Gość: g@mdan
IP: *.tvsat364.lodz.pl
04.12.05, 18:57
Sprawa toczy się. Oto link do ostatniego artykułu w GW:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3030578.html
Podczas lektury zbulwerowała mnie postawa sędziego. Przesłuchuje lekarza,
który brał kasę od firm pogrzebowych.
Sędzia mówi:
- Na jednym dyżurze brał pan - za zgony, nie za leczenie - pół miesięcznej
pensji. To niech pan teraz przekona sąd, że chciało się panu leczyć np.
98-letnią staruszkę!
Idąc tym tokiem myślenia, ja chętnie zapytałbym Wysoki Sąd, czy jest on
stuprocentowo przekonany, że lekarze zarabiajacy 1400 zł na miesiąc, dobrze
pracują, dobrze leczą i czy wogóle im się chce. Jeśli tak - to po co pyta?
Jeśli nie - to znaczy, że cała sprawa ma szerszy kontekst i proces winien ten
kontekst uwzględniać.
Dalej czytamy, że lekarz przecież nie musiał pracować w pogotowiu.
Sędzia niemal krzyczał: - Nic pan nie musiał! Wie pan, jakie kolejki ustawiają
się na studia lekarskie? Mimo tych niskich lekarskich zarobków? Dlaczego nic
się nie zmienia od 60 lat? Ja wiem, pan wie, wszyscy wiedzą. Tylko mnie nie
wolno tego tu powiedzieć!
I to warto zapamiętać: Dlaczego nic się nie zmienia? "Ja wiem, pan wie,
wszyscy wiedzą."
No właśnie! Wszyscy wiedzą. Ale kto to głośno powie? I dlaczego Wysokiemu
Sądowi nie wolno?