extorris
11.09.08, 02:28
to moze byc ciekawa dyskusja o zaletach tzw prywatnych ubezpieczen i abonamentow
o ich wplywie na jakosc "obslugi", dlugosc kolejek i ilosc "bledow lekarskich"
wyborcza.pl/1,75248,5682140,Z_koperta_do_lekarza____prywatnego.html
ciekawe wyjatki:
Dawniej na wizytę u internisty czekało się góra godzinę-dwie - mówi Ala z
Warszawy. Rzadko wyznaczano termin następnego dnia. Teraz do internisty trzeba
czekać kilka dni, do lekarza specjalisty - tygodniami.
Anna chciała w te wakacje umówić się na wizytę do ginekologa. - W infolinii
mojego ubezpieczyciela usłyszałam, że muszę poczekać dwa tygodnie - mówi. Nie
dała za wygraną i poszła prosto do przychodni, z którą jej firma
ubezpieczeniowa ma podpisaną umowę. - Zostałam przyjęta od ręki, ale
kosztowało mnie to dodatkowe 100 zł, mimo że powinna za to zapłacić firma
ubezpieczeniowa - mówi Anna.
Na efekty nie trzeba długo czekać. Pacjenci leczący się prywatnie już
narzekają na pogarszającą się obsługę. Ola na początku lipca poparzyła stopę.
Poszła do chirurga w Dantex-Med. na warszawskim Nowolipiu. - Takiego gbura nie
spotkałam nigdy w żadnym państwowym szpitalu. Na moją uwagę, czy mógłby być
delikatniejszy, bo noga bardzo boli, usłyszałam, że zawsze mogę pójść gdzie
indziej - opowiada. Wyszła, ale za wizytę musiała zapłacić 100 zł.