lohengrin4
31.12.06, 12:54
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3820916.html
Cały listopad i grudzień GW częstowała nas informacjami o kolejnych pomysłach
ministerstwa i NFZ, pomysłach generalnie godzących w lekarzy (o tym, że
głupich nie piszę bo to oczywiste, o tym że utopijnych też nie piszę, bo
zycie pokazało to w ciągu dni). I dobrze, że o tym pisała, bo rolą mediów
jest informować.
Niemniej, te wiadomości podawane były zawsze (to norma w gazetach poziomu
GW), w tonie sensacji, a dziennikarstwo było tam sprowadzone do poziomu
informowania z przekonaniem o bezwzględnej pewności przekazywanych
wiadomości, bez rozeznania niuansów i realnych warunków. Skutkowało to
dziesiątkami zdań typu "lekarze będą", "lekarze nie będą mogli", "NFZ nie
będzie kupował", "NFZ zabronił", "ministerstwo wprowadzi", "ministerstwo
zabroni" itp. Po pierwsze, część informacji była jawnie fałszywa (jeśli nawet
nie fałszywa u podstaw, to fakty były tak uproszczone, że przekaz stawał się
fałszywy - to też uwaga do niektórych czytelników tego forum tak miłujących
prostotę). Po drugie, te wszystkie "zabroni", "zakaże" okazywały się "chciał
zaplanować ewentualne zakazanie, ale sam musiał zrezygnować wobec
nierealności projektu" - na ogół nic więcej.
I co też czytamy dziś?
" że tam gdzie będzie to możliwe, Fundusz poluzuje kryteria, żeby
zakontraktować świadczenia"
Czyżby w Sylwestra gazetowy rozdzielnik nakazywał przekazywać informacje o
optymistycznym wydźwięku? Oto ten fundusz, który
tylko "zabroni", "zakaże", "nie podpisze", nagle zaczyna dopuszać formę
warunkową - nie dość że "poluzuje", to jeszcze "tam gdzie będzie to możliwe".
Dziennikarze GW zaczynają zauważać relatywność rzeczywistości, okazuje się że
nie ma "zawsze" lub "nigdy", a nic nie jest na pewno.
Ciekawe, czy to zbieg okoliczności, że wiadomość ukazuje sie w sylwestrowo-
noworocznym wydaniu.
Nie bronię NFZ, który nagle litościwie "poluzuje", ani tym bardziej
ministerstwa - zbyt dużo złego zrobili ostatnio.
Nie chcę też jednoznacznie krytykować GW- oczywiście dobrze, że informuje.
Tyle że śmieszy mnie to łatwiutkie odkręcanie tych dziesiątków jednoznacznych
i ostrych sformułowań.
Gdy ministerstwo i NFZ po kolei wycofywały się ze swych nierealnych pomysłów
nie było żadnego dementi. A wcześniej jakże ostre "nie będzie" "zabroni się"
itd.
Jak się mówi A, to proszę mówić B, szanowna GW.