotowoscia to troche przesadzamy.
                    • ladybird11 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 19:21
                      wiem, ze nie przesadzam z ta niegotowoscia,
                      po prostu jeszcze nie jestem pewna...
                    • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 10:55
                      > jakos tak sie teraz porobilo, ze
                      > zamiast isc z facetem do lozka jeszcze w podstawowce, kobiety czekaja i czekaja
                      > i nie sa gotowe... (..)za duzo tego dorabiania ideologii (..) Rzeczywiscie
                      >sporo ta decyzja zmnienia w zwiazku i w lozku, ale z
                      > ta niegotowoscia to troche przesadzamy.

                      Mówisz jak facet - już drugi raz Ci się to zdarza ;-))

                      Zgadzam się z Tobą dokładnie! Nie chciałem tego pisać na forum, bo zaraz byłbym
                      odebrany jako nieczuły na potrzeby kobiet, męski szowinista.

                      Wydaje mi się że zwlekanie z decyzją jest niedobre dla kobiety. W późniejszym
                      wieku jest się jakoś ciężej przełamać. Poza tym (wiem to z własnego podwórka)
                      taka niepewność i "niegotowość" działa też niekorzystnie na nas. Tracimy pewność
                      siebie i zastanawiamy się 10 razy. I tak właśnie pojawiają się potem stresy i
                      pozbawiamy się części radochy, jaka mogłaby temu towarzyszyć.

                      Odrobinkę więcej luzu!
                      • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 15:18
                        Ja mowie ja facet?:) Fajnie, widac nie tylko ja to zauwazam, ze czasem jestem
                        facetem (tylko psychicznie). Mialam przyjemnosc uczeszczac na wyklady z
                        psychologii rozwojowej i pani profesor powiedziala tam bardzo madra rzecz - sa
                        pewne rzeczy, ktorych trzeba sie nauczyc w odpowiednim wieku. Wtedy przyjdzie
                        to najlatwiej. Tak jest z jazda na rowerze, na roklach, plywaniem itp. Pozniej
                        oczywiscie mozna sie tego nauczyc, ale zajmie to wiele wiecej czasu i nigdy nie
                        bedzie tak doskonale. Bo w starszym czlowieku narasta bariera strachu,
                        odpowiedzialnosci, za bardzo mysli o konsekwencjach... Nie wiem jak jest z
                        seksem. Nie mowie, zeby byc beztroskim, ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
                        kobiety przesadzaja.

                        Skoro z nia porozmawiales i okazalo sie, ze tak jak mowila - chcialabym a boje
                        sie i to glownie boje sie ciazy, na przekonanie sie o skutecznosci pigulek jest
                        jedna metoda. Zaczac sie kochac. Przez pierwszy miesiac tez sie balam, ale jak
                        za kazdym razem dostawalam okres regularnie jak w zegarku - uwierzylam.
                        Oczywiscie mozna zalozyc sobie spirale, lykac pigulki, zakladac prezerwatywe,
                        kapturek i globulki, ale przeciez z domu nie wychodzisz w masce przeciwgazowej,
                        nie smarujesz sie od stop do glow blokerem od slonca itp. Wina obarczam pisam
                        kobiece i wspolczesna cywilizacje. Wszystkiego sie boimy, mamy jakies
                        przedziwne fobie. Pigulkom mozna zaufac i strach, ktory nie pozwala sie kochac
                        pomimo pewnego zabezpieczenia nie jest normalny. Tym wszystkim, ktorzy zaraz
                        zapragna napisac, ze pigulka to nie 100% pewnosci, chcialabym powiedziec, ze
                        samochod moze ich przejachac na przjsciu dla pieszych.

                        Fajne spostrzezenie, ze zycie jest calkiem inne od naszych wyobrazen. Niestety
                        nie jest tak, ze bedzie tylko romantycznie, ze zrozumiecie sie bez slow, ze
                        zawsze bedzie sie ukladac jak na filmach. Seks to takze fizjologia i nie uda
                        sie uniknac braku romantyzmu. Oczywiscie nie chce krakac, ja to bardzo lubie i
                        naprawde moze byc przyjemnie, pod warunkiem, ze nie narzucicie sobie jakiegos
                        filmowo-ksiazkowego wzorca, bo tego zrealizowac sie nie da.
              • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 18:43
                A powiesz nam jaki bedzie wynik taj rozmowy? ba jakos sie w ten temat
                zaangarzowalam, jestem strasznie ciekawa.
          • quba Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 16:48
            mis_uszateq napisał(a):

            > Trochę za ostro zareagowałaś. Nieadekwatnie do sytuacji.
            >
            > Nie chcę rzucić mojej dziewczyny - pisałem o tym wcześniej i będę robił wszystk
            > o
            > aby do tego nie doszło. Jednakże takie oczekiwanie bez znajomości powodu może b
            > yć
            > zniechęcające do kontynuowania związku.
            >
            > Podany przez Ciebie przykład jest zły. Zostawianie kobiety która NIE CHCE seksu
            > ,
            > to nie to samo co zostawianie faceta który NIE MOŻE się kochać.
            >
            > Jeżeli dowiedziałbym się, że mojej lubej coś dolega tylko wstydzi się przyznać,
            >
            > problem by się rozwiązał. Inaczej bym do tego podchodził, ale o niczym mi nie
            > wiem (i niczego nie podejrzewam) więc jestem trochę zawiedziony.


            sluchaj moj kolega z pracy ozenil sie z taka lalunia która nie chciala seksu
            przed slubem, po slubie chciala seksu az do zajscia w ciąże, po zajsciu juz znowu
            nie chciala, dziecko ma 12 lat i oni ani razu ze soba nie spali od chwili
            zaplodnienia, oboje sa juz niemal wariatami - on z powodu dlugotrwalego postu, a
            ona z powodu wymyslania nowych powodow - dlaczego nie...
            ten palant jest na dodatek wierny, oboje ze soba walczą, dziecka nie kochaja - i
            takie zycie moze i Ciebie spotkać, więc uważaj

        • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 13:54
          Mela ty tu nie puszczaj takich meli... Co w tym szowinistycznego? Facet
          powiedział samą prawdę - może troszeczkę ostro ale jednak prawdę. Życie jest
          krótkie i nie w nim czasu na niezdecydowanie. A związek bez seksu? To farsa
          nie związek.
        • donf Re: Mam problem z dziewczyną... 26.06.02, 13:56
          >Zostawic kobiete dlatego, ze nei chce seksu to tak, jak
          > zostawic faceta bo np. jest impotentem. ==
          Sprzedac samochod z zepsutym silnkiem ==
          Sprzedac komputer z nieczynnym procesorem.

          No coz, milosc moze pokonac kazda przeszkode. Jednak sa to tak zwane wyjatki od
          reguly. Regula mowi, ze zwiazek kobiety i mezczyzny jest zwiazkiem seksualnym, a
          jako taki wymaga seksu.

          Musisz byc bardzo mloda kobieta i sadzisz po sobie. Kobiety od pewnego wieku
          pragna seksu tak samo mocno jak mezczyzni od wczesnej mlodosci. Kiedys wiec to
          zrozumiesz.
    • largo.kas Re: Mam problem z dziewczyną... 18.06.02, 20:21
      Jak oceniasz jej temperament seksualny? Są dziewczyny, które nie mają wielkich
      potrzeb, niektóre sie boją, niektóre wstydzą się, że ich nie mają, a niektóre
      maja specyficzne potrzeby;), niektóre wstydzą się, że nie są dziewicami a
      inne ,że nimi są;). Musi istnieć powód odmowy. Wyduś go z niej. Nie ma logiki,
      żeby "nie" z jej strony, było "bo nie",tak bez powodu. Musiała by cię
      niecierpieć;), a tak chyba nie jest.
      owocnej rozmowy
      pozdrawiam:)
      Largo
    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 10:52
      Z tymi dziewicami to tylko kłopty.....
      Moja dziewczyna chodziła przez 3 lata z gosciem i nic. Nie chciała. Mnie
      poznala i już po 2 miesiącach było po kłopocie ;-) Teraz jesteśy już trzy lata
      razem i bardzo ją kocham. Chyba nie żałowała swojej decyzji.
      Misiu uszatku- zacznij od zmiany nicka na bardziej drapieżny, np.
      tygrys_kowalski, albo....... deflorator !!!!!

      P.S. Sory jesli wydaje sie byc trochę cyniczny. Porozmawiaj z nia, albo daj jej
      przeczytac wszystkie posty na forum. Zrozumie twoje problemy tak jak my
      wszyscy, którzy ci tu radzimy.

      Powodzenia
      the-besciak
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 11:01
        > Porozmawiaj z nia, albo daj jej
        > przeczytac wszystkie posty na forum. Zrozumie twoje problemy tak jak my
        > wszyscy, którzy ci tu radzimy.
        >
        :)) też tak myślałem, aby dać jej po prostu link na forum. Ale nie ma to jak
        rozmowa w 4 oczy.

        Mis_uszateq był pierwszym lepszym słowem, które mi przyszło do głowy podczas
        rejestracji a DEFLORATOR był już zajęty ;-)
    • mis_uszateq I już po rozmowie... 19.06.02, 11:59
      No i sobie porozmawialiśmy.

      Potwierdziło się to co ja i większość forumowiczów przypuszczała:
      "chce, ale się boi".

      Moja sypatia obawia się wpadki. Nie dziwię się jej, bo w tej chwili dziecko
      byłoby bardzo dużą zmianą w naszym życiu i ja też sobie, na razie, tego nie
      wyobrażam. Pigułki dają bardzo wiele komfortu, ale pomimo ich zażywania nie
      wyzbyła sie jeszcze całego stresu. Trochę racji muszę jej przyznać, bo nic nie
      daje 100% zabezpieczenia, ale z kolei nic nie daje lepszego niż pigułki (tylko
      abstynencja - ale tego nie chcemy).

      Widac było, po tym jak powiedziałem że mam chęć, że ona też nabrała pewności i
      szczerej chęci. To mnie cieszy!!!

      Szkoda tylko że wszystko musi być obgadane. Bardzo miło by było mieć taką
      niespodziankę: Przychodzi do ciebie ukochana osoba i mówi że bardzo cię kocha,
      tylko ty dla niej się liczysz, bla bla bla... i że chce z tobą spędzić noc.
      Stuprocentowy romantyzm!

      Potwierdza się motto:
      "Życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od naszych oczekiwań.
      Ono jest zupełnie inne."

      Ale najważniejsze jest to że bardzo się kochamy i mam nadzieję że tak będzie
      zawsze, a romantyzm zawsze się znajdzie!

      Muszę jeszcze tylko znaleźć sposób jak podnieść ją na duchu i wytłumaczyć że
      ryzyko jest naprawdę znikome. Ale to już "kosmetyka".

      Pozdrawiam :)
      • kk.kk Re: I już po rozmowie... 19.06.02, 13:35
        zaproponuj ze oprocz pigulki zastosujesz prezerwatywe. jezeli tak Ci zalezy to
        nie powinno to stanowic dla Ciebie problemu :) i powodzenia :)
      • the_real_kris Re: I już po rozmowie... 19.06.02, 14:01
        baba wstawia ci kit a ty głuptak łykasz nie jak głuptak tylko jak młody
        pelikan. 25 lat i się boi wpadki? Co ona - z księżyca się urwała? Wszystko
        teraz bzyka się w wieku 17 lat (a zrobienia loda to nawet nie uważają za seks
        tylko za koleżeńską przysługę). Stary otwórz ty wreszcie oczy...
    • kirkor33 Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 15:44
      Jeżeli 25 latka nie chce się kochać to myślę że może chodzić o
      1. Problem religijny
      2. Obawę przed Aids itp
      3. Tak naprawdę nie wie co do Ciebie czuje
      4. Ma jednak jakiegoś innego faceta

      Co do punktu 1 to nic nie zrobisz. Albo ją przyjmiesz taką jaka jest albo daj
      se spokój. Od razu jednak przestrzegam że nawet jak zacznie z tobą sypiać to
      i tak w łóżku będzię do niczego albo będzie miała setki watpliwości przez lata.
      O takich ekstrawagancjach jak seks analny możesz zapomnieć

      Jeżeli chodzi o punkt 2 to możesz jej zaproponować wspólne zrobienie sobie badań

      Punkt 3 jest najtrudniejszy - nie znamy jej. Mnie dziwi tylko fakt że pomimo
      długiej znajomości piszesz że dopiero było trochę petingu i trochę seksu
      oralnego. Trochę???!!!! Są pary które nie uprawiają seksu z jakichś powodów ale
      latami uprawiają oralek.
      Dziwię Ci się. Skoro już nie odbywacie normalnych stosunków to powinieneś nie
      przepuścic żadnego spotkania z nią żeby seksu oralnego nie było. I to długiego.
      Powinna mieć takie orgazmy po których nie będzie się w stanie pozbierać. Nawet
      gdy ten seks będzie jednostronny. Dawanie jest również przyjemne choć w inny
      sposób. Takie zabawy na pewno pozwolą jej się przełamać.

      Jeżeli chodzi o punkt 4 to sam sobie dośpiewaj.

      W sumie to głupota - i chyba poprze mnie jakiś lekarz żeby brać w takim młodym
      wieku środki hormonalne i nie uprawiać seksu. Czyste manotrastwo kasy i
      narażanie zdrowia

    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 16:31
      ze wszystkich argumentów dziewczyny takiej jak twoja jestem w stanie zrozumieć
      tylko dwa:
      - nie ma seksu bo jest na coś chora, trzeba poczekać na wyleczenie
      - seks tylko po ślubie, bo jest z głęboko wierzącej rodziny katolickiej

      Reszty tłumaczeń bym nie zniósł. A to że się boi ciąży używając pigułek i
      dodatkowo gumek.....no cóż. Według mnie nie jest z tobą szczera. Jeszcze raz
      namawiam do pokazania jej tego forum. Jak przeczyta nasze mądre rady to sama
      się rzuci w twoje ramiona (no....moze to mala przesada). Dziewczyna która cię
      kocha nie może się obawiać dziecka z tobą. Chyba że - jak już mowilem- nie
      podobasz się jej :-)
      • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 16:53
        the-besciak napisał(a):

        > Reszty tłumaczeń bym nie zniósł.
        No to teraz napisze jak kobieta. Jak to bys nie zniosl? I co, rzucilbys ja? No
        jest to jakies rozwiazanie oczywiscie:) Naprawde moze miec jakies opory
        psychiczne, moze nie czuc sie gotowa. To, ze napisalam, ze opory sa zazwyczaj
        przesadzone, bedzie mogla stwierdzic sama dopiero po. Ale dopoki je czuje sa na
        pewno prawdziwe.

        > Jak przeczyta nasze mądre rady to sama
        > się rzuci w twoje ramiona (no....moze to mala przesada).
        Nie sadze. Do osoby, a szczegolnie kobiety, ktora sie czegos boi nie dotra
        rozsadne argumenty. Decyzja nalezy do niej i chocby sto osob powiedzialo jej,
        zeby to zrobila, nie zmniejszy to jej obaw, bo tylko ona bedzie brala w tym
        udzial. I jak sie boi, to nie bedzie miala z tego zadnej przyjemnosci.

        > Dziewczyna która cię kocha nie może się obawiać dziecka z tobą. C
        Co? A co to ma ze soba wspolnego? Ja kocham, a dziecko w tej chwili to najgorsze
        co mogloby mi sie przytrafic. To jakas pokretna logika. A Ty jestes teraz gotowy
        na dziecko i cala odpowiedzialnosc z tym zwaizana?
        • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 20:40
          dziwi mnie jeszcze jedno: gdyby rzeczywiscie chodzilo tylko i wylacznie o
          strach przed ciaza to mysle ze ona rozmawialaby z Toba na ten temat. tzn mam na
          mysli sytuacje, ze ona tez chce zeby "to" juz sie stalo, wiec ten temat
          wyplywa, nawet z jej inicjatywy, ale ona mowi Ci ze po prostu sie boi. a tak?
          troche dziwne to milczenie z jej strony i fakt, ze musisz rozmowy specjalnie
          inicjowac chociaz sprawa w jakis sposob pewnie wisi w powietrzu skoro dla
          Ciebie jest to taki problem.
          metod zapobiegania jest tyle, ze z powodzeniem mozna naraz stosowac kilka jak
          ktos sie boi i wtedy to juz chyba naprawde nieracjonalne bylo sie bac. szansa 1
          na milion to chyba wystarczajaca pewnosc.
          a ja osobiscie nie chcialabym zeby moj chlopak pokazal mi takie forum.. niech
          wymienia poglady, ale ja nie chce o tym wiedziec. zwlaszcza, ze niektore
          komentarze padaja tu ostre, a przeciez dla niej i tak nie ma znaczenia co mysla
          jacys obcy i anonimowi ludzie.
          • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 21:38
            > dziwi mnie jeszcze jedno: gdyby rzeczywiscie chodzilo tylko i wylacznie o
            > strach przed ciaza to mysle ze ona rozmawialaby z Toba na ten temat. tzn mam na
            > mysli sytuacje, ze ona tez chce zeby "to" juz sie stalo, wiec ten temat
            > wyplywa, nawet z jej inicjatywy, ale ona mowi Ci ze po prostu sie boi.

            Rozumiem o co Ci chodzi. Skoro ona milczała, to znaczy że mogła mieć inny powód o
            którym nie chciała mówić, tak? To prawie na pewno mogę wykluczyć. Moja dziewczyna
            jest osobą trochę skrytą i aby się otworzyła trzeba ją zawsze trochę zachęcić.
            Zazwyczaj nie stanowi to problemu.

            Ale w tym co napisałaś jest jeszcze druga możliwość
            (znacznie mniej prawdopodobna - I hope:))
            Nie chciała ze mną rozmawiać bo musiałaby się przyznać że nadal się boi. Nie była
            pewna jak na to zareaguję, więc wogóle nie dotykała tematu. Takie wyjście byłoby
            dla mnie przykre, bo oznacza że nie jestem w stanie zdobyć w pełni jej zaufania i
            nie ma we mnie oparcia. No ale to chyba można wykluczyć, mając na uwadze że
            staram się być delikatnym i kilkakrotnie zapewniałem ją o swoich poglądach na ten
            temat. Kurcze, ale przecież z kobietami to nigdy nic tak naprawdę nie wiadomo :)

            > metod zapobiegania jest tyle, ze z powodzeniem mozna naraz stosowac kilka jak
            > ktos sie boi i wtedy to juz chyba naprawde nieracjonalne bylo sie bac.
            We wszystkich publikacjach nt. środków antykoncepcyjnych piszą o tym że
            stosowanie dodatkowych zabezpieczeń poza pigłukami nie ma sensu ze względu na ich
            niższą skuteczność i jest to tylko niepotrzebne komplikowanie sprawy. Z tym
            (raczej ;) ) nie będzie problemu.
            • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 00:09
              mis_uszateq napisał(a):

              > We wszystkich publikacjach nt. środków antykoncepcyjnych piszą o tym że
              > stosowanie dodatkowych zabezpieczeń poza pigłukami nie ma sensu ze względu na i
              > ch
              > niższą skuteczność i jest to tylko niepotrzebne komplikowanie sprawy. Z tym
              > (raczej ;) ) nie będzie problemu.

              wydaje mi sie ze tu chodzi raczej o efekt psychologiczny. przeciez strach przed
              ciaza przy rzetelnym i punktualnym zazywaniu pigulek jest sam w sobie
              nieracjonalny. owszem, rodzi sie kilka dzieci na 1000, ale 99%
              dzieci "pigulkowych" to efekty pigulki zapomnianej, spoznionej, zwymiotowanej,
              zneutralizowanej antybiotykiem itp. skoro Twoja dziewczyna zazywa pigulki juz
              jakis czas to nawet nie ma zagrozenia ze organizm jeszcze sie do hormonow nie
              przyzwyczail..
              jezeli ma jej to psychicznie pomoc, to uzyjcie czegos jeszcze. przeciez
              prezerwatywa+pigulka [zgadzam sie ze to przesada ale w tym wypadku..] to juz
              bezpieczenstwo jakich malo.. albo moze wolicie krem tudziez jeszcze cos innego?
              poproscie lekarza zeby jeszcze przepisal jej postinor, na wypadek gdyby np. miala
              jakies sensacje zoladkowe "po fakcie", zeby nie musiala sie bac.
              skoro to tylko kwestia obawy przed ciaza to problem jest bliski rozwiazania :) a
              swoja droga sadze ze z czasem i to jej przejdzie, pigulkom naprawde mozna zaufac
              [o ile oczywiscie jest sie uswiadomionym i zazywa sie je naprawde regulaminowo].
              powodzenia :)
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 19.06.02, 21:44
        Pokazywanie jej tego forum jest kiepskim pomysłem. NIektóre posty mogłyby być dla
        mnie niemiłe, a dla Niej conajmniej przykre.

        >"Jak przeczyta nasze mądre rady to sama się rzuci w twoje ramiona"
        ROTFL :)
      • mmilimetr Re: Mam problem z dziewczyną... 26.06.02, 21:08
        Prowokacja bardzo udana - ale przeczytałem wszystko i też
        chcę się włączyć...

        the-besciak napisał(a):

        > ze wszystkich argumentów dziewczyny takiej jak twoja
        jestem w stanie zrozumieć
        > tylko dwa:
        > - nie ma seksu bo jest na coś chora, trzeba poczekać na
        wyleczenie

        To wiąże się z pewnym podejrzeniem, że być może zaraziła
        się od kogoś...

        > - seks tylko po ślubie, bo jest z głęboko wierzącej
        rodziny katolickiej
        >

        NIEMOŻLIWE!!!!!!
        Gdyby tak było, to kościół zakazuje jakichkolwiek środków
        antykoncepcyjnych! A więc i hormonów!

        > Reszty tłumaczeń bym nie zniósł. A to że się boi ciąży
        używając pigułek i
        > dodatkowo gumek.....no cóż. Według mnie nie jest z tobą
        szczera. Jeszcze raz
        > namawiam do pokazania jej tego forum. Jak przeczyta
        nasze mądre rady to sama
        > się rzuci w twoje ramiona (no....moze to mala
        przesada). Dziewczyna która cię
        > kocha nie może się obawiać dziecka z tobą. Chyba że -
        jak już mowilem- nie
        > podobasz się jej :-)


        ~Dodam teraz od siebie: duża część osób jest
        NIETOLERANCYJNA! Są ludzie (obu płci), dla których seks
        NIE JEST NAJWAŻNIEJSZĄ SPRAWĄ W ŻYCIU!
        Tacy ludzie chcą innych doznań, jak pieszczenie, rozmowa,
        przytulanie, a nawet spacer za rękę. I to im zastępuje
        WSZYSTKO.
        Zastanówcie się (ale tylko ci, którzy myślą poważnie, a
        nie piszą "dla jaj") nad tym, bo ja już wiele w życiu
        przeszedłem, także "oziębłość", która wcale nie była
        klasyczną oziębłością, a jedynie czymś innym, niż zwykły,
        "łóźkowy" seks!
        Część kobiet nawet o tym nie myśli - one potrzebują TYLKO
        i WYŁĄCZNIE ciepła, oparcia i miłości "na odległość".
        Pzdr.
        • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... 27.06.02, 10:45
          mmilimetr napisał(a):

          > Prowokacja bardzo udana - ale przeczytałem wszystko i też
          > chcę się włączyć...
          >
          > the-besciak napisał(a):
          >
          > > ze wszystkich argumentów dziewczyny takiej jak twoja
          > jestem w stanie zrozumieć
          > > tylko dwa:
          > > - nie ma seksu bo jest na coś chora, trzeba poczekać na
          > wyleczenie
          >
          > To wiąże się z pewnym podejrzeniem, że być może zaraziła
          > się od kogoś...
          >
          > > - seks tylko po ślubie, bo jest z głęboko wierzącej
          > rodziny katolickiej
          > >
          >
          > NIEMOŻLIWE!!!!!!
          > Gdyby tak było, to kościół zakazuje jakichkolwiek środków
          > antykoncepcyjnych! A więc i hormonów!
          >
          > > Reszty tłumaczeń bym nie zniósł. A to że się boi ciąży
          > używając pigułek i
          > > dodatkowo gumek.....no cóż. Według mnie nie jest z tobą
          > szczera. Jeszcze raz
          > > namawiam do pokazania jej tego forum. Jak przeczyta
          > nasze mądre rady to sama
          > > się rzuci w twoje ramiona (no....moze to mala
          > przesada). Dziewczyna która cię
          > > kocha nie może się obawiać dziecka z tobą. Chyba że -
          > jak już mowilem- nie
          > > podobasz się jej :-)
          >
          >
          > ~Dodam teraz od siebie: duża część osób jest
          > NIETOLERANCYJNA! Są ludzie (obu płci), dla których seks
          > NIE JEST NAJWAŻNIEJSZĄ SPRAWĄ W ŻYCIU!
          > Tacy ludzie chcą innych doznań, jak pieszczenie, rozmowa,
          > przytulanie, a nawet spacer za rękę. I to im zastępuje
          > WSZYSTKO.
          > Zastanówcie się (ale tylko ci, którzy myślą poważnie, a
          > nie piszą "dla jaj") nad tym, bo ja już wiele w życiu
          > przeszedłem, także "oziębłość", która wcale nie była
          > klasyczną oziębłością, a jedynie czymś innym, niż zwykły,
          > "łóźkowy" seks!
          > Część kobiet nawet o tym nie myśli - one potrzebują TYLKO
          > i WYŁĄCZNIE ciepła, oparcia i miłości "na odległość".
          > Pzdr.


          -----> milimetr weź ty ten swój milimetr w rękę i przestań się tutaj przechwalać
          oraz pisać głupoty. Tyle już niby przeszedłeś a piszesz takie bzdury...

          jak opowiadałeś tym kobietom takie same głupoty to nie dziwię się, że chciały od
          ciebie miłości wyłącznie na odległość. Wyobraź sobie, że inni też mają swoje
          doświadczenia w tym z takimi kobietami, które były dziewicami pod trzydziestkę
          (nie z powodu brzydoty) i wszyscy uważali je za takie które 'nie potrzebują'
          seksu. Każda kobieta potrzebuje seksu - tylko musi trafić na odpowiednią osobę -
          jak ktoś jej do końca nie odpowiada to choćby nie wiem jakim był Casanovą to i
          tak nic nie wskóra i lepiej by sobie zaoszczędził męczarni.
    • she2 Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 08:03
      Powtórzę to co mówią też inni : bądź ZDECYDOWANY!
      Ja byłam w sytuacji bardzo podobnej... tyle że Bardzo chciałam, - bałam się.
      I czekałam na inicjatywę partnera, a on... tak bardzo mu zależało żeby nie
      wyrządzić mi najmniejszej krzywdy, że nawet przy mnie "studiował" wisłocką w
      tym temacie.
      Mimo tak przegadanego-technicznego podejścia - nie żałuję! Ja jestem mu
      wdzięczna!
      A poza tym... to dopiero początek i jeszcze wieleeee przed wami więc... nie
      czekaj!
      Pozdr.
    • jolaa Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 08:04
      Czy Twoja dziewczyna nie ma czasem złych doświadczeń i czy jesteś jej pierwszym
      mężczyzną ? Właściwie nie rozumiem czemu nie doszło do zbliżenia, jeżeli się
      pzytulacie, pieścicie, czy Ty przypadkiem też nie zatraciłeś tej
      spontaniczności?
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 20:14
        > Czy Twoja dziewczyna nie ma czasem złych doświadczeń i czy jesteś jej pierwszym
        > mężczyzną ? Właściwie nie rozumiem czemu nie doszło do zbliżenia, jeżeli się
        > pzytulacie, pieścicie, czy Ty przypadkiem też nie zatraciłeś tej
        > spontaniczności?

        Złych doświadczeń brak. A jeżeli chodzi o brak mojej spontaniczności to (pisałem
        o tym wcześniej) z powodu jej niezdecydowania. Ona nie była pewna, a ja nie
        chciałem nalegać, no i jakbym z nią nie porozmawiał to tak byśmy się mizdrzyli ze
        sobą bardzo długo :)
        • madfreak Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 08:38
          mis_uszateq napisał(a):

          > > Czy Twoja dziewczyna nie ma czasem złych doświadczeń i czy jesteś jej pier
          > wszym
          > > mężczyzną ? Właściwie nie rozumiem czemu nie doszło do zbliżenia, jeżeli s
          > ię
          > > pzytulacie, pieścicie, czy Ty przypadkiem też nie zatraciłeś tej
          > > spontaniczności?
          >
          > Złych doświadczeń brak. A jeżeli chodzi o brak mojej spontaniczności to (pisałe
          > m
          > o tym wcześniej) z powodu jej niezdecydowania. Ona nie była pewna, a ja nie
          > chciałem nalegać, no i jakbym z nią nie porozmawiał to tak byśmy się mizdrzyli
          > ze
          > sobą bardzo długo :)

          a moze problem lezy w braku slubu ???

          (mysl z powietrza, bo moze przeoczylem fakt, ze jest to nieistotne..)

          MaD
        • jolaa Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 09:02
          Obawiam się, że na tym forum nie uzyskasz odpowiedzi, pewnie Cię to bardzo
          męczy i starsz się zrozumieć dlaczego ale na to pytanie to chyba nawet Ona nie
          zna odpowiedzi, faktycznie może być tak, że obawa przed macieżyństwem jest tak
          silna, że po prostu nie umie ale tutaj należało by się udać do specjalisty.
          Faktem jest, że jeśli nie rozwiążcie tego problemu, a jest on poważny to wasz
          związek może tego nie przetrwać tym bardziej, że Tobie pieszczoty nie
          wystarczają, a świadomość, że robisz coś na siłę jest dla Ciebie bolesna.
          Zastanawiam się też co czuje Twoja dziewczyna bo dla niej to też musi być
          trudna sytuacja, nie może dać wszystkiego człowiekowi którego kocha i w ten
          sposób oboje się męczycie i powstaje taki mur, im wyższy tym gożej i trudniej
          się będzie przez niego przebić. Jeśłi wkońcu znalazłeś tą drugą połówkę to
          chyba warto zrobić wszystko, żeby wam się udało. Twoja dziewczyna musi pozbyć
          się tego lęku bo inaczej nawet jak dojdzie do stosunku to może nie być dla niej
          przyjemne. Tabletki są naprawde skuteczne i nie ma się czego obawiać, tylko
          samo zaufanie medycynie chyba nie rozwiąże tego problemu.
          • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 15:22
            > Zastanawiam się też co czuje Twoja dziewczyna bo dla niej to też musi być
            > trudna sytuacja, nie może dać wszystkiego człowiekowi którego kocha...

            Z jej strony nie wygląda to (na razie) źle, bo dałem jej komfort. Zero naciskania.

            > Twoja dziewczyna musi pozbyć
            > się tego lęku bo inaczej nawet jak dojdzie do stosunku to może nie być dla niej
            > przyjemne. Tabletki są naprawde skuteczne i nie ma się czego obawiać, tylko
            > samo zaufanie medycynie chyba nie rozwiąże tego problemu.

            Ja doskonale to rozumiem i nie zamierzam nic inicjować dopóki ona nie będzie
            przekonana, ale jak jej delikatnie pomóc przełamać te opory????? Sama już
            próbowała to robić przez pół roku i nic. Chcę jej trochę pomóc przełamać strach,
            bo tego chyba teraz potrzebuje.
            • jolaa Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 23:07
              mis_uszateq napisał(a):

              > > Zastanawiam się też co czuje Twoja dziewczyna bo dla niej to też musi być
              > > trudna sytuacja, nie może dać wszystkiego człowiekowi którego kocha...
              >
              > Z jej strony nie wygląda to (na razie) źle, bo dałem jej komfort. Zero naciskan
              > ia.
              Tylko uważaj żeby nie pomuślała, że już Ci nie zależy. A to czy z jej strony nie
              wygląda to źle to wacale nie jestem taka pewna, wyobraź sobie, że chcesz
              ukochanej coś dać, a nie umisz bo coś Cię przed tym zatrzymuje i nie umiesz sobie
              z Tym poradzić, jak się wtedy czujesz?
              >
              > > Twoja dziewczyna musi pozbyć
              > > się tego lęku bo inaczej nawet jak dojdzie do stosunku to może nie być dla
              > niej
              > > przyjemne. Tabletki są naprawde skuteczne i nie ma się czego obawiać, tylk
              > o
              > > samo zaufanie medycynie chyba nie rozwiąże tego problemu.
              >
              > Ja doskonale to rozumiem i nie zamierzam nic inicjować dopóki ona nie będzie
              > przekonana, ale jak jej delikatnie pomóc przełamać te opory????? Sama już
              > próbowała to robić przez pół roku i nic. Chcę jej trochę pomóc przełamać strach
              > ,
              > bo tego chyba teraz potrzebuje.

              Teraz to potrzebuje chyba przede wszystkim odprężenia, może warto pomyśleć o
              wspólnym wypadzie w jakieś ciche miejsce. Generalnie czeka Cię ciężkie zadanie bo
              chodzi o to żeby zechciała, czyli po trochu i do celu, jeżeli inne formy
              zaspakajania Jej nie przeszkadzają to może trzeba poznać jej wszystkie zakamarki,
              a jeżeli już znasz to postarać się cieszyć tym co się ma i nastawić się
              generalnie na dawanie. Czy twojej dziewczynie dotyk sprawia przyjemność jeśli tak
              dlaczego nie umie się zatracić i ponieść chwili ? Znasz jej mapę ciała ? kolacja
              świece i troszkę wina też nie działa? może zwiąż jej oczy, ręce i niech Ci zaufa,
              chodzi mi o to, że apetyt rośnie w miarę jedzenia więc jedzcie jak najwięcej i
              dużo, dużo rozmawiajcie, musisz rozbudzic jej zmysły. Nie dawaj za wygraną,
              jeżeli nawet ona nie będzie całkiem pewna to wcale nie znaczy, że jej będzie źle,
              może właśnie jej się spodoba i jeszcze Cię będzie prosiła o jeszcze. Naprawdę nie
              wiem co Ci mogę jszcze powiedzieć, radzić jest prosto i pewnie się powtarzam, mam
              nadzieje, że wam się uda. Wiesz tak się zastanawiam czy ja byłam całkiem taka
              pewna czy już tego chcę, ja też się bałam, tabletką zaufałam dopiero po pewnym
              czasie, w sumie sex podoba mi się z upływem lat coraz bardziej i chcę więcej.
              • ladybird11 Re: Mam problem z dziewczyną... 22.06.02, 20:51
                bardzo fajny post...:-)
    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 10:50
      no pain.....no gain
      tak mi się napisało. Chyba się powtarzam, ale: z tymi dziewicami to same
      kłopoty....
      Czemu kobiety muszą mieć taką pokrętną psychikę? Chcę ale boję się? Boję się bo
      nie wiem czy na pewno chcę? A co jeśli.... a co jeżeli nie.... muszę to
      przemyśleć.....
      To chyba kolejny dowód na to że kobiety pochodzą z Wenus a mężczyźni z Marsa.
      Chciałoby się żeby wszystko było czarne albo białe, ale pamiętaj uszatku:"In my
      perfect world.......neither is black or white" (Leonard Kohen)
      Napisz jak tam się sprawy potoczą.
      Pzdr. the-besciak

      P.S. Ja na tym forum nie znalazłem nic obraźliwego jak to twierdzą inni. Czy to
      dowód że jestem prostszy od budowy młotka?
      • alola Re: Mam problem z dziewczyną... 10.07.02, 12:37
        Cóż, sprawa się komplikuje, ponieważ mężczyźni nie rozumieją wagi tej
        sytuacji...W seksie nie ma równowagi sił - to kobieta wpuszcza mężczyznę do swego
        ciała, musi mu więc ufać, zwłaszcza w trakcie "pierwszego razu"... To kwestia
        zgody na cudzą ingerencję...
        A ten pierwszy raz rzadko jest przyjemny - dużo większe znaczenie mają emocje,
        poczucie bezpieczeństwa i miłości.
    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 10:52
      właśnie to do mnie dotarło..............gdzie jest p. Andrzej Depko?
      Czy nie widzi że tu potrzebne emergency!!!!
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 20.06.02, 20:18
        > właśnie to do mnie dotarło..............gdzie jest p. Andrzej Depko?

        No właśnie. Też jestem ciekaw jakie ma o tym zdanie i czy są to częste przypadki.
        I jak to wygląda z fizjologicznego punktu widzienia: czy jest jakiś "najbardziej
        odpowiedni" biologicznie wiek na inicjację.
        • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 12:21
          Jesli chodzi o wiek odpowiedni na inicjacje, to chyba pan doktor nie pomoze.
          Poza stwierdzeniem, ze potrzebna jest dojrzalosc fizyczna i przede wsyzstkim
          fizyczna. Srednia wieku w Polsce to chyba aktualnie 18, co znaczy, ze czesc
          osob robi to wczesniej, czesc pozniej. Chyba najwazniejsze zeby chciec i moc
          powiedziec, ze zrobilo sie to we wlasciwym momencie.
          Przyszly mi do glowy jeszcze 2 rozwiazania Twojego problemu. Mowiesz, ze
          dziewczyna jest skryta. A moze ma jakas przejaciolke, ktorej sie zwierza i ufa?
          Nie jakas tam kolezaneczke od plotek, tylko naprawde zaufana osobe. Skoro Twoje
          watpliwosci roztrzasaja obcy ludzie, moze ona moglaby porozmawiac z inna
          kobieta, ktora ja przekona, ze bac sie nie ma czego. A moze ma fajnego
          ginekologa (najlepiej kobiete)? Moja lekarka rozwiala mnostwo moich
          watpliwosci. Pokazywanie jej forum nie jest najlepsza matoda, bo to, ze obcy
          wypowiwdaja sie o tym, co dotyczy was obojga mogloby sie jej BARDZO nie
          spodobac (teraz mowie jak kobieta). Ale szczera rozmowa z kims zaufanym moglaby
          podzialac.

          Rozwiazanie drugie. Moze ona naprawde nie ejst gotowa i powienienes dac jej
          jeszcze troche czasu. To po ilu miesiacach zdecydowaly sie inne kobiety nie
          bedize mialo wplywu na to, jak ona sie czuje. Moze brak sesku to problem tylko
          dla Ciebie. Jesli wytrzymasz i dasz jej czas, sama dojrzeje do tej decyzji.
          Skor poza tym wszytsko sie w waszym zwaizku ulkada, moze nie warto robic sobie
          dodatkowo problemow, dac sobie na wstrzymanie. W koncu dla kobiety, ktora sie
          kocha mozna zrobic wiele.

          A teraz napisze jak facet. Jesli dasz jej czas, nie bedziesz naciskal, a
          odpowiednio ja rozbudzisz, bedziesz jej dawal wiele samymi pieszczotami,
          podniesiesz jej libido, moze szybciej sie przelamie i sama zachce. Z mojego
          doswiadczenia wynika, ze w pewnym momencie pieszczoty nie wystarczaja i
          zwycieza potrzeba zrobienia czegos nowego, ciekawosc...

          Posluze sie tu moja ulubiona przy tym temacie metafora - skoku na bungee.
          Zapewniam Cie, ze jesli zapytasz ludzi czy mieliby ochote to zrobic raz na
          ulicy, drugi raz na barierce mostu z lina przypieta do nog - -tych pierwszych
          bedzie wiecej. Ja wlasnie tak sie zachowywalam - tak w ogole to bym chciala,
          ale jak rpzyjdzie co do czego, zwycieza strach. Moze ona nie jest jeszcze
          gotowa do swojego skoku, pomimo, ze wie, ze to niesamowite wrazenia, wiele osob
          to zrobilo, zazwyczaj nic sie nikomu nie dzieje, wszyscy mowia, ze warto bylo i
          wspominaja to dlugo. Ta wiedza nie wplywa na przelamanie jej strach. Moze
          pozwol jej sie z ta mysla oswoic. Jesli ja zrzucisz z tego mostu, a nie
          poczekasz az sama zdecyduje sie skoczyc - moze nie byc zadowolona.

          Serdecznie pozdrawiam
          • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 15:39
            > Przyszly mi do glowy jeszcze 2 rozwiazania Twojego problemu. Mowiesz, ze
            > dziewczyna jest skryta. A moze ma jakas przejaciolke, ktorej sie zwierza i ufa?
            > Nie jakas tam kolezaneczke od plotek, tylko naprawde zaufana osobe. Skoro Twoje
            > watpliwosci roztrzasaja obcy ludzie, moze ona moglaby porozmawiac z inna
            > kobieta, ktora ja przekona, ze bac sie nie ma czego.
            No ale ja nie mogę jej powiedzieć: słuchaj, idź pogadać z koleżanką o swoich
            intymnych oporach to ci się polepszy ;)

            Odpada, bo nie mam tak bliskiego kontaktu z jej przyjaciółką. Ona zresztą też po
            tym jak mnie spotkała, mi poświęca maksimum uwagi. Fajnie mam :-))))

            > Rozwiazanie drugie. Moze ona naprawde nie ejst gotowa i powienienes dac jej
            > jeszcze troche czasu. To po ilu miesiacach zdecydowaly sie inne kobiety nie
            > bedize mialo wplywu na to, jak ona sie czuje. Moze brak sesku to problem tylko
            > dla Ciebie. Jesli wytrzymasz i dasz jej czas, sama dojrzeje do tej decyzji.

            Chętnie zaczekam, ale nie wiem czy w skończonym czasie będą jakieś efekty. Nie
            chodzi o to że ja nie wytrzymam, (jakoś sobie poradzę) ale może ona teraz
            potrzebuje mojej delikatnej pomocy. Takiej iskry która zapali ogień.

            > A teraz napisze jak facet. Jesli dasz jej czas, nie bedziesz naciskal, a
            > odpowiednio ja rozbudzisz, bedziesz jej dawal wiele samymi pieszczotami,
            > podniesiesz jej libido, moze szybciej sie przelamie i sama zachce. Z mojego
            > doswiadczenia wynika, ze w pewnym momencie pieszczoty nie wystarczaja i
            > zwycieza potrzeba zrobienia czegos nowego, ciekawosc...

            Też się kiedyś nad tym zastanawiałem. Od początku było tak, że ja bardzo się
            starałem ją zadowolić z nadzieją że się rozbudzi. Sprawiało jej to baaardzo wiele
            przyjemności (mnie również) - nie da się ukryć tych wypieków na twarzy i
            przyspieszonego oddechu :-). Ale po jakimś czasie braku postępów, zawahałem się.
            Jeżeli jej jest teraz bardzo przyjemnie to może nie zechce pójść dalej. Nawet
            miałem postanowienie że będę trochę bardziej powściągliwy, ale nigdy nie mogłem
            się powstrzymać, więc nie sprawdziłem efektów.

            > Posluze sie tu moja ulubiona przy tym temacie metafora - skoku na bungee.
            > Zapewniam Cie, ze jesli zapytasz ludzi czy mieliby ochote to zrobic raz na
            > ulicy, drugi raz na barierce mostu z lina przypieta do nog - -tych pierwszych
            > bedzie wiecej. Ja wlasnie tak sie zachowywalam - tak w ogole to bym chciala,
            > ale jak rpzyjdzie co do czego, zwycieza strach. Moze ona nie jest jeszcze
            > gotowa do swojego skoku, pomimo, ze wie, ze to niesamowite wrazenia, wiele osob
            > to zrobilo, zazwyczaj nic sie nikomu nie dzieje, wszyscy mowia, ze warto bylo i
            > wspominaja to dlugo.
            Fajne porównanie :)

            > Moze
            > pozwol jej sie z ta mysla oswoic. Jesli ja zrzucisz z tego mostu, a nie
            > poczekasz az sama zdecyduje sie skoczyc - moze nie byc zadowolona.

            Jak już pisałem: bardzo chętnie, ale nie wiem czy sama sobie poradzi i nie
            odejdzie od mostu kiedy ma już przywiązaną linę. A może będzie coraz gorzej
            potem...
            A zrzucać jej nie zamierzam - pisałem o tym na początku wątku.

            PS. Mela: jak często sprawdzasz pocztę? :)
            • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 16:04
              Juz sprawdzilam i odpisalam :)
      • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 12:24
        A moze sie jeszcze raz zastanowic czy emergency potrzebne jest tylko misiowi
        uszatkowi czy jego dziewczynie takze... Moze jej z tym dobrze, a my tu na forum
        robimy wszystko, zeby ja uszczesliwic na sile czyms na co ona nie ma ochoty?
        • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 13:27
          mela1 napisał(a):

          > A moze sie jeszcze raz zastanowic czy emergency potrzebne jest tylko misiowi
          > uszatkowi czy jego dziewczynie takze... Moze jej z tym dobrze, a my tu na forum
          >
          > robimy wszystko, zeby ja uszczesliwic na sile czyms na co ona nie ma ochotnie

          nie ma ochoty??????????
          to chyba nie jest normalne w jej wieku......nie mieć ochoty na seks?
          właśnie jej powinien pomóc lekarz

          • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 13:35
            Ale nie mozemy jej uszczesliwic na sile! Nie wmowimy jej tu, ze tak bedize dla
            niej lepiej i powinna dla zdrowia. Ja sie probuje wczuc w jej sytuacje.
            Seksuolog moze jej pomoc (ja bym stawiala na zbytni strach przed ciaza albo
            nierozbudzienie seksualne, ale nie jestem lakarzem). Ale tylko wtedy jesli ona
            bedzie to uwazala za problem i bedzie chciala pomocy. Jesli dla niej wszystko
            jest OK, to nikt jej nie wyleczy.
            • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 13:36
              Ach, jeszcze jedno. nie rozwiazalismy problemu czy ona ma po prostu tak male
              potrzeby i zadne pieszczoty jej nie ciesza czy chodzi tylko o sam stosunek.
              Mysle ze jednak to drugie.
              • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 15:40
                Zdecydowanie to drugie
          • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 14:13
            the-besciak napisał(a):

            > nie ma ochoty??????????
            > to chyba nie jest normalne w jej wieku......nie mieć ochoty na seks?
            > właśnie jej powinien pomóc lekarz
            >

            Dlaczego nienormalne???????????/
            Każdy rozwija się inaczej pod względem swoich potrzeb i dojrzałości do takich
            decyzji. Ja mam 27 lat i jakoś też nie mam ochoty na seks. Czasem nie jest łatwo
            się przełamać i facet musi!!! to zrozumieć. Mój to rozumie i nigdy nie było
            żadnych żalów z jego strony. Traktujemy to naturalnie - w końcu łączy nas
            głębokie uczucie.
            Przecież jest wiele sposobów na fizyczne okazywanie sobie miłości. Nam fantazji
            nie brakuje i jest po prostu cudownie. Reszta przyjdzie z czasem.
            pa

            • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 18:13
              a moze to rzeczywiscie bylo tak, ze ona poszla do lekarza po pigulki, bo byla
              zdecydowana, a teraz przez pigulki ma mniejsza ochote? sama tylko w ten sposob
              tlumacze sobie to co sie ostatnio dzieje ze mna.. dziewica nie jestem juz
              dawno, pigulki lykalam niejedne, i raczej zawsze uwazalam sie za osobe o dosc
              sporych potrzebach.. az tu nagle libido mi zasnelo i na seks w ogole nie mam
              ochoty. i nie widze innych mozliwych przyczyn jak pigulki.
              bo jezeli to nie to, to przede wszystkim podziwiam Twoja dziewczyne. nie wiem
              jak to wytrzymuje.. :) [nie wspominajac o Tobie naturalnie]
              • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 18:36
                Pewnie pigulki... ja niestety nie zaznalam seksu bezpigulkowego i troche
                zaluje. Libido mialam zawsze bardzo duze, teraz jakos tak coraz slabiej. Nie
                powiem, zebym w ogole nie miala ochoty, ale na pewno mniejsza, wolniej sie
                podniecam... A powiedz mi prosze czy zmiana pigulek pomogla? Zastanawiam sie
                czy to kwestia niedobrania pigulki czy jej dzialania w ogole i nie warto sobie
                zawracac glowy zmiana.
                Pozdrawiam
                • kk.kk Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 21:19
                  to wlasnie ostatnia zmiana pigulek tak na mnie wplynela.. ja tez od pierwszego
                  razu lykam pigulki, ale wczesniej libido bylo jak najbardziej OK. po jakims
                  czasie zazywania pigulek [w tym trojfazowych bo potrzebowalam ostrej kuracji
                  hormonalnej] dotarlam do logestu, ale poczatkowo tez bylo dobrze.. dopiero
                  jakis czas temu zauwazylam ze moja ochota na seks jest bliska zeru i nie mam
                  zadnego innego wytlumaczenia jak ten logest.. z drugiej strony nie robilam na
                  razie zadnych krokow w kierunku zmiany pigulki, bo wiadomo - zmiana, trzeba sie
                  na nowo przystosowac, nie wiadomo co z efektem anty..
        • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 21.06.02, 22:10
          > A moze sie jeszcze raz zastanowic czy emergency potrzebne jest tylko misiowi
          > uszatkowi czy jego dziewczynie takze...

          Tym bardziej potrzebna jest pomoc Pan Doktora!
    • nika_24 Dziewczyna to nie sprzet AGD 22.06.02, 13:44
      "Mam problem z dziewczyną..." ... alez napisal to tak zabrzmialo jak problem z
      telewizorem lub pralkom , dziewczyna to nie sprzet AGD , ty to masz problem ale
      ze soba!

      pozdrawiam
      • mis_uszateq Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 22.06.02, 16:03
        A dokładnie jak radio: gadają od rzeczy!

        Pozdr,
        uszateq
        • the_real_kris Re: Rónież do Niki 22.06.02, 17:01
          Dokładnie - zgadzam się z Tobą - w ogóle zaczynam podejrzewać tą Nikę o to, że
          jest Nikiem. Jesli nie to zastanów się Nika czy ty przypadkiem nie masz
          problemu ze sobą.
          • nika_24 Re: Rónież do Niki a może również....hm? 23.06.02, 10:55
            Problemy ...... pewnie że mam ,komp mi się coś wiesza ostatnio i jakos
            zaden "komputerowiec" nie umie nic na to zaradzic
            A co do mojej plci to od dziecka bylam kobietom , jestem i nic nie zamierzam
            zmieniac w teym temacie, chloptasiu no wlasnie, chloptasiu? a moze panienko?
            jak to jest?
            Jesli masz problem napisz do Pani domu albo jakiegos takiego "madrego" pisma

            Pozdrawiam
            Dominika.
            • the_real_kris Re: Rónież do Niki a może również....hm? 23.06.02, 12:45
              nika_24 napisał(a):

              > Problemy ...... pewnie że mam ,komp mi się coś wiesza ostatnio i jakos
              > zaden "komputerowiec" nie umie nic na to zaradzic
              > A co do mojej plci to od dziecka bylam kobietom , jestem i nic nie zamierzam
              > zmieniac w teym temacie, chloptasiu no wlasnie, chloptasiu? a moze panienko?
              > jak to jest?
              > Jesli masz problem napisz do Pani domu albo jakiegos takiego "madrego" pisma
              >
              > Pozdrawiam
              > Dominika.

              Jestem bezproblemowy, problemy z kompem (jak je mam) rozwiązuję sam, a tobie
              widać twój chłopaczyna od dawna dobrze dupska nie skopał i nie obił pyska
              podczas uprawiania seksu (pisałaś, że tak robicie) i problem ten w tobie
              narasta. Wiem jak to jest - niektóre kobiety tak maja - bez bicia jest coraz
              gorzej :->

              Swoją drogą to albo ten twój chłopak jakiś niepozorny albo ty baba herod - bo ja
              jak niekiedy przekomarzam się z jakąś kochanką to jak ona mnie próbuje uderzyć
              to raczej skutki tego są opłakane - nie żebym jej oddał (no gdzieżby) - tylko
              posiniaczy się biedaczysko całe, poobija a ja nawet niczego nie poczuję...
              Później mi tylko głupio że idę z kobietą ulicą a tu siniak wielki na ręce jakbym
              ją tłukł... hehe...
        • eva07 Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 25.06.02, 22:32
          Hmmm, drogi założycielu wątku...jednak oczekujesz od forumowiczów poparcia
          swojego słusznego dążenia do przelecenia swojej dziewczyny, nie zaś popierania
          jej fochów i... moim zdaniem masz rację. Z dziwnymi i nieuzasadnionymi (jak się
          patrzy z zewnątrz)blokadami u osoby z która się układa sobie życie, trzeba
          cholernie uważać, bo sie można wkopać w coś czego nie będzie się umiało
          rozwiązać mimo najlepszych chęci. Też kiedyś (dawno temu) bałam sie oddać
          mojemu chłopakowi. Bałam i wstydziłam. Ale kochałam go okropnie i strasznie
          chciałam zobaczyć jaki jest ten prawdziwy seks, więc próbowalismy. Niezbyt
          wychodziło :-)Ale po dwóch miesiącach był sukces, a potem wcale nie było od
          razu rewelacyjnie, ale lepiej i lepiej i lepiej. Rada jest taka:
          a) serio porozmawiać, ze tak nie może byc bez konca bo to bez sensu. I ty jej
          pragniesz i się meczysz. I ze serio nie ma się czego bać i trochę szantażu, czy
          cię kocha. b) duzo przytulania i namietnych pieszczot, ale nie takich w
          stylu "grzebanie w majtkach" cichaczem, z zamkniętymi oczami, albo dotykanie
          cipki przez majteczki.. (wybacz brutalność sformułowania) tylko im bardziej
          świadomych i otwartych tym lepiej. Swoja drogą czy ona się nie wstydzi i nie
          obawia piescić cię do orgazmu? Oswójcie się z sobą. Jesli cię kocha i ma
          normalne damskie potrzeby - ulegnie. Chyba, ze tu jest jakaś bardzo poważna
          (baaardzoooo) blokada. Wtedy musi iść do seksuologa,albo rozstańcie się.
          Inaczej oszalejesz. I obawiam się, że także w przyszłości... Pozdrawiam. E.
          • mela1 Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 11:06
            eva07 napisał(a):

            > jednak oczekujesz od forumowiczów poparcia
            > swojego słusznego dążenia do przelecenia swojej dziewczyny
            Oj dlaczego tak brutalnie, mysle ze nie tylko o to chodzi.

            > I ze serio nie ma się czego bać i trochę szantażu, czy cię kocha.
            No chyba jednak przesadzilas. Rozne rzeczy moga pomoc, ale szantaz to jest
            zagrozony kara wiezienia i nigdy nie powinno sie go stosowac w uczuciach. jesli
            ktos mnie kocha to wiem, ze ngdy nie posunalby sie do takiego stwierdzenia.
            dziwie sie ze kobieta udziela takich rad.

            > Jesli cię kocha i ma normalne damskie potrzeby - ulegnie.
            Wydaje mi sie, ze chodzi wlasnie o to, zeby ona chciala, a nie ulegla. Jaka to
            przyjemnosc wiedziec, ze kochasz sie z kims, kto Ci tylko ulegl, a nie zrobil
            tego z wlasnej chceci?

            > Wtedy musi iść do seksuologa,albo rozstańcie się.
            Rozstac sie, bo jedna strona ma problem? (jesli w ogole ma.) Cos dziwnie widzisz
            milosc... Chyba polega to na tym, zeby sobie pomagac i byc ze soba nawet jak jest
            zle.

            Pozdrawiam
            • the_real_kris Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 12:10
              mela1 napisał(a):

              > eva07 napisał(a):
              >
              > > jednak oczekujesz od forumowiczów poparcia
              > > swojego słusznego dążenia do przelecenia swojej dziewczyny
              > Oj dlaczego tak brutalnie, mysle ze nie tylko o to chodzi.
              >



              ----> jednak melo na tym etapie to juz tylko o to chodzi - tzn. o to by móc
              normalnie zacząć żyć - bo życie w związku w którym nie ma seksu jest nienormalne.


              > > I ze serio nie ma się czego bać i trochę szantażu, czy cię kocha.
              > No chyba jednak przesadzilas. Rozne rzeczy moga pomoc, ale szantaz to jest
              > zagrozony kara wiezienia i nigdy nie powinno sie go stosowac w uczuciach. jesli
              >
              > ktos mnie kocha to wiem, ze ngdy nie posunalby sie do takiego stwierdzenia.
              > dziwie sie ze kobieta udziela takich rad.


              ------> eva miała tutaj raczej na myśli delikatne ultimatum - nie sposób żyć
              latami z kimś kto nie chce się z tobą kochać - twoje stwierdzenie, że jeśli ktoś
              cię kocha to nigdy by się do czegoś takiego nie posunął jest równoważne takiemu
              stwierdzeniu - jeśli ktoś nie chce się ze mną kochać to znaczy, że mnie nie
              kocha.


              >
              > > Jesli cię kocha i ma normalne damskie potrzeby - ulegnie.
              > Wydaje mi sie, ze chodzi wlasnie o to, zeby ona chciala, a nie ulegla. Jaka to
              > przyjemnosc wiedziec, ze kochasz sie z kims, kto Ci tylko ulegl, a nie zrobil
              > tego z wlasnej chceci?


              ----> Można tego nie chcieć ale czasami jest to konieczne - to tak jak z dziećmi
              i jedzeniem - czesto zdarza się, że dzieci nie chcą czegoś zjeść bo wydaje im
              się to ohydne - po przymuszeniu i przełknięciu okazuje się, że bardzo lubią ten
              smak...


              >
              > > Wtedy musi iść do seksuologa,albo rozstańcie się.
              > Rozstac sie, bo jedna strona ma problem? (jesli w ogole ma.) Cos dziwnie widzis
              > z
              > milosc... Chyba polega to na tym, zeby sobie pomagac i byc ze soba nawet jak je
              > st
              > zle.

              ----> rozumiem, że postrzegasz świat po katolicku - być ze sobą do końca - aż do
              wzajemnego zniszczenia... Jak nie można rozwiązać problemu tak ważnego i
              podstawowego jak współżycie to po co być ze sobą? Życie to nie Golgota - jest
              wiele innych możliwości i jeśli ktoś nie chce rozwiązać problemu (np. pójść do
              seksuologa) to znaczy, że nie zależy mu na tym by związek dobrze funkcjonował.
              Jak jedna strona tego nie chce to nie istnieje żadna przyczyna dla której druga
              strona miałaby marnować swoje szanse na szczęśliwe życie...



              >
              > Pozdrawiam



              Również
              • mela1 Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 14:10
                the_real_kris napisał(a):

                > ----> jednak melo na tym etapie to juz tylko o to chodzi - tzn. o to by móc
                > normalnie zacząć żyć - bo życie w związku w którym nie ma seksu jest nienormaln
                > e.
                Chyba nie nam oceniac co jest normalne, a co nie. Dla mnie nienormalne jest
                uwazac kobiete za polaczenie pralki, kuchenki mikrofalowej i kochanki, ale to
                tylko moje zdanie.

                > ------> eva miała tutaj raczej na myśli delikatne ultimatum - nie sposób żyć
                > latami z kimś kto nie chce się z tobą kochać
                Prawdopodobnie tak, tu sie zgodze.

                > twoje stwierdzenie, że jeśli ktoś
                > cię kocha to nigdy by się do czegoś takiego nie posunął jest równoważne takiemu
                > stwierdzeniu - jeśli ktoś nie chce się ze mną kochać to znaczy, że mnie nie
                > kocha.
                Nie, nie wmawiaj mi czegos, czego nie mialam na mysli. Pisalam o szantazu, a nie
                sadze, zeby w tym przypadku odmawianie seksu bylo szantazem. O chorym zwiazku
                pisal tu Quba. Malzenstwo 12 lat bez seksu. Ale niegotowosc kobiety po roku
                znajomosci to dla mie jeszcze nie patologia.

                > ----> Można tego nie chcieć ale czasami jest to konieczne
                Seks konieczny? Uszczesliwianie na sile? A jak sie nie okaze, ze ona lubi?

                > > > Jesli cię kocha i ma normalne damskie potrzeby - ulegnie.
                > ----> rozumiem, że postrzegasz świat po katolicku - być ze sobą do końca - a
                > ż do wzajemnego zniszczenia...
                A widzisz mylisz sie bardzo z tym katolickim pogladem, bo akurat takiego nie mam,
                co bylo chyba widac w innych moich postach. BTW - czytalam wczoraj pewna
                katolicka strone (link z forum na temat badania mezczyzn) i akurat poglad Evy i
                Twoj idealnie pasuje do katolockiej wizji wspolzycia. Ona ma ulec, bo bez seksu
                zyc sie nie da. A moj niekatolicki poglad jest taki - nie musi ulegac, jak nie
                chce i zmuszac jej nie mozna. Co do bycia ze soba do konca to tez sie nie
                zgadzam, jasne ze lepiej sie rozstac, a nie niszczyc, nie podejrzewaj mnie o
                skrajna glupote. Mowie tylko, ze rozstanie, bo cos jest nie tak to gowniarstwo.
                Jesli sie kogos kocha i pojawia sie problem, to zdecydowanie lepiej i powazniej
                bedzie starac sie go rozwiazac, a nie ranic siebie i druga osoba rozstaniem.
                Zakladam oczywiscie, ze ludzie sie kochajai rozstania nie chca. jak jest inaczej,
                to juz zupelnie inna bajka.

                > Jak nie można rozwiązać problemu tak ważnego i
                > podstawowego jak współżycie to po co być ze sobą?
                Wspolzycie to podstawa zwiazku? A ja myslalam, ze milosc i pare innych glupot,
                zreszta autor watku pisal o tym, wiec nie bede sie powtarzac.

                > jeśli ktoś nie chce rozwiązać problemu (np. pójść do
                > seksuologa) to znaczy, że nie zależy mu na tym by związek dobrze funkcjonował.
                > Jak jedna strona tego nie chce to nie istnieje żadna przyczyna dla której druga
                > strona miałaby marnować swoje szanse na szczęśliwe życie...
                A moze rozwiazanie problemu bedzie latwiejsze niz pojscie do seksuologa, dorosli
                ludzie potrafia sobie czasem sami radzic. Owszem, seksuolog moze pomoc, jak
                problem bedzie powazny.Ale tu chyba juz dramatyzujemy, dziewczyna po prostu
                troche sie boi, moze nie jest gotowa. To, ze bierze pigulki, poczynila jakies
                kroki, zeby swoj strach przelamac, to znaczy, ze jednak chce. I nie wykluczaj
                szansy na udane zycie (takze seksualne) z nia. Nie wydaje mi sie, zeby autor
                watku piszac, ze ja kocah, uwazal, ze zycie sobie z nia marnuje.

                Pozdrawiam serdecznie
                • olivvka Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 15:16
                  mela1 napisał(a):

                  > mela1 napisał(a):
                  >
                  > Chyba nie nam oceniac co jest normalne, a co nie. Dla mnie nienormalne jest
                  > uwazac kobiete za polaczenie pralki, kuchenki mikrofalowej i kochanki, ale to
                  > tylko moje zdanie.

                  Ja w ogole nie rozumiem, dlaczego wywnioskowalas, ze autor tego watku ma podejscie do kobiety jak do kuchenki mikrofalowej. Ja takiego wrazenia w ogole nie odnioslam. Wydawalo mi sie jedynie, ze skarzy sie, ze ma problemy seksualne ze swoja partnerka, ktora pomimo duzego zaangazowania uczuciowego stoi przed wielka bariera strachu dotyczaca podjecia wspolzycia. A czy brak wspolzycia jest normalny czy nienormalny? Wydaje mi sie, ze Realny Krzysztof wlasciwie to ocenil, bo to akurat jest wyraznie zdefiniowane przez seksuologie. Jesli partnerzy sa dojrzali plciowo, sa zdrowi, laczy ich uczucie milosci, to dopelnieniem tego powinno byc wspolzycie seksualne. A jesli go nie ma, to oznacza, ze jest to "nienormalne". No chyba, ze autor watku ma 14 lat, a jego partnerka 13. To wtedy zwracam honor.

                  >
                  > > twoje stwierdzenie, że jeśli ktoś
                  > > cię kocha to nigdy by się do czegoś takiego nie posunął jest równoważne ta
                  > kiemu
                  > > stwierdzeniu - jeśli ktoś nie chce się ze mną kochać to znaczy, że mnie ni
                  > e
                  > > kocha.
                  > Nie, nie wmawiaj mi czegos, czego nie mialam na mysli. Pisalam o szantazu, a ni
                  > e
                  > sadze, zeby w tym przypadku odmawianie seksu bylo szantazem. O chorym zwiazku
                  > pisal tu Quba. Malzenstwo 12 lat bez seksu. Ale niegotowosc kobiety po roku
                  > znajomosci to dla mie jeszcze nie patologia.
                  >

                  Wybacz, ale ja uwazam, ze rok znajomosci bez seksu, znajomosci dojrzalych ludzi, to jednak patologia. Bo jesli:
                  1. Nie odczuwaja potrzeby, to jest to nienormalne.
                  2. Jesli odczuwaja potrzeby i nie umieja tego wyartykulowac, to tez jest to nienormalne.
                  3. Jesli odczuwaja potrzeby i nie wspolzyja, a w samotnosci sie masturbuja, to tez swiadczy to o bledach komunikowaniu sie.

                  > > ----> Można tego nie chcieć ale czasami jest to konieczne
                  > Seks konieczny? Uszczesliwianie na sile? A jak sie nie okaze, ze ona lubi?

                  A jesli okaze sie, ze ona nie lubi, to autor watku powinien sobie poszukac niestety takiej partnerki, ktora seks lubi (uprzednio probujac rozwiazac wspolnie problem u seksuologa).

                  > Wspolzycie to podstawa zwiazku? A ja myslalam, ze milosc i pare innych glupot,
                  > zreszta autor watku pisal o tym, wiec nie bede sie powtarzac.

                  A ja mysle, ze jednak wspolzycie to wieksza czesc udanego zwiazku. A jesli twierdzisz odmiennie, to chyba zbyt malo zebralas doswiadczen, albo Twoje potrzeby (byc moze zwiazane jeszcze z Twoim wiekiem) nie przybraly wymiaru, ktory pozwala Ci stwierdzic, ze seks jest wysoka składowa czescia udanego, szczesliwego zwiazku.

                  >
                  > > jeśli ktoś nie chce rozwiązać problemu (np. pójść do
                  > > seksuologa) to znaczy, że nie zależy mu na tym by związek dobrze funkcjono
                  > wał.
                  > > Jak jedna strona tego nie chce to nie istnieje żadna przyczyna dla której
                  > druga
                  > > strona miałaby marnować swoje szanse na szczęśliwe życie...
                  > A moze rozwiazanie problemu bedzie latwiejsze niz pojscie do seksuologa, dorosl
                  > i
                  > ludzie potrafia sobie czasem sami radzic. Owszem, seksuolog moze pomoc, jak
                  > problem bedzie powazny.Ale tu chyba juz dramatyzujemy, dziewczyna po prostu
                  > troche sie boi, moze nie jest gotowa. To, ze bierze pigulki, poczynila jakies
                  > kroki, zeby swoj strach przelamac, to znaczy, ze jednak chce. I nie wykluczaj
                  > szansy na udane zycie (takze seksualne) z nia. Nie wydaje mi sie, zeby autor
                  > watku piszac, ze ja kocah, uwazal, ze zycie sobie z nia marnuje.
                  >
                  > Pozdrawiam serdecznie

                  Nie gniewaj sie, ale to co piszesz traci jedynie nafaszerowaniem sie wiedza od strony teoretycznej. Zapewniam Cie, ze nawet ludzie wyksztalceni, wyksztalceni kierunkowo, w przypadku powaznych problemow maja klopoty ze wzajemna komunikacja, zrozumieniem siebie, pojsciem na ustepstwa itd. Lepiej jednak korzystac z osob, ktore w fachowy sposob potrafia doradzic, gdyz czesto niestety partner nie wydaje sie drugiej stronie wystarczajacym autorytetem, ktorego nalezy sluchac przy rozwiazywaniu wspolnych problemow.


                  Pozdrawiam
                  olivvka
                  • mela1 Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 15:56
                    > Ja w ogole nie rozumiem, dlaczego wywnioskowalas, ze autor tego watku ma podejs
                    > cie do kobiety jak do kuchenki mikrofalowej.
                    Nie autor, a Realny Krzystof jak go ladnie spolszczylas. Tak mi sie rzucilo w
                    innym watku, ze zona mu niepotrzebna, bo ma pralke, kuchenke, a kochanki moze
                    sobie dowolnie zmieniac. To jest dla mnie niedojrzalosc porownywalna z
                    niedojrzaloscia do seksu.


                    > 3. Jesli odczuwaja potrzeby i nie wspolzyja, a w samotnosci sie masturbuja, to
                    > tez swiadczy to o bledach komunikowaniu sie.
                    Nie w samotnosci, tylko zdaje sie uprawiaja petting, czyli ucza sie swoich cial i
                    dojrzewaja do seksu. on dojrzal wczesniej, ona jeszcze nie. Sadze ze dojrzeje.

                    > A ja mysle, ze jednak wspolzycie to wieksza czesc udanego zwiazku. A jesli twie
                    > rdzisz odmiennie, to chyba zbyt malo zebralas doswiadczen, albo Twoje potrzeby
                    > (byc moze zwiazane jeszcze z Twoim wiekiem) nie przybraly wymiaru, ktory pozwal
                    > a Ci stwierdzic, ze seks jest wysoka składowa czescia udanego, szczesliwego zwi
                    > azku.
                    Alez ja uwazam, ze seks jest bardzo wazna czescia zwiazku! Moj wiek sadze, ze
                    wystarcza do takiego stwierdzenia, doswiadczenia rowniez. Moze dlatego, ze same
                    przyjemne, bo nikt mnie nie zmuszal, nie wymagal uleglosci, tylko poczekal az
                    powiem, ze chce sie z nim kochac. Nie czekal tak dlugo jak usztek, tylko o polowe
                    krocej, ale takie bylo moje (i jego) tempo. Twierdze jedynie, ze moich pogladow,
                    szybkosci dojrzewania do pewnych decyzji nie bede nikomu narzucac i jestem w
                    stanie zrozumiec, ze ktos czuje i dojrzewa inaczej. Ale podkreslam, ze dla mnei
                    osobiscie seks jest bardzo wazny i duzo zwaizkowi daje.

                    > Nie gniewaj sie, ale to co piszesz traci jedynie nafaszerowaniem sie wiedza od
                    > strony teoretycznej.
                    ja mysle, ze akurat z wiedza teoretyczna u mnie gorzej, bo seksuologiem nie
                    jestem i dlatego chcialbym uslyszec opinie lekarza czy dziewczyna ma juz problem
                    czy jeszcze nie, bo ja moge sie mylic. W praktyce staram sie rozwiazywac problemy
                    sama lub z partnerem, potrzeby udania sie do seksuologa jeszcze nie odczulam.

                    > Zapewniam Cie, ze nawet ludzie wyksztalceni, wyksztalceni
                    > kierunkowo, w przypadku powaznych problemow maja klopoty ze wzajemna komunikacj
                    > a, zrozumieniem siebie, pojsciem na ustepstwa itd.
                    Zgadzam sie w zupelnosci i to calkiem praktycznie, nie teoretycznie.

                • donf Mela: juz rozumiem o co Ci chodzi... 27.06.02, 10:55
                  Po prostu w zwiazku musi byc ktos, komu zalezy na seksie. Inaczej zwiazek nie
                  ma sensu.
                  W Twoim zwiazku, Ty jestes taka osoba.
                  Niestety, nie wszyscy mezczyzni maja szczescie do takich partnerek jak Ty.
                  Masz tez wpojonych z domu pare zasad, ktroe sie mi w sumie podobaja. Np. brak
                  szantazu itd. Mysle, ze jest to rowniez bardzo dobre dla Twojego mezczyzny.
                  Czyli same zalety.
                  To sa Twoje zalety.
                  Nie zmienia to faktu, ze jezeli jakakolwiek metoda, uda sie naszemu
                  nieszczesliwemu bohaterowi zwiazku skolonic swoja dziewczyne do nawiazania z
                  nim udanego zwiazku seksualnego
                  to bedzie to sukces dla nich obojga,
                  i rowniez uzasadni wszelkie metody zastosowane.
                  • mela1 Re: Mela: juz rozumiem o co Ci chodzi... 27.06.02, 14:42
                    donf napisał(a):

                    > Po prostu w zwiazku musi byc ktos, komu zalezy na seksie. Inaczej zwiazek nie
                    > ma sensu.
                    > W Twoim zwiazku, Ty jestes taka osoba.

                    W moim zwiazku sa dwie takie osoby. Mnie tez zalezy, nie bede ukrywac.

                    > Niestety, nie wszyscy mezczyzni maja szczescie do takich partnerek jak Ty.
                    > Masz tez wpojonych z domu pare zasad, ktroe sie mi w sumie podobaja. Np. brak
                    > szantazu itd. Mysle, ze jest to rowniez bardzo dobre dla Twojego mezczyzny.
                    > Czyli same zalety.
                    > To sa Twoje zalety.

                    jak milo, ze mnie ktos na forum docenil, dziekuje:) Powiem w tajemnicy, ze wady
                    tez mam ogromne:)

                    > Nie zmienia to faktu, ze jezeli jakakolwiek metoda, uda sie naszemu
                    > nieszczesliwemu bohaterowi zwiazku skolonic swoja dziewczyne do nawiazania z
                    > nim udanego zwiazku seksualnego
                    > to bedzie to sukces dla nich obojga,
                    > i rowniez uzasadni wszelkie metody zastosowane.

                    Cos trace wiare w to, ze sie uda... Ale moze, na razie nie moge zrozumiec o co
                    tak naprawde jej chodzi, bo bez tego poradzic sie nic nie da. Jakis powod ma, a
                    jak nie wiemy jaki, to nic nie wymyslimy madrego. Nie wiemy czy jest typem osoby,
                    ktora lubi byc proszona, czy woli zeby jej zostawic inicjatywe itp.
                    • eva07 Re: Mela: juz rozumiem o co Ci chodzi... 30.06.02, 22:54
                      Melu, chyba jak to sie pospolicie mówi "czepiasz się drobiazgów". Zawstydzasz
                      mnie jako kobietę(w sprawie "ulegania")i jestes pełna oburzenia. Na Boga,
                      dziewczyno to słowo było użyte z przymrużeniem oka. Podobnie zresztą
                      jak "szantaż". Ale to akurat wytłumaczył Kris. Dokładnie to co napisał miałam
                      na myśli. A moje rady? Płyną ze szczerego serca i jak pisałam z osobistych
                      doswiadczen. Sama byłam "strachajło". I wiem bardzo, bardzo, bardzo dobrze, ze
                      między inymi z nadmiernej wyrozumiałosci, głebokiego uczucia i nieumiejętności
                      poradzenia sobie z problemem przez mojego partnera, wpedzilismy się w nielada
                      kłopoty. A mianowicie problem się "zmumifikował" na parę lat. I zupełnie się
                      nie zgadzam, ze to za wcześnie na reakcję. PO 15 latach małżeństwa to byc może
                      niekiedy, w specyficznej sytuacji mozna sobie powiedzieć - trudno.Łącza nas
                      inne rzeczy, może jej się znudziłem, może rutyna... ale 25 lat dziewczyna,
                      która kocha chłopaka? No ludzie, przeciez to znaczy, ze ma problem. Może on się
                      rozwiąże, jak prorokuje Mela. Oby. Ale czekanie bez konca tego nie załatwi. E.
              • olivvka Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 14:57
                the_real_kris napisał(a):

                > mela1 napisał(a):
                >
                > > eva07 napisał(a):
                > >
                > > > jednak oczekujesz od forumowiczów poparcia
                > > > swojego słusznego dążenia do przelecenia swojej dziewczyny
                > > Oj dlaczego tak brutalnie, mysle ze nie tylko o to chodzi.
                > >
                >
                >
                >
                > ----> jednak melo na tym etapie to juz tylko o to chodzi - tzn. o to by móc
                > normalnie zacząć żyć - bo życie w związku w którym nie ma seksu jest nienormaln
                > e.
                >
                >
                > > > I ze serio nie ma się czego bać i trochę szantażu, czy cię kocha.
                > > No chyba jednak przesadzilas. Rozne rzeczy moga pomoc, ale szantaz to jest
                >
                > > zagrozony kara wiezienia i nigdy nie powinno sie go stosowac w uczuciach.
                > jesli
                > >
                > > ktos mnie kocha to wiem, ze ngdy nie posunalby sie do takiego stwierdzenia
                > .
                > > dziwie sie ze kobieta udziela takich rad.
                >
                >
                > ------> eva miała tutaj raczej na myśli delikatne ultimatum - nie sposób żyć
                >
                > latami z kimś kto nie chce się z tobą kochać - twoje stwierdzenie, że jeśli kto
                > ś
                > cię kocha to nigdy by się do czegoś takiego nie posunął jest równoważne takiemu
                >
                > stwierdzeniu - jeśli ktoś nie chce się ze mną kochać to znaczy, że mnie nie
                > kocha.
                >
                >
                > >
                > > > Jesli cię kocha i ma normalne damskie potrzeby - ulegnie.
                > > Wydaje mi sie, ze chodzi wlasnie o to, zeby ona chciala, a nie ulegla. Jak
                > a to
                > > przyjemnosc wiedziec, ze kochasz sie z kims, kto Ci tylko ulegl, a nie zro
                > bil
                > > tego z wlasnej chceci?
                >
                >
                > ----> Można tego nie chcieć ale czasami jest to konieczne - to tak jak z dzi
                > ećmi
                > i jedzeniem - czesto zdarza się, że dzieci nie chcą czegoś zjeść bo wydaje im
                > się to ohydne - po przymuszeniu i przełknięciu okazuje się, że bardzo lubią ten
                >
                > smak...
                >
                >
                > >
                > > > Wtedy musi iść do seksuologa,albo rozstańcie się.
                > > Rozstac sie, bo jedna strona ma problem? (jesli w ogole ma.) Cos dziwnie w
                > idzis
                > > z
                > > milosc... Chyba polega to na tym, zeby sobie pomagac i byc ze soba nawet j
                > ak je
                > > st
                > > zle.
                >
                > ----> rozumiem, że postrzegasz świat po katolicku - być ze sobą do końca - a
                > ż do
                > wzajemnego zniszczenia... Jak nie można rozwiązać problemu tak ważnego i
                > podstawowego jak współżycie to po co być ze sobą? Życie to nie Golgota - jest
                > wiele innych możliwości i jeśli ktoś nie chce rozwiązać problemu (np. pójść do
                > seksuologa) to znaczy, że nie zależy mu na tym by związek dobrze funkcjonował.
                > Jak jedna strona tego nie chce to nie istnieje żadna przyczyna dla której druga
                >
                > strona miałaby marnować swoje szanse na szczęśliwe życie...
                >
                >
                >
                > >
                > > Pozdrawiam
                >
                >
                >
                > Również

                Realny Krzysztofie,
                Tak jak bym siebie czytala. Sama prawda, sama prawda, nic dodac nic ujac.
                Zwiazek bez erotyki jest nie mozliwy do zrealizowania, chyba ze oboje twierdza, ze seks nie jest im do szczescia potrzebny.

                Pozdrawiam
                olivvka
            • donf Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 13:49
              Niestety kobiety czesto lubia ulegac. Tak jest swiat zbudowany. Czekac, az
              dziewczyna powie: chce sie z Toba kochac ( a Ona w tym czasie mysli: jakby mu
              na mnie zalezalo, to by nalegal) mozna do konca swiata.
              To w koncu my jestesmy tymi facetami i chcemy te kobiety zdobywac, a w milosci
              wszystkie sposoby sa dobre, bo milosc Ci wszystko wybaczy...
              • mela1 Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 14:24
                Drogi znawco dusz kobiecych!
                Kobieta nie jestes, wiec sie na ten temat nie wypowiadaj.
                > Niestety kobiety czesto lubia ulegac. Tak jest swiat zbudowany.
                Jestem kobieta, znam wiele kobiet i nie znam takich, ktore lubia ulegac.

                > Czekac, az dziewczyna powie: chce sie z Toba kochac (a Ona w tym czasie mysli:
                > jakby mu na mnie zalezalo, to by nalegal) mozna do konca swiata.
                Otoz oswiece Cie. Kiedy ja mam ochote sie kochac, mowie: chce sie z toba kochac.
                I mysle wyedy: chce sie z nim kochac. Nic innego. Nie czekam na zaproszenie, na
                naleganie i naprawde do konca swiata czekac nie trzeba. A jak sie ciut poczeka,
                to ochota wzrasta.

                > To w koncu my jestesmy tymi facetami i chcemy te kobiety zdobywac, a w milosci
                > wszystkie sposoby sa dobre, bo milosc Ci wszystko wybaczy...
                Zgwalcic, zmusic, bo to dla jej dobra? Bo na pewno w koncu jej sie spodoba? Tak
                rozumiesz milosc? Bo dla mnie milosc wiaze sie z delikatnoscia i uczuc i czynow.
                • olivvka Re: A ja lubie ulegac 26.06.02, 15:04
                  mela1 napisał(a):

                  > Drogi znawco dusz kobiecych!
                  > Kobieta nie jestes, wiec sie na ten temat nie wypowiadaj.
                  > > Niestety kobiety czesto lubia ulegac. Tak jest swiat zbudowany.
                  > Jestem kobieta, znam wiele kobiet i nie znam takich, ktore lubia ulegac.
                  >

                  No to juz pierwsza znasz, wprawdzie wirtualnie, ale znasz. Ja lubie ulegac. I co w tym zlego? Nie zawsze wszystko co ja uwazam za dobre takie jest. Czasmi slucham swojego partnera i ulegam jego namowom czy tez sugestiom i najgorzej na tym nie wychodze. Troche wiecej zaufania do kogos z kims sie jest, ok?

                  olivvka
                  • mela1 Re: A ja lubie ulegac 26.06.02, 16:03
                    > No to juz pierwsza znasz, wprawdzie wirtualnie, ale znasz. Ja lubie ulegac. I c
                    > o w tym zlego? Nie zawsze wszystko co ja uwazam za dobre takie jest. Czasmi slu
                    > cham swojego partnera i ulegam jego namowom czy tez sugestiom i najgorzej na ty
                    > m nie wychodze. Troche wiecej zaufania do kogos z kims sie jest, ok?

                    Moze sie nie zrozumialysmy, ale dla mnie uleglosc w lozku to zgoda na cos, na co
                    sie ochoty nie ma, tyko po to, zeby zadowolic partnera. To chyba wlasnie rodzi
                    problemy, ktore potem musi rozwiazac seksuolog.

                    A inne uleglosci to chyba kwestia charakteru - Ty ulegasz, ja nie i zaufanie do
                    partnera nie ma tu nic do rzeczy. Ufam, ale nie ulegam, jesli nie mam ochoty.
                    Inna sprawa to to, ze ochote na rozne rzeczy, szczegolnie w lozku, mam czesto i
                    prosic mnie specjalnie nie trzeba. Ale nie uleglabym namowom dla swietgo spokoju.
                    zreszta mam szczescie miec takiego partnera, ktory na nic czego bym nie chciala,
                    mnie nie namawia. Dlatego wlasnie mam do niego zaufanie.

                    Nie chcialabym, zeby ktos na tym forum zrobil ze mnie przeciwniczke seksu,
                    wojujaca katoliczke i kobiete lozkowo niedojrzala tylko dlatego, ze staram sie
                    zrozumiec dziewczyne, ktora do seksu podchodzi inaczej niz ja i udzilajacy sie tu
                    forumowicze.

                    • donf Re: A ja lubie ulegac 27.06.02, 10:13
                      "ale nie ulegam, jesli nie mam ochoty. "

                      No wlasnie, o to chodzi. To jest wlasnie zadanie mezczyzny: sklonic kobiete do
                      zrobienia czegos, na co ma ochote.

                      "Niebeczpieczne zwiazki": "Nie mozna naklonic kobiety do zrobienia czegos na co
                      sama nie ma ochoty"

                      Na szczescie wyglada na to, ze z reguly kobiety maja ochote na seks...i dlatego
                      da sie je naklonic.

                      A jak nie maja? Mozna potraktowac to jako wyzwanie albo mozna poszukac innej.
                  • eva07 Re: A ja lubie ulegac 01.07.02, 00:03
                    No, wreszcie. Ja też czasem lubię. Nie zawsze, ale czasem. Czemu na tym forum
                    tak wiele teorii a tak mało prostego, zdrowego rozsądku.Wszystko dobre lecz nie
                    w nadmiarze. Nawet wyrozumiałość dla dziwnych zachowań nadmiarze nie jest
                    wskazana. I nijak mnie Mele nie przekona ze strach 15 letniej dziewczyny przed
                    stosunkiem jest normalny po roku znajomości z factem.Albo go a) nie kocha albo
                    b) ma ze sobą problem. Jesli problem się nie daje rozwiązać rozmową, małymi
                    wybiegami (jakie zazwyczaj kochankowie stosują), cierpliwością i
                    wyrozumiałością to jest to bardzo poważny problem. I być możę Miś powinin
                    (jeśli chce, kocha, czuje, ze musi) wziąć go sobie na garb. Ale powinien się
                    powżnie zastanowić. Ewa
            • olivvka Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 14:53
              mela1 napisał(a):

              Mela1, pozwol ze skomentuje

              >> eva07 napisał(a):

              >> > jednak oczekujesz od forumowiczów poparcia
              >> > swojego słusznego dążenia do przelecenia swojej dziewczyny
              >> Oj dlaczego tak brutalnie, mysle ze nie tylko o to chodzi.
              >>
              >> > I ze serio nie ma się czego bać i trochę szantażu, czy cię kocha.
              >> No chyba jednak przesadzilas. Rozne rzeczy moga pomoc, ale szantaz to jest
              >> zagrozony kara wiezienia i nigdy nie powinno sie go stosowac w uczuciach. >>>>jesli
              >>

              Tego jednak nie bede komentowac, bo zapachnialo mi troche Twoim sztywniactwem.

              >> ktos mnie kocha to wiem, ze ngdy nie posunalby sie do takiego stwierdzenia.
              >> dziwie sie ze kobieta udziela takich rad.
              >>

              Eva ma w 100% racje. Jesli jego dziewczyna jest zdrowa kobieta, w pelni rozwinieta fizycznie i emocjonalnie (jak na swoj wiek), nie powinna miec oporow przed podjeciem w takim przypadku wspolzycia.

              >> > Jesli cię kocha i ma normalne damskie potrzeby - ulegnie.
              >> Wydaje mi sie, ze chodzi wlasnie o to, zeby ona chciala, a nie ulegla. Jaka to
              >> przyjemnosc wiedziec, ze kochasz sie z kims, kto Ci tylko ulegl, a nie zrobil
              >> tego z wlasnej chceci?

              Jej "chcenie" powinno wyplynac z naturalnych potrzeb fizjoloficznych organizmu (potrzeba jedzenia, picia, snu i seksu). A skoro nie wyplywa, to niestety cos z kolezanka jest nie tak. A jesli cos jest nie tak, to wyjscia sa dwa: albo on podejmie probe "wyleczenia" jej, poprzez terapie u seksuologa (najlepiej wspolna), albo nie podejmie i skoncentruje sie badziej na sobie, szukajac sobie partnerki, ktora nie ma dziwnych oporow przed uprawianiem seksu z kims kogo kocha. Pachnie mi tutaj wielka niedojrzaloscia jego dziewczyny, albo nazbyt purytanskim wychowaniem



              >>
              >> > Wtedy musi iść do seksuologa,albo rozstańcie się.
              >> Rozstac sie, bo jedna strona ma problem? (jesli w ogole ma.) Cos dziwnie widzis
              >> z
              >> milosc... Chyba polega to na tym, zeby sobie pomagac i byc ze soba nawet jak je
              >> st
              >> zle.
              >
              >> Pozdrawiam

              Pomaganie sobie nawzajem rowniez ma granice. Potrzeby kazdego z partnerow musza byc zaspokajane w takim stopniu, ktory pozwala na dalsze kontynuowanie zwiazku. O altruizmie nie mowmy, bo takie zwiazki sa chore. Kazdy z partnerow (po chwilowym zauroczeniu) analizuje, czy dany zwiazek zapewnia poczucie, iz potrzeby jego zotana w nim zaspokojone (jedni maja potrzebe stabilnosci, drudzy bezpieczenstwa, trzeci jednego i drugiego i jeszcze seksu, etc.). A jesli dany zwiazek tego nie zapewnia, to nalezy poszukac innego. Bo tkwienie w czyms co nie przynosci satysfakcji (a milosc i tak z czasem wtedy przeminie) to tylko umeczanie siebie i innych.


              Pozdrowka
              olivvka
              • mela1 Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 15:09
                > Mela1, pozwol ze skomentuje
                Alez prosze bardzo.

                > Tego jednak nie bede komentowac, bo zapachnialo mi troche Twoim sztywniactwem.
                No fajnie, nie pamietam, zeby ktos mnie kiedys nazwal sztywniakiem, zawsze to
                nowe doswiadczenie. Sztywniactwo to dla Ciebie brak zgody na szantaz? Myslisz
                kategoriami tylko tego problemu - dla Ciebie zgoda na seks nie wiaze sie pewnie z
                zadnymi oporami, jest dla Ciebie naturalna, wiec nie wczuwasz sie w sytuacjie
                dziewczyny, ktora czuje inaczej. Wyobraz sobie cos, czego sie boisz, a kochana
                osoba, od ktorej oczekujesz poczucia bezpieczenstwa chce Cie do tego zmusic
                szantazem.

                > Eva ma w 100% racje. Jesli jego dziewczyna jest zdrowa kobieta, w pelni rozwini
                > eta fizycznie i emocjonalnie (jak na swoj wiek), nie powinna miec oporow przed
                > podjeciem w takim przypadku wspolzycia.
                Nie powinna, ale ma. I co jej zrobisz. Nie ustalimy tu odgornie ile czasu kobieta
                potrzebuje na podjecie decyzji o wspolzyciu. Jedna tyle, inna wiecej. I moze ona
                sama dojrzeje w sowim czasie, a t sie taka wojna o jej zdrowie rozpetala. Rozni
                ludzi maja rozne opoty, ja ma np. przed wezami. Moze miec nie powinnam, a mam.
                Nie mozemy mierzyc wsyztskich jedna miarka.

                > Jej "chcenie" powinno wyplynac z naturalnych potrzeb fizjoloficznych organizmu
                ja sadze, ze ona te potrzeby ma, poczytaj sobie dokladniej posty autora watku.
                Skoro uprawiaja petting, ona zdecydowala sie na antykoncepcje, to raczej z
                wlasnie chcenia, niz z nieccenia. Raczej nie dlatego ze ulegla partnerowi, bo
                uleglaby do konca. Moze ona ma takie tempo.

                > albo on podejmie probe "wyleczenia" jej, poprzez terapie u seksuologa
                >(najlepiej wspolna), albo nie podejmie i skoncentruje sie badziej na sobie,
                > szukajac sobie partnerki, ktora nie ma dziwnych oporow przed uprawianiem seksu
                > z kims kogo kocha.
                Jestem coraz bardziej ciekawa opinii dra Depko. Moim zdaniem to jeszcze nie jest
                powod do leczenia.

                > Pachnie mi tutaj wielka niedojrzaloscia jego dziewczyny, albo nazbyt
                > purytanskim wychowaniem
                Wychowanie raczej nie, tak pisal jej chlopak. moze niedojrzalosc.

                Pozdrawiam
                • olivvka Re: OT w kwesti sztywniactwa 26.06.02, 15:27
                  mela1 napisał(a):

                  > No fajnie, nie pamietam, zeby ktos mnie kiedys nazwal sztywniakiem, zawsze to
                  > nowe doswiadczenie. Sztywniactwo to dla Ciebie brak zgody na szantaz? Myslisz
                  > kategoriami tylko tego problemu - dla Ciebie zgoda na seks nie wiaze sie pewnie
                  > z
                  > zadnymi oporami, jest dla Ciebie naturalna, wiec nie wczuwasz sie w sytuacjie
                  > dziewczyny, ktora czuje inaczej. Wyobraz sobie cos, czego sie boisz, a kochana
                  > osoba, od ktorej oczekujesz poczucia bezpieczenstwa chce Cie do tego zmusic
                  > szantazem.

                  Melu droga, przeciez sama napisalas cos o odpowiedzialnosci karnej, o wiezieniu. Jak to sie ma do szantazu emocjonalnego w zwiazku dwojga ludzi? Odebralam to jako przejaw sztywniactwa i niezrozumienia istoty "szantazu" w zwiazku pomiedzy dwojgiem ludzi. Porownywanie takiego "szantazu" to tego "szantazu" usankcjonowanego kodeksem karny wydalo mi sie okrutnym sztywniactwem. I dalej tak uwazam.
                  >Nie powinna, ale ma. I co jej zrobisz.

                  Nic jej nie zrobie. Wydaje mi sie to jednak wystarczajaca kwalifikacja do zasiegniecia porady specjalisty.


                  Nie ustalimy tu odgornie ile czasu kobie
                  > ta
                  > potrzebuje na podjecie decyzji o wspolzyciu.

                  Kobieta powinna byc swiadoma swojej seksualnosci i plynacych korzysci z podjecia udanego, regularnego wspolzycia, w dodatku ze stalym partnerem. Jesli tej swiadomosci w scisle okreslonym wieku nie posiada, to jest niedojrzala.

                  Jedna tyle, inna wiecej. I moze on
                  > a
                  > sama dojrzeje w sowim czasie, a t sie taka wojna o jej zdrowie rozpetala. Rozni
                  >
                  > ludzi maja rozne opoty, ja ma np. przed wezami. Moze miec nie powinnam, a mam.
                  > Nie mozemy mierzyc wsyztskich jedna miarka.

                  Ale Twoje opory przed wezami zwisaja Twojemu partnerowi, gdyz to nie rzutuje na jakosc Waszego zwiazku (chyba ze sie myle i obsesyjnie codziennie przypominasz mu o swojej fobii).
                  >
                  > > Jej "chcenie" powinno wyplynac z naturalnych potrzeb fizjoloficznych organ
                  > izmu
                  > ja sadze, ze ona te potrzeby ma, poczytaj sobie dokladniej posty autora watku.
                  > Skoro uprawiaja petting, ona zdecydowala sie na antykoncepcje, to raczej z
                  > wlasnie chcenia, niz z nieccenia. Raczej nie dlatego ze ulegla partnerowi, bo
                  > uleglaby do konca. Moze ona ma takie tempo.
                  >
                  > > albo on podejmie probe "wyleczenia" jej, poprzez terapie u seksuologa
                  > >(najlepiej wspolna), albo nie podejmie i skoncentruje sie badziej na sobie,
                  > > szukajac sobie partnerki, ktora nie ma dziwnych oporow przed uprawianiem s
                  > eksu
                  > > z kims kogo kocha.
                  > Jestem coraz bardziej ciekawa opinii dra Depko. Moim zdaniem to jeszcze nie jes
                  > t
                  > powod do leczenia.
                  >

                  Ja tam sobie przeczytalam, ze beda to juz kolejne wakacje, podczas ktorych ona caly czas sie zastanawia: pojsc z nim do lozka czy nie pojsc. Wiec zrobi sobie chyba w koncu krzywde, gdyz potrzeby i cierpliwosc jej chlopaka zostana nadwyrezone i pomimo plomiennego uczucia, poszuka on sobie partnerki, ktora zechce miec zdrowe podejscie do seksualnosci czlowieka i zechce uprawiac z nim seks, tak jak natura przykazala dwojgu ludzi ktorzy sie kochaja.

                  > > Pachnie mi tutaj wielka niedojrzaloscia jego dziewczyny, albo nazbyt
                  > > purytanskim wychowaniem
                  > Wychowanie raczej nie, tak pisal jej chlopak. moze niedojrzalosc.
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Tez uwazam, ze jest niedojrzala. I to bardzo.

                  Pozdrawiam
                  • mela1 Re: OT w kwesti sztywniactwa 26.06.02, 16:14
                    > Melu droga, przeciez sama napisalas cos o odpowiedzialnosci karnej, o wiezieniu
                    Ojej, to juz kwestia niezrozumienia kulturowego(?). Takie powiedzonko u mie w
                    domu krazylo, ze za szantaz to 5 lat i dlatego zawsze tak mi sie kojarzy.
                    Szantazu po prostu nie lubie, szczegolnie w zwiazku. Niech sobie mafiozo
                    szantazuje kogo chce, ale nie czlowiek, z ktorym sie zwiazalam i od ktorego
                    oczekuje milosci, zaufania, poczuci bezpieczenstwa (seksu tez:)

                    > Kobieta powinna byc swiadoma swojej seksualnosci i plynacych korzysci z podjeci
                    > a udanego, regularnego wspolzycia, w dodatku ze stalym partnerem. Jesli tej swi
                    > adomosci w scisle okreslonym wieku nie posiada, to jest niedojrzala.

                    I to deopiero pachnie mi sztywniactwem i wyuczona formulka bez praktyki. Powinna
                    tak, a jak nie, to jest niedojrzala. Brak miejsca na ludzka indywidualnosc,
                    wszycy badzmy tacy sami i nosmy mundurki jak w Chinach. Wiecej tolerancji.

                    > Ja tam sobie przeczytalam, ze beda to juz kolejne wakacje, podczas ktorych ona
                    > caly czas sie zastanawia: pojsc z nim do lozka czy nie pojsc. Wiec zrobi sobie
                    > chyba w koncu krzywde, gdyz potrzeby i cierpliwosc jej chlopaka zostana nadwyre
                    > zone i pomimo plomiennego uczucia, poszuka on sobie partnerki, ktora zechce mie
                    > c zdrowe podejscie do seksualnosci czlowieka i zechce uprawiac z nim seks, tak
                    > jak natura przykazala dwojgu ludzi ktorzy sie kochaja.

                    No i znowu pachnie mi ta katolicka strona! Ma sie zgodzic, bo jak nie, to on
                    sobie inna znajdzie. Mezczyzna to tez czlowiek, a nie chuc chodzaca! Nie robmy z
                    mezczyzn opetanych wylacznie seksem, bo wiem, ze maja tez uczucia wyzsze. Jak
                    odejdzie, bo nie mogl jej zaliczyc, to lepiej, bo nie byl jej wart.
                    To jest wlasnie szantaz emocjonalny i jako osoba, ktora nie lubi ulegac wbrew
                    swojej woli uwazam, ze tak mozna kobiecie zrobic krzywde. Bo to, ze pierwszy raz
                    wplywa na dalsze losy wspolzycia to sprawa oczywista i zaczynanie od przymusu
                    jest chore.
                    • olivvka Re: OT w kwesti sztywniactwa 27.06.02, 09:18
                      mela1 napisał(a):

                      > > Melu droga, przeciez sama napisalas cos o odpowiedzialnosci karnej, o wiez
                      > ieniu
                      > Ojej, to juz kwestia niezrozumienia kulturowego(?). Takie powiedzonko u mie w
                      > domu krazylo, ze za szantaz to 5 lat i dlatego zawsze tak mi sie kojarzy.
                      > Szantazu po prostu nie lubie, szczegolnie w zwiazku. Niech sobie mafiozo
                      > szantazuje kogo chce, ale nie czlowiek, z ktorym sie zwiazalam i od ktorego
                      > oczekuje milosci, zaufania, poczuci bezpieczenstwa (seksu tez:)
                      >
                      > > Kobieta powinna byc swiadoma swojej seksualnosci i plynacych korzysci z po
                      > djeci
                      > > a udanego, regularnego wspolzycia, w dodatku ze stalym partnerem. Jesli te
                      > j swi
                      > > adomosci w scisle okreslonym wieku nie posiada, to jest niedojrzala.
                      >
                      > I to deopiero pachnie mi sztywniactwem i wyuczona formulka bez praktyki. Powinn
                      > a
                      > tak, a jak nie, to jest niedojrzala. Brak miejsca na ludzka indywidualnosc,
                      > wszycy badzmy tacy sami i nosmy mundurki jak w Chinach. Wiecej tolerancji.

                      Melu droga, jakie sztywniactwo? Chyba wszystko jest w tej kwestii zdefiniowane. Nauka definiuje wiele rzeczy, definiuje takze normy dotyczace temperamentow i potrzeb seksualnych. Jaka indywidualnosc? Skoro chlopak sie meczy, po jego panna ma muchy w nosie i nie wie czy zaczac po kilku latach wspolzycie, czy jeszcze poczekac, to o jakiej indywidualnosci mowimy? Czy odmowa wspolzycia z ukochanym to jest miara indywidualnosci? Bzdurki kochana Melu.

                      >
                      > > Ja tam sobie przeczytalam, ze beda to juz kolejne wakacje, podczas ktorych
                      > ona
                      > > caly czas sie zastanawia: pojsc z nim do lozka czy nie pojsc. Wiec zrobi s
                      > obie
                      > > chyba w koncu krzywde, gdyz potrzeby i cierpliwosc jej chlopaka zostana na
                      > dwyre
                      > > zone i pomimo plomiennego uczucia, poszuka on sobie partnerki, ktora zechc
                      > e mie
                      > > c zdrowe podejscie do seksualnosci czlowieka i zechce uprawiac z nim seks,
                      > tak
                      > > jak natura przykazala dwojgu ludzi ktorzy sie kochaja.
                      >
                      > No i znowu pachnie mi ta katolicka strona! Ma sie zgodzic, bo jak nie, to on
                      > sobie inna znajdzie. Mezczyzna to tez czlowiek, a nie chuc chodzaca! Nie robmy
                      > z
                      > mezczyzn opetanych wylacznie seksem, bo wiem, ze maja tez uczucia wyzsze. Jak
                      > odejdzie, bo nie mogl jej zaliczyc, to lepiej, bo nie byl jej wart.
                      > To jest wlasnie szantaz emocjonalny i jako osoba, ktora nie lubi ulegac wbrew
                      > swojej woli uwazam, ze tak mozna kobiecie zrobic krzywde. Bo to, ze pierwszy ra
                      > z
                      > wplywa na dalsze losy wspolzycia to sprawa oczywista i zaczynanie od przymusu
                      > jest chore.

                      Ja katoliczka? Dobre sobie. Wiekszej ateistki ode mnie nie spotkasz. Nie uwazam, ze gdy maz chce w danym momencie, to zona musi i na odwrot. Ale w tym przypadku
                      on chce, a ona nie chce nie w danym momencie, tylko w ogole, tlumaczac sie ze jeszcze nie jest wlasciwy moment.

                      I jeszcze drobne pytanie? Jak czulabys sie, gdyby mezczyzna ktorego kochasz, ktorego pragniesz, przez dwa lata twierdzil, ze na rozpoczecie wspolzycia jest jeszcze za wczesnie? Gdy kobieta sie waha, to jest ok, a jestem pewna, ze wietrzylabys w tym przypadku, ze cos jest nie tak. Albo ze go nie podniecasz, albo ze on jest oziebly, albo......, tych albo jeszcze jest tysiac, i kazde z nich w rownym stopniu wprowadzaloby do Twej duszy niepokoj. I tak samo moze byc z misiem_uszatkiem. On ma juz dosc czekania. I milosci tutaj do teg nie nalezy mieszac. Jak jestes glodna to zaczynasz jesc, jak hormony przybieraja niepokojace stezenie, to zaczynasz uprawiac seks. A chcialabys robic to z partnerem, ktorego masz pod reka, a nie z sama soba czy poprzez wzajemna masturbacje.

                      Pozdrawiam

                      olivvka
          • the_real_kris Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 11:59
            eva07 napisał(a):

            > Hmmm, drogi założycielu wątku...jednak oczekujesz od forumowiczów poparcia
            > swojego słusznego dążenia do przelecenia swojej dziewczyny, nie zaś popierania
            > jej fochów i... moim zdaniem masz rację. Z dziwnymi i nieuzasadnionymi (jak się
            >
            > patrzy z zewnątrz)blokadami u osoby z która się układa sobie życie, trzeba
            > cholernie uważać, bo sie można wkopać w coś czego nie będzie się umiało
            > rozwiązać mimo najlepszych chęci. Też kiedyś (dawno temu) bałam sie oddać
            > mojemu chłopakowi. Bałam i wstydziłam. Ale kochałam go okropnie i strasznie
            > chciałam zobaczyć jaki jest ten prawdziwy seks, więc próbowalismy. Niezbyt
            > wychodziło :-)Ale po dwóch miesiącach był sukces, a potem wcale nie było od
            > razu rewelacyjnie, ale lepiej i lepiej i lepiej. Rada jest taka:
            > a) serio porozmawiać, ze tak nie może byc bez konca bo to bez sensu. I ty jej
            > pragniesz i się meczysz. I ze serio nie ma się czego bać i trochę szantażu, czy
            >
            > cię kocha. b) duzo przytulania i namietnych pieszczot, ale nie takich w
            > stylu "grzebanie w majtkach" cichaczem, z zamkniętymi oczami, albo dotykanie
            > cipki przez majteczki.. (wybacz brutalność sformułowania) tylko im bardziej
            > świadomych i otwartych tym lepiej. Swoja drogą czy ona się nie wstydzi i nie
            > obawia piescić cię do orgazmu? Oswójcie się z sobą. Jesli cię kocha i ma
            > normalne damskie potrzeby - ulegnie. Chyba, ze tu jest jakaś bardzo poważna
            > (baaardzoooo) blokada. Wtedy musi iść do seksuologa,albo rozstańcie się.
            > Inaczej oszalejesz. I obawiam się, że także w przyszłości... Pozdrawiam. E.

            -----> hej evo - coraz bardziej zaczynają mi się Twoje poglądy podobać - zgadzam
            się z Tobą w 100%...
          • mis_uszateq Re: Niektóre dziewczyna zachowują się jak sprzęt RTV 26.06.02, 22:38
            > a) serio porozmawiać, ze tak nie może byc bez konca bo to bez sensu. I ty jej
            > pragniesz i się meczysz. I ze serio nie ma się czego bać
            Dokładnie taka rozmowa juz była - pisałem o tym.

            > i trochę szantażu, czy cię kocha.
            tego nie zrobię, bo (o tym też juz pisałem) szantaż byłby napewno skuteczny, ale
            nie chodzi mi o "przelecenie mojej dziewczyny" (twoje słowa). Gdybym chciał ją
            przelecieć to już dawno bym to zrobił - miałem kilka okazji żeby ją do tego
            nieelegancko nakłonić. Chodzi o to, aby w końcu dziewczyna się zdecydowała i
            abyśmy oboje mogli czerpać z tego maksimum przyjemności. Zrobię to kiedy będę
            wiedział że ona robi to bo ma ochotę, a nie robi tego tylko dla mnie.
            b) duzo przytulania i namietnych pieszczot, ale nie takich w
            > stylu "grzebanie w majtkach" cichaczem, z zamkniętymi oczami, albo dotykanie
            > cipki przez majteczki.. (wybacz brutalność sformułowania) tylko im bardziej
            > świadomych i otwartych tym lepiej. Swoja drogą czy ona się nie wstydzi i nie
            > obawia piescić cię do orgazmu? Oswójcie się z sobą.
            wszystko już mamy za sobą. zatrzymaliśmy się przed tym ostatnim etapem.
      • the-besciak Re: Dziewczyna to nie sprzet AGD 25.06.02, 13:13
        nika_24 napisał(a):

        > "Mam problem z dziewczyną..." ... alez napisal to tak zabrzmialo jak problem z
        >
        > telewizorem lub pralkom , dziewczyna to nie sprzet AGD , ty to masz problem ale
        >
        > ze soba!
        >
        > pozdrawiam

        Błuehehehehehe
        Czy to to napisałaś w innym wątku, że lubisz jak chłopak w trakcie seksu woła na
        ciebie "ty szmato" ?

        noł koments :[]
    • mis_uszateq jak jest teraz 26.06.02, 23:09
      Taka scenka: "facet i babka harcują w łóżku - gra wstępna. Oboje zakochani w
      sobie, od kilkunastu miesięcy razem. Warunki komfortowe - wolne mieszkanie,
      święty spokój. Wcześniej czułe słówka i wspólna kąpiel. Facet jest rozgrzany do
      czerwoności i ma ogromną chęć skończyć to uniesienie w partnerce i ona też
      wydaje się podniecona sytuacją. Partner pełny optymizmu po niedawnych
      rozmowach, próbuje delikatnie "zajrzeć do środka" a partnerka odskakuje od
      niego nie dając nawet szansy na pewniejszy ruch. Po kilku próbach partner
      próbuje czule zapytać o co chodzi ukochanej i co jej przeszkadza, a ona zmienia
      temat nic nie wyjaśniając. Kończy się pettingiem i facet niezaspokojony
      (mężczyźni doskonale wiedzą co w tym momencie się czuje :( ) wraca do swojego
      domu zastanawiając się co go jeszcze łączy z niedawną wielką miłością i czy
      jest coś co może ten związek uratować. Miłość była, ale niestety coś się
      urwało. Teraz juz wszystko mu w niej przeszkadza, widzi wady których wcześniej
      nie zauważał. "

      Taka sytuacja miała miejsce już kilka razy. Po raz ostatni kilka dni temu.
      Straciłem już wiarę że może być lepiej i nie widzę szans na poprawę.

      Kiedyś wydawało się że puzzle
      pasują do siebie idealnie, a teraz jeden mały ząbek powoduje że układanka
      się rozsypuje.
      • the-besciak Re: jak jest teraz 27.06.02, 09:07
        mis_uszateq napisał(a):

        > Taka scenka: "facet i babka harcują w łóżku - gra wstępna. Oboje zakochani w
        > sobie, od kilkunastu miesięcy razem. Warunki komfortowe - wolne mieszkanie,
        > święty spokój. Wcześniej czułe słówka i wspólna kąpiel. Facet jest rozgrzany do
        >
        > czerwoności i ma ogromną chęć skończyć to uniesienie w partnerce i ona też
        > wydaje się podniecona sytuacją. Partner pełny optymizmu po niedawnych
        > rozmowach, próbuje delikatnie "zajrzeć do środka" a partnerka odskakuje od
        > niego nie dając nawet szansy na pewniejszy ruch. Po kilku próbach partner
        > próbuje czule zapytać o co chodzi ukochanej i co jej przeszkadza, a ona zmienia
        >
        > temat nic nie wyjaśniając. Kończy się pettingiem i facet niezaspokojony
        > (mężczyźni doskonale wiedzą co w tym momencie się czuje :( ) wraca do swojego
        > domu zastanawiając się co go jeszcze łączy z niedawną wielką miłością i czy
        > jest coś co może ten związek uratować. Miłość była, ale niestety coś się
        > urwało. Teraz juz wszystko mu w niej przeszkadza, widzi wady których wcześniej
        > nie zauważał. "
        >
        > Taka sytuacja miała miejsce już kilka razy. Po raz ostatni kilka dni temu.
        > Straciłem już wiarę że może być lepiej i nie widzę szans na poprawę.
        >
        > Kiedyś wydawało się że puzzle
        > pasują do siebie idealnie, a teraz jeden mały ząbek powoduje że układanka
        > się rozsypuje.

        jest jedna odpowiedź.....szkoda dziewczynie marnować cnoty na ciebie. Przykre ale
        prawdziwe. Zgodze się z każdym, że ma opory psychiczne i nie jest gotowa i takie
        tam....ale bardziej szczegółowa prawda jest taka że nie jest pewna czy jesteś tym
        jedynym. Może mówić co chce......
        A teraz czas na kolejną radę w stylu "the-best". Zacznij ją trochę olewać (ale
        nie zrywać!!!), odmawiaj spotkania, nie dzwoń przez kilka dni, jak ona zadzwoni
        nie odbieraj albo poproś kogoś niech mówi że cię nie ma. Na spotkaniach nie mów
        za dużo, udawaj raczej zamyślonego i smutnego, ale odpowiadaj na każde pytanie i
        bądź jak nigdy uprzejmy. Jak zapyta co się stało, zmień temat tak jak ona to
        zwykła robić......Po paru tygodniach powinna sama do ciebie przybiec i nie będzie
        to wcale przymus, albo coś w tym stylu. Warunek jest tylko taki że musi cię
        kochać.
        • fala9 Re: jak jest teraz 27.06.02, 09:48
          the-besciak napisał(a):

          >
          > jest jedna odpowiedź.....szkoda dziewczynie marnować cnoty na ciebie. Przykre a
          > le
          > prawdziwe.
          Zgodze się z każdym, że ma opory psychiczne i nie jest gotowa i taki
          > e
          > tam....ale bardziej szczegółowa prawda jest taka że nie jest pewna czy jesteś t
          > ym
          > jedynym. Może mówić co chce......

          Zgadzam się.
          Jeśli dziewczyna odczuje że facet nalega i uporczywie daje jej do zrozumienia że
          już nie może wytrzymać bez seksu (nawet nie musi tego mówić wprost), to po pewnym
          czasie dziewczyna może dojść do wniosku że nie czuje się bezpiecznie w związku i
          teksty w stylu "po co mamy jechać razem na wakacje przecież i tak do niczego nie
          dojdzie" zaczyna odbierać jako mały szantaż: jak nie będę się z nim kochać to
          wszystko popsuję i on mnie może zostawić.
          W takim przypadku kobieta naprawdę moze zacząć się zastanawiać czy chce z kimś
          takim przeżyć ten pierwszy raz. Strata zaufania to pierwszy krok do rozpadu
          zwiazku.

          > A teraz czas na kolejną radę w stylu "the-best". Zacznij ją trochę olewać (ale
          > nie zrywać!!!), odmawiaj spotkania, nie dzwoń przez kilka dni, jak ona zadzwoni
          >
          > nie odbieraj albo poproś kogoś niech mówi że cię nie ma. Na spotkaniach nie mów
          >
          > za dużo, udawaj raczej zamyślonego i smutnego, ale odpowiadaj na każde pytanie
          > i
          > bądź jak nigdy uprzejmy. Jak zapyta co się stało, zmień temat tak jak ona to
          > zwykła robić......Po paru tygodniach powinna sama do ciebie przybiec i nie będz
          > ie
          > to wcale przymus, albo coś w tym stylu.

          Wiesz co, przy takim postępowaniu dziewczyna tym bardziej się upewni w
          przekonaniu, że nie warto przeżyć swojego pierwszego razu własnie z tym facetem.
          Kobieta może tylko wtedy cała zaangażować się przeżywanie seksu bez żadnych
          oporów psychicznych, jesli czuje się całkowicie bezpieczna przy swoim mężczyźnie.
          A jak ma się czuć bezpiecznie, skoro facet ją zaczyna olewać bo ona nie chce się
          z nim kochać? Wydaje mi się że postawa faceta którą zasugerowałeś nie przyspieszy
          decyzji o rozpoczęciu współzycia, a raczej utwierdzi dziewczynę w przekonaniu że
          jednak nie było warto.

          Warunek jest tylko taki że musi cię
          > kochać.

          Wiesz to nie jest tak do końca prawdą. Można kogoś kochać, ale nawet z wielkiej
          miłosci nie można się zgadzać na cos wbrew swojej woli. To nie prowadzi do
          niczego dobrego. Może jedynie zrodzić rozczarowanie i opory w przyszłosci, jeśli
          ten pierwszy raz nie bedzie dla niej zbyt przyjemny. Chodzi mi tu o aspekt
          fizyczny bo czasem defloracja jest bardzo bolesna. Szkoda byłoby aby dziewczyna
          idąc z chłopakiem do łózka z wielkiej miłosci ale wbrew swojej woli poczuła się
          tylko wykorzystana.

          • the_real_kris Re: jak jest teraz 27.06.02, 10:36
            fala9 napisał(a):

            > the-besciak napisał(a):
            >
            > >
            > > jest jedna odpowiedź.....szkoda dziewczynie marnować cnoty na ciebie. Przy
            > kre a
            > > le
            > > prawdziwe.
            > Zgodze się z każdym, że ma opory psychiczne i nie jest gotowa i taki
            > > e
            > > tam....ale bardziej szczegółowa prawda jest taka że nie jest pewna czy jes
            > teś t
            > > ym
            > > jedynym. Może mówić co chce......
            >
            > Zgadzam się.
            > Jeśli dziewczyna odczuje że facet nalega i uporczywie daje jej do zrozumienia ż
            > e
            > już nie może wytrzymać bez seksu (nawet nie musi tego mówić wprost), to po pewn
            > ym
            > czasie dziewczyna może dojść do wniosku że nie czuje się bezpiecznie w związku
            > i
            > teksty w stylu "po co mamy jechać razem na wakacje przecież i tak do niczego ni
            > e
            > dojdzie" zaczyna odbierać jako mały szantaż: jak nie będę się z nim kochać to
            > wszystko popsuję i on mnie może zostawić.
            > W takim przypadku kobieta naprawdę moze zacząć się zastanawiać czy chce z kimś
            > takim przeżyć ten pierwszy raz. Strata zaufania to pierwszy krok do rozpadu
            > zwiazku.
            >


            -----> kobieto!!!! O czym ty mówisz? Jaki brak zaufania? Nie czytałaś całęgo
            wątku i zaczynasz gadkę jak poparzona. Facet się z tą cnątą przez rok męczy i
            chodził wokół niej przez ten czas na palcach - i na pewno dalej chodzi. Zaufanie
            najpierw musi byc żeby móc je utracić... A jak ktoś jest chory i przez rok nie
            potrafi zaufać najważniejszej w swoim życiu osobie to sam sobie winien. Tekst o
            wyjeździe na wspólne wakacje jest w ogóle wzięty z jakiegoś filmu o
            nastolatkach - tylko w takim wieku chłopacy sa jeszcze tak naiwni by zadawać się
            z niedojrzałymi kobietami.



            > > A teraz czas na kolejną radę w stylu "the-best". Zacznij ją trochę olewać
            > (ale
            > > nie zrywać!!!), odmawiaj spotkania, nie dzwoń przez kilka dni, jak ona zad
            > zwoni
            > >
            > > nie odbieraj albo poproś kogoś niech mówi że cię nie ma. Na spotkaniach ni
            > e mów
            > >
            > > za dużo, udawaj raczej zamyślonego i smutnego, ale odpowiadaj na każde pyt
            > anie
            > > i
            > > bądź jak nigdy uprzejmy. Jak zapyta co się stało, zmień temat tak jak ona
            > to
            > > zwykła robić......Po paru tygodniach powinna sama do ciebie przybiec i nie
            > będz
            > > ie
            > > to wcale przymus, albo coś w tym stylu.


            ----> the-beściak daje ci dobrą radę (bo z tego co rozumiem to ci bardzo zależy
            na tym akurat 'egzemplarzu') ale ja ci dam lepszą - powiedz swojej ukochanej, że
            ty jesteś normalny i do życia potrzebujesz seksu (w końcu przecież to prawda),
            ponieważ ona jest niedojrzała i nie chce ci dać tego czego potrzebujesz (bo
            wierzę, że ty dajesz jej wszystko) to czujesz się w tym związku oszukiwany i nie
            jest ci już z nią dobrze - następnie odejdź i znajdź normalną kobietę z którą
            będziesz mógł żyć tak jak to robią normalne pary. Wiem, że nie jest to łatwa
            decyzja i najprawdopodobniej czeka cię wiele miesięcy poszukiwań tej 'właściwej'
            kobiety ale czytając two list wyczuwam dużo frustracji - a nie po to jest się z
            kims by czuć się sfrustrowanym - Cosmopolitan (co z głupie pismo) w poradach dla
            pań nazwałby taki frustrujący związek toksycznym. Efekt będzie taki - znajdziesz
            w końcu kobietę która bedzie uważała że jesteś warty tego by zrobic z tobą
            wszystko, kobietę która ci zaufa bez konieczności zdobywania szklanej góry,
            wreszcie kobietę któa da ci to czego potrzebujesz - naprawdę jeśli potrafić być
            tak cierpliwy jak z ta z którą obecnie się męczysz to znajdzie się wiele
            dziewczyn, które to docenią. A księżniczka niech zwalczy swoją fobię i dla
            następnego kawalera postara się być przystępniejsza albo niech czeka na księcia
            z bajki do usranej śmierci. Sytuacja win - win - no poza wariantem gdy
            księżniczka będzie czekać do usranej śmierci (ale dla ciebie wówczas też win).


            >
            > Wiesz co, przy takim postępowaniu dziewczyna tym bardziej się upewni w
            > przekonaniu, że nie warto przeżyć swojego pierwszego razu własnie z tym facetem
            > .


            -----> to znaczy, że jeszcze musi parę lat podojrzewać zanim zacznie się wiązać
            z mężczyzną.



            > Kobieta może tylko wtedy cała zaangażować się przeżywanie seksu bez żadnych
            > oporów psychicznych, jesli czuje się całkowicie bezpieczna przy swoim mężczyźni
            > e.
            > A jak ma się czuć bezpiecznie, skoro facet ją zaczyna olewać bo ona nie chce si
            > ę
            > z nim kochać?



            ----> to niech przemyśli warunki brzegowe związane ze swoim poczuciem
            bezpieczeństwa - widać coś sobie źle w głowie poukładała - żeby wejść do fortu
            Knox to trzeba spełnić mniejsze wymogi.


            Wydaje mi się że postawa faceta którą zasugerowałeś nie przyspies
            > zy
            > decyzji o rozpoczęciu współzycia, a raczej utwierdzi dziewczynę w przekonaniu ż
            > e
            > jednak nie było warto.
            >


            ----> trudno - niech wobec tego żyje sama w celibacie - może nawet spróbować
            życia klasztornego - podobno warto.


            > Warunek jest tylko taki że musi cię
            > > kochać.
            >
            > Wiesz to nie jest tak do końca prawdą. Można kogoś kochać, ale nawet z wielkiej
            >
            > miłosci nie można się zgadzać na cos wbrew swojej woli. To nie prowadzi do
            > niczego dobrego. Może jedynie zrodzić rozczarowanie i opory w przyszłosci, jeśl
            > i
            > ten pierwszy raz nie bedzie dla niej zbyt przyjemny. Chodzi mi tu o aspekt
            > fizyczny bo czasem defloracja jest bardzo bolesna. Szkoda byłoby aby dziewczyna
            >
            > idąc z chłopakiem do łózka z wielkiej miłosci ale wbrew swojej woli poczuła się
            >
            > tylko wykorzystana.
            >

            -----> pierdu pierdu, pierdu pierdu... wg. mnie szkoda by taki porządny facet
            jak miśuszatek czuł się wykorzystywany i upokarzany przez następnych parę lat, w
            dodatku sfrustrowany niemożnością zaspokojenia największej potrzeby jaka pcha
            mężczyzn w objęcia kobiet. Jeszcze raz - zanim zaczniesz komentować to
            przeczytaj cały wątek.
            • olivvka Re: Realny Krzych - swieta racja 27.06.02, 14:03
              the_real_kris napisał(a):

              ) fala9 napisał(a):
              )
              ) ) the-besciak napisał(a):
              ) )
              ) ) )
              ) ) ) jest jedna odpowiedź.....szkoda dziewczynie marnować cnoty na ciebie.
              ) Przy
              ) ) kre a
              ) ) ) le
              ) ) ) prawdziwe.
              ) ) Zgodze się z każdym, że ma opory psychiczne i nie jest gotowa i taki
              ) ) ) e
              ) ) ) tam....ale bardziej szczegółowa prawda jest taka że nie jest pewna cz
              ) y jes
              ) ) teś t
              ) ) ) ym
              ) ) ) jedynym. Może mówić co chce......
              ) )
              ) ) Zgadzam się.
              ) ) Jeśli dziewczyna odczuje że facet nalega i uporczywie daje jej do zrozumie
              ) nia ż
              ) ) e
              ) ) już nie może wytrzymać bez seksu (nawet nie musi tego mówić wprost), to po
              ) pewn
              ) ) ym
              ) ) czasie dziewczyna może dojść do wniosku że nie czuje się bezpiecznie w zwi
              ) ązku
              ) ) i
              ) ) teksty w stylu "po co mamy jechać razem na wakacje przecież i tak do nicze
              ) go ni
              ) ) e
              ) ) dojdzie" zaczyna odbierać jako mały szantaż: jak nie będę się z nim kochać
              ) to
              ) ) wszystko popsuję i on mnie może zostawić.
              ) ) W takim przypadku kobieta naprawdę moze zacząć się zastanawiać czy chce z
              ) kimś
              ) ) takim przeżyć ten pierwszy raz. Strata zaufania to pierwszy krok do rozpad
              ) u
              ) ) zwiazku.
              ) )
              )
              )
              ) -----) kobieto!!!! O czym ty mówisz? Jaki brak zaufania? Nie czytałaś całęgo
              )
              ) wątku i zaczynasz gadkę jak poparzona. Facet się z tą cnątą przez rok męczy i
              ) chodził wokół niej przez ten czas na palcach - i na pewno dalej chodzi. Zaufani
              ) e
              ) najpierw musi byc żeby móc je utracić... A jak ktoś jest chory i przez rok nie
              ) potrafi zaufać najważniejszej w swoim życiu osobie to sam sobie winien. Tekst o
              )
              ) wyjeździe na wspólne wakacje jest w ogóle wzięty z jakiegoś filmu o
              ) nastolatkach - tylko w takim wieku chłopacy sa jeszcze tak naiwni by zadawać si
              ) ę
              ) z niedojrzałymi kobietami.
              )
              )
              )
              ) ) ) A teraz czas na kolejną radę w stylu "the-best". Zacznij ją trochę ol
              ) ewać
              ) ) (ale
              ) ) ) nie zrywać!!!), odmawiaj spotkania, nie dzwoń przez kilka dni, jak on
              ) a zad
              ) ) zwoni
              ) ) )
              ) ) ) nie odbieraj albo poproś kogoś niech mówi że cię nie ma. Na spotkania
              ) ch ni
              ) ) e mów
              ) ) )
              ) ) ) za dużo, udawaj raczej zamyślonego i smutnego, ale odpowiadaj na każd
              ) e pyt
              ) ) anie
              ) ) ) i
              ) ) ) bądź jak nigdy uprzejmy. Jak zapyta co się stało, zmień temat tak jak
              ) ona
              ) ) to
              ) ) ) zwykła robić......Po paru tygodniach powinna sama do ciebie przybiec
              ) i nie
              ) ) będz
              ) ) ) ie
              ) ) ) to wcale przymus, albo coś w tym stylu.
              )
              )
              ) ----) the-beściak daje ci dobrą radę (bo z tego co rozumiem to ci bardzo zal
              ) eży
              ) na tym akurat 'egzemplarzu') ale ja ci dam lepszą - powiedz swojej ukochanej, ż
              ) e
              ) ty jesteś normalny i do życia potrzebujesz seksu (w końcu przecież to prawda),
              ) ponieważ ona jest niedojrzała i nie chce ci dać tego czego potrzebujesz (bo
              ) wierzę, że ty dajesz jej wszystko) to czujesz się w tym związku oszukiwany i ni
              ) e
              ) jest ci już z nią dobrze - następnie odejdź i znajdź normalną kobietę z którą
              ) będziesz mógł żyć tak jak to robią normalne pary. Wiem, że nie jest to łatwa
              ) decyzja i najprawdopodobniej czeka cię wiele miesięcy poszukiwań tej 'właściwej
              ) '
              ) kobiety ale czytając two list wyczuwam dużo frustracji - a nie po to jest się z
              )
              ) kims by czuć się sfrustrowanym - Cosmopolitan (co z głupie pismo) w poradach dl
              ) a
              ) pań nazwałby taki frustrujący związek toksycznym. Efekt będzie taki - znajdzies
              ) z
              ) w końcu kobietę która bedzie uważała że jesteś warty tego by zrobic z tobą
              ) wszystko, kobietę która ci zaufa bez konieczności zdobywania szklanej góry,
              ) wreszcie kobietę któa da ci to czego potrzebujesz - naprawdę jeśli potrafić być
              )
              ) tak cierpliwy jak z ta z którą obecnie się męczysz to znajdzie się wiele
              ) dziewczyn, które to docenią. A księżniczka niech zwalczy swoją fobię i dla
              ) następnego kawalera postara się być przystępniejsza albo niech czeka na księcia
              )
              ) z bajki do usranej śmierci. Sytuacja win - win - no poza wariantem gdy
              ) księżniczka będzie czekać do usranej śmierci (ale dla ciebie wówczas też win).
              )
              )
              ) )
              ) ) Wiesz co, przy takim postępowaniu dziewczyna tym bardziej się upewni w
              ) ) przekonaniu, że nie warto przeżyć swojego pierwszego razu własnie z tym fa
              ) cetem
              ) ) .
              )
              )
              ) -----) to znaczy, że jeszcze musi parę lat podojrzewać zanim zacznie się wią
              ) zać
              ) z mężczyzną.
              )
              )
              )
              ) ) Kobieta może tylko wtedy cała zaangażować się przeżywanie seksu bez żadnyc
              ) h
              ) ) oporów psychicznych, jesli czuje się całkowicie bezpieczna przy swoim mężc
              ) zyźni
              ) ) e.
              ) ) A jak ma się czuć bezpiecznie, skoro facet ją zaczyna olewać bo ona nie ch
              ) ce si
              ) ) ę
              ) ) z nim kochać?
              )
              )
              )
              ) ----) to niech przemyśli warunki brzegowe związane ze swoim poczuciem
              ) bezpieczeństwa - widać coś sobie źle w głowie poukładała - żeby wejść do fortu
              ) Knox to trzeba spełnić mniejsze wymogi.
              )
              )
              ) Wydaje mi się że postawa faceta którą zasugerowałeś nie przyspies
              ) ) zy
              ) ) decyzji o rozpoczęciu współzycia, a raczej utwierdzi dziewczynę w przekona
              ) niu ż
              ) ) e
              ) ) jednak nie było warto.
              ) )
              )
              )
              ) ----) trudno - niech wobec tego żyje sama w celibacie - może nawet spróbować
              )
              ) życia klasztornego - podobno warto.
              )
              )
              ) ) Warunek jest tylko taki że musi cię
              ) ) ) kochać.
              ) )
              ) ) Wiesz to nie jest tak do końca prawdą. Można kogoś kochać, ale nawet z wie
              ) lkiej
              ) )
              ) ) miłosci nie można się zgadzać na cos wbrew swojej woli. To nie prowadzi do
              )
              ) ) niczego dobrego. Może jedynie zrodzić rozczarowanie i opory w przyszłosci,
              ) jeśl
              ) ) i
              ) ) ten pierwszy raz nie bedzie dla niej zbyt przyjemny. Chodzi mi tu o aspekt
              )
              ) ) fizyczny bo czasem defloracja jest bardzo bolesna. Szkoda byłoby aby dziew
              ) czyna
              ) )
              ) ) idąc z chłopakiem do łózka z wielkiej miłosci ale wbrew swojej woli poczuł
              ) a się
              ) )
              ) ) tylko wykorzystana.
              ) )
              )
              ) -----) pierdu pierdu, pierdu pierdu... wg. mnie szkoda by taki porządny face
              ) t
              ) jak miśuszatek czuł się wykorzystywany i upokarzany przez następnych parę lat,
              ) w
              ) dodatku sfrustrowany niemożnością zaspokojenia największej potrzeby jaka pcha
              ) mężczyzn w objęcia kobiet. Jeszcze raz - zanim zaczniesz komentować to
              ) przeczytaj cały wątek.

              Znowu Realny Krzychu podpisuje sie obydwiema swymi rekami i nogami i piersiami tez pod tym co napisales.
              Nie rozumiem tego gloryfikowania cnotliwosci, tego strachu, tej niemoznosci podjecia przez kilkanascie miesiecy decyzji, czy dac ukochanemu to co najwazniejsze dla przypieczetowania zwiazku, czy tez nie. Nawet, gdyby mieli sie rozstac za miesiac, dwa, czy piec, to jakie to ma znaczenie ze zrobila to z mezczyzna, z ktorym nie bedzie przez cale zycie? Ja nigdy nie chcialam miec partnera prawiczka i moj partner tez zawsze poszukiwal wsrod kobiet doswiadczonych. Dlatego cena cnoty dla mnie i mojego partnera nie istnieje. I caly czas mysle tak sobie, ze kolezanka kochanego misia_uszatka ma wielkie problemy z wlasna niedojrzaloscia, ale musi w tym wszystkim byc takze aspekt niewlasciwego wychowania (stosunek jej matki do seksu i spraw intymnych).

              Spojrz misiu najpierw, jakie sa relacje pomiedzy rodzicami Twojej partnerki. Czy sa gorace, czy potrafia wlasciwie rozmawiac o seksie miedzy soba i ze swoim dzieckiem, dziecmi. Bo jesli sa purytanscy, a w szczegolnosci matka, to nie wroze dobrze przyszlosci Twojej z Twoja dziewczyna. To bedzie kleska. Ty czlowiek otwarty na seksualnosc ludzka, ona zamknieta i majaca dziwne fobie dotyczace wspolzycia. Przyjrzyj sie ukladowi rodzinnemu dokladnie.


              Pozdrawiam
              olivvka
              • mela1 Re: Realny Krzych - swieta racja 27.06.02, 14:33
                Oliwko, chyba jednak Ty naczytalas sie poradnikow. Ma sie przyjzec relacjom w
                rodzinie, bo taka jest regula. Ty naprawde myslisz, ze w ksiazkach napisali
                cala prawde o ludziach? Ze wszystcy sa tacy sami? Z relacji w mojej rodzinie
                nie wyczytalabys nic na temat mojej seksualnosci.

                Nie chcialas miec partnera prawiczka? Ja tez nie. I co, mialam. Nie zaluje.
                Dziwne wydaje mi sie podejscie, ze ktos szuka dziewicy lub osoby doswiadczonej.
                Ja szukalam kogos z kim polaczy mnie wiecej niz to czy z kims przede mna spal.
                To jaki kto ma temperament, pomyslowosc w seksie nie zalezy od jego
                wczesniejszych doswiadczen, bo w koncu kazdy kiedys mial ten pierwszy raz. I
                jedni sa dobrymi kochankami, inni nie.

                Lubisz uogolniac, a poza tym odnosze wrazenie, ze bardzo potrzebujesz poparcia,
                dlatego tak ochoczo zgadzasz sie z szowinistycznymi postami Krzysztofa. (W
                koncu lubisz ulegac, wiec pewnie lubisz tez przypodobac sie mezczyznom.) Takie
                jest moje zdanie. A to, ze kazdy czlowiek jest inny, nie tylko zreszta w lozku,
                to nie sa bzdurki. Inaczej wszyscy ludzie zaczynaliby zycie seksualne w jednym
                wieku, w takich samych okolicznosciach. Tak pisza w babskich gazetkach, ze
                srednia wieku jest jakas tam. Znam mnostwo osob, ktore zaburzaja ta srednia i
                chyba dobrze sie z tym czuja.
                • the-besciak Re: Realny Krzych - swieta racja 27.06.02, 15:14
                  mela1 napisał(a):

                  > Oliwko, chyba jednak Ty naczytalas sie poradnikow. Ma sie przyjzec relacjom w
                  > rodzinie, bo taka jest regula. Ty naprawde myslisz, ze w ksiazkach napisali
                  > cala prawde o ludziach? Ze wszystcy sa tacy sami? Z relacji w mojej rodzinie
                  > nie wyczytalabys nic na temat mojej seksualnosci.
                  >
                  > Nie chcialas miec partnera prawiczka? Ja tez nie. I co, mialam. Nie zaluje.
                  > Dziwne wydaje mi sie podejscie, ze ktos szuka dziewicy lub osoby doswiadczonej.
                  >
                  > Ja szukalam kogos z kim polaczy mnie wiecej niz to czy z kims przede mna spal.
                  > To jaki kto ma temperament, pomyslowosc w seksie nie zalezy od jego
                  > wczesniejszych doswiadczen, bo w koncu kazdy kiedys mial ten pierwszy raz. I
                  > jedni sa dobrymi kochankami, inni nie.
                  >
                  > Lubisz uogolniac, a poza tym odnosze wrazenie, ze bardzo potrzebujesz poparcia,
                  >
                  > dlatego tak ochoczo zgadzasz sie z szowinistycznymi postami Krzysztofa. (W
                  > koncu lubisz ulegac, wiec pewnie lubisz tez przypodobac sie mezczyznom.) Takie
                  > jest moje zdanie. A to, ze kazdy czlowiek jest inny, nie tylko zreszta w lozku,
                  >
                  > to nie sa bzdurki. Inaczej wszyscy ludzie zaczynaliby zycie seksualne w jednym
                  > wieku, w takich samych okolicznosciach. Tak pisza w babskich gazetkach, ze
                  > srednia wieku jest jakas tam. Znam mnostwo osob, ktore zaburzaja ta srednia i
                  > chyba dobrze sie z tym czuja.

                  znalazła się feministka. Jakie poparcie.............ona pisze co mysli, a ze
                  myśli tak jak facet.......o kurcze.....może olivka to facet????!!!!! aaaaaaaa!!
                  w każdym bądź razie pisze mądrze i ja tam się z nią zgadzam. Poza tym z tymi
                  dziewicami to same kłopoty.
                  • mela1 Re: Realny Krzych - swieta racja 27.06.02, 15:16
                    the-besciak napisał(a):
                    >Poza tym z tymi dziewicami to same kłopoty.

                    Najprosciej uogolnic, rzucic sloganem z braku argumentow. Kazda kiedys byla
                    dziewica.
                    • the_real_kris Re: Realny Krzych - swieta racja 27.06.02, 20:32
                      ty mela - znowu puszczasz melę na forum - ty wiesz co to jest szowinizm? Nie
                      wiesz a używasz takiego zwrotu - tak robią pseudointeligenci.
        • mis_uszateq Re: jak jest teraz 27.06.02, 10:37
          > jest jedna odpowiedź...szkoda dziewczynie marnować cnoty na ciebie. Przykre a
          > le
          > prawdziwe. Zgodze się z każdym, że ma opory psychiczne i nie jest gotowa i taki
          > e
          > tam....ale bardziej szczegółowa prawda jest taka że nie jest pewna czy jesteś t
          > ym
          > jedynym. Może mówić co chce......

          A "najbardziej szczegółowa prawda" jest taka że nie masz racji. Wiem że tak nie
          jest. Kocha mnie, tylko ma ten cholerny opór. Totalna blokada. Ale teraz to już
          trochę bez sensu, bo ja mam kryzys. Muszę chyba trochę odetchnąć od tego i
          zastanowić się czy coś jeszcze czuję. Teraz nawet jakby okazała się demonem
          seksu - nic by to nie dało. Widzę jej wady bardzo wyraźnie.

          > A teraz czas na kolejną radę w stylu "the-best". Zacznij ją trochę olewać (ale
          > nie zrywać!!!), odmawiaj spotkania, nie dzwoń przez kilka dni, jak ona zadzwoni
          > nie odbieraj albo poproś kogoś niech mówi że cię nie ma. Na spotkaniach nie mów
          > za dużo, udawaj raczej zamyślonego i smutnego, ale odpowiadaj na każde pytanie
          > i
          > bądź jak nigdy uprzejmy. Jak zapyta co się stało, zmień temat tak jak ona to
          > zwykła robić......Po paru tygodniach powinna sama do ciebie przybiec...

          Strategia oko za oko. Dziewczyna zrozumiałaby co robi źle, ale moim zdaniem
          toczenie wojny nie jest dobrą drogą do osiągnięcia porozumienia. To obniża jakość
          związku. Nie chodzi o to, aby wszystko wymuszać na drugiej stronie, ale aby umiec
          rozmawiać ze sobą i starać sie zrozumiec drugą stronę pokojowo.
          • the_real_kris Re: jak jest teraz 27.06.02, 10:56
            mis_uszateq napisał(a):

            > > jest jedna odpowiedź...szkoda dziewczynie marnować cnoty na ciebie. Przykr
            > e a
            > > le
            > > prawdziwe. Zgodze się z każdym, że ma opory psychiczne i nie jest gotowa i
            > taki
            > > e
            > > tam....ale bardziej szczegółowa prawda jest taka że nie jest pewna czy jes
            > teś t
            > > ym
            > > jedynym. Może mówić co chce......
            >
            > A "najbardziej szczegółowa prawda" jest taka że nie masz racji. Wiem że tak nie
            >
            > jest.


            ----> boże jacy faceci są naiwni... Ona szepnie im dwa słówka i oni już wszystko
            wiedzą.


            Kocha mnie, tylko ma ten cholerny opór.


            ----> kochamnie, kocha mnie! Ona mnie kocha!!!! Jestem wniebowzięty!!! Szkoda
            tylko, że nie potrafi mi tego pokazać namacalnie, no przecież nie można od niej
            oczekiwać aby podjęła najmniejsze nawet ryzyko - zbyt bardzo ją kocham - nie
            mogę jej tak ranić!



            Totalna blokada. Ale teraz to już
            >
            > trochę bez sensu, bo ja mam kryzys. Muszę chyba trochę odetchnąć od tego i
            > zastanowić się czy coś jeszcze czuję. Teraz nawet jakby okazała się demonem
            > seksu - nic by to nie dało. Widzę jej wady bardzo wyraźnie.


            -----> i inaczej już nie będzie - witamy w świecie wypranym z endorfin i
            innej 'miłosnej chemii'. Myślisz, że kiedyś o tych wadach zapomnisz? Nigdy - za
            każdym razem jak coś bedzie nie tak będziesz o nich myślał.



            >
            > > A teraz czas na kolejną radę w stylu "the-best". Zacznij ją trochę olewać
            > (ale
            > > nie zrywać!!!), odmawiaj spotkania, nie dzwoń przez kilka dni, jak ona zad
            > zwoni
            > > nie odbieraj albo poproś kogoś niech mówi że cię nie ma. Na spotkaniach ni
            > e mów
            > > za dużo, udawaj raczej zamyślonego i smutnego, ale odpowiadaj na każde pyt
            > anie
            > > i
            > > bądź jak nigdy uprzejmy. Jak zapyta co się stało, zmień temat tak jak ona
            > to
            > > zwykła robić......Po paru tygodniach powinna sama do ciebie przybiec...
            >
            > Strategia oko za oko. Dziewczyna zrozumiałaby co robi źle, ale moim zdaniem
            > toczenie wojny nie jest dobrą drogą do osiągnięcia porozumienia. To obniża jako
            > ść
            > związku.


            -----> jakiego związku? Stary - nie ma żadnego związku - twoja kobieta nie jest
            skłonna zrobic dla ciebie wszystkiego - albo cię nie kocha tak jak ci się to
            wydaje albo jej kochanie jest bardzo różne od twojego - tzn. ma swoje granice.
            To znaczy, że w chwili gdy będziesz miał jakiekolwiek kłopoty możesz liczyć
            tylko na siebie. Związek to był przedstawiony w filmie Traffic gdzie Zeta-Jones
            robi dla męża absolutnie wszystko - włącznie z zaryzykowaniem własnego życia (i
            vice versa). Sorry za odwoływanie się do filmu ale musze się odwoływać do
            jakiegoś przykładu który może byc przez nas traktowany jako znany powszechnie.



            Nie chodzi o to, aby wszystko wymuszać na drugiej stronie, ale aby umi
            > ec
            > rozmawiać ze sobą i starać sie zrozumiec drugą stronę pokojowo.



            -----> w idealnym świecie tak jest - w twoim przypadku pokojowy jesteś ty - ona
            stoi niczym ruski strażnik na NRDowskoBRDowskiej granicy i mówi ci codziennie -
            dalszie nielzia.
          • the-besciak Re: jak jest teraz 27.06.02, 11:10
            mis_uszateq napisał(a):

            > Strategia oko za oko. Dziewczyna zrozumiałaby co robi źle, ale moim zdaniem
            > toczenie wojny nie jest dobrą drogą do osiągnięcia porozumienia. To obniża jako
            > ść
            > związku. Nie chodzi o to, aby wszystko wymuszać na drugiej stronie, ale aby umi
            > ec
            > rozmawiać ze sobą i starać sie zrozumiec drugą stronę pokojowo.

            trochę nudą powiało......kompromis owszem, ale ile czasu to ty masz być tą stroną
            ustępującą. Czy to napewno jest w tej chwili kompromis??? Przecież kompromis to
            coś na co przystają obie strony zgodnie, rezygnując z czegoś. A z czego rezygnuje
            teraz twoja dziewczyna? Nie ma kompromisu w twoim związku, a raczej impas.
            Potrzebny jest jakiś bodziec. Nie uważam żeby mała zmiana twojego zachowania
            popsuła wasz związek bardziej niż trwające długo napięcie i brak wyjaśnienia
            powodów przez nią. Zaczynasz widzieć jej wady bo rozum bierze górę nad uczuciem.
            Tak ma każdy facet który pości zbyt długo ;-)
            Wyślij do seksuologa, albo sam skończysz u psychiatry. Z tymi dziewicami to same
            problemy.

          • donf WOJNA lub milosc 27.06.02, 15:55
            mis_uszateq napisał(a):
            > Strategia oko za oko. Dziewczyna zrozumiałaby co robi źle, ale moim zdaniem
            >toczeniewojny nie jest dobrą drogą do osiągnięcia porozumienia. To obniża jakość
            >związku. Nie chodzi o to, aby wszystko wymuszać na drugiej stronie, ale abyumiec
            > rozmawiać ze sobą i starać sie zrozumiec drugą stronę pokojowo.
            MISIU, szkoda mi Cie rozczarowac. Toczenie wojny jest jedna ze strategii
            milosnych i predzej czy pozniej sie o tym przekonasz. Jesli sadzisz, ze rozmowa
            osiagniesz cos z kobieta, to albo masz super kobiete, albo jeszcze sie nie
            rozczarowales.
            Prawda jest taka: nie wazne, co kobieta mowi, wazne co robi albo co Ty robisz.
            Nie jest wazne bys otrzymal werbalna zgode na to co robisz pod warunkiem ze Ona
            to biernie zaakceptuje.
            Spojrz prawdzie w oczy: jakosc Twojego zwiazku juz stoi pod znakiem zapytania.

            Zazadaj od niej, zeby Cie zaspokoila seksulanie. Jej problem czy reka, ustami czy
            w "bozy" sposob.

            • mela1 Re: WOJNA lub milosc 27.06.02, 16:24
              donf napisał(a):

              > MISIU, szkoda mi Cie rozczarowac. Toczenie wojny jest jedna ze strategii
              > milosnych i predzej czy pozniej sie o tym przekonasz. Jesli sadzisz, ze rozmowa
              > osiagniesz cos z kobieta, to albo masz super kobiete, albo jeszcze sie nie
              > rozczarowales.

              A juz myslalam, ze osiagnelismy porozumienie:) Dlaczego np. z mezczyzna mozna cos
              osiagnac rozmowa, a z kobieta nie? Albo ja znam zbyt wiele super kobiet...

              > Prawda jest taka: nie wazne, co kobieta mowi, wazne co robi albo co Ty robisz.
              > Nie jest wazne bys otrzymal werbalna zgode na to co robisz pod warunkiem ze Ona
              > to biernie zaakceptuje.
              Ochyda! A Ty lubisz biernie akceptowac? Co to za zwiazek oparty na biernej
              akceptacji. Oczami duszy ujrzalam kobiete lezaca na lozku jak kloda, bo on chcial
              tylko biernej akceptacji. Kobieta to nie istota z innej planety, tylko normalny
              czlowiek, z ktorym mozna sie dogadac. A jak nie mozna, to juz inny problem albo
              wlasnie ten, od ktorego zaczal sie ten watek:)

              > Spojrz prawdzie w oczy: jakosc Twojego zwiazku juz stoi pod znakiem zapytania.

              A tu sie zgodze w zupelnosci. Jakosc tego watku tez ucierpaiala w ferworze walki.
              Kategorycznie to ja bym z nia owszem, ale porozmawiala. A tak szczerze mowiac, to
              naprawde chcialbym z nia porozmawiac, bo przypadek wydaje mi sie intrygujacy.
              Jako ze narzucona mi zostala rola jej obronczyni, a brakuje mi argumentow. jakosc
              zwaizku cierpi moim zdaniem przede wszystkim nie z braku seksu, ale z braku
              porozumienia i szczerosci.

              > Zazadaj od niej, zeby Cie zaspokoila seksulanie. Jej problem czy reka, ustami c
              > zy w "bozy" sposob.
              Stwierdziles, ze ja mam zdrowe podejscie do seksu, moze zdrowsze niz dziewczyna
              uszatka, ale na takie rzadnie mam tylko jedna odpowiedz, bez wzgledu na uczucia
              jakimi daze emzczyzne: tam sa drzwi!

              Pozdrawiam serdecznie
              • donf Re: WOJNA lub milosc 27.06.02, 17:23
                >A juzmyslalam, ze osiagnelismy porozumienie:) Dlaczego np. z mezczyzna mozna cos
                > osiagnac rozmowa, a z kobieta nie? Albo ja znam zbyt wiele super kobiet...
                >Kobieta to nie istota z innej planety, tylko normalny
                > czlowiek, z ktorym mozna sie dogadac. A jak nie mozna, to juz inny problem
                Istnieja takie kobiety?? Tak czy owak, wydaje mi sie ze nie z kazdym czlowiekiem
                ( nie tylko kobieta) mozna sie dogadac na poziomie werbalnym, natomiast latwiej
                sie dogadac z kobieta na poziomie zmyslowym.

                A moze nie trafilem na wlasciwa kobiete z ktora mozna sie dogadac?

                >Zazadaj od niej, zeby Cie zaspokoila seksulanie. Jej problem czy reka, ustami
                >czy w "bozy" sposob.
                >Stwierdziles, ze ja mam zdrowe podejscie do seksu, moze zdrowsze niz dziewczyna
                >uszatka, ale na takie rzadnie mam tylko jedna odpowiedz, bez wzgledu na uczucia
                >jakimi daze emzczyzne: tam sa drzwi!

                I moze to jest najlepsze rozwiazanie ich problemow!!???
                • mela1 Re: WOJNA lub milosc 27.06.02, 17:28
                  donf napisał(a):

                  > A moze nie trafilem na wlasciwa kobiete z ktora mozna sie dogadac?
                  Moze.

                  > I moze to jest najlepsze rozwiazanie ich problemow!!???
                  Tego nie skomentuje:) Ich decyzja.

                  Pozdrawiam serdecznie :)
              • the_real_kris Re: WOJNA lub milosc 27.06.02, 20:45
                mela1 napisał(a):

                > donf napisał(a):
                >
                > > MISIU, szkoda mi Cie rozczarowac. Toczenie wojny jest jedna ze strategii
                > > milosnych i predzej czy pozniej sie o tym przekonasz. Jesli sadzisz, ze ro
                > zmowa
                > > osiagniesz cos z kobieta, to albo masz super kobiete, albo jeszcze sie nie
                >
                > > rozczarowales.
                >
                > A juz myslalam, ze osiagnelismy porozumienie:) Dlaczego np. z mezczyzna mozna c
                > os
                > osiagnac rozmowa, a z kobieta nie? Albo ja znam zbyt wiele super kobiet...
                >


                ----> ale nie sypiasz z nimi, nie? A nawet jeśli tak to zawsze porozumienie w
                ramach tej samej płci jest o wiele łatwiejsze.



                > > Prawda jest taka: nie wazne, co kobieta mowi, wazne co robi albo co Ty rob
                > isz.
                > > Nie jest wazne bys otrzymal werbalna zgode na to co robisz pod warunkiem z
                > e Ona
                > > to biernie zaakceptuje.
                > Ochyda! A Ty lubisz biernie akceptowac? Co to za zwiazek oparty na biernej
                > akceptacji. Oczami duszy ujrzalam kobiete lezaca na lozku jak kloda, bo on chci
                > al
                > tylko biernej akceptacji. Kobieta to nie istota z innej planety, tylko normalny
                >
                > czlowiek, z ktorym mozna sie dogadac. A jak nie mozna, to juz inny problem albo
                >
                > wlasnie ten, od ktorego zaczal sie ten watek:)
                >
                > > Spojrz prawdzie w oczy: jakosc Twojego zwiazku juz stoi pod znakiem zapyta
                > nia.
                >
                > A tu sie zgodze w zupelnosci. Jakosc tego watku tez ucierpaiala w ferworze walk
                > i.
                > Kategorycznie to ja bym z nia owszem, ale porozmawiala. A tak szczerze mowiac,
                > to
                > naprawde chcialbym z nia porozmawiac, bo przypadek wydaje mi sie intrygujacy.
                > Jako ze narzucona mi zostala rola jej obronczyni, a brakuje mi argumentow. jako
                > sc
                > zwaizku cierpi moim zdaniem przede wszystkim nie z braku seksu, ale z braku
                > porozumienia i szczerosci.
                >
                > > Zazadaj od niej, zeby Cie zaspokoila seksulanie. Jej problem czy reka, ust
                > ami c
                > > zy w "bozy" sposob.
                > Stwierdziles, ze ja mam zdrowe podejscie do seksu, moze zdrowsze niz dziewczyna
                >
                > uszatka, ale na takie rzadnie mam tylko jedna odpowiedz, bez wzgledu na uczucia
                >
                > jakimi daze emzczyzne: tam sa drzwi!


                ----> słabe wobec tego to twoje uczucie - masz szczęście że twój facet widać
                nadrabia w waszym związku - z takim tekstem to mogłabyś wyskoczyć najwyżej do
                kolegi gdyby ci z nienacka zaproponował seks - natomiast do chłopaka (o ile się
                go kocha to się chyba odnosi inaczej). Tutaj łatwo zauważyć różnicę w twoim
                podejściu do kobiet i do mężczyzn - Miś uszatek musi cierpliwie czekać latami
                aby księżniczka wyraziła swoją aprobatę, natomiast w momencie gdy Miś uszatek
                wyrazi swoją potrzebę usłyszy od ciebie natychmiastowe won. Trochę to
                nieproporcjonalne zakładając że parę łączy miłość. Też z ciebie niezłe ziółko.
                Lubię upokarzać takie jak ty - rodzice je za bardzo rozpieszczali za młodu...



                >
                > Pozdrawiam serdecznie

                • mela1 Re: WOJNA lub milosc 28.06.02, 11:57
                  the_real_kris napisał(a):
                  > ----> ale nie sypiasz z nimi, nie? A nawet jeśli tak to zawsze porozumienie
                  > w ramach tej samej płci jest o wiele łatwiejsze.

                  Zgadzam sie w zupelnosci. I z tym, ze nie sypiam, i z tym, ze latwiejsze. Ale
                  skoro sie jednak sypia z inna plcia, to warto sie o porozumienie postarac.

                  > ----> słabe wobec tego to twoje uczucie - masz szczęście że twój facet widać
                  > nadrabia w waszym związku - z takim tekstem to mogłabyś wyskoczyć najwyżej do
                  > kolegi gdyby ci z nienacka zaproponował seks - natomiast do chłopaka (o ile się
                  > go kocha to się chyba odnosi inaczej).

                  Co do sily moich uczuc, to pozwol, ze nie bede komentowac. W moim zwaizku nie
                  istnieje problem nadrabiania. Nie mowie "won" bo on niczego ode mnie nie zada, a
                  zadac nie musi, bo sama chce. Gdyby "zazadal" czego, na co ja nie mam ochoty,
                  pogonilabym. Donf tu gdizes napisac, ze nie mozna zmusic kobiety do czegos, czego
                  ona nie chce.

                  Oczywiscie, ze do kogos, kogo sie kocha odnosi sie inaczej. Nie stawia sie zadan,
                  wszystko powinno sie odbywac na zasadzie obupolnej zgody i chceci.

                  > Miś uszatek musi cierpliwie czekać latami
                  > aby księżniczka wyraziła swoją aprobatę, natomiast w momencie gdy Miś uszatek
                  > wyrazi swoją potrzebę usłyszy od ciebie natychmiastowe won.

                  Ode mnie zdecydowanie tak, bo juz kogos mam :) Nie mowie, ze latami, ale moim
                  zdaniem jak kocha to poczeka. Ja takze nie wyrazam kategorycznie swoich potrzeb,
                  kiedy wiem, ze moj chlopak nie ma na cos ochoty, ale ma to szczescie, ze
                  potrafimy sie porozumiec. A w zwiazku misia uszatka komunikacja kuleje. Ona nie
                  chce, a nie umie powiedziec dlaczego. On chce, ale wylewa swoje frustracje na
                  forum, a nie umie z nia porozmawiac. Zanika mi ta milosc w tym zwaizku.


                  > Też z ciebie niezłe ziółko.
                  > Lubię upokarzać takie jak ty - rodzice je za bardzo rozpieszczali za młodu...

                  Ziolko na pewno na tyle, zeby nie pozwolic sie upokarzac nikomu. Z doswiadczenia
                  wiem, ze mezczyzni jednak lubia dumne kobiety, ktore potrafia wyartykulowac swoje
                  zdanie i wymagaja szacunku. Nie czytaj: obrazalskie ksiezniczki. A co do Ciebie,
                  to albo jestes taki mocny tylko w gadaniu z ludzmi, ktorzy Cie nawet nie widza,
                  albo brakuje Ci kobiety z charakterem, zamiast ulegajacej lali. Wniosek ogolny,
                  na podstawia Twoich wypowiedzi w kilku watkach.

                  Nie czuje sie upokorzona i na pewno nie mzoesz zrobic nic, zebym sie tak poczula,
                  bo znam swoja wartosc. A poza tym kultura osobista nie pozwoli Ci na probe
                  upokarzania kobiety.

                  • the_real_kris Re: WOJNA lub milosc 30.06.02, 23:08
                    mela1 napisał(a):

                    > the_real_kris napisał(a):
                    > > ----> ale nie sypiasz z nimi, nie? A nawet jeśli tak to zawsze porozumi
                    > enie
                    > > w ramach tej samej płci jest o wiele łatwiejsze.
                    >
                    > Zgadzam sie w zupelnosci. I z tym, ze nie sypiam, i z tym, ze latwiejsze. Ale
                    > skoro sie jednak sypia z inna plcia, to warto sie o porozumienie postarac.


                    ----> warto, tylko o wiele trudniej a ty podajesz przykład, że z dziewczynami
                    tak dobrze się dogadujesz.


                    >
                    > > ----> słabe wobec tego to twoje uczucie - masz szczęście że twój facet
                    > widać
                    > > nadrabia w waszym związku - z takim tekstem to mogłabyś wyskoczyć najwyżej
                    > do
                    > > kolegi gdyby ci z nienacka zaproponował seks - natomiast do chłopaka (o il
                    > e się
                    > > go kocha to się chyba odnosi inaczej).
                    >
                    > Co do sily moich uczuc, to pozwol, ze nie bede komentowac. W moim zwaizku nie
                    > istnieje problem nadrabiania.


                    -----> myślę, że raczej nie zdajesz sobie z tego sprawy.


                    Nie mowie "won" bo on niczego ode mnie nie zada,
                    > a
                    > zadac nie musi, bo sama chce. Gdyby "zazadal" czego, na co ja nie mam ochoty,
                    > pogonilabym.


                    ----> o proszę - własnie dlatego słabe jest to twoje uczucie - ja kobietom
                    często daję coś czego dać nie mam ochoty - po prostu robię to dla nich - po to
                    by dać im satysfakcję.



                    Donf tu gdizes napisac, ze nie mozna zmusic kobiety do czegos, cze
                    > go
                    > ona nie chce.
                    >


                    ----> kto mówi o zmuszaniu? Oczywiście, że nikt przy zdrowych zmysłach nie
                    będzie swojej kobiety do niczego zmuszał.



                    > Oczywiscie, ze do kogos, kogo sie kocha odnosi sie inaczej. Nie stawia sie zada
                    > n,
                    > wszystko powinno sie odbywac na zasadzie obupolnej zgody i chceci.
                    >


                    ----> aha, ciekawe z kim ty żyjesz w związku - chyba z samą sobą albo z jakimś
                    kolesiem z gałami wlepionymi w ciebie jak w malowane wrota.



                    > > Miś uszatek musi cierpliwie czekać latami
                    > > aby księżniczka wyraziła swoją aprobatę, natomiast w momencie gdy Miś usza
                    > tek
                    > > wyrazi swoją potrzebę usłyszy od ciebie natychmiastowe won.
                    >
                    > Ode mnie zdecydowanie tak, bo juz kogos mam :) Nie mowie, ze latami, ale moim
                    > zdaniem jak kocha to poczeka.
                    '

                    ----> widzisz - problem w tym, że kocha i już czekał wystarczająco długo a życie
                    ma to do siebie, że przemija - nie każdy jest tak mało mobilny by czekać do
                    starości na coś co ludzie robią za młodu - miłość może minąć w międzyczasie.


                    Ja takze nie wyrazam kategorycznie swoich potrzeb

                    ----> hahaha - już to widzę... kobieta nie wyrażająca swoich potrzeb
                    kategorycznie - to ci się tylko wydaje, że tego nie robisz


                    > ,
                    > kiedy wiem, ze moj chlopak nie ma na cos ochoty, ale ma to szczescie, ze
                    > potrafimy sie porozumiec.


                    ----> nie - to twój chłopak potrafi zrozumieć ciebie nie na odwrót - sama przed
                    chwilą napisałaś, że jak nie masz ochoty to jemu nawet nie wolno wyrazić chęci.



                    A w zwiazku misia uszatka komunikacja kuleje. Ona nie
                    > chce, a nie umie powiedziec dlaczego. On chce, ale wylewa swoje frustracje na
                    > forum, a nie umie z nia porozmawiac. Zanika mi ta milosc w tym zwaizku.


                    ----> wydaje mi się, że uszatek rozmawiał z nią wiele razy - często po prostu
                    kobiety nie potrafią rozmawiać o seksie, być swobodne w sprawach seksu etc. co
                    wielokrotnie prowadzi właśnie do zaniku miłości i rozstania.



                    >
                    >
                    > > Też z ciebie niezłe ziółko.
                    > > Lubię upokarzać takie jak ty - rodzice je za bardzo rozpieszczali za młodu
                    > ...
                    >
                    > Ziolko na pewno na tyle, zeby nie pozwolic sie upokarzac nikomu.


                    ----> hehehe - rozśmieszyłaś mnie teraz.


                    Z doswiadczeni
                    > a
                    > wiem, ze mezczyzni jednak lubia dumne kobiety, ktore potrafia wyartykulowac swo
                    > je
                    > zdanie i wymagaja szacunku.


                    ----> oczywiście - ale tylko niektórzy - zdecydowana większość mężczyzn używa
                    kobiet do 'podparcia' na nich swojego ego - jeśli uważasz, że jest inaczej to
                    mało niestety wiesz o mężczyznach. Znam takich, których te 'dumne' interesują do
                    pierwszego stosunku - wszystko odbywa się z należnym szacunkiem - później
                    jednak 'dumna' płacze i czuje się wykorzystana a 'zdobywca' doświadcza kupy
                    śmiechu z kolegami (za 'dumę' trzeba niekiedy sporo zapłacić)...



                    Nie czytaj: obrazalskie ksiezniczki. A co do Ciebie
                    > ,
                    > to albo jestes taki mocny tylko w gadaniu z ludzmi, ktorzy Cie nawet nie widza,


                    ----> oj - oczywiście w realu jestem mocny w inny sposób - w necie można sobie
                    pozwolić na więcej szczerości - czyli coś czego większość kobiet nie trawi.



                    > albo brakuje Ci kobiety z charakterem, zamiast ulegajacej lali.


                    -----> kobiety z charakterem - hehehe - to te zarozumiałe panienki, które
                    później chcą wyjść za mąż, być utrzymywane przez męża i jeszcze w dodatku nim
                    manipulować? Uwielbiam takie - masa z nimi zabawy...



                    Wniosek ogolny,
                    > na podstawia Twoich wypowiedzi w kilku watkach.
                    >
                    > Nie czuje sie upokorzona i na pewno nie mzoesz zrobic nic, zebym sie tak poczul
                    > a,
                    > bo znam swoja wartosc.


                    ----> a gdzie ja piszę, że chcę cię upokarzać? W Internecie? Jak? Upokarza się
                    moja droga w realu - właśnie te zadziorne i 'dumne'. Fajnych dziewczyn,
                    rzeczowych i z otwartym umysłem nie trzeba upokarzać. Tu mały przykład - jak
                    jeszcze studiowałem to mieszkaliśmy z kumplami w akademiku (super miejsce na
                    podryw - tyle chętnych dziewczyn). Któregoś dnia poszliśmy w trzech do
                    nowopoznanych 'koleżanek'. Siedzimy, rozmawiamy, komplementujemy, itp. itd. W
                    tym momencie do pokoju wchodzi jeden z bardziej 'wyrobionych' kolegów... Wita
                    się, siada, przysłuchuje rozmowie i przygląda flirtom... Dzieczyny należały do
                    tej grupy 'dumnych' i niezależnych, jednak same nas zaprosiły... Gdzieś po 10
                    minutach ów kolega (zgodnie z wcześniejszą umową) wstaje i mówi: 'Nie rozumiem -
                    takie przeciętne dziewczyny, zamiast się cieszyć, że ktokolwiek przyszedł i się
                    nimi zainteresował, prawi komplementy, żartuje i spędza z nimi czas, to siedzą
                    jakieś nadęte. Ej zastanówcie wy się panienki' My oczywiście bychnęliśmy
                    śmiechem po czym wszyscy wstaliśmy i mówiąc do następnego razu wyszliśmy...
                    Oczywiście następnego razu nie było - nie tylko z nami ale i z nikim. Dziewczyny
                    pomieszkały do końca roku i nie udało im się znaleźć żadnych chętnych panów. Na
                    pewno dało im to trochę do myślenia i rozmiękczyło ich dumę...


                    A poza tym kultura osobista nie pozwoli Ci na probe
                    > upokarzania kobiety.
                    >

                    ----> wanna bet? Zależy od kobiety.


                    Pozdrawiam
      • jolaa Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:02
        może to zła układanka uszatku, tak nie powinno być, ta scenka ma złe
        zakonczenie...
        • mis_uszateq Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:14
          Myślisz że te puzzle nie pasują do siebie?

          Czy te argumenty, które były pisane na grupie są wystarczające żeby tak
          stwierdzić?

          Muszę się najpierw przekonać o własnych ucuciach, potem będę decydował.
          • mela1 Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:19
            O jestes:) Odpiszesz mi?
            Pozdrawiam
          • the-besciak Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:26
            mis_uszateq napisał(a):

            > Myślisz że te puzzle nie pasują do siebie?
            >
            > Czy te argumenty, które były pisane na grupie są wystarczające żeby tak
            > stwierdzić?
            >
            > Muszę się najpierw przekonać o własnych ucuciach, potem będę decydował.

            tylko nie to!!!!
            o uczuciach godzinami myślą kobiety: kocha, nie kocha, a jeśłi kocha to dlaczego,
            przecież mam dwie zmarszczki na twarzy? a może mnie zdradza?, itd. mela1 na pewno
            potwierdzi bo pewnie też tak myśłała o swoim prawiczku
            przestań myśleć......każdy facet najpierw działa potem myśli.....tak jest
            zapisane w genach!!!!!! Carpe diem. No pain no gain. No drug, no
            fun.......ups...chyba się zagalopowałem :-)
            Jak będziesz myśleł wpadniesz w depresję, a tego my wszyscy na forum nie chcemy.

            Pzdr.
            the-besciak

            • mela1 Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:38
              the-besciak napisał(a):

              > tylko nie to!!!!
              > o uczuciach godzinami myślą kobiety: kocha, nie kocha, a jeśłi kocha to dlaczeg
              > o,
              > przecież mam dwie zmarszczki na twarzy? a może mnie zdradza?, itd. mela1 na pew
              > no
              > potwierdzi bo pewnie też tak myśłała o swoim prawiczku

              Wypraszam sobie takie ironiczne uwagi, szczegolnie dotyczace mojego mezczyzny, bo
              ja to jakos przezyje. Otoz nie myslalam tak, poniewaz wystarczy ze spojrze mu
              gleboko w oczy i wiem, ze koch. Mowic tego nie musi, ale mowi.

              > przestań myśleć......każdy facet najpierw działa potem myśli.....tak jest
              > zapisane w genach!!!!!!

              Czy w genach jest zapisane, ze kazdy facet jest bezmozgim Yetti? Znam myslalcych
              facetow, to nie jakas przypadlosc kliniczna, myslenie nie ejst zarezerwowane dla
              kobiet! Mowie o mysleniu, mis uszatek raczej tez, a Ty myslenie utorzsamiasz z
              zamartwianiem sie. Zdecydowanie preferuje ludzi, ktorzy mysla zanim cos zrobia bo
              z braku myslenia to potem same klopoty...

              > Jak będziesz myśleł wpadniesz w depresję, a tego my wszyscy na forum nie chcemy
              No depresji nie chcemy, ale zeby jej powodem bylo myslenie, to nie powiedzialbym.

              Twoje posty sa przykladem tego, ze jednak nie myslisz, zanim napiszesz.
              • the-besciak Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:46
                mela1 napisał(a):

                > No depresji nie chcemy, ale zeby jej powodem bylo myslenie, to nie powiedzialby
                > m.
                >
                > Twoje posty sa przykladem tego, ze jednak nie myslisz, zanim napiszesz.

                i tu cię mam!!!!!!!!!!!!! JESTEŚ FACETEM MELA. Ha ha.... Zdradziłaś się pisząc "
                to nie powiedzialbym" a nie "powiedziałabym". Ja nie taki głupi jak myślisz.....
                chłoptasiu. Teraz też odpisałem, a dopiero później pomyślałem po co rozmawiam z
                facetem który udaje kobiete......nie ładnie....no i jeszcze te gadki o mężu...fuj

                • mela1 Re: jak jest teraz 27.06.02, 15:52

                  > i tu cię mam!!!!!!!!!!!!! JESTEŚ FACETEM MELA. Ha ha.... Zdradziłaś się pisząc
                  > "
                  > to nie powiedzialbym" a nie "powiedziałabym". Ja nie taki głupi jak myślisz....
                  > .
                  > chłoptasiu. Teraz też odpisałem, a dopiero później pomyślałem po co rozmawiam z
                  >
                  > facetem który udaje kobiete......nie ładnie....no i jeszcze te gadki o mężu...f
                  > uj

                  Gdybys dokladnie czytal moje posty, zorientowalbys sie ze choruje na literowki,
                  tym razem zgubilam jedno "a". Oczywiscie dla niemyslacych jest to dowod na to, ze
                  jestem facetem. czesto mnie to spotyka, widac wielu tu udaje i strustrowani
                  szowinisci wszedzie sie dopatruja spisku. Nie udowodnie, ze nie ejstem wielbladem
                  ani tego, ze jestem kobieta. Na szczescie nie musze.

                  Aha, nie mam meza. Nie wiem skad Ci sie to wzielo detektywie. Pomyslowosc ludzka
                  nie zna granic.
                  • the-besciak Re: jak jest teraz 27.06.02, 16:03
                    mela1 napisał(a):

                    > jestem facetem. czesto mnie to spotyka, widac wielu tu udaje i strustrowani
                    > szowinisci wszedzie sie dopatruja spisku. Nie udowodnie, ze nie ejstem wielblad
                    > em
                    > ani tego, ze jestem kobieta. Na szczescie nie musze.
                    >
                    > Aha, nie mam meza. Nie wiem skad Ci sie to wzielo detektywie. Pomyslowosc ludzk
                    > a
                    > nie zna granic.

                    jeśli ja jestem "strustowanym" szowinistą, to ty jesteś "zakompasionom" feministką
                    pomyślałem że masz męża, no bo kto by nie usidlił prawiczka??? zwłaszcza że chyba
                    facet gustował w tobie......ach ci dzisiejsi geje
                    • mela1 Re: jak jest teraz 27.06.02, 16:14
                      Nie mam ochoty dajez dyskutowac z Toba w tym tonie. Moze moja wrodzona
                      wrazliwosc sprawila, ze pomimo bezsensownosci tych oskarzen poczulam sie
                      urazona, a moze nie lubie zasmiecac watkow prywatnymi przepychankami,
                      szczegolnie tak nieeleganckimi.
                      • butterfly04 Re: jak jest teraz 27.06.02, 20:07
                        mam nadzieje, ze jednak cala ta sprawa z dziewczyna uszatka wyjasni sie na
                        dobre...i nie rozstana sie...uszatek to jest wogole sensowny facet (tak sadze
                        z jego postow)...z tego co bylo napisane we wczesniejszych postach jego
                        dziewczyna bierze tabletki, byla u lekarza...a wiec na pewno nie jest
                        niedojrzala...rzecz lezy chyba w tym "okropnym strachu i oporze"...ale oby
                        dali rade wspolnie go pokonac...:-)
                        pozdrawiam
                        • mis_uszateq Re: jak jest teraz 27.06.02, 20:35
                          > mam nadzieje, ze jednak cala ta sprawa z dziewczyna uszatka wyjasni sie na
                          > dobre...i nie rozstana sie...
                          Ja też mam taką nadzieję. :) Tyle miłych wspomnień za nami i nie chcę ich
                          przekreślać i tracić tego co mnie jeszcze czeka, ale narazie brak mi wiary.
                          Zrobimy sobie przerwę, a wtedy będzie czas na refleksję obu stron i może
                          zatęsknimy za sobą i coś ożyje na nowo...

                          > uszatek to jest wogole sensowny facet (tak sadze
                          > z jego postow)...
                          To bardzo miłe Motylku! :)

                          Pozdrawiam,
                          miś
                          • butterfly04 Re: jak jest teraz 27.06.02, 20:57
                            ...ten watek bardzo mnie wciagnal...:-) miedzy wierszami mozna wyczytac, ze
                            jestescie wartoscowymi ludzmi a to co Was laczy to prawdziwe uczucie, upieram
                            sie przy zdaniu, ze to "jeden wielki strach" ja powstrzymuje...a poza tym tak
                            sobie mysle...czytajac watki na tym forum czy ona nigdy nie odczuwala
                            bolu?...byc moze ona tego sie obawia...kurcze...oby wszystko sie wyjasnilo i
                            zakonczylo niesamowitym kochaniem...:-)!!!
                            pozdrawiam :-)
                            • mis_uszateq Re: jak jest teraz 27.06.02, 21:11
                              > ...ten watek bardzo mnie wciagnal...:-)
                              mnie również ;-)

                              > czytajac watki na tym forum czy ona nigdy nie odczuwala
                              > bolu?...byc moze ona tego sie obawia...

                              ale problemem jest to że nie chce mi tego powiedzieć. Ja mogę baaaaardzo wiele
                              zrozumieć, tylko muszę wiedzieć O CO chodzi... Problem taki sam, jak w wielu
                              firmach: "brak przepływu informacji".

                              miś
                              • butterfly04 Re: jak jest teraz 27.06.02, 21:18
                                nastepnym razem zapytaj sie wprost "co sie dzieje?"
                                czy ja boli, czy nie jest jej przyjemnie itd.
                                moze powie co sie dzieje ?
                                a moze ona cos "kombinuje i planuje" kiedy wyjedziecie na wakacje :-)
                                nie wiem, chyba ja za duzo tu kombinuje... ale jakas przyczyna musi byc ze sie
                                obawia...

                                • mis_uszateq Re: jak jest teraz 27.06.02, 21:26
                                  > nastepnym razem zapytaj sie wprost "co sie dzieje?"
                                  > czy ja boli, czy nie jest jej przyjemnie itd.
                                  > moze powie co sie dzieje ?
                                  łatwo powiedzieć. Pytałem już wiele razy i mówi że to tylko strach przed wpadką.
                                  Zobaczymy jak się sytuacja potoczy, trzeba dać temu trochę czasu.

                                  > a moze ona cos "kombinuje i planuje" kiedy wyjedziecie na wakacje :-)
                                  echhhhh. rozmarzyłem się :))))
                                  • butterfly04 Re: jak jest teraz 27.06.02, 21:35
                                    mis_uszateq napisał(a):

                                    > > nastepnym razem zapytaj sie wprost "co sie dzieje?"
                                    > > czy ja boli, czy nie jest jej przyjemnie itd.
                                    > > moze powie co sie dzieje ?
                                    > łatwo powiedzieć. Pytałem już wiele razy i mówi że to tylko strach przed wpadką
                                    Wiem, ze to nie jest wcale latwe :-) chodzilo mi o to aby spokojnym, cieplym
                                    tonem zapytac sie "co sie dzieje" przeciez sa piguly, wiec ryzyko jest
                                    minimalne, chyba ze to cos innego..
                                    > Zobaczymy jak się sytuacja potoczy, trzeba dać temu trochę czasu.
                                    mam nadzieje ze sie dobrze potoczy :-)
                                    > > a moze ona cos "kombinuje i planuje" kiedy wyjedziecie na wakacje :-)
                                    > echhhhh. rozmarzyłem się :))))
                                    moze juz wkrotce marzenia stana sie rzeczywistoscia !!! ;-)
                                    pozdrawiam serdecznie
                                    • the_real_kris Re: jak jest teraz 27.06.02, 21:46
                                      butterfly04 napisał(a):

                                      > mis_uszateq napisał(a):
                                      >
                                      > > > nastepnym razem zapytaj sie wprost "co sie dzieje?"
                                      > > > czy ja boli, czy nie jest jej przyjemnie itd.
                                      > > > moze powie co sie dzieje ?
                                      > > łatwo powiedzieć. Pytałem już wiele razy i mówi że to tylko strach przed w
                                      > padką
                                      > Wiem, ze to nie jest wcale latwe :-) chodzilo mi o to aby spokojnym, cieplym
                                      > tonem zapytac sie "co sie dzieje" przeciez sa piguly, wiec ryzyko jest
                                      > minimalne, chyba ze to cos innego..
                                      > > Zobaczymy jak się sytuacja potoczy, trzeba dać temu trochę czasu.
                                      > mam nadzieje ze sie dobrze potoczy :-)
                                      > > > a moze ona cos "kombinuje i planuje" kiedy wyjedziecie na wakacje :-)
                                      > > echhhhh. rozmarzyłem się :))))
                                      > moze juz wkrotce marzenia stana sie rzeczywistoscia !!! ;-)
                                      > pozdrawiam serdecznie



                                      Miś-uszatek nie bądź głupi - pojedź na wakacje z motylkiem04... to rozwiąże
                                      problem przepełnionych zbiorników i nie tylko... ;-)
                                      • butterfly04 Re: jak jest teraz 27.06.02, 21:49
                                        ...ale ja jade ze swoim chlopakiem na wakacje :-)
                                        • the_real_kris Re: jak jest teraz 28.06.02, 02:53
                                          butterfly04 napisał(a):

                                          > ...ale ja jade ze swoim chlopakiem na wakacje :-)

                                          ----> no to uszatek ma pecha podwójnego. A może pojedziesz z nim na drugi
                                          turnus? ;-)
                                      • mis_uszateq Re: jak jest teraz 28.06.02, 09:56
                                        > Miś-uszatek nie bądź głupi - pojedź na wakacje z motylkiem04... to rozwiąże
                                        > problem przepełnionych zbiorników i nie tylko... ;-)

                                        ale się ubawiłem! :)

                                        A może zaproszę motylka, melę, jolę, olivvkę, the-besciaka i oczywiscie krzysia i
                                        urządzimy sobie orgietkę. Wtedy napewno moja się przełamie ;-)
              • the_real_kris Re: jak jest teraz 27.06.02, 20:54
                mela1 napisał(a):

                > the-besciak napisał(a):
                >
                > > tylko nie to!!!!
                > > o uczuciach godzinami myślą kobiety: kocha, nie kocha, a jeśłi kocha to dl
                > aczeg
                > > o,
                > > przecież mam dwie zmarszczki na twarzy? a może mnie zdradza?, itd. mela1 n
                > a pew
                > > no
                > > potwierdzi bo pewnie też tak myśłała o swoim prawiczku
                >
                > Wypraszam sobie takie ironiczne uwagi, szczegolnie dotyczace mojego mezczyzny,
                > bo
                > ja to jakos przezyje. Otoz nie myslalam tak, poniewaz wystarczy ze spojrze mu
                > gleboko w oczy i wiem, ze koch. Mowic tego nie musi, ale mowi.
                >
                > > przestań myśleć......każdy facet najpierw działa potem myśli.....tak jest
                > > zapisane w genach!!!!!!
                >
                > Czy w genach jest zapisane, ze kazdy facet jest bezmozgim Yetti? Znam myslalcyc
                > h
                > facetow,


                ----> hahahaha... A Kopernik była kobietą!!! Laleczko! I ty mi zarzucasz
                szowinizm!?!?!





                to nie jakas przypadlosc kliniczna, myslenie nie ejst zarezerwowane dl
                > a
                > kobiet!



                Mowie o mysleniu, mis uszatek raczej tez, a Ty myslenie utorzsamiasz z
                > zamartwianiem sie. Zdecydowanie preferuje ludzi, ktorzy mysla zanim cos zrobia
                > bo
                > z braku myslenia to potem same klopoty...
                >
                > > Jak będziesz myśleł wpadniesz w depresję, a tego my wszyscy na forum nie c
                > hcemy
                > No depresji nie chcemy, ale zeby jej powodem bylo myslenie, to nie powiedzialby
                > m.
                >
                > Twoje posty sa przykladem tego, ze jednak nie myslisz, zanim napiszesz.

          • jolaa Re: jak jest teraz 28.06.02, 07:45
            mis_uszateq napisał(a):

            > Myślisz że te puzzle nie pasują do siebie?
            Myślę, że kilka elementów się pogubiło i jest to więcej niż jeden...
            >
            > Czy te argumenty, które były pisane na grupie są wystarczające żeby tak
            > stwierdzić?
            Wiesz dobrze, że nie są i faktycznie nie mogę tak mówić ale napisłam może, a Ty
            poczułeś się urażony, chcesz żeby pasowały, prawda?
            > Muszę się najpierw przekonać o własnych ucuciach, potem będę decydował.
            Dopóki ktoś chce kochać, jest jeszcze szansa :))

    • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 11:18
      Strasznie dużo odpowiedzi na ten twój post i pewnie nie wszystkie skrupulatnie
      przeczytałam ale na sam poczatek rzuca mi się "w oczy" jedno pytanie. Jakiej to
      niby zachety z jej strony ty oczekujesz?! Ma się zachecająco ułożyć,
      ewentualnie wypiąć i stwierdzić "czyń kacie swoją powinność"???!!!.
      Może uprawiajcie te swoje pieszczoty bez ubrań a wtedy wyjdzie wam kurcze samo.
      Chociażby zwykłe pocałunki powodują ustawienie wszystkich organów na zbliżonym
      poziomie i znakomicie ułatwiają sprawę. Jeśli będziecie nago się pieścić to
      chyba wystarczająca zachęta bez namolnego pytania z twojej strony " czy to
      już?".
      • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 11:34
        > Strasznie dużo odpowiedzi na ten twój post i pewnie nie wszystkie skrupulatnie
        > przeczytałam ale na sam poczatek rzuca mi się "w oczy" jedno pytanie.
        > Jakiej to
        > niby zachety z jej strony ty oczekujesz?! Ma się zachecająco ułożyć,
        > ewentualnie wypiąć i stwierdzić "czyń kacie swoją powinność"???!!!.
        > Może uprawiajcie te swoje pieszczoty bez ubrań a wtedy wyjdzie wam kurcze samo.
        > Chociażby zwykłe pocałunki powodują ustawienie wszystkich organów na zbliżonym
        > poziomie i znakomicie ułatwiają sprawę. Jeśli będziecie nago się pieścić to
        > chyba wystarczająca zachęta bez namolnego pytania z twojej strony " czy to
        > już?".
        Faktycznie chyba nie przeczytałaś (zrozumiałaś) ani jednego posta!!!

        Dla nie których (niestety) seks jest oczywistym zajęciem traktowanym jak
        koleżeńska przysługa i nie ma się co zastanawiać z kim i po co.
        • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:03
          > Faktycznie chyba nie przeczytałaś (zrozumiałaś) ani jednego posta!!!
          >
          > Dla nie których (niestety) seks jest oczywistym zajęciem traktowanym jak
          > koleżeńska przysługa i nie ma się co zastanawiać z kim i po co.

          Jagnie chyba chodzilo o to samo, co Tobie na poczatku. Chciales romantycznie, bez
          zbednego gadania. Tak byloby romantycznie, spontanicznie i co tam sobie tylko
          chcesz, wiec nie warcz na nia. Z Twoja dzewczyna tak nie wyszlo, ale zapewniam,
          ze z niektorymi wychodzi. Jagna nie napisala nic o tym, ze z byle kim i na
          zasadzie przyslug!

          Z drugiej strony nie zgadam sie ze to powinna byc wystarczajaca zacheta. Tak,
          jesli dziewczyna chce i jest gotowa. Nie: jesli tylko Ty chcesz, Ty proponujesz,
          a ona ma szalec z radosci, ze masz na nia ochote.

          Powiedz mi: jestes z nia bo ja kochasz, czy dlatego, ze z kims byc wypada i przy
          okazji nalezy Ci sie seks? Bo cos mi sie wydaje, ze przy prawdziwej milosci
          takich problemow by nie bylo.
          • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:20
            mela1 napisał(a):

            > > Z drugiej strony nie zgadam sie ze to powinna byc wystarczajaca zacheta. Tak,
            > jesli dziewczyna chce i jest gotowa. Nie: jesli tylko Ty chcesz, Ty proponujesz
            > ,
            > a ona ma szalec z radosci, ze masz na nia ochote.
            >

            Można tego nie traktować tego jako wystrczajacą zachętę ale skoro dochodzi już do
            jakiś pieszczot to jest to pewien sygnał. Myślę, że w takiej sytuacji między
            dwojgiem kochajacych się ludzi jest jeszcze wystarczajaco czasu by dziewczyna
            mogła wyraźnie pokazać lub powiedzieć, że dalej już nie. A może w tej sytuacji by
            nie uciekła w wrzaskiem i mieliby już za sobą i za obopólna zgodą to przeżycie,
            które jak widzę stało się koszmarem o którym się ciągle myśli.
            • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:32
              jagna_jagna napisał(a):

              > Myślę, że w takiej sytuacji między
              > dwojgiem kochajacych się ludzi jest jeszcze wystarczajaco czasu by dziewczyna
              > mogła wyraźnie pokazać lub powiedzieć, że dalej już nie.

              Z tego co zrozumialam uszatka, ona wlasnie tak mowi, a raczej nic nie mowi, tylko
              ucieka.

              >A może w tej sytuacji by nie uciekła w wrzaskiem i mieliby już za sobą i za
              >obopólna zgodą to przeżycie, które jak widzę stało się koszmarem o którym się
              >ciągle myśli.

              Zastanawiam sie czy ona tez ciagle mysli. Bo na razie wiem, ze on bez tego zyc
              nie moze, nie da jej poczekac bo musi juz. Co ona czuje nie wiemy. moze dla niej
              jest koszmarem to, ze sie boi, a on nalega, a z drugiej strony sam jest jakis
              malo zdecydowany. Chetnie poznalabym druga strone medalu: "Mam problem z
              chlopakiem..."
              • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:37
                Jak na razie to odbieram uszatka jako osobę, która NIE PRÓBUJE. On się tylko
                zadręcza myślowo.
            • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:06
              > Można tego nie traktować tego jako wystrczajacą zachętę ale skoro dochodzi już
              > do
              > jakiś pieszczot to jest to pewien sygnał. Myślę, że w takiej sytuacji między
              > dwojgiem kochajacych się ludzi jest jeszcze wystarczajaco czasu by dziewczyna
              > mogła wyraźnie pokazać lub powiedzieć, że dalej już nie. A może w tej sytuacji
              > by
              > nie uciekła w wrzaskiem i mieliby już za sobą i za obopólna zgodą to przeżycie,
              > które jak widzę stało się koszmarem o którym się ciągle myśli.

              Z wrzaskiem nie uciekła, ale takie podejścia już były. I ... wyraźnie nie chciała.
        • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:12
          mis_uszateq napisał(a):


          > Faktycznie chyba nie przeczytałaś (zrozumiałaś) ani jednego posta!!!

          Rozumiem słonko więcej niż ci się wydaje.

          > Dla nie których (niestety) seks jest oczywistym zajęciem traktowanym jak
          > koleżeńska przysługa i nie ma się co zastanawiać z kim i po co.

          Nie wiem na podstawie czego doszedłeś do takich wniosków, że traktuje seks jak
          koleżęńską przysługę. Może mnie oświeć.


          Szlag by mnie trafił w sytuacji gdy ja - nago, on - nago w "sutuacji intymnej" a
          on mnie pyta czy może się na mnie / obok mnie położyć. To rzeczywiście zabija
          całą spontaniczność tego zajęcia.

          I mówię ci, że jak bedziesz się tak strasznie czaił to NIC z tego nie będzie
          (poza oczywiście nerwicą seksulaną u obojga).

          • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:40
            > > Dla nie których (niestety) seks jest oczywistym zajęciem traktowanym jak
            > > koleżeńska przysługa i nie ma się co zastanawiać z kim i po co.
            >
            > Nie wiem na podstawie czego doszedłeś do takich wniosków, że traktuje seks jak
            > koleżęńską przysługę. Może mnie oświeć.
            Czytając Twoje poprzedniego posta odniosłem wrażenie że jesteś osobą bardzo
            otwartą na takie kontakty, skoro traktujesz przebywanie obok siebie nagiej pary
            za wystarczający powód aby przejść do meritum. Nie chciałem Cię urazić.

            > Szlag by mnie trafił w sytuacji gdy ja - nago, on - nago w "sutuacji intymnej"
            > a
            > on mnie pyta czy może się na mnie / obok mnie położyć. To rzeczywiście zabija
            > całą spontaniczność tego zajęcia.
            O tym właśnie pisałem wcześniej. W naszym przypadku spontanicności już nie ma, bo
            dziewczyna nie chciała wtedy, kiedy był na to czas. A kiedy ją pytam o co biega
            nic nie mówi - stąd całe "zamieszanie".

            > I mówię ci, że jak bedziesz się tak strasznie czaił to NIC z tego nie będzie
            Mogę to zrobić trochę na siłę, ale nie o to chodzi...
            • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:47
              mis_uszateq napisał(a):

              > Czytając Twoje poprzedniego posta odniosłem wrażenie że jesteś osobą bardzo
              > otwartą na takie kontakty, skoro traktujesz przebywanie obok siebie nagiej pary
              >
              > za wystarczający powód aby przejść do meritum.

              No sorry Winnetou, ale jeśli już dochodzi do sytuacji naga para obok siebie to,
              dla mnie przynajmnej, świadczy to o tym, że znają się jakiś czas, jest miedzy
              nimi jakieś tam uczucie, chcą być razem a może nawet są zabezpieczeni odpowiednio
              by się kochać. Większość ludzi nie kładzie się nago obok siebie ot tak sobie bo
              są znajomymi!
              • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:59
                > No sorry Winnetou, ale jeśli już dochodzi do sytuacji naga para obok siebie to,
                > dla mnie przynajmnej, świadczy to o tym, że znają się jakiś czas, jest miedzy
                > nimi jakieś tam uczucie, chcą być razem a może nawet są zabezpieczeni odpowiedn
                > io
                > by się kochać.
                Chyba że jeszcze nie doszli do tego etapu, tylko mają ochotę np. na petting.
                • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:02
                  > Chyba że jeszcze nie doszli do tego etapu, tylko mają ochotę np. na petting.

                  No wlasnie... Moze ona nie doszla jeszcze do tego etapu, tylko ma ochote na
                  petting! Sam sobie odpowiedziales
                  • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:09
                    > No wlasnie... Moze ona nie doszla jeszcze do tego etapu, tylko ma ochote na
                    > petting! Sam sobie odpowiedziales

                    Tego nie wiem. Ale przeciąganie tego jest, dla mnie, nienaturalnym odkładaniem
                    tego na później. Jeżeli jeszcze nie chce to niech to powie, a zrozumiem!
                    Najgorzej jak nie wiesz o co chodzi... :(
                    • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:16
                      mis_uszateq napisał(a):

                      > > No wlasnie... Moze ona nie doszla jeszcze do tego etapu, tylko ma ochote n
                      > a
                      > > petting! Sam sobie odpowiedziales
                      >
                      > Tego nie wiem. Ale przeciąganie tego jest, dla mnie, nienaturalnym odkładaniem
                      > tego na później. Jeżeli jeszcze nie chce to niech to powie, a zrozumiem!


                      Z tego co zrozumiałam to rękami i nogami się broni więc to chyba oznacza, że
                      jeszcze nie chce.

                      Poza tym to zdanie jest bardzo akuratne i to jej trzeba to powiedzieć a nie żalić
                      się swiatu.
                      > Najgorzej jak nie wiesz o co chodzi... :(

                • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:03
                  mis_uszateq napisał(a):

                  > Chyba że jeszcze nie doszli do tego etapu, tylko mają ochotę np. na petting

                  Petting czy coś więcej nieważne. Cały czas chodzi mi o to, że ludzie, którzy nic
                  do siebie nie czują nie tworzą nagiej pary.

                  • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... 30.06.02, 23:20
                    jagna_jagna napisał(a):

                    > mis_uszateq napisał(a):
                    >
                    > > Chyba że jeszcze nie doszli do tego etapu, tylko mają ochotę np. na pettin
                    > g
                    >
                    > Petting czy coś więcej nieważne. Cały czas chodzi mi o to, że ludzie, którzy ni
                    > c
                    > do siebie nie czują nie tworzą nagiej pary.
                    >


                    ----> bardzo uogólniasz.
            • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 12:54
              mis_uszateq napisał(a):

              > > Szlag by mnie trafił w sytuacji gdy ja - nago, on - nago w "sutuacji intym
              > nej"
              > > a
              > > on mnie pyta czy może się na mnie / obok mnie położyć. To rzeczywiście zab
              > ija
              > > całą spontaniczność tego zajęcia.
              > O tym właśnie pisałem wcześniej. W naszym przypadku spontanicności już nie ma,
              > bo
              > dziewczyna nie chciała wtedy, kiedy był na to czas. A kiedy ją pytam o co biega
              >
              > nic nie mówi - stąd całe "zamieszanie".

              Zastanawia mnie to zdanie "kiedy był na to czas". Kto wyznacza ten czas? Ty? A
              może właśnie dla niej ten czas dopiero nadejdzie a tamten z jakiś powodów nie był
              odpowiedni. Wtedy ci pasowało a teraz to juz nie? Śmiała się opierać "we
              właściwym" czasie to teraz niech cię prosi byś zechciał??!! Mam wątłą nadzieję,
              że przesadziłam w tym opisie.
              • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:08
                Z ust mi to wyjelas. Widze strasznie roszczeniowa postawe misia. Jego czas
                nadszedl, wiec to jest ten wlasciwy czas. Kocha ja, nie chce naciskac, chce
                spontanicznosci, ale ma pretensje, ze nie chciala w odpowiednim czasie! Teraz
                nalezy z nia zerwac, bo przegapila swoj moment. Skoro mis czekal 25 lat, to chyba
                cierpliwosc ma i jeszcze troche poczekac by mogl. Dla mnie w zwaizku est czas na
                cos, gdy oboje tego chca. Niestety brutalna prawda jest taka, ze bycie z kims
                jest trudniejsze niz w pojedynke, bo trzeba sie nauczyc uwzgledniac nie tylko
                swoje potrzeby. Widze niedojrzalosc nie dziewczyny, ale misia. W odpowiednim dla
                Ciebie czasie, to mozesz to zrobic sam. A z nia w czasie odpowiednim dla was
                dwojga. To pewnie pierwszy zwaizek misia i podchodzi on do tego bardzo
                egoistycznie. Sadze, ze kiedys sie nauczy. Juz ona utarla mu troche nosa.
                • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:15
                  > Z ust mi to wyjelas. Widze strasznie roszczeniowa postawe misia. Jego czas
                  > nadszedl, wiec to jest ten wlasciwy czas. Kocha ja, nie chce naciskac, chce
                  > spontanicznosci, ale ma pretensje, ze nie chciala w odpowiednim czasie! Teraz
                  > nalezy z nia zerwac, bo przegapila swoj moment. Skoro mis czekal 25 lat, to chy
                  > ba
                  > cierpliwosc ma i jeszcze troche poczekac by mogl. Dla mnie w zwaizku est czas n
                  > a
                  > cos, gdy oboje tego chca. Niestety brutalna prawda jest taka, ze bycie z kims
                  > jest trudniejsze niz w pojedynke, bo trzeba sie nauczyc uwzgledniac nie tylko
                  > swoje potrzeby. Widze niedojrzalosc nie dziewczyny, ale misia. W odpowiednim dl
                  > a
                  > Ciebie czasie, to mozesz to zrobic sam. A z nia w czasie odpowiednim dla was
                  > dwojga. To pewnie pierwszy zwaizek misia i podchodzi on do tego bardzo
                  > egoistycznie. Sadze, ze kiedys sie nauczy. Juz ona utarla mu troche nosa.

                  Dopuszczam taką możliwość, ale niech kurcze nazwie swoje zamiary i mnie o tym
                  poinformuje. Mogę czekać dłużej tylko żebym wiedział, że czekam dla osoby która
                  potrafi otwarcie mówić o swoich problemach. Taki już jestem, że lubię jak
                  wszystko jest obgadane.

                  Ona milczy albo zmienia temat, a ja czuję się jak naiwniak który ślepo się
                  zakochał rok temu, dał drugiej osobie wszystko co mógł, wniósł słońce w jej życie
                  a w zamian nie zasługuje nawet na pół słowa!
                  • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 14:28
                    mis_uszateq napisał(a):

                    > > Z ust mi to wyjelas. Widze strasznie roszczeniowa postawe misia. Jego czas
                    >
                    > > nadszedl, wiec to jest ten wlasciwy czas. Kocha ja, nie chce naciskac, chc
                    > e
                    > > spontanicznosci, ale ma pretensje, ze nie chciala w odpowiednim czasie! Te
                    > raz
                    > > nalezy z nia zerwac, bo przegapila swoj moment. Skoro mis czekal 25 lat, t
                    > o chy
                    > > ba
                    > > cierpliwosc ma i jeszcze troche poczekac by mogl. Dla mnie w zwaizku est c
                    > zas n
                    > > a
                    > > cos, gdy oboje tego chca. Niestety brutalna prawda jest taka, ze bycie z k
                    > ims
                    > > jest trudniejsze niz w pojedynke, bo trzeba sie nauczyc uwzgledniac nie ty
                    > lko
                    > > swoje potrzeby. Widze niedojrzalosc nie dziewczyny, ale misia. W odpowiedn
                    > im dl
                    > > a
                    > > Ciebie czasie, to mozesz to zrobic sam. A z nia w czasie odpowiednim dla w
                    > as
                    > > dwojga. To pewnie pierwszy zwaizek misia i podchodzi on do tego bardzo
                    > > egoistycznie. Sadze, ze kiedys sie nauczy. Juz ona utarla mu troche nosa.
                    >
                    > Dopuszczam taką możliwość, ale niech kurcze nazwie swoje zamiary i mnie o tym
                    > poinformuje. Mogę czekać dłużej tylko żebym wiedział, że czekam dla osoby która
                    >
                    > potrafi otwarcie mówić o swoich problemach. Taki już jestem, że lubię jak
                    > wszystko jest obgadane.
                    >
                    > Ona milczy albo zmienia temat, a ja czuję się jak naiwniak który ślepo się
                    > zakochał rok temu, dał drugiej osobie wszystko co mógł, wniósł słońce w jej życ
                    > ie
                    > a w zamian nie zasługuje nawet na pół słowa!

                    Uszatku posłuchaj. Ona sama do ciebie nie przybiegnie i nie zacznie ni stąd ni
                    zowąd mówić co jej leży na sercu. Do takich wyznań potrzeba odpowiedniej okazji i
                    nastroju. Może ona po prostu się krępuje, albo nie czuje do ciebie 100% zaufania.
                    Postaraj się wiec delikatnie sprowokować rozmowe na te tematy ogólnie,
                    niekoniecznie o Was. Wierz mi, czasem kobiecie nie jest łatwo się przełamać i
                    wypowiedzieć na tak intymny temat, szczególnie kiedy nie ma doświadczenia z
                    facetami. Może po prostu wizja współzycia ja przeraża - może nie wydaje jej się
                    to tak romantyczne jak zwykłe wasze pieszczoty. Zgadza się, że to świadczy o
                    braku dojżałości emocjonalnej. Ale powiedz - przy kim ona ma dojzec jak nie przy
                    swoim ukochanym, czyli przy Tobie. Może powinniscie bardziej się oswoić ze swoimi
                    nagimi ciałami.(a raczej ona z Twoim) Pieszczoty, dotyk, masaż i nic więcej.
                    Potem moze petting doprowadzający was oboje do orgazmu. Ona musi mieć czas by Ci
                    zaufać, wiec jeśli ponownie bedziecie nadzy w sytuacji intymnej powiedz jej ze
                    niekoniecznie musicie się kochać. Możecie po prostu pobyć razem i cieszyć się
                    pieszczotami. Chodzi o to by nie czuła się osaczona, albo pod presją że ją
                    zostawisz. Przecież ją kochasz i napewno tego nie chcesz.
                    To co tutaj napisałam mogę potwierdzic na własnym przypadku. Mój chłopak miał ze
                    mną podobną sytuację. Pewnie też się męczył bo znał już w przeciwieństwie do
                    Ciebie smak seksu, ale nigdy przenigdy nie dał mi tego odczuć i nigdy nie
                    wspomnial że jest zawiedziony. Uczył mnie wszystkiego od pocałunków zaczynając i
                    to bardzo długo i cierpliwie bo miałam straszne opory. W zasadzie dopiero po
                    dwóch latach naszej znajomosci doszło do jakiejkolwiek próby współzycia. Żeby
                    było smieszniej nigdy nie uważał że jest mu z tym źle. Po prostu bardzo się
                    kochamy i obydwoje robimy wszystko aby tego szczęścia nic nie zakłuciło. A teraz
                    jest po prostu cudownie:-)

                    Uszatku jedyna sensowną rzeczą którą możesz zrobić, to po prostu sprawić byście
                    bardziej sobie ufali. Wtedy wróci dobre porozumienie między wami i napewno się
                    dogadacie i wszystko dobrze się skończy. Gdybym ja została do czegokolwiek
                    zmuszona na etapie kiedy się przełamywałam i przyzwyczajałam do bycia z
                    chłopakiem to napewno nie byłabym tak otwarta partnerką w sprawach łóżkowych jak
                    dziś, bo miałabym w duszy jakąś blokadę.
                    Czasem warto trochę poczekać aż dziewczyna sama Cię zapragnie i być cierpliwym.
                    Gwarantuję ze w przyszłości będziesz zbierał owoce swojej pracy.
                    pozdrawiam
                    pa
                    • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 15:40
                      fala9 napisał(a):

                      > Uszatku posłuchaj. Ona sama do ciebie nie przybiegnie i nie zacznie ni stąd ni
                      > zowąd mówić co jej leży na sercu. Do takich wyznań potrzeba odpowiedniej okazji
                      > i
                      > nastroju. Może ona po prostu się krępuje, albo nie czuje do ciebie 100% zaufani
                      > a.
                      > Postaraj się wiec delikatnie sprowokować rozmowe na te tematy ogólnie,
                      > niekoniecznie o Was. Wierz mi, czasem kobiecie nie jest łatwo się przełamać i
                      > wypowiedzieć na tak intymny temat, szczególnie kiedy nie ma doświadczenia z
                      > facetami. Może po prostu wizja współzycia ja przeraża - może nie wydaje jej się
                      >
                      > to tak romantyczne jak zwykłe wasze pieszczoty. Zgadza się, że to świadczy o
                      > braku dojżałości emocjonalnej. Ale powiedz - przy kim ona ma dojzec jak nie prz
                      > y
                      > swoim ukochanym, czyli przy Tobie. Może powinniscie bardziej się oswoić ze swoi
                      > mi
                      > nagimi ciałami.(a raczej ona z Twoim) Pieszczoty, dotyk, masaż i nic więcej.
                      > Potem moze petting doprowadzający was oboje do orgazmu. Ona musi mieć czas by C
                      > i
                      > zaufać, wiec jeśli ponownie bedziecie nadzy w sytuacji intymnej powiedz jej ze
                      > niekoniecznie musicie się kochać. Możecie po prostu pobyć razem i cieszyć się
                      > pieszczotami. Chodzi o to by nie czuła się osaczona, albo pod presją że ją
                      > zostawisz. Przecież ją kochasz i napewno tego nie chcesz.
                      > To co tutaj napisałam mogę potwierdzic na własnym przypadku. Mój chłopak miał z
                      > e
                      > mną podobną sytuację. Pewnie też się męczył bo znał już w przeciwieństwie do
                      > Ciebie smak seksu, ale nigdy przenigdy nie dał mi tego odczuć i nigdy nie
                      > wspomnial że jest zawiedziony. Uczył mnie wszystkiego od pocałunków zaczynając
                      > i
                      > to bardzo długo i cierpliwie bo miałam straszne opory. W zasadzie dopiero po
                      > dwóch latach naszej znajomosci doszło do jakiejkolwiek próby współzycia. Żeby
                      > było smieszniej nigdy nie uważał że jest mu z tym źle. Po prostu bardzo się
                      > kochamy i obydwoje robimy wszystko aby tego szczęścia nic nie zakłuciło. A tera
                      > z
                      > jest po prostu cudownie:-)
                      >
                      > Uszatku jedyna sensowną rzeczą którą możesz zrobić, to po prostu sprawić byście
                      >
                      > bardziej sobie ufali. Wtedy wróci dobre porozumienie między wami i napewno się
                      > dogadacie i wszystko dobrze się skończy. Gdybym ja została do czegokolwiek
                      > zmuszona na etapie kiedy się przełamywałam i przyzwyczajałam do bycia z
                      > chłopakiem to napewno nie byłabym tak otwarta partnerką w sprawach łóżkowych ja
                      > k
                      > dziś, bo miałabym w duszy jakąś blokadę.
                      > Czasem warto trochę poczekać aż dziewczyna sama Cię zapragnie i być cierpliwym.
                      >
                      > Gwarantuję ze w przyszłości będziesz zbierał owoce swojej pracy.
                      > pozdrawiam
                      > pa

                      Droga falo! Jestem pod wrażeniem Twoich ostatnich postów! Serio!
                      Czytając je, byłem poruszony. Takie słowa trafiają do mojego małego rozumku i
                      serduszka. Czuję że tam wewnątrz, pod zastygłą skorupą, coś się zaczyna gotować.

                      Teraz muszę już iść do domu, ale wieczorem coś napiszę. Muszę to przetrawić.

                      Pozdrawiam bardzo serdecznie,
                      miś :)
                      • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 16:05
                        mis_uszateq napisał(a):

                        > fala9 napisał(a):
                        >
                        > > Uszatku posłuchaj. Ona sama do ciebie nie przybiegnie i nie zacznie ni stą
                        > d ni
                        > > zowąd mówić co jej leży na sercu. Do takich wyznań potrzeba odpowiedniej o
                        > kazji
                        > > i
                        > > nastroju. Może ona po prostu się krępuje, albo nie czuje do ciebie 100% za
                        > ufani
                        > > a.
                        > > Postaraj się wiec delikatnie sprowokować rozmowe na te tematy ogólnie,
                        > > niekoniecznie o Was. Wierz mi, czasem kobiecie nie jest łatwo się przełama
                        > ć i
                        > > wypowiedzieć na tak intymny temat, szczególnie kiedy nie ma doświadczenia
                        > z
                        > > facetami. Może po prostu wizja współzycia ja przeraża - może nie wydaje je
                        > j się
                        > >
                        > > to tak romantyczne jak zwykłe wasze pieszczoty. Zgadza się, że to świadczy
                        > o
                        > > braku dojżałości emocjonalnej. Ale powiedz - przy kim ona ma dojzec jak ni
                        > e prz
                        > > y
                        > > swoim ukochanym, czyli przy Tobie. Może powinniscie bardziej się oswoić ze
                        > swoi
                        > > mi
                        > > nagimi ciałami.(a raczej ona z Twoim) Pieszczoty, dotyk, masaż i nic więce
                        > j.
                        > > Potem moze petting doprowadzający was oboje do orgazmu. Ona musi mieć czas
                        > by C
                        > > i
                        > > zaufać, wiec jeśli ponownie bedziecie nadzy w sytuacji intymnej powiedz je
                        > j ze
                        > > niekoniecznie musicie się kochać. Możecie po prostu pobyć razem i cieszyć
                        > się
                        > > pieszczotami. Chodzi o to by nie czuła się osaczona, albo pod presją że ją
                        >
                        > > zostawisz. Przecież ją kochasz i napewno tego nie chcesz.
                        > > To co tutaj napisałam mogę potwierdzic na własnym przypadku. Mój chłopak m
                        > iał z
                        > > e
                        > > mną podobną sytuację. Pewnie też się męczył bo znał już w przeciwieństwie
                        > do
                        > > Ciebie smak seksu, ale nigdy przenigdy nie dał mi tego odczuć i nigdy nie
                        > > wspomnial że jest zawiedziony. Uczył mnie wszystkiego od pocałunków zaczyn
                        > ając
                        > > i
                        > > to bardzo długo i cierpliwie bo miałam straszne opory. W zasadzie dopiero
                        > po
                        > > dwóch latach naszej znajomosci doszło do jakiejkolwiek próby współzycia. Ż
                        > eby
                        > > było smieszniej nigdy nie uważał że jest mu z tym źle. Po prostu bardzo si
                        > ę
                        > > kochamy i obydwoje robimy wszystko aby tego szczęścia nic nie zakłuciło. A
                        > tera
                        > > z
                        > > jest po prostu cudownie:-)
                        > >
                        > > Uszatku jedyna sensowną rzeczą którą możesz zrobić, to po prostu sprawić b
                        > yście
                        > >
                        > > bardziej sobie ufali. Wtedy wróci dobre porozumienie między wami i napewno
                        > się
                        > > dogadacie i wszystko dobrze się skończy. Gdybym ja została do czegokolwiek
                        >
                        > > zmuszona na etapie kiedy się przełamywałam i przyzwyczajałam do bycia z
                        > > chłopakiem to napewno nie byłabym tak otwarta partnerką w sprawach łóżkowy
                        > ch ja
                        > > k
                        > > dziś, bo miałabym w duszy jakąś blokadę.
                        > > Czasem warto trochę poczekać aż dziewczyna sama Cię zapragnie i być cierpl
                        > iwym.
                        > >
                        > > Gwarantuję ze w przyszłości będziesz zbierał owoce swojej pracy.
                        > > pozdrawiam
                        > > pa
                        >
                        > Droga falo! Jestem pod wrażeniem Twoich ostatnich postów! Serio!
                        > Czytając je, byłem poruszony. Takie słowa trafiają do mojego małego rozumku i
                        > serduszka. Czuję że tam wewnątrz, pod zastygłą skorupą, coś się zaczyna gotować
                        > .
                        >
                        > Teraz muszę już iść do domu, ale wieczorem coś napiszę. Muszę to przetrawić.
                        >
                        > Pozdrawiam bardzo serdecznie,
                        > miś :)


                        Misiu jeśli chcesz poznać dokładnie moja opinię to napisz do mnie na skrzynkę.
                        Chetnie Ci odpiszę. Tylko ze ja będę mogła Ci dopiero odpisać w poniedziałek bo
                        internetem dysponuję tylko w pracy. W każdym razie serdecznie życzę Ci jak
                        najlepiej i jeszcze jedno.
                        Czytasz wiele odpowiedzi. Wiem ze niektóre akceptujesz a inne nie. Żadna
                        podpowiedź nie da się tak w 100% zastosować, bo kazdy z nas jest innym
                        przypadkiem i każda para ludzi jest również bardzo indywidualna.
                        Pozostaje jeszcze jedno. Spytaj swojego serca - i wsłuchaj się w odpowiedź. Ono
                        na pewno Ci podpowie. Wiem że mężczyźni podchodzą do życia bardziej rozumowo niż
                        emocjonalnie (w przeciwieństwie do kobiet), ale czasem naprawdę wiele rzeczy
                        trzeba przemyśleć bez pośpiechu bo zły krok można zrobić bardzo łatwo, gorzej
                        potem ten krok cofnąć.
                        Ja jestem bardzo szczęśliwą dziewczyną i bardzo wiele zawdzięczam swojemu
                        chłopakowi. Takiego szczęscia życzę każdej parze i dlatego tak się zaangażowałam
                        w wasz problem. Wyczuwam że mimo wszystko bardzo Ci na dziewczynie zależy i nie
                        chciałbyś rozstania. Trzymam za Was kciuki.
                        pa
                  • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 14:32
                    > Ona milczy albo zmienia temat, a ja czuję się jak naiwniak który ślepo się
                    > zakochał rok temu, dał drugiej osobie wszystko co mógł, wniósł słońce w jej życ
                    > ie a w zamian nie zasługuje nawet na pół słowa!

                    No znowu! Ty wniosles slonce w jej zycie, dales wszystko co mogles. A ona nie
                    daje Ci seksu. Bo to, z eni mowi, to juz sie wypowiedzilam - jej blad, jej wina.
                    Ale zacznij myslec troche o niej. Co ona Ci dala, jak ona zmienila Twoje zycie?
                    Jest Ci dobrze czy nie? Probujesz sie wybielac. Ja nie atakuje, ja sie
                    zastanawiam.
            • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 13:06
              mis_uszateq napisał(a):

              >
              > > I mówię ci, że jak bedziesz się tak strasznie czaił to NIC z tego nie będz
              > ie
              > Mogę to zrobić trochę na siłę, ale nie o to chodzi...

              Dobra, to może ustalmy o co chodzi. Może ci pomoże jak wyartykułujesz o co
              dokładnie chodzi.

            • Gość: donf Re: Nago z dziewczyna... IP: 2.4.STABLE* / 10.192.11.* 28.06.02, 15:20
              mis_uszateq napisał(a):
              > skoro traktujesz przebywanie obok siebie nagiej pary
              > za wystarczający powód aby przejść do meritum. Nie chciałem Cię urazić.

              Byla kiedys taka (autentyczna) sredniowieczna historia o swietym, ktory chcial
              wystawic sie na probe i co noc kladkl sie obok dziewicy. Wstawal rano... i
              okazywalo sie, ze nic sie nie stalo. Przez wspolczesnych jego swietosc byla
              porownywalna ze switoscia meczennikow.
              Nie chcemy przeciez zostac swietymi?

              Jeden z moich przyjaciol mial tez kiedys dziewczyne-dziewice. Byl to czlowiek,
              ktory mial problem z wypowiedzeniem tego, czego chce i robil dobra mine do zlej
              gry. Uprawiali petting i dziewczynie to bardzo odpowiadalo, poniewaz nie robila
              nic, zeby go zaspokoic - a on nie narzekal zbyt glosno.
              Na koniec kolega nie byl w stanie tego dluzej wytrzymac i powiedzial jej, ze
              powinni troche od siebie odpoczac. Po krotkim czasie ona zaaranzowala pokoj i
              zwabila go tam i juz nie miala zadnych watpliwosci co czynic nalezy.
              Niestety, niechec do niej, ktorej sie nabawil z powodu jej egoistycznego
              zachowania nie znikla nawet po spedzonej wspolnie nocy.
              Faceci: mowmy wprost o naszych wymaganiach wzgledem kobiet! To jest i w ich i w
              naszym interesie.
        • malutka.gruszeczka Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 12:13
          Tak sobie czytam i czytam i nasuwają mi się pwne wnioski. Nie jestem co prawda
          psychologiem, ale specem od komunikacji.
          Mamy więc takż sytuację: Miś chce spróbowac seksu ze swoja dziweczyną, probował
          z nią rozmawiać, przekonywać. Nie chce na niej niczego wymuszac. I nie wymusza.
          Akceptuje jej blokady. Uważa, że wszystko mozna załatwić pokojowo, perswazją.
          Ona nie godzi się na współzycie, nie chce powiedziec dlaczego (bo to niej
          więcej oznacza tłumaczenie, że boi się wpadki). Jest zablokowana. Odmawia
          konstruktywnej współpracy.
          To tak po krótce swiat misia i jego dziweczyny. Dal mnie stanowczo zbyt czarno
          - biały, ale był prawdziwy. Myslę więc, że sytuacja wygląda w rzeczywistosci
          nieco inaczej niz nam to serwuje mis, który jak wszyscy luzie zreszta ma
          tendencje do przedstawiania sie w lepszym swietle.
          Moim zdaniem to własnie... mis jest zablokowany, do tego stopnia, że nie może
          zebrac sie na odwage porozmwania ze swoja partnerką (nie mowiac juz o czynie).
          Mis ma postawe roszczeniowa wobec swojej dziweczyny i czeka z to ona zainicjuje
          wspolzycie(moze boi sie, ze jego incjatywa spotkalaby sie z odrzuceniem? Moze
          to byc nawet nieuswiadamiana obawa.) I wobec tego stworzyl sobie wyimaginowany
          obraz sytuacji, w ktorym to blokada lezy po stronie jego dziewczyny, nie jego.
          Generalnie - TO JEJ WINA (zdaniem misia). A tak zyje sie wygodniej, bo poczucie
          winy za nieumiejenosc dogadania sie z partnerka spycha sie do podswiadomosci.
          Bo przeczyajcie jeszcze raz misiowe posty
          rozmowa - nie
          czyn - nie
          aluzja - nie
          seks po rozmowie - nie o nie bedzie spontaniczny (bzdura!)
          to w koncu jak ma sie (od czego) zaczac ten pierwszy raz????
          Czy to nie mis sie tego boi (nie mowie ze seksu, ale sytuacji).
          mg - pozdrawiam
          • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 12:41
            malutka.gruszeczka napisał(a):

            > Nie jestem co prawda psychologiem, ale specem od komunikacji.

            Kazda sila fachowa sie przyda:)
            Z wielka przyjemnoscia przeczytalam Twoj post. Zawsze milo uslyszec rade
            madrzejsza od wlasnej.

            >I wobec tego stworzyl sobie wyimaginowany
            > obraz sytuacji, w ktorym to blokada lezy po stronie jego dziewczyny, nie jego.
            > Generalnie - TO JEJ WINA (zdaniem misia). A tak zyje sie wygodniej, bo poczucie
            > winy za nieumiejenosc dogadania sie z partnerka spycha sie do podswiadomosci.

            Zgadzam sie z Toba. Nie wydaje mi sie, zeby problem zgody/niezgody na wspolzycie
            mogl byc jedynym w dobrym zwiazku. Moze problemow jest wiecej, ale najlatwiej
            nazwac to wszystko jej niechcecia i nie probowac naprawiac, tylko od problemu
            uciekac. (Sam pisac, ze chce odpoczac.) Odrzucenie dziewczyny zamaskuje problem,
            choc nie rozwiaze pragnienia seksu z jego strony, ktory - jsli nie pochodzi tylko
            od dziewczyny - moze sie pojawaic w kolejnym zwiazku. Winie misia za uciekanie od
            rozmowy, odpowiedzialnosci i za niechec do pracy nad zwiazkiem. Jasne ze mozna
            zmienia dziewczyne co pol roku, zanim odkryje sie jej wady, ale tak chyba nie
            wyglada odpowiedzialnosc.

            Moze jako spec od komunikacji (w tym przypadku potrzebny od braku komunikacji)
            masz jakies rady? Ja od samego poczatku postuluje rozmowe. Nawet na sile i tak
            dluga, az oboje nie zrozumieja drugiej strony.

            Pozdrawiam serdecznie. Jestem pod wrazeniem umiejetnosci wysnuwania wnioskow. To,
            ze wina nigdy nie lezy po jednej stronie wymaluje sobie na scianie,bo zbyt czesto
            o tym wszyscy zapominaja.

            • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 13:45
              > Zgadzam sie z Toba. Nie wydaje mi sie, zeby problem zgody/niezgody na wspolzyci
              > e
              > mogl byc jedynym w dobrym zwiazku. Moze problemow jest wiecej, ale najlatwiej
              > nazwac to wszystko jej niechcecia i nie probowac naprawiac, tylko od problemu
              > uciekac. (Sam pisac, ze chce odpoczac.) Odrzucenie dziewczyny zamaskuje problem
              > ,
              > choc nie rozwiaze pragnienia seksu z jego strony, ktory - jsli nie pochodzi tyl
              > ko
              > od dziewczyny - moze sie pojawaic w kolejnym zwiazku.
              Szkoda, że mnie nie rozumiecie! Brakuje tu fachowego glosu męskiego - np. Pana
              doktora. Same kobiety się wypowiadają.
              Jedno co do mnie trafiło z waszych postów, to to że sytuacja może nie być taka
              prosta jak mi się wydawało i niezbędne może stać się spojrzenie fachowej trzeciej
              strony na nas. Poza tym nie wiem, po co ta cała nagonka na misia!!!

              Mela, wyobraź sobie taką sytuację:
              Harcujesz z chłopakiem w łóżku jednak nie dochodzi do zbliżenia. Masz na to
              wielką ochotę i używasz swoich damskich środków żeby faceta zachęcić, a on nic a
              nic. Tylko powierzchowne zabawy. Co sobie myślisz? Pewnie że a) nie jestem dla
              niego atrakcyjna, b) za mało się staram, c) on nie jest gotowy d) albo ma jakąś
              blokadę. Więc starasz się jeszcze bardziej i za miesiąc sytuacja się powtarza.
              Znowu nasuwają ci się pytania i większa motywacja. Próbujesz go zapytać o co
              chodzi, a raz on odpowiada że boi się wpadki, a innym razem zmienia temat i nic
              ne mówi. Podejrzewam że po pół roku straciłabyś zapał, bo przecież nic na siłę.

              I co dalej?

              > Winie misia za uciekanie
              > od
              > rozmowy, odpowiedzialnosci i za niechec do pracy nad zwiazkiem.
              CO mam jeszcze jej powiedzieć??????????????????????????????

              > Jasne ze mozna
              > zmienia dziewczyne co pol roku, zanim odkryje sie jej wady, ale tak chyba nie
              > wyglada odpowiedzialnosc.
              Tu posunęłaś się za daleko! Tego nie chcę i nie zamierzam. To są pochopne wnioski
              wyciągnięte w ferworze dyskusji z moich otwartych wypowiedzi.
              • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 13:55
                mis_uszateq napisał(a):

                > Mela, wyobraź sobie taką sytuację:
                > Harcujesz z chłopakiem w łóżku jednak nie dochodzi do zbliżenia. Masz na to
                > wielką ochotę i używasz swoich damskich środków żeby faceta zachęcić, a on nic
                > a
                > nic. Tylko powierzchowne zabawy. Co sobie myślisz? Pewnie że a) nie jestem dla
                > niego atrakcyjna, b) za mało się staram, c) on nie jest gotowy d) albo ma jakąś
                >
                > blokadę. Więc starasz się jeszcze bardziej i za miesiąc sytuacja się powtarza.
                > Znowu nasuwają ci się pytania i większa motywacja. Próbujesz go zapytać o co
                > chodzi, a raz on odpowiada że boi się wpadki, a innym razem zmienia temat i nic
                >
                > ne mówi. Podejrzewam że po pół roku straciłabyś zapał, bo przecież nic na siłę.
                >
                > I co dalej?


                Jeśli ona nie jest dla niego atrakcyjna to wogóle nie dochodzi do "harców" w
                łóżku.
                To czy facet jest "gotowy" to chyba widać od ręki. Jak widać, że jest gotowy a
                nic nie robi to może np oznaczać, że leniwcowi się nie bardzo chce ruszać i on by
                sobie poleżał na pleckach i "powystawiał" coby się samej "obsłużyć".

                Nie wiem czy ten twój przykład oddaje sytuacje bo kobiety są pod względem
                seksualnym trochę inaczej skonstruowane niż mężczyzni.
                • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 13:59
                  > Nie wiem czy ten twój przykład oddaje sytuacje bo kobiety są pod względem
                  > seksualnym trochę inaczej skonstruowane niż mężczyzni.

                  To bardzo cenne zdanie! Dlatego jest wam, drogie forumowiczki, tak ciężko mnie
                  zrozumieć.

                  • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 15:00
                    mis_uszateq napisał(a):

                    > > Nie wiem czy ten twój przykład oddaje sytuacje bo kobiety są pod względem
                    > > seksualnym trochę inaczej skonstruowane niż mężczyzni.
                    >
                    > To bardzo cenne zdanie! Dlatego jest wam, drogie forumowiczki, tak ciężko mnie
                    > zrozumieć.
                    >
                    Uszatku moze napiszesz na skrzynkę pana doktora i poprosisz o fachowa opinię bo
                    jak widzę sam na Twój watek nie odpowiada.

                  • eva07 Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 01.07.02, 00:46
                    mis_uszateq napisał(a):

                    > > Nie wiem czy ten twój przykład oddaje sytuacje bo kobiety są pod względem
                    > > seksualnym trochę inaczej skonstruowane niż mężczyzni.
                    >
                    > To bardzo cenne zdanie! Dlatego jest wam, drogie forumowiczki, tak ciężko mnie
                    > zrozumieć.

                    Być może ( a nawet z pewnością) kobiety są inaczej skonstruowane, ale nie aż tak
                    bardzo. Nie wiem drogi Uszatku, ale czy Tobie się jeszcze nie znudziło wałkowanie
                    Twojego problemu na Forum Bo myslę sobie, ze Ty go jednak musisz rozwiązac ze
                    swoją dziewczyną, a nie w internecie. Już chyba prawie wszystko zostało
                    powiedziane. Myslę, że warto posłuchac tych kobiet, które same miały nieco
                    podobne doświadczenia, jak "Fala" czy ja. Jej skończyło się dobrze, moje wówczas -
                    gorzej. Pewne jestjedno - jesli jest nadzieja, trzaba próbować. Nie przypadkiem
                    pytałam czy ona kiedyś doprowadziła cię do orgazmu. Jesli nie, a przecież boi się
                    stosunku, to czemu? Od tego się w ciążę nie zachodzi. Opowieści o panicznym
                    strachu przed ciążą,przy zażywaniu pigułki, z całym szacunkiem, ale trzeba między
                    bajki włozyć. To 99% zabezpieczenia przy prawidłowym stosowaniu. Tu chodzi o
                    jakiś problem z seksem. Jesli ona cię kocha, karmi się tymi pigułkami i sama nie
                    moze się zmusic do tego, zeby się z Toba kochac na całego, to musi byc biedna i
                    tez się ze soba męczyć. Szkoda, ze ona tu czegos nie napisała. Jeszcze raz: albo
                    cierpliwościa, naprawde smialymi pieszczotami, po mału prawie niepostrzeżanie
                    przekonasz ją do tego (oczywiście jesli godzi się "tak zasadniczo" tylko się boi,
                    albo pójdziecie do psychologa (seksuologa), albo ja zostaw. To trzy mozliwe
                    wyjścia. Jesli ten jej problem, blokada, jest bardzo głeboka, to może byc i tak
                    że sam nie dasz rady.
                    I jeszcze jedno: chwilami mam wrażenie, ze Tobie się to jakos podoba, ze Twoja
                    dziewczyna jest "taka wrazliwa", a taka naprzykład Jola to tak o tym seksie jak o
                    bułce z masełkiem i czyms smacznym...I ze wy tak powaznie traktujecie seks, ze
                    hoho. No więc, ja myślę, że seks to bardzo specyficzna forma zblizenia między
                    ludźmi, w której sa tak blisko, jak to tylko mozliwe, i uczucia i zaufanie sa tu
                    bardzo wazne.Ale nie nalezy tej ludzkiej skąd inąd czynnosci podnosic na jakis
                    piedestał. To nie jest tak, ze po tym człowieka ubywa, albo przybywa, a w
                    przypadku wiekiej miłosci to jeszcze ta ziemia się rusza.... Seks jest cudowny i
                    jest także poza zjednoczeniem dusz prostą ludzka potrzebą. Poza tym seks to
                    wszystko: i pieszczoty, i całowanie, i wzajemna masturbacja i seks oralny...
                    czemu u licha robić z penetracji jakieś dziwne tabu.No to już chyab ic więcej dla
                    ciebie mądrego nie wymyslę. Naprawdę szkoda mi Twojej dziewczyny, bo jeszcze ra
                    powtarzam: to bardzo dziwne,ze 25 letnia dziewczyna nie może się zmusić do
                    stosunku z męzczyzną. 15-letnia to bym rozumiała. I myslę, że ona też czuje, ze
                    ma problem. Chyba, ze wymysliła sobie jakieś pobożne, albo inne wytłumaczenie.
                    Pozdrawiam i życze żeby się rozwiązało. Ewa
                    >

                    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 01.07.02, 09:43
                      mądre słowa.........są jeszcze mądre kobiety na tym forum.....
                      tak trzymać!
                    • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 01.07.02, 16:00
                      eva07 napisał(a):

                      > I ze wy tak powaznie traktujecie seks, ze
                      > hoho. No więc, ja myślę, że seks to bardzo specyficzna forma zblizenia między
                      > ludźmi, w której sa tak blisko, jak to tylko mozliwe, i uczucia i zaufanie sa t
                      > u
                      > bardzo wazne.Ale nie nalezy tej ludzkiej skąd inąd czynnosci podnosic na jakis
                      > piedestał. To nie jest tak, ze po tym człowieka ubywa, albo przybywa, a w
                      > przypadku wiekiej miłosci to jeszcze ta ziemia się rusza.... Seks jest cudowny
                      > i
                      > jest także poza zjednoczeniem dusz prostą ludzka potrzebą. Poza tym seks to
                      > wszystko: i pieszczoty, i całowanie, i wzajemna masturbacja i seks oralny...
                      > czemu u licha robić z penetracji jakieś dziwne tabu.

                      W tej kwestii zgadzam się z Tobą w 100%!
                      Ta gloryfikacja seksu jest tu zupełnie niepotrzebna. Dyskusja na forum, rozmowy
                      czy chce czy nie, przemyślenia i.t.p. Wszystko to jest zupełnie zbędne.

                      Dla mnie nie jest to temat Tabu i takiego nie robię, ale muszę trochę myśleć jak
                      moja dziewczyna. A dla niej nie wszystko jest tak oczywiste. Najchętniej oddałbym
                      się pragnieniom i zrobiłbym to w najbardziej naturalnym momencie, kiedy oboje
                      tego pragną (tak jak pisała np. jagna). Ale niestety zabrakło tej spontaniczności
                      z jej strony i dlatego zeszliśmy z rozmowami na tak "szczegółowy" poziom...

                      miś
              • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 14:45
                > Szkoda, że mnie nie rozumiecie! Brakuje tu fachowego glosu męskiego - np. Pana
                > doktora. Same kobiety się wypowiadają.

                Wypowiadaja sie kobiety, bo sprawa dotyczy kobiety i chcemy wczuc sie w jej
                sytuacje i rozwiazac problem. Polecam post fali, opowiedziala Ci jak bylo u niej
                i jak zachowywal sie jej chlopak. Potrafisz tak?

                > Poza tym nie wiem, po co ta cała nagonka na misia!!!

                Nie nagonka, tylko proba zrozumiena sytuacji. Czekam az przyznasz, ze cala wina
                nie elzy po jej stronie, bo taka sytuacja jest niemozliwa.

                > Mela, wyobraź sobie taką sytuację:
                Wyobrzam sobie i nie bylabym zadowolona. Zapewne drazylabym, zeby poznac powod.
                Ale gdyby powiedzial, ze mam czekac, czekalabym. Moze naciskasz na nia
                psychicznie, nie fizycznie. Ona czuje presje i nie chce. Zastanawiam sie czy ona
                na pewno nie powiedziala o co chodzi. ja czaesm mowie kilka razy i ciagle slysze
                to samo pytanie, wiec przesatje mowic, bo nie lubie sie powtarzac. Mezczyzni
                czasem nie sluchaja.


                > > Winie misia za uciekanie od
                > > rozmowy, odpowiedzialnosci i za niechec do pracy nad zwiazkiem.
                > CO mam jeszcze jej powiedzieć??????????????????????????????

                Nie wiem, to nie moj zwaizek. po roku powinienes to wiedziec.

                > > Jasne ze mozna
                > > zmienia dziewczyne co pol roku, zanim odkryje sie jej wady, ale tak chyba
                > nie wyglada odpowiedzialnosc.
                > Tu posunęłaś się za daleko! Tego nie chcę i nie zamierzam. To są pochopne wnios
                > ki wyciągnięte w ferworze dyskusji z moich otwartych wypowiedzi.

                To nie byly wnioski, nie to mialam na mysli. Napisalam tylko, ze tak mozna. A
                skoro uciekasz przed problemem, to tak to widze.
              • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 14:53
                mis_uszateq napisał(a):

                > CO mam jeszcze jej powiedzieć??????????????????????????????

                Powiedz jej ze bez względu na wszystko bardzo ją kochasz i ma się nie zadręczać
                tym że stresuje ją myślą o kochaniu się z Tobą. Kiedy ja odmówiłam mojemu
                chłopakowi nie spytal dlaczego. Po prostu mnie przytulił i powiedział że mam się
                nie przejmować bo on poczeka. Po pewnym czasie sama mu powiedziałam co lezy mi na
                secu i czego się boję. Po prostu sprawił że mu zaufałam i nie nalegał. Dzisiaj po
                2 i pół roku znajomości cieszymy się że wszystko wyszło tak naturalnie i jak On
                to mówi "w swoim czasie". Czasem rok znajomości to niewiele na podjęcie takich
                ważnych decyzji jak seks. Jedni decydują się po miesiącu inni tak jak ja po ponad
                2 latach - to sprawa indywidualna i nie da sie niczego przyspieszyć na siłę.

                Pozatym przecież nie tylko seks łączy ludzi więc dlaczego miałbyś odpoczywać od
                swojej dziewczyny. (Sam to tak ująłeś w któryms poście i tak mi się teraz
                przypomniało).
                Nie postrzegam Cię jako mężczyzny który tylko się napala na swoją dziewczynę a
                jak ona mu się nie odda to odchodzi. Myslę że jesteś wartościowym człowiekiem.
                Pozatym kochacie sie a to bardzo wiele znaczy. Pomyśl o tym bo szkoda byłoby abyś
                zranił i ją i siebie.


              • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 15:26
                mis_uszateq napisał(a):

                > CO mam jeszcze jej powiedzieć??????????????????????????????

                Powiedz jej ze bez względu na wszystko bardzo ją kochasz i ma się nie zadręczać
                tym że stresuje ją myślą o kochaniu się z Tobą. Kiedy ja odmówiłam mojemu
                chłopakowi nie spytal dlaczego. Po prostu mnie przytulił i powiedział że mam się
                nie przejmować bo on poczeka. Po pewnym czasie sama mu powiedziałam co lezy mi na
                secu i czego się boję. Po prostu sprawił że mu zaufałam i nie nalegał. Dzisiaj po
                2 i pół roku znajomości cieszymy się że wszystko wyszło tak naturalnie i jak On
                to mówi "w swoim czasie". Czasem rok znajomości to niewiele na podjęcie takich
                ważnych decyzji jak seks. Jedni decydują się po miesiącu inni tak jak ja po ponad
                2 latach - to sprawa indywidualna i nie da sie niczego przyspieszyć na siłę.

                Pozatym przecież nie tylko seks łączy ludzi więc dlaczego miałbyś odpoczywać od
                swojej dziewczyny. (Sam to tak ująłeś w któryms poście i tak mi się teraz
                przypomniało).
                Nie postrzegam Cię jako mężczyzny który tylko się napala na swoją dziewczynę a
                jak ona mu się nie odda to odchodzi. Myslę że jesteś wartościowym człowiekiem.
                Pozatym kochacie sie a to bardzo wiele znaczy. Pomyśl o tym bo szkoda byłoby abyś
                zranił i ją i siebie.


          • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 13:28
            > Tak sobie czytam i czytam i nasuwają mi się pwne wnioski. Nie jestem co prawda
            > psychologiem, ale specem od komunikacji.
            > Mamy więc takż sytuację: Miś chce spróbowac seksu ze swoja dziweczyną, probował
            > z nią rozmawiać, przekonywać. Nie chce na niej niczego wymuszac. I nie wymusza.
            > Akceptuje jej blokady. Uważa, że wszystko mozna załatwić pokojowo, perswazją.
            > Ona nie godzi się na współzycie, nie chce powiedziec dlaczego (bo to niej
            > więcej oznacza tłumaczenie, że boi się wpadki). Jest zablokowana. Odmawia
            > konstruktywnej współpracy.
            Wszystko się zgadza.

            > Moim zdaniem to własnie... mis jest zablokowany, do tego stopnia, że nie może
            > zebrac sie na odwage porozmwania ze swoja partnerką (nie mowiac juz o czynie).
            > Mis ma postawe roszczeniowa wobec swojej dziweczyny i czeka z to ona zainicjuje
            > wspolzycie(moze boi sie, ze jego incjatywa spotkalaby sie z odrzuceniem? Moze
            > to byc nawet nieuswiadamiana obawa.) I wobec tego stworzyl sobie wyimaginowany
            > obraz sytuacji, w ktorym to blokada lezy po stronie jego dziewczyny, nie jego.
            > Generalnie - TO JEJ WINA (zdaniem misia). A tak zyje sie wygodniej, bo poczucie
            > winy za nieumiejenosc dogadania sie z partnerka spycha sie do podswiadomosci.
            Tak się składa że w naszym związku jestem osobą bardziej otwartą w sprawach
            intymnych i nie mam oporów przed żadnymi rozmowami. Rozmowa była (post pt. "I juz
            po rozmowie") i to niejedna. Co usłyszałem w zamian: "Boję się wpadki i nic
            innego nie stoi na przeszkodzie, misiu".

            > Bo przeczyajcie jeszcze raz misiowe posty
            > rozmowa - nie
            > czyn - nie
            > aluzja - nie
            > seks po rozmowie - nie o nie bedzie spontaniczny (bzdura!)

            to wnioski kompletnie wyssane z palca!
            rozmowa - patrz mój post "i już po rozmowie"
            czyn - nie na siłę, ale z lekką perswazją. Efekt: nie wyszło - patrz post "jak
            jest teraz"
            aluzja - non stop
            seks po rozmowie - oczywiście tak, ale szkoda że nie był spontaniczny

            Proszę dokładnie poczytać wątek.
            • malutka.gruszeczka Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 28.06.02, 14:46
              No więc własnie przeczytałam całośc i wnioski mam - jak powyżej. Pewniw wina za
              obcna sytuacje lezy po obu stronach - jak w 99% przypadków. Poza tym jakiej
              rady oczekujesz od nas, skoro twierdzisz, że
              rozmowa - probowałeś
              aluzja - cały czas
              czyn - j.w.
              Moim zdaniem - tak naprawdę może i probowałeś wszystkiego, ale nie spróbwałeś
              niczego, bo boisz się spróbować, Boisz się postawić ultimatum (nie mylic z
              szantażem!!!).
              No powiedz sam - jakiej rady oczekujesz? Myslę, że pomysły się juz wyczerpały.
              Możesz jeszcze napisac do niej list, jesli macie problemy z rozmową. Ale nie w
              tym sęk, chyba. Moim zdaniem Ty chciałeś żebyśmy my na forum pochwalili Cie,
              jaki to wspaniały i wyrozumiały jesteś wobec swojej dziewczyny i jednocześnie
              pouzalali się nad Tobą. tego chcesz, nawet jesli sobie tego nie uświadamiasz.
              pozdrawiam I sugeruje psychologa. Nie zaszkodzi a może wiele pomóc
              mg
              • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... - podsumowaie? 30.06.02, 23:34
                malutka.gruszeczka napisał(a):

                > No więc własnie przeczytałam całośc i wnioski mam - jak powyżej. Pewniw wina za
                >
                > obcna sytuacje lezy po obu stronach - jak w 99% przypadków. Poza tym jakiej
                > rady oczekujesz od nas, skoro twierdzisz, że
                > rozmowa - probowałeś
                > aluzja - cały czas
                > czyn - j.w.
                > Moim zdaniem - tak naprawdę może i probowałeś wszystkiego, ale nie spróbwałeś
                > niczego, bo boisz się spróbować, Boisz się postawić ultimatum (nie mylic z
                > szantażem!!!).
                > No powiedz sam - jakiej rady oczekujesz? Myslę, że pomysły się juz wyczerpały.
                > Możesz jeszcze napisac do niej list, jesli macie problemy z rozmową. Ale nie w
                > tym sęk, chyba. Moim zdaniem Ty chciałeś żebyśmy my na forum pochwalili Cie,
                > jaki to wspaniały i wyrozumiały jesteś wobec swojej dziewczyny i jednocześnie
                > pouzalali się nad Tobą. tego chcesz, nawet jesli sobie tego nie uświadamiasz.
                > pozdrawiam I sugeruje psychologa. Nie zaszkodzi a może wiele pomóc
                > mg

                ----> chyba jednak nie masz racji - zasugerowałbym raczej psychologa dla
                dziewczyny misia, misiowi już sugerowałem zmianę dziewczyny na taką która go
                będzie kochać i będzie w stosunku do niego otwarta. Obecna wykorzystuje go
                okropnie, niepotrzebnie frustruje i okłamuje.
      • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 28.06.02, 11:45
        jagna_jagna napisał(a):


        > Może uprawiajcie te swoje pieszczoty bez ubrań a wtedy wyjdzie wam kurcze samo.
        ****************
        musisz uważniej czytać.....onie to robią bez ubrań :-)
        ****************
        > Jeśli będziecie nago się pieścić to
        > chyba wystarczająca zachęta bez namolnego pytania z twojej strony " czy to
        > już?".

        zgadzam się z tobą. To powinna być wystarczajaca zachęta, ale jak widać nie jest.
        Dlatego wszyscy twierdzimy (no może prawie wszyscy) że to nienormalne.
    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 14:11
      misiu_uszatku !!!!!!
      mela, grucha i jagna to kobiety i zawsze zrobią z ciebie kozła ofiarnego. Co
      byś nie robił to zawsze w ich oczach będziesz tym złym. To dowód że babska
      solidarność też istnieje.
      Kobietki......poczytajcie sobie wszystkie posty misia i zrozumiecie że on jest
      otwarty, że on ją kocha, że on się z tym męczy, że on chce rozmawiać. A ona:
      jest zamknięta, myśli tylko o sobie, nie chce rozmawiać, kłamie, itd. Po co ją
      bronić? Źle robi dziewczyna! Nie dlatego że nie chce, ale dlatego że nie mówi
      prawdziwego powodu.


      P.S. tu były jakieś wątki o gwałcie.....być może twoja dziewczyna też była
      kiedyś skrzywdzona i teraz ma duże opory ? Jesteś pewien że nie o to chodzi?



      • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 14:23
        the-besciak napisał(a):

        > misiu_uszatku !!!!!!
        > mela, grucha i jagna to kobiety i zawsze zrobią z ciebie kozła ofiarnego. Co
        > byś nie robił to zawsze w ich oczach będziesz tym złym. To dowód że babska
        > solidarność też istnieje.
        > Kobietki......poczytajcie sobie wszystkie posty misia i zrozumiecie że on jest
        > otwarty, że on ją kocha, że on się z tym męczy, że on chce rozmawiać. A ona:
        > jest zamknięta, myśli tylko o sobie, nie chce rozmawiać, kłamie, itd. Po co ją
        >
        > bronić? Źle robi dziewczyna! Nie dlatego że nie chce, ale dlatego że nie mówi
        > prawdziwego powodu.
        >
        >
        > P.S. tu były jakieś wątki o gwałcie.....być może twoja dziewczyna też była
        > kiedyś skrzywdzona i teraz ma duże opory ? Jesteś pewien że nie o to chodzi?
        >
        >
        >

        1. w którym poście uszatek napisał, że jego dziewczyna kłamie?
        2. podała powód : boi się wpadki (zawsze przecież mozna trafić w te 0,5% ryzyka)i
        skąd wiesz, że nie jest to powód prawdziwy. Jeśli masz teorię na temat jej
        prawdziwego powodu to chętnie posłuchamy.
        3. my doskonale rozumiemy, ze kocha, jest otwarty, chce rozmawiać i się męczy
        4. miałeś jakieś wątpliwości o istnieniu babskiej solidarności??!!
        5. my próbujemy podsunąć jakieś rozwiazania a ty?

        • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 14:35
          jagna_jagna napisał(a):
          >
          > 1. w którym poście uszatek napisał, że jego dziewczyna kłamie?
          ********* wszystkie kobitki kłamią to czemu jego nie?
          > 2. podała powód : boi się wpadki (zawsze przecież mozna trafić w te 0,5% ryzyka
          > )i
          > skąd wiesz, że nie jest to powód prawdziwy. Jeśli masz teorię na temat jej
          > prawdziwego powodu to chętnie posłuchamy.
          *********też mi powód....wpadka. Gdyby wszyscy się tego bali to by nie było
          dzieci.....ups....to chyba nie najlepszy argument
          > 3. my doskonale rozumiemy, ze kocha, jest otwarty, chce rozmawiać i się męczy
          ************nareszcie
          > 4. miałeś jakieś wątpliwości o istnieniu babskiej solidarności??!!
          *********** same kobiety narzekająże jej nie ma
          > 5. my próbujemy podsunąć jakieś rozwiazania a ty?
          ************ kolejny dowód na to że nie przeczytałaś wszystkiego.........owszem
          podsuwam rozwiązania i to jakie!!!!!!! mam nadzieje że od nich uszatkowi nie
          opadło drugie uszko ;-)

          • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 14:50
            the-besciak napisał(a):

            > > 5. my próbujemy podsunąć jakieś rozwiazania a ty?
            > ************ kolejny dowód na to że nie przeczytałaś wszystkiego.........owszem
            >
            > podsuwam rozwiązania i to jakie!!!!!!! mam nadzieje że od nich uszatkowi nie
            > opadło drugie uszko ;-)
            >


            Widziałam słonko te twoje rady, widziałam.
            Wiesz o co mozesz je potłuc?
            ... zmień nicka na bradziej drapieznego...- rozbawiłeś mnie, ale sądząc po twoim
            ty się dowartosciowałeś to w zasadzie moze i innym sie uda
            ... czy to normalne w jej wieku nie mieć ochoty na seks (...) do lekarza z
            nią... - ochota na seks wcale nie zależy od wieku biedo
            ... zacznij ją olewać... - ciebie ktoś powinien olać i jescze dać kopa cobyś
            szybciej za drzwi wyleciał

            Jak ktoś chce wiecej szczegółów to pewnie sobie doczyta. Zastanawiam się czy ty
            wogóle widziałeś prawdziwą kobietę z bliska.

            • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 15:22
              jagna_jagna napisał(a):

              >
              > Widziałam słonko te twoje rady, widziałam.
              > Wiesz o co mozesz je potłuc?
              > ... zmień nicka na bradziej drapieznego...- rozbawiłeś mnie, ale sądząc po twoi
              > m
              > ty się dowartosciowałeś to w zasadzie moze i innym sie uda
              > ... czy to normalne w jej wieku nie mieć ochoty na seks (...) do lekarza z
              > nią... - ochota na seks wcale nie zależy od wieku biedo
              > ... zacznij ją olewać... - ciebie ktoś powinien olać i jescze dać kopa cobyś
              > szybciej za drzwi wyleciał
              >
              > Jak ktoś chce wiecej szczegółów to pewnie sobie doczyta. Zastanawiam się czy ty
              >
              > wogóle widziałeś prawdziwą kobietę z bliska.
              >

              no....no....widzę że mam do czynienia z osobą niezwykle dojrzałą i mądrą, która
              patrzy na wszystkich z góry. Ale ja często patrze do góry i jakoś ciebie tam nie
              widze.....
              ochota na seks zależy od wieku i zapytaj się o to lekarza!!!!! facet do 25 rok
              cały czas ostro pod górę, a od 25 lat ma tylko z górki, a kobiety do 30 wspinają
              się po drabince libido i później długo nie schodzą z ostatnich szczebli. I w tym
              jest największy błąd ewolucji.
              oleję ten komentarz że mnie ktoś ma olać :-)
              widziałem kiedyś kobiete z bliska.........mój nos nawet dotykał do tego
              plakatu :-))))

              • donf Re: Zapotrzebowanie na seks a wiek... 28.06.02, 15:45
                >ochota na seks zależy od wieku i zapytaj się o to lekarza!!!!! facet do 25 rok
                >cały czas ostro pod górę, a od 25 lat ma tylko z górki, a kobiety do 30 wspinają
                > się po drabince libido i później długo nie schodzą z ostatnich szczebli. I w tm
                > jest największy błąd ewolucji.
                To jest totalna bzdura, wymyslona przez lekarzy.
                Ochota na seks zalezy od wielu czynnikow m.in. poziomu stresu, aktualnej
                hierarchii potrzeb itd.
                Wydaje mi sie, ze generalnie wzrasta u mezczyzny co najmniej do 35 roku zycia.
                Jak sie rozejrzysz po internecie, to sie dowiesz, ze generalnie seks nabiera z
                wiekiem coraz wiekszego znaczenia. Pomysle troche: jakbys sie dorobil domu,
                yachtu i fajnego samochodu, wpracy by Cie powazali, czego by Ci jeszcze do
                szczescia brakowalo? A to maja z reguly faceci po 30-tce?
                Natomiast u kobiety jest to roznie i nie zawsze wzrasta po trzydziestce.
              • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 15:50
                the-besciak napisał(a):

                > jagna_jagna napisał(a):
                >
                > >
                > > Widziałam słonko te twoje rady, widziałam.
                > > Wiesz o co mozesz je potłuc?
                > > ... zmień nicka na bradziej drapieznego...- rozbawiłeś mnie, ale sądząc po
                > twoi
                > > m
                > > ty się dowartosciowałeś to w zasadzie moze i innym sie uda
                > > ... czy to normalne w jej wieku nie mieć ochoty na seks (...) do lekarza z
                >
                > > nią... - ochota na seks wcale nie zależy od wieku biedo
                > > ... zacznij ją olewać... - ciebie ktoś powinien olać i jescze dać kopa cob
                > yś
                > > szybciej za drzwi wyleciał
                > >
                > > Jak ktoś chce wiecej szczegółów to pewnie sobie doczyta. Zastanawiam się c
                > zy ty
                > >
                > > wogóle widziałeś prawdziwą kobietę z bliska.
                > >
                >
                > no....no....widzę że mam do czynienia z osobą niezwykle dojrzałą i mądrą, która
                >
                > patrzy na wszystkich z góry. Ale ja często patrze do góry i jakoś ciebie tam ni
                > e
                > widze.....
                > ochota na seks zależy od wieku i zapytaj się o to lekarza!!!!! facet do 25 rok
                > cały czas ostro pod górę, a od 25 lat ma tylko z górki, a kobiety do 30 wspinaj
                > ą
                > się po drabince libido i później długo nie schodzą z ostatnich szczebli. I w ty
                > m
                > jest największy błąd ewolucji.
                > oleję ten komentarz że mnie ktoś ma olać :-)
                > widziałem kiedyś kobiete z bliska.........mój nos nawet dotykał do tego
                > plakatu :-))))
                >


                Ochota na seks nie zależy od wieku.
                To co przytoczyłeś to jest tylko teoria opisujaca mozliwości seksualne meżczyzny.
                Jak bedzie miał starą, pryszczatą i zezowatą raszplę do wyboru to choćby był na
                szczycie swoich mozliwości seksulanych (18-20 podobno) to i tak gucio z tego
                bedzie bo bedzie wolał sobie "własnorecznie" ulżyć.
                Jeśli już mówimy o takich zależnościach lekarskich to kobieta dwadzieścia parę
                lat dopiero zaczyna swoją "ścieżkę wzrostu" i się rozwija pod warunkiem, że jest
                kochana, ma dobre układy z partnerem i chętnie się kocha. Jeśli nie ma tego
                zapewnionego to NIE BEDZIE MIAŁA OCHOTY NA SEKS choćby nie wiem w jak odpowiednim
                wieku według ciebie była.
                • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 08:52
                  jagna_jagna napisał(a):

                  >
                  > Ochota na seks nie zależy od wieku.
                  > To co przytoczyłeś to jest tylko teoria opisujaca mozliwości seksualne meżczyzn
                  > y.
                  > Jak bedzie miał starą, pryszczatą i zezowatą raszplę do wyboru to choćby był na
                  >
                  > szczycie swoich mozliwości seksulanych (18-20 podobno) to i tak gucio z tego
                  > bedzie bo bedzie wolał sobie "własnorecznie" ulżyć.
                  > Jeśli już mówimy o takich zależnościach lekarskich to kobieta dwadzieścia parę
                  > lat dopiero zaczyna swoją "ścieżkę wzrostu" i się rozwija pod warunkiem, że jes
                  > t
                  > kochana, ma dobre układy z partnerem i chętnie się kocha. Jeśli nie ma tego
                  > zapewnionego to NIE BEDZIE MIAŁA OCHOTY NA SEKS choćby nie wiem w jak odpowiedn
                  > im
                  > wieku według ciebie była.

                  to jakieś masło maślane........z tego wynika że jeśłi kobieta jest kochana, ma
                  dobre układy z partnerem i (uwaga!) chętnie się kocha - to będzie miała ochotę na
                  seks. Jak jest różnica między "chętnym kochaniem" a "ochotą na seks"????????



                  • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 11:44
                    the-besciak napisał(a):

                    > jagna_jagna napisał(a):
                    >
                    > >
                    > > Ochota na seks nie zależy od wieku.
                    > > To co przytoczyłeś to jest tylko teoria opisujaca mozliwości seksualne meż
                    > czyzn
                    > > y.
                    > > Jak bedzie miał starą, pryszczatą i zezowatą raszplę do wyboru to choćby b
                    > ył na
                    > >
                    > > szczycie swoich mozliwości seksulanych (18-20 podobno) to i tak gucio z te
                    > go
                    > > bedzie bo bedzie wolał sobie "własnorecznie" ulżyć.
                    > > Jeśli już mówimy o takich zależnościach lekarskich to kobieta dwadzieścia
                    > parę
                    > > lat dopiero zaczyna swoją "ścieżkę wzrostu" i się rozwija pod warunkiem, ż
                    > e jes
                    > > t
                    > > kochana, ma dobre układy z partnerem i chętnie się kocha. Jeśli nie ma teg
                    > o
                    > > zapewnionego to NIE BEDZIE MIAŁA OCHOTY NA SEKS choćby nie wiem w jak odpo
                    > wiedn
                    > > im
                    > > wieku według ciebie była.
                    >
                    > to jakieś masło maślane........z tego wynika że jeśłi kobieta jest kochana, ma
                    > dobre układy z partnerem i (uwaga!) chętnie się kocha - to będzie miała ochotę
                    > na
                    > seks. Jak jest różnica między "chętnym kochaniem" a "ochotą na seks"????????
                    >
                    >
                    >


                    Różnica jest taka, że możną chetnie się kochać albo "kochać się" pod przymusem.
                    Jeśli kobieta idzie lub jest brana do łóżka mimo, że tego nie chce to to właśnie
                    nie jest "chętne kochanie" i takiej kobiecie ochota na seks nie będzie wzrastać.


                    • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 12:07
                      jagna_jagna napisał(a):


                      > Różnica jest taka, że możną chetnie się kochać albo "kochać się" pod przymusem.
                      >
                      > Jeśli kobieta idzie lub jest brana do łóżka mimo, że tego nie chce to to właśni
                      > e
                      > nie jest "chętne kochanie" i takiej kobiecie ochota na seks nie będzie wzrastać

                      ********************
                      teraz to ma sens......jeśli kobieta nie ma ochoty na seks to nie powinna się
                      kochać, a wtedy nabierze ochoty na seks.............wtedy będzie się kochać
                      chętnie
                      To tak samo jak z jedzeniem.....jak dziecko nie chce jeść to się mu nie daje aż
                      samo zgłodnieje.........taaaaaak.........to ma sens. Aleeeeeee....jak dziecko się
                      naje to znowu nie chce jeść........czy to by oznaczało, że jak kobieta sie
                      pokocha chętnie to znowu nie będzie miała ochoty na seks????????
                      Jedyne pocieszenie dla facetów jest takie, że w końcu łaskawczyni znowu
                      zgłodnieje :-)
                      Jednak jest to pomyłka ewolucji.........

                      • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 12:14
                        the-besciak napisał(a):

                        > jagna_jagna napisał(a):
                        >
                        >
                        > > Różnica jest taka, że możną chetnie się kochać albo "kochać się" pod przym
                        > usem.
                        > >
                        > > Jeśli kobieta idzie lub jest brana do łóżka mimo, że tego nie chce to to w
                        > łaśni
                        > > e
                        > > nie jest "chętne kochanie" i takiej kobiecie ochota na seks nie będzie wzr
                        > astać
                        >
                        > ********************
                        > teraz to ma sens......jeśli kobieta nie ma ochoty na seks to nie powinna się
                        > kochać, a wtedy nabierze ochoty na seks.............wtedy będzie się kochać
                        > chętnie
                        > To tak samo jak z jedzeniem.....jak dziecko nie chce jeść to się mu nie daje aż
                        >
                        > samo zgłodnieje.........taaaaaak.........to ma sens. Aleeeeeee....jak dziecko s
                        > ię
                        > naje to znowu nie chce jeść........czy to by oznaczało, że jak kobieta sie
                        > pokocha chętnie to znowu nie będzie miała ochoty na seks????????
                        > Jedyne pocieszenie dla facetów jest takie, że w końcu łaskawczyni znowu
                        > zgłodnieje :-)
                        > Jednak jest to pomyłka ewolucji.........
                        >


                        Jeszcze nie słyszałam o matce , która czeka aż jej dziecko zgłodnieje.
                        Będzie za nim łazić, straszyć i namawiać na zmianę "... gryza za mamusię, gryza
                        za tatusia, babcię, dziadka etc... bo jak nie to przyjdzie dziad i cię zabierze
                        ewentualnie bo dostaniesz w d..."
                        • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 13:50
                          jagna_jagna napisał(a):

                          > bo jak nie to przyjdzie dziad i cię zabierze
                          >
                          > ewentualnie bo dostaniesz w d..."

                          trochę zboczę z wątku, ale......to nie humanitarne bić dzieci
                          masz dziwne wspomnienia z dzieciństwa....psycholog by powiedział że miałaś
                          ciężkie dzieciństwo, ojciec cię bił i teraz poprzez projekcję nienawidzisz
                          wszystkich facetów, w tym m.in. naszego uszatka. To dlatego wypisujesz takie
                          rzeczy:
                          >Jakie sobie znajdzie hobby to mnie nie interesuje. Niech da dziewczynie spokój i
                          > przestanie ją napastować.

                          Już nawet nie chce wnikać jakie masz skojarzenia ze słowem "napastować".
                          • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 13:59
                            the-besciak napisał(a):

                            > jagna_jagna napisał(a):
                            >
                            > > bo jak nie to przyjdzie dziad i cię zabierze
                            > >
                            > > ewentualnie bo dostaniesz w d..."
                            >
                            > trochę zboczę z wątku, ale......to nie humanitarne bić dzieci
                            > masz dziwne wspomnienia z dzieciństwa....psycholog by powiedział że miałaś
                            > ciężkie dzieciństwo, ojciec cię bił i teraz poprzez projekcję nienawidzisz
                            > wszystkich facetów, w tym m.in. naszego uszatka. To dlatego wypisujesz takie
                            > rzeczy:
                            > >Jakie sobie znajdzie hobby to mnie nie interesuje. Niech da dziewczynie spo
                            > kój i
                            > > przestanie ją napastować.
                            >
                            > Już nawet nie chce wnikać jakie masz skojarzenia ze słowem "napastować".

                            Ponieważ nie jesteś psychologiem więc się nie wypowiadaj na temat mojego
                            dzieciństwa i nie zgaduj coby specjalista powiedział.
                            Ciekawe na jakiej podstawie założyłeś, że nienawidzę mężczyzn. Sam byłbyś
                            ciekawym przypadkiem dla terapeuty.
          • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 14:55
            the-besciak napisał(a):

            > jagna_jagna napisał(a):
            > >
            > > 1. w którym poście uszatek napisał, że jego dziewczyna kłamie?
            > ********* wszystkie kobitki kłamią to czemu jego nie?


            Też mi wsparcie duchowe dla misia. Stwierdzić, że jego dziewczyna łże bo kobiety
            tak mają. Ile ty masz latek?
            • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 15:25
              jagna_jagna napisał(a):

              > the-besciak napisał(a):
              >
              > > jagna_jagna napisał(a):
              > > >
              > > > 1. w którym poście uszatek napisał, że jego dziewczyna kłamie?
              > > ********* wszystkie kobitki kłamią to czemu jego nie?
              >
              >
              > Też mi wsparcie duchowe dla misia. Stwierdzić, że jego dziewczyna łże bo kobiet
              > y
              > tak mają. Ile ty masz latek?

              25 lat, czyli tyle co uchaty
              a tak na marginesie to chciałem was trochę sprowokować, bo piszecie bardzo
              tendencyjnie a ja tego nie lubię. Jeździcie na uchatku jak rolnik na kobyle a on
              jest zbyt spokojny żeby wam odpalić (tzn. uchatek). Ja takich oporów nie mam.
              Poprostu bądzcie bardziej obiektywne.

              • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 15:42
                the-besciak napisał(a):

                > a tak na marginesie to chciałem was trochę sprowokować, bo piszecie bardzo
                > tendencyjnie a ja tego nie lubię. Jeździcie na uchatku jak rolnik na kobyle a o
                > n
                > jest zbyt spokojny żeby wam odpalić (tzn. uchatek). Ja takich oporów nie mam.
                > Poprostu bądzcie bardziej obiektywne.
                >

                Bardziej obiektywne to znaczy jakie?
                Dziewczyna nie chce no i już.
                Wedle tego co mówi wypróbował już chyba wszystko co mu proponowałyśmy a co mając
                na uwadze własne doswiadczenia komuś kiedyś pomagało.
                Spojrzeliśmy na sprawę od strony kobiety (chyba najlepsza w tej sytuacji bo facet
                próbuje ją zrozumieć)i nic.
                Może rok to po prostu za mało, może nie mają odpowiednich warunków lokalowych,
                może facetowi "jedzie z ust" (bez obrazy Miś). Nie wiem. Ale myślę, że
                spojrzeliśmy na sprawę tak obiektywnie jak to się tylko dało. Niech miś znajdzie
                sobie jakieś hobby i nie zadręcza się ciagle bo to nic nie pomoże. Może jak
                przestanie obsesyjnie o tym myśleć to się kiedyś ułoży.

                • the_real_kris the_beściak, uszatek... 30.06.02, 23:56
                  jagna_jagna napisał(a):

                  > the-besciak napisał(a):
                  >
                  > > a tak na marginesie to chciałem was trochę sprowokować, bo piszecie bardzo
                  >
                  > > tendencyjnie a ja tego nie lubię. Jeździcie na uchatku jak rolnik na kobyl
                  > e a o
                  > > n
                  > > jest zbyt spokojny żeby wam odpalić (tzn. uchatek). Ja takich oporów nie m
                  > am.
                  > > Poprostu bądzcie bardziej obiektywne.
                  > >
                  >
                  > Bardziej obiektywne to znaczy jakie?
                  > Dziewczyna nie chce no i już.
                  > Wedle tego co mówi wypróbował już chyba wszystko co mu proponowałyśmy a co mają
                  > c
                  > na uwadze własne doswiadczenia komuś kiedyś pomagało.
                  > Spojrzeliśmy na sprawę od strony kobiety (chyba najlepsza w tej sytuacji bo fac
                  > et
                  > próbuje ją zrozumieć)i nic.
                  > Może rok to po prostu za mało, może nie mają odpowiednich warunków lokalowych,
                  > może facetowi "jedzie z ust" (bez obrazy Miś). Nie wiem. Ale myślę, że
                  > spojrzeliśmy na sprawę tak obiektywnie jak to się tylko dało. Niech miś znajdzi
                  > e
                  > sobie jakieś hobby i nie zadręcza się ciagle bo to nic nie pomoże. Może jak
                  > przestanie obsesyjnie o tym myśleć to się kiedyś ułoży.
                  >


                  Dajcie sobie spokój - ten sabat i tak stwierdzi, że jak ona nie chce ci
                  powiedzieć co i jak to ty masz być jej sługą i czekać do późnych lat starczych
                  na skinienie Kobiety. Nie wolno ci nawet wyrazić swojej opini chamie bo Kobieta
                  dumną jest i szacunek się należy jej decyzjom. Poza tym ona nie ma obowiązku
                  zwracać uwagi na twoje potrzeby - tylko ten pomiot mężczyzna musi podporządkować
                  się potrzebom Kobiety - a żądać czegoś od Kobiet?!? Czyś ty zdurniał? To, że
                  Kobieta spędza z tobą śmieciu swój cenny czas nie upoważnia cię do niczego!?!
                  Jak się jej zachce to sama da - albo i nie (może przecież się nie zorientować,
                  że ci na czymś zależy bo nie wolno ci wyrażać swoich pragnień). Tak czy siak -
                  masz być wiernym psem i lizać jej rękę - niezależnie od tego czy karmi, czy
                  bije, czy goni, czy poi - kochasz ją to masz przesrane i ciesz się, że masz
                  chociaż to - bo inne Kobiety to zachowują się tak samo - no niektóre jak już
                  przez dwa lata się nad pieskiem poznęcają, piesek przejdzie tor przeszkód i
                  wszystkie próby (próbę pragnienia też) to czasami dadzą żreć - nie trzeba będzie
                  wygrzebywać odpadków ze śmietnika.

                  Ale podobno niektóre kobiety traktują mężczyzn jak partnerów i nie wystawiają
                  ich na próby, pozwalają im mieć swoje zdanie, wyrażć potrzeby i żądać ich
                  realizacji - ja widać mam szczęście - bo spotkałem wiele takich kobiet - a te co
                  wpuszczały mnie na tor przeszkód dostały kopa w dupę - niech miś uszatek testuje
                  przeszkody, ja wolę żyć, kochać i być kochany.

                  Pozdrawiam - sabat również.
                  • jagna_jagna Re: the_beściak, uszatek... 01.07.02, 12:06
                    the_real_kris napisał(a):

                    > Ale podobno niektóre kobiety traktują mężczyzn jak partnerów i nie wystawiają
                    > ich na próby, pozwalają im mieć swoje zdanie, wyrażć potrzeby i żądać ich
                    > realizacji - ja widać mam szczęście - bo spotkałem wiele takich kobiet - a te c
                    > o
                    > wpuszczały mnie na tor przeszkód dostały kopa w dupę - niech miś uszatek testuj
                    > e
                    > przeszkody, ja wolę żyć, kochać i być kochany.
                    >
                    > Pozdrawiam - sabat również.

                    Ależ uszatek ma swoje zdanie, wyraża potrzeby i żąda ich realizacji !!!
                    Wszystkie jego posty przepełnione są potrzebą i żądzą realizacji. On już spać nie
                    może tak jest przepełniony.
                • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 09:09
                  jagna_jagna napisał(a):

                  > Niech miś znajdzie
                  > sobie jakieś hobby i nie zadręcza się ciagle bo to nic nie pomoże. Może jak
                  > przestanie obsesyjnie o tym myśleć to się kiedyś ułoży.
                  >

                  no jasne.......w końcu dziewczyna przestanie chcieć być dziewicą po 40-ce. To
                  jest pewnie jedna z tych "złotych rad" od "obiektywnej kobiety".
                  Błuehehehehehehe
                  Jakie tu znaleźć hobby jak człowiek w jego wieku myśłi prawie o jednym. A poza
                  tym to Uszatek ma w pewnym sensie hobby. Ostrzy pinokia :-)
                  • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 11:47
                    the-besciak napisał(a):

                    > jagna_jagna napisał(a):
                    >
                    > > Niech miś znajdzie
                    > > sobie jakieś hobby i nie zadręcza się ciagle bo to nic nie pomoże. Może ja
                    > k
                    > > przestanie obsesyjnie o tym myśleć to się kiedyś ułoży.
                    > >
                    >
                    > no jasne.......w końcu dziewczyna przestanie chcieć być dziewicą po 40-ce. To
                    > jest pewnie jedna z tych "złotych rad" od "obiektywnej kobiety".
                    > Błuehehehehehehe
                    > Jakie tu znaleźć hobby jak człowiek w jego wieku myśłi prawie o jednym. A poza
                    > tym to Uszatek ma w pewnym sensie hobby. Ostrzy pinokia :-)


                    Jakie sobie znajdzie hobby to mnie nie interesuje. Niech da dziewczynie spokój i
                    przestanie ją napastować.
                    • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 19:57
                      jagna_jagna napisał(a):

                      > the-besciak napisał(a):
                      >
                      > > jagna_jagna napisał(a):
                      > >
                      > > > Niech miś znajdzie
                      > > > sobie jakieś hobby i nie zadręcza się ciagle bo to nic nie pomoże. Mo
                      > że ja
                      > > k
                      > > > przestanie obsesyjnie o tym myśleć to się kiedyś ułoży.
                      > > >
                      > >
                      > > no jasne.......w końcu dziewczyna przestanie chcieć być dziewicą po 40-ce.
                      > To
                      > > jest pewnie jedna z tych "złotych rad" od "obiektywnej kobiety".
                      > > Błuehehehehehehe
                      > > Jakie tu znaleźć hobby jak człowiek w jego wieku myśłi prawie o jednym. A
                      > poza
                      > > tym to Uszatek ma w pewnym sensie hobby. Ostrzy pinokia :-)
                      >
                      >
                      > Jakie sobie znajdzie hobby to mnie nie interesuje. Niech da dziewczynie spokój
                      > i
                      > przestanie ją napastować.

                      ------> ty nie masz dobrze z głową, nie?
                      • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 01.07.02, 20:30
                        the_real_kris napisał(a):

                        > jagna_jagna napisał(a):
                        >
                        > > the-besciak napisał(a):
                        > >
                        > > > jagna_jagna napisał(a):
                        > > >
                        > > > > Niech miś znajdzie
                        > > > > sobie jakieś hobby i nie zadręcza się ciagle bo to nic nie pomoż
                        > e. Mo
                        > > że ja
                        > > > k
                        > > > > przestanie obsesyjnie o tym myśleć to się kiedyś ułoży.
                        > > > >
                        > > >
                        > > > no jasne.......w końcu dziewczyna przestanie chcieć być dziewicą po 4
                        > 0-ce.
                        > > To
                        > > > jest pewnie jedna z tych "złotych rad" od "obiektywnej kobiety".
                        > > > Błuehehehehehehe
                        > > > Jakie tu znaleźć hobby jak człowiek w jego wieku myśłi prawie o jedny
                        > m. A
                        > > poza
                        > > > tym to Uszatek ma w pewnym sensie hobby. Ostrzy pinokia :-)
                        > >
                        > >
                        > > Jakie sobie znajdzie hobby to mnie nie interesuje. Niech da dziewczynie sp
                        > okój
                        > > i
                        > > przestanie ją napastować.
                        >
                        > ------> ty nie masz dobrze z głową, nie?

                        Do kogo jest to pytanie/stwierdzenie?
                        Bo jesli do mnie to o co ci tak konkretnie chodzi?
                    • eva07 Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 02.07.02, 02:47
                      Hm, naprawdę myślisz, że jak chłopak kocha dziewczynę, mysli że ona też... i
                      chciałby się z nią przespać, to to jest napastowanie?
                      Poza tym trochę powyżej trafiłam na teorię, ze jak "kobieta nie ma ochoty na
                      seks" to szlus, szlaban i poczekać. Otóż to nie jest takie proste. Jesli to
                      jest dojrzała kobieta, z jakims doświadczeniem to oczywiście tak, ale zupełnie
                      inaczej jest w przypadku kobiety, która tych potrzeb jeszcze NIE NAUCZYŁA się
                      do końca sobie uświadamiać. Czekanie to kiepski pomysł. TU wiele samo nie
                      przychodzi. Zauważ, że o ile zyjący w celibacie księża maja wiele problemów z
                      sksem, to z zakonnicami, zwłaszcza zyjącymi od zawsze w dziewictwie bywa nieco
                      inaczej. Nie ze one tych problemów nie mają, ale bardzo często to
                      się"kamufluje". Zaręczam ci(a rozmawiałam z takowymi), że o ile niemal kazdy
                      uczciwy ksiądz przyzna się, że ma problem z celibatem, większość zakonnic
                      powie, ze skąd... nie... (Czują się samotne, bywają kłótliwe, brak im dzieci,
                      ale to...) I nie namawiam nikogo do ZMUSZANIA. Ale to naprawde jest jak z tym
                      kawiorem czy innymi krewetkami, do których trzeba się przyzwyczaić, zeby
                      polubić. Czasem nawet bardzo.
                      • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 02.07.02, 09:33
                        eva07 napisał(a):

                        > Hm, naprawdę myślisz, że jak chłopak kocha dziewczynę, mysli że ona też... i
                        > chciałby się z nią przespać, to to jest napastowanie?
                        >

                        Nie, to nie jest napastowanie.
                        Ale jak miś ciągle lamentuje, że on próbuje i próbuje, że są pieszczoty takie i
                        takie i on próbuje albo próbuje rozmawiać i próbuje dociekać dlaczego ona nie
                        chce to zaczynam się zastanawiać czy ta jego dziewczyna nie czuje się w jakiś
                        sposób osaczona tym bezustannym próbowaniem.
                        • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 02.07.02, 09:47
                          jagna_jagna napisał(a):

                          > Nie, to nie jest napastowanie.
                          > Ale jak miś ciągle lamentuje, że on próbuje i próbuje, że są pieszczoty takie i
                          > takie i on próbuje albo próbuje rozmawiać i próbuje dociekać dlaczego ona nie
                          > chce to zaczynam się zastanawiać czy ta jego dziewczyna nie czuje się w jakiś
                          > sposób osaczona tym bezustannym próbowaniem.

                          Z pewnością nie czuje się osaczona, bo te wszystkie dyskusje o "próbach" odbywają
                          się na forum, a nie z nią. Pewnie czuje jakąś delikatną presję po rozmowie jaką
                          odbyliśmy ale zdecydowanie nie odbiera tego jako napastowanie! Użyte słowo nie
                          pasuje do sytuacji.

                          Rozumiem że Twoja rada jest taka:
                          Wyluzujcie i wszystko wyjdzie samo kiedy będzie na to czas. Tak?
                          Rada jest dobra i chętnie bym tak zrobił, ale się nie da! Tyle razy byliśmy w
                          sytuacji kiedy był na to czas i nic.

                          Pozdr,
                          miś
                          • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 02.07.02, 10:02
                            mis_uszateq napisał(a):

                            >
                            > Rozumiem że Twoja rada jest taka:
                            > Wyluzujcie i wszystko wyjdzie samo kiedy będzie na to czas. Tak?
                            > Rada jest dobra i chętnie bym tak zrobił, ale się nie da! Tyle razy byliśmy w
                            > sytuacji kiedy był na to czas i nic.
                            >
                            > Pozdr,
                            > miś

                            Nie wiem, może za czesto stwarzacie taką sytuację i to jest odbierane jako jakaś
                            presja przez nią. Może powinniście częściej chodzić do kina czy gdzieś indziej
                            gdzie nie macie okazji do zbyt intymnych pieszczot. Ja ci już nic więcej nie
                            poradzę. Jesteście dorośli i jakoś z tego wybrniecie.
                            • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 02.07.02, 10:06
                              jagna_jagna napisał(a):

                              > Nie wiem, może za czesto stwarzacie taką sytuację i to jest odbierane jako jaka
                              > ś
                              > presja przez nią. Może powinniście częściej chodzić do kina czy gdzieś indziej
                              > gdzie nie macie okazji do zbyt intymnych pieszczot. Ja ci już nic więcej nie
                              > poradzę. Jesteście dorośli i jakoś z tego wybrniecie.

                              Nie myśl że my na każdym spotkaniu myk do łóżka! :) Okazje do pieszczot zdarzają
                              się "w normalnej częstotliwości". Ani za rzadko, ani za często. Wtedy kiedy
                              trzeba.

                              miś
                              • eva07 Rada Rabina dla MIsia 03.07.02, 01:08
                                Drogi Misiu, ja już ci poradziłam (całkiem inaczej niz Jagna), zebyś się nie
                                zrażał, starał pójść w pieszczotach jak najdalej, a nawet tak daleko jak żescie
                                się jeszcze nie posuwali (do orgazmu) i ją probował rozgrzać. Radziłam ci też,
                                zebyś spróbowal porozmawiac raz jeszcze (kobiety o wiele lepiej od facetów
                                znoszą powtórzenia), ale w tonie a) odwołujacym się do jej uczuc do ciebie b)
                                (odrobinę) stanowczym i ze z tej rozmowy miałoby wyjść, że dziewczyna zdecyduje
                                się pomóc sobie sama, albo poprzez lekarza. Na koniec radziłam ci,ze jak tak
                                jeszcze z pare miesięcy pociagniesz,bez zadnych sukcesów, to juz lepiej ja
                                zostaw, bo wplatujesz się w stuacje bez wyjścia (przynjamniej jak dla Misia).
                                A TERAZ DEDYKUJĘ CI ANEGDOTĘ:
                                Do pewnego mądrego Rabina pryzszedł młody Żyd, który miał sie żenić.
                                - Co mam zrobić rebe,swatają mi pannę, ona jest bardzo posażna i ładna...
                                - To świetnie - odparł rabin - masz juz swoje lata, no to się żeń..
                                - Ale rebe,ona jest ode mnie znacznie starsza i nie jest dziewicą...
                                - No to jest powazny problem, to ty się lepiej nie żeń..
                                - Ale rebe, ona jest nadzwyczaj gospodarna, to najlepsza gospodyni w całym
                                miasteczku, a mój dom potrzebuje gospodyni!
                                - No to się ożeń...
                                - Ale ona ma podobno strasznie kłótliwy charakter...
                                - No to się nie żeń!
                                - No tak, ale ojciec naciska...
                                - Wiesz co ja ci radzę? Ty się przechrzcij.
                                - Rebe, czemu to mówisz? To straszne.
                                - Bo będziesz wtedy zawracał głowę księdzu a nie mnie.
                                Serdeczne pozdrowienia Ewa.
                          • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 02.07.02, 10:55
                            > Z pewnością nie czuje się osaczona, bo te wszystkie dyskusje o "próbach" odbywa
                            > ją się na forum, a nie z nią.

                            A myslisz ze potrafisz sie tak kamuflowac, ze tu lamentujesz, a przed nia
                            udajesz, ze wszystko w porzadku. Nie wiem czy wszystkie kobiety ale ja mam taka
                            intuicje, ze natychmiast wyczuwam, jesli cos jest nie tak, jesli ktos o czyms
                            mysli i nie chce mi powiedziec. Wydaje Ci sie, ze umiesz te swoje frustracje
                            ukryc przed nia? Nie sadze. Jesli jestescie blisko, to wyczuwanie nastrojow i
                            problemow drugiej osoby jest nieuniknione. A moze to tylko ja czuje taka wiez z
                            moim chlopakiem.

                            > Rozumiem że Twoja rada jest taka:
                            > Wyluzujcie i wszystko wyjdzie samo kiedy będzie na to czas. Tak?
                            > Rada jest dobra i chętnie bym tak zrobił, ale się nie da! Tyle razy byliśmy w
                            > sytuacji kiedy był na to czas i nic.

                            Moja rada brzmi tak samo. Dlaczego sie nie da? Bo Ty chcesz juz, teraz,
                            natychmiast albo jeszcze predzej. Mozesz czekac byle nie dluzej niz 5 minut.
                            Podobaly Ci sie posty fali, ktora pisala, ze chlopak czekal na nia 2 lata, ale u
                            Ciebie sie nie da. Byl na to czas? Widac nie byl, skoro od niczego nie doszlo.
                            Jasne, ze jest czas na pojscie do szkoly, zrobienie matury, rozpoczecie
                            wspolzycia, slub, dizeci. Tylko spojrz ile osob robi to nie w ustalonym czasie i
                            dobrze z tym zyje.

                            Ustalilismy tu, ze dziewczyna jest normalna, dojrzala (przynajmniej wiekowo),
                            kocha Cie, czuje sie bezpieczna, lubi pieszczoty, nie ma zlych wspomnien, jest
                            zabezpieczona. Jesli sie myle, popraw mnie. Wiec moze wina lezy po Twojej
                            stronie? Porowniania do jedzenia krewetek mnie nie przkonuja, bo to sprawa
                            indywidualnego smaku, a seks zawsze dotyczy dwoch osob. To ze ja lubie krewetki
                            nie znaczy ze mam do nich prskonywac mojego chlopaka, bo on nieznosi. I moge je
                            sobie jesc sama. Ale do seksu potrzebna jest zgoda i chec obojga. Zakpnnice to
                            tez co innego. Mysle ze jesli dochodzi do pettingu to jej potrzeby sa stopniowo
                            robudzane i nie ma mowy o tym, ze to cos czego ona nie zna, wiec nie potrzebuje.
                            Co to w ogole za pomysl, ze pociag seksualny jest wpisany tylko w meska psychike,
                            a kobiety go naturalnie nie maja? To jak my sie od tysiecy lat rozmnazamy? Na
                            sile?
                          • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 03.07.02, 09:41
                            mis_uszateq napisał(a):

                            > Rozumiem że Twoja rada jest taka:
                            > Wyluzujcie i wszystko wyjdzie samo kiedy będzie na to czas. Tak?
                            > Rada jest dobra i chętnie bym tak zrobił, ale się nie da! Tyle razy byliśmy w
                            > sytuacji kiedy był na to czas i nic.
                            >
                            > Pozdr,
                            > miś


                            Misiu a może powiesz ile razy 10?, 15? to wcale nie tak wiele. Ja byłam w takich
                            sytuacjach troszkę więcej razy i czasem nadal czuję się trochę dziwnie na widok
                            nagiego podnieconego faceta. Z tym trzeba sie oswoić a potem robić następny krok.
                            To że uprawiacie pieszczoty wcale nie znaczy ze jest czas aby posunać się dalej.
      • fala9 Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 15:13
        the-besciak napisał(a):

        > P.S. tu były jakieś wątki o gwałcie.....być może twoja dziewczyna też była
        > kiedyś skrzywdzona i teraz ma duże opory ? Jesteś pewien że nie o to chodzi?
        >
        >
        No wlaśnie. A jeśli kiedykolwiek była skrzywdzona i Ty o tym nie wiesz po roku
        znajmości to oznacza że komunikacja między Wami i zaufanie jest słabe. Wiem że
        kobiecie ciężko przyznać się do takich złych wspomnień, ale jeśli relacje między
        partnerami są zdrowe i obydwoje się kochają to takie obiekcje nie powinny istnieć.
        Ale nie myślmy o najgorszym przypadku. Tego zdecydowanie Wam nie życzę.


        • mis_uszateq Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 28.06.02, 15:25
          > No wlaśnie. A jeśli kiedykolwiek była skrzywdzona i Ty o tym nie wiesz po roku
          > znajmości to oznacza że komunikacja między Wami i zaufanie jest słabe. Wiem że
          > kobiecie ciężko przyznać się do takich złych wspomnień, ale jeśli relacje międz
          > y
          > partnerami są zdrowe i obydwoje się kochają to takie obiekcje nie powinny istni
          > eć.
          > Ale nie myślmy o najgorszym przypadku. Tego zdecydowanie Wam nie życzę.

          Ten przypadek wykluczam na 100%. Też o tym kiedyś pomyślałem i ją spytałem.
          Uśmiechnęła się (tak chyba sie nie reaguje jak chce się coś ukryć) i powiedziała
          że nic jej się nie przydarzyło.
          • jolaa Re: Mam problem z dziewczyną...kolejne podsumowani 29.06.02, 08:05
            mis_uszateq napisał(a):

            > Ten przypadek wykluczam na 100%. Też o tym kiedyś pomyślałem i ją spytałem.
            > Uśmiechnęła się (tak chyba sie nie reaguje jak chce się coś ukryć) i powiedział
            > a
            > że nic jej się nie przydarzyło.
            Ja jak chcę coś ukryć to właśnie się uśmiecham, taki system obronny....
    • donf Re: Mam problem z dziewczyną... 01.07.02, 13:03
      Mam pewien pomysl. Chcialbym sie z nim podzielic, chociaz nie jest on za bardzo
      przyjemny dla Uszatka.
      Mysle, ze ona byla z nim, ale nigdy nie uwazala go za tego wlasciwego.
      Kobiety czasami chodza z kims, ale wbijaja sobie w glowe, ze pragna czegos
      innego. Zobacz chociaz "Noce i Dnie".
      Z jakiego innego powodu unikala seksu z nim przez 2 lata??
      Teraz nadal tak uwaza i dlatego nie chce mu nic powiedziec ( bo nie mowi sie
      nieprzyjemnych wiesci).
      Tylko nie wiem, jaka konkluzja bylaby z tego dla Uszatka? Chyba troche
      pouciekac, zeby ktos musial gonic kroliczka. Albo darowac ja sobie, bo niestety
      partnera nie zmienisz i jak ktos ma niedobrze w glowie, to nic na to nie
      poradzisz?? Dziewczyny, moze jest jakas rada?
      • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 01.07.02, 13:22
        donf napisał(a):

        > Mam pewien pomysl. Chcialbym sie z nim podzielic, chociaz nie jest on za bardzo
        >
        > przyjemny dla Uszatka.
        > Mysle, ze ona byla z nim, ale nigdy nie uwazala go za tego wlasciwego.
        > Kobiety czasami chodza z kims, ale wbijaja sobie w glowe, ze pragna czegos
        > innego. Zobacz chociaz "Noce i Dnie".
        > Z jakiego innego powodu unikala seksu z nim przez 2 lata??
        > Teraz nadal tak uwaza i dlatego nie chce mu nic powiedziec ( bo nie mowi sie
        > nieprzyjemnych wiesci).
        > Tylko nie wiem, jaka konkluzja bylaby z tego dla Uszatka? Chyba troche
        > pouciekac, zeby ktos musial gonic kroliczka. Albo darowac ja sobie, bo niestety
        >
        > partnera nie zmienisz i jak ktos ma niedobrze w glowie, to nic na to nie
        > poradzisz?? Dziewczyny, moze jest jakas rada?


        Nie ma na to rady.
        Wszystko co było do powiedzenia zostało powiedziane.
        Teraz kolej na nich.

      • the-besciak Re: Mam problem z dziewczyną... 01.07.02, 13:39
        donf napisał(a):

        > Chyba troche
        > pouciekac, zeby ktos musial gonic kroliczka. Albo darowac ja sobie, bo niestety
        >
        > partnera nie zmienisz i jak ktos ma niedobrze w glowie, to nic na to nie
        > poradzisz?? Dziewczyny, moze jest jakas rada?

        Czekam na kąsliwe uwagi do posta donf ze strony "obiektywnych forumowiczek". Jak
        ja napisałem żeby uszatek troszkę poolewał swoją dziewczyne to życzono mi żeby
        mnie ktoś olał. Kobietki się zbulwersowały. Donf chyba jest kobietą, ale radzi
        jak ja.........no ale rada została wcześniej skrytykowana, czyli teraz ktoś
        powinien wyjaśnić donf że jest damską szowinistką (bo ja byłem męskim
        szowinistom :)


        P.S. Donf - podoba mi sięta rada i to porównanie.......uciekający
        króliczek....hihihihihihhi
      • jagna_jagna Re: Mam problem z dziewczyną... 01.07.02, 13:48
        donf napisał(a):

        > Mam pewien pomysl. Chcialbym sie z nim podzielic, chociaz nie jest on za bardzo
        >
        > przyjemny dla Uszatka.
        > Mysle, ze ona byla z nim, ale nigdy nie uwazala go za tego wlasciwego.
        > Kobiety czasami chodza z kims, ale wbijaja sobie w glowe, ze pragna czegos
        > innego. Zobacz chociaz "Noce i Dnie".
        > Z jakiego innego powodu unikala seksu z nim przez 2 lata??
        > Teraz nadal tak uwaza i dlatego nie chce mu nic powiedziec ( bo nie mowi sie
        > nieprzyjemnych wiesci).
        > Tylko nie wiem, jaka konkluzja bylaby z tego dla Uszatka? Chyba troche
        > pouciekac, zeby ktos musial gonic kroliczka. Albo darowac ja sobie, bo niestety
        >
        > partnera nie zmienisz i jak ktos ma niedobrze w glowie, to nic na to nie
        > poradzisz?? Dziewczyny, moze jest jakas rada?


        Nie wiem donf czy wiesz ale "gonienie króliczka" to synonim uprawiania seksu.
        • donf Re: Mam problem z dziewczyną... 01.07.02, 14:44
          jagna_jagna napisał(a):
          > Nie wiem donf czy wiesz ale "gonienie króliczka" to synonim uprawiania seksu.

          Tak?? Dla mnie "gonienie..." to taka gra: jedna strona ucieka, druga strona goni.
          Ale trzeba tak uciekac, zeby zostac zlapanym!
          Fakt, ze trzeba pogonic dziala bardzo inspirujaco na goniacego.

    • the-besciak do 2 x jagny 01.07.02, 16:22
      jagna_jagna napisał(a):

      > the-besciak napisał(a):
      >
      > > jagna_jagna napisał(a):
      > >
      > > > bo jak nie to przyjdzie dziad i cię zabierze
      > > >
      > > > ewentualnie bo dostaniesz w d..."
      > >
      > > trochę zboczę z wątku, ale......to nie humanitarne bić dzieci
      > > masz dziwne wspomnienia z dzieciństwa....psycholog by powiedział że miałaś
      >
      > > ciężkie dzieciństwo, ojciec cię bił i teraz poprzez projekcję nienawidzisz
      >
      > > wszystkich facetów, w tym m.in. naszego uszatka. To dlatego wypisujesz tak
      > ie
      > > rzeczy:
      > > >Jakie sobie znajdzie hobby to mnie nie interesuje. Niech da dziewczyni
      > e spo
      > > kój i
      > > > przestanie ją napastować.
      > >
      > > Już nawet nie chce wnikać jakie masz skojarzenia ze słowem "napastować".
      >
      > Ponieważ nie jesteś psychologiem więc się nie wypowiadaj na temat mojego
      > dzieciństwa i nie zgaduj coby specjalista powiedział.
      > Ciekawe na jakiej podstawie założyłeś, że nienawidzę mężczyzn. Sam byłbyś
      > ciekawym przypadkiem dla terapeuty.
      ********************
      jagna......jagna. Dlaczego tak sądzisz? Wykaż się dojrzałością kobiety po 30-ce
      i nie rzucaj haseł typu: "sam jesteś głupi". Tak się robi w przedszkolu. Tylko
      konstruktywna krytyka.

      P.S. z twoich postów zieje niechęć do facetów, dlatego ta darmowa psychoanaliza
      • jagna_jagna Re: do 2 x jagny 01.07.02, 18:30
        > jagna......jagna. Dlaczego tak sądzisz? Wykaż się dojrzałością kobiety po 30-ce
        >
        > i nie rzucaj haseł typu: "sam jesteś głupi"

        Sam zacząleś!

        . Tak się robi w przedszkolu. Tylko
        > konstruktywna krytyka.
        >
        > P.S. z twoich postów zieje niechęć do facetów, dlatego ta darmowa psychoanaliza

        Skoro konstruktywnie to poproszę w punktach o przykłady zionięcia niechęcią do
        facetów bo nadal nie wiem skąd ci to przyszło do głowy.
        • the_real_kris Re: do 2 x jagny 01.07.02, 20:11
          jagna_jagna napisał(a):

          > > jagna......jagna. Dlaczego tak sądzisz? Wykaż się dojrzałością kobiety po
          > 30-ce
          > >
          > > i nie rzucaj haseł typu: "sam jesteś głupi"
          >
          > Sam zacząleś!
          >
          > . Tak się robi w przedszkolu. Tylko
          > > konstruktywna krytyka.
          > >
          > > P.S. z twoich postów zieje niechęć do facetów, dlatego ta darmowa psychoan
          > aliza
          >
          > Skoro konstruktywnie to poproszę w punktach o przykłady zionięcia niechęcią do
          > facetów bo nadal nie wiem skąd ci to przyszło do głowy.

          -----> tutaj nie ma co wypunktowywać - trzeba by prawie wszystkie twoje posty
          zacytować. On ma niestety rację i się z nim zgadzam - patrzysz na całą sprawę
          wyjątkowo jednostronnie i nieobiektywnie, w dodatku masz dziwne podejście do
          mężczyzn. Widać bardzo cię któryś skrzywdził ale to nie powód by wszystkich
          traktować tak jak jego - skup swą nienawiść na nim.
          • jagna_jagna Re: do 2 x jagny 01.07.02, 20:34
            the_real_kris napisał(a):

            > jagna_jagna napisał(a):
            >
            > > > jagna......jagna. Dlaczego tak sądzisz? Wykaż się dojrzałością kobiet
            > y po
            > > 30-ce
            > > >
            > > > i nie rzucaj haseł typu: "sam jesteś głupi"
            > >
            > > Sam zacząleś!
            > >
            > > . Tak się robi w przedszkolu. Tylko
            > > > konstruktywna krytyka.
            > > >
            > > > P.S. z twoich postów zieje niechęć do facetów, dlatego ta darmowa psy
            > choan
            > > aliza
            > >
            > > Skoro konstruktywnie to poproszę w punktach o przykłady zionięcia niechęci
            > ą do
            > > facetów bo nadal nie wiem skąd ci to przyszło do głowy.
            >
            > -----> tutaj nie ma co wypunktowywać - trzeba by prawie wszystkie twoje post
            > y
            > zacytować. On ma niestety rację i się z nim zgadzam - patrzysz na całą sprawę
            > wyjątkowo jednostronnie i nieobiektywnie, w dodatku masz dziwne podejście do
            > mężczyzn. Widać bardzo cię któryś skrzywdził ale to nie powód by wszystkich
            > traktować tak jak jego - skup swą nienawiść na nim.

            Wyście albo poszaleli albo uważacie, że tu jest za nudno i dlatego wypisujecie
            takie brednie.
            Co znaczy skarbie dziwne podejście do męzczyzn? Może któryś z was wreszcie wydusi
            jakiś konkret.
            Nie uznaje takiego blalblania. Dziwne podejscie do męzczyzn, zionięcie
            nienawiścią, niedobrze w głowie etc.. KONKRETY! Albo jak nie macie nic
            konkretnego do powiedzenia to prosze na mnie nie naskakiwać.
            • the-besciak Re: do 2 x jagny 02.07.02, 11:23
              jagna_jagna napisał(a):

              > Wyście albo poszaleli albo uważacie, że tu jest za nudno i dlatego wypisujecie
              > takie brednie.
              > Co znaczy skarbie dziwne podejście do męzczyzn? Może któryś z was wreszcie wydu
              > si
              > jakiś konkret.
              > Nie uznaje takiego blalblania. Dziwne podejscie do męzczyzn, zionięcie
              > nienawiścią, niedobrze w głowie etc.. KONKRETY! Albo jak nie macie nic
              > konkretnego do powiedzenia to prosze na mnie nie naskakiwać.

              ************************
              Jesteś napastliwa prawie w każdej wypowiedzi. Właśnie chciałem powklejać parę
              dowodów, ale po coc kopiować wszystkie twoje posty?
              Nie lubisz facetów i tyle. Albo udajesz że o tym nie wiesz albo podświadomie ich
              nienawidzisz i sama o tym nie wiesz. Mam alergię na kobiety nienawidzące facetów
              i podpisujące się pod tekstami w stylu: każdy facet jest taki sam i myśli tylko o
              jednym, a te biedne kobiety są przez nich napastowane bo chcą tylko seksu.
              Mam jeszcze jedno pytanie (trochę podchwytliwe): lubisz kobiety?

              • jagna_jagna Re: do 2 x jagny 02.07.02, 11:41
                the-besciak napisał(a):

                > jagna_jagna napisał(a):
                >
                > > Wyście albo poszaleli albo uważacie, że tu jest za nudno i dlatego wypisuj
                > ecie
                > > takie brednie.
                > > Co znaczy skarbie dziwne podejście do męzczyzn? Może któryś z was wreszcie
                > wydu
                > > si
                > > jakiś konkret.
                > > Nie uznaje takiego blalblania. Dziwne podejscie do męzczyzn, zionięcie
                > > nienawiścią, niedobrze w głowie etc.. KONKRETY! Albo jak nie macie nic
                > > konkretnego do powiedzenia to prosze na mnie nie naskakiwać.
                >
                > ************************
                > Jesteś napastliwa prawie w każdej wypowiedzi. Właśnie chciałem powklejać parę
                > dowodów, ale po coc kopiować wszystkie twoje posty?
                > Nie lubisz facetów i tyle. Albo udajesz że o tym nie wiesz albo podświadomie ic
                > h
                > nienawidzisz i sama o tym nie wiesz. Mam alergię na kobiety nienawidzące facetó
                > w
                > i podpisujące się pod tekstami w stylu: każdy facet jest taki sam i myśli tylko
                > o
                > jednym, a te biedne kobiety są przez nich napastowane bo chcą tylko seksu.
                > Mam jeszcze jedno pytanie (trochę podchwytliwe): lubisz kobiety?
                >

                Lubię kobiety i lubię mężczyzn. I nadal myślę, że wyciagasz zbyt daleko idące i
                nieuzasadnione wnioski z tego co ja piszę. No ale cóż. Widzę, że cię nie
                przkonam. I obyś nigdy nie spotkał kobiety, która się boi i naprawdę nienawidzi
                mężczyzn.
    • mis_uszateq JAK JEST TERAZ 02.07.02, 10:55
      Forum stało się już trochę "nieświeże" bo pomysły się skończyły i nic się nie
      dzieje :) Trochę się ten wątek rozrósł ponad moje oczekiwania i cieszę się że
      znalazło się tyle rozsądnych osób, które zadały sobie trud aby zapoznać się z
      moimi problemami i zastanowić co zrobiłyby na moim miejscu.

      Po Waszych postach dotarło do mnie że powinienem zmienić swoje podejście.
      Kiedyś, jednego wieczoru postanowiłem odrzucić wszystkie moje oczekiwania i
      zarzuty. Wsiadłem na swój czerwono-czarny dwukołowiec i pomknąłem do Rybki. To
      było niesamowite, dawno tak szybko nie pędziłem. Dla niej oczywiście pełna
      zaskoczka (przygotowałem sobie odpowiednią akcję żeby nic nie podejrzewając
      wyszła z domu, wtedy ja podjechałem). Było fantastycznie. Rzuciła mi się na
      szyje i takie tam... Poszliśmy na spacerek i spędziłem bardzo miły wieczór (po
      dłuższej przerwie). Ta krótka historyjka pokazuje mi że bardzo wiele mnie z nią
      łączy i jak miło spędza się z nią czas.

      Nie myślcie że wcześniej ja tylko myślałem o seksie i nie cieszyliśmy się
      życiem. Było równie fajnie i dlatego nie zdecydowałem się że jej nie zostawić.

      Następnego dnia też było fajnie. Do czasu. Wieczorem sytuacja się rozwinęła i
      trafiliśmy do łóżka. Była bardzo rozgrzana że aż "soki" z niej leciały,
      sprawiłem jej wielką przyjemność, ale nie dążyliśmy do zbliżenia bo nie było
      nastroju. Niestety sam się trochę rozczarowałem, bo pieszczoty z jej strony nie
      były wyrafinowane i potraktowała mnie zdawkowo :( Nie oczekiwałem
      żadnych "fajerwerków", nie nastawiałem się na to, ale to staje się denerwujące
      kiedy starasz się jak tylko potrafisz, a w zamian dostajesz byle co "na
      odczepne".

      W sumie bilans tych dni jest jak najbardziej poztywny, ale pomimo moich
      szczerych chęci pozostaje niesmak (jak zawsze). I to nie jest postawa
      roszczeniowa z mojej strony, tylko "nieciekawe życie seksualne". Tak wiele
      rzeczy nam się układa, tylko jeden mały ząbek nie pasuje w tej układance.

      Ale nie martwię się na zapas - może jeszcze się polepszy. Za dwa tygodnie
      jedziemy do Wiednia i może tam coś się wydarzy :)

      Napiszę wszystkim jak się coś wydarzy bo napewno jesteście ciekawi.
      Pozdrawiam,
      miś_uszateq
      • donf Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 11:08
        mis_uszateq napisał(a):
        >sprawiłem jej wielką przyjemność, ale nie dążyliśmy do zbliżenia bo nie było
        >nastroju. Niestety sam się trochę rozczarowałem, bo pieszczoty z jej strony nie
        >były wyrafinowane i potraktowała mnie zdawkowo :( Nie oczekiwałem
        > żadnych "fajerwerków", nie nastawiałem się na to, ale to staje się denerwujące
        > kiedy starasz się jak tylko potrafisz, a w zamian dostajesz byle co "na
        > odczepne".

        Jedno jest pewne, ze bardzo ja kochasz i ludzisz sie, mimo ze znasz wszystkie
        fakty - starasz nie przyjmowac ich do wiadomosci. Problem sie sam nie rozwiaze i
        Ty jako mezczyzna bedziesz mu musial stawic czolo, a nie tylko cieszyc sie z
        ochlapow ktore dostajesz, w zamian za to, ze zamykasz oczy na rzeczywistosc.
        Przeczytaj jeszcze raz swoj post i postaraj sie spojrzec obiektywnie. Reszta
        nalezy do Ciebie.

        Mam nadzieje, ze sie nie obrazisz na slowa szczerosci od mezczyzny do mezczyzny.
        • the-besciak Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 11:29
          musisz jej powiedzieć że oczekujesz "fajerwerków" i trochę więcej
          zaangażowania. I jeszcze żebyśmy się dobrze
          zrozumieli.....czy "fajerwerki"=orgazm?
          I drugie pytanie: czy kiedykolwiek doprowadziła cię do fajerwerków?
          • mis_uszateq Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 11:35
            > musisz jej powiedzieć że oczekujesz "fajerwerków" i trochę więcej
            > zaangażowania. I jeszcze żebyśmy się dobrze
            > zrozumieli.....czy "fajerwerki"=orgazm?
            > I drugie pytanie: czy kiedykolwiek doprowadziła cię do fajerwerków?

            "fajerwerki" <> orgazm.
            Orgazm miałem jeżeli chodzi o szczegóły, tylko mógłby być o wiele lepszy gdyby
            nie te "mechaniczne" ruchy i odrobina uczucia (i wyczucia).

            Ale nie musimy schodzić na tak niski poziom abstrakcji - wystarczy że powiem że
            (w moim pojęciu) pieszczoty nie są dla mnie satysfakcjonujące.
            • donf Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 11:40
              Bracie! Kazde urzadzenie nalezy uzywac zgodnie z instrukcja obslugi.
              Twoja kobieta nie nadaje sie do seksu, wiec jej do tego nie uzywaj. Spedzaj z nia
              przyjemne wieczory, a seks?
              Zobacz wokolo, ile kobiet chetnie Ci ja w tym zastapi!
              • mela1 Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 11:50
                donf napisał(a):

                > Bracie! Kazde urzadzenie nalezy uzywac zgodnie z instrukcja obslugi.

                zgadzam sie w zupelnosci i musze przyznac, ze zamin przeczytalam nastepne zdanie,
                myslalam ze piszesz o czyms innym :) a moze to meskie urzadzenia, tak jak kazde
                inne powinno posiadac instrukcje obslugi? Kobieta nie rodzi sie z umiejetnoscia
                doprowadania faceta do orgazmu, wiec moze ja podszkolic, zamiast narzekac i
                wymieniac. Jak sobie poczytam instrukscje obslugi, kazdy sprzet domowy zaczyna
                lepiej dzialac i okazuje sie przydatny i dajacy wiele pozytku. Nie zabieram sie
                do pralki bez instrukcji, bo pozniejsze pretensje ze moje pranie zmienilo kolor
                albo ksztalt, byly nieuzasadnione. I nie znaczy to, ze pralka jest zepsuta.
                Nauczyc obslugi, a nie wymieniac.
                • donf Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 12:01
                  Masz racje! Jest wielka przyjemnoscia wyksztalcic sobie operatora swojego
                  urzadzenia, ale nie kazdy jest pilnym uczniem. Czasami latwiej zdac sie na
                  publiczna edukacje, choc wtedy, jak wynika z innych postow, jestes narazony na
                  porownania Twojego urzadzenia z innymi urzadzeniami wczesniej obslugiwanymi.
                  Tak czy owak, sa rozne podejscia.
                  Mysle jednak, ze uszatek jest zbyt sfrustrowany nad niepojetnym uczniem, zeby byc
                  skutecznym nauczycielem. Poniewaz uszatek jest naszym przyjacielem, trzeba mu
                  przedstawic wszystkie oferty publicznie dostepne - moze zaczac uczyc w inej
                  szkole!
                  • mela1 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 12:10
                    donf napisał(a):

                    > Masz racje! Jest wielka przyjemnoscia wyksztalcic sobie operatora swojego
                    > urzadzenia, ale nie kazdy jest pilnym uczniem. Czasami latwiej zdac sie na
                    > publiczna edukacje, choc wtedy, jak wynika z innych postow, jestes narazony na
                    > porownania Twojego urzadzenia z innymi urzadzeniami wczesniej obslugiwanymi.

                    Latwiej ale czy lepiej? kazde urzadzenie jest inne i operwtor jednego, nie musi
                    byc mistrzem obslugo innego, np. uszatkowego. A taka tabula rasa jest idealnym
                    materialem do wyksztalcenia. moze to nie uczen niepojetny, tylko nauczyciel
                    kiepski i niechetny do udzielania wskazowek? Od razu chcialby mistrza, szybko sie
                    denerwuje, a sam nie pokaze co i jak? Moze ja sie nie znam, bo jestem kobieta,
                    ale nauka tez moze byc przyjemnoscia. Mysle ze fajnie wyksztalcic sobie
                    dyplomowanego, wlasnego operatora.

                    Moze (nie wiem, tylko sobie gdybam) te kobiety, ktore sa uznawane, za niepojetne
                    i nieoduczone sa ofiarami mezczyzn, ktorzy nie chieli uczyc, tylko od razu
                    wymagali. Jak nie szlo to zmieniali i ta niedouczona terafiala na kolejnego itd.
                    W szkoe najpierw jest wyklad potem cwiczenia, a na koncu klasowka!
                    • mis_uszateq Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 12:19
                      Mela! Zgadzam się dokładnie z Twoim postem, ale to nie ten przypadek. Donf bardzo
                      fajnie to uchwycił - uczeń się nie stara.

                      Co z tego że jesteś dobrym, wyrozumiałym i cierpliwym nauczycielem jak uczeń nie
                      chce choć trochę przyłożyć się do nauki i wygląda jakby mu nie zależało! Bronisz
                      mojej dziewczyny, bo nie znasz wszystkich szczegółów, ale wierz mi że jestem
                      baaaardzo wyrozumiały i cierpliwy. Czasem trzeba przyznać komuś rację i zmienić
                      poglądy.

                      Ale nie ma co tego ponownie rozgryzać.
                      Będę czuły i delikatny jak zawsze i zobaczymy jak się sprawy potoczą.

                      pozdr,
                      miś
                      • mela1 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 12:22
                        no nie znam wszystkich szczegolow, fakt, wiec tak sobie gdybam. Jesli jestes
                        pewny ze uczen ma instrukcje to moze to inny przypadek. A nauczyciel pokazal
                        uczniowi jak sam to robi?
                      • donf Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 12:30
                        mis_uszateq napisał(a):
                        > Co z tego że jesteś dobrym, wyrozumiałym i cierpliwym nauczycielem jak uczeń ni
                        > Będę czuły i delikatny jak zawsze i zobaczymy jak się sprawy potoczą.

                        Bycie dobrym nauczycielem to sztuka. Do tajnikow tej sztuki naleza rozne triki.
                        Nauczyciel nie powinien byc zawsze taki jak opisujesz, bo glowna materia jego
                        pracy jest motywacja ucznia i jego inspiracja.
                        Czasami musisz byc czuly i lagodny, czasami gwaltowny i gniewny ( ale nigdy bez
                        potrzeby).
                        • mela1 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 12:55
                          A mnie przyszla do glowy taka metoda nauczania. nauka przez zabawe. Zabawcie
                          sie w pokazywanie na co macie ochote i takie pieszczenie partnera, jakiego
                          oczekujecie. nie mowie tu tylko o glownym urzadzeniu (trzeba znalezc u kobiety
                          przedmiot zastepczy) ale o calym ciele - od stop do glow albo odwrotnie. Caluje
                          tak jak chcesz byc alowany, piesc i w ten sposob pokazuj. No bo jakos nie widze
                          romantycznego spotkania, gdy siadzasz i tlumaczysz - zrob to tak i tak. Na to
                          zreszta pewnie bys nie wpadl :) ach, i pozytywna motywacja - nie mow z jest
                          beznadziejna, tylko chwal postepy. nie mowie, zeby chwalic jak bedzie kiepsko,
                          ale zauwazac poprawe, chocby najmniejsza. moze zachecona komplemantami,
                          bardziej sie postara.
                          • the-besciak Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 14:36
                            mela1 napisał(a):

                            > A mnie przyszla do glowy taka metoda nauczania. nauka przez zabawe. Zabawcie
                            > sie w pokazywanie na co macie ochote i takie pieszczenie partnera, jakiego
                            > oczekujecie.

                            hehehehehehe......ale mnie rozbawiłaś. Nie chce być wulgalrny, ale jak on ma
                            sobie wziąć do buzi żeby jej pokazać co lubi najbardziej :-)
                            Jeden gość tak próbował zrobić i pękł mu kręgosłup :-))))))
                            to to mela już lepiej nic nie radź, hehehehehehehe

                            • mela1 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 15:27
                              the-besciak napisał(a):

                              > hehehehehehe......ale mnie rozbawiłaś. Nie chce być wulgalrny, ale jak on ma
                              > sobie wziąć do buzi żeby jej pokazać co lubi najbardziej :-)
                              > Jeden gość tak próbował zrobić i pękł mu kręgosłup :-))))))
                              > to to mela już lepiej nic nie radź, hehehehehehehe

                              Gdyby umial sobie wziac do buzi, ona nie bylaby mu potrzebna. Boze uchowaj mnie
                              przed ludzmi tak doslownymi i niepomyslowymi jak Ty. Mialam na mysli to, zeby
                              pokazal jej dotykajac ja w ten sposob, jak sam chcialby byc dotykany. Pewnie nie
                              widziales filmu "Celebrity" ale byla tam ladna scena, w ktorej pani uczy druga
                              pania na bananie. Jak sie chce to wsyztsko mozna. A dla takich doslownych jak Ty
                              polecam joge. Moze w koncu Ci sie uda odpowiednio wygimnastykowac...
                            • fala9 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 15:54
                              the-besciak napisał(a):

                              > mela1 napisał(a):
                              >
                              > > A mnie przyszla do glowy taka metoda nauczania. nauka przez zabawe. Zabawc
                              > ie
                              > > sie w pokazywanie na co macie ochote i takie pieszczenie partnera, jakiego
                              >
                              > > oczekujecie.
                              >
                              > hehehehehehe......ale mnie rozbawiłaś. Nie chce być wulgalrny, ale jak on ma
                              > sobie wziąć do buzi żeby jej pokazać co lubi najbardziej :-)
                              > Jeden gość tak próbował zrobić i pękł mu kręgosłup :-))))))
                              > to to mela już lepiej nic nie radź, hehehehehehehe
                              >

                              Nie czepiaj się drobiazgów.
                    • fala9 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 15:45
                      mela1 napisał(a):

                      > donf napisał(a):
                      >
                      > > Masz racje! Jest wielka przyjemnoscia wyksztalcic sobie operatora swojego
                      > > urzadzenia, ale nie kazdy jest pilnym uczniem. Czasami latwiej zdac sie na
                      >
                      > > publiczna edukacje, choc wtedy, jak wynika z innych postow, jestes narazon
                      > y na
                      > > porownania Twojego urzadzenia z innymi urzadzeniami wczesniej obslugiwanym
                      > i.
                      >
                      > Latwiej ale czy lepiej? kazde urzadzenie jest inne i operwtor jednego, nie musi
                      >
                      > byc mistrzem obslugo innego, np. uszatkowego. A taka tabula rasa jest idealnym
                      > materialem do wyksztalcenia. moze to nie uczen niepojetny, tylko nauczyciel
                      > kiepski i niechetny do udzielania wskazowek? Od razu chcialby mistrza, szybko s
                      > ie
                      > denerwuje, a sam nie pokaze co i jak? Moze ja sie nie znam, bo jestem kobieta,
                      > ale nauka tez moze byc przyjemnoscia. Mysle ze fajnie wyksztalcic sobie
                      > dyplomowanego, wlasnego operatora.

                      Masz rację Mela.
                      Po pierwsze to niesamowita frajda się uczyć, jest z tego wiele przyjemnosci,
                      czasem kupa śmiechu jak coś nie wyjdzie, ale czy to ważne. Pozatym zgadzam się z
                      opinią że każde urzadzenie jest inne i operator jednego, nie musibyc mistrzem
                      obslugo innego. Przeciez każdy z nas ma inne ciało i jest inaczej uwrażliwiony.
                      Z każdym partnerem trzeba uczyć się wszystkiego od początku, bo nie kazdy
                      wszystko lubi i na wszystko reaguje. To samo dotyczy kobiet.
                      Uszatek moze dorowadzać swoja dziewczyne do szczytów i będzie to dla niej
                      cudowne, podczas gdy inna partnerka może się nim rozczarować.
                      Jak widać zawsze trzeba się otworzyć na potrzeby drugiej osoby i wsłuchać w jej
                      ciało bo niekoniecznie wcześniejsze doświadczenia okażą się dobre do
                      wykorzystania.
                      • mela1 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 16:11
                        Az mi sie glupio powtarzac, ale znowu pieknie napisalas. Moze takie ladne slowa
                        do kogos trafia.
                  • fala9 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 15:28
                    donf napisał(a):

                    > Masz racje! Jest wielka przyjemnoscia wyksztalcic sobie operatora swojego
                    > urzadzenia, ale nie kazdy jest pilnym uczniem.

                    Wierz mi że każda zakochana kobieta jest pilnym uczniem.
                    Byle by tylko partner jej czymś nie uraził, np. uwagami jaka to jest nieporadna.


                    • mis_uszateq Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 15:46
                      > Wierz mi że każda zakochana kobieta jest pilnym uczniem.
                      > Byle by tylko partner jej czymś nie uraził, np. uwagami jaka to jest nieporadna

                      Czy to znaczy, że moja dziewczyna mnie nie kocha?
                      Coś mi się nie chce wierzyć. Coś się musi nie zgadzać...

                      miś
                      • donf Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 16:02
                        mis_uszateq napisał(a):
                        > Czy to znaczy, że moja dziewczyna mnie nie kocha?
                        > Coś mi się nie chce wierzyć. Coś się musi nie zgadzać...

                        Kazdy zakochany wierzy w to w co chce wierzyc. To sa uroki milosci.
                        Czasami sa rzucane perly przed wieprze...
                      • fala9 Re: Instrukcja obslugi 02.07.02, 16:11
                        mis_uszateq napisał(a):

                        > > Wierz mi że każda zakochana kobieta jest pilnym uczniem.
                        > > Byle by tylko partner jej czymś nie uraził, np. uwagami jaka to jest niepo
                        > radna
                        >
                        > Czy to znaczy, że moja dziewczyna mnie nie kocha?
                        > Coś mi się nie chce wierzyć. Coś się musi nie zgadzać...
                        >
                        > miś

                        Misiu nie o to mi chodzi. To nie tak, że Ona Cię nie kocha. Gdyby tak było nie
                        rzucała by Ci się na szyję z radości że Cię widzi i w ogóle. Zreszta sam
                        najlepiej wiesz co was łączy. Myslę że ona chce sie nauczyć tylko nie wie jak.
                        Może poproś ja o jakiś masaż np. pleców i pośladków i pomrucz jej do ucha kiedy
                        będzie Ci dobrze. To dobry sposób na miłe okazanie że jest Ci przyjemnie zamiast
                        tłumaczenia w stylu "dotykaj mnie tak a nie inaczej". Pozatym łatwiej jest
                        powtórzyc dotyk który przed chwila sprawiał partnerowi przyjemność (bo przecież
                        pamięta co robiła), niż robienie czegoś ze słownej instrukcji.
                        Kiedyś pytałam swojego chłopaka co lubi i jak mam go dotykać. Odpowiedział mi ze
                        sama muszę to odkryć :-) Odkrywam to do dziś i ciągle znajduję nowe miejsca na
                        jego ciele. Wam życzę tego samego.
                      • eva07 KOCHA? NIE KOCHA? 03.07.02, 01:31
                        Fala ma zupełna rację, choc potem (bardzo po kobiecemu zchachmęciła,zeby ci nie
                        robic przykrości). KObieta, jak kocha to się chce uczyć. Twoja albo cię nie
                        kocha, albo ma spory kłopot z seksem (boi się, brzydzi, licho wie co). Trzeciej
                        odpowiedzi NIE MA.
                        • fala9 Re: KOCHA? NIE KOCHA? 03.07.02, 09:15
                          eva07 napisał(a):

                          > Fala ma zupełna rację, choc potem (bardzo po kobiecemu zchachmęciła,zeby ci nie
                          >
                          > robic przykrości). KObieta, jak kocha to się chce uczyć. Twoja albo cię nie
                          > kocha, albo ma spory kłopot z seksem (boi się, brzydzi, licho wie co). Trzeciej
                          >
                          > odpowiedzi NIE MA.

                          Czasem niektóre dziewczyny mają nagadane przez swoje matki że seks jest
                          obrzydliwy. (zwłaszcza przez matki, które traktuja to jak obowiązek małzeński).
                          Moja również swego czasu wpajała mi takie opinie, nie zastanawiając się czy mi
                          tym nie zaszkodzi. Całe szczęście nie zaszkodziło, ale kiedy moje kontakty
                          fizyczne z chłopakiem stały sie bardziej namiętne, były momenty że nie byłam z
                          tego zadowolona a czasem nawet zszokowana że to tak mało romantycznie wygląda.
                          Trudno mi tak w ogóle opisać to co wtedy czułam i myślałam, ale byłam troszkę
                          jakby rozczarowana (mimo osiągania pełnej przyjemności fizycznej). Oczywiscie
                          powiedziałam o wszystkich moich odczuciach chłopakowi. Spokojnie porozmawialiśmy
                          i postanowiliśmy że trochę przystopujemy abym stopniowo się przyzwyczaiła i
                          zaczęła wszystko traktować naturalnie. I udało sie w 100 %. Piszę to wszystko bo
                          może dziewczyna Misia ma podobne odczucia i dlatego ciężko jej sie zdecydować na
                          ten pierwszy raz. Może czymś się zraziła (niektóre dziewczyny sa przerażone po
                          zetknięciu się z anatomią i fizjologią faceta) i dlatego wszystko stanęło w
                          miejscu i nie chce iść dalej. Niestety w tej dziedzinie trzeba wiele taktu i
                          wyrozumiałości na początku, aby seks był czymś naturalnym , spontanicznym i
                          satysfakcjonującym w przyszłości. To samo działa w drugą stronę bo nie tylko
                          facet musi się starać, ale obydwoje.

                          • mela1 W obronie mezczyzn 03.07.02, 11:30
                            > Całe szczęście nie zaszkodziło, ale kiedy moje kontakty
                            > fizyczne z chłopakiem stały sie bardziej namiętne, były momenty że nie byłam z
                            > tego zadowolona a czasem nawet zszokowana że to tak mało romantycznie wygląda.

                            Nieszczesny romantyzm rodem z pieknych ksiazek i filmow... Chyba zamiast ustawy o
                            zakzie pornografii powinno sie wydac zakaz rozpowszechniania bzdur, ktore robia
                            dziewczynom pranie mozgu i wpajaja, ze wszystko jest takie piekne i romantyczne.
                            Moze mniejsze oczekiwania tzn. odroznienie fikcji od rzeczywistosci daja lepsze
                            rezultaty. Nigd nie sadzilam, ze bedzie tak jak na filmach i nie rozczarowalam
                            sie wcale. Jaki brak romantyzmu? Fizjologia ludzka rzecz i jesli dla kogos od
                            razu oznacza brak romantyzmu to ja naprwde nie rozumiem. Wyglada jak wyglada, ale
                            mnie jakos nie odstrasza.

                            > Może czymś się zraziła (niektóre dziewczyny sa przerażone po
                            > zetknięciu się z anatomią i fizjologią faceta) i dlatego wszystko stanęło w
                            > miejscu i nie chce iść dalej. Niestety w tej dziedzinie trzeba wiele taktu i
                            > wyrozumiałości na początku, aby seks był czymś naturalnym , spontanicznym i
                            > satysfakcjonującym w przyszłości. To samo działa w drugą stronę bo nie tylko
                            > facet musi się starać, ale obydwoje.

                            Nie spotkalam sie nigdy z opinia faceta, ze kobiece cialo go rozczarowalo i ze
                            musi sie oswoic z jego anatomia, bo myslal, z eedzie bardziej romantycznie. Wiec
                            dlaczego meskie cialo jest traktoane inaczej? Jest rownie piekne i pociagajace
                            jak cialo kobiety, dla mnie nawet zdecydowanie bardziej. Tak samo podlega
                            procesom fizjologicznym, ale chyba przesada jest mowienie, ze z tym sie trzeba
                            oswoic! Cialo ukochanej osoby nie ma w sobie nic obrzydliwego. Nie rozumiem
                            dlaczego akurta kobiety maja problem z zaakceptowaniem podniecenia mezczyzny
                            (choc przeciez tego chca) a mezczyzni nie. Dyskryminacja mezczyzn? Az sie
                            dziwnie, ze zadne sie nie oburzyl.

                            Juz naprawde nie wiem czego dizewczyny oczekuja, bo zdaje sie, ze czegos, czego w
                            normalnym zyciu osiagnac sie nie da. Ale da sie osiagnac cos rownie pieknego,
                            czego wszystkim serdecznie zycze.
                            • the_real_kris Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 12:07
                              mela1 napisał(a):

                              > > Całe szczęście nie zaszkodziło, ale kiedy moje kontakty
                              > > fizyczne z chłopakiem stały sie bardziej namiętne, były momenty że nie był
                              > am z
                              > > tego zadowolona a czasem nawet zszokowana że to tak mało romantycznie wygl
                              > ąda.
                              >
                              > Nieszczesny romantyzm rodem z pieknych ksiazek i filmow... Chyba zamiast ustawy
                              > o
                              > zakzie pornografii powinno sie wydac zakaz rozpowszechniania bzdur, ktore robia
                              >
                              > dziewczynom pranie mozgu i wpajaja, ze wszystko jest takie piekne i romantyczne
                              > .
                              > Moze mniejsze oczekiwania tzn. odroznienie fikcji od rzeczywistosci daja lepsze
                              >
                              > rezultaty. Nigd nie sadzilam, ze bedzie tak jak na filmach i nie rozczarowalam
                              > sie wcale. Jaki brak romantyzmu? Fizjologia ludzka rzecz i jesli dla kogos od
                              > razu oznacza brak romantyzmu to ja naprwde nie rozumiem. Wyglada jak wyglada, a
                              > le
                              > mnie jakos nie odstrasza.
                              >
                              > > Może czymś się zraziła (niektóre dziewczyny sa przerażone po
                              > > zetknięciu się z anatomią i fizjologią faceta) i dlatego wszystko stanęło
                              > w
                              > > miejscu i nie chce iść dalej. Niestety w tej dziedzinie trzeba wiele taktu
                              > i
                              > > wyrozumiałości na początku, aby seks był czymś naturalnym , spontanicznym
                              > i
                              > > satysfakcjonującym w przyszłości. To samo działa w drugą stronę bo nie tyl
                              > ko
                              > > facet musi się starać, ale obydwoje.
                              >
                              > Nie spotkalam sie nigdy z opinia faceta, ze kobiece cialo go rozczarowalo i ze
                              > musi sie oswoic z jego anatomia, bo myslal, z eedzie bardziej romantycznie. Wie
                              > c
                              > dlaczego meskie cialo jest traktoane inaczej? Jest rownie piekne i pociagajace
                              > jak cialo kobiety, dla mnie nawet zdecydowanie bardziej. Tak samo podlega
                              > procesom fizjologicznym, ale chyba przesada jest mowienie, ze z tym sie trzeba
                              > oswoic! Cialo ukochanej osoby nie ma w sobie nic obrzydliwego. Nie rozumiem
                              > dlaczego akurta kobiety maja problem z zaakceptowaniem podniecenia mezczyzny
                              > (choc przeciez tego chca) a mezczyzni nie. Dyskryminacja mezczyzn? Az sie
                              > dziwnie, ze zadne sie nie oburzyl.
                              >
                              > Juz naprawde nie wiem czego dizewczyny oczekuja, bo zdaje sie, ze czegos, czego
                              > w
                              > normalnym zyciu osiagnac sie nie da. Ale da sie osiagnac cos rownie pieknego,
                              > czego wszystkim serdecznie zycze.

                              ----> mela! To twój najmądrzejszy post w historii tego forum - chyba stworzę
                              wątek najmądrzejsze_posty.arch i go tam przeniosę. Co do braku oburzenia to
                              wiesz - przyzwyczailiśmy się już do takich 'mądrości'.
                              • mela1 Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 12:30
                                > ----> mela! To twój najmądrzejszy post w historii tego forum - chyba stworzę
                                > wątek najmądrzejsze_posty.arch i go tam przeniosę. Co do braku oburzenia to
                                > wiesz - przyzwyczailiśmy się już do takich 'mądrości'.

                                :) Przy okazji chcialam napisac, ze ja mam romantycznie. Nie tak jak w filmach,
                                bo to mit, ale cudownie i romantycznie. Czulosc, spacery po parku, kwiaty. Moze
                                dlatego,ze tego nie oczekiwalam? A w lozku tez jest romantycznie, wesolo i
                                spontanicznie i nigdy by mi do glowy nie przyszlo, zeby oczekiwac tego, co
                                serwuja nam seriale w telewizji ani ze cialo mezczyzny jest czyms dziwnym do
                                czego musze sie przyzwyczaic. Nie chcialabym nigdy uslyszec, ze mezczyzna mowi
                                mi, ze nie tego oczekiwal, ze musi sie oswic z moja fizjologia i na razie nie
                                moze mnie piescic. Dochodzimy tu do strasznych idiotyzmow.

                                Bardzo prosze kobiety, zeby zastanowily sie nad tym, co mowia i czy przypadkiem
                                nie sprawiaja komus tym przykrosci. Czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie ejst
                                mi obce... meskie rowniez
                            • donf Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 12:43
                              mela1 napisał(a):
                              >Nie spotkalam sie nigdy z opinia faceta, ze kobiece cialo go rozczarowalo i ze
                              >musi sie oswoic z jego anatomia, bo myslal, z eedzie bardziej romantycznie.

                              Ja musialem, ale nie dlatego, ze nie bylo bardziej romantyczne, tylko po prostu
                              zajelo mi to troche czasu. Co nie znaczy, ze rozczarowalo.

                              I nie jestem sam. idealistycznie wychowani XIX wieczni chlopcy, czuli pogarde do
                              cial kobiet, z ktorymi zaspakajali swoke zadze. Mozna to znalezc w literaturze i
                              filmie. Pogadaj z prymitywnym mezczyzna, dowiesz sie jak brzydko mozna sie
                              wyrazac o ciele kobiety.

                              >Wiec
                              > dlaczego meskie cialo jest traktoane inaczej? Jest rownie piekne i pociagajace
                              > jak cialo kobiety, dla mnie nawet zdecydowanie bardziej. Tak samo podlega
                              > procesom fizjologicznym, ale chyba przesada jest mowienie, ze z tym sie trzeba
                              > oswoic! Cialo ukochanej osoby nie ma w sobie nic obrzydliwego.

                              Zapach osoby, ktorej sie nie kocha jest nie do zniesienia.

                              >Nie rozumiem
                              > dlaczego akurta kobiety maja problem z zaakceptowaniem podniecenia mezczyzny
                              > (choc przeciez tego chca) a mezczyzni nie. Dyskryminacja mezczyzn? Az sie
                              > dziwnie, ze zadne sie nie oburzyl.

                              Dzieki Mela w imieniu wszystkich mezczyzn.
                              • jagna_jagna Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 12:52
                                donf napisał(a):

                                > mela1 napisał(a):
                                > >Nie spotkalam sie nigdy z opinia faceta, ze kobiece cialo go rozczarowalo i
                                > ze
                                > >musi sie oswoic z jego anatomia, bo myslal, z eedzie bardziej romantycznie.
                                >
                                >
                                > Ja musialem, ale nie dlatego, ze nie bylo bardziej romantyczne, tylko po prostu
                                >
                                > zajelo mi to troche czasu.


                                Może przybliżysz nam trochę ten przymus oswajania się z anatomią kobiecego ciała.
                                Nie nauczyli bidusia w szkole jak kobieta wyglada a i te na zdjęciach jakieś
                                inne... Zobaczył żywą kobietę z bliska i się nieprzygotowany organizm zestresował.
                                • mela1 Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 13:03

                                  > Może przybliżysz nam trochę ten przymus oswajania się z anatomią kobiecego ciał
                                  > a.
                                  > Nie nauczyli bidusia w szkole jak kobieta wyglada a i te na zdjęciach jakieś
                                  > inne... Zobaczył żywą kobietę z bliska i się nieprzygotowany organizm zestresow
                                  > ał.


                                  Jagna, spojrz na poprzednie posty fali i evy. To one pisaly, ze musialy sie
                                  oswoic, przyzwyczaic, bo nie bylo dostatecznie romantycznie, ze kobieta moze czuc
                                  obrzydzenie. Ich nie atakowalas. Ja postuluje tylko rownouprawnienie. Moze tez
                                  nie uwazaly na biologii?
                                  • jagna_jagna Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 13:18
                                    mela1 napisał(a):

                                    >
                                    > > Może przybliżysz nam trochę ten przymus oswajania się z anatomią kobiecego
                                    > ciał
                                    > > a.
                                    > > Nie nauczyli bidusia w szkole jak kobieta wyglada a i te na zdjęciach jaki
                                    > eś
                                    > > inne... Zobaczył żywą kobietę z bliska i się nieprzygotowany organizm zest
                                    > resow
                                    > > ał.
                                    >
                                    >
                                    > Jagna, spojrz na poprzednie posty fali i evy. To one pisaly, ze musialy sie
                                    > oswoic, przyzwyczaic, bo nie bylo dostatecznie romantycznie, ze kobieta moze cz
                                    > uc
                                    > obrzydzenie. Ich nie atakowalas. Ja postuluje tylko rownouprawnienie. Moze tez
                                    > nie uwazaly na biologii?

                                    Być może nie uważały. Ale chyba na niewielu biologiach pokazuje się panienkom jak
                                    wygląda np męski penis w stanie pełnej erekcji. Zobaczenie czegoś takiego
                                    znienacka może być dla niektórych "zaskakujące" i trwa parę sekund oswojenie się
                                    z widokiem.
                                    Natomaist kobiece ciało wyglada w zasadzie tak jak uczą na biologii. Tu się nic w
                                    takiej skali nie zmienia.
                                    • mela1 Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 13:27
                                      Na biologii pokazuje sie glownie rysunki - i kobiety i mezczyzny, takze w
                                      czasie wzwodu. Ile schematyczny rysunek ma wspolnego z rzeczywistoscia, to
                                      chyba kazdy sam wie. Jesli pokazuja filmy to owszem - mezczyzne bez wzwodu i
                                      kobiete stojaca ze zlaczonymi nogami, tak ze mozna sobie obejrzec trojkacik
                                      futerka. A na tym mezczyzni przy ogladani swojej partnerki nie poprzestaja.
                                      Wiec roznicy nie widze zadnej. Do tego dochodz smak, zapach...
                              • mela1 Re: W obronie mezczyzn 03.07.02, 13:00

                                > Ja musialem, ale nie dlatego, ze nie bylo bardziej romantyczne, tylko po prostu
                                > zajelo mi to troche czasu. Co nie znaczy, ze rozczarowalo.

                                Jesli mowisz o tym, ze musiales nauczyc sie reakcji kobiecego ciala, tego co z
                                nim robic, zeby obojgu bylo przyjemnie, to doskonale rozumiem. Pisalam tylko o
                                tym, z enie rozumiem jak kobieta moze domagac sie podziwiania, pozadania, a sama
                                twierdzic, ze kocha, ale ma opory przed np. dotykaniem, pieszczeniem, bo musi sie
                                z wygladem podnieconego faceta oswoic. Z czyms pieknym, co sie kocha oswajac sie
                                nie potrzeba. Nauczyc "obslugi" to inna kwestia.

                                > Pogadaj z prymitywnym mezczyzna, dowiesz sie jak brzydko mozna sie
                                > wyrazac o ciele kobiety.

                                Nie chce gadac z prymitywnymi mezczyznami, wiem ze wyrazac sie mozna bardzo
                                wylgarnie, ale mowimy tu caly czas o kulturalnych ludziach, ktorych laczy uczucie.


                                > > Cialo UKOCHANEJ osoby nie ma w sobie nic obrzydliwego.
                                > Zapach osoby, ktorej sie nie kocha jest nie do zniesienia.

                                Patrz zdanie wyzej.

                                > Dzieki Mela w imieniu wszystkich mezczyzn.

                                Nie ma za co, tak po prostu mysle.
                                Oswojna z cialem mezczyzny i bardzo nim zafascynowana - Mela
                            • eva07 W OBRONIE ZDROWEGO ROZSĄDKU 04.07.02, 01:29
                              mela1 napisał(a):

                              >
                              > Nieszczesny romantyzm rodem z pieknych ksiazek i filmow... Chyba zamiast ustawy
                              > o
                              > zakzie pornografii powinno sie wydac zakaz rozpowszechniania bzdur, ktore robia
                              >
                              > dziewczynom pranie mozgu i wpajaja, ze wszystko jest takie piekne i romantyczne
                              > .
                              > Moze mniejsze oczekiwania tzn. odroznienie fikcji od rzeczywistosci daja lepsze
                              >
                              >
                              > Nie spotkalam sie nigdy z opinia faceta, ze kobiece cialo go rozczarowalo i ze
                              > musi sie oswoic z jego anatomia, bo myslal, z eedzie bardziej romantycznie. Wie
                              > c
                              > dlaczego meskie cialo jest traktoane inaczej? Jest rownie piekne i pociagajace
                              > jak cialo kobiety, dla mnie nawet zdecydowanie bardziej. Tak samo podlega
                              > procesom fizjologicznym, ale chyba przesada jest mowienie, ze z tym sie trzeba
                              > oswoic! Cialo ukochanej osoby nie ma w sobie nic obrzydliwego. Nie rozumiem
                              > dlaczego akurta kobiety maja problem z zaakceptowaniem podniecenia mezczyzny
                              > (choc przeciez tego chca) a mezczyzni nie. Dyskryminacja mezczyzn?
                              >
                              > Juz naprawde nie wiem czego dizewczyny oczekuja, bo zdaje sie, ze czegos, czego
                              > w
                              > normalnym zyciu osiagnac sie nie da.

                              Fakty to mają do siebie, że nie należy z nimi dyskutować. A fakty sa takie,że u
                              WIELU młodych kobiet oswajanie się z seksem wygląda inaczej niż u WIELU męzczyzn.
                              PO prostu popęd seksualny u facetów duzo prościej "niejako od razu" przekłada się
                              na seksualne działania. Z doświadczenia wiem jedno: sa kobiety, które
                              same "przypadkiem", jeszcze jako dziewczynki, dochodza do wiedzy jaką przyjemność
                              daje kobiecie draznienie łechtaczki. Ja do takich nie należałam(choć z czego
                              wtedy nie zdawałam sobie sprawy zdarzał mi się orgazm we śnie). Byłam "grzecznie
                              wychowaną dziewczynką" i nie gmerałam sobie w cipce (w kazdym razie dostatecznie
                              stanowczo by z tego cos wyszło...). Dopiero jak się dowiedziałam jak to jest, to
                              ŚWIADOMIE spróbowałam. I to doprawdy nie miało wiele wspólnego z niechecią do
                              męzczyzn, ani z dyskryminacją kogokolwiek. Mało jest chyba męzczyzn, którzy
                              mieliby analogiczne doświadczenia... POza tym specjaliści mówią (donf miał
                              watpliwości, ja nie), ze PRZECIĘTNIE 20 letni męzczyzna ma większy popęd
                              seksualny, niż PRZECIĘTNA 20letnia kobieta. Twoja duma droga Melu z tego, że
                              tak wspaniale "ci poszło w seksie" jest po prostu dziecinna. Tobie tak, a komu
                              innemu nie. I niewiele tu mają do gadania świadome postanowienia i koncepcje co
                              jest piękne a co nie. Może mi powiesz, jaka w tym moja wina, że mając
                              dziewiętnascie lat czułam się BARDZO DZIWNIE,gdy po raz pierwszy zobaczyłam
                              nagiego męzczyznę ze wzwiedzionym penisem, który podnosił do góry moja kolana i
                              klęczał między nimi. To nie była świadoma mysl, a jednak, gdzies w srodku się
                              zdziwiłam "to wszyscy ludzie, na codzień w tych garniturach i krawatach, robią
                              coś TAAAKIEGO?..W rzeczywistości to TAK wygląda?...". I zapewniam cie, że lekcje
                              biologii nie mają tu nic do rzeczy, bo ze wzgledu na duże
                              zainteresowania "sprawą" bylam obkuta w literaturze duzo bardziej szczegółowej. I
                              to nawet nie zawsze musi być niechęć do seksu jako takiego. Ja się do niego
                              paliłam, fantazjowałam. Tylko mnie zaskakiwały i trochę zatrzymywały "w biegu"
                              kolejne etapy. Bo w wyobraźni podniecenie narastało tak prosto... a tu,
                              niekoniecznie. Musiało sie przełożyć na konkretna fizjologię.
                              Nie ma oczywiście co przesadzać. Już pisałam, że kobieta fizjologicznie
                              normalna,która KOCHA mezczyznę, uczy się chętnie.Ale zapewniam cię, że seks
                              sprawia mi dziś po duzych nastu latach wiele wiele więcej przyjemności. I wcale
                              nie chciałabym mieć znowu dwudziestu.
                              Jaka tu dykryminacja, jaki powód do chwaly,że tobie coś wychodziło gładko? Pewnie
                              co innego idzie ci trudno.Kazdy ma jakies zacięcia. Pozdrawiam. E.
                              • mela1 Re: W OBRONIE ZDROWEGO ROZSĄDKU 04.07.02, 11:07
                                > Fakty to mają do siebie, że nie należy z nimi dyskutować.

                                Dyskutuje z pojeciem faktu. Dla mnie to nie fakty, tylko stereotypy.

                                > Z doświadczenia wiem jedno: sa kobiety, które
                                > same "przypadkiem", jeszcze jako dziewczynki, dochodza do wiedzy jaką przyjemno
                                > ść daje kobiecie draznienie łechtaczki.

                                To zupelnie nie na temat. Jedne kobiety sie masturbuja, inne nie. jedne odkrywaja
                                to przypadkiem, inne swiadomie. Jaki z tego wniosek? Jak to sie ma do niechceci
                                do meskiego ciala?

                                > Twoja duma droga Melu z tego, że
                                > tak wspaniale "ci poszło w seksie" jest po prostu dziecinna. Tobie tak, a komu
                                > innemu nie.

                                Alez to zadna duma! I wcale nie napisalam, ze tak wspaniale mi poszlo. Chodzi mi
                                wlasnie o to, ze nie bylo tak wspaniale jak w marzeniach malej dziewczynki, bylo
                                fizycznie, czasem nieudolnie, metoda prob i bledow. Czasem bylo lepiej, czasem
                                gorzej. Nie urodzilam sie z umiejetnosciami kochanki doskonalej i zapewne do tej
                                pory ich nie posiadlam! Za male doswiadczenie. Chcialam tylko napisac, ze nie
                                podchodzenie do tego wszystkiego smiertelnie powaznie , podrecznikowo, czy
                                infantylnie romantycznie moze uchronic od wielu rozczarowan. Nie spodziewalam sie
                                za pierwszym razem zadnych fajerwerkow, wiec sie nie rozczarowalam. Pisalam tylko
                                o tym, ze wazna jest dojrzalosc kobiety i milosc w zwiazku. Bo kiedy sie ta
                                dojrzalosc osiagnie i kocha partnera, czuje sie kochana, to wszystko, cos ie z
                                nim robi jest piekne, fascynujace. Kiedy nikt nikogo nie zmusza, nie wywiera
                                presji, pozwala partnerowi dojrzec do kolejnych krokow, stopniowo poznaje jego
                                cialo. Jestem zadowolona z drogi jaka doszlam do seksu i wsyztskim takiego
                                zadowolenia zycze, bo podobno fakty sa takie, ze te pierwsze kontakty wplywaja na
                                pozniejsze zycie seksualne kobiety. na pewno nie chodzi tu o to czy za pierwszym
                                razem miala orgazm, tylko czy czula sie bezpieczna i kochana. Ten watek byl w
                                zalozeniu o tym dlaczego dziewczna nie chce seksu. A ja pisalam o tym, co moze
                                jej pomoc. Nie spodobalo mi sie podejscie mezczyzn, ze kobieta ma faceta
                                zodowalac, starac sie, bo jak nie to nalezy ja wymienic przed uplywm gwarancji. I
                                nie zgadam sie z kobietami, ktore wierza w romantyczne mity i s potem zdziwione
                                widokiem podnieconego mezczyzny. (W koncu gdyby nie byl podniecony, powstalby
                                nowy watek "Juz go nie podniecam".) Nie lubei przesady w zadna strone. Jestesmy
                                ludzmi, a nie wojujacymi feministkami, ktore uwazaja ze cialo kobiety jest
                                jedynie piekne (to wina mediow, oswajania wylacznie z widokiem nagiej kobiety,
                                ktora mozna zobczyc nawet w filmach dla mlodziezy, a nagiego faceta nie
                                uswiadczysz nawet w filmach erotycznych.)

                                >I niewiele tu mają do gadania świadome postanowienia i koncepcje co
                                > jest piękne a co nie.

                                Mowie wlasnie o pozbyiu sie swiadomych koncpcji. Moj mezczyzna nie podoba mi sie
                                dlatego, ze tak sobie zalozylam, ale dlatego ze go kocham - kazdy fragment jego
                                ciala.

                                > Może mi powiesz, jaka w tym moja wina, że mając
                                > dziewiętnascie lat czułam się BARDZO DZIWNIE,gdy po raz pierwszy zobaczyłam
                                > nagiego męzczyznę ze wzwiedzionym penisem, który podnosił do góry moja kolana i
                                > klęczał między nimi.

                                Dlatego mowie, ze kobieta musi byc dojrzala do tego co chce zrobic, oswojona z
                                zachownaimi seksualnymi. Moze to bylo dla Ciebie za wczesnie? Ja bylam troche
                                starsza i byc moze majac 19 lat tez bym sie czula dziwnie. Ale kiedy robilam to
                                pierwszy raz nie bylam zaskoczona widokiem nagiego mezczyzny, poniewaz widywalam
                                go w takim stanie dosc czesto.

                                >Ale zapewniam cię, że seks
                                > sprawia mi dziś po duzych nastu latach wiele wiele więcej przyjemności.

                                Wierze i na to samo licze u siebie. Praktyka czyni mistrza. ja mowilam tylko o
                                oswajaniu sie z seksem, bo watek byl o dziewczynie, ktora nie mzoe sie
                                zdecydowac. Bo cos musi byc nie tak.

                                > Jaka tu dykryminacja, jaki powód do chwaly,że tobie coś wychodziło gładko? Pewn
                                > ie co innego idzie ci trudno.Kazdy ma jakies zacięcia.

                                Nie przychodzi mi teraz nic do glowy, co idzie mi trudno, pewnie po prostu tych
                                rzeczynie robie. Nie chwale sie, probowlam pokazac jaka droga moze sprawic, zeby
                                poszlo w miare gladko, a raczej przyjemnie, bo to nie zaden konkurs na
                                najlepszego kochanka, tylko kwestia przyjenosci i bliskosci. Ale nie zgadzam sie
                                z robieniem z mezczyzn napalonych zwierzat o dziwnym wygladzie, krotych kobieta
                                moze sie przestraszyc.
                                • the_real_kris Re: W OBRONIE ZDROWEGO ROZSĄDKU 04.07.02, 19:45

                                  >
                                  > Alez to zadna duma! I wcale nie napisalam, ze tak wspaniale mi poszlo. Chodzi m
                                  > i
                                  > wlasnie o to, ze nie bylo tak wspaniale jak w marzeniach malej dziewczynki, byl
                                  > o
                                  > fizycznie, czasem nieudolnie, metoda prob i bledow. Czasem bylo lepiej, czasem
                                  > gorzej. Nie urodzilam sie z umiejetnosciami kochanki doskonalej i zapewne do te
                                  > j
                                  > pory ich nie posiadlam! Za male doswiadczenie. Chcialam tylko napisac, ze nie
                                  > podchodzenie do tego wszystkiego smiertelnie powaznie , podrecznikowo, czy
                                  > infantylnie romantycznie moze uchronic od wielu rozczarowan. Nie spodziewalam s
                                  > ie
                                  > za pierwszym razem zadnych fajerwerkow, wiec sie nie rozczarowalam.


                                  -----> zgadzam się - takie podejście jest najlepsze.



                                  Pisalam tyl
                                  > ko
                                  > o tym, ze wazna jest dojrzalosc kobiety i milosc w zwiazku. Bo kiedy sie ta
                                  > dojrzalosc osiagnie i kocha partnera, czuje sie kochana, to wszystko, cos ie z
                                  > nim robi jest piekne, fascynujace.


                                  ----> a tu już bym dyskutował - do rozpoczęcia wcale nie jest potrzebny związek
                                  ani miłość - wystarczy wzajemny szacunek i chęć. Mówię z praktyki - zdarzały mi
                                  się rozdziewiczenia dziewczyn z którymi nie 'byłem'. Z niektórymi z nich mam
                                  kontakt do dziś i nie cierpią one z powodu przejścia inicjacji seksualnej bez
                                  udziału miłości. Wyssałaś to z palaca - myślę, że wynika to z twojego braku
                                  doświadczenia.


                                  Kiedy nikt nikogo nie zmusza, nie wywiera
                                  > presji, pozwala partnerowi dojrzec do kolejnych krokow, stopniowo poznaje jego
                                  > cialo.


                                  ----> mis nie zmusza i nie wywiera presji - on po prostu nie dostaje tego co
                                  normalnie by dostał od kobiety więc odbija mu palma i chce stawiać jej ultimatum
                                  (ja bym zrobił tak samo) - patrzysz na to nieobiektywnie bo widzisz tylko
                                  wahanie jednej strony a nie widzisz cierpienia rugiej.


                                  Jestem zadowolona z drogi jaka doszlam do seksu i wsyztskim takiego
                                  > zadowolenia zycze, bo podobno fakty sa takie, ze te pierwsze kontakty wplywaja
                                  > na
                                  > pozniejsze zycie seksualne kobiety. na pewno nie chodzi tu o to czy za pierwsz
                                  > ym
                                  > razem miala orgazm, tylko czy czula sie bezpieczna i kochana. Ten watek byl w
                                  > zalozeniu o tym dlaczego dziewczna nie chce seksu. A ja pisalam o tym, co moze
                                  > jej pomoc. Nie spodobalo mi sie podejscie mezczyzn, ze kobieta ma faceta
                                  > zodowalac, starac sie, bo jak nie to nalezy ja wymienic przed uplywm gwarancji.


                                  ----> właśnie ma faceta zadowolić - tak samo jak facet ma zadowolić ją.



                                  > I
                                  > nie zgadam sie z kobietami, ktore wierza w romantyczne mity i s potem zdziwione
                                  >
                                  > widokiem podnieconego mezczyzny. (W koncu gdyby nie byl podniecony, powstalby
                                  > nowy watek "Juz go nie podniecam".) Nie lubei przesady w zadna strone. Jestesmy
                                  >
                                  > ludzmi, a nie wojujacymi feministkami, ktore uwazaja ze cialo kobiety jest
                                  > jedynie piekne (to wina mediow, oswajania wylacznie z widokiem nagiej kobiety,
                                  > ktora mozna zobczyc nawet w filmach dla mlodziezy, a nagiego faceta nie
                                  > uswiadczysz nawet w filmach erotycznych.)
                                  >


                                  -----> zgadzam się z tobą



                                  > >I niewiele tu mają do gadania świadome postanowienia i koncepcje co
                                  > > jest piękne a co nie.
                                  >
                                  > Mowie wlasnie o pozbyiu sie swiadomych koncpcji. Moj mezczyzna nie podoba mi si
                                  > e
                                  > dlatego, ze tak sobie zalozylam, ale dlatego ze go kocham - kazdy fragment jego
                                  >
                                  > ciala.
                                  >


                                  ----> nie podoba mi się takie coś - to częściowa ślepota a raczej zaślepienie.
                                  Wiem, wiem - zaraz gromy posypią się na moją głowę ale jestem zbyt racjonalny by
                                  mi się podobało coś co jest brzydkie tylko dlatego, że to coś kocham.



                                  > > Może mi powiesz, jaka w tym moja wina, że mając
                                  > > dziewiętnascie lat czułam się BARDZO DZIWNIE,gdy po raz pierwszy zobaczyła
                                  > m
                                  > > nagiego męzczyznę ze wzwiedzionym penisem, który podnosił do góry moja kol
                                  > ana i
                                  > > klęczał między nimi.
                                  >
                                  > Dlatego mowie, ze kobieta musi byc dojrzala do tego co chce zrobic, oswojona z
                                  > zachownaimi seksualnymi. Moze to bylo dla Ciebie za wczesnie? Ja bylam troche
                                  > starsza i byc moze majac 19 lat tez bym sie czula dziwnie. Ale kiedy robilam to
                                  >
                                  > pierwszy raz nie bylam zaskoczona widokiem nagiego mezczyzny, poniewaz widywala
                                  > m
                                  > go w takim stanie dosc czesto.
                                  >
                                  > >Ale zapewniam cię, że seks
                                  > > sprawia mi dziś po duzych nastu latach wiele wiele więcej przyjemności.
                                  >
                                  > Wierze i na to samo licze u siebie. Praktyka czyni mistrza. ja mowilam tylko o
                                  > oswajaniu sie z seksem, bo watek byl o dziewczynie, ktora nie mzoe sie
                                  > zdecydowac. Bo cos musi byc nie tak.
                                  >
                                  > > Jaka tu dykryminacja, jaki powód do chwaly,że tobie coś wychodziło gładko?
                                  > Pewn
                                  > > ie co innego idzie ci trudno.Kazdy ma jakies zacięcia.
                                  >
                                  > Nie przychodzi mi teraz nic do glowy, co idzie mi trudno, pewnie po prostu tych
                                  >
                                  > rzeczynie robie. Nie chwale sie, probowlam pokazac jaka droga moze sprawic, zeb
                                  > y
                                  > poszlo w miare gladko, a raczej przyjemnie, bo to nie zaden konkurs na
                                  > najlepszego kochanka, tylko kwestia przyjenosci i bliskosci. Ale nie zgadzam si
                                  > e
                                  > z robieniem z mezczyzn napalonych zwierzat o dziwnym wygladzie, krotych kobieta
                                  >
                                  > moze sie przestraszyc.

      • fala9 Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 14:58
        mis_uszateq napisał(a):

        >
        > Po Waszych postach dotarło do mnie że powinienem zmienić swoje podejście.
        > Kiedyś, jednego wieczoru postanowiłem odrzucić wszystkie moje oczekiwania i
        > zarzuty. Wsiadłem na swój czerwono-czarny dwukołowiec i pomknąłem do Rybki. To
        > było niesamowite, dawno tak szybko nie pędziłem. Dla niej oczywiście pełna
        > zaskoczka (przygotowałem sobie odpowiednią akcję żeby nic nie podejrzewając
        > wyszła z domu, wtedy ja podjechałem). Było fantastycznie. Rzuciła mi się na
        > szyje i takie tam... Poszliśmy na spacerek i spędziłem bardzo miły wieczór (po
        > dłuższej przerwie). Ta krótka historyjka pokazuje mi że bardzo wiele mnie z nią
        >
        > łączy i jak miło spędza się z nią czas.


        Cieszę się że mimo wszystko łączy was uczucie i przejściowe "problemy" tego nie
        popsuły :-)))


        Niestety sam się trochę rozczarowałem, bo pieszczoty z jej strony nie
        >
        > były wyrafinowane i potraktowała mnie zdawkowo :( Nie oczekiwałem
        > żadnych "fajerwerków", nie nastawiałem się na to, ale to staje się denerwujące
        > kiedy starasz się jak tylko potrafisz, a w zamian dostajesz byle co "na
        > odczepne".
        >

        Rozumiem Uszatku Twój niedosyt, ale jak twierdzi mój chłopak - w łużku nie można
        robić czegoś za coś. Nie można traktować miłości w stylu orgazm za orgazm.
        Nie chcę abyś pomyslał że nie rozumiem Twoich potrzeb bo rozumiem je bardzo
        dobrze (w końcu sama mam chłopaka), ale może Twoja dziewczyna po prostu jeszcze
        nie wie jak ma Cię pieścić aby było Ci przyjemnie. Tego się trzeba nauczyć bo w
        końcu nikt nie rodzi się kochankiem doskonałym. Mi mój chłopak wszystko
        delikatnie i stopniowo tłumaczył co lubią mężczyźni. Teraz sama mam ochotę
        doprowadzać go do szału pieszczotami i wcale nie oczekuję wdzięczności, a uczyłam
        się bardzo długo i muszę przyznać ze na początku mnie to trochę krępowało i
        musiałam się przyzwyczaić do "męskich reakcji". Twoja dziewczyna tez się musi
        trochę pouczyć Twojego Ciała. Przecież jesli Cie kocha to napewno chciałaby nie
        tylko brać, ale również chce aby Tobie było przyjemnie.
        Życzę Wam powodzenia


        > W sumie bilans tych dni jest jak najbardziej poztywny, ale pomimo moich
        > szczerych chęci pozostaje niesmak (jak zawsze). I to nie jest postawa
        > roszczeniowa z mojej strony, tylko "nieciekawe życie seksualne". Tak wiele
        > rzeczy nam się układa, tylko jeden mały ząbek nie pasuje w tej układance.
        >
        > Ale nie martwię się na zapas - może jeszcze się polepszy. Za dwa tygodnie
        > jedziemy do Wiednia i może tam coś się wydarzy :)

        Przyjemności w Wiedniu :-))
        >
        > Napiszę wszystkim jak się coś wydarzy bo napewno jesteście ciekawi.
        > Pozdrawiam,
        > miś_uszateq

        • mela1 Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 15:56
          fala9 napisał(a):

          > Rozumiem Uszatku Twój niedosyt, ale jak twierdzi mój chłopak - w łużku nie możn
          > a robić czegoś za coś. Nie można traktować miłości w stylu orgazm za orgazm.

          Bardzo, bardzo madrze napisane. A w postawie Uszatka widze wlasnie domaganie sie,
          zeby tak bylo. Moze Tobie uwierzy:)

          > Mi mój chłopak wszystko
          > delikatnie i stopniowo tłumaczył co lubią mężczyźni.

          To moze zdradz Uszatkowi jak Cie uczyl, bo w moje rady tu juz nikt nie wierzy. Bo
          napisales ze jak kobieta kocha, to chce to robic i bedzie uczniem pojetnym. Wiec
          moze jednak nauczyciel kuleje...


          >Przecież jesli Cie kocha to napewno chciałaby nie
          > tylko brać, ale również chce aby Tobie było przyjemnie.

          Chce w to wierzyc, ale nie wiem czy racje ma Uszatek, ze on sie stara, a ona nie,
          czy jest jednak inaczej. Znajac wersje jednej strony niczego madrego nie wymysle.

          Pozdrawiam Cie serdecznie, z przyjemnoscia czytam Twoje posty
          • fala9 Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 16:30
            mela1 napisał(a):

            > e.
            >
            > Pozdrawiam Cie serdecznie, z przyjemnoscia czytam Twoje posty

            Bardzo mi miło z tego powodu. Ja po prostu późno zaczynałam swoją edukacje
            seksualną (pierwszy pocałunek w wieku 24 lat - proszę się nie nabijać) ale jestem
            w bardzo szczęśliwym związku i to tylko dlatego ze obydwoje wymagamy przede
            wszystkim od siebie i cały czas pracujemy nad swoim szczęściem cokolwiek by miało
            to oznaczać. Myślę że gdyby każdy wkładał tyle serca i uczucia w kochanie się i
            nie traktował pewnych czynności rutynowo to było by więcej takich szczęśliwych
            par.
            Zresztą kazdemu życzę tyle radości z wzajemnej bliskości ile mamy z moim
            partnerem.
            • butterfly04 Re: JAK JEST TERAZ 03.07.02, 20:37
              ja rowniez czytam z ogromna przyjemnoscia Twoje posty Fala...:-)
              bardzo mi sie podoba jak piszesz o "oswajaniu" sie z fizycznoscia...
              pozdrawiam serdecznie
              butterfly
        • donf Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 16:10
          fala9 napisał(a):
          > Cieszę się że mimo wszystko łączy was uczucie i przejściowe "problemy" tego nie
          >popsuły :-)))

          Gdzie napisal, ze problemy sa przejsciowe?? Wyglada, ze sa permanentne. Po
          drugie, wlasnie wyglada, ze wszystko psuja!


          > Rozumiem Uszatku Twój niedosyt, ale jak twierdzi mój chłopak - w łużku nie możn
          > a robić czegoś za coś. Nie można traktować miłości w stylu orgazm za orgazm.
          > Nie chcę abyś pomyslał że nie rozumiem Twoich potrzeb bo rozumiem je bardzo
          > dobrze (w końcu sama mam chłopaka), ale może Twoja dziewczyna po prostu jeszcze
          > nie wie jak ma Cię pieścić aby było Ci przyjemnie. Tego się trzeba nauczyć bo w
          >
          > końcu nikt nie rodzi się kochankiem doskonałym. Mi mój chłopak wszystko
          > delikatnie i stopniowo tłumaczył co lubią mężczyźni. Teraz sama mam ochotę
          > doprowadzać go do szału pieszczotami i wcale nie oczekuję wdzięczności, a uczył
          > am się bardzo długo i muszę przyznać ze na początku mnie to trochę krępowało i

          Ale potrzebna jest dobra wola z drugiej strony, no nie? Czy Ona biorac orgazm od
          Uszatka, zadaje pytanie czy moglaby cos dla niego zrobic? Jesli nie, to jest
          prawdopodobnie nieuleczalnie egoistyczna. Sa "biorcy" i "dawcy" (Kto
          ogladal "Garsoniere"?) Ona jest biorca, a uszatek nieuleczalnym dawca.

          > musiałam się przyzwyczaić do "męskich reakcji". Twoja dziewczyna tez się musi
          > trochę pouczyć Twojego Ciała. Przecież jesli Cie kocha to napewno chciałaby nie
          > tylko brać, ale również chce aby Tobie było przyjemnie.

          Ale czy Ona go w ogole kocha?

          Dziewczyny, Uszatek jest w swiecie wlasnych zludzen. Nie oklamujcie go dodatkowo
          wy!
          • mela1 Re: JAK JEST TERAZ 02.07.02, 16:21
            donf napisał(a):

            > Gdzie napisal, ze problemy sa przejsciowe?? Wyglada, ze sa permanentne. Po
            > drugie, wlasnie wyglada, ze wszystko psuja!
            No wyglada, ale niepoprawny optymizn fali kaze jej myslec, ze im sie uda.

            > Jesli nie, to jest prawdopodobnie nieuleczalnie egoistyczna. Sa "biorcy"
            >i "dawcy" (Kto ogladal "Garsoniere"?) Ona jest biorca, a uszatek nieuleczalnym
            >dawca.

            Jak taki bioracy kocha, to mysle ze zachce dawac. Jak sie go troche zacheci.

            > Ale czy Ona go w ogole kocha?
            > Dziewczyny, Uszatek jest w swiecie wlasnych zludzen. Nie oklamujcie go dodatkow
            > o wy!

            Donf, uszatek napisal juz w pierwszym pscie, ze sie kochaja. Ze ona go kocha
            powtarzal kilka razy. My oczywiscie nie mozemy tego wiedziec, bo i skad, znamy
            relacje jednej strony, a to moim zdaniem stanowczo za malo. zeby cos radzic,
            musimy przynajmniej zalozyc, ze to, co on pisze jest prawda. Bez danych zadneo
            zadania nie rozwiazemy. A jak sei zaczniemy zastanawiac czy kocha, czy on
            opowiada to tak, jak jest, to sie zaplaczemy zupelnie. Czy zyje w swiecie
            zludzen, tego tez nie wiesz. moze tak, a moze nie. Moze ona go kocha, a moze nie.
            Nad tym nie bede sie zastanawiac, bo to juz byloby zbyt wiele. radzimy jak
            umiemy, z punktu widzenia kobiety. Twoje rady sa meskie,chcociaz nie moge
            powiedziec, ze niedorzeczna. Moze z tych kilku punktow widzenia Uszatek wybierze
            cos dla siebie.
      • eva07 Re: JAK JEST TERAZ 03.07.02, 01:16
        Acha, Wiedeń to ekstra pomysł i w razie czego tam łatwiej można znaleźć mądrego
        rabina... CZekam na wiadomości.E.
        PS> A tak na marginesie, to może bys jej powiedział: "daj tu ręke, albo: zrób
        mi to... proszę...i jeszcze to..."Bo tak bez gadania to ona się może nie
        domyslić.
    • donf Re: Mam problem z dziewczyną... 02.07.02, 16:57
      Mam! Znalazlem inne wyjasnienie!
      Wyobrazmy sobie taka sytuacje: Chlopak jest z dziewczyna, ktora nie odczuwa
      wyraznej potrzeby poglebienia swojego zycia seksualnego.
      Wszystko byloby w porzadku, gdyby chlopak stopniowo poglebial ich zycie
      seksualne, nie pozwalal na stabilizacje na jakims poziomie i stale ja naciskal.
      Wtedy, dziewczyna stopniowo ulegajac, doszla by naturalnie do stanu gotowsci do
      podjecia normalnego wspolzycia.
      Co sie jednak dzieje, gdy chlopak nie naciska zbyt mocno i pozwala jej na zbyt
      duzo czasu do namyslu?
      Ich zycie intymne stabilizuje sie na pewnym poziomie. Ten poziom ja
      satysfakcjonuje i nie wiedzi ona zadnego powodu, zeby pojsc dalej, zwlaszcza,
      ze wiaze sie to z ryzykiem i wysilkiem z jej strony.
      Po co nalezy cos robic, jezeli mozna tego uniknac?
      Jak ta sytuacje rozwiazac? Po pierwsze trzeba doprowadzic do sytuacji, gdy
      uzywka juz wciagnela. Im bardziej uzalezniona Ona jest od uszatka, tym lepiej.
      A potem, gdy Ona juz nie bedzie mogla bez tego zyc, zakrecic kurek, ale w ten
      sposob, zeby wygladalo, ze nie o to chodzi! I od tego momentu, zadnych
      pieszczot oprocz sytuacji, kiedy Ona sama zdecyduje, ze chodzi o przekroczenie
      progu.
      Seksualne pozadanie ja zezre i wtedy jest Twoja!
      Uszatek, badz dobrej mysli.
      Pamietaj, dla dobra Was obojga musisz byc bezwzgledny!
      • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 02.07.02, 17:03
        Ty jestes bezwzgledny:) Tylko zeby nie przedobrzyc, bo jak ona tak zasmakuje, a
        potem nic nie dostanie, to gotowa wymienic Uszatka na inny egzemplarz:) Ale
        skoro on doszedl do takiego etapu jak teraz, to tez jakos sie musial o to
        postarac. Chyba ze nie i do tej pory wychodzilo naturalnie. jesli tak, to ona
        jakies potrzeby ma i powinna sie w niej wyksztalcic takze potrzeba seksu. A
        jesli to, co ma tez sobie wypracowal, to powinien mu=iec juz jakas metode.

        Moze Twoja rada podziala. Wspomniany wyjazd powinien byc dobra okazja na
        zakrecenie kurka...
        • donf Re: Mam problem z dziewczyną... 02.07.02, 17:12
          mela1 napisał(a):
          > Moze Twoja rada podziala. Wspomniany wyjazd powinien byc dobra okazja na
          > zakrecenie kurka...
          Najlepiej niech od razu zamowi miejsca w 10 osobowym pokoju w schroniksu
          mlodziezowym. :-)

          • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... 02.07.02, 19:57
            widzę, że nadszedł w tym wątku czas na lizanie się po fiutach... Ponieważ nie
            gustuję w tym sporcie chcę dorzucić tylko jeszcze jeden komentarz
            odnośnie 'chętnego' ucznia i tego, że jeden operator często nie potrafi
            obsłużyć innego sprzętu. Otóż moje drogie panie i jedna i druga rzecz są
            wierutnymi bzdurami - zły uczeń, czyli kobieta której słabo idzie w seksie to
            taka która nie chce się nauczyć i nie zależy jej na tym by sprawić rozkosz
            swojemu kochankowi - wszyscy panowie - jeśli nie satysfakcjonuje was seks z
            waszą panią to nie wierzcie w te bzdury opowiadane tutaj przez panie - to
            tylko brak chęci. Skoro każda prostytutka (czyli zawodowiec niekoniecznie z
            predyspozycjami) potrafi zaspokoić klienta jedynie za pieniądze to ta 'sztuka
            magiczna' nie jest aż tak trudna i przy odrobinie chęci można się jej nauczyć -
            zazwyczaj wystarczy troszkę zaangażowania. To samo dotyczy 'obsługi' różnych
            sprzętów - gdyby każdy mężczyzna miał do swoich potrzeb jakiś tajemny klucz
            lub kod to panie prostytutki nie zarobiłyby zbyt wiele gdyż potrzebowałyby
            kilkunastu seansów z jednym klientem aby do czegoś dojść. ABY POZNAĆ I
            ZASPOKOIĆ POTRZEBY SEKSUALNE TYPOWEGO FACETA WYSTARCZY OBEJRZEĆ PARĘ FILMÓW
            PORNOGRAFICZNYCH I PRZEŁOŻYĆ ZAOBSERWOWANE W NICH ZACHOWANIA AKTOREK NA SWOJE
            AKCJE W SYPIALNI. NIE JEST TO ŻADNA FILOZOFIA. I nie trzeba czytać żadnych
            instrukcji - ja np. nigdy nie czytam instrukcji bo instrukcje są dla osób
            ułomnych umysłowo albo do przewertowania wówczas gdy występuje jakiś problem -
            dziesiątki osób pracuje nad tym by produkt był zdatny do użytku dla
            największego troglodyty bez przeczytania instrukcji.
            Z seksem jest podobnie - wystarczy obserwować, jednak kobiety często skupiają
            się nadmiernie na swoich doznaniach i nie widzą tego co dzieje się z facetem -
            nie słuchają jęknięć, westchnięć, nie dostrzegają co wywołuje skurczenie
            mięsni, zjeżenie się włosów, nabrzmienie sutków, nie zwracają uwagi na to czy
            wskutek danej pieszczoty członek robi się coraz twardszy czy też wręcz
            przeciwnie - mięknie (kobiety - nie wszystkie oczywiście - wysyłają podobne
            sygnały i dobry kochanek wykorzystuje te sygnały do tego by sprawiać kobiecie
            rozkosz). Jeżeli tak wyraźne sygnały są ignorowane to niestety mamy do
            czynienia z partactwem seksualnym i albo decydujemy się na to by zwrócić
            drugiej stronie uwagę (oczywiście delikatnie) i zasugerować co i jak powinno
            być robione albo dajemy sobie spokój, zaciskamy zęby (czująć np. zęby na
            żołądzi członka wywołujące sflaczenie wzwodu) i decydujemy się nigdy więcej z
            tą 'uczennicą' nie umawiać się na 'lekcje'...

            Moje 3 grosze...
            • rafal_najder Re: Mam problem z dziewczyną... 03.07.02, 12:08
              No coz Kris zgadzam sie z toba w stu procentach uklad damsko-meski jezeli nie
              jest oparty na partnerstwie i szczerej rozmowie to zaden uklad


              pozdr. Rafal


              PS
              Co do Misia...
              Jestem z moja kobieta od 2 lat nie jestesmy maluzenstwem planujemy seks od pol
              roku wiem ze to duzo wiem ze ona jest zdecydowana i pragnie tego tak samo jak
              ja. Czekamy tylko dlatego ze coraz bardziej nas to podnieca... Ostatnio moja
              ukochana wyznaczyla nawet dzien kiedy to sie ma stac. Moze o tym kiedys napisze
              • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 03.07.02, 13:32
                > No coz Kris zgadzam sie z toba w stu procentach uklad damsko-meski jezeli nie
                > jest oparty na partnerstwie i szczerej rozmowie to zaden uklad

                Nie zauwazylam takiego stwierdzenie w poscie Krisa, ale tez sie zgadzam.

                > Jestem z moja kobieta od 2 lat nie jestesmy maluzenstwem planujemy seks od pol
                > roku wiem ze to duzo wiem ze ona jest zdecydowana i pragnie tego tak samo jak
                > ja. Czekamy tylko dlatego ze coraz bardziej nas to podnieca... Ostatnio moja
                > ukochana wyznaczyla nawet dzien kiedy to sie ma stac. Moze o tym kiedys napisze

                Dowod dla Uszatka, ze mozna czekac i jeszcze sie z tego cieszyc.

                Ale: Dziwne troche takie czekanie dkoro oboje jestescie zdecydowani. mam
                nadzieje, ze nie jestescie ofiarami romantyzmu i nie oczekujecie, ze ten pierwszy
                raz to beda jakies fajerwerki. Takie planowanie i kompletny brak spontanicznosci
                moga was potem bardzo rozczarowac. Postulujemy tu wszyscy, zeby bylo naturalnie.
                A jak sie okaze ze tego dnia oboje nie macie ochoty? A jak bedziesz zmeczon, ona
                bedzie miala okres albo grype? Nie szlejcie z planami.

                Pozdrawiam i zycze powodzenia

                • rafal_najder Dziekuje 04.07.02, 08:46
                  Dziekuje za mile slowa, widze ze niezbyt jasno sie wyrazilem jestesmy gotowi na
                  seks nie mamy ku temu jednak 100% okazji to znaczy np. Calej nocy. W tym
                  momencie mozemy sobie jedynie pozwolic na... pieszczoty bardzo daleko posuniete
                  podczas ktorych i ja i ona osiagamy orgazm.
            • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 03.07.02, 13:21
              > Otóż moje drogie panie i jedna i druga rzecz są
              > wierutnymi bzdurami - zły uczeń, czyli kobieta której słabo idzie w seksie to
              > taka która nie chce się nauczyć i nie zależy jej na tym by sprawić rozkosz
              > swojemu kochankowi - wszyscy panowie - jeśli nie satysfakcjonuje was seks z
              > waszą panią to nie wierzcie w te bzdury opowiadane tutaj przez panie - to
              > tylko brak chęci.

              Otoz drogie panie! Jesli wasz mezczyzna nie zawsze moze, nie doprowada was za
              kazdym razem do orgazmu i nie do konca wiem jak was piescic - to tylko brak
              checi! Nie zalezy im, zeby sprawic kobiecie rozkosz, bo sa za bardzo nastwaieni
              na wlasne odczucia, chcia zaspokoic tylko swoje potrzeby i partnerka w ogole ich
              nie obchodzi. Prponuje kazdy brak wzwodu traktowac jako brak chceci.

              Zaraz mnie tu ktos zlinczuje, bo przeciez mezczyzna jest inaczej zbudowany, bla
              bla bla, ale w tego postu tyle wywniokowalam. Jest kiepski, to sie nie stara i
              lepiej go wymienic. Kris, bardzo feministyczny post Ci wyszedl.

              > Skoro każda prostytutka (czyli zawodowiec niekoniecznie z
              > predyspozycjami) potrafi zaspokoić klienta jedynie za pieniądze to ta 'sztuka
              > magiczna' nie jest aż tak trudna i przy odrobinie chęci można się jej nauczyć -
              > zazwyczaj wystarczy troszkę zaangażowania.

              Nie wiem, nie mam doswidczen z prostytutkami i nie sadze, zeby np. Uszatek chcial
              miec. mam taka niesmiala teze, ze jednak fajniej jest z kobieta, ktora sie kocha,
              ma sie swiadomosc, ze ona tez kocha i pozada, a nie z pania, ktora patrzy na
              zagarek i wyciaga reke po pieniadze. Poza brakiem calej otoczki, dzieki ktorej
              seks moze byc niesamowitym przezyciem, mysle ze jakosc techniczna seksu z
              prostytutka jest gorsza. Moze wie jak sprzet obslugiwac (toz to profesjonalistka)
              ale nie zna indywidualnej mapy ciala mezczyzny, nie wiem, ze rozkosz moze mu
              dawac ssanie palca u stopy. Jesli bedize tego chcial na pewno jej powie. tak samo
              moglby powiedziec swojej dziewczynie, a nie narzekac ze na to nie wpadla.

              Specjalista od anprawy telewizorow na pewno wie, jak je rozebrac, naprawic, ale
              moze nie wiedziec, ze moj prywatny odbiornik wystarczy mocniej klepnac i obraz
              sie poprawia.

              > ABY POZNAĆ I
              > ZASPOKOIĆ POTRZEBY SEKSUALNE TYPOWEGO FACETA WYSTARCZY OBEJRZEĆ PARĘ FILMÓW
              > PORNOGRAFICZNYCH I PRZEŁOŻYĆ ZAOBSERWOWANE W NICH ZACHOWANIA AKTOREK NA SWOJE
              > AKCJE W SYPIALNI. NIE JEST TO ŻADNA FILOZOFIA.

              Ale mozna tez po tej lekturze wymagac, bo mezczyzna byl tak chojnie obdarzony i
              mogl tak dlugo i zeby kobieta krzyczala z rozkoszy? Przeciez skoro mezczyzni te
              filmy ogladaja powinni doskonale wiedziec, jak sprawic, by kobieta krzyczala i
              wila sie z rozkoszy. Nie mieszaja fikcji z rzeczywistoscia. Ci panowie sa po
              viagrze, wiec nie potrzebuja pewnie wielkich umiejetnosci aktorek.


              > Z seksem jest podobnie - wystarczy obserwować, jednak kobiety często skupiają
              > się nadmiernie na swoich doznaniach i nie widzą tego co dzieje się z facetem -
              > nie słuchają jęknięć, westchnięć, nie dostrzegają co wywołuje skurczenie
              > mięsni, zjeżenie się włosów, nabrzmienie sutków, nie zwracają uwagi na to czy
              > wskutek danej pieszczoty członek robi się coraz twardszy czy też wręcz
              > przeciwnie - mięknie

              Jako kobieta wypraszam sobie. Ja slucham i obserwuje. Dlaczego tak wiele kobiet
              skarzy sie na brak orgazmu czy kultury seksualnej kochanka. Przeciez trzeba tylko
              obserwowac.
              • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... 04.07.02, 02:07
                mela1 napisał(a):


                ----> o za to teraz gadasz jak poparzona... :-D

                > > Otóż moje drogie panie i jedna i druga rzecz są
                > > wierutnymi bzdurami - zły uczeń, czyli kobieta której słabo idzie w seksie
                > to
                > > taka która nie chce się nauczyć i nie zależy jej na tym by sprawić rozkosz
                >
                > > swojemu kochankowi - wszyscy panowie - jeśli nie satysfakcjonuje was seks
                > z
                > > waszą panią to nie wierzcie w te bzdury opowiadane tutaj przez panie - to
                > > tylko brak chęci.
                >
                > Otoz drogie panie! Jesli wasz mezczyzna nie zawsze moze,


                ----> jak nie zawsze może to zazwyczaj wina kobiety...


                nie doprowada was za
                > kazdym razem do orgazmu


                ----> najlepszy kochanek nie doprowadzi kobiety do orgazmu jeśli ona mu na to
                nie pozwoli (zdecydowana większość kobiet nie dochodzących jest zablokowana
                psychicznie)



                i nie do konca wiem jak was piescic - to tylko brak
                > checi!


                -----> to zdecydowanie brak chęci - nie rozumiem jak można nie wiedzieć jak
                pieścić ciało kobiety - no chyba, że ma się do czynienia z kłodą która nie
                nadaje żadnego feedbacku...



                Nie zalezy im, zeby sprawic kobiecie rozkosz, bo sa za bardzo nastwaieni
                >
                > na wlasne odczucia, chcia zaspokoic tylko swoje potrzeby i partnerka w ogole ic
                > h
                > nie obchodzi.


                -----> są również i tacy



                Prponuje kazdy brak wzwodu traktowac jako brak chceci.
                >


                -----> zdecydowanie - jak bym miał do czynienia z mało atrakcyjną partnerką to
                myślę, że nic bym nie zdziałał - albo jako zaburzenie - na pewno nie jest to
                nieumiejętność.



                > Zaraz mnie tu ktos zlinczuje, bo przeciez mezczyzna jest inaczej zbudowany, bla
                >
                > bla bla,


                ----> nie blah, blah, blah tylko takie są fakty - inaczej zbudowani są mężczyźni
                a inaczej kobiety co implikuje różne drogi do orgazmu, różne mechanizmy
                wywoływania podniecenia itp. itd... A ty przekładasz to co napisałem o kobietach
                na mężczyzn - błąd - takie 'zwierciadlane' odbicie nie ma racji bytu.



                ale w tego postu tyle wywniokowalam. Jest kiepski, to sie nie stara i
                > lepiej go wymienic. Kris, bardzo feministyczny post Ci wyszedl.
                >


                ----> nie udaje mi się tego dostrzec ale to zapewne z tego względu iż ty
                posługujesz się fałszywymi założeniami...


                > > Skoro każda prostytutka (czyli zawodowiec niekoniecznie z
                > > predyspozycjami) potrafi zaspokoić klienta jedynie za pieniądze to ta 'szt
                > uka
                > > magiczna' nie jest aż tak trudna i przy odrobinie chęci można się jej nauc
                > zyć -
                > > zazwyczaj wystarczy troszkę zaangażowania.
                >
                > Nie wiem, nie mam doswidczen z prostytutkami i nie sadze, zeby np. Uszatek chci
                > al
                > miec.



                ----> nie chodzi o to czy uszatek chce mieć do czynienia z prostytutkami tylko o
                to, że owe za pieniądze potrafią sprawić większą przyjemność niż
                niektóre 'kochające' kobiety. Jaki z tego można wyciągnąc wniosek - jeśli się
                chce to można - bo za pewnik przyjmuję iż prostytutka chce pieniędzy.


                mam taka niesmiala teze, ze jednak fajniej jest z kobieta, ktora sie koch
                > a,


                -----> znowu odbiegasz od meritum


                > ma sie swiadomosc, ze ona tez kocha i pozada, a nie z pania, ktora patrzy na
                > zagarek i wyciaga reke po pieniadze. Poza brakiem calej otoczki, dzieki ktorej
                > seks moze byc niesamowitym przezyciem, mysle ze jakosc techniczna seksu z
                > prostytutka jest gorsza.


                -----> tak sądzisz? Dziwne - po co ci durni faceci wydają od tysięcy lat ciężkie
                pieniądze na coś gorszego, skoro coś lepszego mogą dostać w domu za darmo?
                Wytłumacz mi to, proszę? to chyba jakiś niezrozumiały fenomen kulturowy - być
                może robią tak z przyzwyczajenia? Może nie wiedzą, że w domu fajniej?



                Moze wie jak sprzet obslugiwac (toz to profesjonalistk
                > a)
                > ale nie zna indywidualnej mapy ciala mezczyzny,


                ----> to tylko parę chwil.


                nie wiem, ze rozkosz moze mu
                > dawac ssanie palca u stopy. Jesli bedize tego chcial na pewno jej powie. tak sa
                > mo
                > moglby powiedziec swojej dziewczynie, a nie narzekac ze na to nie wpadla.
                >


                ----> mógłby o ile jego dziewczyna nie jest z tych które mają specyficzne
                podejście do seksu i nie angażują się w niego - ona nie chce się kochać a on ma
                ją prosić o ssanie palca u nogi? Puk, puk (stukanie się w głowę)


                > Specjalista od anprawy telewizorow na pewno wie, jak je rozebrac, naprawic, ale
                >
                > moze nie wiedziec, ze moj prywatny odbiornik wystarczy mocniej klepnac i obraz
                > sie poprawia.


                -----> specjalista zna bardziej wyrafinowane triki niż walenie po plecach.



                >
                > > ABY POZNAĆ I
                > > ZASPOKOIĆ POTRZEBY SEKSUALNE TYPOWEGO FACETA WYSTARCZY OBEJRZEĆ PARĘ FILMÓ
                > W
                > > PORNOGRAFICZNYCH I PRZEŁOŻYĆ ZAOBSERWOWANE W NICH ZACHOWANIA AKTOREK NA SW
                > OJE
                > > AKCJE W SYPIALNI. NIE JEST TO ŻADNA FILOZOFIA.
                >
                > Ale mozna tez po tej lekturze wymagac, bo mezczyzna byl tak chojnie obdarzony i
                >
                > mogl tak dlugo i zeby kobieta krzyczala z rozkoszy?


                ----> tak - można - o ile od kobiet będzie się wymagać by wyglądały jak Jenna
                Janeson czy inna porno gwiazda... A tak na poważnie to daj spokój - nie chodzi o
                rozmiary tylko o zachowania - nie widzisz subtelnej różnicy?



                Przeciez skoro mezczyzni te
                >
                > filmy ogladaja powinni doskonale wiedziec, jak sprawic, by kobieta krzyczala i
                > wila sie z rozkoszy.


                ----> nie - mylisz się - ci panowie mogą wiedzieć w jakich pozycjach się kochać,
                jakie miny stroić, co powiedzieć, jak ruszać językiem itp. To czy doprowadzi to
                kobiety do krzyków rozkoszy nie całkiem zależy od stosowanych pieszczot - nie
                zapominaj, że to kobieta 'choduje' w sobie orgazm i w tej dziedzinie wiele
                zależy od niej i jej umiejętnośći przeżywania doznań, odprężania się,
                rozluźniania się itp. itd...



                Nie mieszaja fikcji z rzeczywistoscia. Ci panowie sa po
                > viagrze, wiec nie potrzebuja pewnie wielkich umiejetnosci aktorek.
                >


                -----> filmy kręcono jeszcze przed viagrą ale uwierz mi - w przemyśle porno to
                faceci są bardziej cenieni. Każda aktorka może zostać porno gwiazdką ale bardzo
                niewielu facetów może grać w filmach porno - tutaj naprawdę trzeba talentu i
                predyspozycji.


                >
                > > Z seksem jest podobnie - wystarczy obserwować, jednak kobiety często skupi
                > ają
                > > się nadmiernie na swoich doznaniach i nie widzą tego co dzieje się z facet
                > em -
                > > nie słuchają jęknięć, westchnięć, nie dostrzegają co wywołuje skurczenie
                > > mięsni, zjeżenie się włosów, nabrzmienie sutków, nie zwracają uwagi na to
                > czy
                > > wskutek danej pieszczoty członek robi się coraz twardszy czy też wręcz
                > > przeciwnie - mięknie
                >
                > Jako kobieta wypraszam sobie.


                ----> a to czemuż? Zapomniało się już w jakim wątku jesteśmy? Nieudacznictwo
                seksualne kobiety doprowadza do pasji mężczyznę...


                Ja slucham i obserwuje.


                ------> gratuluję - nie jesteś osamotniona ale też nie wszystkie kobiety są
                takie jak ty.



                Dlaczego tak wiele kobiet
                >
                > skarzy sie na brak orgazmu czy kultury seksualnej kochanka.


                -----> bo źle wybrały kochanka/mają kłopoty z samą sobą - myślę, że pół na pół.


                Przeciez trzeba tyl
                > ko
                > obserwowac.

                ----> nie - przeinaczasz moją wypowiedź - trzeba sobie pozwolić na to by
                obserwować, zaangażować się w tą obserwację i towarzyszące jej działania - a to
                już jest rzadkie.

                • mela1 Re: Mam problem z dziewczyną... 04.07.02, 11:50
                  > ----> jak nie zawsze może to zazwyczaj wina kobiety...

                  > ----> najlepszy kochanek nie doprowadzi kobiety do orgazmu jeśli ona mu na t
                  > o nie pozwoli (zdecydowana większość kobiet nie dochodzących jest zablokowana
                  > psychicznie)

                  Aha, juz rozumiem. jak mezczyznie ejst zle, to wina kobiety. Jak kobiecie jest
                  zle, to wina kobiety. Kobieta nie moze, bo sobie na to nie pozwala, a mezczyna
                  nie moze, bo kobieta mu na to nie pozwala. Po co sie w ogole z tymi kobietami
                  zadawac, skoro bez nich wychodzi zawsze i jest przyjemniej? Nic w lozku nie
                  zalezy od mezczyny?

                  > -----> zdecydowanie - jak bym miał do czynienia z mało atrakcyjną partnerką
                  > to myślę, że nic bym nie zdziałał - albo jako zaburzenie - na pewno nie jest to
                  > nieumiejętność.

                  Jak zmeczony facet sie stara, a mimo to mu nie wychodzi - wyrzucic za drzwi, bo
                  sie nie postaral, czy pociac sie czerstwa bulka, bo jestem taka nieatrakcyjna?

                  > A ty przekładasz to co napisałem o kobietach
                  > na mężczyzn - błąd - takie 'zwierciadlane' odbicie nie ma racji bytu.

                  Tak, bo uwazam, ze w seksie powodzenie zalezy od dwoch stron i jesli probujesz mi
                  wmowic, ze wszystko to wina kobiety, a zasluga mezczyzny, odwroce Twoja
                  filozofie. Od mezczyzn zalezy rownie wiele.

                  Przytocze opowiesc o zaprzyjaznionej kobiecie. Atrakcyjnej, niepruderyjnej. Miala
                  3 partnerow. Z pierwszym traktowala seks jako zlo koneiczne, "dawala" mu raz na 2-
                  3 tygonie, zeby sie od niej odczepil, czula sie po tym koszmarnie, o adnych
                  orgazmach nie bylo mowy. Z drugim kochala sie chetnie, bo czula sie kochana, ale
                  w lozku troche udawala, ze wszystko jest cudownie, ze zawze jest idealnie. Z
                  trzecim odkryla, ze nie musi byc dealnie, ze czasem cos kuleje, ale daje je to
                  prawdziwa przyjemnosc i przy nim stala sie demonem seksu. Kobieta ta sama, zmiany
                  w niej specjalne nie zaszly, a odczucia tak rozne. Wiec od kogo to zalezy?

                  > ----> nie chodzi o to czy uszatek chce mieć do czynienia z prostytutkami tyl
                  > ko o to, że owe za pieniądze potrafią sprawić większą przyjemność niż
                  > niektóre 'kochające' kobiety. Jaki z tego można wyciągnąc wniosek - jeśli się
                  > chce to można - bo za pewnik przyjmuję iż prostytutka chce pieniędzy.

                  > -----> tak sądzisz? Dziwne - po co ci durni faceci wydają od tysięcy lat cię
                  > żkie pieniądze na coś gorszego, skoro coś lepszego mogą dostać w domu za
                  >darmo?
                  > Wytłumacz mi to, proszę? to chyba jakiś niezrozumiały fenomen kulturowy - być
                  > może robią tak z przyzwyczajenia? Może nie wiedzą, że w domu fajniej?

                  Nie znam osobiscie mezczyzn kozystaacych z uslug prostytutek (albonie dosc dobrze
                  zeby mi sie chwalili). Takie jest moje zdanie. Moze to wplyw filmow
                  pornograficznych i potrzeba zaliczania kolejnych okazow, a nie zawracania sobie
                  glowy uwodzeniem kcohanki. moze to niesmiali mezczyzni, ktorym w zyciu nie
                  wychodzi, moze sami sa kiescy w lozku i potrzebuja kupic sobie zachwyt jakiejs
                  kobiety. Moze zonie wstydza sie wyjawic swoje fantazje. Nie wiem co kieruj
                  mezczyznami, ale bardzo serdecznie wspolczuje tym, ktorzy musza placic, zeby sie
                  z kims kochac.

                  > ----> mógłby o ile jego dziewczyna nie jest z tych które mają specyficzne
                  > podejście do seksu i nie angażują się w niego - ona nie chce się kochać a on ma
                  > ją prosić o ssanie palca u nogi? Puk, puk (stukanie się w głowę)

                  A skad on wie, na co ona sie zgodzi, a na co nie? Woli isc do prostytutki niz
                  porozmawiac z wlasna dziewczyna? Moze tych specyficznych nie jest tak duzo, tylko
                  emzczyzni robia z nich takie swiete. Moze to odwieczny problem jak miec swieta-
                  dziewice z umiejetnosciami dziwki? Dopoki nie sprobuje, to sie nie dowie, co
                  drzemie w grzecznej dziewczynce.
                  > ----> nie - mylisz się - ci panowie mogą wiedzieć w jakich pozycjach się koc
                  > hać, jakie miny stroić, co powiedzieć, jak ruszać językiem itp. To czy
                  >doprowadzi to kobiety do krzyków rozkoszy nie całkiem zależy od stosowanych
                  >pieszczot - nie zapominaj, że to kobieta 'choduje' w sobie orgazm i w tej
                  >dziedzinie wiele
                  > zależy od niej i jej umiejętnośći przeżywania doznań, odprężania się,
                  > rozluźniania się itp. itd...

                  Co Ty pieprzysz? Znowu wszystko to wina kobiety? Wygodnie Ci sie zapewne zyje z
                  przeswiadczenie, ze wszystko zalezy od kobiety, Ty sie starasz, ale jak cos
                  sienie uda, to nie twoja wina. Na pewno poprawia to samopoczucie. A nie sadzisz,
                  ze to rozluznienie, odprezenie i umiejetnosc przezywania doznan zalezy od faceta?
                  Od jego podejscia do niej?

                  > -----> filmy kręcono jeszcze przed viagrą ale uwierz mi - w przemyśle porno
                  > to faceci są bardziej cenieni. Każda aktorka może zostać porno gwiazdką ale
                  >bardzo niewielu facetów może grać w filmach porno - tutaj naprawdę trzeba
                  >talentu i predyspozycji.

                  No to sie ubawilam:) Ma troche inne pojecie tlentu. Moze dawac Nobla za
                  szczegolne osiagniecia?

                  Nie ogladam filmow pornograficznych, nie dlatego ze cos przeciwko temu mam, ale
                  jakos mnie nie ciagnie. Chyba wikszosc opisywanych tu problemow i nieporozumien
                  wynika z tego, ze panie wychowaly sie na romantycznych filmach z happy endem, a
                  panowie na pornosach. Takie maja wyobrazenie o eksie. A prawda jest taka, ze ani
                  jedno, ani drugie nie ma z prawdziwym seksem nic wspolnego. Pornosy sa krecone z
                  zalozenia dla mezczyzn, wiec pokazuja to, co mezczyznom sie podoba. Pozycje i
                  sposoby pieszczenia kobiety nie sa takie, jakie kobiety lubia i zaloze sie ze w
                  takich warunkach zadna nie osiagnelaby orgazmu. Nie mieszajmy to filmow z zyciem,
                  bo to dziecinne.
                  To nie sa filmy instruktarzone jak powinno wygladac udane wspolzycie, ale maja na
                  celu podniecenie mezczyzny tym, czego w zyciu nie osiagnie, bo ani sam nie jest
                  takim super kochankiem, ani nie rob tego z kilkoma kobietami i one wsyzstkie nei
                  patrza na niego z oddaniem w oczach. Pewnie kazdy by tak chcial, ale dla
                  podniesienia samooceny moze sobie poogladac.

                  Poradz cos z wlasnego doswiadczenia, z tego czego ty, twoej partnerki sie
                  nauczyliscie, jak dac kobiecie poczucie bezpieczenstwa, zeby chciala sie kocha i
                  uczyc, a nie opowiadaj o prostytutkach i pornosach bo to zupelnie inna bajaka.
                  • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... 05.07.02, 02:41
                    mela1 napisał(a):

                    ) ) ----) jak nie zawsze może to zazwyczaj wina kobiety...
                    )
                    ) ) ----) najlepszy kochanek nie doprowadzi kobiety do orgazmu jeśli ona mu
                    ) na t
                    ) ) o nie pozwoli (zdecydowana większość kobiet nie dochodzących jest zablokow
                    ) ana
                    ) ) psychicznie)
                    )
                    ) Aha, juz rozumiem. jak mezczyznie ejst zle, to wina kobiety. Jak kobiecie jest
                    ) zle, to wina kobiety. Kobieta nie moze, bo sobie na to nie pozwala, a mezczyna
                    ) nie moze, bo kobieta mu na to nie pozwala. Po co sie w ogole z tymi kobietami
                    ) zadawac, skoro bez nich wychodzi zawsze i jest przyjemniej? Nic w lozku nie
                    ) zalezy od mezczyny?

                    xxxxxxxxxxxx co ty p.... znowu. Widać mało wiesz o tym jak w kobiecie rodzi się
                    orgazm - gdybyśmy my wymagali tyle zachodu co wy i mieli takie problemy
                    z 'wczuciem się' w sytuację to byśmy zostali bez orgazmów bo przy tym partactwie
                    jakie kobiety uprawiają obecnie (przecież dać orgazm facetowi a kobiecie to dwa
                    zadania o zupełnie innej skali trudnośći) to nigdy by nie doszły do tego jak te
                    orgazmy wywoływać

                    )
                    ) ) -----) zdecydowanie - jak bym miał do czynienia z mało atrakcyjną partn
                    ) erką
                    ) ) to myślę, że nic bym nie zdziałał - albo jako zaburzenie - na pewno nie je
                    ) st to
                    ) ) nieumiejętność.
                    )
                    ) Jak zmeczony facet sie stara, a mimo to mu nie wychodzi - wyrzucic za drzwi, bo
                    ) sie nie postaral, czy pociac sie czerstwa bulka, bo jestem taka nieatrakcyjna?
                    )

                    ----) porównujesz fizjologię do psychiki? Psychika zależy od nas całkowicie -
                    fizjologia raczej rzadko. Nastawienie psychiczne można zmienić przez pracę,
                    chęć, mobilizację. Fizjologię raczej nie. Jak facet jest zmęczony to mu nie
                    stanie i kropka.



                    ) ) A ty przekładasz to co napisałem o kobietach
                    ) ) na mężczyzn - błąd - takie 'zwierciadlane' odbicie nie ma racji bytu.
                    )
                    ) Tak, bo uwazam, ze w seksie powodzenie zalezy od dwoch stron i jesli probujesz
                    ) mi wmowic, ze wszystko to wina kobiety, a zasluga mezczyzny, odwroce Twoja
                    ) filozofie. Od mezczyzn zalezy rownie wiele.

                    ----) nigdzie ni pisałem, że powodzenie zależy od jednej tylko strony - jednak
                    od kobiety zależy ono w większym stopniu i facet może zrobić wszystko wzorowo a
                    jednak jeśli kobieta nie będzie gotowa, jeśli ona nie zrobi wszystkiego tak jak
                    trzeba (szczególnie w sferze umysłowej) to stosunek nie zakończy się dla nich
                    takim samym wynikiem - on będzie mniej lub bardziej zadowolony, ona nie.


                    )
                    ) Przytocze opowiesc o zaprzyjaznionej kobiecie. Atrakcyjnej, niepruderyjnej. Mia
                    ) la
                    ) 3 partnerow. Z pierwszym traktowala seks jako zlo koneiczne, "dawala" mu raz na
                    ) 2-
                    ) 3 tygonie, zeby sie od niej odczepil, czula sie po tym koszmarnie, o adnych
                    ) orgazmach nie bylo mowy. Z drugim kochala sie chetnie, bo czula sie kochana, al
                    ) e
                    ) w lozku troche udawala, ze wszystko jest cudownie, ze zawze jest idealnie. Z
                    ) trzecim odkryla, ze nie musi byc dealnie, ze czasem cos kuleje, ale daje je to
                    ) prawdziwa przyjemnosc i przy nim stala sie demonem seksu. Kobieta ta sama, zmia
                    ) ny
                    ) w niej specjalne nie zaszly, a odczucia tak rozne. Wiec od kogo to zalezy?
                    )

                    -----) myślę jednak, że zmiany zaszły w niej duże a nawet ogromne - nie jesteś w
                    stanie tego ocenić - jednak po efektach widać, że zmiany zaszły - przecież przy
                    tych kolejnych facetach uczyła się o sobie coraz więcej i jak sama piszesz -
                    zamieniła się w końcu w demona seksu - nawet napisałaś - stała się demonem seksu
                    a nie - on zamienił ją w demona seksu. Być może każdy z kolejnych kochanków był
                    lepszy ale to ona dokonała tej zmiany i skoro teraz czuje już swoją seksualność
                    to prawie na pewno każdy kolejny facet będzie miał o wiele łatwiejszą 'robotę'



                    ) ) ----) nie chodzi o to czy uszatek chce mieć do czynienia z prostytutkam
                    ) i tyl
                    ) ) ko o to, że owe za pieniądze potrafią sprawić większą przyjemność niż
                    ) ) niektóre 'kochające' kobiety. Jaki z tego można wyciągnąc wniosek - jeśli
                    ) się
                    ) ) chce to można - bo za pewnik przyjmuję iż prostytutka chce pieniędzy.
                    )
                    ) ) -----) tak sądzisz? Dziwne - po co ci durni faceci wydają od tysięcy la
                    ) t cię
                    ) ) żkie pieniądze na coś gorszego, skoro coś lepszego mogą dostać w domu za
                    ) )darmo?
                    ) ) Wytłumacz mi to, proszę? to chyba jakiś niezrozumiały fenomen kulturowy -
                    ) być
                    ) ) może robią tak z przyzwyczajenia? Może nie wiedzą, że w domu fajniej?
                    )
                    ) Nie znam osobiscie mezczyzn kozystaacych z uslug prostytutek (albonie dosc dobr
                    ) ze zeby mi sie chwalili). Takie jest moje zdanie. Moze to wplyw filmow
                    ) pornograficznych i potrzeba zaliczania kolejnych okazow, a nie zawracania sobie
                    ) glowy uwodzeniem kcohanki. moze to niesmiali mezczyzni, ktorym w zyciu nie
                    ) wychodzi, moze sami sa kiescy w lozku i potrzebuja kupic sobie zachwyt jakiejs
                    ) kobiety. Moze zonie wstydza sie wyjawic swoje fantazje. Nie wiem co kieruj
                    ) mezczyznami, ale bardzo serdecznie wspolczuje tym, ktorzy musza placic, zeby si
                    ) e z kims kochac.
                    )

                    ----) pięknie, że współczujesz - tyle, że nie rozumiesz iż faceci nie płacą
                    prostytutkom dla jaj tylko dlatego, że czegoś im brakuje w życiu - to czego im
                    brakuje kupują za pieniądze. Często jest to chwila zrozumienia, zaspokojenie
                    oczywistych dla dojrzałej i w pełni rozwiniętej kobiety potrzeb. U prostytutki
                    nie kupuje się zachwytu tylko usługę - usługę której brakuje...


                    ) ) ----) mógłby o ile jego dziewczyna nie jest z tych które mają specyficz
                    ) ne
                    ) ) podejście do seksu i nie angażują się w niego - ona nie chce się kochać a
                    ) on ma
                    ) ) ją prosić o ssanie palca u nogi? Puk, puk (stukanie się w głowę)
                    )
                    ) A skad on wie, na co ona sie zgodzi, a na co nie? Woli isc do prostytutki niz
                    ) porozmawiac z wlasna dziewczyna?


                    ----) czasami nie musi rozmawiać - zna jej poglądy i nastawienie do pewnych
                    spraw - wie, że to 'nie przejdzie'.


                    Moze tych specyficznych nie jest tak duzo, tyl
                    ) ko
                    ) emzczyzni robia z nich takie swiete. Moze to odwieczny problem jak miec swieta-
                    ) dziewice z umiejetnosciami dziwki? Dopoki nie sprobuje, to sie nie dowie, co
                    ) drzemie w grzecznej dziewczynce.


                    -----) tia... widzę, że mało wiesz o kulturze seksualnej w naszym kraju.
                    umiejętności dziwki... Nie rozśmieszaj mnie.


                    ) ) ----) nie - mylisz się - ci panowie mogą wiedzieć w jakich pozycjach si
                    ) ę koc
                    ) ) hać, jakie miny stroić, co powiedzieć, jak ruszać językiem itp. To czy
                    ) )doprowadzi to kobiety do krzyków rozkoszy nie całkiem zależy od stosowanych
                    )
                    ) )pieszczot - nie zapominaj, że to kobieta 'choduje' w sobie orgazm i w tej
                    ) )dziedzinie wiele
                    ) ) zależy od niej i jej umiejętnośći przeżywania doznań, odprężania się,
                    ) ) rozluźniania się itp. itd...
                    )
                    ) Co Ty pieprzysz?


                    -----) to ty pieprzysz - poczytaj najpierw trochę literatury - dowiedz się o
                    mechanizmach wywołujących orgazm - najważniejszy organ seksualny to mózg a nie
                    łechtaczka, ignorantko. Jak ty sobie ubzdurasz w tej swojej łepetynie, że seks
                    jest be to nawet Casanowa nie doprowadzi cie do orgazmu.


                    Znowu wszystko to wina kobiety? Wygodnie Ci sie zapewne zyje z
                    ) przeswiadczenie, ze wszystko zalezy od kobiety, Ty sie starasz, ale jak cos
                    ) sienie uda, to nie twoja wina.


                    ----) a co ma się nie udać między dwojgiem ludzi w łóżku? Czy ty uważasz, że
                    seks jest udany tylko wówczas gdy jest zakończony orgazmem? tylko orgazm
                    widzisz? i tylko o nim myślisz? Jeśli tak to słabiutko.


                    Na pewno poprawia to samopoczucie. A nie sadzisz
                    ) ze to rozluznienie, odprezenie i umiejetnosc przezywania doznan zalezy od facet
                    ) a?
                    ) Od jego podejscia do niej?
                    )

                    ----) oczywiście, że zależy - w ograniczonym stopniu (i tylko zapewnienie
                    rozluźnienej i odprężającej atmosfery - nie 'nauczenie' umiejętności przeżywania
                    doznań)


                    ) ) -----) filmy kręcono jeszcze przed viagrą ale uwierz mi - w przemyśle p
                    ) orno
                    ) ) to faceci są bardziej cenieni. Każda aktorka może zostać porno gwiazdką al
                    ) e
                    ) )bardzo niewielu facetów może grać w filmach porno
                  • the_real_kris Re: Mam problem z dziewczyną... cd 05.07.02, 02:45



                    > > -----> filmy kręcono jeszcze przed viagrą ale uwierz mi - w przemyśle p
                    > orno
                    > > to faceci są bardziej cenieni. Każda aktorka może zostać porno gwiazdką al
                    > e
                    > >bardzo niewielu facetów może grać w filmach porno - tutaj naprawdę trzeba
                    > >talentu i predyspozycji.
                    >
                    > No to sie ubawilam:) Ma troche inne pojecie tlentu. Moze dawac Nobla za
                    > szczegolne osiagniecia?


                    ----> widzę że rzeczywiście nie dorosłaś do tej dyskusji - myślisz, że mówiąc
                    o talencie miałem na myśli długość członka. Co za prymitywizm. Talent w
                    przemyśle porno to umiejętność utrzymania wzwodu przed bandą filmowców w
                    trakcie pieprzenia się z nieznajomą ci kobietą, która niekoniecznie ci się
                    podoba i z którą będziesz się jeszcze pieprzył sto razy w ciągu najbliższego
                    tygodnia. to co muszą zrobić kobiety na planie jest względem obowiązków aktora
                    niczym - nawilżyć się jakimś kremem, powyginać się, postękać i porobić miny!


                    >
                    > Nie ogladam filmow pornograficznych, nie dlatego ze cos przeciwko temu mam,
                    ale
                    > jakos mnie nie ciagnie.


                    ----> nie martw się - masz szansę na przebudzenie za parę lat.


                    Chyba wikszosc opisywanych tu problemow i nieporozumien
                    > wynika z tego, ze panie wychowaly sie na romantycznych filmach z happy
                    endem, a
                    > panowie na pornosach.


                    ----> w związku z czym panie mają blade pojęcie o seksie i wydaje się im
                    często, gęsto, że polega to na leżeniu nago pod kołdrą z rączkami na wierzchu.


                    Takie maja wyobrazenie o eksie. A prawda jest taka, ze an
                    > i
                    > jedno, ani drugie nie ma z prawdziwym seksem nic wspolnego. Pornosy sa
                    krecone
                    > z
                    > zalozenia dla mezczyzn, wiec pokazuja to, co mezczyznom sie podoba.


                    -----> co za stek bzdur - ostatnie zdanie jest prawdziwe - ale tylko częściowo
                    tzn. to się podoba nie tylko mężczyznom.


                    Pozycje i
                    > sposoby pieszczenia kobiety nie sa takie, jakie kobiety lubia i zaloze sie
                    ze w
                    >
                    > takich warunkach zadna nie osiagnelaby orgazmu.



                    -----> dziecko drogie - teraz już dobitnie pokazujesz, że dyskutujesz o
                    sprawach o których nie masz pojęcia. To mój ostatni post do ciebie -
                    dojrzejesz, zmądrzejesz, czegoś się nauczysz to będziemy mogli rozmawiać.
                    Teraz do meritum - pozycje i sposoby pieszczenia przedstawiane w pornolach nie
                    są takie jak kobiety lubią - tn. których pozycji kobiety nie lubią? Od tyłu?
                    Misjonarskiej? Z boku? Na jeźdźca? 69? Poszukaj na tym forum - znajdą się
                    kobiety które lubią każdą z tych pozycji, znajdą się również takie, które
                    dochodzą w nich do orgazmu a o sposoby pieszczenia jakie ci chodzi? Ręką,
                    językiem? Czy na filmach porno (tych normalnych, typowych) przedstawiają
                    jakieś niemożliwe do zrealizowania rzeczy? np. penetracja na stojąco jest
                    niemożliwa? Kobieto błaźnisz się w tym momencie wypowiadając takie androny. To
                    tobie się właśnie wydaje, że coś jest niedobre, nienaturalne i nikt nie może
                    tego lubić - ludzie lubią różne rzeczy i im szersze spektrum zachowań tym
                    bardziej urozmaicone ich życie seksualne - jeśli kobiecie brakuje fantazji to
                    niech oglądnie dwa pornole - tam jest tyle materiału godnego naśladowania, że
                    starczy jej na miesiąc zabaw z chłopakiem - i na pewno obydwoje docenią tą jej
                    inicjatywę...


                    Nie mieszajmy to filmow z zycie
                    > m,
                    > bo to dziecinne.


                    ----> co jest dziecinnego w nauczeniu się jak lepiej i pełniej zaspokoić
                    partnera? Chbya jesteś niespełna rozumu.


                    > To nie sa filmy instruktarzone jak powinno wygladac udane wspolzycie, ale
                    maja
                    > na
                    > celu podniecenie mezczyzny tym, czego w zyciu nie osiagnie,


                    ------> widzisz jaka jesteś naiwna... Niektórzy mężczyźni to osiągają - i nie
                    mówię tutaj tylko o gwiazdach rocka ale również o zwykłych ludziach, którzy
                    włączają do swojego ars amandi różne elementy i urozmaicenia.


                    bo ani sam nie jest
                    >
                    > takim super kochankiem, ani nie rob tego z kilkoma kobietami i one wsyzstkie
                    ne
                    > i
                    > patrza na niego z oddaniem w oczach. Pewnie kazdy by tak chcial, ale dla
                    > podniesienia samooceny moze sobie poogladac.
                    >

                    ----> jakby tak chciał to czemu mu tego nie dać? Jak kobieta z którą jestem
                    czegoś chce to zawsze staram się jej to dać - ale ty nie musisz prawda? po co?



                    > Poradz cos z wlasnego doswiadczenia, z tego czego ty, twoej partnerki sie
                    > nauczyliscie, jak dac kobiecie poczucie bezpieczenstwa, zeby chciala sie
                    kocha
                    > i
                    > uczyc, a nie opowiadaj o prostytutkach i pornosach bo to zupelnie inna
                    bajaka.


                    -----> nie moja droga - moje życie prywatne to zupełnie inna bajka - nic ci do
                    tego i jeszcze nie zgłupiałem aby je tutaj omawiać z taką nowicjuszką jak ty.
                    Natomiast prostytutki, odwiedzający je mężczyźni filmy porno i niezaspokojone
                    potrzeby to właśnie ta bajka w której żyjemy - jedni mniej inni bardziej
                    świadomie. Jendi potrafią z niej czerpać i wzbogacać swoje życie seksualne -
                    inni wolą udawać, że to wszystko tylko wymysły.

                    Cały twój post udowadnia moją tezę - kobiety zazwyczaj są bardziej oporne
                    jeśli chodzi o edukację seksualną, rzadziej podejmują inicjatywę, częściej są
                    niechętnie nastawione do seksu i mniej się nim interesują - mniej również
                    zależy im na pełnym zaspokojeniu partnera
                    • eva07 O pornosach, romansach i orgazmach 08.07.02, 03:59
                      O mamusiu moja, tyle tego powypisywaliście z melą, że chyba niczego nie bedę
                      cytowała.A temat jest ciekawy. Po pierwsze co do "rozbudzania" kobiety.
                      Oczywiście, że kobieta musi być "odblokowana na seks", zeby przezyć orgazm. Ale
                      potem (a może w trakcie) juz wchodza w gre pieszczoty całkiem konkretne,z
                      których sie ten orgazm bierze. Jesli sa kobiety, które moga go mieć tylko "z
                      glowy" to im szczerze zazdroszczę, ale osobiscie nie znam. Z tym odblokowaniem
                      (pomijam tu mistrzynie seksu, które od poczatku uwielbiały seks i wszystko co
                      sie z nim łaczy)to jest tak, ze całkiem sporo (choc nie wszystko) zalezy od
                      faceta. Od tego, jak ją POMAŁU odblokowuje, pokazując jej że i to i tamto jest
                      wspaniałe.Chociaż (co pisalam juz w postach do Misia) jesli dziewczyna jest
                      BARDZO zablokowana to rzeczywiście chocby był Casanova może mu sie nie udać. Tu
                      jest jedna ważna rzecz (moim zadaniem)Nie tak jest ważne to buzujące uczucie
                      pomiędzy dwojgiem, jak przyjazna i akceptująca atmosfera i to że nic nie jest
                      NAGLE. Mysle, ze gdybym w swoim czasie oswoiła się najpierw z męzczyzna, który
                      chciał się ze mną kochać (albo wzesnej z innym), gdybyśmy uprawiali petting,to
                      pewnie nie byłabym tak zszokowana. Gdyby mój pierwszy chłopak, kiedy miałam 15
                      lat nie rzucił się przy pierwszym pocałunku do całowania "z języczkiem" i nie
                      obślnił mnie od góry do dołu - pewnie szybciej nauczyłabym się całowac...
                      I jeszcze o tej "blokadzie na seks i orgazm w szczególnosci" - co to jest.
                      Wbrew temu co sie uważa, w wielu sprawach kobieta i męzczyzna to podobne
                      stworzenia, tylko że te same rzeczy wystepują u nich w róznych kontekstach i
                      nasileniu. Mezczyzna tez się czasem blokuje psychicznie (choćby przyklad z tym
                      specjalnym talentem - czyli brakiem wrażliwosci - gwiazdorów porno. Normalnemu
                      meżczyźnie raczej nie staje, albo na krótko jesli ma obok siebie ekipe filmową
                      i każą mu to zrobic na zawołanie). Mechanizm z brakiem orgazmu u kobiety jest
                      podobny, tylko o wiele wiele słabsze bodźce go wywołują.Nie musi byc ekipy
                      filmowej. Czasem wystarczy za duże oczekiwanie, strach że go nie będzie...Na to
                      nie ma innej rady jak cieszyć się seksem jak najbardziej się da i.. troche
                      poćwiczyc samej.
                      U dziewczyny Misia bardzo niepokoi mnie to, ze ona nie ma 19 lat ani 16 tylko
                      25 i podobno oni sie juz pieszczą i migdala od dłuzszego czasu, więc hm... coś
                      jest nie tak.
                      Co do pornografii. Absolutnie zgadzam się z Melą. Oba rodzaje - romansidła i
                      porno sa szkodliwe dla realnego zycia. Romansidła bardziej. A co do porno: po
                      pierwsze wiekszość normalnych kobiet nie podnieca się w tempie pokazanym na
                      tych filmach, co może potem budzic rozczarowanie facetów. PO drugie czysto
                      fizjologiczno - fizyczne aspekty seksu mniej podniecaja (przeciętnie) kobietę,
                      a już napewno mało doswiadczoną. Mnie, dajmy na to, podnieca widok męskiego
                      organu w stanie erekcji i jakichś seksualnych akcji, do momentu kiedy popatrzę
                      w takim filmie na jego własciciela. PO prostu ci troglodyci działaja na mnie
                      aseksualnie. POdnieca mnie (i chyba nie jestem wśród kobiet odosobniona) facet
                      jako facet, nie zaś jako penis. Dopiero jak on wydaje mi się interesujący -
                      podniecaja mnie jego seksualne działania. Nie umiem tego sprowadzić tylko
                      do "mięsa". I miłość czy jej brak nie ma tu nic do rzeczy. Nie wiem jak jest z
                      męzczyznami, ale piszą że większość reaguje na zasadzie odruchu Pawłowa
                      na "mięso". Tak ze tu chyba jednak jesteśmy różni, choć (znów z rozmów i
                      doswiadczeń) wiem, że nie aż tak bardzo.Bo i niektórzy faceci miewają te same
                      opory co i ja (w stosunku do bohaterek płci żenskiej)- tylko zazwyczaj mniej.
                      I nie ma co gadać o tym, ze kobiety z natury mniej się interesują seksem i sa
                      bardziej "konserwatywne"itd. TO raczej siła działania stereotypu. Tak wypada.
                      Tak jest normalnie.
    • mis_uszateq Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 10:10
      Wiem, że pigułki antykoncecyjne mogą obniżać libido.
      Mam pyatnie: Czy w trakcie 7-dniowej przerwy poziom libido poprawia się, czy
      dopiero odstawienie pigułek jest skuteczne?

      Pozdr,
      miś
      • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 10:14
        mis_uszateq napisał(a):

        > Wiem, że pigułki antykoncecyjne mogą obniżać libido.
        > Mam pyatnie: Czy w trakcie 7-dniowej przerwy poziom libido poprawia się, czy
        > dopiero odstawienie pigułek jest skuteczne?
        >
        > Pozdr,
        > miś


        W trakcie tej 7 dniowej przerwy występuje okres więc nie wiem czy miałbyś z tego
        jakiś pożytek.
        • olivvka Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 10:24
          jagna_jagna napisał(a):

          > mis_uszateq napisał(a):
          >
          > > Wiem, że pigułki antykoncecyjne mogą obniżać libido.
          > > Mam pyatnie: Czy w trakcie 7-dniowej przerwy poziom libido poprawia się, c
          > zy
          > > dopiero odstawienie pigułek jest skuteczne?
          > >
          > > Pozdr,
          > > miś
          >
          >
          > W trakcie tej 7 dniowej przerwy występuje okres więc nie wiem czy miałbyś z teg
          > o
          > jakiś pożytek.

          Podwojna Agnieszko,
          A kto powiedzial, ze w czasie menstruacji seks jest niemozliwy lub zabroniony?

          Pozdrawiam
          • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 10:27
            olivvka napisał(a):

            > jagna_jagna napisał(a):
            >
            > > mis_uszateq napisał(a):
            > >
            > > > Wiem, że pigułki antykoncecyjne mogą obniżać libido.
            > > > Mam pyatnie: Czy w trakcie 7-dniowej przerwy poziom libido poprawia s
            > ię, c
            > > zy
            > > > dopiero odstawienie pigułek jest skuteczne?
            > > >
            > > > Pozdr,
            > > > miś
            > >
            > >
            > > W trakcie tej 7 dniowej przerwy występuje okres więc nie wiem czy miałbyś
            > z teg
            > > o
            > > jakiś pożytek.
            >
            > Podwojna Agnieszko,
            > A kto powiedzial, ze w czasie menstruacji seks jest niemozliwy lub zabroniony?
            >
            > Pozdrawiam

            Nikt nie powiedział.
            Ale skoro ona wogóle tego nie chce z nim robić to jest mało prawdopodobne by
            chciała to nagle robić "w tych trudnych dniach" :)
            • mis_uszateq Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 10:30
              jagna_jagna napisał(a):

              > Nikt nie powiedział.
              > Ale skoro ona wogóle tego nie chce z nim robić to jest mało prawdopodobne by
              > chciała to nagle robić "w tych trudnych dniach" :)
              Wcale nie chodzi mi o seks. Spadek libido przez pigułki to także spadek
              wrażliwości na inne pieszczoty oraz dotyk.
              • donf Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 11:00
                mis_uszateq napisał(a):
                > Wcale nie chodzi mi o seks.

                Uszatku, nie daj sie dziewuchom! Sprobuj sie przyznac chocby przed soba,
                ze CHODZI CI o seks. Jesli Ty tego nie bedziesz wiedzial,
                to jak Ona ma wiedziec?

                • eva07 Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 04.07.02, 01:35
                  donf napisał(a):

                  > mis_uszateq napisał(a):
                  > > Wcale nie chodzi mi o seks.
                  >
                  > Uszatku, nie daj sie dziewuchom! Sprobuj sie przyznac chocby przed soba,
                  > ze CHODZI CI o seks. Jesli Ty tego nie bedziesz wiedzial,
                  > to jak Ona ma wiedziec?

                  SWIĘTE SŁOWA!!!! Ewa
                  >

              • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 11:17
                mis_uszateq napisał(a):

                > jagna_jagna napisał(a):
                >
                > > Nikt nie powiedział.
                > > Ale skoro ona wogóle tego nie chce z nim robić to jest mało prawdopodobne
                > by
                > > chciała to nagle robić "w tych trudnych dniach" :)
                > Wcale nie chodzi mi o seks. Spadek libido przez pigułki to także spadek
                > wrażliwości na inne pieszczoty oraz dotyk.

                Skąd ta nagła zmiana? Od połowy czerwca narzekasz, że nie masz tyle seksu ile
                potrzebujesz a tu nagle, że wcale nie chodzi o seks.
                Z twoich postów nie wynikało, że broni się pieszczotami i dotykiem. Więc po ci
                nagle jej potencjalnie zwiekszone libido skoro nie chodzi o seks, co?
                • mis_uszateq Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 13:01
                  jagna_jagna napisał(a):

                  > Skąd ta nagła zmiana? Od połowy czerwca narzekasz, że nie masz tyle seksu ile
                  > potrzebujesz a tu nagle, że wcale nie chodzi o seks.

                  Mój post był odpowiedzią na Twoje zdanie:
                  "Ale skoro ona wogóle tego nie chce z nim robić to jest mało prawdopodobne by
                  chciała to nagle robić "w tych trudnych dniach" :)"

                  nie chodzi o seks PODCZAS OKRESU!

                  • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 13:11
                    mis_uszateq napisał(a):

                    > jagna_jagna napisał(a):
                    >
                    > > Skąd ta nagła zmiana? Od połowy czerwca narzekasz, że nie masz tyle seksu
                    > ile
                    > > potrzebujesz a tu nagle, że wcale nie chodzi o seks.
                    >
                    > Mój post był odpowiedzią na Twoje zdanie:
                    > "Ale skoro ona wogóle tego nie chce z nim robić to jest mało prawdopodobne by
                    > chciała to nagle robić "w tych trudnych dniach" :)"
                    >
                    > nie chodzi o seks PODCZAS OKRESU!
                    >

                    No kochany zaczynasz się plątać w zeznaniach.
                    Jeśli liczysz na wzrost libido spowodowany przerwą w braniu pigułek to wiedz, że
                    musi minąć parę dni podczas których organizm "wydali" hormony. Jak to nastąpi i
                    teoretycznie wzrośnie libido to niebawem następuje tzw krwawienie z odstawenia
                    czyli okres. Czyli nie masz dużo czasu na skorzystnie z poziomu obniżenia
                    hormonów. Poza tym jak ty to sobie wyobrażasz. Bo chyba nie powiesz jej, że
                    chętniej bedziesz się z nią spotykał np 3-5 lipiec a potem 31 lipiec - 2 sierpień?
                    Takie obserwacje można wykorzystać jak się mieszka razem i wie, ze np dzień przed
                    kobieta ma ochotę na seks wiekszą niz zazwyczaj.
                    • mis_uszateq Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 14:39
                      > No kochany zaczynasz się plątać w zeznaniach.
                      Wcale się nie plączę!

                      > Jeśli liczysz na wzrost libido spowodowany przerwą w braniu pigułek to wiedz, ż
                      > e
                      > musi minąć parę dni podczas których organizm "wydali" hormony. Jak to nastąpi i
                      >
                      > teoretycznie wzrośnie libido to niebawem następuje tzw krwawienie z odstawenia
                      > czyli okres. Czyli nie masz dużo czasu na skorzystnie z poziomu obniżenia
                      > hormonów. Poza tym jak ty to sobie wyobrażasz. Bo chyba nie powiesz jej, że
                      > chętniej bedziesz się z nią spotykał np 3-5 lipiec a potem 31 lipiec - 2 sierpi
                      > eń?
                      > Takie obserwacje można wykorzystać jak się mieszka razem i wie, ze np dzień prz
                      > ed
                      > kobieta ma ochotę na seks wiekszą niz zazwyczaj.

                      Na taką odpowiedź czekałem. thx
            • olivvka Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 14:46
              jagna_jagna napisał(a):

              > olivvka napisał(a):
              >
              > > jagna_jagna napisał(a):
              > >
              > > > mis_uszateq napisał(a):
              > > >
              > > > > Wiem, że pigułki antykoncecyjne mogą obniżać libido.
              > > > > Mam pyatnie: Czy w trakcie 7-dniowej przerwy poziom libido popra
              > wia s
              > > ię, c
              > > > zy
              > > > > dopiero odstawienie pigułek jest skuteczne?
              > > > >
              > > > > Pozdr,
              > > > > miś
              > > >
              > > >
              > > > W trakcie tej 7 dniowej przerwy występuje okres więc nie wiem czy mia
              > łbyś
              > > z teg
              > > > o
              > > > jakiś pożytek.
              > >
              > > Podwojna Agnieszko,
              > > A kto powiedzial, ze w czasie menstruacji seks jest niemozliwy lub zabroni
              > ony?
              > >
              > > Pozdrawiam
              >
              > Nikt nie powiedział.
              > Ale skoro ona wogóle tego nie chce z nim robić to jest mało prawdopodobne by
              > chciała to nagle robić "w tych trudnych dniach" :)

              A kto wie, kto wie.... Moze jest to mimo wszystko podyktowana irracjonalna obawa o zajscie w ciaze i menstruacja w jakis sposob wplynie na jej poczucie bezpieczenstwa, gdyz powszechnie wiadomo przeca, ze w trakcie krwawienia prawdopodobienstwo zajscia w ciaze jest raczej znikome.

              Kto to wie co w jej glowce siedzi. Sa takie dziewczynki, ktore z obawy przed zajsciem w ciaze podejmuja wspolzycie analne, wiec kto wie czy ona nie nabierze "wigoru" podczas okresu.

              pozdrowka
              • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 15:50
                olivvka napisał(a):

                > A kto wie, kto wie.... Moze jest to mimo wszystko podyktowana irracjonalna obaw
                > a o zajscie w ciaze i menstruacja w jakis sposob wplynie na jej poczucie bezpie
                > czenstwa, gdyz powszechnie wiadomo przeca, ze w trakcie krwawienia prawdopodobi
                > enstwo zajscia w ciaze jest raczej znikome.
                >
                > Kto to wie co w jej glowce siedzi. Sa takie dziewczynki, ktore z obawy przed za
                > jsciem w ciaze podejmuja wspolzycie analne, wiec kto wie czy ona nie nabierze "
                > wigoru" podczas okresu.
                >
                > pozdrowka


                Ba, gdyby współżycie analne chroniło przed zajsciem w ciąże to ludzie by to
                robili już chyba tylko w taki sposób :)
                Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w czasie okresu jest znikome ale na skutek
                stresu czy silnego przeżycia owulacja zawsze może się przesunąć (pomijając
                oczywiście pigułki) . A jak nie ma zabezpieczenia na ten czas marny los.
                • the_real_kris Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 04.07.02, 21:22

                  > Ba, gdyby współżycie analne chroniło przed zajsciem w ciąże to ludzie by to
                  > robili już chyba tylko w taki sposób :)


                  ---> mówisz tak jakby nie chroniło - a przecież plemniki nie przenikną z odbytu
                  do jajników przez ściankę jelita... No chyba że jest się bardzo nieuważnym i
                  rozleje się 'mleko' na zewnątrz...


                  > Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w czasie okresu jest znikome ale na skutek
                  > stresu czy silnego przeżycia owulacja zawsze może się przesunąć (pomijając
                  > oczywiście pigułki) . A jak nie ma zabezpieczenia na ten czas marny los.

                  -----> to zależy... Wbrew pozorom zajście w ciążę wcale nie jest takie proste
                  (co oczywiście wcale nie oznacza że nie zdarzają się 'złote strzały' czyli -
                  pierwszy raz i wpadka - przeciwnie zdarzają się nawet dosyć często) ale nie jest
                  to tak, że jak nie ma na ten czas zabezpieczenia to marny los -
                  prawdopodobieństwo przesunięcia owuluacji jest niewielkie, trzeba jeszcze
                  pamiętać o tym, że większość zapłodnionych jajeczek ulega naturalnym poronieniom
                  lub nie zagnieżdża się w macicy. Dużo zależy od szczęścia - naprawdę. Jednak
                  osoba posiadająca tą świadomość powinna jednocześnie pamiętać że pewność (a i to
                  ograniczoną) dają tylko zabezpieczenia - podobnie jest zresztą z AIDS.
                  • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 04.07.02, 21:56
                    the_real_kris napisał(a):

                    >
                    > > Ba, gdyby współżycie analne chroniło przed zajsciem w ciąże to ludzie by t
                    > o
                    > > robili już chyba tylko w taki sposób :)
                    >
                    >
                    > ---> mówisz tak jakby nie chroniło - a przecież plemniki nie przenikną z odb
                    > ytu
                    > do jajników przez ściankę jelita... No chyba że jest się bardzo nieuważnym i
                    > rozleje się 'mleko' na zewnątrz...
                    >
                    >

                    No wiesz, sperma nie jest raczej wchłaniana przez organizm i kiedyś wypłynąć musi
                    (grawitacja). A jak wypłynie to znajduje się w pobliżu wejścia do pochwy
                    i "nieszczęście" gotowe.
                    • olivvka Re: Agusiu, puk, puk w czolko 08.07.02, 10:22
                      jagna_jagna napisał(a):

                      > the_real_kris napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > > Ba, gdyby współżycie analne chroniło przed zajsciem w ciąże to ludzie
                      > by t
                      > > o
                      > > > robili już chyba tylko w taki sposób :)
                      > >
                      > >
                      > > ---> mówisz tak jakby nie chroniło - a przecież plemniki nie przenikną
                      > z odb
                      > > ytu
                      > > do jajników przez ściankę jelita... No chyba że jest się bardzo nieuważnym
                      > i
                      > > rozleje się 'mleko' na zewnątrz...
                      > >
                      > >
                      >
                      > No wiesz, sperma nie jest raczej wchłaniana przez organizm i kiedyś wypłynąć mu
                      > si
                      > (grawitacja). A jak wypłynie to znajduje się w pobliżu wejścia do pochwy
                      > i "nieszczęście" gotowe.

                      hi, hi, hi, hi, nikt mnie tak bardzo nie rozbawil od dawna. Grawitacja i plemniki jej podlegaja i...... zawsze razem z plynem nasiennym wypływaja z odbytu i...... stanowia potencjalne zagrozenie dla kobiety nie chcacej zajsc w ciaze, hi, hi, hi, hi. Najlepszy skecz jaki slyszalam w tym roku, hi, hi, hi, hi.

                      Wiec tak: wiekszosc kobiet po stosunku analnym oczywiscie znajduje sie w pozycji pionowej lub siedzacej. A pozniej, (zgodnie przeciez z Agnieszkowa teoria grawitacji), staje na glowie i umozliwia przelanie sie spermy z odbytu do pochwy :-)))))))). To takie irracjonalne zachowanie kobiet, wynikajace z ich atawistycznych sklonnosci do przedluzania gatunku.

                      Aga: blondynka naturalna czy farbowana (nie uwlaczajac innym blondynkom)?

                      pozdrowka
                      • jagna_jagna Re: Oliwko, skarbie, atlasik anatomiczny do rączki 08.07.02, 12:35
                        Jak wyżej.
                      • jagna_jagna Re: Oliwko, skarbie, atlasik anatomiczny do rączki 08.07.02, 12:41
                        Jak wyżej.
                        • olivvka Re: Agusiu, skarbie, brak slow po prostu 08.07.02, 12:57
                          jagna_jagna napisał(a):

                          > Jak wyżej.

                          Bawisz mnie coraz bardziej, masz zadatki na dobrego klowna, hi, hi, hi.

                          Nawet nie wiem co mam powiedziec, chyba powinnam zapytac: a co Ty tam skarbie masz miedzy tymi swoimi nozkami? Moze powinnas pojsc do specjalisty?

                          Swoja droga: skoro tak sperma "ucieka" Ci z odbytu, to moze cos nie tak jest z Twoimi miesniami zwieracza? I nie rob pod siebie, tylko usiadz na sedesie, wtedy zgodnie z sila grawitacji (hi, hi, hi) "wplynie" do muszli sedesowej, a nie do Twojej pochwy (hi, hi, hi, chyba masz obsunieta pochwe, skoro zgodnie z sila grawitacji moze cos "przeplynac" ci z odbytu do pochwy, hi, hi, hi, hi). Az placze ze smiechu.

                          pozdrowka
                          • jagna_jagna Re: Agusiu, skarbie, brak slow po prostu 08.07.02, 13:16
                            czasami się zastanawiam czyś ty widział kobietę z bliska
                            bo, że sam nią nie jesteś to widać coraz wyraźniej
                            wiedziałbyś co kobieta ma miedzy nóżkami
                            • olivvka Re: Nie komentuje 08.07.02, 14:43
                              jagna_jagna napisał(a):

                              > czasami się zastanawiam czyś ty widział kobietę z bliska
                              > bo, że sam nią nie jesteś to widać coraz wyraźniej
                              > wiedziałbyś co kobieta ma miedzy nóżkami

                              Bo ze smiechu nie moge stukac w klawiature.

                              Pozdrawiam
                              olivvka
                              • jagna_jagna Re: Nie komentuje 08.07.02, 14:50
                                jakbyś tak mogło nie dołączać do postów skierowanych do mnie tekstów nie mojego
                                autorstwa
                                z góry dziękuje
                                Jagna_Jagna
                                • olivvka Re: Ni przypial ni przylatal 08.07.02, 15:08
                                  jagna_jagna napisał(a):

                                  > jakbyś tak mogło nie dołączać do postów skierowanych do mnie tekstów nie mojego
                                  >
                                  > autorstwa
                                  > z góry dziękuje
                                  > Jagna_Jagna

                                  Obudzilo sie dopiero dziecko i nie wie jeszcze co pisze? Bo walnelas kolezanko tak nie wiem zupelnie do czego. A tak w ogole: gdziem to ja dolaczyla cos, co nie wyszlo spod Twych palcow? Bo jakos przypomniec sobie dziecino nie moge.

                                  A wiesz, ze nawet Cie za tę Twoja bezmyslnosc polubilam? Taki folklor (jak w Twoim wydaniu) jest nawet potrzebny, jest wtedy przynajmniej zabawnie.

                                  pozdrowka
                                  olivvka

                                  PS. Temat uwazam za wyczerpany, wiec w kwestii merytorycznej pozwol, ze glosu wiecej nie zabiore. Fachowosc znajomosci swojej budowy anatomicznej przez Ciebie, niech osadza inni uczestnicy i inne uczestniczki tego zacnego miejsca.
                                  • jagna_jagna Re: Ni przypial ni przylatal 08.07.02, 15:15
                                    olivvka napisał(a):

                                    > jagna_jagna napisał(a):
                                    >
                                    > > jakbyś tak mogło nie dołączać do postów skierowanych do mnie tekstów nie m
                                    > ojego
                                    > >
                                    > > autorstwa
                                    > > z góry dziękuje
                                    > > Jagna_Jagna
                                    >
                                    > Obudzilo sie dopiero dziecko i nie wie jeszcze co pisze? Bo walnelas kolezanko
                                    > tak nie wiem zupelnie do czego. A tak w ogole: gdziem to ja dolaczyla cos, co n
                                    > ie wyszlo spod Twych palcow? Bo jakos przypomniec sobie dziecino nie moge.
                                    >
                                    >

                                    To sobie nie przypominaj tylko naucz się czytać.
                                    W twoim poprzednim poście tylko pierwsze zdanie jest skierowane do mnie.

                                    Reszta to są nie moje wypociny.
                                    Zresztą nawet zwracasz się do realnego czyli wnioskuje, że odpowiadzasz na jego
                                    post.
                                    Także jeszcze raz prosze o nieodpowiadanie realnemu w postach do mnie. Nie
                                    chciałabym być utożsamiana z jego pogladami.
                                    • olivvka Re: A co mowia lekarze? 08.07.02, 16:28
                                      jagna_jagna napisał(a):

                                      > olivvka napisał(a):
                                      >
                                      > > jagna_jagna napisał(a):
                                      > >
                                      > > > jakbyś tak mogło nie dołączać do postów skierowanych do mnie tekstów
                                      > nie m
                                      > > ojego
                                      > > >
                                      > > > autorstwa
                                      > > > z góry dziękuje
                                      > > > Jagna_Jagna
                                      > >
                                      > > Obudzilo sie dopiero dziecko i nie wie jeszcze co pisze? Bo walnelas kolez
                                      > anko
                                      > > tak nie wiem zupelnie do czego. A tak w ogole: gdziem to ja dolaczyla cos,
                                      > co n
                                      > > ie wyszlo spod Twych palcow? Bo jakos przypomniec sobie dziecino nie moge.
                                      > >
                                      > >
                                      >
                                      > To sobie nie przypominaj tylko naucz się czytać.
                                      > W twoim poprzednim poście tylko pierwsze zdanie jest skierowane do mnie.
                                      >
                                      > Reszta to są nie moje wypociny.
                                      > Zresztą nawet zwracasz się do realnego czyli wnioskuje, że odpowiadzasz na jego
                                      >
                                      > post.
                                      > Także jeszcze raz prosze o nieodpowiadanie realnemu w postach do mnie. Nie
                                      > chciałabym być utożsamiana z jego pogladami.

                                      A co mowia lekarze?

                                      pozdrowka
                                      olivvka
                                      • jagna_jagna Re: A co mowia lekarze? 08.07.02, 16:35
                                        olivvka napisał(a):

                                        > A co mowia lekarze?
                                        >
                                        > pozdrowka
                                        > olivvka


                                        Na twój temat? Nie wiem, nie jestem lekarzem.
                                      • jagna_jagna Re: A co mowia lekarze? 08.07.02, 17:12
                                        No to mi powiedz co to ma być po tym tekście, że nie mozesz stukać w
                                        klawiaturę, co? Bo to na pewno nie z moich postów.

                                        Wkleiłam ci cały post żebyś wiedziała czego szukać.

                                        Papatki.



                                        Re: Nie komentuje
                                        olivvka@poczta.gazeta.pl 08-07-2002
                                        14:43 odpowiedz na list odpowiedz cytując

                                        jagna_jagna napisał(a):

                                        ) czasami się zastanawiam czyś ty
                                        widział kobietę z bliska
                                        ) bo, że sam nią nie jesteś to widać
                                        coraz wyraźniej
                                        ) wiedziałbyś co kobieta ma miedzy
                                        nóżkami

                                        Bo ze smiechu nie moge stukac w
                                        klawiature.

                                        Pozdrawiam
                                        olivvka - win - no poza wariantem gdy
                                        ) księżniczka będzie czekać do usranej
                                        śmierci (ale dla ciebie wówczas też win).
                                        )
                                        )
                                        ) )
                                        ) ) Wiesz co, przy takim postępowaniu
                                        dziewczyna tym bardziej się upewni w
                                        ) ) przekonaniu, że nie warto przeżyć
                                        swojego pierwszego razu własnie z tym fa
                                        ) cetem
                                        ) ) .
                                        )
                                        )
                                        ) -----) to znaczy, że jeszcze musi parę
                                        lat podojrzewać zanim zacznie się wią
                                        ) zać
                                        ) z mężczyzną.
                                        )
                                        )
                                        )
                                        ) ) Kobieta może tylko wtedy cała
                                        zaangażować się przeżywanie seksu bez żadnyc
                                        ) h
                                        ) ) oporów psychicznych, jesli czuje się
                                        całkowicie bezpieczna przy swoim mężc
                                        ) zyźni
                                        ) ) e.
                                        ) ) A jak ma się czuć bezpiecznie, skoro
                                        facet ją zaczyna olewać bo ona nie ch
                                        ) ce si
                                        ) ) ę
                                        ) ) z nim kochać?
                                        )
                                        )
                                        )
                                        ) ----) to niech przemyśli warunki
                                        brzegowe związane ze swoim poczuciem
                                        ) bezpieczeństwa - widać coś sobie źle w
                                        głowie poukładała - żeby wejść do fortu
                                        ) Knox to trzeba spełnić mniejsze wymogi.
                                        )
                                        )
                                        ) Wydaje mi się że postawa faceta którą
                                        zasugerowałeś nie przyspies
                                        ) ) zy
                                        ) ) decyzji o rozpoczęciu współzycia, a
                                        raczej utwierdzi dziewczynę w przekona
                                        ) niu ż
                                        ) ) e
                                        ) ) jednak nie było warto.
                                        ) )
                                        )
                                        )
                                        ) ----) trudno - niech wobec tego żyje
                                        sama w celibacie - może nawet spróbować
                                        )
                                        ) życia klasztornego - podobno warto.
                                        )
                                        )
                                        ) ) Warunek jest tylko taki że musi cię
                                        ) ) ) kochać.
                                        ) )
                                        ) ) Wiesz to nie jest tak do końca
                                        prawdą. Można kogoś kochać, ale nawet z wie
                                        ) lkiej
                                        ) )
                                        ) ) miłosci nie można się zgadzać na cos
                                        wbrew swojej woli. To nie prowadzi do
                                        )
                                        ) ) niczego dobrego. Może jedynie
                                        zrodzić rozczarowanie i opory w przyszłosci,
                                        ) jeśl
                                        ) ) i
                                        ) ) ten pierwszy raz nie bedzie dla niej
                                        zbyt przyjemny. Chodzi mi tu o aspekt
                                        )
                                        ) ) fizyczny bo czasem defloracja jest
                                        bardzo bolesna. Szkoda byłoby aby dziew
                                        ) czyna
                                        ) )
                                        ) ) idąc z chłopakiem do łózka z
                                        wielkiej miłosci ale wbrew swojej woli poczuł
                                        ) a się
                                        ) )
                                        ) ) tylko wykorzystana.
                                        ) )
                                        )
                                        ) -----) pierdu pierdu, pierdu pierdu...
                                        wg. mnie szkoda by taki porządny face
                                        ) t
                                        ) jak miśuszatek czuł się wykorzystywany
                                        i upokarzany przez następnych parę lat,
                                        ) w
                                        ) dodatku sfrustrowany niemożnością
                                        zaspokojenia największej potrzeby jaka pcha
                                        ) mężczyzn w objęcia kobiet. Jeszcze
                                        raz - zanim zaczniesz komentować to
                                        ) przeczytaj cały wątek.

                                        Znowu Realny Krzychu podpisuje sie
                                        obydwiema swymi rekami i nogami i piersiami tez
                                        pod tym co napisales.
                                        Nie rozumiem tego gloryfikowania
                                        cnotliwosci, tego strachu, tej niemoznosci podjecia
                                        przez kilkanascie miesiecy decyzji, czy
                                        dac ukochanemu to co najwazniejsze dla
                                        przypieczetowania zwiazku, czy tez nie.
                                        Nawet, gdyby mieli sie rozstac za miesiac,
                                        dwa, czy piec, to jakie to ma znaczenie
                                        ze zrobila to z mezczyzna, z ktorym nie
                                        bedzie przez cale zycie? Ja nigdy nie
                                        chcialam miec partnera prawiczka i moj partner
                                        tez zawsze poszukiwal wsrod kobiet
                                        doswiadczonych. Dlatego cena cnoty dla mnie i
                                        mojego partnera nie istnieje. I caly
                                        czas mysle tak sobie, ze kolezanka kochanego
                                        misia_uszatka ma wielkie problemy z
                                        wlasna niedojrzaloscia, ale musi w tym wszystkim
                                        byc takze aspekt niewlasciwego
                                        wychowania (stosunek jej matki do seksu i spraw
                                        intymnych).

                                        Spojrz misiu najpierw, jakie sa relacje
                                        pomiedzy rodzicami Twojej partnerki. Czy sa
                                        gorace, czy potrafia wlasciwie rozmawiac
                                        o seksie miedzy soba i ze swoim dzieckiem
                                        • olivvka Re: Obsluga komputera sie kłania 09.07.02, 09:53
                                          Najpierw dziecinko napraw sobie komputer lub naucz sie nim poslugiwac.

                                          Moj post z tej godziny i z tej daty wyglada nastepujaco:

                                          >Autor: olivvka@poczta.gazeta.pl
                                          >Data: 08-07-2002 14:43
                                          >+ dodaj do ulubionych wątków
                                          >+ odpowiedz na list
                                          >+ odpowiedz cytując


                                          >jagna_jagna napisał(a):

                                          >> czasami się zastanawiam czyś ty widział kobietę z bliska
                                          >> bo, że sam nią nie jesteś to widać coraz wyraźniej
                                          >> wiedziałbyś co kobieta ma miedzy nóżkami

                                          >Bo ze smiechu nie moge stukac w klawiature.

                                          >Pozdrawiam
                                          >olivvka

                                          I nic wiecej w nim nie bylo.

                                          A wiec na kolana i blagaj o przebaczenie.

                                          pozdrowka
                                          olivvka
                                          • jagna_jagna Re: Obsluga komputera sie kłania 09.07.02, 10:13
                                            Twój post z 08-07-2002 godz. 14:43 wyglada tak jak ci wkleiłam i obsługa
                                            komputera nie ma tu nic do rzeczy.
                                          • jagna_jagna Re: Obsluga komputera sie kłania 09.07.02, 10:17
                                            Taka sama sytuacja jest widoczna w poscie z godz 10:22
                                            • olivvka Re: Zmien przegladarke 09.07.02, 10:26
                                              jagna_jagna napisała:

                                              > Taka sama sytuacja jest widoczna w poscie z godz 10:22

                                              Dobra rada: zmien przegladarke lub komputer.

                                              Otwieralam oba posty w roznych przegladarkach i zawsze wyswietlane sa w ten sam sposob, bez tresci o ktorych Ty wspominasz.

                                              Ale jak powiedzialam: wybaczam.

                                              pozdrowka
                                              olivvka
                  • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 04.07.02, 22:15
                    the_real_kris napisał(a):


                    >
                    > > Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w czasie okresu jest znikome ale na sku
                    > tek
                    > > stresu czy silnego przeżycia owulacja zawsze może się przesunąć (pomijając
                    >
                    > > oczywiście pigułki) . A jak nie ma zabezpieczenia na ten czas marny los.
                    >
                    > -----> to zależy... Wbrew pozorom zajście w ciążę wcale nie jest takie prost
                    > e
                    > (co oczywiście wcale nie oznacza że nie zdarzają się 'złote strzały' czyli -
                    > pierwszy raz i wpadka - przeciwnie zdarzają się nawet dosyć często) ale nie jes
                    > t
                    > to tak, że jak nie ma na ten czas zabezpieczenia to marny los -
                    > prawdopodobieństwo przesunięcia owuluacji jest niewielkie, trzeba jeszcze
                    > pamiętać o tym, że większość zapłodnionych jajeczek ulega naturalnym poronienio
                    > m
                    > lub nie zagnieżdża się w macicy. Dużo zależy od szczęścia - naprawdę. Jednak
                    > osoba posiadająca tą świadomość powinna jednocześnie pamiętać że pewność (a i t
                    > o
                    > ograniczoną) dają tylko zabezpieczenia - podobnie jest zresztą z AIDS.



                    ------------>
                    Wyjatkowo się z Tobą zgodzę.
                    Owszem zajście w ciążę nie jest takie proste ale zazwyczaj wtedy kiedy się tego
                    pragnie :)

                    Weż pod uwagę, że trzeba tu na sprawę spojrzeć również od strony statystycznej.
                    Mimo, że prawdopodobieństwo przesunięć owulacji jest statystycznie nieistotne to
                    jednak istnieje i w przełożeniu na pojedyńcze osoby może doprowadzić do dramatu
                    jeśli ciąża jest niechciana. I dlatego trzeba o tym mówić, żeby potem nie było
                    lamentu pt " a myślałam / myślałem, że w czasie okresu to nie...". A owszem i
                    marny los jak nie ma zabezpieczenia.
                    Zaraz może powiesz, że pigułki też nie dają 100% pewności. No nie dają. Ale gdy
                    to zawiedzie no to pech (zawsze można trafić w ten stosunkowo niewielki ułamek
                    niepewności i nic się na to poradzić nie da) a nie głupota wynikajaca z niewiedzy.
                    • the_real_kris Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 09.07.02, 02:10
                      jagna_jagna napisał(a):

                      > the_real_kris napisał(a):
                      >
                      >
                      > >
                      > > > Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w czasie okresu jest znikome ale n
                      > a sku
                      > > tek
                      > > > stresu czy silnego przeżycia owulacja zawsze może się przesunąć (pomi
                      > jając
                      > >
                      > > > oczywiście pigułki) . A jak nie ma zabezpieczenia na ten czas marny l
                      > os.
                      > >
                      > > -----> to zależy... Wbrew pozorom zajście w ciążę wcale nie jest takie
                      > prost
                      > > e
                      > > (co oczywiście wcale nie oznacza że nie zdarzają się 'złote strzały' czyli
                      > -
                      > > pierwszy raz i wpadka - przeciwnie zdarzają się nawet dosyć często) ale ni
                      > e jes
                      > > t
                      > > to tak, że jak nie ma na ten czas zabezpieczenia to marny los -
                      > > prawdopodobieństwo przesunięcia owuluacji jest niewielkie, trzeba jeszcze
                      > > pamiętać o tym, że większość zapłodnionych jajeczek ulega naturalnym poron
                      > ienio
                      > > m
                      > > lub nie zagnieżdża się w macicy. Dużo zależy od szczęścia - naprawdę. Jedn
                      > ak
                      > > osoba posiadająca tą świadomość powinna jednocześnie pamiętać że pewność (
                      > a i t
                      > > o
                      > > ograniczoną) dają tylko zabezpieczenia - podobnie jest zresztą z AIDS.
                      >
                      >
                      >
                      > ------------>
                      > Wyjatkowo się z Tobą zgodzę.
                      > Owszem zajście w ciążę nie jest takie proste ale zazwyczaj wtedy kiedy się tego
                      >
                      > pragnie :)
                      >
                      > Weż pod uwagę, że trzeba tu na sprawę spojrzeć również od strony statystycznej.
                      >
                      > Mimo, że prawdopodobieństwo przesunięć owulacji jest statystycznie nieistotne t
                      > o
                      > jednak istnieje i w przełożeniu na pojedyńcze osoby może doprowadzić do dramatu
                      >
                      > jeśli ciąża jest niechciana. I dlatego trzeba o tym mówić, żeby potem nie było
                      > lamentu pt " a myślałam / myślałem, że w czasie okresu to nie...". A owszem i
                      > marny los jak nie ma zabezpieczenia.
                      > Zaraz może powiesz, że pigułki też nie dają 100% pewności. No nie dają. Ale gdy
                      >
                      > to zawiedzie no to pech (zawsze można trafić w ten stosunkowo niewielki ułamek
                      > niepewności i nic się na to poradzić nie da) a nie głupota wynikajaca z niewied
                      > zy.

                      Och znowu się mylisz droga - pigułki dają 100% pewności - ten 1% jest
                      zarezerwowany na głupotę, czyli 'mądre' postępki pań stosujących ów środek - do
                      tych postępków można zaliczyć zapomnienie zażycia, wypicie zbyt dużej ilości
                      alkoholu i zwymiotowanie, zagubienie pigułki itp. itd... Fabryka nie może
                      napisać, że zabezpieczenie jest 100% bo wówczas zginęłaby pod zalewem
                      rekalamacji - a tak - wiadomo - coś było zrobione nie tak i to akurat ten 1%
                      • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 09.07.02, 08:14
                        the_real_kris napisał:

                        > Och znowu się mylisz droga - pigułki dają 100% pewności - ten 1% jest
                        > zarezerwowany na głupotę, czyli 'mądre' postępki pań stosujących ów środek - do
                        >
                        > tych postępków można zaliczyć zapomnienie zażycia, wypicie zbyt dużej ilości
                        > alkoholu i zwymiotowanie, zagubienie pigułki itp. itd... Fabryka nie może
                        > napisać, że zabezpieczenie jest 100% bo wówczas zginęłaby pod zalewem
                        > rekalamacji - a tak - wiadomo - coś było zrobione nie tak i to akurat ten 1%



                        W ten sposób patrząc to i metody naturalne (metoda objawowo-termiczna i co tam
                        jeszcze) również dają 100 % pewności.
                        Bo w końcu jeśli odrzucisz "czynnik ludzki" czyli błędy w pomiarach,
                        obliczeniach, obserwacjach, sytuacje wpływajace na zmianę
                        właściwości "obserwowanego procesu" (jakieś stresy, wyjazdy, zachorowania,
                        imprezy etc.) to ta metoda jest również 100% skuteczna .
                        Nie możesz odrzucić z metody hormonalnej tego ułamka "na głupotę" jak to
                        nazywasz. Zawsze się może coś wydarzyć. W końcu nie wymiotuje się tylko od
                        pijaństwa. Nie zawsze nieprzyjmuje się pigułki z powodu sklerozy (nie wiem, jakiś
                        przypadek losowy gdy nie można na czas wrócić do domu z pigułką, czy cokolwiek
                        innego, wypadek z utratą przytomności a po dwóch dniach może już być "po
                        ptakach").
                        • the_real_kris Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 10.07.02, 18:55
                          jagna_jagna napisała:

                          > the_real_kris napisał:
                          >
                          > > Och znowu się mylisz droga - pigułki dają 100% pewności - ten 1% jest
                          > > zarezerwowany na głupotę, czyli 'mądre' postępki pań stosujących ów środek
                          > - do
                          > >
                          > > tych postępków można zaliczyć zapomnienie zażycia, wypicie zbyt dużej iloś
                          > ci
                          > > alkoholu i zwymiotowanie, zagubienie pigułki itp. itd... Fabryka nie może
                          > > napisać, że zabezpieczenie jest 100% bo wówczas zginęłaby pod zalewem
                          > > rekalamacji - a tak - wiadomo - coś było zrobione nie tak i to akurat ten
                          > 1%
                          >
                          >
                          >
                          > W ten sposób patrząc to i metody naturalne (metoda objawowo-termiczna i co tam
                          > jeszcze) również dają 100 % pewności.
                          > Bo w końcu jeśli odrzucisz "czynnik ludzki" czyli błędy w pomiarach,
                          > obliczeniach, obserwacjach, sytuacje wpływajace na zmianę
                          > właściwości "obserwowanego procesu" (jakieś stresy, wyjazdy, zachorowania,
                          > imprezy etc.) to ta metoda jest również 100% skuteczna .


                          -----> mylisz się i mieszasz dwie różne sprawy - watykańska ruletka wręcz
                          zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę (w porównaniu do bzykania się bez
                          żadnej metody) i dlatego jest polecana przez kościół. W przypadku wymiotów lub
                          niemożności wzięcia pigułki myśląca kobieta po prostu powstrzymuje się od seksu
                          do momentu rozpoczęcia następnego cyklu. O 'zapomnieniu' wzięcia pigułki nie
                          chce mi się nawet dyskutować (200% głupoty)


                          > Nie możesz odrzucić z metody hormonalnej tego ułamka "na głupotę" jak to
                          > nazywasz. Zawsze się może coś wydarzyć. W końcu nie wymiotuje się tylko od
                          > pijaństwa. Nie zawsze nieprzyjmuje się pigułki z powodu sklerozy (nie wiem, jak
                          > iś
                          > przypadek losowy gdy nie można na czas wrócić do domu z pigułką, czy cokolwiek
                          > innego, wypadek z utratą przytomności a po dwóch dniach może już być "po
                          > ptakach").
                          • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 10.07.02, 19:28
                            the_real_kris napisał:

                            >
                            > -----> mylisz się i mieszasz dwie różne sprawy - watykańska ruletka wręcz
                            > zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę (w porównaniu do bzykania się bez
                            > żadnej metody) i dlatego jest polecana przez kościół. W przypadku wymiotów lub
                            > niemożności wzięcia pigułki myśląca kobieta po prostu powstrzymuje się od seksu
                            >
                            > do momentu rozpoczęcia następnego cyklu. O 'zapomnieniu' wzięcia pigułki nie
                            > chce mi się nawet dyskutować (200% głupoty)
                            >
                            >
                            >

                            Jak rozumiem nałogowo bierzesz pigułki i wiesz lepiej niż kobiety stosujace te
                            metodę. Proponuje żebyś się tak autorytatywnie nie wypowiadał o sprawach, które
                            znasz co najwyżej z teori.
                            • the_real_kris Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 10.07.02, 20:30
                              jagna_jagna napisała:

                              > the_real_kris napisał:
                              >
                              > >
                              > > -----> mylisz się i mieszasz dwie różne sprawy - watykańska ruletka wrę
                              > cz
                              > > zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę (w porównaniu do bzykania się
                              > bez
                              > > żadnej metody) i dlatego jest polecana przez kościół. W przypadku wymiotów
                              > lub
                              > > niemożności wzięcia pigułki myśląca kobieta po prostu powstrzymuje się od
                              > seksu
                              > >
                              > > do momentu rozpoczęcia następnego cyklu. O 'zapomnieniu' wzięcia pigułki n
                              > ie
                              > > chce mi się nawet dyskutować (200% głupoty)
                              > >
                              > >
                              > >
                              >
                              > Jak rozumiem nałogowo bierzesz pigułki i wiesz lepiej niż kobiety stosujace te
                              > metodę. Proponuje żebyś się tak autorytatywnie nie wypowiadał o sprawach, które
                              >
                              > znasz co najwyżej z teori.


                              -----> akurat zagadnienia te znam z praktyki - mam 28 lat i ponieważ nie
                              chciałem mieć dzieci to ich nie mam (bynajmniej nie ze względu na to, że żyję w
                              celibacie - po prostu udana antykoncepcja to jest sprawa pewnego poziomu
                              inteligencji).
                              • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 10.07.02, 20:39
                                the_real_kris napisał:

                                > jagna_jagna napisała:
                                >
                                > > the_real_kris napisał:
                                > >
                                > > >
                                > > > -----> mylisz się i mieszasz dwie różne sprawy - watykańska ruletk
                                > a wrę
                                > > cz
                                > > > zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę (w porównaniu do bzykania
                                > się
                                > > bez
                                > > > żadnej metody) i dlatego jest polecana przez kościół. W przypadku wym
                                > iotów
                                > > lub
                                > > > niemożności wzięcia pigułki myśląca kobieta po prostu powstrzymuje si
                                > ę od
                                > > seksu
                                > > >
                                > > > do momentu rozpoczęcia następnego cyklu. O 'zapomnieniu' wzięcia pigu
                                > łki n
                                > > ie
                                > > > chce mi się nawet dyskutować (200% głupoty)
                                > > >
                                > > >
                                > > >
                                > >
                                > > Jak rozumiem nałogowo bierzesz pigułki i wiesz lepiej niż kobiety stosujac
                                > e te
                                > > metodę. Proponuje żebyś się tak autorytatywnie nie wypowiadał o sprawach,
                                > które
                                > >
                                > > znasz co najwyżej z teori.
                                >
                                >
                                > -----> akurat zagadnienia te znam z praktyki - mam 28 lat i ponieważ nie
                                > chciałem mieć dzieci to ich nie mam (bynajmniej nie ze względu na to, że żyję w
                                >
                                > celibacie - po prostu udana antykoncepcja to jest sprawa pewnego poziomu
                                > inteligencji).


                                Nie znasz z praktyki antykoncepcji hormonalnej bo nie zażywasz pigułek. Wiesz
                                tyle co przeczytałeś i powiedziały ci partnerki. Zagadnienie możesz dokładnie
                                znać od strony stosowania prezerwatyw ale na tę chwilę rozmawiamy o pigułkach.
                                • the_real_kris Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 11.07.02, 01:55
                                  jagna_jagna napisała:

                                  > the_real_kris napisał:
                                  >
                                  > > jagna_jagna napisała:
                                  > >
                                  > > > the_real_kris napisał:
                                  > > >
                                  > > > >
                                  > > > > -----> mylisz się i mieszasz dwie różne sprawy - watykańska r
                                  > uletk
                                  > > a wrę
                                  > > > cz
                                  > > > > zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę (w porównaniu do bzy
                                  > kania
                                  > > się
                                  > > > bez
                                  > > > > żadnej metody) i dlatego jest polecana przez kościół. W przypadk
                                  > u wym
                                  > > iotów
                                  > > > lub
                                  > > > > niemożności wzięcia pigułki myśląca kobieta po prostu powstrzymu
                                  > je si
                                  > > ę od
                                  > > > seksu
                                  > > > >
                                  > > > > do momentu rozpoczęcia następnego cyklu. O 'zapomnieniu' wzięcia
                                  > pigu
                                  > > łki n
                                  > > > ie
                                  > > > > chce mi się nawet dyskutować (200% głupoty)
                                  > > > >
                                  > > > >
                                  > > > >
                                  > > >
                                  > > > Jak rozumiem nałogowo bierzesz pigułki i wiesz lepiej niż kobiety sto
                                  > sujac
                                  > > e te
                                  > > > metodę. Proponuje żebyś się tak autorytatywnie nie wypowiadał o spraw
                                  > ach,
                                  > > które
                                  > > >
                                  > > > znasz co najwyżej z teori.
                                  > >
                                  > >
                                  > > -----> akurat zagadnienia te znam z praktyki - mam 28 lat i ponieważ ni
                                  > e
                                  > > chciałem mieć dzieci to ich nie mam (bynajmniej nie ze względu na to, że ż
                                  > yję w
                                  > >
                                  > > celibacie - po prostu udana antykoncepcja to jest sprawa pewnego poziomu
                                  > > inteligencji).
                                  >
                                  >
                                  > Nie znasz z praktyki antykoncepcji hormonalnej bo nie zażywasz pigułek. Wiesz
                                  > tyle co przeczytałeś i powiedziały ci partnerki. Zagadnienie możesz dokładnie
                                  > znać od strony stosowania prezerwatyw ale na tę chwilę rozmawiamy o pigułkach.

                                  -----> dobra gówniaro - nie chce mi się z tobą dyskutować na temat mojej
                                  praktyki bo brak ci wiadomości by o tym ze mną rozmawiać - skończę z tobą tak
                                  jak na to zasługujesz - po gówniarzersku. A więc jagno_jagno: wiesz tyle ile
                                  zjesz, a że mało jesz to i gówno wiesz.

                                  Bye
                                  • jagna_jagna Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 11.07.02, 05:31
                                    the_real_kris napisał:

                                    > -----> dobra gówniaro - nie chce mi się z tobą dyskutować na temat mojej
                                    > praktyki bo brak ci wiadomości by o tym ze mną rozmawiać - skończę z tobą tak
                                    > jak na to zasługujesz - po gówniarzersku. A więc jagno_jagno: wiesz tyle ile
                                    > zjesz, a że mało jesz to i gówno wiesz.
                                    >
                                    > Bye

                                    Prawda w oczy kole, nie? Biedactwo się zajeżyło.
                                    Bye.
          • the-besciak Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 10:30
            olivvka napisał(a):

            > Podwojna Agnieszko,
            > A kto powiedzial, ze w czasie menstruacji seks jest niemozliwy lub zabroniony?
            >
            > Pozdrawiam

            jest możliwy, tylko trochę krwawy :-)

            misiatku......robisz się pomału desperado.....jeśłi chcesz zamoczyć ptaka
            gdziekolwiek to polecam "american pie" w sensie ciasta (na filmie wyglądało że
            jest to przyjemne) :)))
      • mela1 Re: Pytanie techniczne do dziewczyn... 03.07.02, 11:36
        Poczytaj sobie forum ZDROWIE KOBIETY i dowiesz sie, ze kazda kobieta reaguje na
        pigulki inaczej. jednym spada libido, innym nie, jednym w czasie przerwy sie
        podnosi, innym dopiero po odstawieniu pigulek. I okres nie trwa cala przerwe!
        Radzilam juz, zeby te pigulki odstawila, skoro i tak sie nie kochacie, moze zle
        na nia dzialaja i po odstawieniu bedzie jej latwiej podjac decyzje o
        wspolzyciu. Jestem wielka zwolenniczka pigulek, ale sama na sobie przekonalam
        sie, ze maja ogromny wplyw na psychike i moze skoro z ich dzialania nie
        korzysta, warto sobie darowac. Wrocic do nich zawsze mozna, kiedy bedzie
        potrzebowala zabezpieczenia. jesli uwazasz, ze pi pigulkach zminiejszyla jej
        sie wrazliwosc na pieszczoty, niech je rzuci albo zmieni.
    • mis_uszateq Koniec wątku! 08.07.02, 20:51
      Tajny agent miś_uszateq został zdemaskowany. Jestem zmuszony do zakończenia
      wątku i naprawienia zła które wyrządziłem.

      PS. Pozdrawiam wszystkich którzy zaangażowali się w moje problemy i dziękuję za
      szczere porady,
      miś :)
      • eva07 Re: Koniec wątku! 09.07.02, 02:00
        mis_uszateq napisał(a):

        > Tajny agent miś_uszateq został zdemaskowany. Jestem zmuszony do zakończenia
        > wątku i naprawienia zła które wyrządziłem.
        >
        > PS. Pozdrawiam wszystkich którzy zaangażowali się w moje problemy i dziękuję za
        >
        > szczere porady,
        > miś :)
        Może i czas był zakończyć tę dyskusję, choć miała wile ciekawych i nie związanych
        z Toba wątków, ale o co u licha chodzi z ta demaskacją i z tym złem? Demaskacja
        to rzumiem: pewnie Twoja dziewczyna zorientowała się, że stukasz coś w necie, ale
        uważałam od dawna, że byłoby duzo właściwsze gdyby ona mogła z tego cos
        przeczytać...niz tylko Ty sam. Tak juz jest że nie daje się rozwiazywać w
        pojedynkę "podwójnych" problemów. Natomiast zywo zaniepokoiło mnie stwierdzenie o
        złu, które wyrzadziłes. Byc może coś tam i wyrządziłes, jak kazdy z nas, ale nie
        poprzez to, że w zupełnej jednak anonimowości podzieliłeś się problemem. Choć
        wiem co mogłes usłyszeć ("wyciągać nasze intymne sprawy z obcymi ludźmi...")
        Widocznie były za trudne do dżwigania samodzielnie i tyle. I TYM nikogo z
        pewnoscią nie skrzywdziłeś. A może w ogóle sie mylę i chodzi ci tajemniczy Bilu o
        cos zupelnie innego. Pozdrawiam. E.

        • butterfly04 Re: Koniec wątku! 10.07.02, 18:49
          mnie ten watek rowniez wciagnal...i zastanawiam co sie stalo...???
          • fiuutek Re: Koniec wątku! 10.07.02, 19:20
            no misiu, raczej się nie zdemaskowales, ale raczej zamaskowales przed nami.
            czyli sadzimy, ze zdemaskowala cie ONA.
            pomyslnego obrotu spraw
            zyczy
            fiuutek
            • butterfly04 Re: Koniec wątku! 10.07.02, 22:58
              uszatku...daj znac jak Twoje sprawy...
              pomimo tego co napisales mam nadzieje, ze wszystko bedzie ok :-)
              pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka