Dodaj do ulubionych

O krok od romansu.....

29.05.12, 09:18
Cześć dziewczyny, czuję że na tym forum zostane najlepiej zrozumiana.....
Otóż zaczne od tego że z męzem znamy sie 12 lat, małżeństwem jestesmy od 9. Mimo wielu trudnych chwil zawsze starałam sie byc wierna mężowi. Gdy wyjechał na rok za granicę, dostawałam propozycje kaw od kolegów z pracy...jakoś mnie to nie ruszało. Chciałam byc lojalna. Miałam nawet ``branie``u 9 lat młodszego faceta....też bez skutku.
Jednak ostatnimi laty oddalilismy sie od siebie, mąż po swojemu spędza swój wolny czas...ryby, piwo z kolegami....dodatkowo bardzo żadko mnie przytula ot tak, nie pamięta o żadnych rocznicach, głupim kwiatku, chociaż seks jest często i w miare udany....
Ja sie czuje w tym małżeństwie strasznie samotna. Chciałabym choć raz iść gdzieś bez dzieci...wiecie co mam na myśli-kino, romantyczna kolacja bez oglądania sie na dzieciaki.. żeby choć przez chwile było jak dawniej....wszelkie próby rozmowy spełzły na niczym, mąż nie wie o co mi chodzi...

I tak dwa tygodnie temu, sobotni wieczór znowu siedziałam w domu sama wkurzona że mąż woli być z kolegami na piwie. Wlazlam na jakiś portal społecznościowy i od niechcenia pisałam sobie z facetami. I tak wywiazała sie korespndencja z jednym fajnym facetem...najpierw były maile, wysyłanie sobie zdjęć, ukradkowe smsy, telefony.....

I wiecie co, nie wiem co sie ze mną dzieje -chodze i myśle stale o tamtym facecie, jak jakaś naćpana...on z resztą też....a z drugiej strony ogromnie męczy mnie ukrywanie tego przed mężem.
I czuje że teraz jeszcze moge to zatrzymać, teraz potrzebuje kogoś ktoby mną potrząsnął, wylał przysłowiowy kubeł zimnej wody....
bo potem, gdy sie z nim spotkam to przepadne....

Na dzień dzisiejszy oszukałam tamtego faceta że wyjeżdżam, żeby nie dzwonił...bo mąż zaczął mnie obserwować...
I teraz poprosze kopnijcie mnie w tyłek żebym zerwała kontakt z tamtym, zebym otrzeżwiała, wróciła do normalności póki nie jest za pózno...
Obserwuj wątek
    • darekvtb Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:29
      "żebym zerwała kontakt z tamtym, zebym otrzeżwiała, wróciła do normalności.. "

      A.. po co?
      • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:39
        a np po to że męczy mnie oszukiwanie męża, ta cała sytuacja. Ale chciałabym poczuc sie znów kobietą....kochaną, adorowaną....
        Poza tym jakimś zrządzeniem losu weszłam dwa dni temu na to forum i dopiero ono uświadomiło mi czym jest romans.... to że będe sie spotykać na boku z jakims facetem nie uleczy tej sytuacji, tylko jeszcze bardziej skomplikuje
        • sosna_mloda Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:44
          To bądź chociaż jedną, która nauczy sie błędach innych..

          Inaczej będziesz ciepirć, skomlikujesz sobie zycie.
          Pomysl sobie,że masz rodzinę.. co będzie jak "stary" sie dowie i zechce rozwodu..
          • darekvtb Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:52
            "jedną, która nauczy sie błędach innych.."

            To niemozliwe. (sprawdzone na sobie smile
            Uczyc sie mozna tylko na wlasnych doswiadczeniach.

            Lepiej grzeszyc i zalowac, niz zalowac ze sie nie grzeszylo! (c)
            • sosna_mloda Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 10:06
              > To niemozliwe. (sprawdzone na sobie smile
              > Uczyc sie mozna tylko na wlasnych doswiadczeniach.
              >

              No niestety tez tak myslę (przynajmniej w temacie) .. ale sa tacy co myslą inaczej...
          • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:54
            m wpadłby w szał gdyby zobaczył chociazby te maile....zanim mnie poznał jego dziewczyna zdradziła go z jego kolegą....nie wybaczyłby mi nigdy tego

            Ale z drugiej strony jak wykrzesac z m zainteresowanie moją osobą? żeby chociaż troche sie starał, zebym nie czuła sie taka samotna i zaniedbywana....
            • darekvtb Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:59
              Niezaleznie od tego, na co sie sama zdecydujesz, bedzie to wybor najlepszy z mozliwych!
          • wiosnanadziei Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 09:55
            No i poczytaj sobie w internecie jak koncza sie takie imprezy z facetami poznanymi w necie.
            Zaczynajac od tego ze to banda klamczuchow konczac na tym ze mozesz byc "ciensza" o to co masz na koncie.
            • darekvtb Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 10:06
              "jak koncza sie takie imprezy z facetami poznanymi w necie."

              Po prostu.. nie ma Pani pojecia jak wiele par malzenskich poznalo sie w internecie. Ja sam znam takich wiele, ale oni to ukrywaja, bo to tak.. nieprzyzwoicie smile))
        • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 10:00
          .... niestety tak już jest że jak ktoś siedzi w "gnoju po uszy" to próbuje tam sciągnąć innych żeby poprawić sobie samopoczucie!
          ... z tego co napisałaś wynika, że Twoje małżeństwo jest w kryzysie, ale to nie jest koniec świata! .... kryzys w związku jest rzeczą normalną i nieuniknioną, powiem więcej, człowiek a tym samym związek ROZWIJA SIE TYLKO PRZEZ KRYZYS!!! ..... problem rozbija się tylko o to, czy zachowasz sie dojrzale! i podejmiesz próbę naprawy czy uciekniesz jak tchórz na inny kwiatek, na którym wcześniej czy później, ów kryzys i tak Cię dopadnie ..... stan relacji w związku zależy od obojga partnerów(?) ....... ale zdrada obciąży tylko Twoje sumienie i pozbawi Cię argumentu w relacjach z mężem. nie mówiąc o zaniżeniu Twojej samooceny, skutkującym na resztę zycia, możesz to oczywiście później "zagłuszać" ale nie masz pojęcia ile to pochłania energii(?) ...... doświadczone koleżanki z tego forum pewnie coś o tym wiedzą(?)wink

          POZDRAWIAM SERDECZNIE I ZYCZĘ POWODZENIA!!!
          • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 10:15
            Nie znałam siebie od tej strony, że ja 30 lat stara dupa, będe jak napalona małolata leciec do kompa z wypiekami i flirtować, albo szczebiotać przez telefon jak podlotek bo jakiś facet przypasował......

            a co dopiero jakieś spotkania, seks.....starciłbym głowe jak nic
            teraz też mnie korci żeby cos napisać, zaczepić....
            w realu nie mam nawet o kom z tym pogadać...
            • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 10:41
              .... powinaś zacząć od tego, że nie jesteś stara dupą! (ale to tak na marginesiewink)
              .... musisz z szacunku do Siebie podjąć próbę naprawy związku! Twój mąż podobnie jak Ty, też ma dylematy i pragnienia, facet nie ugłaśnia swoich potrzeb łatwo, dlatego ucieka w znane mu schematy, tak by poczuć się bezpiecznie ....... jesli "ucieka" z domu to znaczy, że coś mu doskwiera i RAZEM!!! musicie odkryc o co chodzi? ........ często są to prozaiczne acz! zasadnicze problemy, finansowe! czy na przykład (co jest zbrodnią na związku) mieszkanie z rodzicami lub zbyt bliskie z nimi relacje ......
              ..... najgorsze co mogłabyś teraz zrobić to szukac dowartościowanie przez portale randkowe! ...... a co zrobisz jak ten facet z internetu nie okarzę sie "rycerzem na białym koniu!" ...poszukasz nastepnego! i następnego .......... kiedy się zatrzymasz? JAK SOBIE POTWIERDZISZ, ŻE JESTEŚ NIC NIE WARTĄ STARA DUPA???
              • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 11:17
                U nas największy problem to to że mąż woli spędzać czas z kolegami. Większych finansowych problemów czy rodzinnych nie ma....
                A ci koledzy to: trzech kawalerów po 30, jeden rozwodnik, i ich siostrzeniec. I tak mieszkają wszyscy w jednym domu, jeden ma gdzies tam dziewczyne, a reszta siedzi- pracują, graja na kompach, grzebią w samochodach albo komputerach, żaden nie umie zapoznać jakiejś panny....I tak mąż lubi tam często zagladać, pic piwo, oglądac na luzie mecze albo filmy, gadac o pierdołach bez marudzących dzieci i żonki na głowie....ma gdzieś że ja siedze sama w domu...
                Na ryby ma jeszcze kilku innych kompanów....zawsze mają czas żeby z nim wyskoczyć...
                Tak sobie mój mąż wolny czas zorganizował, że nie ma w nim miejsca dla mnie...


                Ja też próbuje sobie jakoś ten czas zorganizować -zabrać dzieciaki na basen, spacer albo do knajpki, ale ciągle SAMA....ostatnio udało sie go nad wode wyciągnąć, to był wyczyn....


                nieraz spotykam znajome rodzinki to tamci zawsze razem, a mnie sie tylko pytają gdzie jest mój m, bo ja jak zawsze SAMA...bo m nie chce czasu spędzac z rodziną tylko z kolegami

                Nie chciałabym go dusić swoim towarzystwem, jakoś przytłaczać, ale ja też chce poczuć sie ważna

                • jamala77 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 11:46
                  a co z koleżankami,przyjaciólkami? Nie masz nikogo takiego? Żeby wyrwac się z domu. Przecież on też może raz na jakis czas zostać z dziećmi w domu. Nie mam dzieci,mąż mój jest w weekendy tylko. Przez ten czas zazwyczaj siedzi w domu ze mną,robimy cos razem,jeźdżimy na ryby itp. Od czasu do czasu zdaża mu sie dać nogę,wychodzi na godzinę wraca w środku nocy pijany.Robi tak raz na miesiąc,na kilka miesięcy. Ale on mi nie broni wychodzić gdzieś ,więc i ja mu sie bronię.Wymagam jedynie żeby mnie uprzedzał o tym.I dotrzymywał słowa,ale to już inny temat. Pewnie,jak są dzieci jest inaczej. ale to nie w porządku,on zachowuje sie jak kawaler,a co z Tobą? Że juz o dzieciach nie wspomnę....
                  • darekvtb Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 12:15
                    Maz mojej znajomej przyjezdza po nia o 3 nad ranem zeby zabrac z dyskoteki.
                    Znajoma jest po 40-ce. Doktor nauk..
                    • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 12:36
                      ..... i co? co dalej? ....... jak sie skończyła ta fascynująca historia????
                      • darekvtb Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 15:07
                        Ona sie nie skonczyla!
                        17 lat po slubie. Syn - 180 cm wzrostu.
                        A mama raz na 2 tygodnie biegnie do dyskoteki sie rozerwac. Maz nie tanczy wiec tylko po nia przyjezdza, zeby nie szukala taxi po nocy..
                        • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 15:21
                          .....woooww! .... niemożliwe;-0
                          • darekvtb Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 15:25
                            A jednak, prawda! smile)
                      • wiosnanadziei Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 16:31
                        Cos niesamowitego,nip zaczal w miare sensownie rozumowac i do tego zrozumiale pisac.Niesamowite!!!
                        • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 15:20
                          ..... bo "sensownie! "można pisać tylko z kimś kto słucha i chce zrozumieć!/?....... większość na tym forum szuka jedynie potwierdzenia! słuszności swojej podłości!!!! ..... ale sie rymło wink pozdro
                  • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 12:22
                    teraz mieszkamy za granicą, mąż był najpierw rok a ja potem dołączyłam do niego. Jestesmy tu juz 5 lat.....
                    Koleżanki są ale raz na jakis czas, bo zaganiani wsyscy....czasem uprawiam jogging i wtedy m zostaje z dziećmi. Dłuższy czas uczyłam sie języka w szkole lingwistycznej i dłużej m zostawał z dziecmi..bo musiał.
                    Poza tym tak jak zauważyłaś gdy sa dzieci jest inaczej...proza życia, ten marudzi, ten jęczy...z kolegami jest luz, zwłaszcza jak koledzy są wolni...
                    • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 12:34
                      cyt;"... teraz mieszkamy za granicą, mąż był najpierw rok a ja potem dołączyłam do niego. Jestesmy tu juz 5 lat.." ....... może w tym jest problem, nietypowe okoliczności rodzą trudne sytuacje! /? ...... a kiedy zaczął sie odsuwać? po czy przed slubem? po czy przed wyjazdem? ...... powinniście wrócic do momentu, kiedy czuliście się ze sobą dobrze! .....
                      .....a jeśli chodzi o problemy z rodzina generacyjną, to ucieczka za granicę nie koniecznie musi coś zmienić, zdarzają sie sytuacje, że dorośli ludzie są patologicznie lojalni wobec swoich rodziców nawet po ich śmierci(?)
                      • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 13:21
                        Największy kryzys przechodzilismy przed wyjazdem m, bylismy jeszcze na etapie docierania sie. Potem sam wyjazd, życie oddzielnie: ja w PL, mąż w DK...tak jak już pisałam na brak pokus nie narzekałam. M chyba też mnie nie zdradzał, ale ręki nie dam sobie uciąć.
                        Ale mysle że właśnie przez te oddzielne życie m znów zasmakował jak to jest byc kawalerem i tak mu zostało....
                        po roku postanowiliśmy że dłużej tak być nie może i że ja dołącze do m. Początek tutaj to też był trudny czas, inny kraj, inne realia, zaczynanie wszystkiego od nowa....tez było wiele spięć na tym tle....

                        wysyłałam m sygnały, że chciałabym żeby przez chwilę było jak kiedyś, jakis wspólny wypad razem bez dzieci...ale mam wrażenie że jego to nie interesuje...traktuje to jak jakieś moje fanaberie. Nigdy nie był przesadnie romantyczny a teraz to już wogóle

                        • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 13:48
                          ....nie! nie! nie! kłótnie to nie kryzys(jeszcze nie) .... kryzys zaczyna się kiedy kłótni nie ma(?) ... bo kłócąc się z kimś pokazujemy mu (paradoksalnie!) że nam na nim zależy ... największym wrogiem związku jest CISZA! MARAZM! OBOJĘTNOŚĆ! ...... zrób może jakąś "awanturkę" opieprz go, że ciągle wychodzi, pokaż mu, że chcesz z nim przebywać! ...... być może wysyłasz komunikaty że "oczekujesz od niego pewnych konkretnych i przez Ciebie akceptowalnych zachowań" ..... co z kolei może w Nim uruchamiać nieświadomy sprzeciw/bunt może czuć się osaczony lub manipulowany(?) ....... nie jestem w stanie powiedzieć Ci co masz zrobić .... zrób cokolwiek ALE Z NIM!!! POKARZ MU ŻE CI NA NIM ZALEŻY
                          ... no chyba, że tak nie jest! wtedy najlepszym choć ciągle bardzo złym, rozwiązaniem będzie pozew.
                          ...pozdro
                          • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 14:03
                            ...upss! sorry miałem na myśli pokazanie! ..... a nie pokaranie, oczywiście .
                            ..ehh te freudowskie przeinaczenia(?)wink
                          • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 14:04
                            A wiesz, mam ochote właśnie cos takiego zrobić. Potrzasnąć nim i krzyknąć: Zrób coś wreszcie, zaniedbujesz mnie, a ja poznałam kogoś przez neta i za chwile sie z nim spotkam a ty siedzisz sobie na rybach albo z kumplami....
                            podejrzewam że wpierw by sie wkurzył, ale możeby w końcu dotarło, że ta obraczka nie jest żadnym gwarantem....
                            tym bardziej że nie jestem kura domową w porozciąganych dresach i papilotach, jestem zadbaną osobą i mysle nie mialabym problemu ze znalezieniem sobie kogoś...
                            • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 14:27
                              Zrobisz błąd koncentrując się na sobie! prawdopodobnie On ma podobne odczycia co Ty ...... jeśli zarzucisz mu, że o Ciebie nie dba to On poczuje się niezrozumiany i przniesie to na siebie, pomysli sobie"... ja tu zap... jak głupi, a ona jeszcze sie...dop..." .... powtarzam! pokaż mu że Ci na nim zależy!!! ...... nie na wyjazdach do kina, do restauracji, czy na wczasy ...... pokaż mu, że zależy Ci na NIM!!! na JEGO OSOBIE!!!!!!! ... a nie na miejscach czy przyjemnościach i nim w tle (?)........ wtedy, może coś się wyklaruje, może przypomni sobie, że na basenie w 2002 spędził z Tobą przyjemne chwile. pozdro wink
                              • allize1 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 14:46
                                n.i.p.69 napisał:

                                > Zrobisz błąd koncentrując się na sobie! prawdopodobnie On ma podobne odczycia c
                                > o Ty ...... jeśli zarzucisz mu, że o Ciebie nie dba to On poczuje się niezrozum
                                > iany i przniesie to na siebie, pomysli sobie"... ja tu zap... jak głupi, a ona
                                > jeszcze sie...dop..." .... powtarzam! pokaż mu że Ci na nim zależy!!! ...... n
                                > ie na wyjazdach do kina, do restauracji, czy na wczasy ...... pokaż mu, że zale
                                > ży Ci na NIM!!! na JEGO OSOBIE!!!!!!! ... a nie na miejscach czy przyjemnościac
                                > h i nim w tle (?)........ wtedy, może coś się wyklaruje, może przypomni sobie,
                                > że na basenie w 2002 spędził z Tobą przyjemne chwile. pozdro wink

                                Chyba kogoś tu poniosło?!!! On ją zaniedbuje, a ona będzie mu udowadniać jak to jej na nim zależy??? A może jednak niech on poczuje zagrożenie, że nie jest pępkiem świata i istnieje KTOŚ poza kumplami od gier i ryb. I to nie ktoś byle, jaki tylko fajna zadbana babka, która prowadzi mu dom, wychowuje ich dzieci i oczekuje w zamian odrobiny zainteresowania jej potrzebami. On swoje zaspakaja doskonale, więc może niech przetrze oczy, zejdzie na ziemię i zacznie żyć jak mąż a nie jak kawaler??? Nie rozumiem sposobu Twojego myślenia, n.i.p.?
                                • agus-ia76 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 15:14
                                  ja bym o niego zadbała!
                                  oho!!!
                                  mój tak robił i się doigrał!
                                  teraz jest o niebo lepiej

                                  o nipowi to sie we łbie poprzestawiało
                                  • agus-ia76 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 15:16
                                    a! i dla jasności
                                    moj nawet kumpli nie miał ale gry na kompie i Tv a mnie zlewał, to miał
                                    • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 15:46
                                      Nie wiem co jeszcze miałabym zrobić....co dokładnie masz na mysli nip?

                                      ja jestem na swoim miejscu, a on tam z kumplami....nawet z empatii mógłby pomysleć: znowu ta żona siedzi tam sama, albo poszła gdzieś z dziećmi sama, może coś zorganizuję....
                                      ale nie

                                      Tak czytam to wszystko i sie zastanawiam czy to jemu na mnie jeszcze zależy...przyzwyczaił sie że opatrzona żonka zawsze na swoim miejscu, czeka z obiadkiem to po co sie w ogóle starać...
                                      a jeszcze dodam że on sie zaniedbał starsznie, brzuch mu urósł od tego piwska a teraz ledwo wchodzi w rozmiar XL....
                                      Ale byłby w szoku gdyby dowiedział sie o tej całej sytuacji...nigdy nie spodziewałby sie czegos takiego po mnie....
                                      • wiosnanadziei Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 16:39
                                        Ja Ci dam prosta rade,wez Ty mu nie zrob obiadu trzy dni pod rzad i powiedz ze zbyt dlugo bylas z dziecmi na zakupach,poznalas nowa kolezanke i sie zasiedzialas,ze zrobilas sobie wypad z dzieciakami za miasto cos w ten desen.A potem powtorz ten numer za pare dni to zacznie kminic o co chodzi a wtedy masz prosta droge zeby mu powiedziec o co.
                                      • gk-63 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 18:23
                                        kobieto facet nie pomyśli,ani się nie domyśli.Facetowi trzeba wdrożyć łopatologie.Jasno,konkretnie wytłumaczyć.Połóż dzieci wieczorem spać usiądź z mężem ,przygotuj coś do picia/niekoniecznie alkohol/ i pogadajcie.Jeżeli on spędza z kolegami każdą/!/ wolną chwilę to znaczy że go do domu nie ciągnie-zapytaj dlaczego.Zorganizuj czas tak byście go mogli czasem spędzać bez dzieci.Podkoloruj trochę wieczory.Doprowadź do sytuacji kiedy mąż się otworzy i zacznie z tobą rozmawiać. Jadąc do niego pewnie dopasowałaś się na początku do jego stylu życia ,nie próbowałaś wywalczyć sobie miejsca w jego świecie.Zarezerwuj miejsce w knajpce,może wspólne wyjście na siłownie lub basen.Wyjdź z inicjatywą nie czekaj aż mąż coś zrobi ,przez kilka lat nie musiał nic robić.Znajdź trochę czasu tylko dla niego.I mów wyraźnie co ci na sercu leży.
                                      • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 15:44
                                        ..... chciałem powiedzieć, że jeśli chcesz mieć czyste sumienie, oraz nie ustawić się na własne życzenie! na straconej pozycji, musisz się przekonać co czuje Twój mąż ...... jęsli zaczniesz od oskarżeń, uruchomisz naturalne odruchy obronne, spowodujesz, iż zamknie się jeszcze bardziej a "wglądowość" ograniczy się do "czubka jego nosa"(?) ....... mówiąc inaczej jeśli chcesz coś wskórać, a nie eskalować konflit/problem powinnaś na chwilę zapomnieć o Sobie! .... "mała awanturka" jak najbardziej, ale nie zapominaj o Nim, może kup mu wędkę albo kołowrotek, może idź z nim na piwo..... niech zobaczy, że nie jesteś jego "wrogiem" "mamusią" strażnikiem" itd.... i że z Tobą może równie przyjemnie spędzać czas! ........ być może okaże się, że ten "typ już tak, ma" wtedy raczej nie wiele wskórasz i jeśli będziesz się "dusić" pozostanie Ci nie znęcać się nad soba ani nad nim, ale MUSISZ BYĆ TEGO PEWNA!!! ..... w przciwnym razie skrzywdzisz Siebie! Jego! i Wasze Dzieci! ....... nie wspominając o bliskich ewentualnego "przydupasa" z netu. wink

                                        ..... acha! i raczej uzbrój się w cierpliwość, bo nie jest to sprawa na kilka dni(?)wink
            • ls48 Re: O krok od romansu..... 31.05.12, 16:50
              Kotus, mam 30 lat wiecej niz ty i robie tak samo.Zupelnie jak malolata, chociaz jestem stanu wolnego.
    • rtq1 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 17:15
      Potrzebujesz czegoś, co każdy człowiek, a mąż Ci tego nie daje. Pan z którym flirtujesz, też nie jest ideałem i pewnie jakbyście byli ze sobą parę lat, to też byś mu zobojętniała. Męża się boisz, tego, że w zazdrości stanie się zwierzakiem, a czy potrzebujesz męża? potrafisz bez niego żyć? co by powiedział na np. 3 msc separację? tęsknilibyście za sobą? w małżeństwach to PRZESYT drugiej osoby jest problemem, a tajemniczy pan z portalu to NIEDOSYT. Tu jest różnica.
      Żyjesz, jeżeli tęsknisz za kimś/czymś. Jeżeli nie tęsknisz, to tam nie ma życia, tylko upływ czasu.
      • agus-ia76 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 18:20
        wiosna dobrze gada!
        mój tez w tamtym czasie zapasł się jak świnia,a ja byłam dla niego jak ta szafa w przedpokoju-zawsze na swoim miejscu!!
        jak mu sie podpalił grunt pod nogami to raptem kwiatki zaczął kupować, schudł 20kg, rozmowny sie zrobił, itd.
        • wiosnanadziei Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 22:16
          Malo kto sie domysla jesli sie nie powie,nie tylko facet.Ale zeby powiedziec trzeba wstrzasnac,jak sie zacznie gadac ot tak to facet wezmie to za fochy,fanaberie,baby gadanie-ja w pracy ciezko na dom pracuje a ta wymysla.Jak mu pokarzesz to masz czesciowo grunt urobiony.
          • jamala77 Re: O krok od romansu..... 29.05.12, 23:58
            taaa,kiedyś tam flirtowałam z takim jednym na gadu. Mój M to przeczytał....wściekł się,to i ja wściekłam sie na niego. Powiedziałam mu,żeby najpierw pomyslał dlaczego tak zrobiłam. Że nie kasa tylko sie liczy,że widocznie czegoś mi brakuje itd. Tym bardziej,ze wcześniej potrafił mi podczas kłótni powiedzieć że mnie to i tak nikt nie zechce. No i przekonał się,że jednak ktos by sie znalazł. I po tym zdarzeniu jednak potrafił pokazać ze się stara,ze mu zależy. Długo jakos strasznie to nie trwało co prawda...
      • darekvtb Przesyt, niedosyt.. 30.05.12, 07:13
        Stawiam 10 do 1 ze autorka tego watku jednak zaromansuje ze swoim niedosytem.. smile)
        • moje_fotki Re: Przesyt, niedosyt.. 30.05.12, 08:15
          heh przegrałeś tongue_out
          chociaż strasznie korci to udało mi sie jakoś nic nie pisać....

          jak to człowiek sie szybko uzaleznia od tej przyjemnej dawki emocji.....
    • malabasia1234 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 10:31
      Jescze masz czas aby podjąć własciwą decyzję. U mnie było tak (pisałam na innym forum):
      "Mi też wydawało sie, że przeżywam kryzys w małżeństwie, że potrzebuję czegoś nowego, ekscytującego ... I pojawił sie ON. Czarujący, komplementy, kolacje przy swiecach i takie tam... Wydawało mi sie, że zacznę nowe życie. Zdradziłam, co więcej wydawało mi się, że się zakochałam, motyle w brzuchu - całkiem jak nastolatka. Ktoś doniósł meżowi. Nie krzyczał, nie wyrzucił z domu. Po prostu zapytał: "Czy chcesz być z nim?" I wtedy (dopiero wtedy!) zapaliło mi się czerwone światełko. Boże, co ja zrobiłam? Rodzina, dom, dzieci, tyle wspólnych lat, wspomnień. Odezwały sie wyrzuty sumienia. Napisałam JEMU że to koniec, żeby się wiecej ze mną nie kontaktował, zniknał z mojego życia. I wiecie co - pomimo wcześniejszych zapewnień kochanka o "dozgonnej miłości" - odpuścił zupełnie, zniknał, a ja dowiedziałam się, że już ma inną "wybrankę" (chyba nawet niejedną).
      A mąż cóż - mówi, że kocha, że chce być ze mną. Jesteśmy razem. Ale widzę smutek w jego oczach, nie jest już taki jak dawniej. Chyba już nie mamy szans na odbudowanie tego, co było miedzy nami. Boje się, że nigdy tego nie zapomni, że nigdy nie wybaczy, że któregoś dnia powie:"nie mogę tak dalej, próbowałem ale nie umiem znowu zaufać, musimy sie rozstać"
      Dlatego radzę, jeżeli między wami jest jeszcze coś, co można uratować - zawsze lepiej spróbować odbudować związek. Jeżeli nie - rozstańcie się i dopiero wtedy, z czystym sumieniem możemy szukać kogoś innego. "
      ,

      A epilog jest jeszcze gorszy. Okazało sie że "złapałam" od kochanka HPV. Nie dało się tego ukryć - musiałam powiedzieć mężowi. I wtedy coś w nim pękło. Powiedział "To koniec - więcej już nie wytrzymam. Powiedz tylko dzieciom dlaczego się rozstajemy". Starsza córka była najpierw zdumiona a potem powiedziała mi: "co my Tobie zrobiliśmy, ze rozbijasz naszą rodzinę?" Młodsza do tej pory się do mnie nie odzywa. Mąż złożył pozew o rozwód z mojej winy.... nie wiem co będzie dalej..
      • sosna_mloda Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 10:45
        Takich konsekwecji mało kto sie spodziewa..
        A to już realne i namacalne..
        Mnie wstrząsnęła Twoja historia.
      • darekvtb Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 11:31
        "Mąż złożył pozew o rozwód z mojej winy.... "

        Moze ja jestem niedoksztalcony, ale.. czy pozew o rozwod sklada sie z "czyjejs winy"????
        • malabasia1234 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 11:52
          Nie wiem, nie znam sie , ale w pozwie jest napisane:
          "Wnoszę o:
          1) rozwiązanie małżeństwa zawartego w dniu ................. w USC w ............................. przez rozwód, z winy pozwanej,"
          a w nagłówku pisma jestem wskazana jako "pozwana"
          Zresztą jakie to ma znaczenie....
          • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 12:04
            Tego wlaśnie sie obawiam
            Co by było gdyby...gdybym sie z nim spotkała, chemia, motyle w brzuchu....
            teraz jeszcze jestem w stanie trzeżwo ocenić sytuację, zatrzymać to a potem....same wiecie człowiek zauroczony to człowiek ślepy na wszystko....

            I tak kłade sie spać a myśle O NIM....budze sie w nocy myślę O NIM, odwoże dzieci do szkoły i myślę O NIM....

            jak wygonic kogoś ze swojej głowy??? jak przestać wreszcie w kółko O NIM myśleć....
            • jamala77 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 12:07
              potrzeba czasu na to, z czasem będziesz myśleć mniej i mniej. Ja od tygodnia myślę i myślę,ale juz jest coraz lepiej....niewiele co prawda ale jednak.
            • darekvtb Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 12:42
              "jak wygonic kogoś ze swojej głowy??? jak przestać wreszcie w kółko O NIM myśleć"

              On sie pojawil w Twojej glowie nie dlatego ze go spotkalas, a dlatego ze w niej nie ma juz meza. Jesli maz nie daje Ci tego co potrzebujesz, to wczesniej czy pozniej znajdziesz to w innym miejscu. I jesli teraz zdolasz "O NIM nie myśleć" to za jakis czas znajdzie sie inny..
              Dlatego nadal stawiam 10 : 1 ze jesli nie ten i teraz, to inny i pozniej da Ci to, czego braknie Ci z mezem. Oczywiscie, jest niewielkie prawdopodobienstwo ze maz sie opamieta..
        • malabasia1234 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 11:57
          Doczytałam jeszcze to (w ramach przygotowań do rozwodu):
          Kodeks rodzinny i opiekuńczy.
          Art. 57. § 1. Orzekając rozwód sąd orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia.
          • darekvtb Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 12:32
            W Polsce nigdy sie nie rozwodzilem, dlatego bylem zdziwiony..
            Nie we wszystkich krajach jest mozliwosc orzeczenia rozwodu "z czyjejs winy".
      • darekvtb Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 12:26
        "Okazało sie że "złapałam" od kochanka HPV. "

        W pewnym momencie swojego życia około połowa aktywnych seksualnie kobiet i mężczyzn zostaje zakażona wirusem HPV. - statystycznie istotna większość kobiet - 80% - zostaje zakażona przed ukończeniem 50 roku życia. Zakażenie wirusem HPV najbardziej rozpowszechnione jest wśród młodych osób dorosłych w wieku 18-28 lat
        To chyba jest bardziej rozpowszechnione niz grypa..
        I moze to zupelnie nie kochanek..
        • malabasia1234 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 12:52
          darekvtb napisał:

          > "Okazało sie że "złapałam" od kochanka HPV. "
          >
          >
          > I moze to zupelnie nie kochanek..

          Jezeli nie kochanek to kto? Lekarz powiedział, że jest to wirus przenoszony drogą płciową. Czy można się tym zarazić inaczej?
          • darekvtb Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 13:18
            Wirus ten jest przenoszony poprzez kontakt z naskórkiem, co powoduje powstawanie tzw. kurzajek czy brodawek stóp, albo drogą płciową u osób aktywnych seksualnie. U wielu osób HPV znajduje się w fazie latencji, innymi słowy nie ujawnia się, a dzięki działaniu układu immunologicznego zakażenie ustępuje samoistnie.

            Moim zdaniem, moglas byc nosicielka juz dawno. Perypetie z kochankiem i mezem nadwyrezyly Twoj organizm i oslabily odpornosc organizmu. A zerazic sie mozna bylo gdziekolwiek, niekoniecznie droga plciowa..
      • on99 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 13:52
        HPV niekoniecznie musiałaś otrzymać w pakiecie z kochankiem.

        Proponuję abyś znalazła dobrego prawnika - rozwód rozwodem ale przy orzeczeniu winy to masz mniejsze szanse na opiekę nad dziećmi i bardzo duże szanse, że będziesz płaciła alimenty NA MĘŻA do końca życia (lub do czasu, kiedy on się ponownie ożeni) w wysokości umożliwiającej mu życie na takim poziomie jak przed rozwodem.

        Jeżeli chcesz jednak powalczyć o męża to polecam terapię małżeńską. Pamiętaj jednak, że mężczyzn, którzy wybaczają zdradę i potrafią dalej w małżeństwie funkcjonować, na palcach jednej ręki można policzyć.

        Powodzenia.
        • agus-ia76 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 14:25
          HPV to nie HIV,to bardzo powszechny wirus
          dzieci mają kurzajki wywołane przez HPV a przecież nie uprawiaja seksu
          • n.i.p.69 Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 15:49
            ..... to spoko, można się rżnąć! ... wink
            • agus-ia76 nip 30.05.12, 17:14
              ale ty jednak prosty chłopina jesteś
              a juz myślałam że się troche nawracasz
              • n.i.p.69 Re: nip 30.05.12, 18:45
                .... a Ty bidulo ciągle taka sama ... nic! a nic! nie jarzysz(?);-/
                • agus-ia76 Re: nip 30.05.12, 19:17
                  hehehe
    • proto Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 15:42
      Eeeee, on na pewno nie, po prostu chce Cię przelecieć.
      Kobiety jakoś tak mają, że przez internet łatwo je wyrwać, samym pisaniem i gadaniem,
      • moje_fotki Re: O krok od romansu..... 30.05.12, 16:33
        no może tak być....
        zdaje sobie z tego sprawę, dlatego tak łatwo sie nie poddam big_grin
        Potrafie sobie narzucić rygor i dyscypline w wielu dziedzinach życia, potrafie wymagać wiele od siebie i myśle, że teraz siła charakteru przyda mi się...



        • moje_fotki No i po kłopocie :) 31.05.12, 09:12

          Coś mnie tkneło i postanowiłam wczoraj założyć na tamtym portalu drugi profil, i długo nie musiałam czekać żeby znajomek sie odezwał hehehe. Zaraz jak tylko załozyłam profil, wysłał wiadomość...Oczywiście nie wiedział że to ja
          Zaczął nawijać ten sam makaron na uszy bla bla bla...ciekawe ile lasek to kupiło...

          A ja stara a głupia, nia mająca doświadczenia z takimi portalami dałam sie na to nabrać

          Ale za to cała fascynacja przeszła mi jak ręką odjął big_grin
          • darekvtb Re: No i po kłopocie :) 31.05.12, 12:34
            "fascynacja przeszła mi jak ręką odjął"

            Fascynacja przeszla, a.. problemy zostaly?
            • moje_fotki Re: No i po kłopocie :) 31.05.12, 14:04
              problemy z m tak....ale przynajmniej faceta mam z bańki
              • darekvtb Re: No i po kłopocie :) 31.05.12, 15:02
                "przynajmniej faceta mam z bańki"

                Akurat TEGO faceta - owszem! Ale jesli z m nic sie nie zmieni, to za tydzien albo miesiac pojawi sie inny..
              • hoerchen Re: No i po kłopocie :) 31.05.12, 21:40
                I ciesz się z tego! Jak ktoś tutaj napisał bądź tą, która uczy się na błędach innych nie własnych. Ja przeżyłam podobną historię, własciwie sytuacja prawie identyczna jak Twoja. Różnica była taka, że ja sobie tak gawędziłam z moim byłym. Rozstaliśmy się wieki temu, w sumie całkiem pokojowo, mieliśmy zdawkowy, ale dość miły kontakt. I nagle te czaty, smsy, maile. Ja też potrzebowałam chyba trochę adoracji, a on... Cóż, myślę że on się zwyczajnie nudził, chciał jakiejś odmiany, jak się uda to bzyknięcia. Och, jakiż on był wspaniały w tych rozmowach, jakże pięknie nawijał makaron na uszy i działał na wyobraźnię. A ja idiotka myślałam sobie, że skoro to eks, coś nas kiedyś łączyło, to on sobie nie uprawia gierek itp. śmiech na sali.Nie chce mi się całej tej historii opowiadać, ale jest to klasyka gatunku. Potem zniknął. Nie tak bez słowa, smsa mi łaskawie przysłał.Smsa! Poczułam się jak śmieć, o wiele gorzej niż przedtem i długo do siebie dochodziłam. Właściwie ciągle nie jest całkiem OK. Dla paru czatów i odrobiny adoracji? Nie, dzięki. Czasem nachodzi mnie ochota zadzwonić do jego żony i powiedzieć jej o paru grzeszkach pana małżonka (a ma za uszami trochę), gdzieś tam wielce szanownego pana dyrektora znajduję w internecie, ale na szczęście trend jest spadkowy. Ale mam nadzieję, że on kiedyś się poczuje tak jak ja.
                Więc odpuść sobie i tego pana i następnych, koniec jest zawsze żałosny i niewart tych paru czułych słówek.
    • redelbow Re: O krok od romansu..... 05.06.12, 20:43
      moja historia była prawie identyczna, z tym, że po kilku miesiącach uczciwie postanowiłam powiadomić męża o tym co się ze mną dzieje i że zamierzam odejść (nie konsultując tego wcześniej, z mężczyzną moich marzeń). i wiecie co? facet, gdy się dowiedział zaczął coś bąkać o rozbijaniu rodziny, że on takie coś przechodził, że szkoda dzieci, itp. czyli po prostu nie planował ze mną przyszłości. Na szczęście mąż nie pozwolił mi odejść. Jesteśmy razem, paradoksalnie związek jest lepszy, tzn. mąż częściej niż przedtem okazuje mi swoje uczucie, mówi jak bardzo mu się podobam, bo ta sytuacja uświadomiła mu jak byliśmy oddaleni. Jest dobrze, tylko wiem, że z mężem nie poczuję już nigdy "motyli w brzuchu", nie będę odczuwać podniecenia na sam dźwięk zwiastujący nadejście smsa od niego, nie poczuję się znowu jak nastolatka. I Wy też to wiecie. Dlatego jesteśmy obecnymi, byłymi i przyszłymi kochankami. Każda z nas tego chce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka