Dodaj do ulubionych

Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy???

08.10.02, 15:34
Jest jedna rzecz, której nie lubię u lekarzy. Kiedy zaczynam mówić co mi
dolega, to już po pierwszym zdaniu widzę, że lekarz mnie nie słucha!!!
Niby siedzi, kiwa głową lecz doskonale widzę, że mój przypadek już
sklasyfikował a wszelkie dolegliwości o których mówię nie mają większego
znaczenia. Zaczyna wypisywać recepty a to co chcę mu przekazać już
go nie interesuje...
Może faktycznie niektórzy są tak błyskotliwi, że po pierwszym zdaniu
typu: "mam przewlekły katar" oni przerywają i mówią: "tak, tak, to alergia"
itp. Najczęściej przodują w tym utytułowani profesorowie, którzy zapatrzeni w
swoją nieomylność i autorytet dobitnie dają odczuć pacjentowi, że jego
obserwacje są g...wno warte.
Nie daj boże gdy pacjent ma pytania np.: na temat leku jaki mu przypisano, to
wtedy jest traktowany jak niedouczony intruz, który ośmiela się zajmować
cenny czas wybitnemu specjaliście :-(((((
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki niepunktualnosci IP: 195.13.26.* 08.10.02, 17:10
      tak samo zreszta jak u kazdego innego czlowieka.
    • Gość: xxxxxx Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 23:25
      pacjentow.szczegolnie tych przede mna.
    • Gość: Qtas Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.chello.pl 10.10.02, 14:17
      Że sa zbyt delikatni na to, żeby chamskim pacjentom
      spuścić wpierdol.
    • Gość: alfred Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.bmj.net.pl 15.10.02, 12:39
      Jestem lekarzem w wieku ... poprodukcyjnym i eo ipso stałem się pacjentem
      (...nosił wilk razy kilka..): 1/rzeczywiście lekarze niechętnie wysłuchują
      tego co ma chory do opowiedzenia, co wynika z faktu, że tzw. wywiad chorobowy
      (kiedyś, obok -badania fizykalnego tj. słuchawką i okiem- podstawa
      rozpoznania) i tak musi być zweryfikowany badaniami (...zwanymi kiedyś omen-
      nomem "dodatkowymi"),ale pacjent odnosi wrażenie, że nic jego opowieść lekarza
      nie obchodzi (co bywa prawdą), 2/pacjenci nie są informowani o swojej
      chorobie; w czasie pobytu w na oddziale onkologicznym (... ponieśli i
      wilka...) odniosłem wrazenie, że moi współpacjenci nic nie wiedzieli o swojej
      chorobie, o leczeniu, o rokowaniu, lekarze pojawiali się tylko na "wizycie" i
      znikali. Totalna dehumanizacja zawodu.
      Dr Alfred
      • ko_bie_ta Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? 17.10.02, 17:20
        Spotkałam też takich, których wywiad nic nie obchodził a badań też nie robili,
        leczyli metodą prób i błędów :-(
        Niezłym przykładem może być mój dziadek, trafił do szpitala na cztery dni i
        kiedy wyszedł, to dalej nie wiedził na co był chory, oczywiście lekarze nie
        raczyli go o niczym informować.
    • Gość: Basia Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.njp.gliwice.pl 22.10.02, 14:41
      Może się zdziwicie, ale ja najbardziej nie lubię u lekarzy tytułów naukowych!
      Miałam przykre doświadczenia z tymi tytułami. Jakieś 20 lat temu zaczęłam mieć
      kłopoty ze wzrokiem. Zaczęły się badania, konsultacje u samych docentów i
      profesorów w róznych znanych klinikach (najgorsze wrażenie miałam z Katowic), w
      kilku miastach Polski. Nie wyglądało to dobrze, mówiono mi, że muszę się z tym
      pogodzić, może być bardzo źle. Przez czysty przypadek (już po 2 latach
      leczenia) trfiłam do bardzo młodej lekarki z banalnym zapaleniem spojówek. I
      wiecie co, ona się mnie zapytała czy tym poważniejszym problemem też ma się
      zająć. Zgodziłam się.
      Przez 10 lat z niesamowitym uporem starała się mi pomóc, i muszę przyznać, że
      robiła to dobrze. Bywało, że chodziłam do niej dwa razy w tygodniu. Nie
      podchodziła do problemu r u t y n o w o! I właśnie to doprowadziło do tego, że
      teraz widzę całkiem dobrze. Ważny jest również fakt, że przez cały ten okres
      nie wzięła ani złotówki. Robiła to z wielką pasją a nie aby odbębnić kolejnego
      pacjenta.
    • Gość: klucha Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.acn.waw.pl 24.10.02, 20:40
      tego ze tak niesamowicie czesto popelniaja bledy i zaniedbania
      • Gość: remikC Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.jgora.dialog.net.pl 28.10.02, 22:26
        A skąd wiesz, że czesto ? Cześciej niż przedstawiciele innych zawodów ? Robiłaś
        albo znasz jakieś badania statystyczne na ten temat ? A może to wnioski po
        przeczytaniu sensacyjnych artykułów w "GW" i "Superexpresie" ?
        • maretina Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? 29.10.02, 08:57
          Gość portalu: remikC napisał(a):

          > A skąd wiesz, że czesto ? Cześciej niż przedstawiciele innych zawodów ?
          Robiłaś
          >
          > albo znasz jakieś badania statystyczne na ten temat ? A może to wnioski po
          > przeczytaniu sensacyjnych artykułów w "GW" i "Superexpresie" ?

          sugerujesz, ze w polsce lekarze nie popelniaja bledow?ze zle robia gazety
          piszac o tym? dawno nie slyszalam o odebraniu prawa do zawodu zadnemu
          medykowi,ktory spartaczyl komus zdrowie, dawno nie ukarano nikogo za blad
          lekarski, a takie sie zdarzaja. lekarze sa ludzmi i sie myla. nie zaprzeczysz
          chyba? w polsce medyk, ktory dopuscil sie zaniedbania, bledu jest nietykalny.
          cale srodowisko medyczne broni taka osobe, pacjent nie ma racji i guzik wie.
          czy lekarze czesciej popelnija bledy niz inne zawody? nie wiem, ale u mnie w
          pracy za razace bledy leci powieksza sie grono bezrobotnych, mniejsze trzeba
          naprawic.kazdy ze swojej pracy jest rozliczany i ponosi konsekwencje.
          • Gość: Doki Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: 195.13.26.* 29.10.02, 10:29
            maretina napisała:

            > sugerujesz, ze w polsce lekarze nie popelniaja bledow?

            Popelniaja, jak wszyscy, ale czy czesciej niz np policjanci? O to chodzilo w pytaniu.

            ze zle robia gazety
            > piszac o tym?

            Gazety zle robia, piszac nieumiejetnie o tym. Najlepszy przyklad to serial- tasiemiec w "Angorze", napisany tendencyjnie i bez znajomosci rzeczy. Czytalem kilka z tych artykulow i w zadnym nie znalazlem dosc powodow, by potepic lekarza i jego postepowanie, opisane w artykule. To sa trudne zagadnienia, nigdy nic nie jest czarne albo biale. To jest cos dla specjalistow, a nie do gazety.

            dawno nie slyszalam o odebraniu prawa do zawodu zadnemu
            > medykowi,ktory spartaczyl komus zdrowie, dawno nie ukarano nikogo za blad
            > lekarski, a takie sie zdarzaja

            Bo o tym gazety juz nie pisza, ale postepowania dyscyplinarne jak najbardziej sa.

            nie zaprzeczysz
            > chyba? w polsce medyk, ktory dopuscil sie zaniedbania, bledu jest nietykalny.

            Zaprzeczam. Kiedy Twoim zdaniem nie bylby nietykalny? Gdybys po jego bledzie dostala glowe na kiju?

            > cale srodowisko medyczne broni taka osobe, pacjent nie ma racji i guzik wie.

            Tylko ostatnie jest prawda: pacjent rzeczywiscie malo wie, bo nie konczyl studiow i nie ma praktyki.

            nie wiem, ale u mnie w
            > pracy za razace bledy leci powieksza sie grono bezrobotnych, mniejsze trzeba
            > naprawic.kazdy ze swojej pracy jest rozliczany i ponosi konsekwencje.

            A nastepnie taki nowy bezrobotny znajduje sobie nowa prace i dalej popisuje sie indolencja. Ty zadasz czegos wiecej: zeby lekarz juz nigdy wiecej nie pracowal. Domagasz sie ostracyzmu, i to dozywotnio. Nawet biorac pod uwage szczegolny charakter zawodu lekarza, to niesprawiedliwe. To co ma robic taki lekarz, isc krasc?
            Dwie uwagi kwalifikujace: (1) nie twierdze, ze system reagowania na bledy lekarzy dziala dobrze, zarowno jesli chodzi o strone dyscyplinarna, jak i o strone wynagradzania poniesianych szkod. (2) pacjent musi zrozumiec, ze decydujac sie na zabieg, leczenie czy cokolwiek PONOSI RYZYKO i nic tego nie zmieni. Wsiadajac do samochodu tez ponosisz ryzyko, zwykle zreszta wieksze. Ryzyko jest normalne.
            • maretina Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? 29.10.02, 12:14
              nie napisalam, ze lekarze czesciej niz inni popelniaja bledy.
              a tamto pytanie bylo przewrotnie sformulowane. z jednej strony mowilo o tym, ze
              lekarze sa tak samo ludzmi i tak samo myla sie. ok. to jest oczywiste.z drugiej
              strony to samo pytanie z gory osadzilo kazdy tekst z gazety, o ewentualnym
              przewinieniu. to nie tak. gazeta nie sadzi, informuje.dziennikarz daje szanse
              wypowiedzi dwom stronom, ale nie zawsze druga strona chce sie wypowiedziec.
              tekst opatrza sie komentarzem specjalisty z dziedziny,w ktorej zostal
              popelniony blad.
              anestezjolog z trojmiasta, ktory znieczulal dziecko byl zmeczony, odkrecil nie
              ten kurek, chlopiec nie zyje. anestezjolog leczy dalej, nie wyslano go na zadne
              doszkalania. owszem postepowanie bylo, ale nic nie dalo.
              mialam kilkakrotnie przyjemnosc opisywac wspanialych medykow, ich fachowosc,
              zaangazowanie w dobro chorych. ale tez kilka razy opisalam przypadki, ktore nie
              powinny miec miejsca.mam czyste sumienie.
              wiesz kiedy ludzie przychodza do dziennikarzy, zeby ci zajeli sie ich sprawa?
              kiedy lekarz, ktory popelnil blad nie chce nic wyjasnic, porozmawiac, albo
              arogancko mowi, ze nie musi nic tlumaczyc, ze moga go w d... pocalowac, albo do
              sadu pozwac.mysle, ze wiekszosc tych spraw nie trafialby do mediow gdyby
              lekarze potrafili z ludzmi rozmawiac. wiecie jak w innych krajach lekarze
              rozmawiaja z pacjentem? prostym jezykiem tlumacza czym jest dana choroba,
              informuja o zagrozeniach, mowia o sposobach leczenia, a na koncu zawsze pada
              sakramentalane pytanie? czy chcialby pan/pani o cos zapytac.
              u nas wchodzi sie do gabinetu, lekarz poslucha( a niektorzy na forum twierdza,
              ze nawet tego nie), wypisze recepte i mowi : do widzenia, albo prosze wpasc za
              dwa tygodnie.
              to ostatnie to z autopsji.
              • maretina ps.DR Alfred ma racje, niestety 29.10.02, 12:19
                Jestem lekarzem w wieku ... poprodukcyjnym i eo ipso stałem się pacjentem
                (...nosił wilk razy kilka..): 1/rzeczywiście lekarze niechętnie wysłuchują
                tego co ma chory do opowiedzenia, co wynika z faktu, że tzw. wywiad chorobowy
                (kiedyś, obok -badania fizykalnego tj. słuchawką i okiem- podstawa
                rozpoznania) i tak musi być zweryfikowany badaniami (...zwanymi kiedyś omen-
                nomem "dodatkowymi"),ale pacjent odnosi wrażenie, że nic jego opowieść lekarza
                nie obchodzi (co bywa prawdą), 2/pacjenci nie są informowani o swojej
                chorobie; w czasie pobytu w na oddziale onkologicznym (... ponieśli i
                wilka...) odniosłem wrazenie, że moi współpacjenci nic nie wiedzieli o swojej
                chorobie, o leczeniu, o rokowaniu, lekarze pojawiali się tylko na "wizycie" i
                znikali. Totalna dehumanizacja zawodu.
                Dr Alfred

              • Gość: Doki Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: 195.13.26.* 29.10.02, 13:35
                maretina napisała:

                . gazeta nie sadzi, informuje.

                Co to za informacja, jesli nie potrafisz jej zinterpretowac?

                dziennikarz daje szanse
                > wypowiedzi dwom stronom, ale nie zawsze druga strona chce sie wypowiedziec.

                Bo nie moze! Nie slyszalas o tajemnicy lekarskiej?

                > tekst opatrza sie komentarzem specjalisty z dziedziny,w ktorej zostal
                > popelniony blad.

                Ktory wie o sprawie tyle, co mu powiedzial dziennikarz.

                > anestezjolog z trojmiasta, ktory znieczulal dziecko byl zmeczony, odkrecil nie
                > ten kurek, chlopiec nie zyje. anestezjolog leczy dalej, nie wyslano go na zadne
                > doszkalania. owszem postepowanie bylo, ale nic nie dalo.

                Bardzo dobry przyklad. Moje pytania: jak to sie stalo, ze anestezjolog MOGL "odkrecic nie ten kurek"? Wspolczesne aparaty do znieczulen sa tak zbudowane, ze jest to niemozliwe. Jezeli anestezjolog nie mial takiego aparatu, to winien jest szpital, poniewaz stosowanie takich aparatow jest obowiazkowe w USA, wszedzie w Europie nie wiem jak gdzie indziej. Jezeli aparat byl, ale zabezpieczenie nie dzialalo, winni sa i szpital (za brak nadzoru technicznego), i anestezjolod (za to, ze nie sprawdzil aparatu przed rozpoczeciem pracy, co jest obowiazkowe). A poza tym anestezjolog musi miec monitor pacjenta, ktory powinien go ostrzec, ze cos nie tak. Jesli monitora nie bylo, winny jest szpital. Dopiero jesli sprzet byl w porzadku, winien jest anestezjolog.
                Wiec jak bylo w tym wypadku? Widzisz, nie wiesz wszystkiego. I o to mi chodzi.

                > wiesz kiedy ludzie przychodza do dziennikarzy, zeby ci zajeli sie ich sprawa?
                > kiedy lekarz, ktory popelnil blad nie chce nic wyjasnic, porozmawiac, albo
                > arogancko mowi, ze nie musi nic tlumaczyc, ze moga go w d... pocalowac, albo do sadu pozwac.mysle, ze wiekszosc tych spraw nie trafialby do mediow gdyby
                > lekarze potrafili z ludzmi rozmawiac.

                Tu zgadzam sie z Toba w 1000%. Ludzie nie tych lekarzy skarza, ktorzy popelnili blad. Pacjenci wiedza, ze mylic sie jest ludzka rzecza. Pacjenci skarza lekarzy, ktorzy ich lekcewaza.
                PS ale pierwsza rzecza, ktorej mnie uczono w pewnym szpitalu, bylo: w razie klopotow, po pierwsze nie przyznawaj sie do bledu, bo zmniejszysz pole manewru adwokatom ubezpieczyciela :-(((
                • maretina Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? 29.10.02, 14:04
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > maretina napisała:
                  >
                  > . gazeta nie sadzi, informuje.
                  >
                  > Co to za informacja, jesli nie potrafisz jej zinterpretowac?
                  interpretacja nalezy do czytelnika. ja opisuje fakty, jedni sie z nimi zgodza,
                  inni nie uwierza itd....
                  > dziennikarz daje szanse
                  > > wypowiedzi dwom stronom, ale nie zawsze druga strona chce sie wypowiedziec
                  > .
                  >
                  > Bo nie moze! Nie slyszalas o tajemnicy lekarskiej?
                  moze jesli pacjent pozwoli.
                  > > tekst opatrza sie komentarzem specjalisty z dziedziny,w ktorej zostal
                  > > popelniony blad.
                  >
                  > Ktory wie o sprawie tyle, co mu powiedzial dziennikarz.
                  albo tyle ile wyczyta z dokumentacji, ktora daje pacjent.


                  > Bardzo dobry przyklad. Moje pytania: jak to sie stalo, ze anestezjolog MOGL
                  "od
                  > krecic nie ten kurek"? Wspolczesne aparaty do znieczulen sa tak zbudowane, ze
                  j
                  > est to niemozliwe. Jezeli anestezjolog nie mial takiego aparatu, to winien
                  jest
                  > szpital, poniewaz stosowanie takich aparatow jest obowiazkowe w USA,
                  wszedzie
                  > w Europie nie wiem jak gdzie indziej. Jezeli aparat byl, ale zabezpieczenie
                  nie
                  > dzialalo, winni sa i szpital (za brak nadzoru technicznego), i anestezjolod
                  (z
                  > a to, ze nie sprawdzil aparatu przed rozpoczeciem pracy, co jest
                  obowiazkowe).
                  > A poza tym anestezjolog musi miec monitor pacjenta, ktory powinien go
                  ostrzec,
                  > ze cos nie tak. Jesli monitora nie bylo, winny jest szpital. Dopiero jesli
                  sprz
                  > et byl w porzadku, winien jest anestezjolog.
                  > Wiec jak bylo w tym wypadku? Widzisz, nie wiesz wszystkiego. I o to mi chodzi.
                  nie twierdze, ze wiem wszystko. ale gdy pisze, to wszystko dwa razy sprawdzam.
                  za zaden tekst sie nie wstydze.
                  zonglowanie wina nie wroci nikomu zdrowia. jesli ten lekarz zgodzil sie
                  pracowac na takim sprzecie, to wina lezy po srodku czyli de facto jest niczyja.
                  paranoja. umarlo zdrowe dziecko, ktore mialo miec drobny zabieg.

                  > PS ale pierwsza rzecza, ktorej mnie uczono w pewnym szpitalu, bylo: w razie
                  klo
                  > potow, po pierwsze nie przyznawaj sie do bledu, bo zmniejszysz pole manewru
                  adw
                  > okatom ubezpieczyciela :-(((

                  to wstretne, ze ucza lekarzy obludy na starcie zycia zawodowego.to wpieranie,
                  ze czerwone jest zielone. a potem sa dwa obozy: pacjenci i lekarze. a my mamy o
                  czym pisac. . w tym wypadku ci, ktorzy wmawiaja nam szukanie sensacjnych
                  tematow to hipokryci, bo sami nam je daja.
                  kiedy czlowiek nie wie jak sie zachowac, to powinien zachowac sie przyzwoicie.
                  bledy sie zdarzaja, ale trzeba sie z nimi zmierzyc.
                  • Gość: Doki Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: 195.13.26.* 29.10.02, 14:56
                    maretina napisała:


                    > interpretacja nalezy do czytelnika. ja opisuje fakty,

                    No wlasnie. Ale z faktow nie zrobisz niczego wiecej niz notatke na 10 linijek. Zas interpretacja czytelnika- laika bedzie zawsze zabarwiona emocjami, np "dziecko zabili!". A to nie pomaga w dochodzeniu do prawdy. Dlatego mowie, ze laik nie potrafi zinterpretowac faktow. Jako dziennikarz (bo jestes dziennikarzem, jak zgaduje) mozesz odwolywac sie do czytelnika, ale to tylko chwyt retoryczny, nie argument.

                    > moze jesli pacjent pozwoli.

                    Nie. Nic nie zwalnia lekarza z obowiazku dotrzymania tajemnicy, lekarz sam to osadza. Zreszta, ja tez nie zechcialbym tlumaczyc sie do gazety z moich potkniec. Niby po co? Publiczne samobiczowanie? To bez sensu, bezproduktywne. Od tego jest rozmowa z samymi zainteresowanymi, ewentualnie sad. Wlasnie dlatego, ze omawianie sprawy w mediach przynosi wiecej szkody niz pozytku.
                    Sprawa, ktora raz trafila do gazet zaczyna zyc wlasnym zyciem, co widzialem na wlasne oczy, gdy kolega-pediatra pomylil sie w obliczeniu dawki i podal dawke 10 razy za duza... ze skutkiem smiertelnym.

                    > > Ktory wie o sprawie tyle, co mu powiedzial dziennikarz.
                    > albo tyle ile wyczyta z dokumentacji, ktora daje pacjent.

                    A nie lepiej zaczekac na raport bieglego sadowego?

                    > zonglowanie wina nie wroci nikomu zdrowia.

                    Ale pomaga wyznaczyc odszkodowanie.

                    jesli ten lekarz zgodzil sie
                    > pracowac na takim sprzecie, to wina lezy po srodku czyli de facto jest niczyja.

                    No, nie. Wina sie dzieli. Na takich nieszczesciach trzeba sie uczyc, zeby sie nie powtorzyly. Publikacja w gazetach nie jest do tego potrzebna.

                    Peace,

                    D.
                    • maretina Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? 29.10.02, 15:28
                      Gość portalu: Doki napisał(a):
                      >
                      > No wlasnie. Ale z faktow nie zrobisz niczego wiecej niz notatke na 10
                      linijek.
                      chyba nie myslales, ze epopeje piszemy?;)
                      > Zas interpretacja czytelnika- laika bedzie zawsze zabarwiona emocjami, np
                      "dzie
                      > cko zabili!". A to nie pomaga w dochodzeniu do prawdy.
                      trudno odpedzic emocje kiedy ktos kto powinien zyc umiera. to nie jest
                      wykonalne dla nikogo. w dochodzeniu prawdy bardziej przeszkadza taka postawa
                      lekarza, jaka chciano Ci wpoic na progu kariery w szpitalu, zeby nigdy do bledu
                      sie nie przyznawac. tym samym utrudniacie zdobycia odszkodowania. jak ma zyc
                      ktos, komu lekarz spapral zdrowie i nie moze wiecej pracowac? renta? ok ile jej
                      dostanie? wiesz ile kosztuja leki.
                      > Nie. Nic nie zwalnia lekarza z obowiazku dotrzymania tajemnicy, lekarz sam to
                      o
                      > sadza.czyli jak pacjent powie panie doktorze, prosze udostepnic mi kserokopie
                      karty chorobowej, bo chce ja przekazac dziennikarzowi to lekarz nie moze? juz
                      kiedys z czytelnikiem tak robilam. dyrekcja szpitala nie miala obiekcji.
                      Zreszta, ja tez nie zechcialbym tlumaczyc sie do gazety z moich potkniec
                      > . Niby po co? Publiczne samobiczowanie? To bez sensu, bezproduktywne. Od tego
                      j
                      > est rozmowa z samymi zainteresowanymi, ewentualnie sad.
                      jesli lekarz gada z pacjentem jak z czlowiekiem to moga zalatwic sprawe
                      polubownie, bez dziennikarzy, sadow. a co do samych sadow, proponowanie w
                      polsce dochodzenia swoich praw w sadzie to kpina albo wyjatkowe poczucie
                      humoru. sprawa bedzie sie toczyc latami, dzis ten przyniesie zwolnienie jutro
                      tamten... przeciez wszyscy wiemy jak to wyglada w praktyce.zatem mowmy o
                      rozwiazaniach realnych.
                      Wlasnie dlatego, ze oma
                      > wianie sprawy w mediach przynosi wiecej szkody niz pozytku.
                      ukrywanie przynosi gorsze efekty. ja wole byc informowana.informacji do gazet,
                      tv nie wybiera sie pod kontem strat i pozytkow. rzeczy nie dzieja sie same, ich
                      sprawcami sa ludzie, dlatego ci musza sie liczyc z tym, ze to co zrobia ma
                      wplyw na innych, a zatem ludzie powinni o tym wiedziec.
                      > Sprawa, ktora raz trafila do gazet zaczyna zyc wlasnym zyciem, co widzialem
                      na
                      > wlasne oczy, gdy kolega-pediatra pomylil sie w obliczeniu dawki i podal dawke
                      1
                      > 0 razy za duza... ze skutkiem smiertelnym.
                      tak samo jest w innych dziedzinach zycia, np. w polityce, a jednak nikt nie ma
                      za zle informowania o pomylkach i niekonsekwencji politykow. inne kryteria dla
                      lekarzy?

                      > > albo tyle ile wyczyta z dokumentacji, ktora daje pacjent.
                      >
                      > A nie lepiej zaczekac na raport bieglego sadowego?
                      o dzialalnosci sadow juz pisalam.jakie szanse na sprawiedliwa ocene ma biegly,
                      jesli np. karta zdrowia byla prowadzona niehlujnie? co wtedy zostaje
                      pacjentowi? wolanie do pana boga w okiennice?
                      > > zonglowanie wina nie wroci nikomu zdrowia.
                      >
                      > Ale pomaga wyznaczyc odszkodowanie.
                      ile lat trzeba o nie walczyc? w polsce przewaznie okolo 3. trzeba miec konskie
                      zdrowie na to i mase forsy.
                      >
                      > No, nie. Wina sie dzieli. Na takich nieszczesciach trzeba sie uczyc, zeby sie
                      n
                      > ie powtorzyly. Publikacja w gazetach nie jest do tego potrzebna.
                      ja wiem jedno, jesli cos nie ma jednego wlasciciela, to wszyscy to maja gdzies.
                      > Peace,

                      informacja nie jest potrzeba nizszego rzedu. to podstawa zycia w wolnym i
                      demokratycznym kraju. nie bede sie bawic w cenzora, ktory ocenia co ludzie
                      wiedziec powinni a co nie. ja pisze, jesli to jest dobre to przeczytaja, jesli
                      nie w polowie odrzuca lub usna.
                      pozdrawiam
                      > D.
                      • Gość: remiKc Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.jgora.dialog.net.pl 29.10.02, 16:42
                        maretina napisała:

                        ja pisze, jesli to jest dobre to przeczytaja, jesli
                        > nie w polowie odrzuca lub usna.
                        > pozdrawiam
                        > > D.
                        NO I tu jest właśnie pies pogrzebany. Szanowna Pani musi wysmażyć taki artykuł,
                        żeby czytelnik z gniewu zadygotał . Mniejsza o fakty, te zawsze jawią się nudne
                        w mediach. A żyć trzeba. Premia też pewnie wieksza jak artykuł poczytniejszy ?
                        • maretina Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? 30.10.02, 08:26
                          Gość portalu: remiKc napisał(a):

                          > maretina napisała:
                          >
                          > ja pisze, jesli to jest dobre to przeczytaja, jesli
                          > > nie w polowie odrzuca lub usna.
                          > > pozdrawiam
                          > > > D.
                          > NO I tu jest właśnie pies pogrzebany. Szanowna Pani musi wysmażyć taki
                          artykuł,
                          >
                          > żeby czytelnik z gniewu zadygotał . Mniejsza o fakty, te zawsze jawią się
                          nudne
                          >
                          > w mediach. A żyć trzeba. Premia też pewnie wieksza jak artykuł poczytniejszy ?

                          pleciesz bzdury. ja nie podjudzam ludzi, nie moge pisac co mi sie podoba! jest
                          cos takiego jak prawo prasowe i PRZYZWOITOSC. a premie za tekst medyczny
                          dostalam dwukrotnie, ale to akurat bylo w obronie sluzby zdrowia.
                      • Gość: Doki Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.10.02, 20:38
                        Bardzo dobrze sie z Toba dyskutuje :-)

                        maretina napisała:


                        > trudno odpedzic emocje kiedy ktos kto powinien zyc umiera.

                        Zgoda, trzeba troche wprawy, zeby zapanowac nad emocjami, ale jest to mozliwe. Emocje sa najgorszym z mozliwych doradcow, jesli trzeba podjac decyzje, albo cos rozsadzic. Nie chcialbym stanac przed sadem, ktory kieruje sie emocjami. Sad, ktory wypuscil na wolnosc O.J.Simpsona nie kierowal sie emocjami i chociaz mam poczucie, ze najpewniej zbrodniarz uniknal kary, wole myslec, ze tak jest lepiej, niz gdyby mial ktos cierpiec niewinnie. To tez jest demokracja.

                        jak ma zyc
                        > ktos, komu lekarz spapral zdrowie i nie moze wiecej pracowac? renta? ok ile jej
                        > dostanie? wiesz ile kosztuja leki.

                        I tu wracamy do punktu: kazde dzialanie lekarskie niesie ze soba ryzyko. Czasem sie przegrywa. tak juz jest. Odszkodowanie sluzy do tego, by zminimalizowac przegrana, bo coz innego zrobic? Dobic kaleke? Przeciez nie.

                        czyli jak pacjent powie panie doktorze, prosze udostepnic mi kserokopie karty chorobowej, bo chce ja przekazac dziennikarzowi to lekarz nie moze?

                        Co pacjent zrobi ze swoimi papierami, to jego sprawa. Tu niedawno wprowadzono takie prawo, ze pacjent ma prawo do odpisu swojej historii choroby. Moje historie staly sie bardziej suche, formalne, bez narracji. Gorzej sie je czyta, jak sadze :-)

                        > a co do samych sadow, proponowanie w
                        > polsce dochodzenia swoich praw w sadzie to kpina albo wyjatkowe poczucie
                        > humoru. sprawa bedzie sie toczyc latami, dzis ten przyniesie zwolnienie jutro
                        > tamten... przeciez wszyscy wiemy jak to wyglada w praktyce.zatem mowmy o
                        > rozwiazaniach realnych.

                        A co mnie obchodzi, ze sady w Polsce sa niewydolne? Sa, jakie sa i taka jest rzeczywistosc. Nie uwazam, ze z powodu niewydolnosci sadow trzeba naginac takie czy inne zasady postepowania, zamiast poprawic sady. Nie stawiaj konia przed wozem.

                        > sprawcami sa ludzie, dlatego ci musza sie liczyc z tym, ze to co zrobia ma
                        > wplyw na innych, a zatem ludzie powinni o tym wiedziec.

                        No, nie wiem. Nie wiem, czy ktokolwiek z zainteresowanych (lekarze, poszkodowani...) tak naprawde sobie tego zyczy. Nie sadze tez ze ma to jakikolwiek pozytywny skutek dla spoleczenstwa jako calosci. A juz w ogole nie zgadzam sie z Twoim uzyciem slowa "sprawca", jakby chodzilo o przestepstwo. Tymczasem przestepstwa zdarzaja sie rzadko, no a media notorycznie gwalca zasade domniemania niewinnosci.

                        >inne kryteria dla
                        > lekarzy?

                        Zdecydowanie tak, inaczej nikogo nie bedzie stac na lekarza. Jezeli relacja pacjent-lekarz przestanie byc relacja oparta na wzajemnym zaufaniu, a stanie sie relacja biznesowa, kontraktowa, to ceny uslug medycznych musza uwzgledniac ryzyko z tym zwiazane.


                        > o dzialalnosci sadow juz pisalam.jakie szanse na sprawiedliwa ocene ma biegly,
                        > jesli np. karta zdrowia byla prowadzona niehlujnie?

                        Na pewno lepsze od pacjenta czy dziennikarza dysponujacego tym samym materialem.

                        > ile lat trzeba o nie walczyc? w polsce przewaznie okolo 3. trzeba miec konskie
                        > zdrowie na to i mase forsy.

                        To nie ma nic do rzeczy.

                        > ja wiem jedno, jesli cos nie ma jednego wlasciciela, to wszyscy to maja gdzies.

                        No! Na przyklad panstwo, prawda? W Polsce bardzo to widac.

                        > informacja nie jest potrzeba nizszego rzedu. to podstawa zycia w wolnym i
                        > demokratycznym kraju. nie bede sie bawic w cenzora, ktory ocenia co ludzie
                        > wiedziec powinni a co nie. ja pisze, jesli to jest dobre to przeczytaja, jesli
                        > nie w polowie odrzuca lub usna.

                        Teraz powolalas sie na wolnosc prasy i jest to bez watpienia dobro wyzszego rzedu. Jednak wiadomo, ze ludzie nie czytaja wiele, ba, wiekszosc nawet nie rozumie wiadomosci w TV. Generalnie, ludzie sa za glupi, by ich informowac, a fakt istnienia partii typu "Samoobrona" czy partii komunistycznych gdziekolwiek, tej glupoty dowodzi.
                        Nie pokusze sie o filtrowanie wiadomosci dla ludu, to sliska sprawa. Jednak widze czwarta wladze jako sile przede wszystkim destrukcyjna, niestety. I to jest wina czwartej wladzy, niestety.
                        • monopol Doki, Maretino 30.10.02, 01:27
                          Dyskusja, którą prowadzicie jest bardzo ciekawa. Dość precyzyjnie
                          określiliście, co nie przystoi lekarzowi, a co dziennikarzowi. Pozwólcie, że
                          również ja wyrażę swój pogląd na ten temat.

                          Oczywistą jest sprawą, że lekarz nie powinien popełniać błędów, a tymbardziej
                          przestępstw. Jasne jest również, iż dziennikarz nie powinien szukać sensacji i
                          pisać o błędach lekarskich tak, żeby wywarło to jak największe wrażenie na
                          czytelnikach. Nie powinien też krytykować postepowania lekarskiego, jeśli jest
                          laikiem w tej dziedzinie. Tak się jednak nie dzieje.

                          Lekarze mylą się, ponieważ są tylko ludźmi i mają do tego prawo. Tak właśnie -
                          mają do tego prawo, podobnie jak każdy przedstawiciel gatunku Homo Sapiens.
                          Ideały nie istnieją w naszej rzeczywistości i dobrze by było, aby dziennikarze
                          o tym pamiętali. W przypadku, gdy dojdzie już do popełnienia błędu lekarskiego,
                          należy myśleć o tym, co zrobić, żeby w przyszłości błąd ten się nie powtórzył.
                          Ściganie lekarza i skazywanie go na 200 czy 1500 lat pozbawienia wolności nie
                          ma żadnego sensu, ponieważ nie daje żadnej korzyści. Trochę inaczej jest w
                          przypadku popełnienia przez lekarza przestępstwa. Rozumie się samo przez się,
                          że w przypadkach takich powinny być uruchamiane procedury prawne stosowane
                          również wobec ludzi niemających nic wspólnego ze służbą zdrowia. Tak nie zawsze
                          w Polsce bywa i należałoby to zmienić. By tak się stało powinny przede
                          wszystkim zajśc zmiany w sądownictwie. To prawnicy powinni zajmować się tą
                          problematyką, a nie gazety, które traktują temat powierzchownie, nie dociekają
                          przyczyn, a często również są nieobiektywne. Dziennikarz, który zabiera się do
                          pisania na temat błędów czy też przestępstw lekarskich, powinien sobie zdawać
                          sprawę, iż nie posiada szczegółowej wiedzy medycznej i w żadnym wypadku nie
                          powinien wypowiadać swojej opinii w ten sposób, jakby była ona jedyna prawdą.

                          W polskiej słuzbie zdrowia jest źle, to pewne. Przyczyną takiego stanu rzeczy
                          jest jednak istnienie od wielu lat niesprawnego systemu zarządzania służbą
                          zdrowia, zbyt niskie wynagrodzenia dla lekarzy i pielęgniarek, duże
                          marnotrastwo. Należy też tu pamiętać o niewłaściwym, wieloletnim
                          przyzwyczajeniu pacjentów do tego, że wszystko im się należy. Wielu ludzi nie
                          dostrzegło jeszcze, że czasy komuny skończyły się i za leczenie, tak jak za
                          zrobienie fryzury, czy naprawę telewizora, powinno się płacić. To nie zła wola
                          lekarzy jest przyczyną tego całego bałaganu, ale pozostałości po socjaliźmie.
                          Nie wiem dlaczego tak rzadko sie to zauważa?

                          Żle jest również w polskim dziennikarstwie. Media poszukują przede wszystkim
                          sensacji, a wszelkie wpadki lekarzy są do tego wspaniałą okazją. I nie byłby to
                          do końca niewłaściwy stan rzeczy, gdyby tylko dziennikarze chcieli zauważyć to,
                          o czym pisałem wyżej. I gdyby nie uważali, iż na medycynie znają się najlepiej
                          ze wszystkich, opinie środowiska medycznego traktując jednocześnie jako spisek
                          mafii w białych fartuchach. Bardzo często można spotkać się z opinią, że jeśli
                          jakiś lekarz broni innego lekarza, to jest fałszywy, ponieważ za wszelką cenę
                          chce ochronić swego kolegę przed konsekwencjami. Tymczasem może to jest tak, że
                          ten lekarz obrońca po prostu wie więcej na dany temat niż pacjent czy
                          dziennikarz.

                          I to tyle na razie, ponieważ zachciało mi się spać.
                          • Gość: Doki Re: Doki, Maretino IP: 195.13.26.* 30.10.02, 09:51
                            Sziekuje za Twoj glos, Monopol, uwazam, ze to calkiem trafne podsumowanie.

                            PZDR
                            • Gość: Doki Re: Doki, Maretino IP: 195.13.26.* 30.10.02, 09:52
                              Gość portalu: Doki napisał(a):

                              > Sziekuje za Twoj glos, Monopol, uwazam, ze to calkiem trafne podsumowanie.
                              >
                              > PZDR

                              Chcialem rzec: dziekuje.
                          • maretina monopol 30.10.02, 10:01
                            dziwnie sie czuje czytajac twoja wypowiedz.znamy sie osobiscie, czytales moje
                            teksty, nigdy nie miales obiekcji.zmieniles zdanie?
                            nie bede odpisywala szczeglowo,na twoj post, bo nie zamierzam sie klocic z
                            toba. jest mi tylko przykro, ze wlasnie ty szafujesz uogolnieniami,
                            odpowiedzialnoscia zbiorowa. jeden dziennikarz zle zrobi, to wszyustkie media
                            sa winne. wedlug ciebie kazdy dziennikarz piszacy o bledzie lekarskim nie ma
                            racji. z gory zasadzone. klamka zapadla.winszuje zdrowego rozsadku i
                            obiektywizmu.
                            pa.
                            marta
                            • Gość: Doki Re: monopol IP: 195.13.26.* 30.10.02, 12:08
                              Nie wiem kim sa maretina i monopol ani jakie miedzy nimi zachodza relacje. Jednak ostatni post mozna przeredagowac tak:


                              Maretina, dziwnie sie czuje czytajac twoja wypowiedz. Nie bede odpisywal szczeglowo,na twoj post, bo nie zamierzam sie klocic z toba. jest mi tylko przykro, ze wlasnie ty szafujesz uogolnieniami,
                              odpowiedzialnoscia zbiorowa. jeden lekarz zle zrobi, to wszyustkich do gazety, albo pod sciane. Wedlug ciebie kazdy lekarz, ktoremu zdarzy sie powiklanie, popelnil blad. z gory zasadzone. klamka zapadla.winszuje zdrowego rozsadku i
                              obiektywizmu.
                              • maretina Doku jestes monopol?mysle, ze nie 30.10.02, 12:36
                                Gość portalu: Doki napisał(a):

                                > Nie wiem kim sa maretina i monopol ani jakie miedzy nimi zachodza relacje.

                                dziennikarz powinien wiedziec duzo o bohaterach, o ktorych zamierza pisac.
                                zacznij wiec od usystematyzowania i uzupelnienia swojej wiedzy, bo teraz ty
                                jestes laikiem:)
                                Jedn
                                > ak ostatni post mozna przeredagowac tak:
                                >
                                >
                                > Maretina, dziwnie sie czuje czytajac twoja wypowiedz. Nie bede odpisywal
                                szczeg
                                > lowo,na twoj post, bo nie zamierzam sie klocic z toba. jest mi tylko przykro,
                                z
                                > e wlasnie ty szafujesz uogolnieniami,
                                > odpowiedzialnoscia zbiorowa. jeden lekarz zle zrobi, to wszyustkich do
                                gazety,
                                > albo pod sciane. Wedlug ciebie kazdy lekarz, ktoremu zdarzy sie powiklanie,
                                po
                                > pelnil blad. z gory zasadzone. klamka zapadla.winszuje zdrowego rozsadku i
                                > obiektywizmu.
                                moja wypowiedz byla dla monopola, zaznaczylam to wiec nie rozumiem twojej
                                reakcji. za redagowanie niedostateczny. przekreciles moja wypowiedz to raz, a
                                dwa, nie bylo autoryzacji:)pomyliles redagowanie z napisaniem swojej wersji bez
                                konsultyacji z autorem.
                                gdzie napisalam, ze kazde powiklanie to blad? prosze nie pisz na forum w moim
                                imieniu, ani tego co mysle, bo ja sama potrafie to opisac.
                                tam gdzie koncza sie argumenty zaczyna sie agresja i przepychanka. tylko tyle
                                soba reprezentujesz? chyba nie, sprawisza wrazenie osoby normalnej, wiec po co
                                to dokuczanie?
                              • monopol Doki 30.10.02, 17:57
                                Gość portalu: Doki napisał(a):

                                > Nie wiem kim sa maretina i monopol ani jakie miedzy nimi zachodza relacje.
                                Jedn
                                > ak ostatni post mozna przeredagowac tak:
                                >
                                >
                                > Maretina, dziwnie sie czuje czytajac twoja wypowiedz. Nie bede odpisywal
                                szczeg
                                > lowo,na twoj post, bo nie zamierzam sie klocic z toba. jest mi tylko przykro,
                                z
                                > e wlasnie ty szafujesz uogolnieniami,
                                > odpowiedzialnoscia zbiorowa. jeden lekarz zle zrobi, to wszyustkich do
                                gazety,
                                > albo pod sciane. Wedlug ciebie kazdy lekarz, ktoremu zdarzy sie powiklanie,
                                po
                                > pelnil blad. z gory zasadzone. klamka zapadla.winszuje zdrowego rozsadku i
                                > obiektywizmu.

                                Doki - daj spokój Maretinie. Ona nie jest z tych, którzy prowadzą nagonkę na
                                lekarzy. Znam ją dobrze z realu - potrafi być obiektywna. To nie o niej pisałem.
                            • monopol Maretina 30.10.02, 17:53
                              maretina napisała:

                              > dziwnie sie czuje czytajac twoja wypowiedz.znamy sie osobiscie, czytales moje
                              > teksty, nigdy nie miales obiekcji.zmieniles zdanie?

                              Nadal nie mam obiekcji co do Ciebie i zdania nie zmieniłem. Mówiłem to Ci
                              prywatnie, a teraz powtarzam na forum - nie myślałem o Tobie, gdy pisałem o
                              dziennikarzach niesprawiedliwie traktujących lekarzy. Ty jesteś uczciwa i
                              obiektywna - wiem o tym.

                              monopol
                        • Gość: deni Re: Do Doki! Czego najbardziej ... IP: *.njp.gliwice.pl 30.10.02, 17:37
                          Piszesz "ludzie nie czytaja wiele,
                          ba, wiekszosc nawet nie rozumie wiadomosci w TV. Generalnie, ludzie sa za
                          glupi, by ich informowac..."
                          Uważam, że zaliczam się do większości i muszę przyznać, że te słowa mnie
                          obrażają. Dlaczego tak nisko oceniasz ludzi?
                          A wracając do tematu błedów lekarskich chcę opisać Ci swój przypadek, może nie
                          tak poważny, jednak prawdziwy.
                          W celach dignostycznych zalecono wykonanie u mnie pobranie wycinka skórno-
                          mięśniowego. Lekarz, który wykonywał zabieg znieczulił mnie miejscowo, po czym
                          nie czekając nawet 5 sekund zaczą mnie kroić. Nie było to przyjemne ale to
                          drobiazg i nie o to mi chodzi. Po zabiegu nikt mnie nie poinformował jak się z
                          tą rana obchodzić ani kiedy przyjść na zdjęcie szwów, musiałam dosłownie ścigać
                          lekarza aby uzyskać te informacje (pielęgniarka powiedziała, że tych informacji
                          musi udzielic lekarz). W końcu z pełnymi informacjami poszłam do domu. Już na
                          drugi dzień noga zaczęła mnie mocniej boleć. Ból nasilał się z dnia na dzień,
                          zwłaszcza przy próbach stawania na nodze. Nie będę się tu rozpisywać
                          szczegółowo, napiszę w skrócie. W piątej dobie wykonano mi powtórny zabieg z
                          powodu podwiązania nerwu. Nerw został dość mocno uszkodzony co potwierdziło
                          odpowiednie badanie. Dośc długo musiałam chodzić z pomocą kul, ponieważ noga
                          uginała mi się w kolanie w zupełnie nieoczekiwanych momentach. Musiałam przez
                          ponad rok rehabilitować nogę, stale jeździłam na zabiegi, kupowałam leki.
                          Kosztowało mnie to nie tylko sporo czasu ale i pieniędzy. Byli tacy lekarze,
                          którzy sugerowali mi oddanie sprawy do sądu, jednak ja nie chciałam tego robić,
                          bo wiem jakie to jest trudne i niestety kosztowne.
                          Mimo tego, że jestem na rencie i mam bardzo małe przychody udało mi się pokryć
                          koszty całej rehabilitacji.
                          Chciałabym wiedzieć jakie masz zdanie w tej sprawie, czy dobrze zrobiłam? Czy
                          nie uważasz, że ktoś powinien mi powiedzieć choć jedno małe
                          słowo "przepraszam"? Dlaczego lekarzom to tak trudno przechodzi przez gardło,
                          mi to na prawdę zupełnie wystarczy. Po co szczerzyć stale zęby na siebie, mówić
                          lekarze to konowały, pacjenci są głupi i nic nie rozumieją? Wystarczy tylko
                          odrobina dobrej woli i trochę więcej ludzkiego podejścia.
                          • Gość: Doki Re: Do Doki! Czego najbardziej ... IP: *.10-200-80.adsl.skynet.be 30.10.02, 22:34
                            Gość portalu: deni napisał(a):

                            > Piszesz "ludzie nie czytaja wiele,
                            > ba, wiekszosc nawet nie rozumie wiadomosci w TV. Generalnie, ludzie sa za
                            > glupi, by ich informowac..."
                            > Uważam, że zaliczam się do większości i muszę przyznać, że te słowa mnie
                            > obrażają. Dlaczego tak nisko oceniasz ludzi?

                            To jest cytat z badan naukowych, po prostu ankietowano duze grupy ludzi i pytano ich co zrozumieli z wiadomosci. No i wyszlo: niewiele.
                            Nie ma sie o co obrazac. Ja tez nie rozumiem wszystkiego, bo potem czasem rozwoj wydarzen mnie zaskakuje. Zwaz: nie chodzi mi o rozumienie slow, ale rozumienie wydarzen, opisywanych slowami, nie patrze na tarcze zegara, chce przenikac mechanizm.
                            Ludzi w ogole istotnie cenie nisko (nie jest to zadna osobista wycieczka). Czasem wstyd mi nalezec do tego gatunku, gdy patrze na jego dziela. Ale coz, gatunku sie nie wybiera.

                            > Chciałabym wiedzieć jakie masz zdanie w tej sprawie, czy dobrze zrobiłam?

                            Mysle, ze tak. Ubytek na zdrowiu niewielki, to i zysk bylby niewielki.

                            Czy
                            > nie uważasz, że ktoś powinien mi powiedzieć choć jedno małe
                            > słowo "przepraszam"?

                            Dokladnie tak uwazam. Zreszta, jak juz napisalem, wiekszosc konfliktow na linii pacjent-lekarz bierze sie z braku komunikacji, a i wiekszosci takich konfliktow dzieki poprawie komunikacji daje sie uniknac lub je wczesnie rozwiazac.

                            > Dlaczego lekarzom to tak trudno przechodzi przez gardło, mi to na prawdę zupełnie wystarczy.

                            Bo sie boja. To pacjenci doprowadzili do tego, ze sie boja, a dalej to juz bledne kolo.

                            > Po co szczerzyć stale zęby na siebie, mówić
                            > lekarze to konowały, pacjenci są głupi i nic nie rozumieją? Wystarczy tylko
                            > odrobina dobrej woli i trochę więcej ludzkiego podejścia.

                            Nic dodac, nic ujac. Wiesz, nie odwiedzam podobnego forum tu w Belgii, ale mysle, ze daloby sie znalezc niezadowolonych pacjentow: konowaly sa wszedzie. Generalnie jednak warto byc sympatycznym dla pacjenta, bo lekarzom w Belgii nie wolno prowadzic reklamy, musimy wiec opierac sie na opinii pacjentow o nas. A ze konkurencja jest realna, ten kto zle traktuje pacjentow, nie bedac naprawde wybitnym specjalista, po prostu mniej zarabia. Proste. Poza tym tak jakos mam poczucie dobrze wykonanej roboty, gdy pacjent jest zadowolony. Moze czasem nadmiar codziennych trosk odbiera radosc z pracy?
                            Upatruje przyczyn mizerii polskiej sluzby zdrowia w: (1) rzadach komuny (zniszczenie klasy sredniej, w tym stanu lekarskiego, wywrocenie porzadku spolecznego i egalitaryzacja na sile, nienormalne stosunki ekonomiczne, zapoznienie cywilizacyjne), a potem (2) w nieudolnych probach przywracania normalnosci bez wywrocenia zlych struktur (uklad profesorsko-ordynatorski, falszywe prywatne praktyki) i zbyt niskimi srodkami (7.5% to o wiele za malo!). Dlugo by o tym pisac, ten watek byl pierwotnie o czym innym, no i nie chce was zanudzac.
                            • Gość: deni Re: Do Doki! Czego najbardziej ... IP: *.njp.gliwice.pl 31.10.02, 11:06
                              Gość portalu: Doki napisał(a):

                              > Ludzi w ogole istotnie cenie nisko (nie jest to zadna osobista wycieczka).
                              Czas
                              > em wstyd mi nalezec do tego gatunku, gdy patrze na jego dziela. Ale coz,
                              gatunk
                              > u sie nie wybiera.

                              Bardzo źle, ze jako lekarz oceniasz ludzi tak nisko, skoro człowiek nie znaczy
                              dla Ciebie wiele to jak możesz właściwie dbać o ich zdrowie?? Ja cenię sobie
                              nawet tych głupich. Co z tego, że przedstawiciel naszego gatunku ma wysokie IQ,
                              dobre wykształcenie, kiedy jego jedynym celem jest kariera i pieniądze za
                              wszelką cenę, nawet (właściwie przede wszystkim) kosztem drugiego człowieka.
                              Dlaczego lekarz boi się powiedzieć "przepraszam", bo zbyt mocno kocha karierę i
                              pieniądze i ten zwykły ludzki odruch ktoś mógłby odebrać jako przyznanie się do
                              winy. A jeśli nawet tak się stanie, no to co. Trzeba mieć odwagę przyznać się
                              do popełnienia błędu, nawet jak sie jest lekarzem.
                              Kiedy na przykład kupuję buty i po dwóch dniach one się rozpadają idę do sklepu
                              i tam wymieniają mi je na nowe, producent ponosi dodatkowe koszty za swoją
                              fuszerkę. Jestem zadowolona bo mam całe buty (bez ponoszenia dodatkowych
                              kosztów) i nie robię z tego powodu afery a i media nie mają o czym pisać.
                              Proste.

                              > > Chciałabym wiedzieć jakie masz zdanie w tej sprawie, czy dobrze zrobiłam?
                              >
                              > Mysle, ze tak. Ubytek na zdrowiu niewielki, to i zysk bylby niewielki.
                              >
                              Zysk może byłby niewielki ale dlaczego z powodu błedu lekarza musiałam ponosić
                              koszty, nie mówiąc już o czasie. Czy ten zawód nie obliguje do ponoszenia
                              odpowiedzialności za popełnione błędy??

                              • Gość: Doki Re: Do Doki! Czego najbardziej ... IP: 195.13.26.* 31.10.02, 15:08
                                Gość portalu: deni napisał(a):

                                >
                                > Bardzo źle, ze jako lekarz oceniasz ludzi tak nisko, skoro człowiek nie znaczy
                                > dla Ciebie wiele to jak możesz właściwie dbać o ich zdrowie??

                                Jedno z drugim nie ma zwiazku. Ludzie sa, jacy sa, ja tez jestem czlowiekiem i jestem, jaki jestem. Trzeba z tym zyc.

                                Ja cenię sobie
                                > nawet tych głupich.

                                "Cenic sobie" to zupelnie co innego. Glupota jest gorsza od zarazy. Nie cenie glupich.

                                Co z tego, że przedstawiciel naszego gatunku ma wysokie IQ,
                                > dobre wykształcenie, kiedy jego jedynym celem jest kariera i pieniądze za
                                > wszelką cenę, nawet (właściwie przede wszystkim) kosztem drugiego człowieka.

                                Ta uwaga jest bez zwiazku z nasza dyskusja.

                                > Dlaczego lekarz boi się powiedzieć "przepraszam", bo zbyt mocno kocha karierę i pieniądze i ten zwykły ludzki odruch ktoś mógłby odebrać jako przyznanie się do winy. A jeśli nawet tak się stanie, no to co.

                                Lekarz kocha kariere i pieniadze jak kazdy inny czlowiek, w koncu lekarz to tez zawod, ktory sluzy do zarabiania na chleb. Bardzo denerwujace jest ciagle gadanie o powolaniu. Jesli chcecie mowic o powolaniu, zrobcie z lekarzy kaplanow sztuki medycznej, z nimbem tajemniczosci, nietykalnoscia i najlepiej celibatem.

                                Trzeba mieć odwagę przyznać się
                                > do popełnienia błędu, nawet jak sie jest lekarzem.

                                Zgoda.

                                > Kiedy na przykład kupuję buty i po dwóch dniach one się rozpadają idę do sklepu i tam wymieniają mi je na nowe, producent ponosi dodatkowe koszty za swoją fuszerkę. Jestem zadowolona bo mam całe buty (bez ponoszenia dodatkowych
                                > kosztów) i nie robię z tego powodu afery a i media nie mają o czym pisać.
                                > Proste.

                                Mniej proste, jesli probujesz podobnie zrobic w sprawie wlasnego zdrowia.

                                > Zysk może byłby niewielki ale dlaczego z powodu błedu lekarza musiałam ponosić koszty, nie mówiąc już o czasie.

                                Najprostsza odpowiedz: bo mialas pecha.

                                > Czy ten zawód nie obliguje do ponoszenia odpowiedzialności za popełnione błędy??

                                Nie bardziej niz jakikolwiek inny. Odpowiedzialnosc lekarza nie plynie z faktu bycia lekarzem, lecz z kodeksu cywilnego, ktory jest taki sam dla wszystkich.
      • Gość: jaacek Re: moje stałe pytanie na tym forum IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 00:37
        A przepraszam, ze zapytam: kim Ty jesteś z zawodu?
    • Gość: baba Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 21:40
      Nie lubię tego że do lekarza lepiej iść z własną diagnozą, mniejsze
      ryzyko...Próbowali mnie wyleczyć z boleriozy okładami z kwaśnej wody.
      Przeżyłam.
      • Gość: Adek Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 23:48
        Babo!- może to była borelioza? - bo jeżeli nie, to kwaśna woda wystarczy i z
        pewnością da się przeżyć,prtzynajmniej finansowo.Leczenie boreliozy trochę
        kosztuje,choć nie jest śmiertelna!
        • Gość: baba Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 07:54
          Gość portalu: Adek napisał(a):

          > Babo!- może to była borelioza? - bo jeżeli nie, to kwaśna woda wystarczy i z
          > pewnością da się przeżyć,prtzynajmniej finansowo.Leczenie boreliozy trochę
          > kosztuje,choć nie jest śmiertelna!
          Niestety to była borelioza, lekarz popatrzył na rumień, wysłuchał że ugryzł
          mnie kleszcz a następnie zalecił okłady z octu. Zmieniłam lekarza, popatrzył,i
          od razu diagnoza-borelioza.Duże dawki antybiotyków i przeszło.A wszystko
          dzięki sąsiadce u której nie rozpoznano choroby i która plotkowała o
          pierwszych objawach.
    • Gość: klara LUBIMY LEKARZY I ZWŁASZCZA LEKARKI IP: 212.160.153.* 31.10.02, 21:30
      Nie lubimy polityków, urzędników i dziennikarzy. Stan lekarski lubimy, kto
      skończył medycynę i styka się na co dzień z ludzkim nieszczęściem nie może być
      głupim i złym czlowiekiem pomimo, że media nas tak opluwają. Ale do czasu, jak
      chorują, to wymiękają, oj wymiękają. W końcu i tak nam wejdą w ręce. Zresztą
      ładnie odszczekują. Nie widziałem jeszcze twardziela wśród redaktorków. Ci to
      dopiero się trzęsą. A jakie to było mądre, łojej, same Einsteiny made by TV!
      Same miliardy w "rozumie".
    • Gość: ketya Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 00:31
      Tego w jaki sposób odnoszą się do swoich pacjentów np. "Niech się
      rozbierze", "Niech nie przesadza" itp. Zawsze zastanawiam się w takich
      sytuacjach kogo z nas dwojga pan doktor bardziej upokarza.
      • Gość: dorota Nie lubię jak mi piersi obmacuje moj rejonowy IP: 212.160.153.* 03.11.02, 13:11
        • Gość: agulha Re: Nie lubię jak mi piersi obmacuje moj rejonowy IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 03.11.02, 14:16
          To jesteś kretynką, która rzetelności nie umie docenić. Czy wiesz, ile kobiet
          umiera, bo nikt nigdy nie "macał ich po piersiach"? Poza tym można prowadzić
          samobadanie piersi i regularnie wykonywać ultrasonografię, wtedy być może
          unikniesz badania lekarskiego.
          Przyzwoity lekarz rodzinny/rejonowy stara się ogarnąć całość stanu zdrowia
          pacjenta, a nie tylko leczyć ten ból gardła czy zapalenie pęcherza, z którym
          akurat przyszedł.
          Przyzwoitych jest mało, dlatego dużo jest zawałów (niewykryta
          hipercholesterolemia, nadciśnienie), ślepoty z powodu niewykrytej jaskry,
          zgonów na nowotwory np. jelita grubego (też byś pewnie uznała tego lekarza za
          grubianina, gdyby śmiał Cię zapytać o oddawanie stolca - a powinien), szyjki
          macicy (cytologia), raków płuc (NAŚWIETLAĆ się co roku?! W życiu! Palić
          papierosy? oczywiście). I tak dalej, i tak dalej.
          • Gość: Conka Re: Nie lubię jak mi piersi obmacuje moj rejonowy IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 03.11.02, 14:22
            I znowu mogę tylko przytaknąć...
            Conka
        • maretina idz zatem do ginekologa/nt 03.11.02, 14:53
          • Gość: klara Też coś. Żebym musiała się rozbierać. Jaki on leka IP: 212.160.153.* 03.11.02, 16:48
            rz jak nie wie co mi jest pomimo tylu badań? Popatrzeć każdy by chciał. Nie po
            to mężuś przywiózł ręcznie wykonany pas cnoty z Arabii Saudyjskiej,żeby
            niewierni mogli podziwiać moje oceany rozkoszy jak mówi Prorok.
            • maretina Re: Też coś. Żebym musiała się rozbierać. Jaki on 04.11.02, 16:02
              Gość portalu: klara napisał(a):

              > rz jak nie wie co mi jest pomimo tylu badań? Popatrzeć każdy by chciał. Nie
              po
              > to mężuś przywiózł ręcznie wykonany pas cnoty z Arabii Saudyjskiej,żeby
              > niewierni mogli podziwiać moje oceany rozkoszy jak mówi Prorok.

              hmmm oceany ? chyba masz duza powierzchnie ciala;))))
    • Gość: hanka Re: Czego najbardziej nie lubicie u lekarzy??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.02, 19:57
      najbardziej mnie denerwuje owa nieomylność !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka