Dodaj do ulubionych

Historyjka....

25.01.03, 19:09
Moge Wam coś opowiedzieć?
Piatek , pózne popoludnie w duzym szpitalu , gdzie wbrew ogolnie pojetym
opiniom ratuje sie ludzkie zycie.
Młody czlowiek z praktycznie smiertelna chorobą wykrwawia sie do opłucnych.
Kolejne jednostki krwi.....
Naiwna idealistka , w tym samym wieku co chory idzie do najlepszego
anestezjologa i prosi ,żeby przekonal najlepszego chirurga do zabiegu ,
absolutnie nowatorskiego i absolutnie trudnego.
Razem we trojke podejmuja decyzję, chociaz chirurg na mnóstwo watpliwości.
Obaj skończyli juz pracę , nie zabezpieczaja , dziewczyna jest po nocnym
dyzurze, ale przeciez nie może wyjść.
Chlopaka zobaczyła wczoraj wieczorem , nie zna go , wie tylko jedno , on jest
w jej wieku....
Zaczyna sie zabieg , kolejne godziny.....
JUz prawie sobota, kiedy kończą.
Potem było jeszcze kilka tygodni walki,ale opłaciło się...
Nikt im tej satysfakcji nie odbierze i nikt im za nia nie zapłaci....
To nie jest odcinek z " Na dobre i na złe".
Chociaz pewnie mało kto uwierzy ,ze to nie fikcja literacka.
Bywa.
Conka
Obserwuj wątek
    • Gość: jurek Re: Historyjka.... IP: proxy / 217.96.45.* 25.01.03, 19:42
      I za to właśnie kocham ten zawód!!!. Sam byłem świadkiem operacji która zaczeła
      się o 11:00, a skończyła o 21:30 (to znaczy widziałem tylko początek operacji,
      nie wytrzymałbym do końca:)). Cały zabieg zrobiło dwóch chirurgów, z których
      żaden nie miał w tym dniu dyżuru, czyli robili to za friko. To tez nie bylo
      w "Na dobre i na zle"
      • Gość: jaacek Re: Historyjka.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 23:38
        Kubeł zimnej wody: kto pozwolił tym chirurgom pracować po godzinach, kto
        odpowiadałby w przypadku błędu lekarskiego, czy nawet pecha? Idą nowe czasy,
        czy wiecie, co by pisała Wyborcza, gdyby komus powinęła się noga? Juz sobie
        wyobrażam. To byłby temat, a nie jakies banały typu "nie śpią, nie jedzą, nie
        biorą kasy, ale ratują zycie ludzkie".
        Sarkazm, ale niestety lada moment zaczna przed nami wyrastac problemy, których
        istnienia nawet nie podejrzewaliśmy.
        • Gość: Doki drugi kubel IP: *.169-201-80.adsl.skynet.be 26.01.03, 11:36
          W tej sytuacji coraz czesciej lekarz jest miedzy Scylla i Charybda. Musialby sie bronic od odpowiedzialnosci karnej i cywilnej, gdyby nie wykonal operacji: paragraf o nieudzieleniu pomocy osobie w stanie zagrozenia zycia w prawie karnym i konstrukcja prawa cywilnego o "missed chance". Moze nie bylo dokad i jak przewiezc pacjenta? Pewnie by sie wybronil, ale zauwaz, ze dla doktora bardziej destrukcyjny jest nie wyrok, ale sam fakt postepowania toczacego sie przeciwko niemu.
          Nie wspominam juz o tym, ze lekarze na ogol wiedza, ze m.in. wlasnie dla takich rzadkich sytuacji wykonuja ten zawod. I ze taka operacja to intelektualne wyzwanie, ktorego zaden prawdziwy lekarz, dopoki jeszcze jako tako trzyma sie na nogach, a jego dom nie stoi w ogniu, nie zostawi odlogiem.
    • dr_maggie Re: Historyjka.... 25.01.03, 22:04
      I to jest wlasnie prawdziwa istota medycyny!!!
      Sama podobna historeie przezylam w ostatnie wakacje...
      Zupelnie nagle wykryto u mojego dziadziusia oponiaka, ktory sprawil doslownie z
      godziny na godzine dziadek nie mogl mowic, ani sie ruszac...Durni lekarze z
      smierdzacego, beznadziejnego szpitala w Stargardzie szczecinskim powiedzieli ze
      nic sie nie da zrobic..ze to koniec i wogole i ze niestety dziadek do konca
      zycia bedzie "roslina"...Naszczecie namowilam mame i reszte rodziny aby
      przeprowadzic ryzykowna ( w wieku 77 lat)operacje, potem juz bylo z
      gorki..lekarze w klinice w Szczecinie zgodzili sie bez niczego..i teraz
      dziadzio czuje sie super..wraca do zdrowia...:)))To tez nie jest odcinek z na
      dobre i na zle...
      pozdrowienia.
      • izai Re: Historyjka.... 19.02.03, 17:10
        Ciekawe co nasi szanowni "przeciwnicy" powiedzą na tę historyjkę...
        Widocznie za mało pikantna, nikt nikogo nie zabił , nikt nie byl pijany...itd
        Izka
    • Gość: wujek15 Re: Historyjka.... IP: *.coi.waw.pl 27.02.03, 18:56
      Uprzedzam odpowiedź krytyków i wiecznie niezadowoloych ze Służby Zdrowia:
      EEEtam co to za poświęcenie (tak samo jak przyjazd w nocy za friko do
      operowanego pacjenta)pewnie doktorostwo wzięło kasę więc robiło albo
      zapisało "drogi lek" odpowiedniej firmy i ci odpowiednio się odwdzięczyli
      no ostatecznie zrobili to dla mołojeckiej sławy ale żeby pomóc drugiemu
      człowiekowi to niemożliwe (lub to nie mogło być u nas - zakończenie do wyboru)..
      • connie1 Re: Historyjka.... 28.02.03, 13:40
        Masz racje!
        A jaką małą popularnością cieszy się stwierdzenie ,że doktorzy mogli zrobić
        coś dobrego widać po ....małym zainteresowaniu watkiem.
        Gdybym napisała ,żeśmy coś poknocili , albo krzywo popatrzyli , albo...to
        liczba odpowiedzi przekroczłaby 100.
        A tak...
        Conka
        PS> A chłopak zyje i tego żaden z saonownych adwersarzy mi nie zabierze.
        Mało ktoz Was zna nieporównywalne z niczym uczucie bezpośredniego uratowania
        komus życia
        • Gość: Nina Re: Historyjka.... IP: *.toya.net.pl 09.03.03, 13:16
          connie1 napisała:

          > Mało ktoz Was zna nieporównywalne z niczym uczucie bezpośredniego uratowania
          > komus życia

          Sa tacy,ktorzy nie sa lekarzami a ratowali komus zycie.Tylko czym tu sie
          chwalic?Lekarz-z racji wykonywanego zawodu-czyni to niejako
          standartowo,czlowiek z "ulicy"-gdy komus pomaga,to robi to dlatego,ze tak go
          wychowano,ma taka wrazliwosc i "po wszystkim" ucieka do domu,bo do glowy mu
          nie przyjdzie opowiadac o tym.
          Pozdrawiam.
          • connie1 Re: Historyjka.... 09.03.03, 14:35
            Akurat opisana tu sytuacja nie miała nic ze " standardowości"
            Po prostu opisałam tę historie nie gwoli chwalenie się , ąle ,żeby w potoku
            ludzkiej nienawiści do lekarzy wykrzesac może odrobine podziwu....
            Nie moge uciec do domu od moich pacjentów , nie da się zamknąć drzwi kliniki i
            nie mysleć...
            Pozdrawiam Cię Nino goraco
            Conka
            PS> Ciekawe co w takiej sytuacji zrobiliby zwolennicy medycyny alternetywnej?
    • feainne Re: Historyjka.... 09.03.03, 16:24
      jakies pol roku temu poznalam chirurga z Ukrainy(byl u nas na goscinnych
      wystepach, w ramach wymiany przyjechal do Niemiec podpatrzec jak to sie u nas
      pracuje). Czytalam o nim juz wczesniej, teraz moglam mu z szacunkiem uscisnac
      reke.
      Czlowiek ten zostal wezwany do pacjenta w bardzo ciezkim stanie, przygotowywano
      go do operacji ratujacej mu zycie. Byl srodek nocy, chirurg byl jedyna osoba
      mogaca przeprowadzic zabieg.W drodze do szpitala upadl, z bolem nogi dotarl do
      sali operacyjnej, operowal pacjenta w ciszy i spokoju. Skonczyl zabieg
      i...upadl. Pacjent wyszedl po kilku czy kilkunastu dniach pobytu do domu ,
      zawdzieczal mu zycie. Lekarz jak sie pozniej okazalo mial skomplikowane
      zlamanie konczyny.
      Szacunek i respekt dla wszystkich Judymow
      Pozdrawiam:-)
      • connie1 Re: Historyjka.... 20.03.03, 09:27
        Nadal czekam na wypowiedzi szanownych adwersarzy z forum ( jesli będą to pewnie
        tylko tzw. bluzgi.., co )
        Przeciez to niepopularne stwierdzonko, że doktor uratował komus zycie ( i to w
        piatek ) , kiedy większość jest juz na nartach , albo w pubie...)
        Dodam nikt nam nie płacił dodatkowo za tę pracę( w co zapewne lekarzyna nie
        uwierzy)
        Pozdrawiam
        Conka- idiotka
        • connie1 Re: Historyjka.... 03.05.04, 13:27
          Wyciagam w"podobnym " tonie..
          Tak tez bywa..(choć większośc w to nie uwierzy...)
          I takiej satysfakcji żadne"bluzgi" nie zabiorą...
          • vecka Re: Historyjka.... 03.05.04, 13:58
            hej Connie...
            to ja jeszcze na chwilke...MImo, ze sie poklocilysmy w poprzedniej rozmowie, to
            wiem, ze lekarze nie tylko partacza, ale i ratuja zycie tez..Nie wszyscy
            pacjenci pałaja nienawiscia do lekarzy..., a ci , ktorzy sa jakos uprzedzeni,
            to tylko z samej winy lekarzy, ktorzy wlasnie w jakis sposob ich skrzywdzili
            czy zle rozpoznali chorobe czy pogorszyli ich satn zdrowia...Mimo wszytko, sa
            tez tacy lekarze, ktorzy operuja i w piatki i po nocy i ratuja zycie
            ludziom...Wyrazy szcunku dla nich...Pozdrawiam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka