moje_fotki
29.05.12, 09:18
Cześć dziewczyny, czuję że na tym forum zostane najlepiej zrozumiana.....
Otóż zaczne od tego że z męzem znamy sie 12 lat, małżeństwem jestesmy od 9. Mimo wielu trudnych chwil zawsze starałam sie byc wierna mężowi. Gdy wyjechał na rok za granicę, dostawałam propozycje kaw od kolegów z pracy...jakoś mnie to nie ruszało. Chciałam byc lojalna. Miałam nawet ``branie``u 9 lat młodszego faceta....też bez skutku.
Jednak ostatnimi laty oddalilismy sie od siebie, mąż po swojemu spędza swój wolny czas...ryby, piwo z kolegami....dodatkowo bardzo żadko mnie przytula ot tak, nie pamięta o żadnych rocznicach, głupim kwiatku, chociaż seks jest często i w miare udany....
Ja sie czuje w tym małżeństwie strasznie samotna. Chciałabym choć raz iść gdzieś bez dzieci...wiecie co mam na myśli-kino, romantyczna kolacja bez oglądania sie na dzieciaki.. żeby choć przez chwile było jak dawniej....wszelkie próby rozmowy spełzły na niczym, mąż nie wie o co mi chodzi...
I tak dwa tygodnie temu, sobotni wieczór znowu siedziałam w domu sama wkurzona że mąż woli być z kolegami na piwie. Wlazlam na jakiś portal społecznościowy i od niechcenia pisałam sobie z facetami. I tak wywiazała sie korespndencja z jednym fajnym facetem...najpierw były maile, wysyłanie sobie zdjęć, ukradkowe smsy, telefony.....
I wiecie co, nie wiem co sie ze mną dzieje -chodze i myśle stale o tamtym facecie, jak jakaś naćpana...on z resztą też....a z drugiej strony ogromnie męczy mnie ukrywanie tego przed mężem.
I czuje że teraz jeszcze moge to zatrzymać, teraz potrzebuje kogoś ktoby mną potrząsnął, wylał przysłowiowy kubeł zimnej wody....
bo potem, gdy sie z nim spotkam to przepadne....
Na dzień dzisiejszy oszukałam tamtego faceta że wyjeżdżam, żeby nie dzwonił...bo mąż zaczął mnie obserwować...
I teraz poprosze kopnijcie mnie w tyłek żebym zerwała kontakt z tamtym, zebym otrzeżwiała, wróciła do normalności póki nie jest za pózno...