Dodaj do ulubionych

Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy

20.04.07, 20:06
Piszę-w akcie totalnej desperacji chyba...Zacznę od początku.Jestem mgrem
pielęgniarstwa,z 3 letnim stażem na OIOM-ie dziecięcym.Pracowałam w szpitalu
klinicznym,w dużym mieście.Aktualnie przeprowadziłam się i rozpoczęłam pracę
na analogicznym oddziale w szpitalu powiatowym.Jestem załamana tym,co tam
zastałam.Lekarze-aż mi się nie chciało wierzyć-poziom kulturalny=zero.Co ja
mam myśleć,kiedy w pierwszym dniu pracy zwraca się do mnie pt"Marysia
poda"lub coś w ten deseń?!A teraz inne sprawy.Lekarz pobiera posiew.POSIEW-
powtarzam.Zakłada jałowe rękawiczki(nie umie tego prawidłowo
zrobić),rozpakowuje strzykawkę,opiera się rękami o inkubator,drapie po
głowie,myje pole i pobiera posiew.Kolejność nie jest pomylona.Ponieważ nie
mam problemów z asertywnościa-zwracam mu uwagę.Ignoruje to koncertowo.Inna
sytuacja.Mam pod swoją opieką pacjenta,którego stan pogarsza się.W tej
sytuacji korzystam z kardiomonitora(którego obsługa nie jest dla mnie jako
jednej z nielicznych tajemnicą),monitoruję oprócz pulsoksymetrii także zapis
ekg,RR,oddechy.I co?I wzywa się mnie i zwraca mi uwagę,że nie powinnam tego
robić.Odkąd parametry życiowe pacjenta sprawdzane są TYLKO NA ZLEC.lekarskie??
Kiedy motywuję swoje naganne pomysły stanem pacjenta i ryzykiem nastąpienia
NZK(według mojej nic nie znaczącej oceny),lekarz odpowiada mi,że wystarczy mu
zapis z pulsoksymetru.I że tam widzi tętno pacjenta.Nawet przy NZK.I nie
potrzebuje podłączać pacjentowi ekg,nawet przy reanimacji.Umiecie odczytać
zapis oksymetrii przy upośledzonej perfuzji spowodowanej NZK?Ja nie.Ale może
ja mało wiem.
Konkluzja jest taka,że nie mogę pojąć tego,że nie pracujemy jako
zespół.Partnerski zespół.Nie mogę pojąć,dlaczego niestosowne jest zwrócenie
uwagi lekarzowi.Nie jesteście nad nami tylko OBOK nas.Ależ się rozpisałam...
Pozdrawiam wszystkich uczestników forum!
Obserwuj wątek
    • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 20.04.07, 21:04
      1. sposobu zwracania sie nie komentuje
      2. pobiera posiew czego? jalowe rekawiczki nie musza byc potrzebne
      3. pielegniarki w polsce wykonuja czynnosci na zlecenie lekarskie
      4. moze w pulsoksymetrii wlasnie o to chodzi, ze w NZK nie widac fali tetna? w
      koncu bylo to NZK czy nie?
      • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 20.04.07, 22:30
        1.To fakt
        2.Posiew pmr
        3.Monitorować czynności życiowe pacjenta na OIOMie mogę bez zlecenia.
        4.Wiem doskonale o co chodzi w pulsoksymetrii.Ekg nie monitoruje się nawet przy
        reanimacji,przy podawaniu adrenaliny.I co?Wtedy też widać falę tętna?Na
        obkurczonym obwodzie?
        Czy dla was-lekarzy to takie uwłaczające-skorzystać z wiedzy i doświdczenia
        pielęgniarki?Ja z waszego korzystam i niczego mi to nie ujmuje.
        • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 20.04.07, 22:58
          to zle, ze lekarze odnosza sie do pielegniarek w sposob niekulturalny, tak samo
          takie posty jak ponizej nie powinny sie pojawiac
          co do pobierania pmr to nie ma szans na zachowanie pelnej jalowosci - czysta ma
          byc igla
          nawet skora pacjenta mimo dezynfekcji nie bedzie nigdy jalowa
          oczywiscie nie nalezy celowo zabrudzac pola, jednak drobne naruszenia zasad
          antyseptyki nie maja znaczenia, zarowno dla jakosci posiewu, jak i dla
          bezpieczenstwa chorego (czy w opisywanym wypadku byly tylko "drobne" nie jestem
          w stanie ocenic
          o sposobie monitorowania chorego powinien decydowac lekarz wpisujac w zleceniach
          jakie parametry i w jaki sposob powinny byc monitorowane
          na pewno generalnie lepiej jest monitorowac wiecej niz mniej, jednak mozna
          prawidlowo prowadzic akcje reanimacyjna bez ciaglego monitorowania ekg

          od pielegniarek wymagam bezwzglednego stosowania sie do moich zalecen
          nie zabraniam nigdy wyrazenia wlasnego zdania (i biore je pod uwage), ale nie
          toleruje zadnej samowoli
          nie mam zaufania do pielegniarek, ktore zlecenia dowolnie interpretuja i
          modyfikuja oraz dzialaja wedlug wlasnego widzimisie
          lekarz w calosci odpowiada za swoje postepowanie, rowniez niewlasciwe, ty jako
          pielegniarka nie masz, mimo pewnie duzego doswiadczenia wystarczajacej wiedzy,
          aby kwestionowac decyzje lekarskie
          moze czasem nie masz racji i tak prowokujesz agresywne zachowania?

          przy odmowie wykonania zlecenia przez pielegniarke wymagam formy pisemnsj
          kierowanej na rece ordynatora - jeszcze nie spotkalem sie z odmowa
          a samowole tepie bezwzglednie i potrafie byc straszny
          • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 20.04.07, 23:27
            Zgadzam się z Tobą w pewnym stopniu.Oczywiście-to lekarz decyduje jakie
            paramerty monitorować.I w poprzedniej mojej pracy wpisywał to w kartę
            zleceń.Tutaj się tego nie robi.Zlecenie jest na tzw." gębę".Zleca mi się
            monitorowanię tętna.Robię to za pomocą pulsoksymetru.W penym momencie nie mam
            zapisu.Nie waham się w takiej sytuacji tylko podłaczam ekg.Spadek HR poniżej 60
            u noworodka=rozpoczynam masaż serca.Czy według Ciebie w tej sytuacji powinnam
            wyruszyć na spacer po szpitalu w poszukiwaniu lek.dyż.i pytać o zgodę na
            podłaczenie ekg?
            Wiem,że można prowadzić akcje reanimacyjną bez ekg.Tylko po co,skoro mozna je
            monitorować?Tym bardziej,że to dzieci.
            Nie prowokuję agresywnych sytuacji.Nie taki jest mój zamiar.A to,że zwracam
            uwagę na dotykanie igły i wszystkiego,czym za chwilę pobiera się posiew dziecku
            brudnymi łapami,to nie dlatego,że pragnieniem mojego serca jest być
            wredną ,tylko dla dobra tego dziecka.Myślałam,że to jasne.
            • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 00:14
              nie sadze, abys robila cos nieprawidlowo
              mysle, ze z powodu ewentualnej twojej odpowiedzialnosci prawnej powinnas (moze
              po rozmowie z oddzialowa) wymoc wpisywanie zlecen do katry (z rozsadnymi
              wyjatkami, tak jak to sie normalnie praktykuje)
              dobre pielegniarki staja sie cennym towarem - moze z tego powodu masz szanse
              wymoc zmiany na lepsze w zakresie komunikacji z lekarzami
          • nico72 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 12:41
            Otóż nie można prowadzić akcji reanimacyjnej bez monitorowania EKG. Nie chodzi
            o to czy jest puls czy go nie ma i czy obwód jest obkurczony. Zupełnie inne
            jest postępowanie w asystolii czy PEA a inne w VF/VT. Bez zapisu EKG nie da się
            tego odróżnić. A chyba powiiniśmy postępować zgodnie ze standardami.
            • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 15:13
              do tego wystarczy sekunda zapisu z lyzek defibrylatora
              • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 15:19
                Jasne.Tylko taki sprzęt trzeba umieć obsłużyć.No i mieć go w pobliżu.Na moim
                oddziale znajduje się on 2 piętra niżej,w gabinecie lekarskim.Ten fakt
                wprowadził mnie w stan lekkiego oszołomienia...A kardiomonitor,z którego można
                skorzystać jest pod ręką-więc dlaczego nie?Nie wiem,nie rozumiem...
                • kzet69 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 01:31
                  droga Pani rzuciła pani tyle zarzutów że może pora napisac o jaki OIOM
                  Dziecięcy chopdzi w jakim mieście, żeby obsmarowani mogli sie ustosunkowac do
                  Pani wypowiedzi, na marginesie nie chce mi się wierzyc że na jakimkolwiek OIOM-
                  ie defi chomikują u sąsiadów 2 piętra niżej z poważaniem
                  • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 10:16
                    Mi także nie chciało się w to wierzyć.Zapytałam o to w pierwszym dniu pracy-
                    gdzie jest defibrylator?Odp.:"Dwa piętra niżej,w gabinecie lekarskim." Mało
                    tego,że nie mam sprzętu pod ręką to jeszcze nie mam dostępu do klucza od tegoż
                    gabinetu.Ale to już nie mój problem,nie ja za to odpowiadam.
                    Co do napisnia jaki to OIOM-nie widzę sensu robienia tego.Zainteresowani są
                    przekonani o słuszności swego postępowania.Z czego zatem mieliby się tłumaczyć?
              • nico72 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 15:22
                Nie jestem co do tego przekonany. Przez sekundę zapisu z łyżek nie odróżnisz
                artefaktów od np. migotania.
                • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 15:25
                  czepiasz sie

                  jak masz watpliwosci to mozesz poczekac i 3 sekundy, a nawet 10
                  • nico72 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 17:36
                    E tam czepiam się. Tak dla podtrzymania dyskusji. Po prostu wygodniej jest mieć
                    naklejone elektrody niż z łyżek czytać. A tak generalnie chodziło mi odczytanie
                    z pulsoksymetru w czasie CPR.
        • pyorunochron Czynnosci zyciowe 23.04.07, 00:29
          guzka1 napisała:

          ...
          > 3.Monitorować czynności życiowe pacjenta na OIOMie mogę bez zlecenia.
          ...

          Chyba pielegniarka nie tylko moze, ale przede wszystkim POWINNA!
        • marcinoit Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 03.05.07, 12:36
          guzka1 jesli to co piszesz jest prawda to szybko zmien prace.
    • czarna_rozpacz siostra niech poda basen... 20.04.07, 21:29
      i doopy nie zawraca,
      • wami41 Re: siostra niech poda basen... 20.04.07, 22:11
        czarna_rozpacz napisała:

        > i doopy nie zawraca,


        ale chamstwo. nie jestem zaskoczony. to jest norma
        • guzka1 Re: siostra niech poda basen... 20.04.07, 22:24
          No właśnie,o tym mówię...Nie zamierzam tego tolerować.Lekarze posiadaja ten
          stopień ucywilizowania(czyt.żaden),który mi nie odpowiada.Nie wszyscy na
          szczęście.
          • czarna_rozpacz siostra niech sie nie podnieca.... 20.04.07, 22:44
            sa teraz wazniejsze sprawy,
            niz tylko opluwanie sie,
            www.ozzl.org.pl/index.php?option=com_pressroom&view=one&id=122&r=2007&Itemid=154&lang=pl
          • maga_luisa Re: siostra niech poda basen... 20.04.07, 22:50
            Opisujesz jednego z lekarzy tego zespołu, czy też to jest reguła na oddziale?
            Brzmi to naprawdę nieciekawie. Może rozmowa z ordynatorem coś by dała?
            • guzka1 Re: siostra niech poda basen... 20.04.07, 22:53
              To ordynator przestrzega tych samych zasad.Czyli żadnych.Szczerze powiem-
              wstrząsnęło to mną.
              • maga_luisa Re: siostra niech poda basen... 20.04.07, 23:14
                Niestety znam podobny OIOM w pobliskim szpitalu.
                To przykre, ale myślę, że nic tam po Tobie. Jako pielęgniarka nic nie zdołasz
                zmienić, najwyżej zaczniesz być traktowana jako persona non grata. Szkoda Twoich
                umiejętności, żebyś się do tego "przystosowywała".
                Piszę tym bardziej z przykrością, że przeczytałam wcześniej wypowiedzi moich
                kolegów-lekarzy powyżej.
                Pozdrawiam i życzę dużo siły.
                • tango45 Re: siostra niech poda basen... 21.04.07, 01:26
                  Guzka, zostan tam dla dobra tych maluszkow.
                  • guzka1 Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 21.04.07, 09:27
                    Im dłużej tam pracuję,tym bardziej nie chce mi się wierzyć w to co tam widzę.
                    Kolejne moje obserwacje są następujące:
                    1. Pacjentów intubuje się bez sedacji i analgezji.
                    2. Wentylacja mechaniczna również bez sedacji i analgezji.
                    3. Widziałam NZK,po którym nie zmierzono pacjentowi nawet RR.Tutaj nie mierzy
                    się takich parametrów.
                    4. Pacjentowi z całowdobowym wlewem Dobutaminy monitoruje się TYLKO
                    pulsoksymetrię. Na moje pytanie dlaczego nie RR słyszę "Bo to mała dawka
                    Dobutaminy,nie trzeba"
                    5. Nie praktykuje się tutaj cewnikowania dużych naczyń-co za tym idzie nie ma
                    możliwości włączenia żywienia parenteralnego. Podaje się tutaj tylko 10%glukozę
                    i lipidy.
                    6. Nie stosuje się też amin katecholowych w całodobowych wlewach. Bo i jak
                    skoro żaden pacjent nie ma centralnego wkłucia?
                    7. Toaleta drzewa oskrzelowego wykonywana jest nie na jałowo. Nie sądziłam,że
                    jeszcze gdziekolwiek praktykuje się takie rzeczy...

                    Jak powinnam zachować się w takiej sytuacji? Co mogę zrobić? Nic. Bo moja
                    wiedza jest zbyt mała(jak to przeczytałam w poście extorrisa),żeby kwestionować
                    decyzje lekarza. Nawet takie. Wcześniej pisałam o drobnostkach,z którymi mam
                    nadzieję uda się coś zrobić.Co radzicie wiedząc więcej o tym miejscu?
                    • kamina5 Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 21.04.07, 11:08

                      co do intubacji bez sedacji i analgezjii późniejszej wentylacji, to nie
                      podzielam Twojego zdania, nie można uogólniać- wydaje mi się, że piszesz o
                      rożnych OIT-ach.
                      natomiast w pełni rozumiem, że zachowanie lekarzy boli, ale niestety- jakie
                      społeczeństwo- tacy i lekarze- wywodzą sie przecież z tych samych korzeni.piszę
                      to z bólem, bo sama jestem lekarzem, ale znam poziom niektórych kolegów i bardzo
                      nad tym boleję.Ale nie jest możliwe, że studia są nobilitacja w tym kraju,
                      niestety- zawsze jest ok 10% z krzywej Gaussa w obie strony.
                      Zmieniaj szybko miejsce pracy....powodzenia
                      • seniorita15 Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 23.04.07, 21:44
                        Do kamina5:A ja proponuje ukonczenie studiow lekarskich ,potem specjalizacji
                        przez ta pania .Wtedy bedzie miala wplyw na leczenie pacjentow.I nie uwazam ,ze
                        wszyscy w naszym zawodzie sa alfa i omega.Ale puste krytykanctwo mnie irytuje.
                        • aron2004 Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 23.04.07, 21:54
                          pielęgniarki są w większości przypadków mądrzejsze i lepiej wykształcone od
                          lekarzy. Może tylko dzięki pielęgniarkom polska służba zdrowia się trzyma. Na
                          pewno pielęgniarki powinny więćej zarabiać od lekarzy.
                        • mcmd Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 17.05.07, 20:34
                          do seniorita15 - droga kolezanko pozwol ze sie z Toba nie zgodze. to dobrze ze sie dziewczyna stara i zwraca uwage na ewidentne partactwo! sa pewne standardy ktorych nalezy przestrzegac-nieprawdaz? nie przesadzajmy z ta solidarnoscia zawodowa - nie uwazam zeby oczekiwanie od lekarzy profesjonalizmu bylo czyms zlym.
                    • drinexile Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 21.04.07, 11:13
                      Guzka, jestes jeszcze mloda, masz zapal do pracy, radze Ci, wyjedz do jakiegos
                      normalnego kraju, zanim Cie zniszcza albo sie poddasz. Szkoda Twojego zycia i
                      lat nauki.
                    • extorris Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 21.04.07, 12:01
                      problemy o ktorych piszesz dotycza wylacznie komunikacji z lekarzami

                      nie wchodz w kompetencje lekarzy, prawidlowosc postepowania moze wlasciwie
                      oceniac tylko inny lekarz, najlepiej tej samej specjalnosci - nie minister
                      Ziobro, nie dziennikarze, nie konserwator instalacji elektrycznej, także nie
                      pielegniarka

                      nie jest tak, mimo powszechnego przekonania, ze na medycynie i pilce noznej w
                      polsce zna sie kazdy
                      czesto mozesz nie miec racji
                      • mcmd Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 17.05.07, 20:39
                        extorris - nie jest tez prawda, ze na medycynie znaja sie wszyscy lekarze. irytuje mnie ta niezdrowa solidarnosc zawodowa i brak krytycyzmu. przyklady mozna snuc bez konca... niestety.
                    • karolina_29 Re: Przeczytajcie,proszę,jeszcze to 05.05.07, 23:20
                      Masz dwa wyjścia.
                      Odejść albo prowadzić ciągłą walkę.
                      Zastanów się, czy masz tyle siły.
                      I czy Twoje umiejętności nie będą lepiej wykorzystane gdzie indziej.
                      Jestem lekarką i włosy mi się jeżą, kiedy to wszystko czytam. Ech.
      • mcmd Re: siostra niech poda basen... 17.05.07, 20:23
        czlowieku jak mozna byc takim chamem?? to wlasnie przez takich ludzi jak ty tak zle sie mowi o lekarzach! powiem ci jedno - na stazu w szpitalu od nikogo nie nauczylam sie tyle ile od pielegniarki z czterdziestoletnim stazem na kardiologi. ciekawe dlaczego ja nigdy nie mialam problemow z pielegniarkami? moze dlatego ze zawsze traktowalam je jak partnerow? jak myslisz "chlopczyku"?
        jesli taki jestes na oddziale to dziewczyny powinny sie zebrac i solidarnie sprawic ci solidne lanie. chetnie bym im pomogla!
      • maretina Re: siostra niech poda basen... 22.05.07, 22:54
        czarna_rozpacz napisała:

        > i doopy nie zawraca,
        cham.
    • alergenzb Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 11:30
      I właśnie dlatego, w wiekszości korzystamy z prywatnych usług medycznych, jak i
      pobytów szpitalnych. Takie sytuacje dzieją się nie tylko w szpitalu w którym
      pracujesz, jest wiele takich szpitali, ale jak rodzic zwróci uwagę, staje się
      roszczeniowy, tak są odbierane uwagi mimo spokojnej rozmowy.
      Od czasu kiedy dziecko przestało korzystać z pobytów w państwowych szpitalach,
      skończyły się dodatkowe zakażenia, z których rok na okrągło nie mogło wyleczyć
      się. Teraz jest lepiej, ponieważ nie korzystamy ze szpitala państwowego, a
      jeżeli musimy to korzystamy z osobnej sali, i pilnujemy aby zachowano wszelkie
      zasady chiegieny. Daje to efekt, braku dodatkowych zakażeń dziecka, bez względu
      na to co mysli personel. Jeżeli robią swoje, zachowując zasady chigieny to nie
      ma żadnych problemów.
      Współczuję ci i to bardzo. Nie sądzę abyś mogła coś zmienić.
      Na twojej wysokiej odpowiedzialności, mogą tylko skorzystać maluszki, podziwiam
      cię i twoją sumienność.


      • maga_luisa Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 11:48
        "I właśnie dlatego, w wiekszości korzystamy z prywatnych usług medycznych"

        W jakiej "większości"?
        Dodam tylko, że Twoja bezkrytyczna wiara w jakość "prywatnych" usług nie zawsze
        ma odniesienie do rzeczywistości.
        • avvg Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 11:01
          > Dodam tylko, że Twoja bezkrytyczna wiara w jakość "prywatnych" usług nie zawsze
          > ma odniesienie do rzeczywistości.

          Jednego nie zauważasz: w razie jakichś przygód w prywatnej placówce ma się spore szanse na wygranie
          procesu o odszkodowanie, bo prywatne usługi medyczne są w tym kraju z niewiadomych nielubiane
          przez i lekarzy (którzy czerpią z nich kasę), i przez rządzących. "Niezależni" eksperci i biegli chętnie
          potwierdzą uchybienia w prywatnej placówce, a państwowej będą chronić tyłek wbrew wszelkim
          zasadom zdrowego rozsądku.

          Nie mam racji?
          • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 11:34
            nie
      • drinexile Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 11:55
        H! prosze!
    • do.ki Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 11:59
      Zostalem wywolany do odpowiedzi (pozdrowienia, dla kogo trzeba :-))).

      > Konkluzja jest taka,że nie mogę pojąć tego,że nie pracujemy jako
      > zespół.Partnerski zespół.

      Pelna zgoda. Praca w zespole to podstawa sukcesu, to sie zgadzamy. Jednakze:

      > Nie mogę pojąć,dlaczego niestosowne jest zwrócenie
      > uwagi lekarzowi.

      Jest niestosowne dyskutowac o tej czy innej kwestii przy pacjencie. Byc moze
      wlasnie w tej kwestii przegielas z asertywnoscia. Nie wiem co to jest "posiew
      pmr", w ogole w Twoich postach roi sie od skrotow, ktore nie od razu lub nie
      calkiem sa dla mnie jasne. Piszac dla osob, ktorych nie znasz, lepiej unikaj
      skrotow, gdyz skroty zwykle funkcjonuja lokalnie. Nawet RR- dla Ciebie to
      cisnienie tetnicze, dla mnie czestotliwosc oddechowa.

      Techniczne aspekty pobierania posiewu poruszyl juz extorris, wiec nie bede sie
      powtarzal.

      > Odkąd parametry życiowe pacjenta sprawdzane są TYLKO NA ZLEC.lekarskie??

      Od zawsze. Jest to jednak zlecenie stale (ang: standing order), ktore dotyczy
      wszystkich pacjentow przyjetych na dany oddzial. Czyli na zlecenie, ale "z
      automatu". Tak to przynajmniej jest rozwiazane tam, gdzie ja pracuje. Tego typu
      zlecenia i procedury obejmowaly kiedys dwa grube skoroszyty, a dzis jedna
      niemala partycje na dysku.

      Co do zakresu monitorowania przy zatrzymaniu krazenia to sprawa jest dosc
      prosta, sa pewne wytyczne, chocby ALS czy PALS i trzeba lepszego powodu niz "i
      tak widze", zeby to zmieniac.

      > 1. Pacjentów intubuje się bez sedacji i analgezji.

      Do przyjecia w niektorych sytuacjach, jak chociazby zatrzymanie krazenia (gdzie
      pacjent jest z definicji nieprzytomny) czy "sytuacje podbramkowe", jak wymioty i
      zachlyst u pacjenta we wstrzasie, karbonarkoza. Krotki, ogolnikowy tekst jak
      powyzej jest zbyt uproszczony, by sie oburzac.

      > 2. Wentylacja mechaniczna również bez sedacji i analgezji.

      Do przyjecia w okreslonych sytuacjach, jak chociazby wentylacja przez
      tracheostomie. Pacjenci z przewlekla zaporowa choroba pluc i niewydolnoscia
      oddechowa (niektorzy) swietnie znosza wentylacje mechaniczna, miewam pacjentow
      zaintubowanych na oddechu kontrolowanym przez rurke intubacyjna, ktorzy siedza w
      lozku i czytaja gazete. Tak wiec jak wyzej: zbyt ogolnikowe stanowisko, brak
      podstaw do oburzenia. Ale wentylacja mechaniczna nie oznacza obowiazkowej
      analgezji ani tym bardziej sedacji.

      4. Pacjentowi z całodobowym wlewem Dobutaminy monitoruje się TYLKO
      pulsoksymetrię. Na moje pytanie dlaczego nie RR słyszę "Bo to mała dawka
      Dobutaminy,nie trzeba"

      Chodzi o linie tetnicza czy o nieinwazyjny pomiar cisnienia? Linia tetnicza nie
      zawsze jest konieczna, moge sie obejsc bez niej, no chyba ze potrzebna mi jest
      do czegos innego (probki krwi chociazby). Co smielsi podaja dopamine, a czasem i
      dobutamine po prostu na oddziale, poza intensywna terapia- nie zebym to
      pochwalal, ale nie demonizuj dobutaminy. Nie znajac szczegolowego kontekstu nie
      moge powiedziec wiele wiecej, tym niemniej nie oburzam sie jeszcze tak bardzo,
      jesli lekarz prowadzacy mysli i wie co robi.

      6. Nie stosuje się też amin katecholowych w całodobowych wlewach. Bo i jak
      skoro żaden pacjent nie ma centralnego wkłucia?

      Przed chwila, w pkt. 4 bylo o wlewie dobutaminy. To jak to w koncu jest? Poza
      tym katecholaminy da sie podac przez zwykle, peryferyjne wklucie. OK, nie
      robilbym tego z noradrenalina i fenylefryna, ale pacjenci, ktorzy wymagaja
      podania tych lekow, i tak beda mieli centralne wklucie z innych powodow.

      "Jak powinnam zachować się w takiej sytuacji? Co mogę zrobić? Nic. Bo moja
      wiedza jest zbyt mała(jak to przeczytałam w poście extorrisa),żeby kwestionować
      decyzje lekarza. Nawet takie. Wcześniej pisałam o drobnostkach,z którymi mam
      nadzieję uda się coś zrobić.Co radzicie wiedząc więcej o tym miejscu?"

      Sam pracuje w "community hospital", ktory pewnie jest odpowiednikiem Twojego
      szpitala powiatowego, wiec faktycznie przyznaje, ze edukowanie personelu (i
      doktorow tez) to droga pod gorke, ze budowanie zespolu pomaga (co dzien nad tym
      pracuje). Chcac dzialac, sporo ryzykujesz. Ryzykujesz swoja prace, choc dla
      pielegniarki to moze nie problem- z otwartymi ramionami przyjma Cie gdzie
      indziej. Na poczatek porozmawiaj ze swoimi przelozonymi (oddzialowa/y), ktorzy
      powinni przkazac sprawe do zalatwienia. Tutaj mamy praktyke comiesiecznych
      zebran calego zespolu, gdzie tego typu kwestie sa podnoszone, a pytaniom o te
      czy inne procedury nadawany jest bieg bardziej formalny. Jesli Twoj bezposredni
      przelozony nie podejmie zadnych dzialan, masz prawo "isc z tym wyzej", jesli
      chcesz, ale zawsze zadbaj o dobre udokumentowanie tego, co twierdzisz, nie tak,
      jak powyzej, bo to nic nie da, a tylko napsujesz wszystkim krwi.

      Wdrozenie standardow to droga przez meke, nawet bez oporu osob Ci niechetnych,
      dbaj wiec, aby ten opor byl jak najmniejszy.

      Witaj w realnym swiecie. Nie wszedzie jeszcze jest medycyna akademicka, a im
      dalej od uczelni, tym bardziej bywa tak, jak piszesz.

      Na koniec male ostrzezenie: moze jestem przeczulony, ale troche sie boje, czy
      nie popadasz w przesade. Z glowa nabita teoria i zwyczajami z duzego
      akademickiego osrodka ladujesz w malym osrodku i uwazasz, ze poznalas jedna
      jedyna, wlasciwa organizacje pracy, tymczasem to, co sie sprawdza w akademii,
      niekoniecznie bedzie dobre w mniejszym osrodku, z roznych wzgledow. Tu karty
      leza inaczej. Niekompetencja to jedna sprawa, jednak ten szpital jakos dzialal
      bez Ciebie i pewnie bedzie dzialal dalej bez Ciebie, niekoniecznie bedzie
      dzialal zle. Jesli uwazasz, ze mozesz cos zmienic na lepsze, to masz bez mala
      obowiazek sprobowac, jednak kopiowanie na slepo procedur z innego osrodka jest
      bez sensu. Nie ma jedynie slusznej drogi osiagania niektorych celow.

      Zyczac powodzenia na ciernistej drodze wychodzenia z utartych kolein, pozdrawiam
      cieplo.
      • nocny_piter Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 13:52
        Ales sie, Doki, rozpisal... chyba masz urlop albo sie nudzisz na dyzurze :)

        Temat jest chyba wyczerpany. Dodam tylko od siebie jedna kwestie, ktora chyba
        nie byla poruszona : odpowiedzialnosci za pacjenta. W Polsce ta odpowiedzialnosc
        spoczywa na lekarzach, nie na pielegniarkach (pielegniarki odpowiadaja tylko za
        bledy techniczne jak np. zamiana fiolek z lekami itp.). Skoro cala
        odpowiedzialnosc bierze na siebie lekarz, to tylko on moze decydowac o tym co
        sie z pacjentem dzieje. Pielegniarka nie jest w tym systemie rownorzednym
        partnerem, bo byc nie moze (chyba ze system zostanie zmieniony i pielegniarki
        wezma na siebie czesc tej odpowiedzialnosci, ale wtedy odpowiedzialnosc bedzie
        podzielona, rozmyta, co z kolei nie jest korzystne dla pacjenta). Wiekszosc
        pielegniarek takiej odpowiedzialnosci sie boi, po co zreszta nadstawiac karku za
        tak nikczemne wynagrodzenie? Lepiej robic swoja robote, scielic grzecznie lozka,
        zmieniac pampersy, a do leczenia sie nie mieszac. W razie wpadki - cala wine
        mozna zwalic na lekarza, to on pojdzie do pudla albo bedzie placil odszkodowanie.
        • maga_luisa Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 14:35
          Szkoda tylko, że cynizm Ci przesłania resztę aspektów sprawy.
        • reginnka Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 14:41
          Lepiej robic swoja robote, scielic grzecznie lozka
          > ,
          > zmieniac pampersy, a do leczenia sie nie mieszac

          to po co ona na te studia poszła - zrobiła magistra -dla papierka ;|
          skoro nie może wykorzystać swojej wiedzy i umiejetności,
          • nocny_piter Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 10:58
            Nie wiem. Dla mnie studia pielęgniarskie to bezsens, o czym już kiedyś pisałem.
            • vacia Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 18:18
              nocny_piter napisał:

              > Nie wiem. Dla mnie studia pielęgniarskie to bezsens, o czym już kiedyś
              pisałem.

              Czy wykształcenie wyższe może pielegniarce zaszkodzić ?
              To jest tak odpowiedzialna praca , wymagająca dużej wiedzy, że i doktorat by
              nie zaszkodził.


            • reginnka Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 22:50
              dobrze że w innych krajach unii nie widzą tego bezsensu ;)
              • nocny_piter Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 17:35
                Bardzo źle, że nie widzą. Niebawem w Unii wszyscy będą mieć wyższe
                wykształcenie, jak w socjalizmie doskonałym...
      • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 15:16
        1.Uwagę zwróciłam lekarzowi przy pacjencie-a jakże.Tylko,że tym pacjentem był
        noworodek-to chyba istotne.
        2.Co do intubacji-mam na myśli noworodka z wysiłkiem oddechwym,narastającym
        PCO2 w gazometrii,do planowej intubacji.Odbywa się ona bez ŻADNYCH leków.Czy
        zgodne z zasadmi jest przytrzymywanie chorego niemal kolanem?Dziecka nie trzeba
        sedować,jest małe,da się je utrzymać,prawda?
        3.Wentylacja mechaniczna dzieci-nie spotkałam się z wentylowaniem bez sedacji i
        analgezji.Z tego co widzę moi zaintubowani pacjenci nie czytają gazety w
        inkubatorze...Nie twierdzę,że w każdym przypadku koneczny jest wlew
        Fentanylu,Dormicum.W placówce,w której pracowałam z powodzeniem stosowano wlew
        Tramalu.Wtedy można było wentylować w trybie oddechu wspomaganego a potem
        spontanicznego.
        4.Dobutamina-o linji tętniczej to w tej placówce chyba w ogóle nie słyszeli.Nie
        mierzy się ciśnienia tętniczego pacjentowi nawet nieinwazyjnie.Nawet po
        NZK.Więc jak ocenic potrzebę właczenia amin katecholowych?

        Uważam,że nie przesadzam.Nie jest też tak,że po pracy w szpitalu akademickim
        oczekuje Bóg wie czego na prowincji.Jak pewnie da się zauważyć-nie piszę tutaj
        o leczeniu aktywowanym białkiem C tylko o podstawowych sprawach,zasadach.I nie
        chodzi mi też o kopiowanie procedur zośrodka,w którym pracowałam.
        Bardzo dziękuję za odniesienie się do mojego postu i cenne uwagi.
        Pozdrawiam serdecznie!
        • kzet69 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 01:38
          sedacja tramalem??????????????? jeszcze raz Pania prosze niech Pani poda o jaki
          Oddział w jakim mieście chodzi, stawia pani bardzo poważne zarzuty więc dajmy
          szansę oskarżonym, anonimowe obrzucanie błotem może stało się norma w
          kaczolandzie ale ja tego nie toleruję i proszę dokładnie opisac kto i kiedy
          noworodka do intubacji przyciskał kolanem?????
          • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 10:23
            Oczekuje Pan nazwisk? :) Nie jest to chyba miejsce na tego typu informacje.Nie
            napisałam tego postu po to,by obrzucać kogokolwiek błotem.Napisałam wiele
            więcej niż zamierzałam pierwotnie,ale myślę,że dobrze się stało.Cenne są dla
            mnie uwagi niektórych z Was w kontekscie tej sprawy.
          • seniorita15 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 21:31
            Ja tez nie slyszalam o sedacji tramalem .Ale to moze jest zarezerwowane tylko
            dla niektorych szpitali klinicznych i my biedni misie ze szpitali wojewodzkich o
            nich nie slyczelismy.Mysle,ze tej pani sie pomylilo leczenie przeciwbolowe z
            sedacja.
      • avvg Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 11:05
        > Jest niestosowne dyskutowac o tej czy innej kwestii przy pacjencie.

        no w tej sytuacji faktyyyyycznie, pacjentem jest kilkudniowe niemowlę. Brawo brawo. Może jeszcze chcesz
        poprosić je o podpis?
        Oczywiście zakładam, że w pobliżu nie ma rodziców
      • karolina_29 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 05.05.07, 23:26
        Witaj :-)
        Podawanie dobutaminy bez monitorowania ciśnienia? Co to za praktyka? Nie chodzi
        o żadne demonizowanie amin katecholowych, ale sam powiedz, jaki to ma sens.
    • matysia_k Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 18:49
      Jestem młdoą lekarką, niedoswiadczoną .
      Moj ojciec lekarz, zawsze mi powtarzał,ze jego dobrej roboty nauczyły włąsnie
      doswiadczone pielegniarki- z ogromna wiedza i doswiadczeniem w porownaniu do
      mlodzika ze swiezym dyplomem.I ja takze, gdy mam problem a u mnie zadufani sa
      raczej lekarze, wolę się zapytac pielegniarki. I one, gdy ktoregos razu
      spanikowałam, delikatnie podpowiadały mi pytaniami- Pani doktor a moze to, a
      moze tamto.. I bardzo im jestem wdzieczna
      Lekarze nie mogliby istniec be zpielegniarek. I nie wstyd mi przyznac, ze
      uwazam,ze maja wieksze doswiadczenie i nie wstyd mi poprosic o pomoc.
      A co do pobierania posiweu - to co bys nie mowił panie ex costam to sa pewne
      ustalone zasady i nawet gdy jest to szpital rejonowy nie powinno byc od tego
      odstepstwa.
      Dzieki za Ciebie, Siostro:))
      • meg303 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 21:14
        Jestem pielęgniarką jedynie z licencjatem, pracuję od 17 lat na oddziale
        zabiegowym. Jestem bardzo wdzięczna lekarzom z mojego szpitala, za to, że są
        jacy są. Stanowimy prawdziwy zespół, nigdy, powtarzam, nigdy nie zdarzyło mi
        się, aby któryś potraktował mnie w ten sposób. Może mam szczęście ?
        A teraz dobra rada: uciekaj z tego OIT-u...to co robisz to walka z wiatrakami.
        Pozdrawiam.
        • seniorita15 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 21.04.07, 22:20
          W niektorych szpitalach OIT noworodka przejeli z rak
          anestezjologow-noworodkarze.Stalo sie to juz jakis czas temu.
          • do.ki Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 07:18
            Dopiero w niektorych? To powinna byc norma. Dobra, wiem, ze nie jest, ale nie
            dotykam noworodkow, jesli nie musze. Do tego potrzebna jest calkiem inna wiedza,
            ktorej mam za malo.
            • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 08:43
              Ja uważam,że na OITekach dziecięcych powinni pracować i anestezjolodzy i
              neonatolodzy.Współpracuję tylko z neonatologami i widzę pewne nieprawidłowości
              i trudności w wentylowaniu pacjentów.Nie wszyscy sobie radzą,nie każdy potrafi
              zaintubować dziecko(spośród całej plejady neonatologów,z którymi prację potrafi
              to zrobić jeden),neonatolodzy nie potrafią cewnikować dużych naczyń.W
              poprzednim miejscu pracowałam tylko z anestezjologami i brakowało z kolei
              neonatologa.Tak,takie połaczenie byłoby najcudowniejsze.Tylko czy w naszej
              rzeczywistości możliwe?Chyba nie...
              • nocny_piter Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 11:16
                Ja tak naprawdę nie wiem do końca o co Ci chodzi? Chciałabyś, żeby lekarze Cię
                słuchali? Chciałabyś być takim "ciałem doradczym", które stoi z boku i podpowiada?
                Moim zdaniem musisz odnaleźć swoje miejsce w tym systemie i jak najlepiej
                wykonywać swoją robotę, orać swoje poletko od miedzy do miedzy i poza miedzę nie
                wychodzić ani na trzy palce. To Ci bardzo ułatwi życie. Przeczytaj jeszcze raz
                umowę o pracę, tam masz wyszczególniony zakres Twoich obowiązków, postaraj się
                tego trzymać. A już w żadnym wypadku nie wchodź w kompetencje lekarzy, bo to tak
                jakbyś siedząc koło kierowcy nagle zaczęła szarpać za kierownicę i ciągnąć w
                przeciwną stronę, wypadek murowany.
                • maga_luisa Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 12:06
                  A ja doskonale wiem, o co jej chodzi.
                  To coś jak ja dyżurując przed specjalizacją na pulmonologii widziałam cirpiących
                  nowotworowych pacjentów z zaleceniem "Morfina sc 3 x 10 mg". Na początku
                  zagryzałam zęby i tylko myślałam źle o starszych kolegach - bo jakież były moje
                  kompetencje w porównaniu z nimi?
                  W końcu zaczęłam zmieniać zlecenia.
                  Jej nie chodzi o "rządzenie" lekarzami. Ona widzi nieprawidłowości i boli ją, że
                  nie ma na to wpływu. Jej postawa jest godna podziwu - próbuje coś zmienić na lepsze.
                  • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 15:14
                    Dziękuję maga_luisa za Twój post.Jednak ktoś mnie zrozumiał... :) Dziwi mnie
                    bardzo,że większość jest tak obruszona faktem iż to właśnie JA piszę tutaj
                    takie rzeczy,że skupia się tylko i wyłącznie na próbie pokazania mi
                    mojego "miejsca w szeregu".Oczekiwałam czegoś zupełnie innego.A swoje miejsce
                    znam doskonale,zapewniam.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!
              • kzet69 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 01:43
                droga Pani gdzie jest OIT Dziecięcy gdzie tylko jeden lekarz potrafi intubowac
                noworodka??? A jak inni są na dyżurze to co dzwonią po tego jedynego czy dymaja
                workiem na maske do rana??? Czytam te Pani posty i zaczyna mnie szlag trafiac
                tylko nie wiem na kogo czy na Panią czy na tych nieudaczników z którymi Pani
                pracuje i dlatego chciałbym by im Pani dała możliwośc obrony... Nadmieniam że
                od 17 lat pracuję na OIT Dziecięcym i u nas noworodka potrafi zaintubowac nie
                dośc że lekarz to większośc pielęgniarek
        • nibynic5 do MEG 22.04.07, 16:52
          wiec jestes lekarzem czy pielegniarka? a mzoe jednym i drugim???:))
          zastanawiajace bardzo:) raz piszesz ze jestes lekarzem, tutaj ze pielegniarka:))
          a moze felczerem?? bo to i lekarz i pieledniarka w jednym:)
          • 1951b Re: do Nibynic5............ 22.04.07, 17:40
            ...... daruj sobie te złośliwości pod adresem Magi.
            Doskonale wiesz, że jest lekarzem.
            Ponadto uważam, że jednym z nielicznych lekarzy mówiących głośno o tym, o czym
            niektórzy maja odwagę tylko szeptać po kątach, milczą lub wręcz zaprzeczają w
            imie solidarności zawodowej.

            I jeszcze jedna uwaga Nibynic.
            Można zmienić nick, ale sposobu pisania nie...........Te Twoje liczne ozdobniki
            i znaki zapytania.

            • nibynic5 do 1951b 22.04.07, 18:26
              nie rozumiem dlaczego ktos raz przedstawia sie jako lekarz a raz jako pielegniarka?

              a co do Twojej ostatniej sugestii- jesli tak uwazasz, zyj w takiej swiadomosci
              dalej, nikt Ci nie zabrania
              • maga_luisa Re: do 1951b 22.04.07, 19:17
                Meg303 pisze, że jest pielęgniarką; ja, że lekarzem. Co ci nie pasuje?
                • nibynic5 Re: do 1951b 22.04.07, 19:19
                  meg303 w jednym watku pisze ze jest lekarzem w tym ze jest pielegniarka. O to mi
                  chodzi. ze jest dwoma osobami w jednej
                  • 1951b Re: Do Nibynic5 22.04.07, 20:04

                    Przepraszam za to zamieszanie.
                    Myślałam, że masz pretensje do Maga_Luiza a Tobie chodzi o Meg303.
                    Jeszcze raz przepraszam.
                    • nibynic5 do1951b 22.04.07, 20:10
                      nic nie szkodzi:)
                      zamieszanie sie zrobilo. Nie mam do nikogo pretensji tylko chodzi mi o
                      konsekwencje danej osoby, ktora w zaleznosci od watku ma inny zawod. Pozdrawim
                      wszystkich i koniec tematu. To juz sprawa niejakiej"meg303"
                      • meg303 Re: do1951b 23.04.07, 00:15
                        Nigdy nie pisałam, że jestem lekarzem. Pisałam za to o tym, jak cenie sobie
                        lekarzy z mojego oddziału. Nie podoba ci się to?
    • waria4 no niestety tak tu jest ze ..... 22.04.07, 15:54
      czy maja racje czy nie jeden drugiego kryje.Tak samo jest i w zyciu, nawet jak
      jest ewidentana wina lekarza to i tak winny bedzie pacjent. Bo w swiecie
      lekarzy pacjent nie jest potrzebny.Nie mowie o wszystkich, wyjatki sie
      zdarzaja. Podziwiam Cie, ze sie odważyłas napisac ten post.
    • przedszkolak2 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 16:46
      Kolejna niedowartościowana istota.
      Na naszym oddziale najgorzej pracowały pilęgniarki po studiach. Przeszkadzała
      im wiedza, której nijak w praktyce zastosować nie umiały i duma, która nie
      pozwalała uczyć się od starszych ,doświadczonych koleżanek. "Pracowały"- bo
      ku radości wszystkich zainteresowanych zostały przesunięte do pełnienia funkcji
      administracyjnych.


      • nocny_piter Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 17:42
        To jest właśnie cały tragizm tych studiów... po ich skończeniu wykonuje się
        proste czynności pielęgnacyjne typu zmiana pampersa, mycie pacjenta, podawanie
        basenu itp. Kobiety (ostatnio też i mężczyźni) z tytułem magistra pielęgniarstwa
        nie chcą sprowadzać swojej pracy do tak prozaicznych czynności, chcą się wyżyć
        zawodowo, chcą uczestniczyć w procesie diagnostyczno-terapeutycznym na równi z
        lekarzami jako ich partnerzy. Ja to doskonale rozumiem, w końcu tyle lat
        studiowali. I tu jest problem, bo lekarze takiej pomocy nie potrzebują. Lekarze
        sami pracują w systemie ordynatorskim, gdzie na oddziale jest jeden guru, który
        "wie wszystko" i nawet gdy lekarz ma odrębne zdanie, to nie podskakuje tylko
        siedzi cicho. Ale też ordynator bierze w zasadzie całą odpowiedzialność za
        oddział, musi więc mieć władzę i musi mieć prawo decydowania o wszystkim. Tak
        jest skonstruowany ten system. I pielęgniarka w tym systemie należy do personelu
        średniego, pomocniczego i plasuje się między lekarzem a salową.
        • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 18:22
          Część pielęgniarek wybiera pracę w administracji,to prawda. Wcale jednak nie
          podzielam zdania,że pielęgniarki z wyższym wyształceniem nie potrafią pracować
          z pacjentem.Być może są dla was-lekarzy niewygodne,niektóre potrafią powiedzieć
          co myślą,potrafią zwróćić uwagę na błędy.I to wam się nieszczególnie podoba.
          Co do mnie-nie po to studiowałam 5 lat a potem kończyłam 2-letnią specjalizację
          by zajmować się papierkami.Nie wyobrażam sobie innego miejsca pracy niż przy
          pacjencie.To był mój świadomy wybór.Tylko,że w tym kraju warto kształcić się
          jedynie z zamiarem wyjazdu za granicę. Tutaj wykształcone pielęgniarki nie są
          potrzebne.W końcu do zmiany pampersa jakaś wiedza tajemna nie jest niezbędna.A
          lekarze spędzają przy pacjentach tyle czasu,że sami zaobserwują objawy,sami
          monitorują i wychwytują momenty,w których trzeba interweniować.I doskonale
          sobie poradzą beze mnie.A ja przyjdę,umyję pacjenta i wyjdę.W końcu według
          większości z was do tego tylko mogę się przydać.
          • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 22.04.07, 23:10
            masz wykonywac sumienie swoje obowiazki i nikt od ciebie wiecej nie wymaga

            jesli stwierdzasz nieprawidlowosci lub uwazasz, ze pacjentom dzieje sie krzywda
            - masz mnostwo mozliwosci dzialania: od zgloszenia tego przelozonemu:
            oddzialowej, ordynatorowi, dyrektorowi szpitala, poprzez interwencje w
            instytucjach sprawujacych nadzor nad szpitalem, do ktorych naleza organ
            zalozycielski, nfz, czy wojewoda, az po zgloszenie sprawy w izbie lekarskiej lub
            prokuraturze

            byc moze masz w kilku przypadkach racje, obawiam sie jednak, ze w wielu
            sytuacjach, szczegolnie dotyczacych postepowania leczniczego mylisz sie w swoich
            ocenach
            • guzka1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 10:13
              Być może jest tak jak piszesz,być może nie we wszystkich kwestiach mam rację
              (choć jestem przekonana o ty,iż mam).Nawet jeśli tych nieprawidłowości jest
              według Twojej oceny mniej niż według mojej-i tak jest niedobrze.Interwencja u
              moich przełożonych nic nie da.Oddziałowa nie zajmie się tym,to pewne.Nie
              wyobrażam sobie także dyskusjo z ordynatorem nt błędów,których on także jest
              autorem.Natomiast z NFZ-tem już się skontaktowałam.
              • netka2 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 12:45
                Ja jako początkujaca pielegniarka(zaczełam pracę w grudniu) jestem przerazona
                tym co tutaj się pisze. Pracuję w szpitalu powiatowym na oddziale noworodków.
                Jestem zadowolona z mojej pracy:) Pracowałam też na oddziale wewnętrznym i na
                naszym tragicznym SINKU!! Tam często słyszałam słowa kiedy przywozili
                pacjenta: " pacjent do zgonu" !! Nie bede pisała w jaki sposob odbywała się
                reanimacja- dla mnie to byla farsa!! Ale i też przerażenie. Po pierwsze odwolam
                sie do strajku lekarzy w tamtym roku. Miałam wtedy praktyki i trafilam na dzien
                strajku. Lekarze pracowali jak w dzien swiateczny tylko że pacjencie nie
                strajkuja i cała masa obowiązków spada na pielegniarki ktore nie strajkuja. Byl
                jeden lekarz dyżurny na 2 oddzialy, Sink i izbę przyjęc!!!Lekarza w razie
                jakichkolwiek komplikacji szukalam przez pol godziny( byla wtedy reanimacja),
                lekarz przyszedl ale by stwierdzic zgon. Ja zastanawiam się kto ucierpi na
                strajku...
    • pyorunochron Ci na poziomie juz dawno wyjechali... 23.04.07, 00:20
      guzka1 napisała:

      > Piszę-w akcie totalnej desperacji chyba...Zacznę od początku.Jestem mgrem
      > pielęgniarstwa,z 3 letnim stażem na OIOM-ie dziecięcym.Pracowałam w szpitalu
      > klinicznym,w dużym mieście.Aktualnie przeprowadziłam się i rozpoczęłam pracę
      > na analogicznym oddziale w szpitalu powiatowym.Jestem załamana tym,co tam
      > zastałam.Lekarze-aż mi się nie chciało wierzyć-poziom kulturalny=zero.
      ...

      Ci na poziomie juz dawno wyjechali...
      • maga_luisa Re: Ci na poziomie juz dawno wyjechali... 23.04.07, 11:07
        Dziękuję serdecznie pyorunochron, pozdrawiam z zachodniopomorskiego ;)
        • pyorunochron Za co mi dziekujesz? 07.05.07, 00:24
          maga_luisa napisała:

          > Dziękuję serdecznie pyorunochron, pozdrawiam z zachodniopomorskiego ;)

          Za co mi dziekujesz?
    • biala_dama3 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 15:00
      W medycynie nie ma demokracji, nie ma miejsca na relacje partnerskie. Za
      zdrowie i życie pacjenta odpowiada lekarz i tylko lekarz. I do niego należą
      ostateczne decyzje.
      Coś mi się wydaje, że masz problemy z dowartościowaniem swojej własnej
      osoby.Szkoda, że ukończyłaś wydział pielęgniarski....
      Staram się traktować grzecznie wszystkich pracowników, pielęgniarki z
      wykształceniem magisterskim i salowe, ale czasem, szczególnie w stanach
      zagrożenia życia pacjenta czy innej nerwówki, tykam je, bywa, że mówię
      podniesionym głosem. Na szczęście pracuję z paniami, które nie mają ze sobą
      problemów.
      • dyzurna1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 24.04.07, 15:20
        Gdyby pielegniarka tak Tobie tykała w takich sytuacjach?
        • extorris Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 24.04.07, 15:30
          mi tykaja
          i co?
          • dyzurna1 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 24.04.07, 15:32
            A co ma być,z ciekawości pytam.
      • klara_k5 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 15.05.07, 20:14
        biala_dama3 napisał
        W medycynie nie ma demokracji, nie ma miejsca na relacje partnerskie. Za
        > zdrowie i życie pacjenta odpowiada lekarz i tylko lekarz. I do niego należą
        > ostateczne decyzje.

        Drugi po Bogu = jak to dumnie brzmi
    • lucky_leprechaun Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 22:00
      No cóż...
      Widze, ze niektórzy sa juz niereformowalni.
      Zmieniły się zasady diagnostyki i lecznia, nawet kryteria rozpoznawania wielu
      chorób. Ba, nawet ustrój się zmienił, ale oni tkwią nadal w głebokim PRLu ze
      swoja frustracją, gdzie szczytem szczęscia miało byc dla pielęgniarki
      zaniesienie kawy na biurko pana doktora...
      Drodzy lekarze, którzy tak się boicie pielęgniarek po studiach i
      specjalizacjach- może czas wreszcie wykazac trochę instynktu samozachowawczego
      i wreszcie zrozumiec, ze to, co pielęgniarka wie i umie, to głównie po to, aby
      chronic własną doopę. A nie po to, aby udowadniać, że JEST partnerem w
      leczeniu.
      Chronienie własnej doopy to własnie działanie na rzecz pacjenta- a nie
      przeciwko niemu. Niektórym ten pacjent jakoś łatwo zniknął z pola
      widzeniapodczas tej dyskusji, a na wierzch wyszły ... No własnie- co? Obawa o
      swoje umiejętności? Obawa przed kompromitają?
      A jak ktoś pisze, że to lekarz odpowiada za leczenie- i tylko on, to mnie
      śmiech ogarnia. I nie jest to "śmieszny" rodzaj smiechu, tylko taki z
      politowania i poirytowania 2 w 1.
      Ale dzisiaj nawet nie chce mi się więcej dyskutować.
      • nocny_piter Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 23:10
        Poza paroma pustymi frazesami o PRL-u chronieniu "doopy" nie widzę żadnych
        konkretów. Nadal nie rozumiem na jakiej pozycji chcesz uplasować magistra
        pielęgniarstwa w szpitalu, jakie obowiązki chcesz mu powierzyć i jaki zakres
        odpowiedzialności na niego nałożyć. Śmiech Cię ogarnia? Czy może tylko pusty
        rechot osoby, która nie ma nic mądrego do powiedzenia?


        • maga_luisa Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 23.04.07, 23:17
          Wiesz co, myślę, że powinno się Ciebie zostawić na kilku dyżurach nawet
          niekoniecznie na OIOM-ie, wystarczyłaby interna, z pielęgniarkami o zakresie
          kompetencji równymi salowej.
          • 1951b Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 24.04.07, 02:37
            Nocny Piter napisał:
            >To jest właśnie cały tragizm tych studiów... po ich skończeniu wykonuje się
            >proste czynności pielęgnacyjne typu zmiana pampersa, mycie pacjenta, podawanie
            >basenu itp.

            Jestem zadziwiona, że Ty jako lekarz w taki sposób wypowiadasz sie o pracy
            pielęgniarek.
            Przez dwa tygodnie codziennie chodziłam do mojej cioci, która leżała na OIOM i
            miałam okazję zobaczyć jak one pracują.
            Uważam, że jest to ciężka, odpowiedzialna praca i nie ogranicza się wyłącznie do
            prostych czynności.
            To one przez cały czas opiekują się nieprzytomnymi pacjentami i czuwają nad
            nimi. To właśnie one wiedzą, kiedy wezwać lekarza.
            A czy wyobrażasz sobie dyżur, na którym nie możesz się nawet zdrzemnąć, bo
            pielęgniarka wzywa cię co chwilę na oddział z błahych powodów.
            Być może się mylę, ale uważam, że wykształcona pielęgniarka to skarb dla
            dobrego, podkreślam dobrego lekarza.
            Kiepski będzie się takiej pielęgniarki bał.


            Maga-Luisa napisała:
            >Wiesz co, myślę, że powinno się Ciebie zostawić na kilku dyżurach nawet
            >niekoniecznie na OIOM-ie, wystarczyłaby interna, z pielęgniarkami o zakresie
            >kompetencji równymi salowej.

            I właśnie za to Ciebie lubię, za Twoje wszystkie wypowiedzi na tym forum.
            Pozdrawiam.

          • lucky_leprechaun Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 24.04.07, 13:19
            Oj, Mago, szkoda byłoby chorych...
        • lucky_leprechaun Nocny Piterze, 24.04.07, 13:19
          O konkretach próbowałam z Tobą dyskutowac jakis rok temu-przy okazji "po co
          pielęgniarce studia". Podawałam tam m.in. linki do pewnych dokumentów.
          A terz znowu chcesz konkrety. PO CO, skoro jesteś niereformowalny i nawet nie
          zechce Ci się kliknąc w link?
          Ale chętnie z Toba podyskutuję- o KONKRETACH tej dyskusji, pod warunkiem wszak,
          że odpowiesz mi na 4 pytania:
          1. Co to znaczy wg Ciebie "pielęgniarka po studiach"?
          2. Co to jest wg Ciebie partnerstwo i w jakim celu wybiera se własnie ten model
          współpracy (możesz np. na podstawie małżenstwa i związku partnerskiego)?
          3. Na podstawie czego podejmiesz decyzje o zmianie leczenia nadciśnienia (w
          warunkach szpitalnych i ambulatoryjnie)?
          4. Na jakiej podstawie zadecydujesz o zmianie leczenia cukrzycy u osoby ze
          świeżo rozpoznaną cukrzycą typ I (w warunkach ambulatoryjnych, no i domowych).

          Przy ostatnicj 2 pytaniach wymień wszystko, co bedzie miało wpływ na Twoją
          decyzję bez szczegółowego opisywania wyników badan).
          • hela15 a ja tam swoje wiem.... 28.04.07, 22:27
            jestem pielęgniarką 11 lat na chir.og.
            wykonuje zlecenia lekarskie, tylko i wyłącznie. Nigdy nie zwróciłam uwagi lekarzowi, bo nie taka jest moja rola. Lekarz ma swoja odpowiedzialność, a ja swoją. czasem delikatnie coś zasugeruję, ale tez nie kazdemu lekarzowi. może dzięki temu dobrze mi się pracuje, wiem, że jestem lubiana, uważana jestem za kompetentną pielęgniarkę.
            zgadzam się częściowo z opinią poprzedników, że dla pielęgniarek po studiach nie ma w szpitalach odpowiednich stanowisk. bo takie panie często nie chcą pracować przy chorym, tylko wydawać rozporządzenia i zarządzać koleżankami, a od tego jest przeciez oddziałowa.
            na pewno wyższe pielegniarskie nie jest przeszkodą w pracy, może ją ułatwić ale czasem może utrudnić, zależy to od charakteru pielęgniarki.
            Niektórzy zwłaszcza panowie doktory są zbyt wrażliwi na tym forum i niegrzecznie odpisują. "niech siostra poda basen"- faktycznie często podaję i nie uważam tego za ujmę dla mnie. sporadycznie co prawda, ale zdarza się że lekarz u mnie też poda. komedia ale tak jest :))
            aha, mam wyzsze wykształcenie ekonomiczne,zastępuję oddziałową pracując jako odcinkowa. mój szpital ma certyfikat ISO. Pracuje mi się ok ;))))
            • guzka1 Re: a ja tam swoje wiem.... 28.04.07, 23:37
              A kojarzysz sytuację nagłośnioną w tv-przypadek pacjenta z urazem mózgowo-
              czaszkowym,kiedy to lekarz nie zlecił nawet RTG i pacjent zmarł?Lekarz został
              skazany-to jasne.Ale pielęgniarka także.Właśnie za to,że nie zwróciła uwagi
              lekarzowi i nie zgłosiła zaniedbania.
              A czy lekarz zwraca Ci uwagę?Pewnie tak,choć to nie jego rola.Ale fakt-w naszym
              zawodzie najistotniejsze jest to,by być LUBIANĄ.I by siedzieć cicho.Skoro to
              dla Ciebie dowód kompetencji-ok.Ja mam nieco inne zdanie na ten temat.
              Pozdrawiam!
              • wladek47 Re: a ja tam swoje wiem.... 29.04.07, 01:50
                Guzka zacznij się uczyć szwedzkiego. Szwecja to taki kraj, gdzie rządzą
                pielegniarki i biada lekarzowi jesli popadnie z nimi w konflikt. Z satysfakcją
                patrzyłem na koniec kariery pewnego kolegi z Niemiec, który nie mógł znieść
                tego, że pielęgniarki (i salowe) nie mówiły do niego Herr Doktor tylko Gregor.
                Po paru awanturach "awansowany" został przez szefa kliniki (zresztą
                pielęgniarza OIOMowego, mającego "pod sobą" 22 lekarzy i 250 osób personelu
                średniego i niższego) na asystenta pielęgniarki anestezjologicznej. Jak
                niepyszny wrócił do ojczyzny. Umocniło to jakby moją pozycję w tym szpitalu i
                zapewniło ciągłość pracy. A tak na poważnie to chylić mogę tylko czoła nad ich
                tzn szwedzkich pielęgniarek kompetencjami i wiedzą. Ostatnio obserwowałem awans
                pewnej pielegniarki (z Polski) która wykonuje samodzielnie elektrowstrząsy w
                klinice psychiatrycznej w szpitalu w którym pracuję. Ona sama żartuje, że jest
                teraz Doda-elektroda. Tak nawiasem mówiąc zajęło jej to 3 lata. Pozdrawiam. Wł.
                • aron2004 Re: a ja tam swoje wiem.... 29.04.07, 07:17
                  i tak powinno być u nas bo pielęgniarki stoją na wyższym poziomie moralnym niż
                  lekarze.
                  • sithicus Re: a ja tam swoje wiem.... 29.04.07, 23:37
                    Aron tobie to elektrowstrząsy by się przydały. Ale takie solidne, :)
              • hela15 Re: a ja tam swoje wiem.... 30.04.07, 22:11
                guzka zawsze jeszcze możesz skończyć medycynę :))
                może zaocznie....albo wieczorowo.....
                każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu. czy chcemy, czy nie, to naprawdę zajmujemy miejsce pomiędzy lekarzami a salowymi. Pielęgniarka to jest sredni persolnel medyczny. Nikt nie lubi jak mu sie zwraca uwagę, salowa tobie zwraca?
                eeee tam szkoda dyskusji, ale nie obrażaj sie na mnie, bardzo Cie proszę.
                • maja725 Re: a ja tam swoje wiem.... 30.04.07, 23:17
                  Nie słyszałam o zaocznej medycynie... :) A wieczorowo studia wyglądają
                  dokladnie, jak na dziennej... tyle samo zajeć... więc chyba będzie trudno.
              • jacek252 Re: a ja tam swoje wiem.... 06.05.07, 19:26
                > A kojarzysz sytuację nagłośnioną w tv-przypadek pacjenta z urazem mózgowo-
                > czaszkowym,kiedy to lekarz nie zlecił nawet RTG i pacjent zmarł?Lekarz został
                > skazany-to jasne.Ale pielęgniarka także.Właśnie za to,że nie zwróciła uwagi
                > lekarzowi i nie zgłosiła zaniedbania.

                Chodzi ci o przypadek ze szpitala w Łapach? Z tego co pamiętam to została ukarana za nie powiadomienie o zmianie stanu pacjenta (chłopca po urazie głowy) który zaczął wymiotować.
                Zresztą to trochę kuriozalna historia w której powinni ukarać raczej rodziców chłopaka niż personel. No i jeszcze z roczek biegłemu za kretyńską opinię.
                Jeżeli chodził0o ci o jakiś inny przypadek to podaj szczegóły bo jestem ciekaw.

                > Lekarz został skazany-to jasne.

                To jest bardzo dobry i sumienny lekarz którego jedyną winą było to że nie uczynił stosownych wpisów do dokumentacji o odmowie leczenia (osobiście go nie znam - ale jest trochę wsólnych znajomych). Bardzo łatwo ferujesz wyroki. Chyba że chodzi o jakąś inną sprawę.
          • lucky_leprechaun Nocny, 06.05.07, 18:42
            Widze, że realizujesz swój punkt zapatrywania- nie rozmawiasz, nie dyskutujesz
            z pielegniarkami,bo to nie Twój poziom.
            mamjednak nadzieje, że mimo to odpowiesz mi na postawieone Ci pytania. Jeszcze
            trochę poczekam :)daję Ci szansę :DD
    • szlachcic Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 29.04.07, 11:16
      guzka1 to co piszesz to nie prawda
      polscy lekarze sa najlepsi na swiecie
      bledow lekarskich przytlaczajaco mniej niz lekarzy amerykanskich
      to oszczerstwo, moze ci lekarze maja wszystko w d... i nic nie umieja poniewaz
      z glodu trudno im trzymac odpowiedni poziom
      trzeba dac najpierw im podwyzki (mysle ze najnizsza pensja lekarza powinna
      wynosic 50 tys) jak tyle beda mieli wtedy mozesz narzekac

      Niech zyje nam brac lekarska, niech nam zyje
    • rysiu_lubicz Zwierzenia lekarza obserwującego pielegniarki 30.04.07, 17:48
      Prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm śląskim
      pielęgniarkom, które fotografowały się z noworodkami w kieszeni. Postawione im
      zarzuty to narażanie życia i zdrowia dzieci oraz zmuszanie ich do określonych
      zachowań przez wyjęcie z inkubatorów i wkładanie do kieszeni fartucha, czy
      przykładaniu do twarzy.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4100567.html
      • lucky_leprechaun Re: Zwierzenia lekarza obserwującego pielegniarki 06.05.07, 18:41
        To jak, Rysiu, mamy sie tu licytować? Oj, byłbys bez szans:
        www.gazetawyborcza.pl/8,75402,4103783.html

        Jesli Twój przyklad ma charakteryzować wszystkie pielęgniarki, to mój odnosi
        się do wszystkich lekarzy.
        I co- podobają Ci się takie uogólnienia?
    • doktorziwago Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 07.05.07, 15:43
      Sam jestem lekarzem od ponad 15 lat, doceniam mądre pielegniarki, powiem więcej
      jak mam takowe na dyżurze czuję sie komfortowo, wiem że zabezpieczą mi "tyły",
      będą umiały zareagować, wiem że ruszą tyłki w razie awarii. Nie wiem jak bym
      się zachowal w razie jakby mi jakaś pielegniarka zwracała uwagę że cos nie tak
      robię ... jeśli miłaby racje pewnie bym sie nie obraził, ale jakby sie
      wymądrzała tylko to bym sie pewnie zdziwił... Sam jako młody lekarz ceniłem ich
      doświadczenie, wiem jak trudne mają życie młodzi którzy je olewają - czesto nie
      jedna pielegniarka jest w stanie uratować du**e lekarzowi bez odpowiednich
      kwalifikacji (np młodziezy dyzurujacej na Oddziale Ratunkowym). Nie oceniam
      merytorycznych spraw na oddziale którym pracujesz, ale wypowiem sie tylko w
      kwestii zwracania sie "per ty" do pielegniarek, sam się tak zwracam one tez do
      nie zwracają sie per ty, jest pełne "zbratanie" zespołu. Chociaż jak cos
      spieprza to wiedzą że je potrafie zbesztac, nikt sie jednak na mnie nie obraża,
      taki mam styl. Ostatnio zrugałem jedną za to że podczas reanimacji 5 razy
      dzwonił jej telefon , mogła przecież po pierwszym odegranym "przeboju" go
      wyłączyć.
      Generalnie uważam że lepiej mieć w pracy przemądrzałą mądrą pielegniarkę niż
      mało rozgranietą lalę która ma pielegniarskie papiery i IQ ok 80.
      • pawelek_25 A ja zaraz pasa zdejme i wszystkim w dupe dam 07.05.07, 22:31
        i rozgonie to towarzystwo. Ja jako pielęgniarz pracuje na stacji dializ i erce
        kardiologicznej i wszyscy sa super i lekarze i pielęgniarki. Dobrze że nie
        pracuje tam gdzie wy :-)
      • lucky_leprechaun Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 08.05.07, 20:26
        Myślę, że praca z Tobą, to czysta przyjemność :)
        Tak też wspominam swoje pierwsze doświadczenia zawodowe :)
        • pawelek_25 ja w Warszawie pracuje a Ty? 13.05.07, 07:13
          ?
          • adamsss Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 14.05.07, 16:24
            Jestem lekarzem, 8 lat po studiach i dziwie sie tym wszystkim postom. Dobre
            uklady miedzy pielegniarkami a mna sa W MOIM INTERESIE
          • adamsss Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 14.05.07, 16:24
            Jestem lekarzem, 8 lat po studiach i dziwie sie tym wszystkim postom. Dobre
            uklady miedzy pielegniarkami a mna sa W MOIM INTERESIE
            • adamsss Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 14.05.07, 16:29
              sorki, wyslalo bez zakonczenia...

              ...sa w moim interesie. starsza, doswiadczona pielegniarka to nieoceniony
              skarb!!!! taka osoba nie bedzie wolala lekarza do kazdej bzdury na dyzurze,
              jednoczesnie bedzie umiala wychwycic niepokojaca rzecz...lekarz na dyzurze ma
              czasem kilka oddzialow pod soba- to pielegniarki siedza na oddziale blizej
              pacjenta
              kiedy bylem jeszcze w Polsce bylem jednym z najbardziej lubianych przez
              pielegniarki lekarzy- za fachowosc i pewnosc w dzialaniu, ale jednoczesnie
              branie pod uwage ich opinii, a jesli ktora z nich cos mi zasugerowala bylem
              jej za to tylko wdzieczny, czasem w stresie czy zdenerwowaniu czlowiek nie
              wezmie pod uwage najprostszych rozwiazan

              kazdy lekarz wie ze dobre, przyjacielskie stosunki z pielegniarkami na oddziale
              ulatwiaja prace, pozbawiaja wielu stresow, i naprawde ulatwiaja zycie.
              wiem co mowie, dyzurowalem bowiem samodzielnie w Polsce przez 5 lat na dosc
              ostrych oddzialach
              • adamsss Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 15.05.07, 15:26
                dodam jeszcze ze nigdy nie mialem problemow we wspolpracy z pielegniarkami
                ktore lubily swoj zawod i nie mialy kompleksow. Problemy byly z pielegniarkami
                ktore zawsze byly naburmuszone i nastawione niechetnie z samego tylko faktu ze
                bylem lekarzem a one nie. I mysle ze takie osoby powoduja konflikty i wylewaja
                tu swoje zale. To smutne, ale pewna czesc pielegniarek ( a takze niestety
                farmaceutow) cale zycie ma kompleks nie bycia lekarzem i podswiadomie nastawia
                sie na konfrontacje z nimi i wyszukiwanie ich potkniec, nastepnie oskarzajac
                samych lekarzy o poczucie wyzszosci i brak checi wspolpracy. Oczywiscie, nie
                brakuje tez lekarzy ktorzy rzeczywiscie sa niegrzeczni, ale mysle ze to samo
                bedzie tez dotyczyc innego zawodu, w tym pielegniarek
                Chcialbym tylko zebyscie zwrocili na to uwage, ze problem nie jest tak
                jednostronny jak zostal tu przedstawiony.
                Co do kwestii studiow pielegniarskich...popieram tu opinie pielegniarki po
                studium zawodowym (czy tez liceum pielegniarskim) Obawiam sie, ze pielegniarki
                po studiach nie beda wykonywaly prostych czynnosci pielegniarskich./ Faktem
                jest natomiast, ze takie rzeczy np. w UK wyknonywane sa przez nisko
                wykwalifikowanych health care assistants, a pielegniarki sa bardziej partnerami
                lekarza w procesie opieki nad chorym. No ale takie cos wymaga przedefiniowania
                calego systemu, ktory wczesniej czy pozniej i tak bedzie si emusial w Polsce
                dokonac.
                • wahb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 15.05.07, 15:54
                  adamsss napisal:To smutne, ale pewna czesc pielegniarek ( a takze niestety
                  farmaceutow) cale zycie ma kompleks nie bycia lekarzem i podswiadomie nastawia
                  sie na konfrontacje z nimi i wyszukiwanie ich potkniec, nastepnie oskarzajac
                  samych lekarzy o poczucie wyzszosci i brak checi wspolpracy.
                  to smutne ale wielu pacjentów tez ma całe zycie kompleks nie bycia lekarzem, cóż
                  każdy by mógł gdyby każdy mial taki łeb jak lekarz, a ze nie ma, nie miał i
                  nigdy miec nie bedzie- to opowiada załosne historyjki na forum wygodnie ukryty
                  za nickiem- to wszystko zazdrosc kazdy by chcial byc mna
                  • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 15.05.07, 19:07
                    wahb napisała:
                    >kazdy by chcial byc mna

                    Kompletna bzdura!!! Czy jesteś jasnowidzem i oznajmiasz, że każdy by chciał być
                    tobą:-))))
                    Co za bzdury, chyba ten strajk coś ci pomieszał pyszałku.
                    • wahb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 15.05.07, 22:36
                      ja moge pomóc mojemu dziecku sama i nie musze łkać lub grozic prokuratorem, zeby
                      miec pewnosc ze pan lub pani doktor łaskawie zechcą spojrzec- i na cóż ci ta
                      cala twoja kasa, skoro wisisz u lekarskiej klamki- zazdrosnico? trzeba sie bylo
                      uczyc
                      • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 15.05.07, 23:30
                        wahb napisała:

                        > ja moge pomóc mojemu dziecku sama i nie musze łkać lub grozic prokuratorem,
                        zeb
                        > y
                        > miec pewnosc ze pan lub pani doktor łaskawie zechcą spojrzec-


                        Ja nie grożę, a tylko informuje i jak mowie tak robię. Ja takze nie musze sie
                        prosić aby łaskawie lekarz spojrzał. Moje dziecko nie potrzebuje łaskawości a
                        fachowosci lekarza.

                        >i na cóż ci ta
                        > cala twoja kasa, skoro wisisz u lekarskiej klamki- zazdrosnico? trzeba sie
                        bylo
                        > uczyc

                        Co do nauki, mialam większe mozliwosci od ciebie i z nich skorzystalam, a
                        dzieki gotowce moje dziecko zyje, a wiesz dlaczego bo w Polsce tylko gotowka
                        pomaga zyć!!!! lub przezyć!!!!
                        Już nauczyli mnie lekarze jak w Polsce mozna leczyć dziecko.
                        Rzeczywiscie na poczatku trudno mi bylo zrozumieć ten system, ale obecnie nie
                        narzekam, a zmuszona bylam dostosowac sie do niego, czyli placić.
                        A płacąc wymagam i to duzej fachowości i staranności.
                        I co znowusz zazdrośc cię ruszy. Ja mam za co leczyć dziecko, a ty musisz
                        liczyć na znajomości i poklony, oraz wdzięczność czyli przysługa za przyslugę.
                        Ja nie muszę.
                        • wahb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 16.05.07, 10:11
                          ja nie musze sie rzycac jak wesz na grzebueniu i epatowac kasą- mojemu dziecku
                          kazdy lekarz pomoze, potrafie tez pomoc mu sama i rozumiem co do mnie mówia-
                          zawsze lepiej jest byc lekarzem niz nim nie byc- nie ulega to zadnej
                          wątpliwosci. I czymkolwiek bys sie nie zajmowala nie umywa sie to do medycyny,
                          bo do niej nic sie nie umywa. I umyj zeby szarym mydlem za kazdym razem kiedy
                          pyskujesz na lekarzy, bo juz takie gadanie wywoluje fetor ex ore- pyszalku
                          • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 16.05.07, 10:44
                            wahb napisała:

                            > ja nie musze sie rzycac jak wesz na grzebueniu i epatowac kasą- mojemu dziecku
                            > kazdy lekarz pomoze, potrafie tez pomoc mu sama i rozumiem co do mnie mówia-
                            > zawsze lepiej jest byc lekarzem niz nim nie byc- nie ulega to zadnej
                            > wątpliwosci. I czymkolwiek bys sie nie zajmowala nie umywa sie to do medycyny,
                            > bo do niej nic sie nie umywa. I umyj zeby szarym mydlem za kazdym razem kiedy
                            > pyskujesz na lekarzy, bo juz takie gadanie wywoluje fetor ex ore- pyszalku

                            czy tylko na tyle cię stać:-)
                            A gdzie ten twój poziom i kultura:-)
                            • adamsss Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 16.05.07, 11:01
                              mysle ze wahb podszywa sie pod lekarza i prowokuje. prawdziwi lekarze na tym
                              forum nie reprezentuja takiego poziomu dyskusji.
                              a jesli wahb rzeczywiscie jest lekarzem, to jest mi przykro z powodu poziomu
                              kultry (a raczej jego braku) ktory reprezentuje.
                              • wahb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 16.05.07, 11:09
                                jasne lepiej znosic obelgi w imię etosu i tzw kultury...........
                                a ja właśnie jestem cham- ostatni i zamiast chować sie za murem wysokiej kultury
                                osobistej atakuje.
                                i z całą pewnoscia jestem lekarzem- odszukałam prawo wykonywania zawodu-
                                specjalnie dla ciebie.
                                • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 16.05.07, 11:35
                                  wahb napisała:

                                  > jasne lepiej znosic obelgi w imię etosu i tzw kultury...........
                                  > a ja właśnie jestem cham- ostatni i zamiast chować sie za murem wysokiej
                                  kultur
                                  > y
                                  > osobistej atakuje.

                                  Przecież nikt ciebie tu nie obraża. Natomiast twoje wypowiedzi rzeczywiście
                                  przemawiją za kompletnym brakiem kultury i rozumowania.
                                  Mam nadzieję, ze twoja postawa nie bedzie reprezentująca dla większości lekarzy
                                  w Polsce. Zawiść i nienawiść przemawia przez ciebie. Może warto zrozumieć, że
                                  nie wszystko się wszystkim nalezy.

                                  > i z całą pewnoscia jestem lekarzem- odszukałam prawo wykonywania zawodu-
                                  > specjalnie dla ciebie.

                                  To aż tak, jest żle, że musisz szukać prawa wykonywania zawodu, a może tobie
                                  ograniczono lub odebrano i stąd twoja agresja i zawiść dla pozostalych, oraz
                                  nienawiść do pacjentow, ktorą ujawniasz w kazdej wypowiedzi.
                                  Zastanów się, ponieważ tu nie chodzi o obrażanie, tylko dyskusję.
                                  A trudno z twoim niskim poziomem dyskutowac.
                                  Ja mogę wiele nie rozumieć, jezeli chodzi o system lecznictwa w Polsce i
                                  zachowania się coniektorych lekarzy, bo trudno jest w BUSZU się poruszać.
                                  Ale widzisz co niektorzy twoi koledzy, potrafili mnie skutecznie wyedukować
                                  jakimi sposobami i metodami sie leczy dzieci w Polsce.
                                  Stąd moje twierdzenie, że tylko pieniądze się tu liczą, ale to nie jest
                                  chwalenie się, a jedyny środek dostepu do lecznictwa dziecka. Dla mnie
                                  osobiście jest to przykre, że tak działa system. Tu nie ma się czym nawet
                                  chwalić.
                                  Moje obserwacje odnośnie polskich lekarzy (oczywiscie nie wszystkich, sa i
                                  wspaniali ludzie)są przykre, może trafialam na takich ludzi jak ty, zawistnych,
                                  z brakiem kultury osobistej, ale wierz mi od kiedy place za leczenie dziecka,
                                  spotykam ludzi miłych i sympatycznych w stosunku do dziecka, a przedewszystkich
                                  fachowców odpowiedzialnym za jego leczenie, wykonujących starannie to czego sie
                                  nauczyli.
                                  Pieniądz to nie przechwalanie się, a jedyny srodek do leczenia mojego dziecka.
                                  Tak jak pisalam-place za usługę i wymagam nalezytego i starannego jej wykonania.

                                  popracuj nad wyeliminowaniem zawiści innemu, a bedzie tobie lżej w zyciu.
                                  Chcial(a) byś aby tobie także ktoś zawiścił i posuwał sie nawet do zerowego
                                  poziomu kultury???
                                  Uważam, że nie jesteś lekarzem, albo byłas i z jakiegoś powodu już nie jesteś.
                                  Ponieważ to jest nie do uwierzenia, ze polski lekarz reprezentuje taki poziom
                                  kultury jak twój. A jeżeli tak to rzeczywiście jesteście jedyni w swoim
                                  rodzaju.
                                  • aguagugu zloty srodek ;P 17.05.07, 12:30

                                    Nie wiem dlaczego, ale jestem uczulony na Alergen "zb".
                                    Pisze ona:
                                    "Pieniądz to nie przechwalanie się, a jedyny srodek do leczenia mojego dziecka".
                                    A ja zaproponuję: to podaj ten uniwersalny "środek" dziecku doustnie albo w
                                    czopkach.
                                    • alergenzb Re: zloty srodek ;P 17.05.07, 12:48
                                      aguagugu napisała:

                                      >
                                      > Nie wiem dlaczego, ale jestem uczulony na Alergen "zb".
                                      > Pisze ona:
                                      > "Pieniądz to nie przechwalanie się, a jedyny srodek do leczenia mojego
                                      dziecka"
                                      > .
                                      > A ja zaproponuję: to podaj ten uniwersalny "środek" dziecku doustnie albo w
                                      > czopkach.

                                      Nie bądz smieszna.Podaj mi miejsce, gdzie mozna za darmo importować leki dla
                                      dziecka, apteki gdzie wydają za darmo antybiotyki czy inne leki, gdzie
                                      przyjmuje za darmo lekarz specjalista, wtedy kiedy dziecko go natychmiast
                                      potrzebuje, ponieważ termin wizyty 7-8 miesięcy czekania nie wyleczy mojego
                                      dziecka, ani nie pomoże jemu, może tylko zaszkodzić.
                                      Powiedz gdzie jest w Polsce lecznictwo za darmo.
                                      Nigdzie nie ma niczego za darmo. Więc pieniądz jest srodkiem który umozliwia
                                      zakup wszystkiego co jest niezbędne do leczenia, oraz konsultacje
                                      specjalistyczne.
                                      Jesteś wręcz smiszna, a zazdrośc cię kiedyś zniszczy.
                                  • wahb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 18.05.07, 23:08
                                    alergenzb raczyła napisac:Tak jak pisalam-place za usługę i wymagam nalezytego i
                                    starannego jej wykonania.
                                    - dokladnie jak ku..e, co nie - pyszalku?
                                    • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 19.05.07, 00:50
                                      wahb napisała:
                                      > - dokladnie jak ku..e, co nie - pyszalku?

                                      Niewiem!!!!!

                                      Twój poziom rozmowy to zero.
                                      Tymbardziej przykry, że powołujesz się, ze jesteś lekarzem.
                                      A może celowo to robisz jako niby lekarz. Jesteś tylko Niby lekarzem w
                                      marzeniach.
                                      lepiej poświęć czas, nad doskonaleniem kultury osobistej, opanowaniem złości,
                                      zawiści i nienawiści, niż na wypisywanie bzdur.

                                      Ja pisałam, że płacę lekarzowi za wykonaną usługę medyczną ( leczenie dziecka)i
                                      wymagam należytego i starannego jej wykonania.
                                      Czy zrozumiałaś o co mi chodzi, czy może prościej to wytłumaczyć.
                                      Bijesz aronka poziomem swych wypowiedzi. Nawet przepraszam aronka, za
                                      porównanie jego do ciebie.
                                      Wiem, że na nic wiecej cię nie stać, jak tylko na wypowiedzi poniżej poziomu
                                      zerowego.
                                      Jeżeli jesteś lekarzem, to aż przykro to słyszeć i czytać.
                                      Był już tu ktoś taki, tylko o innym nicku, o podobnej kulturze- dlaczego
                                      zmieniasz nick, czyżby dlatego, ze poprzedniego wszyscy mieli dosyć na wielu
                                      forach.
                                      Pisałam już tobie, że zawiść i nienawiść cię zniszczy, a efekty już można
                                      przeczytać w twoich wypowiedziach, im dalej brniesz tym większe efekty twojego
                                      poziomu i kultury osobistej.
                                      Zastanów się i zacznij pracować nad sobą.
                                      Jeżeli stać cię, tylko na taki poziom, to założono nowy wątek o nazwie SŁAWOJKA
                                      proponuję wziąść w nim czynny udział.
                              • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 19.05.07, 02:28
                                Niestety zachowanie wahb na innych forach niczym nie odbiego od tego

                                Link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=29187365&a=59705097

                                Wiele takich wypowiedzi forumowiczów mozna spotkac, podczas dyskusji z wahb
                      • alergenzb Re: ja w Warszawie pracuje a Ty? 19.05.07, 01:52
                        wahb napisała:
                        >i na cóż ci ta cala twoja kasa,

                        Na płacenie lekarzom za leczenie mojego dziecka. Sama piszesz,
                        że "nie płaci -nie ma"
                        Poniżej twoje stwierdzenie w innym wątku, oraz link do wypowiedzi
                        >Autor: wahb
                        >Data: 20.03.07, 16:22
                        >cóż bez płacy nie ma kołaczy- nie placi- nie ma
                        Link do twojej wypowiedzi.
                        Sama piszesz, że nalezy płacic, więc i dla ciebie pieniądz jest najważniejszy.
                        Więc proszę nie pisz mi, że pieniądz na nic się nie zda.
                        Jak piszesz i tobie należy płacic:-))
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=59353063&a=59375945
                        A może złość i nienawiśc u ciebie powstała dlatego, że nikt nie chce tobie
                        płacić, a płacą innym. Stąd twój żal, nienawiść i rozgoryczenie.
                        Ale nie martw się, jak zmienisz swoją postawę, pogłębisz wiedzę, może wreszcie
                        ktoś zacznie i tobie płacić.
                        Pamiętaj płaci się najlepszym fachowcom, a nie bele komu, szkoda pieniędzy na
                        partaczy.
                        Popracuj nad sobą, a może będziesz miała szansę, że ktoś cię doceni za
                        fachowość, o ile będziesz fachowcem, a nie wypalonym i zniszczonym przez zawiść
                        i nienawiść czlowiekiem.
                        Masz dzieci, więc warto się postarać:-)
      • czarnulkaaa2 Re: Zwierzenia pielęgniarki obserwującej lekarzy 17.05.07, 13:01
        jak tak czytam te krytykujące pracę pielegniarki posty to ciesze sie tylko z
        tego ze skonczylam studia i poszlam w cholere z ciezkiego oddzialu do prywatnej
        firmy i siedze i pierdze w stolek biorac za to przyzwoite pieniadze. I zycze
        wszystkim pielegniarkom zeby umialy sie tak ustawic bo i tak nikt ich pracy na
        oddziale nie doceni a tylko wypala sie zawodowo
        I tyle
        Pozdrawiam :-)
    • poszukiwaczka_przygod Witam 17.05.07, 10:48
      Studiuję położnictwo i wprawdzie moje "zawodowe" doświadczenia ograniczają się
      na razie do 2 tygodni studenckich praktyk, to jednak szpitalne stosunki między
      personelem i atmosfera samego miejsca pracy wydają mi się bardzo
      przygnębiające. Jest to zasługa zarówno lekarzy jak i położnych czy
      pielęgniarek.

      Położne nadają na lekarzy i wzajemnie się obgadują. Niechętnie uczą studentów
      zazdrośnie strzegąc własnych tajemnic zawodowych. Za to bardzo chętnie ich
      krytykują najczęściej przy pacjentkach. W większości mają kompleksy wynikające
      z braku wyższego wykształcenia, co przekłada się na wyśmiewanie, poniżające
      traktowanie studentów i podkreślanie znaczenia własnego doświadczenia
      zawodowego. Studentów wykorzystuje się tylko do prac pomocniczych albo
      czynności, których nikomu nie chce się wykonywać - typu zakładanie czopków czy
      przygotowanie iniekcji.

      Kultura osobista lekarzy, ich zachowanie przede wszystkim wobec pacjentów a
      potem wobec średniego personelu i wreszcie studentów również pozostawiają wiele
      do życzenia. Niektórzy nie umieją nawet odpowiedzieć na "dzień dobry", a cóż
      dopiero mówić o uprzejmym zachowaniu czy nauczeniu czegokolwiek. A jeżeli już
      muszą - odzywają się tylko do studentów wydziału lekarskiego. Tylko im
      pozwalają też na wykonywanie różnych czynności diagnostycznych przy pacjentach.

      Studenci wydziału lekarskiego zachowują jak święte krowy. Snują się tylko z
      książkami po korytarzach, pacjentki niewiele ich obchodzodzą. Tylko, że z tego
      ich kucia jakoś niewiele wynika - przepytywani przez lekarza z interpretacji
      zapisu KTG ledwo potrafili wydukać, że tętno waha się w granicach 120 - 140
      u/' ; prawidłowych wymiarów miednicy i badania zewnętrznego nauczyły ich
      studentki położnictwa, bo zupełni NIC o tym nie wiedzieli. Potem brylowali
      przed lekarzem dyżurnym albo strzelali na boki oczami, gdy czegoś nie
      wiedzieli. Tylko co z tego? Nikt tego nie raczy zauważyć. Zawsze wydział
      lekarski jest naj a pielęgniarstwo i położnictwo fe.

      Jedynym lekarzem, z którym można było przez ten czas nawiązać jakiś kontakt
      jest pani doktor pochodzenia azjatyckiego, która nie uważa się za nie wiadomo
      kogo, chętnie wszystko pokazywała, tłumaczyła, objaśniała nie okazując irytacji
      ani nie robiąc kąśliwych uwag czy cierpiętniczej miny. Niektóre położne
      natomiast uważam za mocno niezrównoważone psychicznie, a ich sposób prowadzenia
      porodu i traktowania pacjentek za szkodliwy. Oczywiście nie mówię, że wszyscy
      są tacy sami, jednak przez te dwa tygodnie poznałam kilkanaście położnych,
      które przewinęły sie przez salę porodową, a tylko JEDNA opiekowała sie
      rodzącymi w taki sposób, w jaki ja i pewnie każda kobieta chciałaby, aby ją
      traktowano.

      Podsumowując wszystko to wygląda jak chory film, a ja czuję się jak statystka,
      która nie zaraziła się jeszcze epidemią frustracji i wypalenia zawodowego.
      Zastanawiam się ile czasu w tych warunkach potrzeba człowiekowi by przestał być
      normalny.
      • maga_luisa Re: Witam 17.05.07, 11:02
        Cholera, jest aż tak źle?
        Ja mam dość mgliste wspomnienia ze stażu, a wcześniej zajęć na położnictwie, ale
        rzeczywiście, w wielu punktach wrażenia styczne z Twoimi.
        • mcmd Re: Witam 17.05.07, 22:08
          az tak zle maga ha ha ha. jakbym siebie widziala na zajeciach z poloznictwa.
        • poszukiwaczka_przygod Re: Witam 18.05.07, 22:36
          Niestety pracuje się ciężko, ale staram się nie zniechęcać. Poza tym są
          momenty, które rekompensują wszystko co złe :))))
          • guzka1 Małe podsumowanie 20.05.07, 12:08
            Temat,który rozpoczęłam jest kontrowersyjny,nie spodziewałam się jednak takiej
            ilości postów-nie zaglądałam tu jakiś czas. W każdym razie wnioski po
            przeczytaniu Waszych odpowiedzi są proste-potwierdza się teza,że pielęgniarki z
            wyższym wykształceniem (bądź studenci pielęgniarstwa)łatwiej dostrzegają
            nieprawidłowości i nie boją się o nich głośno mówić,po reszcie można spodziewać
            się postów w stylu"Ja tam swoje wiem,wolę cicho siedzieć i być lubiana".Nie
            generalizuję ale...jednak.I to moim zdaniem smutne.Lekarze zaś dzielą się na
            takich,którzy potrafią uszanować wiedzę i doświadczenie pielęgniarki i
            skorzystać z niej oraz na takich,którzy uważają nas za inną(czyt.gorszą)
            kastę.Jest to ogólnie wiadome,więc może niepotrzebnie to piszę.
            Co do sprawy mojego miejsca pracy-Narodowy Fundusz już zajmuje się tą
            sprawą.Ludzie stamtąd mają takie samo zdanie na temat wykonywania
            poszczególnych procedur jak ja.Czyż to nie dziwne,że ktoś może potwierdzić
            fanaberie pielęgniarki?;)
            P.S.Dementuję także fakt,jakobym wybrała swój zawód i kierunek studiów tylko
            dlatego,że moje możliwości intelektualne nie pozwoliły mi na ukończenie
            wydziału lekarskiego.Czy bycie lekarzem oznacza szczyt osiągnięć ludzkich?Nie
            sądzę.Nie idzie też to w parze z wybitną inteligencją i wiedzą-bynajmniej nie
            zawsze,sami wiecie jak jest wśród was.
            • rysiu_lubicz Re: Małe podsumowanie 22.05.07, 08:15
              z psychiatrycznego punktu widzenia, kolezanka guzka prezentuje typowe
              objawy "kompleksu pielegniarki" zwanej siostrą :)
              • dyzurna1 Re: Małe podsumowanie 22.05.07, 08:45
                Zmień punkt widzenia bo pierdoły piszesz.
    • maretina moje doswiadczenia z pielegniarkami 22.05.07, 22:48
      rzecz sie miala rok temu. trzy tygodnie przebywalam z dzieckiem w szpitlu (
      biegunka i atypowe zaplenie pluc).
      3 dni dziecko bylo na niewlsciwej diecie, bo zle oznaczyly karte przy wejsciu
      do sali, dwa razy pod rzad zapomniano o nocnej dawce antybiotyku ( dozylnej),
      podano go dopiero po mojej interwencji ze sporym opoznieniem pewnie sam bym sie
      obudzila, gdyby nie to, ze dziecko w nocy rowniez wymgalo przewijnia i
      mycia.dwa rzy wmawiano mi, ze moje dziecko juz wzielo ostatnia dawke leku,
      podczas, gdy wcale tak nie bylo!
      panie byly mile, owszem, ale w ogole nieodpowiedzilne.
      • meg303 Re: moje doswiadczenia z pielegniarkami 23.05.07, 08:42
        W każdym zawodzie zdarzają się różni ludzie..Niedawno pracowała u nas
        pielęgniarka : totalnie nieodpowiedzialna, flegmatyczna, nie potrafiła
        zapamiętać prostych poleceń. Dyżur z nią był koszmarem. Po trzech miesiącach ją
        zwolniono. Pracuje teraz na oddziale dzieciecym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka