iza42
26.06.09, 08:43
Temat poruszony przez Obsa oraz zywiolowe (mowiac delikatnie) dyskusje, ktore
po tym nastapily daly mi sporo do myslenia sklonily mnie do podzielenia sie z
Wami paroma refleksjami. Pewnie zostane wysmiana ale niech tam. Chodzi mi
glownie o problem zrozumienia pacjenta, temat, ktory jak napisal Obs jest
zaniedbany w szkole medycznej z czym sie zgadzam bo tez nie pamietam aby mnie
tam ktos tego uczyl. Ale nic straconego. Do Obsa i innych lekarzy, ktorych
dreczy to pytanie chcialabym dac pare pomyslow na to co moga zrobic aby sobie
pomoc.
Pierwsza rzecza, ktora przyszla mi na mysl jest ksiazka autorstwa Michala
Balinta pod tytulem The Doctor, his Patient and the Illness. Nie wiem tylko
czy jest przetlumaczona na polski. Balint byl psychiatra angielskim pracowal w
latach wczesno powojennych w Londynie zdaje sie. Interesowaly go szczegolnie
terapeutyczne relacje lekarzy rodzinnych z pacjentami. W tym celu nawiazal
kontakt z kilkunastoma lekarzami, z ktorymi spotykal sie regularnie i
rozmawiali o pacjentach, o tym co sie dzieje w czasie konsultacji reakcjach na
to co im prezentuje pacjent itp. Do dzis Balint groups rozsiane na calym
swiecie podtrzymuja tradycje zapoczatkowana przez autora. W swojej przedmowie
do drugiego wydana swej ksiazki autor pisze "... nowe badana naukowe
prowadzone przeze mnie i przez moja zone doprowadzily do odkrycia dwoch
aspektow pracy (lekarza). Sa to oprocz umiejetnosci sluchania, o ktorej pisze
wczesniej
zrozumienie oraz wykorzystanie zrozumienia po to aby mialo ono efekt
terepeutyczny ." To ostatnie jest wg autora niezbedne do postawienia
prawidlowej diagnozy i oszacowania na ile skuteczne bedzie leczenie. Nie bede
sie juz dluzej nad tym rozwodzic ale ksiazka jest naprawde godna polecenia.
Moze nawet istnieje jakas Balint group w Warszawie lub w Krakowie?