guzka1
20.04.07, 20:06
Piszę-w akcie totalnej desperacji chyba...Zacznę od początku.Jestem mgrem
pielęgniarstwa,z 3 letnim stażem na OIOM-ie dziecięcym.Pracowałam w szpitalu
klinicznym,w dużym mieście.Aktualnie przeprowadziłam się i rozpoczęłam pracę
na analogicznym oddziale w szpitalu powiatowym.Jestem załamana tym,co tam
zastałam.Lekarze-aż mi się nie chciało wierzyć-poziom kulturalny=zero.Co ja
mam myśleć,kiedy w pierwszym dniu pracy zwraca się do mnie pt"Marysia
poda"lub coś w ten deseń?!A teraz inne sprawy.Lekarz pobiera posiew.POSIEW-
powtarzam.Zakłada jałowe rękawiczki(nie umie tego prawidłowo
zrobić),rozpakowuje strzykawkę,opiera się rękami o inkubator,drapie po
głowie,myje pole i pobiera posiew.Kolejność nie jest pomylona.Ponieważ nie
mam problemów z asertywnościa-zwracam mu uwagę.Ignoruje to koncertowo.Inna
sytuacja.Mam pod swoją opieką pacjenta,którego stan pogarsza się.W tej
sytuacji korzystam z kardiomonitora(którego obsługa nie jest dla mnie jako
jednej z nielicznych tajemnicą),monitoruję oprócz pulsoksymetrii także zapis
ekg,RR,oddechy.I co?I wzywa się mnie i zwraca mi uwagę,że nie powinnam tego
robić.Odkąd parametry życiowe pacjenta sprawdzane są TYLKO NA ZLEC.lekarskie??
Kiedy motywuję swoje naganne pomysły stanem pacjenta i ryzykiem nastąpienia
NZK(według mojej nic nie znaczącej oceny),lekarz odpowiada mi,że wystarczy mu
zapis z pulsoksymetru.I że tam widzi tętno pacjenta.Nawet przy NZK.I nie
potrzebuje podłączać pacjentowi ekg,nawet przy reanimacji.Umiecie odczytać
zapis oksymetrii przy upośledzonej perfuzji spowodowanej NZK?Ja nie.Ale może
ja mało wiem.
Konkluzja jest taka,że nie mogę pojąć tego,że nie pracujemy jako
zespół.Partnerski zespół.Nie mogę pojąć,dlaczego niestosowne jest zwrócenie
uwagi lekarzowi.Nie jesteście nad nami tylko OBOK nas.Ależ się rozpisałam...
Pozdrawiam wszystkich uczestników forum!