af67
25.04.12, 14:01
On ma zone 2 dzieci. Ja od dluzszego czasu po rozwodzie. Oboje jestesmy za granica pl, z tym, ze jego rodzina jest w pl ,a zona nie zamierza stamtad wyjezdzac.
Znamy sie od pol roku. Wiedzialam, ze ma rodzine, bo tego nie ukrywal. Nie ukrywal tez, ze ma problemy z zona przez ostatnie kilka lat i ma dosc sposobu w jaki ona go traktuje. Na poczatku byly to tylko spacer, kawa.Pozniej doszedl sex, jak dla mnie idealny i podobno dla niego tez. Duzo rozmawiamy o wszystkim. On przez ostatnie 4 mc byl w p, bo mial operacje . Okazalo sie, ze strasznie tesknie, ze trudno mi bez niego. Przez ten czas mielismy ze soba kontakt.
Teraz gdy wrocil zagranice jest jak bylo wczesniej, ale z wiekszym zaangazowaniem z jego strony i z pewnymi deklaracjami. Wiem, ze sie waha co dalej, jak postapic, bo na dzieciach mu zalezy. Pytanie tylko, czy dla samych dzieci warto rezygnowac z siebie? Czy warto dawac sie dalej ponizac przez zone? Wg mnie gdy dzieci widza,z e ojciec jest zle traktowany przez ich matke, to wypacza i tak ich obraz rodziny.
Zalezy mi na nim. Nie wiem co dalej. Moze sie okaze,ze tak jak wiele innych gonie za marzeniami, za czyms co i tak sie dobrze nie skonczy? A moze poprostu chce sie cieszyc ta chwila, ktora choc krotka i ulotna, ale jest i daje choc troche szczesci i spelnienia?
Mam kompletny metlik i jednoczesnie swiadomosc, ze to moze byc droga do nikad.