wuster 13.05.06, 23:39 V-min. Piechna dał jasno do zrozumienia, że lekarze pracujący na kotraktach w państwowych szpitalach nie mają co liczyć na wzrost wynagrodzeń w tym i przyszłym roku. Stwierdził, że powodzi im się bardzo dobrze. SKANDAL! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dr_ewa999 Re: kontraktowi - NIE 14.05.06, 00:03 Piecha -gdyby choć trochę miał godności podałby się do dymisji... Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent_jeden Re: kontraktowi - NIE 14.05.06, 13:20 dr_ewa999 napisała: > Piecha -gdyby choć trochę miał godności Że jak??? Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 00:26 Z drugiej strony ma trochę racji. W końcu jest gospodarka wolnorynkowa, jak przedsiębiorca uważa, że kontrakt dla niego niekorzystny, to nie musi go zawierać. Już dość tych durnych ograniczeń swobody gospodarczej w Polsce, jeszcze brakuje, żeby państwo się miało mieszać w umowy prawa cywilnego. Może powinno również określić minimalne ceny za mleko i bułki, za usługi szewskie, za strzyżenie u fryzjera??? Odpowiedz Link Zgłoś
dr_ewa999 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 11:39 Do pracy na kontraktach lekarze są zmuszani przez dyrekorów....stawiani są przed alternatywą albo kontrakt albo do widzenia. A wiadomo,że o pracę w Polsce trudno, a nie każdy chce lub może wyjeżdżać z kraju. Owszem dostają więcej pieniędzy ale czasu pracy nie wlicza im się do stażu. Dyrektor nie płaci ZUS-u ani skarbowego. Wszystko jest przerzucone na lekarza, na kontrakcie.Nie mają średniej za czas przebywania na urlopie, zwyczajnie nie płaci im się....itd itd... Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 13:40 > Do pracy na kontraktach lekarze są zmuszani przez dyrekorów....stawiani są prze > d > alternatywą albo kontrakt albo do widzenia.A wiadomo,że o pracę w Polsce > trudno, a nie każdy chce lub może wyjeżdżać z kraju No i niestety musimy się z tym pogodzić, tak jest po prostu w gospodarce rynkowej. Nie zawsze pracuje się tam, gdzie by się chciało. Jak na razie - moim zdaniem - pracy dla lekarzy w Polsce nie brakuje, to raczej chętnych do niej lekarzy brakuje. Tylko niestety niekiedy - jak w całym cywilizowanym świecie - trzeba tyłeczek ruszyć i się przeprowadzić, nieraz kilka ulic dalej, nieraz do innego miasta. Oczekiwania, że wszyscy lekarze będą mieli pracę, oczekiwania, że będą ją mieli tam, gdzie mają dotychczas moim zdaniem ośmieszają nas jako środowisko w oczach innych. Podobnie jak często powtarzany przez wielu Kolegów i Koleżanki tekst, że lekarz długo się uczył, więc mu się należy wyższa pensja. Nie masz wrażenia, że zbyt duża część naszego lekarskiego środowiska tkwi mentalnie w głębokim PRL-u? Bo ja mam. Jak na rzekomo światłe, inteligenckie środowisko w 15 lat po upadku socjalizmu to jest - moim zdaniem - po prostu żenujące. Nie powinniśmy jako lekarze oczekiwać, żeby nas traktować jak święte krowy i ze służby zdrowia robić skansen socjalizmu. A wielu z nas cały czas tego oczekuje. Wprowadzić normalne zarobki, podobne jak w uwolnionych 15 lat temu sektorach gospodarki, ale całą resztę pozostawić jak w socjalizmie - tego by chcieli. To, że ktoś nie jest mobilny na tyle, żeby przeprowadzić się do innego miasta w Polsce, gdzie pracodawcy będą się o niego wręcz bić, albo że się boi przeciwstawić dyrektorowi i wybiera niekorzystną dla siebie formę zatrudnienia, to nie jest argument za podwyżkami. Moim zdaniem to raczej argument za tym, że nie dorósł do tego, by dobrze zarabiać w warunkach wolnej gospodarki i może powinien przemyśleć emigrację na Białoruś (gdzie zresztą zarobi więcej niż w Polsce). Podobnie przez sam fakt, że jesteśmy lekarzami nic nam się jeszcze nie należy. Należy się, jeśli dobrze wykonujemy swoją pracę. Uważam, że należy wywalczyć godne zarobki dla tych, co zatrudnieni na podstawie kodeksu pracy. A reszta niech sobie poszuka etatu. Ustalanie minimalnych wysokości kontraktów między dwoma przedsiębiorcami jest moim zdaniem nadmierną ingerencją w wolny rynek. Podobnie jak nadmierną ingerencją w wolność wyboru zawodu jest przymusowe powoływanie lekarzy do wojska proponowane niedawno przez ministra Dorna. Bądźmy konsekwentni: albo wolny rynek (wymuszający mobilność) albo komuna ze wszystkimi tego konsekwencjami (jak się nie podoba to w kamasze). Większość dobrych specjalistów w innych dziedzinach gospodarki zmienia miejsce zamieszkania i pracy wielokrotnie i nie płaczą. A niektórzy Koledzy i Koleżanki zbyt często wychodzą z założenia "ja jestem lekarzem, więc mi się należy tu i teraz zarabiać dobrze". I jeszcze są głęboko zdziwieni, że przeciętny informatyk, prawnik albo robotnik budowlany reaguje na takie absurdalne żądanie agresją. A ja mu się wcale nie dziwię. Odpowiedz Link Zgłoś
e.v.a.2006 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 13:52 Brawo, mlody nareszcie na tym forum facet z jajami. Odpowiedz Link Zgłoś
nocny_piter Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 15:20 Młody a gdzie Ty byłeś jak ja pisałem, że płaci się za pracę a nie za stopień specjalizacji czy doktorat? Wtedy mnie wszyscy równo tutaj opieprzyli, że lekarz ma wiedzę i płaci się za samą wiedzę a poza tym to lekarz nie pracuje na akord itd. i nie po to studiował tyle lat żeby teraz zarabiać 1000 zł. Niestety zauważ, że postulaty Izb Lekarskich są w podobnym tonie: lekarz bez specjalizacji ma zarabiać tyle a tyle, z I stopniem trochę więcej a z II stopniem jeszcze więcej. Czysty socjalizm.. Za komuny było tak, że jak ktoś był muzykiem i ładnie grał, ale miał ukończoną tylko średnią szkołę muzyczną, to można mu było zapłacić stawkę określoną jako "gastronomiczną". Jesli ktoś miał konserwatorium, to brał znacznie więcej pieniędzy. Zupełnie nie brano pod uwagę tego jak kto gra! Masz całkowitą rację pisząc, że "służba" zdrowia to skansen socjalizmu. Na szczęście już się powoli rozlatuje... Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 15:39 Nie zgadzam się z Tobą, że nie powinno być minimalnych zarobków. Powinny być ustalone odgórnie, dla lekarzy pracujących w publicznych ZOZ-ach. Tak samo, jak ustala się zarobki urzędników administracji publicznej, tak samo powinno się ustalić zarobki innego personelu pracującego w publicznych ZOZ-ach. Natomiast nie powinno się ustalać minimalnej wysokości kontraktu z niezależną firmą. Tak jak nie ustala się minimalnych zarobków sprzątaczki zatrudnionej przez firmę sprzątającą w ministerstwie, tak samo nie powinno się ustalać wysokości kontraktu z niezależną firmą, jaką jest indywidualna lub specjalistyczna praktyka lekarska. Zarobki lekarzy należy podnieść nie dlatego, że się uczyli dziesięć lat, ale dlatego, że brakuje lekarzy i niepodniesienie zarobków uniemożliwi realizację konstytucyjnego obowiązku państwa, jakim jest zapewnienie dostępu do opieki zdrowotnej. Trochę jest też inaczej w przypadku lekarza niż w przypadku wspomnianego muzyka. Jeśli lekarz ma specjalizację np. z chirurgii, to oznacza nie tylko, że się uczył 5 lat po studiach i stażu. Ale oznacza też, że wykonał określone przepisami czyności praktyczne, że wykonał tyle i tyle zabiegów takich i takich itd. Więc "papierek" specjalisty można przeliczyć na osiągnięcia zawodowe i na posiadane umiejętności. Przekładając to na przykład muzyka, oznaczałoby to, że wygrał x konkursów takich i y takich oraz że potrafi zagrać to i tamto. Podobnie jest ze stażem podyplomowym, choć oczywiście są to prostsze procedury. Odpowiedz Link Zgłoś
marc32 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 15:31 Z całym szacunkiem dla młodego kolegi, wydaję mi się jednak że sprowadzenie problemów systemu ochrony zdrowia do mobilności lub jej braku, jest nieco trywialnym spojrzeniem na sprawę. Uważam że nawet wszczepienie turbo biopaliwo-rzepakowego napędu w lekarskie tyłki, nie zmieni wiele w obecnej sytuacji ( no chyba że napęd ten miałby zasięg ogólnoeuropejski...cieszę się zresztą że coraz więcej lekarzy są w takowy wyposażeni). O systemie wolnorynkowym nie można mówić gdy narzuca się monopolistę (NFZ) który dyktuje warunki, stawki i usługi które akurat potrzebne są ludziom, wg swojego menedżerskiego wysokopłatnego widzimisia. Trzeba by było pozwolić pracującym ludziom ( których w Polsce jest stosunkowo najmniej w całej Europie, a tych płacących jakiekolwiek skladki jeszcze mniej... KRUS-y, mundurowi itd ), pozwolić mówiłem, na wolny wybór ubezpieczyciela prywatnego, i z całym cynicznym kapitalistycznym egoizmem zapomnieć o rzeszach babci i dziadków co, jak by nie było, zbudowali ten kraj. No bo jakoś od 16-lat nie zauważyłem żeby oprócz supermarketów i kilka stacji metra w Warszawie, powstały jakieś szpitale, szkoły, uniwersytety, lotniska, drogi itd itd... za to mamy więcej urzędników jak za komuny!! nasze tzw R-ki (najwyżsi urzędasy) wydają więcej na swoje limuzyny, doradców, telefony, paliwo itd, jak we Francji czy Anglii, mamy tyle samo (p)osłów co w USA przy powierzchni równej stanowi Nowy-Meksyk itd itd..... ( wyżej przytoczone przykłady są niestety jak najbardziej zgodne z prawdą, i jednocześnie pomysłami gdzie można poszukać pieniędzy na zdrowie normalnych, pracujących ludzi ). Co do krów i ich świętości to znowóż nie mogę się zgodzić, w Polsce lekarz jest często postrzegany- co jest naszym bardzo partykularnym zwyczajem- jako krowa owszem, lecz bez atrybutu świętości. Krowa która doznała altruistycznego objawienia że ma zapie..ć całe życie zbierając dobre punkciki za dokształcanie, nie dbając o swoje podstawowe egzystencjalne potrzeby. No bo jak, powołanie, przysięga, etyka, deontologia itd... Do tego jest to krowa niezwykle leniwa, głupia i niedouczona, którą trzeba batem od bimbru do roboty przeganiać. Jest to niestety w dużym stopniu zasługa marniutkich i głupiutkich mediów które w pogoni za tanią tandetną sensacją okultują fakt że jakimś cudem i czyimś wyrzeczeniem funkcjonuje jeszcze jakakolwiek opieka zdrowotna w tym dziwnym kraju. Natomiast co do jednego się zgodzę, lekarze mają to na co sobie zasłużyli, jeśli są na tyle głupi żeby dać sobą pomiatać zdurniałym urzędasom z NFZ, przekupnym pseudopolitykom którym jedynie dopchanie się do koryta w głowie, niedouczonym pijackim prostakom których mamy chociażby na tym forum wspaniałe okazy, to doprawdy mają to na co sobie zasłużyli. Zyczę ci udanej mobilności. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 15:58 marc32, w Polsce powstało w ciągu ostatnich 16 lat wiele uniwersytetów, trochę dróg, powstały również nowe lotniska (np. w Warszawie). Powstało również bardzo wiele niepublicznych przychodni i szpitali (z obowiązkowym potworkiem językowym pt. "Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej" w nazwie). Jak święte krowy traktujemy się sami żądając podwyżek "bo się należy", a nie chcąc nic zmieniać w swoim życiu. W innych zawodach tak nie ma, dlaczego miałoby być w medycynie? I niestety zapominamy, że nigdzie na świecie tak nie ma, żeby każdy lekarz był wynagradzany tak samo. Najlepsi wszędzie mogą negocjować, to tylko ci słabsi i niedoświadczeni (do których częściowo sam też się zaliczam) są skazani na to, by brać co dają. W Polsce jest tak samo. Jest rzesza wspomnianych NZOZ-ów, które z otwartymi ramionami przyjmą dobrego specjalistę za rozsądną stawkę. Niestety nie ma ich najczęściej w w przysłowiowym Pcimiu Dolnym. Jest rzesza szpitali i przychodni w Europie, które zatrudnią dobrych lekarzy. Jeśli rzekomo dobry specjalista wybiera pracę za 1200 złotych zamiast za kilka tysięcy euro, to żaden normalny nie-lekarz nie uwierzy, że on jest naprawdę dobry. Każdy nie-lekarz będzie przykładał do takiego lekarza swoją miarkę i przenosząc doświadczenia ze swojej branży powie, że ten rzekomo dobry specjalista musi być mitomanem, i że z tymi jego umiejętnościami nie jest wcale tak dobrze, bo jakby naprawdę był dobry, to by wybrał pracę za kilka tysięcy euro. Szkoda, że jak na razie głównie tylko anestezjolodzy to rozumieją, za co ich zresztą ogromnie szanuję, bo i łatwiej szanować kogoś, kto ceni swoje umiejętności niż kogoś, kto wycenia swoje umiejętności na 1200 złotych, a się wokół chwali, jaki to on świetny. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_ewa999 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 16:15 Młody pozwolisz ,że nie zgodzę się z Tobą. lekarze na kontraktach mają z góry narzucone przez monopolistę stawki. Za jeden punkt np 4, 60zł. I z tej kwoty muszą zapłacić, czynsz, zus, skarbowy , media , opłacić laboratorium i w to 4 zł wchdzą też pensje pielęgniarek. Oczywiście jest to marna stawka i nie muszę o tym nikogo przekonywać. Ale tak nie jest dlatego,że jesteśmy mało mobilni, ale dlatego,że nie ma konkurencji dla NFZ-tu. Nie ma alternatywnych ubezpieczeń zdrowotnych. A nie ma dlatego,że pójdą do nie nich młodzi, zdrowi aktywni zawodowi ludzie. W NFZ-tach pozostaną rolnicy, emeryci, którzy najwięcej korzystają z z usług Słuzby zdrowia oraz bezrobotni....i NFZ-stanie się niewypłacalny. Dlatego blokowane są ustawy pozwalające na wejście na rynek prywatnych ubezpieczycieli. Który rząd zdecyduje się na tym, może liczyć się z przegraną w następnych wyborach. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 17:07 Mi takie tłumaczenie o "z góry narzuconych stawkach" się nie podoba. Wolny kraj, nikt umowy z NFZ-em podpisywac nie musi, przeciez pistoletu do głowy nikt nikomu nie przystawiał, to sami lekarze z językiem na brodzie co roku ganiają do NFZ-u żeby zdążyć złożyć wniosek i uzupełnić brakujące dokumenty. Poza tym umowa jest nieważna, jeśli była zawarta pod przymusem, więc jak komuś w NFZ-e pistolet do głowy przystawiali, niech idzie do sądu. Nikt nie musi leczyć pacjentów "na NFZ". Może się nastawić na prywatnych pacjentów albo ubezpieczonych prywatnie albo zagranicznych pacjentów. Ale najłatwiej jest powiedzieć, że winny system, że politycy, tylko nie my, którzy co roku z własnej i nieprzymuszonej woli godzimy się na takie stawki. Gdyby lekarze nie godzili się na takie stawki, to stawki by wzrosły. Tyle że w naszym środowisku zawsze znajdą się Koledzy i Koleżanki odżywiający się drogą fotosyntezy, którzy się godzą nawet na najbardziej głodowe stawki. Albo chcesz mieć pewne dochody ale niskie (na NFZ) albo jak chcesz mieć wyższe to musisz się nastawić na to, że jesteś lepsza od konkurencji, że ryzykujesz dniami bez pacjentów (czytaj bez dochodu), że trzeba zatrudnić specjalistę, który sprowadzi pacjentów z zagranicy, że trzeba dać ogłoszenie do gazety, ze czasem trzeba przyjmować w mieście kilkadziesiąt kilometrów dalej itd. I trzeba liczyć się z tym, że jak się jest przeciętnym to się na życie nie zarobi. Kapitalizm Ewo, tak już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_ewa999 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 17:31 Mlody.lekarz napisał: "Nikt nie musi leczyć pacjentów "na NFZ". Może się nastawić na prywatnych pacjentów albo ubezpieczonych prywatnie albo zagranicznych pacjentów." Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ile trzeba miec kapitału początkowego, by w ogóle uruchomic prywatną przychodnię? 1.Lokal i czynsz, który przeważnie nie jeste mały. 2.Wyposażenie- sama szafka oszklona z kilkoma półkami do gabinetu zabiegowego 1500 zł nie wspominam o sprzęcie kosztującym srednio licząc około 150 000zł. Nie wspomnę o zatrudnieniu personelu- kolejne 10 tys zł, licząc rejestratorkę, pielęgniarki ich zus-y , pensje itd.... Jak sądzisz ilu prywatnych pacjentów musiałoby przyjśc by się to zwróciło...i pzez ile lat spłacać długi? O zysku trudno mówić. No chyba ,że się ma bogatych rodziców, lub współmałżonka :)) Dlatego wszyscy kurczowo trzymają się NFZ-tu...bo niesety nasi obywatele nie mają pieniędzy na drogie procedury w prywatnych lecznicach, a jesli są to jest ich garstka i to w duzych miastach... Odpowiedz Link Zgłoś
e.v.a.2006 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 17:39 Zawsze jest jakies ale, a to ze koszty, a to ze nie jestesmy od organizowania. Ewa, od pieniedzy sa banki, tak przynajmniej jest w cywilizowanym swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
lealuc Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 18:41 To co pisze młody jest tylko cząstką prawdy. Medycyna wszędzie na świecie podlega pewnym regulacjom. Za duże koszty, by był to opłacalny prywatny biznes. W Polsce funkcjonuje tylko kilka prywatnych szpitali, z reguły oferujących wąski zakres zabiegów. Nie ma ani jednego prywatnego szpitala onkologicznego. Bankructwo pewne. Nie widzę również mozliwości funkcjonowana prywatnej interny diagnozującej 70- latków których "wszystko boli". Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 20:45 Ale też lealuc nie jest powiedziane, że kazdy onkolog powinien pracować w szpitalu. Tak wcale "w świecie" nie jest. Może przyjmować prywatnych pacjentów w prywatnej przychodni albo we własnym prywatnym gabinecie. W Polsce jest jakaś paranoja, że większość zatrudnionych w szpitalach to specjalisći. Garstka najlepszych w charakterze konsultanta tudzież ordynatora (w zależności od systemu), a reszta to młodzi - tak jest na świecie. Czemy my zawsze szukamy jakiejś trzeciej drogi zamiast pójść tą, którą poszedł cały cywilizowany świat??? Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent_jeden Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 15.05.06, 01:34 Mlody lekarzu, najwyrazniej nie masz pojecia o prawdziwych kosztach prawdziwego leczenia. O ile pamietam, zajmujesz sie psychiatria (?)- leżanka, biurko i lampka tudziez zbior podrecznikow faktycznie stanowia koszt do przelkniecia, nie wystarcza jednakze do zwyklego zerzniecia chorego robaczkowego wyrostka, o bardziej wysublimowanych procedurach nie wspomne. Sprobuj skierowac pacjenta na KT glowy, zaplac za to badanie i wystaw rachunek- zycze powodzenia. Zechciej monitorowac stezenie leku w surowicy, zechciej pacjentowi w delirium zapewnic w swoim gabinecie opieke jak na OIOM. I jeszcze jedno- niech ci sie nie wydaje, ze zlapales medycyne za nogi- to ona zlapala ciebie, i niejeden raz cie upokorzy. Twoja droga dopiero sie zaczyna. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 15.05.06, 08:47 malkontencie, jakoś w większości krajów to się opłaca, można wynająć salę na bloku w szpitalu, jak kogoś nie stać na własną. Albo iść na etat do szpitala, jeśli jest się wystarczająco dobrym. Fakt, że pacjent nie zapłaci komuś za CT zlecone w prywatnym gabinecie to jeszcze nie jest racjonalny powód, żeby podwyższyć temu komuś kontrakt. A pacjenta w delirium się hospitalizuje, a nie leczy w prywatnym gabinecie. Tylko naprawdę nie potrzeba do tego rzeszy specjalistów, spokojnie wystarczą młodzi lekarze pracujący na oddziale + jeden czy dwóch konsultantów. Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 20:33 Najblizsze mi sa poglady marc32.Kolega mlody ma tylko czesciowo racje.Ale w pewnym wieku ,jak ma sie dzieci w szkolach nie jest takie latwe to przemieszczanie sie.Ja juz sie w zyciu troche poprzemieszczalam i mnie to nie przeszkadza,ale moje dzieci sie burza.Bo jak juz sie zdaza zaadoptowac w nowym srodowisku co wcale nie jest latwe z uwagi na jezyk i obce obyczaje ,a ja im mowie kochani-przeprowadzka, to jak myslisz jak one zareaguja?A praca wspolmalzonka?To co mam sie rozwiesc?Nie jest to takie proste.Jedynym plusem jest to,ze nauczyly sie paru jezykow obcych. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 14.05.06, 21:01 Jakoś informatykom, prawnikom, finansistom i całej rzeszy innych to przemieszczanie się nie przeszkadza. Tylko niektórzy lekarze o mentalności ciągle narzekają. To, że Twoje dzieci źle zareagują na przeprowadzkę, albo współmałżonek nie znajdzie pracy to jeszcze nie jest obiektywny powód do tego, by uznać, że powinnaś mieć dobrze płatną pracę tam, gdzie jesteś i to jeszcze za pieniądze podatników. Z całym szacunkiem, ja też jestem za podwyżkami dla lekarzy, ale nie argumentujmy ich tym, że dzieci źle zniosą przeprowadzkę, a szacowny małżonek gdzie indziej pracy nie znajdzie, dlatego należy nam się podwyżka tu i teraz. Jesteśmy niekonsekwentni. Żądamy reformy służby zdrowia, ale burzymy się przeciwko likwidacji szpitali i restrukturyzacji zatrudnienia. Mówimy, że specjalista z II z chirgii powinien zarabiać nie mniej niż tyle a tyle. A to jakaś bzdura. Specjalista z dwójką z chirurgii powinien zarabiać w zależności od wykonywanych zabiegów a nie od tego, jaki ma stopień specjalizacji. Nie łudźmy się też, jeśli wprowadzimy zasady wolnorynkowe, to niestety okaże się, że szpitala nie stać na paranoję pt. specjalista z dwójką z chirurgii operujący wyrostki i przepukliny albo zszywający powierzchowne rany. Ta reforma o którą walczymy obróci się przeciwko części z nas. Część wielkich specjalistów, którzy teraz brylują w szpitalach będzie zmuszonych przystosować się do wolnej gospodarki i pootwierać prywatne gabinety. A dopóki większość Koleżanek i Kolegów będzie bardziej przywiązana do miejsca zamieszkania niż do godnego wynagrodzenia i do rozwoju zawodowego, dopóty zarobki lekarzy w Polsce nie wzrosną. Oni dobrze wiedzą seniorita, że nie wyjedziesz za granicę, więc po cholerę mieliby Ci podwyższać zarobki? Musieliby być idiotami. Odpowiedz Link Zgłoś
marc32 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 15.05.06, 01:10 Przepraszam ale nie rozumiem do konca twojej argumentacji. Całkowite objęcie ochrony zdrowia (czy raczej usług medycznych) mechanizmami wolnorynkowymi wiązałoby się u nas, nie tylko ze zbawiennym działaniem niewidzialnej ręki A. Smith’a na koszt owych usług, ale także z objęciem dużej części społeczeństwa mniej zbawiennymi prawami Darwinizmu. Wydaje mi się że w większości krajów Europy funkcjonuje jedna i druga, prywatna i państwowa forma działalności medycznej. Do wyboru jest bardziej stabilna i bezpieczna, lecz mniej dochodowa praca państowa albo – twoje ryzyko, twój zysk- praktyka prywatna. Nie oznacza to, w moim mniemaniu, że „kompromitacją naszego środowiska” jest domaganie się normalnych (to znaczy nieco wyższych niż kierowcy w NFZ) zarobków w szpitalach, zwłaszcza że póki co, magiczna ręka rynku w naszej branży, to w dużym stopniu optymistyczna, bliżej nie określona futurologia (poza tym niektóre specjalizacje są po prostu mniej „prywatyzowalne”niż, np laserowe usuwanie pryszczy na dupie, ale mniejsza o to). Natomiast zupełnie normalnym, zrozumiałym i nie budzącym mojego zgorszenia, jest fakt pewnej stateczności wynikającej z oczywistych rodzinnych względów. Tak jest na całym świecie i nikt nie wymaga od lekarza jakiegoś nadzwyczajnego nomadyzmu i dożywotniego siedzenia na walizkach. Nie jest to ani – jak piszesz- uzasadnieniem obecnych prostestów, ani też powodem do biernej akceptacji stawki 1400 brutto. Następną kwestią jest to że można by wnioskować z twoich wypowiedzi że płacenie lekarzom w szpitalu stałej pensji jest jakimś komunistycznym zboczeniem, i wiąże się z ekonomicznie nie uzasadnionym utrzymywaniem rzeszy nierobów. Uważam że jest przeciwnie, w ten sposób drastycznie zaniża się wartość pracy lekarskiej, i o wiele korzystniej ( tu się z tobą zgadzam) byłoby otrzymywać wynagrodzenie od procedury. Przy dwóch zastrzeżeniach jednak : po pierwsze rzetelna wycena procedur, a nie zgodnie z zasadą stosowaną przez NFZ – „Quia nominor leo” - („bo nazywam się lew”...czyt. monopolista ), a po drugie restrukturyzacja zatrudnienia -jak to nazywasz- po prostu trwa , i przy obstrukcji władz ( np brak prywatnych ubezpieczeń ), będzie jeszcze trochę trwała, toteż czekając na Godot’a pogwizdałem sobie trochę pod sejmem, i zgłaszam gotowość do bardziej drastycznych form protestu. ...rozpisałem się a tu czas kliknąć na łóżeczko, dobrej nocy wszystkim ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent_jeden Dodałbym... 15.05.06, 01:42 że "uwolnorynkowienie" pewnych nazwijmy to służb pełniących nieprzerwaną pracę jak np straż pożarna, policja i armia spowodowałoby chaos i destabilizację w każdym systemie społecznym/państwowym. Mlody lekarz zapewne w zachwycie nad wolnym rynkiem nie wzial pod uwagę tzw. sytuacji nagłych, ktorych nikomu nie zyczymy- tak jak nikomu nie zyczymy napaści bandyty, pożaru czy wojny, nie kwestionując oczywistości istnienia policji, straży pożarnej lub armii. Odpowiedz Link Zgłoś
e.v.a.2006 Re: Dodałbym... 15.05.06, 01:51 Malkontent, twoje rozumowanie jest w kategoriach panstwo-rzad, mlody mysli o interesie lekarza. Dlaczego lekarz, ktory zarabia grosze i chce to zmienic, ma sie martwic destabilizacja systemu? Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz bo to jakiś polski mesjanizm 15.05.06, 08:57 Bo sam uwierzył, że ma jakąś misję do spełnienia. Niby się zapiera i broni przed mitem dokrora Judyma, lecz nawet strajkując leczy, i to za darmo. W przeciwieństwie do cywilizowanych krajów, gdzie zapewnieniem opieki zdrowotnej zajmują się urzednicy, a lekarz leczy, w Polsce lekarze w ramach swojego chorego poczucia misji uważają, że muszą jeszcze się martwić, czy aby jakiś biedny pacjent nie zostanie bez pomocy, jak oni będą mieli śmiałość po kilkudziesięciu latach upokorzeń zastrajkować o podwyżkę. W naszej medycynie nigdy nie będzie normalnych zarobków dopóki sami nie wyzbędziemy się swojego mesjanizmu. Bo służącym płaci się słabo, dobrze się płaci profesjonalistom. Hydraulik jest takim profesjonalistom: on ma w dupie, że Ciebie zaleje, jak nie stać Cię na przyjazd, to nie przyjedzie. A lekarz co? Po nocach nie będzie spał, bo biednego pacjenta nie stać na leczenie. W wielu krajach azjatyckich i afrykańskich jest wielu dobrych specjalistów, którzy mają prywatne gabinety i nie płaczą, że na ulicy przed ich gabinetem ktoś umiera z braku pomocy. Od zapewnienia tej pomocy jest rząd a nie lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent_jeden Musimy sie zdecydowac 15.05.06, 19:20 Model europejski lub afrykanski. Kwestia sily przebicia mlodych lekarzy bedzie gwarantem stworzenia afrykanskiego systemu lecznictwa przy europejskości pozostalych sfer zycia spolecznego. Ciekawe, czy bardziej spolaryzowany jest moj mesjanizm, czy twoje zyczeniowe myslenie. Cos w tym musi byc, że w calej Europie zarzadzajacy panstwami w kwestii wynagradzania personelu medycznego zaczynaja obcierac dupska szklem- nie przecze. Ktoredy jednak droga- tego do konca nie wiem. Poki co, chce nadazyc za stara Europa- Afryka jest piekna przez jakies pol roku, potem chce sie do innej cywilizacji, do stabilizacji, z dala od wszechogarniajacej nedzy i beznadziei. Wiem, bo bylem i widzialem. Nie chcialbys tam wychowywac swoich dzieci. Angole uciekli, Portugalczycy uciekli, ty tez bys uciekl. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: Musimy sie zdecydowac 16.05.06, 02:36 malkontencie, nie ma jakiejś trzeciej drogi. Albo się zwiększa nakłady na służbę zdrowia i oferuje europejskie warunki, albo się pozostawia obecne nakłady na służbę zdrowia i oferuje poradnie z absolwentami szkoły podstawowej (warunek: umie pisać i czytać) po kilkunastodniowym przeszkoleniu. Bez względu na to, który model wybierzemy, dla lekarzy będzie lepiej niż jest teraz. Nie da się przy obecnych nakładach utrzymać modelu europejskiego. Bo w dzisiejszym modelu okrakiem na barykadzie finansowanie mamy prawie afrykańskie, a usługi lepsze niż w Europie. Dzisiejszy model trzyma się kupy tylko dlatego, że wciąż są w Polsce wykwalifikowani lekarze gotowi pracować za stawkę, za jaką nie pracowałby nawet afrykański pomocnik lekarza posiadający umiejętność czytania i pisania oraz znajomość kilkunastu preparatów, ewentualnie może jeszcze wiedzę na temat szkodliwości brudnej wody i prawidłowego karmienia piersią. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: I słusznie, w końcu wolna gospodarka 15.05.06, 06:52 marc32 napisał: > Przepraszam ale nie rozumiem do konca twojej argumentacji. Całkowite objęcie > ochrony zdrowia (czy raczej usług medycznych) mechanizmami wolnorynkowymi > wiązałoby się u nas, nie tylko ze zbawiennym działaniem niewidzialnej ręki A. > Smith’a na koszt owych usług, ale także z objęciem dużej części społeczeń > stwa > mniej zbawiennymi prawami Darwinizmu. a teraz nie ma Darwinizmu? Jak np. jest kolejka do specjalisty na pół roku? Odpowiedz Link Zgłoś
lealuc Prywatny gabinet 15.05.06, 07:36 Młody, spróbuj teraz otworzyć prywatny gabinet - będziesz wiedział o czym piszesz. Najpierw musisz przeczytać prawo budowlane - w części dotyczącej obiektów dla słuzby zdrowia. Potem przeczytać (i dostosować się do wymagań sanepidu). To są ogromne koszty, przekraczające możliwości pojedynczych lekarzy. Inwestować mogą tylko spółki, które już mają kontrakty z NFZ. Dla przykładu - koszt adaptacji lokalu 400 metrowego na potrzeby gabinetów lekarskich to 500tys.zł. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.lekarz Re: Prywatny gabinet 15.05.06, 09:55 I co z tego, że jest drogo i trudno otworzyć prywatny gabinet wynika w kontekście żądania podwyżek? Dla mnie nic. Bo od razu przychodzi mi do głowy kontrargument: skoro są durne przepisy budowlane, to należy je zmienić a nie podwyższać wartość punktu rozliczeniowego, za który my wszyscy płacimy z naszych składek. Sklep spożywczy też trudno otworzyć, a nikt nie żąda żeby podwyższyć ceny. A jakby żądał, to my lekarze byśmy go wyśmiali. Od razu byśmy powiedzieli: skoro się nie opłaca, to nie otwieraj, zajmij się handlem śrubkami. Ale jak rzecz dotyczy nas samych, to już stosujemy dokładnie te same argumenty i nie widzimy w nich nic absurdalnego. Jest tyle dobrych argumentów za podwyżkami dla lekarzy, że naprawdę nie trzeba sięgać po argumenty typu: bo mamy koszta. Każdy ma koszta. Jak koszta przewyższają przychody, to powstaje strata. I jak się kosztów zmniejszyć nie da, to trza zwinąć interes i wziąć się za coś innego. Tak jest w całym biznesie, dlaczego w medycynie miałoby być inaczej? Biznesplan robi się przed otworzeniem interesu, a nie potem płacze że trzeba podwyższyć kontrakt, na który sam się zgodziłem, bo mam koszty, które przecież mogłem przewidzieć przed zawarciem kontraktu. Trzeba było nie podpisywać niekorzystnego kontraktu. Tak już jest w biznesie. Dopóki Koledzy i Koleżanki prowadzący praktyki lekarskie nie przestaną podpisywać niekorzystnych dla siebie kontraktów, dopóty wartośc punktu rozliczeniowego nie wzrośnie. Po cholerę NFZ miałby teraz w środku roku komuś płacić więcej niż stawka, na którą się umówił z tą osobą na początku roku? Środowisko lekarskie ciągle czeka, że ktoś da z własnej woli. Nie ma tak, socjalizm się skończył. Teraz trzeba sobie wywalczyć. Np. solidarnie nie zawierając kontraktów z NFZ na początku roku. Ilu lekarzy idąc na zakupy do spożywaczaka płaci za towar z własnej woli więcej niż cena na półce? Nikt. Bo po co miałby płacić więcej, niż cena na którą się zgadza wkładając towar do koszyka. Dlaczego więc NFZ ma płacić więcej niż cena, na którą umówił się zawierając kontrakt z lekarzem? Odpowiedz Link Zgłoś
nocny_piter Re: Prywatny gabinet 15.05.06, 11:27 O jak Ty dobrze mówisz, Młody! Ty mnie coraz bardziej podobasz się... (E.Stachura "Siekierezada") Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: Prywatny gabinet 15.05.06, 17:37 > Środowisko lekarskie ciągle czeka, że ktoś da z własnej woli. Nie ma tak, > socjalizm się skończył. Teraz trzeba sobie wywalczyć. Np. solidarnie nie > zawierając kontraktów z NFZ na początku roku tak właśnie zrobili lekarze rodzinni. Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent_jeden I gó.. dostali- do tego na papierze, 15.05.06, 19:06 nawet nie do kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
nocny_piter Po co się brudzić ? 15.05.06, 21:46 No wiesz... jeśli już miałbym dostać gó... to zdecydowanie wolałbym na papierze niż do kieszeni :)) Odpowiedz Link Zgłoś