Gość: Doki
IP: *.167-136-217.adsl.skynet.be
12.10.05, 10:24
Sytuacja hipotetyczna, ale zdarza sie. Jestes lekarzem pani X. Pani X to mloda
dziewczyna, ktora nagle zachorowala, ulegla wypadkowi, wszystko jedno, w
kazdym razie wyladowala na dluzej na twoim oddziale.
Przychodzi do ciebie mama pani X i podsuwa ci formularz z ubezpieczenia. Mama
pani X wykupila sobie bowiem juz dawno wspaniala zagraniczna podroz, a razem z
nia ubezpieczenie od kosztow anulowania. Miala wyjechac pojutrze.
Ubezpieczenie zwroci koszt podrozy, jesli poswiadczysz, ze ktos bliski
powaznie zachorowal. Poswiadczasz, ze pani X lezy u ciebie, bo to prawda, i ze
jej stan jest na tyle powazny, ze lepiej, zeby rodzina zostala na miejscu, bo
to tez- w twojej ocenie prawda.
Niestety, po ok 3 miesiacach pani X przychodzi do ciebie razem z mama. Nadal
szarpia sie z ubezpieczycielem, ktory wymysla coraz to nowe powody, zeby nie
wyplacic polisy. Nowy trik: ubezpieczyciel zada wypisu z historii choroby oraz
oczekuje, ze pani X zglosi sie na badania przeprowadzone przez eksperta
powolanego przez ubezpieczyciela. Pani X nie jest do konca przekonana. Nie ma
zamiaru dawac sie badac, bo niby dlaczego, ale ewentualnie gotowa jest
przekazac dokumentacje, byleby to wszystko sie skonczylo. Co robisz?
a) radzisz pani X, zeby podala ubezpieczyciela do sadu i nawet nie dyskutowala
wiecej
b) dajesz jej dokumenty, ktorych zada
c) sam kontaktujesz sie z ubezpieczycielem i proponujesz rozmowe z ich
ekspertem, zeby sprawe zakonczyc
d) w oficjalnym pismie odmawiasz ujawnienia tych danych, motywujac to
uzasadnionym podejrzeniem, ze ubezpieczyciel bezprawnie stosuje nacisk
e) dzwonisz do Federacji Konsumentow
f) idziesz sie upic z rozpaczy
g) inne