Dodaj do ulubionych

Ta trzecia...

10.06.12, 00:18
Nie radzę chyba sobie z sytuacją w jakiej się znalazłam. Jestem z żonatym mężczyzną od 1,5 roku. Jest ode mnie starszy o 20 lat. Wiek nie ma dla mnie znaczenia, kiedy jesteśmy razem świetnie nam się rozmawia, rozumiemy się. Jestem pewnie trochę za młoda i mieszkamy w zbyt małym miasteczku, żeby pokazywać się razem. Na razie nie mogę wyobrazić sobie nas publicznie czy wśród znajomych, bo wydaje mi się, że nie traktowali by nas poważnie. Jestem w stanie czekać te parę lat i wtedy nie kryć się już przed światem. Problem jednak w tym, że on chce ze mną być, ale tylko w takiej formie jak teraz, czyli kryjąc się przed wszystkimi na zawsze, a co gorsza i co boli mnie najbardziej bez rozwodu i z mieszkaniem dalej z żoną. Mówi, że jej nie zostawi, bo że tak się nauczył od swoich rodziców, że ojciec zdradzał matkę, ale byli ze sobą do końca...
Choć kiedyś już chciał się z żoną rozwieść dla inne dziewczyny z którą był 6 lat jednak ona się wycofała. Nie rozumiem, czemu mnie skreśla i nie chce bym była jego jedyną...
Jest on moim pierwszym mężczyzną, dla niego zerwałam kontakt z przyjaciółmi, jestem dla niego 24h na dobę kiedy tylko chce. Kiedy wchodziłam w ten związek nie byłam pewna swoich uczuć,byłam raczej zagubiona, samotna, ale zakochałam się na zabój. Myślę o nim kiedy się obudzę i kiedy idę spać. Każda chwila z nim spędzona jest najwspanialszą chwilą mojego życia. W ogóle żyję dla tych chwil. Pewnie mogło by się wydawać, że spotykamy się dość często, bo od 3 do 5 razy w tygodniu. Jednak dla mnie to za mało. Ja chcę budzić się przy nim, całować go na dobranoc, robić mu śniadanie, jeść wspólne obiady, być razem całkowicie. Nie wiem czemu nie chcę zostawić żony, zdradza ją od dawna, mówił, że zaczęło się gdy w seksie przestało im się układać po narodzinach 2 dziecka (dodam, że dzieci są już pełnoletnie), mówi także, że mnie kocha i, że nasz związek to nie romans dla seksu, ale związek tego typu jakim miał z tą dziewczyną dla której się chciał rozwieść. Skoro to związek tego typu, skoro czuje do mnie tyle co do niej czuł, czemu dla mnie nie jest w stanie zostawić żony, nie umiem tego zrozumieć. Nie życzę jej źle, uważam, że ich małżeństwo już nie istnieje w taki sposób jaki powinno, gdyż on jest ze mną, a zdradza ją i okłamuję od wielu lat. Liczę, że nam mogłoby się udać, jesteśmy dopasowani psychicznie i fizycznie, mamy podobne potrzeby, a jego żona nie jest jeszcze na tyle stara by nie mogła sobie ułożyć życia na nowo, z kimś kto był by dla niej szczery i dla kogo byłaby najważniejsza i jedyna. Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, całe moje poprzednie życie zmieniłam dla niego, jestem dla niego całą sobą zawsze i jeśli kiedyś mielibyśmy przestać być razem, to nie sądzę, że potrafiłabym sobie poradzić. On kilka razy mnie okłamał, odkryłam to, były to kłamstwa dotyczące tego dlaczego nie możemy się spotkać, tłumaczył się, że właśnie od tylu lat okłamuje już żonę, że po prostu nauczył się kłamać i w niektórych sytuacjach jest to dla niego najłatwiejsze wyście, rozmawialiśmy o tym wiele razy i obiecywał mi, że postara się to dla mnie zmienić i nie okłamywać mnie, parę razy po tym znów mnie okłamał, ale widzę, że jest lepiej, że jest mu przykro, kiedy widzi, że mnie to rani. Straciłam jednak cześć mojego zaufania do niego i często niepotrzebnie podejrzewam go o kłamstwa. Największym problemem jest jednak to, że tkwię po uszy w związku, który nie ma przyszłości, a jeśli tak bardzo daleką. A mi z każdym miesiącem jest ciężej, kiedy przepada jakieś spotkanie jak byliśmy umówieni i cały dzień czekałam na niego, ja prawie wpadam w histerię, kiedy się do mnie dłużej nie odzywa, też jest źle. Jeśli wiem, gdzie jest, że jest sam lub ze znajomymi to spoko, ale jeśli jest z żoną, nie mogę tego znieść, nie mogę znieść myśli o nich, o nich samych, o nich razem. Boli mnie to strasznie, nigdy się tak nie czułam, tak źle i nic mnie tak nie bolało w życiu (a trochę działo się złych rzeczy w moim dzieciństwie). Żadna osoba nie znaczyła dla mnie aż tyle ile on znaczy, nikogo tak nie kochałam, za nikim tak nie tęskniłam, dla nikogo nie zrobiłabym tyle co dla niego.
Proszę Was o opinię, radę, pomoc, cokolwiek. Proszę o zrozumienie i nie potępianie mnie za to co robię, nie jest to sytuacja tak łatwa jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nigdy nie chciałam być tą trzecią, ale jestem i kocham cudzego męża... sad
Obserwuj wątek
    • gaga-1 Re: Ta trzecia... 10.06.12, 01:19
      Dziewczyno... Tylko dobra psychoterapia Ci pomoże.

      JESTEŚ WYKORZYSTYWANA !!!

      Jeśli tego nie widzisz, nie czujesz... to... najlepszy dowód, że potrzebujesz fachowej pomocy. Jesteś kobietą, która kocha za bardzo. Poczytaj przynajmniej w necie na ten temat. Jesteś młoda, życie przed Tobą....
      Szczerze Ci współczuje...
      • agus-ia76 Re: Ta trzecia... 10.06.12, 07:49
        sraty pierdziaty
        nie marnuj sobie życia dziewczyno!!!!
        poczytaj sobie historie z tego forum
        otwórz oczy
    • akazka Re: Ta trzecia... 10.06.12, 09:14
      Ściana i potężny baranek. Zawsze będziesz tylko kochanką, nikim więcej. Panną o wątpliwej moralności, a gdy trochę się zużyjesz twój ukochany szybko poszuka nowszego modelu. A ty będziesz musiała od nowa budować swój świat, zdobywać znajomych i układać sobie życie z poczuciem, że kiedyś próbowałaś rozwalić małżeństwo i strachem, że inna będzie też próbować rozwalać twoje związki. Więc uciekaj, ile sił.
      • znowu.to.samo Re: Ta trzecia... 10.06.12, 09:53
        tracisz czas i energie dla kogoś kto nie jest ciebie wart
        • n.i.p.69 Re: Ta trzecia... 25.06.12, 09:03
          znowu.to.samo napisała:

          > tracisz czas i energie dla kogoś kto nie jest ciebie wart

          ..... a niby w czym Ona jest lepsza od Niego?
    • gk-63 Re: Ta trzecia... 10.06.12, 12:17
      jeżeli chcesz z nim być pogódź się z rolą kochanki,jeżeli chcesz miedź rodzinę to z nim jej mieć nie będziesz.Facet nie ukrywa że nie jest zainteresowany jawnym związkiem z tobą.Kłamie/żonę i ciebie/,oszukuje-chociaż nie musi bo i tak zrobisz co on chce.Żyjesz w małej miejscowości ,jak sprawa się rypnie to cię sąsiedzi na jęzorach rozniosą a on oleje/bo nie zostawi żony.Mówi że kocha ,że się nie rozwiedzie -bo rodzice/ale bzdury/itd MÓWI to co chcesz usłyszeć to co jest potrzebne byś była na pstryknięcie palcami.Możemy pisać byś dała sobie spokój ale tego nie zrobisz,niczego nie nauczą cię pisane tu historię ale przynajmniej zmień swoje życie.Odnów relacje z przyjaciółmi,zajmij się czymś ,nie czekaj ciągle na niego ,idź do kina na basen.Jeżeli chce się z tobą spotkać niech wciśnie się w twój grafik.Na to co robicie nie potrzeba dużo czasu nie trać reszty na czekanie!!!!Pewne jest że kiedyś cię zostawi może za rok a może za sześć ,chodzi o to byś wtedy miała swój świat, byś była na to przygotwana.I jeszcze jedno czerp z tej znajomości jeżeli on ma darmowy seks niech się wykaże.A z całego serca ci życzę zmień nr telefonu i odetnij się od niego.Jak dasz znać żonie dowiesz się ile jest warte jego szczere uczucie do ciebie.
    • fuzzystone Re: Ta trzecia... 10.06.12, 13:00
      Jeśli to co piszesz jest prawdą a Ty nie jestes trollem, to uciekaj z tego związku. Jesteś wykorzystywana w najgorszy możliwy sposób, facet Cię bezwzględnie wykorzystuje - to wampir emocjonalny, który żywi się Twoim oddaniem i tęsknotą. Jego pozbawiony empatii - podnieca go to, że mimo braku nadziei na pozytywne zakończenie tej historii Ty tkwisz u jego boku i znosisz kolejne poniżenia. Upewnia się w swojej atrakcyjności - bo przecież nadal go chcesz. On doskonale wie, jak Ty się męczysz, widzi Twój ból - ale nie zrobi niczego, aby go zmniejszyć. Piszesz, ze on jest Twoim pierwszym mężczyzną - brzmi to pięknie, ale w Twoim własnym interesie leży to, aby nie był ostatnim. Nie musisz "puszczać się na lewo i prawo" - po prostu daj sobie szansę na stworzenie więzi z kimś wartościowym. Dziad jest beznadziejny, bo nawet nie może stosować argumentu o dzieciach, którym nie chce psuć dzieciństwa. Czy historia o poprzedniej kochance nie daje Ci nic do myślenia? A nie możesz odszukać tej kobiety i z nią pogadać? Być może ona otworzy Ci oczy...
      • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 10.06.12, 17:52
        Jemu wlasnie o to chodzi.
        niezly pasztet sie z tego zrobi z tego co piszesz mysle ze pekniesz w koncu i zona sie dowie.Mloda jestes po dupie zdrowo dostaniesz,zona dostanie dobra wycieczke,restauracje itp,a on zmiesza Cie z blotem.Ech dziewczyno...
        • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 11.06.12, 00:43
          A dzieci?
          On juz spelnil sie jako ojciec,teraz bedzie cieszyc sie z zona z wnukow a Ty?
          Z zona bedzie jezdzil do geriatry,zonka bedzie go za reke trzymac jak cos sie stanie,zonie kupi kwiatki na dzien kobiet,ja wybierze w swieta,sylwestra,jej bedzie opowiadal ze wnusiowi pierwszy zabek wyszedl,bedzie pomagal dzieciom,Ciebie bedzie tylko bzykal wtedy kiedy znajdzie czas a z wiekiem bedzie coraz mniej mogl wiec widywac sie bedziecie coraz rzadziej
          Kolo 40stki skubniesz sie ze zycie Ci ucieklo.Nie ma sensu z takim i jeszcze starym ch....jem.
        • rybka64 Re: Ta trzecia... 03.08.12, 19:06
          Jak to czytm, to mnie dreszcze biorą. Poczytaj sobie moje wątki. np. zniszczył mnie...i wypowiedzi do ostanich wątków. Byłam okłamywana, ciągłe kłamstwa, jedno kłamstwo zamieniało się w drugie. Już nie wiedziałam co ściema, co prawda, co kłamstwo, ile prawdy w kłamstwie, ile kłamstwa w prawdzie, ile prawy w prawdzie. W końcu się tak wkurzyłam, dostałam takich nerów, że się odzilowałam. On dostał takie teksty że glowa boli. Jedynie co ci mogę doradzić z perspektywy czasu to go sprawdzić, i tyle. Sprawdż ten nr, zadzwoń z budki. A najlepiej to go kopnij w dupę pierwsza, bo jak on to zrobi, to będziesz dwa razy mocniej cierpieć. Poczytaj wątek czarnuli. On rozdaje szachy i ruchy, i ty narazie przegrywasz, zrób coś zanim nie jest za późno. Skończ pierwsza, choć to trudno. Nie chcesz być chyba porzuconą. Zapamiatej ktos kto kłamie, kłamać będzie, kłamstwo jest dla takich osób jak tlen i powietrze. UCIEKAJ DZIEWCZYNO PÓKIŚ MŁODA. Ja też byłam z facetem o 17 lat starszym, i pierwszą super zadymę zrobiłam po 4 miesiacach nie całałych. Jesteś mloda, i nie masz porównania jak jest z mlodszym facetem, dltago on jest calym twoim światem. Ja mojego porównyłama z kolegami , nawet z meżem (choć to perfidne z mojej strony) i doszłam do tego, że zachowania mojego byłego są na pograniczu normalności. Po prosty psychol, który znalazł sobie we wemnie zbiornik. Mówię ci, kopnij za wczasu. Lepiej rzucić, niż być porzuconą.
      • lilliko Re: Ta trzecia... 03.08.12, 17:53
        Nie jestem trollem, a historia jest prawdziwa. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi.
        Macie rację, jestem zaślepiona i dalej z nim jestem. A sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej... Pierwszy raz tak na poważnie myślałam o tym, żeby go zostawić po jednym zdarzeniu, o którym zaraz opowiem. Może powoli godzę się z rolą kochanki, może nie, ciężko powiedzieć. Nie godzę się na pewno z jednym z tym, że on mnie okłamuje i, że mogłabym być jedną z jego kochanek. A powoli nabieram takich podejrzeń. Sprawdzałam jego telefon niedawno i zobaczyłam, że tak samo jak moje smsy usuwa jeszcze smsy od jednej kobiety. Okłamał mnie też gdy kiedyś dostał od niej wiadomość u mnie w domu, że to od jego kolegi, a w raportach było napisane, że od niej, ale nie znałam treści wiadomości. Aż w końcu pewnego razu nie usunął smsa od niej i swojej odpowiedzi. Ona: "Dziś nie spotkamy się, bo..." i jakieś tłumaczenie o spotkaniu z bratem. Jego odpowiedź: " Szkoda smile Udanego wyjazdu. Ja się też szykuję do wakacji, będę 'wtedy a wtedy'. Może przed Twoim wyjazdem się spotkamy smile kiss" Przeczytałam te wiadomość w dzień, miał wtedy niby iść do kolegi na imieniny, ale później napisał mi, że jego żona źle się poczuła i nie idą, więc możemy się zobaczyć. I spotkaliśmy się, ja wygarnęłam mu, że przeczytałam jego smsy, że to koniec i to nasze ostanie spotkanie, bo nie zniosę bycia, nie tylko kochanką na boku, ale jedną z kochanek sad Najpierw zaczął, że to nie tak, że to koleżanka (wiem o tym, że starsza od niego o 16 lat, jak się nazywa, że razem pracowali, bo o niej kiedyś rozmawialiśmy) i, że to taki niewinny flirt, nic poza tym, że sypia tylko ze mną... najpierw było takie uspokajanie mnie, potem się zmieniło w krzyk, że mu nie wierzę, że jak mogłam jego telefon przeszukiwać, potem płacz mój, jego... Prosiłam go, żeby mnie nie okłamywał, że skoro to tylko koleżanka to żeby tego przede mną nie ukrywał, a on że to jego życie i jego sprawy i mi o wszystkim nie będzie mówił. Potem jakoś ucichło, pojechaliśmy na wakacje, ja i on w jedno miejsce zorganizowaną grupą. Tam temat zniknął i spotykaliśmy się normalnie. Raz sprawdziłam gg na jego komputerze i archiwum usunięte tylko jedna wiadomość od niej z buziakami. Teraz jak wróciliśmy, nie miałam okazji sprawdzić jego telefonu, ale cały czas w głowie miałam myśl, że przecież mają się spotkać po jego powrocie, więc zalogowałam się na jego gg i doszła przeczytałam wiadomość od niej do niego: "To dla Ciebie, żebyś o mnie nie zapomniał..." i link do pokazu slajdów z jej zdjęciami, o tytule "dla mojego skarbusia", z ckliwą polską piosenką w tle o miłości i tekście typu "kocham Cię, tęsknię". Napisałam do tej kobiety, podszyłam się pod niego, wiem tyle, że rzeczywiście gdzieś wyjeżdża, że będzie pisać do niego smsy i że chce się z nim spotkać jak wróci.
        Czy to możliwe by to była tylko starsza koleżanka i niewinny flirt?
        Mam taki mętlik w głowie, nie wiem już w co wierzyć a co nie, bardzo żałuję, że to wszystko się zaczęło, że wplątałam się w taką sytuację, że w ogóle doszło do czegoś miedzy nim a mną i, że zakochałam się w nim... Nie wiem teraz czy jestem chorobliwe zazdrosna i wymyślam dziwną sytuację, czy tak zaślepiona, że nie dopuszczam tej myśli do siebie, że on jest skończonym draniem i kłamcom...
        • fuzzystone Re: Ta trzecia... 03.08.12, 21:56
          UCIEKAJ GDZIE PIEPRZ ROŚNIE, niech sobie dupcy wszystko co się rusza, ale Ty uciekaj - szkoda życia i zdrowia!!!

          I błagam, żebyś tylko nie zaczęła wypisywać bzdur o kłodach pod nogami/wielkiej i wyjątkowej miłości, to najgorszy banał z możliwych sad
        • mimfa Re: Ta trzecia... 04.08.12, 09:25
          Naprawdę chcesz spędzić życie w ten sposób? Sprawdzając co się da , w wiecznym napięciu i niepewności. To nie tak ma być, związek z innym człowiekiem nie powinien być taką mordęgą. Doprowadzisz się do wyczerpania psychicznego, analizując, śledząc, domyślając się. Jesteś młoda, szkoda Twojego życia na kogoś, kto Cię nie potrafi uszanować. Daj sobie szanse na związek, który przyniesie Ci radość, a nie taki który Cię będzie niszczył i zachwieje Twoim poczuciem wartości. To nie jest dla Ciebie dobre.
        • fuzzystone Re: Ta trzecia... 04.08.12, 16:56
          "Nie wiem teraz czy jestem chorobliwe zazdrosna i wymyślam dziwną sytuację, czy tak zaślepiona, że nie dopuszczam tej myśli do siebie, że on jest skończonym draniem i kłamcom... "

          Myślę, że wdepnęłaś w bardzo toksyczną znajomość która Cię powoli zatruwa - czy naprawdę to jest to czego chcesz? Podszywanie się pod innych, włamania do poczty itd? Czy daje Ci to szczęście? Ja swego czasu obudziłam się także i momencie w którym stwierdziłam, że wszystko to mnie zatruwa, że czuję się chora - na duszy i ciele... Czy naprawdę ten facet jest tego wart? Poczytaj wszystkie wątki tutaj, zwłaszcza te gdzie jest mowa o panach koło 40 i dużo młodszych kobietach - z jednej strony tiu tiu, jaka to ja wyjątkowa i wybrana jestem bo ON mnie zechciał, bo jesteśmy bratnimi duszami a z drugiej strony poniewierka emocjonalna, ukrywanie się, bzdurne tłumaczenia o złych żonach. Mówię serio, to jest warte żadnego związku z żadnym facetem sad
    • chyba.ze Re: Ta trzecia... 10.06.12, 20:32
      Przeczytaj co sama o sobie napisałaś.
      Jesteś tak bezdennie głupia, ze wcale mi Cię nie żal.
      Zrób coś z tym żeby ocalić szacunek do samej siebie. Aby tyle.
    • mijo81 Re: Ta trzecia... 25.06.12, 00:14
      Dlaczego żadna nie słucha rad byłych kochanek???
      • gk-63 Re: Ta trzecia... 25.06.12, 09:09
        bo wolą być z byle kim niż z nikim.
        • mijo81 Re: Ta trzecia... 28.06.12, 20:53
          Pewnie tak .... desperatki
    • paulina7171 Re: Ta trzecia... 03.08.12, 20:32
      Lilliko, Ty nie jesteś "ta trzecia", ale przynajmniej piąta, siódma, jeśli nie dziesiąta.

      Na Twoim miejscu zrobiłabym test na HIV, bo ten facet wsadza gdzie popadnie (wybacz wulgaryzm) i za chwilę może się okazać, że Cię zaraził tym i owym.

      Ty naprawdę chcesz, żeby to był Twój partner? surprised

      • znowu.to.samo Re: Ta trzecia... 03.08.12, 21:35
        Słuchaj!!! (chociaż pewnie to nie pomoże)

        Masz tylko jedno życie!!! po co marnujesz je na trwanie przy jakimś patologicznym kłamcy??? który okłamuje wszystkich wokół????

        Po co ci jakiś stary pierdziel, który na dodatek robi z ciebie wariata w żywe oczy???
        Powinnas kopnąć dziada w dupe aż mu chlapnie, w razie potrzeby iść samemu do psychologa....i zacząć żyć jak normalny człowiek, a nie jak pojemnik na sperme

        robisz ogromny błąd, trwając przy kims niewartym uwagi - i drogo za to zapłacisz!!!
        • madame_c Re: Ta trzecia... 05.08.12, 14:09
          Autorka nie marnuje życia, tylko realizuje idealny dla siebie model związku - jedyny, na jaki w danym momencie ją stać. Z najbardziej odpowiednim do tego celu partnerem.
          Od samego początku zrobiła wszystko, by stworzyć coś, co nie skończy się prawdziwą bliskością, a będzie tylko sceną, gdzie zrealizuje swój scenariusz JEJ CIERPIĄCEJ. Partner to tylko rekwizyt - ma zadawać cierpienie, oszukiwać, trzymać dystans, być dziwkarzem i dawać fajny seks. Dzięki temu ona może czekać - prawdziwe zaangażowanie odkładając w niebyt.
          Powodem tego może być brak odpowiedniego wsparcia w dzieciństwie, brak umiejętności nawiązywania kontaktów, kompleksy, strach.
          Wszystko było dla Autorki jasne od samego początku - żyją w małym miasteczku, więc sytuacja osobista partnera była jej znana od samego początku, to raz. Dwa - wybrała gościa 20 lat starszego od siebie - kolejny sygnał, że nie o prawdziwy związek jej chodziło. Dla niego zerwała z przyjaciółmi - znowu sygnał, że chce mieć czystą scenę, żeby nikt jej nie przeszkodził w realizacji tej lekcji.
          A tu pisze wyłącznie po to, by zdobyć nieco energii z kalumni rzucanych na "dziada"smile
          Który z mojego punktu widzenia jest bardzo wporzo - daje Autorce bezcenne seksualne doświadczenia, które ona potem wykorzysta w innych, już nie tak dziecinnych związkach.
          Test na HIV, a nastepnie prezerwatywy, bardzo wskazane.
          pozdr.
          M.

          • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 05.08.12, 16:47
            Powiedz mi madame c skad Ty to wiesz?
            Bardzo pochopnie co niektorzy tutaj wydaja opinie bawiac sie w psychologow.
            Prosze sobie zajrzec do ICD-10 i poczytac jakie kryteria trzeba spelnic aby wydac taka opinie i w jaki sposob ta opinie sie wydaje.
            Zaden psycholog nie bedzie paplal jesli nie przeprowadzi z badanym ankiety,bo psychologia przede wszystkim opiera sie na badaniach ankietowych a nie mieleniu ozorem po przeczytaniu paru ksiazek,nawet wtedy jesli wieje schematem.
            • madame_c Re: Ta trzecia... 05.08.12, 17:21
              "Powiedz mi madame c skad Ty to wiesz?"

              Uważnie czytając posty Autorki.
              Teraz Twoja kolej - skąd pochodzi ta oto wiedza?

              "Jemu wlasnie o to chodzi.
              niezly pasztet sie z tego zrobi z tego co piszesz mysle ze pekniesz w koncu i zona sie dowie.Mloda jestes po dupie zdrowo dostaniesz,zona dostanie dobra wycieczke,restauracje itp,a on zmiesza Cie z blotem.Ech dziewczyno..."

              Tyle samo warta jest Twoja pisanina, co moja - a Autora wątku coś sobie z tego wybierze.
              pozdr.
              M.

              pozdr.
              M.
              • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 05.08.12, 17:29
                puknij sie w czolo madame,
                ja nie wydaje opini o powodach postepowania autorki wniosku,
                a to co pisze to moje przypuszczenia luzno majace zwiazek z osobowoscia, to schemat i zycie nie zadna wiedza
                rowniez pozdrawiam
                • madame_c Re: Ta trzecia... 05.08.12, 17:43
                  > puknij sie w czolo madame,
                  > ja nie wydaje opini o powodach postepowania autorki wniosku,
                  > a to co pisze to moje przypuszczenia luzno majace zwiazek z osobowoscia, to sch
                  > emat i zycie nie zadna wiedza
                  > rowniez pozdrawiam

                  Nic dodać, nic ująć - jest dokładnie tak jak mówisz - bajdurzysz.
                  A skoro nie masz nic do powiedzenia poza schematami - po co to robisz?
                  tyle,
                  M.
                  • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 05.08.12, 17:55
                    nie bajdurze,
                    rozmawiam na forum,
                    wypowiadam swoje zdanie,
                    pisze co ja zrobilabym albo oceniam cos co jest w moich kategoriach dobre,zle,bezsensowne
                    nie jestem psychologiem i dlatego nie mam prawa wydawac opini na tematy mi obce,na ktore nie mam odpowiedniej wiedzy,
                    a Ty?Ty to zrobilas i tego sie czepiam.
                    A po co to robie?Bo lubie sobie z roznymi ludzmi na rozne tematy pogadac,wymienic mysli i poglady.
                    • madame_c Re: Ta trzecia... 05.08.12, 18:09
                      "> nie bajdurze,
                      > rozmawiam na forum,
                      > wypowiadam swoje zdanie,"

                      A więc każdy Twój post jest wydawaniem opinii - sama to potwierdzasz.
                      Różnica pomiędzy Twoimi i moim to tylko kwestia stylu.
                      Dla Twojego komfortu nie zamierzam tego zmieniać.
                      smile
                      wracam do pracy,
                      M.



                      • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 05.08.12, 18:19
                        Kazdy moj post jest wydawaniem Mojej opinii
                        w zwiazku z tym nie oceniam powodow ktore popchnely autorke watku do takiego czy innego zachowania,nie oceniam jej deficytow z dziecinstwa ktore wplynely na dorosle zycie i wybory, itp.To mozna stwierdzic tylko po badaniu psychologicznym i jeszcze raz powtarzam ze tego sie czepiam.
                        I nie o moj komfort tutaj chodzi tylko o cos o czym mowisz a nie masz o tym pojecia.
                        Wracaj do pracy,powodzenia.
                        • madame_c Re: Ta trzecia... 05.08.12, 18:43
                          "Kazdy moj post jest wydawaniem Mojej opinii"

                          Gdybyś była nieco bardziej zainteresowana Autorką, a nie swoim ego, o czym świadczy pisanie zaimka "mój" z dużej litery, to byś już dawno doszła do wniosku, że dobrze się stało że taki post jak mój został napisany - choćby dlatego, że Autorce daje jakiś trop. Skoro coś jest na rzeczy, pójdzie sobie do psychologa i zacznie nad tym pracę.
                          Posty takie jak Twój to ujadania na owego ch... a, i rady że ma go rzucić. Nie do zrealizowania, o czym wie chociażby każdy palacz i tłuścioch obżerający się czekoladkami.
                          • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 05.08.12, 19:17
                            Bardzo zawezony masz horyzont myslenia madam
                            moj zostal napisany duza litera tylko dlatego abys kolejny raz nie pomylila moich opini do wydawania sadow na podstawie konkretnej akademickiej wiedzy,

                            mysle ze jeden incydent zyciowy nie czyni potrzeby porady psychologa,
                            ciag takich zdarzen,kolejny romans czy nieudany zwiazek juz moze
                            i wcale nie tak prosto ..."pojdzie sobie do psychologa" .....itd
                            i owszem ze akurat ten moj post jest ujadaniem i taki mial byc.
                            • madame_c Re: Ta trzecia... 05.08.12, 20:00
                              "mysle ze jeden incydent zyciowy nie czyni potrzeby porady psychologa"

                              piszesz to po przeczytaniu, jak mniemam, wszystkich wypowiedzi Autorki.
                              Zatem - naprawdę masz jej problem gdzieś - to wręcz nie wiarygodne.
                              Egoizm czy zwyczajne zacietrzewienie?
                              Lubię ludzi - zatem stawiam na to drugie
                              smile
                        • fuzzystone Re: Ta trzecia... 05.08.12, 19:02
                          wiosna daj spokój, nie dyskutuj i tak przeciez wie lepiej
                          • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 05.08.12, 19:08
                            masz racje
                            fuzzy
                            sami psycholodzy tutat siedza
                            • mijo81 Re: Ta trzecia... 06.08.12, 00:20
                              Mamy tu grupkę wsparcia naiwnych kochanek, które oczekują współczucia a nie wyśmiewania. Powiem szczerze .... ciężko będzie
                              • wiosnanadziei Re: Ta trzecia... 06.08.12, 00:22
                                a skad wniosek ze jestem kochanka????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka