gdy_nia
28.07.12, 21:19
Cześć Dziewczyny,
JA ( 29 l )stoję dziś przed dylematem, ale o tym za chwilę, naświetlę tylko jak najkrócej się da moją historię : byłam kochanką przez ponad 4 lata, ON ( 47 l ) nie obiecywał, że odejdzie od żony, nie było tego tematu, mieliśmy się spotkać kilka razy, ale jak wiecie trudno na tym poprzestać. Pokochaliśmy siebie dając sobie tyle ile mogliśmy, ja też nie oczekiwałam, że on się rozwiedzie, choć marzyłam by być z nim na normalnych warunkach. ON ma 2 synów : 23 i 10 lat. Jego żona wie, że ON kogoś ma, ale nie wnika w to, bo i tak GO nie kocha tylko jest z przyzwyczajenia i dla młodszego dziecka. Poza tym jest nie pracuje i generalnie jest jej wygodnie tak żyć.
ON do tej pory utrzymywał, że nie rozwiódł się tylko ze względu na syna, ona ma podobne zdanie.
Wiele razy zbierałam się do tego, by zakończyć ten układ, ale bezskutecznie.
Nie byłam konsekwentna i nie mogłam sobie wyobrazić tego, że nigdy się już z nim nie zobaczę.
Ale ostatnio poczułam jakąś taką nową energię , poza tym jak usłyszałam, że ON wybiera się z żoną i młodszym synem na tygodniowe wakacje po raz kolejny ( standard coroczny z cyklu DLA DZIECKA ), to stwierdziłam, że szkoda mojego życia na te wszystkie nerwowe sytuacje, na które jestem narażona.
Patrzę też na moje koleżanki, które mają dzieci i poukładane życie i postanowiłam coś zmienić.
Po wspólnych rozmowach z NIM ustaliliśmy, że skoro ja czuję taką potrzebę to ok nie będziemy się spotykać, spróbujemy w tym wytrwać.
Minęły dopiero 2 tyg kiedy nie jesteśmy razem, choć ON dzwoni co jakiś czas. Widzę, że zrozumiał, że tym razem nie rzucę słów na wiatr.
Kilka dni temu odezwał się do mnie kolega, którego dobrze znam, ale wcześniej był chłopakiem mojej znajomej. Nie są razem już od roku i on jakoś tak zagadnął mnie, żeby się spotkać.
Zgodziłam się zaznaczając, że to koleżeńskie spotkanie.
Spotkaliśmy się 3 razy w ciągu tygodnia i czuję, że to byłby właściwy facet dla mnie, ma wszystko czego tylko kobieta może pragnąć : dobre serce, siłę psychiczną, męskość, wrażliwość i nieprzeciętną urodę.
Kolega ten jest wyraźnie mną zainteresowany, a ja z jednej strony chciałabym spróbować, bo może coś z tego wyjdzie ( delikatnie czuję chemię ), a z drugiej wciąż myślę o NIM, bo minęło zbyt mało czasu, by cokolwiek mogło zmienić moje uczucia.
Dzisiaj ON powiedział, że żona wspomniała o rozwodzie, on powiedział jej, że najpierw ma znaleźć pracę, żeby poczuła się bardziej samodzielna i stanęła na nogi, a potem postanowią o rozwodzie i jego warunkach.
ON powiedział, że nigdy nie chciał, żebym była powodem rozstania między nimi, żebym nie czuła się winna tego, że rozbijam związek, żeby ona mnie nie obwiniała.
Chciał po prostu sam o tym zadecydować, lub wspólnie z nią, bez presji.
Teraz, gdzie tak naprawdę kilka lat czekałam na ten moment, czuję strach i obawę, że ON będzie wolny, a ja nie wiem, czy mam tyle siły by pokonać lęki związane przez akceptację tego związku przez moją rodzinę, jego dzieci, moich bliskich. Głównie chodzi mi o różnicę wieku.
To jest chore i nigdy nie myślałam, że będę się zastanawiać choć przez minutę jaką podjąć decyzję.
Od 4 lat jeszcze 2 tyg temu czułam, że będę GO kochać do końca życia, a dziś mam mętlik w głowie.
Chyba nigdy nie myślałam, że moje marzenie naprawdę ma szansę się ziścić.
Nawet przypomniało mi się przysłowie : " Uważaj o czym marzysz, bo a nuż się to spełni "