Dodaj do ulubionych

potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat

28.07.12, 21:19
Cześć Dziewczyny,

JA ( 29 l )stoję dziś przed dylematem, ale o tym za chwilę, naświetlę tylko jak najkrócej się da moją historię : byłam kochanką przez ponad 4 lata, ON ( 47 l ) nie obiecywał, że odejdzie od żony, nie było tego tematu, mieliśmy się spotkać kilka razy, ale jak wiecie trudno na tym poprzestać. Pokochaliśmy siebie dając sobie tyle ile mogliśmy, ja też nie oczekiwałam, że on się rozwiedzie, choć marzyłam by być z nim na normalnych warunkach. ON ma 2 synów : 23 i 10 lat. Jego żona wie, że ON kogoś ma, ale nie wnika w to, bo i tak GO nie kocha tylko jest z przyzwyczajenia i dla młodszego dziecka. Poza tym jest nie pracuje i generalnie jest jej wygodnie tak żyć.
ON do tej pory utrzymywał, że nie rozwiódł się tylko ze względu na syna, ona ma podobne zdanie.

Wiele razy zbierałam się do tego, by zakończyć ten układ, ale bezskutecznie.
Nie byłam konsekwentna i nie mogłam sobie wyobrazić tego, że nigdy się już z nim nie zobaczę.

Ale ostatnio poczułam jakąś taką nową energię , poza tym jak usłyszałam, że ON wybiera się z żoną i młodszym synem na tygodniowe wakacje po raz kolejny ( standard coroczny z cyklu DLA DZIECKA ), to stwierdziłam, że szkoda mojego życia na te wszystkie nerwowe sytuacje, na które jestem narażona.

Patrzę też na moje koleżanki, które mają dzieci i poukładane życie i postanowiłam coś zmienić.

Po wspólnych rozmowach z NIM ustaliliśmy, że skoro ja czuję taką potrzebę to ok nie będziemy się spotykać, spróbujemy w tym wytrwać.

Minęły dopiero 2 tyg kiedy nie jesteśmy razem, choć ON dzwoni co jakiś czas. Widzę, że zrozumiał, że tym razem nie rzucę słów na wiatr.

Kilka dni temu odezwał się do mnie kolega, którego dobrze znam, ale wcześniej był chłopakiem mojej znajomej. Nie są razem już od roku i on jakoś tak zagadnął mnie, żeby się spotkać.

Zgodziłam się zaznaczając, że to koleżeńskie spotkanie.
Spotkaliśmy się 3 razy w ciągu tygodnia i czuję, że to byłby właściwy facet dla mnie, ma wszystko czego tylko kobieta może pragnąć : dobre serce, siłę psychiczną, męskość, wrażliwość i nieprzeciętną urodę.

Kolega ten jest wyraźnie mną zainteresowany, a ja z jednej strony chciałabym spróbować, bo może coś z tego wyjdzie ( delikatnie czuję chemię ), a z drugiej wciąż myślę o NIM, bo minęło zbyt mało czasu, by cokolwiek mogło zmienić moje uczucia.

Dzisiaj ON powiedział, że żona wspomniała o rozwodzie, on powiedział jej, że najpierw ma znaleźć pracę, żeby poczuła się bardziej samodzielna i stanęła na nogi, a potem postanowią o rozwodzie i jego warunkach.
ON powiedział, że nigdy nie chciał, żebym była powodem rozstania między nimi, żebym nie czuła się winna tego, że rozbijam związek, żeby ona mnie nie obwiniała.
Chciał po prostu sam o tym zadecydować, lub wspólnie z nią, bez presji.

Teraz, gdzie tak naprawdę kilka lat czekałam na ten moment, czuję strach i obawę, że ON będzie wolny, a ja nie wiem, czy mam tyle siły by pokonać lęki związane przez akceptację tego związku przez moją rodzinę, jego dzieci, moich bliskich. Głównie chodzi mi o różnicę wieku.

To jest chore i nigdy nie myślałam, że będę się zastanawiać choć przez minutę jaką podjąć decyzję.

Od 4 lat jeszcze 2 tyg temu czułam, że będę GO kochać do końca życia, a dziś mam mętlik w głowie.

Chyba nigdy nie myślałam, że moje marzenie naprawdę ma szansę się ziścić.

Nawet przypomniało mi się przysłowie : " Uważaj o czym marzysz, bo a nuż się to spełni "









Obserwuj wątek
    • znowu.to.samo Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 28.07.12, 23:32
      Odpowiem tak: powinnaś całą energię i zainteresowanie skierować na nowego kolegę. I dac sobie czas na zapomnienie o tamtym. Klin należy zabic klinem, ot co....
      Bo po co ci, za przeproszeniem, stary pierdziel??? wielce prawdopodobne że te gadki o rozwodzie są po to aby zamydlic ci oczy.....abys zowu przyleciała z wywieszonym językiem bo księciunio zaczął gadke o rozwodzie. A potem wyrosną kolejne przeszkody
      A nawet jak sie rozwiedzie to co??? swoją szansę już miał....nie możesz być na każde jego skinienie...
      Ty zacznij nowe życie z nowym partnerem na normalnych warunkach a nie łapiesz sie za starego dziada z dorosłymi dziecmi, z przeszłością, który tyle czasu okłamywał swoją żonę.

      Babki, miejcie jaja!!!
      • rybka64 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 08:13
        Powiem ci tak. Miałam podobno sytuacją, on 47 ja 30, ale nie umieliśmy się dogadać. Te same charaktery, zresztą to dłuższa historia. Wizęcej się nie dodzywaliśmy do siebie niz żyliśmy wz zgodzie, a pomimo tego ciągo do tego lasu. Wchodząc w ten układ, nigdy nie myślłam o slubie z nim lub o życiu. (mam rodzinę), ale nawet jak bym nie miała nie chciałabym żeby był moim mężem. Przede wszystkim ze względu na wieku. 17 lat to kawał czasu i z czasem wyjdą różnice nie do pokonania. Po drugie nie chiałabym się wiązać, z kimś kto zdradza. Przyłapałaś go chociaż raz na kłamstwie, jeżeli tak to odpuść sobie jego. Jesteś młoda i powinnaś sobie ułożyć życie i być w związku bardziej stabilnym. Jak sobie wyobrażasz byciem jego żoną. Będziesz musiała zaakceptować jego dzieci, a jak ty będziesz chciała mieć swoje z nim. Myślisz że chciałby wchodzić jeszcze raz w pieluchy. Na pewno NIE. Ja mojego kopnęłam w tyłek, a on dalej krąży i prowokuje. Chociażby wczoraj. Szuka pretekstu żeby się ze mną spotkać, albo robi ruch żebym to ja pierszwa napisała i wymiękła. Nie dbał o mnie to wypasd z baru. Takie releacje to nic zdrowego ani normalnego. Olej goooooo.
        Zacznij milczeć, pamiętaj milczenie jeste złotem i działą jak płachta na byka.smile
    • niecierpielata Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 08:37
      Zrób bilans zysków i strat i zdecyduj ale wg mnie nowy "kolega" powinien dostać szansę.....smile
    • fuzzystone Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 10:50
      Wszystkich z góry przepraszam, ponieważ na dole będzie kilka przekleństw - nie mogłam się powstrzymać.
      Pokochaliśmy siebie dając sobie tyle ile mogliśmy (czyli ty max on ochłapy), ja też nie oczekiwałam, że on się rozwiedzie, choć marzyłam by być z nim na normalnych warunkach (tak nisko siebie cenisz, że siedzisz 4 lata w takim szambie)?
      Jego żona wie, że ON kogoś ma, ale nie wnika w to, bo i tak GO nie kocha tylko jest z przyzwyczajenia i dla młodszego dziecka. Skad ta pewność. Rozmawiałaś z nią? Powiedziała Ci to prosto w oczy? W takich sytuacjach nie bazowałabym na tym, co mi misiu z kryzysem wieku średniego powie
      ON do tej pory utrzymywał, że nie rozwiódł się tylko ze względu na syna, ona ma podobne zdanie. raz jeszcze: TO JEGO WERSJA A NIE JEJ
      poza tym jak usłyszałam, że ON wybiera się z żoną i młodszym synem na tygodniowe wakacje po raz kolejny ( standard coroczny z cyklu DLA DZIECKA ),gość miał układ idealny, słaba młódka na boku która zadowala się resztkami z pańskiego talerza plus rodzina. Żyć nie umierać
      Po wspólnych rozmowach z NIM ustaliliśmy, że skoro ja czuję taką potrzebę to ok nie będziemy się spotykać, spróbujemy w tym wytrwać. No i własnie widać jakie to silne uczucie z jego strony, walczy jak ten tygrys o Ciebie
      Minęły dopiero 2 tyg kiedy nie jesteśmy razem, choć ON dzwoni co jakiś czas. Widzę, że zrozumiał, że tym razem nie rzucę słów na wiatr. GÓWNO PRAWDA. TATUŚ CZUJE, ŻE DZIEWCZYNKA SIĘ EMOCJONALNIE ODDALA, WIĘC SPRAWDZA CZY SMYCZ SIĘ NIE URWAŁA
      Dzisiaj ON powiedział, że żona wspomniała o rozwodzie, on powiedział jej, że najpierw ma znaleźć pracę, żeby poczuła się bardziej samodzielna i stanęła na nogi, a potem postanowią o rozwodzie i jego warunkach. raz jeszcze: ROZMAWIAŁAŚ Z TĄ ŻONĄ CZY TO TYLKO JEGO WERSJA
      ON powiedział, że nigdy nie chciał, żebym była powodem rozstania między nimi, żebym nie czuła się winna tego, że rozbijam związek, żeby ona mnie nie obwiniała. UROCZE I JAKIE WYGODNICKIE Chciał po prostu sam o tym zadecydować, lub wspólnie z nią, bez presji.JAK ROZUMIEM POSIŁKI JESZ Z JEGO RĘKI?
      To jest chore i nigdy nie myślałam, że będę się zastanawiać choć przez minutę jaką podjąć decyzję.TO NIE JEST CHORE, TO JEST POPIERDOLONE

      Teraz, gdzie tak naprawdę kilka lat czekałam na ten moment na jaki moment, dziewczyno koleś poczuł, że Ci się cierpliwość kończy więc składa Ci mgliste obietnice - do rozwodu i wspólnego mieszkania jeszcze baaaardzo daleko

      Mimo moich doświadczeń w tym temacie zastanawia mnie, jak głupią i zakompleksiałą trzeba być, aby dać się omotać do takiego stopnia przez starego dziada, nawet ja swego czasu nie dałam sobie aż tak wyprać mózgu. Ty tak na serio? Tak potulnie schodzisz z drogi, nie walczysz o siebie, dajesz sobie wciskać każdy kit, gość Cię dupczy na maksa, o w mordę...

      1. Po pierwsze to jesteś słaba, masz syndrom ofiary - koleś to wyczuł i na maksa wykorzystuje, wcale mu się nie dziwię, Ty się prosisz o to, żeby Cię oszukiwać.
      2. Nie pieprz o miłości - Ten przypadek jest banalny aż do bólu, a teksty o żonie są tak standardowe, że aż się rzygać chce. Mógłby być bardziej oryginalny - dla większego dramatyzmu mógłby np. powiedziec, że ona ma raka, albo jest psychicznie chora...
      3. Koleś ma 47 lat, dwoje dzieci i żonę, Ty 29, siedzicie w tym syfie od 4 lat - nie wpadłaś przypadkiem na to, że to kryzys wieku średniego? Rozumiałabym, gdybyś zgłupiała na tle wolnego, wtedy różnica wieku idzie na bok, ale przecież to jest klasyka....
      4. Zakładając - podkreślam -zakładając, że ten koleś się rozwiedzie (rozwodu nie dostaje się w dwa dni, pamiętaj, więc raczej będziesz min. rok musiała czekać ) to jak widzisz Wasze współne życie? Będziesz mu ufać? Wiedz że przy rozwodach na jaw wychodzą różne rzeczy - może się okazać, że jego układ z żoną był nieco inny niż Ci opowiadał - pasuje Ci to?
      5. Zwyczajnie nie wierzę w miłość u faceta, który dręczył przedmiot swojego uczucia przez 4 lata. Bo to, co ci zaoferował to jest dręczenie.
      6. Uciekaj gdzie pieprz rośnie.
      • rybka64 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 12:06
        Jedyna rada...to się postawić. ja się odizolowłam a mój dalej prowokuje, i sprawdza, czy wymiękne.(wczoraj, ewidentecie to zrobił, cala historia, a ja co milczę jak grób). Jedyna rada to się odizolwować, albo jedno robić,a drugie myślec. Teraz masz okazję, żeby się pobawić z nim trochę-taka zabawa w kotką i myszkę. Skoro dzwoni, to rób mu nadzieję, (niech se myśli, że ma nad tobą władzę), bo w tej grze to właśnie chodzi o władzę i dominacje. Koledzy są mądrzy do czasu dopóki mają kontrolę, a gdy ją tracą, nie umieją tego z cierpieć. Gdyby on by cię porzucił, to byłoby spoko, a wiesz czemu, bo to ON. On dyktuje warunki i zasady, a jak ty zaczynasz je stawiać, to źle bo porzuciałaś biednego chłopczyka. Ty piersza, nie ON. Gdy ja zaproponowałam mojemu byłem ex kochanki przyjaźń, napisał: zgoda, skoro tego chcesz, ale w duszy myślał co innego. Poszukam na youtube taki fajny filmik, który mi otworzył oczy. Może nie jest bezpośrednio o nas, ale o zachowaniahc człowieka, i ci prześle. smile
      • elda65 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 12:21
        Fuzzystone,
        jesteś bardzo aktywna, wypowiadasz się w większości watków i bez względu na ich treść - zawsze tak samo.Ostro i z inwektywami - dziewczyny wplatane w romans to zawsze "popierdolone" kretynki, "worki na spermę", etc., faceci to psychopaci, skończone świnie, niewarci splunięcia - zawsze to samo, bez względu na to czy kochankowie się rozstają, zostają ze sobą, są wobec siebie uczciwi czy się oszukują. Rozumiem, że możesz nie akceptować tego typu związków, nie widzieć w nich nic pozytywnego i masz prawo wyrażać swoje zdanie. Ale Ty kierujesz ataki bezpośrednio na ludzi. Wielki Inkwizytor ? Przyjrzyj się swoim emocjom, bo takie zacietrzewienie nie świadczy, żeby były zdrowe.
        • rybka64 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 12:45
          Droga Eldo65. Fuzzystone to była kochanka, która porzuciła swojego misia. Babrala sie w tym blocie tak samo jak ja czy ty. A teraz atakuje kobiety, które są na krawędzi. Już wcześniej to powiedzialam, nie ma to jak jedna kochanka moralnie poczuca inną kochankę. Może udzielić rad, jak się pozbyc kochanka, ale atakowac nie ma prawa, bo sama była pukana przez owego misia. Tylko fuzzystone nie umie się z tym pogodzić, że ją brał jak chciał i kiedy chciał.
          A jak ty sobie radzisz drogo Eldo65? pisalaś, że kończysz? udało się?
          Ja trwam w swoim postanowieniu, chociaż mój miś krązy wokół mnie i ewidentnie czeka na moj ruch. Ale ja milczę. Pozdrawiam smile
          • elda65 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 14:15
            Dzięki, że pytasz, rybko.
            Powiedziałam, że nie chcę tkwić w takiej relacji, bo więcej w niej rozczarowania, tęsknoty i niespełnienia, niż radości. A miłość, która nie daje radości, nie jest miłością. Więc nie chcę się spotykać. I sie nie spotykam.
            Jest mi smutno, czuję żal, ale... to po prostu nie miało żadnego sensu i żadnej przyszłości. Nie jestem na niego zła, ani na siebie. Tylko smutna i rozczarowana.
            • cykadelia Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 22:13
              Do eldy i rybki, z tego co wyczytałam skończyłyście z tematem kochankowania. Trzymam za Was kciuki smile i nie poddawać się !!! wink
        • fuzzystone Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 13:14
          Droga eldo,
          okreslenia "POPIERDOLONE KRETYNKI" oraz "WOREK NA SPERMĘ" są Twoje, a nie moje. O ile zauważyłam, to "worek na spermę" jest ulubionym okresleniem rybki, z którą się tak solidaryzujesz smile

          "faceci to psychopaci, skończone świnie, niewarci splunięcia"
          Tylko Ci, którzy z premedytacją oszukują - vide ten pan w wątku. I owszem, uważam że sytuacja w której ta panna się znalazła jest popierdolona i do bólu typowa.

          Rozumiem, że możesz nie akceptować tego typu związków, nie widzieć w nich nic pozytywnego - w związku w którym ktoś kłamie i manipuluje nie ma nic pozytywnego, poza chwilami uniesień. No, chyba że obie strony wchodzą w to tylko dla rozrywki i dla sportu, wtedy to ich sprawa, ale tacy i takie nie pisują na forach internetowych.

          Wielki Inkwizytor ? Uiiiiiiii, widać że czytac ze zrozumieniem nie potrafisz.
        • 51stan Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 07.09.12, 19:24
          Ech, nie ma co się czepiać Fuzzystone. Pojechała ciosami między oczy, ale chyba tak czasem trzeba, żeby coś trafiło.
    • chyba.ze Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 10:58
      Gdybyś napisała, że masz 19 lat można by Cię jakoś usprawiedliwić- ale 29?
      Naprawdę jesteś taka stara i głupia?

      Mama/ przyjaciółka co na to?
      Nie każe Ci się puknąć w czółko?
      • znowu.to.samo Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 13:24
        Ja zawsze sie zastanawiam, co młode dziewczyny widzą w starych dziadach. Jeszcze zeby był bogaty i zadbany...... a ten tu taki nie jest, bo stać by go było na szybki rozwód i alimenty.

        Mam znajomą, śliczną dziewczyne która zmarnowała sobie zycie przez takiego starego pierdziela. Koleś ją tak urządził, że w końcu znalazł kolejna kochanke, a znajoma wychowuje samotnie dziecko do dziś.....
        Zamiast poszukac sobie rówiesnika to zachciało jej sie męża przyjaciółki. To teraz ma....
        • fuzzystone Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 13:27
          Chyba chodzi o to, że oni - w porównaniu z niedoświadczonymi i dziecinnymi rówieśnikami (w moim przypadku tak było) - po prostu wiedzą już, jak podchodzić do kobiety. Przerobili już porody, ciąże, kobiece chimery... wiedzą co, jak i kiedy powiedzieć. Więc nic dziwnego że kolejne się na to łapią.
          • wiosnanadziei Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 21:45
            ...chyba chodzi o to, że oni - w porównaniu z niedoświadczonymi i dziecinnymi rówieśnikami (w moim przypadku tak było) - po prostu wiedzą już, jak podchodzić do kobiety. Przerobili już porody, ciąże, kobiece chimery... wiedzą co, jak i kiedy powiedzieć. Więc nic dziwnego że kolejne się na to łapią.
    • may-li Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 17:45
      Co do roznicy wieku to nie ma sie czego bac. Jesli to wlasciwy facet to nie ma to znaczenia (wiem co mowie, po kilkumiesiecznym romansie mieszkam z moim ukochanym, starszym ode mnie o 20 lat... zmienilismy swoje zycia dla naszego zwiazku i wszystko jest ok...)
      Pytanie tylko czy to naprawde ten wlasciwy...
      • cykadelia Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 29.07.12, 22:11
        Daj szanse nowej znajomości, świeżej, z wolnym facetem. 4 lata czekałaś, zajmij się teraz swoimi sprawami, jeśli on będzie się chciał rozwieść to to zrobi, tak czy inaczej. A Ty żyj, żyj swoim życiem i nie oglądaj się na niego. Pewnie, że potrzeba czasu, żeby o tamtym zapomnieć, żeby się uspokoiło w Twoim serduchu wink Myślę, że za jakiś czas sama się będziesz sobie dziwić, że rozważałaś ten wybór. I wiesz, masz duże szczęście, że jest ten kolega, że pojawił się właśnie teraz.
    • joanna9969 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 31.07.12, 01:03
      Albo to kompletna sciema, ochlap mglistej obietnicy , bez zadnych ,bron boze, konkretow "Porozmawiamy o tym jak ona znajdzie prace " "Nie chce zebys byla obwiniana za rozpad ..."
      o zesz ty, nastepny szlachetny sie znalazl
      Albo faktycznie zona ma juz go powoli dosc , co dobrze nie wrozy ,i misiu kombinuje jakby sobie tu wygodne tyly zapewnic i jakby co zwali ci sie na leb , cieszysz sie prawda ?
      Prawda jest taka ze wszyscy ktorzy oszukuja swoich partnerow , tak zony czy mezowie (tak wiem co czynie) to oszusci , klamcy i manipulanci , a jezeli robia to od dlugiego czasu to sa w tym bardzo bardzo dobrzy i raczej sie nie zmienia tylko dlatego ze li partner im sie zmienil
      • rybka64 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 31.07.12, 14:31
        Racja ktoś kto kłamie całe życie i oszukuje, jest mistrzem w maniupulowaniu, i nie daj jak sie trafi taki jakiejś kobiecie. Mi się właśnie trafil, i wiem jedno ten kłamca jest tylko mądry w gadce dopóki czuje kontrolę, a gdy mu się rybka wymyka z rąk, chowa glowę w piasek. Po prostu tchórz. Gdy kłamstwo staje się ich cześcią życia, ociera się to już o granice socjopatyzmu, ja sobie to dopiero uzmywsłowamiam, gdy poczułam siłę wyrwania się z pod tych relacji. smile. Przez niego straciłam ufaność wobec ludzi, wsyskich mierzę teraz jego miarą. W każdym widzę klamcę i oszusta, a nigdy taka nie byłam.
    • paulina7171 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 31.07.12, 17:39
      Jego żona wie, że ON kogoś ma, ale nie wnika w to, bo i tak GO nie kocha tylko jest z przyzwyczajenia i dla młodszego dziecka. Poza tym jest nie pracuje i generalnie jest jej wygodnie tak żyć. ON do tej pory utrzymywał, że nie rozwiódł się tylko ze względu na syna, ona ma podobne zdanie.

      Rozumiem, że zostałaś jej przedstawiona jako oficjalna narzeczona pana i że wszystko to wiesz od niej...

      Ciekawa jestem, jaka wersję ona zna...

      Najbardziej rozwalił mnie tekst "generalnie jest jej wygodnie tak żyć".

      Szczerze mówiąc, gdybym stała teraz przy Tobie, bardzo mocno bym toba potrząsnęła.

      Z Twojego opisu jasno wynika, że najważniejszą kobietą w życiu tego pana jest - mimo wszystko - jego żona, nie Ty. W Tobie zafascynował go jedynie "puszek dziewczęcej niewinności", facet chciał sobie przypomnieć, jak smakuje młody seks, nic poza tym.

      Facet wystarczająco długo trzymał Cię na wycieraczce (cztery lata!!!). Nie szkoda Ci tych czterech lat? Na co jeszcze czekasz? Facet, któremu zależy na kobiecie, naprawdę nie traktuje jej w ten sposób. Gdyby faktycznie chciał się z Toba związać, dawno stałby przed Tobą z uprawomocnionym wyrokiem rozwodowym w zębach.

      Pan mówi: "żona wspomniała o rozwodzie", a Ty słyszysz: "misio chce się rozwieść dla mnie". Fakt, że facet przez cztery lata nie zrobił nic, żeby zalegalizowac Wasz związek pozwala myśleć, że do tego rozwodu mu się po prostu nie spieszy.

      Poza tym nie jest powiedziane, że jeśli facet będzie już rozwiedziony, od razu przybiegnie z pierścionkiem zaręczynowym do Ciebie.

      Pozdrawiam z Gdyni.
      • kinszasa1 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 31.07.12, 22:39
        Z całym przekonaniem powiem, że, po ponad roku, MISO albo jest MISIEM dalej, albo, bez przynaglania rozwiązuje problem. Cztery lata przekraczają ten zasieg. Z lektury forum, z własnych doświadczeń , wiem, że kochający mężczyzna, nie "facet", umie to zrobić. Emocji, ważnych dla wszystkich zaangażowanych stron to nie skreśla. Niektórym dramatycznie sie to myli, Trzeba akceptować ból zmiany świata, swoj, mężczyzny. To nie jest tak, że rycerz na koniku siwym zabierze kochankę gdzieś do raju. Wszystkie akceptacje siebie i ukochanego do tego raju sie zabiera. Albo jest to niemożliwe dla którejś ze stron. Szanujmy nie tylko siebie dziewczyny, szanujmy naszych kochanków. Ból rezygnacji z uczucia, jest dla obu stron bardzo straszliwy. Moim zdaniem, po pól roku rozstrzygaja się najważniejsze kwestie. Potem trzeba stawiac ultimatum i bronic siebie. Nawet jak to boli. Tak jest, ot życie. Pokochać żonatego, związanego to trudne. Bezwzglednie konieczna jest jasnosc czego tak naprawdę, w głębi serca sie chce. Odwaga dla konfrontacji z rodziną, nawet z żona - to boli strasznie. Jeżeli jesteś gotowa - moze kochasz. Jeżeli ON jest gotowy - moze kocha. Ale nigdy nie NA PEWNO.
        • olewka100procent Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 01.08.12, 13:48
          po co ci taki starzec ? no pomyśl , ty młoda dziewczyna pełna energii , a on ? jemu już z górki idzie i z roku na rok bedzie coraz gorzej. Mam znajomą która ma faceta o 15 lat starszego, kiedy w końcu dopieła swego i gość z nią zamieszkał jej ,,miłość,, do niego szybko wygasła, najprościej mówiąc ma go serdecznie dość, facet przychodzi z roboty i leży cały dzień na kanapie bo zmęczony. Ogólnie porażka, w seksie też już nie będzie lepiej, spadek libido w jego wieku będzie narastał, kiedy ty wchodzisz w najlepszy okres swojej seksualności . nie wiem czy masz dzieci, ale pewnie kiedyś będziesz chciała mieć, wątpie czy owy pan będzie skory ponownie zostać tatusiem w tym wieku, pewnie chciałby mieć święty spokój na stare lata . Posłuchaj rad innych i weź sobie faceta młodszego bez przejść, aha dzieci twojego partnera też będą ci działac na nerwy ... bo zaraz zaczną sie alimenty, inne koszty bo przecież żona biedna i tatuś będzie wykładał kase. No i oczywiście spotkania z dziećmi, kiedy ty np. chciałabyś mieć go tylko dla siebie i pójść do kina
    • garibaldia Niezłe jaja 12.08.12, 22:52
      Niezłe jaja. Facet mydlił oczy przez 4 lata że "przez dziecko" nie może się rozwieśc. Spokojnie jeździ z żoną na wakacje kochankę mając głęboko w d....
      Teraz ŻONA ZACZĘŁA MÓWIĆ O ROZWODZIE (o ile to nie kolejna ściema faceta) a mąż zablokował od razu tę rozmowę sugestiami, że jej nie da rozwodu zanim nie pójdzie do pracy...
      I co robi kochanka? Nie załapuje wcale w czym problem....
      Gdyby ten facet chciał rozwodu, to by na propozycję rozwodu od żony przystał i jeszcze jej dopłacił by tylko rozwodu chciała. A przecież ten pan powiedział niniejszym wyraźnie tym co zrobił: "nawet się żono nie wygłupiaj ja się nie zamierzam z tobą rozwodzić!"
      Jakim cudem kochanki tego nie widzą, tylko interpretują to "on faktycznie się niedługo rozwiedzie bo żona też rozwodu chce"...
      Kobiety!!!!!! Używajcie mózgu!!! Ja wiem, że jesteście uzależnione, zmanipulowane, emocjonalnie niestabilne ofiary, ja wiem że 4 lata życia pod stołem zrobiło swoje i nie czujecie się warte by siedzieć normalnie przy stole i by wam dano pełny posiłek a nie rzucono resztkę pod stół..... Ale litości!! Przecież to jest tak czytelne, to zachowanie jakie opisałaś,,.., jak możecie być aż tak ślepe że ktoś ma was tylko w odwłoku...
      • mijo81 Re: Niezłe jaja 18.08.12, 22:53
        Małe szanse, że uzyją mózgu. One wolą byc ofiarami .... własnej głupoty, lepiej im się żyje.
    • moonatnight Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 19.08.12, 08:31
      Hej,

      Nie czytałam odpowiedzi na Twój wątek, ale napiszę Ci jak to było u mnie. Różnica wieku 14 lat. Poznałam go jak miałam 27 lat, teraz mam 46. Facet super. Poznaliśmy się jak był żonaty. Dla mnie się rozwiódł. Zawsze dzieci jego były bardziej związane z nim niż z matką, więc zgodziłam się, żeby zamieszkały z nami. Miały wtedy 8 i 11 lat. Jak już dzieci dorosły postanowiliśmy mieć własne. Sielanka, można by pomyśleć. Ale do czasu. W zeszłym roku mój mąż zmarł. Zostałam sama z dwójką małych dzieci - 7 i 10 lat. I jest do kitu. Owszem, mam wspaniałe wspomnienia z tych lat kiedy byliśmy razem, ale różnica wieku daje się we znaki dopiero na koniec życia. I teraz jest mi ciężko.

      Co do Twoich obaw, to dodam, że moja mama nigdy nie zaakceptowała mojego męża, bo był rozwodnikiem, nie był młody i nie był bogaty. Pamiętaj, że rodzina, jeżeli nie jest tolerancyjna, zawsze coś znajdzie "przeciw", ale to Twoja decyzja, czy chcesz być z nim, czy podobać się rodzinie.

      Masz więc taki wybór:
      1. Iść za głosem miłości i przywiązania do starszego partnera, i będziesz szczęśliwa przez jakiś czas, ale ... zostaniesz kiedyś sama. Tu masz szczęście poniekąd zapewnione, bo już jesteś od jakiegoś czasu z tym mężczyzną, więc wiesz, że będzie tak a nie inaczej. Z drugiej strony może być tak, że za jakiś czas zapragniesz nowości i zmiany i zaczniesz uważać, że nie o takie szczęście Ci chodziło, że chcesz czegoś innego. I wasz związek się rozpadnie.

      2. Możesz też zająć się młodszym mężczyzną, którego zawsze będziesz porównywać do tego, z którym mogłabyś być szczęśliwa, ale którego z powodów opinii rodziny lub innych obaw odrzuciłaś. Jednakże, nie można wykluczyć, że będziesz z nim szczęśliwa i wszystko dobrze się ułoży.

      Ja, choć jestem teraz nieszczęśliwa, bo mojego męża już nie ma, wiem na pewno, że ... zrobiłabym ponownie to samo, czyli wybrałabym starszego mężczyznę z takiego powodu, że go kocham. Ale każdy jest inny i Ty musisz sobie sama zdać sprawę z tego, czy bardziej kochasz Jego i chcesz z nim być, czy bardziej kochasz siebie i chcesz mieć dla siebie i dla przyszłych Twoich dzieci normalnej rodziny, która ma większe szanse bycia razem, gdy nie ma tej nieszczęsnej różnicy wieku.

      Jakkolwiek wybierzesz, życzę Ci, abyś była szczęśliwa.
    • ciociacesia jak zona znajdzie prace 19.08.12, 10:07
      zona pewnie niemłoda z przerwa z cv zapewne znajdzie stabilna prace za 3 dni a za 4 beda mieli obgadane warunki rozwodu, za tydzien mozesz sie wprowadzac. no góra dwa. nie idz ta droga dziewczyno. bierz sie za kolege - pewnie nic z tego nie wyjdzie, bo jestes jeszcze za swiezo po poprzednim 'zwiazku', ale klin warto klinem, inaczej bedziesz sie snuc jeszcze kilka lat za palantem
      • 51stan Re: jak zona znajdzie prace 07.09.12, 19:22
        Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w realu owa niepracująca żona miała całkiem niezłą pozycję zawodową, albo miała swoją firmę smile
    • gdy_nia Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 26.08.12, 19:22
      Cześć Dziewczyny,

      bardzo Wam wszystkim dziękuję za komentarze i opinie.
      Czasami ciężko było czytać niektóre, ale nie spodziewałam się, że mnie tu ktoś będzie głaskał po głowie.

      Minął miesiąc od kiedy napisałam i regularnie czytałam Wasze wpisy.

      Co do nowego kolegi, nie mogłam się przełamać i zabić klina klinem, bo nie potrafię - po prostu.

      Z kochankiem nie kontaktowałam się przez 3 tygodnie w ogóle, to pierwszy raz tak długiego milczenia i było naprawdę ciężko nie odpisywać na jego maile, smsy i nie odbierać telefonu.
      Kilka dni temu przyjechał do mojego miasta ( on mieszka 350 km od Gdyni ) niezapowiedzianie.
      Otworzyłam drzwi i byłam w wielkim szoku jak go zobaczyłam.
      Zaprosiłam go do środka i zaczęliśmy rozmawiać.

      Powiedział mi, że już nie może wytrzymać tej sytuacji, że mnie kocha, że chce być ze mną, mieć dzieci i żyć normalnie.
      Że przez ten cały czas jak byliśmy razem w tajemnicy, nie myślał, że to może tak długo trwać, że myślał, że dla mnie to tylko jakaś odskocznia, a sam cieszył się na nasze spotkanie, ale trudno mu było wyobrazić sobie, że będziemy naprawdę razem, choć w głębi serca z biegiem czasu wiedział, że to nie jest zwykłe pożądanie czy przygoda, bo nie trwałoby to kilka lat, tylko miesięcy.

      Że wie, że zmarnował mi w pewnym sensie kilka lat życia i naraził na samotność, mnóstwo nerwów i toksyczne uczucia. Że żałuje, że tak późno się obudził, że podczas tych kilku tygodni jak kategorycznie zakończyłam sprawę, prawie w ogóle nie funkcjonował, tylko uświadamiał sobie wszystko, jak to dla mnie było trudne itd.

      Poinformował mnie, że od połowy września wynajął tu kawalerkę i złożył wniosek o przeniesienie do oddziału firmy w Gdyni i otrzymał zgodę od dyrektorów.

      Że w najbliższym czasie składa papiery rozwodowe i że jest zdecydowany na życie ze mną.

      Że dopóki nie będzie po rozwodzie nie będzie mi mącił w głowie, że mam się zastanowić, czy chcę z nim być nadal, a jak podejmę decyzję na nie, to i tak nic to nie zmienia, bo on tu zostanie.

      Powiedział, że pierwszy raz w życiu poczuł, że musi to zrobić, dla mnie, dla siebie, dla swojej żony, która jeszcze powinna sobie ułożyć życie z kimś innym itd. że zrozumiał, że młodszy syn i tak nie jest szczęśliwy patrząc na rodziców, którzy mijają się w korytarzu bez słowa i nie ma między nimi uczucia.

      Co do moich odczuć, jestem tym wszystkim zaskoczona, ale czuję, że to co mówił jest szczere.
      To, że podjął działania, że się tu przeniesie daje mi do myślenia.

      W najbliższym czasie mamy się spotkać razem z jego żoną, potem z moimi rodzicami itd.

      Czuję, że nie będzie łatwo, ale kocham go, czuję, że to ten.
      Napiszę Wam później jak to się wszystko układa.

      Na razie chcę podejść do tego z dystansem i nie okazuję zbytniego entuzjazmu, choć powiedziałam mu, że moje uczucia do niego się nie zmieniły i niech robi co uważa za słuszne.

      Powiedział, że będzie o mnie walczył i nie chce być z kimś innym, albo będzie ze mną, albo będzie sam.

      Pozdrawiam Was i dzięki jeszcze raz za zainteresowanie moim wątkiem.
      • paulina7171 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 26.08.12, 20:12
        W najbliższym czasie mamy się spotkać razem z jego żoną, potem z moimi rodzicami itd.

        Serio, spotkacie się w trójkę z jego żoną? surprised

        A co Ty jej ciekawego powiesz?

        Po co facet ciągnie Cię na spotkanie z nią?

        Zawsze miałam jak najgorsze zdanie o facetach, którzy wciągają kochanki w rozgrywki z żonami.
        • gdy_nia Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 26.08.12, 20:34
          Hej Paulina,

          to generalnie mój pomysł, choć może faktycznie powinno być to później.
          Ona wiedziała o mnie praktycznie od początku.

          Pomyślałam, że jeżeli faktycznie nas związek wypali, to byłoby dobrze się poznać, skoro mam mieć kontakt z ich synem w póżniejszym czasie
          • paulina7171 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 26.08.12, 20:51
            Jeżeli faktycznie to był Twój pomysł, to jesteś piramidalnie wręcz naiwna.

            Na Twoim miejscu wyhamowałabym z tym optymizmem i zaczekała (bez mieszania się w rodzinne sprawy pana) aż pan przyniesie uprawomocniony rozwód w ręce.

            Moim zdaniem sprawa jest banalna: żona miała dość jakiejś pani na boku i zrobiła misiowi jesień średniowiecza z wiadomej części ciała, a misio - chcąc, nie chcąc - postanowił sprawdzić, czy myśli o wspólnej przyszłości już Ci wywietrzały z głowy i czy można u Ciebie bezpiecznie zaokrętować.

            Facet nie wie, na czym stoi, ot co.

            Na wszelki wypadek upewnij się, czy facet po rozwodzie i podziale majątku będzie wypłacalny.

            I jeszcze jedno pytanie: po co mu kolejne dzieci? Dlaczego tamte są gorsze?
      • fuzzystone Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 26.08.12, 21:57
        Skoro go kochasz, to i tak nie spojrzysz na sprawę obiektywnie, ALE mimo wszystko zastanów się, czy ktoś, kto świadomie i cynicznie Ci zmarnował kawał życia,jest wart uczucia, którym go obdarzasz - na podstawie tego, co piszesz, szczerze wątpię.
        Paulina Ci dobrze radzi - strasznie uważaj i nie wierz do końca w to, co słyszysz. Przykre, ale prawdziwe. I też nie rozumiem, do czego jest Ci potrzebny kontakt z jego żoną, skoro dzieci mają już wyrośnięte.
        • paulina7171 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 26.08.12, 22:05
          Prawdopodobnie dziewczyna ma dysonans poznawczy: z jednej strony chciałaby kumulować w sobie cechy, składające się na tzw. kobietę z klasą, a z drugiej rzeczywistość skrzeczy - związała się z żonatym, a kobiety z klasą tak nie postępują.

          Gdynio droga, nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Skoro weszłaś w układ z żonatym, musisz wziąć na klatę wszelkie konsekwencje, także te w postaci potępienia społecznego czy bycia "złą kobietą".
          • roserot Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 27.08.12, 00:46
            47 lat ma mój małż. Zaraz pół wieku. Dorosłe dzieci, motor, hobby, ulubioną kanapę i pilota na wyłączność. Raj.
            Twój kochanek ma jeszcze młodą pompkę swego starzejącego ego, Ciebie Gdynio.
            Pił twoją krew przez 4 lata. Kręcił Tobą jak młynkiem. A gdy spróbowałaś emancypacji,przestraszony odcięciem od kroplówki twojej bezkrytycznej miłości, zjawił się i tak samo po wampirzemu zaczarował obietnicami. Nie słuchasz, lub nie rozumiesz tego kodu niereformowalnych egoistów. On chce nadal Ciebie na pasku. Żadne inne trunki przynoszą mu taki power. Uciekaj dziewczyno, on ma w doopie twoje szczęście, bo swoja doopę ma za najważniejszą w życiu i to głaskanie dupska własnego jest dla niego priorytetem. Odetnij się od tej trucizny.
            • fuzzystone Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 27.08.12, 13:35
              Ja myślę, że Gdynia zdaje sobie sprawę, że pan jest mocno nie teges, ale woli udawać, że tego nie widzi - przecież to miłość życia... W sumie to bardzo smutne - przez cztery lata chodzić na krótkiej smyczy tylko po to, żeby teraz być prowadzaną znowu, ale na nieco dłuższej. Muszę przyznać, że mimo swojego wplątania się w romans z żonatym ja przynajmniej dałam facetowi popalić - i nie mówię tu o telefonowaniu do żony. Nie było mowy o tak cielęcym siedzeniu pod stołem i żywieniu się resztkami...
              • trzy_w_jednym Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 27.08.12, 14:24
                fuzzystone napisała:
                Muszę przyznać, że mimo swojego wplątania
                > się w romans z żonatym ja przynajmniej dałam facetowi popalić - i nie mówię tu
                > o telefonowaniu do żony. Nie było mowy o tak cielęcym siedzeniu pod stołem i ż
                > ywieniu się resztkami...
                Bo Ty jako jedyna tu chyba - była kochanka potrafisz Siebie szanować.

                • trzy_w_jednym Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 27.08.12, 14:32
                  gdy_nia napisał(a):
                  > Powiedział mi, że już nie może wytrzymać tej sytuacji, że mnie kocha, że chce b
                  > yć ze mną, mieć dzieci i żyć normalnie.........................

                  > W najbliższym czasie mamy się spotkać razem z jego żoną, potem z moimi rodzicam
                  > i itd.
                  > to generalnie mój pomysł, choć może faktycznie powinno być to później.
                  > Ona wiedziała o mnie praktycznie od początku.
                  >
                  > Pomyślałam, że jeżeli faktycznie nas związek wypali, to byłoby dobrze się pozna
                  > ć, skoro mam mieć kontakt z ich synem w póżniejszym czasie

                  WIELKA SZKODA, że ten pomysł jest tylko twój.
                  Facet przyjechał na kolejne bzykanie bez zobowiązań a ona ma same pomysły, które wysmarowała na forum. big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                • fuzzystone Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 27.08.12, 14:52
                  Niestety przez pewien czas nie potrafiłam, bo dałam się zmanipulować i wierzyłam w to, co mi plótł. I bardzo chciałam być kochana, tylko nie potrafiłam zrozumieć, że nie tędy droga.
    • moniak.89 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 31.08.12, 12:18
      Według mnie to poczekaj z tymi obawami aż on rzeczywiście się rozwiedzie, bo to może tylko kolejne odwlekanie sprawy przez niego. Może blefuje? Zrozumiał, że tym razem niełatwo będzie Cię udobruchać i wspomniał o rozwodzie niczego jednak nie obiecując- sprytne. A nawet jeśli rzeczywiście ma zamiar się rozwieźć to nie wiadomo kiedy jego żona znajdzie ta prace i poczuje się peweniej. Więc na obawy masz jeszcze trochę czasu. Póki co powiedz mu, że dopóki się nie rozwiedzie albo przynajmniej nie złoży papierów rozwodowych w sądzie ma się do ciebie nie odzywać. Bądź twarda. A temu koledze powiedz po prostu szczerze, że dopiero co zakończyłaś trudny związek i nie jesteś gotowa na nic poważnego. Jeśli zrozumie i nie będzie naciskał na nic więcej można spotykać się dalej- może coś z tego wyjdzie? Powodzenia smile
      Ps. Ale nie możesz być z nim tylko dlatego że jest dobrym, poukładanym facetem, a związek z dużo starszym partnerem Cię przerasta. Bo zranisz i siebie i ich obydwóch.
      • paulina7171 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 31.08.12, 14:40
        Bo zranisz i siebie i ich obydwóch.

        Chlip... zwłaszcza tego wciąż żonatego nieboraka, chlip, który przez cztery lata nie potrafił znaleźć drogi do sądu, chlip, i najwyraźniej za którego rozwód załatwi małżonka.
        • arojamajka22 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 04.09.12, 23:51
          29latnia dziewczyno pomysł tak facet ma prawie 50lat ty 30 pożyje statystycznie 15-20lat ty tedy będziesz mieć ok 45 lub więcej i co myślisz że sobie ułożysz sobie jakoś życie nikogo w miare normalnego nie znajdziesz tylko kolejnego rozwodnika który możę cie zostawić dla młodszej a jak się dorobisz ztym 47latkiem dziecka to i jemu możesz zmarnować życie
          • oktawia82 Re: potrzebuję rady, ON 47 ja 29 lat 07.09.12, 21:22
            Zgadzam się...ja bym dała szansę koledze smile ale do niczego sie nie zmuszaj, więc skoro napisałaś że jest delikatna chemia....to szansa dla młodego chłopaka jest dla Ciebie bardzo korzystnasmile
            Pamietaj ...to Tobie ma być dobrze...tylko Tobie
            Zrób bilans zysków i strat.
            Pozdrawiam

            "W życiu licz tylko na siebie"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka