bambi29
25.08.08, 15:05
Mój partner zaczął od pewnego czasu, po tym jak zamieszkaliśmy ze
sobą i pojawiły się sprzeczki, traktować mnie jak wroga.
W każdej sytuacji nawet zwykłej rozmowy uważa, ze go atakuję, a
naprawde uważam, zeby tak nie było. Każdą sprzeczkę (naprawdę o
pierdoły) uważa za kłótnię i początek końca związku. Ja myślę, że to
poprostu docieranie się.
Nasz związek zrodził się na 3-letniej przyjaźni, teraz jednak nie
umiemy ze sobą rozmawiać.
Partner w wielu błahych sytuacjach uważa, ze go atakuję.
Nawet jak na wyjezdzie zwróciłam się do niego o pomoc w czymś, co
było pilne, a on akurat robił w tym czasie co innego, uznał tę
sytuację za atak na siebie. Bardzo zdziwiła mnie jego aż taka
emocjonalna - negatywna reakcja, poczułam się jakbym coś mu
strasznego zrobiła.
Próbowałam rozmawiać z nim wielokrotnie, jednak on zbywa to na
zasadzie: "czego Ty ode mnie chcesz?".
Dodam, ze nasza wcześniejsza znajomość opierała się m.in. na
wielogodzinnych rozmowach i wzajemnym zrozumieniu. To on był stroną
zabiegająca o nasz związek (czekał na to rok, bo ja byłam z kimś
innym).
Teraz doszło trochę problemów życia codziennego, ostatnio żyjemy w
stresie, ale nie wiem czemu on mnie postrzega jako wroga, a próby
rozmowy jako atak na jego osobę.
Czy to może być związane z Syndromem DDA? Mój partner jest dzieckiem
alkoholika. Poza tym, to jego pierwszy poważny związek, zawsze był
samotnikiem.
Co robić? Pomóżcie:(