Dodaj do ulubionych

Zakaz przyjmowania dzieci.

01.08.08, 20:28
Znam miejsce , w dużym wojewódzkim szpitalu, gdzie dyrekcja wydała zakaz przyjmowania dzieci na oddział zabiegowy- bo takie usługi nie są kontraktowane w tej placówce! Szpital zaopatruje solidny obszar w województwie, nazwa wskazuje na szansę natknięcia się w nim na specjalistów. niestety- nie zaplanowano hospitalizacji dzieci po urazach, nie ma sprzętu do znieczulenia takich maluchów.
Jednak rodzice o tym nie wiedzą - i zdarza się, dość często ,że przyjeżdzają z takim nieszczęśnikiem po urazie- a tu- niespodzianka.
Dyżurny mówi im, ze malucha zbada i zaopatrzy ambulatoryjnie, ale nie ma prawa dziecka przyjąć. I wyciąga pismo na poparcie swoich słów.
Można sobie tylko wyobrazić rozmowy pomiędzy zdesperowanymi rodzicami, a lekarzem, mogącym zaproponować jeden, odległy, ośrodek.
Obserwuj wątek
    • do.ki nie jestem zdziwiony 02.08.08, 20:43
      Co to znaczy "odlegly osrodek"?

      Tych rozmow sobie nie musze wyobrazac. U mnie w pracy jest tak samo. Nie mamy
      pelnego oddzialu pediatrycznego, totez za przyjecie dziecka ponizej 14 lat nie
      tylko, ze nie dostaniemy pieniedzy, ale jeszcze ryzykujemy nieprzyjemnosci ze
      strony wladz. Ambulatoryjnie zaopatrzyc- nie ma problemu. Nawet pilny zabieg
      chirurgiczny (np skrecone jadro) tez nie jest problemem- bo pilny. Ale przyjec
      nie ma.
      • ophtalmica Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 00:14
        cześć Okidoki.
        Prawdę powiedziawszy- to mało mnie obchodzi, czy fundusz zapłaci za
        procedurę czy nie, i czy potem dostanę za to burę. 0Najbardziej
        interesuje mnie ,0czy jetsem w stanie pomóc osobie, która tego
        potrzebuje.
        nieco ponad rok temu przyjęłam na dyżurze dziecko z rozwaloną gałką.
        Na drugi dzień była mega-awantura, bo nasz ośrodek "nie ma
        zakontraktowanych usług na dzieci", plus pismo z zakazem przyjęć
        skrzatów. Prawda jest taka, że nie ma ich jak znieczulić- bo nie ma
        respiratora, czy anestezjologa, który umie.
        mam do wyboru- przyjąć, skrępować takiego malca w prześcieradło, dać
        mu jakie dormicum albo co, i działać, albo- wysoczyć do rodziców z
        pismem -posając go do ośrodka z anestezjologiem dziecięcym.
        sęk w tym , że obecnie ostre dyżury mamy codziennie, i tak jest
        poinformowane pogotowie, natomiast, nikt nie dał im znać, że nie
        przyjmujemy dzieci.
        Wyobraź sobie rodziców, którzy najpierw jadą z 15 kilometrów na
        pogotowie, potem ok. 10-25 do szpitala, i tam dowiadują się, ze nie
        ma szans- kolejna jazda -25km do szpitala z szansą na przyjęcie.
        ten odległy ośrodek to właśnie 25- 40 km , bo są dwa.
        jeśli jest po 22ej i rodzice nie mają auta-
        nie ma co wyobrażać sobie rozmów odsyłającego dyżurnego z rodzicami.
        koszmarek.
        to samo trenują urazowcy i chirurdzy.
        nikt nie informuje pogotowia , że tylko dwa ośrodki zaopatrują
        dzieci- obowiązek spada na dyżurnych.
        tak prawdę powiedziawszy, to ani NFZ ani dyrekcja mnie nie zniechęcą
        przed przyjęciem takiego szkraba.
        to, co mnie powstrzymuje, to świadomość, że nie będzie go jak
        znieczulić, będę musiała go zawiązać w prześcieradło i skrępowaniego
        niczym mumia- zaopatrzyć.
        • viki.ng Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 00:51
          Moja córeczka rok temu złamala rączkę, miała dwa i pół roku.
          Pojechaliśmy na pogotowie- tam kazano nam jechać do szpitala
          wojewódzkiego.
          Pojechaliśmy- okazało się, ze dzieci nie przyjmują, mamy jechać
          znowu - do szpitala dziecięcego.
          Dlaczego pogotowie nie jest poinformowane gdzie odyłać dzieci?
          Czy umierające dziecko też byłoby tak wożone?
          Co decyduje o zdoloności do leczenia dziecka? Kontrakt czy
          umiejętności lekarzy tam zatrudnionych?
          Czy może sprzęt?
          Dlaczego pogotowie kieruje dziecko w ciemno do najblizszego ośrodka,
          nawet jeśli nie mają tam pediatrycznego "obstawienia"
          • sithicus Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 02:00
            viki.ng napisał:

            >
            > Co decyduje o zdoloności do leczenia dziecka? Kontrakt czy
            > umiejętności lekarzy tam zatrudnionych? Czy może sprzęt?
            Kontrak podpisany z NFZ-em. Nie ma kontraktu na daną usługę -
            nie ma leczenia.
            • czarnapodpalana Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 02:40
              Chyba to logiczne ze dziecko moze byc przyjete tylko do szpitala w
              ktorym dostepny jest pediatra i anestezjolog dzieciecy
              • czarnapodpalana Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 02:52
                i caly oddzial pediatryczny - pielegniarki, lekarze i sprzet
                pediatryczny.
                Tobie Ophthalmica dobrze radze takich dzieci nie przyjmowac bo sie
                ktoregos dnia w sadzie przez to nie wybronisz...
                • ophtalmica nie strasz mnie sądem 03.08.08, 07:08
                  z reguły strach nie przyjąć kogoś do leczenia- bo sąd, bo prokurator,
                  ale masz rację- czasem - trzeba się tłumaczyć z przyjęć do oddziału.
                  Szczęściem nie przed prokuratorem- więc nie tyle trzeba się bronić-
                  co wyjaśnić, czy po prostu wysłuchać- to słucham.
                  • czarnapodpalana na dobre Ci to wyjdzie 03.08.08, 18:19
                    Ja mam troche wieksza wyobraznie... Moze sie zdarzyc ze przyjete
                    przez Ciebie dziecko dostaje wstrzasu anafilaktycznego na odziale bo
                    podalas mu jakis lek na ktore ma alergie, a dostepny anestezjolog w
                    Twoim szpitalu ostatnio mial do czynienia z dzieckiem 10 lat temu na
                    rezydenturze. Jesli nie uda mu sie dziecka uratowac to prokurator
                    bedzie sie wtedy pytal - A dlaczego Pani dziecko przyjela do tego
                    szpitala?
                    • ophtalmica Re: na dobre Ci to wyjdzie 03.08.08, 19:29
                      wiesz- wstrząsu anafilaktycznego może dostać i w trakcie
                      zaopatrzenia ambulatoryjnego- i na HCT można być uczulonym.
                      Myślisz, że oddział dziecięcy uratowałby mi tyłek z razie skargi
                      rodziców, czy stanowił okoliczność łagodzącą? Może ma być gwarancją
                      niewystąpienia powikłań działąń medycznych ?
                      Poza tym- w końcu zakaz- my tych dzieci nie przyjmujemy, tylko
                      uprzejmie kierujemy rodziców tam, gdzie prokurator ma pewnie więcej
                      wyrozumiałości i zrozumienia - zakres tolerancji dla dzieci musi być
                      szerszy :-).
                      • czarnapodpalana Re: na dobre Ci to wyjdzie 03.08.08, 19:57
                        ophtalmica napisała:

                        > wiesz- wstrząsu anafilaktycznego może dostać i w trakcie
                        > zaopatrzenia ambulatoryjnego- i na HCT można być uczulonym.


                        Wiem, wszedzie moze dostac. Dlatego proponuje tylko niezbedne
                        interwencje medyczne w osrodku na przyjecie dzecka do szpitala
                        nieprzygotowanym. Ale to tylko jeden z tysiaca przykladow..


                        > Myślisz, że oddział dziecięcy uratowałby mi tyłek z razie skargi
                        > rodziców, czy stanowił okoliczność łagodzącą?


                        Jezeli robilabys wszystko zgodnie z przepisami to nic nie musialboby
                        Ci tylka ratowac.


                        Może ma być gwarancją
                        > niewystąpienia powikłań działąń medycznych ?

                        Po co marnujesz energie na takie glupie argumenty

                        > Poza tym- w końcu zakaz- my tych dzieci nie przyjmujemy, tylko
                        > uprzejmie kierujemy rodziców tam, gdzie prokurator ma pewnie
                        więcej
                        > wyrozumiałości i zrozumienia - zakres tolerancji dla dzieci musi
                        być
                        > szerszy :-).

                        A jeszcze wczoraj pisalas ze przyjmujecie - tzn ze TY przyjmujesz i
                        masz w nosie przepisy szefa itd itp
                        Czasami lepiej sie najpierw zastanowic dlaczego taki zakaz zostal
                        wprowadzony.
                        • ophtalmica Re: na dobre Ci to wyjdzie 03.08.08, 23:10
                          Ciemnapodpalana - sądzisz, że użycie zwrotu "głupie argumenty"- ma
                          Cię stawiać na pozycji eksperckiej?
                          Tani chwyt.
                          zgadzam się z Tobą- marnuję na Ciebie energię.
                          pozdrawiam.
                          z użyciem jednego mitochondrium, więc nie za wylewnie.
                          • czarnapodpalana Re: na dobre Ci to wyjdzie 03.08.08, 23:45
                            Wartosc czlowieka poznaje sie po tym jak szybko mozna go z rownowagi
                            wyprowadzic.
                            :)
                            • ophtalmica Jestem pod wrażeniem. 04.08.08, 00:11


                              > Wartosc czlowieka poznaje sie po tym jak szybko mozna go z
                              rownowagi
                              > wyprowadzic.
                              > :)
                              W tej swojej wyszukanej twórczości pamiętaj, ze szybkość jest
                              wartością względną.
          • ophtalmica Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 07:10


            > Co decyduje o zdoloności do leczenia dziecka? Kontrakt czy
            > umiejętności lekarzy tam zatrudnionych?
            > Czy może sprzęt?

            Wszystko decyduje o owej zdolności Viking, wszystko co wymieniłeś.
        • snajper55 Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 03:15
          ophtalmica napisała:

          > Najbardziej interesuje mnie ,czy jetsem w stanie pomóc osobie,
          > która tego potrzebuje.

          > Prawda jest taka, że nie ma ich jak znieczulić- bo nie ma respiratora,
          > czy anestezjologa, który umie. mam do wyboru- przyjąć, skrępować
          > takiego malca w prześcieradło, dać mu jakie dormicum albo co, i
          > działać, albo- wysoczyć do rodziców z pismem -posając go do ośrodka > z
          anestezjologiem dziecięcym.

          Czy operację bez anestezjologa na skrępowanym w prześcieradle dziecku nazywasz
          jeszcze pomocą ? Kiedy będziesz uważała, że nie możesz pomóc i dziecko trzeba
          przewieźć do odpowiednio wyposażonego ośrodka ? A może jesteś gotowa każdy
          zabieg przeprowadzić nawet bez fachowców, sprzętu, warunków ?

          Straszno się robi...

          S.
          • czarnapodpalana Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 03:41
            snajper55 napisał:

            > Czy operację bez anestezjologa na skrępowanym w prześcieradle
            dziecku nazywasz
            > jeszcze pomocą ?

            Ophtalmica napisala, ze to ja wlasnie powstrzymuje ;))
          • extorris Re: nie jestem zdziwiony 03.08.08, 04:56
            w malych miejscowosciach pacjenci coraz czesciej nie maja wielkiego wyboru

            robi sie drugi bangladesz (w sumie to dosc blisko japonii)
          • ophtalmica snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 07:02
            Czasem, o drugiej czy trzeciej w nocy zjawia się jakiś osiłek z
            ciałem obcym w oku- od trzech dni, pytam wtedy bardzo poważnie
            pielęgniarkę czy mamy jszcze czyste "wyciągadła" (ta zmyślona nazwa
            bardzo odzdziałuje na wyobraźnię), bo muszę wyjąć oko, wypłukać i
            włożyć.
            Część z osiłków reaguje jak Ty :-).
            Nie robi się operacji w prześcieradle- już nie będę żartować, ze
            pole się wtedy ogranicza.
            prześcieradełko służy do unieruchomienia malca do badania pod
            mikroskopem, starsza gwardia potrafi w prześcieradle znieczulić
            powiekę do zszycia, czy usunąć ciało obce.
            ja niestety jestem za miękka. Uważam, ze taki skrzat już
            wystarczająco jest przerażony sytuacją- a tu jeszcze go zwiążą,
            przytrzymają- brrrr.
            Wg. mnie cywilizowany sposób badania czy zaopatrzenia
            okulistycznego,ambulatoryjnie- u małego, niewspółpracującego dziecka-
            to właśnie zrauszowanie go przez anestezjologa.
            Operacje okulistyczne, u dzieci i młodych osób robi się w ogólnym-
            nie jest tak strasznie Snajper :-).
            • kamina5 Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 09:35
              ja tu czegoś nie rozumiem, abstrahujac od metody z prześcieradłem- jestem
              anestezjologiem i nie mam zamiaru komentować.
              Ale chodzi mi o fałsz- i slogany pomocy biednym ludziom pod pozorem
              odległości. Nigdzie w świecie nie ma tak, że w każdym szpitalu jest pełna obsada
              od kardiochirurgii po zaawansowaną neurochirurgię. A w Polsce istnieje mit JA
              WSZYSTKO ZROBIĘ SAM powielany od pokoleń dr Judyma i postępowanie przedmówczyni
              to nic więcej jak pokazanie jaka to jestem zdolna i odpowiedzialna i niedługo
              będę przyjmować w prywatnym gabinecie i po prostu jest to zwyczajna walka o
              pacjenta. Taka matryca , która niestety funkcjonuje nie tylko wśród lobby prof-
              ord. Dziewczyno, jak w tobie tyle miłosierdzia- proszę- lekarze bez granic czekają.
              • ophtalmica to ja nie rozumiem 03.08.08, 10:27
                Metoda z prześcieradłem jest powszechna- to, ze jej nie znasz- jeszcze nie dowodzi, ze jest zła.
                Myślę, ze są miejsca w świecie- gdzie jest pełna obsada- od kardio po neurochirurgię- ponownie- to, ze Ty o tym nie słyszałaś, nie znaczy ,że tak nie jest.
                Ja właśnie unikam robienia wszystkiego samemu- na swojej działce muszę się znać swietnie- za znieczulanie się nie zabieram-
                jako anestezjolog- najlepiej wiesz jak mogą reagować dzieci na
                "najbardziej niewinne" nawet działania w zakresie anestezji.
                Ketaminka, Podtlenek azotu czy Midazolam- częśc osób nieanestezjologicznych- podaje na własną rękę. Ja nie.
                Właśnie dlatego, ze jestem odpowiedzialna, a przynajmniej staram się taką być.
                Skąd wiesz, ze już nie przyjmuję w gabinecie?
                I dlaczego myślisz ,ze muszę walczyć o pacjenta?
                Projekcja własnych postaw ?
                nie rozumiem skąd pogarda do staroświeckiego miłosierdzia?
                bo niemodne?
                Przedwojenne?
                Jak Judym?
                Czy może to raczej miała być drwina?
                Widzisz, w naszym zawodzie przydatna jest empatia.
                A lekarze bez granic- szczęściem ludzi, którzy mieli mniej szczęścia
                w losowaniu miejsca w jakim się urodzą i przyjdzie im żyć- są lekarze, którzy mają w sobie dość odwagi, pasji i dobroci- aby pomóc owym osobom.
                jakoś czuję się zażenowana po przeczytaniu akapitu n/t lekarzy bez granic.
                Trochę to kompromitujące Kamino.
                • kamina5 Re: to ja nie rozumiem 03.08.08, 11:13
                  oczywiście, że kompromitujące, ale dla Ciebie. Bo będę uparcie twierdzić, że
                  wychodzenie przed orkiestrę i udowadnianie, że coś zrobię na przekór materii( w
                  tym przypadku regulacje kontraktowe) jest fałszywym udowadnianiem własnej
                  wielkości, a podawanie midazolamu do interwencji zabiegowej JEST sedacją, a...
                  Nie, nie obiecałam sobie w dyskusje medyczną Z Tobą nie wchodzić.
                  • ophtalmica Re: to ja nie rozumiem 03.08.08, 11:54
                    ależ ja Cię wcale w dyskusje medyczne nie zapraszam.
                    dyskusje o kontraktach-
                    okulistyka nie jest dzielona na procedury dziecięce i niedziecięce,
                    zakaz przyjęć dzieci wynika z czegoś zupełnie innego- brak kontraktu to wymówka, zresztą naciągana.
                    przedstawiam bajzel organizacyjny- gdzie pogotowie, opieka rejonowa- kierują rodziców z dziećmi do placówki, która przez 30 lat przyjmowała dzieci, i nagle, z dnia na dzień- koniec tego dobrego.
                    Gratuluję zdecydowanej postawy. Oby sprawdziła się w każdych okolicznościach.
                    Przyjmując dziecko na oddział- nie kierowałam się przekorą.
                    Ale Ty jesteś z tych, co żądają skierowania na wejściu, bo bez tego-
                    nie da rady-
                    były już takie dyskusje.
                    • azzurrina Re: to ja nie rozumiem 05.08.08, 16:18
                      ophtalmica napisała:
                      > przedstawiam bajzel organizacyjny- gdzie pogotowie, opieka rejonowa- kierują ro
                      > dziców z dziećmi do placówki, która przez 30 lat przyjmowała dzieci, i nagle, z
                      > dnia na dzień- koniec tego dobrego.

                      i tu jest chyba pies pogrzebany
                    • lis4289 Re: to ja nie rozumiem 11.08.08, 23:40
                      ophtalmica napisała:

                      > ależ ja Cię wcale w dyskusje medyczne nie zapraszam.
                      > dyskusje o kontraktach-
                      > okulistyka nie jest dzielona na procedury dziecięce i niedziecięce,

                      Zasadnicze pytanie
                      czy ophtalmika wie kto ma prawo leczyc szpitalnie dzieci- spełnia
                      warunki kontraktowe i ma podpisana umowe na swiadczenie tych usług ?

                      Od tego musimy zaczać a pózniej możemy sie obrażać

                      Dla zabierajacych głos a nie znajacych systemu :
                      tu jest wykaz umów :
                      aplikacje.nfz.gov.pl/umowy/Search.aspx?OW=07
                      a tu kolejek

                      kolejki.nfz.gov.pl/koc/kolejkiSzukaj.do
                      i w stolicy sa tylko 2zakontraktowane :
                      ODDZIAŁ OKULISTYCZNY DLA DZIECI

                      1-ODDZIAŁ OKULISTYCZNY W TYM OKULISTYKA W TRYBIE JEDNODNIOWYM
                      WARSZAWA NIEKŁAŃSKA 4/24
                      2-INSTYTUT "POMNIK - CENTRUM ZDROWIA DZIECKA"
                      ODDZIAŁ OKULISTYKI
                      MIĘDZYLESIE ALEJA DZIECI POLSKICH 20

                      jak ja bym miał płacic to bym nie zapłacił,


                      każdy ma swój zakres umowy
                      a reszta to naciaganie
            • snajper55 Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 09:45
              ophtalmica napisała:

              > Nie robi się operacji w prześcieradle- już nie będę żartować, ze
              > pole się wtedy ogranicza.

              No ja tam nie wiem,lekarzem nie jestem i strasznie to dla mnie zabrzmiało. Jak
              ze skeczy z Młodą Lekarką, zawsze gotową nieść pomoc i wycinającą wyrostek nożem
              kuchennym na kozetce. ;) Sorki, że naskoczyłem. :)

              S.
              • ophtalmica Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 10:16
                Raczej się wzdrygnąłeś snajperze.
                Nie poczułam się "naskoczona".
                :-)
                • marcinoit Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 14:49
                  dziewczyny a o co Wy sie sprzeczacie?? kazda ma na swoj sposob racje.
                  ophtalmica w miejscu w ktorym teraz pracuje nie wykonuje sie rezonansu dzieciom mimo ze jest sprzet do znieczulenia i monitoringu dzieci aostatnio znalezli sie ludzie ktorzy umieja znieczulac dzieci ;) jest nawet oddzial dzieciecy i noworodkowy ale... nie ma oit dzieciecego wiec sie nie znieczula i juz
                  • ophtalmica Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 19:32
                    właśnie stąd sprzeczka - bo każda z nas ma rację-
                    i żadna nie zamierza ustąpić.
                    a osobiste przytyki czy kpiny- podgrzewają temperaturę sprzeczki.
                    • barabara6 Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 21:24
                      A czy dyżurujesz "na gabinet" czy "państwowo"? Bo jesli "na gabinet" to w razie jakichś roszczeń odpowiadasz również własnym majątkiem.
                      I nie licz na ubezpieczyciela... W koncu łamiesz przepisy, więc twój ubezpieczyciel sie w razie czego wypnie. Takoż dyrektor, ordynator i kolezanki w pracy
                      • ophtalmica Dzięki za cynk, Barabaro :-) n/t 03.08.08, 22:51
                    • kamina5 Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 21:34
                      Dzisiaj u mnie goroco, wiec ide dalej. W roznych watkach pojawia
                      sie potrzeba standartow.A to co proponuje Ophtalmica to nic innego
                      jak wypisywanie recepty na kolanie dla , niczym nie ujmujac np.
                      salowej, albo pani z miesnego w dawnych czasach. Sa pacjenci misie i
                      bomisie. I sa doktorzy jakosie- jakos to bedzie. Musimy miec
                      szacunek dla samego siebie- i wcale nie mam tu na mysli grupy
                      zawodowej. Oph, stawiasz tu bezpieczenstwo dzieciaka nad wygode
                      rodzicow. Dajesz przyklad urazu galki, oki, nie moge odeslac bo
                      daleko... A potem pogotowie jedzie do goraczki, bo tez daleko. Nie
                      uwazasz?? Schematy, jakie funkcjonuja w cywilizowanym swiecie wsrod
                      lekarzy trzeba zaszczepic na polski grunt. Za nas nikt tego nie
                      zrobi. I nie ma sie co bac pacjentowi pwiedziec nie. Jezeli zrobisz
                      to rozsadnie, to do Ciebie wroci;)). A TY sama walczysz z
                      NFZ.Kosztem wlasnym i kolegow.
                      Tylko, ze niestety nie jestes jedyna.
                      Ale byc moze maz Ci po specjalizacji zafunduje prywatna klinike
                      operacji zacm i bedziesz wszczepiac rogowki w topic anestesia z
                      Dormicum;))Czego Ci szczerze zycz€;))I wtedy zmienisz zdanie;))
                      • ophtalmica Re: snajper- spokojnie :-) 03.08.08, 23:03
                        U mnie było duszno, ale już jest świeżo i rześko. :-).
                        Kamina- nie napisałam nigdzie, ze jestem w trakcie specjalizacji,
                        ani nic o posiadaniu męża, czy nie- a daj mi Boże prezent z gatunku
                        prywatna klinika, chociaż, sama lubię pracować na siebie. Okulistki
                        są przedsiębiorcze.
                        W dyskusje medyczne nie wchodzimy- tylko sprostuję, ze w zaćmie
                        wszczepia się soczewkę- przeszczepy rogówki w znieczuleniu
                        kroplowym, brrrrr, prześcieradło nie pomoże, tu głęboki ukłon i
                        spojrzenie spaniela- może Kamina się ulitujesz i znieczulisz jakoś
                        tak coby humanitarnie było.:-).
                        Uściślając:
                        do czasu przyjęcia owego dziecka, które było ostatnim przyjętym
                        malcem- przyjmowaliśmy dzieci normalnie, i nikt nie krzyczał o
                        kontraktach.
                        Okulistyka nie dzieli się tak zasadniczo na dziecięcą i dorosłą.
                        po owym przyjęciu, kiedy okazało się, ze nie ma kto znieczulić
                        dziecka, bo ci co wiedzieli jak już dawno znieczulają w prywatnych
                        klinikach, wybuchła awantura - i na drugi dzień pojawiło się pismo,
                        że szpital nie jest pediatryczny - mamy noworodki, niemowlęcy,
                        dziecięcy i oiom dziecięcy- ale szpital niby dzieci nie przyjmuje.
                        Stąd zamieszanie.
                        Nie walczę z NFZem, chociaż często mi żal rodziców- tłumaczę
                        grzecznie jaki problem, jak trzeba wyciągam pismo, zaopatruję
                        nieszczęśnika na drogę- i odsyłam.
                        Zżyłam się ze swoim zadkiem- i go lubię, więc chronię.
                        Ja się nie boję mówić "nie"- chociaż nie zawsze jest to zgodne z
                        moimi własnymi uczuciami, czy współodczuwaniem.
                        Wychodzi na to- że empatia jest kulą u nogi, a i tak będę się
                        upierać, że w każdej relacji jest potrzebna.
                        Pozdrawiam.
                        • kamina5 Re: snajper- spokojnie :-) 04.08.08, 09:34
                          o, to w jednym się zgadzamy -myślę o empatii. Tylko, że ja nie lubię niczego w
                          nadmiarze, bardziej mobilizuje lekki niedosyt.
                          Pozdrawiam wakacyjnie
        • do.ki Re: nie jestem zdziwiony 04.08.08, 15:39
          > Prawdę powiedziawszy- to mało mnie obchodzi, czy fundusz zapłaci za
          > procedurę czy nie, i czy potem dostanę za to burę.

          A no widzisz, to tu sie roznimy, bo ja sie z mojej pracy utrzymuje i nadal chce
          sie utrzymywac. Dlatego chyba jasne jest, ze biore pod uwage okolicznosci, ktore
          mojemu dalszemu utrzymywaniu sie moga zagrozic (jak nietrzymanie sie standardow,
          procedur czy po prostu umowianych zasad postepowania) i unikam ich.

          > Najbardziej
          > interesuje mnie ,0czy jetsem w stanie pomóc osobie, która tego
          > potrzebuje.

          Mnie interesuje jeszcze czy przypadkiem pacjentowi nie zaszkodze. Lata pracy
          wyrobily we mnie szacunek do narzedzi, ktorymi dysponuje i swiadomosc, ze
          pomagajac w jednej sprawie, moge zaszkodzic.

          > mam do wyboru- przyjąć, skrępować takiego malca w prześcieradło, dać
          > mu jakie dormicum albo co, i działać, albo- wysoczyć do rodziców z
          > pismem -posając go do ośrodka z anestezjologiem dziecięcym.

          Nie. Po prostu mowisz rodzicom, ze nie masz mozliwosci przeprowadzenia zabiegu w
          optymalnych warunkach. Optymalnych- to znaczy maksimum szans na powodzenie,
          minimum ryzyka powiklan.

          > Wyobraź sobie rodziców, którzy najpierw jadą z 15 kilometrów na
          > pogotowie, potem ok. 10-25 do szpitala, i tam dowiadują się, ze nie
          > ma szans- kolejna jazda -25km do szpitala z szansą na przyjęcie.
          > ten odległy ośrodek to właśnie 25- 40 km , bo są dwa.
          > jeśli jest po 22ej i rodzice nie mają auta-

          Wyobrazam sobie, osrodki, do ktorych kierujemy, tez sa w takiej odleglosci,
          niektore jeszcze dalej (np centra leczenia oparzen) i nie ma sprawy. Jesli nie
          ma samochodu, a karetki nie da sie zalatwic- wszedzie sa taksowki.

          > nie ma co wyobrażać sobie rozmów odsyłającego dyżurnego z rodzicami.
          > koszmarek.

          Rozmawiac z rodzicami tez mozna sie nauczyc. Sprobuj kiedys.

          > tak prawdę powiedziawszy, to ani NFZ ani dyrekcja mnie nie zniechęcą
          > przed przyjęciem takiego szkraba.

          Poki dzban wode nosi, poty sie ucho nie urwie. Zrobisz jak uwazasz, ale
          podejmujesz niepotrzebne ryzyko. Mysle, ze bardziej chodzi ci o udowadnianie
          sobie, ze potrafisz i o to, zeby nie utracic niecwiczonych umiejetnosci. W takim
          przypadku powinnas po prostu zmienic prace- przeniesc sie do osrodka, gdzie sa
          mozliwosci przyjmowania dzieci.
          • viki.ng Gdzie tu dyskusja? 04.08.08, 22:50
            Pierwszy raz widzę takie forum.
            Pełno tu uszczypliwości, personalnych ataków, marnie z rozmową na temat wątku.
            Kazanie do.ki skierowane do ophtalmiki chyba miało podnieść mu samoocenę.
            Docinki i drwinki.
            Tak wygląda lekarska brać po godzinach.
            Taki drobny komentarz z bocznego podwórka.
            • do.ki no wlasnie 05.08.08, 14:45
              > Kazanie do.ki skierowane do ophtalmiki

              Gdzie konkretnie jestem w bledzie?

              No dalej, chcesz dyskusji, tak?
              • viki.ng Komentarz. 07.08.08, 18:24
                Dyskusja to wymiana poglądów, czasem ścieranie się odmiennych
                opinii, a Ty lecisz z komentarzem, radami skierowanymi personalnie.
                Nie zamierzam z Tobą polemizować- bo tego nie potrafisz,
                autorytarnie atakujesz- pouczasz, w dość agresywny, pozbawiony
                życzliwości sposób.
                Przekonanie o własnej nieomylności aż bije po oczach.
                To o czym chcesz dyskutować? Nie jesteś w stanie przyjąć cudzych
                argumentów, ani przyznać racji drugiej stronie. Czy chocby
                zastanowić się skąd biorą się odmienne od Twoich przekonania.
                Rolą dyskusji jest dążenie do kompromisu czy wypracowania wspólnych
                stanowisk, a Ty w swoim przekonaniu jedynej słuszności swego zdania-
                atakujesz, docinasz, dogryzasz, przyjmujesz rolę eksperta.
                Gdzie tu dyskusja?



                • ophtalmica Re: Komentarz. 07.08.08, 20:39
                  Oj Vik.ing- zaraz zaproponujesz protokół rozbiezności :-).
                  Zawsze miło kiedy ktoś staje po naszej stronie- jednak nie dzieje
                  mi się krzywda.
                  To co każdy pisze na forum jest tylko wycinkiem osobowości- odbiór
                  i oceny takich wypowiedzi mogą być różne, mniej czy bardziej zgodne
                  z prawdą. Każdy ma prawo do własnego zdania.
                  Pozdrawiam.
                  • aloalo2001 Re: Komentarz. 09.08.08, 18:50
                    Moim zdaniem komentarz dokiego byl bardzo adekwatny, dobra
                    kolezenska rada. Co do ophtalmologii stosowanej, to cos dzwoni, ale
                    nie wiadomo w ktorym kosciele, tak jak z tym "doktoratem z molekol".
                    Nie wiadomo, czy smiec sie czy plakac.
                    • ophtalmica Re: Komentarz. 09.08.08, 20:51
                      aloalo2001 napisała:
                      > Nie wiadomo, czy smiec sie czy plakac.
                      aloalo- ani śmiecić ani płakać :-).
                      widzę ,że zapadł Ci w pamięć temat molekuł- uparcie prowokujesz do
                      rozwinięcia tematu- mimo, że nie jest związany z wątkiem- a ja
                      uparcie Ci odpowiadam, że Twoje wyśmiewanie się świadczy o
                      ignorancji, schorzenia siatkówki często mają związek z
                      zaburzeniami naczyniowymi w jej obrębie- i wciąż bada się jaka jest
                      rola polimorfizmów genowych, zaburzeń regulacji enzymatycznych,
                      czynników immunogenetycznych w rozwoju danego schorzenia, i jego
                      typu morfologicznego oraz ich związku z podatnością na dostępne
                      metody leczenia. Bo rozwój metod dagnostycznych nie idzie w parze z
                      postepem w terapii- o czym przecież wiesz.
                      Udział w dyskusji jest dla mnie okazją do skorzystania z możliwości
                      poznania różnych opinii i koleżeńskich rad, wykorzystania cudzego
                      doświadczenia do wzbogacenia własnego światopoglądu, i tak też
                      traktuję wypowiedź dokiego.
                      Zawsze można się czegoś nauczyć- czy przemyśleć jakiś problem,
                      spojrzeć na niego z innej perspektywy, czy przez pryzmat cudzej
                      wypowiedzi.
                      po to są fora aloalo.
                      Wyrazem dojrzałości i skromności natomiast jest powstrzymywanie się
                      od wystawiania ludziom ocen- i są tu takie osoby- jak cierpliwie
                      poszukasz- to może znajdziesz, i również Ty będziesz mogła się
                      czegoś nauczyć.
                      i wtedy, stojąc przed lustrem- będziesz wiedziała czy się śmiać,
                      czy płakać.

                • do.ki tu quoque 07.08.08, 21:21
                  Oczywiscie, swoj post uwazasz za glos w dyskusji, a nie pouczanie ani atak,
                  prawda? :-)

                  > Gdzie tu dyskusja?

                  Ano wlasnie.

                  EOT z mojej strony. Nie mam nic do dodania.
                • viki.ng Re: Komentarz. 07.08.08, 21:35
                  viki.ng napisał:

                  > Nie zamierzam z Tobą polemizować- bo tego nie potrafisz,

                  Wyraźnie nazwałem swoją wypowiedź komentarzem,
                  do Ophtalmiki- również pozdrawiam.
                  (tak na marginesie - nie jestem .ing )
    • przeciwcialo Re: Zakaz przyjmowania dzieci. 04.08.08, 13:23
      Tak jest nie tylko w duzych miastach. Dzieci przyjmuje się tylko w
      stanach nagłych. Przyjęcia planowe przejmuja oddziały chirurgii
      dziecięcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka