Dodaj do ulubionych

Noworodkowi podano zły smoczek

11.06.09, 06:58
"Poprawia się stan zdrowia noworodka, który zadławił się smoczkiem",
to tytuł do relacji na onet.pl o dziecku poszkodowanym przez
pielęgniarkę.

Poniżej obszerny cytat z relacji:

"Poprawia się stan zdrowia noworodka, który w ubiegłym tygodniu
zadławił się smoczkiem w szpitalu im. Madurowicza w Łodzi.
Dziecko zostało już wybudzone ze śpiączki, jest karmione przez sondę
i oddycha samodzielnie - poinformowano na oddziale intensywnej
opieki medycznej szpitala przy ul. Spornej w Łodzi.

W przyszłym tygodniu mój wnuczek ma przejść badania neurologiczne -
powiedział PAP dziadek chłopczyka Bogusław Żurek. To po jego
zawiadomieniu śledztwo w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo
życia i zdrowia dziecka przez personel szpitala im. Madurowicza
prowadzi od kilku dni Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie. Za to
przestępstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Według prokuratury jest bardzo prawdopodobne, że smoczek został
podany dziecku w sposób niezgodny z przeznaczeniem.

- Przesłuchiwane są pielęgniarki, poza tą, która bezpośrednio
zajmowała się dzieckiem, oraz lekarka, która przekazywała informacje
rodzinie co do okoliczności zdarzenia - poinformował rzecznik
łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Do prokuratury wpłynęło także zawiadomienie dyrektora szpitala im.
Madurowicza o popełnieniu podejrzenia przestępstwa.

- Zwrócił się o zbadanie sprawy. Wskazał pielęgniarkę, która w dniu
zdarzenia bezpośrednio zajmowała się dzieckiem. Wysoce prawdopodobne
jest w kontekście już dokonanych ustaleń, że smoczek został podany w
sposób niezgodny z przeznaczeniem - wyjaśnił Kopania.

Doświadczona pielęgniarka, która opiekowała się dzieckiem, dzień po
zdarzeniu została odsunięta od pracy do czasu wyjaśnienia sprawy.

Biegły na zlecenie śledczych opracował już opinię co do konsekwencji
zdrowotnych, które mogą spotkać dziecko w związku z tym zdarzeniem. -
Ocena skutków zależna będzie od procesu leczenia - wyjaśnił Kopania.

Prokuratura zabezpieczyła dokumentację medyczną w obu szpitalach, w
których przebywało dziecko. Zabezpieczono także podany mu smoczek.

Do zdarzenia doszło w ub. tygodniu. Kilkudniowy noworodek i matka
tuż po urodzeniu trafili do szpitala, oboje przebywali na innych
oddziałach. Według relacji dziadka w czwartek doszło do zadławienia
dziecka smoczkiem, podanym przez pielęgniarkę. Noworodek w ciężkim
stanie trafił na OIOM w szpitalu przy ul. Spornej.

Dziadek noworodka po zawiadomieniu prokuratury złożył także skargę
na zachowanie dyrektora szpitala im. Madurowicza do Urzędu
Marszałkowskiego w Łodzi, który jest organem założycielskim dla
placówki. Według dziadka konieczne jest wyjaśnienie także, czy
podawanie niewłaściwych smoczków dzieciom było incydentem, czy
praktyką w tym szpitalu."

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka