Dodaj do ulubionych

no comment

04.02.08, 17:20
Prokuratura rejonowa w Iławie (Warmińsko- Mazurskie) wszczęła śledztwo, w
którym sprawdza, czy lekarze nie sfałszowali dokumentacji medycznej Jana
Grzebskiego. Mężczyzna w czerwcu 2007 roku wybudził się ze śpiączki alfa
zwanej też stanem zamknięcia.
- Przesłaliśmy już odpowiednie dokumenty policji, która będzie prowadzić w tej
sprawie czynności śledcze - poinformował prokurator rejonowy w Iławie Jan
Wierzbicki. Według niego, śledztwo ma wyjaśnić, czy lekarze z Działdowa nie
poświadczali nieprawdy w dokumentacji medycznej pacjenta.

Jan Grzebski w czerwcu 2007 roku był pokazywany we wszystkich polskich mediach
jako pacjent "cudownie wybudzony ze śpiączki". Żona Grzebskiego, Gertruda,
opowiadała wówczas odwiedzającym ją dziennikarzom, że przez 19 lat jej mąż nie
chodził, nie mówił, czasem utrzymywał kontakt wzrokowy. Grzebska określała
stan męża jako "niemoc". Mówiła, że jej mąż popadł w nią po tym, jak w 1988
roku został uderzony w głowę przez wagon kolejowy. Grzebski miał wtedy stracić
przytomność i choć ją odzyskał po wypadku, z dnia na dzień stawał się coraz
słabszy i tracił kontakt z otoczeniem.
REKLAMA Czytaj dalej

Początkowo Jan Grzebski przy pomocy żony próbował się leczyć, w klinice w
Warszawie zdiagnozowano u niego guz mózgu. Nie zgodził się jednak na operację
i wrócił do domu. Gertruda Grzebska opowiadała dziennikarzom, że od tamtej
pory lekarze pojawiali się u jej męża sporadycznie. Z jej relacji wynikało, że
przez 19 lat choroby odwiedzili go zaledwie kilka razy.

Jak się nieoficjalnie dowiedział ze źródeł zbliżonych do sprawy, to właśnie tę
kwestię ma wyjaśnić śledztwo. W dokumentacji medycznej prowadzonej przez
lekarzy z Działdowa mają widnieć wpisy z licznych wizyt domowych u Jana
Grzebskiego. Dlatego rodzina Grzebskiego zawiadomiła prokuraturę o możliwości
sfałszowania dokumentów przez lekarzy. Choć zawiadomienie wpłynęło do
prokuratury w Działdowie, ta wyłączyła się z jego prowadzenia i po konsultacji
z Prokuraturą Okręgową w Elblągu przekazała akta do Iławy.

Jan Grzebski zaczął powracać do zdrowia po tym, jak w kwietniu 2007 został
pacjentem oddziału paliatywnego działdowskiego szpitala, a stamtąd trafił na
rehabilitację. Po kilku tygodniach ćwiczeń zaczął coraz bardziej świadomie
kontaktować się z otoczeniem, wymawiać pierwsze słowa, zyskiwać równowagę -
siedzieć i wstawać. Rehabilitant Wojciech Pstrągowski mówił wówczas
dziennikarzom, że Grzebski wybudził się ze śpiączki, a Hanna Koźmińska,
ordynator oddziału paliatywnego, twierdziła, że Jan Grzebski był w "stanie
wegetatywnym". Oboje podkreślali, że jego przypadek jest ewenementem.

Innego zdania była dyrektor szpitala w Działdowie Joanna Hensel. Jej zdaniem,
Grzebski był w stanie afazji, tj. miał zaburzenia mowy.

W sierpniu 2007 r. Jan Grzebski przeszedł cykl specjalistycznych badań w
szpitalu uniwersyteckim w Bydgoszczy. Zespół lekarzy pod kierunkiem dr hab.
Wojciecha Hagnera stwierdził wówczas, że Grzebski znajdował się w stanie
śpiączki alfa zwanej też stanem zamknięcia. Zdaniem Hagnera, stan ten wywołał
nieoperowany guz w mózgu. Lekarze z Bydgoszczy po zdiagnozowaniu Grzebskiego
podkreślali, że pacjent był "zaniedbany medycznie", miał słabo udokumentowaną
historię choroby.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka