anetttt
04.09.07, 23:19
Moi mili, na forum jestem nowa, ale czytam je od pewnego czasu i w
zwiazku z tym odwazylam sie do Was zwrocic z moim klopotem. Bede
wdzieczna jesli udzielicie mi powaznych opini.
Otoz odkrylam, ze moj maz, potajemnie(!!!) zazywa Valium. Przylapuje
go na tym od dluzszego czasu.Wiem co to jest za lekarstwo
(niestety). Moje pytanie: dlaczego to robi???? Dlaczego potajemnie?.
On jest holerykiem, juz zawsze nim byl, a znamy sie dosyc dobrze, bo
od 15 lat jestesmy malzenstwem. Czasem w domu widzialam ten lek, ale
jakos nie przywiazywalam do tego uwagi. Jak pytalam po co to mamy w
domu, to mowil, ze nieraz musi wziac jak sie zdenerwuje. Pozniej
przez kilka lat tego w domu nie widzialam i szczerze mowiac o tym
zupelnie zapomnialam. I do dzis bym nie wiedziala ze to lekarstwo u
nas w domu jest gdyby nie przypadek. A przypadek byl taki, ze jak ja
szlam spac (zwykle troche wczesniej niz on) to slyszalam w zimowej
garderobie speczyficzny oddzwiek, na co zwrocilam uwage, bo on
zwykle do tego miejsca nie zaglada. I tak to sie powtorzylo kilka
razy, az wkoncu sie zainteresowalam, co on w tej garderobie
grzebie.......... Nie musialam szukac dlugo. W pierwszej jego
zimowej kurtce, w kieszeni znalazlam to czego najwidoczniej
szukalam........ Valium. Domyslam sie, ze po to siega on co
wieczor......
Krotko go przedstawie bo moze to pomoze Waszej analizie, na co licze
bardzo. Jest mezczyzna w wieku strednim, dokladnie 40 lat, ma stala
prace (wlasna firme), finansowo stoimi niezle.Ja nie pracuje tylko
zajmuje sie domem i dzieckiem. On o swojej pracy opowiada w domu
duzo, (ale moze nie wszystko co wazne???). Czesto mowi, ze jest
przemeczony, co jest troche na wyrost bo w zasadzie to jego
pracownicy na nas pracuja, jesli moge sie tak wyrazic, a on "tylko
sledzi" co sie dzieje w firmie. W kazdym razie on ma tendencje do
przesadzania. Czesto powtarza w kolko i naokroglo te same rzeczy, a
jak jest pod wplywem alkoholu (niewiele, ale nierzadko) to staje sie
agresywny. Nie w sensie fizycznym, ale werbalnym. Nie dopuszcza
sluchaczy do slowa, powtarza sie coraz czesciej i coraz glosnie,
tak, ze ja tego czesto wysluchiwac nie moge.
Poza tym jest on dobrym kolega dla swoich kumpli, zawsze serdeczny i
pomocny, i jest generalne bardzo lubiany i uwazany w towarzystwie.
Ale to tez jest dosyc specyficzne. Otoz on zachowuje sie inaczej w
gronie SWIOCH znajomych, a inaczej w gronie MOICH znajomych,
wzglednie rodziny.
Krotko mowiac w gronie moim, jest mu wszystko jedno, plecie co mu na
jezyk przyjdzie, a w gronie "swoich" zwlaszcza rodzicow sie hamuje.
Nie ma takich napadow agresji, jak ktos powie zdanie, ktore mu sie
nie podoba, nie krytykuje tak szybko itp.....itd....... Mam
nadzieje, ze wiecie o co mi mniej wiecej chodzi.........
To sa zapewne ojawy jakiejs choroby, tylko ja nie wiem jakiej i jak
go podejsc. Nawet nie smniem mu powiedziec, ze zauwazylam, ze on
bierze regularnie Valiem....
Potraficie mi cos powiedziec i poradzic??? Jak zaczac z nim rozmowe,
bo boje sie, ze jak mu powiem, ze wiem to i owo, to na mnie tylko
wybuchnie swoim atakiem holerycznym, piec minut pozniej o tym
zapomni, a ja i tak bede zgaszona, zeby powiedzic cos wiecej.....
Prosze o pomoc i specjalistyczne rady. Co z nim zrobic, jak go
podejsc???????? Dziekuje bardzo za uwage wytrwalym, ktrzy
przeczytali moj dlugi post. Dziekuje.